Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Kolorowe Zeszyty
Autor Wiadomość
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-03, 08:55   



Przemek Pawełek i artykuł na temat pierwszej części "Hitmana":



Cytat:
Od ostatniego występu Hitmana w Polsce minęło sporo czasu. Bohater doczekał się u nas pierwszego tomu przygód w roku 2002, drugiego dwa lata później, kolejne dwa lata później zebrano oba tomy w jednym wydaniu kolekcjonerskim, po czym Tommy Monaghan zaginął w akcji razem z wydawnictwem Mandragora. Trochę szkoda, bo polubiłem tego bohatera, no ale nie ma tego złego, bo właśnie powrócił. I dobrze.

Hitman - który debiutował w roku 1993 - to w zasadzie efekt uboczny dwóch tendencji z amerykańskiego mainstreamu tamtych lat. To antybohater, obdarzony mocami cyngiel do wynajęcia, biorący zlecenia adekwatne do jego kompetencji, i chociaż nie reprezentuje Sił Dobra, to jednak koniec końców serduszko ma po właściwej stronie. Z tym profilem psychologicznym idealnie wpisywał się w tendencję, która rozpoczęła się jakaś dekadę wcześniej, gdy komiksy superbohaterskie zaczęły coraz bardziej wypełniać się bohaterami o dość wątpliwej moralności. Drugi czynnik to Brytyjska Inwazja i najazd Wyspiarzy na USA. Garth Ennis, wtedy dopiero zdobywający popularność dzięki Hellblazerowi (i Demonowi), wymyślił więc swojego bohatera, wyciągniętego praktycznie z obrazów Johna Woo, i rzucił go w mroki Gotham, a rysunkami zajął się kolejny Irlandczyk - John McCrea.

Pierwszy tom Hitmana broni się dziś całkiem nieźle, choć nie jest to komiks wyszukany. Najbardziej chyba jednak zestarzały się tu kolory. Ennis stworzył po prostu bohatera i historie dla nieco starszego czytelnika, który dalej lubi świat DC. To bardzo sprawne czytadło, rozrywka, niby bez większych ambicji, ale sprawdzająca się w swojej formule i naznaczona sznytem scenarzysty. Niby nic, ale i tak jak dla mnie wyróżnia się na tle sporej części tego, co DC nam od lat dostarcza. Wisienką na torcie jest tu dla mnie historia z annuala wieńczącego tom, gdy Monaghan pakuje się w zadymę na amerykańskim Południu. Cały ten segment jest jednym wielkim listem miłosnym do Leone, Eastwooda i Trylogii Dolara. I bawiłem się przy nim naprawdę przednio. Bonus: w annualu palce maczał Carlos Ezquerra, jeden z ojców Sędziego Dredda.

Nie jest to wiekopomne dzieło, nie dam znaku jakości, nie jest to jeszcze Ennis jadący gładko na pełnych obrotach, ale i tak chętnie sięgnę po kolejne tomy, bo był to w swoim czasie jeden z moich ulubionych tytułów z Mandragory. Teraz lepiej widzę jego niedostatki, ale to nie ważne - chętnie w końcu doczytam ten cykl do końca.

"Hitman t1" - 382 strony na grubo z Egmontu


:)

Czytajcie również wczoraj.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-03, 09:53   



I ponownie odwiedzamy Przemka :-D . Teraz z materiałem opublikowanym przez Niego na Dzień Dziecka czyli o zatytułowanym "Wielki bałagan" szóstym tomie "Misia Zbysia" :-D :



Cytat:
W Dzień Dziecka recenzencko nie może być inaczej niż #tatanerd łamane na #tatageek kontratakuje.

Młody wydawał mi się jeszcze niedawno jednak zbyt młody na Misia Zbysia, generalnie z komiksami ma jeszcze nie do końca po drodze - zbysiowa książka ćwiczeń go na przykład przerosła. No ale przy okazji premiery kolejnego tomu podrzuciłem mu pod nos nową lekturę. I zażarło.

"Wielki bałagan" to praktycznie rzecz biorąc thriller o intrydze politycznej - ktoś chce zaszkodzić burmistrzowi, a Miś Zbyś i Borsuk Mruk muszą rozwikłać zagadkę. Po drodze czeka ich parę przygód, nieco akcji, trochę żartów, spotkanie z posiadaczem zepsutego kaloryfera, deszcz dinozaurów, proste zagadki czy poszukiwanie przedmiotu na rozkładówce.

Fabularnie - nieco zbyt abstrakcyjnie dla naszego (prawie) dwulatka, ale dzięki kreatywnemu podejściu do narracji (czyt. skracaniu dymków o jakieś 60-80%) młody się w historyjkę wciąga, nie wymięka w połowie, ogląda (czyta) do końca. Naprawdę się spodobało, bo Zbyś wczoraj zdetronizował Misia Pracusia, dotąd lidera wieczornych czytanek. Spora w tym zasługa fabuły Macieja Jasińskiego, który pcha bohaterów w nowe miejsca i przed nowe wyzwania, samych zwierzęcych bohaterów, no i oczywiście samych rysunków autorstwa Piotr Nowacki - komiksy i ilustracje, które skupiły uwagę malucha (z żywymi, ale unikającymi przesadnej intensywności kolorami od Tomasz Kaczkowski włącznie).

Dobry prezent na Dzień Dziecka, choć bardziej chyba docenią te starsze maluchy, ja tam tymczasem muszę poszperać gdzie schowałem nasze Misie Zbysie, bo odłożyłem na potem i nie wiem gdzie. Kłopot. Bo wiem, że jak już je znajdę, to młody znalezisko doceni.

"Detektyw Miś Zbyś na tropie t6: Wielki bałagan" - 52 strony na twardo i w kolorze z Kultura Gniewu


:)

Vide ostatnio przedwczoraj.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-05, 11:15   



Dzisiaj przed południem od Michała Żołyńskiego artykuł o zatytułowanym "Kult Kogi Thuna" pierwszym albumie z nowej serii "Conan. Miecz barbarzyńcy" - uśmiechy dla kolegi :-D :



Cytat:
Za scenariusz odpowiada Gerry Duggan, który znany jest polskim czytelnikom między innymi z komiksu Hawkeye kontra Deadpool. Widać, że Duggan odrobił pracę domową i przed przystąpieniem do tworzenia tej historii zapoznał się z dorobkiem Cymeryjczyka. Widać w nich klimat innych opowieści czy pierwszego filmu o przygodach głównego bohatera. Nie brakuje tu mistycyzmu, tajemnicy i typowej brutalnej walki. Conan walczy dosłownie wszystkim co mu wpadnie w ręce. Przebija się przez hordy wrogów, aby stanąć twarzą w twarz z czarnoksiężnikiem.

Cytat:
W przypadku warstwy graficznej jest naprawdę średnio. Rysownik Ron Garney ma już na swoim koncie dużo lepsze prace. Tu wszystko wykonane jest poprawnie. Conan Barbarzyńca wygląda niczym bywalec pobliskiej siłowni, a wężowcy przypominają wężoludzi. Nic zaskakującego.


;)

"Conan. Miecz barbarzyńcy" #1: "Kult Kogi Thuna"
Z ową historia spotykamy się po raz czwarty.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-06, 12:52   



"Kim byłeś, jesteś i będziesz" - Michał Czajkowski wziął tym razem na warsztat "Życie i czasy Sknerusa McKwacza":



Cytat:
Losy Sknerusa zostają powiązane z życiorysami większości postaci, które pojawiają się w innych kaczych opowieściach, dzięki czemu zyskujemy pewien punkt odniesienia, mniej więcej, co sprawiło, że są takie, a nie inne.

Cytat:
Uniwersum kaczek rządzi determinizm rodem z greckiej tragedii, który sprawie, że niemożliwe jest stanie się kimś innym, niż się jest lub będzie - życie kształtuje zarówno przeszłość, jak i przeznaczenie.

Cytat:
Życzeniowość czy ochronność imion ma sens, kiedy czas postrzegamy jako liniowy, wtedy mamy działanie i efekt.


:)

"Życie i czasy Sknerusa McKwacza"
Poprzednie cztery recenzje
Oraz przypomnienie trzech materiałów dźwiękowych:
- z "Poważniej Strony"
- z "Konglomeratu Podcastowego"
- z "Disney Manii"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-06, 16:38   



Michał Misztal i analiza albumu "Banda Dwóch":



Cytat:
Nie ma tu skomplikowanej intrygi, bohaterowie podążają z punktu A do punktu B, realizując swój plan. Po drodze nie trafiają na niezwykle interesujące czy będące wyzwaniem przeszkody.

Cytat:
W zasadzie każda z pojawiających się w komiksie postaci po prostu jest - prawie nic o niej nie wiemy, nie zmienia się pod wpływem przedstawianych przez autora wydarzeń, niemożliwością jest też powiedzenie czegoś więcej o jej charakterze.

Cytat:
- za mało... w zasadzie wszystkiego - brak czasu na przywiązanie się do protagonistów, na polubienie/znienawidzenie ich, na to, by z jakiegokolwiek powodu ich losy obchodziły czytelnika choć trochę bardziej


...

"Banda Dwóch"

Przypomnienie wcześniejszych wypowiedzi - pisali:
- Filip Chruszcz
- Konrad Dębowski
- Paweł Ciołkiewicz

Szczegółowe informacje, opis i przykładowe plansze
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-07, 11:19   



"Tadeusz Baranowski: legenda polskiego komiksu o cenzurze PRL i machnięciu ręką na karierę zachodnią" - rozmawiał Michał Jośko:



Cytat:
Dziś Tadeusz Baranowski zajmuje się głównie tworzeniem abstrakcyjnych dzieł sztuki, rozwijając autorską technikę będącą połączeniem obrazu z płaskorzeźbą. Wywiady? Artysta podchodzi do nich w sposób zdystansowany. Cóż, nie raz czytał swoje wypowiedzi ze zdziwieniem, tak zostały przeinaczone... "Ależ wodzu, co wódz?!" Może jednak spróbujemy"?

Cytat:
A kiedy w głowie zaczęła świtać myśl "chcę tworzyć komiksy"?

Interesowałem się nimi bardzo mocno już od dziecka. W latach 50. dostęp do takich rzeczy był niemal zerowy, człowiek szukał desperacko historyjek obrazkowych w gazetach lokalnych, od czasu do czasu ktoś przywiózł do Lublina, w którym się wychowywałem, jakieś czasopismo z warszawskiego MPiK-u. Wycinałem je i kopiowałem, choć jeszcze przez wiele lat nie pomyślałem o komiksie jako czymś, z czym zwiążę się zawodowo.


:brawo:

"Tadeusz Baranowski: legenda polskiego komiksu o cenzurze PRL i machnięciu ręką na karierę zachodnią"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-12, 12:50   



Michał Żołyński i drugi pośród nas artykuł o tytule "Nieustraszony Szpak" #1: "Oświeceni":



Cytat:
Pierwszy zeszyt wprowadza nas w genezę bohatera oraz jego arcywroga. Los sprawił, że poczynania tych dwóch studentów się przeplatają w bardzo interesujący sposób. Do tego dodamy lekki klimat grozy i co ciekawe brak trykotów.

Cytat:
Ilustracje w komiksie Nieustraszony Szpak tom 1 są lekkie, przyjemne i zdecydowanie w kreskówkowym stylu. To bardzo wpasowuje się w historię, w której nasz bohater stawia pierwsze kroki w swojej superbohaterskiej karierze.

Cytat:
Oczywiście nie mogło również zabraknąć dodatków. W tym przypadku mamy zabawną historyjkę o Wilczurze, człowieku, który powstał z torów.


:)

"Nieustraszony Szpak" #1: "Oświeceni"
_________________
"Kraina komiksu"
Ostatnio zmieniony przez jacek 2020-06-23, 08:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-14, 10:45   



Dzisiaj będzie dwukrotnie Paweł Ciołkiewicz - z dwóch rożnych stron - dziękujemy i pozdrawiamy Pawła :-D :

"Stwory nocy i inne historie":



Cytat:
Trudno o pisarza uosabiającego związki literatury i komiksu w sposób bardziej wyrazisty niż Neil Gaiman. Autor bestsellerowych powieści oraz scenarzysta kultowych komiksów skutecznie łączy obie te sfery. Nie da się jednak wykluczyć, że miłośnicy książek oraz fani opowieści obrazkowych Gaimana pozostają w osobnych światach.

Dla jednych twórca pozostaje autorem „Amerykańskich Bogów”, „Nigdziebądź” czy „Chłopaków Anansiego”, dla drugich jest twórcą kultowego, komiksowego „Sandmana”.
Antologia „Stwory nocy i inne historie” da przedstawicielom obu tych grup możliwość wkroczenia na nowe tereny. Natomiast dla tych, którzy jeszcze dorobku pisarza nie znają, będzie doskonałym punktem startowym. Znajdziemy tu sześć historii: „Arlekin i walentynki”, „Morderstwa i tajemnice”, „Cena”, „Córka sów”, „Fakty w sprawie odejścia panny Finch” oraz „Zakazane narzeczone niewolników bez twarzy w sekretnym domu nocy straszliwych żądz”.

Umieszczone w albumie opowiadania były publikowane w dwóch zbiorach – „Rzeczy ulotne” oraz „Dym i lustra”, ale każde z nich ma dłuższą historię. Otwierająca album opowieść „Arlekin i walentynki” została napisana do książki „Strange Attractions” będącej hołdem dla rzeźbiarki Lisy Snellings. Jak twierdzi Gaiman, wymyślił tylko pierwsze zdanie, a reszta przyszła sama. Zakochany Arlekin podąża za Kolombiną, której oddał serce. Dosłownie. Przybił je bowiem do drzwi ukochanej. Niezwykła detektywistyczna historia „Morderstwa i tajemnice” została natomiast napisana dla Jessie Horsting do antologii „Midnight Graffiti”. Śledztwo prowadzone przez anioła Raguela w Srebrnym Mieście splata się z losami dwudziestolatka zagubionego w Los Angeles. Czy brutalne morderstwo zostanie ukarane?

Komiksowe adaptacje dwóch kolejnych opowieści – „Cena” i „Córka sów” – ukazały się wcześniej w albumie „Stwory nocy” opublikowanym przez Egmont w roku 2007. Pierwsze zrodziło się z pomysłu Merrilee Heifetz. Amerykańska agentka Gaimana zasugerowała napisanie opowiadania o kocie będącym… aniołem. Pisarza, który prywatnie jest miłośnikiem tych zwierząt, nie trzeba było długo namawiać. Czarny kot, główny bohater tej opowieści, bez wątpienia zasługuje na to miano – jest prawdziwym aniołem stróżem, choć mało kto zdaje sobie sprawę z jego wyczynów.
„Córka sów” to z kolei mroczna historia napisana w stylu Johna Aubreya, siedemnastowiecznego historyka i kolekcjonera legend. To wstrząsająca opowieść, w której przerażające zło przybiera zwyczajną, ludzką postać.

„Fakty w sprawie odejścia panny Finch” to modelowy przykład tego, w jaki sposób jeden obraz może zainspirować obdarzonego niezwykłą fantazją pisarza do stworzenia ujmującej historii. Gaiman snuje tu fantazję na temat obrazu Franka Frazetty przedstawiającego piękną kobietę w towarzystwie dwóch tygrysów. No i wreszcie na koniec dostajemy opowiadanie o niemożliwym do zapamiętania tytule – „Zakazane narzeczone niewolników bez twarzy w sekretnym domu nocy straszliwych żądz”. Gaiman zaczął je pisać, mając około dwudziestu lat, ale z uwagi na chłodne reakcje znajomych zarzucił pomysł. Dopiero po latach wrócił do schowanego gdzieś na strychu opowiadania i wykorzystał w antologii „Gothic! Ten Original Dark Tales”. Skrytykowany niegdyś przez znajomych pisarza utwór w roku 2005 zdobył Nagrodę Locusa w kategorii krótka forma.

Mroczny i tajemniczy nastrój poszczególnych opowieści jest potęgowany niezwykłą oprawą graficzną. John Bolton skomponował „Arlekina i walentynki” ze zdjęć, którym nadał wygląd impresyjnych obrazów. Opowieść utrzymana jest w przygaszonych szarościach i błękitach kontrapunktowanych wyrazistymi czerwieniami i jaskrawymi żółciami. Rysunki Craiga Russella w „Morderstwach i tajemnicach” są w całym tomie najbardziej „komiksowe”. Wyrazista kreska, tusz i komputerowo nałożone kolory nadają opowieści kreskówkowy charakter. Inaczej do swojej pracy podszedł Michael Zulli, tworząc oprawę graficzną do trzech opowiadań: „Cena”, „Córka sów” i „Fakty w sprawie odejścia panny Finch”. Delikatna, szkicowa kreska i rozlewające się po kadrach akwarelowe barwy sprawiają, że te historie prezentują się bardzo malarsko. Tom zamykają natomiast szalone rysunki Shane’a Oakleya w „Zakazanych narzeczonych…”. Pełno tu arabeskowych motywów i zwariowanych wzorów. Operując wysokim kontrastem, artysta stworzył surrealistyczne kompozycje czerni i bieli, układające się w żywiołowe sceny. Do sekwencji przedstawiających pisarza przy pracy wprowadził kolor (czerwienie i żółcie), ale już efekty jego pracy, w postaci kolejnych wersji pisanego w mozole opowiadania, ukazał w czerniach, bielach i szarościach.

Czytelnicy powieści i opowiadań Gaimana, którzy sięgną po ich komiksowe adaptacje, nie będą zawiedzeni. W wersji obrazkowej twórczość brytyjskiego pisarza nie traci nic ze swej głębi, tajemniczości i ulotności. Poszczególni rysownicy zadbali o to, żeby każde opowiadanie miało inny klimat i niepowtarzalny rytm, ale nad wszystkim unosi się Gaimanowska delikatność. Autor „Amerykańskich bogów” i „Sandmana” potwierdza, że dobra opowieść sprawdza się w każdej formie. Liczy się przede wszystkim pasjonująca narracja, która pochłania czytelnika i na długo zatrzymuje w wykreowanym świecie.


:-D

Trzy wcześniejsze wypowiedzi
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-14, 13:11   



Wczoraj Krzysztof Tymczyński natomiast w dniu dzisiejszym Józek Śliwiński - "Deadly Class" #4: "1988 Umrzyj za mnie" ponownie u nas:



Cytat:
Tam gdzie inni rozciągają fabułę, by wydoić jak najwięcej z jednego konceptu, tam Rick morduje kolejnych bohaterów i ledwo mieści się w zakrętach przy kolejnych zwrotach akcji.

Cytat:
Przy tym Wes Craig zdaje się odnajdować w tej scenerii nie gorzej od jej pomysłodawcy. Jego kreska jest ostra jak katana Sayi i mocna jak ciosy Victora. Za sprawą różnorodnych ujęć, dynamicznych kadrów i formalnych eksperymentów prowadzi fabułę w sposób, który zapiera dech w piersiach.


:)

"Deadly Class" #4: "1988 Umrzyj za mnie"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-14, 15:25   



"Kostaki" recenzuje część drugą "Bloodborne" a mianowicie "Pieśń wron":



Cytat:
Bohaterka podąża niestrudzenie tropem mordercy po spirali prosto w otchłań szaleństwa, szukając odległych cieni z poprzedniego życia, aby w pewnym momencie otrzymać dar Wglądu i dotrzeć do ciekawego finału, po którym już nic nie będzie takie samo w tej opowieści. Czytelnik takiego daru niestety nie otrzymuje i płynie wraz z jej nurtem myśli, starając nadążyć i nie pogubić się w metaforach. Gdy jednak i on zobaczy, co jest ukryte za zasłoną obrazów - jest w stanie poczuć prawdziwą satysfakcję.

Cytat:
Rysunki Kowalskiego wspaniale rozwijają wizję scenarzysty, szczególnie w dużych kadrach, przedstawiających krajobrazy i bogate tła. Tam gdzie ma być przerażająco i szalenie jest dokładnie w ten sposób, tam gdzie ma być przez chwilę choć melancholijnie, lub po prostu zwyczajnie - mamy odpowiedni klimat ku temu. Kolory Simpsona to osobna kwestia, którą chciałem podkreślić - to, w jaki sposób podkreśla się dany krajobraz, różnice w postrzeganiu danych przestrzeni i w końcu piękna zabawa światłem sprawia, że już nigdy nie będę zapominał o tej ważnej niezwykle części tworzenia komiksu per se. Genialna robota na obu frontach.


:-D

"Bloodborne" #2: "Pieśń wron"
Poprzednie analizy
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-15, 07:59   



Jacek Bartłomiejczyk omawia zatytułowany "Zimne dni" tom ósmy "Batmana":



Cytat:
Głównym wątkiem komiksu Batman tom 8: Zimne Dni jest jak zawsze pojedynek. Czym by była opowieść o Batmanie bez potężnego przeciwnika? W tomie ósmym z kolejnym zadanie powraca KGBestia, który brutalnością swoich działań zmusza Wayne’a do ponownego przywdziania stroju Batmana. Mroczny Rycerz nie pozostanie sam, ponieważ w starciu pomaga mu Dick Grayson. Dzięki temu jego dylematy moralne zostają odsunięte na dalszy plan, a Mroczny Rycerz powraca do nas w postaci, jaką znamy. Czyli bezwzględnego dążącego do celu wszelkimi środkami detektywa. Na koniec dostajemy krótki opis, niczym przerywnik, relacji pomiędzy Bruce'em Wayne'em a Dickiem Graysonem. Stanowią swego rodzaju ich psychiczną konfrontację i przybliżają nam trochę stosunki, jakie panują pomiędzy nimi.




"Batman" #8: "Zimne dni"
Wcześniejsze materiały
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-15, 12:39   



I po raz drugi dzisiaj ten serwis - Marta Radecka opowiada o "Panu Cykadzie":



Cytat:
Na podstawie życia zwykłych bezimiennych ludzi jak fryzjerka czy uczniowie, przedstawiane są krótkie bądź dłuższe zdarzenia z ich życia. Autorka czasem nagina rzeczywistość ni to fantastyką ni to absurdem, a nawet delikatnym horrorem. Jest to oczywisty pretekst dla popisu wszechobecnej symboliki.

Kreska jest bardzo ładna i szczegółowa. Sposób kadrowania i kompozycie elementów na planszy zwracają uwagę na odpowiednie rzeczy. Przed każdą historią autorka zamieściła króciutkie, również wieloznaczne przedmowy. Wszystko wpasowuje się do lirycznej funkcji całości.


:brawo:

"Pan Cykada"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-17, 19:24   



W dniu dzisiejszym u Przemka Pawełka artykuł o "Folwarku zwierzęcym":



Cytat:
Dlaczego cały czas twórcy kultury mieszają się w politykę? Dlaczego twórcy komiksów, gier czy książek, nie mogą zająć się po prostu swoją działką, twórczością? Dlaczego nie trzymają się kultury, tylko muszą angażować w politykierstwo i wkurzać swoich odbiorców, a więc ich klientów? Dlaczego nie zajmą się tym, na czym się znają?

No cóż, po pierwsze dlatego, że także - a może nawet głównie - od tego są, by wsadzać nam palec w oko i wypychać nas ze strefy komfortu. Po drugie dlatego, że i tak pozostajemy ślepi i głusi na ich zabiegi, historia nas niewiele uczy i dalej powielamy te same błędy. Po trzecie - polityka dotyczy nas wszystkich i wszystkiego, a więc i przenika na wskroś szeroko rozumianą kulturę. Pomijam częste nazywanie na wyrost polityką deklaracji społecznych, bo to jeszcze inna para kaloszy.

Twórczość Orwella jest tutaj świetnym przykładem. Dziennikarz swoje obserwacje i doświadczenia przelał na działalność literacką, dzięki czemu otrzymaliśmy "Rok 1984" i "Folwark zwierzęcy" - dwa dzieła, których wymowa wciąż pozostaje silna jako aktualny komentarz.

Historia o folwarku to alegoryczna powieść o korzeniach stalinizmu, odwołująca się do tej epoki Związku Radzieckiego, która przeminęła, ale pozostała w sercach i umysłach wielu osób. Szerzej patrząc - to anatomia narodzin totalitaryzmu, rozwijająca starą maksymę o rewolucji, która zjada własne dzieci. To opowieść niby o disneyowskich zwierzaczkach, które wybijają się na niepodległość i samostanowienie, ale gorzka i przykra. Do dziś pamiętam efekt szokowy, jaki wywołała u mnie stara adaptowana animacja, którą obejrzałem jako dziecko, gdy los Boxera zostaje przypieczętowany. Dziś oczywiście widzę w tej historii ten szerszy, pozafolwarczny i ponadczasowy kontekst.

Jak jednak ma się sam komiks? Odyr operuje malarskim stylem, który nieźle koresponduje z pejzażami brytyjskiej, prowincjonalnej sielanki, drastyczne wydarzenia szybko przynoszą jednak kontrast. Przyznam szczerze, że nie jest to mój ulubiony typ komiksowego malarstwa. Dalej robotę robi tu materiał źródłowy, bo to po prostu mroczna opowieść skłaniająca do refleksji na temat władzy absolutnej i reakcji społeczeństwa na zamordyzm. Jak to ja - mam jednak pewne zastrzeżenia. Nie lubię tego gatunku adaptacji, gdy ich autor bierze sobie tekst źródłowy, nieco go redaguje, po czym dorysowuje, czy domalowuje do niego kolejne kadry. Odyr momentami idzie tu tym tropem, co z jednej strony jest pójściem na skróty, z drugiej - często trudno nim nie pójść, ale i tak narracja dla mnie na tym cierpi, bo 'komiksowość' po prostu gdzieś się po drodze ulatnia.

Co nie zmienia faktu, że materiał źródłowy dalej jest tekstem mocnym, który warto poznać - także w postaci komiksu. Jedno tylko nie daje mi spokoju - tył okładki informuje, że to pierwszy raz, gdy tekst Orwella został przekazany w formie powieści graficznej. Nie do końca tak jest. Być może nie powieść, a nowela, albo nawet broszura komiksowa z "Folwarkiem zwierzęcym" już była - stworzyli ją podziemni polscy autorzy w połowie lat osiemdziesiątych, komiks był bibułą. Pamiętam końcówkę tamtej dekady, PRL już się posypał chyba, wycieczka klasowa na starówkę, koło Kolumny Zygmunta stał gość z łóżkiem polowym, z którego sprzedawał literaturę drugiego obiegu, a wśród książeczek był właśnie ten podziemny komiks. Nie pamiętam, czy pożałowałem wtedy kieszonkowego, czy nic przy sobie nie miałem, ale wryło mi się to w pamięć, bo animację już znałem. Teraz to pewnie biały kruk, i może nie była to forma powieści graficznej pełną gębą, ale Polacy nie gęsi i swój komiksowy "Folwark zwierzęcy" mają.

No a ja czekam na więcej komiksowych adaptacji klasyki literatury podobnego formatu.

176 stron na miękko ze skrzydełkami za 54,90, Wydawnictwo Jaguar


:-D

Cztery poprzednie przemyślenia
I od razu od Moniki - dziękujemy :-D
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-18, 13:48   



Zaległy materiał z tego kanału - ale lepiej późno niż wcale - Michał Rakowicz i Paweł Mateja omawiają mangę "Gyo. Odór śmierci":



Cytat:
Co jest największą zaletą tej mangi i co zachwyciło obu panów? Na koniec zaś omawiają oni dwa zaskakujące “opowiadania”, które stanowią bonus do głównej historii. Posłuchajcie!


:-D

"Gyo. Odór śmierci"
Przeczytajmy również pradawne recenzje "Grisznaka" i "Daeriana"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 14356
Skąd: Puławy

Wysłany: 2020-06-19, 06:45   



Adam Grochocki recenzuje album "Nadejście Lewiatana", który stanowi drugi tom "Superman Action Comics":



Cytat:
Bendis już na samym początku swojego runu pokazał jaki pomysł ma na postać Supermana. Komiksy z szyldu Odrodzenie DC skupiały się w większości na Supermanie, a jego życie codzienne nierzadko traktowały jako niepotrzebne fillery. U Bendisa Clark Kent oraz jego praca w Daily Planet są równie ważne, co działalność Supermana.

Cytat:
Prowadzone śledztwa, prywatne czy służbowe dialogi i sama akcja są bardzo przyziemne i autentyczne. Dobrym przykładem jest powracający wątek Niewidzialnej Mafii, gdzie członkowie ugrupowania porozumiewają się bez korzystania ze słów jakich mógłby nasłuchiwać patrolujący Metropolis Superman. Bardzo pomysłowe i jakże inne do tego do czego przyzwyczaili nas robiący gigantyczny chaos złoczyńcy.


:)

"Superman Action Comics"#2: "Nadejście Lewiatana"
Artykuł od Michała Lipki
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 12