Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka polska - PIEKARA, Jacek - Cykl inkwizytorski i inne...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-10, 09:38
Temat postu: PIEKARA, Jacek - Cykl inkwizytorski i inne...


Sługa boży

Sługa Boży to pierwszy tom oryginalnych opowiadań Jacka Piekary o Mordimerze Madderdinie, licencjonowanym inkwizytorze biskupa Hez-hezronu. Świat Piekary jest alternatywną wizją średniowiecza oraz rozwoju religii chrześcijańskiej. Tu bowiem Chrystus nie umarł na krzyżu, lecz zszedł z niego i ukarał swoich prześladowców.

Długo podchodziłem sceptycznie do tych opowiadań. Pomysł, skądinąd oryginalny, nieszczególnie mnie zachwycał. Gdy jednak się ostatecznie przemogłem i zabrałem się za Sługę Bożego, nawet się nie spostrzegłem, kiedy przerzucałem ostatnie już kartki ostatniego opowiadania. W dużym uproszczeniu oczywiście, niemniej jednak czytanie opowiadań Piekary jest zajęciem zajmującym.

Mordimer, jak to inkwizytor, pojawia się wszędzie tam, gdzie krzewi się herezja, tajne kulty. Tropi z nieugaszonym zapałem wszelką obecność czarnej magii. Czasami pomagają mu w tym jego kompani, Kostuch i bliźniacy, osobnicy, których żaden człowiek nie chciałby spotkać na swej drodze.

W „Słudze Bożym” wraz z Mordimerem będziemy topili czarnoksiężników odprawiających tajemnicze rytuały przy pomocy zakazanych przez Kościół wyklętych ksiąg, tajne stowarzyszenia składające ofiary umarłym, ludzi składających ofiary starożytnym bóstwom. Przyjrzymy się także zagadce tajemniczej śmierci trzech mężczyzn z małego miasteczka, w której maczał palce ktoś obdarzony mocą. Mordimer spróbuje także wyjaśnić tajemnice wilkołaków napadających na okoliczne wioski i zabijające ich mieszkańców.

W nowym wydaniu „Sługi Bożego” autor dodał jedno opowiadanie pt. „Czarne płaszcze tańczą”. Poznamy w nim historię Mordimera, gdy był jeszcze prostym, małomiasteczkowym inkwizytorem, zanim jeszcze otrzymał licencję biskupa Hez-hezronu.
Plusem Sługi Bożego, i całego zresztą cyklu o inkwizytorze, jest niewątpliwie oryginalność. Świat Mordimera jest czymś nowym w polskiej fantastyce, budzi więc ciekawość czytelników. Wzbudził także moją, gdyż po lekturze Sługi bożego, w krótkim czasie sięgnąłem po kolejne zbiorki opowiadań, które stylem i poziomem od siebie nie odbiegają. Historia zaczyna robić się coraz ciekawsza, poszczególne wątki z opowiadań przeplatają się i łączą się ze sobą.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-10, 09:40



Płomień i Krzyż tom 1

Kupiłem i przeczytałem w jeden dzień. Mimo niektórych zastrzeżeń co do świata kreowanego w cyklu przez Piekarę jednego nie mogę mu odmówić, że książki te czyta się z przyjemnością.
Płomień i krzyż jest kolejną porcją opowiadań rozgrywającą się w świecie znanym czytelnikom z czterech dostępnych na rynku książek Piekary o inkwizytorze Mordimerze. Nie jest to jednak tylko kolejny tom serii. Autor trochę zmienił strategię pisania. Akcja tomu dzieje się wcześniej, jeszcze przez wydarzeniami ze Sługi Bożego. Mordimer jest jeszcze młody i nie jest głównym bohaterem opowiadań. Piekara przeszedł też na trzecioosobowy sposób narracji.

Prócz pierwszego tekstu, w każdym następnych towarzyszymy inkwizytorowi Wewnętrznego Kręgi Arnoldowi Lowefell'owi w jego misjach przyczyniających się krzewieniu prawdziwej i gorliwej wiary.

W tytułowym Płomieniu i krzyżu inkwizytor dostaje zadanie udania się w samo centrum chłopskiej rebelii w celu ocalenia młodej córki pewnego barona. Autor jak zwykle nie stara sie być oględny w opisach i przedstawia nam rzeczywistość w całej swej brutalności i bezwzględności, co widać już po pierwszym zdaniu opowiadania. Pojawia się tu też sam Mordimer (jak we wszystkich opowiadaniach), jako czternastoletni chłopak.

Kolejne opowiadania dają nam wiele wyjaśnień na temat dzieciństwa i pochodzenia Mordimera, na temat pochodzenia jego nadnaturalnych zdolności. Widoczny też jest tu zabieg zastosowany przez autora w Łowcach dusz. Wszystkie opowiadania są jakby częścią większej historii, więc najlepiej jest czytać je po kolei.

Po tym, że książka jest pierwszym tomem wnioskuję, że kolejne zbiory opowiadań będą się łączyły fabularnie i w efekcie odsłonione zostaną wszystkie tajemnice młodości Mordimera oraz wiele informacji na temat tajnych struktur inkwizytorium, Wewnętrznego Kręgu, które to informacje zawsze mnie ciekawiły.

Trochę rozczarowałem się, że tak niewiele pojawiło się w tej książce informacji o perskich czarnoksiężnikach oraz o Czarnej Księdze. Fragmenty z okładki były w tej materii bardzo zachęcające, a niestety sama książka zdradza tylko rąbek tajemnic. Może w kolejnych tomach będzie lepiej.

Dla fanów cyklu pozycja myślę obowiązkowa. Szkoda tylko, że zapowiadana 'Czarna śmierć' jeszcze nie została wydana. Pozostaje czekać i nie tracić nadziei

algreholt - 2009-01-11, 19:15



10 opowiadań o magu z Wybrzeża Ariwaldzie. W końcu znalazłem jakiegoś normalnego maga, który nie wygląda jak starszy pan w szlafroku ze śmieszną czapką, któremiu albo ciężko sklecić jakieś składne zdanie, albo jest tak zarozumiały i "ważny", że się do nikogo nie odzywa. :)

Ariwald to mag samouk. Szwędał się z prawdziwym magiem, któremu się niestety zeszło z tego świata i pozostawił po sobie tylko księgę, magiczną kulę i różdżkę. Nasz bohater niewiele myśląc przywłaszczył je sobie i zaczął czytać do poduszki. A że status maga wyjątkowo mu pasował to okazało sięjeszcze, że potrAafi coś z tej księgi wyczytać i nauczyć się.

I tak się wszystko zaczyna. Nasz bohater to były najemnik i bard, więc nie dasobie wkaszę dmuchać. Wychodzi z założenia, że "magia to magia, a pięść to pięść" i tak idzie przez życie. Poza tym charakteryzuje się niebywałą siła i mocną głową, co pozwala mu na nawiązywanie różnych znajomośći w przyjemny sposób.

Książka podzielona na 10 opowiadań, które łączy nasz główny bohater. Czyta się bardzo dobrze. Ciekawy świat i bohaterowie. Magowie przedstawieni jak politycy, dużo mówić, mało robić nad wszystkim trzeba się zastanowić i najlepiej nigdzie nie wyjeżdżać. Nasz bohater odstaje od kanonu przez co zyskuje sympatię wielu ludzi, ale inie tylko. Krasnoludy, jak to krasnoludy - kopalnie złoto, topory i dobra gorzałka, standard. Elfy natomiast przedstawione są jako najgorsze istoty na ziemi. Okrutne zdradzieckie, i właściwie godne potępienia, gorsi od nich są chyba tylko wiedźmiarze. Poza tym spotykamy jeszcze koboldy i wiedźmy, które też nie cieszą się najlepszą opinią.

Książkę pochłonąłem, podobała mi sie bardzo, mimo tego iż pierwsze opowiadania są według mnie słabsze niż dalsze, które są bardziej dojrzałe, ale jednak jako całość Piekara trzyma poziom i można się wciągnąć.

Moja ocena 5/6

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-11, 19:19

Właśnie ostatni raz jak byłem w księgarni, wczoraj to było w sumie, miałem tą książkę w rękach i biłem się z myślami, czy warto tej pozycji zawierzyć i ją nabyć. :) I nadal się zastanawiam. Być może wreszcie się skuszę, bo jak dotąd Piekarę znam jedynie od strony jego inkwizytora.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-26, 09:46

Mam w zasadzie prośbę do Strzygi, wielkiej entuzjastki inkwizytora, by zechciała podzielić się wrażeniami na temat lektury. :) Które z opowiadań najbardziej Ci się podobało, jaka tematyka (wampiry, czarnoksiężnicy, wiedźmy)?
Sam główny bohater? :)

andy - 2009-03-26, 10:41

To ja sobie poczekam i się odniosę. Jak? Zobaczymy :-P
Strzyga - 2009-03-27, 07:40

Pierwszą książką z cyklu, którą wypożyczyłam był "Młot na czarownice". Nie doczytałam jednak, w związku z długim pobytem w szpitalu. Na jakiś czas zapomniałam o inkwizytorze, aż zobaczyłam na półce "Sługę Bożego". Tę przeczytałam już w całości, bez żadnych 'przeszkód'.
Na początku spodobało mi się, że narracja jest w 1 osobie. Główny bohater wzbudził moją sympatię. Wkurzyłam się jednak na niego podczas czytania jednego z końcowych opowiadań, kiedy to jakaś niewiasta zakochała się w nim, a ten "oddał" ją Kostuchowi....
Prawie każde z zadań inkwizytora kończyło się czymś nieprzewidywanym, jednak niektórych zdarzeń można było się domyślić.
Bardzo spodobało mi się opowiadanie o heretyku, który głosił, że Jezus nie zszedł z krzyża. Również wątek wychudzonej wampirzycy z którą Mordimer podróżował (a raczej dostarczał ją komuś) mnie wciągnął. Wybaczcie, czytałam to wszystko jakiś rok temu i nie pamiętam tytułów, nazwisk... Chyba muszę odświeżyć pamięć.
Do mojego języka codziennego dołączyły słowa Mordimera: "Pan Bóg w swej wielkiej łaskawości obdarzył mnie (i tu podaję najdziwniejsze przypadłości ;) ).

Płomień i Krzyż. Wątek Pięknej Katarzyny i Szachor Sefer mnie zaintrygował. Książka wyjaśnia wiele spraw z cyklu. Podobała mi się bardzo, pochłonęłam ją w jeden wieczór. Wydarzenia w pierwszej części książki dotyczą mojej ulubionej tematyki - wiedźmy, czarna magia....

przepraszam za ten chaos w wypowiedzi. mój mózg dziś jest wyłączony z powodu bolącego zęba :P

Erendis - 2009-04-06, 13:59

"Sługa Boży" - mnie główny bohater jakoś odepchnął. Podchodziłam do lektury z ogromnym entuzjazmem, ale gdy już czytałam, stwierdziłam, że nie warto się z Piekarą męczyć, bo zwyczajnie się... męczę. Teraz, czytając Wasze opinie, chciałabym podejść do "Sługi Bożego" drugi raz. Ale muszę przyznać, że okładka jest cudowna i chętnie ujrzałabym tą ksiażkę na moich półkach ^^
Tifa Lockhart - 2009-08-20, 13:26

Skończyłam wczoraj sługę bożego . I muszę powiedzieć , że bardziej mi się podobał Młot na czarownice . Temu tomowi opowiadań czegoś zabrakło . No sama nie wiem . Młot był lepszy . Najbardziej mnie zainteresowało opowiadanie :Owce i wilki. mam nadzieje , że jak kiedyś gdzieś znajdę kolejne części to będą jeszcze lepsze .
Tina - 2009-08-20, 14:04

Zainteresowana popularnością Piekary jakiś czas temu przeczytałam Młot na czarownice. I ciężko powiedzieć, aby mi się spodobał. Jakoś nie mogę wypatrzeć w tym zbiorze opowiadań niczego interesującego. Czyta się szybko - nawet za szybko, pochłonęłam tą książkę w rekordowym tempie, ale prawie nic z niego nie zapamiętałam. Nawet mnie nie wciągnęło, odważę się na stwierdzenie, że trochę zmuszałam się do czytania, co przy fakcie szybkiego jej pochłonięcia może wydawać się trochę dziwne. Po prostu nie jestem przyzwyczajona do tak prostego i gładkiego stylu, nie ma za bardzo na czym myśli zahaczyć, bezmyślnie powtarza się w myślach przeczytane wyrazy. Może jakbym się bardziej skupiła na czytaniu, dostrzegłabym atrakcyjność tych tekstów
Nie byłam negatywnie nastawiona przed rozpoczęciem czytania. Przeciwnie, alternatywna rzeczywistość wymyślona przez autora wydawała mi się niezmiernie interesująca, a opowiadania jawiły mi się jako bardzo dobra rozrywka na 1-2 wieczory. Niestety trochę się zawiodłam.
Szybkie czytanie jakiegoś tekstu samo w sobie nie może być zaletą, dlatego stwierdzam, że Piekara to chyba nie dla mnie. W każdym razie nie jestem w żaden sposób zachęcona, aby sięgnąć po kolejne jego książki.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-08-20, 15:42

Cykl inkwizytorski taki właśnie jest, szybki w lekturze, intrygujący na początku odmienną wizją rzeczywistości. Ja pamiętam, że zaczynałem czytać cykl jeszcze w wersji elektronicznej i z pierwszym tomem opowiadań siedziałem całe popołudnie, aż do wieczora gdy nie było już czego czytać. Zainteresowało mnie to na tyle, że kupiłem kolejne części cyklu. Akurat były wznawiane w nowej szacie graficznej, bardzo ładnej moim zdaniem. To także w jakimś stopniu przyczyniło się do zakupu opowiadań Piekary.

Nie oszukujmy się, nie znajdziemy tutaj wyszukanych treści, jakiejś wielkiej wizji alternatywnego świata z mnóstwem szczegółów, filozofii życiowych. Tak, jak napisałaś Tino, lektura jest szybka, przyjemna i szybko z głowy wylatuje po przeczytaniu.
Nie doszukiwałem się w przygodach Mordimera wielkich wartości, sam bohater w ogóle mi się nie podoba, ale pewne elementy tej rzeczywistości interesowały mnie i dlatego sumarycznie oceniając uważałem te książki za warte przeczytania. Dla zabicia czasu, dla rozrywki.

Jak autorowi uda się napisać wreszcie kolejne książki o Mordimerze zapewne kupię, przeczytam i postawię na półce obok tych pięciu, które już mam. Może kiedyś do nich wrócę, do całości albo pojedynczych opowiadań.

Chciałbym jeszcze nawiązać to Twoich słów Tino. To jest ciekawe, że wraz z ilością przeczytanych książek, wraz z doświadczeniem czytelniczym człowiek zaczyna szukać w książkach czegoś więcej. Mądrości, wyzwania dla umysłu, czegoś z czym mógłby się intelektualnie zmierzyć. Dobre czytadła, które kiedyś być może uznałby za całkiem dobre już przestają wystarczać.

Tina - 2009-08-20, 17:30

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
To jest ciekawe, że wraz z ilością przeczytanych książek, wraz z doświadczeniem czytelniczym człowiek zaczyna szukać w książkach czegoś więcej. Mądrości, wyzwania dla umysłu, czegoś z czym mógłby się intelektualnie zmierzyć. Dobre czytadła, które kiedyś być może uznałby za całkiem dobre już przestają wystarczać.

Akurat w moim przypadku nastąpiło to nienaturalnie szybko ;-) Biorąc pod uwagę mój wiek i przekonania opowiadania o inkwizytorze powinnam czytać z wypiekami na twarzy. A jedyne emocje, które mi towarzyszą to zaciekawienie.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-08-20, 18:49

Tina napisał/a:
Biorąc pod uwagę mój wiek i przekonania opowiadania o inkwizytorze powinnam czytać z wypiekami na twarzy. A jedyne emocje, które mi towarzyszą to zaciekawienie.


Wiek to sprawa drugorzędna. Liczy się to, co do tej pory przeczytałaś. Zdecydowana większość osób w Twoim wieku nawet 1/10 tego co Ty nie miała w rękach. :)
Jak się czyta Braci Karamazow, Annę Kareninę, Klub Pickwicka, Jane Austen, Salmana Rushdiego, Emily Bronte - nic dziwnego, że luźna rozrywkowa i dość wulgarna proza Piekary nie robi na Tobie piorunującego wrażenia i przekonania o swojej niepowtarzalności. :) To nie ta półka. :)

Tifa Lockhart - 2009-08-20, 18:53

Wiecie tak po dłuższym zastanowieniu to też nie pamiętam zakończeń opowiadań z młota na czarownicę . A z sługi bożego pamiętam pierwszego i ostatniego . Reszta razem się miesza . Ratunku to było wczoraj . :zlo
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-08-20, 18:55

Tifa Lockhart napisał/a:
Wiecie tak po dłuższym zastanowieniu to też nie pamiętam zakończeń opowiadań z młota na czarownicę


Ja tak mam z połową polskiej fantastyki. :(

Córka Lavransa - 2009-08-21, 01:57

Jeśli mogę, nie zgodzę się ze Strzygą - mnie fakt oddania tej pani do zabawy Kostuchowi rozbawił - i zgodzę się z Tiną - zbyt gładko i szybko się to czyta. Jest to miła rozrywka i od niej nie uciekam (właśnie kończę "Łowców dusz"), ale nie przywiązuję się do niej zbytnio. Wątpię, żebym kiedykolwiek do tego cyklu wróciła.
Utopiste - 2009-08-27, 22:47

Póki co przeczytałam jedynie Płomień i krzyż. I w pełni podpisuję się pod poprzednimi wypowiedziami. Nie jest to bardzo ambitna proza, ale czyta się całkiem przyjemnie i szybko. Ot, taki przerywnik pomiędzy innymi książkami. W sam raz do autobusu lub pociągu, kiedy nie można się całkowicie odciąć od otaczającego świata i trzeba dzielić uwagę pomiędzy książkę i rzeczywistość żeby nie przeoczyć właściwego przystanku ;-)
Paleolog - 2010-01-20, 20:28

Z Piekarą mam twardy orzech do zgryzienia. Jeszcze zanim przeczytałem pierwszą jego książkę, jaka wpadła mi w ręce byłem już nastrojony co najmniej nieufnie. No bo co myśleć o autorze, który sam ze sobą przeprowadza mini wywiad na bodajże pierwszej stronie? Wyznaję zasadę, że za pisarza powinny mówić jego książki, a nie on sam. No ale załóżmy, że w tym przypadku górę wzięła polityka wydawnictwa, nie megalomania autora (choć, nie wiedzieć czemu, mam dziwne wrażenie, że megalomania wtrąciła tu jednak swoje trzy grosze).

Mimo mojej nieufności okazało się że większość książek Piekary czyta się dobrze - szybko i bez wysiłku. Idealna lektura na zatłoczony, rozgadany autobus, gdzie trudno chłonąć rzeczy wymagające większego skupienia. Dotyczy to tak cyklu inkwizytorskiego, jak i przygód maga Arivalda.

Tyle że książki pana Piekary z reguły zapomina się równie łatwo jak się je czyta. I w zasadzie na tym mógłbym zakończyć, podsumowując tego autora właśnie jako pisarza 'do zapomnienia', gdyby nie pewno małe 'ale'.

'Ale' nazywa się "Przenajświętsza Rzeczpospolita" i sprawiło, że Piekarę będę długo pamiętał.
Ustalmy jedno: nie jest to dobra książka. Nie w normalnie rozumianym znaczeniu słowa 'dobra'. Wulgarność języka sięga granic absurdu, sposób prowadzenia narracji pozostawia wiele do życzenia, a cała akcja w pewnym momencie urywa się, tak jakby autor znudził się pisaniem rzeczy, początkowo planowanej jako coś znacznie dłuższego. Może nawet jako cykl. Doczytałem całość tylko dlatego, że chciałem wyrazić brak sympatii do autora "Przenajświętszej...", osobie, która mi tę książkę pożyczyła.
Sęk w tym, że po iluś tam stronach mocno obscenicznego czytadła przyszło zakończenie, które uważam za naprawdę piękne. Świetnie wymyślone, ładnie napisane. Piękne, kropka.

Przez cały czas lektury byłem pewien, że mam w ręku wyjątkowy gniot. Tymczasem na samym końcu Piekara skutecznie wymierzył mi cios między oczy, posyłając na deski. Terminologia bokserska jest jak najbardziej na miejscu, ponieważ po lekturze czułem się autentycznie sponiewierany. Nie wiem czy taki był zamysł autora, ale jeśli tak - winszuję. Udało się.
To dziwne, jak kilka stron może zadecydować o odbiorze kilkusetstronicowej całości. Nie mogę co prawda powiedzieć, że to 'dobra' książka, ale zakończenie sprawia, że nawet gdybym powinien powiedzieć, że jest słaba, to nie chcę.

I taki właśnie w moich oczach jest ten pisarz. Trudny do oceny. Nie 'dobry', ale i nie 'do zapomnienia'.

Jeśli czytuje się fantastykę: Piekary można nie lubić, znać warto.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-20, 21:34

No, w większości zgadzam się z przedmówcą. Znam Piekarę z cyklu inkwizytorskiego, do którego już się przyzwyczaiłem i kupuję każdy kolejny tom. Niedawno przeczytałem najnowszą książkę - Ja inkwizytor. Wieże do nieba. Jeśli miałbym mówić szczerze, Piekara napisał już lepsze rzeczy o Mordimerze. Najnowszy tom prezentuje się tak sobie. Mnie przynajmniej nie poruszył. Nie ma wampirów, magii, czarnoksiężników, niewyjaśnionych spraw. Jakoś tak bardzo zwyczajnie zrobiło się jak na fantastykę.
Po drugie widać tutaj, że Piekara wreszcie odkrył karty i napisał jednoznacznie, że Cesarstwo to Cesarstwo Niemieckie. Niby wydawało się to jasne, ale jak czytałem wszystkie poprzednie tomy, niewiele tam było informacji o autentycznych miastach. A w najnowszym tomie - Trewir, Koblencja, Akwizgran... Nawet toruńskie pierniczki się pojawiły. :)

Córka Lavransa - 2010-01-29, 12:52

Czytam "Miecz Aniołów". Troszkę nie po kolei, ale w przypadku tego cyklu nie ma to aż takiego znaczenia.
Niestety, mam wrażenie, że te opowiadania już znam. Pierwsze, o Ilonie, to zmęczony do granic motyw ofiary w celu uzyskania wiecznej młodości i innych miłych korzyści. Kolejne - Sierotki i Maskarada - nie bardzo rozumiem sens nadawania opowiadaniom tytułów, które już na wstępie obnażają clue. W pierwszym przypadku od razu tytuł daje do zrozumienia, że to dzieci stanowią problem, w drugim ujawnia fakt, że czarnoksiężnik nie jest tym, za kogo się podaje. Niby i tak z niezbyt skomplikowanej fabuły można się tego stosunkowo szybko domyślić, ale jednak chciałabym się domyślić sama...

Recenzent - 2010-04-25, 11:20
Temat postu: Piekara, Jacek
"Miecz Aniołów"

algreholt, 2010-04-07, 21:11 napisał(a) na forum KGB
---------------------------------------------

Wróciłem niedawno z biblioteki z jak się okazało jednym z tomów o inkwizytorze Hez-Hezronu Mordimerze Maderlinie.

Nie miałem jeszcze do czynienia z tym bohaterem ale teraz już wiem, że będę polował na kolejne tomy.

Inkwizytor, młot na czarownice i sługa Boży w wykreowanym przez Piekarę obrazoburczym świecie wciągnął mnie natychmiast. Do tego stopnia, że nawet nie przeszkadzało mi to, że książka ma formę opowiadań, co często mnie nie zachwyca.

Czyta się świetnie, ciągle chce się jeszcze i jeszcze, aż szkoda, że nie mam już reszty tomów i że nie zacząłem od pierwszego, no ale trudno jakoś sobie z tym poradzę.

Dla tych co nie wiedzą nic o tym bohaterze pokrótce tylko powiem, że żyje on w świecie w którym Jezus nie umarł na krzyżu, tylko zszedł z niego z mieczem i wyciął potem połowę

Jerozolimy. Święte Officjum zajmuje się wyłapywaniem i niszczeniem heretyków demonów i wszystkich stworzeń które głosi inny światopogląd na religie. Inkwizytor Mordimer to także tzw. przyjaciel przyjaciół, który za odpowiednią cenę chętnie pomoże, jeśli nie będzie to wbrew jego pobożności i zasadom.

Jednym słowem kawałek bardzo dobrej literatury. Nie wiem jak wygląda to w całości ale po jednym tomie daję 6/6.

Tifa Lockhart - 2011-06-23, 20:11

''Mój przyjaciel Kaligula'' za mną. Książka ogółem dobra. Niektóre opowiadania niezbyt mi się podobały, ale za to inne były bardzo ciekawe. Tytułowe opowiadanie czytałam już w innej książce i miło wspominam jego lekturę. Opisy chędożenia w książce prawie nigdy nie przeszkadzają, są miłym przerywnikiem od fabuły. Jednakże w tych opowiadaniach było tego dla mnie aż za dużo. Rety ile można, przynajmniej dwa stosunki na opowiadanie. W połowie zaczęło mnie już to nużyć. Moim zdaniem Piekara nadrabia niekiedy brak pomysłu na fabułę opisem seksu.
Kamil - 2011-06-23, 21:47

Tifa Lockhart napisał/a:
. Rety ile można, przynajmniej dwa stosunki na opowiadanie. W połowie zaczęło mnie już to nużyć

Ja czytałem tylko Sługę Bożego i Młot na czarownice i szczerze miałem dość (co było dla mnie zaskoczeniem :-P )

benti - 2011-07-06, 23:46

Młot na czarownice, jest zdecydowanie moją ulubioną książką Piekary :)
Bruixa - 2013-01-12, 22:49

O Piekarze sporo słyszałam i postanowiłam w końcu coś przeczytać. Trafił mi się "Charakternik". Książka nieźle się zapowiadała i jakiś czas czytałam z zainteresowaniem, a później z narastającym zniecierpliwieniem: o co właściwie chodzi tym dwóm awanturnikom? Kim są? Czego szukają i po co im to? Co tu w ogóle jest grane? Do końca się tego nie dowiedziałam. Mam wrażenie, że autor tak sobie spisywał, co mu wpadło do głowy, bez żadnej myśli przewodniej ani przemyślanej koncepcji całej powieści. Gdy spojrzałam na długaśną listę dzieł Piekary na wiki, to się utwierdziłam w tym przekonaniu.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-01-13, 08:45

Bruixo - spróbuj jeszcze coś z cyklu o inkwizytorze, polecam pierwsze cztery tomy opowiadań, jak one Ci nie podpasują, znaczy, że trzeba dać sobie spokój z autorem.

Sługa Boży
Młot na czarownice
Miecz Aniołów
Łowcy dusz.

Pamiętam, że każdy z tomów czytałem z zainteresowaniem. Kolejne tomy opowiadań też kupiłem i mam na półce, ale autor z każdym kolejnym obniża poziom, moim zdaniem.

Ravena - 2013-01-13, 19:33

Mnie się też bardzo spodobał pierwszy tom opowiadań o Mordimerze (ten w kolejności wydawania nie cyklu, który pojawił się później) - ciekawy, choć brutalny świat, sporo trafnych spostrzeżeń na temat ludzkiej natury (pod tym względem przypominał mi Sapka) i jakiś podskórny klimat beznadziei, ukrytej pod ostrą ironią. Na razie nie skusiłam się na pozostałe tomy opowiadań, może dlatego, że trochę obawiam się schematyczności i znużenia tematem.
Z twórczość Piekary czytałam jeszcze "Ani słowa prawdy", ale po świetnym, wciągającym i zabawnym początku rzecz mnie mocno rozczarowała i w końcu przeczytałam wyłącznie z rozpędu, a przy końcu byłam już mocno zmęczona Arivaldem.
Natomiast jestem ciekawa tej jego powieści o której kiedyś mi wspominał Uczeń, tej, która miała mieć kontynuację, a w końcu chyba nie została ona napisana, jaki to miało tytuł? "Necrosis"?

keram - 2013-01-16, 15:49

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Bruixo - spróbuj jeszcze coś z cyklu o inkwizytorze, polecam pierwsze cztery tomy opowiadań, jak one Ci nie podpasują, znaczy, że trzeba dać sobie spokój z autorem.

Sługa Boży
Młot na czarownice
Miecz Aniołów
Łowcy dusz.

Pamiętam, że każdy z tomów czytałem z zainteresowaniem. Kolejne tomy opowiadań też kupiłem i mam na półce, ale autor z każdym kolejnym obniża poziom, moim zdaniem.



Jak dla mnie to po tych czterech tomach opowiadań można dać sobie spokój z Mordimerem. Dziwi mnie, że niektórzy czekają nadal na kolejne tomy o Mordimerze, a na fanpage wydawnictwa zdarzają się czasem pytania o to...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-01-16, 15:56

keram napisał/a:
Dziwi mnie, że niektórzy czekają nadal na kolejne tomy o Mordimerze,


Bo to ta głupia nadzieja, że może jeszcze autor napisze jakąś ciekawą rzecz. Jak do tej pory się rozczarowuję kolejnymi tomami.

Radament - 2013-01-16, 19:17

Ja lubię czytać kolejne tomy, a właściwie teraz już różne inne historie dotycząca bohatera, nie tylko głównego toku fabuły głównego cyklu. Nigdy mnie to nie zaskakiwało, ale było przyjemne i dalej mi leży, zwłaszcza że mam spore odstępy pomiędzy czytaniem kolejnych książek Piekary.
keram - 2013-01-17, 15:22

Radament napisał/a:
zwłaszcza że mam spore odstępy pomiędzy czytaniem kolejnych książek Piekary.


To nie z własnego wyboru. Piekara wg mnie sobie pozwala strasznie, bo się sprzedaje dobrze, ale nie wiem czy tak długo jeszcze będzie mu się udawało...

Radament - 2013-01-17, 15:35

keram napisał/a:
To nie z własnego wyboru. Piekara wg mnie sobie pozwala strasznie, bo się sprzedaje dobrze, ale nie wiem czy tak długo jeszcze będzie mu się udawało...

Nie no to akurat z własnego x] Nie mam parcia na te książki i potrafią przeleżeć w bibliotece zanim po nie sięgnę.

keram - 2013-01-17, 15:38

Radament napisał/a:
keram napisał/a:
To nie z własnego wyboru. Piekara wg mnie sobie pozwala strasznie, bo się sprzedaje dobrze, ale nie wiem czy tak długo jeszcze będzie mu się udawało...

Nie no to akurat z własnego x] Nie mam parcia na te książki i potrafią przeleżeć w bibliotece zanim po nie sięgnę.


To źle się zrozumieliśmy... Chodziło mi o to, że obecnie długo nic nie wydaje i trzeba czekać...
Faktycznie po przeczytaniu pierwszych 4 tomów opowiadań, później nie ma na co "mieć parcia"

Jadeit - 2013-05-18, 00:39

Paleolog napisał/a:
Z Piekarą mam twardy orzech do zgryzienia.

Podpisuję się pod tym zdaniem.

Z twórczością tego pana po raz pierwszy zetknęłam się, kiedy w ręce wpadło mi Imperium, autorstwa, jakże inaczej - Jacka Piekary. Było to strasznie dawno temu i nie pamiętam o czym było. Ach, racja. Smoki występowały. To mi się zakodowało w główce.
Później brat cioteczny pożyczył mi miesięcznik Fantasy (notabene prowadzony przez samego Piekarę), gdzie znalazło się opowiadanie Sługa Boży. Średnio, bardzo średnio przypadło mi do gustu. Mordimera uznałam za wrednego i zarozumiałego typka, taki typ bohatera, do którego ciężko czuć sympatię, nie mówiąc już o polubieniu go. Podobnie jak Chrystus schodzący z krzyża. Nie żebym zaliczała się grona osób mocno praktykujących swoją wiarę, ale ten łagodny, współczujący poświęcający się Chrystus miałby urządzić masakrę? I to wcale nie małą masakrę, jak wynika ze wzmianek umieszczonych w kolejnych opowiadaniach. Mój nastawiony na absolutnie dobrego Syna Bożego umysł natychmiast odrzucił ten pomysł.

Do świata inkwizytora wróciłam po pewnym czasie, a to dzięki temu, że podarowano mi pierwszy tom przygód Mordimera. Przeczytać, przeczytałam. Wciągnęło mnie. Może dlatego, że byłam starsza, a może dlatego, że podeszłam do zamysłu tego świata z większym dystansem. W każdym bądź razie, chętnie sięgnęłam po kolejne pozycje z tego cyklu. W miarę czytania nawet zdołałam polubić Mordiego. Widać przyzwyczaiłam się do niego albo to on stał się odrobię łagodniejszy. Takie odnoszę wrażenie.
Co do jednego macie rację - czyta się szybko, ale i szybko zapomina. Musiałabym teraz przelecieć cały cykl, żeby rozwodzić się nad szczegółami fabuły. Coś się pamięta, lecz nie wszystko.

Z przykrością stwierdzam, że prequel, czyli Ja, Inkwizytor jest słabszy od tych czterech książek, które wcześniej pojawiły się na rynku. Niby fajnie poprzyglądać się, jak kształtował się charakter Madderdina, jego poglądy i sposób bycia. Nie zmienia to jednak faktu, że prequel jest słaby i już. Za chlubny wyjątek uznaję w nim tylko Płomień i krzyż. Dowiedziałam się z niego więcej ciekawych rzeczy niż z trzech części prequela razem wziętych. Tak jak Mordimera polubiłam w miarę postępu fabuły, tak występującego w Pik Arnolda polubiłam od razu, gdy się pojawił. Nie wiem dlaczego. Chyba dlatego, że wydał mi się bardziej interesującą postacią niż nasz główny bohater.
Tak. Do Płomienia i krzyża autor się przyłożył.
Jeszcze z luźniejszych przemyśleń o cyklu:
Gdyby Illona nie była epizodyczną postacią, byłabym za sparowaniem jej z Mordimerem. Wiem, dziewczyna to biedna ofiara nikczemnych planów... no, zgadnijcie kogo?
Jednak z tych wszystkich panienek inkwizytora, najlepiej do niego pasuję. Zgaduję, że sprawdza się zasada, przeciwieństwa się przyciągają. Znaczy Illonka - niewiniątko i Mordi - drań, niegrzeczny chłopiec.
Dobra, o tym dosyć.

Warto także wspomnieć o Necrosis, chociaż wspominając o nim czuję się trochę jak w Strefie Mroku. A odpowiada za to duet Piekara - Kucharski. O ile da się z całą pewnością mówić o duecie, bo swego czasu pojawiły się podejrzenia, iż Kucharski w rzeczywistości jest nikim innym, jak Piekarą. Napisał książkę z samym sobą? Hmmm.... Co za dziwny manewr pisarski.
Jak mówiłam, motyw niczym ze Strefy Mroku - zastanawiać się czy nieistniejący autor może napisać książkę. Chyba, że ktoś bardziej jest w tej sprawie rozeznany i mnie oświeci. Byłabym wdzięczna. Co do opowiadań:
Podobały mi się te cztery pierwsze, ostatnie już znacznie mniej. Ogólnie opowiadania są klimatyczne i wciągające. Mamy motyw mrocznych sił podnoszących się i odzyskujących siły po wielkiej porażce, jakie spotkała jakiś czas temu. Mamy bohaterów - tych złych, tych niewinnych, tych naiwnych, którzy świadomie lub nieświadomie wplątują się w intrygę. Pytanie co dalej, bo jak wynika ze słów autora (autorów?) Necrosis stanowi pierwszy tom nowego cyklu. Taki wstęp. Dalszego ciągu raczej szybko się nie doczekamy, mimo to polecam sięgnąć, po to co jest.

Na sam koniec wymienię Zielone pola Avalonu. Krótkie opowiadanko, nie jakieś wybitne, ale biorąc pod uwagę o czym traktuje, na swój sposób przeczytanie go sprawia satysfakcję. A przynajmniej przeczytanie jego zakończenia.

andy - 2013-05-18, 12:44

No cóż nasi autorzy nie mają jednak szczęścia do fantasy. Sapek był niezły, ale na początku. U Mordki się cuś zapowiadało, u Komudy też. I można by tak wymieniać. Osobiście fantasy trawię tak sobie, no chyba, że tworzy jakiś spójny świat w tej konwencji. Na razie mi u polskich autorów tego brakuje. No blisko był Sapek w cyklu wiedźmiński, Bo reszta to raczej porażka.
Kamil - 2013-05-19, 19:25

andy napisał/a:
Bo reszta to raczej porażka.

Spróbuj Roberta Wegnera, bardzo dobre. Stawiam niedaleko Sapkowskiego :)

Raziel - 2013-05-19, 19:41

Sapkowski>Grzędowicz>Wegner
Tak to na chwilę obecną widzę.

Kamil - 2013-05-19, 19:53

Grzędowicz lepszy od Wegnera? Czytałem tylko pierwszy tom PLO - średnio było. Ale obiecałem sobie do tego wrócić jak wyjdą wszystkie tomy, najwyższy czas :)
Raziel - 2013-05-19, 19:59

Pierwszy tom PLO - 8/10, dwa kolejne 7/10.
Wegnera znam tylko pierwszy tom, 7/10.
Matematyka jest uniwersalna ;)

Kamil - 2013-05-19, 22:49

Raziel napisał/a:
Wegnera znam tylko pierwszy tom, 7/10.

drugi: 9/10
trzeci: 8/10
;)

Raziel - 2013-05-20, 00:20

Jak znowu będzie promocja 3 w cenie 2 to uzupełnię :mrgreen:
Jadeit - 2013-05-20, 09:46

andy napisał/a:
Bo reszta to raczej porażka.

Niekoniecznie porażka, ale i też niczym szczególnym nie zaskakują. Poza paroma wyjątkami (np. Grzędowicz, Białołęcka) nie piszą powieści, które przyciągałyby do siebie tematyką. No, przynajmniej ja tak sceptycznie podchodzę do tych ich pomysłów. Jeden pisze sztampowe historie o czarownicach i wilkołakach, drugi wypisuje o niepokonanych wojownikach, trzeci jeszcze o czymś. Zdaję sobie sprawę, że podchodzę do tego trochę niesprawiedliwie. W latach 90 - tych polski rynek zalała fantastyka z zagranicy, stąd patrząc na tą polską, nie można oprzeć się wrażeniu, że podobne pomysły widziało się już gdzieś indziej, u jakiegoś zagranicznego autora. Nie mam pojęcia czy nasi pisarze naprawdę nie należą do zbyt oryginalnych czy to ja zapominam, iż w dzisiejszych czasach powtarzalność motywów to norma, ciężko wymyślić coś nowego, czego w jakimś stopniu nie wymyślił już ktoś inny.

PS. Miało być o Piekarze, a zrobił nam się offtop.

andy - 2013-05-20, 15:43

kenaz napisał/a:
Spróbuj Roberta Wegnera

Próbowałem. Nie idzie mi, ale jak pisałem fantasy trawię tak sobie

Córka Lavransa - 2014-12-21, 18:52

Przeczytałam ostatnio "Alicję" i "Alicję i Ciemny Las".
Część pierwsza mnie zaintrygowała, co prawda koncepcja przyjaźni czterdziestolatka z czternastolatką wydała mi się mało smaczna, ale akcja jakoś tak się toczyła, że byłam ciekawa, co będzie dalej, bo Piekara wzbudzał we mnie silne przekonanie, że coś być musi - niezliczonymi wtrętami w tym temacie.
Niespodziewanie skończył się pierwszy tom i nie wydarzyło się nic przesadnie ciekawego, więc sięgnęłam po "Ciemny Las".
Straszne to było. Polazł do tego lasu, posiedział w nim, wykonał ze dwa oklepane zadania i dobrnął do idiotycznego happy endu.
Te powieści pozostaną w mej pamięci jako zbiorek wyjątkowych bzdur logicznych i stylistycznych.

Tifa Lockhart - 2015-11-01, 19:51

Nabrałam ostatnio ochoty na polską fantastykę. Padło na Piekarę, ponieważ jego książki udało mi się zdobyć. :P Pierwsza z nich to "Płomień i krzyż". Czytało mi się ciekawie, choć książka zakończyła się w okropnym momencie, a widzę, że drugi tom jeszcze nie powstał. Styl pisarski Piekary ciężko mi jednoznacznie ocenić, bo w niektórych książkach jest naprawdę koszmarnie. Ale tutaj parę razy się uśmiechnęłam. :) Natomiast dzisiaj skończyłam "Ja, inkwizytor. Wieże do nieba" to dopiero był mały koszmarek. Dwa opowiadania, do których spokojnie można byłoby dopisać jeszcze dwa czy trzy i wtedy stworzyć całą książkę. A tak było krótko, nudno- intrygi nie porwały, postacie płaskie. A w dodatku młody Mordimer absolutnie różniący się od swojego starszego "ja" w tomach późniejszych. Zmienił się na lepsze co prawda, ale ciężko było mi uwierzyć, że to ta sama osoba.
Obawiam się tylko jednego, że już za kilka tygodni nie będę wcale pamiętała o tych książkach. Dzisiaj aby sprawdzić co już przeczytałam przejrzałam swój zeszyt, w którym zapisuję lektury od 2009 roku. I się okazało, że już znam "Miecz Aniołów", ale absolutnie nie mogę sobie przypomnieć czego dotyczyła fabuła.

Córka Lavransa - 2015-11-01, 23:46

Cytat:
absolutnie nie mogę sobie przypomnieć czego dotyczyła fabuła.

Taaa, znam ten ból. :-/
Niestety, za szybko sobie czasami przypominam. ;)

Ja wzięłam ostatnio do ręki "Mój przyjaciel Kaligula" - zbiór opowiadań Piekary. Takie sobie, od słabych do średnich, to chyba były jego początki, bo większość okrutnie wtórna, na szczęście autor uczciwie to przyznaje. ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group