Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Książki - Biblioteki

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-08, 19:13
Temat postu: Biblioteki
Ano właśnie, biblioteki. Gdy się już jest dorosłym i ma własne pieniądze być może zagląda się tam nieco rzadziej. Bo więcej książek się kupuje, bo mniej czasu się ma. Ale jako dzieci, lubiące czytać dzieci a potem młodzież zaglądaliśmy do nich na pewno częściej.

Zatrzymajmy się na trochę przy tych książkowych przybytkach. Jak Waszym zdaniem powinna wyglądać idealna biblioteka? A może macie taką, którą do tej doskonałości się zbliża? Jak wyglądają biblioteki, do których zaglądacie? Jak się zmieniały w czasie naszego dorastania.

Hmm, nie wiem jakie jeszcze pytanie mógłbym postawić, więc powiem ogólnie. Porozmawiajmy o bibliotekach. :)


Pamiętam, że do miejskiej biblioteki rodzice zapisali mnie jak miałem 7 lat, dokładnie w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Do dziś pamiętam swój numer karty bibliotecznej w oddziale dziecięcym. Czasem nawet jeszcze do niego zaglądam, choć może to i głupio w moim obecnym wieku. Ale w regulaminie nie było nic o maksymalnym dopuszczalnym wieku, więc chyba nie odmówią mi wypożyczenia książki na swoją kartę. :)
Bardzo mi się oddział dziecięcy podobał i nadal podoba z tego względu, że regały z książkami są powszechnie dostępne dla wypożyczających. Biorę koszyk i przechadzam się między regałami w poszukiwaniu czegoś interesującego. Pamiętam, że nie jeden raz zupełnie przypadkiem znalazłem jakąś interesującą książkę. Tak np. znalazłem Wilka morskiego Jacka Londona czy Dzieci kapitana Granta Verne'a. Książki Maya. Swego czasu, bardzo dawno temu lubowałem się w czytaniu o przygodach trzech detektywów, książek młodzieżowych sygnowanych nazwiskiem Alfreda Hitchcocka.

Paleolog - 2010-01-09, 11:08

Kocham biblioteki miłością nieprzytomną i ślepą :D W ogóle kupuję mało nowych książek, zaopatrując się głównie właśnie w bibliotekach i u znajomych, względnie w antykwariatach. Bierze się to stąd, że wolę stare książki, takie które przeszły już przez wiele rąk i noszą ślady wielokrotnego czytania (oczywiście bez przesady, nie mam na myśli tych rzadkich przypadków, kiedy jakiś egzemplarz odsłania upodobania kulinarne poprzedniego użytkownika). Poza tym lubię, kiedy warta tego pozycja krąży, jest czytana, żyje. Z tego powodu sam często przymykam oko, kiedy moja książka, którą komuś pożyczyłem nigdy już do mnie nie wraca.

Najbardziej u siebie czuję się w małej bibliotece osiedlowej, gdzie można przetrzymywać książki w nieskończoność (mój niechlubny rekord liczy się w latach), a karą za zwłokę jest (w najgorszym razie) przepraszający uśmiech, jaki trzeba posłać pani bibliotekarce. Z administracyjnego punktu widzenia to pewnie straszne, ale w moich oczach czyni ten przybytek przepotężną świątynią :D
Jednak lubię też duże biblioteki, takie wyposażone w czytelnie z prawdziwego znaczenia, dysponujące naprawdę pokaźnymi zbiorami i, niestety, naliczające prawdziwe kary.

Warto korzystać z bibliotek. Wypożyczona książka czasem niesie ze sobą niespodzianki, których nigdy nie dostarczy nowy egzemplarz. Ponieważ niektóre pozycje biblioteczne są darami od czytelników, parokrotnie zdarzyło mi się natrafić na dedykację jaką wpisał ktoś, kto ofiarował książkę komuś bliskiemu, zanim jeszcze trafiła do biblioteki. Zwykle były to piękne słowa, warte przeczytania i uśmiechu.
Raz w wypożyczonej książce znalazłem nawet zasuszoną czterolistną koniczynę, wsuniętą między strony. Lubię myśleć, że ktoś zostawił ją tam specjalnie, dla następnych czytelników. Ja również jej nie wyjąłem.

Dla męskiej części czytelników zachętą powinno być też to, że bibliotekarki często okazują się nad wyraz urodziwymi niewiastami, przynajmniej w moim mieście ;-)

A swoją drogą, interesujące jak różne zwyczaje panują w różnych bibliotekach:

Cytat:
Biorę koszyk i przechadzam się między regałami w poszukiwaniu czegoś interesującego


Ja nigdy nie spotkałem się w bibliotece z opcją 'koszykową'. Za to jest u nas opcja 'na noc' (książkę trzeba oddać dzień po wypożyczeniu), co, zważywszy na to, że w przypadku piątku 'dzień po' oznacza poniedziałek, a także na niskie opłaty przy ewentualnej zwłoce, jest bardzo fajną możliwością.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-09, 11:26

Paleolog napisał/a:
Z tego powodu sam często przymykam oko, kiedy moja książka, którą komuś pożyczyłem nigdy już do mnie nie wraca.


To, że nie wróciła nie znaczy jeszcze, że krąży. Równie dobrze może leżeć zapomniana w szafie osoby, która ją od Ciebie pożyczyła albo uległa zniszczeniu i dlatego nie wraca. :) Ja bym się zdenerwował \, gdyby mi ktoś książkę w nieskończoność przetrzymywał. :)

Paleolog napisał/a:
Za to jest u nas opcja 'na noc'


W mojej bibliotece w czytelni jest taka opcja, tylko w wersji "na weekend".


Biblioteki mają to do siebie, że czasem trafiają się "książki z niespodzianką". A to jakaś fajna zakładka się trafi, albo przypisy na rogach kartek wykonane przez poprzednich czytelników. Jakoś zawsze zwracam uwagę na takie rzeczy i nie wydają mi się one złe, raczej zaciekawiają. Bywało, że zupełnie zgadzały się z moimi odczuciami na temat fabuły. Prawie jakbym sam to napisał. :)

Żabka - 2010-01-09, 11:33

Ja pamiętam swoją pierwszą przygodę z bibliotekamil...Ponieważ byłam (pochwalę się :-P ) bystrym dzieckiem to czytac umiałam juz w wieku lat 5,więc mając niecałe 6 mama zapisała mnie do biblioteki wierząc,że tak jak ona będę dużo czytac i nie przeliczyła się. Pamiętam do dziś tę bibliotekę i to,że była przerobiona z jakiegoś starego magazynu,więc przez długi czas większośc książek była w pudłach...wydaje mi się,że pamiec mnie zawodzi,ale wtedy wydawały mi się naprawdę wielkie...A ponieważ byłam przez jakiś czas najmłodszym wypożyczaczem to nie musiałam pamiętac numeru karty ;-)

Potem były przeprowadzki i kolejne biblioteki. Jedna w Warszawie na Bielanach.Miałam wtedy 10 lat... W przeciwieństwie do tamtej ta biblioteka była dużo większa,a dział dziecięcy bardzo dobrze zaopatrzony...I tam też były takie śmieszne koszyki,żeby można było tam wkładac książki...Bardzo lubiłam tam przychodzic,bo były też stoliki i krzesła i można było sobie czytac.Była jeszcze inna biblioteka na Bródnie i ta mi się bardziej podobała ze względu na to,że była już zelektronizowana i można było sobie wpaśc i powiedziec,że się jeszcze przedłuża,a one klikały jeden przycisk i już :)

A potem przeprowadzka do miejscowości pod Warszawą i tutaj biblioteka zarówno dziecięca jak i dla dorosłych przeszły kilka metamorfoz i zmian lokalowych i w paniach bibliotekarkach...Pamiętam tę pierwszą dziecięcą..Była zrobiona w takim starym dworku,którego obecnie nie ma,a później przeniesiono ją do starego przedszkola...Dziwna sprawa,bo jak teraz o tym myślę to dochodzę do wniosku,że była ona przerzucana jakby nie była potrzebna wogóle... Przykra sprawa... Ale teraz biblioteki w mojej miejscowości dostąpiły miana posiadania własnego piętra w centrum kultury i są tam wszystkie działy jakie chcesz nie mówiąc o tym,że można tam godzinami sziedziec i czytac :) Uważam,że dobrze,że jest w tym centrum kultury,bo zauważyłam,że dużo rodziców,tórzy przyprowadzają swe pociechy na jakieś zajęcia zachodzą do biblioteki :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-14, 19:13

Raveno, może Ty coś rzekniesz na temat pracy bibliotekarza? Kilka słów o czytelnikach. Mówi się, że Polacy niewiele czytają. Jak to wygląda na przykładzie ludzi, którzy jednak do biblioteki przychodzą? Dużo czytają? Klasykę czy bardziej coś lekkiego? Jeśli znajdziesz chwilę napisz parę słów, które zaspokoiłyby moją ciekawość. :)
elfrun - 2010-01-14, 20:34

Uwielbiam biblioteki. Bylam w wielu bibliotekach i musze przyznac ze w kazdej z nich czulam sie po prostu wspaniale bo jak stwierdzil ostatnio moj syn ksiazki to moj zywiol i dlatego czuje sie szczesliwa w kazdym miejscu gdzie moge je znalezc. Czytac zaczelam dosc wczesniej bo pochodze z rodzinki moli ksiazkowych tak wiec w wieku lat 4 czytalam juz swietnie przez co przez dwa lata w szkole bardzo sie nudzilam. Gosciem w bibliotece bylam odkad pamietam. Wedlug relacji mojej rodzinki bylam tam co najmniej 3 razy w tygodniu bo w naszym wielkim domu mieszkalo piecioro totalnie zakreconych czytaczy - babcia, dziadek, mama, jej siostra i moj tato, ktorzy zawsze zabierali mnie ze soba kiedy szli cos wypozyczyc. Potem zaczelam chodzic do biblioteki sama. Zawsze spedzalam w bibliotece bardzo duzo czasu. W szkole podstawowej piatek byl zawsze dniem kiedy odwiedzalam to miejsce to byl staly rytual. Kiedy bylam w liceum mialam to szczescie ze biblioteka miejska byla dosc blisko mojej szkoly. Nieomal kazdego dnia szlam po szkole prosto do biblioteki. Uwielbialam to miejsce, szczegolnie malutka czytelnie naukowa pelna starych woluminow. Najpierw szybko odrabialam lekcje a pozniej czytalam ksiazki naukowe, czasami jakas powiesc. Do domu wracalam po zamknieciu biblioteki. Potem przyszedl czas studiow. I to byl raj. Uwielbialam nasza mala wydzialowa biblioteke socjologiczna. Byla naprawde malutka i niezwykle przytulna. Spedzalam tam mnostwo czasu kazdego dnia. Najczesciej przychodzilam zaraz po skonczeniu zajec i siedzialam do 20.00 kiedy ja zamykano. Studiowalam traktaty socjologiczne, dziela z dziedziny antropologii kulturoznawczej, religioznawstwa, psychologii, etnologii. Przez 5 lat studiow przeczytalam chyba wszystko co bylo na polkach czytelni. W czasie studiow korzystalam rowniez chetnie z wielkiej Biblioteki Uniwersyteckiej, ktorej czytelnia miala niepowtarzalny nastroj. Wracalam tez do Biblioteki Miejskiej i regularnie bywalam w trzech okolicznych bibliotekach rejonowych. Teraz od czterech lat mieszkam w Norwegii. Nie czytam zbyt biegle po norwesku jednak bardzo czesto bywam w bibliotekach. Korzystam z trzech bibliotek w okolicy. Jedna jest w Porsgrunn, druga w Skien a trzecia w Stathelle. To trzy rozne miejscowosci. Chociaz mieszkam w Porsgrunn najblizej mam do biblioteki w Stathelle. Ta biblioteka nie jest zbyt duza. Bardzo mi sie w niej podoba poniewaz jedna ze scian jest ze szkla. Widok z tych okien jest cudowny - widac fjord i gory. Czesto siadam tam z dziecmi. One czytaja a ja chyba bardziej jestem zajeta widokiem niz lektura. Mamy nasza mala rodzinna tradycje - kazde wtorkowe popoludnie i sobote spedzamy w bibliotece. Wszyscy mamy wlasne torby, ktore sluza tylko do przynoszenia ksiazek z biblioteki. Te torby kupilismy w bibliotece i maja specjalne obrazki propagujace biblioteki i czytanie. Norweskie biblioteki sa troche inne niz polskie. Mozna wypozyczyc w nich nie tylko ksiazki lecz rowniez filmy DVD, w tym te najnowsze, plyty CD z muzyka i czasopisma. Jesli chodzi o ksiegozbior to jest niesamowity. Jesli ksiazki nie ma w bibliotece bibliotekarz zamawia ta pozycje w innej bibliotece np. w Deichmanske Bibliotek w Oslo. Troche sie czeka i ksiazka jest do wypozyczenia na miejscu. Jednorazowo mozna wypozyczyc tyle ksiazek ile sie chce, nie ma zadnych limitow. W kazdej bibliotece jest kilkanascie komputerow do uzytku publicznego. Mozna korzystac z internetu, drukowac dokumenty itp. Mozna tez przyjsc do biblioteki z wlasnym laptopem i podlaczyc sie do sieci bezprzewodowej.
Tina - 2010-01-18, 11:31

Często w bibliotekach nie bywam, ale zawsze mnie one w jakiś sposób przyciągały. Nawet, gdy prawie książek nie czytałam (i nie szczególnie lubiłam czytać), w pierwszych klasach podstawówki, pamiętam, że wiele czasu spędzałam na przerwach w bibliotece szkolnej. W mojej pamięci, pozostaje ona jako niewielkie pomieszczenie całkowicie zawalone książkami; zawsze fascynowały mnie te wielkie szafy, w których chyba też były książki. Najczęściej przykucałam przed tym samym regałem, gdzie było trochę wolnego miejsca.
W każdym razie, ta pierwsza biblioteka szkolna jawiła mi się jako miejsce niezwykłe, tajemnicze i magiczne, choć do tej pory nie wiem, dlaczego spędzałam tam tyle czasu, skoro czytanie książek nie sprawiało mi przyjemności i zajmowałam się tam głównie oglądaniem książek na półkach. I stwierdziłam wtedy, że chciałabym być bibliotekarką ^^

Później, jakoś polubiłam czytanie, zapisałam się do biblioteki miejskiej, gdzie nie bywałam dość często, ale przeważnie wracałam z pokaźnym stosikiem książek do czytania. Ale ta biblioteka nie była już takim magicznym miejscem, stała się miejscem użytkowym, gdzie przychodzi się wypożyczać książki.

Teraz już rzadko zaglądałam do bibliotek, tylko jak czegoś potrzebuję. Za dużo mam kupuję książek, żeby jeszcze je wypożyczać. Ale mam taki niecny plan na wakacje. A mianowicie - gdy przez dłuższy czas będę przebywać w domu, planuje codziennie albo co drugi dzień chodzić do biblioteki, żeby wypożyczyć i przeczytać wszystkie "Tomki" Szklarskiego ;-) Taki przyjemny rytuał - chodzenie do biblioteki.

Ravena - 2010-01-19, 21:01

Zabieram się do tego tematu od dłuższego czasu jak pies do jeża :)

Praca w bibliotece...
Po pierwsze, wyobrażałam ją sobie zupełnie inaczej. Dopiero, gdy weszłam "do środka" przekonaniem się, że moje wyobrażenia nie mają się nijak do rzeczywistości. Wszelkie stereotypy o tym, ze bibliotekarki siedzą, czytają książki, popijają kawkę i do czasu do czasu warczą na czytelnika, można wyrzucić przez okno ;-) W bibliotece jest mnóstwo żmudnej, mozolnej, papierkowej roboty. Od lat trzech, gdy tu pracuję, nie udało mi się w pracy przeczytać ani jednej książki :) Pracuję w małej bibliotece. Takiej osiedlowej. Śmiem twierdzić, że jest u nas dość przytulnie. Drewniane stare regały, których nie pozwoliłam wymienić na metalowe. Sporo zieleni. Kącik dla dzieci. Niewielka czytelnia prasy.
Czytelników nam nie brakuje. A od ubiegłego roku naliczyłyśmy spory wzrost. Są tacy "niedzielni", którzy wpadają od czasu do czasu po potrzebną lekturę. Są stali czytelnicy, którzy biorą książki dosłownie na reklamówki, bo "cóż to jest 10 książek na tydzień, proszę pani?" Mamy kilkanaście czytających rodzin, czyta mama, tata, dzieci, w różnym wieku - tych darzymy dużym sentymentem. Mamy czytelników, którzy czytają wyłącznie książki ambitne, tzw. literatura "lekka" zupełnie ich nie pociąga. Mamy i takich, którzy czytają wyłącznie literaturę popularną. Przy czym ten stereotypowy podział daje się zauważyć panowie czytają sensację, kryminały i wojenne, panie romanse i biografie. Są czytelnicy, no dobrze, czytelniczki, które połykają tylko i wyłącznie harlekiny.
Wiele osób przychodzi tylko poczytać prasę. Mamy sporą grupę młodzieży, która lubi do nas przyjść pomiędzy zajęciami w szkole, a jakimiś dodatkowymi i posiedzieć w czytelni.
Bywają czytelnicy irytujący, bywają niegrzeczni. Ale zasada u nas jest jedna. Nie kłócimy się z czytelnikami. Jesteśmy uprzejme i przede wszystkim Czytelnik nie może wyjść nie uzyskawszy pomocy, chociażby informacji, jeśli nie posiadamy tego, czego szuka, gdzie może materiały znaleźć. Staramy się, żeby nasi Czytelnicy czuli się po prostu mile widziani :)

Córka Lavransa - 2010-01-20, 19:58

Ravenko, szkoda, że to nie moje osiedle... :)

Bardzo lubię biblioteki. Moja pierwsza, do której zostałam zapisana jeszcze do działu dla dzieci, była dość duża - i obszarowo, i zbiorowo. Bywałam w niej tak często, że pani kierowniczka znała mnie po imieniu. Było takie lato, kiedy robiłam porządek w moich zbiorach - w większości utworzonych dla mnie przez moich rodziców - i przyniosłam jej "w darze" ze trzy pełne plecaki. Nie takie szkolne, ze stelażem. :) Bardzo się cieszyła.
Potem przyszły gorsze czasy - byłam już czytelnikiem dorosłym. Okazało się, że na osobę jest limit wypożyczenia książek - 2 za jednym razem. Wypożyczałam książki na karty całej rodziny, kłócąc się z mamusią. :) Potem zostały zatrudnione "praktykantki" z bibliotekoznawstwa. Nie wiem, po co poszły na ten kierunek, przecież nie musiały uciekać przed wojskiem, ale książek na pewno nie lubiły... ani też czytelników, jeśli o tym mowa. Moja pani kierowniczka odeszła na wcześniejszą emeryturę. Powiedziała, że ręce jej opadają.
Ja się przeprowadziłam, kończyłam studia, przez część czasu biblioteki były dla mnie wyłącznie źródłem podręczników akademickich...
Tu, gdzie teraz mieszkam, biblioteka jest malutka, ale nowości są dość często. Zresztą, ja lubię tez stare książki... może nawet bardziej. Zbiory są skromne, ale "krążą" pomiędzy filiami. Po "dary" zawsze wyciągają się chętne ręce. Książki jak zwykle wypożyczam na karty całej - nowej - rodziny, ale chyba powoli wypracuję sobie zaufanie pań bibliotekarek... :) Ostatnio mnie nawet nie gonią, jak nie zabieram ze sobą zakładki. :)

Procella - 2010-01-20, 20:25

Uwielbiam biblioteki :) Mam na tyle dobre układy, że mogę sobie wejść i pobuszować - czuję się wtedy jak w raju. Szkoda, że co ciekawsze książki już zaliczyłam, nie jest to wielka biblioteka...
Ravena - 2010-01-22, 20:54

Heh, a wiecie jakbym miała pieniądze albo namaniła bogatego sponsora :mrgreen: to pierwsze co bym wprowadziła do "swojej" biblioteki to taki komplet wypoczynkowy - duża sofa i dwa głębokie fotele, stolik z drewna orzechowego i malutki barek z ekspresem czajnikiem i filiżankami - do samoobsługi, żeby można się było w tę sofę czy fotele zapaść i popijając kawkę czy herbatę poczytać książki, prasę. Byłby też taki zestaw słuchawkowy do posłuchania muzyki, jakie mają w sklepach muzycznych :D
Oj, marzy mi się wiele rzeczy... Ale niestety wszystko się rozbija o finanse :/

Córka Lavransa - 2010-01-22, 22:18

Ravena napisał/a:
Heh, a wiecie jakbym miała pieniądze albo namaniła bogatego sponsora :mrgreen: to pierwsze co bym wprowadziła do "swojej" biblioteki to taki komplet wypoczynkowy - duża sofa i dwa głębokie fotele, stolik z drewna orzechowego i malutki barek z ekspresem czajnikiem i filiżankami - do samoobsługi, żeby można się było w tę sofę czy fotele zapaść i popijając kawkę czy herbatę poczytać książki, prasę. Byłby też taki zestaw słuchawkowy do posłuchania muzyki, jakie mają w sklepach muzycznych :D
Oj, marzy mi się wiele rzeczy... Ale niestety wszystko się rozbija o finanse :/


Ach, bo Ty się, Wiedźmo, od razu chcesz tarzać w luksusie... :mrgreen: Zrób zrzutkę wśród wiernych Czytelników i na początek kup komplecik z jyska albo ikei... A może ktoś coś podaruje w naturze? A nuż się komuś po mieszkaniu plącze jakiś zupełnie niepotrzebny Ludwik... U mnie w bibliotece problemem byłoby miejsce, bo całość jest wielkości połowy mojego mieszkanka. :)

InBook - 2010-04-02, 14:22

A ja zdecydowanie bardziej wolę swoje domowe zbiory książek niż te z biblioteki. Oczywiście zdarzają się wyjątki,jeśli nie mogę nigdzie kupić danej książki to szukam w bibliotece.
Ravena - 2010-04-06, 13:31

Córka Lavransa napisał/a:
A nuż się komuś po mieszkaniu plącze jakiś zupełnie niepotrzebny Ludwik...

Taaa, a potem przyjdzie taka pani Hela z mężem Ludwikiem i nam go zostawi, bo już jej niepotrzebny... :hehe:

Córka Lavransa - 2010-04-06, 21:20

Ravena napisał/a:

Taaa, a potem przyjdzie taka pani Hela z mężem Ludwikiem i nam go zostawi, bo już jej niepotrzebny... :hehe:


Ty się śmiej, a ja bym na Twoim miejscu porządnie obejrzała tego Ludwika, zanim wyrzucisz za drzwi... :evil2:

Ravena - 2010-04-07, 09:10

Hmm, no na stojak pod paprotkę się mógłby przydać :lol:
Zołzikiewicz - 2010-04-09, 12:55

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Kilka słów o czytelnikach. Mówi się, że Polacy niewiele czytają. Jak to wygląda na przykładzie ludzi, którzy jednak do biblioteki przychodzą?

Chciałabym zauważyć, że może i faktycznie niewiele osób czyta, ale jak już czyta to całe mase i jedna książka za drugą, albo kilka na raz. Jak My ;) .

Ravena napisał/a:
Wszelkie stereotypy o tym, ze bibliotekarki siedzą, czytają książki, popijają kawkę i do czasu do czasu warczą na czytelnika, można wyrzucić przez okno ;-) W bibliotece jest mnóstwo żmudnej, mozolnej, papierkowej roboty.

Mam praktyki u siebie na wydziale w czytelni polonistycznej. I z tym warczem bym się nie zgodziła. Pani, która swoją droga się mną "opiekuje" czasem powarczy. Nawet sama widziałam, a i wiele czytelników jak widzi, że siedzę ja i ów Pani to wolą mnie sie o coś spytać niż jej ;) . Z kolei dodam, że w czytelni historycznej Panie znają chyba całe YouTube na pamięć.

Ravena napisał/a:
Heh, a wiecie jakbym miała pieniądze albo namaniła bogatego sponsora :mrgreen: to pierwsze co bym wprowadziła do "swojej" biblioteki to taki komplet wypoczynkowy - duża sofa i dwa głębokie fotele, stolik z drewna orzechowego i malutki barek z ekspresem czajnikiem i filiżankami - do samoobsługi, żeby można się było w tę sofę czy fotele zapaść i popijając kawkę czy herbatę poczytać książki, prasę. Byłby też taki zestaw słuchawkowy do posłuchania muzyki, jakie mają w sklepach muzycznych :D
Oj, marzy mi się wiele rzeczy... Ale niestety wszystko się rozbija o finanse :/

Jest taka jedna biblioteka. Coś mi świta, że w Opolu, ale nie jestem pewna. Mają wszystko: od książek, przez gazety, co płyt z grami i muzyką. No i filmamy również. Są warunki by z tychże gier czy filmów skorzystać na miejscu. Nie moge teraz znaleźć jej zdjęcia, ale to w ogóle nie wyglądało jak biblioteka.

Tyle komentarzy. Z moich doświadczeń powiem, że w bibliotece osiedlowej byłam strasznie dawno. Jeśli mnie pamięć nie myli to gdzieś w listopadzie lub grudniu oddać kilka książek, które mi zalegały. I skład bibliotekarek się zmienił nie do poznania. Odwiedzam za to często biblioteki wydziałowe i głowną uniwersytetu. Z głównej tylko wypożyczam natomiast w wydziałowych przesiaduje. Pań prawie o nic nie pytam bo też średnio chętnie udzielają informacji. Mój kierunek dostał całe 4 regały w czytelni historycznej. Już wspomniałam o ulubionym zajęciu tamtejszych Pań ;) , a nie ładnie jest przeszkadzać.
Z mojej wiedzy wpojonej mi na studiach powiem, że już niedługo będzie "koniec" bibliotek. Głównie chodzi o to by przestały być tylko wypożyczalniami książek, a stały się Centrami Informacji, a bibliotekarz był Pracownikiem Informacji. Inaczej rzecz ujmując by bibliotekarze umieli szukać informacji w "Ukrytej sieci" (czyli więcej niż google i wikipedia), umieli korzystać z wszelkich baz danych itp. Ogólnie uzaleznienie od komputera niż od papieru. Jednak stereotypy ciężko złamać więc jeszcze minie dużo czasu nim się stanie.

Erendis - 2010-04-09, 19:53

Ja ostatnio się dowiedziałam, że wszystkie biblioteki w mieście mają się połączyć w jednego wielkiego, skomputeryzowanego molocha. Właśnie czytam o tym i oglądam komputerowe wizualizacje - zapowiada się ciekawie, choć trzeba przyznać, że klimatyczna, zakurzona biblioteka to już nie będzie na pewno. ;-) Ale ma tam być parę wygodnych czytelni, fotele, stanowiska komputerowe, jakaś sala konferencyjna, mają tam przenieść klub literacki...

A co do bibliotek - muszę wreszcie zebrać się i pójść oddać książki wypożyczone w styczniu, bo kiepsko u mnie z funduszami i chciałabym poczytać coś z biblioteki, a im więcej czasu mija, tym trudniej jest mi zebrać się z tymi książkami i je zwrócić :oops: :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-07-23, 12:58

Komputeryzacja bibliotek to nie jest zła rzecz. Zawsze możesz wygodnie z domu sprawdzić w internecie czy dana książka w ogóle się w bibliotece znajduje. Eliminuje to co prawda element niespodzianki, kiedy to idzie się by zapytać panią bibliotekarkę czy przypadkiem posiada daną pozycję na składzie, ale jest wygodniejsze. Nawet w moim małym miasteczku miejska biblioteka doczekała się strony internetowej i elektronicznego spisu dostępnych książek. :)
A w pamięci mam jeszcze takie szuflady ze stosami pożółkłych już czasami kart użytkowników i kart książek, które były w każdym egzemplarzu, a na których zapisywało się kiedy książka była wypożyczona i oddana. Swoją drogą to były ciekawe informacje. :)

alibaba - 2010-07-28, 22:58

Widzę, że po dłuższej przerwie wrócił temat bibliotek. Pasją czytania „zaraził” mnie mój tato. To on zaprowadził mnie do uroczej, małej biblioteki, w małym, kilkutysięcznym wówczas miasteczku. Miałam wtedy już chyba z 10 lat. Książki wybierały panie bibliotekarki ale tato sam niejako zatwierdzał ich wybór. Potem, gdy już chodziłam tam sama, przynosiłam nieraz książki których tato nie pozwalał mi czytać. Moją pasję do historii właśnie jemu zawdzięczam. Razem czytaliśmy te same książki a gdy czegoś nie rozumiałam, tato wytrwale mi tłumaczył. Nic więc dziwnego, że gdy zaszła taka potrzeba /rodzinna/ zrezygnowałam z robienia kariery zawodowej i zaczęłam pracę w bibliotece. To „zaczęłam pracę” to lekka przesada, bo dopiero ją tworzyłam . Na osiedlu powstał Dom Kultury a w nim b. duże pomieszczenie na bibliotekę. Razem z doświadczoną bibliotekarką stworzyłyśmy naprawdę wspaniałą bibliotekę z kącikiem dla dzieci i czytelnią. W pierwszych dniach po jej otwarciu ludzie stali przed drzwiami w długiej kolejce – całe rodziny- a mąż kierowniczki wpuszczał po 10 osób. Rejestracja wymagała czasu a byłyśmy tylko trzy. Jedna rejestrowała dzieci /to ja/, druga dorosłych a trzecia pomagała przy półkach. Mimo dużej przestrzeni było przytulnie- dywany, drewniane półki, miękkie krzesła i małe stoliki. Potem tak się złożyło, że zajmowałam się głównie dziećmi. Pewnego dnia dostałam propozycję pracy w prawdziwej bibliotece dziecięcej. Kochające dzieci bibliotekarki stworzyły bibliotekę jedyną w swoim rodzaju. Wiszące na sznurkach konkursowe rysunki- konkursy czytelnicze odbywały się niemal bez przerwy, półki zastawione „dziełami” maluchów- prowadziłyśmy „przedszkole moli książkowych” – dzieci w wieku 0d 4-6 lat. Miękkie poduszki w wydzielonym kąciku czytelniczym zastępowały krzesła a dzieci mogły się na nich kłaść i czytać na leżąco.
Dziś biblioteka dziecięca nadal funkcjonuje ale trochę powiedziałabym mniej intensywnie. Wspaniała kierowniczka odeszła na rentę, jedna z koleżanek przeszła do „dorosłych” , inna zajęła się swoim dzieckiem a ja skorzystałam z możliwości wcześniejszej emerytury bo urodziła się wnuczka i potrzebowała babci. Młode następczynie nie potrafią już tak przyciągać dzieci do biblioteki. Za „moich” czasów często dzieci zamiast do świetlicy, za zgodą rodziców, spędzały czas u nas, odrabiały lekcje. W czasie ferii i w wakacje organizowałyśmy coś w rodzaju półkolonii- były to „wakacje z książką”. Teraz już tego się nie robi. Ale przedszkole moli nadal działa.
Biblioteka którą zakładałam ,dziś jest super nowoczesną biblioteką- komputery, księgozbiór w Internecie, czipowe karty czytelnicze, wypożyczalnia filmów i książki „mówionej” dla niewidomych.
Rozpisałam się o tych „moich” bibliotekach ale pracę w nich wspominam z „łezką w oku”. Szczególnie tę w bibliotece dziecięcej.
Przedszkole moli książkowych wymagało od nas ogromnej pracy. Dzieci przychodziły na 2 godziny. Każdy dzień miał inny temat i najpierw, przez 20 minut czytałyśmy odpowiednie bajki, wierszyki, krótkie opowiadania- wszystko na temat dnia jak np. jesień, wiosna, zwierzęta domowe, leśne, z zoo, sprzęt domowy itp. itp. Potem dzieci odpowiadały na nasze pytania związane z tym co było czytane a następnie były zajęcia ruchowe i plastyczne- wszystko związane z tematem dnia. Oprócz pracy związanej z wypożyczaniem książek, musiałyśmy odpowiednio się przygotować czyli wybrać lekturę na dany temat, przygotować „pomoce” do zajęć plastycznych, pomyśleć o rodzaju zajęć ruchowych.
Rozpisałam się okropnie ale chciałam zaprezentować te dwie, naprawdę dobrze działające, biblioteki.

Córka Lavransa - 2010-07-28, 23:54

Alibabo, fantastyczny pomysł z tym przedszkolem moli książkowych! Szkoda, że w mojej okolicy nie działa nic takiego. Mój synek jest jeszcze mały, ale gdybym wiedziała o takiej możliwości, na pewno bym go posłała na takie zajęcia za kilka lat. :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-07-29, 08:06

Bardzo przyjemnie czytało mi się Twoją opowieść alibabo. Oby jak najwięcej takich bibliotek i takich bibliotekarek. :)
alibaba - 2010-07-29, 11:20

Córko- masz jeszce trochę czasu ale możesz w swojej bibliotece opowiedzieć o możliwości prowadzenia takich zajęć z tym, że musiałaby to być biblioteka z wydzielonym kącikiem dla dzieci. Teraz dużo się robi w kierunku poprawy działalności bibliotek, są dotacje unijne, może ktoraś biblioteka się zainteresuje.
Uczniu- z zawodu jestem prawnikiem ale pracę w bibliotece b. lubiłam, szczególnie tą z dziećmi. Nie trzeba mieć bibliotecznego przygotowania, żeby pracować w bibliotece. Wystarczy kochać książki i ludzi.

M - 2010-11-16, 14:23

Swego czasu z biblioteki korzystałem dość często - można przyjąć, że o wiele częściej niż raz w miesiącu - głównie z biblioteki wydziałowej IPiE na Uniwerku Szczecińskim, przy czym dużo częściej korzystałem z czytelni niż coś wypożyczałem. Kiedyś wypożyczałem więcej - zwłaszcza, kiedy miałem ważny referat do przygotowania i musiałem korzystać z wielu różnych książek. Poza wydziałową biblioteką, korzystałem też często z zasobów szczecińskiej Książnicy Pomorskiej, która stała się niemal moim drugim domem :mrgreen: Nie liczyłem już godzin które spędziłem w czytelni z laptopem pisząc pracę magisterską ;)
Oprócz tego jestem zapisany do 4, 28 i 38 filii Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie...

Ogólnie bibliotekom dużo zawdzięczam, to tu poznałem Tada Williamsa, Stephena Kinga, Franka Herberta, Deana Koontza, Andrzeja Sapkowskiego czy J.R.R. Tolkiena... Gdyby nie biblioteka, byłbym literacką sierotą :mrgreen:

Obecnie do bibliotek się nie udaję. Wynika to głównie z faktu, iż od ubiegłego roku już nie mieszkam w Szczecinie, więc mi nie po drodze. Jednak istnieje też inny powód, mianowicie - czytam o wiele mniej niż w czasie nauki w szkole średniej czy pobytu na studiach. W związku z tym, zamiast udawać się do biblioteki - wolę kupić sobie książkę i mieć swoją, niż martwić się tym, że mam termin na oddanie pozycji do biblioteki... Poza tym - jestem fetyszystą i lubię mieć swoje egzemplarze ;)

Erendis - 2010-12-10, 21:47

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Komputeryzacja bibliotek to nie jest zła rzecz. Zawsze możesz wygodnie z domu sprawdzić w internecie czy dana książka w ogóle się w bibliotece znajduje. Eliminuje to co prawda element niespodzianki, kiedy to idzie się by zapytać panią bibliotekarkę czy przypadkiem posiada daną pozycję na składzie, ale jest wygodniejsze. Nawet w moim małym miasteczku miejska biblioteka doczekała się strony internetowej i elektronicznego spisu dostępnych książek. :)
A w pamięci mam jeszcze takie szuflady ze stosami pożółkłych już czasami kart użytkowników i kart książek, które były w każdym egzemplarzu, a na których zapisywało się kiedy książka była wypożyczona i oddana. Swoją drogą to były ciekawe informacje. :)

Tak, Uczniu, ale już od dawna mamy taki internetowy katalog obejmujący wszystkie filie. I posiadamy jeszcze na korytarzu biblioteki głównej te szuflady z alfabetycznie ułożonymi kartami, chociaż pewnie teraz nikt już z nich nie korzysta i stoją tam jako relikt przeszłości ;-) Nie mam naprawdę nic do skomputeryzowania, raczej do łączenia tych wszystkich bibliotek w jedną. Dotychczas biblioteki były rozmieszczone w różnych miejscach miasta, więc każdy mieszkaniec mógł pójść do tej, która była najbliżej. Teraz trzeba będzie chodzić do tej jednej, która znajduje się na krańcu miasta (i której położenie niezbyt mi odpowiada, tak, to też :P ).

M - 2010-12-13, 08:18

A ja poruszę inną kwestię, która właśnie mi się nasunęła. Pamiętam, że ktoś mi kiedyś opowiadał, że "jest na czarnej liście szczecińskich bibliotek" (czy coś w tym stylu). Teksty tego typu szalenie mnie wkurzają. Oczywiście wiadomo, że osoba "spalona" lub "będąca na czarnej liście" wywinęła bibliotece jakiś numer... Gwizdnęła książkę, zniszczyła ją, przetrzymała za długo i nie chciała zapłacić kary itp. Wiem niestety z doświadczenia, że biblioteki mają często strasznie mało pieniędzy na zakup nowości i uważam, że takie postępowanie jest po prostu nie fair. Osobiście nigdy nie przywłaszczyłem sobie książki i nigdy jej nie zgubiłem. Jednak gdyby mi się to przydarzyło, to odkupiłbym taką samą książkę, albo jakąś chodliwą nowość (a nie tak jak większość czytelników, z którymi mam kontakt, a którzy przynoszą w takich przypadkach jakieś stare, zaczytane ochłapy), albo zapłacił przewidywaną karę.

A jakie jest wasze zdanie na ten temat, jak wy postępujecie (lub postępowalibyście) w takich przypadkach?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-13, 08:22

Martinus Jachus napisał/a:
A jakie jest wasze zdanie na ten temat, jak wy postępujecie (lub postępowalibyście) w takich przypadkach?


Zagubienia książki? Nie zdarzyło mi się osobiście. Widziałem natomiast w mojej bibliotece książki z pieczątką "Dar czytelnika". Sam się zastanawiam czy po nowym roku takiego daru lub dwóch nie sprezentować. Zwłaszcza jeśli chodzi o fantastykę, bo jakoś zawsze na to nie starcza pieniędzy.

M - 2010-12-13, 08:39

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Widziałem natomiast w mojej bibliotece książki z pieczątką "Dar czytelnika". Sam się zastanawiam czy po nowym roku takiego daru lub dwóch nie sprezentować. Zwłaszcza jeśli chodzi o fantastykę, bo jakoś zawsze na to nie starcza pieniędzy.
Ja się przyznam, bo kiedyś chciałem skroić jedną książkę z biblioteki, ale stwierdziłem, że będę uczciwy. Nikt nie wypożyczał jej od przeszło roku (czy nawet kilku lat), więc poszedłem do bibliotekarki i powiedziałem, że chciałbym ją kupić. Niestety nie było takiej możliwości. To powiedziałem jej, że przyniosę 2-3 inne książki tego autora na wymianę. To nie było drogie, bo można go tylko w antykwariatach dostać. Ucieszyła się i powiedziała, że w takim wypadku nie ma problemu. Przyniosłem, a kobieta stwierdziła, że w żadnym wypadku nie może czegoś takiego zrobić, ale przyjmie książki jako darowiznę. Nauczyłem się wtedy, że nie warto być uczciwym :mrgreen: Książki nie były mi potrzebne, więc poszedłem do innej biblioteki i je podarowałem. Tej biblioteki, w której zostałem oszukany, już nigdy nie odwiedziłem. Potem jeszcze kilkakrotnie oddawałem stare książki do innych bibliotek, ale to tylko dlatego, że nikt ich kupić nie chciał - ani w antykwariatach ani na Allegro ;-)
Ravena - 2010-12-13, 15:40

Martinusie, każda kradzież książki, każde jej niezwrócenie doprowadza mnie do szału. W takich przypadkach klątwy często i gęsto latają w powietrzu ^^
Jestem w stanie zrozumieć, a nawet wybaczyć, gdy ktoś zwinie książkę, bo jest fascynatem, bo mu na niej tak strasznie zależy, a nie jest już nigdzie dostępna w druku. Mogę znaleźć dla takiej osoby wybaczenie, bo rozumiem pragnienie posiadania ;-) Zrozumiem także nieszczęśliwe wypadki, zdarza się, ale niechże w zamian zostanie ta książka odkupiona bądź przyniesiona za nią inna.
W czasie pracy miałam już najprzeróżniejsze zdarzenia. Trafiło się, że Czytelniczka odnosiła książkę we fragmentach, na raty. Zdarzyło mi się, że odnoszono książki potargane przez psa, ze śladami zębów, podarte - bez mrugnięcia oddawano je w stanie strasznym i jeszcze oburzano się, że śmiem nie przyjąć i domagać się odkupienia egzemplarza. Po czym delikwent wychodził trzaskając drzwiami. Zwracane są książki zalane, zagrzybione, nie tyle brudne, co usyfione, pozbawione ostatnich stron, pomazane dziecięcymi kredkami, farbami, długopisem.
Są czytelnicy, którym zdarzy się zabrudzić brzeżek książki i natychmiast odkupują dany tytuł (bez przypominania), po czym przepraszają i korzą się bardzo ^^ A są czytelnicy, tacy jak opisałam powyżej, którzy ani nie poczuwają się do odpowiedzialności, a wręcz przeciwnie, będą się awanturować, gdy się grzecznie zwróci uwagę, że książkę należałoby odkupić :roll:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-13, 19:52

Ravena napisał/a:
A są czytelnicy, tacy jak opisałam powyżej, którzy ani nie poczuwają się do odpowiedzialności, a wręcz przeciwnie, będą się awanturować, gdy się grzecznie zwróci uwagę, że ksiażkę należałoby odkupić :roll:


Tacy czytelnicy chyba nie bardzo w ogóle przywiązują wagę do cudzej własności. Nie mają wpojone, że książka biblioteczna to nie jest twór niczyj, że też trzeba o nią dbać, bo przecież i inni chcieliby z niej skorzystać. Tacy czytelnicy zapewne nie będę również przykładać wagi do książek pożyczonych od znajomych. Niech mnie niewidzialna ręka prowadzi, żebym mógł takich czytelników rozpoznać i NIE pożyczać im swoich książek. :)

Córka Lavransa - 2010-12-13, 20:46

A mnie to kiedyś los pokarał.
Swego czasu namiętnie wypożyczałam z mojej osiedlowej biblioteki "Kobietę zawiedzioną" Simone de Beauvoir. Jest to dla mnie genialne studium kobiecej natury, uwielbiam po prostu tę książkę. Byłam jedynym czytelnikiem, który się nią "opiekował" :) od czasu do czasu.
Zapytałam, co by było, gdyby książka się "zgubiła". Kierowniczka biblioteki, która mnie znała, i niejedną książkę przyjęła ode mnie w "darze", pokiwała tylko głową i powiedziała, że trudno, książki się gubią. Trzeba zapłacić karę, albo przynieść coś na wymianę.
Kupiłam zatem trzy nowości Whartona i postanowiłam, że przy następnej wizycie w bibliotece powiem, że "Kobieta" zaginęła. I wyobraźcie sobie... ukradli mi w pociągu plecaczek z "Kobietą" w środku!
Zaniosłam Whartona, pani kierowniczka specjalnie nie uwierzyła w moją historię, i pewnie miałaby już na zawsze o mnie jakieś nieciekawe mniemanie, gdyby nie to, że mój plecak udało się odzyskać. Z "Kobietą", całą i bezpieczną.
Odniosłam ją i obiecałam sobie, że już nigdy nie porwę się na książkę z biblioteki. :)
Wymarzoną "Kobietę" wypatrzyłam kiedyś na allegro i kupiłam za niewielkie pieniądze. Wystarczyła odrobina cierpliwości i mój egzemplarz do mnie trafił...

BlueEyed Girl - 2010-12-17, 18:39

Córka Lavransa napisał/a:
A mnie to kiedyś los pokarał.
Swego czasu namiętnie wypożyczałam...

Ależ historia :)

M - 2011-09-09, 08:18

W dniu wczorajszym postanowiłem się w końcu przełamać i po zakończeniu godzin pracy, swoje kroki skierowałem do gmachu Książnicy Stargardzkiej. Po krótkiej wymianie zdań z babeczką siedzącą za biurkiem, zapisałem się do wypożyczalni głównej dla dorosłych... ale książek pornograficznych nie udało mi się znaleźć ;-) Po łebkach przeleciałem półki i regały w całym pomieszczeniu, ale w moje oczy nie rzuciła się żadna z książek, które chciałbym przeczytać. Absolutnie nic nie mrugało do mnie i nie próbowało nawet przekonać, abym wyciągnął rękę i wziął to do w dłonie. Może następnym razem, choć czytania co nieco mam w domu...
Panna Jeż - 2011-09-09, 10:49

Ja ostatnio skorzystałam pierwszy raz w życiu z opcji rezerwacji książki (gdy ktoś odda, książkę odkładają dla rezerwującego, wiadomo) i przekonałam się się, że to naprawdę działa :lol: Niby czemu nie miałoby działać, ale dla mnie to było małe objawienie :lol: Dobry ten pomysł, bo książek (zwłaszcza nowości) mało w moich bibliotekach i ciągle są w obiegu, a dzięki rezerwowaniu mam pewność, że mi jej nikt nie chapnie sprzed nosa, tylko będzie sobie spokojnie na mnie czekać ^^ Nie wiem czemu nigdy wcześniej mi nie przyszło do głowy z tego korzystać <drapie się po głowie>
Żabka - 2011-09-09, 10:59

Ja jeszcze nigdy nie korzystałam z opcji rezerwacji, ale w moim przypadku wypożyczanie książek to jedna, wielka tajemnica nawet dla mnie samej. Idę na żywioł w tej kwestii. Kiedyś miałam tak, że wypożyczałam wszystko z danego państwa, zaczęłam na Francji i utknęłam... Teraz wypożyczam całkowicie spontanicznie ;-)
Ravena - 2011-09-09, 11:06

A co zarezerwowałaś, Eve, tak z ciekawości? ;-)
M - 2011-09-09, 11:28

Żabka napisał/a:
Ja jeszcze nigdy nie korzystałam z opcji rezerwacji, ale w moim przypadku wypożyczanie książek to jedna, wielka tajemnica nawet dla mnie samej. Idę na żywioł w tej kwestii.
Ja swego czasu bardzo często korzystałem z tej jakże pomagającej opcji oferowanej przez biblioteki. Tyle tylko, nie wypożyczałem książek do poduszki, ale bardziej naukowe pozycje, na które było zawsze spore zapotrzebowanie wśród braci studenckiej. W związku z powyższym, w trakcie pisania pracy magisterskiej nie mogłem iść na żywioł i liczyć na to, ze może ktoś książki nie wypożyczył, tylko najzwyczajniej na świecie rezerwowałem ją i jechałem po odbiór z pewnością, ze ona tam leży i czeka aż ją chwycę w swoje chciwe łapska :mrgreen:
Panna Jeż - 2011-09-09, 11:43

Raveno, "Agrafkę" Izabeli Sowy. Kiedyś, dawno poleciłaś mi, więc sprawdzę. Mam ochotę na coś niezobowiązującego, dla kobiet :)

Żabko, no ja też z reguły działałam spontanicznie, ale to się zmieniło, odkąd zrobiłam sobie listę książek do przeczytania - poleconych, wynalezionych etc. i teraz staram się lecieć wg niej :)

Żabka - 2011-09-13, 08:21

W sumie to dobrze, że tak zrobiłaś... Ja mam taką listę i co z tego jak zawsze zapominam wziąć jej do biblioteki i nie pamiętam dokładnie pozycji ani autora i tak wychodzi, że spontanicznie wypożyczam... Ale może w końcu się zmobilizuję ;-)
Kamil - 2011-09-13, 09:04

Eva del Dolores napisał/a:
zrobiłam sobie listę książek do przeczytania - poleconych, wynalezionych etc.

U mnie by to nie przeszło bo lista jest zbyt długa. Bez pohamowania klikam "chcę przeczytać" w serwisie lubimyczytac.pl i uzbierało się zbyt dużo :)

Panna Jeż - 2011-09-13, 09:45

Żabko, przed wyjściem staram się teraz sprawdzać w internecie, czy książka jest dostępna i idę po konkretny tytuł. Skoro juz zrobili ten katalog internetowy, niech się na coś przyda, ale myślę, że i ja czasem zajdę do biblioteki tak z marszu, bez konkretnego planu. Nie ma sztywnej reguły :)

Kenaz, mam podobnie, ale nie uważam, by było tych książek "zbyt dużo". Nie spamiętałabym tylu tytułów, a tak mam je czarno na białym. Ta strona bardzo mi się przydaje ^^

Córka Lavransa - 2011-09-13, 20:41

Zdarzyło mi się chyba raz czy dwa zapisać sobie na kartce, co chcę wypożyczyć. Naturalnie nie było tego w ogóle, albo było wypożyczone. Pamiętam to uczucie rozczarowania i zniechęcenia. Od tej pory do biblioteki zawsze chodzę na czuja, i snuję się między półkami czekając, aż coś na mnie "zawoła". Przy tym nie wychodzę bez książki. Mój rekord - ponad trzy godziny. :)
Radament - 2011-09-13, 20:52

Ja też przeważnie chodzę, ot tak. Niemniej czasem bardzo mnie najdzie na jakąś książkę i co jestem w bibliotece to wybieram kilka innych i własnie staram się dorwać tę. Pech w tym, że na przykład książki takie jak Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach autorstwa Clarissy Pinkoli Estés, jest, a właściwie nigdy jej nie ma w wojewódzkiej bibliotece publicznej, dość obleganej przez czytelników.
Więc idę tam zawsze z czystą nadzieją na szczęście. Ostatnio udało mi się tak z Draculą. : )

Żabka - 2011-09-14, 13:41

Jak nie pracowałam i nie miałam co robić w domu (posprzątane, obiad ugotowany) to szłam do biblioteki i po prostu tam spędzałam czas. Potrafiło mi pół dnia zejść zanim wybrałam coś i jeszcze sobie poczytałam jakieś czasopisma na miejscu... Było fajnie... Teraz wpadam jak po ogień, biorę coś wydającego się ciekawym i wychodzę... ;-)
M - 2011-09-14, 14:09

Żabka napisał/a:
Jak nie pracowałam i nie miałam co robić w domu (posprzątane, obiad ugotowany) to szłam do biblioteki i po prostu tam spędzałam czas. Potrafiło mi pół dnia zejść zanim wybrałam coś i jeszcze sobie poczytałam jakieś czasopisma na miejscu... Było fajnie... Teraz wpadam jak po ogień, biorę coś wydającego się ciekawym i wychodzę... ;-)
Pamiętam jak w czasach nauki najpierw w szkole podstawowej, a potem w szkole średniej, jak wybierałem się do miejskiej biblioteki w poszukiwaniu ciekawych pozycji na tzw. "długie, zimowe wieczory" ;-) Zawsze szło się z niepewnością czy coś interesującego wpadnie w ręce czy jakiś tytuł przykuje oko, czy któraś z półek będzie głośno krzyczeć "Podejdź do mnie! Do mnie! Ja chcę! Ja!" :mrgreen: Internet był w Polsce w powijakach, informacje o wydawanych książkach były mizerne, zaś do bibliotek nie trafiało dużo nowości, więc człowiek chcąc nie chcąc zawsze do biblioteki szedł z nadzieją, że "może coś nowego rzucili"... prawie jak w PRL :mrgreen: Wiele razy człowiek sięgał po jakąś książkę na półce, przeglądał i okazywało się, że to jakaś marna powieścina o nadnaturalnych stworzeniach, które polują na mieszkańców wioski, czy też małego miasteczka i zamieniają ich w dziwolągi o zepsutych zębach :mrgreen:

W chwili obecnej takie sytuacje mi osobiście w zasadzie się nie zdarzają. W czasach kiedy sieć internetowa łączy cały świat w jedną zglobalizowaną wioskę, człowiek raczej wie co chce przeczytać i nie idzie "na czuja" do biblioteki. Swoją "listę książek" które chce przeczytać tworzę w głowie pod wpływem informacji z Internetu, portali społecznościowych czy forów internetowych pełnych miłośników słowa pisanego. Na tej podstawie wybieram lektury do spędzania z nimi swojego cennego wolnego czasu.

sushi - 2011-09-14, 14:10

Zawsze mam spis książek, które chciałabym przeczytać. To jakieś 150 pozycji. Oczywiście, to tylko orientacyjna lista. Ale zawsze biorę coś dodatkowo. I chociaż w domu piętrzy się stos nieprzeczytanych książek, to nie potrafię się powstrzymać. Takie małe zboczenie. Czasami idę do biblioteki tylko po to, żeby poprzebywać wśród książek, powąchać je albo dotknąć i pobrudzić ręce. W paru bibliotekach jestem już tak dobrze znana, że nikt nie podchodzi z pytaniem: "Czy może w czymś pomóc?", czego nie znoszę, bo wiedzą, że wolę sama pogrzebać.
Rok temu miałam praktyki w osiedlowej bibliotece i było naprawdę fajnie. Wprawdzie moje obowiązki były mocno ograniczone, tj. odnosiłam książki na półki i układałam je, ale i tak bardzo miło to wspominam.

Procella - 2011-09-14, 17:27

M napisał/a:
Żabka napisał/a:
Jak nie pracowałam i nie miałam co robić w domu (posprzątane, obiad ugotowany) to szłam do biblioteki i po prostu tam spędzałam czas. Potrafiło mi pół dnia zejść zanim wybrałam coś i jeszcze sobie poczytałam jakieś czasopisma na miejscu... Było fajnie... Teraz wpadam jak po ogień, biorę coś wydającego się ciekawym i wychodzę... ;-)
Pamiętam jak w czasach nauki najpierw w szkole podstawowej, a potem w szkole średniej, jak wybierałem się do miejskiej biblioteki w poszukiwaniu ciekawych pozycji na tzw. "długie, zimowe wieczory" ;-) Zawsze szło się z niepewnością czy coś interesującego wpadnie w ręce czy jakiś tytuł przykuje oko, czy któraś z półek będzie głośno krzyczeć "Podejdź do mnie! Do mnie! Ja chcę! Ja!" :mrgreen: Internet był w Polsce w powijakach, informacje o wydawanych książkach były mizerne, zaś do bibliotek nie trafiało dużo nowości, więc człowiek chcąc nie chcąc zawsze do biblioteki szedł z nadzieją, że "może coś nowego rzucili"... prawie jak w PRL :mrgreen: Wiele razy człowiek sięgał po jakąś książkę na półce, przeglądał i okazywało się, że to jakaś marna powieścina o nadnaturalnych stworzeniach, które polują na mieszkańców wioski, czy też małego miasteczka i zamieniają ich w dziwolągi o zepsutych zębach :mrgreen:

W chwili obecnej takie sytuacje mi osobiście w zasadzie się nie zdarzają. W czasach kiedy sieć internetowa łączy cały świat w jedną zglobalizowaną wioskę, człowiek raczej wie co chce przeczytać i nie idzie "na czuja" do biblioteki. Swoją "listę książek" które chce przeczytać tworzę w głowie pod wpływem informacji z Internetu, portali społecznościowych czy forów internetowych pełnych miłośników słowa pisanego. Na tej podstawie wybieram lektury do spędzania z nimi swojego cennego wolnego czasu.

Ale to też miało swój urok! Ja lubię sobie czasem wziąć coś w ciemno.

Ravena - 2011-09-17, 12:32

Tak w temacie, znalazłam kolejną historyjkę obrazkową:
http://pulowerek.pl/wp-co...py-657x1024.jpg

Większość z nas chyba to zna :)

Córka Lavransa - 2011-09-17, 22:11

Ravena napisał/a:
Tak w temacie, znalazłam kolejną historyjkę obrazkową:


O, taki pan Zalewski to by mi się przydał... z liczną rodziną... :lol:

Panna Jeż - 2011-09-17, 22:13

Z innej beczki, niedawno mama dowiedziała się od byłej współpracowniczki, że rzekomo chciałam wypożyczyć jakieś książki z pewnej filii, co jest nieprawdą, nie byłam tam od kilku lat. Przez ten czas pani zdążyła chyba zapomnieć, jak wyglądam, ale książek nie wypożyczyła, bo teraz trzeba mieć personalne identyfikatory. Sprawa jednak jest o tyle irytująca, że w tej filii już miałam niby nieoddaną książkę, za którą dałam ekwiwalent (moja mama się uparła, by nie robić "wstydu" i się nie wykłócać), ale ja dałabym sobie co nieco odciąć, że takiej książki nigdy stamtąd nie wypożyczałam, bo to nawet nie była moja orbita - jakiś tomik poezji bliżej mi nie znanego autora :(
Ravena - 2011-09-20, 11:57

Jakiś bałagan tam panuje, chyba, że istnieje osoba o tym samym nazwisku, z która cię pomylono i wciągnięto jej książki na Twoja kartę... Choć jeśli macie elektroniczny katalog, takie rzeczy nie powinny mieć miejsca ^^
Panna Jeż - 2011-09-20, 17:47

Teraz, z tego co zrozumiałam, nic się nie stało, bo ta osoba nie miała karty, a na nazwisko już się nie wypożycza. Ale sądzę, że to raczej ktoś wpadł na pomysł korzystania z cudzego konta. Moja mama gdy jeszcze pracowała, co chwilę otrzymywała telefony z prośbami, by wypożyczyć coś dla kogoś, jakby pójście do biblioteki i założenie własnej karty wiązało się co najmniej z jakimiś bolesnymi inicjacjami :roll: O to samo zresztą i mnie i moje siostry prosili i nadal proszą znajomi.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-04-06, 17:42

Kilka zdjęć mojej miejskiej biblioteki:











Niestety nie można poszperać między regałami bo barykada biurek bibliotekarek oddziela od nich czytelników. Ale mimo to bardzo lubię ta bibliotekę. :)

Aura - 2012-04-06, 18:31

Co powiedziały bibliotekarki, kiedy zobaczyły że robisz zdjęcia? :mrgreen:

Chodzę do trzech bibliotek i zawsze spędzam tam trochę czasu... nie mogę się zdecydować, co w końcu wypożyczyć, wypożyczanie stosu ksiażek nie ma sensu, bo przecież aż tyle nie da się czytać...
I tak mam teraz zaległości. Ale nadrobię, mówię Wam ^.^

Radament - 2012-04-06, 18:35

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Niestety nie można poszperać między regałami

O jaka szkoda :c Lubię sobie poszperać, jeśli akurat nie mam umyślanej jakieś pozycji, to najpierw zahaczam o fantastykę, wybieram, a jak mi starczy jeszcze miejsca to szukam w kolejnych działach.
U mnie w szkolnej bibliotece jest tak, że nie można wchodzi 'za ladę', ale czasem uda się wybłagać bibliotekarkę (której notabene nigdy nie ma, więc moja biblioteka szkolna jest notorycznie zamknięta, a potem jeszcze mi się dostaje za przetrzymanie książki... jak ja próbuję ją oddać od tygodnia -,-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-04-06, 19:41

Aura napisał/a:
Co powiedziały bibliotekarki, kiedy zobaczyły że robisz zdjęcia? :mrgreen:


Pani poszła szukać opowiadań Conrada, o które poprosiłem a ja w tym czasie kliknąłem kilka zdjęć, tak bez autoryzacji. :)

Radament - 2012-04-06, 20:46

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Pani poszła szukać opowiadań Conrada, o które poprosiłem a ja w tym czasie kliknąłem kilka zdjęć, tak bez autoryzacji. :)

Och, ty sprytny :D

Córka Lavransa - 2012-04-06, 21:29

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
nie można poszperać między regałami bo barykada biurek bibliotekarek oddziela od nich czytelników

:shock:
To jak wybieracie książki...? Musicie z góry mieć zaplanowane, co chcecie...?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-04-07, 08:40

Córka Lavransa napisał/a:
To jak wybieracie książki...? Musicie z góry mieć zaplanowane, co chcecie...?


Jeśli idziesz po lekturę na język polski to się jeszcze sprawdza. W innych przypadkach pozostaje zastanowienie się w domu o co zapytać panie bibliotekarki. Odpada takie, czasami bardzo ciekawe, buszowanie wśród regałów bez konkretnego celu.

Bartek - 2012-04-07, 08:50

Radament napisał/a:
Lubię sobie poszperać, jeśli akurat nie mam umyślanej jakieś pozycji, to najpierw zahaczam o fantastykę, wybieram, a jak mi starczy jeszcze miejsca to szukam w kolejnych działach.


Toć to główne uroki bibliotek jak dla mnie :D

Ravena - 2012-04-08, 20:08

A z drugiej strony wygląda to trochę inaczej. U nas jest wolny dostęp do półek i szczerze: to jest koszmar każdego bibliotekarza. Książki są przenoszone, odkładane byle gdzie, a potem nie można ich odnaleźć i tylko zupełnym przypadkiem odnajduję jakąś młodzieżową przygodówkę w astronomii, czy książkę historyczną w zoologii... Niektóre tytuły są do odnalezienia już tylko przy inwentaryzacji...
Córka Lavransa - 2012-04-08, 20:16

U nas biblioteka jest mała, więc chyba aż takiej pogoni za książkami nie ma. Zresztą, czytelnicy są na widoku, panie są zawsze dwie, więc jak robi się bałagan, to wyłapią to od razu. :)
Teraz najczęściej wiem, czego chcę, mam LC i system rezerwacji internetowej, ale nie wyobrażam sobie, żebym nie mogła w bibliotece pobuszować między książkami... :->

Żabka - 2012-04-10, 12:12

Moja biblioteka nie jest aż taka duża, ale zawsze można sobie wejść między regały i poszukać jakiś ciekawych książek... Fajnie jest, bo mamy dostęp do darmowej szatni, więc człowiek nie męczy się, np. w zimę z ubraniami... Poza tym są zawsze trzy bibliotekarki, gdzie dwie siedzą za ladą, a jedna przechadza się między regałami i zawsze służy pomocą albo odłoży za Ciebie książkę w odpowiednim miejscu... Bardzo lubię swoją bibliotekę 8-)
Paleolog - 2012-04-11, 10:57

Biblioteka, w której nie można samodzielnie buszować między regałami nie jest godna tego miana. To w najlepszym razie 'wypożyczalnia' ;-)
Ravena - 2012-04-18, 15:35

http://pulowerek.pl/wp-co...si-692x1024.jpg

:lol:

Nieznany - 2012-04-18, 17:00

OMG :hehe: Musisz to wrzucić na KGB, nasza Tosia powinna być zachwycona. :hehe:
Córka Lavransa - 2012-04-18, 20:41

Urocze, Rav. :mrgreen:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-04-19, 19:48

Ravena napisał/a:
http://pulowerek.pl/wp-co...si-692x1024.jpg

:lol:


Czapki z głów! :) Świetne!

motylek727 - 2012-04-19, 19:58

Nooooo :mrgreen:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-04-19, 19:59

Podoba mi się określenie "intelektualnie zmiażdżona" :)
Żabka - 2012-04-23, 09:06

HA! HA! HA!
Rewelacyjna opowieść :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-05-13, 21:05

Na zajęciach z ekonomii zahaczaliśmy o ustawę budżetową i z ciekawości przy okazji sprawdziłem ile rząd zapisał w tym roku pieniędzy na funkcjonowanie bibliotek. Z tego co pamiętam było to trochę ponad 3 mln złotych. Nie za wiele jak na cały kraj.
motylek727 - 2012-05-14, 08:49

Ja na temat rządu wolę się nie wypowiadać, bo moja wypowiedź musiałaby zostać ocenzurowana od początku do końca.
bookstrefa - 2012-05-18, 20:47

A w mojej (gminnej) bibliotece pojawiły się komputery z dostępem do Internetu - na razie trzy. Całe dnie przesiadują tam dzieciaki, którym rodzice nie pozwalają grać w domu w gry albo ograniczają czas spędzony przed komputerem.

I tak siedzą, grają, rozmawiają... Tęsknie za wybieraniem książek w ciszy...

alibaba - 2012-05-18, 22:49

Finansowanie bibliotek to sprawa o której mało się mówi bo nie ma czym się chwalić. Ale był czas i to wcale nie bardzo odległy gdy w naszym mieście biblioteka- ta ogólnodostępna / dawniej nazywała się "miejska"/, miała całkiem spory fundusz. Rozpoczęto komputeryzację jednak proces ten ukończony jest tylko w kilku filiach. Tych większych. W małych, przeważnie jednoosobowych nie ma kto tego zrobić. Budowa nowego głównego gmachu biblioteki jest na ukończeniu, ale pieniądze na ten cel dała Unia.
Na książki ostatnio brak pieniędzy. Co gorsza- dowiedziałam się niedawno, że prezydent miasta polecił maksymalnie ograniczyć wydatki na biblioteki-w mieście jest w tej chwili ok. 50 filii i oddać część przyznanych pieniędzy.
Biblioteka w której zaczynałam karierę bibliotekarki / post z lipca 2010r/ jest teraz bardzo nowoczesna ale księgozbiór marny. Druga biblioteka jest w tej chwili remontowana, ale remont w większości pokrywa administracja osiedla na którym się znajduje- jest to Dom Kultury i mieszczą się tam też biura administracji. Ta biblioteka ma naprawdę wspaniały księgozbiór.
I to, jakie książki są w danej bibliotece zależy w dużej mierze od samych pań bibliotekarek bo większość bibliotek ma przydzielany kwartalnie fundusz na tzw. zakup własny.
Jako były pracownik poskarżyłam się w dyrekcji na tę bibliotekę którą kiedyś zakładałam a która jest najbliżej mojego domu. No bo nie rozumiem dlaczego mam ganiać po innych filiach tylko po to by zdobyć upragnioną książkę. Fakt, że gdy zadzwonię i poproszę o "przechwycenie" książki to zawsze potem mam telefon gdy książka jest dla mnie odłożona.
Moja ukochana biblioteka miała być oddana po remoncie pod koniec maja a teraz dowiedziałam się, że niestety- nie prędzej jak we wrześniu. I z tej informacji nie ucieszy się Motylek- o ile nadal mieszka na tym osiedlu. A jest to biblioteka z naprawdę dobrym ksiegozbiorem.

motylek727 - 2012-05-18, 23:17

Jeśli chodzi o Bibliotekę na os. Pod Lipami to naprawdę szkoda :-( To była jedna z nielicznych filii, które odwiedzałam w Poznaniu, gdyż zawsze wydawało mi się, że ma jeden z najlepszych księgozbiorów. Szkoda, że będzie czynna dopiero od września :-( No ale w sumie ostatnio zrobiłam trochę własnych zakupów, dlatego do września będę miała co czytać.
Ravena - 2012-05-22, 10:25

Bibliotekarze z Elbląga. Gratuluję inicjatywy i zdrowego dystansu do siebie :)

http://pulowerek.pl/2012/...stacie-filmowe/

Procella - 2012-05-22, 11:04

Słodkie :)
motylek727 - 2012-05-22, 11:27

Świetny pomysł! :D
Procella - 2013-05-31, 13:25

Właśnie zauważyłam na stronie "mojej" biblioteki zakładkę "Zaproponuj ksiazkę", gdzie można... no własnie zaproponować ksiażki, które chcielibyśmy zobaczyć w zbiorach biblioteki. IMHO całkiem fajny pomysł :)
Ravena - 2013-05-31, 22:03

U nas to działa na zasadzie bardziej materialnego "Kuferka życzeń", gdzie można wrzucać karteczki z propozycjami ^^
Nieznany - 2013-06-01, 09:24

Pieniądze też tam można wrzucać? To by było bardzo trafione, chcesz nowe książki, to sam się na nie złóż, bo biblioteki są biedne :lol:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-06-01, 09:35

Nieznany napisał/a:
To by było bardzo trafione, chcesz nowe książki, to sam się na nie złóż, bo biblioteki są biedne :lol:


Szczerze mówiąc to byłby doskonały pomysł. Tak sobie pomyślałem, że gdyby za korzystanie z biblioteki pobierać opłatę w wysokości nawet 1zł miesięcznie to biblioteki mogłyby dodatkowo kupić setki książek.

Saule - 2013-06-01, 11:34

U mnie w bibliotece "kuferka życzeń" nie ma (a szkoda), ale za to jest kuferek na dobrowolne wpłaty. Każdy, kiedy ma ochotę, coś tam może dorzucić.
Ravena - 2013-06-01, 18:45

U nas dobrowolne wpłaty nie przeszły. Był kiedyś taki pomysł, ale umarł śmiercią naturalną, bo Czytelnicy się nie kwapili do "ofiar" finansowych ;) Uzbieraliśmy niewiele, a potem Ci, którzy wrzucili grosiwo dopytywali się o nowe ksiażki i trudno było wytłumaczyć, że nie uzbierało się nawet na jedną ^^ Wolimy ściągać opłaty z upomnień, przynajmniej wiadomo, że za własne przewinienia się płaci ;)
Córka Lavransa - 2013-06-01, 23:34

Nieznany napisał/a:
To by było bardzo trafione, chcesz nowe książki, to sam się na nie złóż, bo biblioteki są biedne :lol:

Biblioteki są biedne, ale jak ostatnio przyniosłam do mojej kilka toreb książek (a wśród nich sporo nowości, czyli powiedzmy z ostatnich dwóch-trzech lat), to panie bibliotekarki bardzo się krzywiły, bo przecież "i tak mają tyle roboty, a tu jeszcze to..." :roll:

Ravena - 2013-06-02, 15:28

Córko, następnym razem się nie zastanawiaj, tylko przynieś do mnie. Obiecuję Ci kadzidełko, a nawet dziękczynny ołtarzyk :D
Córka Lavransa - 2013-06-03, 00:13

Byłam taka rozeźlona, że miałam ochotę załadować bagażnik i zrobić sobie wycieczkę do Wiedźmowego Lasu. ;-) Otworzyłabym pudło, zajrzałabyś do środka i dostałabym klątwą prosto między Tasak. :P

A teraz mogę się czuć zachęcona... :evil2:

Nieznany - 2013-06-03, 17:23

Córka Lavransa napisał/a:
A teraz mogę się czuć zachęcona...
A nie przypadkiem... zanęcona? :shock: Zważaj, że to jednak Wiedźma :P Jakby co z Wiedźmiego Lasu do Nieznanego Świata jest rzut berettą, jakbyś była poraniona, to przyjeżdżaj, ja Cię... poratuję :ng:
Deina Eldathiel - 2013-06-03, 22:16

Mając na uwadze czarowniczą zasadę "czyń swoją wolę nie krzywdząc nikogo" - małe szanse NeNek;)
Nieznany - 2013-06-04, 11:21

Ale zauważasz różnicę między czarownicą a wiedźmą? :P
andy - 2013-06-04, 12:58

Nieznany napisał/a:
Ale zauważasz różnicę między czarownicą a wiedźmą?

No cirka 30 lat :P

Viwoo - 2013-06-08, 15:54

Cytat:
U nas to działa na zasadzie bardziej materialnego "Kuferka życzeń", gdzie można wrzucać karteczki z propozycjami ^^

Procella napisał/a:
Właśnie zauważyłam na stronie "mojej" biblioteki zakładkę "Zaproponuj ksiazkę", gdzie można... no własnie zaproponować ksiażki, które chcielibyśmy zobaczyć w zbiorach biblioteki. IMHO całkiem fajny pomysł

O, tak się kiedyś zastanawiałam, dlaczego w bibliotekach nie ma takiej opcji - a jednak w niektórych jest. Szkoda, że nie w 'mojej'.

Żabka - 2013-06-10, 19:29

Procella napisał/a:
Właśnie zauważyłam na stronie "mojej" biblioteki zakładkę "Zaproponuj ksiazkę",

U mnie w bibliotece też jest taka zakładka na stronie i powiem wam, że dość często są nowości, a nawet zauważyłam, że jest też po kilka egzemplarzy co bardziej poczytnych książek... Ale wiecie w końcu to stolica i tu jest na prawdę super wyposażona biblioteka...

Córka Lavransa napisał/a:
jak ostatnio przyniosłam do mojej kilka toreb książek (a wśród nich sporo nowości, czyli powiedzmy z ostatnich dwóch-trzech lat), to panie bibliotekarki bardzo się krzywiły, bo przecież "i tak mają tyle roboty, a tu jeszcze to..." :roll:

Ja ostatnio robiłam porządki w piwnicy i znalazłam kilka kartonów książek dla dzieci... Jak zaniosłam do biblioteki to pani podziękowała, ale nawet się nie uśmiechnęła... Może miał po prostu zły dzień... ;)

Córka Lavransa - 2013-06-14, 22:11

Czuję się bez mała jak dziadek z "Szóstej klepki".
W internetowym systemie mojej biblioteki wyszukuję sobie pozycje, które mam w "Chcę przeczytać" na LC - ułożone alfabetycznie wg tytułów... :) Teraz przerabiam B.

W tym miejscu muszę pochwalić moją obecną bibliotekę - jest nieźle zaopatrzona. Jak na razie z trzech poszukiwanych przeze mnie pozycji dwie wypożyczyłam, jedną zarezerwowałam. :)

I tylko "Zaklętych rewirów" nie mają... :-(

Maciek1988 - 2013-06-15, 21:56
Temat postu: o biblitekach
Taka ciekawostka o bibliotekach. ciekawostka. Co o tym sądzicie?
Radament - 2013-06-15, 21:59

Cóż myślę, że w bibliotece książek będzie jeszcze mniej, a już zwłaszcza nowości.
Ravena - 2013-06-15, 22:01

Mam nadzieję, ze to jednak nie wejdzie. Bo wtedy większość bibliotek i tak kiepsko finansowanych (przykładowo nasza ma nowości tylko RAZ w roku i to wyżebrane) po prostu pójdzie do likwidacji.
Ribati - 2013-06-15, 22:01

Zastanawiam się czy opłaty za nieterminowe trzymanie książek tez wzrosną, w związku z tym. Do tego ciekawi mnie ile dokładnie biblioteka będzie musiała zapłacić. Trochę mnie to martwi, bo w moim miasteczku są dwie biblioteki, niestety wyposażone dosyć ubogo.

Ravena napisał/a:
Mam nadzieję, ze to jednak nie wejdzie. Bo wtedy większość bibliotek i tak kiepsko finansowanych (przykładowo nasza ma nowości tylko RAZ w roku i to wyżebrane) po prostu pójdzie do likwidacji.

Te w małych miastach chyba będą najbardziej zagrożone.

Maciek1988 - 2013-06-15, 22:18

Boje się że doprowadzi to do tego że zostaną wprowadzone opłaty za wypożyczenie książki.
Córka Lavransa - 2013-06-15, 23:00

Maciek1988 napisał/a:
Boje się że doprowadzi to do tego że zostaną wprowadzone opłaty za wypożyczenie książki.

To by był kolosalny strzał w stopę. A co z wypożyczeniami książek, do których prawa autorskie wygasły? Pobieranie takich opłat byłoby nielegalne...

Mam nadzieję, że jeśli ta opłata zostanie wprowadzona, to będzie to symboliczna złotówka miesięcznie od biblioteki. :-/

Raziel - 2013-06-15, 23:02

Świetne rozwiązanie, szkoda tylko, że książki w księgarniach dalej takie tanie, że sobie jakieś Polaki je mogą kupować ://////////
To jest cyrk co ostatnio się w temacie książek w naszym państwie dzieje.

Ravena - 2013-06-16, 14:16

Nasi sąsiedzi mają deczko inny stosunek do rynku książki :)

http://booklips.pl/newsy/...lionow-dolarow/

motylek727 - 2013-06-16, 14:32

Czemu u nas tak nie zrobią? :(
Raziel - 2013-06-16, 15:56

Ja myślę, że chcą nas tak zmotywować do nauki języków i w konsekwencji wyjazdów za granicę :P
Ribati - 2013-06-16, 16:01

motylek727 napisał/a:
Czemu u nas tak nie zrobią? :(


może gdyby u nas w Polsce zaczęło się więcej czytać?

a tak poza tym... nigdy nie widziałam u mnie w księgarni tylu ludzi co na tym zdjęciu :P

Córka Lavransa - 2013-06-16, 16:43

Ribati napisał/a:
nigdy nie widziałam u mnie w księgarni tylu ludzi co na tym zdjęciu :P

Czyli nie byłaś nigdy na premierze Harry'ego Pottera. ;) To tak off-topicznie. ;)

Ribati - 2013-06-16, 16:58

Masz rację, nie miałam okazji ^^ właściwie mieszkam pod Warszawą, więc jakoś specjalnie nie miałam ochoty się wybierać do wielkiego miasta xD
motylek727 - 2013-06-16, 18:12

Odkąd jestem w Poznaniu to nieważne, czy idę do księgarni, czy do biblioteki, ale jacyś ludzie zawsze są. Może mam po prostu takie szczęście albo w Poznaniu dużo osób czyta książki ;)
Procella - 2013-06-16, 18:35

W moim sześciotysięcznym miasteczku osób zapisanych do biblioteki jest około tysiąca. Praktycznie zawsze na kogoś wpadnę.
Ribati - 2013-06-16, 18:49

Nie zdarzyło mi się spotkać w mojej księgarni ludzi w okolicy mojego wieku. Raczej sa to ludzie koło 40stki albo rodzice kupujący dzieciom książki do szkoły :P Pamiętam, że "Kamień Łez" Goodkind'a leżała na półce rok, aż w końcu kupiłam :p
Ravena - 2013-07-22, 13:15

Z pamiętnika młodej bibliotekarki... 8-)
Nie wiem, w którym temacie o tym napisać, bo to w ogóle jakieś kuriozum jest...
Dziś rano otrzymałam telefon od Czytelniczki, która jeszcze w piątek miała być od dwóch lat martwa. Nie wiedziałam, ze "nieżywość" można tak łatwo wyleczyć. A na dodatek dzisiaj nie dość, że żywa to jeszcze była szantażowana :)
Drugi przypadek to poszatkowane książki, z których można składać puzzle i tłumaczenie "Ale ja takie wzięłam od państwa". Jasne wszystkie sześć, w strzępach? Nigdy w życiu nie puściłybyśmy książek w takim stanie w obieg ^^ No i czarna lista się wydłuża 8-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-07-22, 13:26

Ravena napisał/a:
i czarna lista się wydłuża 8-)


Macie jakąś czarną listę? Taki BIK biblioteczny? :)

Ribati - 2013-07-22, 14:47

Ravena napisał/a:
Z pamiętnika młodej bibliotekarki... 8-)
Nie wiem, w którym temacie o tym napisać, bo to w ogóle jakieś kuriozum jest...
Dziś rano otrzymałam telefon od Czytelniczki, która jeszcze w piątek miała być od dwóch lat martwa. Nie wiedziałam, ze "nieżywość" można tak łatwo wyleczyć. A na dodatek dzisiaj nie dość, że żywa to jeszcze była szantażowana :)

to się nadaje na ksiązkę xD

Ravena - 2013-07-22, 16:14

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Macie jakąś czarną listę?

Tak. Klątwy nad nią rzucamy 8-)

Deina Eldathiel - 2013-07-22, 16:29

Byłam kiedyś świadkiem awantury, jaką urządziła oburzona czytelniczka, która przyszła przedłużyć i tak już sporo przetrzymaną książkę. "Lilka" to była bodajże, wówczas nowość. Panie bibliotekarki uprzejmie tłumaczyły, że przedłużyć nie mogą, bo na książkę czeka zapisana kolejka. Na co pani z dzikim oburzeniem, dotknięta do żywego, że nie zdążyła przeczytać, bo wcześniej po kolei pożyczała wszystkim sąsiadkom. I że się w tych cholernych bibliotekach ludzi piętnuje za dobre serce :shock:
alibaba - 2013-07-27, 19:41

W Poznaniu otwarto pierwszą Polsce lecznicę dla książek
poznan.naszemiasto.pl

zaczytana - 2013-08-16, 15:07

Kiedyś przez dwa miesiące byłam wolontariuszką w miejskiej bibliotece. Akurat trwała akcja ścigania czytelników długotrwale przetrzymujących książki. Byli wśród nich tacy, którym firma windykacyjna wystawiała rachunki na 1000 zł. Większość z nich przez kilka lub kilkanaście miesięcy przetrzymywała książki, które biblioteka wypożyczała na dwa tygodnie. Inni z kolei przetrzymywali książki latami, większość oczywiście nie mogła już się ich doszukać. Awantur było bez liku, czasem aż uszy więdły od słuchania tych wszystkich tłumaczeń i wynurzeń. Jednak miło wspominam czas tam spędzony... biblioteka mieściła się w starej kamienicy na miejskim rynku, znajdowały się tam tylko zbiory naukowe (beletrystyka była po drugiej stronie miasta). Było przytulnie i zawsze bardzo ciepło, pachniało kurzem i starymi książkami. Miło chodziło się między drewnianymi regałami, można się zawsze było gdzieś zaszyć (z obawą, że w każdej chwili jakieś opasłe tomisko spadnie ci na głowę).

Właśnie takie biblioteki lubię. Móc chodzić między regałami, szperać wśród zbiorów, zgubić się na kilka godzin... Eco pisał o tym wszystkim pięknie w eseju "O bibliotece". Natomiast zawsze z niechęcią wybierałam się do Biblioteki Śląskiej w Katowicach, bo choć bardzo nowoczesna, to czytelnik tylko od święta jest wpuszczany między regały. Zazwyczaj czeka w okienku na dole, podczas gdy automat ściąga dla niego zamówiona książkę z półki kilka pięter wyżej.

alibaba - 2013-08-16, 19:39

Im starsza biblioteka, tym większy ma urok. Też lubię takie stare, tradycyjne biblioteki i gdy wiosną tego roku weszłam do Biblioteki Muzeum Narodowego w Poznaniu byłam wręcz oczarowana atmosferą tam panującą.
Wysoka na kilka metrów, schody prowadzące do najwyższych półek, stare, duże stoły - wszystko to, co kojarzy się się z biblioteką sprzed wieków.
Teraz w Poznaniu Biblioteka Raczyńskich oprócz filii mieszczących się często w piwnicach bloków mieszkalnych zainwestowała w kilka nowoczesnych bibliotek, remonty już istniejących, pełną komputeryzację wszystkich filii no i oczywiście w super nowoczesny budynek główny.
Jak tam jest, jak przebiega kontakt między czytelnikiem a bibliotekarzem nie wiem bo jeszcze nie korzystałam ani z wypożyczalni ani czytelni. Muszę poczekać na chłodniejsze dni żeby się tam wybrać.
Pracują tam ci sami ludzie którzy pracowali w przeniesionych do nowego budynku starych pomieszczeniach i wypożyczalniach więc mam nadzieję, że nadal będzie miło.
W Bibliotece Muzeum Narodowego byłam jeszcze kilkakrotnie i zawsze z żalem ją opuszczałam.

czytatnik - 2013-08-16, 19:41

Dobrze wiedzieć, że tam gdzie jadę już za miesiąc ( :shock: ale ten czas mija szybko!) są takie dobre biblioteki. Będę zaglądać najczęściej jak się da. Ew jakieś opowieści tu zamieszczać. :)
alibaba - 2013-08-17, 15:39

Rozpoczynasz studia w Poznaniu?
czytatnik - 2013-08-17, 19:18

alibaba napisał/a:
Rozpoczynasz studia w Poznaniu?


Na to wygląda. :) W sumie to trochę się cieszę, a trochę mnie to przeraża, bo będę dość daleko od domu. Ostatecznie Mazury jakby po drugiej stronie Polski...
Ale na szczęście nie wyjeżdżam sama, więc chyba nie będzie tak źle.

Córka Lavransa - 2013-11-09, 22:56

Trochę mi dzisiaj zgrzało krew, muszę przyznać.
Wybrałam się do biblioteki i dziewczyna przede mną rozliczała się z naręcza książek - było tam chyba z 10 pozycji. Część beletrystyka, kilka z dziedziny psychologii. Okazało się, że ma tę skromną paczuszkę przetrzymaną ponad cztery miesiące. Uiściła jakąś skromną opłatę i stwierdziła, że chce je trzymać dalej.
Pani bibliotekarka przystała na to bez protestu, a jeszcze się użaliła, że zamiast przedłużyć sobie w systemie internetowym (co przy takim przetrzymaniu jest niemożliwe, bo system blokuje konto), musiała je wszystkie przynieść.
Zapytałam panią bibliotekarkę, czy uważa, że to w porządku, że dziewczyna tyle czasu trzyma książki. Pani oznajmiła, że po pierwsze, zapłaciła karę, a po drugie, w systemie na te książki nie ma rezerwacji. Już nie chciałam dyskutować, ale ilu spośród czytelników korzysta z systemu internetowego? A ilu z tych, którzy korzystają, nie zakłada rezerwacji, tylko czeka cierpliwie, aż książka wróci?
Ja rezerwację na "American Psycho" miałam trzy miesiące, potem mi się już nie chciało jej odnawiać. Kto wie, może akurat, kiedy wygasła, jakaś laleczka przyszła i sobie przedłużyła książkę na kolejny okres, płacąc za przetrzymanie mniej niż za kebaba pod uczelnią.
Ech...

Raziel - 2013-11-09, 23:15

No cóż, może to nieuczciwe, ale cieszę się, że Pani Bibliotekarka lubi mnie na tyle, że jak książka jest z rezerwacji, jestem na liście, ale dalej niż najbliższe nazwisko, to pozwala mi ją wypożyczyć, ale "przeczytaj szybko" ;) co zresztą czynię.
Radament - 2013-11-09, 23:35

W sumie nigdy niczego nie rezerwowałam, bo zwyczajnie zawsze liczę na: kiedyś ta książka będzie i jak akurat przypadkiem na nią to zgarnę. Nie mam takiego parcia na: już muszę to w tej chwili przeczytać (a jak mam to biegam po wszystkich bibliotekach w Krakowie, trzeba przyznać, lub zgarniam z neta). Z drugiej strony podejrzewam, że w bibliotece nie ma takiego punktu w regulaminie, który zabraniałby ponownego wypożyczenia książek po uiszczeniu konkretnej opłaty za ich przetrzymanie? Cóż więc, robić.
Córka Lavransa - 2013-11-10, 00:02

Raziel napisał/a:
No cóż, może to nieuczciwe, ale cieszę się, że Pani Bibliotekarka lubi mnie na tyle, że jak książka jest z rezerwacji, jestem na liście, ale dalej niż najbliższe nazwisko, to pozwala mi ją wypożyczyć, ale "przeczytaj szybko" ;) co zresztą czynię.

Raziel, czego ty sobie na piękne oczy nie załatwisz, powiedz mi... :P


Radament napisał/a:
Nie mam takiego parcia na: już muszę to w tej chwili przeczytać

To jesteś w sytuacji komfortowej. Problem w tym, że nie zawsze czeka się na jakąś książkę, bo się ją chce przeczytać dla przyjemności. Ja kiedyś potrzebowałam do pracy dyplomowej konkretnego wydania konkretnej pozycji. Była tylko jedna, w jednej bibliotece. Udało mi się, ale gdybym akurat trafiła na taką leluję jak ta dzisiaj przede mną, to muszę zmieniać koncepcję pracy, bo panienka sobie kolekcjonerstwo uskutecznia.
Wkurza mnie absolutny brak empatii u niektórych osób i tyle.

Belial - 2013-11-14, 09:07

W sumie to mój wpis miał się zaczac od "generalnie z bibliotek nie korzystam", ale po zastanowieniu się - jednak korzystam. Tylko nie z osiedlowych/dzielnicowych. Ale po tych waszych wpisach, chyba to zrobię.

Ostatnie odwiedziny w wolskiej bibliotece były z okazji Nocy Muzeów albo 2011 albo 2012. Sporo czytam książek, choć zazwyczaj je kupuje. Niestety nie potrafię czytać "na czas". Jak przeczytam szybko, to potem zapominam oddać, albo mi nie po drodze, choć biblioteka może być pod domem. :D Albo zabieram się za czytanbie na krótko przed terminem oddania i się nie wyrabiam.

Biblioteki w Indonezji... ugh, osiedlowa była chyba w ogóle nieczynna. Sytuacje ratowały jedynie uniwersyteckie, choć większość moich wypożyczonych książek była raczej naukowa. Moja wydziałowa biblioteka miała fajną kanapę i stolik obok niej. Można było sobie usiąć i przeczytać pisma albo jakieś książki. Była tam też cześć czytelniana i komputerowa. I sympatyczna bibliotekarka, która przymykała oko na to, że oddanie książki się przeciągnęło. ;)

Na jakich zasadach można oddawać książki do bibliotek? Jakimi książkami są biblioteki najczęściej zainteresowane?

Ravena - 2013-11-14, 14:39

Cytat:
Na jakich zasadach można oddawać książki do bibliotek? Jakimi książkami są biblioteki najczęściej zainteresowane?

Nie ma jakichś specjalnych zasad, jeśli chodzi o darowywanie książek. Najlepiej podejść wcześniej do biblioteki, której chce się coś podarować i zapytać czy przyjmą. Nie wszystkie biblioteki chcą takie same ksiażki, niektórym np. brakuje książek specjalistycznych i te przyjmą chętniej niż beletrystykę. Niektóre odwrotnie, zależy od placówki. Najlepiej jednak poszukać małej osiedlowej bądź gminnej - te zazwyczaj są słabo dofinansowane i z wdzięcznością przyjmą każdą ilość książek. Warunek: żeby się nadawały do czytania. Trzeba pamiętać, że biblioteki to nie skład makulatury i wolą książki w miarę nowe i przede wszystkim w dobrym stanie. Nie ma sensu oddawać książek klejonych, które się rozwalą po dwóch trzech czytaniach - no chyba, że to jakieś wyjątkowo poszukiwane egzemplarze (ja sama chętnie bym przyjęła "Chryzantemę i miecz" w jakimkolwiek stanie :D ).

Belial - 2013-11-15, 20:43

Szok kulturowy! Pierwsza wizyta w bibliotece od lat wielu. Zaskoczyły mnie kolorowe opisy półek, z obrazkami, przegródki ze zdjęciami autorów i krótkimi info o ich książkach, nagrodach. Teraz łatwiej jest znaleźć książki. Kolejny szok kulturowy, ludzie w bibliotekach. Sporo. Pewnie ze 20 osób ogółem było w dwóch bibliotekach w tym samym czasie co ja. I to na dodatek przed "końcem dnia pracy" :D Jednak nie jest tak źle, jak by się wydawało. No i jestem pod wrażeniem ilości literatury zagranicznej w osiedlowej bibliotece. Nie mówię o fantastyce, ale o zwykłej beletrystyce.

Jeszcze kolejny szok kulturowy wiąże się z... urzędnikami. Kto do jasnej ciasnej wpadł na pomysł, żeby NIE robić katalogu centralnego bibliotek w całej Warszawie, a zamiast tego każda dzielnica ma mieć własny? Tak samo jak karta biblioteczna pozwala korzystać tylko z bibliotek w danej dzielnicy?! Ktoś się nie spisał!

A w ogóle sam fakt możliwości wypożyczenia na 35 dni oznacza, że się wyrobię z oddawaniem. Miejmy nadzieję. :lol: chyba zacznę częściej tam zaglądać. A co do oddania książek, jeszcze nie było okazji do spytania się. ;) Ale za informacje dziękuję. :)

Córka Lavransa - 2014-01-28, 16:59

Belial napisał/a:
Tak samo jak karta biblioteczna pozwala korzystać tylko z bibliotek w danej dzielnicy?! Ktoś się nie spisał!

Belial, to i tak masz dobrze. Kiedy mieszkałam w Chorzowie, na moją kartę mogłam wypożyczać we wszystkich filiach w tym mieście. W Katowicach - wyłącznie w mojej osiedlowej filii. Jest to dla mnie kpina, bo system pokazuje mi wszystkie dostępne pozycje w tym mieście.

Dzisiaj byłam w bibliotece i tak sobie pomyślałam, że może zapytam bibliotekarkę o ciekawe pozycje reprezentujące różne województwa. Zagaiłam niezobowiązująco, że Tyrmanda pewnie skończę dużo szybciej, niż o terminie zwrotu, bo jest niezwykle fascynujący.
Pani spojrzała na mnie z tak głębokim niezrozumieniem tego, o czym mówię, że dałam sobie spokój z rozmową na temat książek... ;)

Belial - 2014-01-29, 09:59

Dobre, wyszukiwać w całym mieście, wypożyczać w jednej filii. :D

Serio? To chyba ja mam szczęście. Weź się jej przy okazji spytaj jakie ma wykształcenie, ile czasu pracuje w bibliotece i ile książek rocznie czyta. :D

Przy okazji, czasem aż się dziwię, że są chętni do przedłużania książek. Przy wczorajszej wizycie w bibliotece, pani się spytała czy przedłużyć książki, które mam do II połowy lutego. ;) Zawsze się tak pytają. :P

Córka Lavransa - 2014-01-29, 21:53

Belial napisał/a:
Weź się jej przy okazji spytaj jakie ma wykształcenie, ile czasu pracuje w bibliotece i ile książek rocznie czyta. :D

Nie śmiałabym się aż tak narażać, jeszcze mi wszechmocny system zablokuje konto... ;)
A w temacie podejścia pani do obsługi klientów - kiedy wchodziłam do biblioteki, akurat rozmawiała z jakąś dziewczynką, może z 10- czy 12-latką. Dziewczynka naiwnie o coś pytała, pani ewidentnie nie znała odpowiedzi. Moje zbliżenie się do jej biurka przywitała z ogromną ulgą i komentarzem w stronę dziewczynki: "Nie mogę teraz rozmawiać, kumasz czaczę...?"
Dobiłam ją chyba tym Tyrmandem... może wyczekuje tam emerytury. :lol:

Belial - 2014-01-30, 05:24

A, to nie jakaś młódka? Dobij ją takimi pytaniami!
Proszę. :D

O, albo "może mi Pani coś polecić z książek, które ostatnio Pani czytała"? ;)

Córka Lavransa - 2014-01-30, 21:45

Belial napisał/a:
O, albo "może mi Pani coś polecić z książek, które ostatnio Pani czytała"? ;)

Na co Ty mnie narażasz, potworze...! :mrgreen: Oceniając książkę po okładce, a panią po postawie bibliofilskiej, czuję, że zostałabym zmuszona do wypożyczenia jakiejś Barbary Cartland... :shock:

Belial - 2014-01-31, 07:43

Córka Lavransa napisał/a:
Belial napisał/a:
O, albo "może mi Pani coś polecić z książek, które ostatnio Pani czytała"? ;)

Na co Ty mnie narażasz, potworze...! :mrgreen: Oceniając książkę po okładce, a panią po postawie bibliofilskiej, czuję, że zostałabym zmuszona do wypożyczenia jakiejś Barbary Cartland... :shock:


Na przygodę życia, no...! Na odkrycie nieznanych lądów. :D

Takaś bojąca się? Boisz się zapytać? Ty? Boisz się jakiejś kobieciny, narazić się jej? Co z ciebie za córka Lavransa?

ksiaziks - 2014-01-31, 10:32

Coś ciekawego polecicie?
Belial - 2014-01-31, 10:35

ksiaziks napisał/a:
Coś ciekawego polecicie?


To nie jest temat do polecania książek.

Córka Lavransa - 2014-01-31, 14:10

Belial napisał/a:
Takaś bojąca się? Boisz się zapytać? Ty? Boisz się jakiejś kobieciny, narazić się jej? Co z ciebie za córka Lavransa?

Podpucha, lalalaaaaa... :mrgreen:
Co nie znaczy, oczywiście, że tego nie zrobię. :P

Belial - 2014-02-01, 20:18

Córka Lavransa napisał/a:
Belial napisał/a:
Takaś bojąca się? Boisz się zapytać? Ty? Boisz się jakiejś kobieciny, narazić się jej? Co z ciebie za córka Lavransa?

Podpucha, lalalaaaaa... :mrgreen:
Co nie znaczy, oczywiście, że tego nie zrobię. :P


Czekam na raport w poniedziałek!

Córka Lavransa - 2014-02-01, 22:19

Cytat:
Czekam na raport w poniedziałek!

Zaczekaj, aż tam pójdę, muszę jeszcze zaliczyć łódzkie. ;)

Aura - 2014-02-04, 17:28

Cytat:
Moje zbliżenie się do jej biurka przywitała z ogromną ulgą i komentarzem w stronę dziewczynki: "Nie mogę teraz rozmawiać, kumasz czaczę...?"

Padłam :lol:

Byłam wczoraj i dzisiaj, naznosiłam sobie stosiki książek. W głównej widziałam sporo ciekawych, tylko zawiodłam się trochę na fantastyce, myślałam, że będzie więcej fajnych książek z tego gatunku. W drugiej było mniej ciekawych książek, ale też coś wypożyczyłam.

Córka Lavransa - 2014-02-13, 13:41

Belial napisał/a:
O, albo "może mi Pani coś polecić z książek, które ostatnio Pani czytała"?


Nnnnno!
Żeby nie było, że jestem strachliwa. Zapytałam.

Dowiedziałam się, że bardzo fajny jest autor, cytuję: "Didżej Rob".
Po bliższym przyjrzeniu okazało się, że chodzi o J. D. Robb, czyli Norę Roberts.
Podziękowałam grzecznie. :lol:

Belial - 2014-02-13, 14:16

A co z wykształceniem kierunkowym? :D

Gdzie są takie kwiatki? Chcę zobaczyć takie dziwadło na żywo. :D

Ravena - 2014-02-13, 15:35

Nieładnie się tak wyśmiewać dziewczyny z cudzych zamiłowań literackich... ^^ Jak to ktoś kiedyś powiedział, z książkami jak z miłością, nieraz zadziwia nas, co też to wybierają inni.
Akurat powieści J.D. Robb z serii "In Death" to ja sobie kolekcjonuję, bo też lubię i też polecam autorkę. Osobom zainteresowanym :)
Pani mogła przejąć nawyk wymawiania od Czytelników. Już tyle razy słyszałam Stella i Sztill, że sama się przyłapuję na takim myśleniu fonetycznym. Wiecznie mam problem z wymówieniem nazwiska Coetzee czy Llosy, słyszałam je wymawiane w tak różny sposób, a jak wypowiem właściwie, połowa czytelników nie wie, o kogo mi chodzi.
Literatura jest tak szeroka, że nie wymagajmy od bibliotekarza, by znał wszystko i czytał wszystko. To niemożliwe. Mogę się pobieżnie orientować w trendach, autorach, gatunkach, ale jest niemało czytelników, którzy mnie zaskakują jakimś pytaniem i muszę się przyznać do niewiedzy... 8-)
Post sponsorowany był poczuciem więzi zawodowej ;)

Belial - 2014-02-13, 15:53

Ravena, ale mnie nie obchodzą jej zainteresowania i nie z tego się śmieję. Po pierwsze zwracanie się do osoby obsługiwanej per "kumasz czaczę" niezależnie od jej wieku jest niewłaściwe. Po drugie, od bibliotekarki jednak wymaga się znajomości autorów, nie? Jak już kogoś poleca, a tym bardziej gdy z założenia poleca coś (kogoś), co czytała ostatnio, można by oczekiwać znajomości nazwiska (nawet jeśli nie wymowy).

To są języki obce - nieznane (afrikaans, etc.), więc można wybaczyć. Z tym angielskim natomiast... już dyskusyjne.

Córka Lavransa - 2014-02-13, 16:34

Ravena napisał/a:
Nieładnie się tak wyśmiewać dziewczyny z cudzych zamiłowań literackich... ^^

Nie wyśmiewam się z zamiłowań. W ogóle się nie wyśmiewam, bo to nie jest śmieszne, kiedy bibliotekarka bierze coś do reki, czyta to, a potem nie potrafi właściwie wymówić nazwiska autora i nie wie, jakiej jest płci. To oznacza, że absolutnie nie interesuje ją, co w ręce miała.

To tak, jakby u mnie prawnik zrobił umowę czytając dokumenty po łebkach i omijając co drugą klauzulę. Po prostu brak profesjonalizmu.

Belial napisał/a:
A co z wykształceniem kierunkowym?

Ma, oczywiście. W "mojej" bibliotece pracuje dopiero kilka lat, ale doświadczeniem się chlubi dłuuugim i godnym.

Rozmowa zresztą była dla mnie drogą przez mękę, pani cały czas wyglądała, jakby ją ktoś wyjątkowo ciężko gnębił i odpowiadała półsłówkami. Kolejny gorszy dzień... ;)

Belial - 2014-02-13, 17:18

Adres biblioteki proooooooszę.
Ravena - 2014-02-13, 17:20

Belial, zamierzasz prześladować tę biedną kobietę? O stalking Cię posądzi 8-)
Córka Lavransa - 2014-02-13, 21:08

Belial napisał/a:
Adres biblioteki proooooooszę.

Nie dam, będziesz się naśmiewała, Paskudo Ty. :zlo

Mnie w sumie pani jako taka wisi, ja zamawiam przez internet i muszę ją znosić raz na jakiś czas, kiedy odbiera ode mnie książki i z męczeńskim westchnieniem odwraca się do szafki, żeby wydać mi zamówione (a i tak czasami zdarza mi się trafić na kogoś innego na zmianie), ale nie podobało mi się, jak potraktowała tę dziewczynkę. Zresztą kilka miesięcy wstecz podobnie potraktowała mojego synka, efekt jest taki, że on już ze mną do biblioteki nie chodzi.
Pani bardzo dzielnie pracuje na to, żeby za czas jakiś siedzieć tam cały dzień sama.

Radament - 2014-02-13, 22:03

Córka Lavransa napisał/a:
Pani bardzo dzielnie pracuje na to, żeby za czas jakiś siedzieć tam cały dzień sama.

Może o to właśnie jej chodzi xD

Raziel - 2014-02-13, 22:45

Mnie przez ten temat wkręciła się do głowy absurdalna scenka, w której Córka pyta kobiecinę o to, co ta poleca, a w odpowiedzi dostaje "DJ Bob". Chyba złośliwy człowiek ze mnie ;)
Córka Lavransa - 2014-02-13, 23:59

Radament napisał/a:
Może o to właśnie jej chodzi xD

Ja myślę. :) Absolutny brak natrętnych petentów to marzenie każdego pierdzistołka... ;)

Raziel napisał/a:
Chyba złośliwy człowiek ze mnie ;)

Iiiii tam. Troszeńkę tylko. :mrgreen:

Belial - 2014-02-14, 05:00

Ravena, stalking? Stalking wymaga czasu, a ja zbyt wiele czasu na tą panią nie zamierzam tracić. ;) I na pewno nie będę się przeprowadzać dla niej, kocham moje miasto. :P

Córko, nie będę. Najpierw zaoferuję jej pakt - dusza za inteligencję. ;) Potem może flejm. Widzisz, nie będę się naśmiewać. :P

Widzisz, Córko, a nie powinna ci wisieć (i kierownictwu) bo ludzi zniechęca do czytania. A w tym kraju to i tak problem. Przypomnij jej, że jak ją ta praca tak męczy, nie musi pracować, tylko siedzieć w domu na utrzymaniu męża może. :zlo

Córka Lavransa - 2014-02-14, 11:36

Belial napisał/a:
Widzisz, Córko, a nie powinna ci wisieć (i kierownictwu) bo ludzi zniechęca do czytania. A w tym kraju to i tak problem.

Ja jestem zUą kobietą, mnie ten kraj w ogóle nie obchodzi. Nie robi dla mnie nic dobrego, więc nie zamierzam się nim przejmować. ;)
Mnie do czytania nic nie zniechęci, za moją rodzinę biorę odpowiedzialność, reszta mi radośnie wisi. :P

Belial - 2014-02-14, 11:46

Córka Lavransa napisał/a:
Belial napisał/a:
Widzisz, Córko, a nie powinna ci wisieć (i kierownictwu) bo ludzi zniechęca do czytania. A w tym kraju to i tak problem.

Ja jestem zUą kobietą, mnie ten kraj w ogóle nie obchodzi. Nie robi dla mnie nic dobrego, więc nie zamierzam się nim przejmować. ;)
Mnie do czytania nic nie zniechęci, za moją rodzinę biorę odpowiedzialność, reszta mi radośnie wisi. :P


:zlo :zlo :zlo

Córka Lavransa - 2014-02-14, 14:41

No co Ci poradzę... 8-)
Belial - 2014-02-14, 14:56

Córka Lavransa napisał/a:
No co Ci poradzę... 8-)


Daj adres :P

Córka Lavransa - 2014-02-14, 16:04

Kuszenie Córki! Alarm, alarm...! :zlo

:hehe:

Belial - 2014-02-14, 16:16

Córka Lavransa napisał/a:
Kuszenie Córki! Alarm, alarm...! :zlo

:hehe:


Oboje wiemy, że tego chcesz :evil2:

elfrun - 2014-02-14, 18:45

Opowiem wam o jednej z mich ulubionych bibliotek. To biblioteka miejska w Porsgrunn. Jest bardzo duza, zwazywszy, ze w miasteczku mieszka tylko okolo 30.000 osob. To magiczne miejsce. Ciagle dzieje sie cos fascynujacego. Sa odczyty, spotkania z autorami, wystawy sztuki, spotkania biblioteczne, cotygodniowe lunche literackie, zajecia dla dzieci, glosne czytanie dla maluchow i nieco starszych dzieci. Biblioteka jest publicznym miejscem spotkan. Tetni zyciem kazdego dnia. Ludzie przychodza tutaj zeby poczytac, skorzystac z komputera, wypozyczyc ksiazke, film lub plyte cd, pogadac ze znajomymi czy napic sie kawy. Wszedzie stoja wygodne sofy, stoliki, w czytelniach jest juz bardziej tradycyjnie, tam znajduja sie wielkie stoly do pracy i krzesla, sa tez jednoosobowe gabinety w ktorych mozna sie zamknac na klucz i w spokoju studiowac czy czytac. Wiele osob przychodzi do biblioteki na tradycyjny czwartkowy lunch z ksiazka. Co tydzien omawiana jest tworczosc jakiegos innego pisarza. Biblioteka to miejsce dla wszystkich i zajecia ktore sie w niej odbywaja adresowane sa do wszystkich grup wiekowych. Sa wspolne seanse czytania i malowania dla maluchow, ale nie zapomina sie tez o seniorach, Maja swoje wieczory szachowe i nauke obslugi komputera. Jesli chodzi o ksiegozbior to jest niezwykle bogaty pod kazdym wzgledem tego slowa. Do wszystkich polek jest wolny dostep. Ja osobscie najbardziej lubie dzial dzieciecy. Jest tam tak slicznie, kolorowo i przytulnie. Rodzice i dzieci paraduja w skarpetkach ale nikomu to nie przeszkadza. Poza pieknym ksiegozbiorem jest tam mnostwo zabawek, malutkich stoliczkow, kredek, przeslicznych obrazkow. Jest tatrzyk kukielkowy, mozna sobie przysiasc na fatboyu, poogladac przygotowane przez bibliotekarki mini wystawy i dekoracje. Teraz z okazji setnej rocznicy urodzin Tove Jansson wszedzie jest pelno Muminkow. Jedna z glownych dekoracji jest piekna Dolina Muminkow zrobiona z piernika... Najczesciej podczas wizyty w bibliotece (nie ma tygodnia, zebym nie byla tam przynajmniej raz) zgarniam kilka interesujacych mnie ksiazek do przejrzenia i ewentualnego wypozyczenia i sadowie sie w czesci dla dzieci. Lubie patrzec jak sie bawia. Nie przeszkadza mi, ze jest tam glosno, ze wszystko az tetni od dzieciecego smiechu, ze raz na jakis czas jakis maluch probuje mi sie wdrapac na kolana.
Belial - 2014-02-14, 20:20

Ale bajka! :D

Rozumiem, że nie ma tam podziału na biblioteki dla dzieci oraz młodzieży i dorosłych? Jak duża jest ta biblioteka?

Na czym polegają lunche literackie?

elfrun - 2014-02-15, 00:17

Belial napisał/a:
Ale bajka! :D

Rozumiem, że nie ma tam podziału na biblioteki dla dzieci oraz młodzieży i dorosłych? Jak duża jest ta biblioteka?

Na czym polegają lunche literackie?


Jak duza jest ta biblioteka? Jest naprawde bardzo duza i ma dwa pietra. Nie ma podzialu na biblioteke dla dzieci i dla doroslych. Biblioteka dla dzieci jest jednak tak zaaranzowana i regaly z ksiazkami sa ustawione w ten sposob, ze odcinaja ja od czesci dla mlodziezy i reszty biblioteki dla doroslych.
Lunche literackie polegaja na tym, ze ludzie zakochani w ksiazkach przychodza co czwartek o 12.00, jedza wspolnie lunsj, jedna z pan bibliotekarek ma prelekcje na temat jakiegos autora, czyta fragmenty jego tworczosci, a pozniej jest dyskusja. Zawsze sa serwowane slodkie buleczki z rodzynkami i cieple napoje. Bylam kilka razy na takich spotkaniach i bardzo mi sie podobalo.
Wogole musze powiedziec, ze panie z bibliotek maja mnostwo swietnych pomyslow i wiedza jak zachecic ludzi do czytania. Robia male wystawki z ksiazek (maja kilka miejsc w bibliotece gdzie wystawiaja ksiazki warte przeczytania czy poswiecone jakiejs dziedzinie wiedzy), robia zakladki z kserokopiami ladnych zdjec i fragmentow ksiazek lub wierszy i kazdy moze sobie taka zakladke zabrac, a ostatnio ustawily wielka wieze z ksiazek, zeby nam pokazac jaka ilosc ksiazek jest wypozyczana kazdego dnia.
Tak jak mowilam wczesniej w bibliotece ciagle cos sie dzieje. Ostatnio moja coreczka spedzala tam noc. To taka lokalna tradycja na ktora wszystkie dzieci bardzo sie ciesza. Spali tam cala klasa, na materacach i w spiworach otoczeni przez regaly z ksiazkami. Kiedy polozyli sie do spania kazde dziecko mialo przez godzine czytac przed zasnieciem. Swoja droga zaczynam rozumiec dlaczego w Skandynawii wskazniki czytelnictwa sa najwyzsze na swiecie.
Ostatnia nowoscia jest wypozyczanie ebookow. :)
Slyszalam, ze w Norwegii planuje sie zeskanowanie wszystkich zbiorow bibliotecznych tak, zeby byly dostepne rowniez w formie elektronicznej.

Belial - 2014-02-15, 07:35

elfrun napisał/a:
Ostatnio moja coreczka spedzala tam noc. To taka lokalna tradycja na ktora wszystkie dzieci bardzo sie ciesza. Spali tam cala klasa, na materacach i w spiworach otoczeni przez regaly z ksiazkami. Kiedy polozyli sie do spania kazde dziecko mialo przez godzine czytac przed zasnieciem.


O czymś podobnym czytałam na blogu o życiu w Katarze (po polsku). Dziecko chodzi albo do szkoły amerykańskiej/międzynarodowej (?) szkoły i tam w klasie mają taką nockę urządzaną.

Radament - 2014-02-15, 11:00

U mnie w bibliotece publicznej też urządzają takie nocki, a przynajmniej kiedyś urządzali.
elfrun - 2014-02-15, 15:59

Sama chcialabym spedzic taka noc w bibliotece, szczegolnie w tej. :) Czasami zaluje, ze nie urodzilam sie w Norwegii kiedy pomysle sobie o tutejszych bibliotekach i ksiegozbiorach. Wiekszosc moich norweskich znajomych nie rozumie tego, ze lubie kupowac ksiazki. Wedlug wiekszosci z nich nie ma potrzeby posiadania ich w domu jesli wszystko mozna wypozyczyc z biblioteki. Kiedy w Polsce beda takie bajeczne ksiegozbiory???
Córka Lavransa - 2014-02-25, 15:21

Mam takie postanowienie na rok 2014, że będę więcej fajnych rzeczy robiła poza domem i zachęcę też do tego mojego synka. Zamierzam w tym celu między innymi korzystać trochę szerzej niż dotychczas z oferty moich miejskich bibliotek.
W związku z tym mały idzie dziś z babcią do biblioteki na "Bajkę z ciastkiem" - cotygodniowe spotkanie maluchów z książką (ciastko dla towarzyszących, wytrwałych dorosłych). Mam nadzieję, że mu się spodoba i te wyprawy staną się stałym zwyczajem.
Ja dla odmiany wybieram się jutro na spotkanie autorskie ze Sławomirem Koprem, którego książki bardzo lubię. :-D

Belial - 2014-02-25, 17:22

Ja chcę to ciastko. :D

Idei spotkań autorskich nie ogarniam od dawna, jeszcze z czasów konwentów. Ale tak usiąść przy stoliku i pogadać z autorem na luzie, jak czytelnik z czytelnikiem, jak najbardziej. :D

A tak w ogóle to ja się zbieram do własnego spotkania w bibliotece (jak mnie będą chcieli ;) ).

Córka Lavransa - 2014-02-25, 20:36

Belial napisał/a:
Ja chcę to ciastko. :D

Podobno dobre było. :)

Belial napisał/a:
Idei spotkań autorskich nie ogarniam od dawna, jeszcze z czasów konwentów.

Ja już dawno na żadnym nie byłam, mało pamiętam. Chcę iść, bo akurat tego autora lubię, może powie coś ciekawego, może kupię książkę, może dostanę autograf. :)

Cytat:
A tak w ogóle to ja się zbieram do własnego spotkania w bibliotece (jak mnie będą chcieli ;) ).

Szkoda, że tak daleko. :-/

Yacek - 2014-02-25, 20:39

Belial napisał/a:

A tak w ogóle to ja się zbieram do własnego spotkania w bibliotece


O, jako organizator czy może autorka?


Córka Lavransa napisał/a:
Bajkę z ciastkiem


Też tak chcę :(

Córka Lavransa - 2014-02-25, 20:43

Yacek napisał/a:
Też tak chcę :(

Yacek, gdyby nie ta dwójka przed siódemką, to byś się kwalifikował... ;)

Ale weź sprawdź, może w twojej bibliotece na DKK dają ciasteczka?

Belial - 2014-02-25, 22:01

Córka Lavransa napisał/a:

Ja już dawno na żadnym nie byłam, mało pamiętam. Chcę iść, bo akurat tego autora lubię, może powie coś ciekawego, może kupię książkę, może dostanę autograf. :)


Udanej zabawy.

Cytat:
A tak w ogóle to ja się zbieram do własnego spotkania w bibliotece (jak mnie będą chcieli ;) ).
Cytat:
Szkoda, że tak daleko. :-/


Ja ci dam daleko. Blisko. Przyjeżdżaj tak czy inaczej. :P

Yacek, jako gwiazda ;) Brakuje mi tego :P

Yacek - 2014-02-25, 22:15

Córka Lavransa napisał/a:
gdyby nie ta dwójka przed siódemką, to byś się kwalifikował...


Najpierw spojrzałem na swoje uzębienie a dopiero potem na metrykę :P
Wypisuje się z tego forum bo mi wiek wypominacie ;(

Belial napisał/a:
Yacek, jako gwiazda ;) Brakuje mi tego :P


Uooo, to bym się wybrał Cię zobaczyć (nawet gdyby ciastków nie było). Jakąś prelekcje masz czy tylko do zdjęć będziesz pozować?

alibaba - 2014-02-25, 22:18

Wczoraj zupełnie przypadkowo odkryłam, że w nowym gmachu Biblioteki Raczyńskich jest herbaciarnia w której serwują darmową herbatę. Nic specjalnego, Sagę i jakąś zieloną, ale dla kogoś kto długo siedzi w czytelni, możliwość skorzystania z kubka herbaty jest dobra.
Można też przynieść swoją, ekspresową i panie dadzą kubek i wrzątek.
A tak nawiasem mówiąc, to biblioteka jest super nowoczesna. Jedni to lubią, ja wolę takie wiekowe, przytulne.

Yacek - 2014-02-25, 22:22

Biblioteka raczyńskich to jest to z kolumnadą przy placu wolności czy ta kamienica przy św. Marcinie?
Belial - 2014-02-25, 22:26

Yacek napisał/a:
Córka Lavransa napisał/a:
gdyby nie ta dwójka przed siódemką, to byś się kwalifikował...


Najpierw spojrzałem na swoje uzębienie a dopiero potem na metrykę :P
Wypisuje się z tego forum bo mi wiek wypominacie ;(


Ok, chcę to zobaczyć! Oby tak dalej, Córko! :zlo

Cytat:

Belial napisał/a:
Yacek, jako gwiazda ;) Brakuje mi tego :P


Uooo, to bym się wybrał Cię zobaczyć (nawet gdyby ciastków nie było). Jakąś prelekcje masz czy tylko do zdjęć będziesz pozować?


Jak się zgodzą, to prelekcję.


alibaba, podoba mi się taka biblioteka. Prawie jak te klubokawiarnie ;)

Yacek - 2014-02-25, 22:56

O, a o czym będziesz przemawiać? Zgaduję, że to może być coś związanego z książkami, ale nie będę się zakładał :)

Belial napisał/a:
Ok, chcę to zobaczyć! Oby tak dalej,


Znajdę Cię demonie i spalę Twój dom! :zlo

alibaba - 2014-02-25, 23:33

Biblioteka Raczyńskich- to ta z kolumnami na Pl. Wolności ale z tyłu tego budynku dobudowano nowoczesny gmach połączony z tym starym łącznikami na każdym piętrze. W starej części jest administracja a wszystkie inne działy jak zbiory specjalne, bibliotekę/ filię/ i to co było na św. Marcinie przeniesiono do nowego budynku. Przeniesiono tam też filie biblioteki które znajdowały się w starych kamienicach na Starym Rynku.
W nowym budynku są wygodne, duże czytelnie, wypożyczalnie, sale konferencyjne, komputerowe. Wszystko jest też dostępne dla osób niepełnosprawnych, jest też sala w której niewidomi mogą spokojni słuchać nagrań książkowych.
Jednym słowem biblioteka godna XXI wieku.

Yacek - 2014-02-26, 01:12

No proszę, to się pozmieniało trochę :) Dobrze, że na lepsze.
Córka Lavransa - 2014-02-26, 10:21

Yacek napisał/a:
Wypisuje się z tego forum bo mi wiek wypominacie ;(

Na FK akurat ograniczenia wiekowego nie mamy, spokojnie. :)
A ciastkiem cię Belial pewnie jakim piekielnym u siebie chętnie poczęstuje... :mrgreen:

Belial napisał/a:
Ja ci dam daleko. Blisko. Przyjeżdżaj tak czy inaczej.

Jasne, przyjadę i znowu nie będę umiała wyjechać, jak ostatnio... Pociąg do Wrocławia i Bielska-Białej, też coś...! :evil:

alibaba napisał/a:
herbaciarnia w której serwują darmową herbatę

Doskonały pomysł.

Belial - 2014-02-26, 10:42

Yacek napisał/a:
O, a o czym będziesz przemawiać? Zgaduję, że to może być coś związanego z książkami, ale nie będę się zakładał :)


Dowiesz się jak przyjdziesz. ;)

Cytat:

Belial napisał/a:
Ok, chcę to zobaczyć! Oby tak dalej,


Znajdę Cię demonie i spalę Twój dom! :zlo


Ok. Print screen zrobiony, będzie kogo oskarżyć. W ramach odszkodowania wyłożysz kasę (choćby i za obie nerki, serce, oszczędności rodziny etc.) na nową rezydencję dla mnie. Np. apartament w centrum Warszawy. Podoba mi się ten pomysł. Kiedy będziesz? :D

Córko, nie zdradzaj moich zamiarów!

A co do wyjeżdżania... jak sobie nie poradzisz, zrobimy z Ciebie paczkę i wyślemy priorytetem. :evil2:

Yacek - 2014-02-26, 12:28

Belial napisał/a:
Dowiesz się jak przyjdziesz

Nie bądź taka, powiedz!

Belial napisał/a:
Ok. Print screen zrobiony, będzie kogo oskarżyć

Phi, powiem, że kot mi do komputera się dobrał.

Córka Lavransa - 2014-02-26, 14:26

Belial napisał/a:
wyślemy priorytetem

Genialnie, dotrę do domu jako stuletnia staruszka... :P

Dobra, dobra, koniec off-top. :)

Belial - 2014-02-27, 12:21

Córka Lavransa napisał/a:
Belial napisał/a:
wyślemy priorytetem

Genialnie, dotrę do domu jako stuletnia staruszka... :P

Dobra, dobra, koniec off-top. :)


Aż tak nie ufasz naszej ukochanej poczcie? :D

Nieeee, ten offtop taki fajny. A wciąganie w niego modów, jeszcze fajniejsze. :D

Jak tam spotkanie autorskie?

Córka Lavransa - 2014-02-27, 12:39

Belial napisał/a:
Aż tak nie ufasz naszej ukochanej poczcie?

Korzystam codziennie, mam powody. :mrgreen:

Belial napisał/a:
Jak tam spotkanie autorskie?

Nie byłam. W pracy się zasiedziałam... :zlo

Belial - 2014-02-27, 12:50

Dzięki temu swojemu "zasiedzeniu się" przypomniałaś mi o dzisiejszym evencie:

27.02 godz. 17.30 – „Transatlantyk w Warszawie, czyli spacer śladem Gombrowicza” – spotkanie w Klubie Podróżnika z cyklu „Różności warszawskie” poprowadzi Katarzyna Dzierzbicka z Fundacji Varsaviana. (Biblioteka na ul. Bielskiego, koło Ciołka)

Belial - 2014-03-28, 09:35

No i przyszła Kryska na Matyska... :D Już wkrótce ja się będę produkować w bibliotece. :P
alibaba - 2014-03-28, 22:31

Wczoraj zostałam zaproszona do mojej ulubionej biblioteki na prelekcję pani zajmującej się zdrowym stylem życia. Przy kawce, ciasteczkach, truskawkach! i winogronach omawiane były błędy jakie ludzie najczęściej popełniają w wykonywaniu niektórych ćwiczeń / :roll: chodzenie z kijkami głównie/, o możliwości uczestniczenia w tańcu rehabilitacyjnym i ćwiczeniach w wodzie. I przy okazji dowiedziałam się, że całkiem blisko mojego domy znajduje się hotel z basenem a tam codziennie rano odbywają cię zajęcia, głównie dla seniorów.
Chętnie bym z tego skorzystała, niestety na razie nie jest to możliwe. Dopiero gdy będę w szpitalu i lekarzom uda się ustalić przyczynę mojej choroby-to przy ich zgodzie zgłoszę się na te zajęcia.
Piszę o tym w temacie "biblioteki" bo jak się okazuje ta biblioteka / to jest filia Bibl. Raczyńskich/ ma w planie organizowanie podobnych spotkań o różnej tematyce związanej ze zdrowiem. A przy okazji panie bibliotekarki proponują odpowiednie książki które można wypożyczyć.
Dodam jeszcze, że ta biblioteka znajduje się na osiedlu gdzie większość mieszkańców stanowią seniorzy. To tzw. stare osiedle i tematyka spotkań akurat trafiona.

Belial - 2014-03-29, 06:25

Super pomysł mieli. :)
Radament - 2014-04-17, 20:30

Dzisiaj poszłam do Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie i doznałam szoku. W sensie jakoś tak zawsze myślałam, że kobiety tam pracujące są jakoś naprawdę ogarnięte i niemal fanatycznie dbają o te książki i całą bibliotekę. Książka, której szukałam powinna występować na półce w trzech egzemplarza, na pewno żaden z tych egzemplarzy nie był wypożyczony i generalnie nic tylko jeden wziąć i znaleźć... Niestety... Miła pani przeszukała pół biblioteki i zaginionych książek nie ma. Na początku myślałam, że może, ktoś przypadkiem wziął, rozmyślił się (jeśli oddaje się książkę zawsze odnoszą je bibliotekarki), odłożył nie na miejscu... No ale kurcze, wszystkie trzy?!
alibaba - 2014-04-18, 00:04

Aż trudno uwierzyć, że jeszcze takie biblioteki mogą istnieć i to na dodatek w tak dużym i uczelnianym mieście. Widocznie władze miasta nie interesują się takim czymś jak publiczna biblioteka i uważają, że istnieją dla wyższych celów.
ciapek111 - 2014-06-16, 10:16

Bibliotekarze (bądź też występujące w znaczącej przewadze bibliotekarki) są różni. U mnie akurat, nawet w małej filii miejskiej biblioteki publicznej, wszystko jest ogarnięte - może jedynie dział dla dzieci woła o pomstę do nieba, ale to z winy dzieci oraz rodziców, którzy nie widzą potrzeby odkładania książek na miejsce.
Córka Lavransa - 2014-06-16, 21:20

Grrrr... zarezerwowałam sobie "Króla trędowatego". Termin zwrotu - 12/06/2014. Oczywiście, ktoś wypożyczył i ma gdzieś, że kto inny czeka. Powinien dostać karę 100 zł ściągane ze zwrotu z podatku, to by się nauczył... :zlo
KJrun - 2014-07-21, 11:53

Ej, ale skoro miał termin zwrotu 12 czerwca, a Ty wysłałaś swój post 6, to jeszcze miał trochę czasu;)
1mirinda - 2014-07-22, 21:54

Córka napisała swój post 16 nie 6 :P .
W bibliotece z której korzystam czeka kilka cykli które chciałem przeczytać niestety już od dłuższego czasu są wybrakowane :zlo .Biorąc pod uwagę fakt że jest to wiejska biblioteka z małym zasobem książek jest to jeszcze bardziej denerwujące.

Nie wyobrażam siebie mieszkającego w mieście,ale biblioteki miejskie to jedna z nielicznych rzeczy której mi brakuje na wsi.Z książek które polecacie już utworzyła mi się spora lista niestety w większości brakuje tych tytułów w bibliotece z której korzystam

Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-07-23, 08:41

1mirinda napisał/a:
W bibliotece z której korzystam czeka kilka cykli które chciałem przeczytać niestety już od dłuższego czasu są wybrakowane :zlo .Biorąc pod uwagę fakt że jest to wiejska biblioteka z małym zasobem książek jest to jeszcze bardziej denerwujące.


Gdzieś w wątku obok jest dyskusja o cenach książek i poziomie czytelnictwa z nim związanym. Nie da się ukryć, że takie braki w cyklach zniechęcają do korzystania z bibliotek. W pewnym momencie przestałem liczyć na bibliotekę w moim rodzinnym mieście. O ile starsze książki można w niej jeszcze dostać bez problemu (lektury, literaturę klasyczną itp.) to z nowszymi (ale nie mam tu na myśli najnowszych książek, które wyszły w zeszłym miesiącu) zawsze był problem.
Trochę demotywująca jest wyprawa do biblioteki, kiedy idziesz i wiesz, że to czego chcesz, prawie na pewno nie będzie tam dostępne. :(

Thordun - 2014-07-23, 15:14

Na całe szczęście biblioteki w mojej okolicy zatrudniają ogarnięte panie. Nigdy nic się nie zgubiło :D .

Zapisałam się do biblioteki mając chyba jakoś 7 lat, czyli zaraz jak zaczęłam podstawówkę. Była to biblioteka osiedlowa, do której chodzę do tej pory. Pani, która tam pracuje, zna mnie już na tyle, że wypożycza mi nawet te książki, które dopiero co przyszły i nie są gotowe do wypożyczenia. Wie, że ich nie zniszczę, więc mam fory :) . Jedynym minusem tej biblioteki jest to, że nie można wchodzić między regały. Co prawda jest kilka regałów, w których można grzebać, ale jak na złość jest to literatura młodzieżowa i romansidła.

Druga biblioteka jest troszkę lepiej zaopatrzona. Tam też mam fory, ponieważ pracuje tam znajoma ze szkolnej ławki mojej mamy. Kocham w tym przybytku fakt, że fantastyka jest pięknie wystawiona tuż przy ladzie, więc mogę tam wejść i grzebać, ile dusza zapragnie.

Kupowanie książek kupowaniem książek, ale biblioteki mają w sobie jakiś czar ;) .

Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-07-23, 16:30

Thordun napisał/a:
Zapisałam się do biblioteki mając chyba jakoś 7 lat,


Mnie zapisali rodzice, mniej więcej w podobnym wieku. Jeszcze nawet pamiętam numer karty bibliotecznej z oddziału dla dzieci. Mam nadzieję, że mnie jeszcze nie wykreślili ze względu na wiek. :D Zawsze, nawet będąc dorosłym, jakoś bardziej lubiłem chodzić do oddziału dla dzieci - dlatego, że mają otwarte regały, w które można się zagłębić i pobuszować. To ma w sobie coś z magii - poszukiwanie, element niespodzianki, bo nigdy nie wiadomo na jaką książkę trafisz. :)

PS. Jak widze po wpisie Thordun, to nie jest odosobniony przypadek w bibliotece. U Was w bibliotekach też, jeśli regały są ogólnie niedostępne, to jednak zawsze na wierzchu są przynajmniej te zawierające romanse i fantastykę? :D

1mirinda - 2014-07-23, 17:14

W bibliotece którą odwiedzam można chodzić i grzebać w książkach bez przeszkód.W większości bibliotek z których miałem okazję korzystać na pierwszym planie były oba te gatunki wspierane jeszcze kryminałem
Thordun - 2014-07-23, 18:03

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
to jednak zawsze na wierzchu są przynajmniej te zawierające romanse i fantastykę? :D

Ostatnio wystawili nawet kryminały i horrory! Jest jakiś postęp ;) . Wśród regałów byłam tam tylko raz w życiu, na wycieczce przedszkolnej, bo biblioteka jest na tym samym placu. Czułam się tam jak w niebie. Szkoda, że normalny czytelnik tak nie może ^^.

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Mam nadzieję, że mnie jeszcze nie wykreślili ze względu na wiek. :D

W najgorszym przypadku możesz udawać, że Twoje dziecko chce coś wypożyczyć, ale nie masz czasu na zapisanie go ;D.

Z elementem niespodzianki masz całkowitą rację. Do dzisiaj pamiętam moją radość, kiedy dorwałam którąś część cyklu Inkwizytorskiego. Nie mogłam pozwolić sobie na kupienie go, więc zaraz wypożyczyłam.

Irmina - 2014-08-07, 18:29

Dla mnie biblioteka jest drugim domem!
Nie mam tyle pieniędzy, żeby kupować każdą książkę, którą chcę, więc biblioteka jest da mnie wybawieniem, bo mogę to wszystko wypożyczyć.
Poza tym nic nie zastąpi uczucia towarzyszącego chodzeniu między półkami i poszukiwaniu książek!

Do biblioteki zostałam zapisana jako naprawdę małe dziecko, a mając trzynaście lat już sama zapisałam się w dziale dla dorosłych :D

elfrun - 2014-12-02, 08:15

Ostatnio spedzam w bibliotece wiecej czasu niz wczesniej. W drodze do biblioteki kupuje zazwyczaj wielka muffinke z Dumle, w bibliotece kusze sie jeszcze na kawe z mlekiem i czekolada, pozniej zbieram kilka ksiazek z polek, zaszywam sie gdzies w dziale dzieciecym na wygodnej sofce i czytam przez kilka godzin. :-D
Córka Lavransa - 2015-06-15, 00:13

Martwię się. :-/
Tego lata znowu czeka mnie przeprowadzka i obawiam się, że w miejscu, do którego się przenoszę, nie ma porządnej biblioteki. Jest osiedlowa, nawet niedaleko, ale zajrzałam do katalogu OPAC i po pierwsze, zbiory wyglądają dość mizernie, a po drugie, nie działa system zamawiania online... :zlo
No to się martwię. :-/

Tifa Lockhart - 2017-09-15, 09:21

Dowiedziałam się, ze Miejska Biblioteka Publiczna w Augustowie wprowadziła usługę pogotowia bibliotecznego. Zamówienia składa się telefonicznie, a książki są potem dostarczane do domu. Uważam to za świetny pomysł, ponieważ na pewno będzie to ułatwieniem dla osób starszych lub niepełnosprawnych. Moja babcia kiedy jeszcze stan zdrowia pozwalał jej na lekturę często wspominała, że chciałby móc z czegoś takiego skorzystać.
Interesuje mnie natomiast jak to wygląda ze strony technicznej. Bo dzwoni taka osoba i mówi, ze chce kryminał i bibliotekarka sama podaje jej przykładowe tytuły? Będę w domu pod koniec miesiąca, to wszystko wybadam.

Ravena - 2017-09-15, 17:52

U nas to się nazywa Książka na telefon :) Zwykle są to już nasi stali Czytelnicy, których preferencje znamy, więc zawozi się reklamówkę książek, a Czytelnicy sobie wybierają: czytane/nieczytane/interesujące/nieciekawe. A jeśli pojawia się nowa osoba, dopytujemy, jaki rodzaj, gatunek, wybieramy coś, a przy zwrocie okazuje się czy trafiłyśmy czy nie. Zwykle po dwóch wypożyczeniach już wiadomo, co danemu Czytelnikowi zanosić, no chyba, że ktoś ma życzenie, co do konkretnych autorów i książek.
Procella - 2018-06-04, 22:05

Skończyłam na razie przygodę z pracą w bibliotece. To było świetne półtora roku i mam nadzieję, że nie rozstałam się z tym zajęciem na zawsze.
Ravena - 2018-06-05, 00:09

Podsumowania, plusy, minusy, zyski i straty? ;)
Na tyle miałaś umowę, czy to jakiś staż po prostu?

alibaba - 2018-06-05, 01:41

Biblioteka Raczyńskich uruchomiła dostawę książek do domu dla seniorów. Trzeba zadzwonić do Centralnej Wypożyczalni i albo podać konkretne tytuły albo poprosić o cokolwiek i podać co nas interesuje. Potem Centralna Wypożyczalnia dzwoni do filii najbliższej miejsca zamieszkania seniora i stamtąd dyżurująca pani przynosi książki do jego domu. Mając do dyspozycji komputer- choć mało seniorów niestety z tego urządzenia korzysta, można sprawdzić co w "naszej" filii jest dostępne i złożyć konkretne zamówienie. Senior może zamówić 4 książki raz w miesiącu.
Ja jeszcze z tego nie korzystam bo chodzę do biblioteki sama ale mam wnuczkę i wnuka. W razie potrzeby, chętnie pójdą mi do biblioteki. Ale jest sporo seniorów którzy bardzo cieszą się z tej możliwości.

Procella - 2018-06-05, 06:46

Ravena napisał/a:
Podsumowania, plusy, minusy, zyski i straty? ;)
Na tyle miałaś umowę, czy to jakiś staż po prostu?

Najpierw staż, potem byłam przez pewien czas zatrudniona, a teraz skończyła się umowa. Niestety moja biblioteka, jak chyba większość, nie opływa w kasę, więc stałe powiększenie stanu osobowego w tym momencie nie było możliwe, choć bardzo by się przydało (nawet ze mną bywało gorąco). Może coś się wydarzy w przyszłym roku. Na razie robię sobie krótki urlop, a potem... mam już pewne pomysły, ale jeszcze jest za wcześnie, żeby o tym mówić.

Dłuższy tekst piszę na bloga, wrzucę potem link, żeby się nie powtarzać.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group