Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Kryminał, Thriller, Sensacja - Larsson, Stieg - Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

jagus - 2008-11-09, 10:18
Temat postu: Larsson, Stieg - Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Stieg Larsson
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet


Cytat:
Pewnego wrześniowego dnia w 1966 roku szesnastoletnia Harriet Vanger znika jak kamień w wodę. Prawie czterdzieści lat później Mikael Blomkvist otrzymuje nietypowe zlecenie od Henrika Vangera. Stojący na czele wielkiego koncernu magnat przemysłowy prosi znajdującego się na zakręcie życiowym dziennikarza o napisanie kroniki rodzinnej Vangerów. Okazuje się, że spisywanie dziejów to tylko pretekst do próby rozwiązania zagadki zniknięcia Harriet. Mikael Blomkvist, skazany za zniesławienie, redaktor czasopisma Millennium, przechodzi kryzys wartości i rezygnuje z obowiązków zawodowych. Podejmuje się niezwykłego zlecenia, opuszcza Sztokholm i osiada w niewielkiej wiosce na północy kraju. Po pewnym czasie dołącza do niego młoda ekscentryczna hackerka, Lisbeth Salander. Wspólnie, choć nie zawsze ramię w ramię, biorą pod lupę przeszłość klanu Vangerów i wykrywają prawdę o wiele bardziej mroczną i krwawą niż ta, którą spodziewali się odnaleźć...


merlin.pl

Bestseller - sceptycznie podchodzę do tego sformułowania. Jednak, brzmi interesująco, więc może na podróż na święta do domu... :)

Taclem - 2009-06-08, 13:57

Szczerze mówiąc jeśli chodzi o europejską literaturę kryminalna, to nie było lepiej sprzedającej się książki jeszcze nigdy. Wystarczy zerknąć na statystyki w Amazonie.
Przy okazji chciałbym zaprosić na nowo powstałą stronę o skandynawskich powieściach kryminalnych: www.kryminal.pfb.pl
Jeżeli kogoś interesuje tak popularny ostatnio nurt w kryminale, to serdecznie zapraszam!

Pandora - 2009-06-08, 14:06

Mmmm, i ten tytuł zachęcający czytelniczki :hehe:
Ale prędzej czy później pewnie po to sięgnę, już się wcześniej nad tym zastanawiałam.... może ktoś czytał i napisze co o tym myśli?

Tala - 2009-06-26, 07:26

Książka jest genialna! Zarówno pierwsza część jak i druga! Fanów zapraszam na forum:

http://www.trylogiamillennium.ownforum.org

opuncja - 2009-07-03, 15:08

Zanim trafiłam na tę książkę, byłam przekonana, że kryminały to kompletnie nie moja bajka. A jednak. Czytałam ją bez opamiętania. Dzień i noc. Ostatnie strony natomiast przeczytałam w pracy korzystając z wynalazku szuflady na klawiaturę komputera.
opuncja - 2009-07-06, 23:21
Temat postu: skandynawskie kryminały
Zawsze lubiłam północ Europy. Polecam wyprawy po Skandynawii w poszukiwaniu przepięknej natury. Nie sądziłam, że skandynawskie kryminały dostarczą mi również wrażeń. W miniony weekend pochłonęłam "W bagnie" Indridasona. Mroczna historia, ale dobrze napisana. Czy grzechy nieznanego ojca mogą zdeterminować życie dzieci, które go nawet nie znają?
Bruixa - 2009-07-07, 00:01

Ostatnio pojawiło się sporo kryminałów z tego regionu i w mojej ocenie Skandynawowie są dobrzy w tym gatunku. Podoba mi się w nich ten mroczny klimat, przyzwoicie potraktowana psychologia postaci i tło społeczno- obyczajowe. Też ostatnio przeczytałam Indridasona, niezłe, ale powieści jego rodaczki Yrsy Sigurdardottir są lepsze, ciekawiej napisane. Polecam też książki Mankella, skoro już zasmakowałaś w skandynawskich kryminałach :)
Larssona widziałam w księgarni, ale trochę mnie odstraszyła objętość (i cena), no i sceptycznie podchodzę do "światowych bestsellerów" - czasem okazują się gniotami.

opuncja - 2009-07-07, 12:25

Bruixa,

Nie zrażaj się objętością. Choć nie jestem jeszcze znawcą kryminałów to "Mężczyźni, który nienawidzą kobiet" przeczytałam w weekend. "Piątą kobietę" Mankela przyniósł mi dzisiaj kolega z pracy. Poczeka do weekendu. Mam wrażenie, że W bagnie i ta pozycja pochodzą z tej samej serii wydawnictwa WAB. A co jeszcze czytałaś Indridasona? Dlaczego ich nazwiska są takie trudne :shock:

Bruixa - 2009-07-08, 00:26

Larsson mnie kusi, spotkałam same pozytywne, wręcz entuzjastyczne opinie o jego książkach. Pewnie prędzej lub później go dopadnę.
Indridasona przeczytałam "W bagnie", bo tylko to u nas wydano jak na razie. I masz rację, w tej samej "Mrocznej serii", co powieści Mankella. Co do nazwisk, to pewnie kwestia obcości, nieosłuchania z językiem; trudniejsze się trafiają - np. indonezyjskie, a niektóre polskie nazwiska mogą straszyć cudzoziemców :-P

opuncja - 2009-07-11, 20:37

To prawda, że nazwiska polskie również dostarczają klopotów. Ćwiczę to bardzo często na swoim, choć doprawdy jest proste :D
A czy widziałas może film zrealizowny na podstwie książki W Bagnie? Lubię porównywać ekranizacje z jej pierwowzorami. Rzadko kiedy się zdarza, aby film był lepszy od książki. Choć nie wiem jak to działa w przypadku kryminałów.

Bruixa - 2009-07-15, 00:11

Filmu nie widziałam, ale skoro został nagrodzony w Karlowvych Warach, to może go u nas kiedyś pokażą...
Z reguły książki są lepsze od ekranizacji, chociaż widziałam kilka niezłych filmów na podstawie np. powieści Christie, Chandlera, McDonalda.

lisclistopadowy - 2009-11-19, 12:55

Film nie dorasta książce do pięt, taka jest moja opinia w przypadku "mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Książka jest pasjonująca, dokładnie przemyślana, super zbudowana, cała trylogia powiązana. Taki majstersztyk
Córka Lavransa - 2009-11-20, 21:38

Zdecydowanie zażyczę sobie całą trylogię pod choinkę, słyszałam o tych powieściach tyle pozytywów, że raczej się nie "przejadę"...

Off topic - Taclem, czy Ty przypadkiem nie wypowiadałeś się na Filmwebie na temat filmu w temacie założonym przez niejakiego Janko Bzykanta? Pytam, bo nick ten sam... :) Jeśli tak, to zgodnie z życzeniem stron obu spotkaliśmy się w bardziej kulturalnym niż tamto miejscu. :)

Bruixa - 2009-11-21, 13:59

Niebawem biorę się za "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet". Jeśli mi się spodoba (a coś czuję, że tak), to zdobedę następne tomy. Oprócz Waszych rekomendacji ostatecznie przekonał mnie i zachęcił dokumentalny film o Larssonie i Millenium w Ale kino!.
lisclistopadowy - 2009-11-25, 13:01

Bruixa napisał/a:
Niebawem biorę się za "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet". Jeśli mi się spodoba (a coś czuję, że tak), to zdobedę następne tomy. Oprócz Waszych rekomendacji ostatecznie przekonał mnie i zachęcił dokumentalny film o Larssonie i Millenium w Ale kino!.


Przeczytaj koniecznie i nie zniechęcaj się przydługim wstępem w pierwszej części, potem się przyda. A co do tego dokumentu to chętnie sobie też obejrzę, nie wiedziałam o takim a to cenna informacja:)

książ - 2009-11-25, 18:01

Też bym ten film obejrzał, tylko zastanawiam się gdzie i w jaki sposób... Ale kino! nie mam, więc pozostaje net, choć nie sądzę, żeby udało mi się to gdzieś znaleźć...
Córka Lavransa - 2009-11-25, 21:19

książ napisał/a:
pozostaje net, choć nie sądzę, żeby udało mi się to gdzieś znaleźć...


Mnie się udało, to i Tobie się uda. :mrgreen:
Powodzenia, bo warto!

książ - 2009-11-26, 08:58

Aaa, czyli że Ty też ten film via net oglądałaś tudzież zdobyłaś;) Bo myślałem, że w telewizorni... To ok, jutro piątek, chwila wytchnienia, więc na pewno obejrzę:)
lisclistopadowy - 2009-12-01, 13:35

Ja też muszę poszukać, jestem ciekawa go strasznie
Córka Lavransa - 2009-12-15, 20:52

Już mam moją trylogię...! Ależ grubaaaaśna - wygląda na mojej półeczce świątecznej tak smakowicie, że raczej nie wytrzymam do Bożego Narodzenia, żeby ją napocząć. :mrgreen:

A do kompletu dostałam taki malutki gadżet:



zakupiony w sklepie Flo. Czarna łapka już tkwi w pierwszym tomie i zachęcająco do mnie macha... :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-17, 11:23

Mój brat sobie kupił pierwszy tom. Spojrzał na Biblionetkę i na wysokie noty książki. No i na to, że jest tak obszerna pod względem liczby stron. A jak jest w domu to może i ja przeczytam w chwili wolnego.
Bruixa - 2009-12-19, 00:18

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A jak jest w domu to może i ja przeczytam w chwili wolnego.
Bardzo jestem ciekawa, czy Ci się spodoba, bo zdaje się, że stronisz od kryminałów, thrillerów i innych sensacji.

Jestem już po lekturze trylogii Millennium. Mocno mnie wciągnęła, chociaż mam pewne "ale". Nie bardzo wiem, co autor zamierzał zmieścić w 10 tomach, bo te 3 opasłe zdają się wyczerpywać temat, a przynajmniej domykać historię Lisbeth. Są trochę przydługie, zwłaszcza 3, wg. mnie najsłabszy.
Salander bardzo mi się spodobała, niesamowita dziewczyna. Inne postacie nie budzą we mnie cieplejszych uczuć (a niektóre typy odrazę); no, może kilku starszych panów da się lubić.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-19, 05:12

Bruixa napisał/a:
Bardzo jestem ciekawa, czy Ci się spodoba, bo zdaje się, że stronisz od kryminałów, thrillerów i innych sensacji.


Nie tyle stronię, co po prostu rzadko sięgam. Nie ma w tym jakiejś ukrytej awersji do kryminałów. Jeśli jakiś wpadnie mi w ręce, czytam z przyjemnością. :) Brat kupił tom pierwszy i z tego, co wiem poprosił Mikołaja o ewentualne sprezentowanie mu kolejnych. Możliwe więc, że niedługo będę miał w domu całą trylogię Millenium. :)

Córka Lavransa - 2009-12-27, 19:16

Jestem w połowie drugiego tomu.
Niezmiernie rzadko mi się zdarza taka sytuacja, ale "chciałabym i boję się". Chciałabym łyknąć ten tom jednym tchem, ale boję się okropnie, że Lisbeth coś się stanie. I tak czytam ostrożnymi szarpnięciami. :)
Bardzo polubiłam tę bohaterkę, bardzo. To na pewno nie będzie dla mnie książka na jeden raz.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-27, 19:19

Zgodnie z prognozami brat dostał od Mikołaja drugi i trzeci tom. Tym samym cała trylogia stoi już w naszym mieszkaniu na półce z książkami i jest na wyciągnięcie ręki. :)
Mam dużo swoich zaległości, ale jeśli coś mnie skusi to możliwe, że sięgnę po Larssona. Tylko trzeba dla niego zarezerwować dużo czasu, żeby przeczytać całość. Trzy tomy jak na moje oko to ponad 20 centymetrów lektury. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-18, 20:08

Cytat:
Zgodnie z prognozami brat dostał od Mikołaja drugi i trzeci tom. Tym samym cała trylogia stoi już w naszym mieszkaniu na półce z książkami i jest na wyciągnięcie ręki.


Muszę tu wnieść pewną poprawkę. Okazuje się, że bratu jednak się powieści Larssona średnio spodobały, bo ledwo skończył czytać a już sprzedał trylogię na allegro, tym samym nie mam już książek pod ręką. :(

Paleolog - 2010-09-25, 15:33

Na razie przeczytałem pierwszą część trylogii. W zasadzie miałem zamiar wylewnie podzielić się swoimi wrażeniami, ale doszedłem do wniosku, że to bez sensu - stwierdzenie, że książka Larssona jest genialnym kryminałem w zupełności wystarczy.

Dla mnie dodatkowym, przyjemnym akcentem było epizodyczne pojawienie się mojej rodzinnej Łodzi na pierwszych stronach powieści (co daje plus dziesięć do ogólnej oceny ;-) )

I chociaż chwilowo zakup drugiego tomu nie jest najlepszym pomysłem dla mojej kieszeni, to i tak wiem, że zlekceważę zdrowy rozsądek i popędzę do księgarni :)

Córka Lavransa - 2010-09-25, 21:34

Pędź, Paleologu, bo mimo że książka z biegiem stron swój pęd nieco wytraca :) , to jednak uważam, że warto przeczytać całość... :)
Paleolog - 2010-11-02, 21:26

Tom drugi przeczytany.

No i... ocena nie jest już tak entuzjastyczna. Niestety.

A raczej - i jest i nie jest.

Jest, bo to nadal wciągający kryminał, który łyka się jednym tchem, odkładając na bok przeróżne obowiązki i zarywając noce.

A jednocześnie nie jest, ponieważ [UWAGA, będę zdradzał treść] autor powiela schemat, który wcześniej przyniósł mu sukces. Znowu, podobnie jak w pierwszym tomie, mamy trójkąt - zły ojciec, zły brat i dobra córka. Po jakie licho to powtarzać, pytam się? Zresztą nie podoba mi się więcej rzeczy - książka jest zbyt rozwlekła, a na początku akcja rozwija się zbyt wolno. Przez dobre 150 stron dzieje się niewiele - ktoś, kto nie czytał pierwszej części może przez ten fragment zwyczajnie nie przebrnąć.
Nie podoba mi się też to, że na owych plus minus 150 stronach jest za dużo odniesień do ogólnie pojętej sfery obyczajowej, przynajmniej jak na kryminał. Zamiast wartkiej akcji mamy więc np sporo scen łóżkowych. Jeden opis miłosnych uniesień dwóch pań może intrygować i dodawać smaczku całej książce, kilka takich scen sprawia, że zaczynam się zastanawiać po licho autor je tam umieścił, skoro - do ciężkiego czorta - niczego nie wnoszą? Podobne wątpliwości miałem przy okazji maglowania relacji między Eriką i Mikaelem i specyfiki trójkąta, w jaki są zawikłani, z podkreślaniem upodobań redaktor naczelnej do seksu z dwoma mężczyznami na raz na czele - rozumiem, że szwedzka obyczajowość jest liberalna, a wielkim atutem skandynawskich kryminałów jest to, że niosą ze sobą także przesłanie społecznie - walka z homofobią, rasizmem itepe itede. Można to jednak robić dyskretnie i elegancko, jak Mankell, tak by kwestie obyczajowe nie brały góry nad opowiadaną historią, wtedy czytelnik może docenić punkt widzenia autora, nawet jeżeli nie zawsze się z nim zgadza. Jednak w "Dziewczynie..." Larsson, w początkowej części książki, moim zdaniem z ową obyczajową publicystyką po prostu przesadził.

Jest jeszcze jedna diablo irytująca kwestia. Sama Lisabeth Salander. Konkretnie denerwujące jest to, że wszystko potrafi - jest światowej klasy hakerką, świetnie walczy wręcz, słowem z zagubionej, socjopatycznej dziewczyny, która tak dała się polubić w pierwszej części, staję się jakąś hybrydą Jackiego Chana z Billem Gatesem, której wszystko musi się udać.

Mimo tego w ostatecznym rozrachunku mogłoby to jednak nie być istotne. Bo po niemrawym początku opowieść nabiera tempa. Są w niej sceny świetne - jak pojedynek Paolo Roberto z 'blond olbrzymem', kiedy autentycznie drżałem o losy pozytywnego bohatera i panny Wu.

Jest wreszcie kapitalny punkt kulminacyjny. Moment, który na chwilę uczynił w moich oczach książkę Larssona wielką. Bo oto nagle ta 'nieśmiertelna', niezwyciężona Lisabeth... ginie! Naprawdę ginie! W powieści, której koniec od co najmniej połowy książki zdawał się oczywisty nagle autor wali czytelnika prosto w twarz, z siłą jakiej nie powstydziłby się sam 'blond olbrzym'. Byłem w autentycznym szoku i pod wielkim wrażeniem.

Kłopot w tym, że Larsson bardzo szybko zaprzepaścił tę szansę - trzykrotnie postrzelona, między innymi w głowę, Lisabeth Salander samodzielnie (!!!!!) wygrzebuje się z grobu w którym ją zakopano, po czym gna przez las by chwacko zemścić się na swoich prześladowcach. Rozumiem umowność niektórych scen, no ale BEZ PRZESADY...

To mógł być genialny kryminał.

Jest w najlepszym razie tylko niezły.

Trzecią część również przeczytam, pewnie mimo wszystko z większą lub mniejszą przyjemnością. Acz już niekoniecznie kupię.

Córka Lavransa - 2010-11-02, 23:27

Paleologu, popieram w pełni...

Paleolog napisał/a:

Zamiast wartkiej akcji mamy więc np sporo scen łóżkowych. Jeden opis miłosnych uniesień dwóch pań może intrygować i dodawać smaczku całej książce, kilka takich scen sprawia, że zaczynam się zastanawiać po licho autor je tam umieścił, skoro - do ciężkiego czorta - niczego nie wnoszą? Podobne wątpliwości miałem przy okazji maglowania relacji między Eriką i Mikaelem i specyfiki trójkąta, w jaki są zawikłani, z podkreślaniem upodobań redaktor naczelnej do seksu z dwoma mężczyznami na raz na czele


Niestety, ten wątek w trzeciej części będzie maglowany równie entuzjastycznie, a nawet bardziej. Jest to tak samo nudnawe jak to, że wszystkie napotkane kobiety bez wyjątku pakują się głównemu bohaterowi do łózka. Naprawdę, przynajmniej jedna mogłaby się wyłamać.

Paleolog napisał/a:
Lisabeth Salander samodzielnie (!!!!!) wygrzebuje się z grobu w którym ją zakopano, po czym gna przez las by chwacko zemścić się na swoich prześladowcach. Rozumiem umowność niektórych scen, no ale BEZ PRZESADY...


Trochę mnie to ubawiło, to prawda. Ja z drugiej strony do tego stopnia lubię tę całkowicie nieprawdopodobną Lisbeth, że bardziej mi ulżyło. Choć przyznaję, że scena była dziwna. Postrzelić, ok, ale zakopywać to już jej nie musieli... :/

To, co mi jeszcze przeszkadza w książkach Larssona to nader nachalny product placement. Nie wiem, czy te powieści były sponsorowane, ale wymienianie szczegółowo marek wszystkich produktów nie służy fabule... Ja co prawda, jako konkursowy dziwak, od razu przy lekturze weszłam na stronę IKEA i sprawdziłam, jak główna bohaterka urządziła mieszkanie, ale dla normalnego czytelnika może to być irytujące. :)

Bruixa - 2010-11-21, 23:28

Zgadzam się z większością uwag Paleologa. Larsson trochę za bardzo się rozpisał - trylogia jest zbyt spuchnęta, pewne poboczne wątki nadmiernie rozciągnięte. Salander rzeczywiście wyrasta na jakąś supermenkę przez co traci na wiarygodności (ale i tak ją lubię ;-) ) No, i ta końcówka II tomu - jak w hollywoodzkim kinie akcji. Czy może raczej w serialach, gdzie odcinek lub sezon kończy się wielce dramatycznie, żeby trzymać widza w napięciu.
Poza tym sam Mikael jest dla mnie trochę dziwną postacią: niby zaangażowany w sprawę, stoi po słusznej stronie, a mimo to nie budzi we mnie szczególnej sympatii. Jakiś taki niewyraźny charakter... A może drażni mnie, że ma takie wzięcie u pań i żadnej nie odmawia.

Paleolog - 2010-12-11, 14:13

Przeczytałem tom trzeci, zatem pora na małe podsumowanie całości.

Millenium to udany cykl, po który warto sięgnąć mimo wszystkich mniej lub bardziej drażniących przywar, jak powtarzający się we wszystkich częściach wspomniany już product placement, czy zbyt nachalnie przemycane publicystyczne wątki związane ze światopoglądem autora.

Trzeci tom, podobnie jak całość, jest dobry, czego nie byłem pewien przed lekturą, biorąc pod uwagę melodramatyczne zakończenie 'dwójki'. Może wpływa na to fakt, że tym razem mniej wszechobecna jest Lisabeth o super mocach Salander? W każdym razie (wreszcie!) naprawdę można ją lubić.

Można zresztą lubić więcej postaci - ja dużą sympatią darzę szczególnie Dragana Armanskiego oraz... Everta Gullberga, 'złego', który w gruncie rzeczy wierzył w słuszność tego co robił. To duży plus w powieści Larssona - umiejętne zbudowanie sylwetek szwarccharakterów z Sekcji Analiz - bez jednowymiarowego malowania kolorami: białym i czarnym. To samo tyczy się zresztą niektórych postaci pozytywnych.
Kłopot polega na tym, że jest dużo świetnie zbudowanych bohaterów drugoplanowych, natomiast gorzej wygląda sytuacja z najważniejszą dwójką. Mikaela Blomqvista naprawdę trudno polubić (trudno też jakoś specjalnie go nie lubić - jest po prostu zbyt mdły, w przypadku jednego z dwójki głównych bohaterów to gruby zarzut). O zastrzeżeniach odnośnie Lisabeth pisałem już wcześniej.

Wracając do treści: podoba mi się proces Salander, opisany według kanonów sztuki - ze stopniowo dawkowanym napięciem, w sposób, który nie pozwala oderwać się od czytania zanim nie dojdzie się do ogłoszenia wyroku. Podoba mi się też ogólny styl opowieści i wreszcie samo zakończenie ze zgrabnym ostatnim zdaniem: "Otworzyła drzwi i znów wpuściła go do swojego życia". Książkę (podobnie jak pozostałe dwie) czyta się jednym tchem.

Po raz kolejny zabrakło jednak tego czegoś, co mogłoby sprawić, bym uznał kryminał Larssona za wybitny. Przede wszystkim miałem nieodparte wrażenie, że członkowie Sekcji Analiz (i brat Salander) zachowują się jakby byli idiotami, mając do samego końca dobre samopoczucie, że wszystko idzie po ich myśli. Ostatni tom nie ma w sobie dramatyzmu poprzednich, kiedy Mikael i Lisabeth stawali 'sami przeciwko wszystkim' - tym razem autor odwraca proporcje. Czytając miałem wrażenie, że to członkowie 'Klubu Zalachenki' są zaszczuci, a pętla wokół nich zaciska się coraz szybciej i szybciej, zaś bohaterom pozytywnym prawie nic nie grozi, co szybko doprowadziło do tego, że zacząłem delikatnie kibicować tym 'złym'.
Z drugiej strony - to dość oryginalny sposób konstrukcji kryminału, więc może się czepiam?

Jeszcze co do zaskoczeń: tym razem przez jakieś pierwsze 400 stron Blomqvist o dziwo nie zaciągnął nikogo do łóżka (niestety kiedy już to zrobił poszło mu zdecydowanie zbyt łatwo, no ale po drugim tomie raczej niczego innego nie oczekiwałem :mrgreen: )


Stieg Larsson bez wątpienia miał wielki talent układania wielowątkowych, wciągających historii i szczerze polecam lekturę jego trylogii, zwłaszcza fanom skandynawskich kryminałów. Czyta się naprawdę dobrze.
Mimo wszystko zdecydowanie wolę jednak Mankella i jego Kurta Wallandera, poczciwca, który jest bardziej prawdziwy i zwyczajnie bliższy czytelnikowi, niż bohaterowie Millenium.

M - 2010-12-23, 14:23

Czytałem cały cykl. Świetne powieści - choć najlepszą, bez wątpienia, jest część pierwsza. Na drugą i trzecią należałoby spojrzeć jak na jedną powieść, ponieważ wydarzenia są ściślej ze sobą powiązane. Trochę może kłuć w oczy fakt, iż czarne charaktery, jeden w drugiego, nienawidzą kobiet albo mają z nimi jakiś problem. Trochę to takie... grubo ciosane. Ale, pamiętać należy, że to literatura rozrywkowa i na takie fakty można spojrzeć przez palce. Zwłaszcza, że mankament ten (o ile można to tak określić) jest niwelowany świetnym stylem autora, frapującą fabułą i niebanalnymi głównymi bohaterami, a raczej ich dwójką, bo pozostali nie wyróżniają się. Najważniejszą postacią tych powieści jest Lisbeth Salander.

Powieści te są warte polecenia. Nie ustępują pola amerykańskim bestsellerom. I są cholernie uzależniające. Przyjemnie będzie do nich wrócić za jakiś czas. Już na spokojnie, bez nerwowego przewracania kartek i połykania zdań ;-)

Kamil - 2011-12-18, 12:59

Skończyłem dziś w nocy :) Książka zaskakująco ciekawa, nie spodziewałem się, szczególnie po przynudnym początku, dalej po prostu nie sposób się oderwać. Na pewno chce przeczytać kolejne tomy.

spojleryyyyyy

Ale żeby nie było tak różowo to się poczepiam :D chociaż w sumie nie zepsuło mi to w żaden sposób przyjemności z lektury
- trochę przesłodzony koniec (rozwiązanie sprawy tego przemysłowca-gangstera)
- główny bohater zbyt dobry (dziennikarz ktory walczy o prawo i sprawiedliwość, te jego wyrzuty sumienia z zatajenia informacji)
- szlag mnie wziął jak bohater zdecydował się samodzielnie odwiedzić morderce, od razu wiedziałem że skończy to się w jakimś lochu tortur, ale i tak to było ekscytujące i czytałem w napięciu
- polowanie na Mikaela w głębi wyspy: no kurde, morderca nie mógł zwyczajnie, jakby nigdy nic, do niego podejść i zastrzelić, fakt, że morderca był obłąkany i nie myślał racjonalnie, ale tyle lat nie popełniał błędów a potem taka fuszerka...

Nieznany - 2011-12-18, 13:23

Z zarzutami muszę się zgodzić, zwłaszcza z tym:
kenaz napisał/a:
szlag mnie wziął jak bohater zdecydował się samodzielnie odwiedzić morderce, od razu wiedziałem że skończy to się w jakimś lochu tortur, ale i tak to było ekscytujące i czytałem w napięciu
No ale bez tego nie byłoby takiego a nie innego rozwiązania. :lol:
Kamil - 2011-12-18, 13:34

Nieznany napisał/a:
No ale bez tego nie byłoby takiego a nie innego rozwiązania.

Lepiej by już było jakby sobie spacerując dostał w łeb niespodziewanie i został zawleczony do tego lochu (powiedzmy, że morderca już by się zbyt bał wykrycia albo miał dość węszenia).

Viwoo - 2011-12-19, 22:32

kenaz napisał/a:
Książka zaskakująco ciekawa, nie spodziewałem się, szczególnie po przynudnym początku, dalej po prostu nie sposób się oderwać. Na pewno chce przeczytać kolejne tomy.

Miałam podobnie, początek dla mnie nieciekawy, jakieś finanse, przestępstwa gospodarcze czy coś, ale jednak okazało się, że dalszy ciąg jest znacznie bardziej interesujący i mnie wciągnęło.
Natomiast obawiam się, że pozostałe dwie części już mi tak nie przypasują. Ale mam nadzieję, że się mylę i nie będzie tak źle :p

Czarna_Smoczyca - 2011-12-20, 11:03

Viwoo napisał/a:
Natomiast obawiam się, że pozostałe dwie części już mi tak nie przypasują. Ale mam nadzieję, że się mylę i nie będzie tak źle :p


dla mnie wszystkie czesci byly jednakowo ciekawe i wciagajace. A czy ktos widzial filmy??

Nieznany - 2011-12-20, 11:17

Widziałem te skandynawskie, teraz powstaje amerykańska wersja. Świetna Lisbeth Salander, całość na prawdę bardzo dobra. :)
Kamil - 2011-12-20, 12:13

Nieznany napisał/a:
Widziałem te skandynawskie, teraz powstaje amerykańska wersja.

Premiera 13 stycznia. Wybieram się do kina, głównie ze względu na muzykę (Trent Reznor z Nine Inch Nails, ten co robił muzyke to The Social Network, widocznie Fincher lubi z nim współpracować). Zwiastuny wyglądają zachęcająco.

Córka Lavransa - 2011-12-20, 12:26

Filmy skandynawskie są rewelacyjne. Lisbeth jest perfekcyjna.
Amerykańską wersję obejrzę, oczywiście, ale bez entuzjamu.

Aura - 2011-12-20, 15:59

W gruncie rzeczy nie wiem, czemu te powieści narobiły tyle hałasu. Czytałam tylko część pierwszą, więc nie wiem, jaki cała trylogia ma poziom, ale... hm.
To dobra ksiażka. Wciągająca. Nie mogłam się oderwać. I z racji mojego feministycznego zacięcia bardzo się cieszę, że Autor zwrócił uwagę na problemy kobiet, na pewne problemy społeczne. Ciekawie też wykreował Lisbeth Salander, główną bohaterkę.
Książce jednak daleko od ideału, bo:

kenaz napisał/a:
- szlag mnie wziął jak bohater zdecydował się samodzielnie odwiedzić morderce, od razu wiedziałem że skończy to się w jakimś lochu tortur, ale i tak to było ekscytujące i czytałem w napięciu
- polowanie na Mikaela w głębi wyspy: no kurde, morderca nie mógł zwyczajnie, jakby nigdy nic, do niego podejść i zastrzelić, fakt, że morderca był obłąkany i nie myślał racjonalnie, ale tyle lat nie popełniał błędów a potem taka fuszerka...

Zgadzam się. I do tego:

- główny bohater jest po prostu kiepski. Papierowy. Bardzo słabo wypadł przy Lisbeth Salander.
- miałam wrażenie, że Autor przesadza z brutalnością, taka chęć robienia wrażenia na siłę, co skutkuje tym, że w ogóle wrażenia nie robi.

Paleolog - 2011-12-20, 21:21

Czarna_Smoczyca napisał/a:
A czy ktos widzial filmy??


Ja widziałem pierwszą część. I o ile zgadzam się z Córką, że filmy skandynawskie są generalnie rewelacyjne, to akurat adaptację powieści Larssona uważam za słabą.

Może spodziewałem się czegoś więcej. A może po prostu za słaby uważam już sam fakt, że wersja filmowa nie dorównuje książce.

Riza - 2012-01-02, 20:52

Faktycznie, główny bohater mógł być przedstawiony inaczej. Larsson chyba chciał zrobić z niego takiego "wolnego faceta" i tym bardziej nie pasuje do tej roli Daniel C. w amerykańskiej produkcji.

Ale wątek kryminalny w części pierwszej jest przeprowadzony bardzo fajnie i szkoda, że nie postarał się o takie coś w dwóch kolejnych częściach. Chyba jedynka miała wciągnąć wszystkich w losy Lisbeth, o której głownie jest ta seria.
A na film idę teraz na pewno.

maravilla - 2012-01-07, 17:14

a co myślicie o Erice?

dla mnie pozostaje nieodgadniona albo nieprawdopodobna ;]

film zobaczę i porównam ze skandynawską wersją (książka była tak dobra że ciężko będzie zrąbać ten film)

Córka Lavransa - 2012-01-07, 20:18

maravilla napisał/a:
a co myślicie o Erice?

Podobała mi się aż do części trzeciej. Te ciągłe powtarzanie, jaka to ona jest seksowna i jakie ma urozmaicone życie seksualne zwyczajnie mnie nią znudziły.

Bruixa - 2012-01-09, 00:29

Paleolog napisał/a:

Ja widziałem pierwszą część. I o ile zgadzam się z Córką, że filmy skandynawskie są generalnie rewelacyjne, to akurat adaptację powieści Larssona uważam za słabą.

Może spodziewałem się czegoś więcej. A może po prostu za słaby uważam już sam fakt, że wersja filmowa nie dorównuje książce.

Oglądałam szwedzkie ekranizacje wszystkich 3 części i się z Tobą nie zgodzę. Podobały mi się; mimo pewnych skrótów (co było do przewidzenia), uważam, że to dobra robota. A do amerykańskiej wersji jestem z góry uprzedzona. Wszystkie hollywoodzkie przeróbki filmów europejskich, jakie miałam okazję widzieć, były gorsze od oryginałów: gwiazdorskie, efekciarskie, przedobrzone, a klimat i koloryt lokalny ginął bezpowrotnie.

Córka Lavransa - 2012-01-09, 09:14

Bruixa napisał/a:
Podobały mi się; mimo pewnych skrótów (co było do przewidzenia), uważam, że to dobra robota. A do amerykańskiej wersji jestem z góry uprzedzona. Wszystkie hollywoodzkie przeróbki filmów europejskich, jakie miałam okazję widzieć, były gorsze od oryginałów: gwiazdorskie, efekciarskie, przedobrzone, a klimat i koloryt lokalny ginął bezpowrotnie.

Popieram. Widziałam trailer amerykańskiej wersji - prawodpodobnie będzie kolejna rąbanka typu seks&przemoc. No i jak zobaczyłam posiadłość Vangera... nie ma w niej nic "szwedzkiego", zero klimatu, łajthaus w miniaturze. :-/

Nieznany - 2012-01-09, 09:30

Zgadzam się z Bru, pomimo koniecznych skrótów, być może nawet nieco zbyt dużych, szwedzkie filmy były na prawdę niezłe, a skandynawska Lisbeth Salander wymiata, taką ją sobie właśnie wyobrażałem. :mrgreen: Amerykańską wersję oczywiście obejrzę, z ciekawości, ale nie obiecuje sobie zbyt wiele.
Julietta - 2012-02-07, 11:02

To ja mam inaczej..

Własnie obejrzałam film!! Cudowny, świetny, wciagający, trzymający w napieciu! Ah!

to było o amerykańskiej wersji... próbowałam szwedzką, ale zaczęlam usypiać -dziś postaram się dokończyć, a potem skonfrontować z książką, ponieważ nie pamiętam, by jakiś kryminał mnie tak zachwycił.

Mikael skandynawski jest jakiś matołowaty z wyglądu i ruchów... Lisabet może ładniejsza fizycznie, bo umalowana, a nie bez brwi przez większość filmu, ale kreacja amerykańska dla mnie bardziej naturalna w swej inności - mega pomysł przygotowania zupki chińskiej -po tym już wiemy, że ona jest >inna<

Kamil - 2012-02-07, 15:07

Julietta napisał/a:
Mikael skandynawski jest jakiś matołowaty z wyglądu i ruchów...

Miałem takie wrażenie przez cały film. Dlatego tak mi podpasował Daniel Craig już w zwiastunie wersji amerykańskiej (której jeszcze nie obejrzałem), pasuje po prostu idealnie, a scena w której wchodzi pierwszy raz do mieszkania Lisbeth to dosłownie kopia mojego wyobrażenia.

Córka Lavransa - 2012-02-07, 21:39

Julietta napisał/a:
Mikael skandynawski jest jakiś matołowaty z wyglądu i ruchów...

:hehe:

Może. Ale skandynawski taki. A że jednocześnie nie przepadam za Craigiem (jego wyraz twarzy powoduje, że mam ochotę zasunąć mu obcasem w... stopę :-P ) to zdecydowanie szwedzki Mikael pozostanie moim ulubionym. :)

Nieznany - 2012-02-07, 22:35

Zgadzam się z Córką. Przecież to ma być Szwed, on nie może mieć amerykańskiego "keep smiling" na twarzy. :-/
Julietta - 2012-02-08, 09:57

Ej, Craig nie ma keep smailingu na twarzy :/

Ja z mojej wycieczki do Szwecji zapamiętałam Szwedów jako dość przystojnych blondynów (uogólniając), a ten Mikael nie w ząb.. .

Kamil - 2012-02-08, 10:20

Nieznany napisał/a:
on nie może mieć amerykańskiego "keep smiling" na twarzy.

Craig nie ma... i nie jest Amerykaninem.

No i mi się bardziej kojarzy ze Szwedem niż aktor w szwedzkiej wersji.

Nieznany - 2012-02-08, 10:53

No dobra, no to Angolem. :-P A ja jednak wolę szwedzkiego Mikaela, ten bohater powinien być taki trochę znużony życiem i oklapnięty, bo dopiero co przegrał ważną sprawę sądową i jego kariera się waliła w gruzy a do tego podjął się rozwiązania niełatwej zagadki kryminalnej. No cóż... Craig mi tu nie pasuje, ale dam mu szansę i na pewno rzucę okiem na ten film, jak tylko będę miał taką szansę. :)
Córka Lavransa - 2012-02-08, 11:05

Nieznany napisał/a:
A ja jednak wolę szwedzkiego Mikaela, ten bohater powinien być taki trochę znużony życiem i oklapnięty, bo dopiero co przegrał ważną sprawę sądową i jego kariera się waliła w gruzy a do tego podjął się rozwiązania niełatwej zagadki kryminalnej. No cóż... Craig mi tu nie pasuje, ale dam mu szansę i na pewno rzucę okiem na ten film, jak tylko będę miał taką szansę.

Pod tym się podpisuję, natomiast jeśli chodzi o wyraz twarzy, to niekoniecznie o "keep smiling" mi chodziło, mnie się wydaje, że on ma bardzo duże mniemanie o sobie i strasznie mnie to drażni.

Julietta - 2012-02-08, 11:15

Nie kłócę się, ale dla mnie ma po prostu bardziej inteligentny wyraz ;-)
Czego dowodem jest -ciepłe ubranko przy powtórnym przyjexdzie do Hedestad, a nie jak tamten... drugi raz (przxecież już widział, że zimno!) w cienkiej skórce na grzbiecie :mrgreen:

Cthulhu - 2012-03-06, 15:14

Ostatnimi czasy dużo myślę o tej książce. Narobiła dużo szumu i rośnie we mnie ambicja, aby się z nią bliżej poznać. Przeczytam jeszcze kilka pozycji, które stoją w kolejce i sięgam po tą Trylogię :mrgreen:
milena88 - 2012-03-10, 19:55

Przeczytałam wszystkie 3 tomy a teraz biorę się za kolejne szwedzkie kryminały czyli Lackberg:) Polecam :)
Bartek - 2012-03-16, 07:21

Przeczytałem wszystkie trzy tomy, bardzo mnie wciągnęła cała historia, aczkolwiek Lisbeth czasem jest wielce wyolbrzymiana, szczególnie podczas "scen walki". Generalnie książka mi się podobała, z chęcią przeczytałbym coś podobnego :)
Próbowałem również zabrać się za film. Wyszło tyle, że nie wyszło. Po 35minutach sobie darowałem i stwierdziłem, że wrócę do tego w przyszłości. Było to jakiś tydzień temu i do tej pory nie wróciłem do filmu :]
W ogóle nie podobają mi się aktorzy, zupełnie odbiegają od mojej wyobraźni. W książce Erika opisywana jako piękna kobieta, natomiast w filmie....
No cóż, z waszych postów wyżej wnioskuję, że ma pojawić się amerykańska wersja filmu. Czekam z niecierpliwością :D

Nieznany - 2012-03-16, 08:18

Amerykańska wersja już jest, jeśli chciałbyś znać opinię Córki Lavransa i moją, to pozwolę ją sobie wyłuszczyć. Mianowicie uznajemy szwedzkie filmy za być może nie idealne, bo kilka osób nie do końca pasowało do swoich książkowych pierwowzorów (zwłaszcza Mikael, no ale być może Erika też, choć nie zwróciłem na to aż takiej uwagi, gdyż jest ona postacią drugoplanową). No ale szwedzka wersja jest na prawdę przyzwoita w porównaniu do wersji amerykańskiej, uślicznionej i udelikatnionej. :-?
Bartek - 2012-03-16, 09:03

No to się rozejrzę i może w najbliższym czasie obejrzę. Dam znać jak ją oceniam :)
Dolly - 2012-04-15, 11:45

Ja zaczęłąm czytać własnie "mężczyzn..." i muszę przyznać że fajnie się czyta.
magiczna - 2012-05-09, 17:33

Pochłonęłam w bardzo krótkim czasie pierwszą i drugą część, jestem nimi zachwycona!
Goldi_91 - 2012-07-11, 13:54

lisclistopadowy napisał/a:
Przeczytaj koniecznie i nie zniechęcaj się przydługim wstępem w pierwszej części, potem się przyda


Mnie strasznie zniechęcił właśnie wstęp. Niedawno podczas rozmowy koleżanka zapytała mnie co sądzę o właśnie tej książce. Odpowiedziałem jej, że gdyby ominąć pierwsze 120-130 stron oraz ostatnie 60, to byłaby świetna. Odpowiedziała mi, że zatrzymała się koło setnej...

Emoonia - 2013-03-25, 17:21

U mnie Larsson ma duży plus choćby za samo zainteresowanie mnie skandynawskim kryminałem. Na a za Lisbeth już w ogóle... Fantastyczna bohaterka, jasne, że przerysowana, ale ja nie chcę czytać o pani z banku, tylko o kimś wyjątkowym :P Rzeczywiście, książka początkowo trochę męczy, jak dla mnie za dużo wtrętów reklamowych i rozpisywania się o sytuacji rządowej (z polityką u mnie średnio), ale im dalej, tym jest lepiej. Choć najbardziej podobał mi się pierwszy tom, z wyraźną zagadką kryminalną (uwielbiam babranie się w przeszłości, wielokrotnie zatarte ślady, a już tematyka feministyczna to dla mnie raj), do tego podobał mi się mroczny, chłodny klimat książki. Dwie kolejne części nie czytały się już tak szybko, ale cała historia bardzo zapadła mi w pamięć. Wielka szkoda, że Larsson już niczego nie napisze :(

Z całej książki najbardziej mi się podobało, jak
Spoiler:
Lisbeth odgrywa się na swoim kuratorze. O rany, takie coś powinni obowiązkowo przeczytać wszyscy gwałciciele, a także ofiary gwałtów, żeby wiedziały, że nie są bezsilne.
W filmie to zresztą też było świetnie pokazane ;) Oczywiście, piszę tu o wersji szwedzkiej, amerykańskiej nie oglądałam i się boję. Lisbeth zdecydowanie ma dla mnie twarz Noomi Rapace.

Więcej takich książek poproszę!

firletka - 2014-07-04, 00:32

książka świetna, film szwedzki tez, ale nie craig w usa
Nieznany - 2015-08-28, 23:36

Cóż, nadeszła pora na kontynuację tematu, bo ukazała się kontynuacja Millenium. Przy czym "kontynuacja" to duże niedopowiedzenie, bo powstała na prykaz ojca i brata Larssona, którzy odziedziczyli prawa autorskie i w całości została napisana przez jakiegoś gościa, który wcześniej napisał biografia piłkarza Zlatana Ibrahimowicia... Boję się takich kontynuacji, ale to przeczytam, taka karma. ;)

Więcej o temacie:
http://wyborcza.pl/1,7547...a_sprzedaz.html
http://wyborcza.pl/1,7547...agi-stiega.html

Fragment:
http://wyborcza.pl/1,7547...ej-odslony.html

@edit: przeczytałem pół fragmentu póki co i muszę mocno ściskać zęby, żeby nie zacząć kląć na całe gardło. Spójrzmy na te dwa akapity:

Cytat:
LISBETH OBUDZIŁA SIĘ w wielkim podwójnym łóżku, leżąc w poprzek. Przypomniała sobie, że śnił jej się ojciec. Poczucie zagrożenia otulało ją jak płaszcz. I nagle przypomniała sobie poprzedni wieczór i doszła do wniosku, że równie dobrze może to być reakcja chemiczna zachodząca w jej organizmie. Miała ostrego kaca. Wstała i chwiejąc się na nogach, ruszyła do wielkiej łazienki z jacuzzi, marmurem i całym tym kretyńskim luksusem. Chciało jej się wymiotować. Ale opadła tylko na podłogę i ciężko oddychała.

Potem wstała, spojrzała w lustro i zobaczyła swoje przekrwione oczy. Nie był to widok krzepiący. Z drugiej strony dopiero minęła północ. Pomyślała, że pewnie spała nie dłużej niż kilka godzin. Wyjęła z szafki szklankę i napełniła ją wodą. W tej samej chwili wróciło wspomnienie snu. Ścisnęła szklankę tak mocno, że szkło pękło i zraniła się w rękę.


Krótkie. Trochę. Kurr... Te. Zdania. Nie wiem i nie jestem pewien, czy chcę wiedzieć, czy to autor czy tłumacz zapomnieli o zdaniach złożonych, dzięki którym, jeśli są rozważnie używane, tekst czyta się płynniej a nie zahacza o każdą kropkę jak o wystający kamień na ścieżce. PO drugie primo - albo zmieniła się wymowa jej myśli po latach, które przeżyła w tak zwanym międzyczasie, albo Lisbeth zmiękła. Naszej starej (młodej) dobrej (bez komentarza) Lisbeth chciało by się raczej rzygać a nie wymiotować. Takie jest moje prywatne odczucie.

Uhm... taa.. koniecznie trzeba to przeczytać. :zlo

Deina Eldathiel - 2015-08-30, 00:30

Ten fragment. Brzmi. Niepokojąco. Źle.
Raziel - 2015-08-30, 14:08

Biograf Zlatana - Pisarze, którzy nienawidzą czytelników.
Nieznany - 2015-08-30, 23:56

Przy czym słowo "pisarze" jest w tym tytule tak wielkim niedomówieniem, jak nazwanie Jarosława K. "wielkim człowiekiem".
Córka Lavransa - 2015-08-31, 00:37

Cytat:
Ten fragment. Brzmi. Niepokojąco. Źle.

Otóż. To. :zlo

Żabka - 2015-09-05, 14:09

Czytałam recenzje jakiegoś gościa, który określił tą książkę jako bardzo słabą
Dla mnie już sam pomysł napisania kontynuacji jest co najmniej bardzo słaby, jeśli nie beznadziejny. Musieliby znaleźć kogoś kto na prawdę umiałby wczuć się w tak specyficzny styl. :roll:

Bruixa - 2015-09-22, 21:21

Chyba sobie daruję.
Gdzieś kiedyś słyszałam, że Larsson zdążył już sporo napisać IV części Millenium, można by się spodziewać, że ktoś to dokończy, a nie, że jakiś facet porwie się na naśladownictwo :-?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group