Forum Książki Strona Główna Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Kolorowe Zeszyty
Autor Wiadomość
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-10-28, 09:00   



Karolina Cebula recenzuje siódmy tom mangi "Murciélago":



Cytat:
Rozpoczęta przez autora historia jest nie tylko interesująca, ale także na tyle złożona, że naprawdę rozbudza naszą ciekawość. Co jednak najważniejsze, uwzględnia potrzebę współpracy wielu osób, dzięki czemu nie kręci się tylko wokół niezwyciężonej Kuroko.


"Murciélago" #7
Artykuł Michała Lipki



Przemek Pawełek jako pierwszy przedstawia nam "Turbolechitów":



Cytat:
To co napiszę będzie totalnym truizmem, ale "Turbolechici" fajnym komiksem są.

Karol Kalinowski obrał ostatnio ciekawą ścieżkę. Sam pisze i rysuje, a także wydaje komiksy tworzące jego własne komiksowe uniwersum. Czy raczej pastisz komiksowego uniwersum. Poznaliśmy już "Furkota" - kosmiczną pulpę. Teraz czas na kolejną cegiełkę poświęconą rodzimym nam klimatom.

"Turbolechici" to wizja kosmicznej świetności naszego narodu zarysowana z fantazją godną duetu Lee & Kirby, tylko że zrodzona przez mózg zdeformowany przez lata 80-te. Wszystkie te He-Many, weekendowe kreskówki, a potem komiksy TM-Semica stworzyły podkład pod właśnie ten zeszyt, gdzie jest i kosmiczny Popiel, i dinozaury, i lechicka wersja Asgardu.

Jedyne, co można zeszytowi zarzucić, to objętość, bo kończy się stanowczo za szybko, w zasadzie głównie zarysowując bohaterów i pomysł na kosmiczny Lechistan (nie będę dawał przykładów, nie chcę psuć żartów którymi ten komiks stoi). Nie marudzę, nie narzekam, szanuję że Karol ciągnie to sam, i czekam po prostu na kolejne zeszyty z tego świata, które dążą zapewne do kosmicznego crossoveru, bo patent na stworzenie świata zbyt przypomina Marvel Cinematic Universe, by do tego nie doszło.

Miejcie ten tytuł na uwadze i nie odkładajcie zakupu na później, bo jeszcze nakładu zabraknie.
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-10-29, 04:54   

Relacja z "Festwiwalu Fantastyki Falcon 2018" - nadesłał Błażej Smerdel a autorem materiału jest "Buarey" - serdecznie dziękujemy :-D :



Cytat:
W tej relacji postaram się skupić na pozytywnych aspektach tegorocznego Falkonu, czyli spotkaniach z znajomymi, poznawaniu nowych osób oraz konwentowych zakupach.
Jednak, żeby być uczciwym wobec siebie i was, poświęcę jeden akapit na samym początku na chwilę możliwie konstruktywnej krytyki.


"Festwial Fantastyki Falcon 2018"
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-10-29, 07:50   



Oskar Rogowski o"Riocie":



"Riot: najpotężnieszy symbiont"
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-10-29, 11:31   

Michał Farbiszewski - fotogaleria z tegorocznego "Warsaw Comic Conu":



"Michał Farbiszewski - fotogaleria z tegorocznego "Warsaw Comic Conu"
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
Ostatnio zmieniony przez jacek 2019-01-27, 10:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-10-30, 19:14   



"Bezalkoholowy" - ale fajny nick nieprawdaż :P i materiał video jak następuje "Calvin i Hobbes - klasyka pasków komiksowych w gazetach":



"Calvin i Hobbes - klasyka pasków komiksowych w gazetach"
+ od razu podrzucony tekst "O JPawello" :D
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-10-31, 06:01   



"Konkurs z Królami Wyldu":



Cytat:
Szanowne Bestie, puchate Stwory i małe Muchomory, fantasy w stylu Abercrombiego i Cooka to nie byle jaka fantasy, i do takiej zaliczają się też "Królowie Wyldu" Nicholasa Eamesa, nagrodzeni zresztą DAVID GEMMELL AWARD za najlepszy debiut roku 2017 - i właśnie trzy egzemplarze tego tytułu chcielibyśmy Wam rozdać.


"Konkurs z Królami Wyldu"
"Królowie Wyldu"
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-10-31, 10:11   

Recenzja Komiksu "Skasowałem Adolfa Hitlera":



"Pif, paf, bang, łup" – tak w skrócie można by podsumować zawartość j tej surrealistycznej pozycji, której bohaterami są spersonifikowane zwierzaki , i której treść jak tytuł wskazuje dotyczy ustrzelenia Adolfa Hitlera. Surrealistycznej nie tylko dlatego, że występuję w niej zwierzęta zachowujące się jak ludzie ale i dlatego, że ma w niej miejsce jako zasadniczy zresztą wątek podróż w czasie.

"Hitler zniknął w 1938 roku a Druga Wojna Światowa nie miała miejsca. Czy świat nie powinien być lepszy?". To pytanie stanowi motto tego tytułu. Musimy jednak znaleźć na nie odpowiedź. Pomogą nam w nim bardzo mocne dialogi i przeraźliwie sugestywne rysunki dotyczące niesłychanie krwawych sytuacji. Naprawdę nie jest to opowieść dla młodego odbiorcy – raczej dla dojrzałego i cynicznego twardziela. Można się przy niej jednak kapitanie bawić zwłaszcza paląc skręta ze starych skarpetek i pijąc nieświeże "Ale".

Poszukiwanie odpowiedzi rozpoczyna się w książkach "Adolf Hitler biografia" oraz "Kto skasował Adolfa Hitlera" – jedną z zaproponowanych tam odpowiedzi jest ta, że Hitlera zabili Marsjanie. Cóż w komiksach tak jak i w życiu wszystko jest przecież prawdopodobne. Przez całą opowieść przewijają się zresztą i inne niesamowite motywy.

A dalej mamy kolejne i kolejne zabójstwa – niestety ciągle chybione - aż w końcu dochodzi do tego najważniejszego – udanego zabójstwa Adolfa Hitlera. I to w zasadzie cała treść tego komiksu (zdecydowanie za delikatne słowo ;) ). Dopełniają go bywa że wręcz wisielczy humor i ponadczasowa wartość uczuciowa.

Tytuł ten był dla mnie świetną rozrywką i dlatego polecam go Wam bardzo i bardzo - co ułatwia mi szczerząca się z radości sztuczna szczęka :P .

Parę słów o stronie graficznej - rysunki są płaskie a kolory pastelowe co moim zdaniem jest w tym wypadku świetnym rozwiązaniem.

Wybaczcie oszczędność wypowiedzi ale dopiero się uczę pisać coś od siebie.

Jacek Gądor

A poniżej inne artykuły, które napisali:
"adrjan", Dominik Szcześniak, Marcin Osuch oraz Jakub Syty

Niestety tytuł jest praktycznie niedostępny.
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-10-31, 14:24   

A to ciekawy kawałek z historii mojego miasta - kila lat temu opublikowałem go na "Krainie komiksu" z propozycją aby ktoś z komiksiarzy przerobił go na opowieść graficzną ale niestety nikt nie odpowiedział - może Wy pomożecie ;) :

_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-10-31, 15:54   



Olga Wróbel recenzuje tytuł "Jane, lis i ja":



Cytat:
Jest tutaj sporo tropów: wyobcowanie, męka szkoły, problemy rodzinne. Mnie najbardziej zainteresowało (niespodzianka) przeżywanie swoich problemów poprzez książki i tworzenie alternatywnego świata własnych doświadczeń zmiksowanych z refleksjami z lektury.


"Jane, lis i ja"
To dziewiąta wizyta tego naprawdę ciekawego tytułu u nas.
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
Ostatnio zmieniony przez jacek 2018-12-27, 10:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-10-31, 17:37   

Przemek Pawełek i kolejne dwa omówienia:



1. "Kaznodzieja" #5:



Cytat:
Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę...

Gdy czytałem "Kaznodzieję" po raz pierwszy, to ten fragment historii Jesse Custera do mnie nie przemówił, stwierdziłem że Ennis rozmienia się na drobne i przeciąga serię. Teraz już rozumiem dlaczego. Po pierwsze - po mocnym uderzeniu na koniec "Wojny w słońcu" chciałem natychmiast wiedzieć co dalej, tymczasem główny wątek zostaje odwieszony na kołku niczym pistolety pistoletowca, a Ennis zwalnia, by przed kulminacją dać swojemu bohaterowi nieco wytchnienia. Ennis też sam sobie robi prezent, by po 40 zeszytach zabaw w nawiązania do westernu pobawić się klasycznym westernem jako takim. Chodzi też o domknięcie pewnych wątków z przeszłości, wymagających dopięcia. No i tak, chodzi też o to, by seria zamknęła się w 66 zeszytach, tu zdania nie zmieniam.

No i do pewnych rzeczy trzeba widać dojrzeć - do jazzu, whisky, do pewnych komiksów. No może niekoniecznie do całości "Sandmana", ale w moim przypadku - do zwolnienia "Kaznodziei" na początku trzeciego aktu.

Poprzedni tom zakończył się odpaleniem bomby - dosłownie i w przeszłości. Na pustyni wybucha atomówka, Jesse się wykoleja ze swojej drogi w poszukiwaniu boga, jego najbliższym wydaje się że zginął, a Tulip szuka ukojenia bólu w objęciach Cassidy'ego i używek.

Kaznodzieja kontynuuje więc swoją drogę sam, tylko że zatracił sens czegokolwiek, jest to więc podróż bez celu. Tylko w takim kraju jak USA mógł przypadkiem trafić do Salvation - archetypowego miasteczka w Teksasie, które przywróci mu motywację.

Ennis, jak wspomniałem, bawi się tu w czysty - choć współczesny - western. Niemal odpuszcza sobie wątki paranormalne, by odegrać motyw samotnego Nieznajomego, który trafia do Miasteczka Bezprawia, przypina sobie gwiazdę Szeryfa i postanawia zrobić porządek z trzęsącym lokalną społecznością Złolem. To historia wzorcowa, ale z Jessem w roli głównej, facetem z zasadami, którego mało tak drażni jak niegodziwość i nadużywanie pozycji, władzy, czy siły. Tego jest w w Salvation aż za dużo, podwija więc rękawy i bierze się do roboty (swoją drogą na żadnej innej okładce Jesse nie wyglądał chyba aż tak bardzo jak młody Eastwood).

Pierwsza część tego tomu to zabawa konwencją, autoterapia protagonisty, parę istotnych rodzinnych sekretów, ale przede wszystkim, jeszcze raz - zabawa konwencją, łącznie z nawiązaniami do żelaznej klasyki pokroju "Rio Bravo" czy "W samo południe".

W efekcie oczywiście otrzymujemy nowego, lepszego, choć w zasadzie starego dobrego Jessy'ego Custera, który opuszcza miasteczko w promieniach zachodzącego słońca, by wrócić na szlak w poszukiwaniu miłości jego życia, którą utracił, ale która nigdy go nie opuściła. To klasycznie amerykańska historia, wiadomo w którą stronę to dalej idzie.

W tym tomie otrzymujemy więc to, co w "Kaznodziei" najlepsze, ale z pominięciem głównego wątku. To komiks o zasadach, przyjaźni, rodzinie, i miłości potężniejszej niż życie. Generalnie to chyba moje ulubione komiksowe romansidło. No i mamy oczywiście Custera, który - cytując dowódcę marines z bodaj "Jarheada" - choćby szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknie, bo to on jest największym skurwielem w całej dolinie.

Czytajcie "Kaznodzieję" Chłopcy i Dziewczęta, ale pamiętajcie, że ta seria szarga co się daje.


Poprzednie teksty a tutaj jeszcze jeden.

2. "Pewnego lata":



Cytat:
Pewnego lata Rose jedzie ze swoimi rodzicami na wakacje. Awago to spokojna, prowincjonalna mieścina nad wodą, idealna na spędzenie urlopu. Czas sączy się tam powoli, niemal leniwie, w sposób wydawało by się idealny, by odpocząć. Dla Rose, będącej u progu dojrzewania, to pewnie ostatnie takie lato, nim jej życie przyspieszy.

Nagrodzona Eisnerem historia napisana i narysowana przez kuzynki Tamaki to opowieść, hm, o życiu. Letnie tygodnie to dla Rose wspólny czas spędzony z przyjaciółką z Awago, z którą widzi się tylko w wakacje. To sięganie po owoc zakazany pod postacią filmów teoretycznie niedostępnych dla młodzieży. Jednocześnie Rose - wypoczywając, obserwując swoich rodziców i awagańskich tubylców - staje się po trosze uczestnikiem, a po trosze świadkiem mniejszych i większych życiowych dramatów. Ociera się o prozaiczną historię miłosną lokalnych nastolatków. Obserwuje kumulację narastającego pomiędzy jej rodzicami napięcia. Nie wszystko wie, pewnie jeszcze mniej rozumie, ale zaczyna się powoli orientować, że świat nie jest czarny i biały, i nawet ciepłe, leniwe letnie dni mogą nieść smutek.

"Pewnego lata" to obyczajowa historia kojarząca mi się po trosze z naszymi polskimi "Obiecankami", a po trosze z "Weź się w garść". To parę tygodni z życia młodej dziewczyny, czas nasączony zmiennymi i burzliwymi emocjami, które owszem, udzielały się i mnie w trakcie lektury. Są tu wyzwania, jakie niesie egzystencja, są próby radzenia sobie z nimi. Są tajemnice. Nie zawsze są odpowiedzi.

Mariko Tamaki nie próbuje moralizować, nie udaje, że ma receptę na każdy problem. Na niektóre nie ma prostych rozwiązań, każdy musi sobie z nimi poradzić sam, po swojemu, i poniekąd o tym jest też ten komiks. Komiks jednocześnie o tych sprawach niełatwych mówi w sposób bardo lekki, płynny, mieszając intensywniejsze, choć subtelnie prowadzone akcenty, z leniwym upływem letniego czasu. Narrację świetnie podają rysunki, równie dobrze oddające ten wakacyjny nastrój w kadrowaniu, co wyrażające mimikę bohaterów, te jaśniejsze, i te mniej oczywiste tony. Jest tu więc sprawny rytm opowieści, interesująca strona graficzna, uniwersalne kwestie. Nie dziwi mnie Eisner, choć nie do końca jestem docelowym odbiorcą. Być może po prostu jestem za stary, ale i tak uważam że warto "Pewnego lata" mieć na celowniku, bo to sprawny warsztat i autentyczne emocje.


Patrz też tydzień wcześniej.
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-11-01, 07:44   



"Hattori Wiseman" omawia "Acony":



Cytat:
W kolejnych rozdziałach razem z głównym bohaterem poznajemy coraz to bardziej niesamowite fakty z przeszłości Acony, jej rodziców, dziadków a także budynku – głównego miejsca akcji, które przyciąga gości nie tylko z tego świata. I w tej ostatniej warstwie opowieści autorka serwuje czytelnikom prawdziwą ucztę wyobraźni.


"Acony"
Vide również w ubiegłym roku



Hubert Spandowski omawia tytuł "Batman" #3: "Jestem Bane":



"Batman" #3: "Jestem Bane"
Archiwalia
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-11-02, 12:47   



Artur Sadziński tako prawi o szóstej odsłonie "Daredevila. Nieustraszonego!":



Cytat:
Głównym elementem napędzającym akcję są dialogi stworzone przez Brubakera, Lark uzupełnia je realistycznymi, momentami przypominającymi fotografie ilustracjami. Powaga scen jest podkreślana delikatną paletą barw, mało tutaj mamy jaskrawych kolorów, za to często stosowany jest cień lub półcień.


"Daredevil. Nieustraszony!" #6
Tekst tajemniczego "WKP"



"Kim jest MOON KNIGHT?" | "Marvel w Pigułce" - omawia "ADWE" (Adam Wedler):



"Kim jest MOON KNIGHT?" | "Marvel w Pigułce"
Recenzje tomu trzeciego
Recenzje tomów drugiego i pierwszego
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
Ostatnio zmieniony przez jacek 2019-01-09, 06:27, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-11-02, 15:14   



Przemek Pawełek także często pisze i co najważniejsze dobrze pisze - dzisiaj o trzecim tomie "B.B.P.O - Plagi żab":



Cytat:
O BBPO pisałem już nie raz. Seria powstała niemal przypadkiem, na skutek odłączenia się od Biura Badań Paranormalnych i Obrony Hellboya, który poszedł szukać własnego przeznaczenia. Seria o Biurze pierwotnie była powrotem do konwencji klasycznych przygód, gdy zespół wysyłany był na misje o paranormalnym tle, tylko że bez udziału diabła. Za serie wzięli się jednak dostatecznie zdolni ludzie, by cykl się rozbujał, uzyskał własną tożsamość i trzymał poziom, co niniejszy album potwierdza.

Poprzedni tom obfitował akcję i spektakularne wydarzenia związane z tytułową plagą żab. 'Trójka' nieco zwalnia, by skupić się na ewolucji bohaterów, ale bynajmniej nie nudzi. Jest tu więc i próba przywrócenia do życia Rogera, którego ciało uległo zniszczeniu w trakcie poprzednich wydarzeń, jest nieco światła na przeszłość Abe'a, który trafia na wyspę doktora Morreau, po której krzątają się steampunkowe roboty, jest nawiedzający Liz w snach tajemniczy starzec, jest i tajemnica Daymio, która okaże się mieć dla całego zespołu konkretne konsekwencje, są i sceny w klimacie Obcego.

Serię o Biurze świetnie się czyta. Po prostu. Została znakomicie skrojona, świetnie równoważy akcję z dramatyzmem, posuwanie do przodu historii z rozwijaniem postaci, jednocześnie nie popadając w zamulanie, przerost ilości słów, które mogły by obciążać wizualną narrację.

Jednocześnie jest to serial, tasiemiec, ale jest to serial żywy, mutujący. W typowej serii o Supermanie czy innym trykociarzu przez 4 do 8 zeszytów walczy on z kimś, kto stwarza zagrożenie, by na koniec w końcu wygrać, a historia w zmienionej formie mogła się powtórzyć z innym złolem w kolejnej miniserii. Nie tutaj. Wojna z żabami trwa. Pojawiają się nowi bohaterowie, inni odchodzą. Ci, którzy dalej trwają w Biurze, zmieniają się, kwestionują sens swojej działalności lub instytucji w której działają.

Jeszcze raz serdecznie polecam ten cykl, który nie jest tylko tanim spinoffem do Hellboya czy skokiem na kasę. To historia o supergrupie napisana w sposób, na jaki DC czy Marvel sobie nigdy nie pozwolą. A nawet jeśli, to pewnie nie czytało by się jej aż tak dobrze. No i nie miała by gościnnych plansz Mignoli. Warto.


Artykuł Tomasza Drozdowskiego
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-11-03, 05:31   



O! A to naprawdę bardzo interesujące :P :

"Może spowolnić rozwój Alzheimera. 10 udowodnionych naukowo zalet marihuany":



Cytat:
Naukowcy narzekają na ograniczenia dotyczące badań nad kanabidiolem (CBD) oraz tetrakanabinolem (THC). Prawodawcy najczęściej tłumaczą to polityką antynarkotykową. Tymczasem badacze przekonują, że zawarte w konopiach indyjskich substancje mogą być wielce przydatne w tworzeniu leków przeciwbólowych.


"Może spowolnić rozwój Alzheimera. 10 udowodnionych naukowo zalet marihuany"
Bądźmy jednak raczej ostrożni :mrgreen:
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
Ostatnio zmieniony przez jacek 2018-12-31, 13:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
jacek 



Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2014
Posty: 9469
Skąd: Puławy
Wysłany: 2018-11-03, 12:02   



"Frank nie zwalnia tempa!" - za barki z piątą częścią "Punshera MAX" wziął się również "N4K1R":



Cytat:
Postawiono na dość mocno przerysowaną brutalność z cyklu "zabili go i uciekł". Ok, niby powinniśmy się do takich zjawisk przyzwyczaić, ale podskórnie coś mi szeptało, że można to było rozwiązać lepiej.


"Punisher MAX" #5
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
Ostatnio zmieniony przez jacek 2018-11-17, 07:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum KGB

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 13