Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Literatura młodzieżowa - "Marina" Carlos Ruis Zafon

Ishikawa - 2009-11-22, 20:45
Temat postu: "Marina" Carlos Ruis Zafon
Barcelona, lata osiemdziesiąte XX wieku. Oscar Drai, zauroczony atmosferą podupadających secesyjnych pałacyków otaczających jego szkołę z internatem, śni swoje sny na jawie. Pewnego dnia spotyka Marinę, która od pierwszej chwili wydaje mu się nie mniej fascynujaca niż sekrety dawnej Barcelony. Śledząc zagadkową damę w czerni, odwiedzająca co miesiąc bezimienny nagrobek na cmentarzu dzielnicy Sarriá, Oscar i jego przyjaciółka poznają zapomnianą od lat historię rodem z Frankensteina i XIX-wiecznych thrillerów. Historię, której dramatyczny finał ma się dopiero rozegrać...

Kolejny raz Zafon i kolejne nieprzespane noce.... :mrgreen:
Juz widziałam w Empikach :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-11-22, 21:14

Też widziałem w księgarniach. Jest to dzieło mniej obszerne od Cienia wiatru i Gry Anioła. Wydaje mi się też, że powstało wcześniej, przed wyżej wymienionymi i jest niejako odgrzanym (wybaczcie porównanie) na fali popularności kotletem.
Nie wyrokuję o jakości książki. Zapowiedź brzmi interesująco, ale po klęsce Gry Anioła mam już bardziej sceptyczne nastawienie do książek o Barcelonie pana Zafona. Podejdę z dystansem. Może pojawi się za niedługi czas w bibliotekach...

Córka Lavransa - 2009-11-23, 18:16

Moja mama już kupiła, ale jakoś nie pędzę bez tchu, żeby od niej pożyczyć, i akurat w tym przypadku trudno za to winić absorbującego Sołżenicyna. Rzeczywiście, po Grze Anioła pojawił się stan bliski przesytu. Mam wrażenie, że Marina będzie kolejną książką, która będzie mi się podobała tylko w momencie czytania i do której już więcej nie wrócę. Zobaczymy.
Ishikawa - 2009-11-25, 13:08

Ja ja bede meic w piatek :) Ciesze sie,ze to znowu magiczna Barcelona.....:)
Ravena - 2009-11-25, 17:16

Wczoraj stałam się właścicielką książki, nie mogłam oprzeć się okładce, po prostu ;-) Mam wrażenie, że będzie bardziej mi się podobać niż "Gra anioła", ale zobaczymy.
Ishikawa - 2009-11-25, 22:02

Ta ksiazka jest z 1999 roku,moze nie tak zle bedzie z fabula :) Pojutrze juz bedzie mojaaa :D
Ishikawa - 2009-11-27, 21:05

Mam, mam,juz jest moja :D
przeczytalam klka stron i sie wciagnelam....Tylko szkoda ze to prawie dzisiejsza Barcelona, ale jakos to zniose :D

Ishikawa - 2009-11-28, 19:34

Przeczytalam, wciagnela mnie tak, ze przez wszystkie zajecia na uczelni nierozstawalam sie zta ksiazka (notatki musze skserowac :P ). Bardzo mi sie podobala, ma kilka niedociagniec, ale okropnie mi sie klimat ksiazki podoba. Idealny na dlugie jesienne wieczory :D
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-11-28, 19:37

Ishikawa napisał/a:
Przeczytalam, wciagnela mnie tak, ze przez wszystkie zajecia na uczelni nierozstawalam sie zta ksiazka (notatki musze skserowac :P ). Bardzo mi sie podobala, ma kilka niedociagniec, ale okropnie mi sie klimat ksiazki podoba. Idealny na dlugie jesienne wieczory :D


Ishi, to powiedz słówko o czym ta książka jest. Co sprawia, że tak wciąga? Może pomożesz mi podjąć decyzję w sprawie kupna. Lepsze toto od Gry Anioła? :)

Ishikawa - 2009-11-28, 20:46

Oj od gry Aniła lepsze, lepsze.
Wprawdzie glowny bohater caly czas kojarzy mi sie z Danielem z CW (autor chyba ma taki "odchyl" bo w GA mialam podobne wrazenie), to kilmat jest jak z filmu grozy, fabuła ma "rece i nogi" od poczatku do końca.

Bardzo plastyczne opisy pozwalaja sobie wyobrazic najbardziej hm, krwawe sceny - niepowiem,jest ich trochę.

Z jednej strony klimat taki basniowy, Barcelona miasto które żyje własnym życiem, a z drugiej dośc makabryczne sceny. I to mnie bardzo zdziwilo, niektore sa wrecz obrzydliwe, z czym Zafon mi sie nigdy nie kojarzyl.

Podobał mi się zabieg który autor zastosowal - mianowicie opis tej samej historii z perspektywy kilku osób, kazda osoba ma własne refleksje i zwraca uwage na inne rzeczy.

Może Cie Uczniu zdziwi co napisze, ale przez cala ksiazke mialam wrazenie, ze czytam "tandetny horror i harlequin" zarazem...ale to mi sie wlasnie podobalo.
Dla mnie byla to odskocznia od nudnych ksiazek do pracy mgr. dlatego moja ocena jest baaardzo subiektywna.

Lubie Zafona, trafia do mnie :)

Córka Lavransa - 2009-12-01, 20:38

Dzisiaj mamusia przywiozła mi "Marinę".
Zaczęłam czytać i przerwałam po pięciu stronach.

"Gimnazjum otoczała cytadela ogrodów (...)"
"(...) tunele coraz to napełniały się (...)"
"(...)cud, który wydarzał się codziennie (...)"

Nie mam dziś siły na ignorancję i niechlujstwo dwóch tłumaczy i trzech redaktoro-korektorów. Może innym razem...

Ishikawa - 2009-12-01, 20:40

Kurcze, tak jak wchlonelam,ze nie zwrocilam uwagi . Albo tez i mam braki w gramatyce, niestety ;/
Córka Lavransa - 2009-12-01, 22:53

Ishi, nie. :) Ja po prostu, jak mam zły humor, to robię się bardziej czepliwa.
Przepraszam za mój wyskok, po prostu dostałam dziś z allegro słownik, który miał być nowiutki i pachnący, a przyjechał zmasakrowany, i musiałam po czymś pojechać.
Wrócę do Mariny za kilka dni i przeczytam, nie zwracając uwagi - albo zwracając mniejszą - na te potknięcia.
Inna sprawa, że jak książką zajmuje się pięć osób, to takie wpadki już nie powinny się chyba zdarzać... :-/

Aktualizacja 10.12.2009 r. :)

Przeprosiłam się z Zafonem wczoraj.
Przyjemnie się czytało, pomimo że niedoróbki dalej mocno rzucały mi się w oczy. Tylko, że to znowu jest ten sam Zafon - chłopak i dziewczyna, tajemnica, Barcelona. Ponieważ wiem, że "Marina" była napisana wcześniej niż dwie pozostałe powieści tego autora, które miałam w ręku, traktuję ją jako wprawkę do czegoś lepszego, kiedy to potwory, które tutaj objawiają się głównie fizycznie, zostaną zastąpione przez potwory charakteru, umysłu człowieka. Gdybym przeczytała "Marinę" jako pierwszą, pewnie nie sięgnęłabym już po Zafona, moim zdaniem jest ona słabsza niż pozostałe powieści. Np. wątek rodziców Mariny został potraktowany jakoś tak po macoszemu, dosłownie na dwóch stronach (podwójny odstęp i czcionka dla okularnika...), a sama końcówka jak dla mnie doklejona jest na siłę i trochę wymęczona. Poza tym zgubił się gdzieś związek pomiędzy dwiema opowiedzianymi historiami (Mariny i Michala), też mam takie wrażenie, jakby był nieco wymuszony.

Potwierdzam zatem to, co przewidywałam - czytało się przyjemnie, zapewne niedługo zapomnę, o czym to było, i więcej już tego do reki nie wezmę.
Ciekawa jestem, czy Zafon potrafi pisać coś innego, bo niebezpiecznie moim zdaniem oddala się od "własnego stylu" w stronę "kalki z samego siebie".

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-27, 09:19

Właśnie czytam Marinę. Rzeczywiście schemat podobny jak w jego pozostałych książkach. Choć bardziej zbliżony do Cienia wiatru jak na razie niż do Gry Anioła, więc bardziej mi się podoba, bo do tej ostatniej pozycji trochę się zraziłem.

Konkluzja taka: nie każda książka musi być arcydziełem literatury. Zafon pisze zręcznie, przyjemnie w odbiorze, podąża się za opowiadaną historią bez większych przeszkód czy oporów. Na jakiś pochmurny wolny dzień, gdy chce się miło spędzić czas z ciepłą herbatą pod ręką i przyjemną książką Zafon jest jak znalazł.

Lubię u Zafona tę atmosferę rodzinną, którą w książkach buduje. Czy w Cieniu wiatru w domu rodziny Sempere czy tu, w Marinie w domu Germana i Mariny. :)

castagna - 2016-09-25, 18:30

fajny klimat, ale zdecydowanie bardziej Cień wiatru zawładnął moim serduszkiem <3

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group