Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Powieść obyczajowa - Katarzyna Michalak

Deina Eldathiel - 2018-12-18, 09:48

I tak zaszczytne pierwsze miejsce zajmuje Mróz;) A propos niesamowicie-wprost-płodnych autorów, ostatnio zastanawiałam się nad Katarzyną Michalak - jak ta kobieta wygrzebuje czas, żeby to wszystko pisać? Czasami mam wrażenie, że wydaje utwór co tydzień. Fakt, że parę rzeczy czasochłonnych jej odpada, np. research/weryfikacja faktów, bo zwyczajnie tego robi;) Mimo wszystko, na swój sposób podziwiam;)
Córka Lavransa - 2018-12-18, 20:35

Deina Eldathiel napisał/a:
I tak zaszczytne pierwsze miejsce zajmuje Mróz;)

Brrrr... To dopiero jest dramat. :shock:

Deina Eldathiel napisał/a:
ostatnio zastanawiałam się nad Katarzyną Michalak - jak ta kobieta wygrzebuje czas, żeby to wszystko pisać?

Myślę, że ma od tego ludzi. Albo jakiś generator durnych wątków. :mrgreen:

Ravena - 2018-12-19, 09:46

Bardzo przepraszam, występuję w obronie pani Michalak, jej "Lato w Jagódce" dostarczyło mnie i moim koleżankom kupę rozrywki - kiedy już minął pierwszy szok (chyba pierwszy raz zdarzyło mi się użyć po przeczytaniu paru stron książki słówka na k... ;) ) zaczęłam się śmiać i nie mogłam przestać. Potem streszczałam koleżankom rozdziały i z każdym kolejnym nasze niedowierzanie rosło i rosło... szczególnie, gdy przeczytałam opinie na LC :D
Parodia słowa pisarka, nigdy więcej po nic nie sięgnęłam i mam nadzieję nie sięgnę. Wiem już jaka byłaby moja kara za grzechy (oprócz ciągłego układania źle położonych książek na półkach :D )

Deina Eldathiel - 2018-12-19, 10:02

Masz na myśli te zachwyty, jakby pani Michalak była co najmniej drugą Austen, Jamesem Joyce'em albo innym Dickensem? Też nie mogę ich pojąć, słowo:)
Tifa Lockhart - 2019-01-06, 14:53
Temat postu: Katarzyna Michalak

''Trzy życzenia'' autorstwa Katarzyny Michalak, to powieść, którą znalazłam wśród świątecznych prezentów. Domyślam się co kierowało mamą kiedy ją kupowała. Mianowicie akcja dzieje w dworku położonym w lasach pomiędzy Ełkiem a Suwałkami. Czyli moją rodzinna okolicą. Niestety autorka nie poświęciła opisom przyrody więcej niż pięć zdań, (a szkoda, bo Mazury i Podlasie są piękne),więc tak naprawdę historia mogłaby rozgrywać się wszędzie.
Główną postacią żeńską jest tutaj Natalia, młoda dziewczyna, która została skrzywdzona przez los i ucieka z Warszawy wsiadając do pociągu byle jakiego. Niestety jednocześnie jest bardzo nudną osobą, gdyż Michalak przedstawia ją jako przesympatyczną, ujmującą, uroczą, nieposiadającą wad, a więc jednocześnie płaską osobę. Trafiając do domu pani Jadwigi spotyka tam Damiana. Który również został pokrzywdzony przez los, ludzi i swoją matkę, która odrzuciła go z powodu kalectwa. Jego nie polubiłam już od pierwszego zdania. Jest przedstawiony jako ten z mroczną przeszłością, która rzutuje na jego zachowanie itp. Domyślam się, że jego dzieciństwo i kalectwo tak na niego wpłynęło i autorka od początku nakieruje czytelnika, że dzięki Natalii Damian się zmieni i będą szczęśliwą parą. Chłopak jest jednak po prostu agresywny, impulsywny i momentami miałam ochotę osobiście trzepnąć go w głowę, by się ogarnął. Występują również inni bohaterowie, których łączy osoba pani Jadwigi a także każdego z nich spotkała jakaś tragedia. Nie spotkałam w żadnej książce takiego nagromadzenia smutnych wypadków, które spotykają bohaterów.
Spoiler:
Natalia urodziła się z wadą kręgosłupa, potem na raka zmarła jej mama. Damian urodził się z niewykształconą ręką, jego matka piła i oddała go do domu dziecka. Kolejna para, która pojawia się na Mazurach to Nataniel i Zosia. On kilka lat temu w wyniku wypadku przestał mieć sprawną nogę, a ona przez naświetlania w dzieciństwie nie może mieć dzieci, choć oczywiście bardzo tego pragnie i wbrew zdrowemu rozsądkowi zachodzi cudem w ciążę. Kolejna para to Magda i Siedorow. Ona akurat chce bardzo zostać matką, a jej partner nie chce mieć dzieci, więc dochodzi do ich rozstania. Natomiast on utracił na wojnie dwa palce i oko. Do tego dochodzą przybrane córeczki Nataniela i Zosi, każda z traumą i chorobami z dzieciństwa.
Naprawdę, to wszystko było po prostu śmieszne. To nagromadzenie tragedii jakie ich spotkały, nie wzbudzało we mnie współczucia a jedynie myśli czy autorka nie ześle na nich jeszcze jakiejś bomby, żeby dołożyć tę wisienkę na torcie. Fabuła pełna jest naiwności, cudownych zwrotów akcji, tak aby wszystko mogło skończyć się cudownym końcem. Dialogi były kiepskie, nie spodziewałam się literatury wysokich lotów, ale dostałam naiwną bajeczkę, która wzbudzała we mnie śmiech zażenowania. Mimo wszystko czytało mi się zadziwiająco szybko, całość połknęłam podczas podróży powrotnej do Torunia. Zapewne chciałam mieć to za sobą i na pewno NIGDY WIĘCEJ nie sięgnę po żadną książkę Katarzyny Michalak.

Panna Jeż - 2019-01-07, 00:12

Współczuję Tifo, wyobrażam sobie, co musiałaś czuć :lol:
Moja znajoma swego czasu popadła w fascynację Katarzyną Michalak. Ale to osoba, która wcześniej w ogóle nic a nic nie czytała, więc jej nie zniechęcałam, lepszy rydz niż nic. Na szczęście nie wciskała mi tych książek na siłę. ;)

Córka Lavransa - 2019-01-07, 12:34

Moja mamusia ma całą kolekcję. Kiedyś, będąc u niej, zdjęłam coś z półki. Po dwóch akapitach odłożyłam i nie chcę tego nawet komentować... :lol:
Córka Lavransa - 2019-01-07, 12:42

Mnie się wydaje, że ludzie nie mają porównania, po prostu. Za moich czasów takie same zachwyty były nad Whartonem, potem Coelho, teraz Zafon i inni tego typu. Jasne, że nadal są lepsi od Michalak (choć czy Coelho też, to nie wiem...), ale ludzie po prostu czytają taki chłam. I tylko taki chłam.
Raziel - 2019-01-07, 21:10

Córka Lavransa napisał/a:
Mnie się wydaje, że ludzie nie mają porównania, po prostu. Za moich czasów takie same zachwyty były nad Whartonem, potem Coelho, teraz Zafon i inni tego typu. Jasne, że nadal są lepsi od Michalak (choć czy Coelho też, to nie wiem...), ale ludzie po prostu czytają taki chłam. I tylko taki chłam.


I jednocześnie uważają, że to jakaś bardzo intelektualna rozrywka ;)

Córka Lavransa - 2019-01-08, 14:35

To prawda, argumentacja niektórych w obronie tych dzieł jest wyjątkowo zabawna.
Najbardziej lubię te teksty, że "do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć", albo trzeba mieć "większą wrażliwość". :hehe:

Raziel - 2019-01-08, 19:53

Córka Lavransa napisał/a:
To prawda, argumentacja niektórych w obronie tych dzieł jest wyjątkowo zabawna.
Najbardziej lubię te teksty, że "do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć", albo trzeba mieć "większą wrażliwość". :hehe:


Klasyka. Ja w ogóle nie lubię snobowania, że czytelnictwo to jakaś forma nadrozrywki zarezerwowana dla elity, nawet jeżeli owa elita mieli naprzemiennie Greye i kryminały. Ewentualnie w drugą stronę: "ohoho, ja mielę tylko Prousta, a wy biedne robaczki czytacie sobie dla jakiejś prostej, tfu, rozrywki".

Deina Eldathiel - 2019-01-09, 09:14

Pamiętam taką anegdotę, swego czasu dosyć głośną na kilku forach: w jednej z książek szanowna pani Michalak umieściła bohatera czy tam bohaterkę cierpiącą na chorobę afektywną dwubiegunową. Na spotkaniu autorskim podeszła do niej osoba faktycznie cierpiąca na to zaburzenie, by zwrócić uwagę, że forma jego przedstawienia w dziele jest, łagodnie mówiąc, fałszywa i krzywdząca. Michalak wypisywała potem, jak uciekała z krzykiem, bo przecież "psychopata" mógłby ją jeszcze "zaatakować"... Ktoś, kto myli CHAD z psychopatią, raczej nie powinien zabierać się za opisywanie bohaterów z problemami psychicznymi i tym gorzej, że wzbudza zachwyt nieświadomych czytelników.
Córka Lavransa - 2019-01-09, 15:39

Raziel napisał/a:
"ohoho, ja mielę tylko Prousta, a wy biedne robaczki czytacie sobie dla jakiejś prostej, tfu, rozrywki".

To my. :-) Niech ci nasza wspólna znajoma opowie, co było, jak kiedyś do Książki+ zgłosiła Mroza... :hehe:

Deina Eldathiel napisał/a:
Pamiętam taką anegdotę

Zgroza. :shock:

Raziel - 2019-01-09, 17:42

Córka Lavransa napisał/a:
Raziel napisał/a:
"ohoho, ja mielę tylko Prousta, a wy biedne robaczki czytacie sobie dla jakiejś prostej, tfu, rozrywki".

To my. :-) Niech ci nasza wspólna znajoma opowie, co było, jak kiedyś do Książki+ zgłosiła Mroza... :hehe:


Żyję z Jagodą w bardzo dobrej komitywie, więc może jednak nie ;)

Córka Lavransa - 2019-01-10, 09:15

Raziel napisał/a:
Żyję z Jagodą w bardzo dobrej komitywie, więc może jednak nie

Przerobiłam z nią ten trudny temat zachowując pozory kultury osobistej. Nadal się do mnie odzywa, więc możesz być ze mnie dumny. :lol:

A Proust pojawił się w styczniowej edycji. Jak kupimy, będę musiała przeczytać... :shock:

Raziel - 2019-01-10, 19:07

Ja do wszystkich "książek+" i inicjatyw w firmie zgłaszam Marksa, ale to może temu, że pracuję w dosyć specyficznym środowisku i muszę siłą rzeczy odreagować :lol:
Córka Lavransa - 2019-01-11, 12:48

Marks to małe miki. W zeszłym miesiącu jedną z propozycji był "Transgraniczny handel wodą w świetle prawa międzynarodowego" P. Szwedo. :hehe: I nawet zdobył jeden głos.
Procella - 2019-01-11, 13:36

Deina Eldathiel napisał/a:
Pamiętam taką anegdotę, swego czasu dosyć głośną na kilku forach: w jednej z książek szanowna pani Michalak umieściła bohatera czy tam bohaterkę cierpiącą na chorobę afektywną dwubiegunową. Na spotkaniu autorskim podeszła do niej osoba faktycznie cierpiąca na to zaburzenie, by zwrócić uwagę, że forma jego przedstawienia w dziele jest, łagodnie mówiąc, fałszywa i krzywdząca. Michalak wypisywała potem, jak uciekała z krzykiem, bo przecież "psychopata" mógłby ją jeszcze "zaatakować"... Ktoś, kto myli CHAD z psychopatią, raczej nie powinien zabierać się za opisywanie bohaterów z problemami psychicznymi i tym gorzej, że wzbudza zachwyt nieświadomych czytelników.
Nie wiem, co wypisywała potem, ale powiedziała też tej dziewczynie, że jej patrzenie na problem jest skrzywione właśnie przez to, że jest chora. Tu macie tekst, w którym o tym opowiada: http://trzyczesciowygarni...spoecznych.html

Jeżeli ktoś nie ma czasu czytać całości, kluczowy fragment tego artykułu cytuję:
Cytat:
Miałam okazję się o tym przekonać osobiście, odwiedzając autorkę na spotkaniu z czytelnikami, które miało miejsce 13 czerwca w Krakowie. Pani Katarzyna, świadoma tego, że rozmawia z osobą cierpiącą na jedną z opisanych w książce przypadłości – chociaż najpierw zachwycona pojawieniem się czytelniczki głęboko zainteresowanej problemem – po pierwszych pytaniach dotyczących poruszonych wyżej kwestii zrobiła się napastliwa, by w końcu oznajmić mi w twarz, że najwyraźniej, jako osoba chora, mam zaburzone postrzeganie rzeczywistości (co objawiać się miało tym, że nie jestem zachwycona jej twórczością).

Deina Eldathiel - 2019-01-11, 14:14

No i jasna sprawa - jeśli ktoś nie darzy twórczości Michalak miłością wielką, to ma po prostu zaburzenia i już. Jego problem, niech leczy, to zacznie uwielbiać;)
Raziel - 2019-01-11, 20:19

Córka Lavransa napisał/a:
Marks to małe miki. W zeszłym miesiącu jedną z propozycji był "Transgraniczny handel wodą w świetle prawa międzynarodowego" P. Szwedo. :hehe: I nawet zdobył jeden głos.


Przypomniały mi się czasy, gdy na potrzeby pracy czytałem pozycję poświęconą między innymi ujęciu usług o niskiej wartości dodanej w kontekście sporządzania dokumentacji podatkowej - muszę szybciej pisać mój bestseller, bo kiedyś mi psychika siądzie w tym środowisku :lol:

Córka Lavransa - 2019-01-14, 08:46

Deina Eldathiel napisał/a:
jeśli ktoś nie darzy twórczości Michalak miłością wielką, to ma po prostu zaburzenia i już

Cześć, jestem Agnieszka. Nie darzę. :-?

Raziel napisał/a:
ujęciu usług o niskiej wartości dodanej w kontekście sporządzania dokumentacji podatkowej

Ha! kolejny pewniak na mojej liście. :hehe:

alibaba - 2019-01-14, 17:36

Byłam w bibliotece zanim przeczytałam co napisałyście o książkach tej pani. Wpadła mi w ręce jej książka "Zemsta". I powiem tylko jedno-czegoś tak beznadziejnego dawno nie miałam w rękach.
Ale, wierna swojemu postanowieniu, że jak coś zacznę czytać to przeczytam do końca- przeczytałam opuszczając po kilka stron. Żałować czasu na to straconego nie muszę, bo czasu mam nadmiar. Tylko jakoś mi głupio,że tak głupią książką przeczytałam.
I zadaję sobie pytanie- ile jeszcze takich książek ta pani zdążyła wyprodukować?

Panna Jeż - 2019-01-14, 18:38

O nie, omijałam ten wątek, a tu takie historie! Dlaczego nikt mnie nie zawołał? :lol:
Przenieśmy to może do tematu o Michalak. Pustawo tam :lol:

Ps. Aż mnie korci, by przeczytać tę Jagódkę :mrgreen: Tylko trochę wstyd wypożyczać z biblioteki 8-) Chociaż recenzja niejakiego Kazika na LC chyba nieźle streszcza historię :hehe: Swoją drogą, jeśli chodzi o opinie na LC, gdy żaden znajomy/obserwowany nie ocenił, to szukam przede wszystkim tych negatywnych, w pozytywne przestałam wierzyć.

Bruixa - 2019-01-14, 23:46

alibaba napisał/a:

I zadaję sobie pytanie- ile jeszcze takich książek ta pani zdążyła wyprodukować?

Wikipedia wylicza 38 pozycji od 2007 roku!
Osobiście z autorką się nie zetknęłam - dowiedziałam się o jej istnieniu z wątku o Chmielarzu - i po tym, co tu zapodaliście, nie tknę jej książek pogrzebaczem.

Córka Lavransa - 2019-01-16, 09:46

alibaba napisał/a:
Ale, wierna swojemu postanowieniu, że jak coś zacznę czytać to przeczytam do końca- przeczytałam opuszczając po kilka stron.

Ja tak miałam z niesławnym Greyem. Potem przestałam czytać do końca, jeśli trafiłam na szczególny chłam.

Powiem tak - czytałam Meyer, czytałam Clare, czytałam Sagę o Ludziach Lodu - ale Michalak to naprawdę następny poziom żenady. :-/

Tifa Lockhart - 2019-01-19, 14:51

"Zmierzch" i kolejne części były momentami tak głupie, że aż się śmiałam. A tutaj jest po prostu koszmarnie. Ale trzy tygodnie już minęły a ja nadal doskonale pamiętam cudownych bohaterów i fabułę "Trzech życzeń". Coś mi się wydaje, że to dzieło zostanie ze mną na długo w koszmarach. :D
Panna Jeż - 2019-01-19, 20:07

Żenada to mało. Dla mnie jej książki są wręcz szkodliwe dla zdrowia psychicznego. Głównie wielbicieli, bo pozostałych ocali odrobina dystansu 8-) Wprawdzie w całości nie przeczytałam żadnej, ale miałam wgląd w parę sztuk z serii owocowej bodajże.

Btw. Właśnie dostrzegłam, ile "arcydzieł" udało mi się uniknąć dzięki naszemu forum :lol: Zmierzchy, Greye...

alibaba - 2019-01-20, 00:45

Ale miłośniczek tej autorki jest podobno na świecie bardzo dużo. Rozmawiałam na jej temat z kierowniczką jednej z filii Biblioteki Raczyńskich. Pani tam - mająca ten sam pogląd na te książki co my, powiedziała, że książki te są wręcz rozchwytywane.
A Panna Jeż słusznie zauważyła, że czytając pilnie to o czym pisze się na tym forum, można uniknąć zetknięcia się z takimi i podobnymi "arcydziełami".


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group