Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Klasyka - James Clavell

Paleolog - 2010-01-25, 18:10
Temat postu: James Clavell
Jeden z moich mistrzów.

Najbardziej znany z książek, które doczekały się ekranizacji: "Króla szczurów" i "Szoguna", ale pozostałe utwory tego misternego tkacza znakomitych historii są tak samo warte uwagi. Właśnie równą formę uważam za najcenniejszego asa, jakiego Clavell chował w rękawie - lubię właściwie wszystkie jego książki i nie umiałbym wybrać tej jednej 'najlepszej'. Utrzymywanie wysokiego poziomu było tylko jednym z wielu atutów pisarza. Tworzył świetne opowieści - wielowątkowe, z mnóstwem pierwszoplanowych postaci, sprawiedliwie dzieląc uwagę czytelnika tak między tych głównych bohaterów, jak i tych pozornie mniej ważnych. Jego książek nie da się zwyczajnie czytać, je się chłonie, nie mogąc przestać. Fascynujący sposób narracji, postacie z krwi i kości, wiernie oddane realia, czego można chcieć więcej?

Clavellowi udało się coś pozornie nie do osiągnięcia - tworzył wielką literaturę, jednocześnie pisząc dla wszystkich.

Mam do niego sentyment także przez wzgląd na pewną drobnostkę: powieść "Gai - Jin" zadedykował po prostu czytelnikowi. Nie żadnej znanej i bliskiej autorowi osobie, ale każdemu, kto akurat trzyma książkę w ręku. Kiedy czytałem owo dzieło zerkając na dedykację poczułem się ważny. Szalenie przyjemne uczucie. Pewnie Clavell nie był jedynym, który w ten sposób mrugnął do czytelnika, pewnie nawet nie był pierwszym. Ale i tak miło wiedzieć, że lubił swoich odbiorców. Przecież bez nas, czytelników, nawet najgenialniejsza literatura nie miałaby sensu, tylko czasem niektórzy pisarze o nieco zbyt rozdętym ego o tym zapominają. Z reguły tacy, którzy twórcy azjatyckiego cyklu nie sięgają do pięt.

Jeśli ktoś nie czytał: polecam koniecznie. Gdybym miał wybrać od jakiej książki zacząć przygodę z Clavellem poleciłbym "Tai - Pana", choć tak naprawdę ma to drugorzędne znaczenie: ten pan w jakiś czarodziejski sposób zamieniał w złoto wszystko, czego dotknął.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-07-23, 16:18

Ostatnimi czasy przybyło w moim domu cztery książki Jamesa Clavella, brat przeczytał Króla szczurów i stwierdził, że od tej pory będzie to jednak z jego najlepszych książek jakie czytał. Na równi z Ojcem chrzestnym, a to jest naprawdę wyróżnienie, bo Ojca chcrzestnego dotychczas uważał, za swój numer jeden. :)

Mam wiec pod ręką Króla Szczurów, Tai-pan, Noble house i Shoguna. W planach są ostatnie dwie jakie sa na rynku - Whirlwind i Gai-Jin.

Z chęcią sięgnę po którąś, a kto wie, jeśli mnie porwie opowieść, to może i po wszystkie. :)

Córka Lavransa - 2010-07-23, 21:39

Ja zaczęłam od "Shoguna", sporo lat temu, na bazie fascynacji serialem. :)
Do tej pory uważam tę powieść za najlepszą, jeśli chodzi o tematykę japońską. Świetnie moim zdaniem Clavell przedstawia mentalność Japończyka i szok kulturowy Europejczyka w zderzeniu z tym arcyciekawym narodem.
Kolejną książką tego autora, jaką miałam w ręku - i na półce zaraz potem - był "Król szczurów". Wspaniała powieść psychologiczna. Autorowi udaje się uchwycić uwagę czytelnika od pierwszych stron i utrzymać ją do ostatnich - wydaje się, że bez większego wysiłku.
Podobał mi się również "Gai-jin", ale "Noble House" już mnie lekko zmęczył. Niestety, do dziś nie upolowałam w żadnej z bibliotek "Tai Pana".

Paleolog - 2012-03-17, 11:28

Skończyłem "Whirlwind", książkę zamykając cykl azjatycki. Cegła (1200 stron), ale czyta się w try miga, podobnie jak pozostałe książki tego autora. Clavell bezsprzecznie miał niezwykły dar ciekawego opowiadania.
Ponieważ tym sposobem przeczytałem cały cykl azjatycki pozwolę sobie na małe podsumowanie. Uważam za niezwykłe to, że wszystkie te książki w jakiś sposób się ze sobą łączą, mimo że formalnie nie stanowią sagi, a nazywanie ich cyklem jest zdecydowanie umowne. Można czytać je osobno, ale znajdywanie nawiązań do innych powieści stanowi prawdziwą gratkę dla kogoś, kto Clavella zwyczajnie polubił. Autor nawiązuje nawet do "Króla szczurów", książki na pozór zupełnie odrębnej i nie związanej z historią rodu Struanów i Noble House: kilkukrotnie (także w 'Whirlwind') wymieniony jest pisarz Peter Marlowe, główny bohater "Króla szczurów" (swoją drogą alter ego Clavella), wspominany jako znajomy postaci z innych powieści.
Cykl azjatycki warto poznać, choć oczywiście niektóre części są lepsze niż inne - za najbardziej udane książki Clavella uważam "Szoguna", "Tai-pana", "Gai-jin" i "Króla szczurów", choć pozostałe też są godne polecenia, także "Whirlwind". W tej ostatniej książce uderzyło mnie jednak coś, czego wcześniej nie zauważałem - mnogość zwrotów akcji momentami staje się nużąca. Przy pierwszej czy drugiej książce Clavella to nie razi, przy kolejnej powoduje jednak wrażenie pewnego sprawdzonego schematu, którym podąża pisarz, zmieniając jedynie czas i miejsce opowiadanej historii.

Zauważyłem coś jeszcze - Clavell pisząc o rewolucji w Iranie (tam bowiem dzieje się akcja "Whilrwind") wyraźnie zajmuje stronę świata zachodu, a fanatyczni islamiści są często przedstawiani jako motłoch. To o tyle niezwykłe, że pisząc o Japonii czy Chinach bardzo dobrze czuł mentalność tamtejszych ludzi i bardzo dobrze rozumiał pewne meandry kulturowe czy historyczne. Tu, mam wrażenie, po prostu niezbyt lubi mieszkańców kraju, w którym umieścił akcję swojej książki - dlatego trochę zabrakło mi tego drugiego, czy nawet trzeciego dna, do którego się przyzwyczaiłem w jego poprzednich powieściach.

I jeszcze jedna luźna uwaga dotycząca okładki książki - czytając wyobrażałem sobie, że "zielone opaski", czyli rewolucjoniści, nosili rzeczone opaski na ramionach. Dopiero pod koniec lektury dzięki maleńkiej ilustracji na okładce zorientowałem się, że mieli je jednak na głowach :) Morał z tego taki, że okładki to jednak ważna rzecz.

Podsumowując: niezła książka. Cykl natomiast świetny. Podobnie jak pisarz.

Sebastian - 2018-01-01, 22:15

"Król szczurów", który dostałem bodaj na zakończenie podstawówki czy za udział w jakimś konkursie w gimbazie był przez lata mają ulubioną książką.

Oprócz "Króla..." czytałem tylko "Tai Pan" i się trochę zawiodłem. O ile siłą tej pierwszej są pewne socjologiczne przemyślenia (być może dlatego, że oparta częściowo na wspomnieniach samego autora) to "Tai Pan" jest już powieścią typowo przygodową. Marynistyka nie specjalnie mnie interesuje, ale odniosłem taką korzyść, że przynajmniej nauczyłem się kilku podstawowych pojęć :)

Córka Lavransa - 2018-01-11, 13:40

Mój mąż od kilku dni odświeża sobie serialowego Shoguna, co sprawia, że mam olbrzymią ochotę na lekturę. Nie wiem, kiedy, ale na pewno znowu przeczytam... :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group