Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka polska - GRZĘDOWICZ, Jarosław - Pan Lodowego Ogrodu...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-10, 09:42
Temat postu: GRZĘDOWICZ, Jarosław - Pan Lodowego Ogrodu...


Pan Lodowego Ogrodu tom II


Drugi tom znakomitej, wyróżnionej Nagrodą im. Janusza Zajdla, powieści Jarosława Grzędowicza.
Komandos z Ziemi, Vuko Drakkainen zostaje wysłany przez mocodawców na planetę Midgaard zamieszkaną przez humanoidalną cywilizację, słabiej rozwiniętą od ziemskiej. Jego misją jest odnalezienie ziemskich naukowców ze stacji badawczej, którzy od dłuższego czasu przestali dawać oznaki życia. Vuko ma zakaz ingerencji w życie na planecie, więc nie nosi uzbrojenia typowego dla Johna Rambo, lecz broń podobną do używanej przez tubylców, ale wykonaną przy pomocy najnowszych technologii.

Pierwsze strony książki przenoszą nas bezpośrednio do miejsca zakończenia części pierwszej. Nadal są to dwie opowieści. Akcja, jak w pierwszym tomie, toczy się w dwóch miejscach równolegle, na przemian towarzyszymy albo naszemu komandosowi, albo następcy tronu Cesarstwa Armitraju. Z tym, że następuje tu pewna przemiana Drakkainena. Vuko zaczyna odkrywać w sobie nowe możliwości i powoli staje się czyniącym. Do powieści Grzędowicza pasuje znane wszystkim miłośnikom fantastyki określenie 'magia i miecz'. W pierwszym tomie był miecz, teraz czas na magię.
Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że od czasów Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego Pan Lodowego Ogrodu jest jedną z najlepszych powieści w polskiej fantastyce, jakie zdarzyło mi się przeczytać. Świadczą o tym choćby liczne nagrody, które wszakże są tylko konsekwencją, uznaniem i docenieniem wielkiego kunsztu literackiego Jarosława Grzędowicza. Zdaje sobie również sprawę, że nie muszę tego wszystkiego mówić. Nikt nie kupuje książek od drugiego tomu, a wszyscy, którzy zakupili i przeczytali poprzedni nie potrzebują słów zachęty.

Możecie spodziewać się tego samego, dobrego poziomu, wartkiej akcji i kolejnych niebezpiecznych przygód Drakkainena i następcy Tygrysiego Tronu. Nie dostrzegłem żadnych oznak wyczerpania tematu czy pisania na siłę, co się czasami zdarza autorom, gdy zabraknie im pomysłów a za wszelką cenę chcą dopisywać kolejne tomy. Tu widać, że Grzędowicz przed wzięciem się do pracy solidnie przemyślał i zaplanował jak jego historia ma wyglądać i konsekwentnie realizuje swoje założenia. Albo jest genialnym improwizatorem, co tylko zwiększyłoby mój szacunek do niego.

Wydarzenia tomu drugiego przenoszą nas między innymi do kraju Ludzi Ognia, pustoszonego przez Węży, sługi Van Dykena. Ucieszyło mnie to, gdyż ponownie spotkałem starych znajomych, a wśród nich Grunaldiego, jednego z moich ulubionych bohaterów w powieści. Jak skończy się potoczy się dalej starcie Drakkainena z Van Dykenem, czy uda się pokonać czerwoną Prorokinię? Część pytań zostanie wyjaśniona. Zaś na wszystkie odpowiedzi będzie trzeba poczekać do ukazania się 3 tomu Pana Lodowego Ogrodu. Że go kupię jak tylko się pojawi, wiem już teraz.

Riannon - 2008-11-21, 20:02

a kiedy trzecia część ma byc?
algreholt - 2009-01-11, 19:21



Co się dzieje z nami gdy umieramy?? Idziemy do Piekła, Nieba albo do... no właśnie czy Czyściec to rzeczywiście takie miejsce jak sobie je wyobrażamy? A właściwie jak sobie je wyobrażamy? Jak dla mnie to taka poczekalnia, na lepsze czasy, czy aby napewno...

Pan Grzędowicz przedstawił moją " poczekalnię" w taki sposó, że dziękuję bardzo!

To miejsce w którym tak samo jak w prawdziwym świecie liczy się tylko popiół i kurz, i tak właściwie to wszystko co po tobie pozostaje.... poza myślokształtami, mętnym Ka przedmiotów i demonami przeszłości...

Zawsze się znajdzie ktoś kto chcę Cię wydymać, nabić w bambuko, lub po prostu ma jakiśi nteres, który chce załatwić nie patrząc czy Ci się to podoba czy nie. Cuż wiec zrobić?? Najlepiej być przygotowanyt na wszystko, a już napewno na zapłacenie swojego obola za przeprowadzenie na drugą stronę.

Jak to wszytstko się ma do książki, którą w taki nieudony sposób próbuję zrecenzować?? Ano jakoś się ma! Mianowicie pewnie każdy z Was kojarzy mitologicznego Chariona, który przeprowadzał zmarłych na drugą stronę Styksu, trzeba było tylko zapłacić, dlatego były te wszystkie cyrki z monetami na powiekach i takie tam.

Spotykamy się z takim przewoźnikiem, który za pomocą śliwowicy, ziół, grzybków halucynków i Bóg wie czego jeszcze przedosytaje się do krainy Półsnu by przeprowadzać zaginione dusze. W międzyczasie jeżdźąc na motocklu BMW z koszem, ubrany w wojskowy płaszcz, z hełmem żołnierza z Wietnamu na głowie i obrzynem w jednej a kordelasem w drugiej ręce próbuje sobie wmówić, że nie zwariował tylko ma misję do wypełnienia. A przy okazji trochę kasy do zarobienia.

O samej fabule nie będę się rozpisywał za nadto, by nie psuć zabawy, jednak wspomnę tylko, że kunszt Grzędowicza jest wielki i nie pozwoli za bardzo się oderwać od książki, której właściwie nie jestem w stanie zakwalifikować do żadnego konkretnego gatunku.

Mnie się podobała i pamiętajcie...:
"Don't pay the ferryman
Don't even fix the price
Don't pay the ferryman
Until he gets you to the other side"
Chris de Burgh

Bo tak naprawdę to zostaje tylko popiół i kurz....

5/6

andy - 2009-01-11, 21:58

Osobiście co do t2 PLO mam mieszane uczucia, czekam na t3
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-07, 16:53

Właśnie skończyłem zbiór opowiadań Jarosława Grzędowicza Księga jesiennych demonów. Dawno temu, gdy znajoma opowiadała mi pokrótce o czym to jest i że jest świetne i w ogóle, nie byłem przekonany. Nie byłem przekonany do fantastyki, która dzieje się w normalnym świecie, tu i teraz. A tak jest u Grzędowicza w tym zbiorku. Są to historie zwykłych ludzi, doświadczonych nieszczęśliwie przez los, którym przydarzyło się coś niezwykłego.
Nie byłem przekonany, bo wtedy skłaniałem się do typowej fantasy w stylu Tolkiena, Sapkowskiego, albo też S-F. Teraz jednak postanowiłem po Księgę.. sięgnąć i nie zawiodłem się w zasadzie.

Wprawdzie idzie wiosna i czytanie o 'jesiennych demonach' jest jakby nie w porę, ale ja lubię takie smutne opowieści. Miałbym może drobne zażalenie do autora w sprawie niektórych zakończeń. Nie wszystkie mnie zadowoliły. Jednak to drobny mankament, który nie ma większego znaczenia w ocenie dobrych, w moim przekonaniu, literacko tekstów.

W najbliższym czasie napiszę coś na kształt recenzji. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-13, 18:57

Skończywszy wczoraj Księgę jesiennych demonów Jarosława Grzędowicza i będąc jeszcze pod pozytywnym wrażeniem pióra autora sięgnąłem po drugi, będący w moim posiadaniu, zbiór opowiadań autora, zatytułowany - Wypychacz zwierząt
Zamiast jednak czytać teksty po kolei, jak mam w zwyczaju kierując się ciepłymi słowami Andrzeja Pilipiuka zabrałem się za opowiadanie - Buran wieje z tamtej strony

Andriej Stiepanowicz Korpałow jest agentem reklamowym pracującym w dobrze prosperującej firmie. Właśnie wybrał się na krótkie wakacje na Syberię, do położonej na odludziu chaty przyjaciela. Jadąc na miejsce pojazdem śniegowym w pewnym momencie dostrzegł przed sobą ludzką postać, wychudzonego i przemarzniętego więźnia z obozu pracy. Ratując do przed zamarznięciem Andriej Stiepanowicz zabiera go ze sobą.
Gdy już nieznajomy odzyskał przytomność i zaczął mówić okazało się jednak, że są jakby z zupełnie różnych światów.

Dalej opowiadając zdradziłbym ważne wątki fabuły, powiem jednak, że warto doczytać do końca. Andriej Stiepanowicz i nieznajomy poznają się bliżej, każdy opowiada swoją historię i dochodzą do nieprawdopodobnych wniosków. Jest coś w konstrukcji fabuły, w samym tekście, co sprawia, że czyta się tę historię z przyjemnością i zainteresowaniem. Grzedowicz jak się postara potrafi zrobić świetny nastrój.

Oczywiście jest to opowiadanie ze zbioru fantastycznego i elementy fantastyczne również się tu pojawią, choć nie są bardzo wyeksponowane. Jeśli dobrze pamiętam Buran wieje z tamtej strony zdobył swego czasu Nagrodę Sfinksa, licząca się w kręgach polskich fantastów.

Drugim nagrodzonym opowiadaniem z Wypychacza zwierząt jest Wilcza zamieć. Bardzo klimatyczna opowieść o losach marynarzy niemieckiej łodzi podwodnej podczas końcowego etapu II wojny światowej. :) Elementy fantastyczne również się pojawiają, aczkolwiek w dalszej części opowiadania. Tekst jest bardzo dobry w odbiorze, nastrojowy, cały czas trzyma czytelnika w zaciekawieniu. A później pojawiają się bogowie Wikingów i dziwne rzeczy się dzieją. :) Polecam.

Utopiste - 2009-03-14, 09:36

Przeraża mnie jedynie okładka tej książki, czy Fabryka nie mogła by dać czegoś, czego nie wstydziłabym się postawić na półce bez owijania?
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-14, 09:52

Utopiste napisał/a:
Przeraża mnie jedynie okładka tej książki, czy Fabryka nie mogła by dać czegoś, czego nie wstydziłabym się postawić na półce bez owijania?


Okładka ma w zasadzie niewiele wspólnego z zawartością książki. Być może tylko z tytułowym opowiadaniem, którego jeszcze nie przeczytałem.
Ale to może odstraszać. Ja też nie byłem zainteresowany kupnem, bo wolę innego rodzaju okładki i gdyby nie fakt, że był ten konwent fantasy to prawdopodobnie bym nie kupił tej pozycji.
Ale nie żałuję, bo przynajmniej dwa opowiadania są świetne i warto je mieć na półce. Także Uti, być może lepiej kupić i zawinąć w papier niż nie kupić ze względu na okładkę. :) I jak to mówią - nie powinno się oceniać książki po okładce. :)

Utopiste - 2009-03-14, 10:03

masz rację Uczniu, ale o ile przyjemniej się czyta książkę, która ma ładną i gustowną okładkę, a nie takiego potworka :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-14, 10:09

Utopiste napisał/a:
ale o ile przyjemniej się czyta książkę, która ma ładną i gustowną okładkę, a nie takiego potworka


Oczywiście, ale cóż zrobić? :) Autor powiedział, że mu się taka okładka podoba. :) A zresztą jak Grzędowicz wspominał autorzy mają niewielki wpływ na kształt okładek i ilustracji.

Utopiste - 2009-03-14, 10:59

Hmmm... jeżeli autorowi podoba się ta okładka, to stwierdzę tylko, że o gustach się nie dyskutuje :mrgreen: Będę wdzięczna Uczniu jak po przeczytania wszystkich opowiadań zamieścisz jakąś obszerniejszą recenzję :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-25, 21:37

Ostatnio przeczytałem dwa zbiory opowiadań Jarosława Grzędowicza - Księgę jesiennych demonów i Wypychacza zwierząt. Tym samym do znajomości wszystkich wydanych książek autora brakuje mi tylko Popiołu i kurzu, który stoi na półce i czeka na swoją kolej.

Co do opowiadań, nie mam w zasadzie zastrzeżeń. Przyjemnie mi się czytało. Wiele tekstów bohaterów opowiadań łatwo wpada w ucho, przez co postacie są oryginalne i charakterystyczne. Księga jesiennych demonów jest swego rodzaju antologią tematyczną, którą spaja jesienny, ponury klimat oraz problemy z jakimi zmagają się bohaterowie opowiadań. Problemy z życia wzięte, nieszczęścia życiowe, brak pieniędzy, szczęścia rodzinnego, utrata pracy. Autorowi udało się utrzymać tą ponurą atmosferę przez całą objętość zbioru, co uważam za plus. Jeśli ktoś chce się pośmiać i poprawić sobie humor, powinien sięgnąć po Pratchetta. :)

Wypychacz... jest już zupełnnie inną antologią. Są to opowiadania niepowiązane tematycznie. Łączy je tylko jedna cecha, że były już gdzieś wcześniej wydane. Autor postanowił pozbierać je do jednego worka i wydać pod jednym szyldem. Wielcy fani Grzedowicza, którzy śledzą dokładnie i czytają teksty autora rozmieszczone w różnych antologiach mogą się zawieść, bo okryją, że nie ma w Wypychaczu... nic nowego.
Ci czytelnicy, tacy jak ja, którzy rzadko kupują antologie nie powinni czuć się zawiedzenie z powodu zakupu i lektury opowiadań zawartych w powyższym zbiorku.
A liczba ich 13. Z czego kilka dłuższych a kilka mniejszych, około 10-15 stronicowych, które Jarosław Grzędowicz pisał niegdyś na zamówienie literackiego dodatku do Faktu. Choć krótkie, muszę Wam przyznać, że niektóre z nich są bardzo ciekawe. Ujęła mnie miniaturka Obrona konieczna . Choć zakończenie jest, krótko mówiąc, tragiczne, to jednak sama konstrukcja utworu jest dla mnie majstersztykiem.
Z większych opowiadań dwa zostały wyróżnione ważnymi nagrodami fantastycznymi - Zajdlem i Sfinksem, na które moim zdaniem spokojnie zasłużyły.
I w zasadzie jeśli wszystko inne w zbiorze okazałoby się, kolokwialnie mówiąc, kaszaną, to dla tych dwóch utworów i tak warto byłoby zakupić Wypychacza...
Buran wieje z tamtej strony i Wilcza zamieć. Recenzował nie będę. Nie czytałem całego wątku wstecz, ale jestem pewien, że była już o tych tekstach mowa.

Jedyne co mi się nie podoba to okładka, typowo fabryczna. :) Długi czas książka ta nie zwracała mojej uwagi właśnie ze względu na okładkę.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-14, 21:35

Uczeń napisał/a:
Tym samym do znajomości wszystkich wydanych książek autora brakuje mi tylko Popiołu i kurzu, który stoi na półce i czeka na swoją kolej.


W święta udało mi się tę zaległość nadrobić.

Popiół i Kurz

Po świetnym Panu Lodowego Ogrodu i ciekawych opowiadaniach z dwóch wydanych dotychczas zbiorów opowiadań Jarosława Grzędowicza przyszedł czas na sięgnięcie po Popiół i kurz, uhonorowaną Zajdlem, opowieść ze świata Pomiędzy.
Powieść zaczyna się prologiem, za który posłużyło opowiadanie, które zainspirowało autora do rozwinięcia pomysłu i stworzenia czegoś większego. Mowa oczywiście o świetnym tekście pt. Obol dla Lilith. Doskonale wprowadza czytelników w świat grzędowiczowskiej wizji zaświatów, a właściwie, by być dokładniejszym, wizji tego, co dzieje się z ludźmi, którzy odeszli z tego świata zbyt gwałtownie, czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Tacy właśnie najczęściej trafiają do świata Pomiędzy, jak nazywa go główny bohater. W naszym świecie znajomi, a szczególnie rodzina, uważają go za nieco stukniętego, co jest konsekwencją pewnego rzadkiego daru, który posiada. Spróbujcie powiedzieć rodzinie – kochani, nocą podróżuję do świata duchów, pomagam tam zbłąkanym duszom zmarłych odnaleźć drogę na tamtą stronę. Ludzie uwielbiają przyklejać innym etykiety. W tym przypadku etykieta nawiedzonego świra gwarantowana.
Bohater Popiołu i kurzu jest takim współczesnym Charonem (tak zresztą każe się nazywać w świecie Pomiędzy), przeprowadza zabłąkane dusze w zamian za opłatę, mitycznego obola, którym może być dowolna mniej lub bardziej wartościowa rzecz z naszego świata.

Czyta się przyjemnie, co jest standardem u Grzędowicza. I również, co chyba też jest standardem, atmosfera opowieści domieszkowana jest pewną dozą ponurości, charakterystycznej dla Księgi jesiennych demonów. Ale to nie przeszkadza, po prostu taka konwencja wybrana przez autora. Dziwiłbym się, gdyby napisał stylem Pratchetta historię o demonach, koszmarach sennych, podróżach do świata upiorów. :)

Właściwa opowieść rozpoczyna się niczym Imię róży, od morderstwa mnicha w zakonie. Tak się złożyło, że nieboszczyk był bliskim przyjacielem głównego bohatera, który nie wierzy, że to, co się wydarzyło miało charakter naturalny. Coś mu nie gra i chce za wszelką cenę dowiedzieć się co to takiego. Wraz ze śmiercią mnicha również w świecie Pomiędzy zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Pojawiają się silne demony, których wcześniej nie było, a także dziwne czarne potężne postacie, które bardzo trudno jest zwyciężyć. Charon (nazwijmy tak głównego bohatera, ponieważ autor imienia mu nie nadał, a ciągłe nazywanie go głównym bohaterem jest nudne) przypuszcza, że owe postacie mają coś wspólnego ze śmiercią przyjaciela.

Literacko do Popiołu i kurzu nie mam nic do zarzucenia. Grzędowicz jeszcze raz mnie przekonał, że pisać potrafi, i to bardzo dobrze. Powieść jednak podobała mi się trochę mniej niż Pan Lodowego ogrodu i opowiadania. Tematyka poruszona w Popiele i kurzu nie podpasowała mi tak bardzo jak w poprzednich książkach. Niemniej jednak polecam tę pozycję dla wszystkich miłośników dobrej fantastyki. Nie powinniście się zawieść.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-02, 22:34

Przeczytałem trzeci tom Pana Lodowego Ogrodu i żal, że znów przyjdzie czekać rok lub dwa na kolejny i zarazem ostatni już tom. Czytało mi się bardzo dobrze, strono jednostajnie umykały mi spod palców i moment, w którym ujrzeć miałem tylną okładkę książki zbliżał się nieuchronnie. I w końcu nadszedł. Jakąś godzinę temu.

Myślę, że ten, kto czekał tak długo na tom trzeci nie zawiódł się. Nadal mamy do czynienia z tym samym dobrym Jarosławem Grzędowiczem, który zjednał sobie gusty wielu czytelników fantastyki w Polsce. Cały czas dużo się dzieje. Jak pamiętacie Vuko z przyjaciółmi wsiada na pokład lodowego drakkara by popłynąć w nieznane do tajemniczego Lodowego Ogrodu. Młody tohimon wybiera się do kraju ludzi niedźwiedzi i dalej na północ by odnaleźć sprzymierzeńców w walce z czerwoną prorokinią.
Tom trzeci podejmuje oba te wątki od momentu, w którym urwały się w tomie drugim.

Pierwsze recenzje mówią, że najnowszy tom jest znów tak dobry jak pierwszy (po słabszym nieco drugim). Na pewno jest to prawdą, gdy za kryterium weźmiemy wydarzenia, konstrukcję fabuły.
Drakkainen nauczył się trochę czarować, ale tutaj ponownie mamy do czynienia z wielką dawką literatury przygodowej, a w mniejszej ilości z czarami i nauką czarowania. Vuko stara się unikać magii jeśli nie musi jej używać.

W drugiej połowie książki, na co oczekiwałem, nieco się wyjaśnia na temat układu sił na Midgaardzie. Dowiemy się o losach wszystkich naukowców, których Vuko miał za zadanie odnaleźć. Wreszcie dwa równoległe jak do tej pory wątki znajdą punkt przecięcia. :)

Lektura warta uwagi i na pewno jeden z solidniejszych kandydatów do przyszłorocznej Nagrody Zajdla.
Miłośnikom Pana Lodowego Ogrodu z pewnością nie muszę najnowszego tomu polecać. Natomiast tych, którzy jeszcze nie czytali zachęcam do sięgnięcia po tom 1. Potem już nie będę musiał. :)

Ps. Vuko nadal bawi czytelnika swoim charakterem i charakterystycznymi wypowiedziami. Use the force, Luke. - jako przykład. W kontekście brzmi naprawdę zabawnie. :)

algreholt - 2009-12-03, 23:24

Czekam i czekaam...aż ten Pan z tego zimowego ogródka się skończy pisać a zacznie czytać. Bo się nie zabiorę jak nie będzie wszystkiego. Takim masochistą nie jestem... Jak takie dobre to nie będę się linczował oczekiwaniem na samą końcówkę, wolę nie wiedzieć co tracę i przeczytać całość niż skończć za wcześnie, to podobno niezdrowe... ;)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-04, 06:07

algreholt napisał/a:
wolę nie wiedzieć co tracę i przeczytać całość niż skończć za wcześnie, to podobno niezdrowe... ;)


Może i racja. Ja już wcześniej zacząłem czytać i kupienie i przeczytanie części trzeciej było naturalnym krokiem. Podobały mi się dwa poprzednie i trudno byłoby mi usiedzieć wiedząc, że tom trzeci jest już w księgarniach, ale ja nie mogę go przeczytać.

Z drugiej strony algre, trzy tomy już są, został tylko jeden, więc może warto zaryzykować i poczytać? Czekanie na pewno będzie krótsze niż w przypadku, jak na rynku był jedynie tom pierwszy. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-12, 19:28
Temat postu: [Fsy] GRZĘDOWICZ Jarosław - Pan Lodowego Ogrodu tom 3
Pan Lodowego Ogrodu tom 3




Pytanie to zadawało sobie mnóstwo entuzjastów polskiej fantastyki i twórczości Jarosława Grzędowicza. Od roku 2005, kiedy to na rynku ukazał się pierwszy tom opowieści spod szyldu Pan Lodowego Ogrodu, której akcję autor umiejscowił na pewnej mało znanej planecie Midgaard. Towarzyszyliśmy Vuko Drakkainenowi w czasie lądowania na obcej ziemi, pierwszych krokach na niej stawianych i w dalszych jego przygodach.
Książka okazała się takim hitem na polskim rynku, że była bezkonkurencyjna w walce o niemal wszystkie ważniejsze nagrody fantastyczne, ze Śląkfą i Zajdlem włącznie. Przyszło nam sporo czekać na tom drugi, który oceniono minimalnie niżej od pierwszego, ale mimo wszystko bardzo wysoko. I tak, po długim czasie oczekiwania i zaspokojeniu ciekawości na temat dalszych losów Drakkainena i Filara, następcy Tygrysiego Tronu, znów musieliśmy poczekać kolejne dwa lata na kontynuację historii.

Aż do 27 listopada 2009. Wtedy na rynku ukazał się trzeci tom Pana Lodowego Ogrodu, który obecnie zajmuje miano jednej z moich najlepszych polskich powieści fantastycznych. Jarosław Grzędowicz od początku postawił bardzo wiele pytań. Na część z nich z biegiem lektury poznawaliśmy odpowiedzi, ale mimo wszystko najważniejsze nadal pozostawały zakryte. Nadal nie wiedzieliśmy, co mają wspólnego losy syna cesarza z kosmonautą z Ziemi. Było oczywiste, że coś musi je w końcu połączyć, po dwóch tomach czytania dwóch oddzielnych historii. Kolejne pytanie, które stawialiśmy sobie: gdzie podziali się zaginieni naukowcy. Wcześnie poznaliśmy van Dykena, ale co z innymi?
Można postawić jeszcze wiele pomniejszych pytań, ale te powyższe wydają się najbardziej istotne.
I oto po czterech latach czekania sytuacja zaczyna się klarować w tomie trzecim. Wreszcie autor odkrywa przed czytelnikami część kart, dwie idealnie dotąd równoległe linie fabularne odnajdują wreszcie punkt wspólny. Co jest niewątpliwym plusem III tomu Pana Lodowego Ogrodu.
Plusem jest też to, że Vuko jako tako nauczył się używać pieśni bogów. Jednak stara się nie używać ich za często, jedynie wtedy, kiedy jest to potrzebne. Dzięki temu styl prowadzenia opowieści jest zbliżony do tego, który pamiętamy z tomu pierwszego, z większym naciskiem na elementy przygodowe niż na siedzenie u pustelników i nieporadne uczenie się magii. Pojawiają się już pierwsze głosy, że III tom jest tak samo dobry jak pierwszy i lepszy od II. Sami jednak musicie to ocenić. W moim przekonaniu wszystkie tomy są do ugryzienia. Zresztą stanowią jedną zwartą historię, z konieczności podzieloną na części.
Czytając kolejne rozdziały trudno jest powiedzieć, która z dwóch równoległych historii jest lepsza, ciekawsza. Czytasz o Vuko i opowieść coraz bardziej zaczyna wciągać aż nagle kończy się i trzeba przemieścić się o setki kilometrów, by potowarzyszyć teraz Filarowi. Z lekką nutą irytacji i podświadomym przekonaniem, że trzeba przestawić się na "nudniejszą" część historii i cierpliwie poczekać na Vuko. Jednak wystarczy poczytać kilkanaście stron i opowieść znów staje się pasjonująca, że nie chce się jej porzucać na rzecz wątku równoległego. I tak na przemian.

Jak wspomniałem na początku, wiele niewiadomych się wyjaśni. Wreszcie poznamy pełen układ sił na szachownicy, wszystkich wielkich graczy biorących udział w rozgrywce.

Czy warto było czekać na trzeci tom Pana Lodowego Ogrodu? Zdecydowanie tak! Po lekturze poprzednich powieści i opowiadań Grzędowicza zaufałem mu na tyle, że mam pewność, że w kolejnych tekstach będzie trzymał wysoki poziom, do którego przyzwyczaił czytelników. Żałuję tylko, że tom trzeci nie jest ostatnim i na zakończenia całej historii przyjdzie jeszcze trochę poczekać.

Tifa Lockhart - 2010-05-16, 10:47

Jakieś pół godziny temu skończyłam 3 tom PLO. Jestem wręcz zachwycona. Wszystkie 3 tomy wciągnęły mnie wręcz niemożliwie. Fabuła bardzo ciekawa, bohaterowie również. Koniecznie muszę kupić sobie własne egzemplarze, gdyż to było po prostu fantastyczne. Podobał mi się szybka akcja, to,że były ze sobą mieszane opowieści o dwóch różnych osobach.
Wypychacz zwierząt- czytałam coś w zimie,też bardzo ciekawe.

Tina - 2010-08-20, 15:41

Jestem po "Wypychaczu zwierząt". Na kilka dni utknęłam w ostatnim opowiadaniu "Wilcza zamieć", bo w przeciwnym wypadku już dawno bym to skończyła. Miałam nawet zamiar pominąć to opowiadanie, bo było jednym w zbiorze, które kompletnie mnie nie zainteresowało, ale nie żałuję, że przeczytałam, bo ostatnie 20 stron było rewelacyjne.
Właśnie, co najbardziej podoba mi się u Grzędowicza to mocne zakończenia. Zwłaszcza w "Obronie koniecznej" - bardzo sugestywne, nie napisane wprost, ale od razu wiadomo o co chodzi. Przez kilka minut nie potrafiłam się otrząsnąć po tym opowiadaniu. Albo tytułowe opowiadanie - "Wypychacz zwierząt" też miało dość zaskakujące opowiadanie (swoją drogą skojarzyło mi się trochę z "Blade runnerem" Dicka, bo tam zwierzęta odgrywały bardzo ważna rolę w społeczeństwie i od czasu do czasu, było trzeba je naprawiać).
"Buran wieje z tamtej strony" zachwycił mnie. Już nie wspominając o ciekawym odwróceniu roli Rosji i USA, fascynujące było miotanie się między rzeczywistością a szaleństwem. Coś wspaniałego. Zresztą poruszający w większym stopniu problem totalitaryzmu "Farewell blues" też był rewelacyjny.

Może zabiorę się kiedyś za "Pana Lodowego Ogrodu". Na razie pierwszy tom czeka na półce. Choć ciekawa jestem też innych opowiadań Grzędowicza.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-08-20, 20:24

Tina napisał/a:
Zwłaszcza w "Obronie koniecznej"


Mogę sie spokojnie podpisać pod Twoimi słowami Tino. Z małym wyjątkiem, mnie opowiadanie Wilcza zamieć bardzo się podobało.
Co do Obrony koniecznej, rewelacja. Dałem do przeczytania bratu, bo to krótkie i też wbiło go w fotel. W każdym razie mistrzostwo jeśli chodzi o kompozycje opowiadania i zakończenie.

Tina - 2010-08-21, 11:54

A i zapomniałam dodać, że "Weekend w Spestreku" też było niezłe, ciekawa próba połączenia komunizmu i kapitalizmu. Średnio spodobało mi się jedynie opowiadanie "Zegarmistrz i łowca motyli" (co prawda prezentuje ono ciekawe, choć już znane, podejście do pojęcia czasu i przeszłości, ale fabuła kompletnie mi nie podeszła i już nie pamiętam o czym to było). "Hobby ciotki Konstancji" też nie było jakieś zachwycające, choć złe nie jest.
M - 2011-09-13, 12:24

Jarosława Grzędowicza czytałem tylko "Księgę jesiennych demonów" i było to bodaj jakieś cztery lata temu. W dniu dzisiejszym tak naprawdę nie pamiętam kompletnie ŻADNEGO opowiadania, ani odrobiny czy krzty fabuły. Nawet tytuły mi nic nie mówią, o czym dany tekst był :mrgreen: Wnioskuję z tego, że tak jak mi się wydawało na samym początku podczas lektury - opowiadania mi się nie podobały, a przynajmniej nie wywarły jakiegoś większego wrażenia. Z tego co mi się kojarzy, to jak czytałem je pod rząd, to zaczęły mi się one mylić i zlewać ze sobą... To sprawiło, że od tego czasu nic więcej tego pana nie przeczytałem i chyba raczej po niego nie sięgnę, bo nie jest mnie w stanie do tego zachęcić ;-)
Kamil - 2011-09-13, 17:04

Czytałem Wypychacza zwierząt, całkiem niezły zbiór, kilka opowiadań było bardzo dobrych, kilka słabych, ale odczucia raczej miałem pozytywne. Pan Lodowego Ogrodu też mi się podobał, czytałem pierwszy tom. Nie jest to coś, do czego chciałbym wrócić, ale sprawiło mi troche frajdy na kilka wieczorów :)
Raziel - 2011-09-13, 17:51

M napisał/a:
Jarosława Grzędowicza czytałem tylko "Księgę jesiennych demonów" i było to bodaj jakieś cztery lata temu. W dniu dzisiejszym tak naprawdę nie pamiętam kompletnie ŻADNEGO opowiadania, ani odrobiny czy krzty fabuły. Nawet tytuły mi nic nie mówią, o czym dany tekst był :mrgreen: Wnioskuję z tego, że tak jak mi się wydawało na samym początku podczas lektury - opowiadania mi się nie podobały, a przynajmniej nie wywarły jakiegoś większego wrażenia. Z tego co mi się kojarzy, to jak czytałem je pod rząd, to zaczęły mi się one mylić i zlewać ze sobą... To sprawiło, że od tego czasu nic więcej tego pana nie przeczytałem i chyba raczej po niego nie sięgnę, bo nie jest mnie w stanie do tego zachęcić ;-)


Niekonsekwencja! Stwierdziłeś niedawno, że "Pan Lodowego Ogrodu" jest słaby. Mam Cię ;-) Gdzieś to w dyskusji o wyrastaniu z fantastyki chyba było.

A z "Księgi..." pamiętam tylko zarys i to, że w jednym opowiadaniu jedna z postaci słuchała Slayera :mrgreen: Takie czytadło raczej, do rewelacji daleko.

M - 2011-09-13, 21:17

Raziel napisał/a:
Niekonsekwencja! Stwierdziłeś niedawno, że "Pan Lodowego Ogrodu" jest słaby. Mam Cię ;-)
Ano ;-) Chylę czoła przed twoim zmysłem spostrzegawczości. Naprawde jestem pod wielkim wrażeniem ;-) I teraz tak się tylko zastanawiam czy faktycznie czytałem "Pana Lodowego Ogrodu" czy mi się pomyliło z "Księgą Jesiennych Demonów"... Nie wiem, ale zwalam to na karb sklerozy w zaawansowanym stadium rozwoju :mrgreen:
Tifa Lockhart - 2011-09-14, 05:11

M napisał/a:
I teraz tak się tylko zastanawiam czy faktycznie czytałem "Pana Lodowego Ogrodu" czy mi się pomyliło z "Księgą Jesiennych Demonów"... Nie wiem, ale zwalam to na karb sklerozy w zaawansowanym stadium rozwoju :mrgreen:

Żeby uniknąć takich sytuacji od trzech lat w specjalnym kajecie zapisuję przeczytane tytuły. :)

Aura - 2011-09-21, 16:52

Książkę uważam za świetną. Pomysł, wykonanie, wszystko na plus. Ale głównie pierwszą część. Druga jest już znacznie słabsza, trzecia już bardziej zbliżona do pierwszej, ale i tak najlepszy był początek.
Córka Lavransa - 2011-11-15, 21:25

Jak wspomniałam już gdzie indziej, zamówiłam sobie "Pana Lodowego Ogrodu" tomy 1-3 w prezencie świątecznym. Okazuje się, że nie mogłabym wymyślić... trudniejszego do zdobycia prezentu. Nigdzie - empik, selkar, merlin, allegro, nawet fabrykaslow.pl - nie można znaleźć tomu nr 2.
Moja przyjaciółka obdzwoniwszy chyba z 10 księgarni w końcu znalazła komplet, ale mówi, że podczas tych konwersacji telefonicznych obsługa księgarni reagowała tak, jakby się domagała egzemplarza "Dziewięciu Wrót do Królestwa Cieni" Torchii. Za złotówkę.
Może mi ktoś wyjaśnić to zjawisko? Jak to jest możliwe, że dostępny jest tom 1 i 3, ale nie 2?
Obawiam się, że Fabryka Słów zrobi mi kuku i porzuciwszy dotychczasową szatę graficzną, czwarty tom wyda w innej razem z re-edycją pierwszych trzech. Ale wtedy chyba ich pozwę... :evil:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-16, 04:49

Córka Lavransa napisał/a:
Może mi ktoś wyjaśnić to zjawisko? Jak to jest możliwe, że dostępny jest tom 1 i 3, ale nie 2?


Nie wiem czy drugi tom był w ogóle wznawiany. Pierwszy na pewno tak, trzeci jest jeszcze w miarę świeży i pewnie jeszcze jest w księgarniach.

Córka Lavransa napisał/a:
Obawiam się, że Fabryka Słów zrobi mi kuku i porzuciwszy dotychczasową szatę graficzną, czwarty tom wyda w innej razem z re-edycją pierwszych trzech. Ale wtedy chyba ich pozwę... :evil:


Jak dotąd byli konsekwentni i mimo zmian w grafice większości książek PLO pozostawili po staremu w tej już nieco archaicznej szacie graficznej. I mam nadzieję, że tak zostanie do ostatniego tomu.
Z drugiej strony ile osób rzucało gromy w kierunku FS kiedy po trzech tomach opowiadań o Mordimerze Piekary czwarty puścili w nowej szacie (bardzo ładnej) i zaczęli wznawiać poprzednie. Miałem to szczęście, że zainteresowałem się tymi książkami właśnie jak wychodzili "Łowcy Dusz" i potem kupowałem już nowe.

Córka Lavransa - 2011-11-16, 09:56

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Z drugiej strony ile osób rzucało gromy w kierunku FS kiedy po trzech tomach opowiadań o Mordimerze Piekary czwarty puścili w nowej szacie (bardzo ładnej) i zaczęli wznawiać poprzednie.

Jeśli zrobią to samo z PLO, to uroczyście obiecuję, że wezmę moje 3 tomy, pojadę tam pod bramę i będę się domagała wymiany całości. :evil:

Tifa Lockhart - 2012-01-01, 17:15

Pogodziliśmy się z bratem i dostałam z powrotem ''Popiół i kurz'' :-P Książka jak dla mnie przeciętna. A nawet bardzo przeciętna. Nie potrafiłam zupełnie się wciągnąć w jej czytanie. Bohater nie wzbudził we mnie żadnych uczuć, jego przygody nie wydawały mi się ciekawe. Pewnie za miesiąc nie będę pamiętała o czym to było.
Kamil - 2012-04-17, 14:08

reedycja:
http://darkcrayon.blogspo...-ogrodu-x3.html

więc czwarty tom w nowej szacie graficznej będzie, chamskie w stosunku do tych co mają pierwsze wydania.
czytałem tylko pierwszy tom, nie bardzo wiem co na tych okładkach robią runy.. ansus na pierwszej, algiz na drugiej i othala z iso na trzeciej. o co chodzi?

chyba lepiej by to bez tych ramek wyglądało, dziwna ta typografia, ale rysunki fajne.

Córka Lavransa - 2012-04-17, 22:01

kenaz napisał/a:
więc czwarty tom w nowej szacie graficznej będzie

Może mi ktoś to po ludzku wyjaśnić...?
Czy ja po to, %$$#%#$@ mać, kupowałam trylogię niedawno, żeby teraz czwarty, OSTATNI tom, mieć inny...? To jest jakaś kpina! :evil:
I tylko potwierdza, że nie opłaca się kupować nowych książek. Koniec z tym.
Od tej pory będę się trzymała mojej starej, okazuje się - bardzo dobrej - zasady: kupuję tylko przeczytane, tylko już wydane, i tylko kompletne. I nie od chamskich wydawnictw!

Radament - 2012-04-17, 22:03

kenaz napisał/a:
więc czwarty tom w nowej szacie graficznej będzie, chamskie w stosunku do tych co mają pierwsze wydania

To stały numer, to samo zrobili z chociażby "Kłamcą" -,-

Córka Lavransa - 2012-04-17, 22:06

Ode mnie "Fabryka słów" nie dostanie już NIGDY ani złotówki.
Radament - 2012-04-17, 22:07

Córka Lavransa napisał/a:
Ode mnie "Fabryka słów" nie dostanie już NIGDY ani złotówki.

Też tak sobie powtarzam, ale bardzo często znajduje ich książki na wyprzedażach i nabywam za 5.99 xD

Córka Lavransa - 2012-04-17, 23:29

Ja jestem twardy zawodnik, jak się lata całe temu obraziłam na Burger Kinga, to trwa do dziś. :-)
A poza tym, nie jestem aż tak radykalna - książki przez nich wydawane kupić mogę... ale za bardzo niską cenę i z pewnością nie od nich. :evil2:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-04-18, 07:58

Z trzecim tomem jeszcze wytrzymali, mimo, że w innych książkach zmienili szatę graficzną PLO wyszedł jeszcze po staremu. Nie dało się dokończyć w starej serii? Radi ma rację, bardzo często im się zdarza taki numer. Choćby z opowiadaniami Piekary. Miałem to szczęście, że zainteresowałem się nimi gdy wychodził 4 tom i robili reedycję.

Co do PLO - mam trzy tomy, z autografami autora i przy nich pozostanę, nieważne jakby tam sobie zmieniali okładki. Generalnie lubię mieć "do serii", ale bez przesady.
Strasznie nie lubię takiej polityki wydawnictw.

A co do FS - obserwuje co wydają ostatnio i widzę tylko w zasadzie albo zagraniczną twórczość albo wznowienia autorów, którzy im zawsze się sprzedawali nieźle. Pilipiuk, Piekara... Od dawna nie zaciekawiło mnie nic nowego z polskiej twórczości.

Kamil - 2012-04-18, 09:32

Radament napisał/a:
To stały numer, to samo zrobili z chociażby "Kłamcą" -,-

Akurat tu zmiany dużej nie ma (w tle postacie z poprzednich tomów).

Nowa Achaja też zupełnie inna :( ale w tym przypadku jestem w stanie zrozumieć bo odstęp był kilkuletni (z 8 lat od trzeciego tomu mineło?)

Ale nie tylko FS tak robi. Nowa Mroczna Wieża (tom ósmy) z Albatrosa wyjdzie w zupełnie nowej szacie graficznej, w boxie z tomami 5-7! dopiero pare miesięcy później wyjdzie oddzielnie. A ja mam pierwsze wydania, bo kupowałem na bieżąco..

Z FS jeden Kuba Wędrowycz nie pasuje mi do reszty, ten pierwszy... ale różnica nie jest tak gigantyczna jak w PLO.

Radament - 2012-04-18, 13:28

kenaz napisał/a:
Akurat tu zmiany dużej nie ma (w tle postacie z poprzednich tomów).

To jest duża różnica! W ogóle nie pasuje do poprzednich. Kumpela cały rok szukała Kłamcy bodaj dwójki w starym wydaniu, bo miała już jedynkę i trójkę i dupa. Bo czwarte tylko w nowym. To bardzo irytuje, wolę mieć całą serię w jednym wydaniu, a nie całą i kawałek -,-

Kamil - 2012-05-11, 13:55

Dobre wieści, Córko :)

"Uwaga! Edycja Pana Lodowego Ogrodu w oprawie zintegrowanej ma charakter rozszerzający ofertę. Oznacza to, że finalny, czwarty tom zostanie wydany zarówno w tradycyjnej, dotychczasowej oprawie miękkiej - z ilustracją dostosowaną do wizerunku serii, oraz w oprawie zintegrowannej nawiązującej do opisanej powyżej." ("opisana powyżej" to te nowe wydanie). Kto by się spodziewał tego po nich... :) Napisali jeszcze, że "poprawiają się".

Radament napisał/a:
To jest duża różnica! W ogóle nie pasuje do poprzednich.

No jednak rację masz, przyjrzałem się. I zebrałem nowe wydanie :)

Córka Lavransa - 2012-05-11, 15:28

Aaaaaaa...! :zlo

(sprzedałam moje trzy "stare" tomy na allegro)

Raziel - 2012-09-08, 11:53

http://ksiazki.polter.pl/...Ogrodzie-w58649

Dobry prezent na Mikołajki, cieszę się, że w końcu wychodzi.

keram - 2013-01-08, 15:14

Co? Zero postów i komentarzy dotyczących zakończenia PLO? Nie wierzę! Jak tak można!

Ja do dziś mam czytelniczego kaca, prawie łza się w oku zakręciła, gdy dotarło, że to już ostatnie spotkanie z tym światem i z tymi bohaterami :( Już trzymając w ręku świeżo zakupioną książkę czułem smutek, że to już koniec...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-01-08, 15:33

Ja przeczytałem, przy najbliższej okazji napiszę kilka zdań.
Córka Lavransa - 2013-01-08, 19:05

Pamiętajcie o funkcji spoiler, przede mną jeszcze ostatnie 15%. :mrgreen:
Raziel - 2013-01-08, 19:14

Właśnie, jak mi ktoś zaspoileruje to niech lepiej szuka schronienia w Somalii co najmniej. Trzeba teraz będzie wszystkie tomy dorwać ku przypomnieniu.
Córka Lavransa - 2013-01-09, 11:07

Ja właśnie dorwałam i przeczytałam do końca.

Spoiler:
Jak już napisałam na lubimyczytac.pl, czuję się lekko (lekko!) rozczarowana. Było za dużo w czwartym tomie jak dla mnie opisów bitew, natomiast sama ostateczna rozgrywka była trochę na odwal się. Liczyłam na więcej skradania się, szukania, więcej magii i wyzwań. A tu fru i koniec...
Mam nadzieję, że epilogiem 2 Grzędowicz nie robi sobie furtki do sequela.

MewaTrzech - 2013-01-31, 00:02

Pan Lodowego Ogrodu absolutnie mnie zachwycił. Co prawda poziom zaskoczenia po 1 tomie już się nie powtórzył, ale każdy kolejny czytałem z niekłamaną przyjemnością, a kończyłem z masą sprzecznych uczuć.
Znaczy, że książka była rewelacyjna. Każda.

Mexic - 2013-10-22, 00:00

Bardzo fajna książka. Naprawdę mnie wciągnęła. A zakończenie można powiedzieć z epickim rozmachem. Zakończenie też ciekawie wymyślone. Fakt, aż szkoda, że to koniec. Fajnie by było poczytać o próbach powrotu głównego bohatera do ukochanej:)
Raziel - 2013-10-22, 12:56

Mexic napisał/a:
Fajnie by było poczytać o próbach powrotu głównego bohatera do ukochanej:)


Dzięki za spoiler :piwo:

Córka Lavransa - 2013-10-22, 14:57

:lol:

Aleś wpadł, Karolku. Choć w sumie to żaden spoiler, chyba nikt się nie spodziewał, że wróci do jakiejś mało istotnej dla fabuły lali i oddalą się razem w kierunku zachodzącego słońca...? :P

Aura - 2013-11-27, 14:35

Pierwszy tom był wspaniały. Pozostałe - takie jakieś... to już nie było to. Drażnił mnie Vuko z tym swoim kozaczeniem i trochę rozmyła się jak dla mnie fabuła. Ale może po prostu po I tomie straciłam zainteresowanie i nie mogłam się skupić. Zakończenie mnie nie zaskoczyło, ale pasuje.
Poszukam jeszcze czegoś tego Autora, może bardziej się wciągnę.

andy - 2013-11-27, 18:34

T1, to była rewelacja na tamte czasy. T2 jakoś zmęczyłem. Dalej ? Mam dość
1mirinda - 2014-01-20, 20:23

Córka Lavransa napisał/a:
:lol:

Aleś wpadł, Karolku. Choć w sumie to żaden spoiler, chyba nikt się nie spodziewał, że wróci do jakiejś mało istotnej dla fabuły lali i oddalą się razem w kierunku zachodzącego słońca...? :P


Z epilogu można było wywnioskować ,że bez najmniejszego problemu mógłby to uczynić.Na ziemi nadal posługiwał się magią.Mając magię i pamiętając krajobraz tak jak tylko drzewo mogło zapamiętać łatwo przeskoczyć nawet między planetami, aby odbyć podróż z ukochaną w kierunku zachodzącego słońca :)

Faktem jest że sama konfrontacja była za krótka co jest niewątpliwie największym minusem tej serii

Raziel - 2014-06-29, 17:05

Lekki zawód na tym czwartym tomie. Fajnie, że są odpowiedzi, fajnie, że nie ma w zasadzie jakiegoś bzdurnego otwartego zakończenia, ale dobra połowa to opisy wszelakich rozrób lub też zamulacze (retrospekcja Filara z pobytu w Lodowym Ogrodzie). Sam sposób rozwiązania na końcu "Kto jest najlepiej czyniącym Czyniącym" średnio przypadł mi do gustu. Mocno naciągane 7/10, raczej z sentymentu do poprzednich tomów. Na plus w zasadzie, że
Spoiler:
zakończenie pozytywne, ale bez zbytniej pretensjonalności czy słodyczy. Kto miał polec ten poległ, Filar zrealizował swój cel, ale połową świata nie rządzi, Vuko jakoś sobie radzi, ale nie został bynajmniej największym badassem w historii Midgaardu i okolic

motylek727 - 2014-07-01, 18:03

Za mną tom pierwszy - strasznie mi się podobał :) Czas zacząć tom drugi ;)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-07-22, 11:30

Raziel napisał/a:
Lekki zawód na tym czwartym tomie.


Fakt, że książka się Grzędowiczowi nieco nad wymiar rozrosła. Niemniej nie mogę powiedzieć, że nie miałem radości z czytania każdego tomu. Pierwszy najlepszy, zdecydowanie.
Grzędowicza na polu polskiej fantastyki polubiłem na tyle, że w zasadzie kupuję jego książki w ciemno. Przeczytałem chyba wszystko co wydał i nigdy się specjalnie nie rozczarowałem.

I tak czekam na jakąś nową powieść lub opowiadania autora. :)

W weekend, jak wracałem z Poznania, widziałem w przedziale jednego mężczyznę czytającego I tom PLO. Wspomnienia wróciły. :)

rotmistrz - 2017-03-17, 23:04


Hel 3 kupione, przeczytane. Jak zawsze u Grzędowicza jest konkretnie, realnie, jeśli wybiegające w przyszłość to wybiegające bardzo prawdopodobnie. Główny bohater, Polak, to ktoś na kształt dzisiejszego reportera/dziennikarza. A dokładniej reportera z przyszłości i to nie tak całkiem odległej. To jak Grzędowicz widzi przyszłość, z nowinkami technicznymi, takimi a nie innymi możliwościami wykorzystania ludzkiego mózgu i w ogóle całego ciała jest naprawdę prawdopodobne. I tylko tyle napiszę nie zdradzając potencjalnym czytelnikom czego konkretnie można się po Hell 3 spodziewać. Pomysł na bdb. Chociaż mam problem a tym autorem jeżeli chodzi o swego rodzaju przeskoki z jednego świata w drugi (coś jak w Panu Lodowego Ogrodu, gdzie wątek Vuko Drakkainena był wg mnie ciekawszy od tygrysiego tronu). Tu 2/3 książki dzieje się na Ziemi a reszta ..... gdzie indziej (nie zdradzę). To drugie też jest dobre, tylko ....wywołuje u mnie osobiście pewien zgrzyt. Początek i koniec książki w tym samym miejscu bardziej by do mnie przemówił. Co do reszty. Norberta Rolińskiego (głównego bohatera) polubiłem. Za charakter, za pomysłowość, za odwagę. I za to, że Grzędowicz go tak konkretnie odmalował. Kumple (z przypadku i niekoniecznie) też są pełnokrwiści. Wizja świata możliwa niestety do zrealizowania w rzeczywistości. Zagrożenia jakie to niesie tym bardziej realne (niestety). A Mechanik......(kto to i co się z nim stało.....nie powiem, trzeba przeczytać całość). Polecam.

Córka Lavransa - 2017-03-20, 10:22

Lisowczyk,
dzięki za info. Grzędowicza kupiłabym i tak w ciemno, ale dobrze wiedzieć, że nie jest źle. :-D

rotmistrz - 2017-03-30, 23:32

Proszę bardzo ;) Czy wszystkim Hel 3 przypadnie do gustu..? Może być jak z PLO. Jednym bardziej innym mniej.
Córka Lavransa - 2017-05-05, 23:28

Spodziewałam się czegoś dobrego, nie jakichś fajerwerków, ale zwyczajnie dobrej książki. Hel-3 jest o niczym. Z dupy wzięty, z niczego sklecony, nudny i nieposkładany do kupy. Grzędowicz na okładce wspomina, że dziękuje małżonce, bo dobrze jest mieć pod ręką innego pisarza, który doradzi w procesie pisarskim. Niech on może pyta kogo innego...
Błędy logiczne (np. Norbert nie wie, kto to paparazzi, ale robi porównania do mebli z IKEA) i stylistyczne oraz drażniąca nowomowa z idiotyczną pisownią imion włącznie, połączone z ubytkami fabuły sprawiają, że ta powieść przeleciała mi przez palce bez mała jak nieszczęsny grej. No dobra, aż tak źle nie jest, ale nie za dobrze.
Początek nawet niezły, trochę moralizatorski, ale niezły, potem od cholery nudy i zakończenie doklejone na siłę z zupełnie innej powieści.
Nie na to czekałam. A ponieważ czekałam, wielkie rozczarowanie.

wrunger - 2018-09-25, 14:57

Ja jestem po pierwszym tomie i muszę powiedzieć, że wielkiego wrażenia na mnie ta książka nie zrobiła. :-/

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group