Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka polska - PILIPIUK, Andrzej - Jakub Wędrowycz, Kuzynki...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-08, 19:58
Temat postu: PILIPIUK, Andrzej - Jakub Wędrowycz, Kuzynki...


Operacja "Dzień Wskrzeszenia"


Rok 2014, krajobraz po wojnie nuklearnej. Dwie trzecie mieszkańców Ziemi nie żyje. Tą katastroficzną wizją autor wprowadza czytelnika w świat opowieści. Jednak pomyli się ten, kto stwierdzi, że jest to opowieść o losach świata po globalnym kataklizmie.
W tajnym instytucie w Warszawie grupa naukowców opracowała maszynę umożliwiającą podróże w czasie. Aby odwrócić historię wysyłają w przeszłość ludzi, których zadaniem jest unieszkodliwienie przodków szalonego polskiego prezydenta-militarysty, którego chęć uczynienia z Polski mocarstwa atomowego doprowadziła do niemal całkowitej zagłady ludzkości.
Bohaterami książki Pilipiuka jest piątka młodych ludzi wytypowanych spośród tysięcy dzięki szczegółowym testom psychologicznym. Oni mają to zadanie wykonać.

Na okładce książki Jacek Dąbała pisze: „Andrzej Pilipiuk nie traci czasu na rozwlekłe opisy ani literackie popisy…” Zgadza się. „Dzień Wskrzeszenia” czyta się szybko, cały czas coś się dzieje. Opisów jest mało, choć trudno powiedzieć czy to jest zaleta czy wada. Jest to na korzyść szybkiej akcji, jednak nie sprzyja lepszemu poznaniu świata przedstawionego. Zabieg ten upodabnia książkę do literatury sensacyjnej.

Temat, z którym autor spróbował się zmierzyć jest trudny. Podróże w czasie nie są nam jeszcze znane (i pewnie długo nie będą). Nie znamy dokładnie praw rządzących czasem. A tak po prawdzie nie wiadomo nawet czy takie podróże są w ogóle możliwe. Tak więc wszystkie dociekania fantastów są tylko ich własną wizją, tym bardziej udaną, im bardziej przekonującą. A jest bardzo wielka liczba pytań, które pojawiają się podczas rozważania nad barierami czasu. Andrzej Pilipiuk stara się przynajmniej częściowo na nie odpowiedzieć. Czytając „Dzień Wskrzeszenia” możecie sami ocenić na ile mu się udało. Na pewno autor stara się wyjaśnić na jakiej zasadzie odbywają się skoki w czas. Ma swoją wizję i wykłada ją czytelnikowi. Pojawiają się jednak nieścisłości w owej teorii, drobne wprawdzie, ale są.

Język powieści jest taki, powiedziałbym – „współczesny”, mniej literacki niż kiedyś. Krótkie zdania, czasami wtrącenia z mowy potocznej. Współczesna fantastyka pisana jest często w ten sposób, wykazując tendencję do skrótowości. Książkę wtedy, owszem, czyta się szybkiej, niemal jednym tchem. Ale takie książki najczęściej po przeczytaniu się szybko zapomina. Bo oprócz wartkiej akcji nie pozostaje nic, co mogłoby nam utkwić w pamięci na dłużej. Niewiele jest rzeczy, które zmuszają na chwilę do zastopowania, do refleksji, zastanowienia.

Jeżeli potraktować tę powieść jako czystą rozrywkę to z dużym prawdopodobieństwem mogę zapewnić, że nikt się nie zawiedzie. „Operacja – Dzień Wskrzeszenia” zapewni nam miły wypoczynek. W sam raz na długi jesienny wieczór, gdy za oknem paskudna pogoda.
Biorąc „Operację…” pierwszy raz do ręki spodziewałem się, że elementów fantastyki będzie w niej więcej. Tymczasem lwia część akcji dzieje się jednak w XIX-wiecznej Warszawie. Bardziej pasuje zatem na półkę z książkami o fabule historycznej niż fantastycznej, bo w zasadzie tylko motyw podróży w czasie wiąże się z fantastyką.

Tifa Lockhart - 2008-11-29, 16:43

Nie podobała mi się ta książka . Za nudna dla mnie . Ale fabuła obstukana . Zagłada , podróż w przeszłość i ratują ziemię . Nudne i tyle. ;D
Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-29, 17:32

Czy nudna? Mi wręcz przeciwnie, bardzo szybko się ją czytało i całkiem przyjemnie. Ale niestety równie szybko się zapomniało.
Tina - 2008-11-29, 20:08

To wygląda niebywale kusząco... Mógłby mi ktoś powiedzieć, czy warto zainwestować te 120 zł?
Tifa Lockhart - 2008-11-30, 08:27

Tak zainwestuj te pieniądze. Te książki są tego warte. Mówię z ręką na sercu. ;-) ;D
Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-30, 08:59

Pilipiuk jest dobry w pisaniu łatwo czytających się książek, rozrywkowych i jednocześnie mało wymagających od czytelnika. Po przeczytaniu Operacji Dzień Wskrzeszenia i Kuzynek zakończyłem przygodę z Pilipiukem. Przynajmniej na razie. Autor nie zachwycił mnie na tyle, żebym z utęsknieniem czekał na jego kolejne książki. Nie mówię, że pisze źle. Dla mnie to po prostu nie ten typ fantastyki, który lubię czytać.
Tina - 2008-11-30, 10:28

Pilipiuka znam w sumie jedynie z kilku opowiadań, ale spodobał mi się jego styl pisania. W końcu trochę książek typowo rozrywkowych nie zaszkodzi... :) (hm... czyżby się zbliżały moje urodziny? 8-) ) Zaryzykuję i zobaczę co z tego wyniknie.
Utopiste - 2008-11-30, 18:00

Kroniki Jakuba Wędrowycza przypadły mi do gustu zdecydowanie bardziej niż pozostałe książki Pilipiuka, choć ostrzegam, że w dużych dawkach mogą być niestrawne. Poza tym pisarz ma specyficzne poczucie humoru i nie każdemu może ono odpowiadać.
algreholt - 2009-01-10, 23:02



Były sobie supermenki trzy... Byłą agentka CBŚ jest geiuszem informatycznym, która dzięki swoim zdolnościom i pomocy supernowoczesnego sprzętu odnajduje swoją starą kuzynkę...

Starą to mało powiedziane, Stanisława ma, bagatela, czterysta lat, a to wszystko za sprawą mistrza Sędziwoja i jego "kamienia filozoficznego" któy nie tylko przedłuża życie, ale jeszcze potrafi zamieniać ołów w złoto...

Do tego wszystkiego mmy jeszcze tysiącletnia księżniczkę bałkańską - Monikę, która to swój wiek zawdzięcza tym, że jest... wampirem.

Wszystkie trzy spotykają się w Krakowie w latach współczesnych i mają wspólny cel. Odnaleźć Mistrza Sędziwoja, by ten poratował ich, gdyż zapasy "kamienia filozoficznego" im się kończą...

Czyta się łatwo jak to u Pilipiuka bywa, nie ma przydługich opisów, wiele dialogów, dla mnie przypomina literaturę dla młodego czytelnbika, co nie zmienia faktu, że bardzo przyjemnie spędziłem czas nad tą książką.

Może nie jest to literatura najwyższych lotów, ale mimo wszytstko miło mi było po nią sięgnąć. Jest to pierwsza część trylogii. Dwie kolejne książki "Księżniczka" i "Dziedziczki", już czekają na mnie na półce więc wybaczcie, ale nie można ich tam tak samotnie zostawić :)

Moja ocena 4/6



Ciąg dalszy "Kuzynek" czyli przygód długowiecznej Stasi, jej kuzynki byłej agentki CBS i wampirki Moniki.

Tym razem dziewczyny mają kłopot w postaci łowców wampirów. Takich w starym stylu z osikowym kołkiem pod pachą i srebrnymi kulami w zanadrzu. Pojawia się nawet Van Helsing, który tak naprawdę to ma na imię inaczej, ale Stocker zapomniał jego prawdziwe imię bo był po kilku głębszych, gdy usłyszał opowieść o Vladzie i wymyślił mu takie.

Jak to w książkach Pilipiuka akcja bardzo żwawa, chociaż przewidywalna. Czyta się jednak szybko i fajnie. Z ciekawością czekałem na dalsze losy bohaterów.

Przeczyatalo się bardzo szybkoi, mimo, że nie jest to literatura najwyższych lotów to wciąga.

Polecam, moja ocena 4/6



No i skończyłem. Trzeci tom cyklu "Kuzynki" Nasze bohaterki odkupują stary PGR we wsi Kruszewice i odbudowują stary dwór. LAszlo i Armitrius wyruszają do Trondheim w poszukiwaniu architekta z przeszłości, a Mistrz Sędziwój ma zamiar jechać do Tajwanu. Tyle jeśli chodzi o okładkę z tyłu książki.

Co do samej książki to muszę niestety przyznać rację tym co już to czytali, że jest to najsłabsza część cyklu. Właściwie wyżej zamieszczona informacja o treści książk ją wyczerpuje. W międzyczasie niby coś się dzieje, ale jakoś wątek dziwnego stwora z ukraińskich baśni do mnie nie trafił.

Ten to właściwie nie miał jakiegoś konkretnego punktu kulminacyjnego do którego czytelnik by dążył. Takie czytadło ze znajomymi bohaterami. Właściwie to powiedziałbym nawet, że w porównaniu z pierwszymi 2 tomami to nic się nie dzieje. Ten ostatni jest jakiś taki bez wyrazu dla mnie. Coś jakby w stylu "jechali, jechali, stanęli, zjedli, spali, jechali i w końcu... dojechali" Monotonia.

Końcówka też mnie rozczarowała, bo poprzednie części kończyły się jakoś sensowniej, może dlatego, że wiedziałem, że to tak naprawdę nie jest koniec a tutaj, jaka książka, takie i zakończenie.

Generalnie czyta się szybko, ale u Pilipiuka to norma, tylko po zakończen iu jakiś niedosyt zostaje, to już... A gdzie to wspaniałe zakończenie cyklu uwieńczenie dzieła i takie tam. Zaczynam twierdzić, że 3 tomy i zakończenia nie wychodzą jakośnaszym pisarzom ==>patrz "Achaja"

Książka asługuje w moich oczach na ocenę 3/6, ale cały cykl ocenię na 4/6 I po 3 tomie chyba muszę rzeczywiście zmienić ocenę "Kuzynek" na piątkę bo w porównaniu do "Dziedziczek" napewno na to zasługuje.

Utopiste - 2009-01-10, 23:08

Moje wrażenia po przeczytaniu tego cyklu - łatwe i przyjemne, idealne na rozrywkę jak ktoś nie chce zagłębiać się w poważne treści i głębokie rozważania. Dla mnie to książki z cyklu na jedno przeczytanie - z biblioteki można wypożyczyć, ale żeby kupować to niekoniecznie.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-11, 09:54

Ja za Pilipiukiem nie przepadam za to jego grafomaństwo. Przeczytałem dwie książki, i obie równie szybko jak przeczytałem, zapomniałem. Można te książki wziąć do poczytania na wieczór, by się trochę zrelaksować, poczytać coś lekkiego, nie musieć wysilać się intelektualnie, bo akurat jesteśmy zmęczeni całym dniem pracy. Ale jeśli poszukać w książkach autora czegoś ambitniejszego, to trudno dostrzec. Dlatego raczej nie zdarzy mi się kupować książek Andrzeja Pilipiuka. Jeśli wpadnie mi w ręce w bibliotece to być może sięgnę. Może w końcu dowiem się co ma takiego w sobie ten osławiony Jakub Wędrowycz. :)
Erendis - 2009-04-06, 14:20

Ja jak na razie czytałam Oko Jelenia: Drogę do Nidaros. Przyznaję się, że do kupna zachęciło mnie wydanie - każda kartka jest tak ładnie ozdobiona i ciesząca oko, że nie mogłam się powstrzymać, żeby nie stracić ostatnich pieniędzy na dwa pierwsze tomy :oops: Wrażenia bardzo pozytywne - Pilipiuk pisze bardzo lekko, przyjemnie się czyta, Drogę do Nidaros połknęłam praktycznie w dwa deszczowe wieczory i popołudnia (taaa, stracone wakacje). Spodobała mi się ta Norwegia XVI wieku, ta dziewicza przyroda tuż obok... już nie tak dziewiczych miast.

uwaga! czytałam rok temu: od tamtego czasu mogło mi się coś wpoprzestawiać w głowie i nie wszystko, co piszę, musi być do końca zgodne z prawdą
XXI wiek, Warszawa. Ziemię czeka zagłada. Przybysze z innej planety przyywają na naszą, chcąc ratować dorobek naszej kultury (kolekcjonerzy zabytków z planet, które lada moment mają zginąć? ;-). A nasz nauczyciel zostaje ocalony z katastrofy razem z jednym ze swoich uczniów do XVI-wiecznej Norwegii - jako zapłatę za ocalenie, muszą odnaleźć Oko Jelenia i tajemniczego Alchemika Sebestiana. Ale zanim zaczną poszukiwania, muszą zmierzyć się z realiami dawnej Norwegii, odbić przeznaczą do domu publicznego Helę - polską szlachciankę z XIX wieku, która została wysłana na misję poszukiwawczą tak samo, jak oni.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-05-28, 19:18

Czytam Rzeźnika drzew. Nadal uważam, że opowiadaniom Andrzeja brakuje głębi, ale cóż, nie wszystko można mieć. Po pięciu pierwszych opowiadaniach najbardziej przypadła mi do gustu "Sprawa Filipowa", dłuższy tekst, poważniejszy, ze znikomą ilością elementów fantastycznych, poza podróżami w czasie w zasadzie.
Z pięciu tekstów, dwa dzieją się na cmentarzu, reszta raczej za czasów albo carskich albo PRLu. Pilipiuk jak widzę bardzo lubi te klimaty i często do nich wraca.

Ponoć jest w tym zbiorze kilka jajcarskich tekstów, ale jak na razie nie trafiłem na humor, który by mnie zwalił z krzesła. :)

Tina - 2009-07-09, 10:19

Jak na razie przeczytałam trzy książki Pilipiuka. I to każdą na dodatek z innej serii.

Na podstawie tych trzech książek mogę stwierdzić, że Pilipiuk zdecydowanie najlepiej wypada w opowiadaniach o Wędrowyczu. W "Zagadce Kuby Rozpruwacza", którą czytałam, można znaleźc teksty naprawdę śmieszne, ale nie tylko zawierające elementy humoru.
"Oko jelenia" czyta się dobrze, jak na razie zaliczyłam pierwszy tom, może kiedyś skuszę się na kolejne. Podobnie jest z "Rzeźnikiem drzew".

Według mnie te książki są zbyt proste. Pod względem stylu. Pilipiuk ma niezłe pomysły, ale opiera się na fałszywym założeniu, że jeśli książka nie będzie napisana w najprostszy sposób nikt jej nie kupi. Myślę nawet, że gdyby jakoś bardziej urozmaicił swoje książki, postarał się bardziej odwzorować realia epoki, powplatać jakieś dodatkowe smaczki, jego książki cieszyłyby się nawet jeszcze większą popularnością. Bo dobrych pomysłów mu nie brakuje.
Owszem jego powieści, opowiadania czyta się nieźle, wciągają, ale mi trochę powiewa nudą przy czytaniu przez tą monotonię stylu. Przy "Rzeźniku drzew" ciężko było mi zabrać się za kolejne opowiadanie bez przekartkowania, sprawdzenia długości i zawsze kończyłam każde westchnieniem ulgi.

Ravena - 2009-07-15, 19:55

Wzięłam się za "Rzeźnika drzew" i chyba nie skończę. Zupełnie mi nie podeszły, jedno z dotychczas przebrniętych mnie jedyne zaciekawiło, reszta... Jakaś miałka ta proza.
Tina napisał/a:
Przy "Rzeźniku drzew" ciężko było mi zabrać się za kolejne opowiadanie bez przekartkowania, sprawdzenia długości i zawsze kończyłam każde westchnieniem ulgi.

Mam identyczne odczucia :roll:

Tifa Lockhart - 2009-08-05, 08:56

Przeczytałam rzeźnika drzew i ZAWIODŁAM SIĘ na tej książce . Spodziewałam się czegoś o wiele lepszego . Nawet nie ma co porównywać do 2 poprzednich tomów opowiadań . Nudne . Na te wszystkie opowiadania spodobało mi się jedno - serce kamienia . I nic więcej . Najgorsze było tytułowe- rzeźnik drzew. Pomysł fajny ale brakowało dobrego zakończenia . Wszystkim opowiadaniom brakowało dobrego zakończenia . No cóż mam nadzieję , że to tylko jedna taka pomyłka i następne książki będę lepsze .
Tina - 2009-08-05, 12:30

Tifa Lockhart napisał/a:
Na te wszystkie opowiadania spodobało mi się jedno - serce kamienia

Mi zdecydowanie najbardziej przypadła do gustu Teatralna opowieść. Najciekawszy pomysł moim zdaniem. Poza tym - to jedyne opowiadanie, które zapamiętałam. Inne to tak ledwo kojarzę, jakieś pojedyncze sceny, nawet nie potrafię ich uporządkować. Może oprócz Rzeźnika drzew, bo to opowiadanie tytułowe, więc siłą rzeczy, mniej więcej je pamiętam.

Ladybug - 2009-08-27, 21:59

Przeczytałam pierwszą część "Jakuba Wędrowycza" i trylogie "Kuzynki". W tej pierwszej można się było nieźle pośmiać, no i dobrze się czyta. Natomiast po "Dziedziczkach" czułam lekki przesyt.
Tifa Lockhart - 2009-11-13, 05:58

Ostatnio Norweski dziennik skończyłam . O matko matko . Jakie dla to okropne było. Akcji zero bohaterowie głupi . Nawet Jakub Wędrowycz na 3 ostatnich stronach nie pomógł . Za bardzo nierealna cała ta fabuła. No po prostu podłamałam się .
Recenzent - 2010-01-28, 13:14
Temat postu: Pilipuk, Andrzej
"Norweski dziennik"

Tifa Lockhart, 2010-01-22, 20:02 napisał(a) na forum KGB
---------------------------------------------

Przez ostatnie dni poczytywałam sobie tą że powieść Pilipiuka.

Opowiadana ona o losach Pawła Koćko vel Tomasza Paczenko jak kto woli. Nie pamięta on nic oprócz 4 ostatnich lat życia ponieważ cierpi na amnezję pourazową. Zjawiają się po niego agenci KGB, inna organizacja go odbija i wysyła do Norwegii.I tu praktycznie kończy się cała akcja. Jak ktoś ma skłonności masochistyczne to proponuję ,aby czytał dalej.

Muszę przyznać , że dawno nie zawiodłam się tak na żadnej książce. Autor pisał to jak był w 6 klasie podstawówki. Ale wydał ją całkiem niedawno bo w 2005 roku więc nie usprawiedliwia to tego grafomaństwa.

Fabuła została podzielona na 3 tomy, co zresztą nie było dobrym pomysłem.

Akcji w zasadzie nie było żadnej.Przez cały cykl, troszkę w pierwszym i na zakończenie trzeciego. Najgorszy był drugi, w którym nie było nawet zalążka jakichś emocji albo wydarzeń. Królowały za to zdania i opisy w stylu:,, Na obiad zjadł leczo z puszki'' czy też ,,Cały dzień odrywali spróchniałe deski z podłogi'. Mimo ten monotonności czytało się to lekko i szybko.

Głupim pomysłem było też stworzenie rasy: Equidae Edoni. Koniowaci ludzie. Za bardzo niemożliwe i absurdalne się to mi wydaje. A pod koniec Pilipiuk tak z tym namieszał. Cóż nic na to nie poradzę.

Sam główny bohater był delikatnie mówiąc koszmarny. Taki nierealny zupełnie . Bo według autora każdy 16 latek pamiętający tylko 4 ostatnie lata życia leci spokojnie do obcego kraju, gdzie sobie radośnie i prawie bezproblemowo żyje. A, bo przecież mieszkańców ani opieki społecznej nie dziwi fakt, że nieletni sam mieszka w zrujnowanym domu. Ach to przecież codzienność. Tomasz jest dziwny. Ma jakieś przebłyski pamięci, ale skoro wszyscy mu mówią, że ma sobie sam przypomnieć, to sobie grzecznie na to czeka. W sumie to, co go ma interesować poprzednie życie. Po co komu rodzina.

Reszta postaci też nie jest lepsza. Mdli, zlewają się w jedno wielkie szare tło. Nie pomogła nawet familia Wędrowyczów. Maciek wnuczek egzorcysty -amatora był jednym z najlepszych przyjaciół Tomasza. Pilipiuk spaskudził też Jakuba robiąc z niego wiejskiego przygłup .

Podsumowując było okropnie. Myślę, że wydano tą książkę dla samej chęci zysku. Bez przemyślenia tego czy jest dobra i czy nie zniechęci czytelnika do innych pozycji autora. W mojej ocenie 1/6 tylko dlatego, że nigdy nie daje 0.

Paleolog - 2010-01-30, 14:05

Mam wrażenie, że generalnie Pilipiukowi przypięto łatkę dużo i szybko piszącego grafomana, od której już się nie uwolni, choćby nawet napisał coś wyjątkowo dobrego. Jednak podoba mi się sposób, w jaki ten, nie da się ukryć, bardzo popularny autor do tego podchodzi - nie oburza się, skromnie przyznając, że jest zwykłym rzemieślnikiem. Pisze bo lubi, kto mu zabroni? Czytelników ma więcej niż niejeden autor zbierający dużo lepsze recenzje.

Przyznaję, że Pilipuk nie pisze wielkich książek, a niektóre nieszczęśliwe sformułowania, jakich używa, jak np "ogniskowanie wzroku", naprawdę mogą zniechęcać do lektury, ale nie widzę też, w czym miałby być gorszy od większości polskich autorów literatury fantastycznej - a to właśnie on jest tytułowany 'naczelnym grafomanem'.
W każdym razie 'naczelny grafoman fantastycznej Rzeczypospolitej' jest postacią sympatyczną, udzielającą rad na różnych forach dla osób, które chciałyby zacząć swoją przygodę z pisaniem. Nie odgradza się od czytelników szklaną ścianą. I choćby za to trudno go nie lubić. Nie lubić jego książek niestety już dużo łatwiej.

Lean val Tirach - 2010-01-31, 14:26

Paleolog napisał/a:
przypięto łatkę dużo i szybko piszącego grafomana

Nie wiem, czy to czasem nie wynika ze współpracy z takim, a nie innym wydawnictwem. W ciągu 8 lat napisał 20 książek. :shock: Średnio dwie na miesiąc. Np. trzy z cyklu Oko Jelenia wydał w tym samym roku - jedna za drugą niemalże.
Fajnie, że lubi dużo pisać, ale być może jest to wynikiem presji ze strony wydawnictwa?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-31, 17:48

Lean val Tirach napisał/a:
Fajnie, że lubi dużo pisać, ale być może jest to wynikiem presji ze strony wydawnictwa?


Ja myślę, że jednak lubi dużo pisać. Takie też sprawia wrażenie w spotkaniach na żywo. Inni pisarze z FS piszą mniej i nie widać, żeby z tego powodu groziła im utrata pracy. :)

Lean val Tirach - 2010-02-02, 21:43

Oj, no nie wiem. Podobno zakończyła się współpraca Jakuba Ćwieka z FS-em. A miały być jeszcze dwie części Kłamcy.
Mizuumi - 2010-10-14, 18:28

Kuzynki mają nowe okładki - paranormal romance. Do obejrzenia m.in. na stronie Wydawnictwa Fabryka Słów.
Mnie Kuzynki się podobały, tylko miejscami denerwowała nieco nieomylność trzech przedstawionych w tej serii kobiet.
Co do Jakuba Wędrowycza to przeczytałam jak na razie tylko jedną część jego przygód, a mianowicie Homo bimbrownikus.

Ravena - 2010-10-14, 21:42

Podobają mi się nowe okładki, bardzo wyczesane :) Ale jakoś mnie mimo wszystko do Pilipiuka już nie ciągnie, zawiodłam się na opowiadaniach dość mocno. A kiedyś zamierzałam przeczytać obydwa cykle i Kuzynki i Jakuba Wędrowycza.
Mizuumi - 2010-10-14, 23:46

Nie czytałaś w całości Kuzynek? Nie to żeby mnie dziwiło. Ja sama zaczęłam moją przygodę z tą serią od Księżniczki, dopiero później wzięłam się za czytanie Kuzynek. Powiem tak gdybym przeczytała prawidłowo (Kuzynki, Księżniczka) to zatrzymałabym się na pierwszym tomie w którym razi mnie nieco styl pisania Andrzeja Pilipiuka. Taki zwięzły, dosadny.
Księżniczka jest już lepsza, ale jak napisałam wcześniej wkurza trochę to, że one potrafią dosłownie wszystko. Od nawarzenia piwa na szermierce kończąc. Poza tym wizja Moniki kąpiącej się jak się nie mylę w listopadzie w jeziorku... Brrr... :-?

Mnie rozczarował cykl Oko Jelenia. Drogę do Nidaros jakoś jeszcze przeczytałam, ale Srebrną Łanię z Visby już nie dałam rady. Zbyt przewidywalna fabuła.

Artemiss - 2010-10-20, 13:45

Ja do "Kuzynek" robiłam dwa podejścia. Za drugim skończyłam ale też szło topornie. O ile tą nieomylność i wszechmoc mogłam darować Stasi i Monice, jako osobom "nadprzyrodzonym", to Katarzyna wkurzała mnie niezmiernie. Już szybciej uwierzę w wampiry i eliksir nieśmiertelności niż śliczne i genialne nastolatki pracujące dla CBŚ-u :mrgreen:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-21, 13:47

Ciekawy wywiad z Andrzejem Pilipiukiem na łamach biblionetkowego Literadaru:

Wywiad z Andrzejem Pilipiukiem

Raziel - 2011-02-16, 15:47

Najbardziej lubię "Czerwoną gorączkę" i opowiadania o Wędrownyczu. Nie są to oczywiście dzieła epokowe, ale bardzo cenię sobie taką literaturę w przerwach między poważniejszymi rzeczami.
Cykl o kuzynkach jest dosyć przeciętną zapchajdziurą, do tego ma koszmarny ostatni tom. Nikomu nie polecam. "Operacja : dzień wskrzeszenia" jest wybitnie wręcz przeciętna, do tego bohaterowie budzili we mnie...właściwie to nic nie budzili. Czysta nijakość.
Nieco lepiej jest w "Oku Jelenia". Nie jest to fantastyka mojego ulubionego typu, ale czyta się dobrze i nawet czekam na poznanie dalszych losów bohaterów.

Mała edyta : "Oko jelenia" z tomu na tom jest coraz lepsze, piąty tom to chyba najlepsze dzieło pana Pilipiuka. W skali szkolnej 5/6.

Tifa Lockhart - 2011-05-31, 14:32

''Wampir z M-3''

Zazwyczaj ludzie myślą, że po śmierci następuje życie wieczne w ogrodzie Pana albo kompletna nicość. Jednakże okazuje się istnieć jeszcze trzecia droga, mianowicie bycie wampirem. Dopiero po zgonie zaczyna się prawdziwa przygoda.

Za książkę ''Wampir z M-3'' Pilipiuka zabrałam się z pewną nieufnością. Wcześniejsze niezbyt miłe doświadczenia z ''Norweskim dziennikiem'' oraz z ''Homo Bimbrownikusem'' nauczyły mnie, aby nie nastawiać się na wspaniałą literaturę, coby się nie rozczarować. Muszę przyznać, że akurat ta książka pozytywnie mnie zaskoczyła.

Fabuła jest prosta jak drut, czyli bohaterowie starają się zdobyć tajemniczą księgę Necromicon, a w trakcie poszukiwań spotykają ich różne, niespodziewane sytuacje. Przykładem jest moment, gdy główną bohaterkę ściga oddział złożony z emerytów, którymi dowodzi jej babcia. Niezbyt to oryginalne. Ale moim zdaniem płytkość splotu wydarzeń równoważą m.in. poboczne wątki. Dobrym przykładem będzie tu wprowadzenie postaci starożytnego, egipskiego kapłana Hetiego.

Bohaterowie przypadli mi do gustu, chociaż nie mają skomplikowanych charakterów. Główna postać to Gosia Brona, a raczej hrabina Małgorzata Bronawska - córka działacza partyjnego. Jak wiadomo wampiry nie odczuwają ludzkich pragnień. Natomiast panna Gosia chciałby dalej aby, np. podczas pocałunków latały jej motyle w brzuchu. Poszukuje, więc usilnie rozwiązania tego problemu. Dosyć interesującą osobą jest też Profesor - również wampir. Warto wspomnieć, że jest też naukowcem wariatem. Hodował zmutowane pijawki, żeby za niego wysysały krew z ludzi, a on potem by je tylko doił.

Według zapowiedzi ta książka Pilipiuka miała ośmieszać Zmierzch i całą tę wampirzą manię. I tak jest. Uważam, że w całkiem zgrabny sposób naśmiewa się z spopularyzowanego wizerunku wampira
Niestety ''Wampir z M-3'' nie jest książką doskonałą. Zabrakło mi w niej tego czegoś, co zachwyciło mnie w pierwszych pięciu tomach przygód Wędrowycza czy też w zbiorze opowiadań ''2586 kroków''. Moim zdaniem książka jest aż nazbyt prosta, praktycznie nie zmuszała mnie do żadnych przemyśleń. A nie wiem czy to jest takie dobre. Polecam, jako lekturę na odreagowanie ciężkiego tygodnia. 4/6.

Raziel - 2011-09-03, 12:38

No i jestem po ostatnim tomie. Tak krótko - chyba najcięższy klimatycznie tom, co mnie akurat odpowiadało, dosyć dobrze się czytało, cudne poczucie beznadziei (wiem jak to brzmi ), wyjaśnienie najważniejszych wątków...i zakończenie, które wydaje się kompletnie oderwane od reszty, jakbym Pilipiuk miał na samym początku inną koncepcję na cykl, potem wyrzucił ją do kosza, a na ostatnie strony wrzucił jej skondensowaną wersję. Zmiana klimatu na ostatnich stronach porażająca. Z jednej strony (może być spoiler) zżyłem się z bohaterami, więc tak mnie nie mierziło, z drugiej strony wszystko zmierzało przez całą książkę w zupełnie innym kierunku.
Kamil - 2011-09-03, 14:05

Dla mnie właśnie koniec jak najbardziej pasował. Ogólnie cykl miał lepsze i słabsze momenty, ale warto przeczytać. Najlepsze dla mnie: 3,4,6 :)
Ciekawe co teraz wysmaży Wielki Grafoman.

Cytat:
jakbym Pilipiuk miał na samym początku inną koncepcję na cykl, potem wyrzucił ją do kosza

Tak chyba było, przecież planował 7 tomów (szósty to miało być "Miasto spopielone"). Ja w sumie ciesze się że nie przeciągał sprawy tylko ładnie i zgrabnie zakończył cykl. Wg mnie nawet zrehabilitował się po nudnym tomie piątym.

Raziel - 2011-09-03, 20:41

Chodziło mi o nagłe pojawienie się trzeciej siły, która nagle objawia się na ostatnich 30 - 40 stronach, burzy dużą część tego, co wiedziało się o świecie i zmienia mocno logiczną linię zakończenia. Choć nie narzekam, bo mocno tę trójkę polubiłem :) Dwa ostatnie tomy najlepsze.
Kamil - 2011-09-03, 21:15

Raziel napisał/a:
Choć nie narzekam, bo mocno tę trójkę polubiłem

Mi to zajeło całe pierwsze dwa tomy. Pierwszy nawet mi sie nie podobał, drugi przeczytałem, bo jakoś nic innego w bibliotece nie wynalazłem, reszte już sobie kupowałem :)

M - 2011-10-03, 15:18

Bodajże w 2006 roku zdarzyło mi się sięgnąć po raz pierwszy po książkę autorstwa Andrzeja Pilipiuka. Były to czytałem tylko "Kroniki Jakuba Wędrowycza" i z wielkim smutkiem przyznam się szczerze, że lekturą tej pozycji kompletnie się zawiodłem. Owszem czytało się całkiem sprawnie, ale jak dla mnie była to literatura zdecydowanie niższych lotów. Nie zamierzam tu podważać talentu autora, bo mi sporo brakuje do pisania powieści po 200 (i więcej) stron, ale książka ta według mnie nieco trąciła myszką. Podobne odczucia miałem czytając "Kuzynki". Jakoś nie potrafię przegryźć tego autora. Mimo to, uważam że bardzo dobrze, że inni potrafią i autor ten zdobywa popularność, bo nic tak nie cieszy, jak polski autor dobrze się sprzedający ;-)
Kamil - 2011-10-03, 15:54

M napisał/a:
ale jak dla mnie była to literatura zdecydowanie niższych lotów.

Bo tak jest :) Co mi zupełnie nie przeszkadza w kupowaniu jego kolejnych wypocin :mrgreen:
Najbardziej lubie u Pilipiuka humor, absurd, nawiązania do słowiańskich mitów, nawiązania do realiów w jakich żyjemy, no po prostu jest polsko, słowiańsko. Piękne było jak bohater Oka Jelenia majaczył o cudownej, bogatej Polsce bez ZUS.. :lol:

Córka Lavransa - 2011-11-17, 23:17

tmss napisał/a:
Nie jestem w stanie okreslic, kiedy dokladnie ta ksiazka pojawila sie w sklepach, ale kupilem ja kilka dni temu. Jest to kolejny zbior opowiadan mojego ulubionego autora. Smiem twierdzic, ze w jego wypadku, lepsze sa zbiory opowiadan niz caly cykl Wedrowycza.
I tym razem nie zawiodlem sie. Opowiadania nie za dlugie, z humorem i oczywiscie pomyslowe. Tego nigdy nie mozna bylo odmowic Pilipiukowi.


tmss napisał/a:
Tego nigdy nie mozna bylo odmowic Pilipiukowi.

Czy ja wiem, czy nie można...? Ja bym się chyba poważyła. Czytałam tylko "Kroniki Jakuba Wędrowycza". Uznałam - z niesmakiem - że to nudne opowiastki o jakimś niemytym dziadku i skutecznie mnie to zniechęciło do autora. :)

Radament - 2011-11-17, 23:25

Cóż Pilipiuk dał Wędrowyczem piękny pokaz tego, że co za dużo to nie zdrowo i generalnie żarty, motywy w pewnym momencie się powtarzają.
A cykl o Wędrowyczu tak notabene składa się ze zbiorów opowiadań x]

Nieznany - 2011-11-18, 10:42

Być może gdyby Pilipiuk wydawał raz na kilka lat ładnie rozbudowaną, trzystustronicową powieść, której głównym bohaterem byłby Jakub Wędrowycz, to mogłoby się to nawet czytać z przyjemnością, gdyby jeszcze poziom humoru nie sięgał niżej, niż poziom morza, ale kilka tomów opowiadań dość szybko zanudziło czytelnika. Radi ma rację - co za dużo, to nie zdrowo.
Kamil - 2011-11-18, 12:21

czy już nie mamy takiego tematu? w zapowiedziach i nowościach?

Po Aparatusa na pewno sięgnę, ale pewnie nie prędko. Trochę szkoda mi na Pilipiuka pieniedzy, zresztą mam aktualnie ciekawsze rzeczy do przeczytania. No i Rzeźnik drzew stoi i czeka.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-19, 06:38

Córka Lavransa napisał/a:
Uznałam - z niesmakiem - że to nudne opowiastki o jakimś niemytym dziadku i skutecznie mnie to zniechęciło do autora.


Zgadzam się z Córką, oniosłem podobne wrażenie przy próbie czytania Wędrowycza. I miałem ten sam dylemat jak Gałkiewicz w Ferdydurke - jak może zachwycać skoro nie zachwyca. Mam widocznie inaczej zestrojone poczucie humoru. :)

Dyskusję proponuję przenieść do tematu o książce w Zapowiedziach albo do ogólnego wątku o Pilipiuku.

tmss - 2011-11-19, 10:30

Nieznany napisał/a:
Być może gdyby Pilipiuk wydawał raz na kilka lat ładnie rozbudowaną, trzystustronicową powieść, której głównym bohaterem byłby Jakub Wędrowycz, to mogłoby się to nawet czytać z przyjemnością, gdyby jeszcze poziom humoru nie sięgał niżej, niż poziom morza, ale kilka tomów opowiadań dość szybko zanudziło czytelnika. Radi ma rację - co za dużo, to nie zdrowo.


Moim zdaniem problem tkwi w tym, że on chyba nie potrafi... Przynajmniej ja tak to odbieram. Jego opowiadania mają koło 50-70 stron i jak dla mnie są znakomite.
Z drugiej strony jest też "Oko Jelenia", którego jest już chyba 6 części. Jest sześc książek po 250 stron i nie powiem, żeby przypadły mi do gustu. Znam wielu fanów tej serii, ale chwalą książkę tylko przez Wędrowycza.
A co do samych opowiadań o Jakubie, to Pilipiuk dał moim zdaniem popis swoich możliwości. Dla tych, którzy uznali to za denne dowcipy, nie polecam dalszej lektury jego książek. Ja jestem właścicielem wszystkich dzieł Pilipiuka i jest jednym z nielicznych autorów, do którego opowiadań wracam i łapię się na tym, że niektóre momenty śmieszą mnie cały czas.
Autor jest bardzo specyficzny, bo moim zdaniem podchodzi inaczej do całej swojej twórczości. Można by powiedziec: "z jajem".

Kamil - 2011-11-19, 12:46

tmss napisał/a:
Jego opowiadania mają koło 50-70 stron i jak dla mnie są znakomite.

Wg mnie te jego opowiadania są bardzo nierówne.
Weźmy na przykład 2586 kroków: tytułowe opowiadanie - rewelacja, niesamowity klimat, "Samolot do dalekiego kraju" - super pomysł, super wykonanie, ale potem sie trafia coś zwyczajnie słabego lub przeciętnego, patrząc na spis treści tego zbioru pamiętam te kilka bardzo dobrych (głównie o doktorze Skórzewskim), połowy w ogóle nie pamiętam, bo nie zrobiły najmniejszego wrażenia..

Cytat:
Z drugiej strony jest też "Oko Jelenia", którego jest już chyba 6 części. Jest sześc książek po 250 stron i nie powiem, żeby przypadły mi do gustu. Znam wielu fanów tej serii, ale chwalą książkę tylko przez Wędrowycza.

Nie bardzo rozumiem, jaki jest związek między Okiem a Wędrowyczem?
Oko Jelenia przeczytałem całość, ogólnie nic nadzwyczajnego, ale przyjemnie się czytało chyba głównie ze względu na miejsca akcji i czasy (XVI wiek, Norwegia, Gdańsk, Bałtyk).
A tak w ogóle to nie po 250 stron a po 450.

tmss napisał/a:
jestem właścicielem wszystkich dzieł Pilipiuka

Dziełami to bym tego nie nazwał, chyba sam Pilipiuk by tak swoich książek nie nazwał :) Zresztą nie bez powodu mówi sie na niego Wielki Grafoman :D
Wszystkich jego książek nie mam, ale większość, cenie je sobie, dobra, lekka rozrywka.

tmss - 2011-11-19, 12:55

Związku między Okiem, a Wędrowyczem nie ma. Chodziło mi o to, że Wędrowycz to bardziej kolejne opowiadania, a Oko Jelenia to spójna całośc. Liczba stron jest nieważna, wziąłem pierwsze jakie przyszły mi do głowy. Chodziło mi o to, że jest tego całkiem sporo...

Jego najlepsze opowiadania znajdują się najczęściej w jakichś różnych zbiorach opowiadań, gdzie odgrywa rolę jednego z wielu autorów. Wyszła ostatnio książka "Strasznie mi się podobasz". Nie miałem niestety okazji przeczytac w niej opowiadania Pilipiuka, ale chyba dzisiaj się za nie zabiorę.

Kamil - 2011-11-19, 13:02

tmss napisał/a:
w jakichś różnych zbiorach opowiadań, gdzie odgrywa rolę jednego z wielu autorów.

'Aparatus' to chyba w większości właśnie takie opowiadania, które już gdzieś były.
tmss napisał/a:
Wyszła ostatnio książka "Strasznie mi się podobasz". Nie miałem niestety okazji przeczytac w niej opowiadania Pilipiuka, ale chyba dzisiaj się za nie zabiorę.

Świetną okładke to ma :) (ciekawe czy proporcje odpowiadają ilości kartek dla każdego autora, czy może bardziej znane nazwiska - więcej miejsca).


Niech może ktoś przeniesie wątek do ogólnego o Pilipiuku?

tmss - 2011-11-19, 16:11

Mam ją przed nosem i chyba dzisiaj pokuszę się o przeczytanie. Odłożę na chwilę Aparatusa i zajmę się tymi opowiadaniami. Tymbardziej, że książka nie jest długa.
Bardzo również lubię opowiadania Dębskiego, a czytałem również dobre książki Mortki.
Powiem na pewno jak moje wrażenia :)

Kamil - 2011-11-22, 22:33

Homo Bimbrownikus raczej ludzie krytykują, ogólnie zauważyłem, że te krótkie opowiadania mają lepsze opinie i mi się bardziej podobają. Dlatego najbardziej mi sie podobały np. Zagadki Kuby Rozpruwacza.
No to może niektórych ucieszy fakt, że kolejny zbiór to będą takie krótkie opowiadania, kopiuje ciekawsze fragmenty wywiadu dla Lubimyczytac.pl

O Wędrowyczu: "Wrócę jednak raczej do formuły zbioru krótszych opowiadań. Mam na razie kilka tekstów – łącznie 50 stron. To jeszcze potrwa, na razie 1/6 gotowa..."

Jedna z cech książek Pilipiuka którą lubie:
"wykorzystuję motywy wschodnie, zwłaszcza ukraiński i kozacki folklor, by ubarwić swoją prozę. Nadać jej niezwykłości i oryginalności. Stworzyć coś czerpiącego z pogranicza kultur. Zapełnić trochę przerażającą lukę po unicestwionej literaturze polskich kresów. Jako polski patriota pokazuję też motywy inne – np. Polaków robiących kariery w carskiej Rosji – jak błąkający się po Syberii doktor Skórzewski. "

No i to ciekawe:
"9. Kogo lubi Pan czytywać? Czy i jeżeli tak, do czyjej porównuje Pan swoją twórczość?
Szalenie lubię prozę mocno zapomnianego pisarza Aleksandra Grina. To bardzo ciekawa postać. Syn polskich zesłańców, pisał po rosyjsku. Choć sam był ateistą i komunistą, odmówił udziału w agitacji antyreligijnej, nie ugiął się, choć obłożono go zakazem druku, odebrano mieszkanie, wysiedlono z Moskwy. Opór wobec podłości przypłacił życiem – umarł z głodu (oficjalnie na raka).
Nie porównuję mojej prozy i jego. To zupełnie różne style. W hołdzie dla niego napisałem dwa opowiadania: „Samolot do dalekiego kraju” i w mniejszym stopniu „Bunt szewców”. "

„Samolot do dalekiego kraju” - jedno z jego lepszych opowiadań wg mnie. W każdym razie zapadające w pamięć w przeciwieństwie do wielu innych z jego zbiorów bez-wędrowyczowych.

Radament - 2011-11-22, 23:13

Cytat:
"wykorzystuję motywy wschodnie, zwłaszcza ukraiński i kozacki folklor, by ubarwić swoją prozę. Nadać jej niezwykłości i oryginalności. Stworzyć coś czerpiącego z pogranicza kultur. Zapełnić trochę przerażającą lukę po unicestwionej literaturze polskich kresów. Jako polski patriota pokazuję też motywy inne – np. Polaków robiących kariery w carskiej Rosji – jak błąkający się po Syberii doktor Skórzewski. "


I tak też mi się to strasznie podoba. A powiem jeszcze, że podziwiam to jak żongluje i bawi się historią. Zdecydowanie uwielbiam książki, które opierają się na historii, chociaż zdecydowanie nie mogłabym czegoś takiego pisać. Zarówno ich wiedza, jak i umiejętność naginania czy dostosowywania faktów pod siebie jest niesamowita.
No ale tu nie o tym xD

kenaz napisał/a:
"Wrócę jednak raczej do formuły zbioru krótszych opowiadań. Mam na razie kilka tekstów – łącznie 50 stron. To jeszcze potrwa, na razie 1/6 gotowa..."

Tak!

jagus - 2011-11-27, 12:01

W ostatnim czasie miałam okazję poznać szanownego pana Jakuba Wędrowycza. Cóż za jegomość!! Aż brak mi słów. A gdy wspomina o Krasnymstawie, Chełmie, perełce lubelskiejo to aż ciepło się robi na serduchu :)

Gdy tylko poznam tego pana w większym stopniu oczywiście o tym napiszę.

Radament - 2011-11-27, 17:08

cóż wiem, że to może nie stricte o książkach, ale znowu wbiłam się na prelekcję Pilipiuka, którą prowadził na konwencie i znowu! wywarł na mnie tak pozytywne wrażenie, że aż strach. Sposób w jaki opowiada i to co opowiada... Jej zdecydowanie za tym przepadam ^^
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-27, 20:28

Radament napisał/a:
Sposób w jaki opowiada i to co opowiada... Jej zdecydowanie za tym przepadam ^^


A tak, Pilipiuk to prawdziwy gawędziarz i dusza towarzystwa. Też miałem okazję niegdyś być na prelekcji z jego udziałem. Bardzo optymistyczny człowiek. :)

tmss - 2011-11-27, 21:21

Jestem już po lekturze "Aparatusa". Przyznam szczerze, że kolejna dobra antologia. Czwarty już zbiór opowiadań bezjakubowych.
Wraca Skórzewski, pojawia się nowa postac - Robert Storm. Tylko jedno opowiadanie jakoś nie przypadło mi do gustu. Reszta naprawdę trzymała poziom.
Pierwszy raz chyba poleciłbym jego książkę każdemu... Na pewno fanom fantastyki polskiej i zwolennikom samego Pilipiuka, ale uważam, że jest to bardzo dobra, relaksująca antologia.

Tifa Lockhart - 2012-02-01, 07:20

Kolega pożyczył mi wczoraj ''Aparatusa''. Jak już usiadłam to skończyłam w nocy. Dawno żadnej książki nie czytało mi się tak szybko. Powtarzałam sobie ciągle: pójdę spać za te 15 stron, takim sposobem wszystko przeczytałam. :) Niektóre opowiadania bardzo ciekawe, inne o wiele mniej. ''Staw'' spowodował u mnie dziki śmiech. Jak dla mnie po prostu durne opowiadanie. Ano, powrócił Skórzewski. Nie lubię jak bohater ginie, a potem pojawiają się z nim teksty. Ogółem to całkiem niezła książka.
Kamil - 2012-04-25, 18:22

Fabryka Słów:
"Szewc z Lichtenrade - taki tytuł będzie nosiła najnowsza antologia bezjakubowa autorstwa Andrzeja Pilipiuka. Premierę zapowiadamy na sierpień."

i jeszcze:
"Jakub i drugi Wampir także w tym roku - jesienią"

Szkoda że nic nowego, co by zastąpiło Oko Jelenia.. ale i tak fajnie, że będzie nowy Jakub w tym roku. A reszta? jak się trafi wyjątkowo tanio albo od kogoś pożyczyć.

Radament - 2012-04-25, 18:33

kenaz napisał/a:
że będzie nowy Jakub w tym roku

ale Jakuba miało więcej nie być, po Homobimbrownikusie, który był książką absolutnie niefajną, nie chce żeby pojawiło się jeszcze coś gorszego i bardziej oklepanego :c

Kamil - 2012-04-25, 18:36

Cytat:
ale Jakuba miało więcej nie być, po Homobimbrownikusie, który był książką absolutnie niefajną, nie chce żeby pojawiło się jeszcze coś gorszego i bardziej oklepanego :c

była już chyba mowa o tym w tym temacie. przypomne: Pilipiuk wraca w Jakubie do krótkiej formy, a wg mnie tym krótsze opowiadanie o Jakubie - tym lepsze. Więc wg mnie szanse można dać :)
Homobimbrownikus nie był specjalnie dobry, ale mi sie czytało nawet nieźle i się troche pośmiałem, raczej nie wrócę (wolę Weźmiesz czarno kure i Zagadki).

Radament - 2012-04-25, 18:38

kenaz napisał/a:
Więc wg mnie szanse można dać :)

No kurcze ostatecznie to nie przeczytać nie wypada. Może pojawi się coś innowacyjnego w stosunku do ostatnich opowiadań. Homobimbrownikusa czytała mi się długo, za długo, męczył, ciągnął się, a w dodatku nie był zbyt zabawny x]
Ja mocno trzymam w takim razie kciuki xD

kenaz napisał/a:
Weźmiesz czarno kure

To mi się całkiem podobało ^^

motylek727 - 2012-10-11, 10:39

Przeczytałam "Aparatusa" i jestem pod wrażeniem ;) Opowiadania bardzo mi się podobały - jedne bardziej, drugie mniej. Kiedy niektóre z nich się kończyły, było mi trochę szkoda, że taki fajny pomysł trochę się zmarnował, bo przecież mogła powstać na ten temat wspaniała powieść! Ale z drugiej strony podziwiam za to, że na kilkudziesięciu stronach można umieścić naprawdę fantastyczne opowiadanie i do tego tak zaskakująco je zakończyć. Tak jak już chyba kenaz mówił - "Staw" to chyba najgorsze opowiadanie w całej książce. A zakończenie było dla mnie po prostu durne xD
Goldi_91 - 2012-11-06, 13:52

Dopiero zaczynam przygodę z Pilipiukiem, ale jak na razie nie mam żadnych zastrzeżeń. Zacząłem oczywiście od Jakuba. Czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Miałem tylko rzucić okiem na pierwsze strony, a zaszedłem do 50-tej. Dawka śmiechu też dodaje uroku tej książce.
motylek727 - 2012-11-06, 14:52

Goldi, przeczytaj potem koniecznie Oko Jelenia :) Może są lepsze i gorsze momenty, ale seria całkiem dobra :) Została mi jeszcze 5 i 6 część do przeczytania. A Jakuba muszę jakoś od kogoś zdobyć kiedyś :P Niestety wypożyczanie serii z biblioteki jest trudne... Nie można książek zamawiać, a jak się idzie i zagląda na półki to ciężko też trafić na kolejne części.
Goldi_91 - 2012-11-06, 15:03

motylek727 napisał/a:
Nie można książek zamawiać

Współczuję.
Oko Jelenia powiadasz. Ano wezmę się za to, skoro polecasz. Dopisuje do listy książek oczekujących. Jest 5 w kolejce :)

Kamil - 2012-11-06, 16:36

Goldi_91 napisał/a:
Oko Jelenia powiadasz. Ano wezmę się za to, skoro polecasz.

Tylko z tą serią jest tak, że pierwsze dwa tomy są takie sobie. Właściwie po pierwszym nie chciało mi sie do tego wracać, ale tak sie zlożyło że wpadł drugi, potem z nudów kupiłem trzeci i wsiąkłem. Kupiłem sobie calą serie :)

Warto sięgnąć po opowiadania, niektóre są naprawdę znakomite (te ze zbiorów 2568 kroków, Czerwona gorączka, właściwie we wszystkich zbiorach są teksty i słabe, i bardzo dobre), Wampira z M3 lepiej unikać, najsłabsza książka Pilipiuka.

Ciekawe jak nowy Wędrowycz, w święta przeczytam :)

Radament - 2012-11-06, 17:34

Więc mówisz, że Oko Jelenia dalej robi się ciekawe :D ?
Bo u mnie na półce w bibliotece stoi calutka seria, ale po pierwszym tomie zrezygnowałam w brnięcie dalej.

Kamil - 2012-11-06, 18:32

Lepsze. Chociaż może to kwestia przyzwyczajenia? :D
Mi sie podobało. Historyczne realia + absurdalne pomysły (chociażby te helikoptery :D ) + akcja (choć np. w piątym tomie nie wiele). Raczej nigdy do tego nie wrócę, ale przyjemnie spędziłem czas :) Zresztą, jak przy wszystkich książkach Pilipiuka.

Raziel - 2012-11-06, 19:01

Racja, w opowiadaniach trafiają się perełki. Generalnie wszystko co czytałem Pilipiuka mi się mniej lub bardziej podobało (może poza "Homo Bimbrownikus", ostatnim tomem "Kuzynek" i "Operacją..."), aczkolwiek w sumie nic by się nie stało, jakbym żadnej jego książki nie przeczytał. W ramach "rozluźniaczy" jednak bardzo jego prozę cenię.

PS. Wspominałem już, że zakończenie "Oka Jelenia" jest mocno zabawne?

Kamil - 2012-11-06, 19:33

Cytat:
PS. Wspominałem już, że zakończenie "Oka Jelenia" jest mocno zabawne?

Zakonczeniem mi sie podobało :mrgreen:

Operacja tez mi sie podobała :) (w końcu podróże w czasie).

Żabka - 2012-12-28, 08:49

Wczoraj skończyłam słuchać książkę Pilipiuka "Kuzynki".
Powiem tak... książka wciąga, jest porywająca, pobudza wyobraźnię. Jednak czegoś mi brakowało w tej książce, nie jestem do końca pewna czego, bo przecież wszystko było logicznie wytłumaczone i ułożone. Bohaterowie wyraziści, fabuła generalnie przejrzysta. Generalnie rzecz biorąc podobała mi się, ale nie wiem czy mam ochotę zajrzeć do kolejnych części. Może za jakiś czas... ;)

Tifa Lockhart - 2013-01-01, 19:44

Podarowałam bratu pod choinkę ''Truciznę'' Pilipiuka. Po okropnym ''Homo bimbrownikusie'' starałam się nie narobić sobie nadziei na to, że kolejny tom będzie o wiele lepszy. Nie zawiodłam się dzięki temu. Odnoszę wrażenie, że Pilipiukowi już skończyły się pomysły. Uśmiechnęłam się może dwa, trzy razy. Opowiadania mnie nie zachwyciły. Wiało wręcz nudą.
Kamil - 2013-01-01, 19:46

Tifa Lockhart napisał/a:
Pilipiukowi już skończyły się pomysły.

dopowiedziałbym:
skończyły sie pomysły na Wędrowycza. Bo "Szewc z Lichtenrade" i "Aparatus" były świetne.

"Trucizna" nudna. Nijaka. Nie moge sobie teraz żadnego opowiadania przypomnieć oprócz dwóch które już wcześniej znałem... Szkoda czasu. I paskudnie Fabryka zrobiła, że wydanie nie pasuje do poprzednich (grafika pasuje, ale oszczędzili na skrzydełkach okładki...).

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-01-12, 19:03

kenaz napisał/a:
Bo "Szewc z Lichtenrade" i "Aparatus" były świetne.


Miło słyszeń takie słowa. :) Jakoś zawsze z opowiadań Andrzeja Pilipiuka wolałem te bezjakubowe. Jak będą tak świetne jak piszesz to może nawet sobie kupię? Na razie korzystam z egzemplarzy bibliotecznych.

Kamil - 2013-01-13, 00:10

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Jak będą tak świetne jak piszesz to może nawet sobie kupię?

Dla mnie oba te zbiory zawierają tylko po jednym słabym tekście ("Staw" w Aparatusie i "Wunderwaffe" w Szewcu). Poza tym reszta jest dobra lub bardzo dobra (i jeśli lubisz poprzednie zbiory to myśle że też Ci podpasuje).
Mi przygody Skórzewskiego nadal się nie znudziły, czytanie o Tomaszu Olszakowskim też nadal sprawia frajde :)

--

A w tym roku pojawi się druga część Wampira z M-3. Niby było wiadomo, ale i tak czuje sie zawiedzony. Trochę liczyłem na coś całkiem nowego, może nową serię? Albo chociaż następny zbiór bezwędrowyczowy. Wampir to dla mnie najsłabsza książka Pilipiuka, żarty były nieśmieszne, naśmiewanie się ze Zmierzchu - zbyt wprost, wyciągnięcia Pana Samochodzika - nierozumiem i wolałbym nigdy nie przeczytać.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-01-13, 08:17

Pilipiuk i tak ma zabójcze tempo pisania tekstów, w tym pędzie może mu wyjść czasem coś słabszego. :) Nie potrafię na szybko policzyć ile on już wydał książek. :)

Wampir z... - byłem z lekka zainteresowany jak wyszedł, ale po Twojej recenzji chyba daruje sobie poszukiwania książki w bibliotece..

Ravena - 2013-01-13, 19:26

Cytat:
wyciągnięcia Pana Samochodzika - nierozumiem i wolałbym nigdy nie przeczytać.

Hmm, może dlatego, że jako Olszakowski, Pilipiuk spisywał te dalsze przygody Pana Samochodzika i stąd taki rodzaj autoironii?
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Wampir z... - byłem z lekka zainteresowany jak wyszedł, ale po Twojej recenzji chyba daruje sobie poszukiwania książki w bibliotece..

Patrz jak to się nakłada, niby mamy różne gusta z Kenazem, ale jak tak zjechał Wampira z M3, tak od tej pory mam jakiś opór straszliwy przed sięgnięciem po ten tekst :D

keram - 2013-01-16, 15:47

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Pilipiuk i tak ma zabójcze tempo pisania tekstów, w tym pędzie może mu wyjść czasem coś słabszego. :) Nie potrafię na szybko policzyć ile on już wydał książek. :)

Zdecydowanie za szybko chyba pisze o.O W jakimś wywiadzie było, że ma plany i pomysły rozpisane na kolejne 30 książek (jak dobrze pamiętam). Tutaj trzeba raczej założyć, że będą z każdą kolejną książki słabsze, a nie, że trafiło się słabiej...

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Wampir z... - byłem z lekka zainteresowany jak wyszedł, ale po Twojej recenzji chyba daruje sobie poszukiwania książki w bibliotece..

Wampir był dramatyczny... a do tego wychodzi drugi tom. Bez zastanowienia - trzeba uciekać!


Tifa Lockhart napisał/a:
Podarowałam bratu pod choinkę ''Truciznę'' Pilipiuka. Po okropnym ''Homo bimbrownikusie'' starałam się nie narobić sobie nadziei na to, że kolejny tom będzie o wiele lepszy. Nie zawiodłam się dzięki temu. Odnoszę wrażenie, że Pilipiukowi już skończyły się pomysły. Uśmiechnęłam się może dwa, trzy razy. Opowiadania mnie nie zachwyciły. Wiało wręcz nudą.

Zgadzam się. Bimbrownikus już się nie popisał, dlatego Truciznę zamiast kupować najpierw pożyczyłem i przeczucie było dobre. Nie zamierzam kupować!


Aparatus też był rozczarowaniem. W połowie odłożyłem książkę, nie wiem czy doczytam do końca.
A Szewca nie czytałem.. Ktoś coś o tym może powiedzieć? Warto?

Kamil - 2013-01-16, 16:44

keram napisał/a:
Tutaj trzeba raczej założyć, że będą z każdą kolejną książki słabsze, a nie, że trafiło się słabiej...

Nieeeee. To co publikuje Pilipiuk jest nierówne, raz gorsze, raz lepsze. Z jednej strony kiepska "Trucizna", z drugiej bardzo fajny "Szewc z Lichtenrade".

keram napisał/a:
A Szewca nie czytałem.. Ktoś coś o tym może powiedzieć? Warto?

Wg mnie warto, ale jak nie podobał Ci sie Aparatus... to chyba w ogóle nie sięgaj po bezwędrowyczowe opowiadania Pilipiuka. (Choć w moim odczuciu Szewc jest troche lepszy od Aparatusa).

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-01-16, 19:17

W tych bezjakubowych zbiorach cenię Pilipiuka za pomysły, trzeba przyznać, że ma wyobraźnię bez żadnych ram czy ograniczeń. :) W większości przypadków spodobały mi się opowiedziane historie, tak jak kenaz wspominał, o doktorze Skórzewskim czy Robercie Stormie. Z drugiej mógłbym mieć czasem zastrzeżenia, że świetny pomysł nie został do końca rozwinięty i po dobrym wstępie i rozwinięciu nagle za 2 strony opowiadanie się kończy, tak nagle z jakimś wymyślonym na poczekaniu zakończeniem.

Ale wole te pogodne grafomaństwo Pilipiuka niż opowiadania, w których autorzy na siłę silą się na nowoczesność i powstaje tekst nie bardzo wiadomo o czym, napakowany wulgaryzmami, jakiś taki z którym ciężko się zidentyfikować czy dobrze przyswoić.

Dotychczasowe moje zetknięcia z Pilipiukiem skłaniają mnie ku przekonaniu, że z opowiadaniami autor radzi sobie lepiej niż z powieściami. Ale oczywiście czytałem tylko wybiórczo jego twórczość.

Kamil - 2013-01-16, 19:40

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Dotychczasowe moje zetknięcia z Pilipiukiem skłaniają mnie ku przekonaniu, że z opowiadaniami autor radzi sobie lepiej niż z powieściami. Ale oczywiście czytałem tylko wybiórczo jego twórczość.

Czytałeś Oko Jelenia? Ja jestem po całej serii. Po pierwszym tomie wcale nie miałem chęci sięgać dalej, ale jakoś tak w bibliotece sie pojawiła Srebrna Łania i poleciałem dalej. Dobrze mi sie to czytało do końca :) Fajnie Pilipiuk przedstawił realia życia zwykłych ludzi w tamtych czasach w Polsce i Norwegii (i jestem skłonny wierzyć, że dość wiernie), najbardziej podobało mi sie że nie chodziło o żadne suche historyczne fakty, polityke i gospodarke, tylko tak zwyczajnie... z punktu widzenia normalnego człowieka.

Czytałem wszystko oprócz Norweskiego Dziennika i patrząc tak ogólnie na jego dorobek mogę powiedzieć, że dla mnie to w większości książki dobre na każdą pore, w każdym miejscu (do czytania na hamaku nad jeziorem, w trakcie choroby w łóżku, w autobusie, wieczorem w domu...), po prostu zawsze miło sie czytają.
Lubie wszelkie archeologiczne wstawki (po Panu Samochodziku mi to zostało), lubie absurdalne pomysły (ten helikopter z chińczykami w średniowiecznej Norwegii... 8-) ), lubie różne ciekawostki które Pilipiuk przemyca (np. fragment o piwie w Kuzynkach).
Za to irytują mnie pewne powtarzane do znudzenia motywy (np. o tych normach ISO uczepił się), nie przepadam za politycznymi wstawkami (nawet jak sie zgadzam to jakoś mi nie leżą), niektóre postacie (które często są płaskie i zwyczajne).

No dobra, to chyba tyle jeśli chodzi o Pilipiuka. Po następne książki też pewnie sięgne, ale "Trucizną" nadwyrężył moje zaufanie i już w ciemno nic nie kupie.

Kamil - 2013-12-30, 20:22

Przeczytałem kolejnego Pilipiuka: "Carska manierka".
Zbiór poświęcony głównie Robertowi Stormowi (taki uwspółcześniony Pan Samochodzik, ale młodszy i pojawiają się wątki fantastyczne i działa prywatnie). Dwa opowiadania ze Skórzewskim (m.in. jego wycieczka do Rosji tuż po rewolucji, świetne) i na koniec wizja innego świata (pustynna Polska i takie tam:)).
Całość czytało mi sie szybko i przyjemnie. W opowiadaniach o Stormie cały czas jest atmosfera tajemnicy, pojawia się wątek Domu Czterech Liści (było w "Sercu kamienia" w "Rzeźniku drzew" - jeden z lepszych tekstów z "Rzeźnika").

Podobało mi się, jak zawsze :) W tego typu opowiadaniach Pilipiuk sprawdza się najlepiej. Niestety Wędrowycza już sie czytać nie da (od dwóch tomów) a seria z Wampirami jest słaba (choć Wampir z MO lepszy od M3). Zbiory opowiadań wciąż trzymają poziom.

Tylko dałby już spokój z tymi żarcikami o normach ISO.... ile można?

Boli tylko fakt że cena tych zbiorów rośnie a liczba stron maleje...

Tifa Lockhart - 2013-12-31, 16:28

Podarowałam bratu ''Carską manierkę'' pod choinkę, czytamy teraz na zmianę. :P Jestem dopiero po pierwszym opowiadaniu o albumie i na razie trudno mi stwierdzić czy dobra książka.
Ale fakt, smucą mnie ceny książek Pilipiuka w porównaniu do liczby stron.

Córka Lavransa - 2014-05-21, 22:07

Mam za sobą "Oko jelenia. Droga do Nidaros". Przeczytałam w dwa dni i muszę przyznać, że nawet mnie wciągnęło. Co prawda
Spoiler:
do bladej furii doprowadziły mnie dyskusje na temat sweterków, kiedy dwie chałupy dalej torturują dziewczynę, ale takich już chyba mamy po prostu chłopów w naszych czasach. :P

Trochę dla mnie ta książka "odczarowała" Pilipiuka, który do tej pory kojarzył mi się wyłącznie z obleśnym Wędrowyczem.

Kamil - 2014-06-05, 16:59

"Oko Jelenia". Pierwszy tom troche mnie przynudził, po kilku miesiącach w bibliotece rzucił mi sie w oczy drugi tom, wziąłem i się wciągnąłem. Nie jest to porywająca lektura, ale miło wspominam i z chęcią kupowałem kolejne.
Pierwotnie miało być 7 tomów, ale Pilipiuk stwierdził że nie ma sensu "pompować balonika" nadmiernie (czy jakoś tak :) ), a ja musze powiedzieć że jakby sie postarał to zrobiłby z tego fajne 5 tomów, bo jednak troche dłużyzn jest (np. w tomie numer 5).

Sporo absurdalnych pomysłów, które dla wielu są wadą a dla mnie zaletą.
Spoiler:
Kto by sie spodziewał helikopterów z Chińczykami w średniowiecznej Skandynawii? :D


Córka Lavransa napisał/a:
Trochę dla mnie ta książka "odczarowała" Pilipiuka, który do tej pory kojarzył mi się wyłącznie z obleśnym Wędrowyczem.

Sięgnij po opowiadania, w tych sześciu zbiorach jest naprawdę sporo perełek (gniotów też troche) i to wg mnie jest najlepsze co napisał Pilipiuk (a zwykle unikam zbiorów i sięgam po powieści).

Córka Lavransa - 2014-06-05, 21:32

Podobało mi się całe "Oko". Jeśli opowiadania są lepsze, to sięgam po nie spokojnie.
A "Kuzynki" czytałeś?

Kamil napisał/a:
Pilipiuk stwierdził że nie ma sensu "pompować balonika" nadmiernie

Godne. :)

Raziel - 2014-06-05, 22:51

"Kuzynki" znacznie słabsze. O ile mnie pamięć nie myli, bo czytałem w podstawówce ;)
Córka Lavransa - 2014-06-06, 22:32

To zacznę od opowiadań. Choć nie wiem, kiedy, bo nagle mnie wzięło na "Sagę o Ludziach Lodu" :hehe: .
Aura - 2014-06-07, 13:25

"Kuzynki" mi się nie podobały, przede wszystkim główna bohaterka, Monika, jest tak wkurzająca, że szok. Typowa Mary Sue :)

Cenię Pilipiuka za jego rady dla początkujących pisarzy, ale nie podpasował mi jako autor.

Kamil - 2014-06-08, 17:55

Córka Lavransa napisał/a:
A "Kuzynki" czytałeś?

Czytałem. Jedna z tych książek które mi sie bardzo przyjemnie czytało (szczególnie tom pierwszy), ale nie pamiętam o czym to właściwie było... Pamiętam scene o przygotowywaniu zacieru na piwo :) Pierwszy tom czytałem w pociągu z Ełku do Katowic jakoś z 6 lat temu, nie wystarczył na całą podróż.

Córka Lavransa napisał/a:
To zacznę od opowiadań.

Pierwsze tomy są mocno w kratkę: fajne, słabe, fajne, słabe. Te nowsze są krótsze, ale w większości skupiają sie na znajomych bohaterach (Storm, Skórzewski, Olszakowski) i tematyce którą wole (archeologia, legendy, ogólnie pojęta przeszłość), więc odbieram je troche lepiej. Wole powieści więc wracanie do znajomych postaci w opowiadaniach jest dla mnie przyjemniejsze niż całkiem nowe opowiadania.

Operacja "Dzień wskrzeszenia" też całkiem niezła (bo szybko łyknąłem, w miare miło spędziłem czas, ale nie pamiętam o co tam chodziło), ale pamiętam że odebrałem ją jako przekombinowaną i czegoś mi w niej brakowało, autor nie poradził sobie ze stworzeniem odpowiedniej atmosfery, może po części przez ograniczenie opisów i zbytnie skupianie się na akcji.
Wampiry - można przeczytać, ale też szybko sie zapomina. Nie podoba mi sie jak Pilipiuk potraktował Pana Samochodzika (który pojawia sie w Wampir z M-3) ;)
Nie czytałem tylko Norweskich dzienników i raczej nie będę tego nadrabiał po tym jak przeczytałem opinię Tify.

Kamil - 2015-04-22, 20:40

Oko Jelenia - Sowie zwierciadło (7 tom)

Cała seria mi sie podobała (bywały gorsze i lepsze momenty, ale ogólnie czytało sie przyjemnie), więc nowy tom mnie ucieszył. Na początku jest całkiem dobrze, troche się dzieje, na plus XIX-wieczna Polska, ciekawe czasy i miejsca. Potem robi sie gorzej - po prostu dzieje się zbyt mało. Mniej więcej od połowy wieje nudą, ale na szczęście nie na tyle, żeby książkę rzucić.
Seria spokojnie mogła skończyć sie na szóstym tomie i siódmy nie jest potrzebny, ale jednak nie ma co narzekać, bo kilka wieczorów miło spędziłem.

No i nie mam pojęcia co to te tytułowe Sowie zwierciadło...

Córka Lavransa - 2015-04-23, 01:43

Kamil napisał/a:
No i nie mam pojęcia co to te tytułowe Sowie zwierciadło...

To koniecznie muszę przeczytać. :P

Tifa Lockhart - 2015-05-08, 09:33

Kilka dni skończyłam wreszcie "Zaginioną". Jest to czwarta, napisania po długiej przerwie część "Kuzynek". Niestety, ale było bardzo marnie. Męczyłam się z lekturą od lutego. Pewnie gdyby nie jazda nocnym autobusem do Krakowa i z powrotem, to nadal bym stała w miejscu.
Fabuła nie porywa. Wyspa, której nie widać na mapach, mogą dotrzeć tam tylko wybrani o czystym sercu. Brakuje mi księżniczki Moniki, za Pilipiuk zaserwował wiecznie marudzące Katarzynę i Stanisławę. I te normy ISO, to już zrobiło się naprawdę nudne... U Jakuba Wędrowycza też o tym często wspominał. W książce znajduje się też inne opowiadanie pt. "Czarne skrzypce". Również mi się nie podobało. Napisane jakby na siłę, bez polotu.

Ribati - 2015-05-08, 10:41

Tifa Lockhart napisał/a:
Kilka dni skończyłam wreszcie "Zaginioną". Jest to czwarta, napisania po długiej przerwie część "Kuzynek". Niestety, ale było bardzo marnie. Męczyłam się z lekturą od lutego. Pewnie gdyby nie jazda nocnym autobusem do Krakowa i z powrotem, to nadal bym stała w miejscu.
Fabuła nie porywa. Wyspa, której nie widać na mapach, mogą dotrzeć tam tylko wybrani o czystym sercu. Brakuje mi księżniczki Moniki, za Pilipiuk zaserwował wiecznie marudzące Katarzynę i Stanisławę. I te normy ISO, to już zrobiło się naprawdę nudne...

Przeczytałam ja całkiem nie tak dawno, w jeden wieczór, niewiele z niej pamiętam, co jest tylko dowodem, że faktycznie była taka sobie. Myślałam, ze wątek tej zaginionej wyspy będzie się ciągnal przez cała ksiązkę a skończył wcześniej po to by jakieś pierdoły pisać. Moniki jak Moniki, ale jak mógł z Michałem tak postapić? :D

Tifa Lockhart - 2015-05-08, 12:21

Spoiler:
Czy Sędziwój czasem nie wysadził się w powietrze?

Tak, Pilipiuk zakończył historię o losach Frislandczyków zupełnie nagle, żeby potem pisać o skrzypcach... Myślę, że to mogłyby być dwa opowiadania zamieszczone w zbiorze, a tak na siłę autor je rozciągnął, aby otrzymać z tego całą książkę.

Ribati - 2015-05-08, 12:37

o właśnie! o skrzypcach :D nie mogłam sobie przypomnieć co tam dalej nawymyślał.
Co do Michała, owszem, niestety. Bohaterowie dobrze zgrywali się ze sobą w przedostatniej części. Sama Kasia i Stasia były ciut nudne.

Nieznany - 2015-05-08, 16:36

A ostrzegałem Cię, Tifa, że to słabizna :P Nie pamiętam, czy pisałem tu również swoją opinię o tej pozycji, więc wkopiowuję z Forum KGB:

Cytat:
Kiedy czytałem pierwszy tom cyklu o kuzynkach Kruszewskich byłem zachwycony tą lekką i niezobowiązującą lekturą, tom drugi był całkiem przyjemny, zwłaszcza spodobali mi się łowcy wampirów, tom trzeci zaś był już mocno średni. Oczekiwałem jednak, że będzie to trylogia, która skończy się wielkim BUM i basta, i nawet byłbym w stanie dać summa summarium mocną trójkę albo nawet czwórkę na zachętę za całość, zwłaszcza za pierwsze dwa tomy. No i klops, bo nie dalej jak wczoraj skończyłem czytać "Zaginioną", czyli tom czwarty cyklu. Cóż, mało, że nie wystąpiła w nim Monika, która rozjaśniała fabułę i dawała duży plus za wampirkę, o której przygodach chciało się czytać nawet tym (jak ja), którzy nie lubią wampirów, to jeszcze książka nie jest w zasadzie jednolitą całością tylko składa się z tak jakby minipowieści, która wyszła pewnie autorowi nieco za krótka, więc wcisnął jeszcze na dodatek niedługie opowiadanie. Słabizna, poruta, żałość... przykro mi, że przeczytałem tę książkę, mogłem stracony czas poświęcić na coś o wiele interesującego, np. czytanie książki telefonicznej z 1987 roku albo instrukcji obsługi magnetowidu firmy Sanyo.

Ocena książki 2/6, ocena cyklu 2,5/6.

Ribati - 2015-05-08, 18:26

Nieznany napisał/a:
przykro mi, że przeczytałem tę książkę, mogłem stracony czas poświęcić na coś o wiele interesującego, np. czytanie książki telefonicznej z 1987 roku albo instrukcji obsługi magnetowidu firmy Sanyo.

Ocena książki 2/6, ocena cyklu 2,5/6.

:mrgreen: się kawą zaplułam xD

Brajan - 2015-05-08, 19:10

Nieznany napisał/a:
instrukcji obsługi magnetowidu firmy Sanyo.

Ocena książki 2/6, ocena cyklu 2,5/6.


"Środki ostrożności dotyczące postępowania" sugestii zawartych w tym rozdziale nigdy nie potrafiłem wprowadzić w życie. ;)

Kamil - 2015-05-08, 23:50

Tifa Lockhart napisał/a:
I te normy ISO, to już zrobiło się naprawdę nudne...

nadal o tym?!?! :/ ile można. W ostatnim wędrowyczu też, w Wampierze z MO chyba tez bylo. Cud że w Oko Jelenia nie wsadził :D

Tifa Lockhart - 2015-05-09, 12:47

Nieznany, wiem, że ostrzegałeś. :P Ale odczuwam sentyment do poprzednich części i zdecydowałam się na lekturę. Teraz jednak tego żałuje.
Nieznany - 2015-05-10, 00:11

Ribati napisał/a:
się kawą zaplułam xD
Miło mi :-D

Brajan napisał/a:
"Środki ostrożności dotyczące postępowania" sugestii zawartych w tym rozdziale nigdy nie potrafiłem wprowadzić w życie.
Hehe miałem to samo :lol:

Tifa Lockhart napisał/a:
Nieznany, wiem, że ostrzegałeś. Ale odczuwam sentyment do poprzednich części i zdecydowałam się na lekturę. Teraz jednak tego żałuje.
Następnym razem... też mnie nie posłuchasz :P I to jest git :-D
Tifa Lockhart - 2015-11-14, 18:53

Nie mam pojęcia co bym zrobiła bez naszego forum. :) Kilka dni temu przeczytałam "Carską manierkę", ale byłam pewna, że część opowiadań już znam. Nie miałam jednak tej książki zapisanej w swoim zeszycie. Przejrzałam temat o Pilipiuki i chyba po prostu jej nie skończyłam dwa lata temu. :) Tak samo miałam ostatnio ze "Sługą Bożym" Jacka Piekary. Czytając ją miałam wrażenie, że skądś to znam. W zeszycie zapisuję lektury od 2009 roku, a na forum napisałam post dotyczący tej powieści w 2008 roku. :D
Ale wracając do "Carskiej manierki" to spodziewałam się, że będzie gorzej. Książka przeciętna, ale w porównaniu z "Zaginioną" bardzo ciekawa. Myślałam, że doktor Skórzewski jest już wyczerpanym tematem, pierwsze opowiadania z nim w roli głównej zachwycały mnie. Teraz niestety robi się to już nudne. Tytułowe opowiadanie o manierce było bardzo średnie.
Smutne jest to, że Pilipiuk poszedł w ilość książek, a nie w jakość.

Nieznany - 2015-11-14, 20:37

Tifa Lockhart napisał/a:
Smutne jest to, że Pilipiuk poszedł w ilość książek, a nie w jakość.
Nieustannie mnie zachwyca, że moja Córeczka Iza pisze to, co ja myślę. Dzięki, Izabelko! :mrgreen: Jesteś wielka!
Tifa Lockhart - 2017-01-02, 10:17

Kolejny Pilipiuk za mną. Mimo wszystkiego złego co mnie spotyka ze strony tego autora nadal chętnie go czytam.
"Konana Destylatora" przeczytałam w połowie w wersji papierowej a zakończyłam na Kinde. Taki jestem lisek chytrusek, że na Boże Narodzenie podarowałam bratu tę książkę, a potem sama zaczęłam ją czytać. :-D Części opowiadań oczywiście już nie pamiętam. I nie uważam, żeby to była moja nieuwaga, bo pierwszy zbiór "2598 kroków" zapamiętałam doskonale a czytałam go będąc w gimnazjum. To chyba pomysły autora są coraz bardziej nudne, wtórne i zupełnie niewciągające. Ale chociażby opowiadanie "Zamiana" lub "Budzik" bardzo mi się podobały, były zabawne i takie w stylu starego, dobrego Wędrowycza. Reszta zlała mi się w jedno, niektóre pomysły były niesamowicie absurdalne
Spoiler:
skrzyżowanie słonia z ośmiornicą, naprawdę?!
, ale pomimo to zawszę sięgam i zapewne będę sięgać po kolejne książki Pilipiuka.

Kamil - 2017-01-06, 10:35

Tifa Lockhart napisał/a:
, ale pomimo to zawszę sięgam i zapewne będę sięgać po kolejne książki Pilipiuka.

mają w sobie coś relaksującego ;) Też nie wiele zapamiętałem a czytałem z miesiąc temu. Właśnie spojrzałem które wymieniłaś jako lepsze, rzeczywiście "Zamiana" była dobra, chyba jedno z lepszych. Jeszcze może Klątwa i Źródło. Większość zbioru nijaka, czyli jak zwykle.

Córka Lavransa - 2017-01-10, 01:11

A ja się dowiedziałam niedawno, że Oko ma siódmy tom. ;) Czeka mnie więc Sowie Zwierciadło. Nie pamiętam nic z poprzednich części, więc może być ciekawie.
Swoja droga, nie wiem, czemu, ale za każdym razem, jak mam mieć do czynienia z Okiem Jelenia, nabieram strasznego apetytu na Grzędowicza... :roll:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group