Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Kolorowe Zeszyty
Autor Wiadomość
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-25, 17:27   



"Wąż":



Cytat:
W dwieście trzydziestym tygodniu nadawania Szymas ponownie prosi Katarzynę Zawadkę, by ta opowiedziała mu bajkę. Tym razem jest to ilustrowana bajka włoska wydana przez wydawnictwo Centrala. Co odróżnia "Węża"od "Głodnego Jasia i żarłocznej Małgosi"? Jak wygląda bajkowa księżniczka w wykonaniu Zavki? Czy pastelowe ilustracje nadają się dla młodszego odbiorcy? Dowiecie się tego już za chwilę. Tylko w Nawiedzonym Podcaście.


"Wąż"
_________________
"Kraina komiksu"
Ostatnio zmieniony przez jacek 2019-03-29, 11:31, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-25, 19:41   



"Cemęt Zin 2. Nabór komiksów!":



Cytat:
W maju 2019 po raz drugi w Szczecinie organizujemy Dzień Darmowego Komiksu. Z tej okazji ogłaszamy nabór komiksów do drugiego numeru zina Cemęt. Tematem tegorocznego wydania będą “Baśnie i pałace”. Popuśćcie wodze wyobraźni! UWAGA! ZMIANA TERMINU! Na Wasze prace czekamy do 8 kwietnia!


"Cemęt Zin 2. Nabór komiksów!"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-26, 08:55   



Także Adam Grochocki zmierzył się z "Supersławną":



Cytat:
Kamala należy do Avengers, mierzy się z kosmicznymi najeźdźcami, a jej dotychczas malutki świat stał się o wiele większy. Mimo to tom piąty nie odrywa się od korzeni i tego, co zachwycało czytelników. Intryga nieuczciwej firmy wykorzystującej wizerunek Kamali wypada znakomicie i otwiera oczy dziewczynie, która stopniowo przestawała panować nad swoim życiem. Jest tutaj kilka naiwnych głupotek, od których komiksy odeszły już lata temu, ale w tym przypadku tylko podkreślają urok Ms. Marvel.


"Ms Marvel" #5: "Supersławna"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-26, 10:47   



"Ekologia jest "babska" i mężczyźni jej unikają. Naukowcy: "Niech stanie się macho"":



Cytat:
Według autorów badania jednym ze sposobów, by zachęcić więcej mężczyzn do wyrabiania sobie ekologicznych nawyków jest zmiana sposobu reklamowania ekologii. Powinna być bardziej macho.


:)

"Ekologia jest "babska" i mężczyźni jej unikają. Naukowcy: "Niech stanie się macho""
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-26, 18:27   



"Kolorowe Zeszyty" #2488 - "Trans-Atlantyk" 423 - informuje Kuba Oleksak:



Cytat:
"Iście łamiąca wiadomość - Jonathan Hickman wraca do Marvela!"
"Czego można spodziewać się po "Powers of X" i "House of X"?"
"Mike Deodato odchodzi z Marvela - po 24 latach współpracy z Domem Pomysłów brazylijski artysta chce poświęcić się pracy nad autorskimi projektami."
"Na C2E2 Marvel zapowiedział swój letni event - będzie nim "Absolute Carnage"."
"Co dalej z filmowymi "The New Mutants"?".
"Marvel Studios wstrzymuje się z zapowiedziami kolejnych produkcji do czasu premier "Avengers: Endgame" i "Spider-Man: Far From Home".
"Niby mamy ledwo marzec, ale DC Comics zdradziło, że na święta Bożego Narodzenia dostaniemy album "The Art Of Jim Lee"".


"Kolorowe Zeszyty" #2488 - "Trans-Atlantyk" 423



"Grass Kings" 2 - "Czas wykopać trupa z szafy" - pisze Józek Śliwiński:



Cytat:
Historia odsuwa na dalszy plan wojnę z sąsiadami, której poświęcona była część pierwsza. Tym razem fabuła skupia się na samobójstwie sprzed lat. Jego natura budzi szereg wątpliwości. Powieść płynnie przechodzi w konwencję kryminału.

Cytat:
Komiks wypada polecić każdemu, kto szuka pozycji leżących daleko od trykociarskiego mainstreamu, a gwarantujących jednocześnie pełen profesjonalizm w prowadzeniu postaci, fabularnej konstrukcji czy narracji.


"Grass Kings" #2
A tutaj dotychczasowe treści.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-27, 08:31   



"Podwodny spawacz" również u Adriana Turzańskiego:



Cytat:
Jest w komiksie Lemire’a taka scena, kluczowa w całej opowieści, kiedy protagonista postanawia – mimo przeciwwskazań – ponownie zanurkować, aby jeszcze raz spojrzeć na wspomniany artefakt. Nie trudno się domyślić, że to nie takie zwyczajne nurkowanie – widzę tu wręcz freudowskie "zanurzenie" się w podświadomości przez bohatera, ów przedmiot budzi w nim swoisty niepokój, ale jednocześnie jest również kluczem do wnętrza postaci, gdzie skrywają się najmroczniejsze lęki, traumy i wspomnienia, które przez lata drzemały na wpół uśpione, a w tym momencie zostały zbudzone.


"Podwodny spawacz"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-28, 05:44   



Przemek Pawełek tak nam przestawia drugą część "Grass Kings":



Cytat:
Pierwszy tom "Grass Kings" był dla mnie jednym z najlepszych startów serii w 2018 roku na polskim rynku. Królestwo Traw to osobliwa enklawa outsiderów, którzy chcą żyć na swoim terenie na własnych prawach, w oderwaniu od zwierzchności amerykańskiej administracji. Każdy ma tu swoje sekrety, ale trochę tak działa ta osada - nikt za dużo nie pyta, za to ceni się spokój i prywatność.

I właśnie w ten światek względnego spokoju, gdzie nikt nie wtyka nigdzie swojego nosa nieproszony, wkrada się pewien niepokój, za sprawą wizyty dziewczyny, która postanowiła uciec gliniarzowi z sąsiedniego miasteczka. Tom pierwszy był nieco senną historią narastającego napięcia, dążącego do nieprzyjemnej eskalacji, która wciąż odkłada się w czasie.

Drugi tom okazuje się także nie przybliżać nas do konsekwencji znanych już wydarzeń. Scenarzysta Matt Kindt zamiast tego pogłębia portrety postaci - także drugoplanowych - oraz przybliża parę tajemnic. To choćby zagadka pewnej śmierci, policyjne dochodzenie przez lat, czy smrodek seryjnego zabójcy, który być może zaszył się w Królestwie.

Kindt eksploruje stylistykę sennego neo-noiru na zadupiu, ale ten gęsty klimat, który pojawił się w tomie pierwszym, gdzieś się ulotnił. Dalej jednak komiks porządnie się czyta, a jeszcze lepiej ogląda, bo lekka, realistyczna kreska Tylera Jenkinsa robi niesamowite wrażenie swoją precyzją połączoną z ulotnością, a specyficznego tonu nadają lekko rozlewające się przepalone kolorki.

Dalej warto, ale entuzjazm mi przeszedł.

"Grass Kings 2", Matt Kindt i Tyler Jenkins
Wydawnictwo Non Stop Comics, 54PLN za 144 strony w oversajzowym HCku.


Cofamy się do... wczoraj.
:mrgreen:
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-28, 06:35   



Także i tutaj na temat "Deadly Class" #1: "1987 Reagan Youth":



Cytat:
Relacje pomiędzy młodymi adeptami szkoły zabijania zajmują centralne miejsce. Miłość i nieszczęśliwa miłość, szkolne oprychy gnębiące słabszych, wyrzutki jednoczące się w zgraną "paczkę" - wszystko to tutaj znajdziecie, czyli niby standardową szkolną opowieść, a jednak każdy z tych elementów zostaje podany w ciekawych proporcjach i okraszony wiarygodną konstrukcją pozwalającą czytelnikowi doświadczać przemian i rozwoju poszczególnych postaci.


:)

"Deadly Class" #1: "1987 Reagan Youth"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-28, 18:47   



"Najważniejsze polskie komiksy ostatnich 10 lat. Część 1". Przedstawia Aleksander Denkiewicz:



Cytat:
To było bardzo dobre 10 lat dla polskiego komiksu. Zwłaszcza w drugiej tej połowie dekady wydawnictwa przedstawiły nam dużo bardzo dobrych i wybitnych polskich komiksów, z których niektóre wywołały wielkie dyskusje czy zdobyły popularność wśród szerokiego grona odbiorców poza Komiksowem.

Cytat:
Być może do końca tego roku jeszcze czeka nas jakieś objawienie, ale my już teraz przedstawiamy wam subiektywną listę najważniejszych 10 komiksów ostatnich 10 lat.


"Najważniejsze polskie komiksy ostatnich 10 lat. Część 1"

Poszukajmy wcześniejszych informacji o zaprezentowanych tytułach - o już są:

"Chopin New Romantic", "Będziesz smażyć się w piekle", "Totalnie nie nostalgia", "Jak schudnąć 30 kilogramów", "Tam, gdzie rosły mirabelki", "Tam, gdzie rosły mirabelki"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-29, 06:16   



Również Przemek Pawełek omawia "Draculę":



Cytat:
Mało pisałem o Dniu Hellboya, bo wszyscy pisali, a ja nie, bo o HB zwykle piszę bez okazji, więc bez przesady.

ALE.

Jeśli chcecie obejść urodziny Czerwonego, to dobrym rozwiązaniem może być sięgnięcie po "Draculę", czyli jeden z ostatnich komiksów rysowanych przez Mignolę, zanim odpalił własną serię.

Komiks, a pierwotnie miniseria, to adaptacja filmu Coppoli na bazie oryginalnej książki Stokera. Jest że to więc opowieść o miłości silniejszej od śmierci, potężniejszej od lęku wobec boga. Wzorcowy gotycki horror o wampirze. W końcu Dracula jest dla opowieści grozy tym, czym Superman dla komiksów.

Co jest w tym albumie takiego ciekawego? Niekoniecznie fabuła, którą dobrze (w różnych wersjach, także w tej) znamy. Niekoniecznie też narracja, która nie może poszaleć i pójść w swoją stronę, skoro adaptuje film, przez co mamy tu momentami nadmiar tekstu, pamiętniki, introspekcje bohaterów, no nie do końca komiksowe to wszystko.

ALE. Mamy rysunki Mignoli w swoim wariancie wczesnym, pre-hellboyowym. Ostra krecha, plamy czerni, klimat klimat klimat, zaczątki tego stylu, który wykorzystywał potem w swoich autorskich komiksach od strony kadrowania, atakowania skupieniem na drobiazgach, choć jednocześnie to kreska inna, mniej minimalistyczna, realizm pełną gębą.

No i dla fana Hellboya jest że ten komiks lekturą absolutnie obowiązkową. Choć ma i mankamenty, które nie do końca są winą Wydawnictwo KBOOM. Otóż pierwotnie ten komiks szedł 1) w zeszytach (czyli i w mniejszym formacie) 2) i w kolorze. IDW, a teraz polski wydawca, prezentują nam wersję czarno-białą, kolorów pozbawioną. Sam zabieg mi pasuje, lubię móc skupić się na czystej kresce, choć w przypadku tego komiksu czuć, że czasem czegoś brak, narysowano go pod kolorowe wypełnienia, które czasem zieją pustką. Jednak źródła obrobiono tu nienajsprawniej, i mojego pokroju przegiętasy będą się przyglądać poszczególnym kreskom, by dojrzeć, że krawędzie linii są nieco poszarpane (czego już na przykład w literkach włożonych w dymki się nie uświadczy).

I nie jest to kwestia polskiego wydania, jest to kwestia czarno-białego wydania w powiększonym formacie, także z IDW.

Pytanie więc czy warto? Biorąc nawet to pod uwagę - warto. Choć między polskim a amerykańskim wydawcą jest zasadnicza różnica. Amerykanie postawili na lakierowany papier, który wchłania i nieco rozmywa tusz, niwelując efekt drobnej kostropatości linii. Jednocześnie to papier błyszczący, a czerń odbijająca światło w komiksie Mignoli to praktycznie zbrodnia. Kbooom zrobiło totalnie na odwrót. Ich kreda wzmacnia ostrość plików źródłowych (teoretycznie tak właśnie powinno się przecież robić), jakość niestety nienajlepszą - ale za to nic tu nie błyszczy.

Po lekturze tego komiksu intryguje mnie natomiast jedna rzecz. Jak wyglądała by autorska adaptacja książki Stokera autorstwa Mignoli? Nie adaptacja filmu, w dodatku na podstawie cudzego scenariusza, tylko jego własny projekt? Preorderował bym od razu, jak by to ogłosili.

Wszystkiego najlepszego z okazji Urodzin Hellboya!!!

"Dracula" scen Roy Thomas rys Mike Mignola
wydawnictwo KBoom, 79PLN za 138 stron w HC, format zbliżony do A4.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-29, 11:40   



"Spider-Man: Bajki 5 minut przed snem":



"Spider-Man: Bajki 5 minut przed snem"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-29, 17:59   



Po raz drugi w dniu dzisiejszym Przemek Pawełek - teraz z artykułem o "H.P. Lovecraft: W górach szaleństwa" #2:



Cytat:
Na konkretną ironię zakrawa fakt, że najlepsze chyba komiksowe adaptacje prozy Lovecrafta tworzy Azjata. Nie Amerykanin, nawet nie Europejczyk, a Japończyk. Tak, wiem, estyma do tentakli zobowiązuje, ale żarty na bok. To jednak nacja daleka nam nie tylko geograficznie, ale i kulturowo, tymczasem Tanabe Gou z wprawą oddaje to, co u Lovecfafta najmocniejsze - grozę, atmosferę niesamowitości, obcowania z czymś obcym, spoza naszego pojmowania.

Po trzech tomach krótszych form Studio JG przygotowało nam dłuższą historię na bazie twórczości Samotnika z Providence. "W górach szaleństwa" to w oryginale czterotomowa opowieść o wyprawie badaczy na Antarktydę, u nas wydana jako dwa spasłe tomy w powiększonym nieco formacie i o usztywnionej okładce. No i z połyskującą ramką na okładce - elegancko i oryginalnie.

Story so far: ekspedycja pod wodzą geologa Williama Dyera płynie na zamrożony kontynent, by poznać jego tajemnice. Grupa złożona z badaczy o różnych specjalizacjach nie spodziewa się jednak, jak duże będą to odkrycia - oznaki życia i aktywności przedwiecznej cywilizacji, bytów prawdopodobnie innych od ludzi. Jak na grupę badaczy na obcym terenie przystało, robią to, co zrobili by na ich miejscu wszyscy - rozdzielają się, stopniowo giną, ale się tym nie przejmują, bo kto by się oparł skoczyć w otchłań, gdy już się do niej zbliży. Ktoś tą tajemnicę w końcu musi zbadać.

Pierwszy tom sugerował nam głównie sprawy, z którymi badacze zmierzą się w drugim, więcej było w nim niedopowiedzeń, niż konkretów. Drugi to już organoleptyczne badanie tego, co zostało na Antarktydzie po wspomnianych istotach. Lovecraft, a za nim Tanabe Gou, używają wyprawy jako wytrycha, by przybliżyć spory kawałek tej mitologii, opowiedzieć o dawnych losach Ziemi, o przedwiecznych istotach walczących na naszej planecie o dominację. I zasadniczo nic więcej napisać nie mogę - by nie spoilować.

"W górach szaleństwa" to ten kawałek prozy Lovecrafta, o którym wiele razy słyszałem, ale którego nigdy nie czytałem, manga jest dla mnie więc ciekawa poznawczo, bo w końcu nadrobiłem istotny element mitologii Cthulhu. Była to lektura o tyle przyjemna, że Tanabe Gou jest świetnym rysownikiem, mangaką, ale o dość rozległych inspiracjach. Widać po tym tomie, że fascynują go ponure pejzaże, pełne pustki, dziwnej architektury, pofałdowane, budzące niepokój faktury. Jednocześnie, biorąc pod uwagę treść komiksu, ponosiło go momentami tak mocno, że dziwne, nieopisane stworzenia, traciły też dla mnie częściowo swoją wizualną czytelność. Ten dwutomowy (na naszym rynku) cykl ma jednak dla mnie jeszcze jeden mankament. Spora objętość w moim przypadku powodowała też pewne 'rozwodnienie' klimatu, dużo gęstszego w jego krótszych rzeczach. Jednocześnie przeciągnięcie wątków potęguje nastrój osamotnienia, pustki, przemierzania w głuchej ciszy lodowego bezludzia. Z tyłu głowy miałem podobne uczucie, jak gdy ze znajomymi wleźliśmy na najwyższy szczyt Szkocji - oblodzony, ośnieżony, i zatopiony we mgle, utrudniającej widzenie na dalej niż 15 metrów. Szliśmy zatopieni w bieli, w ciszy, słychać było tylko chrzęst śniegu pod stopami. No dość nieswojo się wtedy czułem, jak bohater "Coś" Carpentera, też zresztą mocno nasączonego klimatem tej lovecrafciańskiej historii. No i oczywiście Manga, choć u mnie nie wyszło jej z budowaniem napięcia, ten klimat oddaje. Jednocześnie przypominając, ile kultura popularna zawdzięcza nie tylko Lovecraftowi, ale też tej opowieści.

Czyli jest tak: znacie Tanabe Gou? Wiecie, że to chcecie poznać. Nie znacie? Poznajcie, jeśli cena zmraża, to obadajcie najpierw coś krótszego. Lubicie Lovecrafta? No to też tego chcecie. Unikacie mangi? Nie szkodzi, to jest po prostu dobry komiks, bez manieryzmów, a tak wyszło, że narysował go Japończyk, za to zrobił go zgodnie z należnym mu duchem. Choć ja bym się nie obraził, jak by to było bardziej zwarte, krótsze. Ale i tak warto. I żadnej nowej pozycji od tego autora nie zamierzam przegapić.

No chyba że nie lubicie Lovecrafta, to pas, nie dla Was historia o dwóch facetach co snują się po lodzie, gdy i tak wiadomo że odkryją coś, czego nie chcieli odkryć, a nawet tytuł zdradza, że tam czai się obłęd.

"W górach szaleństwa cz.2" Tanabe Gou
Wydawnictwo Studio JG, 74,90PLN za stron ponad 300


Przypomnijmy sobie tom pierwszy:



Cytat:
Już pisałem kiedyś o Tanabe Gou - to mangaka, który wziął sobie na warsztat klasyczne opowiadania Lovecrafta. Trzyma się w swoich komiksach pierwotnej stylistyki, bez eksperymentów, wiernie oddając klimat grozy i obłędu (ze starszych rzeczy polecam zwłaszcza Ogara), jednocześnie bawiąc się stroną estetyczną. Tak, to nieco mangowa kreska, ale widać tu europejskie wpływy, bo rysunki wyglądają niczym ryciny ze starych książek. I bardzo dobrze, bo dzięki temu opowiadania samotnika z Providence mają idealną, spójną oprawę.

Przyszła jednak w końcu na naszym rynku pora na formę dłuższą. Pierwszy tom serii "W górach szaleństwa" to adaptacja powieści felernej (jak to u Lovecrafta) ekspedycji naukowej na Antarktydę. Naukowcy uniwersytetu w Miskatonic na początku lat trzydziestych minionego wieku wybierają się na skuty lodem kontynent, by przeprowadzić serię badań. Wyprawa szybko jednak wymyka się spod kontroli, gdy odnajdują unikatowe skamieliny, i owładnięty obsesją biolog wymusza na reszcie ekipy zmianę planów. Oczywiście wiemy, gdzie to wszystko poprowadzi. Będą tytułowe góry. Będzie szaleństwo. Będą dziwne wydarzenia i tajemnicze istoty.

Nowa pozycja Gou to znowu konsekwentnie budowana narracja i stonowane rysunki (bez japońskich fikołków), ale przyznam szczerze, że wolę go w krótszej formie, gdzie udaje mu się intensywniej kreować nastrój. Tu całość jest bardziej rozciągnięta w czasie, więc groza jest mniej skondensowana, a urwanie historii w połowie (całość zamknie się u nas w dwóch tomach) oczywiście ucina narastanie napięcia w momencie, gdy zaczyna się robić coraz ciekawiej.

Przy okazji muszę nadmienić, że akurat z tym tytułem z biblioteczki mitologii Cthulhu miałem nieodrobioną pracę domową, i mangowa lektura się sprawdza. Czuć tu pierwotnego autora i jego sznyt, badaczy w poszukiwaniu Nienazwanego, z ich przemyśleniami i ich naiwnym pogrążaniem się w historii, która nie może się skończyć dobrze. Mamy rok 2018, znajomość kilku horrorów czy nawet dwóch opowiadań Lovecrafta wystarczy by wiedzieć, że sami na siebie wydają wyrok, ale mówimy o klasyce grozy, której można było wiele wybaczyć, włącznie z głupotą naukowców. To coś, czego aż do tej lektury nie mogłem wybaczyć "Prometeuszowi", aż wczoraj wieczorem zorientowałem się, że Ridley Scott zrobił w zasadzie kosmiczną adaptację "W górach szaleństwa" - bo to jest ta sama historia, tylko że przepisana na użytek uniwersum Aliena.

Czuć tu zresztą inspiracje zachodzące przez dekady w różnych kierunkach. Jaskinia na lodowym kontynencie przypominała mi o ostatniej podróży doktora Bruttenholma z hellboyowego "Nasienia zniszczenia". Odwierty w lodzie, klimat pogłębiającej się lekko paranoi - "Coś" Carpentera. Demogorgon ze "Stranger Things". Gra "Prisoner of Ice", która powiązana jest fabularnie z tą historią. W drugą stronę - Lovecraft sam inspirował się Edgarem Alanem Poe (którym potem inspirował się i Mignola w Hellboyu"), a i podróż w stronę gór niosących szaleństwo przypominała mi o "Jądrze Ciemności" Josepha Conrada.

Manga Tanabe Gou to obowiązkowa lektura dla każdego fana Lovecrafta i grozy - nawet dla tego, który dotąd unikał Mangi. Tomik w powiększonym formacie i z utwardzoną okładką wart jest poznania, choć cenę ma nieco odstraszającą (okładkowe 74,90). Jeśli macie wątpliwości, a nie znacie jeszcze tego autora, to zacznijcie od krótkich form, wtedy pewnie sięgniecie i po ten dyptyk. Ja sam jednak, jeśli miałbym mieć jakieś zastrzeżenia (poza przeciągnięciem zwłaszcza początku wyprawy i nader powolnie narastającą grozą), to że wydawca powstrzymał się przed wypuszczeniem Gór w formie omnibusa. Płynna, nieprzerywana lektura, pewnie działała by na korzyść podzielonego u nas dzieła, choć wtedy pewnie cena była by już dla wielu zwyczajnie zaporowa.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-30, 11:27   



Janusz Samborski jest szóstym, który się zmierzył z "Superman Action Comics" #5: "Booster Gold":



Cytat:
Zawartość tomu jest kwintesencją historii z gatunku science fiction. Są obce planety i cywilizacje, cyborgi, podróże w czasie, podróże w czasie i raz jeszcze podróże w czasie.

Cytat:
Skoro mamy podróże w czasie to nie mogło zabraknąć Booster Golda, postaci dawno temu stworzonej przez Dana Jurgensa, kilka lat przed rozpoczęciem jego pracy nad Supermanem.

Cytat:
Action Comics: Booster Gold jest interesującą, ładnie zilustrowaną i zapewniającą rozrywkę lekturą. Nie sposób się przy niej nudzić.


"Superman Action Comics" #5: "Booster Gold"

I jeszcze dwa omówienia:

Tomasza Drozdowskiego:

Cytat:
Miejscami występuje tu przesyt akcji z udziałem międzyczasowych, międzywymiarowych i superbohaterskich motywów. W takiej dawce nie tylko przestają być strawne, ale i stają się odrobinę karykaturalne. Sam pomysł na fabułę jest dobry, jego wykonanie zaś nieco przedobrzone.

Cytat:
Scenariusz zresztą jest analogiczny do rysunków. Nie znajduję tu większych wad, ale nie spotkałem się z niczym, co zapamiętałbym na dłużej.


"Superman Action Comics" #5: "Booster Gold"

Tomasza Kabzy:

Cytat:
Mimo słabych ostatnich tomów serii miałem spore nadzieje względem tego wydania zbiorczego. Booster Gold jest bowiem jedną z moich ulubionych postaci z DC, a Dan Jurgens jako jego twórca pisząc jego przygody choć nie zawsze wypadał rewelacyjnie, to jednak moim zdaniem poniżej pewnego poziomu nie schodził. Na szczęście tak samo było i tym razem. Powiem więcej, to według mnie najlepszy z tomów tej serii z Odrodzenia.


"Superman Action Comics" #5: "Booster Gold"
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-31, 06:43   



Krzysztof Ryszard Wojciechowski przedstawia nam "Halloween Blues":



Cytat:
Od strony fabularnej, za którą odpowiedzialny jest scenarzysta kryjący się pod pseudonimem Mythic, to bardzo generyczny kryminał. Ciekawy i oryginalny jest tu jedynie motyw nadprzyrodzony.

Cytat:
Nie ma co się okłamywać – to nie ze względu na scenariusze tom ten został wydany w naszym kraju. Główną, istotną dla nas gwiazdą tego albumu jest Zbigniew Kasprzak, jeden z naszych towarów eksportowych na rynek frankofońskiego komiksu. Autorowi grafik nie można nic zarzucić.


"Halloween Blues"
To co już Wam proponowałem
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 10502
Skąd: Puławy

Wysłany: 2019-03-31, 09:54   



Cztery razy "PASTOR":

1. "Uncanny X-Men: Powstanie i upadek imperium Shi’Ar":



Cytat:
W tej historii nie ma większej głębi, chodzi o rozwałkę i wszystko do tego zmierza, nawet, gdy początkowo wydaje się inaczej. Brubaker próbuje wprowadzać romantyczne motywy, ale nie wychodzi mu to wcale. Również dialogi nie do końca są przekonujące. Wydaje się, jakby autor na siłę chciał napisać coś, co nie do końca mu pasuje. Przeciąga wiele scen, co wprowadza nudne momenty, a co najważniejsze, nic z tym później nie robi, sytuacja powtarza się.


"Uncanny X-Men: Powstanie i upadek imperium Shi’Ar"
Ha! - a oto dotychczasowe artykuły.

2. "Doktor Star i Królestwo Straconej Przyszłości":



Cytat:
Lemire przedstawia tak historię, że nie jest kolejną głupia opowieścią, lecz na każdym kroku przemyślaną. Wydaje się w pewnym momencie, że działalność Jima to tylko wtrącenie do całości. Autor skupia się na czymś bardziej przyziemnym - rodzinie, chorobie... Stawia wiele pytań, na które każdy szuka odpowiedzi. Może dlatego ta historia jest taka wciągająca i wydaje się, że każdy może być takim Jimem.


"Doktor Star i Królestwo Straconej Przyszłości"
Oczywiście o tym tytule także już co nieco było.

3. "Amazing Spider-Man. Globalna sieć" #01: "Wrogie przejęcie":


Cytat:
Nie brakuje elementów, które wyróżniają pajęczaka, między innymi specyficzny humor i żart. Nie brakuje również akcji i narastającego napięcia, to chyba najlepsze określenie, ponieważ na początku w ogóle go nie ma. Pierwszy tom to raczej wstęp do całości, niż od pierwszych stron historia z przytupem. Wydaje mi się, że tworzenie osoby Petera kimś, kim nie jest, jest trochę na wyrost, ale to dopiero okaże się w następnych tomach. Może chcieli uczynić z niego mężczyznę, a nie chłopca.


"Amazing Spider-Man. Globalna sieć" #01: "Wrogie przejęcie"
Jak dotąd pięciokrotnie zapoznawałem Was z tą opowieścią.

4. "Deadpool: Najlepszy komiks świata" #1: "Nuworysz z nawijką":



Cytat:
Czy jeden Deadpool nam nie wystarczy? Widać jednak, że to za mało. W mieście grasuje cała chmara Deadpoolów, którzy radzą sobie różnie. Na tle naszego bohatera wypadają blado. Trudno szukać w tym pomyśle większych pozytywów. A czy nie jest absurdem, że Najemnik z Nawijką chce działać zgodnie z prawem? Czy nie zaprzecza to fenomenie, za który właśnie go pokochaliśmy? Trochę za dużo jest tutaj takich niuansów, które wciskane są nam za wszelką cenę i mają się nam spodobać. Oczekiwałem czegoś bardziej oryginalnego, a nie na siłę tworzenia kolejnych historii.


"Deadpool: Najlepszy komiks świata" #1: "Nuworysz z nawijką"
O tym "Deadpoolu" czytamy po raz piąty.
_________________
"Kraina komiksu"
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Oficjalna Polska Strona Tada Williamsa

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 12