Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Książki - Fenomen bestsellera. O co chodzi ???

Ishikawa - 2010-02-17, 21:40
Temat postu: Fenomen bestsellera. O co chodzi ???
Zastanawia mnie, co decyduje o tym, że jakaś książka jest popularna.
Chodzi mi o gusta czytelników. Czy ktoś nimi kieruje ?:P
Dlaczego książki, w których roi się od błędów, czy to literówek, czy w ogóle fabuła się kupy nie trzyma są arcy popularne, ludzie zakładają fankluby, identyfikują się z bohaterami, chcą być tacy jak oni...? -> Zmierzch hehe, Harry Potter....można wymieniać.

Jestem świeżo po lekturze sagi Zmierzch, Harrego P. czytałam miliony razy z wypiekami na twarzy, o Cieniu Wiatru nie wspominając, Kod Leonarda D. także "wchłonęłam".

A w sumie SMayer, czy Rowling...czy nawet Brown...no trudno nazwać to jakąś literaturą wysokich lotów - bez urazy. Zafon oprócz CW też raczej ma tendencje spadkową ;P


Najbardziej mnie dziwi podobny start pisarski pań Rowling i SMayer...no jedna była biedna, historie zaczęła pisać na kawałku papieru chyba w pociągu...czy restauracji ?
A drugiej się po prostu fabuła przyśniła.
No i mamy bestsellery. Pięknie, że mamy happy end.....ale czy to nie są pisarki jednosagowe (nie ma takiego słowa:P wiem:P) ? .
Ciekawa jestem, czy to też jakoś wpływa na poczytalność książek.

Chodząc po Empikach, Matrasach, Światach Książki mam wrażenie że wszędzie jest to samo, okładki są podobne...no i jest moda na wampiry....I jak tu kupić coś innego, niż rzekomy bestseller ?:D

Ponawiam pytanie :d
Co czyni niektóre książki tak popularne ?

algreholt - 2010-02-17, 22:07

Też się kiedyś nad tym kiedyś zastanawiałem. Z wymienionych przez Ciebie pozycji nie czytałem "Zmierzchu..." natomiast pozostałe 2 owszem. Harry i Zmierzch myślę, że stały się tak popularne dlatego, że trafiły do młodego czytelnika, który wydaje mi się jest trochę bagatelizowany u nas w Polsce, a tak naprawdę to co widać po tych 2 pozycjach jest to bardzo duży rynek, który potrafi się odwdzięczyć milionami kupionych książek gdy coś się spodoba patrz Mikołajek na przykład. No właśnie ale co zrobić żeby się spodobało... trochę magii, trochę wampirów i dla dzieci czy wystarczy, nie jestem przekonany, chociaż może coś w tym jest. Myślę, że ogromną rolę ma promocja i sposób w jaki jest robiona. Kod da Vinci nie sprzedałby się w tylu egzemplarzach gdyby nie był taki "kontrowersyjny" podobnie ma się sprawa z filmem. Na przykład taki "Avatar". Tak myślę bo na przykład Anioły i Demony Browna czy Zwodniczy punkt nie sprzedało się już chyba tak dobrze. Pomijam fakt powstawania filmów na podstawie książki, bo zawsze najpierw jest sukces książki a potem ewentualnie filmu. Tak wiec chyba idealna recepta na bestseller będzie szczypta magii dla młodszych czytelników, romans z wampirem, i nagonka na szeroko przyjęte wartości poparta dobra promocja i może się uda :)
Ishikawa - 2010-02-18, 19:17

Wlasnie zastanawia mnie walka Kosciola z ksiazkami typu Harry, czy Zmierzch, o Kodzie nie wpsominajac hehe:) Tak, to tez napedza promocje. Myslicie, ze warto, zeby Kosciół zabierał głos w tych sprawach ?

Z ciekawosci obejrzalam na Youtube wywiad z SMayer (z Rowling widzialam i czytalam wieki temu), i czasem mialam wrazenie, ze ona nie ogarnia tego fenomu, ze kształtuje ...gusta czytelnicze?
Młody człowiek, popodnieca sie Zmierzchem, a potem siegnie po Wywiad z Wampirem i dostanie zawału 8-) .
W jednym wywiadzie, ktos zadał jej pytanie, czy interesowala sie w ogóle wampirami zanim napisala ksiazke....to powiedziala, ze nie (eee?) ,tylko w jednym momencie sie zainteresowala, ale generalnie nie bardzo.

Tak sobie mysle, ze jak ja mialam 16-18 lat (ponoc w taki jest odsetek ludzi czytajacych Zmierzch) to czytałam Musierowicz...a teraz sie czyta Zmierzch. Ale tan czas szybko leci.... :)

Żabka - 2010-02-18, 22:58

Ja myślę,że fenomen tych książek polega raczej na tym,że jest to coś innego jak np. Harry Potter. Poza tym jest to nakręcenie kilku osób poprzez reklamę. Myślę,że największą popularnośc książki takiej jak saga Zmierzch było to,że zaraz powstał film i każdy myśląc,że ekranizacja nie podaje wszystkich szczegółów siegneli po książkę. Chociaż nie mogę powiedziec,ze bestsellery wszystkie są złe bądx nie doające się czytac. Ale niestety te najpopularniejsze takie są... Chociaż może to dobrze,że młodzi ludzie czytają książki niekoniecznie wysokich lotów,ale zawsze... ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-02-19, 06:32

Ishikawa napisał/a:
Wlasnie zastanawia mnie walka Kosciola z ksiazkami typu Harry, czy Zmierzch, o Kodzie nie wpsominajac hehe:) Tak, to tez napedza promocje. Myslicie, ze warto, zeby Kosciół zabierał głos w tych sprawach ?


Z drugiej strony walka Kościoła jedynie z kontrowersyjnymi bestsellerami nasuwa mi stwierdzenie, że Kościół w zasadzie niewiele interesuje się literaturą dostępną na rynku. A jeśli już jakaś kontrowersja wypłynie na szerokie światowe wody, tak że nie sposób jej przegapić to dopiero da się usłyszeć głosy krytyki.

Żeby Kościół w Polsce zaczął czytać polską fantastykę znalazłby pewnie po dziesięciokroć więcej kontrowersji niż w Harrym czy Zmierzchu. :)

Żabka napisał/a:
Chociaż może to dobrze,że młodzi ludzie czytają książki niekoniecznie wysokich lotów,ale zawsze... ;-)


Na pewno to jest dobrze i należy się z tego cieszyć. Z drugiej strony na obszernym rynku literackim jest wiele książek o wiele lepszych, ciekawszych, bardziej wartych przeczytania, po które też z pożytkiem warto sięgnąć. Tylko nie ma ich w telewizji, nie kręcą o nich filmów i są po prostu mniej znane.
Jest szansa, że człowiek zaczynający czytać od bestsellerów odkryje magię książek i, choć początkowo kierowany przez reklamy i zachwyt milionów znajdzie swoją własną ścieżkę w świecie literatury. :)

A tak na marginesie - Wampiry są ostatnio w modzie. :) MAG wydaje też jakąś sagę o wampirach, (Cassandra Clare albo Charlaine Harris), która ponoć świetnie się sprzedaje. Nie wiem dlaczego, ale mnie akurat ten motyw w fantastyce nie kręci.

tubi - 2010-02-19, 14:14

tak sobię myśle że pierwsza rzecz która cechuje bestselera to to by książkę bardzo dobrze się czytało, czyli spłycenie intrygi i wartka akcja
dalej rzucamy jakiś kontrowersyjny temat, najlepiej mało opisany
i już ;)
a tak na serio to moja koncepcja nie dotyczy np. harrego pottera
który jest po prostu dobry
ale taki dan brown to pisze książki
kolejno o masonach, spiskach, tajnych sektach
kontrowersje są jest fajnie

a protesty kościoła nakręcają popularność,
czyli daja
skutek odwrotny do zamierzonego

Camelai - 2010-02-19, 19:19

mam podobne zdanie do tubiego - bestseller to książka pisana lekkim językiem, mająca intrygującą albo kontrowersyjną fabułę. Ludzie lubią chyba teorie spisku, więc chętnie uczestniczą w tych książkowych, jedna za drugą, stąd popularność Dana Browna.
Nie da się nie zauważyć obecnej popularności na książki o wampirach - gdy tylko "Zmierzch" osiągnął status bestsellera, jak grzyby po deszczu zaczęły się ukazywać książki o tej samej tematyce i, niestety, równie "lotnym" stylu pisania.
Bestsellery stają się - patrząc po książkach, jakie osiągają ten status - pozycjami "bestseller" sensu stricte - najlepiej sprzedająca się książka, nic więcej :-?

algreholt - 2010-02-20, 15:54

Camelai napisał/a:
bestseller to książka pisana lekkim językiem, mająca intrygującą albo kontrowersyjną fabułę

To prawda, ale wg. mnie żeby coś było prawdziwym bestsellerem, to tak jak i w biznesie idzie za tym ogromna kasa na promocje, ogłoszenia itp. itd. Teorie spisku bardzo pomagają, ale ile jest książek o nich o których nawet nie słyszeliśmy.

Szkoda tylko, że więcej ciekawych książek nie ma tylu czytelników...

Ishikawa - 2010-02-20, 20:34

Komercjalizacja literatury w ogóle ? Taki wniosek nasuwa mi sie po przeczytaniu Waszych postów.
Sa jakies wytyczne do napisania ,ze ksiazka jest bestsellerem ? Bo czasem wydawcy chyba btego naduzywaja...albo interpretuja po swojemu :)

Tifa Lockhart - 2010-02-20, 20:59

Ja myślę,że to też zależy od tego co oczekują czytelnicy. Dajmy na to nastolatki. Nie oszukujmy się ale zdecydowana większość nie interesuje nic po za seksem, szybką akcją i takimi podobnymi. No i znajduję się autor/autorka pisze to czego chcą trochę szumu w mediach i ta dam mamy hit. Idąc tematem Zmierzchu. Czy jeśli bohaterami nie byli by super ekstra cudowny Edzio i zwyczajna jak papier toaletowy Bella to czy mimo całej kampanii odniosłoby to taki sukces? Myślę,że o wiele mniejszy bo dziewczyny nie miałaby się kim zachwycać i do kogo porównywać.
Ishikawa - 2010-02-20, 21:40

Tifa, ale w Z. oni sie dlugo powstrzymuja przed seksem (wlasnie gdzie apropo tego,czytalam o fenomenie tego zjawiska, skoro wlasnie sie uwaza,ze mlodych ludzi tylko to interesuje) a i tak sie kochaja po slubie.
Artemiss - 2010-03-19, 09:43

Nie czytałam "Zmierzchu" bo usłyszałam fragmenty i uznałam, że to mnie chyba przerasta :-P Ale wydaje mi się, że popularność tej książki w Stanach wynikła z tego, że trafiła akurat na dobry czas dla tego typu literatury(te wszystkie emo). Przy tym teoretycznie wmówiono nastolatką, że przez tą całą mroczność to jest niekomercyjne :shock: Głupota ale jak ktoś ma 13 lat i jest podatny na reklamę to wszystko mu można wmówić. A w Europie swoje zrobił film. Może i dobrze. Pewnie są panny dla których to pierwsza książka w życiu jaką przeczytały :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-03-19, 21:14

Akurat opowieści o wampirach przeżywają swego rodzaju renesans. W Polsce nie tylko Meyer z tego tematu dobrze się sprzedaje. Jest na przykład cykl, bodajże Charlaine Harris z wyd. MAG, którego nakłady z powodzeniem sięgają 30-35 tys egzemplarzy. A i znajdzie się też pewnie i inne tytuły. Oczywiście Zmierzch jest zdecydowanym liderem.
Taka fantastyka jest łatwa, trafia widocznie w gusta czytelników. Ja osobiście za tematem wampirów nie przepadam i raczej nie stanę się entuzjastą twórczości o nich traktującej.

Artemiss - 2010-03-22, 12:14

Ja w dzieciństwie byłam fanką. Wtedy to były moje ukochane potwory ale zaczytywałam się raczej w klasyce literatury wampirycznej. I ponad wszystko uwielbiałam popularnonaukowe książki dotyczące wierzeń, zabobonów i historii legend o wampirach.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-03-22, 18:06

Artemiss napisał/a:
Ja w dzieciństwie byłam fanką. Wtedy to były moje ukochane potwory ale zaczytywałam się raczej w klasyce literatury wampirycznej. I ponad wszystko uwielbiałam popularnonaukowe książki dotyczące wierzeń, zabobonów i historii legend o wampirach.


Ja jakoś z kolei nie mogłem się przekonać. :) Stereotypowe ujęcie wampirów do mnie nie trafia. Choć niektóre podejścia do tematu są interesujące.

Bo tak naprawdę skąd wzięły się wampiry Artemiss? Jak uważasz? Kim są?

Artemiss - 2010-03-23, 15:49

A tam stereotypowe... Ja mówię o naprawdę różnych źródłach- od ksiąg inspirowanych Biblią, aż po najbardziej prymitywne zabobony. Artemiss natomiast nie wie skąd się wzięły wampiry bo w nie nie wierzy :-/

Ale jeśli już to wydaje mi się, że prawda leży gdzieś po środku

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-03-23, 18:00

Artemiss napisał/a:
Artemiss natomiast nie wie skąd się wzięły wampiry bo w nie nie wierzy


Nie chodziło mi o historię, ale o literackie korzenie tej 'rasy', tak to nazwijmy. :) Skoro w dzieciństwie fascynowały Cię te opowieści, coś z nich z pewnością zapamiętałaś.

andy - 2010-03-23, 22:34

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Bo tak naprawdę skąd wzięły się wampiry Artemiss? Jak uważasz? Kim są?


No odpowiedź była w Ślepowidzeniu Watts'a. Ale to nie horror tylko raczej SF i dla nieprzygotowanych raczej trudna w odbiorze

Artemiss - 2010-03-24, 09:45

Wszystkie literackie wizje wampirków są zaczerpnięte z wierzeń ludowych. Zresztą pisarze mocno koloryzują np. "Dracula" w pierwotnej wersji mieszkał w Alpach... Stoker wyszedł z założenia, że przecież i tak nikt nie wie gdzie leży Transylwania
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-03-24, 15:29

Artemiss napisał/a:
Wszystkie literackie wizje wampirków są zaczerpnięte z wierzeń ludowych


Ale jak to się stało, że się w ogóle narodziły? Od człowieka, który oddał duszę diabłu w zamian za długie życie? A może jak to Piekara opowiada, że i Bóg miał coś z tym do czynienia?

Artemiss - 2010-03-25, 11:26

Chyba jestem za "biblijną" wersją. Jest prosta i logiczna.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-07-23, 12:04

Widziałem w Empiku mnóstwo gadżetów ze Zmierzchu. Kubki, zeszyty, piórniki itp. Brr. Niektóre gadżety filmowe są niezłe, ale bez przesady.
Mizuumi - 2010-10-14, 16:37

Zależy co kto lubi. Ja jestem w trakcie czytania serii Zmierzch Stephenie Meyer, ale raczej nie kupiłabym tych gadżetów (nie te czasy...). No może gdyby trafił się ładny kubek... ;-)
Ogólnie Zmierzch mi się podoba. Uważam tą serię za fajną rozrywkę i z chęcią ustawiłabym ją sobie na półce z innymi książkami. :)

BlueEyed Girl - 2010-10-14, 16:43

Książka do czytania z nudów i braku lepszych pozycji w bibliotece, ale broń mnie boże przed wydaniem chociaż złotównki na nią i na jakieś gadżety. :zlo
Mizuumi - 2010-10-14, 16:45

Ależ dlaczego? Historia ukazana w Zmierzchu jest wzruszająca i wciąga na długie godziny. :)
BlueEyed Girl - 2010-10-14, 16:48

Pewnie tak, tylko że preferuję ambitniejsze utwory. Może przeczytam, jak powiedziałam kiedy tylko znajde czas.
Mizuumi - 2010-10-14, 17:01

Ambitne jest pojęciem względnym. :) Do jednych trafia dany utwór, a do innych nie. Może okazać się, że za ileś tam lat Zmierzch będzie klasyką (a może i nie).
Tina - 2010-10-14, 17:18

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Widziałem w Empiku mnóstwo gadżetów ze Zmierzchu. Kubki, zeszyty, piórniki itp. Brr. Niektóre gadżety filmowe są niezłe, ale bez przesady.

http://www.kotek.pl/kotek...i_Twilight.html
Gdy dziś z nudów natrafiłam na to, padłam. Jeśli ktoś się naprawdę postara może się otoczyć "Zmierzchem" ze wszystkich stron.

Mizuumi - 2010-10-14, 17:21

Ktoś to w ogóle kupuje?
Tina - 2010-10-14, 17:25

Skoro ktoś to produkuje to znaczy, że jest na to popyt. Niestety.
Mizuumi - 2010-10-14, 17:44

Dlaczego niestety? Ktoś na tym ładną kasę trzepie.
Tina - 2010-10-14, 17:52

Niestety dla ludzi, którzy to kupują. Ale w sumie tak bez większego przemyślenia to napisałam. Gdyby było mnie na to stać na pewno też chciałabym mieć kilka takich gadżetów. Może nie ze "Zmierzchem", ale ja przykład z jakimiś ulubionymi zespołami...
Ravena - 2010-10-14, 20:49

Jak są dobre i nie uczulają, to ja kupię, a co! :D
Tina - 2010-10-18, 19:28

Tyle dobrze, że są na nich tylko napisy, a nie boskie wizerunki Edwarda i Belli. Bo przechadzając się po supermarkecie natrafiłam ostatnio na portmonetkę z cukierkami ozdobioną zdjęciami głównych bohaterów "Zmierzchu" xd
Procella - 2010-10-19, 16:47

Portmonetka to mały pikuś:
http://www.rockmetalshop....DSZP-1123-.html
:roll:

http://ugliesttattoos.fai...ardest-twihard/
:shock:

Ravena - 2010-10-19, 19:29

Cukierki zjeśc, portmonetkę wyrzucić i tyle :lol:
A te sprezentowane przez Procellę fenomeny... Hm. Ujmę to tak. Są ludzie i parapety ^^"

Artemiss - 2010-10-20, 12:16

A tam cukierki. Niedawno rozmawiałam z koleżanką, która pracuje w cukierni. Temat zszedł na Zmierzch i okazało się, że u niej praktycznie co tydzień pojawia się jedno zamówienie na tort z Edziem! Na marginesie: co to za przyjemność ciąć i zjadać faceta, którego się kocha, nawet jeśli jest wymyślony?

A na myśli mam coś takiego:

KaroLinkA - 2010-10-20, 14:20

Nie wiem skąd się bierze fenomen bestsellera, ale myślę, że to talent odkryć taki "Zmierzch" pośród tysięcy innych nadesłanych książek.
Artemiss - 2010-10-21, 09:15

KaroLinkA napisał/a:
Nie wiem skąd się bierze fenomen bestsellera, ale myślę, że to talent odkryć taki "Zmierzch" pośród tysięcy innych nadesłanych książek.


Nie odkryć, a sprzedać

Procella - 2010-10-21, 14:14

Najpierw trzeba odkryć. Mieć wyczucie, co się sprzeda. To jest jakiś talent.
Artemiss - 2010-10-22, 10:42

W ładnym opakowaniu(np. film) i przy odpowiednim nakładzie środków sprzedasz wszystko. Na miejscu "Zmierzchu" mogłaby być każda inna książka dla nastolatek
alibaba - 2010-10-23, 21:20

Artemis napisał, że "Zmierzch" może być pierwszą książką którą niejeden młody człowiek przeczytał. I ma rację. Dobrze, jeśli po jej przeczytaniu nastolatek sięgnie po następną, jeśli rozbudzi to w nim manię czytania. Nazwanie książki bestsellerem może więc mieć zbawienny skutek.
Córka Lavransa - 2010-10-24, 10:41

A propos tego, co ktoś tu już wyżej napisał o akcjach marketingowych - większość określeń typu "bestseller" właśnie to nic innego jak "wishful thinking" wydawcy.
Wyłoży się to-to w lśniącej okładce na najlepsze półki w empiku, da opaskę "najlepiej sprzedająca się powieść tego roku/w Stanach/dla kobiet" i już duża szansa, że ktoś to zauważy, sięgnie po to, kupi. Obojętnie, jak się sprzedaje naprawdę. A potem to już leci lawinowo, bo ktoś przeczyta, powie komuś, ten ktoś tez przeczyta, książka robi się "modna" - książka albo autor, jak to było w przypadku sezonu na Whartona czy Coelho - i wtedy już w danej grupie docelowej koniecznie trzeba przeczytać/mieć, a cała reszta czyta, żeby się odnieść do zjawiska. :)
Często się zresztą nie udaje, ale etykietka "bestseller" zostaje. Czytałam już kilka takich książek, tak właśnie opisanych na obwolutach czy wkładkach, o których nie słyszał nikt, kogo znam... :)

Ravena - 2010-10-24, 19:10

Córka Lavransa napisał/a:
Czytałam już kilka takich książek, tak właśnie opisanych na obwolutach czy wkładkach, o których nie słyszał nikt, kogo znam...

To się nazywa utajony bestseller zapewne? :lol:

Córka Lavransa - 2010-10-24, 19:21

Bardzo, bardzo utajony. :hehe:
Córka Lavransa - 2014-02-26, 21:57

Przeczytałam właśnie jedną z tych mistycznych, nachalnie promowanych książek - "Atlas chmur" Mitchella.
Nudny bełkot, drętwo przetłumaczony, bez wyraźnego sensu. Furorę zrobił pewnie dlatego, że na końcu autor wcisnął trzy strony pseudofilozoficznego bełkotu i kawałki luźno powiązanych opowiadanek ustawił w tajemnym porządku 1-2-3-4-5-6-5-4-3-2-1. Zapewne kryje się w tym szyfrze kolejna data końca świata.
Co za strata czasu.

Kamil - 2014-02-26, 23:57

uwielbiam twoje recenzje, są najlepsze :)

(a co do Atlasu: czułem od początku że to strata czasu).

Saule - 2014-02-27, 07:31

Mnie tam się "Atlas chmur" podobał. No może nie cały, tak pół na pół, bo właściwie trzy historie najbardziej mi się podobały; także pod względem stylu języka. W każdym bądź razie, nie uważam, żebym zmarnowała czas przy lekturze. Ale to pewnie dlatego, że lubię czasem oderwać się od ziemi i polecieć w chmury. I pofilozofować sobie, albo pseudopofilozofować - jak zwał tak zwał:)
Fantasmagorion - 2014-02-27, 08:19

Czytałem "Atlas" mniej więcej w czasie premiery filmu i już niewiele pamiętam - znaczy, wielkiego wrażenia nie zrobił. ;) Powiedziałbym, że nie tyle pseudofilozofia, co popfilozofia i popmistyka - co zresztą prawdopodobnie sumuje się na sukces, zarówno książki jak i filmu. Ponoć ma jakieś metafizyczne przesłanie, ale ja się go nie dopatrzyłem. :P
Córka Lavransa - 2014-02-27, 10:08

Kamil napisał/a:
uwielbiam twoje recenzje, są najlepsze

Dzięki. :-D

Saule napisał/a:
właściwie trzy historie najbardziej mi się podobały; także pod względem stylu języka.

Mnie się właśnie ten styl wyjątkowo nie podobał. Dziennik Ewinga był zrobiony tak sztucznie, że aż odrzucał, widać było, że tłumacz nie ma pojęcia o tego typu tekstach i wydaje mu się, że wystarczy poprzestawiać składnię i będzie. Nie będzie, niestety.

Mnie się tak naprawdę nie podobała żadna z tych historii. Wszystkie były nudne (no, może listy Frobishera z tego wszystkiego najmniej).

Fantasmagorion napisał/a:
popfilozofia i popmistyka

Pop-papka. Zgadza się.

Saule - 2014-02-27, 13:09

Córka Lavransa napisał/a:

Mnie się tak naprawdę nie podobała żadna z tych historii. Wszystkie były nudne (no, może listy Frobishera z tego wszystkiego najmniej).

Krótko mówiąc, gusta odmienne mamy.

Córka Lavransa - 2014-02-27, 15:11

Saule napisał/a:
Krótko mówiąc, gusta odmienne mamy.

Wyjątek potwierdza regułę - do tej pory byłyśmy raczej mocno zgodne. :)

Utopiste - 2014-02-27, 16:59

Ciekawa jestem w takim razie książki w oryginale, skoro masz dosyć konkretne zarzuty do tłumacza Córko. Gdzieś u mnie leże na półce więc z ciekawości jak pokończę inne książki to sięgnę po atlas (czyli pewnie w okolicy połowy marca :roll: )
Córka Lavransa - 2014-02-27, 20:22

To ja też jestem ciekawa. Podczas lektury zwróć szczególną uwagę na rozdziały Ewinga i Zachariasza, bo to one są stylistycznie najciekawsze (Zachariasza tłumacz jeszcze jakoś udźwignął, ale na Ewingu upadł). I oczywiście, daj znać. :)
Belial - 2014-02-27, 21:02

Czemu coś staje się bestsellerem? Nie mam pojęcia. Poza tym, że musi przypodobać się jak największej ilości osób, a to poniekąd narzuca "jakość".
Kamil - 2014-02-27, 21:19

Belial napisał/a:
Czemu coś staje się bestsellerem?


Mnie bardziej zastanawia:
Czemu coś staje się "wiekopomnym dziełem" mimo że jest gniotem i było za gniot uważane przez ówczesnych czytelników.

Belial - 2014-02-27, 22:43

Kamil napisał/a:
Belial napisał/a:
Czemu coś staje się bestsellerem?


Mnie bardziej zastanawia:
Czemu coś staje się "wiekopomnym dziełem" mimo że jest gniotem i było za gniot uważane przez ówczesnych czytelników.


Ja się zastanawiam jakim cudem "Drakula" mogła stać się klasykiem. :/

elfrun - 2014-03-01, 08:52

Belial napisał/a:
Kamil napisał/a:
Belial napisał/a:
Czemu coś staje się bestsellerem?


Mnie bardziej zastanawia:
Czemu coś staje się "wiekopomnym dziełem" mimo że jest gniotem i było za gniot uważane przez ówczesnych czytelników.


Ja się zastanawiam jakim cudem "Drakula" mogła stać się klasykiem. :/


Moze dlatego, ze to jedna z pierwszych ksiazek o tej tematyce i dlatego tak pobudzila ludzka wyobraznie. Mroczny mit, ktory zawsze zyl gdzies na granicach ludzkiej swiadomosci, odbicie gleboko w nas zakorzenionych lekow przed bezlitosnym krwiopijca ktos nagle opisal i voila stalo sie. Teraz kazde dziecko skojarzy sobie rumunska Transylwanie z wampirami.

Drakule jeszcze moge przelknac ale wlos mi sie na glowie jezy na mysl o takich bestsellerach jak Zmierzch czy cale te wypociny o Greyu.

Belial - 2014-03-01, 11:03

Elfie, podobno zaczęło się wiek wcześniej
http://en.wikipedia.org/w..._modern_fiction

Transylwanię może sobie skojarzą z wampirami, ale gdzie jest Transylwania niekoniecznie. ;)

Nadal mnie nie przekonuje to co napisali na wikipedii:

Cytat:

Książka nie jest jedną, ciągłą narracją – składa się z różnych elementów (listów, wpisów do pamiętnika itp.) pisanych przez bohaterów oraz wycinków z gazet, przynależąc do gatunku powieści epistolarnej. Na ich podstawie, poznając historię z różnych punktów widzenia, możemy złożyć opowieść w całość i dokładnie przeżyć opisywane przygody. Taka konwencja była modna w okresie, w którym Bram Stoker pisał tę książkę.

Poza tym bardzo modnym i chętnie czytanym gatunkiem literatury była wówczas powieść dokumentalna próbująca przybliżyć czytelnikom odległe, nieznane krainy, przeważnie te uważane za dzikie i niebezpieczne. Do umieszczenia części akcji „Drakuli” na odległym i nie zbadanym jeszcze Wschodzie Europy zainspirowała Stokera książka jego brata George’a będąca zapisem podróży po Turcji oraz bestsellerowa powieść Emily Gerard „The Land Beyond the Forest”.

Do sukcesu powieści przyczynił się też na pewno motyw walki dobra ze złem, którego publiczność u schyłku XIX w. bardzo pożądała w obliczu nadchodzącego nowego stulecia, co wiązało się ze wzrostem pesymizmu i obaw społeczeństwa przed przyszłością.

Motyw wampiryzmu w literaturze i sztuce, rozpoczęty przez Johna Polidori w 1819 r. w jego powieści „The Vampire”, nie został przez Stokera w istotny sposób zmodyfikowany. Już Polidori uczynił ze swojego wampira, Lorda Ruthvena, dystyngowanego przedstawiciela wyższej klasy, wykształconego, kulturalnego i eleganckiego. Wcześniej wampiry kojarzone były jedynie z najniższymi warstwami społecznymi. Stoker nadał swemu bohaterowi jeszcze inną cechę: przedstawił go głównie jako pełnego seksualnej żądzy, której nie mogły się oprzeć nie tylko kobiety, ale i mężczyźni. Ten pomysł zaczerpnął głównie z książki Sheridana Le Fanu „Carmilla” (opowieści której główną bohaterką była wampirzyca o skłonnościach lesbijskich).

Wciąż nie wyjaśniono dokładnie, czy powieściowy wampir Drakula inspirowany był postacią rzeczywistego władcy Wołoszczyzny, Wlada Palownika żyjącego w XV w. i słynnego ze swojego rzekomego okrucieństwa (głównie nabijania na pal swych wrogów oraz skazańców). Podobnie jak Wlad Palownik, powieściowy Drakula żyje na Wschodzie Europy, nieznanym zupełnie społeczności Zachodu. Niektóre fakty z życia Wlada Palownika zgadzają się z wydarzeniami z życia Drakuli – m.in. wielokrotne wyprawy wojenne jego przodków do Turcji, a także fakt posiadania brata, który okazał się zdrajcą.


Ludzie (masa) to jednak są głupi i łatwo ich zadowolić. ;)

Z tego wynika, że wykorzystanie znanych i sprawdzonych (ograne) pomysłów ("lubimy te piosenki, które znamy" ;) ), naciągana fabuła zmierzająca do oczywistego happy'endu, luki w fabule, czarno-białe widzenie świata są wymagane by książka stała się bestsellerem ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group