Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Współczesna proza zagraniczna - Evzen Bocek

Tifa Lockhart - 2016-11-20, 10:24
Temat postu: Evzen Bocek
Przedwczoraj skończyłam lekturę "Ostatniej arystokratki" i przyznam szczerze, że od dawna tak się nie uśmiałam podczas czytania. Właściwie to śmiałam się chyba co drugą stronę, a jak raz popłakałam się przy tym w autobusie miejskim w drodze do pracy, to odpuściłam czytanie w miejscach publicznych. :P
Książka jest pamiętnikiem dziewiętnastoletniej Marii Kostki. Urodziła się ona w Stanach Zjednoczonych, a kiedy rodzina odzyskała wcześniej upaństwowiony zamek, wróciła z nimi do Czech. Każda z osób zamieszkujących hrabiowskie włości jest specyficzna. Kucharka Pani Cicha, która lubi sobie golnąć orzechówki z samego rana, hipochondryczny pan Spock czy też sama Maria i jej rodzice.
Książka jest napisana lekkim językiem, bardzo przyjemnie się ją czyta. Nuda nie grozi w trakcie lektury, polecam na smutne, jesienne wieczory.

Jest też druga część "Arystokratka w ukropie", ale tej nie ma nigdzie w Toruniu w bibliotekach, więc będę musiała dłużej poczekać aż ją kupię. Ale na pierwszy tom czekałam aż się zwolni w bibliotece dwa miesiące i było warto. :)

Utopiste - 2016-11-20, 13:14

"Arystokratka w ukropie" też trzyma poziom chociaż już nie ma tego efektu zaskoczenia - humor utrzymany jest w tym samym stylu. Obie książki czyta się badzo szybko - druga część z tego co pamiętam jest jeszcze krótsza :) Spędziłam z nią niecałe popołudnie, świetnie działa jako odstresowywacz.

Gdzieś obiło mi się o uszy, że jest kolejna część po czesku, ale teraz nie pamiętam skąd wzięłam tę informację i możliwe, że nie jest potwierdzona.

Nieznany - 2016-12-30, 15:41

Moja Córeczka jak zawsze potwierdza, że odziedziczyła po mnie dobry gust :mrgreen: Ja również nieźle się bawiłem przy tej książce, zresztą przy obu, choć, jak Uti słusznie zauważyła, druga część nie ma już tej "mocy sprawczej", efektu zaskoczenia, ale również jest zabawna. Wydaje się, że to raczej zabawna lekturka dla młodzieży, ale i taki stary pryk jak ja się ubawił setnie. A ten efekt, o którym wspomniała Tifa (nie można powstrzymać wybuchów śmiechu) uzyskałem wcześniej chyba tylko przy dwójce autorów: Tomie Sharpie (ten angielski humor cyklu o Wiltcie...") i mojej ukochanej Amerykance Connie Willis (np. "Przewodnik stada" i cykl o historykach wracających w przeszłość, aby się dowiedzieć więcej o dawnych czasach i może uratować jakieś ciekawe artefakty zaczynający się od "Księgi Sądu Ostatecznego"), której zaskakujący humor rozbawia mnie zawsze, gdy wracam do jej książek co kilka lat. :) Oczywiście jest jeszcze Pratchett, ale u niego jest zawsze śmiech zmieszany z przemyślunkiem różnych ważnych spraw... to inny typ śmiechu. :)
Tifa Lockhart - 2017-01-03, 08:41

Utopiste napisał/a:
"Arystokratka w ukropie" też trzyma poziom chociaż już nie ma tego efektu zaskoczenia - humor utrzymany jest w tym samym stylu.

Miałaś całkowitą rację tym zdaniem. :) W grudniu zakupiłam sobie w ramach prezentu mikołajowego "Arystokratkę w ukropie". Rzeczywiście, nic nowego się nie wydarzyło czego bym nie znała z poprzedniej części, ale nadal było wyjątkowo zabawnie i po prostu cudnie się bawiłam czytając obie książki. A za książkami, o których wspomniałeś Nieznany muszę koniecznie się rozejrzeć.

Córka Lavransa - 2017-01-18, 23:57

Nieznany napisał/a:
Tomie Sharpie (ten angielski humor cyklu o Wiltcie...")

To jest mega rekomendacja. NiuNiuś, tę arystokratkę masz jakoś pod ręką...? :mrgreen:

Tifa Lockhart napisał/a:
A za książkami, o których wspomniałeś Nieznany muszę koniecznie się rozejrzeć.

Tiff, Wilta mogę ci podesłać, mając nadzieję, że do mnie kiedyś wróci... 8-)

Tifa Lockhart - 2018-02-08, 19:25

Dzisiaj odebrałam z kiosku "Arystokratę na koniu" i właśnie skończyłam ją czytać. Brzuch mnie boli ze śmiechu. :P Bawiłam się lepiej niż przy poprzedniej części, chociaż pierwsza była najlepsza. Przygody rodziny Kostków nadal bawią, a Maria i pani Cicha to moje ulubienice. Szkoda tylko, że książka była taka krótka, bo jedyne 180 stron.
Córka Lavransa - 2018-02-20, 15:10

Tifa, a masz wszystkie części...? :mrgreen:
Tifa Lockhart - 2018-02-24, 17:53

Córka Lavransa napisał/a:
Tifa, a masz wszystkie części...? :mrgreen:

Posiadam drugą i trzecią (w domu rodzinnym na półce),a w marcu planuję dokupić również pierwszą. Jak je skompletuję to chętnie wyślę w okolicach Wielkianocy. :)

Córka Lavransa - 2018-02-26, 10:43

Zajączek będzie hojny w tym roku... :mrgreen:
Bruixa - 2018-07-24, 21:24

Niedawno przeczytałam "Ostatnią arystokratkę" (przypomniałam sobie wasze rekomendacje i okazało się, że biblioteka ma na stanie, a nawet na regale). Bardzo przyjemna, odstresowująca lektura. Nenek wspomniał "Wilta" - mnie też się skojarzyła z angielskimi autorami, ale bardziej z książkami Sue Townsend o Adrianie Mole'u: podobne poczucie humoru, postacie, perypetie rodzinne i obserwacje obyczajowo-społeczne. Wybieram się do biblioteki po zapasik na wakacje, może trafię na kolejne tomy...
Procella - 2018-07-25, 06:02

Ja się chyba najbardziej uśmiałam przy drugim.
Tifa Lockhart - 2018-07-28, 18:20

Bruixo, chętnie pożyczę Ci swoje egzemplarze, ma je aktualnie Córka Lavransa, ale na pewno da się to pogodzić. :)
Córka Lavransa - 2018-07-30, 08:14

Nie ja, nie ja, tylko moja mamusia.
Bru, gdybyś chciała, to mama niedługo skończy, mogłabym Ci wysłać bezpośrednio. :)

Bruixa - 2018-08-12, 21:42

Tifo i Córko: kochane z Was dziewczyny! :* Sprawdzę jeszcze w okolicznych bibliotekach, czy nie ma kolejnych tomów. Jeśli ich nie namierzę, to z wdzięcznością przyjmę Waszą propozycję :)
Córka Lavransa - 2018-08-17, 22:31

Bru, czekam na info zatem. :)
Bruixa - 2018-10-07, 19:04

Tifa Lockhart napisał/a:
Dzisiaj odebrałam z kiosku "Arystokratę na koniu" i właśnie skończyłam ją czytać. Brzuch mnie boli ze śmiechu. :P Bawiłam się lepiej niż przy poprzedniej części, chociaż pierwsza była najlepsza. Przygody rodziny Kostków nadal bawią, a Maria i pani Cicha to moje ulubienice. Szkoda tylko, że książka była taka krótka, bo jedyne 180 stron.
Wyraziłaś moje odczucia, Tifo.
Dość przerażające jest, że kiedy czytałam o rodzicach Marii oraz Józefie i panu Spocku, to budziła się we mnie zamordystka - a mam się za osobę łagodną i tolerancyjną :mrgreen:

Panna Jeż - 2018-10-12, 14:55

Namówiliście mnie ;)
Wczoraj odebrałam z biblioteki "Ostatnią artystokratkę".
Tylko jednego nie przemyślałam... Że nie bardzo chce mi się teraz śmiać :-/
Cóż, kolejki nie było, egzemplarzy sporo, chyba nic się nie stanie, jak u mnie trochę poleżakuje.

Tifa Lockhart - 2018-10-12, 16:17

Deino, w razie czego chętnie podeślę Ci później pozostałe dwa tomy, bo naprawdę warto. Pewnie jak książki do mnie wrócą, to z przyjemnością przypomnę sobie treść. Orzechówka :D
Panna Jeż - 2018-10-14, 18:38

Tego się nie da czytać... przy ludziach :lol:
Jestem dopiero na 5. stronie i ryczę :hehe:

Córka Lavransa - 2018-10-16, 12:48

To ja jestem jednak malkontentem stulecia, bo nie ryczałam... ;)
Panna Jeż - 2018-10-16, 13:01

Może nie czytałaś w odpowiednim momencie. Ja tak znienacka złapałam i mnie wzięło :lol:
Ale na tej piątej stronie stanęło na razie.

Córka Lavransa - 2018-10-16, 14:45

Może dlatego, że ja przeczytałam szybko i szybko zaczęło mnie to nużyć. ;) To samo miałam ze "Stulatkiem..." - im dalej w las, tym gorzej było.
Panna Jeż - 2018-10-16, 17:57

Córka Lavransa napisał/a:
To samo miałam ze "Stulatkiem..."

A tu się podpiszę. Ubawiłam się, ale nie do łez.

Raziel - 2018-10-16, 19:38

Córka Lavransa napisał/a:
Może dlatego, że ja przeczytałam szybko i szybko zaczęło mnie to nużyć. ;) To samo miałam ze "Stulatkiem..." - im dalej w las, tym gorzej było.


Zaczynał się dobrze, ale potem bolał. Bynajmniej nie był to ból przepony spowodowany śmiechem.

Córka Lavransa - 2018-10-18, 09:30

Raziel napisał/a:
Zaczynał się dobrze, ale potem bolał. Bynajmniej nie był to ból przepony spowodowany śmiechem.

No właśnie. I z "Arystokratką" miałam podobnie - ubawiła mnie serdecznie Cher, która robiła im za grabarza, a potem z każdą stroną maniera autora coraz bardziej mnie wkurzała. Coraz cieńsze to było i może to i dobrze. ;)

Procella - 2018-10-19, 13:54

Ja pierwsze dwa tomy połknęłam z zachwytem i kwikiem, raz nawet musiałam zmyć makijaż, bo mi się całkiem rozmazał :mrgreen: Za to trzeci... trochę meh.
Panna Jeż - 2018-10-22, 11:11

Zostało mi jakieś 40 stron do końca 1. tomu i choć głośne ryki później aż tak często się nie pojawiały, to nic mnie nie zirytowało* i bardzo chętnie przeczytam kolejne tomy :)

*No może trochę (troszeczkę) to, że z matki taką kretynkę zrobiono. Czemu z matek tak często robi się kretynki? :roll:

Deina Eldathiel - 2018-10-22, 12:39

Mam teraz na tapecie "Kwinkunks" i co prawda dopiero pierwsze sto czy sto pięćdziesiąt stron, ale matka tam właśnie jest taka, że chętnie bym nią potrząsnęła parę razy, leliją bez kręgosłupa. Ponieważ książka jest rekonstrukcją stylu powieści wiktoriańskiej z ironicznym zacięciem, to przypuszczam, iż kobieta stanowi parodię określonego typu postaci żeńskich - słabych i bluszczowatych, pozbawionych własnego zdania i miękkich jak plastelina, ale i tak jest mega denerwująca:)
Chociaż książkę czyta się świetnie, nawiasem mówiąc. Przepraszam za off topic;)

Panna Jeż - 2018-10-22, 14:27

Przecież na temat... :lol:
No ja tak żałuję hrabiny Kostki, ale z drugiej strony nie chciałabym, żeby np. pani Bennett miała choć gram intelektu więcej.

Córka Lavransa - 2018-10-23, 15:15

Deina Eldathiel napisał/a:
leliją bez kręgosłupa

A ile ma dzieci...? Bo wiesz, ja mam dwójkę i czasami już naprawdę nic mnie nie obchodzi i chcę mieć tylko święty spokój... :lol:

Panna Jeż napisał/a:
nie chciałabym, żeby np. pani Bennett miała choć gram intelektu więcej

To by było okropne...! :shock:

Deina Eldathiel - 2018-10-23, 21:19

Córka Lavransa napisał/a:
Deina Eldathiel napisał/a:
leliją bez kręgosłupa

A ile ma dzieci...? Bo wiesz, ja mam dwójkę i czasami już naprawdę nic mnie nie obchodzi i chcę mieć tylko święty spokój... :lol:


Jedno, fakt, że irytujące, ale do pomocy nianię i gospodynię, które do spółki jeżdżą jej zdrowo po głowie, bo nie znaczenia słowa "nie" i generalnie we własnym domu zajmuje ostatnie miejsce w szeregu;)

Bruixa - 2019-01-03, 22:21

Z końcem roku przeczytałam "Dziennik kasztelana". To pierwsza książka Bočka, napisana kilkanaście lat przed "Arystokratką..." . I choć sceneria i postaci, a także styl podobne, to nastrój inny. Nie jest to beczka śmiechu, jak perypetie Kostków. Humor się pojawia, ale więcej jest wydarzeń dramatycznych i smutnych, a chwilami wieje grozą. Książka liczy około 200 stron i jak na mój gust, kończy się za wcześnie i pozostawia uczucie niedosytu.
Panna Jeż - 2019-01-07, 13:10

A ja zapomniałam podzielić się wrażeniami z kolejnych tomów ;)

Drugi był spoko, podobał mi się chyba nawet bardziej niż pierwszy. Także mogę podpisać się pod opinią Procelli. Jak dla mnie był najrówniejszy, może poza końcówką -
trochę nudnawą

Trzeci najsłabszy nie da się ukryć, ale nadal zabawny, choć już bez salw śmiechu... Długość rzeczywiście porażająca. Coś między gazetką Lidla, a świątecznym katalogiem Avonu.

Ogółem cała seria na plus. Podeszłam z bardzo pozytywnym (i rzadko u mnie spotykanym) nastawieniem, także żadnego pomieszania uczuć ani zmysłów nie doznałam. Było tak jak miało być - lekko i przyjemnie. Co prawda długość trzeciego tomu nasuwa myśli o odcinaniu kuponów, ale od gorszych gniotów odcinano i nadal się odcina kupony ;)

Przy okazji "Arystokratkę" przeczytała też moja siostra, dwie koleżanki i syn jednej z nich, który uważał, że książki są głupie, złe, nudne, a tu niespodzianka. To zaliczam na plus ^^

Córka Lavransa - 2019-03-01, 17:25

Przeczytałam dziś część czwartą - "Arystokratka i fala przestępstw na zamku Kostka" (dzięki, Tifciu! :* ) i przyznam się szczerze, że tak dobrze nie bawiłam się na żadnej z poprzednich części.
Ekipa Majerów i Sony i Andżela pięknie ożywili nieco stęchłe już dowcipy ekipy kostkowej i otarli się - według mnie - o geniusz pierwszych utworów Chmielewskiej. To była pierwsza książka z serii, przy której rzeczywiście żałowałam, że taka krótka.
Polecam! :-D

Deina Eldathiel - 2019-03-01, 23:43

A ja kilka dni temu skończyłam pierwszy tom. Zasadniczo bawiłam się dobrze, ale bez porównania z wczesną Chmielewską. Żadnego głośnego parskania śmiechem, niestety. No, może raz, przy jednym zdaniu o Denisce, które mnie rozbroiło:) Miejscami maniera autora mnie drażniła (stół się złamał, nie ojciec i tak dalej) i nie podobał sposób traktowania zwierząt (chociaż wiadomo, konwencja). I co z tą Dianą? Akcja zaczyna się w 1996 roku, więc jest już po rozwodzie i ogólnie trudno tu mówić w jej przypadku o życiu usłanym różami, a na dodatek kostucha czai się za rogiem.
Niemniej na kolejne części zapoluję chętnie:)

Tifa Lockhart - 2019-03-02, 11:54

Deino, jeżeli chcesz to mogę pożyczyć Ci pozostałe części. Tylko podaj adres. :)
Ta część jest dla mnie porównywalna do "Arystokratki w ukropie". Śmiałam się, ale minęły trzy tygodnie i musiałam chwilę przypominać sobie fabułę. Rzeczywiście książka była stanowczo za krótka i skończyłam ją w kilka godzin. Chorowałam wtedy w domu i wyszłam tylko do kiosku odebrać paczkę z księgarni. A potem leżałam, czytałam i jak to powiedziała moja współlokatorka "śmiałaś się i kaszlałaś jakbyś miała wypluć płuca", ale było warto. Mejerowie, Sony i Andżela i ich przygody z Kostką, co coś co zdecydowanie warto poznać. Tak jak napisała Córka, ożywili fabułę. Co do Diany, to w następnych częściach pojawia się tak jak w pierwszym tomie, wspominana i wychwalana przez mamę Marii.

Córka Lavransa - 2019-03-04, 10:23

Deina Eldathiel napisał/a:
No, może raz, przy jednym zdaniu o Denisce, które mnie rozbroiło:)

"Spieprzyła się Deniska"...? Powiedz, że tak... :hehe:

Deina Eldathiel napisał/a:
Miejscami maniera autora mnie drażniła (stół się złamał, nie ojciec i tak dalej) i nie podobał sposób traktowania zwierząt (chociaż wiadomo, konwencja). I co z tą Dianą? Akcja zaczyna się w 1996 roku, więc jest już po rozwodzie i ogólnie trudno tu mówić w jej przypadku o życiu usłanym różami, a na dodatek kostucha czai się za rogiem.

Moja krew. Moja bratnia dusza. :*

Deina Eldathiel - 2019-03-04, 14:31

Tifo, chętnie pożyczę najnowszą część, jeśli można:)

Córko, a dokładnie to! "Spieprzyła się Deniska":D

Tifa Lockhart - 2019-03-04, 16:44

Deina Eldathiel napisał/a:
Tifo, chętnie pożyczę najnowszą część, jeśli można:)

Córka Lavransa ją teraz ma, więc do niej się musisz uśmiechnąć. :)

Córka Lavransa - 2019-03-05, 10:10

Lubię, kiedy Dei się do mnie uśmiecha... :-D
Deina Eldathiel - 2019-03-06, 09:49

To się świetnie składa, bo Dei lubi się uśmiechać do Ciebie i właśnie teraz to robi, o: :) :) :)
Deina Eldathiel - 2019-03-13, 08:32

Skończyłam drugi tom i uczucia mam nieco mieszane, to jest - w porównaniu do pierwszego wybuchałam śmiechem zdecydowanie częściej, ale z drugiej strony niepomiernie irytowało mnie wysokoprocentowe skąpstwo hrabiego, zwłaszcza w kontekście jego niechęci do wypłacania pensji zapieprzającym pracownikom - powiedzmy, że Józef to leń (też swoją drogą irytujący), ale wyobrażacie sobie, jak w istocie zapieprza pani Cicha i w gruncie rzeczy Milada też? Ale przede wszystkim pani Cicha, mimo słabości do orzechówki warta swojej wagi w złocie:) Córka też powinna dostawać uposażenie za to wszystko, co robi. Nadal nie kumam wątku księżnej Diany, zwłaszcza rozważań o tym, że Maria mogłaby zostać królową Anglii - w końcu następcą tronu jest jednak wiarołomny Karol, a zważywszy długowieczność tej rodziny...:D
Zabieram się za trzeci i czekam na przesyłkę z czwartym (dziękuję Córce i Tifie!)

Deina Eldathiel - 2019-03-14, 11:04

Trzeci tom za mną. Zdecydowanie najsłabszy - może kilka uśmiechów. Maria zaczęła się robić naprawdę nieznośna. Może to przez głodówkę. I na pewno przez nagły wybuch uczucia do szanownego Maksa (no, właściwie w jej przypadku nie taki nagły:)

Natomiast wątek Diany nadal mnie zdumiewa. To już jest 1997 rok, więc Diana jest po rozwodzie, spotyka się z Dodim i ginie tragicznie. W książce natomiast hrabina obawia się, że do rzeczonego rozwodu miałoby dopiero dojść. Nie przyjęła go do wiadomości, czy jak?

Córka Lavransa - 2019-03-15, 16:29

Deina Eldathiel napisał/a:
Natomiast wątek Diany nadal mnie zdumiewa. To już jest 1997 rok, więc Diana jest po rozwodzie, spotyka się z Dodim i ginie tragicznie. W książce natomiast hrabina obawia się, że do rzeczonego rozwodu miałoby dopiero dojść. Nie przyjęła go do wiadomości, czy jak?

Mnie podejście do Diany szokowało od pierwszych stron. Naprawdę, on tego przecież nie pisał na bieżąco, może mu się daty pochrzaniły? Nie mam pojęcia, ale kobieta wychodzi na typową amerykańską kretynkę. Zresztą, może taki był zamysł...?

Wątek Marii i Maksa był żałośnie nudny. Trzecia część była najsłabsza.

Czy czwórka do Ciebie dotarła?

Deina Eldathiel - 2019-03-16, 00:21

Właśnie dzisiaj. Razem z wymiarem podatku od nieruchomości;)

Swoją drogą ciekawa jestem pewnej rzeczy - czy w oryginale również występuje prozac, czy to interpretacja tłumacza. Ten opis książkowy pasowałby raczej do xanaxu - prozac to fluoksetyna, która nie działa doraźnie (jak wydaje się sądzić autor), ale stopniowo zwiększa poziom serotoniny, więc efekty są widoczne nawet po kilku tygodniach. Na pewno nie szeroki uśmiech po godzinie.

Córka Lavransa - 2019-03-20, 10:53

Deina Eldathiel napisał/a:
w oryginale również występuje prozac, czy to interpretacja tłumacza

Byłabym za oryginałem, bo Bocek raczej nie przywiązuje uwagi do takich detali... ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group