Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Powieść obyczajowa - Bez mojej zgody "My sister's keeper" Picoult Jodi

Ishikawa - 2009-12-08, 12:17
Temat postu: Bez mojej zgody "My sister's keeper" Picoult Jodi
Najpierw widziałam film(pod tym samym tytułem), który mną wstrząsnął i wzruszył, a wczoraj przeczytałam książke na podstawie ktorej powstał scenariusz.

Książka opowiada historie 13letniej dziewczynki, która urodziła się dzieki In Vitro po to, by stać się dawcą dla swojej chorej na białaczkę siostry.
Jest idealnie kompatybilna pod względem przeszczepów, grupy krwi - geny jej rodziców zostały tak wyselekcjonowane żeby mogła byc dawca dosłownie wszystkiego dla chorej siostry.

Dziewczynka nagle wznosi pozew do sądu, ponieważ nie chce aby rodzice zarządzali jej ciałem - prosi o usamowolnienie w sprawach medycznych. Przykre jest to, że jej rodzice (mama w szczegolnosci) uwaza to za logiczne.
Po to ją stworzyli, więc nie ma prawa sie sprzeciwiać - zreszta, jak ona by mogła nie pomóc siostrze ?
Anna nie chce oddać nerki siostrze i jest świadoma poco przyszła na świat (to mnie najbardziej zszokowało) - rodzice uświadamiaja ja wprost.

Rodzice kompletnie nie rozumieją córki, zaniedbują reszte rodzeństwa (brat) po to, aby ich chora na białaczke córka mogła żyć. Wszytko jest podporzadkowane chorej dziewczynie.
Uważaja ,że ich młodsza córka to egoistka, nie bacząc na to, że gdyby córka była zdrowa..ich młodszej córki w ogóle by na świecie nie było.

Sledzimy bohaterkę i jej najbliższych od wniesienia pozwu do chwili wydania wyroku przez sąd, poznając historię rodziny, uczucia i ich refleksje.

Ksiązka pokazuje co każdy z bohaterów mysli, czuje, śledzimy mysli rodziców, chorej Kate i zdrowej Anny (Adromedy).
Nic nie jest tak do końca pewne, każde rozwiązanie jest dwuznaczne moralnie

Tyle o książce ;)


Problem wydaje mi się jakos taki na czasie, dyskusje o in vitro, tu znowu przeszczepy...no i stworzenie dziecka tylko w celach..no części zamiennych ?
Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, mam nadzieję,że nigdy nie będę, zarówno w sytuacji matki, a takze córki.

Nie wiem jakie emocje targały tymi rodzicami,że postanowili po prostu wyhodować dziecko, związac się z nim emocjonalnie (wydaje mi się, że ojciec naprawdę kochał swoją córkę) a jak nadejdzie wlaściwy moment pozbawic nerki oraz pełnej radości korzystania z życia (nie mówiąc ze od małego mała była hospitalizowana żeby coś oddać chorej siostrze, krew,szpik).
Nie wiadomo, gdzie się kończy prawdziwa pomoc, a gdzie zaczyna się wyzysk.

Bardzo mnie w książce, jak i filmie irytowala postać matki, mialam wrazenie ze ona kocha tylko chora córkę, reszta sie nie liczy..Ze ona ma prawo oczekiwać, że córka bez sprzeciwu odda organ i będzie po sprawie. Po to sie urodziła.
W trakcie ciąży nie myslala o dziecku w kategoriach nowego życia, kochanego maluszka tylko genów. Dobrych genów, które uratują chora córkę.

Chora dziewczyna natomiast ma więcej w sobie spokoju i jakiejś mądrości niz reszta familii.
Pogodziła się z losem , chce sie ze wszystkimi pożegnać i nie chce żeby sprawa nerki była jakąś drzazgą w późniejszym czasie.
Wie,że jest przeszkodą w szczęściu młodszej siostry.

Film jest wierny książce aż do zakończenia - diamteralnie różnie.
Nie wiem, który wybór był słuszny, niewiem czyja śmierc była lepsza.




Cięzki moralny dylemat, rodziców, ale z drugiej strony czy czasem nie nalezy dać odejśc drugiej osobie z godnościa, i czy to też nie jest wyraz miłości ?

Artemiss - 2010-03-25, 11:42

Mam podobne odczucia jeśli chodzi o tę książkę. W Polsce takie sytuacje chyba raczej się jeszcze nie zdarzają, ale w Stanach to podobno norma :-( Przerażające jest, ze rodzice zupełnie nie traktują tych specjalnie stworzonych dzieci jak ludzi. W kraju, w którym mówi się tyle o równości, miłości bliźniego. Matka nie przyjmuje do wiadomości, że chora córka i tak umrze bez względu na to jak bardzo jej siostra się poświęci.
My sister's keeper jest chyba książką, która wstrząsnęła mną najbardziej w ciągu ostatnich miesięcy. Książka, a nie film!

Bruixa - 2010-04-01, 01:16

Filmu nie widziałam, a co do książki... Pisałam o niej na blogu ze 2 lata temu i nie chcę się powtarzać. Opisy choroby Kate i terapii, jakiej jest poddawana, są wstrząsające. Także przeżycia wszystkich członków rodziny, ich dylematy moralne robią silne wrażenie. Niestety, autorka nie odmówiła sobie chwytów pod publiczkę - wątek romansowy, zaskakujące i mało prawdopodobne zakończenie - i tym sposobem, moim zdaniem, spaskudziła książkę, obniżyła jej rangę. (Mam wrażenie, że wrażliwość amerykańskich czytelników znacznie się różni od mojej, a pisarze z USA starają się za wszelką cenę zaspokajać ich potrzeby stosując się do jakiegoś zbioru reguł "Jak napisać bestseller" :evil: ).
Atłasowa - 2011-10-19, 14:34

Dla mnie wystarczająco wstrząsający był obraz terapii w filmie, dosłownie robi się słabo. Po książkę już nie sięgnęłam.
Kate4484 - 2012-07-02, 01:09

Była to pierwsza ksiązka Jodi Picoult którą czytałam. Od tej pory jej fanką tej autorki. Ksiąąka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mimo trudnego i ciężkiego tematu czyta się jednym tchem. Były momenty że płakałm jak głupia. Książkę polecam każdemu kto chce ją przeczytać. Film już na mnie takiego wrażenie nie wywarł. Średnio mi się podobało. I nie wiem co sądzić o cakowitej zmianie zakończenia. Ja chyba jednak jestem za końcówką z ksiązki.
Reniś - 2013-12-21, 20:27

Mam podobne odczucie, jak koleżanka wyżej. Jednak zakończenie książki było według mnie bardzo nieprawdopodobne, dlatego nie wzruszyłam się aż tak bardzo. Natomiast, jako że znałam papierowy pierwowzór, film nie rzucił mnie na kolana.
m4rt4 - 2014-07-12, 21:44

Oglądałam tylko film. Ponoć bardzo odbiega od książki. W związku z tym, czy warto teraz po filmie przeczytać książkę?
Mam mało czasu na czytanie, dlatego staram się dobierać lektury bardzo skrupulatnie.

Irmina - 2014-08-09, 19:29

Bardzo długo czekałam, żeby przeczytać tę książkę i tak mną wstrząsnęła, że do dziś ją pamiętam. Bardzo wzruszającą i dająca do myślenia. Od początku mi się spodobała, a zakończenie rozbroiło mnie totalnie. Bardzo zaskakujące i bardzo, ale to bardzo, niesprawiedliwe i smutne!
Na filmie jednak płakałam trochę mniej.

castagna - 2016-09-25, 21:46

w książce zakończenie zdecydowanie mocniejsze (i lepsze) ;)
dzolu - 2017-06-08, 16:13

Pamietam pierwszy raz gdy ogladalem ten film Usiedlismy cała rodziną u mojej żony i jej rodzice zaproponowali właśnie ten film.

Szybko z wesołej atmofery zrobiło sie bardzo refleksyjnie.

Książki jeszcze nie czytałem ale myślę ze wezmę ja przy okazji dłuższej podróży by móc na spkojnie ją przeczytać


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group