Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Literatura faktu - Kapuściński, Ryszard

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-10, 10:52
Temat postu: Kapuściński, Ryszard
Nie może na Forum Książki zabraknąć miejsca dla Ryszarda Kapuścińskiego. Od momentu, gdy przeczytałem pierwszą jego książkę, Cesarza stał się jednym z moich ulubionych pisarzy. Wierzyłem, że w tym roku dostanie nagrogę Nobla jako ukoronowanie dorobku całego życia. Szkoda że tak się nie stało.

Twórczość Ryszarda Kapuścińskiego znana jest niemal na całym świecie. To jest ten najpiękniejszy rodzaj sławy, gdy człowiek jest znany nie dzięki pieniądzom czy telewizji, ale dzięki swojemu poświęceniu, ciężkiej pracy i wielkim umiejętnościom. A trzeba powiedzieć, że Ryszard Kapuściński sztukę reportażu opanował do perfekcji.

Wspominając tego wielkiego mistrza słowa zatrzymajmy się na chwilę nad jego twórczością. Bo warto.
Zapraszam do podzielenia się swoimi refleksjami, przemyśleniami, wspomnieniami z lektury dzieł "szalejącego reportera".

Utopiste - 2008-11-10, 11:08

Ja również zakochałam się w twórczości Kapuścińskiego od pierwszego czytania. Z reguły podchodzę bardzo sceptycznie do wszelkiego rodzaju reportaży (nie wiem nawet skąd się u mnie wzięło takie uprzedzenie), ale w tym wypadku mogę żałować tylko, że tak późno zaczęłam swoją przygodę z jego twórczością. Te książki mają w sobie coś magicznego, nieraz miałam łzy w oczach kiedy tylko wyobraziłam sobie warunki w jakich żyją mieszkańcy opisywanych przez Kapuścińskiego państw (szczególnie jak czytałam Cesarza czy Szachinszacha). Poza tym dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy o kulturach i narodach, którymi do tej pory zbytnio się nie interesowałam.

Również żałuję, że Kapuściński nie otrzymała Nobla, ponieważ naprawdę zasługuje na tą nagrodę (choć i bez tego jego dzieła czytane są na całym świecie). Szkoda, że już nic więcej nie napisze...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-11, 10:08

Ja poznałem twórczość Ryszarda Kapuścińskiego w zasadzie przypadkiem. Choć może to nie był przypadek. W każdym razie na początku był Cesarz. A potem to potoczyło się lawinowo. Zacząłem kupować kolejno książki Kapuścińskiego. Zamawiałem je sobie bezpośrednio z wydawnictwa, gdyż wychodziło nieco taniej. Dlatego też, gdy po śmierci Kapuścińskiego GW wypuściła swoją serię nie musiałem kupować, bo prawie wszystkie te książki miałem już na półce, przeczytane.

Bardzo lubię wracać do Lapidariów. Bardzo mi się spodobał sposób myślenia i postrzegania świata przez Kapuścińskiego. Ze zdaniem autora na wiele tematów się po prostu zgadzam, dlatego może jego twórczość stała mi się bliska. Podzielam jego poglądy na temat czytelnictwa, współczesnych mediów czy roli informacji w świecie.
Te nietypowe zbiory myśli i spostrzeżeń jakimi są Lapidaria są czymś oryginalnym na polskim rynku książki.

Utopiste - 2008-11-11, 10:20

Właśnie dzięki GW mogłam sobie kupić większość dzieł Kapuścińskiego - pięknie wydane, no i tańsze niż normalnie. Niestety nie mam wszystkich, ale uważam, że wszystko przede mną.

Poza tym Uczniu nic nie dzieję się przez przypadek i Los zadecydował, że powinieneś zetknąć się z tymi reportażami (ups... chyba za dużo literatury staroangielskiej się naczytałam :) ). Jeżeli nie sięgnąłbyś po Kapuścińskiego wówczas, pewnie w przyszłości znowu nadarzyłaby się taka okazja.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-11, 10:46

Zaimponowała mi i wielce spodobała ta wielka otwartość Kapuścińskiego na innych, oraz otwartość innych na Kapuścińskiego. On zawsze potrafił pojechać w całkowicie różne kulturowo regiony świata i znajdował tam sobie przyjaciół, zjednywał ludzi i ich zaufanie.

Niezależnie gdzie Kapuściński był, zawsze dostrzegał w innych takiego samego człowieka jakim był sam, bez żadnych uprzedzeń. Nie zatrzymywał się w x gwiazdkowych hotelach tylko spał razem z mieszkańcami danego terytorium, razem z nimi jadł.
Chciałbym wierzyć, że na świecie istnieje wszędzie taka tolerancja.

Utopiste - 2008-11-11, 14:34

Ja nie mogłam się nadziwić jak przeczytałam w Podróżach z Herodotem o jego pierwszym wyjeździe do Indii. Bez znajomości język, bez właściwie jakiejkolwiek wiedzy, a jednak pojechał i sobie poradził.

Równie duże wrażenie zrobiła na mnie jego umiejętność postępowania pomimo ograniczonych środków. W porównaniu z Zachodnimi dziennikarzami jego fundusze były śmiesznie małe, a mimo to świetnie sobie dawał radę, a do tego mógł poznać wiele ciekawych osób. Był w centrum wydarzeń, potrafił przekonać do siebie ludzi i wysłuchać co mają do powiedzenia, dzięki temu wzbudzał sympatię i inni chętnie mu pomagali. Jego podejście do drugiego człowiek zasługuje na podziw i szacunek.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-11, 14:42

Utopiste napisał/a:
Ja nie mogłam się nadziwić jak przeczytałam w Podróżach z Herodotem o jego pierwszym wyjeździe do Indii. Bez znajomości język, bez właściwie jakiejkolwiek wiedzy, a jednak pojechał i sobie poradził


Ja też nie mogłem się nadziwić. Było to dla mnie niesamowite. Była tam taka scena jak stał na lotnisku i nie wiedział co zrobić. I podszedł do niego jakiś Hindus i zaczął go ciągnąć za rękę pokazując, by za nim poszedł. Trzeba było wtedy wiele odwagi i zaufania do drugiego człowieka by po prostu pójść i zobaczyć co się wydarzy.
A jak fajnie pan Ryszard się uczył języka w Indiach. :)

Utopiste napisał/a:
W porównaniu z Zachodnimi dziennikarzami jego fundusze były śmiesznie małe, a mimo to świetnie sobie dawał radę,


Może właśnie to, że był biedny i miał mało środków jakoś w pewien sposób zjednywało mu ludzi miejscowych. Kapuściński wielokrotnie podkreślał, że aby zdobyć zaufanie ludzi trzeba być jednym z nich, mieszkać z nimi, jeść z nimi, nie odgradzać się pieniędzmi. I zawsze tam gdzie amerykański dziennikarz mieszkający w zachodnim hotelu miał trudności z uzyskaniem informacji biedny Kapuściński radził sobie jakoś przy chętnej współpracy tubylców.

Utopiste - 2008-11-11, 14:50

Przypuszczam, ze w dużej mierze była to również zasługa jego charakteru. Kapuściński nie traktowała ludzi protekcjonalnie, nie pokazywał im, ze jest wielkim dziennikarzem, nie dawał odczuć, że są gorsi. Zachodni dziennikarze zostali wychowani w trochę innej kulturze niż my, Polacy, nie żyli w państwie totalitarnym, nie zmagali się z biedą i brakiem podstawowych artykułów spożywczych. Z pewnością nie potrafili zrozumieć zwykłych szarych ludzi tak dobrze jak Kapuściński, któremu nieobce były te problemy. Poza tym musiał wykazywać się większą pomysłowością, a to z pewnością owocowało.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-11, 15:09

W tekstach Kapuścińskiego widać wyraźną troskę o biedne kraje, w których bywał i o nich pisał. Niemal w każdej książce przypominał o biedzie w krajach Afryki, czy Ameryki Południowej i równocześnie o wielkim marnotrawstwie Zachodu. On, zgodnie z tytułem niedawno wydanej książki "dał głos ubogim", walczył, by o nich usłyszano i byśmy my, beztrosko sobie żyjący przedstawiciele zachodniej cywilizacji zwrócili choć trochę uwagę na problemy dotykające tak wielu mieszkańców Ziemi.
Czarna Stopa - 2008-11-17, 10:50

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autor dobiera i umiejętnie operuje słowami, by pogłębić siłę przekazu. Szczególnie utkwiły mi w głowie króciutkie fragmenty z "Podróży Herodota" (podczas wędrówki z Ahmedem do meczetu):

No, nic - idziemy.
Idziemy i idziemy.

Potem parę zdań i znów:

No, nic - idziemy.
Idziemy i idziemy.

Świetne. Tutaj wprawdzie tego tak nie widać, lecz w książce wygląda to niesamowicie. Takie niby proste słowa, użyte w doskonały sposób i w najlepszym dla siebie czasie, tak oddziałują na siebie, że tworzą - razem z pozostałym tekstem - połączenie, które jeszcze bardziej wzmacnia siłę opowieści. Można to dostrzec zwłaszcza w tych wszystkich dramatycznych scenach, które Kapuściński przecież tyle razy widział i o których wielokrotnie musiał myśleć i przeżywać na nowo. To właściwie zadziwiające, że w końcu nie zaczął uciekać od ludzi i ich problemów i wciąż był nimi zafascynowany. Współodczuwanie, zrozumienie, potrzeba bliskiego kontaktu, rozmów - to przebija bardzo mocno z jego książek. A można by raczej oczekiwać, że rzeczy okrutne, wstrząsające i budzące grozę uczynią z niego w końcu kogoś zupełnie innego, zgorzkniałego, rozczarowanego, zniechęconego do życia. Nie wiem, co dawało mu taką siłę. Chęć powiedzenia prawdy, wskazania potrzeby zmian - tak, to na pewno też. Sam twierdził, jak przeczytałem choćby w "Podróżach z Ryszardem Kapuścińskim", że "... przeżycia z dzieciństwa w czasie wojny przyczyniły się do uwrażliwienia go na głód i różne cierpienia fizyczne i psychiczne". Jak wielką jednak trzeba odczuwać potrzebę działania, aby te wszystkie potworności, których niejednokrotnie był świadkiem, nie tylko nie złamały, ale powodowały, że wciąż był tak pochłonięty swoją pracą.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-17, 11:42

Ja zawsze podziwiałem Kapuścińskiego za ową prostotę języka, o której wspominasz. To zresztą nie jest przypadkowe, autor wielokrotnie wspominał w książkach i wywiadach, że stara się dążyć do jak najprostszego tekstu, by w jak najmniejszej liczbie słów zawrzeć to, co chciał przekazać, nie powodując jednak spadku jakości tekstu. I chyba udało mu się to jak niewielu innym. Kapuściński nie używa kwiecistej mowy, homeryckich porównań (tak to się nazywało??), rozwlekłych opisów. Wszystko krótko, prosto i w 100% na temat.
Czarna Stopa - 2008-11-17, 12:57

Tak, szczególnie dobrze widać to w "Lapidariach". To był zresztą świetny pomysł, żeby zebrać w jednym miejscu wszystkie te fragmenty, krótkie migawki zdarzeń i myśli, zawierające coś ważnego, coś mądrego, często bardzo osobistego. Dla mnie to jedne z najważniejszych książek Kapuścińskiego, z których - obok "Autoportretu reportera" i "Nie ogarniam świata" - można się chyba najwięcej dowiedzieć zarówno o nim samym, jak i jego sposobie myślenia.

Bardzo jestem ciekawy książki "Sentymentalny portret Ryszarda Kapuścińskiego", która zawiera jego ostatnie notatki podczas pobytu w szpitalu. Z jednej strony jestem ciekawy, z drugiej zaś nie wiem, czy naprawdę chcę to przeczytać. Słuchałem fragmentu w tv, parę zdań znalazłem również w necie - niektóre są bardzo, bardzo smutne.

„Czuję, że uszły ze mnie resztki sił, że zapadam się w czeluść, oblepia mnie czarna mgła. Straszne uczucie bezradności, tracę kontakt ze światłem, z otoczeniem, z rzeczywistością, wszystko oddala się, znika”.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-17, 13:34

Lapidaria w ogóle są specyficzną formą literacką. Lubię do nich zaglądać. Choćby na 5 minut, bo wiem, że zawsze znajdę jakąś mądrą myśl, jakieś zdanie, które dobrze opisuje świat. Bardzo często czytając lapidaria czułem się jakbym stał przed umysłowym lustrem, gdyż poglądy pisarza często pokrywały się z moimi. Tylko ja tak ładnie i tak prosto nie potrafiłbym ich ująć w słowa.

Autoportret reportera również znam i uważam za ważną książkę. Wprawdzie nie napisał jej autor w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, jednak wszystko w tej książce to jego słowa, jego myśli, pozbierane przez redaktorkę z różnych wywiadów, wykładów, reportaży. Oczywiście Kapuściński to przed drukiem przeczytał i zatwierdził.
Jest tam zwłaszcza dużo o pracy reportera, o tym jak ją widzi sam Ryszard Kapuściński. Opowiada on, w jaki sposób dobrze wykonywać swoją pracę i być dobrym reporterem. A to wcale nie jest łatwo.

Co tu dużo mówić, Ryszard Kapuściński był wyjątkowym człowiekiem. Bardzo mi się zrobiło żal, gdy odszedł. Te kilkanaście jego książek, które mam na półce zawsze będzie mi go przypominać.

Czarna Stopa - 2008-11-18, 10:57

Jedna z uczestniczek spotkania z Kapuścińskim (opisanego w "Dałem głos ubogim") zadała pytanie, w jaki sposób nawiązywał kontakty w obcym miejscu. Według Kapuściński, jeśli już nie ma się tam nikogo znajomego, najważniejsze jest "...wejść w lokalne środowisko i zdobyć zaufanie. Przyjezdnego tubylcy bacznie obserwują, choć czasem wcale nie zdaje sobie on z tego sprawy".

I dalej:

"Są rzeczy, na które ludzie bardzo zwracają uwagę, na przykład czy akceptuje się ich jedzenie. Jeśli ktoś nie chce jeść ich potraw - a czasami, wierzcie mi, sa one naprawdę okropne - to jest się spalonym, trzeba wyjeżdżać".

No właśnie, tutaj jest problem - łatwo kogoś urazić, kompletnie nie zdając sobie z tego sprawy. To chyba w "Tomku na tropach Yeti" Szklarski opisywał, że gospodarz nie był zadowolony, jeśli gość po posiłku głośno nie beknął. Ja już sobie nawet nie próbuję wyobrazić, co takiego okropnego musiał autor konsumować, bo mnie na przykład skręca na sam widok zupy szczawiowej z paskudnie pływającymi połówkami jajka, a podejrzewam, że to nie jest najgorsza potrawa na świecie :)

Oprócz wspomnianego jedzenia Kapuściński mówi o wrażliwości na punkcie języka, że warto przyswoić sobie kilka obcych słów, a także ważnym dla pewnych kultur stosunku do kobiet. Z jednej strony niektórzy nie tolerują gości, którzy chcieliby tylko przedstawić się żonie czy nawet z nią porozmawiać, a z drugiej wspomina o afrykańskich plemionach, gdzie straszną obrazą jest odmowa przyjęcia na noc córki wodza.
To takie błądzenie po omacku, gra, w której nie do końca zna się reguły. Nie o wszystkim przecież można przeczytać, a jeśli nawet, to raczej wszystkiego się nie zapamięta. A być z kolei całkiem biernym też nie można, bo w końcu praca reportera wymaga akurat czegoś zupełnie przeciwnego. Z czasem pewnie jest nieco łatwiej, nabiera sie doświadczenia, jest się wyczulonym na pewne sprawy i mniej więcej wiadomo, na co zwracać uwagę, lecz przecież wszystkiego jednak przewidzieć nie można. A zagrożenie duże - jedna wpadka i można stracić całe zaufanie, na które przez długi czas mozolnie się pracowało.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-18, 11:05

Czarna Stopa napisał/a:
"...wejść w lokalne środowisko i zdobyć zaufanie. Przyjezdnego tubylcy bacznie obserwują, choć czasem wcale nie zdaje sobie on z tego sprawy".

"Są rzeczy, na które ludzie bardzo zwracają uwagę, na przykład czy akceptuje się ich jedzenie. Jeśli ktoś nie chce jeść ich potraw - a czasami, wierzcie mi, sa one naprawdę okropne - to jest się spalonym, trzeba wyjeżdżać".


I dlatego właśnie Kapuściński potrafił nieraz dotrzeć tam, gdzie bogaci reporterzy z zachodu nie byli w stanie. Oni mieszkali w zachodnich hotelach, jedli zachodnie jedzenie i dziwili się, że żaden tubylec nie chce z nimi porozmawiać.
Tymczasem Kapuściński zawsze próbował zmieszać się z tłumem, mieszkać razem ze zwykłymi ludźmi, nie wywyższać się ponad nich.
Na pewno pomogło mu w tym, że pochodził z biednego kraju, zniszczonego przez wojny i po prostu łatwiej mu było innych biednych ludzi zrozumieć.

Tina - 2008-12-02, 16:04

Mam taki problem. Chciałabym sobie kupić ze trzy książki Kapuścińskiego z kolekcji Wyborczej . Tylko zastanawiam się, które tytuły byłyby najlepsze na początek... Mógłby mi ktoś doradzić?
Czarna Stopa - 2008-12-02, 16:43

Ja bym zaproponował:

1. Cesarz
2. Heban
3. Imperium

Nie wiem, jak zapatrujesz się na "Lapidaria". To takie krótkie migawki myśli, przeżyć, spostrzeżeń itd. Na przykład:

W Los Angeles nowe miasto wietnamskie, architektura, napisy - wietnamskie, Ale są i objaśnienia po angielsku. To dla białych Amerykanów, którzy muszą uczyć się poruszać we własnym kraju.

lub

W BBC wywiad z Jorge Borgesem. W czasie przeprowadzania tego wywiadu Borges ma 83 lata.
- Czekam na śmierć - mówi pisarz. - Ale kiedy ona przyjdzie? Dziś wieczorem - nie, bo jutro mam dużo rzeczy do zrobienia!


Myślę, że te trzy książki, które wymieniłem na wstępie, są chyba na początek najlepsze. Jeśli spodoba Ci się styl pisania Kapuścińskiego, to i tak pewnie prędzej czy później zapragniesz skompletować pozostałe :)

Ravena - 2008-12-02, 19:42

Popieram Forumowego Siuksa! Te trzy książki Kapuścińskiego są zdecydowanie warte przeczytania i nabycia :) Zresztą trzy moje ulubione, tylko w odwrotnej kolejności ;-)
karinka - 2008-12-02, 19:46

ja lubie najbardziej 'Wojnę Futbolową' :)

ale wybór tych trech powyzej, popieram jak najmocniej

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-12-02, 21:40

Tina napisał/a:
Mam taki problem. Chciałabym sobie kupić ze trzy książki Kapuścińskiego z kolekcji Wyborczej . Tylko zastanawiam się, które tytuły byłyby najlepsze na początek... Mógłby mi ktoś doradzić?


Ja nie kupowałem Kapuścińskiego z Wyborczej, bo w momencie wyjścia serii miałem już praktycznie wszystkie książki zakupione w edycji Czytelnika.

Ale wracając, tak naprawdę wszystkie książki Kapuścińskiego są warte uwagi. Bardzo podobało mi się Imperium, Cesarz, Szachinszach, ale miło wspominam także Kirgiz schodzi z konia, Wojnę futbolową czy Jeszcze dzień życia.
No i oczywiście skarbnice złotych myśli, czyli 6 tomów Lapidariów. :)

Jedno jest pewne, Kapuścińskiego warto czytać. A od czego zacząć? To chyba nie ma wielkiego znaczenia, jeśli styl pana Ryszarda Ci się spodoba, a jest duże prawdopodobieństwo, przeczytasz wszystko jak leci. :) Ja tak miałem. A zacząłem od Cesarza i Szachinszacha. :)

Tina - 2008-12-02, 21:54

Z pewnością jak mi się spodoba styl pisania Kapuścińskiego to sięgnę po kolejne jego książki, ale od czegoś trzeba zacząć, a też nie chciałabym ryzykować kupowania większej ilości pozycji, bo i fundusze są ograniczone i istnieje możliwość, że mi po prostu nie przypadną do gustu (ale nie ma jakiegoś szczególnie wielkiego ryzyka). Chyba zdecyduję się właśnie na te trzy: Cesarz, Heban i Imperium ;-)
- 2008-12-21, 20:17

karinka napisał/a:
ja lubie najbardziej 'Wojnę Futbolową' :)

ale wybór tych trech powyzej, popieram jak najmocniej



A ja Ciebie jak najbardziej popieram. Uwielbiam Kapuścińskiego, aż dziwne że zaczęłam go czytać po fragmencie w podręczniku do polskiego, akurat był on z Wojny Futbolowej, dlatego kilka dni później miałam już ją w domu.

Najbardziej uwielbiam to :

Chciałem żyć, ale życie mnie opuściło.
Chciałem żyć, ale nie umiałem obronić życia.
Moje życie będzie ginąć w nieludzkim bólu,
będzie odchodzić w płomieniach.


Płonace bariery

Tina - 2009-02-20, 12:21

Właśnie przed chwilą skończyłam czytać "Cesarza". Cóż za wspaniała książka! Bardzo mi się spodobała. Niby reportaż, ale przypomina raczej opowieść. I to bardzo ciekawą opowieść! Wiele w niej szczegółów. Bardzo spodobała mi się funkcja poduszkowego ;-)
Nie wiedziałam, że feudalizm przetrwał do drugiej połowy XX wieku. Choć i tak Etiopia dość długo uchroniła się przed tą ekspansją cywilizacji europejskiej. I w sumie nie dziwi mnie zachowanie cesarza, który postawił na rozwój zamiast wspierać głodujących. W końcu przez wiele lat tak było...

Przypuszczam, że Kapuściński będzie zaliczał się do moich ulubionych pisarzy (głupio powiedzieć, że jest moim ulubionym pisarzem po przeczytaniu jednej książki). Już nie mogę doczekać się kiedy przeczytam "Imperium" :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-11-30, 18:46



O książkach, ludziach i sztuce - to jest chyba książka, która ukazała się stosunkowo niedawno? Mam wszystkie z białej serii Czytelnika ale tą widzę po raz pierwszy. :)

+1 do listy zakupów. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-19, 19:45

Ktoś może kupił powyższą książeczkę? Jak nie dostanę od Mikołaja to na 100% po świętach ją sobie sprawie. Ciekawi mnie zwłaszcza początek tytułu "O książkach". Kapuściński w swoich Lapidariach sporo myśli o książkach i literaturze zamieszczał. I zwykle podzielałem jego poglądy.
Tina - 2009-12-19, 20:20

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ktoś może kupił powyższą książeczkę?

Wygląda bardzo interesująco. Jak wykupię wszystkie pozycje z serii GW, to zainteresuję się również tą. Zresztą mam wrażenie, że jeszcze co najmniej kilka książek Kapuścińskiego, które nie ukazały się w tej serii, zakupie właśnie z wydania Czytelnika.
Bardzo cenię sobie książki tego autora, mimo iż przeczytałam dopiero trzy.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-28, 22:17

O książkach ludziach i sztuce jest to zbiór zarówno publikowanych wcześniej jak i w ogóle nieznanych tekstów zalegających archiwum Ryszarda Kapuścińskiego. Znajdziemy tu przedmowy do książek podróżniczych, reportażowych, recenzje, wspomnienia o ludziach, pisarzach, a także sporo nawiązań do sztuki, filmu, fotografii.

Przeczytałem pierwsze kilkadziesiąt stron i jestem pozytywnie nastawiony do dalszej lektury. Warto przeczytać, gdyż książka stanowi swego rodzaju przewodnik po, często nam nieznanym, świecie literatury reportażowej i nie tylko. Ryszard Kapuściński czytał bardzo dużo. Dzięki niniejszej pozycji możemy choć cząstkę jego lektur i opinii o nich poznać.
Może dzięki temu odkryjemy tytuły, które nas w przyszłości zauroczą, a na które, gdyby nie słowo pana Ryszarda, być może nigdy byśmy nie natrafili?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-02-28, 08:42

Co sądzicie o ostatniej burzy w sprawie nowej biografii Ryszarda Kapuścińskiego? Żona mistrza reportażu złożyła pozew do sądu o zablokowanie dystrybucji książki.

Chodzi o tytuł - Kapuściński non fiction.

Jest się o co bić? Nie wiem jak całość społeczeństwa, ale dla mnie Ryszard Kapuściński zawsze będzie wybitnym człowiekiem, świetnym reporterem i człowiekiem, którego będę cenił. Co by w tej biografii nie napisano to przecież książki pana Ryszarda to o wiele lepsze świadectwo jego życia.

Czarna Stopa - 2010-02-28, 16:30

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
dla mnie Ryszard Kapuściński zawsze będzie wybitnym człowiekiem, świetnym reporterem i człowiekiem, którego będę cenił.


Dokładnie.
Szkoda tylko, że cała ta sprawa napsuje nerwów bliskim Kapuścińskiego, choć na pewno pozytywnie wpłynie na wyniki sprzedaży.
Ciekawe, któż teraz będzie następny? Może Lem non fiction? W końcu trzeba ludziom przekazać całą prawdę objawioną o innym człowieku.

Paleolog - 2010-02-28, 17:36

Z nazywaniem Ryszarda Kapuścińskiego wybitnym człowiekiem byłbym bardzo ostrożny, bowiem niektóre jego wybory życiowe, były, najdelikatniej rzecz ujmując, kontrowersyjne. Natomiast bez wątpienia był wybitnym pisarzem i świadomość tego w zupełności wystarcza mi do ocenienia go jako człowieka pióra.

Z drugiej strony uważam za szkodliwe tworzenie hagiograficznych życiorysów wielkich pisarzy, jeżeli w rzeczywistości wcale takie nie były. Życzyłbym sobie jednak, żeby nawet takie 'odbrązawiające' biografie pisano z dużą dozą delikatności i taktu, czego, jak można domyślać się po reakcji spadkobierców pisarza, w przypadku "Kapuściński non fiction" zabrakło.

Samej książki nie czytałem, natomiast pani Kapuścińska w niezamierzony sposób zrobiła jej świetną reklamę.

Czarna Stopa - 2010-02-28, 19:19

A czy istnieje na świecie osoba wolna od złych czy kontrowersyjnych wyborów życiowych, w mniejszy lub większym stopniu krzywdzących (świadomie lub nie) siebie lub innych? Czy taki błędny wybór automatycznie niweczy wszelkie właściwe decyzje i osiągnięcia?
Jak możemy właściwie ocenić człowieka (i po co?), skoro takiej oceny może dokonać tylko i wyłącznie on sam, bo też tylko on zna siebie wystarczająco dobrze - myśli, uczucia, zdarzenia z przeszłości, których był jedynym świadkiem, własny, niepowtarzalny i nieprzekazywalny odbiór świata, ludzi i zdarzeń - w jaki sposób można sprawiedliwie ocenić postępowanie człowieka, o którego życiu wewnętrznym nie wiemy nic i nic wiedzieć przecież nie możemy?

To całe babranie się w prywatnym życiu, szukanie z wywieszonym językiem wszelkich możliwych brudów, toczenie piany w mediach, ci wszyscy oceniający, zupełnie kryształowi i idealni, z wysokiego zamku surowym i przenikliwym wzrokiem spoglądający na maluczkich, by w stosownej chwili wydać wyrok - to wszystko brzydzi mnie i zniechęca. I nie chodzi mi tu już o wspomnianą książkę, bo w końcu jej nie czytałem i pewnie nie przeczytam, lecz o ten cholerny pęd do oceniania prywatnego życia i wysnuwania przedwczesnych wniosków.

Paleolog - 2010-03-01, 11:18

Nikt nie mówi, że taki 'błędny wybór' niweczy dokonania życiowe, a już na pewno nie literackie, ale też nie udawajmy, że takich wyborów nie było. Nie budujmy znanym pisarzom jednostronnego, pomnikowego wizerunku, który i tak nie jest im do niczego potrzebny - książki jakie napisali są ich najlepszymi pomnikami. A wszystkim biografom pozostaje życzyć dużo odwagi i jeszcze więcej taktu, o.
Czarna Stopa - 2010-03-01, 13:12

A które wybory życiowe Kapuścińskiego można nazwać, jak napisałeś w poprzednim poście, kontrowersyjnymi?
Paleolog - 2010-03-01, 14:24

Skoro pytasz to choćby blisko 40-letnie członkostwo w PZPR. Jednak nie chciałbym żeby dyskusja zmierzała w stronę analizy życiorysu pisarza - znacznie przyjemniej dyskutować na temat jego książek i wkładu w rozwój polskiej kultury. Zależy mi tylko by pamiętać, że wielki pisarz nie musi być z urzędu 'wielkim człowiekiem' w znaczeniu moralnym. I nie odnoszę tego zdania konkretnie do Kapuścińskiego tylko szeroko pojętych uznanych pisarzy.
Czarna Stopa - 2010-03-01, 14:37

Paleolog napisał/a:

Jednak nie chciałbym żeby dyskusja zmierzała w stronę analizy życiorysu pisarza - znacznie przyjemniej dyskutować na temat jego książek i wkładu w rozwój polskiej kultury.


Naturalnie. Jeśli dyskusja nie sprawia przyjemności, nie ma sensu jej kontynuować. Dzięki za poświęcony czas i ciekawe opinie.

Paleolog - 2010-03-01, 15:14

Owszem, nie sprawia mi przyjemności dyskusja z kimś, kto odmienne zdanie traktuje jako osobistą obrazę, a właśnie takie mam wrażenie czytając Twoje ostatnie posty. W takich przypadkach trudno o rzeczową dyskusję, dlatego staram się ją zakończyć, szkoda, że tego nie dostrzegasz. Pozdrawiam.
Czarna Stopa - 2010-03-01, 18:47

Wygląda na to, Paleologu, że zupełnie odwrotnie zrozumiałeś mój ostatni post lub ja go źle napisałem.
W takim razie jeszcze raz, w rozszerzonej wersji, na wszelki wypadek z dodatkowymi emotkami:

Paleolog napisał/a:
Jednak nie chciałbym żeby dyskusja zmierzała w stronę analizy życiorysu pisarza - znacznie przyjemniej dyskutować na temat jego książek i wkładu w rozwój polskiej kultury.


Naturalnie :-> Jeśli dyskusja o życiorysie pisarza nie sprawia przyjemności, to faktycznie nie ma sensu jej kontynuować, bo przecież oboje powinniśmy czerpać z niej jak najwięcej satysfakcji :D W każdym bądź razie cieszę się, że jednak trochę sobie porozmawialiśmy, dziękuję za poświęcony czas, ciekawe opinie i już więcej nie męczę w tym temacie (o życiorysie Kapuścińskiego, bo nic chyba nie stoi na przeszkodzie, by w przyszłości podyskutować o książkach) :->


Nie wiem, cóż więcej mógłbym napisać.
Jeśli poczułeś się atakowany w jakimkolwiek moim poście, przepraszam.
Jeśli z tego powodu odczułeś dyskomfort, przepraszam również.

Paleolog - 2010-03-01, 19:34

No cóż, Czarna Stopo, przyznaję bez bicia, że źle odczytałem rzeczony post. Jak widać czytać należy, ale niekoniecznie między wierszami :-) Zatem abyśmy byli kwita - to ja przepraszam za moją nadinterpretację. A żeby powyższa wymiana zdań nie okazała się całkiem bezproduktywna chyba odświeżę sobie coś autora, który jest bohaterem tego tematu. Jak się domyślam - obaj zgadzamy się, że warto ;-)
Artemiss - 2010-03-31, 10:04

Ja też chyba coś sobie odświeżę. Ostatnio dyskutowałam z ludźmi, którzy mieli bardzo dużo do powiedzenia o Kapuścińskim, ale jak zapytałam jakie jego książki czytali okazało się, ze żadnej. Kapuściński non fiction stanowiło całą ich wiedzę na ten temat. Strasznie mnie to wkurzyło bo nie sądzę, że powinni się wypowiadać na temat tego o czym nie mają pojęcia. Nawet im się jednego reportażu nie chciało przeczytać, a wypowiadali się jakby byli ekspertami w jego życiu i twórczości!
alibaba - 2010-03-31, 12:29

Z książkami Kapuścińskiego po raz pierwszy spotkałam się w latach 80-tych i od razu mnie oczarował. Natychmiast dwie ksiązki poleciłam moim dorastającym dzieciom bo uważałam, że powinne poznać pdłoże konfliktu Izrael-Palestyna /Chrystus z karabinem na ramieniu/. Druga "Cesarz" równie dobra dla młodych ludzi. Trzeba wiedzieć jak rodzi się despotyzm i tyrania, a to właśnie ukazuje Kapuściński w wiekszości swoich książek. To czy był w partii i co tam robił nie ma żadnego znaczenia. Przecież gdyby nie był w partii i nie podpisywał tzw.lojalki to czy mógłby wyjeżdżać?. Absolutnie nie!. Pozwolę sobie zauważyć, że wielu starszych polityków kończyło studia za czasów PRL na który teraz tak psioczą. A jeśli wyjeżdżali na "zgniły" zachód, to naprawdę nie mogli być zwykłymi, szeregowymi członkami partii. Aby dostać paszport trzeba było się wykazać. Nic za darmo.
Paleolog - 2010-04-01, 00:09

Miałem już nie odświeżać tego tematu, lecz kategoryczne stwierdzenie, że "... nie ma żadnego znaczenia" zmusiło mnie do czegoś całkiem przeciwnego, zatem wybaczcie, moi mili ;-)

Och, oczywiście nie zgadzam się, Naturalnie, że ma znaczenie. Dla samej oceny twórczości tego autora - owszem, drugorzędne. Można co prawda zastanawiać się na ile w książkach Kapuścińskiego musiały być obecne treści zgodne z oficjalna linią partii, uważam jednak, że nie ma o co kruszyć kopii. Nawet jeśli tu i ówdzie autor dodał to i owo od siebie, "upiększając" rzeczywistość, to odbieranie mu tytułu uznanego reportażysty, co sugerowali niektórzy publicyści po wydaniu ostatniej biografii, jest niesprawiedliwe. Bo mistrzem reportażu był i basta.

Natomiast dla oceny czysto moralnej - ma znaczenie kapitalne. Do partii nie brali siłą. Nikt nikogo tam za uszy nie ciągnął. To była kwestia wyboru, kwestia własnego sumienia. Także kwestia rachunku zysków i strat. Z reżimem komunistycznym w mniejszym lub większym stopniu, w bardzo różnych okolicznościach, flirtowali różni znani pisarze. Miłosz, Szymborska, Gałczyński, Broniewski, że wymienię tylko najbardziej znane nazwiska. Nikt z tego powodu nie ma prawa odmawiać im geniuszu. Żaden domorosły moralista nie ma też prawa wysyłać ich "na stos", czasy były jakie były. Ale chwila słabości pozostaje faktem, jakąś skazą na życiorysie. Czy można było inaczej? Oczywiście, można, najlepszym przykładem Maria Dąbrowska.

Ryszard Kapuściński był jednym z tych, którzy z reżimem komunistycznym flirtowali w stopniu większym. W jego przypadku trudno mówić o chwili słabości, raczej o świadomym wyborze. Dla mnie ocena moralna takiej postawy jest jednoznaczna. Dlatego proszę was, nie dajmy sobie wmówić, że "nie ma żadnego znaczenia", "nie można było inaczej", niezależnie od tego jak genialnego pisarza miałoby to dotyczyć.

Otóż ma. I można było.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-05-01, 09:28

Paleolog napisał/a:
Ale chwila słabości pozostaje faktem, jakąś skazą na życiorysie. Czy można było inaczej? Oczywiście, można, najlepszym przykładem Maria Dąbrowska.


Być może nie chwila słabości a czysta kalkulacja. Być w partii a zgadzać się z linią partii to mogły być dwie różne rzeczy. Ja, przeciwnie do ludzi, o których mówiła Artemiss znam kilkanaście książek Ryszarda Kapuścińskiego, natomiast nie czytałem jego ostatniej biografii. Należałoby ocenić czy Kapuściński swoją współpracą robił komuś krzywdę, czy szkodził ludziom. Jeśli tylko, dla "wypełnienia kontraktu" ze służbami PRLu pisał jakieś liche i mało znaczące notatki, myślę, że o takie rzeczy nie ma co podnosić Larum i odsądzać Kapuścińskiego od czci i wiary.

W każdym razie, nie zamierzam ani o stopień zmieniać swojego poglądu na książki pana Ryszarda, poglądu, że są to dzieła bardzo dobre, które bardzo mi się podobają i są cenione przez wielu czytelników w Polsce i na całym świecie (co ważne). Czy jedna wydana biografia może to zmienić? Raczej nie.

To tylko w naszym kraju panuje wrażliwość na kontakty ze służbami PRLu. "Jak podpisałeś, jesteś nic nie warty i potępiony".
Oczywiście, najczystszym moralnie wyjściem byłoby nie podpisać, nie mieć nic wspólnego ze służbami i komunistycznym systemem. Ale w pewnych sytuacjach było to trudne, zwłaszcza w takiej pracy jak Kapuścińskiego, kiedy wymagana była zgoda władz na zagraniczne wyjazdy. Mógł olać SB, tylko czy moglibyśmy cieszyć się z tych wszystkich pięknych reportaży o świecie, które Kapuściński przez ponad pół wieku napisał? Raczej wątpliwe.

Ravena - 2010-05-01, 15:43

Wracając do reportaży Kapuścińskiego (w dyskusji powyżej nigdy nie będzie racja tylko po jednej stronie), pisałam kiedyś, że bardzo mi się podobało "Imperium", prawda? Otóż, ostatnio trafiłam na reportaż, który zdecydowanie i nieodwołalnie przyćmił dzieło Kapuścińskiego, zdeklasował, pomniejszył, osłabił wrażenie. Nigdy już nie spojrzę na Rosję oczami Kapuścińskiego, zawsze będę ją widzieć przez pryzmat "Białej gorączki" Hugo-Badera.
alibaba - 2010-05-01, 22:18

Rozpoczęłam temat Kapuścińskiego innym postem - 10 kwietnia br./Kapuściński-Non Fiction/ bo przeoczyłam, że temat ten został już podjęty w listopadzie 2008r. przez Ucznia Czarnoksiężnika. Bardzo za to forumowiczów przepraszam. W tej chwili problem Kapuścińskiego poruszany jest więc w dwóch miejscach. Czy można to jakoś połączyć?
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-05-02, 06:06

Zobaczę, co da się zrobić alibabo.
alibaba - 2010-05-02, 20:08

Dzięki Uczniu. Ale co Ty robisz tak wcześnie rano i to w niedzielę!? Idziesz dopiero spać /co mnie się czasem zdarza/ czy już wstałeś?
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-05-03, 03:45

alibaba napisał/a:
Ale co Ty robisz tak wcześnie rano i to w niedzielę!? Idziesz dopiero spać /co mnie się czasem zdarza/ czy już wstałeś?


Wstałem wcześnie. :) Czasami mi się to zdarza, np. jeśli akurat pójdę wcześniej spać z jakiegoś powodu.

Atłasowa - 2012-03-27, 10:30

Tak sobie czytam i nie łapię do końca zbulwersowania życiem Kapuścińskiego. No bo co to za różnica? Książki są dobre, a autor i tak nie żyję. Ja postanowiłam bardziej zagłębić się w "Imperium", mianowicie pisze o nim pracę magisterską.
Paleolog - 2012-05-09, 17:23

Atłasowa napisał/a:
Tak sobie czytam i nie łapię do końca zbulwersowania życiem Kapuścińskiego. No bo co to za różnica? Książki są dobre, a autor i tak nie żyję. Ja postanowiłam bardziej zagłębić się w "Imperium", mianowicie pisze o nim pracę magisterską.


Są dobre, jako opowieści. Nie są, jako reportaże, bo po prostu miejscami (uogólniając, nie zamierzam spierać się o proporcje) nie są prawdziwe.

Atłasowa - 2012-05-10, 09:20

Paleolog napisał/a:
nie są prawdziwe.


Owszem, ale takie są założenia reportażu literackiego.

Cytat:
reportaż literacki «reportaż zbeletryzowany, łączący materiał autentyczny z fikcją fabularną»


Rzecz kryje się w proporcjach, żeby elementy fikcyjne nie wykrzywiały obrazu całości. Tzn. postacie mogą być zmyślone, ale obraz kraju powinien pozostać zgodny z rzeczywistością. Kapuściński sam przyznawał, że zmyślał postacie np. poprzez łączenie kilku średnio ciekawych opowieści w jedno i wymyślanie osoby, która ją opowiada. O ile rewolucja, o której jest opowieść jest prawdziwa to mnie to nie przeszkadza.

Paleolog - 2012-05-13, 13:39

Cytat:
reportaż literacki «reportaż zbeletryzowany, łączący materiał autentyczny z fikcją fabularną»


Nie dla mnie. Wolę tę definicję:

Cytat:
gatunek pisarski z pogranicza dziennikarstwa i literatury pięknej, charakteryzujący się reporterskim podejściem do treści przekazu, a literackim do jego formy. Wszystkie opisywane w nim zdarzenia i osoby muszą być prawdziwe, a do ich przedstawienia autor wykorzystuje techniki zaczerpnięte z literatury pięknej: rytm, metaforę, zmienny punkt widzenia, kompleksowość, wielowarstwowość, introspekcję, monolog wewnętrzny, parabolę czy alegorię

Atłasowa - 2012-05-14, 11:36

Mamy zatem problem ideologiczny, czym powinien być reportaż literacki. Mnie bardziej Twoja definicja pasuje do reportażu jako takiego, który choć jest formą literacką (i to często wysokich lotów) opowiada o prawdziwych bohaterach i wydarzeniach. Dopuszczanie elementów fikcyjnych byłoby dla mnie wyznacznikiem odróżnienia reportażu jako takiego od reportażu literackiego. Gdyby zastosować Twoją definicję, każdy reportaż byłby literacki. Ciężko wyobrazić sobie reportaż napisany no właśnie nie w formie literackiej.
Paleolog - 2012-05-15, 18:18

No cóż, dla mnie każdy reportaż powinien spełniać właśnie takie kryterium. A o przynależności gatunkowej niech decyduje tematyka samego reportażu. Oczywiście możemy mieć jednak różne zdania ;-)
kfoker - 2012-06-30, 12:05

Na jego reportażach można robić studia. Każdy kto czytał jego dzieła wie, że to mistrz w opisywaniu rzeczywistości..
Paleolog - 2012-06-30, 16:04

kfoker napisał/a:
Każdy kto czytał jego dzieła wie, że to mistrz w opisywaniu rzeczywistości..


Ja czytałem, a nie wiem.

To może jednak wicemistrz? ;-)

Pazzak - 2013-05-05, 20:11

Czytałem sporo Kapuścińskiego, ale jestem daleki od stawiania go na piedestale, jak na mnie jest równy Cejrowskiemu czy Pałkiewiczowi
rafalhetman - 2013-09-13, 10:15

Pazzak napisał/a:
Czytałem sporo Kapuścińskiego, ale jestem daleki od stawiania go na piedestale, jak na mnie jest równy Cejrowskiemu czy Pałkiewiczowi


Nie no, śmiech na sali. To jak ty to czytałeś? Cejrowski pisze jak kabareciarz w porównaniu z Kapuścińskim.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-09-13, 10:29

rafalhetman napisał/a:
Nie no, śmiech na sali. To jak ty to czytałeś? Cejrowski pisze jak kabareciarz w porównaniu z Kapuścińskim.


Cenię sobie książki i Cejrowskiego i Kapuścińskiego, ale jak napisał Rafał, to zupełnie inna liga.

Deina Eldathiel - 2013-09-13, 12:39

Zgadzam się, porównanie zupełnie chybione. I liga inna, i założenia/stylistyka też zupełnie różne.
Chociaż i tak lepszy Cejrowski, niż dajmy na to marketingowa pacynka w stylu Martyny Wojciechowskiej;)

rafalhetman - 2013-09-13, 16:17

Martyny Wojciechowskiej nie czytałem, ale Cejrowskiego tak. On fajnie pisze, ale to jest czytanie rozrywkowe. A Kapusciński to jest w większości super literatura, a potem dobry reportaż i informacje.

Porównywać Cejrowskiego do Kapuścińskiego to tak jakby porównać "Stairway to heaven" Led Zeppelin do "Ona tańczy dla mnie".

elfrun - 2013-09-15, 20:50

U Kapuscinskiego jest ta piekna, gleboko wyczuwana wrazliwosc i cieplo w spojrzeniu na swiat, ktory opisuje.
aybige - 2016-11-23, 19:57

Zaczęłam od zbioru reportaży z Afryki "Czarne gwiazdy". Styl autora urzekł mnie od pierwszych stron, a to był dopiero początek mojej przygody z książkami Kapuścińskiego.

Potem był "Heban", dużo bardziej ponury, skomplikowany, wymagający. A zarazem fascynujący, bo to przekrój przez historię wyzwalania się krajów afrykańskich spod kolonializmu, przez różnorodność osobowości przywódców. Dopiero po lekturze tej książki zaczęłam trochę więcej rozumieć z historii współczesnej, z mechanizmów rządzących społeczeństwami.

Koniecznie chciałam zapoznać się z treścią "Szachinszacha", bo interesują mnie kraje Orientu. I tu się nie zawiodłam. Opis społecznego upadku, zepsucia władzy był bardzo wymowny.

"Podróże z Herodotem", ostatnią książką tego autora, jaką przeczytałam do tej pory, uważam za najsłabszą spośród wymienionych. Jest dobrze napisana, ale trochę za dużo streszczania "Dziejów" Herodota, za mało świeżego spojrzenia Kapuścińskiego. Polecam mimo to i nie żałuję, że przeczytałam.

Właściwie to się cieszę, że tyle tytułów tego autora jeszcze przede mną. :) Mam tylko pytanie odnośnie "Cesarza" - czy ta książka różni się jakoś od pozostałych? Czytałam darmowy fragment dostępny na czytniki i styl wydawał mi się taki... dziwny, ale ponieważ były to początkowe strony, może mam mylne wrażenie. Czy ktoś, kto przeczytał kilka książek Kapuścińskiego i ma porównanie, mógłby się do tego odnieść?

tubi - 2017-01-30, 21:35

Cesarz jest raczej słaby
Dobre są imperium, heban i szachinszach, przynajmniej dla mnie

Sebastian - 2018-01-01, 20:49

Abstrahując od kwestii jego życiorysu poruszonej wcześniej w tym temacie:
Osobiście uważam Kapuścińskiego za jednego z bardziej przecenionych polskich pisarzy. Przecenionych, to nie znaczy kiepskich, ale właśnie przecenionych. Najlepiej to widać w "Szachinszachu" dlatego, bo do Iranu pojechał razem z Wojciechem Giełżyńskim i opisywali te same wydarzenia. Widać ogromną różnicę poziomów i podejścia do reportażu u tych dwóch autorów.

Uznawane za opus magnum "Imperium" to właściwie w 60% "Kirgiz schodzi z konia" - czyli taki trochę autoplagiat. "Podróże z Herodotem" są ciekawe jedynie ze względu na Herodota - po kilku latach od przeczytania nie pamiętam nawet z jakich krajów są te reportaże.
"Cesarz" był przyzwoity. Najbardziej lubię chyba "Heban" i "Chrystusa z karabinem na ramieniu".

alibaba - 2018-01-02, 19:40

"Chrystus z karabinem na ramieniu" - książka, która moim zadaniem powinna być jedną z lektur obowiązkowych w szkołach średnich. To kopalnia wiedzy na temat przyczyn konfliktu między Izraelem a Palestyną. Konfliktu trwającego od wielu lat i Kapuściński sięgnął do jego podłoża. Młode pokolenie tego nie rozumie a dobrzy byłoby gdyby rozumiała.
Sebastian - 2018-01-04, 20:49

alibaba napisał/a:
"Chrystus z karabinem na ramieniu" - książka, która moim zadaniem powinna być jedną z lektur obowiązkowych w szkołach średnich. To kopalnia wiedzy na temat przyczyn konfliktu między Izraelem a Palestyną. Konfliktu trwającego od wielu lat i Kapuściński sięgnął do jego podłoża. Młode pokolenie tego nie rozumie a dobrzy byłoby gdyby rozumiała.
- w tym temacie była też dobra książka Mario Vargasa Llosy.

Z "Chrystusa..." pamiętam taką opowieść, jak w jednym z krajów Ameryki Południowej był sobie działacz komunistyczny wydający jakąś gazetkę - zarabiał głównie na tym, że co tydzień publikował paszkwil na proboszcza którejś z pobliskich parafii, że jest pedofilem. Proboszcz przychodził z awanturą, dziennikarz proponował mu deal na zasadzie "drobny datek dla redakcji ;) za sprostowanie" - proboszcz płacił. Po tygodniu ukazywało się sprostowanie, że zaszła pomyłka, nie chodziło o proboszcza parafii A tylko parafii B. Oczywiście z awanturą przychodził proboszcza parafii B i sytuacja powtarzała się.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group