Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Pogaduchy - Film

jagus - 2008-11-07, 19:54
Temat postu: Film
Co widzieliście ostatnio?? co polecanie, a co zdecydowanie odradzacie :)


Ja właśnie wróciłam z "Tajne przez poufne" i czuję się oszukana. Oczekiwałam dobrej komedii, przy której się odprężę, a tego nie znalazłam. Z zapowiedzi jak i z opisów oczekiwałam zupełnie czegoś innego. Nie rozumiem o co chodziło w tym filmie. Momentami śmieszny, lecz przez większość czasu był dość nudny. Ogólnie jest dość specyficzny, może przypada ludziom z innym poczuciem humoru niż ja. Mi się nie podobał.

montano - 2008-11-07, 21:57

Ja ostatnio widziałem dwa naprawdę bardzo dobre filmy :) .

Nagrodzoną Złotą Palmą w Cannes "Klasę" - film bardzo oszczędny i prosty, a przez to niezwykle silny. Cantet świetnie sportretował bolączki współczesnej Francji i pokazał jaka jest rola nauczyciela we współczesnym świecie. Begaudeau stworzył bardzo przekonującą kreację pedagoga, który na fundamencie języka i kultury, próbuje zbudować nić porozumienia w tej małej, ale bardzo podzielonej kulturowo i etnicznie społeczności. Chce zmusić ich do otwarcia się na siebie, "wyzwolenia". Naprawdę piękny film.

No i "33 sceny z życia", które formalnie są bardzo zbliżone do "Klasy". Szumowska wspaniale poprowadziła aktorów i to właśnie na nich spoczywa prawie cały ciężar filmu. Hajewska, Stuhr, Jentsch, Hudziak, Gantzler - wszyscy wręcz hipnotyzują. Film porusza temat niezwykle trudny, co niesie za sobą ogromne ryzyko popadnięcia w banał czy patos. Szumowska unika tego dzięki ogromnemu nasyceniu emocjami każdej sceny i przełamywaniu powagi odrobiną wisielczego humoru. Nie popada też w moralizatorstwo. Nie ocenia swoich bohaterów, jest dla nich bardzo wyrozumiała i pełna empatii. Doskonale wie, że pustka jaka pozostaje po śmierci bliskiej osoby, może sprowokować mnóstwo irracjonalnych zachowań i akceptuje to. Mimo wszystko wydaje mi się, że ten film niesie w sobie pewną dawkę optymizmu. Pokazuje, że człowiek w końcu zwalcza tą wszechogarniającą rozpacz i jest w stanie żyć dalej - silniejszy i bogatszy wewnętrznie.

Krótko mówiąc: polecam te dwa filmy bez wahania ;-).

burli - 2008-11-08, 15:29

no ja ostatnio byłam na 'Eagle Eye' i muszę powiedzieć, że całkiem niezły. Bardzo dużo akcji. i pomysł też mi się podobał. generalnie warto wybrać się na to do kina.
Lumen - 2008-11-09, 23:32

Ogladalam ostatnio " Pojedynek" (2007) M.Caine i J. Low'em. Nietuzinkowy, trzymajacy w napieciu ale nie tyle samą akcją co sposobem jej ujęcia. Futurystyczny klimat nowoczesnej willi, porzuconego męża i kochanka, który przychodzaizapytac o rozwód. Swietny pojedynek na slowa i przebieglosc. Tylko koniec dalabym inny.
jagus - 2008-11-10, 15:29

Ja 3 min temu skończyłam oglądać Casino Royale i nie jestem ani zmieszana ani wstrząśnięta. Wynudziłam się bardzo. Nie ma już tego klimatu co miały poprzednie. James nie ma tej magii, tego magnetyzmu. Brak mi humoru cechującego Bonda, jego czarującego uśmiechu, jego uszczypliwych tekstów do M, jego szarmanckiego zachowania, zachwytu nad każdą kobietą pojawiająca się na horyzoncie. Nawet tej spektakularnej, naszpikowanej nieprawdopodobnymi elementami walki mi brakuje, tych wyrzutni rakiet w komórce, nożów w butach, wybuchających długopisów, ...... NIC!! To nie jest James Bond tylko Dżejms Błąd!!

Ale pewnie wybiorę się na kolejną część do kina ;)

Camelai - 2008-11-30, 17:21

montano napisał/a:
ciekawy film zawsze wygrywa u mnie z możliwością wyspania się ;-) .


U mnie także ^^
Wczoraj obejrzałam sobie "Niebo" - jest to film z 2002 roku - gra w nim Cate Blanchett - noja ulubiona aktorka. Scenariusz filmu jest ostatnim wspólnym dziełem Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza.
Film jest nie-sa-mo-wi-ty... bardzo nastrojowa muzyka i świetne zdjęcia malują niesamowity obraz "Nieba". Historia ta udowadnia, że może istnieć niebo na ziemi - tworzy je miłość. A miłość potrafi sprawić, że czynimy rzeczy niewyobrażalne i wydające się czasem absurdalnymi i pozbawionymi sensu. Godne uwagi - polecam jak najbardziej ;-) Chwała twórcom za to, że język, jakim posługują się bohaterowie jest adekwatny do miejsca akcji i ich narodowości ^^
No i ta mistrzowska gra Cate Blanchett... :roll:

montano - 2008-11-30, 17:28

Oj tak, Cate Blanchett jest po prostu cudowna. Emanuje z niej jakiś specyficzny rodzaj energii, który po prostu hipnotyzuje. No i zadziwia mnie swoją wszechstronnością. Razem z Meryl Streep i Katherine Hepburn tworzy moją Świętą Trójcę :D .

Mi "Niebo" nie przypadło specjalnie do gustu, dla mnie ta bajeczka brzmi nieco fałszywie. Ale ja w ogóle nie przepadam za Kieślowskim, a Tykwer zrehabilitował się u mnie "Pachnidłem" ;-).

Camelai - 2008-11-30, 17:36

"Pachnidła" jeszcze nie widziałam :mrgreen:
A oglądałeś "Veronicę Guerin"? ten film jest moim naj naj najulubieńszym i od niego zaczęła się moja fascynacja grą aktorksą Cate Blanchett ;)

montano - 2008-11-30, 22:31

W takim razie gorąco Ci ten film polecam ;-).
Ja zwróciłem na nią uwagę w "Aviatorze". Jest to jedna z jej najlepszych kreacji, moim zdaniem. Na dodatek grała tam jedną z moich ulubionych aktorek ;-). Poza tym jej epizod w "Kawie i papierosach" Jarmuscha jest po prostu fenomenalny. No i oczywiście praktycznie pozbawiona słów rola w filmie "Babel" - tym zrobiła na mnie największe wrażenie. "Veroniki Guerin" niestety nie widziałem.

Camelai - 2008-12-01, 09:53

"Kawę i papierosy" oraz "I'm not there" mam w planach ;-)
"Veronicę Guerin" koniecznie powinieneś zobaczyć :) na mnie ten film zrobił kolosalne wrażenie, a Cate stanęła na wysokości zadania. Film jest na faktach.

montano - 2008-12-01, 19:22

burli napisał/a:

dokładnie mam takie samo wrażenie! gdyby '21 gramów' nie było nakręcone na bazie retrospekcji to byłby to po prostu nudny filmik jakich wiele.


Tego, że jest to film jakich wiele nie napisałem. Chociaż muszę przyznać, że za każdym razem, gdy go oglądam coraz bardziej dociera do mnie prostactwo rzekomej metafizyki "21 gramów". Wczoraj doszedłem do wniosku, że ten film ratują po prostu bardzo dobre kreacje aktorskie, które nadają autentyczności wizji Inarritu. No, ale będę musiał go obejrzeć jeszcze raz, żeby ostatecznie ugruntować swoje zdanie ;-).

Nula - 2008-12-01, 21:30

No i obejrzałam "21 gram" i za nic w świcie nie wiem co reżyser chciał nam przekazać. Dla mnie to był bełkot i chęć pokazania wszystkiego za jednym zamachem. Nie wiem co ma nam uświadomić nagromadzenie bólu, ludzkiego nieszczęścia, nienawiści. Do mnie to nie trafiło, przekombinowane dzieło, które działa na mnie wręcz odpychająco :-/
Camelai - 2008-12-01, 21:34

Ja oglądałam "21 gramów" jeden raz :) też do końca nie załapałam o co kaman, ale zaciekawił mnie sposób, w jaki została zmontowana akcja, mianowicie ta retrospekcja, ciągłe przeplatanie się teraźniejszości z przeszłością. Muszę obejrzeć przynajmniej raz jeszcze ten film, żeby go lepiej zrozumieć (zobaczymy jak to wyjdzie^^).


A oglądał ktoś "Labirynt Fauna" Guillermo del Toro? :)

montano - 2008-12-01, 21:55

Te sceny kręcone "z ręki", retrospekcje i zaburzenie chronologii wydarzeń, doskonale oddaje stan chaosu w jakim znaleźli się bohaterowie tego filmu, ich szamotaninę, popadanie ze skrajności w skrajność. Jednak te zabiegi formalne można odczytać również na innej płaszczyźnie, jako chęć nadania jakiegoś metafizycznego wymiaru prezentowanej historii. W tym momencie Inarritu ponosi całkowitą porażkę, bo ta metafizyka jest naiwna, a może nawet prostacka - w zasadzie ogranicza się do stwierdzenia, że nasze życie jest zdominowane przez przypadek, a to już trąci dla mnie banałem. No i ta końcówka - Naomi Watts siedząca w pokoju (swojej zmarłej córki?), w ciąży, skąpana w łagodnych i jasnych promieniach słońca. Trochę za dużo w tym łopatologii jak na mój gust.

"Labiryntu Fauna" niestety nie widziałem.
Wybierałem się do kina przez miesiąc i w końcu się nie wybrałem ;-).

burli - 2008-12-02, 09:41

Widziałam "Labirynt Fauna" bardzo mi się podobał. połączenie fantastyki i wojny. ale moim znajomym z którymi byłam w kinie się nie podobał, a nawet z niego drwili. prostaki ...
Ravena - 2008-12-02, 09:51

"Labirynt Fauna" jest piękny, bardzo nastrojowy, baśniowy, ale z tą nutą okrucieństwa, którą narzuca tematyka wojny. Jest połączeniem realizmu i magii, świetnie zrealizowany, zagrany, a muzyka do tego obarzu jest po prostu urzekająca. Uwielbiam przewijąjący się przez cały film motyw "Kołysanki" : http://n0blesse.wrzuta.pl...byrinth_lullaby
Camelai - 2008-12-02, 16:42

Mam bardzo podobne odczucia do Ravenki
Bardzo dobrze oddana jest baśniowość świata wyobraźni, w który ucieka Ofelia przed realiami codzienności. Klimat tego świata nie jest jednak cukierkowy, jest taki... czasami lekko przerażający (np. Stwór z oczami na dłoniach rozrywający zębami jedną z wróżek ^^).
Wg mnie świetnie wykreowaną postacią jest ojczym Ofelii - odpychający jest już w swojej pierwszej scenie, a wraz z rozwojem akcji normalnie go nienawidzę
Smutne jest też to, że mama Ofelii uważała, że jest ona za duża na książki, bajki itp. Ale myślę, że mówiła tak dlatego, że naokoło rzeczywistość (wojna domowa w Hiszpanii ) nie pozwalała na bujanie w obłokach... Wojna to ciężki czas dla kultury... :/

montano - 2008-12-02, 17:17

No nic, w takim razie trzeba będzie szybko nadrobić zaległość i obejrzeć :) .

Ja dzisiaj nie poszedłem do szkoły i miałem w końcu trochę czasu, żeby obejrzeć dwa niedawno nabyte filmy. Pierwszy z nich to "Pociąg" Kawalerowicza - jazzowa podróż na Hel z legendarnymi już chyba słowami Winnickiej: "Nikt nie chce kochać. Wszyscy chcą być kochani". To jest właściwie credo tego filmu. Uczucie niespełnienia, jakiejś nieokreślonej tęsknoty świetnie podkreślają wokalizy Wandy Warskiej, fenomenalny kwartet aktorski (Niemczyk, Winnicka, Cybulski, Szmigielówna) oraz zdjęcia Laskowskiego - niezwykle subtelne, więcej zakrywające niż odkrywające, pięknie wydobywające nieustanną grę spojrzeń bohaterów.

No i absolutny rodzynek w twórczości Wajdy - "Wszystko na sprzedaż". Niezwykle złośliwa satyra na środowisko filmowe, ale przede wszystkim film o utracie, która wywołuje w człowieku dezorientację, wywraca jego relację z innymi ludźmi do góry nogami. Znalazło się tu też miejsce na pytanie o wartość etyczną sztuki, która często żeruje na największych ludzkich traumach i graniczy z ekshibicjonizmem. No i wątek, który byłby chyba najbliższy Felliniemu - przeplatanie się rzeczywistości z fikcją, ukazanie cienkiej linii oddzielającej jedno od drugiego. A może raczej pytanie o to, gdzie ta linia powinna przebiegać. To jest Wajda, którego wcześniej nie znałem i jestem tym bardzo mile zaskoczony :) .

elfrun - 2008-12-03, 14:46

Ja dzisiaj obejrzalam wreszcie "Pokute". Wstrzasajacy film, naprawde daje do myslenia i porusza do glebi. Wciaz mam przed oczami sceny z tego filmu. Ogladalam kopie z biblioteki w Porsgrunn, teraz mi sie marzy zeby miec wlasna z polskim lektorem. W tym roku juz nie dam rady ale na poczatku nastepnego postaram sie kupic.
Ravena - 2008-12-03, 14:57

A -- ha! :mrgreen:
Ishikawa - 2008-12-03, 15:10

elfrun napisał/a:
Ja dzisiaj obejrzalam wreszcie "Pokute". Wstrzasajacy film, naprawde daje do myslenia i porusza do glebi. Wciaz mam przed oczami sceny z tego filmu. Ogladalam kopie z biblioteki w Porsgrunn, teraz mi sie marzy zeby miec wlasna z polskim lektorem. W tym roku juz nie dam rady ale na poczatku nastepnego postaram sie kupic.


Ja 3 razy umarłam podczas oglądania i rozwiązałam partię krzyżówek :D
Ponoć książka milion razy ciekawsza:)

elfrun - 2008-12-03, 17:35

Ishi toz to nie kino akcji zeby wbijalo w fotel. ;-)

"Pokute" czytalam kilka lat temu i jakos niewiele pamietam z tej ksiazki wiec chyba az tak wyjatkowa i fascynujaca nie byla bo zapamietalabym wiecej, a co do filmu to jestem pewna ze go tak szybko nie zapomne o ile wogole.

Ishikawa - 2008-12-04, 15:00

elfrun napisał/a:
Ishi toz to nie kino akcji zeby wbijalo w fotel. ;-)

"Pokute" czytalam kilka lat temu i jakos niewiele pamietam z tej ksiazki wiec chyba az tak wyjatkowa i fascynujaca nie byla bo zapamietalabym wiecej, a co do filmu to jestem pewna ze go tak szybko nie zapomne o ile wogole.


Ja ze Keirą ;) nie przepadam. Lubie ją jako osobę ale w tym filmie mi nie pasowała :roll:

elfrun - 2008-12-04, 17:49

Ja Keire uwielbiam! :D Bardzo mi pasowala w tym filmie. Teraz czekam na jej kreacje w "Ksieznej". Moglabym ja ogladac bez konca.
burli - 2008-12-04, 22:37

ja też czekam :mrgreen:
Ishikawa - 2008-12-04, 22:43

Jak ją widze, to mam ochotę dać jej kanapkę ;)
jagus - 2008-12-05, 13:43

Ishikawa napisał/a:
Jak ją widze, to mam ochotę dać jej kanapkę ;)

Ja bym jej zafundowała pobyt u mojej babci ze standardowym zestawem posiłków :)

A co to Keiry, to uważam, że zostanie niedługo zaszufladkowana jako ta od filmów kostiumowych. Widziałam kilka filmów z nią i powoli zaczyna mi się przejadać. Poza tym czasami mam wrażenie, żeby nie powiedzieć, że jest kiepska aktorką, bo tak nie uważam, że gra tak samo, nie oddaje się roli całkowicie, nie jest nią pochłonięta co widzę u Kate Winslet czy wspomnianej wcześniej Cate Blanchett. Oglądając filmy z tymi aktorkami czuję, że zbudowały postać od początku do końca, a u Keiry widzę podobieństwa, tak jak by pożyczała pewne elementy od wcześniej zagranych postaci.
Nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi.......

Ishikawa - 2008-12-05, 14:28

Rozumiemy i sie zgadzamy. Kate B. jest bosska :D
montano - 2008-12-15, 21:06

Wczoraj obejrzałem "I'm not there" - niezwykły film, inspirowany "muzyką i wieloma życiami" Boba Dylana, którego grają Christian Bale, Cate Blanchett (cuuuudo), Richard Gere, Heath Ledger, Marcus Carl Franklin i Ben Whishaw (kolejna, po "Pachnidle", bardzo dobra rola). Jak mówił sam reżyser, nie jest to zwyczajny film biograficzny, ale raczej medytacja nad życiem jednej z najwybitniejszych postaci muzyki rozrywkowej. Haynes korzysta z bardzo wielu stylistyk, przeplata ze sobą kilka historii, co wymaga sporej dozy skupienia. Nie jest jednak zabiegiem obliczonym tylko i wyłącznie na efekt. Pokazuje jak złożoną, tajemniczą i fascynującą osobowością był Dylan. Prowokuje nas wręcz do odszukiwania elementów łączących nasze życie z życiem tego muzyka. Tym samym udaje mu się wytworzyć niezwykle subtelną i intymną więź między bohaterem filmu a widzem. Odnoszę wrażenie, że jestem bliżej Dylana, niż podczas czytania jakiegokolwiek wywiadu, którego udzielił. Haynes zrobił ten film z ogromnym wyczuciem, świetnie wkomponował w niego muzykę Dylana i doskonale poprowadził aktorów. Stworzyli szereg naprawdę dobrych kreacji, w każdej z nich zawarli cząstkę Dylana, chociaż najbardziej wyróżniają się chyba Blanchett i Ledger.

Fanom Dylana (a z tego, co wiem jest na forum, co najmniej jeden taki i nazywa się Kasia :mrgreen: ) naprawdę polecam ten film - myślę, że się nie zawiodą ;-).

karinka - 2008-12-15, 21:08

ło rany Kamil :)
a gdzie to obejrzales?
na DVD jest dostepny?

jak ja kocham Dylana, to słowami wyrazić nie potrafie i Ty dobrze o tym wiesz ;)

montano - 2008-12-15, 21:12

Na pewno znajdziesz go na BitTorrencie ;-).
Z tego, co pamiętam, to Blanchett dostała Puchar Volpi za rolę w tym filmie, był nominowany do weneckich Złotych Lwów i dostał nagrodę Jury na tym samym festiwalu, więc podejrzewam, że na DVD jest również dostępny.

karinka - 2008-12-15, 21:22

ze wstydem musze przyznac, w zeszłym roku bardzo na ten film napaliłam,
a potem... zapomnialam o nim
teraz mi przypomniełs i musze go obejrzec :)
a jak obejrze to opowiem wrazenia :)

burli - 2008-12-16, 00:40

kurczę .... nie zdarzyło mi się obejrzeć adnej dobrej biografii ..... oglądałam o Jonnym Cashu i 'American Gangster' to też biografia - nuuuuuuuuuudy (coś tam jeszcze na pewno oglądałam tylko teraz nie pamiętam) ale ten Heath Ladger mnie ciągnie :roll: :mrgreen:
montano - 2008-12-16, 16:12

Chociażby dla Heatha Ledgera ten film warto obejrzeć ;-).
Jednym z najlepszych filmów biograficznych jakie kiedykolwiek widziałem jest "Amadeusz" Formana - zrealizowany z rozmachem i bardzo ciekawy w wymowie.

burli - 2008-12-16, 16:27

oglądałam w niedzielę bodajże 'Babylon AD' całkiem ciekawy. Dobrze zrobiony, pomysł fajny, historia w sumie też niegłupia ale coś w nim było nie tak ..... warto obejrzeć ale niekoniecznie wydawać kasę na kino
karinka - 2008-12-16, 16:53

no Amadeusz jest genialny
ja to starszliwie bym chciala zeby Mozart byl taki jak postac stworzona przez Toma Hulce'a :mrgreen:


a widzialam jeszcze jedna mistrzowska biografie: 'Pollock' z przeswietna rola Eda Harrisa :D

Ravena - 2008-12-16, 19:18

"Amadeusz" to jeden z najpiękniejszych filmów jakie widziałam kiedykolwiek! Kocham ten obraz!
Demonologic - 2008-12-16, 20:26

"Amadeusz" to jeden z moich niedokończonych filmów. :-( Chyba zafunduję go sobie na świąteczny podarek jak będę w Empiku.
montano - 2008-12-16, 20:48

karinka napisał/a:

a widzialam jeszcze jedna mistrzowska biografie: 'Pollock' z przeswietna rola Eda Harrisa :D


Harris i Marcia Gay Harden dali prawdziwy popis w "Pollocku", niemniej jednak do "Amadeusza" jeszcze im daleko. Ale ten film spowodował, że zainteresowałem się jego malarstwem, więc zostawił we mnie bardzo przyjemne wspomnienie ;-).
Jeśli chodzi o malarzy, to Hopkins świetnie zagrał Picassa, aczkolwiek film nie był najlepszy.

burli - 2008-12-17, 00:11

jedna biografia, która mnie ekscytuje to Into the wild Zobaczcie kto jest reżyserem i scenarzystą i kto zrobił muzykę :mrgreen:
montano - 2008-12-17, 16:14

Nigdy tego nie traktowałem jako biografii, ale w sumie masz rację i bardzo słusznie się tym ekscytujesz, bo film jest rewelacyjny.
Po obejrzeniu go chodziłem przez tydzień i nie mogłem myśleć o niczym innym.
Niektórzy mogą mu zarzucić nagromadzenie banalnych "złotych myśli", ale wydaje mi się, że są one na tyle mocno umotywowane, że przestają być banałami i zyskują na autentyczności.

Wczoraj obejrzałem "Filadelfię" i strasznie się zawiodłem. Poza grą Hanksa nie podobało mi się tam nic. Film był tak tendencyjny i łopatologiczny, że chyba tylko Amerykanie mogli go stworzyć :/.

burli - 2008-12-17, 23:56

ale musisz pamiętać o tym, że te kilkanaście lat temu kiedy był kręcony to naprawdę było COŚ

obejrzałam 'Księżną' :mrgreen: całkiem niezły. trochę za bardzo przewidywalny bo ostatnio jest jakiś przesyt tamtymi czasami ale warto obejrzeć

montano - 2008-12-18, 17:53

Naprawdę wartościowe filmy bronią się same i data ich powstania nie gra roli.
Chociaż temat AIDS jest rzeczywiście w kinie traktowany w sposób marginalny i w pełni doceniam wagę tego filmu, ale uważam, że można go było zrealizować w dużo ciekawszy sposób. Demme ugrzązł we wszystkich możliwych stereotypach, podzielił bohaterów na Dobrych i Złych - dał po prostu Amerykanom jakieś komercyjne katharsis, po którym poczują się "lepszymi ludźmi".

burli - 2008-12-18, 22:32

moim zdaniem to główna cecha filmów amerykańskich. Oni muszą mieć wszystko podane na tacy żeby zrozumieli o co chodzi :mrgreen:
montano - 2008-12-18, 22:38

Niestety, ale muszę się z Tobą zgodzić.
Aczkolwiek istnieją wyjątki. Weźmy twórczość Van Santa, czy Anga Lee. Takich reżyserów znalazłoby się więcej, niemniej jednak krążą oni trochę poza głównym obiegiem, są twórcami w zasadzie bardziej europejskimi niż amerykańskimi, mimo że tworzą w USA.

burli - 2008-12-18, 22:46

wyjątki potwierdzające regułę :-P
montano - 2008-12-19, 00:02

No, ale na szczęście kilka tych wyjątków jest ;-).

Oglądając dzisiaj "Całkowite zaćmienie" po raz kolejny miałem okazję przekonać się, że DiCaprio ma w sobie ogromny potencjał, który nie do końca realizuje; że Holland jest świetną reżyserką; że Kaczmarek tworzy piękną muzykę i że powinienem się bardziej zainteresować niejakim Thewlisem, bo wcześniej o tym panu nie słyszałem, a stworzył fenomenalną postać.
Ciężko jest stworzyć film o Rimbaud i nie paść ofiarą jego mitu, a Agnieszce Holland się to udało. Bazując na biografii jednego z najsłynniejszych francuskich poete maudit i jego romansie z Verlainem postawiła pytania o naturę geniuszu, granicę buntu - świetnie uchwyciła moment, w którym staje się on całkowitą negacją porządku ludzkiego i afirmacją tkwiących głęboko w człowieku pokładów animalności. Z niezwykłą precyzją i bezwzględnością przeprowadziła widza przez całe piekło namiętności i emocji, jakiego doświadczyli Ci poeci, pytając przy tym o definicję miłości. Naprawdę fascynujący film.

Ishikawa - 2008-12-19, 00:23

Widziałam film "The Duchess". Lubie filmy kostiumowe, Keira gra wnich b. ciekawe postacie. Sam film taki sobie...niby do czegoś prowadzi...ale tak naparwde to niewiadomo. Może jak się wgłębie w fakty historyczne to mi sie rozjaśni ;)
elfrun - 2008-12-19, 08:35

Wlasnie ogladam jednym okiem jedna z najnowszych produkcji Disney'a "Dzwoneczka". Sliczna bajka. :D
burli - 2008-12-19, 17:46

och kurczę. nie widziałam tego! jak tomożliwe ... (?) trzeba nadrobić zalgłości :evil2:
Rachel - 2008-12-19, 18:36

Ja dostałam na święta mrowie filmów do oglądania, zobaczymy co z tego wyjdzie. :mrgreen: :mrgreen: Jak coś obejrzę to napiszę jak mi się podobało.
burli - 2008-12-20, 16:07

mam nadzieję!

ja wczoraj znów oglądałam 'Skarb Narodów. Księga Tajemnic' - strasznie lubię przygodówki. no i końcówkę 'Pearl Harbor' moim zdaniem cholernie dobrze zrobiony film.

dziś z kolei ostatni odcinek z 2 sezonu Californication. Następny w przyszłym roku (jak to złwoeszczo brzmi :evil2: )

a nie wiem czy Wy też słyszeliście , że ma być 2 sezon '39 i pół' ? macie jakieś szczegóły ?

Ishikawa - 2008-12-22, 22:03

Oglądam horror "Lustra" . Fabułą momentami mocno kuleje, ale mimo to jest ok. Od czasów Piły I dawno mnie tak żaden horror nie wciągnął :)
- 2008-12-23, 10:26

To ze 2 sezon 39 i pół ma być, to wiem, ale kiedy - nie mam pojęcia :)

Ja ostatnio znowu widziałam Pearl Harbour. Uwielbiam ten dramat wojenny. Za każdym razem jak oglądam ten film, płaczę :( Jest okropnie wzruszający, + wspaniała muzyka. Można się uprzeć, że jeżeli chodzi o fakty historyczne, nie sa one tam tak dobrze ukazane. Nawet mój historyk jak wspominał o tym filmie zawsze mówił ze pod względem historii to straszna tragedia.

To nie znaczy, że film jest zły. Dla mnie jest piękny.

burli - 2008-12-23, 19:26

ja też Pealr HArbor bardzo lubię. a dziś przy prasowaniu u raczyłam się : 'Piotrusiem Panem' i 'Piękną i Bestią'. mam takie zboczenie, że bardzo lubię wstać rano i jeszcze przed śniadaniem obejrzeć jakąś bajkę. bardzo często robimy tak z moim kochaniem. całe szczęście,że on też uwielbia Disney'a :mrgreen:
montano - 2008-12-26, 19:04

Wczoraj oglądałem "Fanny i Aleksandra" - chyba do żadnego innego filmu nie pasuje lepiej przymiotnik "magiczny". Bergman rozwija w nim piękną koncepcję starości jako drugiego dzieciństwa. Przedstawia kobietę, która jest już niejako na "drugim brzegu", na marginesie tej skomplikowanej i wypełnionej bólem materii, jaką jest życie. Jest to jeden z nielicznych filmów Szweda, w którym świat, mimo wszystkich konfliktów, jest miejscem pięknym. Może dlatego, że cały ten film jest czymś na kształt peanu dla ogromnej siły wyobraźni i fantazji, a rzeczywistość zostaje zepchnięta na "drugi plan". Krótko mówiąc: piękne pożegnanie z reżyserią geniusza kina, który swoje najbardziej osobiste bolączki i obsesje, potrafił przekuć w uniwersalne tematy.
karinka - 2008-12-26, 19:19

o tak, to jeden z moich ukochanych filmów...

a jutro jest 'Tam gdzie rosna poziomki" :D

burli - 2008-12-26, 19:40

oglądałam dziś rano po przebudzeniu WALL-E' go . świetny film. polecam każdemu. cholernie uroczy :mrgreen: serio :->
montano - 2008-12-26, 19:58

karinka napisał/a:
o tak, to jeden z moich ukochanych filmów...

a jutro jest 'Tam gdzie rosna poziomki" :D


A dzisiaj "Wieczór kuglarzy", a poza tym jeszcze "Persona" i "U progu życia", jeśli się nie mylę - uwielbiam TVP Kultura :) .

karinka - 2008-12-26, 20:02

ja tez :D
ale dzis sie wyłamuje i oglądam Powrót Jedi" :mrgreen:

montano - 2008-12-26, 20:05

No ja się właśnie waham cały czas, a za dużo mi go już nie zostało :lol: .
Ale chyba też się zdecyduję na "Powrót Jedi" :) .

- 2008-12-26, 20:49

burli napisał/a:
oglądałam dziś rano po przebudzeniu WALL-E' go . świetny film. polecam każdemu. cholernie uroczy :mrgreen: serio :->



Potwierdzam, Byłam na tym w kinie, bodajze wakacje. Okropnie wzruszający jak na bajkę. Były oczywiscie wesołe i smieszne momenty, ale było ich bardzo mało :)

Na szczęście wszystko dobrze się kończy.

Ja polecam, jak już przy bajkach jesteśmy, Skok przez płot, który niestety dzisiaj był, więc jak ktoś przegapił to zachęcam do wybrania się do wypożyczalni ;)
I jeszcze oglądnęłam sobie ostatnio, z braku innej roboty, Nagi instynkt 1&2.

Ishikawa - 2008-12-26, 20:55

Ja sobie świate nie wyobrażam bez filmu"Merlin" :)
karinka - 2008-12-27, 10:20

ja własnie wczoraj po raz kolejny uswiadomiłam sobie ze bez "Gwiezdnych Wojen" życia sobie nie wyobrazam :lol:
kocham kazda cześc, kazdy kadr
od dziecinstwa, kiedy były jeszcze tylko te trzy ostanie juz wtedy,
a jak powstały pierwsze czesci to całosc jest dla mnie dzielem skonczonym
choc oczywiscie nie obrazilabym sie gdyby Lucas jeszcze cos wymyslił
bo po dokretce tych poczatków wiem, ze byłoby dobre

i od dziecka moim ukochanym bohaterem był Darth
piekne jest teraz to nowe zakonczenie 'Powrotu Jedi'

burli - 2008-12-27, 12:45

a ja mam masę filmów bez których nie mogę żyć. np 'tajemniczy ogród' Agnieszki Holand. Film jest przepięknie zrobony i za każdym razem jak jest w tv to muszę go obejrzeć. albo 'duma i uprzedzenie' z Knightly ... albo 'Hook' z Williamsem, 'Totalna magia' z Bullock i Kidman. Mam sporo ukochanych filmów i takich do których wracam jak tylko mam czas.
- 2008-12-27, 15:10

Pytanie, oglądał może ktoś z was film 44 minuty o strzelaninie w Hollywood, badz relację 'na żywo' w tym wypadku nie na żywo ( xDD ) z tego zdarzenia ?

Jak dla mnie, genialne.

burli - 2008-12-28, 16:37

ja nie oglądałam ... :oops:
karinka - 2008-12-28, 16:59

obejrzalam dzisiaj pierwszy raz Football Factory,
a kupilam go z ponad rok temu
no ale jakos nie było okazji

jak dla mnie - rewelka

- 2008-12-28, 18:10

A o czym to jest ? :)

burli napisał/a:
ja nie oglądałam ...


Bo to popularne nie jest, sama o tym długo nie wiedziałam, dopóki kuzyn w jakiejś rozmowie o tym nie wspomniał. Oglądnęłam najpierw film, później tę relację na żywo ( nie na żywo xD ) i jestem pod wielkim, wielkim wrażeniem.

karinka - 2008-12-28, 18:21

aś to jest o pseudokibicach w Anglii
brutalne ale naprawde dobre

aczkolwiek jest to pewna pulapka jak na moj gust,
bo jakos trudno nie czuc do nich sympatii
a przciez to bandyci sa...

a ja mialam tak, ze oni szli na ustawke
a ja sie "modlilam" zeby im sie nic nie stalo :lol:
poza tym historia jest fajnie opowiedziana

- 2008-12-28, 18:42

A to jest jakiś nowy film ? :)
zapowiada się fajnie, i recenzje też ciekawe

karinka - 2008-12-28, 19:26

on jest z 2004 roku, wiec w sumie chyba w miare nowy ; )
burli - 2008-12-28, 22:53

Karinko, a widziałaś 'hooligans' ? (a propos jeden przystojniak tam gra i zaraz trafi do odpowiedniego działu :mrgreen: )

nie widziałam 'footbal factory' ale chyba obejrze :evil2:

montano - 2008-12-28, 23:02

karinka napisał/a:

aczkolwiek jest to pewna pulapka jak na moj gust,
bo jakos trudno nie czuc do nich sympatii
a przciez to bandyci sa...


Eee tam, oglądając filmy Almodovara też współczujesz i kibicujesz zbrodniarzom i mordercom - to jest właśnie u niego najpiękniejsze :D .
Ja wczoraj nie oglądałem "Tam, gdzie rosną poziomki", bo przyjechała do mnie wstrętna kuzynka i musiałem wysłuchiwać opowieści o jej "podbojach miłosnych" :zlo .
Ale za to dzisiaj przypomniałem sobie "Personę" - prawdziwe arcydzieło. Chyba w żadnym innym filmie Bergman nie posunął się tak daleko, badając międzyludzkie relacje.

burli - 2008-12-28, 23:09

ja od razu spławiam wstrętne kuzynki albo słucham ich żeby podnieść sobie samoocenę :evil2: nie mogłeś z nią obejrzeć ? może by się nieco dokształciła ...
- 2008-12-29, 09:11

Za tydzień, w sobotę o 21 na TVN'ie ma być Biały Oleander :)
uwielbiam ten film, i ogromnie polecam jak nie widzieliście ; )

karinka - 2008-12-29, 10:17

Burli, nie widzialam Hooligans :(

tak Kamil, ale Almodovara jednak nie ogladaja młodzi ludzie ( na pewno nie na taka skale)
a Football Factory moze po prostu zaimponowac nastolatkom

kuzynki wspołczuje ; )

burli - 2008-12-29, 21:57

Karinko polecam! na filmwebie ma nawet trochkę wyższe noty :evil2: także bez 2 zdań musisz obejrzeć, a potem poproszę o relacje :mrgreen:

a w pt. chyba też na tvn'ie 'Szeregowiec Rayan' (prawdopodobnie ok 20:00). Na pewno mój chłopak będzie chciał oglądać. no i ja chętnie obejrze razem z nim :mrgreen:
Kto nie oglądał to obowiązkowo! oczywiście dla amatorów filmów wojennych. Ja od dziecka byłam 'karmiona' 4 pancernymi i innymi takimi więc je uwielbiam :mrgreen:

karinka - 2008-12-30, 09:26

no jak gdzies dorwe to obejrze ; )
choc mysle ze mi blizesz bedzie FF bo ja fanka Chelsea jestem :D

Bruixa - 2008-12-30, 23:26

aś napisał/a:
burli napisał/a:
oglądałam dziś rano po przebudzeniu WALL-E' go . świetny film. polecam każdemu. cholernie uroczy :mrgreen: serio :->



Potwierdzam, Byłam na tym w kinie, bodajze wakacje. Okropnie wzruszający jak na bajkę. Były oczywiscie wesołe i smieszne momenty, ale było ich bardzo mało :)

Na szczęście wszystko dobrze się kończy.
Też się wzruszyłam oglądając WALL-E, a nieczęsto mi się to zdarza podczas seansów filmowych.
Wreszcie nadrobiłam zapóźnienie i obejrzałam "Labirynt fauna" - rzeczywiście, ma klimat, ale bardzo smutny.

burli - 2008-12-30, 23:37

przecież dobrze się kończy. mnie się bardzo podobał
Bruixa - 2009-01-01, 21:53

burli, w ostatnim poście miałaś na myśli "WALL-E" czy "Labirynt fauna"? Bo się pogubiłam.
burli - 2009-01-01, 22:55

"labirynt fauna'" :mrgreen:
- 2009-01-02, 07:12

Swoją drogą Wall-e też się dobrze kończy xD
Nie lubię filmów typu Labiryn fauna, ale za efekty specjalne reżyser ma ode mnie wielkiego + :)

Bruixa - 2009-01-02, 22:04

burli napisał/a:
przecież dobrze się kończy. mnie się bardzo podobał

Mnie też się b. podobał, a co do zakończenia... Ofelia umiera i łączy się z rodzicami w niebie bądź jakiejś czarodziejskiej krainie - happy endem bym tego nie nazwała. :-? A w szerszej perspektywie: partyzanci nic nie wskórali, a frankizm trwał do śmierci caudilla w 1975, czyli jeszcze 30 lat. Upieram się, że to smutny film.

karinka - 2009-01-02, 22:23

no to byłam na tej "Australii"
nie polecam, nie zachecam, nie odradzam
bo nie wiem :lol:
ja umrłam ja sie zakochalam
ja to bede mieć na DVD jak wyjdzie i bede to ogldac codziennie

historia sama w sobie banalna - takie australijskie "Najdziksze serca" ( jesli ktos czytał Curwooda)

ale:

-przecudne dialogi
-swietny humor
-troche wzruszenia
-przepiekne zdjecia
-cudowna Australia : ta dzika i nieujarzmiona również, Kraina Nigdy-Nigdy...
- magia Aborygenów
- porzadny kawałek historiii Australii, od 1942 (bombardowanie Darwin) po sprawe tzw. Skradzionego Pokolenia ( ktora jak wiadomo ciagneła sie od początku zeszłego wieku do pocztaku lat 70-tych)

i najbardziej kobieca ze wszystkich kobiet na swiecie : Nicole Kidman

a jak narrator, ktorym jest mały chłopic zaczyna opowiesc i mowi: "te krainę biali nazywaja Australią" i pojawia sie na ekranie mapa Australii to ja mialam łzy w oczach :oops: :lol:


w ogole co chwile mialam łzy w oczach wcale niekoniecznie w momentach najbardziej wzruszajacych

montano - 2009-01-02, 22:28

Czekałem na tego posta tutaj :lol: .
Ja w sumie zakochałem się w innym filmie Luhrmanna z Kidman w roli głównej - "Moulin Rouge".
A jeśli się wybiorę na "Australię", to chyba tylko ze względu na Hugh Jackmana :mrgreen: .

Nula - 2009-01-02, 22:30

Kocham Moulin Rouge - ten film mogę oglądać i oglądać , a scena kiedy tańczą tango za każdym razem dosłownie mnie paraliżuje z emocji .



Ausralie to ja bede miec, ale za 2 tyg xDDDDD

montano - 2009-01-02, 22:33

Ta scena i ta piosenka jest boska.
Poza tym ta feeria barw i kostiumów, zamierzony chaos, ciekawe aranżacje wielu znanych piosenek, McGregor, Kidman... Jedyne, co mi się nie spodobało to aranżacja "Show must go on" - ideału się nie tyka, bo zawsze wyjdzie szmirowato.

Ja również i nie mogę się jej doczekać do listopada

karinka - 2009-01-02, 22:42

Hugh Jackman jest swietny,
Nicole zjawiskowa i urocza

i gra moj ulubiony aktor australijski,
z którego ja sie smieje ze gra w kazdym austarlijskim filmie : Bryan Brown :D

ja zaczynam wraz z Lleytonem - 12-go stycznia ; )

Ravena - 2009-01-03, 09:35

montano napisał/a:
A jeśli się wybiorę na "Australię", to chyba tylko ze względu na Hugh Jackmana

Tak, tak, tak. Po "Prestige" i "The Fountain" czekałam na jakąś jego rolę nie związaną z żadnymi mutantami :D
No i dla Nicole też ;-)

burli - 2009-01-03, 13:25

'Źródło' - film jedyny w swoim rodzaju moim zdaniem i polecam wszystkim.

dla tych, którzy nie wiedzą jak wygląda Bryan Brown( ja też nie wiedziałąm i musiałam zapytać wujka Google :mrgreen: ):


co do Muolin Ruge to obejrzałąm tylko kawałek ostatnio ale soundrack już sobie ściągnęłam :mrgreen: . mam pytanie: czy wszystkie piosenki na serio McGregor śpiewa ?

karinka - 2009-01-03, 13:38

a przepraszam, nie pomyslałam, mogłam wkleic fotke



zawsze jak ogladam film australijski
to nie czytam obsady, tylko czekam, czy on sie pojawi na ekranie czy nie
i zazwyczaj sie pojawia :lol:

montano - 2009-01-03, 23:34

Ravena napisał/a:
Tak, tak, tak. Po "Prestige" i "The Fountain" czekałam na jakąś jego rolę nie związaną z żadnymi mutantami :D


Dla mnie może być nawet jako mutant, bo mi bardziej o walor estetyczny chodziło niż o talent :mrgreen: .

Ja dzisiaj byłem na "Młodym winie" - czeskiej komedii. Film pełen pięknych krajobrazów winiarń i bardzo optymistyczny, w typowo czeskim stylu. Bardzo przyjemne dwie godziny :) .

burli - 2009-01-04, 02:45

ja w ogólę nie czaje kina czeskiego. obejrzałam dwa filmy : jeden o kierowcy wózka widłowego, który był chyba beznadziejnie zakochany, a drugi o tym wyimaginowanym supermarkecie - w ogóle nie kumam po co to kto wymyślił i jeszcze nakręcił! :-/
montano - 2009-01-04, 14:00

Ja właśnie bardzo lubię te oryginalne fabuły, specyficzne poczucie humoru i podejście do życia.
Oni są bardzo horacjańscy i epikurejscy, do najtrudniejszych tematów podchodzą lekko, z subtelnym humorem.
To jest taka piękna bajka, której mi czasami potrzeba, żeby się odprężyć i trochę pozytywnego podejścia nabrać ;-).

karinka - 2009-01-04, 14:06

ja tez Kamil
a kino czeskie jest swietne

swego czasu wychodziła kolekcja filmow czeskich z jakims dziennikiem,
ale nie pamietam z jakim
na pewno nie z GW,bo GW kupuje codziennie a tamta kupowalam tylko zeby miec te filmy

rygor - 2009-01-04, 15:30

Bruixa napisał/a:
burli napisał/a:
przecież dobrze się kończy. mnie się bardzo podobał

Mnie też się b. podobał, a co do zakończenia... Ofelia umiera i łączy się z rodzicami w niebie bądź jakiejś czarodziejskiej krainie - happy endem bym tego nie nazwała. :-? A w szerszej perspektywie: partyzanci nic nie wskórali, a frankizm trwał do śmierci caudilla w 1975, czyli jeszcze 30 lat. Upieram się, że to smutny film.

Właściwie zgadzam się z Bruixą. Może nie było to tragiczne zakończenie, dziewczynka na końcu była szczęśliwa, zaś jej życie przepełnione było żalem i smutkiem. Ogólnie jednak to taka baśń dla dorosłych, w ktorej nawet kraina fanatzji jest mroczna, stworzenia ponure. Nie ma - tak charakterystycznej dla bajkowych światów - feerii barw, piękna...
Dla mnie to dobry, melancholijny, ale ładny film.




"Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz"

Pozornie film sensacyjny, ale w istocie to przede wszystkim skłaniajacy do refleksji dramat.
Najmocniejsza stroną filmu są aktorzy, zwłaszcza P. S. Hoffman, który doskonale ukazał tragedię swojego bohatera. Ethan Hawke jako wieczny nieudacznik również wypadł przekonująco, dlatego - mimo niechęci do aktora - muszę przyznać, że zagrał po prostu świetnie. Postać Hoffmana - Andy - początkowo wydaje się być pewnym siebie człowiekiem sukcesu, jednak to tylko maska, którą zakrywa mające źródło w dzieciństwie, kompleksy.

Dla mnie to nade wszystko film o emocjach, ludziach, ich problemach i o tym, że każda decyzja może być kamieniem, który wywoła lawinę. Ukazuje nam, jak płynna jest granica między dobrem a złem i że należy zastanowić się nad każdym krokiem, gdyż później może byc trudno się zatrzymać...

Dzięki temu, iż możemy bliżej przyjrzeć się bohaterom, dokładnie poznać ich rozterki i uczucia, nie widzimy w nich czarnych charakterów, mimo że często ich postępowanie
jest sprzeczne z najbardziej fundamentalnymi normami moralnymi. Nawet nie popierając, rozumiemy ich motywy i współczujemy tragedii, w centrum której się znaleźli.

To tylko bardzo ogólny opis tego po prostu dobrego, choć nienapawającego optymizmem filmu.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-04, 15:53

Oglądaliście może film Zielona mila, zrealizowany na podstawie powieści Stephena Kinga?
Dziś sobie go przypomniałem i znów bardzo mnie wzruszył. Choć oglądałem go dopiero drugi raz, już za pierwszym razem stał się jednym z moich ulubionych filmów.

montano - 2009-01-04, 20:37

karinka napisał/a:
ja tez Kamil
a kino czeskie jest swietne


No ba, nie da się całego życia spędzić oglądając Bergmana albo Antonioniego, bo można by zwariować ;-).
A, że czeski optymizm jest dużo mniej plastikowy niż amerykański (patrz: "W pogoni za szczęściem"), to zdecydowanie bardziej wolę filmy produkcji naszych południowych sąsiadów.




Ja się kilka razy zabierałem za "Zieloną milę", ale zawsze mi coś wypadało.
King jest jednym z nielicznych pisarzy, których książki są zazwyczaj słabsze od ich adaptacji, więc jestem nastawiony pozytywnie do tego filmu i jak już mi przypomniałeś, Uczniu, to chyba zaraz BitTorrenta uruchomię ;-).

Ishikawa - 2009-01-04, 22:10

Przed chwilą zobaczyłam Filadelfie , wzruszające i krzepiące zarazem :)
burli - 2009-01-05, 10:08

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Oglądaliście może film Zielona mila, zrealizowany na podstawie powieści Stephena Kinga?
Dziś sobie go przypomniałem i znów bardzo mnie wzruszył. Choć oglądałem go dopiero drugi raz, już za pierwszym razem stał się jednym z moich ulubionych filmów.


ja uwielbiam ten film i oglądam za każdym razem jak jest w tv :mrgreen: Książkę też przeczytałam i nie różni się znacznie od filmu. W książce jedynie jest nieco więcej o życiu naszego 'klawisza' w domu starców. Reszta jest taka sama.

montano napisał/a:
Ja się kilka razy zabierałem za "Zieloną milę", ale zawsze mi coś wypadało.
King jest jednym z nielicznych pisarzy, których książki są zazwyczaj słabsze od ich adaptacji, więc jestem nastawiony pozytywnie do tego filmu i jak już mi przypomniałeś, Uczniu, to chyba zaraz BitTorrenta uruchomię ;-) .


koniecznie! to jeden z moich ulubionych filmów :mrgreen:

potem oczywiście żądam recenzji w tym temacie :evil2:

Ishikawa napisał/a:
Przed chwilą zobaczyłam Filadelfie , wzruszające i krzepiące zarazem :)



właśnie nie mogę się jakoś zebrać do obejrzenia go .... mama mi powiedziała, że jest smutny i przygnębiający i jakoś odwlekam obejrzenie ale skoro mówisz, że krzepiące .... to obejrze jak tylko będę mieć okazję :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-05, 10:16

burli napisał/a:
ja uwielbiam ten film i oglądam za każdym razem jak jest w tv :mrgreen: Książkę też przeczytałam i nie różni się znacznie od filmu.


Kiedyś oglądałem Zieloną Milę. Na święta kupiłem bratu książkę, którą bardzo szybko przeczytał i mu się spodobała, więc skombinował film i wczoraj go razem obejrzeliśmy. Mówił, że książka jest bardzo bardzo podobna, że reżyser praktycznie nic nie zniekształcił w stosunku do oryginału.
W każdym razie ja również polubiłem ten film od pierwszego obejrzenia. Podobało mi się w nim, prócz oczywiście wątku z Johnem Coffeyem to, że wszyscy Ci klawisze z bloku E byli tak dobrymi przyjaciółmi, że wspierali się nawzajem w każdej sprawie. No i nie bali się skopać dupy Percyemu, mimo, że jego wujek był gubernatorem. :)

No i oczywiście Pan Dzwoneczek. :)

burli - 2009-01-05, 10:27

wszystko jest super w tym filmie. Pokazanie dobra i zła, trochę tajemniczości .. etc. uwielbiam ten film :mrgreen:
Ishikawa - 2009-01-05, 19:33

Krzepiące bo... Justice will prevail ;)
jagus - 2009-01-07, 22:06

A ja byłam w piątek na Madagaskar 2 i wyśmiałam się bardzo :D Babcia wymiata :D
Polecam wszystkim smutasom jak i nie smutasom :D

Ishikawa - 2009-01-20, 20:48

Dzisiaj se obejrze "Smazone, zielone pomidory" . Książka bardzo mi się podoba, a słyszałam opinie, że film jest o niebo lepszy :)
Camelai - 2009-01-27, 23:18

A ja czekam aż Montano obejrzy "Veronicę Guerin" i się podzieli opinią o filmie i grze Cate... :mrgreen:
karinka - 2009-01-31, 23:39

własnie obejrzalam "Tajemnice Brokeback Mountain"
i rycze jak kretyn

jak film tylko wyszedł to przeczytalam ksiazke,
ale jakos nigdy nie mialam okazji obejrzec adaptacji
tzn. weny nie mialam, bo płyta z filmem stoi na polce

ale dzis byla na TVN-ie
to obejrzalam
no i mam
klops
jestem rozbita na malutkie kawałeczki i ciezko mi sie bedzie poskładac

jest to jeden z nielicznych wypadków gdy film przebija słowo pisane
jestem zakochana zauroczona i płacze...

montano - 2009-01-31, 23:51

Ja ryczę jak kretyn od pół godziny, a o tym, że jestem rozbity, to już nawet nie mam ochoty pisać.
To, co było między nimi było tak piękne, silne i czyste, że chyba nie ma osoby, która nie chciałaby czegoś takiego doświadczyć. To jest chyba najpiękniejsze, co może nas spotkać w życiu - miłość, która się nie starzeje. Jednak to, co jest przyczyną naszego największego szczęścia, sprawia nam też najwięcej bólu - okrutny paradoks. A jeszcze okrutniejsze jest to, że musimy godzić się ze stratą osób, które uosabiają wszystko, co dobre w naszym życiu. Ennis, Jack, Alma, Laureen i każdy inny bohater chcieli tego samego w gruncie rzeczy, a mimo to nie potrafili sobie tego dać. Zamiast tego nieustannie się krzywdzili - kolejny straszny paradoks...

karinka - 2009-01-31, 23:54

to jeden z najpiekniejszych filmow o milosci jaki widzialam
aczkowleik jestem wsciekla na nich jednoczesnie
bo powinni byc razem, miec to ranczo
kurde znowu wyje....


i wiem ze bede sie "katowac" tym filmem jeszcze wiele razy

montano - 2009-02-01, 00:01

Ja po tym jak zobaczyłem go pierwszy raz, katowałem się nim przez dwa tygodnie bez przerwy - dzień w dzień, bo akurat ferie miałem. A po domu chodziłem jak potłuczony. Nic jeszcze nigdy nie zrobiło na mnie tak dużego wrażenia jak "Brokeback Mountain".
A te sceny, w których Jack wspomina właśnie o tym ranczo to jest masakra po prostu.

burli - 2009-02-02, 00:25

ja oglądałam robiąc jednocześnie sałatkę i nie bardzo się wczułam ale prawdą jest, że zagrali fenomenalnie i każdy z nich zasługuje na Oscara. dlaczego go nie dostali ?
Ravena - 2009-02-02, 13:29

Bo do Akademii popłynęła lista protestów. Powinien był zresztą dostać Oscara za najlepszy film i też nie dostał :evil:
montano - 2009-02-02, 16:06

burli napisał/a:
ja oglądałam robiąc jednocześnie sałatkę i nie bardzo się wczułam ale prawdą jest, że zagrali fenomenalnie i każdy z nich zasługuje na Oscara. dlaczego go nie dostali ?


Nawet mi o tym nie przypominaj, bo ja myślałem, że telewizor wtedy przez okno wyrzucę. Chociaż z drugiej strony, to dobrze, że nie zbrukali tego filmu tak komercyjną i nic nie wartą nagrodą jaką stały się Oscary. "Brokeback Mountain" docenili w Wenecji, a dla mnie akurat ten festiwal ma dużo większe znaczenie niż nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Z resztą nagroda w gruncie rzeczy niewiele mówi o randze filmu ;-).

karinka - 2009-02-04, 11:14

tak mnie naszlo ostanio po romowie u Przystojniakow


Apartament


sa dwie wersje francuska i amerykanska

ja najpierw obejrzalam francuska nic o tej amerykanskiej nie wiedzac
bardzo mi sie podobal, tajemnica, to mijanie sie ciagle i tragiczne zakonczenie, tragiczne dla calej 5-tki bohaterów tak naprawde...
ale bardzo mi sie podobalo za franciski klimat i za to zakonczenie własnie

na Apartament amerykanski trafilam przypadkowo i tak polubilam te "zaginiona" dziewczyne ( we francuskim grala ja Bellucci za ktora nie przpadam) ze od polowy filmu zaczelam sie modlic ze amerykanie zrobili po amerykansku i przrobili zakonczenie na happy end
i tak zrobili :D

klimat jest tego drugiego jest zupelnie inny, wiadomo
ale mi sie podobaja oba i włąsciwie traktuje je jako oddzielne filmy

a i w amerykanskim gra moj ulubiony aktor Matthew Lillard
a we francuskim z kolei moja ulubiona aktorka Romane Bohringer, ktora uwielbiam za role w "Minie Tannenbaum "

jagus - 2009-02-04, 16:21

montano napisał/a:
Chociaż z drugiej strony, to dobrze, że nie zbrukali tego filmu tak komercyjną i nic nie wartą nagrodą jaką stały się Oscary. "Brokeback Mountain" docenili w Wenecji, a dla mnie akurat ten festiwal ma dużo większe znaczenie niż nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej.

Dla mnie Oscary straciły prestiż już dawno. Nagrody dostają tylko Ci, na których można łatwo zarobić, a Heath pewnie dostanie dopiero po śmierci bo "tak wypada" bo jest duży szum, bo to jego "ostatni" film.
Festiwal w Wenecji, czy w Cannes są dla mnie bardziej miarodajne.

montano - 2009-02-04, 18:20

Święte słowa, Jaguś :) . Myślę, że do "wielkiej trójki" europejskich festiwali należałoby dołączyć jeszcze Berlin. Z polskich bardzo ciekawy jest Kazimierz Dolny - i nagrody tam przyznawane są dla mnie dużo bardziej miarodajne niż Oscary.



No, ale chciałem pisać o czymś trochę innym - mianowicie o "Dogville" von Triera. Oglądałem ten film po raz trzeci, a i tak wywarł na mnie piorunujące wręcz wrażenie. Jest to, obok "Idiotów", najbardziej prowokujący moralitet, jaki zrodziło kino ostatnich dekad. A przez to, że prowokujący, także najbardziej żywotny.

Pierwszym pytaniem jakie postawiłem sobie podczas oglądania tego filmu było: dlaczego realizacja planu Toma, wymknęła się spod kontroli i potoczyła w takim, a nie innym kierunku? Czy ludzie nie są zdolni do akceptacji? Wówczas nasunęło mi słowo: bezwarunkowa. Akceptacja musi być bez-warunkowa. Tymczasem w zamyśle Toma przypomina ona bardziej biznes-plan, handlową wymianę. Grace będzie pomagać mieszkańcom Dogville, więc oni ją zaakceptują i zapewnią jej schronienie. Taki układ prędzej, czy później musi prowadzić do patologii, bowiem jedna strona jest w nim zawsze słabsza, bardziej zależna. A ta silniejsza po jakimś czasie zacznie wykorzystywać swoją przewagę i jeśli nie czuje presji społeczeństwa, będzie ją powiększać do granic możliwości. Tak więc "warunkowa akceptacja" oparta jest na bardzo chwiejnych fundamentach i do utrzymania ich stabilności potrzebny jest zewnętrzny czynnik, najczęściej określany mianem "prawa". Ale izolacja Dogville od reszty kraju spowodowała, że mogli oni sobie stworzyć własne prawo i reformować je wedle własnego uznania, co zaowocowało kompletną degrengoladą. Von Trier pokazuje nam, że kantowskie "prawo moralne we mnie" to mrzonki idealistycznych umysłów - takich jak Tom. Moralność jest efektywna tylko, jeśli zostaje narzucona przez czynniki zewnętrzne. Myśl nie jest w stanie opanować instynktu, rozkoszy jaka płynie z uczucia dominowania.

Jednak zakończenie to jest prawdziwy majstersztyk w wykonaniu Von Triera - prowokacja w najczystszej postaci. Bo kto nie współczułby Grace, po tym czego doświadczyła? Czyż scena podpalania Dogville i mordowania jej mieszkańców, nie daje czegoś w rodzaju mściwej satysfakcji? Czyż nie jesteśmy skłonni usprawiedliwić Grace? I czyż Von Trier nie wystawia w tym momencie naszego sumienia na próbę?

Z ochotą zobaczyłbym "Dogville 2", w którym proces akceptowania Grace przebiega bez-warunkowo, nie jest oparty na zasadach jakiejś wymiany handlowej. Czy coś takiego jest w ogóle możliwe? Czy byłby to bardzo krótki film, bo do takiej akceptacji w ogóle by nie doszło? Dla mnie jest otwarte pytanie.

karinka - 2009-02-04, 18:41

ja widzialam "Dogville" dwa razy
gdy widzialm pierwszy raz, to zakonczenie zrobilo na mnie takie wrazenie, ze zatarlo mi wszytkie obrazy i przmeslenia z calego filmu, mialam tylko przed oczami tylko Grace wykonujaca wyrok - i rzeczywiscie, myslalam: 'dobrze im tak'

i musialam obejrzec drugi raz
i masz racje Kamil, to byl handel wymienny: cos za cos
to byla zaleznosc jednej strony od drugiej i to nie moglo sie udac

nie akceptujemy za cos, nie kochamy za cos
to sa uczucia "pomimo wszystkiego"



ps. mowilam juz ze uwielbiam von Triera? :D

karinka - 2009-02-07, 08:32

"Highway" z Jaredem Leto i Jakem Gyllenhaalem

obejrzalam wczoraj w nocy przez zupełnie przypadek
troche kiczowaty
troche groteskowy
jednoczesnie piekny film o przyjaźni, szukaniu milosci
i o tym kto ma szczescie w zyciu a kto... ma tez tylko inne ; )

film ktory od wczorajszej nocy zalicza sie do czolowki moich ulubionych
oczywiscie nie ma go na DVD :evil:
ale i tak trafia na moja must-have-list
i jakos go zdobede

montano - 2009-02-07, 15:00

O ja, zapomniałem całkowicie o tym "Highway", a tam Jake grał :( :( :(.
Za to obejrzałem sobie wczoraj "Sweeney Todda" - i chociaż bardzo lubię tą burtonowską rzeczwyistość, Deppa, Rickmana i musicale, to jednak prawie zasnąłem podczas oglądania. Burton zaczyna kopiować sam siebie, nie wnosi nic świeżego do swojej twórczości, tylko powtarza wypracowane schematy i jego filmy stają się po prostu przewidywalne.

karinka - 2009-02-07, 16:22

montano,
a nie bedziesz przypadkiem probował sciagnec tej 'Autrostrady" ? ;)
bo ja bym byla chetna a nie mam w obecnej chwili technicznej mozliwosci sciagniecia niczego

montano - 2009-02-07, 16:34

Aktualnie ściągam "Jarhead", "Zawód: reporter", "Szepty i krzyki", "Obywatela Milka", "Proof" oraz dwie płyty Niny Simone, więc chwilowo się wstrzymam :lol: .
Ale dwa z tych filmów powinny się dzisiaj zassać, to wtedy dorzucę "Highway", spotkamy się jakoś i Ci dam :) .

karinka - 2009-02-07, 16:41

super :D liczylam na Ciebie ; )
Ravena - 2009-02-07, 17:16

A, piractwo się tutaj uprawia! Ładnie to tak? :lol:
montano napisał/a:
Za to obejrzałem sobie wczoraj "Sweeney Todda" - i chociaż bardzo lubię tą burtonowską rzeczwyistość, Deppa, Rickmana i musicale, to jednak prawie zasnąłem podczas oglądania.

Miałam prawie tak samo. Ziewałam na filmie, mimo Johnny'ego, Helenki i mrocznoabsurdalnej scenerii. Jedna z mniej udanych rzeczy tego reżysera. Chciałabym jeszcze obejrzeć "Corpse Bride", ale na razie nigdzie nie mogę dopaść.

karinka - 2009-02-07, 17:49

Ravena, bardzo nieladnie
i ja bym chetnie zaplacila nawet duze pieniadze za ten film
ale nie moja to wina ze go nie wydano na DVD ; )

montano - 2009-02-07, 23:32

Ja "Corps bride" na HBO kiedyś oglądałem, ale fragmentami, bo akurat rodzinka do mnie przyjechała :-| .

Ponieważ został mi spory niesmak po "Benjaminie Buttonie", to postanowiłem sobie przypomnieć, że jednak Fincher jest świetnym reżyserem i ponownie obejrzałem "Zodiaca". Rzadko się zdarza, aby thriller trwający 2,5h był w stanie cały czas utrzymać w napięciu, a tak właśnie jest w przypadku tego filmu. Fincher podszedł do tematu Zodiaca w bardzo ciekawy sposób, skupiając się nie tyle na samym mordercy, co wpływie jaki wywarł on na ludzi zaangażowanych w śledztwo. Tysiące poszlak, tysiące świadków, tysiące podejrzanych, kilkanaście lat dochodzenia i kilkanaście morderstw, przypisywanych Zodiacowi wprowadziły do życia pewnego policjanta, dziennikarza i rysownika poczucie nieustannej niepewności, dezorientacji. Uczucia te stały się tak natarczywe, że potrzeba ich pozbycia się ewoluowała stopniowo w obsesję. Ta z kolei zniszczyła ich życie prywatne. Fincher po raz kolejny z chłodnym, wręcz bezwzględnym obiektywizmem, bada najmroczniejsze, zaprawione budzącym strach irracjonalizmem, sfery ludzkiej psychiki. Robi to w sposób niezwykle subtelny, świetnie prowadząc aktorów (szczególnie trio Downey jr. - Gyllenhaal - Ruffalo) i kreując przy pomocy świetnych zdjęć i muzyki bardzo sugestywną rzeczywistość. Dla mnie - najlepszy film Finchera.

Ishikawa - 2009-02-08, 10:50

Uwielbiam Corpse Bride i inne "kukiełki" Burtona :D Mój podprysznicowy repertuar keidys w nie obfitowal :D
burli - 2009-02-08, 23:40

na 'zodiacu' prawie usnęłam szczerze mówiąc, montano .... :oops:
montano - 2009-02-08, 23:46

No ja się już z kilkoma takimi opiniami spotkałem, aczkolwiek kilka osób, które zmusiłem do oglądania tego były, koniec końców, zachwycone ;-).
Ja mam dzisiaj jakiś pechowy dzień, jeśli chodzi o filmy. "Milk" ściąga mi się w żółwim tempie i już go pewnie dzisiaj nie obejrzę, "Zawód: reporter" musiałem na raty oglądać, bo mnie napastowali dzisiaj wszyscy, a "Prestiż" mi się zaciął w połowie i ani ruszy.... :roll: .

burli - 2009-02-09, 00:25

buuuu . to niedobrze. mnie się ostatnio ściągnęło kilka filmów w tym 'jagodowa miłość' którą muszę koniecznie w niedługim czasie obejrzeć :mrgreen:
montano - 2009-02-10, 03:17

Hmm, tytuł brzmi intrygująco :mrgreen: .

Ja przed chwilą skończyłem oglądać "Dowód" Maddena. Film, który mógł okazać się naprawdę ciekawy, zakończył się ambitną porażką. Sporo w tym winy Gwyneth Paltrow. Otrzymała możliwość zagrania niezwykle ciekawej postaci - córki genialnego matematyka, popadającego w obłęd. Jak się okazuje - ona również jest genialna, jednak paniczny strach przed tym, że skończy podobnie jak ojciec, nie pozwala jej w pełni rozwijać swoich możliwości. Posiada również skłonność do depresji, co powoduje, że zwyczajnie marnuje mnóstwo dni, które mogłaby przeznaczyć na pielęgnowanie swojego talentu. Mamy więc kobietę z niebanalnymi umiejętnościami, która nie umie sobie z nimi poradzić, co komplikuje jej życie. Jednak Platrow nic poza zmęczonym wyrazem twarzy i skłonnością do histerii nie pokazała na ekranie, zaprzepaszczając tym samym szansę na naprawdę ciekawą kreację. Madden przez cały czas trwania filmu zaburza chronologię, igra z widzem, pytając go o cienką granicę między geniuszem a obłędem, co z pewnością świadczy na korzyść tego obrazu. Jest tu jednak sporo scen niebezpiecznie bliskich banałowi i zwyczajnie zbędnych, które (mam wrażenie) miały po prostu wypełnić te 90 minut. A można było w ich miejsce wprowadzić kilka ciekawszych, dokładnej nakreślających relacje między bohaterami "Dowodu". Krótko mówiąc: ciekawa tematyka, ale podana w nieciekawy sposób.

No, a wcześniej oglądałem "Milka" Van Santa i jestem bardzo mile zaskoczony. Jest to chyba pierwszy udany komercyjny film tego reżysera. "My own private Idaho", "Elephant", czy "Gerry" to fascynujące filmy, ale zdecydowanie nie pasujące do głównego nurtu kina. Próby bratania się z Hollywood kończyły się dla Van Santa do tej pory fatalnie, ale w końcu udało mu się przełamać złą passę. Zdjęcia i muzyka doskonale oddają atmosferę lat 70., ale prawdziwa siła tego filmu to aktorstwo. Sean Penn stworzył po prostu niewiarygodną kreację i Akademia powinna spalić się ze wstydu, jeśli Oscar nie powędruje do jego rąk. On jest hipnotyzujący - nic więcej nie da się napisać. Towarzyszą mu świetny Emile Hirsch, Josh Brolin, James Franco i Diego Luna. Jednak Van Sant prezentując losy pierwszego zdeklarowanego homoseksualisty wybranego do pełnienia funkcji publicznej i gejowskiego aktywisty, nie stworzył zwyczajnej laurki zgodnej z zasadami political correctness. Milk z pewnością walczył w słusznej sprawie, jednak środki jakimi się posługiwał nie zawsze były czyste. W gruncie rzeczy Milk jest podobny do swoich najzagorzalszych przeciwników - także nie posiada żadnych skrupułów, dąży bezwzględnie do celu. A jednak pozostaje postacią pozytywną - jest w tym intrygująca zagadka.

jagus - 2009-02-10, 10:29

montano napisał/a:
Ja przed chwilą skończyłem oglądać "Dowód" Maddena.

Miałam wielka ochotę zobaczyć ten film, ale jesteś kolejną osobą, która mówi, że film jest słaby. Szkoda, bo zapowiadał się ciekawie :)

burli - 2009-02-10, 12:18

widziałam 'dowód'! nie był taki zły moim zdaniem ....
montano - 2009-02-10, 19:00

Bo to nie była jakaś tragedia i straszne dno. Oglądało się to całkiem nieźle, ale mógł z tego powstać naprawdę świetny film, a ja jednak czułem duży niedosyt po obejrzeniu...
burli - 2009-02-11, 11:12

może masz racje .... ja ten film ze 2 czy 3 lata temu widziałam. a wczoraj na TVP2 był jakiś film z Willem Smithem, Mattem Damonem http://www.filmweb.pl/f10...gger+Vance,2000 nie cały, ale bardzo mi się podobał
Nula - 2009-02-12, 08:37

oglądałam ten film Bruli, i jak dla mnie niezaspecjalny, typowy amerykański film :lol:
spodziewałam się czegość ciekawszego albo przynajmniej innego zakończenia.

algreholt - 2009-02-12, 09:04

JA ostatnio zmęczyłem Quantum of Solace. Jak dla mnie dno i siedem metrów mułu. Bond jak nie Bond, nie ma nic ze starego Bonda, nie pije Martini, nie przedstawia się od nazwiska, a poza tym, trochę pościgów i nawalanek nie uratuje dennej jak dla mnie fabuły. Ja wiem, że Bony nie były ambitne, ale miały swój klimat, a toto takie jkieś niewyraźne, ble...
jagus - 2009-02-12, 10:59

algreholt napisał/a:
JA ostatnio zmęczyłem Quantum of Solace. Jak dla mnie dno i siedem metrów mułu. Bond jak nie Bond, nie ma nic ze starego Bonda, nie pije Martini, nie przedstawia się od nazwiska, a poza tym, trochę pościgów i nawalanek nie uratuje dennej jak dla mnie fabuły. Ja wiem, że Bony nie były ambitne, ale miały swój klimat, a toto takie jkieś niewyraźne, ble...

Odzwierciedlenie moich uczuć :) Mam dokładnie to samo zdanie, chyba już wyraziłam kilka stron wcześniej :)

burli napisał/a:
ja ten film ze 2 czy 3 lata temu widziałam. a wczoraj na TVP2 był jakiś film z Willem Smithem, Mattem Damonem

Hehe też oglądałam :) śmieszny :) Określiłabym go mianem pozytywny, pasował do mojego ówczesnego nastroju :D

burli - 2009-02-12, 11:12

widzłam wczoraj 'seven pounds' z Willem Smithem - wchodzi do nas do kin w marcu :-P ale na prawdę niezły.

Macie czasem tak, że filmy oddają Wam nastrój jakie same posiadają ? dobre filmy z dobrą grą oddają i właśnie wczoraj tak miałam

jagus - 2009-02-12, 11:31

burli napisał/a:
Macie czasem tak, że filmy oddają Wam nastrój jakie same posiadają ? dobre filmy z dobrą grą oddają i właśnie wczoraj tak miałam

Tak :) Jednym z kakich filmów jest dla mnie Marzyciel. Nastraja mnie baaaardzo pozytywnie do świata, pokazuje, że moja dziecinność jest czymś niezbędnym do życia w szarej codzienności :) A skoro ten film jest dobry, to postaram się go zobaczyć :)

Ja wczoraj po raz kolejny widziałam 'Leona Zawodowca' :) Kocham ten film :)

burli - 2009-02-12, 11:36

Seven Pounds opowiada wprawdzie zwyczajną historię ale jest fenomenalnie - jak dla mnie zagrany przez Willa Smitha i Rosario Dawson. Bardzo przyjemnie się ogląda. To jeden z tych filmów na które nie wybrałabym się do kina bo żadnych super efektów specjalnych tam nie ma ale obejrzeć w domu z ukochaną osobą, wieczorem, a potem przytulić się i pójść spać. Idealna recepta na obejrzenie tego filmu :-> .



właśnie przeczytałam opis filmu na filmwebie - mija się z prawdą więc nie czytajcie i po prostu obejrzyjcie

jagus - 2009-02-12, 11:37

burli napisał/a:
o jeden z tych filmów na które nie wybrałabym się do kina bo żadnych super efektów specjalnych tam nie ma ale obejrzeć w domu z ukochaną osobą, wieczorem, a potem przytulić się i pójść spać. Idealna recepta na obejrzenie tego filmu :->

hehe :) Czyżbym miała już zaplanowany jeden wieczór..... :D

burli - 2009-02-12, 11:40

mam nadzieję :mrgreen:
montano - 2009-02-13, 20:25

Wczoraj byłem w kinie na "Braciach Karamazow" Petra Zelenki i muszę przyznać, że jest to najlepsza filmowa adaptacja Dostojewskiego jaką do tej pory widziałem. Ciekawy zabieg fabularny pozwala reżyserowi nieustannie zacierać i przesuwać granice między sztuką a rzeczywistością, pytać o jej etyczny wymiar i miejsce w naszym życiu, a także spojrzeć na Dostojewskiego z nieco innej perspektywy, "odświeżyć" powieść uważaną powszechnie za swoistą summę jego twórczości. Świetnie prowadzeni aktorzy, bardzo sugestywna muzyka Kaczmarka i fenomenalnie zaadaptowana przestrzeń Nowej Huty powodują, że po wyjściu z kina przez cały wieczór wracały do mnie obrazy z tego filmu. Jednak miłośników typowo czeskiego poczucia humoru również nie spotka zawód, bo tego typu żartów nie brakuje w "Braciach Karamazow". Pewna pacynka dostarczyła mi i większości widzów szczególnie dużo śmiechu ;-).
karinka - 2009-02-20, 20:06

kliknelam dzis na allegro film ktorego szukalam długie lata
ale pamietalam tylko kilka scen
nie znalam tytulu
nawet nie pamitalam kto gra, bo bym jakos doszla co to

w zeszlym tygodniu zupelnie przypadkowo sie na niego natknelam w TV
no i dzis znalzlam na allegro

'Stand by me'

http://www.filmweb.pl/f97...+przy+mnie,1986

wzrusza mnie do bolu

montano - 2009-02-21, 10:13

To na Dwójce chyba ostatnio leciałem i strasznie chciałem to obejrzeć ze względu na Phoenixa,
ale oczywiście zapomniałem :/.

burli - 2009-02-24, 15:17

byłam wczoraj na TeatrzeTelevizji w kinie Luna u nas w Warszawie. to bardzo offowe kino, które organizuje mase festivali, ma mały repertuar ale są w nim głównie pozycje, o któreych nigdy nie słyszałam - kino europejskie. Montano - dostałbyś kartę stałego klienta zapewne ;-) organizują ponadto różne imprezy i promocje. Od jakichś 2 lat w poniedziałek kupisz u nich bilet za 5zł! zboczyłąm trochę z tematu .... :oops: byłam na przedstawieniu wystawionym w '80 roku przez Agnieszkę Holland i L. Adamika pt: 'Proces' F.Kafki :mrgreen: bardzo mi się podobało! bilety były za darmo! trzeba je było tylko miesiąc wcześniej zarezerwować i odebrać. Była ciekawa prelekcja. Byliśmy w 8 osób. mój chłopak trochę przysypiał .... cóż. nie wszystkim musi się podobać. Takich seansów będzie jeszcze chyba 4 czy 5 .... mam zamiar pójść na wszystkie :mrgreen:
montano - 2009-02-24, 16:16

burli napisał/a:
Montano - dostałbyś kartę stałego klienta zapewne ;-)


:mrgreen:
Cóż, w Gdańsku jest Żak, który często organizuje właśnie tematyczne przeglądy i pokazuje czasami naprawdę niedostępne filmy (byłem kiedyś na "Psie andaluzyjskim" Bunuela), ale bilety są tam w normalnych cenach. Gdyby kosztowały 5zł albo byłyby darmowe wejściówki, to bym stamtąd nie wychodził ;-). Takiej imprezy związanej z Teatrem Telewizji też nigdy nie było :-/ . A z pewnością jest to ciekawe.

burli - 2009-02-24, 19:55

poza tym to świetna okazja żeby się odchamić ;-)
jagus - 2009-02-26, 17:22

burli napisał/a:
w kinie Luna u nas w Warszawie

We Wrocławiu też jest kino o tej samej nazwie i roli :) Kiedyś byłam w nim(jeśli dobrze pamiętam) na duńskim filmie Zakochani widzą słonie. Byłam zachwycona! Chociaż nie pamiętam całej fabuły, jednak wyszłam z kina z niesamowitym odkryciem: zakochani naprawdę widzą słonie i dopiero bliskość drugiego człowieka, a raczej owoc prawdziwej miłości pozwala dostrzec kolory życia codziennego.
Polecam!

Camelai - 2009-02-26, 18:00

jagus napisał/a:
burli napisał/a:
w kinie Luna u nas w Warszawie


We Wrocławiu też jest kino o tej samej nazwie i roli


Jaguś, a nie pomyliła Ci się nazwa? W Internecie nie znalazłam takiego kina we Wrocku, jest natomiast kino o nazwie "Lalka" - może o to Ci chodziło?

jagus - 2009-02-26, 20:33

Zobacz tutaj:
http://wroclaw.dlastudenta.pl/kino/kina/
:)
Co roku w Warszawie jest KAN
http://www.kan.art.pl/
BTW, fajne imprezy dla uczestników :D
Jest (był) Atom ze starymi, drewnianymi krzesełkami.... :) A w Lalce nie byłam :)

Ishikawa - 2009-02-26, 21:11

Ja sobie obejrze Oszukana, a co :D
Camelai - 2009-02-26, 21:18

jagus napisał/a:
Zobacz tutaj:
http://wroclaw.dlastudenta.pl/kino/kina/


Dzięki ;) Ale dalej nie widzę tu kina "Luna" :mrgreen:

Z nowych filmów, które chcę obejrzeć:
"Młode wino"
"Pocałunek o północy"
"Slumdog. Milioner z ulicy"
"Wątpliwość"
"Oszukana"

Ishikawa - 2009-02-26, 23:37

Obejrzałam Oszukaną. NAwet mi sie podobał,tylko koncówke bym zmieniła ;)
montano - 2009-02-28, 23:53

Ja ostatnio oglądałem "My blueberry nights". Zdaje się, że Burli wcześniej wspominała coś o tym filmie - zasugerowany polskim tłumaczeniem tytułu uznałem go za jakieś romansidło. Później jednak zobaczyłem, że reżyserem jest Wong Kar-Wai, a główną rolę gra Jude Law, zdecydowałem się obejrzeć i muszę przyznać, że nie żałuję. Film zmysłowy, uwodzący swoją atmosferą, piękny i nieco melancholijny. Wspaniale zagrany, ze świetnie dobraną ścieżką dźwiękową i zdjęciami bardzo dobrze budującymi nastrój. Wong Kar-Wai po raz kolejny podejmuje temat miłości i po raz kolejny jest to miłość niespełniona. W przypadku Chińczyka forma ma decydujące znaczenie, bowiem to ona daje banalnemu tematowi zastrzyk świeżości i poetyckości. Krzyk pojawia się tu rzadko - dominuje szept. Łzy pojawiają się tylko dwa razy chyba - ich miejsce zajmują melancholijne spojrzenia. Telenowelowa dosłowność zostaje zastąpiona subtelnie budowanymi metaforami. Właśnie owa poetyckość obrazu powoduje, że po seansie jesteśmy w jakiś sposób odprężeni - mimo, że film podejmował temat niekoniecznie lekki i zabawny.
Camelai - 2009-02-28, 23:55

Przeczytawszy post powyżej obejżę sobie w niedługim czasie "My blueberry nights".
Montano, a co z "Veronicą Guerin"? :-P

montano - 2009-02-28, 23:57

Zapomniałem o niej :oops: .
Już dzisiaj Karinie pisałem na gadu o tym - za dużo jest tych filmów i książek.
Kiedy ja mam to wszystko obejrzeć i przeczytać :roll: ?

Camelai - 2009-03-01, 00:01

montano napisał/a:
Zapomniałem o niej .


Wybaczam :mrgreen:
Niemniej polecam gorąco i czekam, aż obejrzysz :)

burli - 2009-03-01, 15:03

cieszę się że Ci się podobało :-> ja jeszcze nie obejrzłam .... ale mam zamiar w najbliższym czasie :mrgreen: ;-)
Tina - 2009-03-02, 19:12

Mam pytanie (jak zawsze :roll: ). Czy któryś w tych filmów warty jest zobaczenia i zakupienia? Bo ja się nie znam, a ta cena wygląda niezwykle kusząco.
algreholt - 2009-03-02, 20:10

Pret A Porter z Julią Roberts mi się rzucił w oczy :)
burli - 2009-03-02, 20:16

Blair Witch Project było ałkiem niezłe ale moim zdaniem nie warto kupować filmów. od czego są torrenty ? ;-)
Ishikawa - 2009-03-02, 21:25

A Popiełuszko widział kto ? Ciekawa jestem :)
Nula - 2009-03-02, 21:28

nie lubie filmów w stylu Popiełuszko .

a ostatnio ogladałam "Kochanice króla" - i się zakochałam. Henryk VIII to niewatpliwie fascynująca postać, jak znajde trochę czasu to będe musiała znaleźć jaka jego biografię. :D

burli - 2009-03-03, 00:13

ja znalazłam po obejrzeniu 'dynastii Tudorów'! z tego co udało mi się przeczytać to serial bardziej trzyma się historii niż 'kochanice króla' ale jeśli to Ci się podobało to obejrzyj K O N I E C Z N I E 'the Tudors'. trzeba też wspomnieć, że T A K I E ciacha tam grają :roll:
rygor - 2009-03-03, 22:39

"Obywatel Milk" - bardzo dobry film. Udało się oddać klimat lat siedemdziesiątych (nie tylko dzięki materiałom archiwalnym (;). Sprawnie ukazano przebieg wydarzeń. Świetna gra aktorów - koledzy S. Penna w niczym mu nie ustępowali. Ponadto ten film w nieco inny sposób pokazuje homoseksualistów. Zazwyczaj, gdy już pojawiali się na ekranie, przedstawiani byli jako prawe, dobre ofiary społecznej nietolerancji. Tutaj ukazano, że są normalnymi, niepozbawionymi wad ludźmi, którzy chcą wieść zwyczajne życie.
Oczywiście trochę wybielono postać H. Milka, ale mimo to sądzę, że jest to ważny film i warto się z nim zapoznać.

Erendis - 2009-03-09, 14:46

nulka przeczytaj "Kochanice króla" - cudowna <3 Warto, ja czytałam dopiero po obejrzeniu filmu (:


Cytat:
trzeba też wspomnieć, że T A K I E ciacha tam grają

Podpisuję się pod tym rękami i nogami :mrgreen: Na początku drugiej serii nie mogłam się przyzwyczaić do Henryka z zarostem, ale był mhhhr :mrgreen: A Jane Seymour to bym tak wzięła i...

burli - 2009-03-10, 15:02

obejrzałam ostatnio:

'Sekretne życie pszczół' - z Quin Latiff'ą, Alicią Keys (któa moim zdaniem bardzo dobrze gra) i z tą dziwczynką co w 'Człowiek w Ogniu' i 'dziewczynach z wyższych sfer' grała. Bardzo dobry film! polecam na słoneczne popołudnie :mrgreen:

'Zohan' czyli 'nie zadzieraj z fryzjerem' - najgłupszy film jaki w życiu widziałam! 'American pike' to przy tym pikuś! nie polecam ... Boże, całe szczęście, że byłam pijana oglądając ..... ;-)

Utopiste - 2009-03-10, 20:22

Ja mam na weekend zaplanowaną ucztę filmową - Oszukana, Lektor, Siedem czegoś tam, Wall-e i jeszcze kilka innych nie wiem kiedy ja to obejrzę, jak muszę się jeszcze uczyć :D
burli - 2009-03-12, 16:32

Utopiste napisał/a:
Siedem czegoś tam,



pewnie 'siedem dusz' :hehe: dobry film


a ja wczoraj zaczęłam oglądać 'człowieka psa' na tvn'ie był przed 23:00 ale nie skończyłam bo poszłam spać ... ale już wujek eMule pomaga 'załatwiać' :mrgreen:

Utopiste - 2009-03-12, 20:09

Zgadza się siedem dusz, sklerotyczka ze mnie :oops:
Erendis - 2009-03-12, 21:17

Utosia, jak obejrzysz "Lektora", zdaj mi relację (: Mam chrapkę na ten film ^^
Ishikawa - 2009-03-13, 09:19

Widzialam wczoraj Włądców Much " Cwioki, czopki i mondzioły". Takie durne ze az smieszne. :mrgreen:
burli - 2009-03-14, 11:36

a ja słyszałam, że 'Władcy ... ' się nie udali ....

wczoraj z nudów obejrzeliśmy z moim kochaniem 'ostrożnie z dziewczynami' :mrgreen:



Utosiu i jak Ci się te 'siedem dusz' podobało ? ostatnio słyszałam, że ogłosili ten film najgorszym ze wszystkich w jakich zagrał W. Smith .... nie wiem dlaczego :?:

Utopiste - 2009-03-14, 11:52

Jeszcze nie miałam czasu obejrzeć, ostatnio mam bardzo napięty grafik, ale koleżanka widziała i bardzo mi polecała, a że jej nie często filmy przypadają do gustu, to stwierdziłam, że coś w tym musi być. Na moją opinię musisz trochę poczekać :-)
Ravena - 2009-03-15, 13:43

A ja wczoraj po raz nie wiem który (szósty?) oglądałam "Gladiatora". Niektóre sceny znam na pamięć, niektóre kwestie mogę wypowiadać z bohaterami. Ścieżkę dźwiękową nucę podczas kolejnych scen bezbłędnie. Ale i tak uwielbiam ten film. Ostatnia scena jak zwykle doprowadziła mnie do łez.
burli - 2009-03-15, 19:56

a ja już dawno 'gladiatora' nie oflądałam ....


za to wczoraj 'Twilight' widziałam bo moja koleżanka ogląda go średnio raz w tygodniu :shock: i strasznie się zachwycała a dla mnie to zwykłe romansidło dla nastolatków. Owszem wampiry, jakaś tajemnica. ale to wszystko trochę oklepane .... generalnie dobrze się oglądało ale na Oskara to to nie zasługuje! :hehe:

Ravena - 2009-03-16, 13:32

A dostało "Oscara"? :shock:
Erynia - 2009-03-16, 20:09

Tina napisał/a:
Mam pytanie (jak zawsze :roll: ). Czy któryś w tych filmów warty jest zobaczenia i zakupienia? Bo ja się nie znam, a ta cena wygląda niezwykle kusząco.


Rzuciłam okiem na te filmy, te które oglądałam są słabe, albo bardzo przeciętne. Ciepłe kluchy a'la tvp o 20:00. Jedyną ciekawą pozycją jest "Zabawka", całkiem zabawna, stara komedyjka.

burli - 2009-03-16, 20:16

Ravena napisał/a:
A dostało "Oscara"? :shock:



nie, na całe szczęście nie :hehe: ale po prostu chodziło mi o to , że to średnia półka bym powiedziała, nie wysoka (tam gdzie Oskary)

Ravena - 2009-03-16, 20:27

Hehe, ja bym powiedziała, że pólka z Oscarami też coraz niżej ;-)
A dziś oglądam "Juno". Zaczęłam wczoraj kawałek i całkiem sympatyczne mi się wydało.

burli - 2009-03-16, 20:41

moja siostra oglądała i bardzo jej się podobało ...
Ravena - 2009-03-16, 22:06

A mnie też :D Ta dziewczyna (nawet nie zwróciłam uwagi na nazwisko) bardzo fajnie zagrała. Przyjemny, całkiem normalny film. W sam raz na marcowy wieczór :)
Tina - 2009-03-16, 22:06

Erynia napisał/a:
Rzuciłam okiem na te filmy, te które oglądałam są słabe, albo bardzo przeciętne. Ciepłe kluchy a'la tvp o 20:00.

Tak właśnie myślałam, chciałam się tylko upewnić, czy nie zaplątało się między tymi filmami coś wartego uwagi.

montano - 2009-03-22, 12:25

Dwa dni temu chyba oglądałem "Closer" Mike'a Nicholsa - świetny, kameralny dramat. Siłą tego typu filmów jest najczęściej aktorstwo - nie inaczej jest w tym wypadku. Clive Owen i Natalie Portman nie pozwalają oderwać oczu od ekranu, zostawiając w cieniu Jude'a Law i Julię Roberts. Nie znaczy to jednak, że zagrali oni słabo - wręcz przeciwnie. Nichols w chłodnym pięknie obrazu zamknął pesymistyczną w gruncie rzeczy wizję relacji międzyludzkich. "Closer" jest filmem o ludziach samotnych, a jednocześnie bardzo egoistycznych. Nadrzędną wartością w związku z drugim człowiekiem jest dla nich prawda. Jednak nigdy nie jest to prawda sama w sobie. Zawsze podporządkowana jest ona jakiemuś celowi - masochistycznej potrzebie pogłębienia swojego poczucia winy lub odwrotnie: zrzucenia winy na kogoś innego, chęci zemsty, wywołaniu zazdrości... Nichols prowadzi nieustanną grę z widzem, nagina i przesuwa granicę między kłamstwem a prawdą. Pokazuje, że prawda bardzo często ma kłamliwe podłoże. W końcu, zdaje się mówić: bezwzględna prawda nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Czasami kłamstwo może być rozwiązaniem bardziej uczciwym, bo prawda, która zawsze podporządkowana jest osiągnięciu jakiegoś celu, jest po prostu nic nie warta. Chapeau bas dla scenarzysty, który z taką zręcznością nakreślił pogmatwane relacje między Alice, Danem, Anną i Larry'm.
Ishikawa - 2009-03-22, 20:22

Obejrzałam ostatnio Blokersów, film o polskim hip hopie. Bardzo mi sie podobał ;) Pózniej Nakreceni, szyli szołbiznes po polsku. Obydwa filmy Latkowskiego, nawet nawet ten drugi. Cudów sie nie spodziewalam, tylko utwierdzilam w paru przekonaniach ;)
burli - 2009-03-23, 21:33

a ja dopiero ostatnio obejrzałam 'ostatniego samuraja' :oops: usprawiedliwia mnie tylko to, że na prawde nie przepadam za tym scjentologicznym matołem. Bardzo mi się podobał. szczególnie taktyka i sceny batalistyczne :mrgreen: poza tym oczywiście piękne krajobrazy i wszechobecny spokój - niesamowity
Camelai - 2009-03-28, 15:01

Jakiś czas temu obejrzałam "Futro. Wyimaginowany portret Diane Arbus."
Absolutnie fantastyczny! Kapitalna kreacja Roberta Downeya Jr, a i Nicole Kidman, grająca tytułową postać w niczym mu nie ustępuje. Cudownie barwna opowieść o poszukiwaniu samego siebie; smutna,bo jest to okupione trudnymi wyborami...
godne polecenia...

Już trafił na listę moich ulubionych filmów :roll:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-27, 19:54

Wczoraj obejrzałem "Dzień świra" z Markiem Kondratem w roli głównej. Ogólnie zwariowany film, miejscami aż głupi, ale ma kilka ciekawych scen, które z przyjemnością obejrzę jeszcze raz. :) Przemyślenia bohatera odnośnie zawodu nauczyciela są smutne, ale niestety w wielu przypadkach prawdziwe. Podobnie te odnośnie telewizji. :)
Ravena - 2009-04-27, 20:19

Jakoś nie przepadam za współczesnym kinem polskim. Albo jest takie mocno dołujące, albo gangsterskie "plus" albo patriotyczne czytanki albo ostatnia specjalizacja komedie (grrr) romantyczne, a nikt nie zrobi normalnego, ciepłego filmu o życiu, jakie zdarzają się choćby Czechom. Nasza mentalność? Nasza rzeczywistość? Jedyny polski film, który dosyć ciepło wspominam to "Jasminum" i "Pogoda na jutro wreszcie w całości i w spokoju "Tajemnicy Brokeback Mountain". A potem "Choć goni nas czas". Ten ostatni koleżanka szczerze polecała.
burli - 2009-04-28, 08:43

w sobote jakoś ok 17:00 na AleKino leciał 'pearl harbour' (mam nadzieję, że dobrze to napisałam). natrafiłam przypadkiem i nie mogłam się powstrzymać zeby obejrzeć do końca :roll: Wy też tak macie ? są takie filmy, które jeżeli trafią się w tv czy znajomy ogląda, a Ty znasz ten film to musisz obejrzeć. To jest właśnie jeden z takich filmów.
a wczoraj oglądałam pierwszą część 'Piratów ...' ale z jakimś strasznym tłumaczeniem. Zepsuli całą postać Kapitana Sparrow'a. Kiedy np on mówił ' Zapamiętajcie dzień w którym PRAWIE złapaliście Kapitana JS' oni przetłumaczyli jakoś zupełnie inaczej. nie było akcentowane kluczowe słowo w jego słowniku : 'Kapiszi' czy 'Savie' czy jak to się tam pisze. A już najgorsze, że zamiast Billa Cholewy Turnera zrobili Billa BUCIORA Turnera. DRAMAT! w ogóle stwierdziłam, że filmy znane zaczne chyba po angielsku oglądać albo pójdę na anglistykę i potem zacznę tłumaczyć filmy do tv - bo to jest do ch*** nie podobne! :zlo

montano - 2009-04-28, 19:06

Oj tak - wspieram Cię duchowo w Twoim szlachetnym zamiarze xD. Kiedyś nawet usłyszałem, że "fuck" oznacza "terefere" po polsku :lol: . O ile te "kinowe" tłumaczenia zachowują jeszcze jako taki poziom, o tyle telewizyjne są czasami po prostu straszne i potrafią zepsuć przyjemność oglądania. Ja np. nie obejrzałem "Brokeback Mountain" w telewizji, bo lektor doprowadził mnie do szewskiej pasji i wyłączyłem.
Ja na "Donniego Darko" trafiłem całkowicie przez przypadek, podobnie na "Marvin's Room" - nigdy o tych filmach nie słyszałem, a spodobały mi się bardzo. " Takie "przypadkowe" oglądanie zdarza mi się nawet często, ale muszę trafić na film od początku. Nienawidzę i nie rozumiem jak można od połowy coś oglądać.

Obsession - 2009-04-29, 17:34

Ostatnio obejrzałam "Senność " Piekorz z m.in. Kożuchowską , Żebrowskim .
Film świetny . Mnie się bardzo podobał . Choć pozostawił taki , hm, jakby to dobrze wyrazić, lekki niepokój . Obejrzałam późno wieczorem, i z nadmiaru wrażeń miałam trudności z zaśnięciem . Dużo robi tu niepokojąca , rzec bym mogła , mroczna muzyka . Z resztą Piekorz nie robi filmów prostych i lekkich . I może dlatego mi się tak "Senność" spodobała. Bo jest tak inna do szlamu , który nas dosięga i przytłacza zewsząd ...
Polecam :)

burli - 2009-05-20, 09:05

byłam wczoraj na pokazie przedpremierowym 'wojny polsko-ruskiej' (mój wujek pracuje w GW i oni tam takie zaproszenia co chwilę dostają). Generalnie fenomenalna gra Szyca i Soni Bohosiewicz, nawet sama Masłowska nieźle zagrała moim zdaniem. ponieważ nie umiem pisać recenzji dlatego powiem tylko, że film od początku do końca POJEBANY. przepraszam za słowo ale to słowo naprawdę opisuje go idealnie. polecam jakby nie było - jeżeli lubicie niekonwencjonalne filmy. generalnie zdjęcia bardzo fajne też są więc i jest na co popatrzeć. serio polecam ;-)
burli - 2009-05-20, 20:26

obejrzałam wreszcie Batona. filmy - dobre filmy - nastrajają. wiecie o tym. każdy powinien to wyczuć. ten film nastraja spokojem. jest idealny na chłodny wieczór z winkiem - pod kocem. ode mnie - polecam. uspokaja, wycisza - jest iście relaksacyjny. i zaszczepia w głowie myśl - ja też tak chce. podróżować i życ pełną piersią. próbować wszystkiego. ech ... to nie jest mój dzień. ;-)
montano - 2009-05-20, 22:49

Nie słyszałem wcześniej o tym filmie, ale z tego, co mówisz, to będę się musiał za nim rozejrzeć ;-).

Ja czekam z niecierpliwością na "Wojnę..." i "Antychrysta". A przede wszystkim na nowego Almodovara, który u nas jest dopiero we wrześniu, ale na szczęście istnieją torrenty :mrgreen: .

Zołzikiewicz - 2009-05-21, 09:27

OoO nie ładnie tak Montano ;-) .
Wczoraj oglądałam Lock, Stock and Two Smoking Barrels (bądź jeśli ktoś woli po polski to Porachunki). Film jak to angielski jest poplątany. Na początku nie ma sensu, a co jest jego zaletą nie trzeba wychodzić gałkami ocznymi na wierzch żeby nadążyć. Dzieje się dużo i szybko, ale paradoksalnie to i spokojnie.
Wg mnie: taki porządny sensacyjny film. Polecam.

burli - 2009-05-21, 10:48

Porachunki- uwielbiam! jeszcze był taki film - Przekręt z Bradem to tyż polecam.


Montano o którym filmie nie słyszałeś ? bo wymieniłam 3 pod rząd :-P

montano - 2009-05-21, 20:35

O Batonie nie słyszałem ;-).
burli - 2009-05-22, 09:23

na pewno słyszałeś! chodzi mi o 'ciekawy przypadek Benjamina Buttona' :-P ;-) :mrgreen:
montano - 2009-05-22, 16:19

A to słyszałem.
Ale ta opinia mnie zmyliła ;-), bo mnie ten film znudził strasznie, taki typowy sentymentalny shit :mrgreen: .

Lean val Tirach - 2009-05-23, 10:13

"Iluzjonista" po raz kolejny, tylko w innym gronie. :lol:
Ravena - 2009-05-23, 10:20

Tytuł mi coś mówi, a filmu nie kojarzę... :-?
Lean val Tirach - 2009-05-23, 10:29

A to takie coś :


Człowiek znikąd - Eisenheim, wystawia w Wiedniu zdumiewające spektakle, które wzbudzają sensację i plotki o jego nadprzyrodzonych zdolnościach. Wkrótce zaczyna się nim interesować jeden z najbardziej wpływowych ludzi Europy, pretendent do tronu - Książę Leopold. Pewien, że iluzjonista jest jedynie sprawnym kuglarzem, książę zjawia się na jednym z przedstawień Eisenheima, by zdemaskować go w trakcie występu. Na scenę, do asystowania iluzjoniście, wysyła swą piękną narzeczoną, Sophie... od tego momentu nic już nie jest tym, czym się wydaje...

Ravena - 2009-05-23, 10:32

Aha, to już wiem. Dzięki :) Pomyliło mi się z "Prestiżem" :D
Lean val Tirach - 2009-05-23, 10:35

Swoją drogą też świetny film. I Jackman na dokładkę. :mrgreen:
Ravena - 2009-05-23, 11:01

Świetny. O, wielbicielka Jackmana! Coraz więcej podobieństw! :evil2:
burli - 2009-05-23, 16:52

obejrzałam 'vicki, Cristina, Barcelona'! bardzo mi się podobało. Cały film jest w takich ciepłych kolorach a Cruz genialna!
Ishikawa - 2009-05-26, 20:11

Ja widziałam Dreamgirls i Cadillac Records. Obydwa maja swietny klimat :mrgreen:
Lean val Tirach - 2009-05-27, 18:04

Ishikawa napisał/a:
Dreamgirls

No, ten się nawet udał. ;-)

Wczoraj oglądane : "I'm Not There. Gdzie indziej jestem." - film (powiedzmy) biograficzny o Bobie Dylanie. A potem z nudów "Odyseusz i Wyspa Mgieł" - i tu niespodzianka - dowiedziałam się, jak szybko, beznadziejnie zmarnować pieniądze. Nagrać film tego typu. :roll:

burli - 2009-05-29, 10:42

Dreamgirls widziałam dawno temu ... ale jk już mówiłam nie przepadam za biograficznymi. za to ja ostatnio obejrzałam .... 'opowieści na dobranoc' i takie sobie szczerze Wam powiem.... raczej głupie. i jak będą lecieć za kilka lat w tv w czasie wielkanocnym (na pewno tak będzie) to obejrzyjcie 1000 raz Shreka (bo na pewno też będzie ale na innym kanale :-P ) ach no i znów byłam w Lunie na 'zbrodni i karze' w reżyserii Wajdy. Radziwiłłowicz zagrał fenomenalnie! Starszy Shtur także z resztą. Film cholernie ciężki .... teraz już takich nie robią moim zdaniem. Wajda przyjechał i gadał różne rzeczy. Fajny koleś ;-)
Ishikawa - 2009-05-30, 21:43

Dzis widziałam Anioły i Demony. Baardzo mi sie podobał :) O wiele bardziej niz Kod "_ Jeszcze przedemna 9 Wrota, ale to chyba na jutro sobie zostawie:)
Riannon - 2009-05-30, 21:48

ooo, obejrzałam przed chwilą film "przyczajony tygrys ukryty smok". Prawie tak śliczne jak "dom latających sztyletów"... Ładne są te chińskie bajeczki. Poclecicie mi cos jeszcze w tym klimacie???
Ravena - 2009-05-31, 13:13

"Hero", przepiękny wizualnie :)
"Wojownik Musa"
"Cesarzowa"
"Przysięga"
"Siedem mieczy" :D

burli - 2009-06-01, 10:10

wybieram się na 'anioły ...' w środę na 'środy z orange' ! :mrgreen:
Zołzikiewicz - 2009-06-01, 14:19

Oglądałam kiedyś Hero i powiem, że to co główny bohater zrobił żeby osiągnąć swój cel jest po prostu genialne. Po za stroną wizualną tez i fabuła zachwyca. Ładna baśń.
Tifa Lockhart - 2009-06-01, 14:30

Ze 2 tygodnie temu oglądnęłam requiem dla snu i jestem tym filmem zachwycona . Film ekstra , gra aktorska dobra a muzyka marzenie . Wczoraj widziałam też Atramentowe serce . Się zdenetwowałam , że taką dobry pomysł na film sknocili , Ohydny aktor grający Mo no i zakończenie w ogóle inne niż w książce .
Ishikawa - 2009-06-05, 20:58

Obejrzałam Zmierzch. Ło matko, czy ksiazka jest lepsza niz ten nieszczesny film? :-?
Rachel - 2009-06-06, 08:11

Ishikawa napisał/a:
ksiazka jest lepsza niz ten nieszczesny film


A czego się spodziewałaś po filmie dla nastolatek, chociaż muszę przyznać że film to totalne dno... gorszego chyba wcześniej nie oglądałam. Książka jest lepsza. Przynajmniej dobrze się czyta. Chociaż niektóre momenty to jak po grudzie trzeba przystanąć... odsapnąć i wrócić za jakiś czas do czytania. Co do filmu to kiedy go oglądałam razem z koleżankami to byłam wysyłana ciągle do kuchni gdyż moje współtowarzyszki nie mogły wytrzymać moich komentarzy... 8-) ze mną ciężko ogląda się kiepskie filmy.

Ishikawa - 2009-06-06, 12:50

Rachel napisał/a:
Ishikawa napisał/a:
ksiazka jest lepsza niz ten nieszczesny film


A czego się spodziewałaś po filmie dla nastolatek, chociaż muszę przyznać że film to totalne dno... gorszego chyba wcześniej nie oglądałam. Książka jest lepsza. Przynajmniej dobrze się czyta. Chociaż niektóre momenty to jak po grudzie trzeba przystanąć... odsapnąć i wrócić za jakiś czas do czytania. Co do filmu to kiedy go oglądałam razem z koleżankami to byłam wysyłana ciągle do kuchni gdyż moje współtowarzyszki nie mogły wytrzymać moich komentarzy... 8-) ze mną ciężko ogląda się kiepskie filmy.


Mialam wrazenie, ze cos mi dosłownie "zgwałciło" poczucie dobrego smaku,estetyki etc. ALe mialam motywacje, zeby sobie na stepperze pocwiczyc :D

Zołzikiewicz - 2009-06-07, 14:39

Dzisiaj trzy zupełnie różne filmy mam za sobą.
Zielona Mila
Taka bajeczka trochę dla dorosłych. Chyba nawet miała mieć jakieś przesłanie, ale nie wyszło. Nie wiem jak się ma do książki, ale film w każdym bądź radzie mnie wcale do lektury nie zachęcił.
Królestwo
To z kolei miał być taki porządny sensacyjny film dla prawdziwych mężczyzn, a skończył się tak niesamowicie głupio, że szok. Tak ładnie się zapowiadało, a wyszła lipa.
Poznaj moich spartan
Parodia 300 taka sama jak te wszystkie Straszne Filmy itp. Wyjątkowo głupie, a śmiesznych momentów może było kilka.
Trzy różne filmy i żaden nie zachwyca...

Riannon - 2009-06-07, 15:06

Zołzikiewicz napisał/a:
Dzisiaj trzy zupełnie różne filmy mam za sobą.
Zielona Mila
Taka bajeczka trochę dla dorosłych. Chyba nawet miała mieć jakieś przesłanie, ale nie wyszło. Nie wiem jak się ma do książki, ale film w każdym bądź radzie mnie wcale do lektury nie zachęcił.

ojjj, mnie ten film bardzo wzruszył! nie wiem, czy zachwycił, ale dobry był!

burli - 2009-06-08, 15:03

oj bo się obrażę za tą 'Zieloną milę'! przeczytałam. Film jest wierną kopią książki. Przesłanie ma oczywiście. poza tym mało jest takich filmów. poza tym super film i ja sobie wypraszam :-P
Utopiste - 2009-06-10, 15:16

a ja nie mogąc momentami znieść nauki również ogądnęłam parę filmów (na książki chwilowo nie ma czasu i siły - za dużo innych rzeczy do czytania). Filmy oczywiście oglądałam po angielsku - cały czas trzeba się dokształcać :mrgreen:

Vicky Christina Barcelona - byłam oczarowana, zakochałam się w Bracelonie i Oviedo, poza tym muzyka bardzo przypadła mi do gustu.

Kochanice Króla - oglądało sie sympatycznie, ale nie powalił mnie na kolana

Księżna - podobnie, jakoś nie mogę ostatnio znieść Keiry na ekranie

Anioły i Demony - poza muzyką, scenografią i Evanem McGregorem nic mi się w tym filmie nie podobało, wynudziłam sie śmiertelnie, nie czułam żadnego napięcia i generalnie cieszyłam się jak się już skończył

Revolutionary Road - film miałam obejrzeć w ramach poprawy nastroju, a jakoś nikt mnie nie ostrzegł jaki on jest w rzeczywistości. Strasznie przygnębiający, ale jednocześnie jeden z najlepszych jakie miałam okazję obejrzeć i napewno do niego wrócę. Nie żałuję ani jednej chwili spędzonej przed ekranem.

Lektor - po zachwytach jakie słyszałam przyznam, że spodziewałam się zdecydowanie więcej. Kate była oczywiście genialna, ale ogólnie to nie byłam zbyt poruszona, owszem, znalazły się momenty kiedy czułam jakieś większe emocje, ale ogólnie nie potrafiłam się wczuć w kilmat.

karinka - 2009-06-11, 11:10

Zołzikiewicz napisał/a:

Królestwo


co to jest?
bo mi sie taki tytuł kojarzy tylko z von Trierem :oops:

Zołzikiewicz - 2009-06-12, 07:30

Królestwo Amerykanie jak zwykle ratują świat. Jest zamach w Arabii Saudyjskiej na amerykańskie osiedle i teraz trzeba złapać super złego terrorystę. Bo oczywiście Arabia sama sobie nie poradzi, bo jak to tak bez amerykanów?
Pandora - 2009-06-12, 15:00

Wczoraj na odstresowanie obejrzałam Wanted i myślałam, że skonam za śmiechu, ale nie nad fabułą ale efekciarstwem. Podobała mi się konstrukcja filmu, ale efekty były zabawne doprawdy :mrgreen: Polecam na kiepski humor:-PPPPP
burli - 2009-06-12, 19:23

czy toś posiada może soundtrack z Vicky Christina Barcelona ? baaaaaaardzo mi się podobał .... :mrgreen:
Utopiste - 2009-06-12, 19:57

dołączam się do prośby burli :D
burli - 2009-06-12, 23:14

no dobrze .... wujek eMule trrochę pomaga więc poproszę cię o adres mailowy na prv i niedługo (jutro?) być może coś dostaniesz :mrgreen:
Ishikawa - 2009-06-13, 19:04

Pandora napisał/a:
Wczoraj na odstresowanie obejrzałam Wanted i myślałam, że skonam za śmiechu, ale nie nad fabułą ale efekciarstwem. Podobała mi się konstrukcja filmu, ale efekty były zabawne doprawdy :mrgreen: Polecam na kiepski humor:-PPPPP


Tez widzialam. Motyw ze szczurami mi sie podobal :evil2:

burli - 2009-06-14, 10:59

ja na Wanted (z braku laku) byłam nawet w kinie ale nie pamiętam szczurów .... a! , że skubane coś rozsadzały .... no tak .... to śmieszne.

za to obejrzałam wczoraj 'sierpień' z Joshem Hartnetem. nie zrozumiałam chyba tego filmu. nic się nie dzieje. film po prostu leci.

ach no i w środę byłam na 'potwory kontra obcy' i uśmiałam się nie powiem :mrgreen:

i obejrzałam 'kobiety' ! z Meg Rayan i Evą Mendes. W filmie chyba na prawdę nie występuje żaden facet ... jak się tak zastanowię .... o facetach się mówi oczywiście ale żaden nie występuje. nawet w postaci kelnera czy sprzedawcy - jak się tak zastanowię ... podobał mi się. o kobietach ... i dla kobiet chyba. polecam ;)

Ishikawa - 2009-06-14, 21:05

Dzisiaj u mnie ebdzie leciec " Niewidzialni" thriller z Audrey (tej z filmu Amelia) ciekawie sie zapowiada :D
burli - 2009-06-15, 09:46

ona to czasem w takich dziwnych filmach gra, że ja nie wiem ....
Ishikawa - 2009-06-15, 20:30

Filmidło calkiem dobre, o problemach imigrantów (Afrykanczyk i Muzułmanka) i handlowaniu organami. Przykre...
burli - 2009-06-15, 21:32

a ja dziś widziałam 'drogę do szczęścia' - bardzo dobry. genialna gra Kate i diCaprio! oj dawno nie widziałam tak dobrej gry! chyba nawet troszeczkę lepsza niż Penelope w 'Vicky ...' ...


jakoś mało filmów oglądacie ostatnio moi mili! a ja bym chciała przeczytać jakieś 'masz racje' albo 'chyba oszalałaś'

montano - 2009-06-17, 22:31

Ja oglądam, ale nie mam ostatnio weny, żeby coś napisać :mrgreen: .

"Revolutionary Road" rzeczywiście świetne, chociaż Cruz u Allena zrobiła na mnie jednak większe wrażenie niż DiCaprio i Winslet. Chociaż każdy z tej trójki stworzył ciekawe kreacje.

Mnie ostatnio na Almodovara wzięło, bo mi rodzice na osiemnastkę kupili kolekcję jego 5 filmów. Od "Drżącego ciała" widziałem wszystkie filmy Don Pedra, ale z jego wcześniejszą twórczością miałem dosyć sporadyczny kontakt. Teraz udało mi się obejrzeć "Pośród ciemności" i "Czym sobie na to wszystko zasłużyłam?". Almodovarowi udaje się w nich coś niezwykłego - rozgrzesza za pomocą śmiechu. W jego świecie swoje miejsce znajduje uzależniona od heroiny siostra zakonna o lesbijskich skłonnościach, kobieta mordująca swojego męża, jej kilkunastoletni, prostytuujący się syn. Żadne z nich nie zostaje potępione. Grzech nie istnieje. Samotność, odtrącenie, miłość i namiętności z nią związane - to wszystko jest u Almodovara czyste, wyzwolone, zyskuje nową jakość. Ja nie widzę wielkiej różnicy między Almodovarem wczesnym a dojrzałym. Poza tym, że pierwsze jego filmy wpisane są w konwencję komedii, a późniejsze melodramatu. Czy będzie to "Porozmawiaj z nią, czy "Pośród ciemności" - jest to ten sam Pedro, ten który dokonał jednej z najbardziej niezwykłych rzeczy w światowym kinie - wyeliminował ze swojego świata grzech.

burli - 2009-06-18, 10:50

widziałam wczoraj 'dzień w którym zatrzymała się ziemia'. Efekty fajne, pomysł niby też a film jakoś nie bardzo .... taki w sam raz do prasowania. przypominało mi trochę 'zdarzenie' - nie wiem dlaczego.
montano - 2009-06-24, 02:06

Mój przyjaciel był na tym w kinie i stwierdził, że "takiego shitu jeszcze nigdy nie widział i pewnie nigdy nie zobaczy" xD.

Ja przed chwilą skończyłem oglądać "0_1_0" Łazarkiewicza. To, co drażni w tym filmie najbardziej, to jego teatralność. Jest to zarazem jego największa zaleta, bo doskonale oddaje atmosferę zamknięcia i nieautentyczności w jakiej tkwią bohaterowie. Nie chcą pełnić wyznaczonych im ról, nie mieszczą się w nich. Nieustannie poszukują tej, która umożliwiłabym im wyrażenie siebie. Wciąż mają wrażenie jakby powielali gotowe wzorce, co rodzi ogromny dystans do rzeczywistości i drugiego człowieka, poczucie nieautentyczności. Tylko morze i milcząco przyglądający się wszystkiemu mężczyzna wnoszą do tego zamkniętego świata powiew świeżego, niczym nieskrępowanego powietrza. Dają wytchnienie. Łazarkiewicz stworzył filmową mozaikę, która świetnie charakteryzuje współczesnego człowieka - neurastenika i introwertyka. Jest to chyba jeden z najlepszych, obok "33 scen z życia" Szumowskiej, filmów polskich z ostatnich lat.

Zołzikiewicz - 2009-06-24, 07:13

Z dwojga złego w kwestii "Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia" to o niebo lepsza jest starsza wersja. Oglądałam ją jako pierwszą i potem widząc remaka to mnie krew zalała. Wszystkie najlepsze motywy schrzanili, a i jakby tej starszej nie widziała to nie zawsze bym wiedziała co się dzieje. Więc nie wiem jak ktoś oglądając tylko nową mógł coś zrozumieć.
burli - 2009-06-24, 09:51

Zołzikiewicz napisał/a:
Z dwojga złego w kwestii "Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia" to o niebo lepsza jest starsza wersja. Oglądałam ją jako pierwszą i potem widząc remaka to mnie krew zalała. Wszystkie najlepsze motywy schrzanili, a i jakby tej starszej nie widziała to nie zawsze bym wiedziała co się dzieje. Więc nie wiem jak ktoś oglądając tylko nową mógł coś zrozumieć.




mnie się wydaje, że wszystko zrozumiałam :mrgreen: ale może się mylę .... :shock: mówiłam film do prasowania. ładnie NYC wygląda ...

Ravena - 2009-06-28, 13:41

Dzięki dobremu sercu pewnego ducha, oglądałam wczoraj "Jezebel", ciągnie mnie coś do starych filmów.
Bette Davis - och i ach! Jakie ona ma spojrzenie, aż dreszcze przechodzą! :)

burli - 2009-06-28, 14:17

widziałam wczoraj dwa dziwne filmy. jeden na TVP1 z Jennifer Lopez 'miasto śmierci' bodajże. okropny film... w sensie bardzo dobry i w ogóle. oparty na faktach i tak dalej ale ... brrrrrrrrrr o dziewczynach, które są gwałcone i zabijane w Meksyku. nikt nie chce im pomóc. policja jest kupiona. tylko reporterzy się tym interesują. opowiada historię jednej, która została zgwałcona, zmaltretowana i pogrzebana żywcem na jakiejś pustyni. wydostała się i chce opowiedzieć o tym światu. straszny generalnie ale polecam

drugi na AleKino! leciał ok. 22:00 'Sekretarka'. bardzo dziwny. niby komediodramat ale chyba raczej dramat niż komedia. o sekretarce, która wchodzi w bardzo dziwne masochistyczne relacje ze swoim pracodawcą - co lepsze jej się to podoba. dziwny film ale warto obejrzeć

Ishikawa - 2009-06-30, 17:24

Obejzralam dzisiaj Projekt Monster...lekka porazka. Natomiast bylam w kinie pare dni temu na Udreczeni...i bardzo mi sie podobal..i sie balam wniektorych momentach :-P
burli - 2009-07-01, 11:19

a ja dziś idę na 'Transformers 2' :mrgreen:
montano - 2009-07-04, 13:41

Nie mogę sobie odmówić wklejenia tego linku, bo jak to przeczytałem to mnie piorun promienisty i szlag jaśnisty trafił.

http://film.onet.pl/0,0,2002438,wiadomosci.html

Żadnych serwisów informacyjnych nie oglądam od dawna, zainteresowania polityką też nie wykazuję żadnego, bo wychodzę z założenia, że to jest zbyt depresyjne i wolę to olać, ale teraz to chyba pojadę protestować do Warszawy po prostu :zlo . Chyba się tym panom ustroje trochę pomyliły, a mózg to oni mają jeden na spółkę w całej tej, pożal się boże, partii... Grrrr...

burli - 2009-07-04, 14:06

wyluzuj montano bo Ci się zmarszczki porobią . UUUUUUUUUUUUUUUSSAAAAAAA i wszyscy razem UUUUUUUUUUUUUUUUUUSSAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA i git ;-)



Transformers 2 - podobało mi się w sumie. dobra amerykańska komercha. trochę przydługaśny i natłok efektów specjalnych. wszystkiego jest więcej. więcej transformersów więcej walk wszystkiego więcej. no i historia miłosna w tle. generalnie niewiele się różni od 1 częsci ... tak sobie myślę. kto lubi efekty to polecam ale jeżeli spodziewacie się jakieś oszałamiającej fabuły to wybierzcie się na coś innego :mrgreen:

zdzisek32 - 2009-07-05, 11:26

Wczoraj z młodym byłem na EPOKA LODOWCOWA 3 nie jest to co 1 lub 2 da sie oglądnąć jest dobra ale brakuje jej tego czegoś no i kwas że 3D nie graja w aimaxie tylko w kinach nie dokonca przeznaczonych do tego celu jeżeli porównam Epoke a Potwory grane w aimaxie to EPOKA jest daleko do tyłu (myslę że to też nie ta technika co do typowo kin 3D)
burli - 2009-07-05, 16:52

a ja wczoraj widziałam 'demony Goi wg Goi' - bardzo mi się podobał. no i ta plejada gwiazd! sami zobaczcie: http://www.filmweb.pl/f35/Demony+wojny+wg+Goi,1998
Bruixa - 2009-07-05, 20:14

Właśnie leci w TCM "Excalibur" - zatytułowany, nie wiedzieć czemu "Wieki ciemne". Zaczął się o 21.00 i sporo potrwa. Jeden z lepszych filmów fantasy, moim zdaniem i chyba najlepsza ekranizacja legend o królu Arturze. A w ścieżce dźwiękowej "O Fortuna" Orffa :)
Zołzikiewicz - 2009-07-09, 08:07

Wczoraj byłam na Transformers'ach. I myślałam, że oszaleje w kinie. Strasznie mi się podobał. Bardzo dużo akcji, fakt, że trochę błędów w filmie jest, ale byłam tak zachwycona, że na to nie patrzyłam. Nie jest to jak w większości wypadków odgrzewany kotlet po pierwszej części, ale faktycznie druga część wspaniała.
Chyba przeczytam komiks cały :P .

Ravena - 2009-07-09, 08:11

zdzisek32 napisał/a:
Wczoraj z młodym byłem na EPOKA LODOWCOWA 3

Wybieram się też niedługo :mrgreen: Wprawdzie ie przepadam za kolejnymi doróbkami na ten sam temat, ale z Epoką jest jak ze Shrekiem. Wzdychasz, "Znowu nastepną zrobili"? wiesz, ze komercja etc. a i tak obejrzysz ;-)

Erendis - 2009-07-09, 20:24

Bruixa napisał/a:
Właśnie leci w TCM "Excalibur" - zatytułowany, nie wiedzieć czemu "Wieki ciemne". Zaczął się o 21.00 i sporo potrwa. Jeden z lepszych filmów fantasy, moim zdaniem i chyba najlepsza ekranizacja legend o królu Arturze. A w ścieżce dźwiękowej "O Fortuna" Orffa :)


Oglądałam jakiś czas temu :-) Zgadzam się - świetny. Miał taki niepowtarzalny magiczny klimat, którego nie mają te "nowe" filmy. Taka jakby trochę nieporadność, która wynika z warunków i możliwości, które istniały w tamtych czasach. Więc człowiek, który jest przyzwyczajony do efektów, jakie oferuje nam dzisiejsze kino, może być trochę zawiedziony i zdziwiony ;-)

A scena, kiedy Artur jedzie przez kwitnący sad z rycerzami (tak, zawsze będę to powtarzać) jest niesamowita :D

Ishikawa - 2009-07-12, 08:11

Widzialam Koraline ...i normalnie ta bajka wymiata :D Uwielbiam takie chore klimaty haha
Poza tym, bylam na Epoce 3 i swietnie sie bawilam. Dla mnie to najlepsza czesc
:)

Mayissa - 2009-07-12, 13:36

Hmmm... ja już 2 lata chyba w kinie nie byłam... no cóż, z małymi dzieciami :) ciężko pujść do kina.. ale już niedługo bezkarnie będę wchodziłą z małą na wszystkie "bajki" :) )
elfrun - 2009-07-25, 20:07

W zeszlym tygodniu wybralam sie z moimi dziecmi na Epoke Lodowcowa 3. Po seansie mam takie same zdanie jak Ishi - trzecia czesc jest zdecydowanie najlepsza ze wszystkich. Jutro ide z moim synem na film "Harry Potter i ksiaze polkrwi". Licze ze nam sie spodoba.
Tina - 2009-07-29, 10:07

Wczoraj z Tifą obejrzałyśmy dwa filmy:

Persona
W czasie seansu: ja zachowywałam się dziwnie i robiłam miny jakby co chwilę ktoś ginął na ekranie (względnie: jakbym oglądała jakiś melodramat). Tifa od czasu do czasu zadawała pytania dotyczące fabuły, na które ja nie potrafiłam odpowiedzieć, naprzemiennie oglądała film i czytała Nową Fantastykę.
Po seansie: stoczyłam się pod stół i nie chciałam wyjść, Tifa dalej czytała NF. Potem zaczęłam jej tłumaczyć, dlaczego ten film tak mną wstrząsnął.
Po dłuższym czasie: Tifa stwierdza, że film jej się bardzo podobał, ja dochodzę do wniosku, że Bergman mnie zaczyna przerażać (trzeci raz obejrzałam Personę, ale pierwszy raz tak cholernie mną wstrząsnęła).

Tajemnica Brokeback Mountain
Bardzo chciałam po raz kolejny (piąty chyba) obejrzeć, więc namówiłam Tifkę, aby go oglądnąć. Obyło się bez spazmów (płaczu, względnie: śmiechu - nie będę może mówić do jakich gróźb musiałam się uciec, aby zapobiec temu drugiemu). Co do tego filmu obie się zgadzamy: jest świetny. Obejrzenie go skutkowało otępieniem przez dłuższy czas w obu przypadkach.

montano - 2009-07-29, 10:44

Co za zestaw :shock: .
Chyba miesiąc bym to siebie po tym dochodził :lol: .
Bergman w "Personie" osiąga intensywność emocjonalną, z którą się jeszcze w kinie nie spotkałem, a "Brokeback Mountain" to jeden z najbardziej pesymistycznych filmów jakie zdarzyło mi się oglądać.

burli - 2009-08-02, 16:05

a ja przez tydzień obejrzałam jeden film - wystarczająco. a było to ..... kurde .... nie pamiętam. ten z Colinem Farrelem i Edwardem Nortonem o policjantach. bardzo fajny. coś tam z odwagą w tytule. kurde no nie mogę sobie przypomnieć. na pewno będziecie wiedzieć o co chodzi :mrgreen:

ach! no i oczywiście WARTO. :-P

Zołzikiewicz - 2009-08-07, 18:58

Wczoraj byłam na festiwalu w Kazimierzu Dolnym. Wyświetlane było 2 animacje, które trwały po kilka minut. Bardzo śmieszne i bardzo ciekawe. Po czym nastało danie główne: Spotkanie. Niesamowity film. Smutny i poruszający. Jak macie możliwość to zobaczcie to koniecznie.
http://www.filmweb.pl/f393689/Spotkanie,2007

elfrun - 2009-08-07, 23:28

Bylam dzisiaj na "Bruno". Film jest przezabawny. Sacha Baron Cohen swietnie sie spisal.
montano - 2009-08-11, 18:56

Zołzikiewicz napisał/a:
Wczoraj byłam na festiwalu w Kazimierzu Dolnym.


Ja spędziłem tam całe 9 dni :D . Muszę przyznać, że się nie zawiodłem. Przede wszystkim: polska premiera "Maddaleny" Kawalerowicza - dzieła o nieco nazbyt rozbuchanej symbolice, ale bardzo poruszającego. Niezwykła muzyka Morricone była cudownym uzupełnieniem onirycznej opowieści o miłości, namiętności i cielesności. Polskie kino, za sprawą "Wojny polsko-ruskiej" i "Galerianek", zaprezentowało się całkiem nieźle. Żuławski znalazł świetny sposób na przełożenie "okaleczonego" języka Masłowskiej na ekran. Aktorzy grający ze specyficznym "przegięciem", świetne zdjęcia i efekty specjalne, tworzą bardzo oryginalną i zabawną całość. A wyeksponowanie wątku "nieistnienia" Silnego i pozostałych bohaterów pozwala spojrzeć na debiut Masłowskiej z trochę innej, bardzo ciekawej perspektywy. Z kolei Katarzyna Rosłaniec w "Galeriankach" podjęła się bardzo trudnego tematu - szerzącej się mody na tzw. "sponsoring" wśród nastolatków. Jednak udało jej się uniknąć taniego moralizowania - w czym dużą zasługę należy przypisać świetnemu poczuciu humoru reżyserki. Poza tym bardzo ciekawie skonstruowane relacje między Alicją (nieśmiałą, zahukaną gimnazjalistką) i Mileną (wyzywającą, piętnastoletnią dziwką) pozwalają "Galeriankom" wyjść poza krąg krytyki społecznej, co nadaje filmowi większą głębię. Bardzo dobrze zrealizowany był bułgarski "Zfit" - przebrana w szaty filmu noir krytyka ustroju komunistycznego. Całkiem przyjemnie oglądało się również niemiecką punk-bajkę o dojrzewaniu - "Dorfpunks". Świetnie narysowany i wzruszający był także australijski film animowany - "Mary i Max". W sekcji krótkometrażowej też znalazło się kilka bardzo ciekawych filmów. Czeskie "Oko oknem serca, oko oknem duszy", w którym padają zaledwie trzy zdania, ale seria psychodelicznych obrazów wywiera ogromne wrażenie. Polski film "Moja biedna głowa" z popisem aktorskim Bonaszewskiego, opowiadający o mężczyźnie, który nie może sobie poradzić ze śmiercią żony i opiekującym się nim synu. Wstrząsająca psychodrama. Niemiecki "Kowboj", w którym wyzwalanie się spod dyktatu społeczeństwa w imię podążenia za własnymi namiętnościami, zostało ubrane w oryginalną metaforę. Ciekawa była również "Nocna zmiana" - melancholijna opowieść o ludziach nie do końca przystosowanych do życia w społeczeństwie.
Mogę więc tylko pogratulować pani Torbickiej wyboru filmów i powiedzieć, że chwilowo zaspokoiłem swój filmowy apetyt ;-).

Ishikawa - 2009-08-11, 21:11

Widzialam dziisaj Harrego P. i jestem rozczarowana,mimo ze sie smialam pare razy :P
Erendis - 2009-08-12, 21:48

Czy ktoś się orientuje, gdzie można znaleźć ten - http://www.filmweb.pl/f414665/Käsky,2008 albo ten - http://www.filmweb.pl/f414663/Lieksa!,2007 film najlepiej z angielskimi napisami? Ogólnie widział ktoś je, albo coś o nich słyszał?
burli - 2009-08-13, 13:18

ja niestety nie . 2 link nie chce działać :-/
Erendis - 2009-08-19, 22:45

Racja, to przez ten wykrzyknik :oops:

Käsky w końcu znalazłam i obejrzałam. Naprawdę, naprawdę mnie zaskoczył, bo nie spodziewałam się tak dobrego filmu. Myślałam, że to będzie jakiś słodkawy romans podobny do Pearl Harbour, ale na szczęście, w żadnym wypadku taki nie był. Piękny dramat, ze wspaniałymi postaciami, świetnymi zdjęciami, niezłą muzyką. I Samuli Vauramo w roli Harjuli był wspaniały (w gruncie rzeczy oglądałam ten film ze względu na niego :mrgreen: ). Pasuje do niego ta postać małomównego fińskiego żołnierza o smutnych oczętach i na chwilę obecną nie wyobrażam go sobie w roli jakiegoś zawadiaki...

Teraz tylko muszę zapolować na Lieksę! :)

Ishikawa - 2009-09-06, 09:29

Wczoraj Obejrzała "Anne Karenine" z 1948 r. z moja kochana Vivien Leigh.....niesamowite :mrgreen:
Tifa Lockhart - 2009-09-06, 10:31

No więc tak . W tygodniu jakoś obejrzałam angielską robotę . Hmm film taki obojętny . W sumie niczym mnie po za fabułą nie zachwycił . No ale trzeba też przyznać plusa , że nie było tam wielkich hollywoodzkich gwiazd.
No i wczoraj x meni . Na powtórzenie 1 i Wolverine. 1 części nigdy jakoś nie lubiłam . Owszem oglądałam jakieś 10 razy ale to z fascynacji x menami . No i ten najnowszy film . Fajny . Jakiś wybitny to on nie był .Teraz powtarzam sobie kreskówkę . Trochę czasu mi to zajmie bo 76 odcinków :)

Zołzikiewicz - 2009-09-07, 09:00

Widziałam Anioły I Demony. Ujęcia, sceneria itp ładnie było zrobione. Film miły dla oka. Gorzej z fabułą. Już pominę jak bardzo nie lubię Da(w)na Browna i jego schematycznych powieści, ale w filmie bezczelnie i na siłę wszystko ratuje i odkrywa tylko wyłącznie główny bohater. Krzyczy do policji, ale weźcie zostańcie pomóżcie mi. Oni i tak sobie idą, i on zamiast ich nakłaniać żeby mu pomogli to idzie rozwiązywać sam zagadki. Wszystko wie, widział. Potrzebuje dostać się do archiwów Watykanu, jest tam pierwszy raz, ale wie co gdzie leży, pod jakim numerem i dlaczego tak a nie inaczej.
I takich skuch rażących jest pełno w każdej minucie filmu. Nie wiem jak jest w książce bo nie czytałam i nie mam nawet zamiaru, ale ten film to no po prostu porażka fabularna.
Po za tym oglądałam Zmierzch i uśmiałam się niesamowicie. Prawie że wierna kopia książki, ale kilka rzeczy jest inaczej. Ilość buziaków ze znikomej zrobiła się żadna, nie ma "najbardziej romantyczno-wyznaniowej" sceny z książki. Kilka tych różnic jest. I w filmie są nawet ze 2 żarciki. Takie malutkie, ale są. No jako, że się śmiałam to komedia jest to dla mnie, a nie horror.
I jeden plus ma ten film: nie "Oh! Jak ja go mocno kocham!" itp głębokim myśli Belli ;-) .

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-09-16, 06:45

Wciągnąłem się ostatnio w Dra House'a. :) Serial o lekarzu, który ponoć wielbią miliony a ja w piątek obejrzałem dopiero pierwszy odcinek. :)
Zołzikiewicz - 2009-09-16, 09:14

Oglądałam Dystrykt9 czy świetne sf. Nakręcone jest jak film dokumentalny. Są wypowiedzi ekspertów, które tłumacza akcję, opinie zwykłych ludzi itp. Film naprawdę ciekawy i warty obejrzenia.
Do tego oglądałam dwie komedie.
Duszy moich byłych czyli nawrócenie się playboya na dobra stronę małżeństwa :P . Takie bez rewelacji, ale można obejrzeć. Właściwie niczym ten film się nie wyróżnia spośród całej masy innych komedii romantycznych, ani w złym, ani w dobrym sensie. Także po skończeniu filmu można o nim spokojnie zapomnieć.
I drugi film, o którym już tak się nie zapomni to Wyznania zakupoholiczki. Coś strasznego. "Myśli" głównej bohaterki są straszne. Motto przewodnie filmu to "Nikt nie będzie cię kochać bardziej niż sklep. Zawsze gdy do niego wchodzić kupujesz rzeczy, o których nawet nie wiedziałaś jak bardzo są potrzebne". Główna bohaterka kupowała akurat ciuchy, ale myślę, że nie o jednym z nas (masowo kupujących książki) można by nakręcić taki film. ;-) :-P

elfrun - 2009-09-19, 11:33

Obejrzalam wczoraj miedzynarodowa produkcje (wszystkie kraje skandynawskie plus Wielka Brytania i Niemcy) z 2007 roku o przygodach Arna Templariusza i jej kontynuacje z 2008 roku. Z tego co wyczytalam w necie film wejdzie na polskie ekrany 27 listopada obecnego roku. Polscy dystrybutorzy dali mu tytul "Templariusze. Milosc i krew". Film jest niezwykle poruszajacy. Ogladalam obie czesci z zapartym tchem. Przez caly czas trwania filmu mialam wrazenie ze jestem razem z bohaterami w 12 wiecznej Jerozolimie, Damaszku, na mroznej polnocy Europy. To jest wlasnie ta magia, ktora maja w sobie tylko najlepsze filmy. Sredniowieczne realia zostaly ukazane w sposob niemal doskonaly. W jednej polskiej recenzji wyczytalam opinie ze od tej Skandynawii ukazanej w filmie nieco zbyt wieje chlodem. Nie uwazam zeby bylo w tym cos przerysowanego. Mieszkam w Norwegii prawie cztery lata i taka jest rzeczywistosc jest w polnocnej Europie cos surowego i chlodnego i to nie jedynie jesli chodzi o kwestie klimatu. Jednak jest w tym tez cos pieknego.
Ishikawa - 2009-09-19, 21:03

Widzialam OszukacPrzeznaczenie 4 . Krew i flaki w 3d działaja na mnie nienajlepiej :-P
raczejinaczej - 2009-09-25, 14:47

co do dr House'a o którym ktoś wspomniał wczesniej to niestety, ale niecierpię tego serialu. Nie wiem dlaczego, ale wybitnie mnie nie bawi. Za to całą resztą świata tak. Coś jest chyba ze mną nie w porządku... uh xD

A ostatnio w kinie byłam na Bękartach wojny i zachwyciłam się niesamowicie. Jak wszystkim co rodzi się u Tarantino:)

Camelai - 2009-09-25, 19:01

House'a bardzo lubię, bo medycyna leży w ścisłym kręgu moich zainteresowań, a poza tym uwielbiam jego cięte riposty i charakter :mrgreen:

Ostatnio do kina również wybrałam się na "Bękarty wojny" Tarantino i podpisuję się pod opinią wyżej - jest to Tarantino w najlepszym wydaniu :) film na miare legendarnego "Pulp fiction", które ubóstwiam :) Siłą rzeczy, "Bękarty..." także trafiły na listę moich "naj" filmów :)

Córka Lavransa - 2009-09-25, 23:14

Ja dla odmiany nie trawię Tarantino we wszystkich osłonach, więc na "Bękarty..." wysyłam męża z kolegą. Tym bardziej, że moim zdaniem Brad Pitt juz naprawdę pokazał wszystko, co potrafi - i czego nie potrafi, niestety, też - i teraz wyłącznie powiela swoje poprzednie role.
Lubię House'a. :) Ten typ humoru bardzo mi odpowiada, jest zbliżony do mojego. I doskonale komponuje się z pewną anegdotką z mojego żywota :P - kiedyś jak zwykle byłam zbyt szczera i przyjaciółka uświadomiła mnie, że "jak się będziesz tak zachowywać, to nikt cię nie będzie lubił." Pomyślałam chwilę i odpowiedziałam "No i?". :mrgreen:

Eva del Dolores - 2009-09-26, 14:12

raczejinaczej napisał/a:
co do dr House'a o którym ktoś wspomniał wczesniej to niestety, ale niecierpię tego serialu.


Heh, ja też nie lubię House'a. Ciesze się, że nie jestem w tym osamotniona :D

jagus - 2009-09-26, 20:07

raczejinaczej napisał/a:
A ostatnio w kinie byłam na Bękartach wojny i zachwyciłam się niesamowicie. Jak wszystkim co rodzi się u Tarantino:)

Camelai napisał/a:
Ostatnio do kina również wybrałam się na "Bękarty wojny" Tarantino i podpisuję się pod opinią wyżej - jest to Tarantino w najlepszym wydaniu :) film na miare legendarnego "Pulp fiction", które ubóstwiam :) Siłą rzeczy, "Bękarty..." także trafiły na listę moich "naj" filmów :)

Ooooooo tak!! Tego się nie da opisać, to trzeba przeżyć! Powiem tylko: arrivEEderci ;)

montano - 2009-09-26, 21:20

Ja wybieram się na "Bękarty..." w przyszłym tygodniu, a jutro idę na nowego Almodovara :D .
A "House" jest pierwszym serialem od czasów "Six Feet Under", który obejrzałem od deski do deski. Chociaż rodzina Fisherów jest jak dla mnie bezkonkurencyjna i tak już chyba zostanie ;-).

W piątek byłem z klasą na "Dzieciach Ireny Sendlerowej". Krótko mówiąc: okropnie schematyczny, bardzo amerykański (w najgorszym tego słowa znaczeniu) szantaż emocjonalny. Aktorsko na poziomie "M jak miłość" niemalże, co najwięcej szkody przyniesie zapewne Danucie Stence i Mai Ostaszewskiej, które nie miały okazji do rozwinięcia skrzydeł. A że je na to stać pokazały już nie raz. Przede wszystkim pozostaje zaś żal, że tak niezwykła postać została zaprezentowana w tak banalny sposób.

Ravena - 2009-09-27, 13:17

montano napisał/a:

W piątek byłem z klasą na "Dzieciach Ireny Sendlerowej". Krótko mówiąc: okropnie schematyczny, bardzo amerykański (w najgorszym tego słowa znaczeniu) szantaż emocjonalny. Aktorsko na poziomie "M jak miłość" niemalże, co najwięcej szkody przyniesie zapewne Danucie Stence i Mai Ostaszewskiej, które nie miały okazji do rozwinięcia skrzydeł. A że je na to stać pokazały już nie raz. Przede wszystkim pozostaje zaś żal, że tak niezwykła postać została zaprezentowana w tak banalny sposób.

Ach, czyli kolejna szkolna czytanka? w takim razie Wiedźma sobie odpuści :)
Cytat:
Ja wybieram się na "Bękarty..." w przyszłym tygodniu

Ja też ;-) i nie mogę się doczekać. Koleżanka zaraziła mnie miłością do filmów Tarantino i cóż... Wsiąkłam :D

montano - 2009-09-27, 20:31

Szkolna czytanka to jest idealne określenie.

Wróciłem właśnie z "Przerwanych objęć". Przy okazji dyskusji na temat tego filmu często zarzuca się Almodovarowi, że zaczyna gonić w piętkę. Dla mnie jednak ten zarzut jest absurdalny. Przede wszystkim: wizualnie ten obraz różni się nieco od reszty. Chociaż Almodovar nie zrezygnował z krzykliwych kolorów, to z kadrów bije większy chłód, elegancja niż w poprzednich dziełach Don Pedra. Mam również wrażenie, że ujęcia straciły trochę dynamiki, co wcale nie wychodzi filmowi na złe. Almodovar zredukował również dosyć mocno liczbę homoseksualistów i transwestytów ;-). Ale co najważniejsze: stworzył chyba najbardziej osobiste dzieło w swojej karierze. Oczywiście nie zrezygnował z pasji, namiętności i zaburzeń chronologii, ale w żadnym innym filmie nie dał w tak bezpośredni sposób wyrazu swojej miłości do kina. Kina, dzięki któremu uczymy się wybaczać. Kina, które łączy ludzi, buduje wspólnotę. Kina, pozwalającego nam zachować pamięć o ludziach, którzy odeszli. Kina, które jest lekarstwem i pocieszeniem, bo jak mówi bohater "Przerwanych objęć" w ostatniej sekwencji: "Filmy trzeba kończyć". Niezależenie od tego jakie są tego koszty.

Ishikawa - 2009-09-30, 10:34

ja czekam na Alicje w Krainie Czarów Tima Burtona..eh uwielbiam jego filmy :D
Córka Lavransa - 2009-09-30, 10:47

Ja też bardzo lubię Burtona i też czekam na Alicję.
Szkoda tylko, że on jest jak polskie kino w pewnym okresie - u nas wyłącznie Linda/Pazura, a u niego Bohnam-Carter/Depp. Lubię ich oboje i wiem, że Burton też ich lubi, ale jak ich obsadzi w roli Alicji i Kapelusznika, to się chyba poddam... :P

No, trafiłam w 50%... :)
http://www.filmweb.pl/f46...B3w,2010/obsada

Ishikawa - 2009-09-30, 10:54

Ja wlasnie uwielbiam to polaczenie. Helena to moja ulubiona aktorka. A Johnny..to Johnny :D
jagus - 2009-10-02, 17:47

Córka Lavransa napisał/a:
No, trafiłam w 50%... :)

Dobrze, że w te "ładniejsze" 50% ;-)

Ladybug - 2009-10-03, 18:54

Córka Lavransa napisał/a:
Ja też bardzo lubię Burtona i też czekam na Alicję.
Szkoda tylko, że on jest jak polskie kino w pewnym okresie - u nas wyłącznie Linda/Pazura, a u niego Bohnam-Carter/Depp. Lubię ich oboje i wiem, że Burton też ich lubi, ale jak ich obsadzi w roli Alicji i Kapelusznika, to się chyba poddam... :P

No, trafiłam w 50%... :)
http://www.filmweb.pl/f46...B3w,2010/obsada


Widzę, że nie tylko ja lubię twórczość Burtona. Mam nadzieje, że nie zrobią dubbingu do "Alicji.." bo to już by było najgorsze co mogą zrobić.

Rozbrajają mnie plakaty filmu "Weronika postanawia umrzeć". Czy to jakiś żart? Czemu Weronikę gra jakaś blondyna, która wygląda jak wycięta z Hollywood.

Eva del Dolores - 2009-10-03, 23:06

Cytat:
Ja też bardzo lubię Burtona i też czekam na Alicję.

I ja go lubię :) "Jeździec bez głowy" - jeden z moich ulubionych filmów.

elfrun - 2009-10-10, 11:58

W czwartek wybralam sie z dziecmi do kina na najnowsza produkcje Disneya. Film bedzie wyswietlany w Polsce od 16 pazdziernika pod tytulem "Odlot". Przyznam ze film bardzo mi sie podobal, dzieci byly juz mniej zachwycone. ;-)
Ishikawa - 2009-10-10, 19:29

"Co gryzie Gilberta Grepa" Cudwony film. Czytal ktos ksiazke? Slyszalam,ze lipna starsznie...
elfka21 - 2009-10-10, 22:30

Straszna lipa z filmem to ekranizacja Weroniki.... masakra po obejrzeniu doszłam do wniosku, że książki Paulo w ogóle nie powinny być ekranizowane.
Ladybug - 2009-10-19, 13:47

Nikomu w ogóle nie powinien wpaść do głowy taki pomysł :D
Mimo, to jestem bardzo ciekawa "Weroniki...".

karinka - 2009-10-25, 18:28

ja House'a kocham i myslalam ze nic nie pobije tego serialu i samego doktora a jednak..
jego miejsce zajal dr Perry Cox z "Hozych doktorów"
ten to ma charakterek dopiero <333
a sam serial, ktory jest oczywiscie w zupelnie innym stylu niz House MD
jest obecnie u mnie na 1. miejscu :D

Ladybug - 2009-10-26, 17:36

Oglądałam Koralinę (animację na podstawie Gaimana). Najbardziej podobał mi sie nastrój całej produkcji - tajemniczy i mroczny oraz grafika, która nie zawsze odpowiadała moim wyobrażeniom, ale była oryginalna, nie typowo "Disneyowska".
Ishikawa - 2009-10-26, 18:54

Ladybug napisał/a:
Oglądałam Koralinę (animację na podstawie Gaimana). Najbardziej podobał mi sie nastrój całej produkcji - tajemniczy i mroczny oraz grafika, która nie zawsze odpowiadała moim wyobrażeniom, ale była oryginalna, nie typowo "Disneyowska".


tez to widzialam, baardzo mi sie podobal ten film:d

Ladybug - 2009-10-26, 20:07

Zapomniałam napisać, że najbardziej z postaci podobał mi się kot i "głupek na motorynce" :D
Ishikawa - 2009-10-27, 08:36

Moja koleżanka czytała książke i powiedziała ze była taka psychodeliczna hehe
Camelai - 2009-10-27, 13:35

Ostatnio byłam w kinie na "Odlocie" i bardzo mi się spodobał :) bardzo ciepła opowieść:) i strasznie mi się spodobał film krótkometrażowy wyświetlony przed "Odlotem" o... "robieniu dzieci:D choć nie tak to wyglądało, jak się może wydawać :) kapitalny był :)
Ladybug - 2009-10-27, 18:28

Ishikawa napisał/a:
Moja koleżanka czytała książke i powiedziała ze była taka psychodeliczna hehe


Nie film był zdecydowanie bardziej. Ogólnie specyficzny :D

Tina - 2009-10-29, 17:48

Ladybug napisał/a:
Ostatnio byłam w kinie na "Odlocie" i bardzo mi się spodobał :) bardzo ciepła opowieść:) i strasznie mi się spodobał film krótkometrażowy wyświetlony przed "Odlotem" o... "robieniu dzieci:D choć nie tak to wyglądało, jak się może wydawać :) kapitalny był :)

Ten filmik przed był co najmniej tak samo dobry jak Odlot :) Oba bardzo mi się spodobały. Taka ładna animacja. I do tego bardzo ciekawa historia.

A do oglądania Karoliny właśnie się przymierzam. Coś ostatnio mnie na animacje wzięło.

Ishikawa - 2009-10-30, 15:56

Dzisiaj obejrze albo Czekolade, albo biografie Coco Chanel :D
montano - 2009-11-03, 09:29

karinka napisał/a:
ja House'a kocham i myslalam ze nic nie pobije tego serialu i samego doktora a jednak..
jego miejsce zajal dr Perry Cox z "Hozych doktorów"


Ja oglądałem kilka odcinków "Hożych doktorów" na Comedy Central chyba i podobało m się bardzo, ale jakoś nie miałem motywacji, żeby się w to bardziej zagłębić ;-).
Jeśli chodzi o seriale to mi wróciła faza na "Six Feet Under" - cudo :D :D :D .

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-11-08, 21:48

Dziś, podobnie jak tydzień temu obejrzałem sobie na jedynce Dom nad rozlewiskiem.
Fabuła książki jak i serialu może nie jest jakaś porywająca, ale otoczenie, ten spokój, natura na wyciągnięcie ręki, brak pośpiechu, to jest coś pięknego. :)

książ - 2009-11-13, 10:15

A ja kilka dni temu byłem na "Mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet" na podstawie powieści Stiega Larssona. W sumie niezłe, ale generalnie liczyłem na więcej, bo książka jest doskonała...
Tina - 2009-11-13, 16:01

Niedawno dowiedziałam się, że w pobliskim mieście działa Filmowy Klub Dyskusyjny. Płaci się 5zł za jeden seans, to tego jest prelekcja i dyskusja po filmie, więc zamierzam chodzić (choć przypuszczam, że zbytnio w dyskusjach udzielać się nie będę).

W ostatni wtorek było "Tam gdzie rosną poziomki" Bergmana. Byłam oczywiście zachwycona, choć muszę przyznać, że niewiele rzeczy udało mi się wyłapać i zauważyć z tego o czym później dyskutowali. Musiałabym ten film jeszcze co najmniej raz obejrzeć, bo tak po pierwszym razie zbyt wiele do powiedzenia nie mam (brak mi wystarczająco wyrobionego umysłu do czegoś takiego xd)
A "Personę" w niedzielę znów na Kulturze powtarzają. Widziałam już ją ze trzy czy cztery razy, ale i tak będę oglądać. Mniejsza z tym, że pół godziny po zakończeniu filmu przychodzą do mnie koleżanki robić projekt, a ja będę nie do życia.

książ - 2009-11-14, 09:12

Tina napisał/a:
Niedawno dowiedziałam się, że w pobliskim mieście działa Filmowy Klub Dyskusyjny. Płaci się 5zł za jeden seans, to tego jest prelekcja i dyskusja po filmie, więc zamierzam chodzić (choć przypuszczam, że zbytnio w dyskusjach udzielać się nie będę).


Super sprawa, też bym na coś takiego chodził! Ja uwielbiam np. wszelkie pokazy premierowe, kiedy są obecni twórcy filmu i aktorzy... wtedy to naprawdę można na temat filmu pogadać:)

Bruixa - 2009-11-15, 22:45

A propos House'a: ogląda ktoś "Doktora Martina"? Bardzo fajny serial brytyjski, kilka lat temu leciał w Hallmarku, a teraz TVP2 nadaje go w środy i czwartki o 18.00.

Ostatnio z repertuaru telewizyjnego najbardziej spodobała mi się "Infiltracja" Scorsese'a.

Żabka - 2009-11-16, 18:34

Ja oglądam "Doktora Martina" Bruixa :) Na początku nie wiedziałam o co chodzi czy to komedia czy dramat,ale jak się zorientowałam,że to brytyjski humor od razu mi się spodobało i tylko kiedy mam czas to oglądam...Ekstra serial
Córka Lavransa - 2009-11-16, 20:16

Ja również widziałam ostatnio "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet". Podobało mi się - ale nie czytałam książki. Teraz, zachęcona, zamierzam się za nią zabrać - ciekawe, czy zmieni to moje zdanie nt. filmu.
rygor - 2009-11-18, 00:50

Przez głowę przelatuje mi mnóstwo tytułów filmów, ale na razie wspomnę o serialu, który ostatnio całkowicie mnie pochłonął, a mianowicie o "Tae Wang Sa Shin Gi" (ang. "The Legend"). Oparty na koreańskich mitach jest podobno najdroższą produkcją telewizyjną Azji, przy której pracowali twórcy efektów specjalnych do "Władcy Pierścieni" i jeden z najbardziej znanych kompozytorów japońskich - Joe Hisaishi.

Wbrew pozorom serial jest bardziej historyczny niż fantasy. Składa się z 24 godzinnych odcinków. Scen walki jest jak na dzieło azjatyckie, o dziwo, mało, ale gdy już się pojawiają, jest czym nacieszyć oczy. Pojawia się w nim mnóstwo przeróżnych bohaterów, do których łatwo się przywiązać.

Oczywiście nie jest wolny od wad (choć te, o których myślę, wynikają raczej z moich subiektywnych odczuć niż uchybień twórców), ale stanowi bardzo dobrą rozrywkę. Polecam.

Tifa Lockhart - 2009-11-18, 05:45

Niedawno obejrzałam pojutrze . Spodziewałam się czegoś naprawdę widowiskowego . A tu trochę śniegu chmur i paru pozamarzanych ludzi .
Ravena - 2009-11-18, 08:33

rygor napisał/a:
Oczywiście nie jest wolny od wad (choć te, o których myślę, wynikają raczej z moich subiektywnych odczuć niż uchybień twórców), ale stanowi bardzo dobrą rozrywkę. Polecam.

Narobiłeś mi tylko apetytu, przy moim obecnym braku czasu :-? A gdzież ten serial można obejrzeć? ;-)

Bruixa - 2009-11-21, 13:43

Ravena napisał/a:
Narobiłeś mi tylko apetytu, przy moim obecnym braku czasu :-? A gdzież ten serial można obejrzeć? ;-)
A no właśnie, mnie też zaciekawiło i dołączam się do pytania Ravenki.
lisclistopadowy - 2009-11-25, 13:08

Córka Lavransa napisał/a:
Ja również widziałam ostatnio "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet". Podobało mi się - ale nie czytałam książki. Teraz, zachęcona, zamierzam się za nią zabrać - ciekawe, czy zmieni to moje zdanie nt. filmu.


Oj zmieni:) film wypadnie gorzej, alr to nie zmienia faktu, ze książkę przeczytaj

książ - 2009-11-25, 17:49

Tym bardziej przeczytaj, że już sam film, wg mnie raczej średni, Cię zachęcił;) W takim wypadku książka Cię zachwyci;)
Paleolog - 2009-11-28, 16:16

"Dróżnik". Widziałem ten film już kilkanaście razy, a mimo tego wracam do niego raz na kilka miesięcy. Ten film jest jak czekolada dla czekoladoholika - jest zbyt dobry by ograniczyć się do jednej tabliczki. Z drugiej strony za częste dawkowanie może nie być zdrowe, czego świadomość powoduje, że oglądając go po raz enty robi się to zwykle w tajemnicy przed światem ;-)

"25 godzina". Także po raz kolejny, ale tym razem w rozsądnej dawce - zaledwie po raz drugi czy trzeci. Chyba właśnie ta ekranizacja książki (spośród wszystkich adaptacji ksiąg wszelakich, jakie przyszło mi oglądać) zrobiła na mnie największe wrażenie. Pamiętam, że debiutancki seans wbił mnie w fotel, zwłaszcza zakończenie.

Tak niewiele brakowało, by nie stało się to życie

Paleolog - 2009-12-07, 21:39

Ostatni odcinek drugiej serii "Rzymu".

Świetna rzecz, choć gdyby to ode mnie zależało nie mrugałbym do widza pozostawiając przy życiu Cezariona, a Lucjuszowi Vorenusowi pozwolił umrzeć na piaskach Egiptu.

Pod względem klimatu "Rzym" zasłużył na porównanie do kultowego "Robina z Sherwood" z Michaelem Praedem i muzyką Clannad.

A to jak James Purefoy zagrał Marka Antoniusza śmiało można nazwać mistrzostwem świata.

dilbert - 2009-12-13, 23:42

Z każdej strony słyszałam peany na cześć Zmierzchu. Nie przepadam za taką literaturą i filmem ale postanowiłam obejrzeć. To była masakra. Dawno nie oglądałam takiej tandety i nudy. Prawie usnęłam. No ale przynajmniej mogę mieć własne zdanie co do tej serii.
Córka Lavransa - 2009-12-14, 20:06

Wczoraj widziałam "Zombieland". Nie jest to dzieło najwyższych lotów, ale ja lubię Harrelsona w wersji komediowej... bardzo. :mrgreen:
Erendis - 2009-12-24, 01:00

Ostatnio w naszym mieście było kino objazdowe i miałam okazję obejrzeć film dokumentalny - "Muzyczna partyzantka". Wbił mnie w fotel. Nie mogę przypomnieć sobie żadnego filmu, który oglądałam ostatnio, i który zrobiłby na mnie takie duże wrażenie. Który sprawiłby, że poczułam jakiś taki wstyd... Tak, ci młodzi Białorusini po prostu mnie zawstydzili...

To drugi film dotyczący Białorusi i pokazujący czy są tam możliwe zmiany podobne do tych które miały miejsce na Ukrainie. W tym dziwnym kraju, pełnym absurdów i sowieckich reliktów, żyją prawdziwi ludzie. Starsze pokolenie boi się zmian i jest pod silnym wpływem rządowej propagandy. Ale młodsi marzą o wolności i jednym ze sposobów na pokazanie niezależności jest muzyka rockowa. Film „Muzyczna partyzantka” pokazuje białoruską rzeczywistość poprzez pryzmat muzyki rockowej.

I przy okazji polecam do posłuchania kapelę N.R.M. Po seansie wśród humanistycznych klas często dało się słyszeć "Chej ła-ła-ła-łaj, ty nie čakaj, siurpryzaŭ nia budzie" :mrgreen:

Ishikawa - 2009-12-24, 07:43

Dzisiaj sobie obejrze WIgilie herkulesa Poirota, sesesese :D
Córka Lavransa - 2009-12-27, 19:21

lisclistopadowy napisał/a:
Córka Lavransa napisał/a:
Ja również widziałam ostatnio "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet". Podobało mi się - ale nie czytałam książki. Teraz, zachęcona, zamierzam się za nią zabrać - ciekawe, czy zmieni to moje zdanie nt. filmu.


Oj zmieni:) film wypadnie gorzej, alr to nie zmienia faktu, ze książkę przeczytaj


Liściu, przeczytałam książkę i dla pewności obejrzałam film jeszcze raz - nie zmieniłam zdania. Jest świetny. Oczywiście, konieczne były skróty i zmiany, ale obsada jest moim zdaniem bezkonkurencyjna, a sama historia wiele na zastosowanych uproszczeniach nie straciła. Z czystym sumieniem zatem polecam i film, i książkę, i czekam na ekranizacje kolejnych części.

rygor - 2009-12-29, 02:33

Często chcę napisać o jakichś filmach, ale gdy przychodzi co do czego, nie mogę się zdecydować na konkretny tytuł. Może wymyślę jakąś regułę, podług której będę dokonywać selekcji np. raz post o starym kinie, innym razem filmy ciekawe, lecz niezbyt znane, kiedyś znowu o znanych hitach… Hmm, może to pomogłoby w jakiś sposób.
Dzisiaj w takim razie postawię na chaos ;) , czyli zupełnie przypadkowy dobór tytułów. Jedyna zasada – filmy mają się jak najbardziej różnić od siebie.

„Arszenik i stare koronki” (1944)
Uwielbiam stare filmy, a już czarno-białe w zupełności. Niemniej pamiętam, że opis tego klasyka nieco studził mój – obecny zawsze, gdy obcuję ze starymi dziełami – zapał. Otóż do czarnej komedii podchodzę zawsze ostrożnie, gdyż zazwyczaj przed seansem mam wrażenie, że „akurat dzisiaj nie mam nastroju na ten gatunek filmowy” (natomiast po obejrzeniu okazuje się, że wręcz przeciwnie). Tak było i w tym przypadku. Starsze panie – trucicielki w imię miłosierdzia, samozwańczy Roosevelt, a wśród nich osamotniony, bo normalny, członek rodziny, próbujący zapanować nad otaczającym go chaosem... hipnotyzują. Jest to pokaz przede wszystkim aktorskiego kunsztu (teatralny Cary Grant i jego niezwykle żywa mimika rozbawiają do łez). Lekki, przyjemny film o niekonwencjonalnej rodzince z bardzo ciekawymi kreacjami.

„Życie jest piękne” (1997)
Kontrowersyjny pomysł. Zrobić komedię o holocauście? Brzmi jak swoista próba publicznego samobójstwa. To temat wciąż drażliwy (czego dowodem niech będzie chociażby aż nazbyt żywa reakcja Izraela na skradzioną w ostatnim czasie tablicę z obozu w Oświęcimiu), a po rozżarzonych węglach, jak nakazuje rozsądek, się nie chodzi.
Jednak okazało się, że warto było zaryzykować, bo film zdobył uznanie widzów i wciąż cieszy się popularnością. Osobiście również polecam, choć uważam, że okrzyki: „Arcydzielo, arcydzieło!” są zdecydowanie przesadzone. Naiwność filmu, wynikająca z pewnego uproszczenia, momentami razi, choć wiadomo, że jest ona pochodną gatunku. Podobno wiele łez nad tym filmie wylano. Mnie osobiście nie wzruszył, ale rzeczywiście bardzo przypadł mi do gustu. Przez kilka dni po obejrzeniu nie opuszczała mnie ochota wołania do wszystkich „Ciao principessa!”. ;] W moim odczuciu to film nie tyleż o holocauście i życiu w obozie, ile o potędze miłości (głównie ojca do syna), motywującej, twórczej, dającej siłę, osładzającej gorycz więziennej rzeczywistości.

„Kontrolerzy” (2003)
Ponury obraz traktujący o kontrolerach biletów w metrze. Nazwanie codzienności tych ludzi szarą byłoby nadmiernym eufemizmem; ich praca to permanentne zderzanie się z brutalną pogardą i ignorancją podróżnych. Mnie w tym filmie urzekła właśnie ta nieco przytłaczająca atmosfera. Nawet muzyka, która na co dzień przyprawia mnie o ból głowy, przypadła mi do gustu, bo bardzo dobrze oddawała klimat i po prostu pasowała do obrazu. Do tego wątek enigmatycznego mordercy, który może być bardzo różnorako interpretowany (mnie do głowy nie przyszły niektóre rozwiązania, ale to tylko zwiększa uznanie dla twórców) - co stanowi dodatkowy atut filmu. Trochę zbyt dziwaczna postać kobiety-misia, ale nie psuje odbioru całości.

Ishikawa - 2009-12-29, 09:07

Juz sie nie moge doczekac Alicji w krainie czarów :D
Ravena - 2009-12-29, 09:12

Dwa pierwsze, omówione przez Ciebie filmy, Rygorku, po prostu uwielbiam! :)
"Arszenik i stare koronki" oglądam co jakiś czas, gdy tylko mam okazję, niektóre sceny znam na pamięć, a co dziwne, choć oglądałam tyle razy nigdy mi się nie nudzi. starse panie, które życiowe powołanie odnalazły w "uwalnianiu" mężczyzn od trudów życia po prostu bawią, zamiast wzudzać przerażenie, każda sytuacja w normalnej sytuacji pełna grozy, w ich wykonaniu zmienia się w absurd, śmieszący do łez. Niemniej rozpatrywany obiektywnie film jednak prowadzi do smutnych refleksji.

A "Życie jest piękne" to jedne z moich hitów, i jest to jeden z nielicznych przypadków, gdy błogosławię tv za powtórki :-P To, że można w taki sposób mówić na ten temat jest jakoś... odświeżające. A na seansie ryczałam jak bóbr. Za każdym razem z trzech :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-29, 09:28

Ravena napisał/a:
"Arszenik i stare koronki"


Oglądałem to dzieło jako spektakl w Teatrze telewizji. Bardzo dawno temu. Ale zapamiętałem głównie dlatego, że pani z polskiego zadała nam napisać streszczenie. Pamiętam, że nagrałem sobie Arszenik i stare koronki na kasecie VHS i obejrzałem co najmniej kilkukrotnie. Bardzo miło wspominam. A teraz, kiedy wspomnieliście, aż z chęcią obejrzałbym to sobie jeszcze raz. :)

rygor - 2009-12-30, 23:23

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Oglądałem to dzieło jako spektakl w Teatrze telewizji.

Pójść na taki spektakl do teatru... Och, cudowne by to było.
W każdym razie, jeśli podobało Ci się przedstawienie, to i po adaptację filmową sięgnij. Zresztą aktorki grające miłe, starsze panie ;) wcześniej wcielały się w te role na Broadwayu.

Jestem świeżo po obejrzeniu "Avatara", więc wypadałoby kilka słów o nim napisać. Ogólnie dobre wrażenia. Pod względem wizualnym majstersztyk. Po prostu ładną krainę wykreowali, chciałoby się przenieść do tego pięknego lasu i stać choć na chwilę jego częścią. Historia prosta i znana, co pojawia się jako zarzut, mnie osobiście to w ogóle nie przeszkadzało. Wprawdzie jeśli ktoś prezentuje dzieło nowatorskie ze względów technologicznych, to przydałoby się, by i fabuła nieco wyróżniała się spośród innych, ale nie ma takiego przymusu.
Film nie zmienił mojego życia, nie jestem w szoku ani też nie zamierzam ponownie biec do kina, ale naprawdę podobał mi się.
Głosów krytycznych nie rozumiem. W ogóle mam wrażenie, że wszystko to, co związane jest z postępem technologicznym, a więc i pożera dużo pieniędzy, z góry jest odrzucane przez samozwańczych znawców kina z powodu rzekomego kiczu i bylejakości. Zaczyna mnie to nawet nie tyle irytować, co smucić. No ale to taka luźna refleksja, a kończąc o filmie - przyjemny i dobry dla całej rodziny.

Tifa Lockhart - 2010-01-01, 17:35

Król Złodziei- pozmieniania fabuła,ale nie musi być takie same więc tak bardzo mi to nie przeszkadzało. W sumie wkurzył tylko Ernesto Barbarossa. W książce był rudy a tu jakiś siwy. Mimo wszystko bardzo podobał mi się ten film, oddał troszkę magi tej książki. No i aktorzy grający Prospera i Scipia :oops: :mrgreen:
Żabka - 2010-01-02, 23:35

Mnie w ostatnim czasie urzekły dwa filmy.
1. "Into the wild" Opowiesc o chłopaku,który wyjeżdża w podróż na Alaskę szukając tam spokoju i odpoczynku. Uważa świat za zbyt komercyjny i próbuje się od niego oderwac. Film oparty na pamiętniku chłopaka. Bardzo mnie zafascynowała i zmobilizowała do przemyśleń.
2. "Once" Historia dwóch niespełnionych muzyków. Dziewczyna pochodzi z Czech i sprząta w domach,sprzedaje kwiaty,mając ukryty talent gry na pianinie. Chłopak naprawia odkurzacze i dorabia grając znane kawałki na ulicy. Poznają się i spełniają wspólne marzenie nagrania płyty. Cudowny obraz prawdziwej przyjaźni.

elfka21 - 2010-01-05, 00:21

Ja ostatnio widziałam Avatar i uważam, że jest naprawdę dobry! a poza tym widziałam "A Tale of Two Sisters" masakra. zakręcony strasznie ale opinie ma dobre więc obejrzałam ,ale chyba nie jestem wystaczająco wrażliwa na ten film :)
Córka Lavransa - 2010-01-06, 11:49

Byłam w kinie na Avatarze - w 3D.
Treść - Pocahontas pomieszana z Terminatorem (choć Obcy poprzez Sigourney też wyciąga w tą stronę swoje paskudne macki :mrgreen: ). Przewidywalna, ale przyjemna. Powiem szczerze, że dawno się tak nie przejęłam na filmie, że miałam ochotę wrzeszczeć do bohaterów. :) A wychodząc z kina czułam prawdziwą satysfakcję z faktu, że udało się pokonać wrażych, konsumpcyjnych Amerykańców. :D
Forma bardzo ciekawa. To naprawdę fajne przeżycie, co prawda spodziewałam się jednak większych efektów, ale te, które były, tez nie rozczarowują.
Polecam wszystkim jako fajną rozrywkę.
Uważam jednak za nieporozumienie zabieranie ze sobą do kina kilkuletnich dzieci - a niestety na moim seansie było ich sporo. Rodzice chyba uważają, że jak film jest w 3D i występują w nim niebieskie ludki, to jest to bajka dla dzieci. Nie jest.

Erendis - 2010-01-06, 16:53

Hmm, ja w tamtym tygodniu byłam na Templariuszach: miłości i krwi. Film mi się podobał, ślicznie zrealizowany, ma taki bardzo... nasz, europejski klimat. Chociaż jak dla mnie twórcy mogli już sobie darować szwedzko-arabskie rozmowy po angielsku, bo to jednak troszeczkę zepsuło klimat. Dopiero po powrocie do domu dowiedziałam się, że do kin trafiła wersja okrojona filmu - szwedzki oryginał trwał około cztery i pół godziny i że Templariusze zostali nakręceni na podstawie powieści. Postanowiłam sobie, że obejrzę pełną wersję Arna, której podobno polska kinowa wersja nie dorasta do pięt i przeczytać książki (:
elfrun - 2010-01-06, 17:39

Hej Eresiu! Pisalam jakis czas temu o tym filmie. Mialam przyjemnosc zobaczyc pelna wersje, ta okolo piecio godzinna bo tutaj w Skandynawi film cieszyl sie ogromna popularnoscia. Mysle ze i w Polsce z czasem ukaze sie druga czesc - Krolestwo na koncu drogi. Jest rownie swietna jak pierwsza, ktora widzialas. Jesli chodzi o ksiazke o Arnie to odniosla niesamowity sukces w Szwecji, rowniez tutaj w Norwegii sprzedawala sie doskonale. O ile film koncentruje sie na zyciu Arna to ksiazka wspomina rowniez jego potomkow.
Ishikawa - 2010-01-06, 22:25

Tez widzialam Templariuszy :) Mój chlopak byl zachwycony...ja troszke mniej :)
Paleolog - 2010-01-06, 23:13

Wersji kinowej nie widziałem - natomiast oglądałem dłuższą, dwuczęściową, o której pisze elfrun. Wszyscy, którym podobał się film Braveheart powinni być zachwyceni.
Ja byłem :)

Ravena - 2010-01-07, 09:24

Paleolog napisał/a:
Wszyscy, którym podobał się film Braveheart powinni być zachwyceni.

To chyba muszę obejrzeć :-P
Ja jestem po "Parnassusie". Niewątpliwie bardzo widowiskowa baśń, ze świetną obsadą. film piękny wizualnie, dobrze zagrany, ale... hm, czegoś mi zabrakło. Jakiejś bardziej spójnej wizji? Mimo wszystko polecam, bo film niezwykle cieszy oczy.

Córka Lavransa - 2010-01-07, 10:27

Ravenko, wybieram się na "Parnassus", zachęciła mnie właśnie ta jego bajkowość, i przy okazji tez na "Holmesa". Z podobnych powodów. :)

A ja się jednak złamałam i obejrzałam "New Moon". Powiem wam, że to jest masakryczne. Charakteryzatorom chyba nikt nie powiedział, że wampir nie musi mieć na sobie tony białego pudru, bo to nie Maria Antonina, klan Volturi, w zamierzeniu groźny i władczy, to nędzna kopia teatrzyku wampirów z "Wywiadu z wampirem", nie wiadomo, śmiać się czy płakać, a Kristen Stewart jest pierwszą odtwórczynią roli w historii filmu (bo trudno zaprawdę nazwać ją aktorką), która robi karierę na mlaskaniu - bo to jedyny środek wyrazu, jakim dysponuje, a przynajmniej jedyny, jaki stosuje. Nie wiem, może jakieś mrużenie oczu albo inny wymyślny trick zachowuje na następne części filmu?
Ogólnie, tragedia. Miło by było choć popatrzeć na objawiające się tu i ówdzie nagie męskie klaty, ale niestety główna klata wampirza jest nieudolnie dorysowana (a i to nie we wszystkich scenach), dla odmiany podobno naturalna klata wilkołacza skomponowana jest z twarzyczką dziecka, tworząc bolesny i trochę perwersyjny dysonans.
Innymi słowy - dwie godziny absolutnie niczego. Strata czasu.

rygor - 2010-01-12, 00:18

Córka Lavransa napisał/a:
Uważam jednak za nieporozumienie zabieranie ze sobą do kina kilkuletnich dzieci - a niestety na moim seansie było ich sporo. Rodzice chyba uważają, że jak film jest w 3D i występują w nim niebieskie ludki, to jest to bajka dla dzieci. Nie jest.

Hmm, ja nie widzę powodów, dla których dzieci nie mogłoby akurat tego filmu obejrzeć.


Ostatnio obejrzane: "Więzy krwi" (1993)
Trzej główni bohaterowie to Latynosi, których łączą więzy krwi - silniejsze niż wszystko inne, ale czy na pewno?
Świat gangów, narkotyków, przemocy i różne sposoby na przetrwanie w nim. Bardzo dobry film, bez upiększania pokazujący więzienne życie. Wielka szkoda, że jest tak mało znany.

Córka Lavransa - 2010-01-12, 11:25

rygor napisał/a:
Córka Lavransa napisał/a:
Uważam jednak za nieporozumienie zabieranie ze sobą do kina kilkuletnich dzieci - a niestety na moim seansie było ich sporo. Rodzice chyba uważają, że jak film jest w 3D i występują w nim niebieskie ludki, to jest to bajka dla dzieci. Nie jest.


Hmm, ja nie widzę powodów, dla których dzieci nie mogłoby akurat tego filmu obejrzeć.


A ja widzę. Są tam sceny brutalnej przemocy, wiele jest sytuacji zagrożenia, jakieś nieznane potwory, poza tym w wersji 3D film jest bardzo ekspansywny, bardzo głośny. Nie sądzę, żeby to było dobre dla małych dzieci. Nie mówię tu o 10-12 latkach. Mówię o dzieciach kilkuletnich, bo takie właśnie widziałam na seansie.

Żabka - 2010-01-14, 15:11

A ja ostatnio oglądałam film "Coralina"...Animowany film i myśle,że wcale nie do końca dla dzieci...Mówi o tym,że każdy rodzic powinien choc trochę przeznaczac czasu dla dziecka,bo może zniknac gdzieś w stercie papierów dorosłych...Słyszałam,że jest też książka i muszę koniecznie ją przeczytac ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-14, 19:09

Telewizja Polska istotnie, jak się chwali, realizuje misję krzewienia kultury w narodzie. Puszcza filmy dokumentalne i inne wartościowe programy. Szkoda tylko, że wszystko najciekawsze i najwartościowsze idzie w okolicach północy i później.

Kilka dni temu obejrzałem dwa odcinki rosyjskiego serialu - Mistrz i Małgorzata. Całkiem nieźle zrobiona produkcja, nie miałem większych obiekcji, choć nadal podtrzymuję zdanie, że tej książki nie sposób przerzucić na ekran, żeby w pełni oddać jej piękno.

Musiałem nastawić sobie jednak budzik bo szanowna telewizja publiczna wyznaczyła emisję tego ciekawego serialu o godzinie 1:30. Świetnie, nie? :)

Przy okazji obudził się brat i obejrzał ze mną te dwa odcinki Mistrza i Małgorzaty i tak mu się spodobało, że już zapalił się do przeczytania powieści. :)

elfrun - 2010-01-14, 19:36

W piatek wybralam sie z moim synem (lat 12) na film "Avatar". Obraz niezwykle nam sie podobal. Wyszlismy z kina zafascynowani, obiecujac sobie ze wrocimy obejrzec ten film po raz drugi w najblizszym czasie.

Jesli chodzi o moje ostatnie odkrycia filmowe to udalo mi sie obejrzec norweska ekranizacje ksiazki Josteina Gaardera "W zwierciadle niejasno" z Liv Ullmann w roli babci oraz "Coraline". Wrazenia pozytywne. Calkiem przyjemnie ogladalo mi sie rowniez "Opowiesci na dobranoc". Za to film "Lektor" z Kate Winslett bardzo mnie przygnebil i nie chce do niego wracac. Chcialabym w najblizszym czasie obejrzec "Dziewczyne z pomaranczami" i "Kobiete w Berlinie". Wiecej planow filmowych w tej chwili nie mam.

Córka Lavransa - 2010-01-15, 20:24

Cytat:
telewizja publiczna wyznaczyła emisję tego ciekawego serialu o godzinie 1:30.


Znam to. Pamiętam, że swego czasu o tej porze chyba w poniedziałki puszczano jakiś cykl typu "arcydzieła sztuki filmowej" i arcydzieła może niekoniecznie, ale czasami zdarzały się tam naprawdę ciekawe filmy. Cóż, kiedy chyba tylko dla stróżów nocnych, bo normalny człowiek z reguły o tej porze odsypia jedną dniówkę i wypoczywa przed następną... Nie wiem, czemu to ma słuzyć, chyba tylko wkurzeniu niedoszłego widza.

Cytat:
Za to film "Lektor" z Kate Winslett bardzo mnie przygnebil i nie chce do niego wracac.


Ja jestem pod wrażeniem tego filmu, ale to prawda, że jest przygnębiający. Dobry, ale smutny... Jest to jednym z powodów, dla których nie sięgnęłam po książkę. Drugim oczywiście jest cena, bo jak tylko film zyskał uznanie, to natychmiast książka została wydana w twardej oprawie i z wszelkimi innymi - jakże podnoszącymi cenę - szykanami.

Erendis - 2010-01-17, 17:56

Obejrzałam Templariuszy w długiej wersji :D . Teraz dopiero mogę śmiało powiedzieć, że film jest cudowny. Naprawdę wspaniała opowieść o... jak się okazało, o Arnie, nie templariuszach ;-) Muszę przyznać, że o wiele bardziej podobały mi się wątki dziejące się w Skandynawii od tych w Jerozolimie - czyli te, które zostały w filmie praktycznie całkowicie pominięte i okrojone tak, że trudno było mi się połapać w całej sytuacji.
Bruixa - 2010-01-19, 21:22

Córka Lavransa napisał/a:
Byłam w kinie na Avatarze - w 3D.
Treść - Pocahontas pomieszana z Terminatorem (choć Obcy poprzez Sigourney też wyciąga w tą stronę swoje paskudne macki :mrgreen: ). Przewidywalna, ale przyjemna.
(...) A wychodząc z kina czułam prawdziwą satysfakcję z faktu, że udało się pokonać wrażych, konsumpcyjnych Amerykańców. :D

Też na tym byłam, zaraz po świętach, i oczywiście, w 3D. I mam podobne odczucia.
Choć nie wierzę, żeby korporacja tak łatwo skapitulowała, happy end mimo wszystko cieszy.
Potrzebowałam dobrej rozrywki i ją dostałam. Działo się dużo i szybko, obrazki Pandory - piękne, efekty - efektowne + szlachetne przesłanie.
Niemal czułam ten lot nurkowy na smoku, a raz czy dwa odruchowo się uchyliłam przed jakimś pociskiem :mrgreen: I wytrzymałam 3 godziny bez fajki!

Ravena - 2010-01-19, 21:34

Bruixa napisał/a:
I wytrzymałam 3 godziny bez fajki!

Bravissimo :D

Mama jakoś niechęć do filmu, na który "wszyscy" idą, jakoś się instynktownie buntuje przed seansem. Ot, wiedźmia przekora ;-)
Obejrzę jak ucichnie hałas :)

Bruixa - 2010-01-19, 22:18

Ravena napisał/a:

Mama jakoś niechęć do filmu, na który "wszyscy" idą, jakoś się instynktownie buntuje przed seansem. Ot, wiedźmia przekora ;-)

Też tak miewam, również w przypadku bestsellerów i książek pióra laureatów nagród literackich, zwłaszcza tych najświeższych. A jednocześne przypominam sobie, co powiedziała pewna komisowa postać koledze, który wyindywidualizowywał się z rozentuzjazmowanego tłumu - że należy do całego stada tych, którzy nie chcą się zaliczać do stada :-P

Ravena - 2010-01-22, 20:40

Bruixa napisał/a:
że należy do całego stada tych, którzy nie chcą się zaliczać do stada

Wiedźm z prawdziwego zdarzenia nie tak znów sporo, więc określenie całe stado, trochę na wyrost by było - raczej wąskie grono :-P
A propos filmów. Co jakiś czas wracam do filmu "Lalki" T. Kitano. Jest tak piękny, że brak mi słów.
Byłam też niedawno na "Sherlocku Holmesie". Bardzo dobrze się bawiłam. Przeszarżowany, ale w taki miły sposób :)

Żabka - 2010-01-22, 23:05

Ja również mimo oporów wybrałam się na Avatar i nie żaluję. Dla mnie ten film to istna rewelacja...Jestem jak małe dziecko,więc ucieszyło mnie to mnóstwo barw i różnorodności jeśli chodzi o nature.Moim zdaniem cudownie skonstruowany film ;-)
algreholt - 2010-01-25, 08:39

Duplicity z J.Roberts i C.Owenem zakręcony jak słoik ogórków, ale fajny, podobał mi się. Nasuwa mi się lekkie porównanie z "Ocean's eleven" ale z inną końcówką. Mogę polecić
Paleolog - 2010-05-22, 17:32

Byłem na nowym "Robin Hoodzie". Oczekiwania miałem wielkie, dlatego tym większe jest moje rozczarowanie. Na marginesie: zmarnować potencjał takiego tematu, przy takim budżecie i jeszcze mając w obsadzie Russela 'Maximusa' Crowe'a, który urodził się po to by grać właśnie tego typu postacie, to naprawdę nie lada sztuka.

Nie jest to może bardzo zły film. Ba, do pewnego momentu ogląda się go nawet bardzo fajnie, sęk w tym, że twórcy nie wiedzieli, kiedy przestać piętrzyć niedorzeczności, żeby nie przeszarżować.
Ja rozumiem, że to bajka, ale w bajkach, w których nie przewidziano smoków, mimo wszystko powinny obowiązywać pewne reguły.

Niestety, zamiast dobrze opowiedzianej historii losów banity, sprzed czasu kiedy owym banitą został (bowiem taką chronologię bierze na warsztat wersja Scotta), co samo w sobie jest ciekawym pomysłem, dostajemy ciężko strawnego superbohatera Robinhoodamana, rodem z amerykańskiego komiksu.
To, że Robin Hood głosi w XII/XIII wiecznej Anglii dzisiejsze ideały, jeszcze bym przełknął, wszak bajka jest bajką. Ale sposobu, w jaki to robi, zdzierżyć nie dałem rady: Robin Hood namawia króla do podpisania Karty Praw, Robin Hood dowodzi królewskim wojskiem, Robin Hood zwycięża, Robin Hood przyjmuje honory, Robin Hood to, Robin Hood tamto. Skali przesady nie da się oddać słowami, to trzeba zobaczyć. Zastanawiałem się, w którym momencie zostanie królem Anglii, serio ;-) I jeszcze obowiązkowy patos sączący się z ekranu, który z upływem czasu stawał się coraz bardziej groteskowy.

Najgorsze jest to, że do pewnego momentu film był naprawdę sprawną, baśniową historią. Potem jednak granice mojej tolerancji na bzdury zostały po stokroć przekroczone. Punktem kulminacyjnym było pojawienie się Lady Marion w pełnej zbroi i wymachującej mieczem, na czele dziecięcego (tak, tak :) ) oddziałku, w finałowej bitwie między wojskami Francuzów i Anglików. Czekałem tylko, kiedy przygalopują samuraje. Najlepiej na nosorożcach.

Co prawda "Robin Hood" nie osiągnął poziomu niezamierzenie najśmieszniejszego filmu o rycerzach, na jakim byłem w kinie (tu bezkonkurencyjny jest "Król Artur" ;-) ), ale mając w pamięci "Gladiatora" oczekiwałem delicji, a dostałem groch z kapustą.

Szkoda. Bardzo lubię Russela Crowe'a i choć liczyłem, że będzie inaczej, to po wspomnianym seansie prawdziwym, filmowym Robin Hoodem pozostanie dla mnie Kevin Costner.

Córka Lavransa - 2010-05-22, 19:28

Paleologu, ja na "Robin Hooda" wybieram się dopiero jutro, ale ponieważ nie mam wielkich oczekiwań, zapewne się nie rozczaruję.
Co do zasady spodziewam się wszystkiego, co tu opisałeś (no, może z wyjątkiem Lady Marion na czele dziecięcej krucjaty), więc prawdopodobnie jutro podpiszę się całą klawiaturą pod Twoim postem... bez ostatniego zdania. :) Dla mnie bowiem prawdziwym Robin Hoodem na zawsze pozostanie Michael Praed. :)

Paleolog - 2010-05-22, 19:42

Córka Lavransa napisał/a:
Dla mnie bowiem prawdziwym Robin Hoodem na zawsze pozostanie Michael Praed. :)


Ba, pewnie, że Michael Praed, ale celowo go pominąłem, bo po pierwsze jest poza wszelką konkurencją, a po drugie to był jednak Robin Hood serialowy :) Ciekawostka dla sentymentalnych: wszystkie odcinki tego jakże kultowego serialu są do znalezienia na youtubie, w oryginalnej wersji językowej.

Córka Lavransa - 2010-05-22, 20:56

Paleolog napisał/a:
Córka Lavransa napisał/a:
Dla mnie bowiem prawdziwym Robin Hoodem na zawsze pozostanie Michael Praed. :)


Ba, pewnie, że Michael Praed, ale celowo go pominąłem, bo po pierwsze jest poza wszelką konkurencją, a po drugie to był jednak Robin Hood serialowy :) Ciekawostka dla sentymentalnych: wszystkie odcinki tego jakże kultowego serialu są do znalezienia na youtubie, w oryginalnej wersji językowej.


Się ma, się ogląda... :) Piękniejszej Marion, grubszego Tucka, przystojniejszego Małego Johna i bardziej żabiookiego szeryfa z Nottingham nie będzie już nigdy. :D
A Guy? A Will...? Ech...
Serialowy, nie serialowy, troszkę mnie zbulwersowało to pominięcie Twoje... :)

Paleolog - 2010-05-23, 07:46

Córka Lavransa napisał/a:
Piękniejszej Marion, grubszego Tucka, przystojniejszego Małego Johna i bardziej żabiookiego szeryfa z Nottingham nie będzie już nigdy. :D


To jest oczywista oczywistość :) Tam nie było źle obsadzonej roli. Do tego jeszcze ten klimat, ta muzyka... no i nie czarujmy się: wiek, kiedy oglądało się Robina z Sherwood po raz pierwszy, mimo wszystko też ma pewne znaczenie ;-)

Córka Lavransa napisał/a:
A Guy? A Will...? Ech...


A właśnie - w najnowszym "Robinie..." nie ma Guya. To tak, jakby w "Kubusiu Puchatku" zabrakło prosiaczka, skandal!

Córka Lavransa - 2010-05-23, 17:41

To prawda, skandal! :) Ale Guy też był tylko jeden, i - co bardzo smutne - zmarł po długiej chorobie siedem lat temu (nazwisko aktora dla ciekawych - Robert Addie).

A ja obejrzałam dzisiaj najnowszego "Robina", tak jak miałam to w planach. Troszkę tam rzeczywiście było tego za dużo, wydaje mi się, że Scott przekozaczył z tym lądowaniem w Normandii, dziećmi na kucykach, Galadrielą w roli Eowiny i beztroskim "Umarł mąż, niech żyje mąż" rodem z "Sommersby'ego". I obsadzając Maximusa, mógł go przynajmniej trochę zapuścić, a nie ganiać po lasach Sherwood we fryzurce legionisty.

Nic i nikt nie jest jednak idealny, i ja się z tym godzę z uśmiechem. Widowisko było zadowalające, strzały świstały, Marion powiewała suknią, Robin świecił klatą, psy leżały na słomie przy ogniu. Ostatnie sceny, pokazujące krótko narodziny legendy, wzbudziły we mnie naprawdę ciepłe uczucia - nieomal oczekiwanie na część drugą... :)

Żabka - 2010-05-23, 21:59

Ja również byłam na "Robinie" i powiem wam,że poszłam tam dla czystego towarzystwa,bo mój narzeczony chciał iść,więc cóż...Ale nie rozczarowałam się za bardzo,bo mimo tych wszystkich efektów specjalnych,tego wywyższanie Robin Hooda ponad innymi i głoszenia ideologii współczesnych był w porządku...Nie byłam zachwycona czy oczarowana tym filmem,ale był w miarę...Przypominał mi trochę te filmy jak "Troja" czy "Królestwo niebieskie" gdzie było więcej efektu niż samego filmu...Ale cóż...Nie można ciągle tworzyć podobnych historii,a i ze starych jest już niewiele do powiedzenia...Najciekawszy moment był ostatni jak powiedziano,że tak właśnie powstała historia ;-)
elfrun - 2010-06-27, 15:46

Mialam wczoraj przyjemnosc obejrzec przedpremierowy pokaz filmu Shrek Forever. Pierwsze dwadziescia minut filmu bylo genialne. Pozniej poziom nieco opadl aczkolwiek uwazam ze film generalnie jest swietny i trzyma poziom poprzednich czesci. Niektore fragmenty byly tak zabawne ze prawie plakalam ze smiechu, zastanawiajac sie czy slychac mnie w calym Telemarku. Zamierzam zaopatrzyc sie w DVD kiedy juz sie ukaze. Goraco polecam.
Ravena - 2010-07-19, 21:13

Obejrzałam coś z tydzień temu film produkcji izraelsko egipskiej "Przyjechała orkiestra". Majstersztyk! Półtorej godziny znakomitej zabawy, choć film w ogólnej wymowie jest smutny. Natomiast nakręcony rewelacyjnie, a niektóre sceny są rewelacyjne! Podobał mi się ten film, bardzo. Nie ma w nim porywającej akcji, a nie wiedzieć kiedy czas błyskawicznie upływa przy jego oglądaniu. Film, który mówi o zatrzymywaniu chwil. W końcu szczęście to żaden permanentny stan, a szukając właśnie takiego stałego, wiecznotrwałego, gubimy te małe chwile radości, które nas spotykają w codziennym życiu. "Przyjechała orkiestra" przypomina o tym. W taki ciepły, sympatyczny sposób. Polecam!
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-07-23, 15:40

Za kilka dni do polskich kin wchodzi film Dysneya - Uczeń Czarnoksiężnika:



Jestem go szczerze ciekaw. Raz dlatego, że jest to film fantasy z wieloma ciekawymi efektami specjalnymi. A dwa, tak z sentymentu. :)

Poniżej link do zwiastuna:

Uczeń Czarnoksiężnika - trailer

jagus - 2010-07-25, 13:41

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Jestem go szczerze ciekaw. Raz dlatego, że jest to film fantasy z wieloma ciekawymi efektami specjalnymi. A dwa, tak z sentymentu. :)


Też mam zamiar go zobaczyć :)

Ostatnimi filmami, które widziałam ostatnio są Malowany welon i Kwiat pustyni. Pierwszy zobaczyłam z czystego sentymentu do Edwarda Nortona i nie zawiodłam się. Trochę schematyczna opowieść o tym, że dostrzegamy piękno drugiego człowieka znacznie za późno, przepleciona jednak obrazami o poświęceniu i przywiązaniu.
Drugi to ekranizacja autobiografii Waris Dirie, film wstrząsający, mimo że omawiany tam problem jest co raz szerzej poruszany. Nie czytałam książki, słyszałam tylko o niej, wiedziałam czego sie spodziewać, jednak w czasie filmu się popłakałam.

Oba polecam!

Paleolog - 2010-07-25, 19:14

Skoro w innym wątku napisałem właśnie o literaturze podróżniczej, to teraz o filmie, który w jakiś sposób wiąże się z podróżowaniem, a który zrobił na mnie kolosalne wrażenie.

"Życie jest muzyką".

To film o podróży po Stambule, a jednocześnie przemierzanie różnych odmian muzyki tego miasta.

Narratorem historii jest pan z niemieckiego zespołu Einstürzende Neubauten, basista zdaje się, ale nie jest to szczególnie istotne. Ważne jest, że to niezwykły film.

Jak dla mnie świetny i diablo trafny jest już sam tytuł. Świetny jest też pomysł zrobienia filmu o odkrywaniu jakiegoś miejsca poprzez dźwięki. Mieliśmy już przeróżne podróże: kulinarne, śladami różnych ludzi czy zdarzeń, ale niekoniecznie tropem muzyki. No to mamy.

Spektrum rodzajów i form przedstawianego grania jest tu bardzo szerokie: od ulicznego, poprzez koncertowe, po knajpiane. Mamy muzyków młodych, mamy wiekowych. Mamy muzykę popularną i ludową. Twórców słynnych w Turcji i zupełnie nieznanych.
Wszyscy oni opowiadają narratorowi swoje wrażenia związane z miastem i przemyślenia dotyczące życia. Czasem mówią mądrze, a czasem plotą straszne bzdury. Nie można im jednak odmówić pasji i wiary w sens.

Największym atutem tego filmu jest to, że nie jest zwykłym dokumentem o muzyce - to podróż po mieście, przygoda związana z odkrywaniem jego charakteru i tajemnic, do których muzyka jest tylko (i aż) środkiem. Przy okazji można zobaczyć ciekawe, typowe dla twórczości ludowej instrumenty, rzucić okiem na wirujących derwiszy, dowiedzieć się czegoś o innej, obcej nam kulturze, stylu życia.

Dla kogoś, dla kogo (jak dla mnie) muzyka jest w życiu niezwykle ważna będzie to fascynująca podróż, nawet jeśli gatunki muzyczne, jakie usłyszy nie będą należały do jego ulubionych.

Jestem w tym filmie szczerze zakochany i jest to miłość od pierwszego wejrzenia (a może usłyszenia?).

Podobnie jak w samym mieście.

Jak wyśpiewuje jeden z bohaterów filmu:

"To miasto pije raki, to miasto, w którym nieustannie pali się papierosy. To miasto żyje za dnia, a kocha nocą. Mężczyźni w tym mieście przeklinają, to miasto bije swoje kobiety. To miasto wysysa naszą krew, warto za nie umrzeć. Stambule, całuję cię w rękę."

No czyż nie ładnie? :)

jagus - 2010-08-02, 21:10

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

Za kilka dni do polskich kin wchodzi film Dysneya - Uczeń Czarnoksiężnika

Widziałam i nic szczególnego, ani jednej ciekawej postaci, płytka fabuła, efekty też niezbyt wyróżniające się. Słabiutko...

Żabka - 2010-08-04, 16:57

A ja ostatnio miałam możliwość obejrzenia filmu "Wehikuł czasu" na podstawie powieści Herberta George Wellsa o tym samym tytule.
Niestety nie czytałam książki,a bardzo bym chciała,bo film zachęcił mnie do zajrzenia do niej.
Mogę powiedzieć tylko tyle,że jest bardzo dobrze skonstruowany,a akcja filmu jest wartka i wciągająca. Muzyka jest bardzo dobrze dobrana.
Polecam jeśli ktoś lubi filmy sci-fi i przygodowe. ;-)

jagus - 2010-08-10, 22:59

Właśnie jestem po Drodze do szczęścia z Kate Winslet i Leonardo DiCaprio w rolach głównych. Film opowiada o małżeństwie, na pozór udanym, dobrze dobranym, jednak uwięzionym w bezdusznej otchłani codzienności i niespełnienia. Film uświadomił mi, ile złego może wyrządzić niespełnione pragnienie, jak potrafi wyniszczyć człowieka rezygnacja...
Wyśmienita gra Winslet jak i DiCaprio sprawia, że czujemy miłość jaka ich łączy, a jednocześnie otchłań która wyrasta pomiędzy nimi.


Polecam gorąco!

kaktus666 - 2010-08-17, 10:01

ja ogladalam 30 dni niby to byl horror ale nie byl straszny akcja nie ciekawa ;d wiec szczerze nie polecam. Ale jestem ciekawa waszej opinii na temat filmu Templariusze. Miłość i Krew. bo chce obejrzeć ale nie wiem czy warto :)
Ravena - 2010-08-17, 17:30

Gdzieś wcześniej była mowa o Templariuszach w tym temacie, chyba Erendis coś o tym filmie pisała. Ja sama niestety nie oglądałam, bo trzymam się z daleka od heroicznych obrazów historyczno-epickich.
O znalazłam, obydwie pozytywne:
Erendis http://forum-ksiazki.kei....?t=69&start=330
Elfrun http://forum-ksiazki.kei....r=asc&start=270

kaktus666 - 2010-08-17, 22:33

jesli tak no coz wiec chyba warto:)
i obejrzę go sobie i dam swoja recenzje

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-08-18, 07:26

jagus napisał/a:
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

Za kilka dni do polskich kin wchodzi film Dysneya - Uczeń Czarnoksiężnika

Widziałam i nic szczególnego, ani jednej ciekawej postaci, płytka fabuła, efekty też niezbyt wyróżniające się. Słabiutko...


Hmmm... :( Jeszcze nie miałem okazji oglądać, ale liczyłem na coś lepszego niż piszesz jagus. :( No cóż.

kaktus666 - 2010-08-18, 08:06

ja tez tego nie oglądałam ale zanim u nas w kinach cos sie pojawi to koszmar nawet ekranizacji Zaćmienia nie bylo u nas ale za to musze w koncu obejrzeć Książe Persji bo mam na komputerze no i moich Templariuszy:)
Córka Lavransa - 2010-08-19, 21:38

Wybieram się jutro na "Incepcję". Bardzo mi ją już kilka osób zachwalało. Obawiam się trochę, że będzie to skrzyżowanie "Matrixa" z "Celą". Poza tym trochę mi się przejadł di Caprio - w ogóle nie przepadam za nim w "dorosłej" wersji, a już ta jego pasja do grania ciągle tego samego (policjant, podwójny agent, generalnie kino akcji) okropnie mnie nuży.
Jak zatem widać, nastawiona jestem dość pozytywnie. :mrgreen:
W ciągu weekendu postaram się podzielić wrażeniami z kina. :)

Ravena - 2010-08-20, 08:53

podziel się, podziel, "Incepcję" też mam w planach, skonfrontujemy kiedyś wrażenia :)
Tina - 2010-08-20, 09:53

Też jestem ciekawa "Incepcji".

Pierwszy raz od miesiąca obejrzałam dwa filmy - całkiem interesującą "Planetę małp" Burtona i średnio wciągającą "Angielikę i króla". To pierwsze mimo dość prostych nawiązań pomiędzy rolami ludzi i małp na dwóch planetach oglądało się bardzo dobrze (na kilka minut wgniótł mnie w fotel tekst "ostateczne rozwiązanie kwestii ludzkiej"). A "Angelika" jakoś nie mogła mnie przyciągnąć do siebie (w przeciwieństwie do wszystkich osobników płci męskiej w filmie), co chwilę odrywałam się od filmu i zaczynałam robić co innego.

kaktus666 - 2010-08-20, 11:40

Ta incepcja ma w sobie cos interesujacego i nie tylko ze wzgledu na obsade:)
osobiscie nie ogladalam Matrixa ale na incepcje sie skusze :)

Córka Lavransa - 2010-08-20, 23:05

"Incepcja" podobała mi się nawet - zachęcam, obejrzyjcie, i zapraszam do dyskusji. :)

Tino, mnie się "Planeta małp" Burtona podobała średnio, może dlatego, że stale jestem pod wrażeniem pierwowzoru z Charltonem Hestonem w roli głównej. :)

Tina - 2010-08-21, 10:46

Córka Lavransa napisał/a:
Tino, mnie się "Planeta małp" Burtona podobała średnio, może dlatego, że stale jestem pod wrażeniem pierwowzoru z Charltonem Hestonem w roli głównej.

To może ja też się skuszę na obejrzenie tego.

Córka Lavransa - 2010-08-21, 22:22

Troszkę się zestarzało, oczywiście. :) Ale ja to widziałam po raz pierwszy jako młódka nastoletnia i zrobiło to na mnie kolosalne wrażenie.
Do dziś symbolem bohaterki pozytywnej jest dla mnie Zira, pani małpia naukowiec. :)
Wydaje mi się, że film Burtona poszedł bardziej w kierunku kina akcji.

kaktus666 - 2010-08-22, 10:42

blagam tylko nie planeta malp:)
tego filmu mam dosc moj tata to oglada ciagle tak samo jak ksiecia w nowym jorku;d

elfrun - 2010-08-24, 07:50

Obejrzalam ostatnio film ktory bardzo mnie poruszyl. Chodzi o film "Antychryst". Przez kilka dni sceny z filmu staly mi jak zywe przed oczyma. Film jest szokujacy, bardzo kontrowersyjny lecz moim zdaniem trzyma wysoki poziom artystyczny. Najbardziej zachwycily mnie zdjecia. Pierwsze piec minut filmu przewijalam do samego poczatku co najmniej piec razy tak bardzo zachwycily mnie zdjecia. Pierwszy raz widzialam cos tak niezwyklego. Bardzo zdziwila mnie przyjeta w Polsce granica wieku dla widzow - 12 lat. Podejrzewam ze cenzor nie widzial filmu bo innego logicznego wyjasnienia tutaj nie znajduje. ;) W Norwegii film ma granice wiekowa 18 lat. I tak wlasnie moim zdaniem powinno byc poniewaz sa tam sceny brutalne, drastyczne, wstrzasajace. Ten film budzi w widzach glebokie, pierwotne leki.
Tina - 2010-08-24, 10:10

elfrun napisał/a:
sa tam sceny brutalne, drastyczne, wstrzasajace.

Dla mnie ten film był chyba mimo wszystko zbyt drastyczny. I jak do tej pory nad wszystkimi filmami von Triera, które zobaczyłam piałam z zachwytu, tak przy tym w pewnym momencie przestałam świadomie oglądać, odgrodziłam się od filmu barierą przekleństw i nawet nie wiem czy skończyłam oglądać.
A prolog bardzo mnie irytował tym spowolnionym tempem.

jagus - 2010-08-28, 20:50

Byłam jakieś 2 tyg temu na Incepcji i muszę przyznać, że bardzo mi się podobał. Jak na mnie 9/10, film trzyma w napięciu od samego początku do końca, ma dopracowaną fabułę, dobre efekty, ale najważniejszy we wszystkim jest pomysł...

Gorąco polecam!

Córka Lavransa - 2010-08-29, 21:10

Jaguś, do 9/10 bym się nie posunęła. Pomysł był dobry, choć nie nowy, natomiast moim zdaniem trochę go kładzie ta amerykańska maniera tłumaczenia wszystkiego tępemu widzowi jak krowie na miedzy. Amerykanie mają taki prosty schemat - uczeń/wykładowca. Jest młody nieopierzony, jest stary wyjadacz, i 20 minut każdego filmu zajmuje im wyjaśnianie, co autor miał na myśli. To trochę irytujące.
Efekty są bardzo dobre, to prawda. Ale już sceny w śniegu raczej mnie bawiły przez proste skojarzenie z filmem "Szpiedzy tacy jak my", i też było to baaaardzo mało odkrywcze, żeby nie wspomnieć słynnego motywu narciarskiego z Jamesa Bonda w wykonaniu Rogera Moore'a. Zresztą, wczoraj obejrzałam "Ligę Niezwykłych Dżentelmenów" z 2003 r. i sceneria była niemal identyczna.
Porównywanie "Incepcji" do "Martixa" to pomyłka. Nieźle się ogląda, ale wrażenie dużo, dużo mniejsze po wyjściu z kina.

jagus - 2010-08-30, 13:36

Córka Lavransa napisał/a:
Amerykanie mają taki prosty schemat - uczeń/wykładowca. Jest młody nieopierzony, jest stary wyjadacz, i 20 minut każdego filmu zajmuje im wyjaśnianie, co autor miał na myśli. To trochę irytujące.

Przywykłam :) i mnie to aż tak nie irytuje;)

Córka Lavransa napisał/a:
Efekty są bardzo dobre, to prawda. Ale już sceny w śniegu raczej mnie bawiły przez proste skojarzenie z filmem "Szpiedzy tacy jak my", i też było to baaaardzo mało odkrywcze, żeby nie wspomnieć słynnego motywu narciarskiego z Jamesa Bonda w wykonaniu Rogera Moore'a. Zresztą, wczoraj obejrzałam "Ligę Niezwykłych Dżentelmenów" z 2003 r. i sceneria była niemal identyczna.

Właśnie dlatego mi się to podobało! Ja bardzo lubię Jamesa Bonda! Ze Szpiegami mi się nie skojarzyło, bo nie widziałam tego filmu od wieków;)


Córka Lavransa napisał/a:
Porównywanie "Incepcji" do "Martixa" to pomyłka. Nieźle się ogląda, ale wrażenie dużo, dużo mniejsze po wyjściu z kina.

Nie wiem, na Matrixie byłam w kinie dopiero 3 lata temu, na jakimś specjalnym pokazie, więc nie porównam ;) Co do przemyśleń, w moim przypadku były zupełnie inne, więc nie da się ich porównać ;)

I dalej pozostaje przy 9:)

Córka Lavransa - 2010-08-30, 19:20

jagus napisał/a:

I dalej pozostaje przy 9:)


Twardy zawodnik. :) Z takimi prowadzi się najciekawsze dyskusje. :)
PS. Ja też lubię Bonda, choć nie wiem, czy teraz to już nie obciach się do tego przyznawać...? :)

Ravena - 2010-08-31, 10:38

Córka Lavransa napisał/a:
PS. Ja też lubię Bonda, choć nie wiem, czy teraz to już nie obciach się do tego przyznawać...?

Dlaczego? Ja też lubię i się przyznam. A co! 8-)

Córka Lavransa - 2010-08-31, 19:08

O! Co za odwaga! :P

A który Bond jest Twoim ulubionym...?

kaktus666 - 2010-09-01, 09:58

ja Bonda nie ogladam wole pancernych :x
Ravena - 2010-09-01, 12:05

Córka Lavransa napisał/a:
A który Bond jest Twoim ulubionym...?

Sean Connery, my love 8-) Moore ma duży urok, ale też za dużo miękkości, żeby był do końca wiarygodny. Z kolei zaraz po Connerym całkiem przekonał mnie do siebie jako Bond - Brosnan. Za to chyba nie przekonam się do Craiga...

Córka Lavransa - 2010-09-01, 20:27

Ravena napisał/a:

Sean Connery, my love 8-) Moore ma duży urok, ale też za dużo miękkości, żeby był do końca wiarygodny. Z kolei zaraz po Connerym całkiem przekonał mnie do siebie jako Bond - Brosnan. Za to chyba nie przekonam się do Craiga...


Podpisuję się wszystkim, czym się da - przez chwilę myślałam, że to powyżej to mój wpis... :)

A Timothy Dalton...? Brzyyydal...

jagus - 2010-09-01, 20:36

Córka Lavransa napisał/a:
Ravena napisał/a:

Sean Connery, my love 8-) Moore ma duży urok, ale też za dużo miękkości, żeby był do końca wiarygodny. Z kolei zaraz po Connerym całkiem przekonał mnie do siebie jako Bond - Brosnan. Za to chyba nie przekonam się do Craiga...


Podpisuję się wszystkim, czym się da - przez chwilę myślałam, że to powyżej to mój wpis... :)

A Timothy Dalton...? Brzyyydal...


Dziewczyny, zgadzamy się w 1000% :D Craiga oglądam tylko z czystego sentymentu do serii...

Żabka - 2010-09-02, 20:56

Ja byłam na jednym filmie Bonda,w którym występował Craig i byłam bardzo zawiedziona jego aparycją nie mówiąc o tym,że poprzedni panowie przyzwyczaili nas do pewnego stylu i nie umiałam się przełamać...
Moim ulubionym jest Brosnan 8-)

Tifa Lockhart - 2010-09-25, 20:35

Ostatni władca wiatru-całkiem mi się spodobało. Dzisiaj skończyłam animowany serial, na podstawie, którego nakręcono tej film. Wersja animowana- Awatar Legenda Aanga. To jest o wiele lepsze od filmu, Więcej humoru, więcej mocy żywiołów i więcej Zuko.
Ravena - 2010-10-24, 18:52

Obejrzałam dziś "Oniegina" z Ralphem Fiennesem i Liv Tyler, produkcja z 1999 roku. Ech, Ralph, nie będę obiektywna, wybaczcie... Oniegin w jego wykonaniu cudownie pretensjonalny, znudzony, wiecznie cyniczny, a pod koniec tak pięknie nieszczęśliwy... Scena nad Newą, gdy przygląda się jeżdżącej na łyżwach Tatianie, ach, to jest Oniegin wręcz diaboliczny! ^^ Liv Tyler w roli Tatiany odrobinę zbyt cicha, ugładzona, taka mało... rosyjska. Zdawała się zupełnie nie wiedzieć, w którą stronę pójść w swojej roli. Sam film zachwyca pięknymi zdjęciami i melancholijną atmosferą, ale pomimo gry Fiennesa, wiele w nim zabrakło. Jednak nie oddano ani rosyjskiego ducha, ani szarpiących bohaterami namiętności, nawet Leński nie wypadł przekonująco - raczej dziecko niż przewrażliwiony poeta. Wątek miłości pomiędzy głównymi bohaterami tutaj... właściwie go nie ma. Trudno doprawdy uwierzyć, że Tatianę i Eugeniusza łączy jakiekolwiek uczucie! Nie po drodze temu filmowi do Puszkina. Nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobał, ale niczym nie zachwycił, nie porwał, nie... Powiem tak, czytając poemat widziałam wyraźnie bohaterów, wątki, racje i motywy. I widziałam Rosję, społeczeństwo tamtego czasu, obyczajowość. W filmie mi tego zabrakło. Bardzo wiele tych braków. Nie jest to "Oniegin", którego chciałam zobaczyć. Szkoda.
Ciekawostka: "Oniegin" jest niemal przedsięwzięciem rodzinnym. Reżyserem jest siostra Ralpha - Martha Fiennes, a muzykę do filmu napisał jego brat - Magnus Fiennes. Muzyka zresztą jest naprawdę piękna, w niektórych scenach przejmująca i jest to jeden z największych plusów tego obrazu.
Polecam, dla zdjęć i muzyki. I dla Ralpha.
Nie polecam z powodu całej reszty ^^

Córka Lavransa - 2010-10-24, 19:32

Rav, nie bardzo pamiętam tego "Oniegina", ale podobne odczucia, jak Ty przy tym filmie, miałam przy remake'u "Doktora Żywago" z K. Knightley. W porównaniu z pierwszą ekranizacją (fantastyczny Omar Shariff, Julie Christie i Geraldine Chaplin) bardzo mało "rosyjski" i emocjonalny był ten film. Mówił o czymkolwiek i gdziekolwiek - ale nie opowiadał historii, którą napisał Pasternak.

Ja ostatnio - z sentymentu do serii - zaliczyłam najnowszy "Resident Evil". Czego jak czego, ale "Mody na sukces" to się tam nie spodziewałam... Film jest kalką tylu tytułów, że trudno by je było wszystkie wymienić (wystarczy chyba, że powiem, ze występuje tam Wentworth Miller w roli więźnia... :-/ ) a modowo-na-sukcesowe wątki ("Jestem twoim bratem!" "Ona tego nie wie, straciła pamięć") w zestawieniu z nieco już nieświeżą i mocno postarzoną makijażem Milą Jovovich i panną, która zawsze zachowuje staranny makijaż (drętwa Ali Larter) to naprawdę, naprawdę bolesne przeżycie...

Ravena - 2010-10-24, 19:41

Córka Lavransa napisał/a:
podobne odczucia, jak Ty przy tym filmie, miałam przy remake'u "Doktora Żywago" z K. Knightley. W porównaniu z pierwszą ekranizacją (fantastyczny Omar Shariff, Julie Christie i Geraldine Chaplin) bardzo mało "rosyjski" i emocjonalny był ten film. Mówił o czymkolwiek i gdziekolwiek - ale nie opowiadał historii, którą napisał Pasternak.

Proszę Cię, nie przypominaj mi tego filmu! To było zUo w najczystszej postaci! :evil: Ekranizacja z Sharifem i Christie pozostanie mistrzostwem świata, jeśli chodzi o przeniesienie na ekran Pasternaka. Nie rozumiem co i kogo pokusiło, żeby zrobić remake? Po co poprawiać doskonałość?! :roll: Dobrze, że nie słyszałam nic na temat ponownego sfilmowania "Przeminęło z wiatrem"!
Co do "Resident Evil" nie wiem za bardzo o czym piszesz, nigdy się na to nie skusiłam, choć Milę lubię jako aktorkę, ale jak się realizuje którąś z kolei część, trudno spodziewać się, że będzie lepsza od pierwszej :-> W 99% przypadków to się nie zdarza, niestety ^^

Córka Lavransa - 2010-10-24, 21:07

Ravena napisał/a:

Co do "Resident Evil" nie wiem za bardzo o czym piszesz, nigdy się na to nie skusiłam, choć Milę lubię jako aktorkę, ale jak się realizuje którąś z kolei część, trudno spodziewać się, że będzie lepsza od pierwszej :-> W 99% przypadków to się nie zdarza, niestety ^^


To ja może tylko dodam, że to była część czwarta... :hehe:
Ale muszę oddać sprawiedliwość - druga jeszcze była dobra. Dopiero od trzeciej klimat zaczął mocno kuleć.

kate_s - 2010-10-24, 21:34

witajcie,

byłam ostatnio na The social network, czyli o tym jak powstał facebook. Film ciekawy, ale jak dla czlowieka, ktory ma malo wspolnego z informatyka, programowaniem itd... to momentami za szybki, za duzo informacji na raz. a i pokazuje, jak mozna zniszczyc przyjazn przez pogon za pieniedzmi i zadawanie sie z nieodpowiednimi osobami.

BlueEyed Girl - 2010-11-02, 10:18

Ja pierwszego listopada oglądałam na przemian Bravehearta i wyznanie Gejszy, a wczoraj Van Helsinga.

Braveheart, ocena filmu: 9/10
Becoming a Geisha, o.f.: 8/10. Powtórka będzie dziś (wtorek) o 13.00. w TV 4.

Van Helsing, o.f.: 6/10

Ravena - 2010-11-02, 14:42

Barvheart cenie, cenię... Choć tym razem nie oglądałam, na Polsat nie mam nerwów, żeby znieśc bloki reklamowe dłuższe od samego filmu...
"Gejsza"... Ach, muszę kiedyś do tego filmu wrócić, podobały mi się zdjęcia i Ziyi Zhang w roli głównej. Oraz Michelle Yeoh w drugoplanowej, ogromnie lubię tę aktorkę od czasu "Crouching tiger, hidden dragon" ^^
Van Helsing... Sam film, hm, bez rewelacji, ale nie oglądałam go dla fabuły :mrgreen:

Paleolog - 2010-11-02, 21:41

BlueEyed Girl napisał/a:

Braveheart, ocena filmu: 9/10


Braveheart jest doskonały w swojej klasie, ale ile można... A pewnie w Boże Narodzenie i tak znowu puszczą ;-)

Eva del Dolores - 2010-11-03, 01:21

Nie oglądałam Braveheart o.O
Czekam zatem na Boże Narodzenie :hehe:

Tifa Lockhart - 2010-11-03, 05:19

Diuna Bardzo mi się podobało. Jak dla mnie, to bardzo dobra ekranizacja książki. Ciekawie, tylko aktor grający Paula mi nie pasuje do tej roli. Czerw przypominał mi tasiemca :mrgreen: Tylko nie mogę sobie przypomnieć, bo w filmie Bene Gesserit były łyse. Właśnie skończyłam czytać ''Heretyków Diuny'' i w książkach chyba nic o tym nie pisało.
Córka Lavransa - 2010-11-03, 20:14

Eva del Dolores napisał/a:
Nie oglądałam Braveheart o.O
Czekam zatem na Boże Narodzenie :hehe:


Przy okazji możesz machnąć też "Księgę dżungli" i wszystkich Kevinów samych w różnych dziwnych miejscach... :)

Eva del Dolores - 2010-11-04, 01:30

No ba! Święta bez Kevina to święta stracone 8-) Jest jak trzynaste danie wigilijne :-P
Ravena - 2010-11-04, 16:44

Tifa, a którą "Diunę" oglądałaś? Film czy miniserial?
BlueEyed Girl - 2010-11-04, 17:55

Dzisiaj sobie obejrzałam Wiek niewinności, i przypomniałam sobie film Maria Antonina- lubię go pomimo słabych dialogów i zbyt niewinnej Marysi.
A w kolejce czekają Oniegin, Wielkie nadzieje i Emma.
Ravena, podasz jeszcze jakieś propozycję filmowe, które rozgrywają się w danych latach?

Ravena - 2010-11-05, 09:41

"Portret damy", choć uważam, że nic nie dorówna powieści, ale dla Malkovicha warto! I "Targowisko próżności", w tym przypadku również literacki pierwowzór bije na głowę filmowy... Ale mimo wszystko przyjemnie się ogląda ^^ Polecam też film o Jane Grey, z młodziutką Heleną Bonham-Carter, stary z lat 80-tych, nieźle zrealizowany Lady Jane. Z filmów w kostiumie historycznym polecam również "Pokój z widokiem" z tą samą aktorką, a także "Powrót do Howards End" :)
BlueEyed Girl - 2010-11-05, 11:36

Dziękuję za propozycję ;-)
Ravena napisał/a:
"Portret damy", choć uważam, że nic nie dorówna powieści, ale dla Malkovicha warto! I "Targowisko próżności",

Jak przeczytam książki, to na pewno obejrzę te filmy (wolę najpierw zapoznać się z powieściami). Vanity Fair już mam w swojej bibliotece :)

French Queen MARIE ANTOINETTE Ocena filmu: 7/10
The Age of Innocence Ocena filmu: 6/10

Tifa Lockhart - 2010-11-05, 15:22

Oglądałam Film ''Diunę''
I w sobotę obejrzałam jeszcze ''Milczenie owiec'' Dosyć ciekawe. Jednakże kilka szczegółów psuło trochę odbiór całego filmu.

BlueEyed Girl - 2010-11-05, 15:33

Tifa Lockhart napisał/a:
Oglądałam Film ''Diunę''

Książka, za którą muszę się wziąć zanim obejrzę filmy :)
Tifa Lockhart napisał/a:
I w sobotę obejrzałam jeszcze ''Milczenie owiec'' Dosyć ciekawe. Jednakże kilka szczegółów psuło trochę odbiór całego filmu

Film bardzo fajny, świetna gra Jodie Foster ;-)

Eva del Dolores - 2010-11-05, 16:31

Ravena napisał/a:
"Portret damy", choć uważam, że nic nie dorówna powieści, ale dla Malkovicha warto! I "Targowisko próżności", w tym przypadku również literacki pierwowzór bije na głowę filmowy... Ale mimo wszystko przyjemnie się ogląda ^^ Polecam też film o Jane Grey, z młodziutką Heleną Bonham-Carter, stary z lat 80-tych, nieźle zrealizowany Lady Jane. Z filmów w kostiumie historycznym polecam również "Pokój z widokiem" z tą samą aktorką, a także "Powrót do Howards End" :)


Rav, widzę same hity wyciągnęłaś z rękawa :mrgreen:
Ze swej strony mogę dodać jeszcze Gosford Park - to już początek XX wieku, ale również arystokratyczny światek w roli głównej.
Lata 30-ste XX wieku - Lawendowe Wzgórze
I Fortepian!
Jeśli może być thriller to Kobietę w bieli mogę jeszcze dodać .

jagus - 2010-11-05, 19:17

Tifa Lockhart napisał/a:
I w sobotę obejrzałam jeszcze ''Milczenie owiec'' Dosyć ciekawe. Jednakże kilka szczegółów psuło trochę odbiór całego filmu.

Uwielbiam ten film!! Oglądałam go wiele razy...

A ja bym zobaczyła Ojca Chrzestnego.... Ostatnio widziałam kilka lat temu i tęsknie za Alem....

Ravena - 2010-11-05, 21:55

Fortepian może być lekko kontrowersyjny... ale jak już Fortepian to może od razu "Jaśniejsza od gwiazd"? Która zresztą także wciąż przede mną. Dziwne że taka fanka Keatsa jak ja jeszcze nie widziała ostatniego filmu Campion ^^
Przez chwilę zastanawiałam się dlaczego nie znam Lawendowego Wzgórza! No, ale znam przecież ^^
Jaguś zgadzam się "Milczenie owiec" to wręcz fenomenalny popis aktorski. Ech, Anthony Hopkins, brrr...
A wiecie, że do polskich kin właśnie wkracza "Amadeusz" Formana? Wersja reżyserska, 20 minut dłuższa od poprzedniej premiery, która miała miejsce no, ileż to... dwie dekady temu? Ech, zobaczyć Amadeusza w kinie... Bezcenne! :D

Bruixa - 2010-11-19, 23:00

Ravena napisał/a:
Polecam też film o Jane Grey, z młodziutką Heleną Bonham-Carter, stary z lat 80-tych, nieźle zrealizowany Lady Jane.
Bardzo mi się ten film podobał, jak i Helena, którą pierwszy raz właśnie w nim widziałam.

Wczoraj w Alekino! pokazali film irański "Nikt nie rozumie perskich kotów". Niestety, przegapiłam początek i potem już niezbyt uważnie śledziłam akcję. :oops: Żałuję, bo to, co do mnie dotarło, było interesujące - migawki z ulicy, a przede wszystkim muzyka. Nie miałam pojęcia, że Persowie i Kurdowie grają takiego fajnego rocka. Podobała mi się nawet rapowana piosenka, a ten gatunek najczęściej mnie drażni i nie rozróżniam utworów ani wykonawców. Przy najbliższej powtórce mam zamiar obejrzeć jeszcze raz, tym razem uważnie.

Ishikawa - 2010-11-20, 12:56

Obejrzałam wczoraj film Bulwar Zachodzącego Słońca - niesamowity film w klimatach noir - podchodziłam sceptycznie ale warto, naprawdę :)
Taki pastisz na temat gwiazd Hollywood , szkoda że teraz takich nie kręca ...
http://www.filmweb.pl/fil...84ca-1950-31278

elfrun - 2010-12-27, 18:48

Ja ostatnio bylam oczarowana zdjeciami w filmie "Nostalgia aniola". Ta ekranizacja ksiazki Alice Sebold wyjatkowo mi sie podobala. Sceny w raju wrecz eksplodowaly kolorami. Magia blu ray zrobila swoje. :)

Jesli chodzi o nowosci to zakochalam sie w najnowszej produkcji BBC "Tessa de Umberville". Kilka godzin przesiedzialam przed telewizorem jak zaczarowana. Zarwalam noc ale zdecydowanie bylo warto.

Wreszcie udalo mi sie dostac w Norwegii trzeci sezon Tudorow i ze smutkiem doszlam do wniosku ze dwie poprzednie czesci podobaly mi sie bardziej.

M - 2010-12-30, 08:25

elfrun napisał/a:
Ja ostatnio bylam oczarowana zdjeciami w filmie "Nostalgia aniola". Ta ekranizacja ksiazki Alice Sebold wyjatkowo mi sie podobala. Sceny w raju wrecz eksplodowaly kolorami. Magia blu ray zrobila swoje. :)
Oglądałem ten film jakieś pół roku temu. Ogólnie dość ciekawy, choć fragmentami wiało nudą ;-) Niemniej, faktycznie ciekawe wizje pełne kolorów i barw.

elfrun napisał/a:
Wreszcie udalo mi sie dostac w Norwegii trzeci sezon Tudorow i ze smutkiem doszlam do wniosku ze dwie poprzednie czesci podobaly mi sie bardziej.
Bo pierwsze dwie serie faktycznie były o niebo lepsze. Jestem ciekaw IV sezonu, którego jeszcze nie udało mi się obejrzeć, choć miałem już ku temu okazję.

Ostatnio obejrzany:
Agora
Opowiada historię filozofki Hepatii, na tle zmagań pogan, chrześcijan i Żydów u schyłku świetności Cesarstwa Rzymskiego. Dowala po równo wszystkim religiom. Serce się kraja, kiedy patrzy się na zniszczenie biblioteki aleksandryjskiej. Na plus stanowczo ograniczenie wszelkich wątków miłosnych do minimum. Trochę mnie tylko irytowały ujęcia Ziemi z kosmosu, nie wiadomo w zasadzie po co umieszczone w filmie. Ogólnie mimo wszystko polecam, warto mieć świadomość jakie filmy w Polsce przechodzą bez echa, bo nie są zbyt... poprawne politycznie (Agora szła w kinach przez tydzień, pozbawiona jakiejkolwiek reklamy - przynajmniej ja się o niej dowiedziałem okrężną drogą).

Ishikawa - 2010-12-30, 10:16

Dzisiaj może obejrzę Tramwaj zwany pożądaniem z Vivien Leigh *_*
Ravena - 2010-12-30, 16:04

No nie wiem, ja o Agorze sporo słyszałam i czytałam, właśnie w mediach, więc nie powiem, żeby była pozbawiona rekalmy. Fakt, że nie takiej jak najnowszy HP... ^^
Ishikawa napisał/a:
Dzisiaj może obejrzę Tramwaj zwany pożądaniem z Vivien Leigh

Uwielbiam tą panią :)

Ishikawa - 2010-12-30, 20:53

Raveno, mnie ogarnęła jakaś mania na Vivien i Clarka (rano znowu Przeminęło z wiatrem u mnie gościło na ekranie:P)
Przed wczoraj oglądałam bardzo fajna komedię z Clarkiem " ICH NOCE ", super, takich aktorów już nie ma ...

Ravena - 2011-01-03, 10:37

Ich noce! No pewnie, oglądałam jako nastolatka, naprawdę świetne! :mrgreen:
Ishikawa - 2011-01-03, 13:46

Wczoraj obejrzałam My Fair Lady z Audrey Hepburn - kolejny film z ta aktorką,który mimo wspaniałych recenzji był dla mnie kompletną, trzy godzinną klapą...nie wiem...wynudziłam się jak mops...Jednak jak mi wpadnie książka to ją przeczytam ;)
Paleolog - 2011-01-03, 19:08

A ja widziałem "Naiwniaka" z jednym z moich bogów szklanego ekranu, Newmanem Paulem.

Bardzo ciepły, przyjemny film z zacnymi dialogami.

M - 2011-01-10, 14:52

Obejrzałem film "Salt" z Angeliną Jolie i Danielem Olbrychskim. No cóż, film słabiutki. Scenariusz przewidywalny jak film porno ;-) Wychudzona Angelina zagrała bardzo słabo i nieautentycznie. Dobra rola Daniela Olbrychskiego. Według mnie scenarzyści i reżyser polecieli za bardzo po łebkach z niektórymi wątkami, przez co film nie sprawiał wrażenia spójnego. Po prostu czegoś mi w nim brakowało... ale i tak warto obejrzeć, aby się pośmiać jak bulimiczka Angelina leje wszystkich mężczyzn ;-)
Ishikawa - 2011-01-10, 15:37

Mi się Salt podobał - m.in dla tego,że przeczytałam wiele negatywnych recenzji i byłam nastawiona z góry na "nie". Po wyjściu z kina szybko o nim zapomniałam, ale do zjedzenia popcornu i kwaśnych żelek w kochanym towarzystwie to czemu nie :D
Ishikawa - 2011-01-10, 15:47

aaaa, no i co ja widziałam ostatnio ?
Otóż obejrzałam wszystkie dodatkowe materiały z Przeminęło z Wiatrem - dla konesera niesamowite uczucie słuchać biografii Leigh,Gamble, de Hamilton i reszty.
I to z ust zarówno ich samych (de Hamilton jako Melania) jak i przyjaciół.
Stwierdzam, że kino nigdy nie było równie magicznie jak wtedy .

W jednym z wywiadów na temat Gabla,pada stwierdzenie,że dzisiejsi aktorzy (wywiad jest z lat 80 prawdopodobnie) są jak galaretka cytrynowa - niby czuć cytryny,ale to tylko imitacja ;)

Dzisiaj widziałam świent film dokumentalny, o tym jak się bawią młodzi ludzi na wsi.
Wsi bez pracy,perspektyw, rozrywek,pieniędzy. Film ten ma tytuł "Czekając na sobotę".
http://www.filmweb.pl/fil...%99-2010-598657
Szkoda mi tych ludzi, szczególnie dziewczyn które dla zarobku tańczą nagie i dają się obłapiać chłopakom z dyskoteki...No ale każdy ma ponoc wybór....

Córka Lavransa - 2011-01-10, 18:50

Martinus, ja "Salt" nie obejrzałam do końca. Mój mąż piał ze śmiechu, kiedy Angelina "walczyła", komentując, że musieli ją poubierać w kurtki i czapy, żeby ją w ogóle było widać... Słabe rzeczywiście.

Teraz oglądam miniserial "Filary ziemi" na podstawie powieści Kena Folleta. Nie skojarzyłabym raczej tego nazwiska z powieścią o XII-wiecznej Anglii, a tu proszę. Serial czasami naiwny, czasami się trochę ciągnie, ale jestem w połowie (zaliczyłam 4 odcinki) i jeszcze mam ochotę na resztę, a to już duży plus. :)

Z filmów obejrzałam ostatnio "TRON" - ten stary, z prawdziwym młodym Jeffem Bridgesem. Zestarzał się ten film, ale przyjemnie się oglądało. Teraz zabiorę się za "TRON: Legacy".

Ishikawa - 2011-01-15, 22:23

Jednym okiem kuknęłam ;) "Dziewczęta z Nowolipek", nawet jestem zaciekawiona powieścią Gojawiczyńskiej na podstawie której zrobiono film.
Córka Lavransa - 2011-01-15, 22:40

Powiem jedno - jest urocza. :) Spróbuj. Lekko dramatyczna w takim starym stylu. Skojarzenia z Mieczysławą Ćwiklińską nasuwają się w trakcie lektury same. :)
Ishikawa - 2011-01-15, 22:44

ooo tak ? Podczas oglądania filmu miałam wrażenie takiej miernoty,brudu i biedy i że ksiązka musi być smutna i ciężka, dziewczyny lekko nie miały...a tu taka nowina:D
Córka Lavransa - 2011-01-16, 18:45

Lekko nie miały, to prawda. Ja jednak miałam na myśli nie tyle treść, co formę. "Dziewczęta..." są napisane takim już teraz archaicznym, lekko naiwnym stylem. Przyniosłam je sobie dzisiaj od mamy i przerzuciłam kilka kartek. Z chęcią przeczytam je znowu. :)
Jelon - 2011-01-18, 11:49

Ostatnio byłem na nowej, niby super produkcji polskiej myśli komediowej - "Weekend". Okazało się, że zdecydowanie był to film poniżej oczekiwań. Liczyłem, że będzie śmieszni... A zaśmiałem się może trzy razy w ciągu całego filmu.
M - 2011-01-18, 11:58

Jelon napisał/a:
Ostatnio byłem na nowej, niby super produkcji polskiej myśli komediowej - "Weekend". Okazało się, że zdecydowanie był to film poniżej oczekiwań. Liczyłem, że będzie śmieszni... A zaśmiałem się może trzy razy w ciągu całego filmu.
Bo to jest komedia kryminalna, więc wątki komediowe niekoniecznie były głównym celem reżysera ;-) A że film poniżej oczekiwań, to wiadomo - polska kinematografia ;-)

Wczoraj obejrzałem Taksówkarza. Klasyka amerykańskiego kina, ale długo podchodziłem do tego jak do jeża, a okazało się, że film jest po prostu genialny.
Obraz miasta pełnego syfu, smrodu, ludzi o resztkach moralności, widziany oczyma sfrustrowanego taksówkarza, jest po prostu przerażająco smutny. De Niro, jako tytułowy taksówkarz stworzył kreację tak ogromnie realistyczną i fascynującą, że należą mu się ukłony do ziemi. Nie chce mi się rozpisywać, ale film naprawdę warto znać :)

Jelon - 2011-01-18, 12:38

Wiesz Martinusie - Takie filmy jak "Chłopaki nie płaczą", czy "Poranek kojota" mógłbym oglądać całymi dniami;) Więc liczyłem na coś więcej.

Co do "Taksówkarza" to z pewnością będę musiał go obejrzeć - po takiej recenzji;)

Ishikawa - 2011-01-23, 06:59

Byłam wczoraj na Turyście - aktorzy jakoś tak miałko grali, ale.....nawet się dobrze bawiłam, piękna Wenecja, ANgelina i Johnny...może być :)
Bruixa - 2011-01-23, 21:46

Ishikawa napisał/a:
Byłam wczoraj na Turyście

Przymierzałam się do "Turysty", ale przeczytawszy recenzję stwierdziłam, że to remake francuskiego filmu, który niedawno widziałam w telewizorze i to mnie skutecznie ostudziło.

W "Ale kino!" obejrzałam dokumentalny film "Yes-meni naprawiają świat" o dwóch alterglobalistach, którzy w oryginalny sposób walczą z wielkimi korporacjami. Gdyby kogoś przypadkiem zainteresowało. to TU znajdzie więcej informacji.

Jelon - 2011-02-02, 15:08

Byłem na "Och, Karol 2". Film nie wymaga myślenia, z pewnością. Ale komedia jest ciekawa i przyjemna dla widza, który chce się odstresować po ciężkim dniu.
Ishikawa - 2011-02-02, 16:01

Widziałam dzisiaj...bardzo smutny film "Skłóceni z życiem" - był to ostatni film Clarka Gable'a oraz Marylin Monroe. Clark po nakręceniu zmarł na atak serca, a Marylin popełniła samobójstwo. Tytuł doskonale oddaje fabułę filmu...
Jelon - 2011-02-03, 12:29

A oglądał ktoś może "Jak zostać królem"?
Eva del Dolores - 2011-02-03, 12:59

Wczoraj po raz enty obejrzałam "Gwiezdne wrota" czyli film, który mogę oglądać ilekroć pojawi się na ekranie i nigdy mi się nie znudzi ^^
Córka Lavransa - 2011-02-03, 16:12

Jelon, jeszcze nie, mam w planach. Widziałeś? Warto?

I mały off-topic - okulary przyszły...? ;-)

Paleolog - 2011-02-06, 12:56

Właśnie skończyłem oglądać "Juliusza Cezara" z 2002 roku. Zaskakująco dobry, zwłaszcza na tle ostatnich filmów w pseudo klimacie starożytnego Rzymu ("Centurion", nadchodzący "IX Legion", że o ciut dawniejszym "Królu Arturze" litościwie nie wspomnę).

Świetnie dobrana obsada - znakomity Wercyngetoryks, doskonały Richard Harris w roli Sulli, dobrze wkomponowani Pompejusz, Katon (w tej roli Christopher Walken), Cezar (choć akurat do niego początkowo jakoś nie mogłem się przekonać)... tak wymieniać można by długo. I tylko Marek Antoniusz i Kleopatra pozostają w cieniu tego co pokazali Purefoy i Marshall w "Rzymie", no ale nie wymagajmy niemożliwego.

Film w starym stylu, kiedy ważniejsze niż pola bitwy były dialogi i napięcie budowane pomiędzy bohaterami. Jest co prawda mniej wystawny niż wspomniane wyżej 'hity', za to dużo bardziej warty poświęconego czasu (a tego trzeba mieć sporo, film trwa bowiem 4 godziny :) ja oglądałem w trzech turach)

Polecam z czystym sumieniem

Ravena - 2011-02-06, 14:50

Paleolog napisał/a:
że o ciut dawniejszym "Królu Arturze" litościwie nie wspomnę).

Wspomniałeś. Nielitościwie dla mojej pamięci.... A sądziłam, że już dawno pogrzebałam tego, tego... No, to coś w mrokach zapomnienia... :roll:

Tina - 2011-02-06, 15:34

Paleologu, muszę przyznać, że zachęciłeś mnie bardzo do obejrzenia tego filmu. Poszukam.

Ravena napisał/a:
A sądziłam, że już dawno pogrzebałam tego, tego... No, to coś w mrokach zapomnienia...

Postaraj się, aby to coś pozostało w mrokach zapomnienia. Innych miejsc pamięci nie warto tym zaprzątać.

Też historycznie, choć czasy zupełnie inne - Kochanice króla. Dawno już chciałam obejrzeć, teraz właśnie nadarzyła się okazja. Nie zawiodłam się, zwłaszcza, że wcześniej sporo dobrego słyszałam o samym filmie i aktorstwie Portman.

elfrun - 2011-02-06, 18:33

Ja ostatnio nie moge sie odkleic od pierwszej serii Star Trek.
Córka Lavransa - 2011-02-06, 19:49

Ravena napisał/a:
A sądziłam, że już dawno pogrzebałam tego, tego... No, to coś w mrokach zapomnienia... :roll:


No co Ty, kościstą Ginewrę w skórzanym bikini chciałaś pogrzebać...?
Gdybyśmy tak wszyscy pogrzebali, to kto by krzyczał "Nigdy więcej"? :mrgreen:

Jelon - 2011-02-07, 13:09

Córka Lavransa napisał/a:
Jelon, jeszcze nie, mam w planach. Widziałeś? Warto?

I mały off-topic - okulary przyszły...? ;-)


Właśnie nie oglądałem, ale chciałbym się wybrać;)

Co do okularów: przyszły, ale niezbyt do mnie pasowały. Postanowiłem odesłać i wybrać nowe;) Teraz ju jst dużo lepiej;) Niestety ni mam możliwości dodać zdjęcia, el jeśli tylko dorwę jakiś aparat, to zdjęcie się pojawi na forum:)

Ravena - 2011-02-07, 15:51

Tina napisał/a:
Nie zawiodłam się, zwłaszcza, że wcześniej sporo dobrego słyszałam o samym filmie i aktorstwie Portman.

A propos Portman, to jutro sobie urządzam seans przy "Czarnym łabędziu". Koleżanka mnie dzisiaj skutecznie zchęciła do filmu :)

Córka Lavransa - 2011-02-07, 21:05

Mnie do "Łabędzia" nieskutecznie zniechęcają. Wiedźmo, czekam na opinię.

Cytat:
Niestety ni mam możliwości dodać zdjęcia, el jeśli tylko dorwę jakiś aparat, to zdjęcie się pojawi na forum:)


Widziałam, przeczytałam, odnotowałam - nie masz wyjścia, stań na głowie, a pokaż. :mrgreen:

Tak jak wspominałam ostatnio, obejrzałam "Jak zostać królem". Miły film, taki spokojny, bez fajerwerków, a jednak budzący emocje. Świetny Colin Firth, mam nadzieję, że dostanie Oskara, bo człowiek, który potrafi jednocześnie zagrać kogoś tak wyniosłego i niewzruszonego jak pan Darcy, i kogoś tak kruchego i emocjonalnego jak król Jerzy, jest bardzo dobrym aktorem.
Miło było znowu zobaczyć Jennifer Ehle, ona rzeczywiście z biegiem lat coraz bardziej przypomina (zewnętrznie) Meryl Streep.
I jeszcze jedno - bardzo lubię Helenę Bonham Carter w "normalnych" rolach. To kolejny atut tego filmu.
Polecam. :)

Tina - 2011-02-07, 22:19

Byłam w kinie studyjnym na "Mr. Nobody". Swoją drogą pierwszy raz oglądałam film w bardzo ciekawej sali - na 20 osób.

Film ciężko jakoś całościowo ogarnąć, jednak wywarł na mnie spore wrażenie. Poszczególne sekwencje. Zresztą całość też. Bardzo zakręcony, nie wiadomo co wziąć za punkt wyjścia, przez pewien czas odnosiłam wrażenie, że to taki bełkot, który można sobie interpretować wedle gustu (czego nie lubię), jednak potem zmieniłam zdanie i przez większość filmu (choć zwłaszcza pod koniec) siedziałam wgnieciona w fotel. Przede wszystkim ze względu na emocje, których pełno jest w całym filmie.
Muszę obejrzeć to ponownie. Czuję, że wiele rzeczy mi umknęło. Film trwa trochę ponad dwie godziny, a ja odczułam jakby to było zdecydowanie więcej. Coś jest z tym czasem...


A wczoraj wieczorem obejrzałam sobie drugą i trzecią część "Gwiezdnych wojen". Trzecią byłam tak absolutnie zachwycona, że chciałam jeszcze przypomnieć sobie początek cyklu, bo dość dawno oglądałam, ale było już późno. Jednak dziś to zrobię.

Ravena - 2011-02-08, 12:55

Cytat:
I jeszcze jedno - bardzo lubię Helenę Bonham Carter w "normalnych" rolach. To kolejny atut tego filmu.

W nienormalnych też ją lubię. Całą ją lubię :D
Córka Lavransa napisał/a:
Mnie do "Łabędzia" nieskutecznie zniechęcają. Wiedźmo, czekam na opinię.

Nie omieszkam napisać chośby słówka :->

Tina - 2011-02-08, 13:12

Nie obejrzałam w końcu tych "Gwiezdnych wojen", ale skusiłam się na "Wszystko, co kocham". I zawiodłam się trochę. Po czytanych recenzjach spodziewałam się filmu, który oddaje klimat czasu stanu wojennego z perspektywy młodych ludzi, których te wydarzenia nie interesują i starają się korzystać z młodości. Może i tak rzeczywiście jest, ale mi przede wszystkim rzuciły się w oczy właśnie elementy wskazujące na stan wojenny, których ponoć miało być wyjątkowo niewiele. Oglądało się może przyjemnie, ale całkowicie obojętnie.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-02-08, 13:15

Mam ochotę obejrzeć film pt. Cienista dolina, bazujący na biografii C.S. Lewisa z Anthonym Hopkinsem w roli głównej. :) Może ktoś z Was widział? :)
Tina - 2011-02-08, 13:31

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
film pt. Cienista dolina, bazujący na biografii C.S. Lewisa

Nawet nie wiedziałam, że taki film istnieje. Ale jak byłaby okazja, chętnie obejrzałabym. Co prawda czytałam kiedyś jakąś biografię Lewisa, ale było to dawno i większość informacji mi umknęło, więc byłaby to okazja, aby sobie przypomnieć.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-02-08, 13:48

Tina napisał/a:
Nawet nie wiedziałam, że taki film istnieje. Ale jak byłaby okazja, chętnie obejrzałabym. Co prawda czytałam kiedyś jakąś biografię Lewisa, ale było to dawno i większość informacji mi umknęło, więc byłaby to okazja, aby sobie przypomnieć.


Ja też nie wiedziałem. Czytałem notkę do książki "Smutek" Lewisa (niedawno wydanej przez wyd. Esprit) i tam padło twierdzenie, że powstał na bazie tej książki film, o tym właśnie tytule. Dodano, że wielu uważa, że to najlepsza rola Anthonego Hopkinsa.

Zaciekawiło mnie to i staram się film dostać. :)

Weronika - 2011-02-08, 17:01

Słuchajcie!Bardzo poszukuję informacji na temet filmu - "Marcela",jest to film czeski,dokumentalno-fabularny.Nic więcej o nim nie wiem.Widziałam raz,przypadkowo,nie w całości i do teraz nie umiem w to uwierzyć,że takie coś ktoś(kto?)nakręcił.
Ishikawa - 2011-02-08, 18:18

Polecam Wam film Darling I lowe ju... :lol: na Yt można zobaczyć :)
Tina - 2011-02-08, 20:12

Weronika napisał/a:
Bardzo poszukuję informacji na temet filmu - "Marcela"

http://www.filmweb.pl/film/Marcela-2007-443430

Aż takie to trudne? Co prawda nie ma tam za wiele informacji, ale zawsze coś.

Córka Lavransa - 2011-02-08, 20:20

Ravena napisał/a:
W nienormalnych też ją lubię. Całą ją lubię :D


Ja też, ale te "normalne" to ostatnio rzadkość, dlatego to napisałam. :)

Sol - 2011-02-09, 23:12

Ja szczerze wszystkim polecam "Czarnego Łabędzia" - oglądałam go jak zaczarowana, jest niesamowity. Aronofsky jak zwykle stanął na wysokości zadania, a Portman i Cassel - jak zwykle byli rewelacyjni.
Jelon - 2011-02-10, 14:41

No właśnie po recenzji koleżanki i opisie niektórych scen doszedłem do wniosku, że lepiej zrobię, jak nie pójdę na ten film;) Chociaż sam scenariusz bardzo ciekawy:)
Ravena - 2011-02-10, 17:58

Na niektóre sceny można przymknąć oko. Wprawdzie miałam się za niego zabrać wcześniej, ale się jakoś nastroić nie mogę... :roll: Obejrzałam za to "Różyczkę" i mi się spodobała. Może bez fajerwerków, ale da się oglądać.
Uczniu, jak tam ta "Cienista Dolina", jakie wrażenia?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-02-10, 18:24

Ravena napisał/a:
Uczniu, jak tam ta "Cienista Dolina", jakie wrażenia?


Bardzo sobie chwalę. Lubię takie filmy, a już zwłaszcza takie, które bazują na biografii jednego z moich ulubionych pisarzy. Współczesny kinomaniak powiedziałby, że nudny, że mało akcji itp. Ale za to doskonale oddaje klimat czasów, w których żył C.S. Lewis. Polecam, jeśli kiedyś się natkniesz Raveno. :)

Ravena - 2011-02-10, 18:26

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Polecam, jeśli kiedyś się natkniesz Raveno. :)

Skoro polecasz, to pewnie prędzej czy później się natknę ;-)

Córka Lavransa - 2011-02-11, 22:47

Dzięki Uczniowi wylałam dzisiaj trochę łez. Obejrzałam "Cienistą dolinę".
Widziałam ten film już kiedyś, dzisiaj postanowiłam go sobie przypomnieć. Sir Anthony Hopkins wielkim aktorem jest, to pewne. Mam duży szacunek dla mężczyzn, którzy nie wstydzą się płakać...

The pain now is a part of happiness then. That's the deal.

Słowa, które nieprędko zapomnę.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-02-12, 09:38

Córka Lavransa napisał/a:
Obejrzałam "Cienistą dolinę".
Widziałam ten film już kiedyś, dzisiaj postanowiłam go sobie przypomnieć. Sir Anthony Hopkins wielkim aktorem jest, to pewne. Mam duży szacunek dla mężczyzn, którzy nie wstydzą się płakać...

The pain now is a part of happiness then. That's the deal.

Słowa, które nieprędko zapomnę.


Cieszę się, że moje słowa kogoś zainspirowały do obejrzenia filmu. :) Ja wczoraj obejrzałem drugi raz, choć już nie w całości. A dziś przyszedł do mnie "Smutek" C.S. Lewisa, na którym, na opasce reklamowej jest kadr z filmu z informacją, że powstał on na motywach tej właśnie książki. Nie omieszkam jej przeczytać.

Raveno, już dwie osoby rekomendują Cienistą dolinę. :)

Ravena - 2011-02-12, 16:02

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Raveno, już dwie osoby rekomendują Cienistą dolinę.

Mam to na względzie :)

Raziel - 2011-02-24, 20:49

Mam już dość kombinowania co obejrzę, kiedy, ciągłego przesuwania itp.
Od jutra oglądam "Ojca chrzestnego" - wszystkie trzy części. To propozycja nie do odrzucenia ;-)

Córka Lavransa - 2011-02-24, 20:55

Raziel, ja czasami robię sobie filmowe maratony. Kiedyś obejrzeliśmy z mężem całego "Ojca chrzestnego", jedną część za drugą, innym razem całego "Władcę Pierścieni".
Ale do moich ulubionych i regularnie powtarzanych należy maraton "X-Men". :mrgreen:

Ostatnio widziałam "Wolverine" z Hugh Jackmanem i "Wszystko dla niej" z Russellem Crowe. :)

Raziel - 2011-02-24, 20:57

Ja jeszcze nigdy nie robiłem, ale myślę, że z historią mojej ulubionej mafii się uda. Nawiasem mówiąc od dawna mam zamiar w końcu zacząć nadrabiać filmowe zaległości, ale mam tysiąc innych rzeczy zwykle do roboty.
Erendis - 2011-02-24, 21:16

Właśnie wróciłam z Wściekłych psów. Muszę się przespać z tym filmem, tak samo jak wcześniej z Pulp Fiction. Ale ogólne wrażenia bardzo dobre, podobają mi się gangsterskie klimaty w wykonaniu Tarantino, już teraz czuję potrzebę, żeby obejrzeć więcej jego filmów. A w głośnikach już leci mi soundtrack z filmu. :mrgreen:

Ogólnie oglądam niewiele filmów, ale ostatnio starałam się trochę nadrobić zaległości. Przez ferie obejrzałam 14 filmów, trochę z tego chciałam obejrzeć "od zawsze", trochę czeskiego kina, i - co najważniejsze - dwa razy byłam w kinie (kino Pod Baranami w Krakowie jest super).

Dziwny przypadek Benjamina Buttona
Samotni
Opowieści o zwyczajnym szaleństwie
Emma (1996)
The Social Network
Dziewczyna z Perłą
Life of Brian
Brokeback Mountain
Czarny Łabędź
Jak zostać królem
Do Czech razy sztuka
Slumdog: Milioner z ulicy
Parnassus
Pulp Fiction

Raziel, też ostatnio zastanawiam się poważnie nad Ojcem Chrzestnym ^^

Tina - 2011-02-25, 00:11

Erendis napisał/a:
The Social Network
Dziewczyna z Perłą(...)
Brokeback Mountain
Czarny Łabędź(...)
Slumdog: Milioner z ulicy
Parnassus
Pulp Fiction

Oglądałam i wszystkie mi się w jakimś stopniu spodobały.

"Jak zostać królem" obejrzę w najbliższym czasie.

Obejrzałam ostatnio trzy filmy Davida Finchera - "Social Network", "Siedem" i "Podziemny krąg". Wszystkimi jestem zachwycona, zwłaszcza tym ostatnim. Teraz zabrałam się za "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona", ale nie wiem czy zmogę ten film, bo jest on dość długi i późno jest.

Erendis napisał/a:
kino Pod Baranami w Krakowie jest super

Jedyne kino studyjne w Krakowie, w którym byłam to Ars. Ale do Kina pod Baranami też chętnie bym się wybrała. Można się kiedyś umówić ^^

Erendis napisał/a:
ostatnio zastanawiam się poważnie nad Ojcem Chrzestnym

Kiedyś muszę sobie wszystkie części przypomnieć. Tak samo zresztą z "Władcą Pierścieni".

Tifa Lockhart - 2011-02-25, 05:06

Córka Lavransa napisał/a:
maraton "X-Men". :mrgreen:

:D Ja nie robię sobie maratonów z wszystkich filmów. Ale za to potrafię co tydzień oglądać jakąś część filmu albo kreskówki. :D A widziałaś zapowiedzi nowego filmu?

Paleolog - 2011-02-25, 12:44

Przymierzam się do ściągnięcia serii "Filantrop" z Jamesem Purefoyem - widziałem urywki i rzecz prezentowała się ciekawie.
Córka Lavransa - 2011-02-25, 20:23

Tifa Lockhart napisał/a:
A widziałaś zapowiedzi nowego filmu?


Chodzi ci o "X-men: pierwsza klasa"? Nie jestem przekonana do tego tytułu. Obawiam się, że będzie z tego taki trochę "High School Musical"... Za to czekam na kolejnego Wolverine'a, ma być w 2012 roku, a reżyseruje Darren Arronofsky. :)

jagus - 2011-02-27, 21:23

W piątek postanowiłam się całkowicie "odmóżdżyć" i pośmiać więc zaaplikowałam sobie Wyznania zakupoholiczki jako że byłam niedawno posądzana o tą przypadłość :) Pośmiałam się i dobrze mi to zrobiło.

Widziałam ostatnio, a raczej wytrzymałam 20 min Klub miłośników Jane Austin (uśmiech do naszych forumowych miłośniczek, bo chyba przez te miesiące nie zmienił się ;-) ) i musze powiedzieć, że katastrofa jak dla mnie. Nudne, nudne i jeszcze raz nudne.

Aura - 2011-02-28, 15:02

Cytat:
Widziałam ostatnio, a raczej wytrzymałam 20 min Klub miłośników Jane Austin (uśmiech do naszych forumowych miłośniczek, bo chyba przez te miesiące nie zmienił się ) i musze powiedzieć, że katastrofa jak dla mnie. Nudne, nudne i jeszcze raz nudne.

Ojej :( A chciałam obejrzeć ten film. Choć trzeba przyznać, że książka też zbyt fascynująca nie jest.
Chciałabym też obejrzeć Burleskę i Czarnego Łabędzia.

Prawdę mówiąc, nie pamietam, kiedy ostatnio oglądałam jakiś film. Ale nie przepadam za filmami, trochę mnie nudzą. Jeśli już mam coś oglądać, to zdecydowanie wolę seriale.

elfrun - 2011-02-28, 18:23

Wlasnie obejrzalam "Podroze Guliwera". Film bardzo mi sie podobal. Jest wyjatkowo zabawny. W kilku momentach nieomal plakalismy z moim synem ze smiechu. Jack Black stworzyl niesamowita kreacje aktorska w tym filmie. Jak dla mnie jest geniuszem komedii i w tym gatunku zdecydowanie jest wybitny. Uwielbiam jego zywiolowosc, niezwykla mimike, osobisty urok. Niezrownany!
Ostatnio jestem pod coraz wiekszym wrazeniem serii filmow STAR TREK. Ogladam wlasnie pierwsza serie z 1966.

Erendis - 2011-02-28, 18:56

Aura napisał/a:
Cytat:
Widziałam ostatnio, a raczej wytrzymałam 20 min Klub miłośników Jane Austin (uśmiech do naszych forumowych miłośniczek, bo chyba przez te miesiące nie zmienił się ) i musze powiedzieć, że katastrofa jak dla mnie. Nudne, nudne i jeszcze raz nudne.

Ojej :( A chciałam obejrzeć ten film. Choć trzeba przyznać, że książka też zbyt fascynująca nie jest.

A mi się bardzo podobał, oglądałam go chyba trzy razy, kiedy tylko trafiłam na niego w HBO. Niezwykle ciepły i przyjemny film, ma fajny klimat. Zawsze chciałam mieć fryzurę, jaką ma w tym filmie aktorka grające Prudie, tylko zawsze brakowało mi odwagi :mrgreen:

Tina napisał/a:
Jedyne kino studyjne w Krakowie, w którym byłam to Ars. Ale do Kina pod Baranami też chętnie bym się wybrała. Można się kiedyś umówić ^^

Musimy się umówić w którąś sobotę czy coś (:

Tina - 2011-02-28, 19:22

Staram się w miarę możliwości oglądać pozycje z cyklu animacji studia Ghibli na Kulturze. Ostatnio - "Ruchomy zamek Hauru". W niektórych momentach mi się nudziło, ale ten film jest tak ładny, ma tak ładne przesłanie, że trudno go nie docenić. Z filmów Hayao Miyazakiego najbardziej spodobała mi się "Podniebna poczta Kiki". Ale jeszcze trzy filmy tego reżysera chciałabym obejrzeć. A dziś obejrzę film jego syna - "Opowieści z Ziemiomorza".

Erendis napisał/a:
Musimy się umówić w którąś sobotę czy coś (:

Z pewnością ;-) Bo się nam jakoś kontakt urwał.

Córka Lavransa - 2011-02-28, 19:52

Erendis napisał/a:
Zawsze chciałam mieć fryzurę, jaką ma w tym filmie aktorka grające Prudie, tylko zawsze brakowało mi odwagi :mrgreen:


Specjalnie sprawdziłam, a tu... takie grzeczne uczesanko. :) Spróbuj, Erendis... :)
Ja ten film pamiętam, jak przez mgłę, jako kolejny obyczajowy wleciał-wyleciał, który z Jane Austen niewiele miał wspólnego.

Podpuszczona przez Paleologa obejrzałam "Manhunter" na podstawie powieści Thomasa Harrisa "Czerwony smok". Jako film sensacyjny z lat 80-tych byłby niezły (ach, te różowe szorty...), choć nadal uważam, że w "Cobrze" był lepszy, mroczny klimat. Niestety, efekt psuje zupełnie "niewłaściwy" Hannibal Lecter. I nie jest to absolutnie wina aktora, po prostu nie potrafię się zupełnie uwolnić od rewelacyjnej kreacji Anthony'ego Hopkinsa. Jest za jasno, za czysto, a Lecter zbyt zwykły...
Świetny natomiast Dollarhyde. W tym momencie Ralph Fiennes z remake'u przegrywa pojedynek.

Bruixa - 2011-02-28, 22:06

Tina napisał/a:
Ostatnio - "Ruchomy zamek Hauru". W niektórych momentach mi się nudziło, ale ten film jest tak ładny, ma tak ładne przesłanie, że trudno go nie docenić. (...) A dziś obejrzę film jego syna - "Opowieści z Ziemiomorza".
Też obejrzałam "Ruchomy zamek Hauru", bo czytałam kiedyś recenzje z tego filmu i bardzo go byłam ciekawa. Podobał mi się - raz po raz zaskakiwał zwrotami akcji + ciekawe pomysły. Chociaż logika opowieści ciut dziurawa, a za mangową estetyką nie przepadam (mam na myśli te słodkie buźki z oczami jak spodki, bo sceneria bardzo fajna).
"Opowieści z Ziemiomorza" niestety, przegapiłam - może jeszcze powtórzą...

Jelon - 2011-03-01, 12:12

Ludzie! Toż to wczoraj Oscary były;) Jak tam po wynikach? Zadowoleni?;) Mało kto jest nimi zaskoczony.
Erendis - 2011-03-01, 20:01

Córka Lavransa napisał/a:
Specjalnie sprawdziłam, a tu... takie grzeczne uczesanko. :) Spróbuj, Erendis... :)
Ja ten film pamiętam, jak przez mgłę, jako kolejny obyczajowy wleciał-wyleciał, który z Jane Austen niewiele miał wspólnego.

Grzeczne, ale krótkie, a teraz uparcie zapuszczam włosy ;-)

Jelon napisał/a:
Ludzie! Toż to wczoraj Oscary były;) Jak tam po wynikach? Zadowoleni?;) Mało kto jest nimi zaskoczony.

Ja miałam nadzieję, że to "Czarny łabędź" dostanie Oscara za najlepszy film...

Córka Lavransa - 2011-03-01, 20:06

A widział ktoś - tak a propos - "Prawdziwe męstwo"? Podobno mała była pewniakiem do Oskara, nie chcieli, żeby weszła w paradę Natalie Portman to wrzucili ją w rolę drugoplanową i nic z tego nie wyszło...

PS.
W temacie oskarów - z małej litery, zdecydowanie. Właśnie widziałam film "Fighter", który zdobył oskara dla najlepszej aktorki drugoplanowej i najlepszego aktora drugoplanowego. I powiem krótko - film traktuje o boksie. W kategorii filmów o boksie gradacja wygląda tak:
Szalony Byk
długo, długo nic
Rocky/Bokser
długo, długo nic
saga Zmierzch
długo, długo nic
Fighter.

Fighter to słaby, wtórny, nudny film. Potworna strata czasu. I słówko do Akademii - jak nie macie pod ręką filmów godnych nagrody, to jej nie przyznawajcie, bo się ośmieszacie po raz kolejny.

Eva del Dolores - 2011-03-02, 22:58

Mi się bardzo podobał "Jak zostać królem". Wprawdzie innych nominowanych nie oglądałam, więc nie mogę powiedzieć, czy najbardziej zasłużył na Oscara, ale to pierwszy film od dwóch lat przy którym nie żałuję wydanych pieniędzy na kino....

Ja mam taką fryzurę jak Prudie :)
Jeśli o coś takiego chodzi?

Paleolog - 2011-03-05, 12:58

Córka Lavransa napisał/a:
PS.
W temacie oskarów - z małej litery, zdecydowanie. Właśnie widziałam film "Fighter", który zdobył oskara dla najlepszej aktorki drugoplanowej i najlepszego aktora drugoplanowego. I powiem krótko - film traktuje o boksie. W kategorii filmów o boksie gradacja wygląda tak:
Szalony Byk
długo, długo nic
Rocky/Bokser
długo, długo nic
saga Zmierzch
długo, długo nic
Fighter.


Ja bym dodał jeszcze "Między linami ringu" z Newmanem. Gdzieś pomiędzy 'Szalonym...' 'i długo, długo nic' Albo może nawet i przed, czemu nie ;-)

Córka Lavransa - 2011-03-05, 20:35

Aaaa, jak z Newmanem, to zdecydowanie przed. :) Muszę zdobyć i obejrzeć. :)
Raziel - 2011-04-10, 22:06

Widziałem po raz tysięczny Rocky 2 - nadal kocham ten film, mimo całej jego tandety.
Żabka - 2011-04-11, 11:48

A ja ostatnio miałam możliwość zobaczyć ekranizację książki "Piekło pocztowe"...
Powiem szczerze, że jak na ekranizację to całkiem nieźle im wyszło. Wiadomo nasza wyobraźnia jest bez porównania lepsza, ale w końcu to tylko scenariusz oparty na książce a nie wierne odwzorowanie... Czytałam na temat tego filmu na jednym z portali i ludzie bardzo negatywne opinie dawali... Jednak według mnie nie można zbyt dużo wymagać od ekranizacji. Nie mówiąc o tym, że Pratchett pisze przerysowane postacie, które ciężko odwzorować... Może gdyby to było anime... ;-)

Ravena - 2011-04-11, 19:47

Mój stosik filmów rośnie i rośnie, a ja wciąż nie mam kiedy ich obejrzeć... :roll:
Co nie przeszkadza mi dokładać wciąż nowych. Dołączyłam rekomendowaną przez Ucznia i Córkę "Cienistą Dolinę", jak również rozglądam się za innym filmem o angielskich pisarzach, z sąsiedniego niejako wątku "Pandaemonium".

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-04-11, 19:52

Ravena napisał/a:
Dołączyłam rekomendowaną przez Ucznia i Córkę "Cienistą Dolinę"


Koniecznie, koniecznie. Piękny film. :)

Córka Lavransa - 2011-04-13, 20:12

A ja wczoraj zasnęłam na "Desperado". Może dlatego, że z duetu Antonio+Salma, całkowicie wbrew statystykom, o wiele bardziej podoba mi się Salma...? :)
Paleolog - 2011-04-14, 06:06

Byłem w kinie na "Erratum". I kto powiedział, że współczesne polskie kino nie może być dobre? Chociaż jednak chyba nie może, skoro film około dwóch lat szukał dystrybutora...

Ciepłe, przyjemne kino o zwykłych ludziach, mających swoje zwykłe problemy - małe i duże. Zdecydowanie warto, byłem pozytywnie zaskoczony.

Więcej takich filmów, a kto wie: może ludzkość pojmie, że w tej części świata wcale nie tylko Czesi potrafią.

Córka Lavransa - 2011-04-18, 22:16

Widziałam w ostatnim czasie dwie francuskie biografie:
Edith Piaf i Coco Chanel.
Oba filmy wydały mi się jakieś takie płaskie, wręcz wypaczone. Edith Piaf w swojej filmowej biografii wyszła na prymitywną, wulgarną śpiewaczkę, która śpiewała co jej kazali i gdzie ją postawili, a interesowało ją tylko to, żeby mieć na tanie wińsko i używki.
Coco z kolei została przedstawiona jako mała, interesowna puszczalska, która karierę zaczęła robić kiedy znudziło jej się sypianie z jednym bogaczem i kiedy w wypadku zginął drugi.
Nie polecam żadnego z tych filmów.

Raziel - 2011-04-24, 11:48

W szkole oglądaliśmy jakiś starszy horror (czy tam horror komediowy, nie wiem jakie było zamierzenie twórców) "Straceni chłopcy". Film nieziemsko zabawny, dodatkowo siedziałem obok kolegi, z którym współtworzymy klasową dwuosobową lożę szyderców. Dialogi, postać dziadka (tu akurat element komediowy zapewne zamierzony), efekty czy sceny starć z wampirami można podsumować jedną emotikoną :lol:
Tifa Lockhart - 2011-05-07, 06:32

''Faraon''- bardzo mi się ten film podobał. Nie nudziłam się nawet przez minutkę. Aktorzy moim zdaniem bardzo dobrze oddawali bohaterów książki. Jedynym minusem jest to, że okroili za bardzo fabułę w wątków pobocznych.
Żabka - 2011-05-09, 12:56

Obejrzałam ekranizację "Wiedźmikołaja" i jestem bardzo zadowolona. Najważniejsze rzeczy były w niej zawarte, część (wiadomo) skrócona jednak nie zmieniło to zbyt wyobrażenie jakie miałam po przeczytaniu książki.

Polecam jeśli ktoś lubi Terry`ego Pratchett`a.

Ravena - 2011-05-09, 16:39

Nie tak dawno zrobiłam sobie bollywodzki maraton.
Obejrzałam Vivah i Jodhaa-Akbar :) Niezły wyczyn dla osoby, której ciężko usiedzieć przed ekranem te zwyczajowe 60 czy 90 minut filmu, zwłaszcza że ten ostatni trwa prawie cztery godziny... I nie mogę się już uwolnić od nucenia w myślach Khwaja Mere Khwaja, podoba mi się bardzo...
Jodhaa-Akbar opowiada o historii małżeństwa Akbara Wielkiego i hinduskiej księżniczki. Niekoniecznie trzeba go traktować historycznie, ale ma epicki rozmach i jako pałacowa, pełna intryg opowieść sprawdza się znakomicie. Przyjemnie się ogląda. Nie mogłam się opędzić od skojarzeń z "Czarodziejką z Florencji" Rushdiego i jakoś mi ten filmowy obraz korespondował z książką. I przypomniało mi się Sikri z tymi kolorowymi jedwabiami powiewającymi jak chorągwie w czerwonych oknach pałacu... Nie muszę dodawać, że jak każdy chyba bollywoodzki obraz, jest atrakcyjny wizualnie.
Vivah z kolei jest takie bardzo konwencjonalne, bardzo made in Bollywood, pełne kolorów, kwiatów, muzyki, tańca i brzęczącej biżuterii - a para głównych bohaterów jest oczywiście wyjątkowej urody. Bajka, ale miałam właśnie ochotę na taką romantyczną bajkę (tak jak czasem mam ochotę przeczytać jakieś czytadło ^^). W sumie bardzo sympatyczny romans.
"Jak zostać królem"
Bardzo mi się podobał. Taki wyciszający. Właściwie film jednego aktora - Firth był po prostu świetny. Nic dodać nic ująć. Pierwszy raz bez żadnych "ale" zgadzam się z jury Oscarowym ^^ Helen w "normalnej" roli aż dziwnie oglądać, ale jest tu na tyle "zołzowata", że mimo wszystko nie odbiega aż tak daleko od swoich mrocznych wcieleń u Tima Burtona ^^ Polecam, ogląda się znakomicie.

karakan - 2011-06-02, 07:44

ja byłem ostatnio na "Piratach z Karaibów 4" i efekty 3D zapierają dech w piersiach ale jeszcze bardziej zapiera dech Penelope Cruz

a co do filmów i książek to polecam dwa trailery do książek:
http://www.youtube.com/watch?v=nuAPaqO3qRo
http://www.youtube.com/watch?v=qqmbTxk06Fo

Raziel - 2011-06-04, 21:37

Byłem sobie w Rybniku, zamiast kupić książkę wziąłem Purcupine Tree...no ale ja nie o tym miałem....

Piraci z Karaibów : Na nieznanych wodach
Nie jestem fanem PzK. NIe widziałem nawet ostatniej części. Ale na tym filmie się dobrze bawiłem. Bardzo sympatyczny film przygodowy z domieszką komedii, mega sympatyczny główny bohater i nieustępująca mu Angelica (tutaj doceniałem także aspekt...ekhm...wizualny :oops: ), budzące sympatię postacie poboczne (maniak Barbarossa, młody duchowny [może i moja ulubiona postać, nie wiem czemu]). Całość mimo długiego czasu nie nudzi. Takie mocne 8/10.

Kamil - 2011-06-04, 23:14

karakan napisał/a:
ja byłem ostatnio na "Piratach z Karaibów 4" i efekty 3D zapierają dech w piersiach ale jeszcze bardziej zapiera dech Penelope Cruz

No i zastanawiam sie czy iść na 2D czy 3D, bo u nas grają i tak i tak. Wolę 2D, bo okulary strasznie mnie denerwują i nos od razu boli i swędzi, bo jakoś ja tych efektów za bardzo nie widzę... ale co osoba to mówi inaczej, jedna, że efekty 3D w Piratach super i muszę iść na tą wersje, inni że lepiej nie przepłacać bo szału nie ma a jedyny efekt to trochę głębi obrazu..
no i nie wiem. :) Kiedyś było lepiej, człowiek nie miał takich dylematów, nie było wyboru :D

Raziel, byłeś na 3D? jak efekty?

jagus - 2011-06-05, 07:44

Ja też wole w wersji analogowej, efekty mnie nie pociągają, jednak zobaczyć Johnny'ego Deppa w 3D....
Raziel - 2011-06-05, 12:25

kenaz napisał/a:


Raziel, byłeś na 3D? jak efekty?


Te 3D wcale takie rewelacyjne nie było, okulary mnie drażniły, jakby grali wersję 2D to bym się na taką wybrał.

Kamil - 2011-06-05, 22:20

no i dylemat z głowy. idę na 2D. okulary zawsze mnie drażnią, nawet przeciwsłoneczne, które są wygodniejsze i lżejsze..
Córka Lavransa - 2011-06-06, 21:52

Widziałam w 3D Avatar, a potem oglądałam go w 2D. Jakoś aż takiej różnicy nie było - poza tym, że mój mąż narzekał, że po 3D boli go głowa - drugi seans zatem zaliczam do bardziej udanych. :)
elfrun - 2011-06-07, 08:10

Raveno Twoj post przypomnial mi stare dobre czasy kiedy jeszcze mieszkalam w Polsce. Kino Bollywood robilo sie dopiero modne w Polsce. Te filmy urzekly mnie feria kolorow, piekna muzyka, bajkowoscia fabuly. Zgromadzilam wokol siebie spora grupe fanow tych produkcji i wiele nocy spedzilismy na filmowych maratonach, jak ten ktory opisujesz. Cudne to byly czasy. Do dzisiaj mam kolekcje kilkudziesieciu tych filmow w domu. Od czasu do czasu moje dzieci wyciagaja, ktorys z nich i ogladamy. A na drzwiach mojej lazienki wisi piekny plakat Shah Rukh Khana, autora, ktory w Indiach ma status boga. Plakat jest z filmu Om Shanti Om, a urodziwy aktor w rozpietej koszuli wyglada tak jakby za chwile chcial mnie wziasc w ramiona. Zawsze mi to poprawia humor od rana. :)

Wczoraj bylam na Hangover 2 z moim francuskim przyjacielem Jean Pierrem. Film nas autentycznie rozbawil. Urzekla mnie sciezka dzwiekowa. Kiedy w koncowce pojawil sie spiewajacy Mike Tyson po prostu zaczelismy bujac sie na krzeslach jak male dzieci i nie przestalismy az do konca napisow koncowych. Przyznam sie ze troche mnie rozbawilo skojarzenie mojego kompana z Mike Tysonem. Jean Pierre jest prawie dwumetrowym mulatem o bardzo atletycznej budowie ciala z ogolona glowa, skojarzenia wiec nasuwaly sie same. Chociaz Hangover 2 nie trzyma moim zdaniem poziomu pierwszej czesci polecam ten film.

Tifa Lockhart - 2011-06-07, 13:50

elfrun napisał/a:
a urodziwy aktor

A jak dla mnie akurat to ten Shah Rukh Khan jest brzydki jak noc. :mrgreen:
'Blisko siebie''. To było moje pierwsze spotkanie z Bollywood, udane całkiem. Film momentami mnie denerwował, choćby to, że główny bohater płakał za często. Ale ogólnie w odbiorze dosyć fajny film jak dla mnie, oceniam 7/10.

Kamil - 2011-06-07, 21:06

Erendis napisał/a:
Wciągnęłam się ostatnio w oglądanie "Rzymu". Jak na razie stanęłam na szóstym odcinku pierwszego sezonu i siadam do dalszego oglądania, kiedy tylko wyrobię się z nauką ;-)

Seriale są straszne. Zamiast się uczyć oglądam kolejny odcinek Spin City. Nigdy nie lubiłem sitcomów, ale ten jest całkiem dobry ze względu na obecność jednego z moich ulubionych aktorów Michaela J. Foxa :D
A poza tym pełno innych serialów, na dodatek zaraz sezon letni się zaczyna, będzie pełno premier, wróci White Collar, True Blood, Weeds, Hung (to chyba odpuszczę) i coś tam jeszcze.

Kamil - 2011-06-10, 16:47

Żabka napisał/a:
Ja też żałowałam bardzo, że tylko tyle. Choć z drugiej strony niewiadomo jakby to dalej się rozwinęło i czy druga seria byłaby taka dobra jak pierwsza. Zawsze jest to ryzyko jak w filmach, gdzie druga część zazwyczaj jest gorsza.

Wolę ryzyko. Jak serial sie stacza to można przestać oglądać a sympatie do pierwszego sezonu i tak bym miał. Przynajmniej nie ma tego niedosytu i rozczarowania, jak mogli taki serial anulować. Firefly myśle że by się rozkręcił i był jeszcze lepszy.

Z filmów ostatnio oglądałem Interstate 60 ("tłumaczenie": Ale jazda!). Przyjemny film godny uwagi. Reżyserował Bob Gale (jeden z twórców Powrotu do przyszłości), pojawia się Michael J. Fox, Christopher Lloyd, Gary Oldman, Kurt Russell i inni lubiani przeze mnie. O fabule tutaj: http://www.filmweb.pl/film/Ale+jazda!-2002-34959 (próbowałem linka wstawić ale coś i tak nie działał...)

marzyciel - 2011-06-19, 19:30

Przed chwilą - fragment "Ogniem i mieczem" na TVP Kultura. Nabrałem teraz wielkiej ochoty na trylogię. Póki co, dopisane do listy.
elfrun - 2011-06-20, 05:45

Wczoraj obejrzalam razem z moim synem film Azumi 2. Generalnie bardzo lubie filmy z krajow Dalekiego Wschodu, szczegolnie japonskie, jednak ten jakos do mnie nie przemowil. Moze bylam zbyt zmeczona (ostatnie 20 minut walczylam z zalewem sennosci i tylko co chwile slyszalam "Mamo, nie spij!") a moze nastroj mi nie dopisal. Pierwsza czesc podobala mi sie zdecydowanie bardziej. Nawet moj syn stwierdzil ze to juz mu za bardzo przypomina gre komputerowa.
Raziel - 2011-06-20, 07:53

Pierwsza część była tak sympatycznie przerysowana, że aż mi się podobała (ach te dialogi w stylu : "jejciu jej, jesteś naprawdę dobra, po raz pierwszy w życiu musiałem zablokować cios" czy coś takiego :lol: ), drugiej nie zdzierżyłem i wyłączyłem po 20 minutach.
Kamil - 2011-06-20, 18:29

ostatni odcinek Gry o tron, ostatnia scena :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: musiałem obejrzeć pare razy.
Córka Lavransa - 2011-06-26, 20:30

kenaz napisał/a:
ostatni odcinek Gry o tron, ostatnia scena :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: musiałem obejrzeć pare razy.


Mnie to czeka dzisiaj. Trochę się rozkręciło po tym, jak ukoronowali histeryka z tupecikiem.

Obejrzałam wczoraj "Dwunastu gniewnych ludzi" i naszła mnie refleksja, że były czasy, kiedy wystarczyło odpowiednie światło, ciekawe ujęcie i fantastyczna gra aktorska - nie trzeba było nawet koloru - żeby mieć wrażenie, że ten człowiek z ekranu za chwilę rzuci się widzowi do gardła (jedna z ostatnich scen, wybuch gniewu ostatniego przekonanego sędziego). Dzisiaj każdy film jest kręcony w 3D, bo niestety ani pomysłu, ani umiejętności już nie ma i trzeba się ratować techniką...

Kamil - 2011-06-26, 22:00

Córka Lavransa napisał/a:
każdy film jest kręcony w 3D, bo niestety ani pomysłu, ani umiejętności już nie ma i trzeba się ratować techniką...

Bez przesady :) Nadal większość filmów kręci się w 2D, ale fakt, efekty są wszechobecne i coraz lepsze, co nie przekłada się na jakość filmów. Taki Powrót do przyszłości albo pierwsze dwie części Obcego! Czy stara seria Gwiezdnych Wojen, nowa jej nie dorównuje zupełnie :( Teraz nie ma takich filmów, co nie znaczy że nadal nie ma dobrych. Ostatnio byłem na Piratach z Karaibów (w 2D oczywiście) i całkiem dobrze się bawiłem. No ale mówie tu o czysto rozrywkowych filmach :)

Co do dobrej gry aktorskiej: serial Rodzina Borgiów - Jeremy Irons! rewelacja.

Córka Lavransa - 2011-06-27, 08:56

kenaz napisał/a:
Teraz nie ma takich filmów, co nie znaczy że nadal nie ma dobrych.


Jasne, ale ja jako staroć, lubię sobie ponarzekać na dzisiejszą młodzież. :) A Piratów lubię pierwsze dwie części, trzecia mnie okropnie znudziła i zniechęciła do czwartej. Może sobie ściągnę ze względu na Penelope, której kiedyś nie lubiłam, a teraz owszem, owszem. :)

Borgiów nie widziałam jeszcze, wyznaję zasadę - jeden serial na raz. Ale Irons to klasa sama w sobie, to prawda. :)

Paleolog - 2011-07-07, 22:19

"Człowiek, który pokochał Yngvego". Bardzo mi się podobało, choć temat niełatwy, a zarazem coraz bardziej oklepywany - w skrócie: miłość młodego mężczyzny do innego młodego mężczyzny. Tym razem jednak warto - ciepłe i subtelne.

No i rewelacyjna, rewelacyjna muzyka. Właściwie już tylko z tego powodu warto (jak w pewnym momencie usłyszałem 'The Look' Roxette to gdyby nie to, że siedziałem na dywanie, chyba spadłbym z krzesła ;-) )

Córka Lavransa - 2011-07-11, 20:31

kenaz napisał/a:
ostatni odcinek Gry o tron, ostatnia scena :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: musiałem obejrzeć pare razy.


No, złe to nie było... :)

Mnie zmuszono do obejrzenia "Greenzone" z Mattem Damonem. Pomimo tego, że przez większość filmu trwa strzelanina, udało mi się zasnąć. Nie polecam...

Raziel - 2011-07-26, 12:30

"Dlaczego ja?" oglądam, bo podły humor mam.

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Potęga :lol:

Jelon - 2011-09-02, 10:54

Dzisiaj wybieram się na... "O północy w Paryżu". Oglądał ktoś? Bardzo mnie ciekawi ten film... Kilku znajomych mnie na niego namawia już dosc długo (w zasadzie tydzien- czyli od premiery;) )
Kamil - 2011-09-02, 16:47

nie widziałem jeszcze ale obejrze, choćby ze względu na Owena Wilsona :mrgreen: gejowo to zabrzmiało, ale cóż zrobić, lubie faceta :)
zwykle nie zawodzą mnie recenzje i oceny na film.org.pl no i podoba mi sie że nie ma tam tej otoczki duzego portalu która towarzyszy filmweb i stopklatce.
http://www.film.org.pl/pr...y_w_paryzu.html

Tifa Lockhart - 2011-09-03, 06:12

Captain America: Pierwsze starcie. Średnio ten film mi się spodobał. Nudziłam się często, nie uważam gry aktorskiej głównego bohatera za zbyt dobrą. Ciągle miał jedną minę.
Kamil - 2011-09-03, 10:42

Tifa Lockhart napisał/a:
Ciągle miał jedną minę.

No to nawet Bela (czy jak tej nekrofilce) miała dwie miny :-P

Atłasowa - 2011-09-21, 23:00

A czy ktoś oglądał "Skórę w której żyję"? Zapowiedzi wyglądają ciekawie, ale mam mieszane uczucia do Almodovara.
Jelon - 2011-09-22, 09:18

Ja czytalem "Tarantule" i chyba wolę nie oglądac filmu. Książka bardzo mocna. Miałem pójsc na to, jednak chyba nie dam rady tego obejrzec - nie na moje nerwy;)
Tifa Lockhart - 2011-10-09, 06:27

1920 Bitwa Warszawska. Denerwowały mnie te okulary. Już na samym początku filmu śpiewała i tańcowała Urbańska. Ale nie było tak źle, jak sądziłam, że będzie. Oczywiście śmieszyły mnie łzawe momenty, a wszystkie panie obok patrzyły na mnie krzywo. Aktor grający Lenina wyglądał trochę jak diabeł. No i przez chwilę był cudny Domogarow.

Przy okazji zobaczyłam zwiastun nowych Muszkieterów, też popyrlam na to do kina. :D

Erendis - 2011-10-17, 09:28

Tifa, mnie też doprowadzały do szału okularu. Jestem przeciwniczką 3D, "Bitwa Warszawska" wypadłaby w moich czach bez tego beznadziejnego trójwymiaru, który sprawia, że wszystko wygląda jak komputerowa animacja. Kozacy byli cudowni, nie sądzisz? :mrgreen: Widać, że Natasza Urbańska bardzo starała się dobrze i przekonującą grać, ale była w tym wszystkim niesamowicie sztuczna. Ale fakt, śpiewa i tańczy całkiem dobrze.
Kamil - 2011-10-17, 10:56

Tifa Lockhart napisał/a:
Przy okazji zobaczyłam zwiastun nowych Muszkieterów, też popyrlam na to do kina.

Wybieram się we wtorek, niestety na 3D :-/ - mnie trójwymiar męczy, te okulary też męczą, nos swędzi... na dodatek 5 zł drożej, 5 zł, które można wydać zdecydowanie lepiej. Ale co zrobić - wyboru nie mam. Giganci ze stali w 2D, ale z DUBBINGIEM (czego szczerze nienawidzę), Drive tylko wieczorem więc mi nie pasuje.
Na Nataszę patrzeć nie mogę więc Bitwę odpuszczam, zresztą za rok będzie w telewizji co chwila przez najbliższe kilkadziesiąt lat.

Loki - 2011-10-17, 11:53

Ci cali Muszkieterowie bardzo mi śmierdzą. Z Dumas to ma niewiele wspólnego :-P
Kamil - 2011-10-17, 13:20

Loki napisał/a:
Ci cali Muszkieterowie bardzo mi śmierdzą. Z Dumas to ma niewiele wspólnego

Oczywiście że nie ma, jest "na motywach" czyli elementy wspólne to epoka i część bohaterów (imion). Oczekuje przyjemnego i lekkiego filmu przygodowego i z recenzji wynika że taki jest :)

Loki - 2011-10-17, 13:22

Już raz tak miało być z Sherlockiem Holmesem i wręcz mnie otrząsło, gdy go oglądałam. Tak więc spasuję :-P Zbyt cenię sobie Dumasa ^^

Jestem książkową purystką :lol:

Kamil - 2011-10-17, 14:09

Loki napisał/a:
Już raz tak miało być z Sherlockiem Holmesem i wręcz mnie otrząsło, gdy go oglądałam.
Na drugą część czekam niecierpliwie, no i gra tam Robert Downey Jr. :mrgreen:
Ravena - 2011-10-17, 19:49

kenaz napisał/a:
Na drugą część czekam niecierpliwie, no i gra tam Robert Downey Jr.

A ja także! :) Na "Muszkieterów" chętnie się wybiorę. Uczę się trzymać dystans do filmowych ekranizacji czy adaptacji, co pozwala mi się dobrze bawić na filmie, bez zżymania się na twórców, aktorów i całą resztę. Jak będę chciała się naprawdę pozachwycać, przeczytam książkę, film ma mi dostarczyć przyjemności i rozrywki i jeśli jest to dobrze zrobione kino, obojętnie jakiego rodzaju, to świetnie!

Córka Lavransa - 2011-10-17, 20:38

Jelon napisał/a:
Ja czytalem "Tarantule" i chyba wolę nie oglądac filmu. Książka bardzo mocna.

Książkę zamówiłam po tym, jak moje koleżanki z pracy zachwycały się filmem. Najpierw przeczytam, potem obejrzę, potem się wypowiem. :)

Loki napisał/a:
Ci cali Muszkieterowie bardzo mi śmierdzą. Z Dumas to ma niewiele wspólnego :-P

No nie ma. Może nie psioczyłabym nawet tak bardzo, gdyby nie fakt, że Millę Jovovich skaczącą i kopiącą widziałam już tyle razy, że jest to do (piiiiip) nudne. Laska tylko ciuchy zmienia i ciągle podskakuje tak samo.

Tifa Lockhart - 2011-10-22, 05:21

''Trzej Muszkieterowie'' Przed wejściem na salę postanowiłam potraktować ten film jako coś pomiędzy akcją a fantasy. Z góry założyłam, że wspólne z bohaterami z książki będą tylko imiona. I z takim podejściem bardzo mi się spodobało. Były walki, czyli to co lubię, oczywiście 4 muszkieterów pokonuje kupę wrogów, ale i tak było fajnie.
Córka Lavransa - 2011-10-22, 22:30

A ja dzisiaj widziałam Szefowie wrogowie . Nie jest to zbyt ambitna produkcja, ale a) nie zasnęłam, b) uśmiałam się kilka razy.
I chyba o to w tym chodziło. :)

Ravena - 2011-10-29, 20:24

Wróciłam godzinkę temu z "O północy w Paryżu" i... Jakie to banalne :) Paryż żywcem wyjęty z turystycznych folderów, niesamowicie romantyczny, widokowy i całe to La ville de lumiere c'est beau! W sumie przeciętny film, z dość banalnym przesłaniem, sygnowany nieprzeciętnym nazwiskiem, a jednak - mający swoją urodę. Dla mnie nie tyle to zasługa Paryża, co lat dwudziestych (kocham lata 20-te!) i literacko-malarskich nawiązań, a kilka scen mnie serdecznie rozbawiło (Dali i nosorożec! :D )
W sumie: przyjemne kino na wieczór w przyjemnym towarzystwie ^^

elfrun - 2011-11-01, 12:06

Obejrzalam dzisiaj wreszcie film "Weronika postanawia umrzec". Poczatek mnie zbulwersowal. Pierwsze dziesiec minut bylo walka z pokusa zeby wylaczyc telewizor. Mialam nadzieje ze ekranizacja bedzie blizsza ksiazce, a jednak nie. W sumie film wykorzystal glowny pomysl i imie bohaterki, poza tym podobienstw bylo niewiele. Jednak po pewnym czasie kiedy zapomnialam o porownywaniu filmu do ksiazki zaczelam go ogladac z przyjemnoscia. Zdjecia byly magiczne, podobnie muzyka, aktorzy grajacy glowna bohaterka i glownego bohatera grali swietnie. Generalnie wszystko bylo w takim nieco lamerykanskim stylu a jednak calosc wyszla urokliwie i calkiem sympatycznie.
Córka Lavransa - 2011-11-20, 23:32

Obejrzałam dzisiaj "Conana Barbarzyńcę". Nie pytajcie, co mnie do tego skłoniło, w przysiędze małżeńskiej jest chyba coś o tym, że nie opuszczę męża aż do śmierci, ale żeby aż przy "Conanie"...? Nikt mi nie mówił, że będzie tak ciężko... :-P
Film jest oczywiście klasy B-, tandetne efekty specjalne, skóry i czerwone fatałaszki, niespójna i nielogiczna akcja i nadmiernie wygadani wojownicy obu opcji.
A sam Conan... no cóż, khal Drogo jest miły dla oka, kiedy się nie rusza i nie odzywa. Byłoby też miło, gdyby nie zmywał makijażu, bo wtedy na jaw wychodzi jego słitaśna, kompletnie nie pasująca barbarzyńcy uśmiechnięta buzinka.
Jedno mnie ciekawi - Momoa jest podobno buddystą. I nie kłóci mu się granie w takich rąbankach? Czy coś w temacie buddyzmu przeoczyłam...? :-|

Kamil - 2011-11-21, 00:03

odnośnie Conana:
http://img.stopklatka.pl/...00/80031-02.jpg

:D

Radament - 2011-11-21, 02:20

Oj tam, oj tam. o przeczytaniu pierwszych pięciu tomów opowiadań o Conanie bardzo chętnie wybrałam się na ten film. I mimo... Wielu krwawych scen, przewidywalnej fabuły i tak dalej bardzo mi się spodobał. Sama postać Conana pod względem charakteru była bardzo bardzo podobna do oryginału i radośnie mi się z mym Lubym to oglądało ^^
No okej, może czasem zbyt radośnie, bo niektóre sceny wydały się zbyt śmieszne x]

Córka Lavransa - 2011-11-21, 10:32

Radament napisał/a:
Oj tam, oj tam. o przeczytaniu pierwszych pięciu tomów opowiadań o Conanie bardzo chętnie wybrałam się na ten film. I mimo... Wielu krwawych scen, przewidywalnej fabuły i tak dalej bardzo mi się spodobał.


Też czytałam Conana w wersji książkowej i komiksowej i uważam, że fabuła w filmie była strasznie prymitywna. Ta produkcja to moze podskakiwac co najwyżej do "Króla Skorpiona", a nie do "Conana". A co do ekranizacji jako takiej - Arnie wymiata. Nie ma porównania z wersją 1982, bo ja Cie przepraszam, ale jak widzę, jak jakaś niedorobiona lala bierze w jedną rękę (sic!) dwuręczny miecz barbarzyńcy i macha nim jak wskaźnikiem laserowym, to to jest naprawdę poniżej wszelkiej krytyki. Wiadra krwi (zresztą też śmiesznej w większości scen) i jeden zgrabny tyłek naprawdę nie załatwią sprawy...

Radament - 2011-11-21, 16:47

Córka Lavransa napisał/a:
że fabuła w filmie była strasznie prymitywna.

Wiesz niektóre opowiadania o Conanie też nie powalają finezją x]

Córka Lavransa napisał/a:
niedorobiona lala bierze w jedną rękę (sic!) dwuręczny miecz barbarzyńcy

oj tam, oj

Córka Lavransa napisał/a:
Nie ma porównania z wersją 1982

Nie mam zamiaru tego porównywać? Po co? Nie oczekiwałam niczego ponadto co dostałam i osobiście jestem z tego całkiem zadowolona. Film był w sam raz żeby przejść się nań w piątkowy wieczór.

I w sumie wcale nie chciałam czegoś głębokiego. Nastawiłam się na cycki, krew, walkę, krew, duże nieprawdopodobieństwo i krew.

Córka Lavransa - 2011-11-21, 20:12

Radament napisał/a:
I w sumie wcale nie chciałam czegoś głębokiego.

No ja też się nie spodziewałam "Wojny i pokoju". Co nie zmienia faktu, że było to głupie filmidło... :)

Ravena - 2011-11-21, 20:19

To ja Wam polecę wcale niegłupie filmidło. Zupełnie nie słyszałam wcześniej o tym tytule, dowiedziałam się przypadkiem od Czytelniczki, która była tak uprzejma i film pożyczyła. Nazywa się "The Freedom Writers" i jest pewną wariacją na temat podjęty już w "Młodych gniewnych", ale tu mam wrażenie mniej gwiazdorsko, mniej efektownie, za to większe wrażenie i więcej emocji. Polecam.
migotka - 2011-11-21, 21:04

Ravena napisał/a:
Nazywa się "The Freedom Writers"

Oglądałam ten film i tak jak Ravena polecam, bo jest bardzo ciekawy. Spodobał mi się przede wszystkim, dlatego że jest mniej naiwny niż wspomniani Młodzi Gniewni. The Freedom Writers oglądałam wieki temu. Analizuje trudne tematy tolerancji i akceptacji środowiska. Inne podejście do problemów uczniów.

Córka Lavransa - 2011-11-21, 22:30

Skoro polecacie, to obejrzę, tym bardziej, że to ciekawa tematyka.

Aha, żeby nie było, że "Conan" jest tak całkowicie pozbawiony walorów artystycznych - obejrzałam przed chwilą ponownie scenę po wyzwoleniu obozu niewolników, kiedy jedna z wyzwolonych dam wątpliwej konduity pyta "Dokąd mamy teraz pójść?" - chłopak ma naprawdę ładny uśmiech (choć nadal uważam, że nie pasuje on barbarzyńcy...) :lol:

Julietta - 2011-11-27, 15:40

Chciała iśc na Conana, ale w wakacje jakoś szkoda mi czasu na kino 8-)

Za to tydzień temu byłam na "Baby są jakieś inne" Koterskiego -dla mnie rewelacja, wsiąkłam w klimat i fotel ;p
film jednak nie dla wielbicieli wartkiej akcji i dosłowności. Większośc dialogów -czyli filmu znaczy coś przeciwnego niż interpretacja literalna by wskazywała.

Przed filmem puscili 25 minut reklam :shock:
Masakra, ale o dziwo była jedna fajna:) Przy okazji - płyty nieznanego mi dotąd, choć bardzo leciwego pana Zaryckiego. Obiecujący tytuł "Krajobraz rzeczy pięknych" chyba dobrze pamięta, bo mi przypadł do gustu...

Kamil - 2011-11-27, 21:15

Cytat:
Za to tydzień temu byłam na "Baby są jakieś inne" Koterskiego -dla mnie rewelacja, wsiąkłam w klimat i fotel ;p

Miło słyszeć taką opinię od dziewczyny. Moje koleżanki na roku film zjechały totalnie, a jako jeden z głównych powodów dla którego nie powinienem iść i na pewno mi się nie spodoba to brak akcji. Ale ja jestem zdania, że dobry film pociągnąć mogą same dialogi, akcja nie jest niezbędna, treść jest.
To się może wybiorę. Tym bardziej że wszystkie filmy Koterskiego jakie widziałem nie zawiodły.

Ostatnio obejrzałem wszystkie X-Meny. Czułem się trochę, jakbym oglądał serial, w końcu 5 części. Jak ktoś lubi filmy na podstawie komiksów to zdecydowanie warto :) Filmy są dobre, miło się ogląda, wszystkie odebrałem jako dość równe, może X-men 2 i First Class jako nieco lepsze, "2" głównie z powodu Magneto, "First Class" za to, że to świetny prequel i.. było dużo Magneto :D
Niesamowicie irytowali mnie Scott i jego dziewczyna (imenia nie pamiętam, nie lubię babki). Część o Wolverine - byłem nastawiony na coś gorszego (Tifa, nie wiem czemu Ci się ta część nie podobala?!) a okazała się świetna.
Jak wyjdzie jakaś nowa część to się do kina wybiorę.

Raczej wracać do nich nie będę (rzadko wracam do filmów). Jak dla mnie są w tyle za takimi komiksowymi ekranizacjami jak Sin City, Batmany (Burtona, Nolana), Watchmeni czy rewelacyjny Scott Pilgrim vs the World.

tmss - 2011-11-27, 21:25

Ja też ostatnio byłem na "Baby są jakieś inne" i również jestem zachwycony. Koncepcja filmu znakomita, a gdy byłem na seansie, trzy czwarte sali pokładało się ze śmiechu.
Wiele osób twierdzi, że film jest prawdziwy... Ja chyba na razie wypowiadac się nie powinienem.
Więckiewicza uwielbiam. Uważam go za jednego z najwybitniejszych polskich aktorów...

Córka Lavransa - 2011-11-27, 22:48

kenaz napisał/a:
Ostatnio obejrzałem wszystkie X-Meny.

Oglądam regularnie 1-3, wszystkie na raz, żeby nie zgubić wątku :hehe: "Wolverine" podobał mi się ze względów oczywistych, "Pierwszej klasy" nie widziałam. Scott podnosi mi ciśnienie, okropny z niego melepeta.

Dziś wieczorem ponownie oglądałam "Copland". Lubię filmy o "państwie w państwie". :) Stallone i jego nader rzadko pokazywana, całkiem niezła gra aktorska, Keitel i De Niro. Ech...

Julietta - 2011-11-28, 11:49

tmss napisał/a:

Wiele osób twierdzi, że film jest prawdziwy... Ja chyba na razie wypowiadac się nie powinienem.
Więckiewicza uwielbiam. Uważam go za jednego z najwybitniejszych polskich aktorów...

zgadzam się co do Więckiewicz, choć urodziwy nie jest :)

A film myślę, że w dużej mierze prawdziwy... Choć akurat ja zawsze przestawiam z prysznica na kran!

Kamil - 2011-11-28, 12:05

Julietta napisał/a:
Choć akurat ja zawsze przestawiam z prysznica na kran!

zawsze po kobietach przestawiam z prysznica na kran i za każdym razem głowe zmoczę.. czy to stancja gdzie mieszkałem z dziewczynami, czy w domu.. to i o tym było w filmie? :D

Julietta - 2011-11-28, 13:55

Tak :)
Najlepiej miec taki co się sam przestawia po zakręceniu wody ;)

Radament - 2011-11-28, 15:01

Julietta napisał/a:
. Choć akurat ja zawsze przestawiam z prysznica na kran!

I chwała, ja też, a większość moich znajomych (patrz. większość facetów jakich dane mi było poznać na tyle, by korzystać z ich łazienki, lub pozwolić im korzystać z mojej wanny) tego nie robi i bach... Zawsze się na to nacinam -,-

Julietta - 2011-11-29, 12:34

No własnie mój facet też, a w wyżej wspomnianym filmie faceci twierdzili, że tylko baby tak robią ;)
Ale jak wspomniałam jest tam dużo zdań, które należy rozumieć na opak :lol:

Atłasowa - 2011-11-30, 14:58

Ja wdziałam w poniedziałek "Skórę w której żyję", dawno mnie tak fabułą filmu nie zaskoczyła. Almodovar pojechał po bandzie, ale i tak jestem zachwycona. :mrgreen:

Julietta napisał/a:

Przed filmem puscili 25 minut reklam :shock:


Tylko? Przed "Avatarem" było 40 min. :zlo

Cytat:
Masakra, ale o dziwo była jedna fajna:) Przy okazji - płyty nieznanego mi dotąd, choć bardzo leciwego pana Zaryckiego. Obiecujący tytuł "Krajobraz rzeczy pięknych" chyba dobrze pamięta, bo mi przypadł do gustu..


Ja tę płytę chciałam kupić mamie na prezent gwiazdkowy, ale jeszcze jej w sklepie nie ma. Zarycki to krakowski kompozytor, który tworzył piosenki m.in. dla Ewy Demarczyk, Hanny Banaszak i Katarzyny Groniec. Moja mama uwielbia takie klimaty.

Co do samych "Bab..." się nie wypowiem, nie byłam. Odstraszył mnie przeraźliwie nudny trailer z dennymi tekstami. :evil2:

P.S. U mnie zawsze jest ustawione na prysznic, każdy tak używa, więc nikt nie ma z tym problemu.

Julietta - 2011-11-30, 15:11
Temat postu: płyta
Hehe -znaczy, że masz umywalkę w łazience, bo jak nie ma umywalki w łazience, to fajne niespodzianki przy myciu rąk mogą spotkać człeka ;-)

A to mnie zainteresowałaś jeszcze bardziej tą płytą. Moja mama, a zwłaszcza babcia uwielbiają Demarczyk!

Ale głupio, że nie wiadomo kiedy płyta się ukaże, bo by może na Święta kupiła, jeśli rzeczywiścia one by tam śpiewała.
(A jak nie to potem jest Dzień Babci nie? ;-) )

Eva del Dolores - 2011-11-30, 15:14

Julietta napisał/a:
Hehe -znaczy, że masz umywalkę w łazience, bo jak nie ma umywalki w łazience, to fajne niespodzianki przy myciu rąk mogą spotkać człeka


Mnie ostatnio spotkała niespodzianka, gdy chciałam nalac wody do wiadra, ale prysznic był ustawiony... bo wcześniej myłam głowę :mrgreen:
Pięknie sobie zamoczyłam spodnie ^^

Julietta - 2011-11-30, 15:15

O tym mówiłam :D

Gratulacje :-P Mam nadzieję, że to nie było przed randką!

Nieznany - 2011-11-30, 15:20

Julietta napisał/a:
Gratulacje Mam nadzieję, że to nie było przed randką!
Ja też mam taką nadzieję. :zlo

:hehe:

Ja tam zawsze przestawiam z prysznica na kran. :) Ale nie bardzo wiem, co to ma wspólnego z filmami, może poza "Psychozą" Hitchcocka.

Eva del Dolores - 2011-11-30, 15:34

To ma cokolwiek wspólnego z filmem "Baby są jakieś inne" ;-)

Julietta napisał/a:
Mam nadzieję, że to nie było przed randką!

Przed randką nie, ale przed wizytą pewnego młodziana, który miał się zająć moim komputerem. Spodnie suszyłam suszarką ^^'

Córka Lavransa - 2011-11-30, 15:47

Nieznany napisał/a:
Ale nie bardzo wiem, co to ma wspólnego z filmami, może poza "Psychozą" Hitchcocka.

Ja mam sam prysznic. 73% zobowiązuje... 8-)

sushi - 2011-11-30, 18:08

Atłasowa napisał/a:
"Skórę w której żyję"

"Skóra, w której żyję"
Wybacz, nie mogłam się powstrzymać ;-)

U mnie wczoraj wieczór z powtórką:
"Biegnij Lola, biegnij" 7/10 - powinnam dać 6, ale gra tam mój ulubiony niemiecki aktor, więc niech mają :mrgreen:
"Ostateczne rozwiązanie" 8/10 - chociaż waham się na 9/10.

migotka - 2011-11-30, 22:58

Oglądałam Biegnij Lola, biegnij i bardzo mi się ten film podobał, zwłaszcza jego niskobudżetowość (chyba źle to napisałam). Jednak nie dałabym więcej niż dała sushi.
Paleolog - 2011-12-01, 09:31

Z ostatnio obejrzanych:

Sala samobójców - temat bardzo istotny - wyobcowanie we współczesnym świecie, uzależnienie od mediów elektronicznych, relacja: zapracowani rodzice-dziecko itd, [tu można by mnożyć oklepane hasła, które mniej lub bardziej znalazły odzwierciedlenie w tym filmie]. Kłopot w tym, że obraz jest całkowicie odrealniony. Rodzice przez tydzień (!) nie wchodzący do pokoju syna, który się w nim zamknął, żeby sprawdzić czy jaśnie królewicz przypadkiem nie zrobił sobie krzywdy, tylko grzecznie czekający z drugiej strony drzwi? No proszę... Rozumiem, że cały film można próbować traktować alegorycznie, ale jakoś słabo to do mnie przemawia. A kultura emo nie przemawia do mnie w ogóle :) dałbym mniej, ale bardzo podobało mi się pokazanie tego, że jeśli będąc młodym człowiekiem, nie ma cię na facebooku/czy czymkolwiek podobnym, to nie istniejesz. I że takie portale mogą każdego w sekund pięć uczynić bohaterem. Albo zniszczyć. I choć przecież nie jest to wielkie odkrycie, to sposób pokazania tego w filmie jednak robi wrażenie. Naciągane 6/10

Essential killing - film z aspiracjami, którego w żadnym razie nie należy traktować dosłownie. Acz nie dla każdego i nie na każdą chwilę. Podoba mi się to, że jest to film ciszy i kolorów. 6,5/10, tym razem uczciwe ;-)

Czasem w kwietniu - opowieść o krwawej wojnie w Rwandzie i powikłanych losach, jakie podarowała mieszkańcom tamtej części świata. Dobry, ale moim zdaniem dużo brakuje do poziomu poruszających "Pól śmierci". 7/10

Przesłuchanie - wielkie kino. Kapitalna kreacja Jandy, młody Ferency, Gajos. Po seansie nasuwa się refleksja, że wszyscy jesteśmy zwierzętami, a jednocześnie każde z tych zwierząt jednak kryje w sobie odrobinę człowieczeństwa... lektura obowiązkowa dla każdego, kto nie wie czym jest totalitaryzm. I dla wszelakiej maści ideologów. Wbija w fotel. 10/10

A teraz mam ochotę na Conana z Khalem Drogo, ot co :)

edit: pomyliłem wątki, proszę o przeniesienie do tematu Film :-P

Julietta - 2011-12-01, 11:01

Ogladałm to ale już dawno, ciekawa perspektywa, też mi się podobał, trochę nietypowy:)
Atłasowa - 2011-12-01, 14:05

Julietta napisał/a:
A to mnie zainteresowałaś jeszcze bardziej tą płytą. Moja mama, a zwłaszcza babcia uwielbiają Demarczyk!

Ale głupio, że nie wiadomo kiedy płyta się ukaże, bo by może na Święta kupiła, jeśli rzeczywiścia one by tam śpiewała.
(A jak nie to potem jest Dzień Babci nie? ;-) )


Nie wiem czy Demarczyk, ale na pewno śpiewa tam Wodecki, Jak Nowicki i Janusz Radek. Ja chciałam kupić mamie, więc mam nadzieję, że będzie przed Świętami. Jakby dostała prezent na Dzień Babci, to mogłaby się trochę zdziwić. :lol:


sushi napisał/a:
"Skóra, w której żyję"
Wybacz, nie mogłam się powstrzymać ;-)


Poprawiaj mnie ile chcesz. Ja to lubię i doceniam. :p

Julietta - 2011-12-01, 15:10

Atłasowa napisał/a:
Julietta napisał/a:


Ale głupio, że nie wiadomo kiedy płyta się ukaże, bo by może na Święta kupiła, jeśli rzeczywiścia one by tam śpiewała.
(A jak nie to potem jest Dzień Babci nie? ;-) )


Nie wiem czy Demarczyk, ale na pewno śpiewa tam Wodecki, Jak Nowicki i Janusz Radek. Ja chciałam kupić mamie, więc mam nadzieję, że będzie przed Świętami. Jakby dostała prezent na Dzień Babci, to mogłaby się trochę zdziwić. :lol:




Powiedziałabyś, że od przyszłego wnuka ;p
A jak nie to potem są Walentynki... Dzień kobiet... Hehe -Niech będzie na Święta, bo się obrazimy :evil2:

Nieznany - 2011-12-01, 15:37

Demarczyk się nie pokazuje od lat, więc na pewno nie ma jej na tej płycie, ale tak czy inaczej chyba warto byłoby ją nabyć... szkoda, że moja Rodzicielka ma imieniny za tydzień, to mógłby być niezły prezent. No ale wymyślę coś innego, zawsze coś wymyślam. :)
Julietta - 2011-12-04, 21:02

A jakby była, to by dopiero było.... ;0

Imieniny przed gwiazdkę średno fajnie :-/

Najaa - 2011-12-04, 23:47

Pomyśl więc o tych, którzy mają urodziny w Wigilię.
Paleolog - 2011-12-05, 21:01

Najaa napisał/a:
Pomyśl więc o tych, którzy mają urodziny w Wigilię.


Albo o kumulacji.
Ja na przykład mam w Wigilię i urodziny i imieniny ;-)

Julietta - 2011-12-06, 13:49

:shock:

no comment

Radament - 2011-12-06, 13:52

Paleolog napisał/a:
Ja na przykład mam w Wigilię i urodziny i imieniny ;-)

To brzmi.. epicko xD

Eva del Dolores - 2011-12-06, 19:54

Ja mam tylko imieniny, ale u mnie w domu nikt ich nie obchodzi, więc nie czuję się pokrzywdzona. ;-)
Atłasowa - 2011-12-07, 09:14

Moje kondolencje, toż to zmarnowane dzieciństwo, jeden prezent zamiast trzech. :-|
Bruixa - 2011-12-14, 21:52

Byłam w kinie na "Szpiegu" Alfredsona. Musiałam to obejrzeć, bo po pierwsze - to ekranizacja powieści „Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg" Johna Le Carre’a; po drugie - wyreżyserowana przez Tomasa Alfredsona, którego horror "Pozwól mi wejść" bardzo mi się podobał, a po trzecie - świetnie obsadzona.
Film jest dość wierny powieści mimo pewnych zmian i skrótów, świetnie zagrany i ma klimat. Ale wymaga koncentracji, bo jeśli ktoś nie czytał książki, może mieć trudności z nadążaniem za fabułą.

Julietta - 2011-12-15, 14:20

Cenna uwaga, znaczy lepiej nie brać ze sobą popcornu ;)
Ravena - 2011-12-15, 17:03

A ja ostatnio, po raz kolejny obejrzałam "Nanny McPhee". Emma Thompson była w tej roli absolutnie bezkonkurencyjna, Colin Firth, grający zagubionego w codzienności i nieco ogłupiałego ojca gromadki dzieci, przypomniał mi się z "Jak zostać królem" ;) Ogólnie oglądaliśmy całą rodziną, a ile się uśmialiśmy, to nasze. Teraz mam ochotę na seans z "Nanny McPhee and the Big Bang" 8-)
Raziel - 2011-12-15, 20:30

Byłem z klasą na "Listy do M." Wrażenia dosyć negatywne, postacie mocno irytujące, uśmiechnąłem się może dwa razy. Jakąkolwiek sympatię wzbudził jedynie Melchior grany przez Karolaka i dziadek Szczepana, co to się zabić nie umiał.
Kamil - 2011-12-21, 13:20

Zwiastun Hobbita

http://www.youtube.com/watch?v=G0k3kHtyoqc

Cieszę się że Bilba zagra Martin Freeman, sądząc po zwiastunie - pasuje i sprawdzi się. Zresztą dla mnie wszystko wygląda świetnie i obiecująco jak w zwiastunach Władcy Pierścieni 10 lat temu :)

Radament - 2011-12-21, 13:45

Nie mogę się doczekać ^^
A krasnoludy mają genialne brody.. Zapowiada się kawał dobrego filmu i mam nadzieję, że zwiastun mnie nie okłamał.
Chcę już, chcę już, chcę.

Kamil - 2011-12-21, 14:07

Radament napisał/a:
A krasnoludy mają genialne brody.. Zapowiada się kawał dobrego filmu i mam nadzieję, że zwiastun mnie nie okłamał.

Wątpisz w Petera Jacksona? ;-) Ja bym się bał, jakby ekipa była inna, a przy tym pracuje masa ludzi którzy pracowali przy Władcy.

Radament - 2011-12-21, 14:11

kenaz napisał/a:
Wątpisz w Petera Jacksona?

no niby nie... Ale każdy może popełnić błędy x]

kenaz napisał/a:
a przy tym pracuje masa ludzi którzy pracowali przy Władcy.

Matko, jaką ja mam ochotę na maraton Władcy i Gwiezdnych Wojen... Znaczy Władcy bardziej, bo to już od dawna mnie ciśnie.

Kamil - 2011-12-21, 15:06

Radament napisał/a:
Matko, jaką ja mam ochotę na maraton Władcy i Gwiezdnych Wojen...

ja też... ja też...
ale nie ma z kim.

i na Powrót do Przyszłości, i na Obcego.

Radament - 2011-12-21, 15:28

Cytat:
ja też... ja też...
ale nie ma z kim.

Nawet mi nie mów. Zgaduje się z kumplami z klasy od pół roku i nigdy nie ma po prostu gdzie x]

Córka Lavransa - 2011-12-21, 19:56

kenaz napisał/a:
Wątpisz w Petera Jacksona? ;-)

Nie śmiałabym, i dlatego od lat usiłuję znaleźć chętnego, który go prośbą, groźbą lub szantażem zmusi do zrobienia Thorgala. :)

Nie ma z kim, nie ma gdzie... Co wy gadacie. Umówcie się u jednego albo u drugiego i tyle. :)

Radament - 2011-12-21, 19:59

Córka Lavransa napisał/a:
Co wy gadacie. Umówcie się u jednego albo u drugiego i tyle. :)
Ełk jest chyba daleko :c
Córka Lavransa - 2011-12-21, 20:00

Eeee, zaraz obok... :-P
Kamil - 2011-12-21, 20:36

Radament napisał/a:
Ełk jest chyba daleko :c

Daleka, śnieżna (nie w tym roku...) północ, ale zapraszam :) Tifa wpada na maraton Star Warsów (stara trylogia).

Paleolog - 2011-12-21, 23:07

Córka Lavransa napisał/a:
Nie śmiałabym, i dlatego od lat usiłuję znaleźć chętnego, który go prośbą, groźbą lub szantażem zmusi do zrobienia Thorgala


Ja obstawiam, że by zepsuł. Ale wybaczyłbym wszystko, gdyby tylko taki film koncentrował się na wątku obejmującym historię z albumów od "Krainy Qa" (no dobrze, z niezbędnymi elementami z "Łuczników") do "Między ziemią a światłem". Cóż to by była za uczta...

Córka Lavransa - 2011-12-22, 16:07

Paleolog napisał/a:
Ale wybaczyłbym wszystko, gdyby tylko taki film koncentrował się na wątku obejmującym historię z albumów od "Krainy Qa" (no dobrze, z niezbędnymi elementami z "Łuczników") do "Między ziemią a światłem".

Czytałam dzisiaj "Krainę Qa". Mój mąż w poszukiwaniu bombek choinkowych wygrzebał z pufa wszystkie tomy i pochłania.
Ach, Thorgal. Im starszy, tym lepszy. :)

Żabka - 2011-12-23, 08:54

Córka Lavransa napisał/a:
Czytałam dzisiaj "Krainę Qa".


Dla mnie to jedna z lepszych części Thorgala... Są takie książki/komiksy/filmy, do których człowiek z chęcią wraca...
Ja bym wróciła do władcy i do powrotu do przyszłości i do piątego elementu...ale na razie delektuje się faktem, że są na półce i zawsze mogę po nie sięgnąć i obejrzeć...może za jakiś czas 8-)

Kamil - 2011-12-23, 11:49

Żabka napisał/a:
powrotu do przyszłości

:D planuje obejrzeć kolejny raz w te święta, bo ostatnio oglądałem w kinie w styczniu tego roku, już czas na powtórkę.

Przyszły rok zapowiada się niesamowicie!
Kto lubi Obcego? Ja lubię i tym bardziej ekscytuje mnie zwiastun który pojawił się wczoraj w internecie. Co ja będę mówił, po prostu spójrzcie, czegoś takiego nie było od dawna:

http://www.youtube.com/wa...d&v=XIPlqEcfyhg
(może nie każdy wie, ale zwiastun przypomina formą oryginalny, pierwszy zwiastun Obcego: Ósmego pasażera Nostromo, co raczej nie jest przypadkiem).

A poza tym:
Niezniszczalni 2 (Stallone, Chuck Norris, Bruce Willis, Statham, Van Damme, Schwarzenegger - będzie rozróba :mrgreen: !!)
Faceci w czerni 3
Nowy Batman od Nolana (będzie Bane!)
The Avengers :D
Sherlock Holmes 2
Dziewczyna z tatuażem
John Carter - czy czytał ktoś książkę? Z każdymi kolejnymi nowinkami na temat tego filmu moje oczekiwania rosną
J. Edgar - kolejny film z DiCaprio który na pewno obejrze z przyjemnością
no i rzecz jasna Hobbit

Z bajek: Epoka lodowcowa 4, Madagaskar 3, Merida waleczna
A i jeszcze nowy Bond - Skyfall, ale na to jakoś specjalnie nie czekam.

Czyli jak widać sama rozrywka, dużo sequeli. Cieszy fakt, że spora część nie będzie w 3D, także do kina może się uda pójść.

Raziel - 2011-12-23, 12:33

Specjalnie dużo nie oglądam, ale jak się wybiorę w przyszłym roku do kina z kumplami, to właśnie na razie zainteresowały mnie w ramach rozgrywki Prometheus, Szerlok, Niezniszczalni i Batman.
Ravena - 2011-12-23, 12:55

kenaz napisał/a:
Niezniszczalni 2 (Stallone, Chuck Norris, Bruce Willis, Statham, Van Damme, Schwarzenegger - będzie rozróba

Jakie towarzystwo! a jeden drugiemu nie będzie przeszkadzał w kopaniu i wgniataniu przeciwników w ziemię? ^^
Lubię "Obcego" - obejrzałam bez znudzenia wszystkie części ^^

Kamil - 2011-12-23, 13:50

Ravena napisał/a:
Jakie towarzystwo! a jeden drugiemu nie będzie przeszkadzał w kopaniu i wgniataniu przeciwników w ziemię? ^^

Myślę że kilku aktorów (Willis, Schwarzenegger, Van Damme) raczej dostanie małe role a film skupi się na Stallone, Stathmanie, Li i chyba Norrisie. Najbardziej mnie cieszy Willis, Van Damme i Norris, którego długo na ekranie nie było widać, ma już facet ponad 70 lat.
Zresztą sami zobaczcie: http://www.youtube.com/watch?v=MGYO0pqLGZ4

Radament - 2011-12-23, 17:22

Byłam dzisiaj z bratem na Tupocie Małych Stóp 2... Śpiewające i stepujące pingwiny są niesamowite! Uwielbiam je. Trochę nie ogarnęłam kryli, ale za to słonie morskie i ich... popisy końcowy występ był świetny. Muzyka którą grali zdecydowanie na co dzień nie leży w moim guście, natomiast tu pasowała idealnie. Ech... A już się bałam, że zepsują drugą część ^^
Żabka - 2011-12-23, 22:29

kenaz napisał/a:
Z bajek: Epoka lodowcowa 4, Madagaskar 3



Nie wiem czemu, ale jakoś mnie nie kręcą kolejne części bajek, które nie były jakoś niesamowite ich początki. Wiadomo Epoka lodowcowa była niezła, ale nie jakaś rewelacyjna, żeby iść na jego czwartą część... ;-)

Kamil - 2011-12-23, 22:46

Żabka napisał/a:
Nie wiem czemu, ale jakoś mnie nie kręcą kolejne części bajek, które nie były jakoś niesamowite ich początki. Wiadomo Epoka lodowcowa była niezła, ale nie jakaś rewelacyjna, żeby iść na jego czwartą część...

Dlatego do kina nie pójdę, ale z pewnością z przyjemnością obejrzę w domu :) Wiewiór jest rewelacyjny w każdej części i nawet tylko dla niego warto oglądać serie.
Madagaskar 1 był jedną z lepszych bajek, dwójka też całkiem przyzwoita.
Z nie-sequeli będzie bajka "Brave" z Pixara, to obejrze najchętniej, bo zapowiada się fajnie, chociaż niestety to kolejna "disnejowa" produkcja. Póki co nie widzę w zapowiedziach żadnej ciekawszej, w mroczniejszej otoczce, jak "9", "Gnijąca panna młoda" Burtona czy "Koralina". Szkoda wielka, bo ja ogólnie nie przepadam za komputerową animacją, wole kukiełki od Burtona, "Gnijąca panna młoda" prezentuje się genialnie pod względem techniki animacji, klimatu, a i scenariusz ciekawy.

migotka - 2011-12-23, 23:20

kenaz napisał/a:
"Koralina"


Uważam, że ten film można oglądać raz na tydzień. :mrgreen:

Raziel - 2011-12-27, 20:10

Nowe Mission Imposible chyba najlepsze ze wszystkich, choć mocno "ubondowione" - gadżety, humor (postać Benjiego czy scena z "Bez jaj!" to mocne pozytywy), prawie nieśmiertelny bohater (miło, że mu czasem skoki nie wychodziły i zamiast idealnie spaść na coś lądował na krawędzi i walił głową o podłoże). Przyjemny zabijacz czasu.
Córka Lavransa - 2011-12-27, 20:24

Raziel napisał/a:
Nowe Mission Imposible

Czeka mnie w tym tygodniu. Jak już pisałam w sb, w związku z tym muszę odbębnić poprzednie trzy na dvd. Na razie serdecznie ubawiłam się wczoraj na jedynce...

Raziel - 2011-12-27, 20:29

Tutaj też nie ma co oczekiwać realizmu (sceny walki wręcz przekomiczne miejscami, ale to akurat zboczenie zawodowe :-P , czasem lekki brak logiki ).
Kamil - 2011-12-27, 20:51

Raziel napisał/a:
Tutaj też nie ma co oczekiwać realizmu (sceny walki wręcz przekomiczne miejscami, ale to akurat zboczenie zawodowe , czasem lekki brak logiki ).

Kto by od takiego filmu oczekiwał realizmu? ;-)
Chętnie bym sie do kina wybrał, ale mam troche innych planów kinowych, póki co obejrzę 2 i 3 z których 2 nie widziałem, a 3 już nie pamiętam.

Córka Lavransa - 2011-12-27, 21:06

Raziel napisał/a:
zboczenie zawodowe

Raziel, przypomnij mi, co trenujesz...?

Ja z planów kinowych rozważam jeszcze Prometeusza. Wstyd nie iść, raz, że Obcy, dwa, że Noomi Rapace.

Tifa Lockhart - 2011-12-27, 22:48

''Przed świtem''- kawałek dobrej komedii. :mrgreen: Śmiałam się chyba przez 3/4 filmu. Ta ciągle otwarta buzia aktorki grającej Bellę. A scena porodu po prostu cudo. Bohaterka leży z rozerwanym brzuchem, złamanym kręgosłupem a nikt się nie interesuje, bo każdy ogląda dziecko. Po co się przejmować krwią, flakami i takimi tam. :D
Raziel - 2011-12-27, 23:24

Córka Lavransa napisał/a:
Raziel napisał/a:
zboczenie zawodowe

Raziel, przypomnij mi, co trenujesz...?



Jujitsu i kung fu (plus sparingi na zasadzach kick boxingu) w wersji bojowej.

Eva del Dolores - 2011-12-27, 23:30

Strach się bać xD

Tifa, zazdroszczę zabawy :lol: Ale ja bym się pewnie nudziła, bo nadal nie wiem, o co chodzi w tym Zmierzchu ^^'

Uświadomiłam sobie, że przez ostatnie pół roku, z filmów, których nie powtarzałam, obejrzałam jedynie "Przypadek Harolda Crick'a" w tv :shock: Źle się dzieje....

Córka Lavransa - 2011-12-28, 18:37

Raziel napisał/a:
w wersji bojowej

Łooo, to ja już do ciebie z tasakiem nie wyskoczę... :)

Wczoraj oglądaliśmy z mężem Mission Impossible II. Po pierwsze, zakończyliśmy seans po godzinie, bo stwierdziliśmy, że nie jesteśmy aż tacy młodzi, żeby tak marnować czas. Po drugie, zdecydowanie nie idziemy na MI 4 do kina... :hehe:

Raziel - 2011-12-28, 20:54

Córka Lavransa napisał/a:
Raziel napisał/a:
w wersji bojowej

Łooo, to ja już do ciebie z tasakiem nie wyskoczę... :)


Niestety szansa na obronę przed nożem wbrew słowom "specjalistów" od kursów "samoobrony w tydzień" wynosi 3 - 5 %. Gdy mówimy o kimś trenującym sztuki walki, nie wspominając o zwykłym gościu, także jestem wciąż zagrożony :(
A się nie dziwię w sumie rezygnacji z czwórki - to jest właśnie sympatyczny zabijacz czasu, da się lepiej te pieniądze spożytkować (z drugiej strony z kumplami wolę jechać na to niż na kolejny śmieszny horror).

Córka Lavransa - 2011-12-28, 21:02

Raziel napisał/a:
Niestety szansa na obronę przed nożem wbrew słowom "specjalistów" od kursów "samoobrony w tydzień" wynosi 3 - 5 %. Gdy mówimy o kimś trenującym sztuki walki, nie wspominając o zwykłym gościu, także jestem wciąż zagrożony :(

To ja niniejszym wznoszę tasak w Twojej obronie. Jakby co, umiem też dość głośno wrzeszczeć. :)
Kiedyś szłam przez ciemny park z kumplem, który trenował krav magę. I on mi mówi - jakby coś się działo, to nie zgrywaj bohaterki, tylko uciekaj i wrzeszcz. Pokaż, jak to robisz.
Dałam popis - z ucieczki zadowolony nie był za bardzo, ale wrzask docenił... :lol:

Najgorsze jest to, że teraz oprócz tego MI 4 naprawdę nic nie ma. Nie bawią mnie takie komedyjki jak "Listy do M", nie mam ochoty na kolejny szpiegowski, a "Chciwość" już widziałam. :( I chyba znowu nie pójdę do kina... :(

Kamil - 2011-12-28, 21:11

Cytat:
Najgorsze jest to, że teraz oprócz tego MI 4 naprawdę nic nie ma. Nie bawią mnie takie komedyjki jak "Listy do M", nie mam ochoty na kolejny szpiegowski, a "Chciwość" już widziałam. :( I chyba znowu nie pójdę do kina... :(

To ja tak od paru miesięcy na nic nie mogę się wybrać (ostatnio czyli pare miesięcy temu byłem na Trzech muszkieterach, bo nic lepszego nie było). Jeżdżę do Bstoku dwa razy w tygodniu a raz (we wtorki) mam dużo wolnego czasu, na dodatek w Heliosie są "tanie wtorki". Nie ma na co iść, no nie ma. W tej chwili jedynie te MI4, ale ja to wolę sobie w domu obejrzeć. Za pare dni wejdzie "Dziennik zakrapiany rumem", ale to też film, który wolę obejrzeć w domu. Najprawdopodobniej pójdę na Sherlocka 2, a potem znowu długo długo nic nie będzie.
Boli też fakt, że w Bstoku są dwa Heliosy i w obu identyczny repertuar... nie wiem w sumie dla kogo. Nie jest ani efektownie, ani ambitnie, jest zwyczajnie nudno, na bajki do kina nie chodzę, horrorów nie lubię (żaden film nie jest w stanie dorównać klimatowi grozy z Obcego, a byle bezsensowna rzeź mnie nie interesuje).

No i jak tak narzekam to jeszcze trochę przy okazji:
jak ja nie mogę znieść tego 3D!! Ta technologia mnie męczy, nie podoba mi się. Efekty są marne, raz na jakiś czas coś zrobi wrażenie, ale po 20 minutach filmu automatycznie przestaję zauważać, za to nos boli coraz bardziej i bardziej. Mam jeszcze dziwne poczucie, że obraz jest mniejszy i ograniczony. O cenie wyższej nie wspomne, od kilku miesięcy oprócz droższego biletu trzeba dopłacać 2 zł do wypożyczenia okularów.

motylek727 - 2011-12-28, 21:17

kenaz napisał/a:
Nie ma na co iść, no nie ma


A może nie ma z kim? :-P

Kamil - 2011-12-28, 21:18

motylek727 napisał/a:
A może nie ma z kim? :-P

To też niestety. Z kimś to nawet na coś gorszego można się wybrać od czasu do czasu.

Córka Lavransa - 2011-12-28, 21:19

kenaz napisał/a:
"Dziennik zakrapiany rumem"

Ja chciałam iść w piątek 30.12, więc już by był, ale kolejny Depp z rumem? Czy ja wiem...
20 zł za osobę, do tego jakiś popcorn, robi się niezła kasa za słaby film - trochę szkoda.

Chyba poczekam na tego Prometeusza.

W K-cach nie jest tak źle, dwa CC, jeden Helios, do tego Światowid i Rialto - kina "ambitne". Ale repertuar tych ostatnich rzadko mi leży, to jest najczęściej ciężkie kino europejskie, a ja jakoś na filmie nie lubię przesadnie myśleć. Nie lubię całkiem głupiej rozrywki, ale też nie idę do kina, żeby zrobić doktorat.
Mam jeszcze Rudę Śląską, Chorzów, Gliwice, Zabrze - ale wszędzie to samo...

kenaz napisał/a:
jak ja nie mogę znieść tego 3D!! Ta technologia mnie męczy, nie podoba mi się. Efekty są marne, raz na jakiś czas coś zrobi wrażenie, ale po 20 minutach filmu automatycznie przestaję zauważać, za to nos boli coraz bardziej i bardziej.

Dokładnie tak. Unikam filmów w 3D, efekt taki sobie, mnie do niczego nie potrzebny, a za dużo w tym wszystkim jeszcze dyskomfortu.

motylek727 - 2011-12-28, 21:23

kenaz napisał/a:
To też niestety. Z kimś to nawet na coś gorszego można się wybrać od czasu do czasu.


Jak przyjadę to możemy gdzieś iść :)

Kamil - 2011-12-28, 21:23

Córka Lavransa napisał/a:
W K-cach nie jest tak źle, dwa CC, jeden Helios, do tego Światowid i Rialto - kina "ambitne". Ale repertuar tych ostatnich rzadko mi leży, to jest najczęściej ciężkie kino europejskie, a ja jakoś na filmie nie lubię przesadnie myśleć. Nie lubię całkiem głupiej rozrywki, ale też nie idę do kina, żeby zrobić doktorat.

To mam podobnie. W Bstoku jest kino Forum, tam czasem są jakieś europejskie filmy, ale też nie dla mnie.

Ale ten rok zapowiada się obiecująco (m.in. wspomniany Prometeusz) pod względem dobrej rozrywki i popularnej (większa szansa że w Heliosie będzie).

Chciałbym mieszkać w mieście z Multikinem, oni chociaż ciekawe maratony organizują :) Jak już mówiłem sto razy widziałem w Złotych tarasach (w tej sali z największym ekranem :D ) cały Powrót do przyszłości, niedawno powtarzali Pottera (ale i tak bym odpuścił bo dubbing jest nie do zniesienia jeszcze bardziej od 3D) a czasami są też inne dość ciekawe maratony.

Na południu widzę wybór w kinach duży :) Mi się trafiło być w Katowicach w... Heliosie :lol:

Córka Lavransa napisał/a:
Ja chciałam iść w piątek 30.12, więc już by był, ale kolejny Depp z rumem? Czy ja wiem...
20 zł za osobę, do tego jakiś popcorn, robi się niezła kasa za słaby film - trochę szkoda.

No właśnie... obejrzeć chcę, ale myśle że do kina nie warto. A nawet to pewne, że nie warto.

motylek727 - 2011-12-28, 21:26

Kenaz, widzę, że mnie nie słuchasz. Już Ci mówiłam, przeprowadź się do Poznania xD Są 3 Multikina i 2 Cinema City ;-) A w Multikinie pracuje mój kumpel to wiesz... :D
Córka Lavransa - 2011-12-28, 21:40

kenaz napisał/a:
niedawno powtarzali Pottera (ale i tak bym odpuścił bo dubbing jest nie do zniesienia jeszcze bardziej od 3D)

Zmusili mnie do ostatniego Pottera w dubbingu. To było niepojęte - tyle kin w zasięgu, i wszędzie dubbing! Byłam wściekła. Poszłam, bo na wszystkich byłam w kinie, ale oglądać się tego nie dało.

Byłam raz na maratonie, wszystkie Matrixy. Dwójkę przespałam prawie całą, to kumpel potem, jak mnie znowu zapraszał do kina, zapytał, czy nie chciałabym się z nim znowu przespać. :hehe:

migotka - 2011-12-28, 21:46

Jeżeli macie takie problemy z kinami komercyjnymi to może warto zastanowić się nad kinami studyjnymi?
Raziel - 2011-12-28, 22:02

Córka Lavransa napisał/a:

Kiedyś szłam przez ciemny park z kumplem, który trenował krav magę. I on mi mówi - jakby coś się działo, to nie zgrywaj bohaterki, tylko uciekaj i wrzeszcz. Pokaż, jak to robisz.
Dałam popis - z ucieczki zadowolony nie był za bardzo, ale wrzask docenił... :lol:



Bardzo mądra porada, nawet jeden gość, który raczej sprawia wrażenie takiego, co się go trzaśnie przypadkiem, a i tak będzie nokaut może mieć nóż i kolegów za rogiem. Jeden z mistrzów - niesamowicie silny, a przy okazji bardzo sympatyczny człowiek co radził sobie z nami kilkoma na raz (ludźmi, co trenują po kilka lat, a niektórzy całkiem sprawnie w razie czego sobie na ulicy radzili) - zawsze nam powtarza "Ale to dopiero, jak nie macie jak uciekać".
Jako, że przypadkiem zrobiłem tutaj kącik fajtera :-P to dodam, że ten Prometeusz to jedyny horror, który mnie obecnie interesuje.

Córka Lavransa - 2011-12-28, 22:12

Raziel napisał/a:
a i tak będzie nokaut może mieć nóż i kolegów za rogiem.

No właśnie on też mówił, że najczęściej jest tak, że jeden wyłazi na drogę, a trzech siedzi w krzakach. Policjantem był, to chyba wiedział. Na szczęście nigdy nam się nie przytrafiło.
Za to miałam okazję oglądać, jak walczy na treningu i podziwiałam szybkość, był dosyć masywny, a ruszał się błyskawicznie.

Raziel napisał/a:
Prometeusz to jedyny horror, który mnie obecnie interesuje.

Jest szansa, że nie będzie to typowy keczup. Na pewno pójdę do kina, są takie filmy, które robią większe wrażenie na dużym ekranie.

migotka napisał/a:
nad kinami studyjnymi

Tu najczęściej problemem jest repertuar. Jak byłam kiedyś na "Gehennie", to miało to swój urok, ale kino węgierskie już mnie jakoś nie pociąga...

Kamil - 2011-12-28, 22:16

Córka Lavransa napisał/a:
Dwójkę przespałam prawie całą

Nie trzeba maratonu żeby zasnąć na tym filmie :mrgreen:
I o ile jedynę wręcz uwielbiam i uważam za jeden z najlepszych filmów SF w ogóle, to dwójka... eh.. a ta scena łóżkowa Trinity i Neo.. możnaby się pośmiać, gdyby tak nie nudziło. Gorsza była tylko śmierć Trinity :)

Cytat:
Jeżeli macie takie problemy z kinami komercyjnymi to może warto zastanowić się nad kinami studyjnymi?

Ale w takich są ciężkostrawne, ambitne filmy. Rozrywki tam się prawie nigdy nie znajdzie.

Raziel napisał/a:
Prometeusz to jedyny horror

W sumie to może i horror, tak jak filmy o Obcym, tylko że teraz słowo "horror" przynajmniej w moich oczach stało się śmieszne i raczej negatywnie o filmie mówiące. Więc dla mnie to będzie po prostu SF :) I oby jak najbliższy serii o Obcym (na myśli mam części 1-3).

Córka Lavransa - 2011-12-28, 22:24

kenaz napisał/a:
ta scena łóżkowa Trinity i Neo..

Ja bym wywaliła Trinity z całej serii. moim zdaniem była zbędna i wprowadzała taki histeryczno-romansowy klimat, który mi się okropnie kłócił. Ta scena, jak się Neo miał całować z Bellucci była żałosna.

Paleolog - 2011-12-28, 22:33

kenaz napisał/a:

Ale w takich są ciężkostrawne, ambitne filmy. Rozrywki tam się prawie nigdy nie znajdzie


Błędne założenie. Filmy ambitne wcale nie muszą być ciężkostrawne. Tak samo jak 'rozrywka' nie musi być od razu głupia. W kinach studyjnych bardzo często są przyjemne, lekkie pozycje - fakt, że nie tylko i idąc w ciemno mimo wszystko można się nadziać, jeśli nie ma się ochoty na nic wielce zmuszającego do myślenia. Ale łatwo temu zapobiec - albo przynajmniej zminimalizować ryzyko - zawczasu wyflimwebowując to na co się idzie.

Osobiście poszukiwaczom czegoś względnie lekkostrawnego w kinach studyjnych polecam filmy norweskie albo czeskie (choć akurat to nie każdy lubi), ale oczywiście zdarzają się wyjątki od reguły.

Córka Lavransa - 2011-12-28, 22:48

Mąż mojej przyjaciółki jest fanem kina czeskiego i czasami coś dostaję od niego na dvd. Podoba mi się tak co trzeci i to też fragmenty, więc raczej bym nie ryzykowała.
Natomiast nigdy bym nie pomyślała, że kino norweskie jest lekkostrawne (tu kluczem może być słówko: względnie). :)

Kamil - 2011-12-28, 23:13

Córka Lavransa napisał/a:
Ja bym wywaliła Trinity z całej serii. moim zdaniem była zbędna

Matrix 1 nie byłby takim dobrym filmem bez niej, świetna pierwsza scena ucieczki... Szkoda że jej nie zabili w jakiś efektowny (i szybki) sposób na początku Dwójki :)

Paleolog napisał/a:
polecam filmy norweskie

Oglądałem w życiu może z 5 norweskich (a może szwedzkich?). Podobały mi się ale nie były lekkie i nawet już nie pamiętam tytułów poza, najbardziej rozrywkowym z nich, "Let the right one in", ciekawie to się oglądało, ale chyba głównie na skandynawskie widoki (których i tak prawie nie było) i tamtejszy język, no i miał film klimat. Wiem, że na podstawie zaledwie kilku filmów opinii sobie wyrabiać nie powinienem, ale trochę sie zraziłem. Skandynawów cenie głównie za muzykę. Za to zdarzało mi się oglądać przyjemne, lekkie (i nie takie głupie) filmy niemieckie czy francuskie, ale nigdy nie byłoby to nic na co chciałbym iść do kina, ani nic co zapadłoby mi w pamięć. Zresztą niemiecki język drażni mnie niesamowicie.

Bo dla mnie film w kinie najlepiej jak jest taką Incepcją, Bękartami wojny (ależ to dobry film! chyba najlepszy od Tarantino), albo chociaż takim Sucker Punch (bardzo dobrze sie bawiłem, jak zawsze na filmach Zacka Snydera), a niestety w Europie takich filmów się nie robi, budżety nie te.

Córka Lavransa napisał/a:
Zmusili mnie do ostatniego Pottera w dubbingu. To było niepojęte - tyle kin w zasięgu, i wszędzie dubbing!

Współczuję... w Bstoku w Heliosie był dubbing w 3D i 2D do wyboru a napisy w 3D, rzecz jasna wybrałem 3D z napisami (widocznie nie można mieć wszystkiego...).

Córka Lavransa - 2011-12-28, 23:45

kenaz napisał/a:
Szkoda że jej nie zabili w jakiś efektowny (i szybki) sposób na początku Dwójki :)

Szkoda, że jej nie zabili w jedynce, zanim zaczęła miauczeć, jak to ona go kocha... Najsłabsza scena filmu. :->

Po niemiecku też jest mi ciężko oglądać, mam traumę po "Bonanzie", którą kiedyś puszczali właśnie w tej wersji językowej. Brrr... Za to podoba mi się francuski w filmach, zwłaszcza kostiumowych. :)

Kamil - 2011-12-29, 00:02

Fajny montaż podsumowujący ten rok, aż wstyd się przyznać, że widziałem tylko z 5 filmów z tych wszystkich :D

http://www.youtube.com/wa...d&v=P1YmAtL-5ls

Nawet te wszystkie dramaty (w drugiej połowie) wydają się ciekawe ;-)

Paleolog - 2011-12-29, 07:33

No dobra, oglądamy zatem trochę inne filmy, bo ja np "Incepcji" nie polubiłem, a "Bękartów..." nie tknę kijem przez rzekę :mrgreen: co nie znaczy, że nie lubię czystej rozrywki - po stresującym dniu pracy, czy generalnie mając jakieś zmartwienie nikt nie chce przecież oglądać kina moralnego niepokoju. Kłopot w tym, że ta rozrywka często rozczarowuje. Weźmy np takiego Conana. Wersja z Arnoldem - miazga. Wersja z Khaalem Drogo - na początku było nieźle, ale potem owo nieźle przemieniło się w 'wyjątkowo głupio zmarnowane dwie godziny'.

Co do kina norweskiego: "Elling", "Matka Ellinga", Hawaje, Oslo" "Człowiek, który pokochał Yngvego" - to są całkiem lekkie i całkiem przyjemne filmy. A przy okazji także całkiem ciepłe. Zwłaszcza ten pierwszy uważam za mistrzostwo świata. Chciałem dorzucić jeszcze kilka tytułów, ale po bliższym sprawdzeniu okazało się, że jednak są duńskie ;-)

Żabka - 2011-12-29, 09:08

Tak czytając wasze posty zaczęłam się zastanawiać nad tym co się stało ze współczesnym kinem... Czy nie można zachować względnej równowagi? Denerwuje mnie to, że rzadko kiedy są filmy, które nie byłyby beznadziejnie głupie i nawiązywały do seksu, nie byłyby tkliwymi komediami romantycznymi ani żadną zabijanką...Czy nie można stworzyć filmu z duszą i klimatem? Takiego filmu, do którego człowiek z chęcią wraca? A może wyczerpał się limit na pomysły do filmów? Jest tyle ciekawych książek, które można by zekranizować... Tylko nie wiem czy kino amerykańskie i ludzie z tamtych rejonów są w stanie coś bardziej zaawansowanego zobaczyć... :-/
Kamil - 2011-12-29, 12:14

Paleolog napisał/a:
a "Bękartów..." nie tknę kijem przez rzekę

Rozumiem że to przez osobę Tarantino? Znany jest raczej z uwielbienia do filmów klasy B (stąd Kill Bill czy Grindhouse), ale Bękarty to coś innego i szczerze wszystkim polecam, bo to jest świetny film z kapitalnymi dialogami, zdjęciami, odrobiną dobrego humoru, rewelacyjnymi rolami Christophera Walza i Brada Pitta, bez patosu (tak denerwującego w amerykańskich wojennych filmach), bez ugładzenia ale i bez przesadnego pokazywania przemocy (no z tym niektórzy mogą się nie zgodzić :D ), no i sprawdza się jako rozrywka. Na pewno nie jest film dla osób, którzy traktują filmy wojenne na poważnie i oczekują wiernego przedstawienia faktów. Ten film to raczej wyżycie się na hitlerowcach ;-)
W moich oczach to produkcja, która będąc dobrą rozrywką nie stała się bezmyślnym tworem pokroju nowego Conana, Starcia tytanów, Trzech muszkieterów czy innego kiczyku na który szkoda mi czasu, a którym kina są zalane... (chociaż Trzej muszkieterowie byli nawet przyjemni :) ).

Pobieram sobie Elling, obejrze w wolnej chwili :)

motylek727 - 2011-12-29, 12:25

kenaz napisał/a:
Bękarty to coś innego i szczerze wszystkim polecam, bo to jest świetny film z kapitalnymi dialogami, zdjęciami, odrobiną dobrego humoru, rewelacyjnymi rolami Christophera Walza i Brada Pitta


Ja twórczości Tarantino nie lubię, ale "Bękarty..." mi się bardzo podobały, o dziwo ;-) Jednym z moich ulubionych momentów jest ten, w którym Pitt mówi po włosku... :D

Paleolog - 2011-12-29, 15:08

kenaz napisał/a:
Rozumiem że to przez osobę Tarantino?


Raczej przez komentarz odtwórcy jednej z głownych ról, Eliego Rotha, który tuż po premierze obwiniał Polaków za to, że w ten czy inny sposób 'pomagali' Niemcom w czasie Holocaustu. Zatem postanowiłem nie tknąć. Ideowo.

Wczesnego Tarantino cenię (genialne 'Pulp fiction', 'Wściekłe psy', 'Jackie Brown'). Niestety później to już jak dla mnie sztampa i klasyczne odcinanie kuponów.

Kamil - 2011-12-29, 15:21

Paleolog napisał/a:
Wczesnego Tarantino cenię (genialne 'Pulp fiction', 'Wściekłe psy', 'Jackie Brown'). Niestety później to już jak dla mnie sztampa i klasyczne odcinanie kuponów.

Dla mnie Bękarty to właśnie taki Tarantino jakiego lubię, a Pulp fiction i Wściekłe psy uważam za jego najlepsze filmy, Bękarty nie mają się czego wstydzić, to ta sama liga, tylko tematyka inna.
Myślę, że głupi komentarz odtwórcy jednej z drugoplanowych ról (bo pierwsze skrzypce zdecydowanie grają Christopher Waltz i Brad Pitt) nie odzwierciedla zdania twórców filmu - a film to przecież wizja reżysera i scenarzystów, taki Eli Roth to zaledwie osobnik, który robi co mu twórcy każą ;-)

Właśnie przez takie komentarze (jak ten Rotha) unikam wywiadów, plotek, szczegółów życia prywatnego sławnych ludzi, aby się nie zrazić, bo nawet ktoś kogo bym nie polubił, albo kim bym nawet pogardzał może stworzyć coś dobrego co mi się spodoba.

Córka Lavransa - 2011-12-29, 17:26

Spałam na "Bękartach". Podjęłam próbę, bo mi mówiono, że nawet ci, którzy nie przepadają za Tarantino (a ja się do nich zaliczam), cenią sobie ten film. A ja spałam. :-/ No co ja mogę, nie ruszyło mnie.

A Pitt mówiący po włosku? E tam. Lepszy jest Pitt jako Cygan w "Przekręcie", albo rozmawiający z Kreolką w "Joe Blacku". Ma talent do tego, marnować go na włoski to zbrodnia. ;-)

Radament - 2011-12-29, 20:11

kenaz napisał/a:
Dla mnie Bękarty to właśnie taki Tarantino jakiego lubię, a Pulp fiction i Wściekłe psy uważam za jego najlepsze filmy, Bękarty nie mają się czego wstydzić, to ta sama liga, tylko tematyka inna.

Popieram! Ale może to dlatego, że jestem ogromną fanką Tarantino i rzadko mi się zdarza mieć jakieś zastrzeżenia do jego filmów. Pulp Fiction był przeze mnie oglądany setki razy i muszę przyznać że jest jednym z moich ulubionych filmów.


A tak swoją drogą. Oglądałam przed chwilą "Ogniem i mieczem". Uwielbiam ten film. Naprawdę, niema chyba momentu którego bym nie lubiła. Każda scena jest epicka. Chociaż zawsze dopada mnie dylemat. Bohun czy Skrzetuski. Sądzę, że jak Helena wybrałabym Skrzetuskiego, ale... Uwielbiam patrzeć na tego Kozaka.

Córka Lavransa - 2011-12-29, 20:20

Radament napisał/a:
Bohun czy Skrzetuski.

Bohun. Ja to zawsze mam takie wrażenie, że ona na końcu poleci za tym koniem... :-P

Pomimo wszystkich psów wieszanych na tym filmie, ja go też naprawdę lubię. Uważam, że obsada była bardzo dobra (Ewa Wiśniewska w szczególności, aaaa - i Horpyna!), akcja niezła, świetna muzyka. Mnie się podobał, i już! :)

sushi - 2011-12-29, 20:57

Radament napisał/a:
Bohun

Każda kobieta chciałaby mieć takiego kochanka, ale żadna nie chciałby mieć takiego męża ;-)

Córka Lavransa - 2011-12-29, 21:15

sushi napisał/a:
żadna nie chciałby mieć takiego męża

Kto tu mówi o małżeństwie... :evil2:

motylek727 - 2011-12-29, 21:25

Córka Lavransa napisał/a:
Kto tu mówi o małżeństwie... :evil2:


A no właśnie :D

Czarna_Smoczyca - 2011-12-30, 09:04

O tak Bohun na NIE-męża
annaK - 2011-12-30, 14:38

Julietta napisał/a:
Atłasowa napisał/a:
Julietta napisał/a:


Ale głupio, że nie wiadomo kiedy płyta się ukaże, bo by może na Święta kupiła, jeśli rzeczywiścia one by tam śpiewała.
(A jak nie to potem jest Dzień Babci nie? ;-) )


Nie wiem czy Demarczyk, ale na pewno śpiewa tam Wodecki, Jak Nowicki i Janusz Radek. Ja chciałam kupić mamie, więc mam nadzieję, że będzie przed Świętami. Jakby dostała prezent na Dzień Babci, to mogłaby się trochę zdziwić. :lol:




Powiedziałabyś, że od przyszłego wnuka ;p
A jak nie to potem są Walentynki... Dzień kobiet... Hehe -Niech będzie na Święta, bo się obrazimy :evil2:



Tak sobie czytam te wasze dyskusje i mnie w końcu zacheciłyście :)
Słyszałam o płycie, ale nie bardzo wiedziałam co i jak. Znalazłam w necie strone, na której mozna ja zamówić - andrzejzarycki.pl - uwielbiam poezje śpiewaną i moja rodzinka też, wiec prezent na dzień babci i dziadka mam przyklepany :)


A co do filmów - to polecam druga częsć "Sherloka Holmesa" - to film guya ritchie, czyli byłego męża madonny :)

Lumen - 2011-12-31, 01:47

Mialam dzis isc na Sherlocka, ale ze zimno i deszcz klapnelysmy z kolezanka na sofe i otworzylysmy zalukaj. Ktos nam polecil "Pogorzelisko" i postanowilysmy ogladnac. Do teraz mam go w glowie. Nie jest to lekkie kino. Troche mi przypomina Millenium, Larssona, nie wiem czemu. W kazdym razie robi wrazenie.
Z innych do ktorych lubie wracac:
Sekret jej oczu,
Nostalgia aniola,
Hrabia Valmont (z charakterna Markiza;)
Krolewska faworyta i w ogole kostiumowce.

Córka Lavransa - 2011-12-31, 11:20

Lumen napisał/a:
Troche mi przypomina Millenium, Larssona, nie wiem czemu.

To muszę obejrzeć. :) Zanotowane.

Lumen napisał/a:
Hrabia Valmont (z charakterna Markiza;)

Ja zdecydowanie wolę "Niebezpieczne związki".

Lumen napisał/a:
Krolewska faworyta i w ogole kostiumowce.

Też uwielbiam kostiumowe filmy, z różnych epok. Do moich ulubionych należy "Królowa Margot". :)

Paleolog - 2011-12-31, 13:04

Córka Lavransa napisał/a:
Do moich ulubionych należy "Królowa Margot". :)


Z absolutnie boską, obłędnie piękną Isabelle Adjani, która - w co diabelnie trudno uwierzyć - w momencie kręcenia tego filmu miała lat przeszło czterdzieści :shock:

Czarna_Smoczyca - 2011-12-31, 13:10

Mi sie podobal ,,Kochanice krola"
Córka Lavransa - 2011-12-31, 20:02

Paleolog napisał/a:
miała lat przeszło czterdzieści :shock:

Rany, aż musiałam to sprawdzić... na szczęście wyszło mi 38... ;-)

Ach, do moich ulubionych kostiumowych należą też oczywiście ekranizacje powieści Austen i Bronte, "Niebezpieczne związki" oraz - jakżeby - "Ostatni Mohikanin". I "Pan i władca na krańcu świata". :)

alibaba - 2012-01-01, 20:51

Rzadko oglądam filmy, moje kino domowe stoi prawie nie używane. Ale dziś obejrzałam dwa wspaniałe filmy "Czekolada" i "Edith Piaf". Pożyczyła mi koleżanka. Mam jeszcze do obejrzenia "Gandhi" i "Mefisto".
Lumen - 2012-01-01, 22:04

O, a ja tej Margot nie widzialam! Skandal, musze to nadrobic. Teraz ogladam Kroniki Portowe. Takie zyciowe to nawet.
Ravena - 2012-01-02, 14:50

Lumen napisał/a:
O, a ja tej Margot nie widzialam! Skandal, musze to nadrobic.

Nomen omen. To jasne, że musisz :)

Kamil - 2012-01-03, 00:53

Obejrzałem ostatnio "O północy w Paryżu" i "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" (Szwecja).
Ten pierwszy miło mnie zaskoczył, dowód na to że nawet w kategorii "komedia romantyczna" może powstać coś godnego uwagi. Film przede wszystkim zachwyca zdjęciami (da się lepiej pokazać Paryż? :D ) i muzyką. Owen Wilson spisał się, przekomiczne było jak docierało do niego to co nastąpiło po wejściu do samochodu. Cały film bardzo przyjemny, lekki i po prostu miło się ogląda :) No i do tego piękna Marion Cotillard...
Co do drugiego: dobry film, warto obejrzeć, bo oddaje klimat książki, ale no wiadomo, jak to z ekranizacjami, książka po prostu dużo lepsza. Największym plusem filmu jest Noomi Rapace, to taka Lisbeth jaka jest w książce. Odtwórca głównej roli nie pasuje mi, zachowuje się jakoś nie tak, wygląda też nie tak. Po zwiastunie wersji USA mam wrażenie, że Daniel Craig dużo lepiej do tej roli pasuje (nie tylko z wyglądu). Muzyka była słaba, raczej pewne jest, że wersja USA pod tym względem będzie dużo lepsza, na pewno obejrze żeby sobie porównać.

Lumen - 2012-01-09, 13:33

"A girl with a dragon tatoo" (USA) duzo mniej mi sie podobal niz wersja szwedzka. Craig lepiej pasuje do roli Mikaela, ale to chyba wszystko co bylo lepsze. Mam wrazenie, ze szwedzi lepiej dobrali aktorow- sa bardziej przekonywujacy. Ten zly opiekun socjalny w wersji USA to taki mdly grubasek z krecona czupryna i cwaniaczkowatym usmieszkiem. Szwedzki odpowiednik to z wygladu kulturalny, wyrafinowany, pewny siebie osobnik, - taki o ktorym nikt by nie powiedzial ze w wolnym czasie robi cos poza podlewaniem kwiatkow. I dlatego tak szokuje. Bez porownania jest tez Lisbeth - szwedzka samym wzrokiem zabija, ale jednoczesnia ma cos kobiecego w sobie. Amerykanska niby ok, ale nie ma tej zacietosci.
Muzyki powiem szczerze nie pamietam- byla jakas? Mozliwe, ale to nie jest chyba fim z z tych gdzie odgrywa ona szczegolnie wazna role. Emocji i tak jest duzo.

Kamil - 2012-01-09, 13:40

Lumen napisał/a:
Muzyki powiem szczerze nie pamietam- byla jakas?

Ja już przesłuchałem soundtrack - bardzo dobry, Trent Raznor z NIN komponował (do The Social Network też on). Zdecydowanie bardziej oszczędna w dźwięki i klimatyczna od szwedzkiej. Ciekawi mnie jak wypadnie w filmie.

babsko - 2012-01-09, 18:36

Wczoraj z przerażeniem obejrzałam w tv u mojej mamuśki film pt. "Bez twarzy" z Travoltą i Cage'em. Drżałm przez długi czas. Dobre kino akcji. Świetne zdjęcia.
Córka Lavransa - 2012-01-09, 19:58

Lubię bardzo "Bez twarzy", co prawda nie przepadam za Nicholasem Cage, ale w tym filmie Travolta dał świetny popis, więc zawsze chętnie go oglądam. :)
Kamil - 2012-01-12, 13:17

Byłem parę dni temu na Sherlocku 2. Noomi Rapace jest piękna, ma ładny głos, niesamowity nos i aktorka z niej całkiem dobra (biorąc też pod uwagę Millennium). Oczu oderwać od niej nie sposób :D A do tego Robert Downey Jr. jak zwykle świetny.
Film wciągający, przyjemny, efektowny, po prostu idealna rozrywka, tak jak pierwsza część.

Radament - 2012-01-13, 18:25

A propos ludzi filmu...

KLIK!

Ravena - 2012-01-13, 19:14

Ach, po spojrzeniu na koszulkę Harrisona Forda mam szeroki uśmiech na twarzy - celne, celne... Jak by to powiedziała Radi: epickie :D
sushi - 2012-01-13, 23:40

Gandalf :oops:
alibaba - 2012-01-13, 23:53

Przed chwilą skończył się film "Zielona mila". Rzadko oglądam filmy ale dziś byłam niemal zmuszona oglądać bo oglądał mąż. I wiecie co, książka nie wywarła na mnie takiego wrażenie jak ten film. Czytając książkę jakoś nie potrafiłam wczuć się w atmosferę tego więzienia i tego co tam się działo. Film pokazał całą grozę i tragedię człowieka niewinnego, skazanego na karę śmierci.
Radament - 2012-01-13, 23:56

Och, przyznam, że nie czytałam książki, ale uważam, że film został zrealizowany po mistrzowsku. Nie wiem, jak fabuła ima się pomysły Kinga, niemniej jestem nią zachwycona. Bardzo nastrojowy i przemawiający swoim obrazem film. W dodatku gra aktorska tego głównego aktora (tego drugiego, skazanego na śmierć, czarnego) była niesamowita! To był taki genialny kontrast między jego zachowaniem, a wyglądem.
Nieznany - 2012-01-13, 23:59

Ja również byłem zachwycony "Zieloną milą", uwielbiam Toma Hanksa, ale na pierwszym planie jest tam ten wielki Murzyn - był świetny. :D I potrafił być taki delikatny, w porównaniu z gabarytami...
Tifa Lockhart - 2012-01-14, 06:26

A ja zaczynałam ten film kilka razy i nigdy nie dokończyłam. A to zasnęłam, a to poszłam poczytać. Książkę pożyczyłam od koleżanki, ale nawet nie zaczęłam jej.
motylek727 - 2012-01-14, 10:33

Też wczoraj oglądałam, ale wcześniej już widziałam i bardzo mi się film podobał. Zawsze na końcu się wzruszę...
Nieznany - 2012-01-14, 13:22

To jest film, na którym nawet faceci się wzruszają. :oops: Ta scena z żoną dyrektora więzienia... i końcówka... miodne. :)
Eva del Dolores - 2012-01-14, 13:56

A mnie zastanawia, czemu ten więzień nie dał znać, że świrnięty strażnik nie zamoczył tej gąbki. Draństwo :/
Nieznany - 2012-01-14, 14:04

Przecież chyba nie widział, że gąbka jest sucha, w końcu raczej oczekując na śmierć nie baczysz zbytnio na takie szczegóły. ;-)
Eva del Dolores - 2012-01-14, 14:10

No właśnie jestem prawie pewna, że zauważył to. Tam chyba była scena, w której spojrzał się wymownie na tego strażnika, dlatego zdziwiłam się, że nie dał jakoś znać ;]
alibaba - 2012-01-14, 15:37

Ja to odebrałam tak, że ten strażnik- sadysta zrobił to celowo. Przecież już wtedy, gdy się niby uczył widać było z jaką rozkoszą będzie dokonywał egzekucji.
To, że ten film jest tak wstrząsający, tak realistyczny to przede wszystkim zasługa reżysera. Oczywiście dobrze dobrani aktorzy też grają wspaniale, zwłaszcza ten, który gra skazanego murzyna.
W książce nie wyczułam całej grozy tego, co chciał przekazać King. Może nie potrafiłam tego w pełni sobie wyobrazić.

Eva del Dolores - 2012-01-14, 16:19

Wiem, że strażnik zrobił to celowo, ale wydaje mi się, że więzień zauważył, że coś jest nie tak i mógł dac znać innym obecnym przy egzekucji strażnikom, tylko nie zrobił tego z jakiegoś powodu... ^^' Ale może mi się tylko majaczy ^^
Córka Lavransa - 2012-01-23, 21:08

Oglądałam wczoraj "Władcę pierścieni - Drużynę Pierścienia".
Śmierć Boromira, jak zawsze, wzruszyła mnie do łez. Najgorszy moment to ten, kiedy klęczy, z trzema strzałami w piersi, a orki go mijają wiedząc, że już im nie zagrozi. A on tak klęczy, wiedząc, że nic już nie może zrobić. Potworne.
Jestem przyzwyczajona do wersji rozszerzonej filmu, o prawie 40 minut dłuższej, i byłam zszokowana, kiedy wycięli mi całe pożegnanie z Galadrielą w wersji kinowej. Scena, kiedy krasnolud prosi ją o włos, jest piękna, bardzo żałuję, że jej nie ma. Uważam to za sporą stratę dla filmu.

Dzisiaj rano obejrzałam "X-Men" część pierwszą. Bawiłam się, jak zwykle, doskonale, ale... kiedy po raz pierwszy pojawił się na ekranie Jackman, to krzyknęłam "o matko, jaki on chudziutki!". Nie był chudziutki, oczywiście, był bardzo ładnie i naturalnie umięśniony, ale po ostatnim seansie "Wolverine" stwierdzam, że mięśni przybyło mu ostatnio jakieś 100%. I nie wiem, czy to dobrze.
Co mi się rzuciło w oczy tym razem, to scena, w której Storm i Cyclops ratują Rouge i Logana przed mutantami Magneto po wypadku ciężarówki. Cyclops, (to dopiero jest chuchro) ciągnie większego od siebie faceta, wypełnionego adamantium, jak szmatę. No sorry, nawet by go nie ruszył, ile taki Logan waży, 300 kg? ;-)

Kamil - 2012-01-23, 21:27

Córka Lavransa napisał/a:
. Scena, kiedy krasnolud prosi ją o włos, jest piękna, bardzo żałuję, że jej nie ma. Uważam to za sporą stratę dla filmu.

Chyba najwięcej dodanych scen w wersji rozszerzonej jest własnie z Lorien. Wielka strata dla kinowej wersji filmu (dlaczego oglądałaś kinową? przecież jest taka... niepełna).
Obejrze pewnie jeszcze nie raz, Drużyna to moja ulubiona część.

Wolverine waży 140 kg z adamentium, 90 kg bez.

Córka Lavransa - 2012-01-23, 21:32

kenaz napisał/a:
Wolverine waży 140 kg z adamentium, 90 kg bez.

To malutko, myślałam, że jest znacznie cięższy. ale i tak uważam, że by go tak nie uciągnął.

kenaz napisał/a:
(dlaczego oglądałaś kinową? przecież jest taka... niepełna).

Niestety, taka jest w tym wydaniu blu ray, które kupiłam... :-/

kenaz napisał/a:
Drużyna to moja ulubiona część.

Moją ulubioną jest dwójka, seans jutro. :)

A co sądzisz o Cate Blanchett jako Galadrieli? Ja byłam zaskoczona, kiedy się dowiedziałam, że wielu fanów w internecie ocenia ją źle w tej roli... Moim zdaniem była idealna.

Kamil - 2012-01-23, 21:45

Córka Lavransa napisał/a:
Moją ulubioną jest dwójka, seans jutro.

Też lubię, jak wszystkie zresztą... najmniej podobał mi się Powrót króla.
Jednak to Drużyna wgniata mnie w fotel, ulubione sceny:
- bieg do brodu i scena na drodze (i to ujęcie z liśćmi i chowanie się za korzeniem! :D ), te Nazgule na koniach były niesamowite!
- ucieczka Gandalfa z Orthanku (orzeł!)
- Moria, troll i Barlog
- scena, w której płynąc mijają te dwa wielkie posągi

Z Dwóch Wież enty i bitwa o Helmowy Jar były najlepsze :D

Córka Lavransa napisał/a:
A co sądzisz o Cate Blanchett jako Galadrieli? Ja byłam zaskoczona, kiedy się dowiedziałam, że wielu fanów w internecie ocenia ją źle w tej roli... Moim zdaniem była idealna.

Nie była zła, ale nie lubię tej aktorki, irytuje mnie, to chyba jedyny dobór aktora do którego mam zastrzeżenia, wszyscy inni perfekcyjnie pasują: cała drużyna, Elrond, Arwena, Saruman, Bilbo i inni.

Córka Lavransa - 2012-01-23, 21:51

Ja ją lubię. :) Mnie jakoś denerwuje Saruman, ale chyba nie umiałabym powiedzieć dokładnie, dlaczego. Drażni, i tyle.

Z jedynki najbardziej podoba mi się Ballrog. :) Jest... widowiskowy. I w ogóle Moria jest przepiękna. Ładniejsza niż zielone Shire... :)

Atłasowa - 2012-01-31, 11:38

Ja obejrzałam "Drzewo życia" dwa dni temu. Byłam dość sceptycznie nastawiona, że będzie to przerost formy nad treścią i rzeczywiście na początku filmu jest tej formy zbyt wiele. Ale ogólnie film jest dość mądry, polecam choćby dla odmiany.

A co myślicie o nominacjach do Oscarów w tym roku? Ja się ucieszyłam, że jest "Chico i Rita", bo to raczej dość niszowa produkcja. Zainteresował mnie też "Artysta" - 10 nominacji dla niemego filmu? To chyba nieźle. No i lubię klimat lat 30. Tylko gdzie jest nominacja dla "Drive" i dla Gosilnga? :-x


Kamil - 2012-01-31, 11:48

Mnie cieszy nominacja dla Brada Pitta, no najwyższy czas na Oscara, chociaz jest i Oldman.. też nigdy nie doceniony przez Akademię.
Drive tylko jedna nominacja? :/ szkoda..
Więcej nic nie mówię bo po prostu zbyt mało z nominowanych filmów widziałem, ja zawsze tak z opóźnieniem oglądam.

sushi - 2012-01-31, 15:56

Bardzo się ucieszyłam, że W ciemności dostało nominację. Chociaż wolałabym, żeby Oscara zgarnął Asghar Farhadi za Rozstanie.
No i moja ulubienica Meryl Streep :!:

metka - 2012-01-31, 16:36

Meryl Streep, którą kocham miłością wielką - niech zgarnie statuetkę, bo wykonała kawał solidnej pracy w tym filmie :)
żałuję, że film "Musimy porozmawiać o Kevinie" przeszedł bez echa :-|
"Rozstanie" widziałam i wyszłam z kina zdumiona i zadumana jednocześnie. A to nie często się zdarza :)
"Drive" widziałam i tak się zastanawiam, za co miałby dostać tego Oscara? za muzykę? niech będzie. Ryan, też dobrze zagrał. Zdjęcia? tu już bym dyskutowała... film dobry, ale czy oscarowy? hmmm...

Ostatnio udało mi się (w końcu!) namówić męża do zobaczenia Władcy Pierścieni ;-)
Extended Version, każda po średnio 4 godziny. Dał radę z dwoma, przed nami w najbliższym czasie trzecia i ostatnia. Czas trwania: 4:08. Jestem okrutna :evil3: ;-)

Radament - 2012-01-31, 16:38

Cytat:
Czas trwania: 4:08. Jestem okrutna :evil3: ;-)

Przecież to sama przyjemność ^^

metka - 2012-01-31, 16:43

dla mnie i owszem ;-)
dla osoby, która zapałem do filmu nie pała - niekoniecznie. Ale dzielny jest i muszę przyznać, że mu się podobało dotychczas :)

Córka Lavransa - 2012-01-31, 20:36

metka napisał/a:
niech zgarnie statuetkę, bo wykonała kawał solidnej pracy w tym filmie :)

Jeżeli jej nie dadzą, bo |"ona już ma", to to będzie szczyt wszystkiego. A tego się niestety obawiam... :evil:

metka napisał/a:
namówić męża do zobaczenia Władcy Pierścieni

Co za nietypowy kierunek...! :lol:

metka napisał/a:
Dał radę z dwoma, przed nami w najbliższym czasie trzecia i ostatnia.

Przede mną i moim mężem tez, niestety zwykła, ponieważ na blu-ray kupiłam zwykłą. Przez niedopatrzenie, zamierzam nadrobić w najbliższym czasie. Choć przyznać muszę, że część druga bez drętwych gadek Entów jest znacznie bardziej strawna.

Zapytam znowu i będę pytała ciągle, aż mi ktoś odpowie - czemu Aragorn wypuścił Grimę...?! (Przy czym odpowiedź, że Tolkien... etc., etc.) :-P

metka - 2012-01-31, 22:04

Córka Lavransa napisał/a:
metka napisał/a:
niech zgarnie statuetkę, bo wykonała kawał solidnej pracy w tym filmie :)

Jeżeli jej nie dadzą, bo |"ona już ma", to to będzie szczyt wszystkiego. A tego się niestety obawiam... :evil:


zatem obawy mamy te same.

Córka Lavransa napisał/a:
Zapytam znowu i będę pytała ciągle, aż mi ktoś odpowie - czemu Aragorn wypuścił Grimę...?! (Przy czym odpowiedź, że Tolkien... etc., etc.) :-P


w którym momencie? kiedy Gandalf Biały nie pozwolił królowi go zabić, tylko powiedział, by puścić go wolno? bo nie kojarzę momentu z Aragornem w roli głównej.

Córka Lavransa - 2012-01-31, 22:15

metka napisał/a:
bo nie kojarzę momentu z Aragornem w roli głównej.

W filmie Aragorn to powiedział do Theodena. Może w książce to było inaczej, nie wiem, czytałam dawno i nie zamierzam powtarzać. ;-)

metka napisał/a:
zatem obawy mamy te same.

Co mnie wkurza, bo wydawało mi się, że nagrody powinno się dawać za zasługi, a nie według rozdzielnika... Choć Oskary... :-/

metka - 2012-01-31, 22:53

Córka Lavransa napisał/a:
metka napisał/a:
bo nie kojarzę momentu z Aragornem w roli głównej.

W filmie Aragorn to powiedział do Theodena. Może w książce to było inaczej, nie wiem, czytałam dawno i nie zamierzam powtarzać. ;-)


odpowiem Ci prosto i bez żadnego głębszego sensu - nie chciał przelewu krwi, skoro i tak wiedział, że to co się dzieje, to ledwie początek przed tym, co czekało ich później. No cóż, jeden by dźgnął i miał święty spokój, inny wysyła swojego wroga i zło w dal, byle nie robić tego co on - zabijać.
Książki nie czytałam, niestety, ale być może Tolkien wytłumaczył jego zachowanie w zdecydowanie lepszy sposób ;-)

Córka Lavransa napisał/a:
metka napisał/a:
zatem obawy mamy te same.

Co mnie wkurza, bo wydawało mi się, że nagrody powinno się dawać za zasługi, a nie według rozdzielnika... Choć Oskary... :-/


nie przesądzajmy jeszcze niczego.
mam nadzieję, że miło się rozczarujemy :)

Córka Lavransa - 2012-01-31, 23:03

metka napisał/a:
nie chciał przelewu krwi, skoro i tak wiedział, że to co się dzieje, to ledwie początek przed tym, co czekało ich później

Wypuszczając zdrajcę na usługach Sarumana naraził Helm's Deep i przelał mnóstwo krwi. I jako doświadczony wojownik powinien to wiedzieć... Moja odpowiedź jest taka - gdyby Tolkien zabił Grimę, miałby zamiast dramatycznej obrony Jaru nudne ośmioletnie oblężenie ;-).

metka napisał/a:
mam nadzieję, że miło się rozczarujemy :)

:)

Kamil - 2012-01-31, 23:05

Córka Lavransa napisał/a:
gdyby Tolkien zabił Grimę, miałby zamiast dramatycznej obrony Jaru nudne ośmioletnie oblężenie .

Czy ja wiem? Saruman miał proch...

Córka Lavransa - 2012-01-31, 23:12

kenaz napisał/a:
Saruman miał proch...

Ale to Grima powiedział mu o dziurze... Dziura była clue! :lol:

metka - 2012-01-31, 23:21

Córka Lavransa napisał/a:
kenaz napisał/a:
Saruman miał proch...

Ale to Grima powiedział mu o dziurze... Dziura była clue! :lol:


gdyby nie to wszystko, byłoby nudno... a chodzi wszak o to, by pomimo przeciwności i prochów Sarumana, dobro zwyciężyło nad złem ;-)
nie można czytelnika zanudzić i podać wszystko ot tak, łatwo, na tacy :)

Julietta - 2012-02-01, 09:55

Atłasowa napisał/a:
Ja obejrzałam "Drzewo życia" dwa dni temu. Byłam dość sceptycznie nastawiona, że będzie to przerost formy nad treścią i rzeczywiście na początku filmu jest tej formy zbyt wiele. Ale ogólnie film jest dość mądry, polecam choćby dla odmiany.

A co myślicie o nominacjach do Oscarów w tym roku? Ja się ucieszyłam, że jest "Chico i Rita", bo to raczej dość niszowa produkcja. Zainteresował mnie też "Artysta" - 10 nominacji dla niemego filmu? To chyba nieźle. No i lubię klimat lat 30. Tylko gdzie jest nominacja dla "Drive" i dla Gosilnga? :-x


Ja az taką fanką Władcy nie jestem i nia nadążam za tą dyskujsją lekko :roll:

Za to Gosling z oscarem jest świetny, żałuję, że przegapiłam "Idy marcowe" :(
A o tym Artyście usłyszałam wczoraj w radiu Pin bardzo pochlebne słowa i szczęka mi opadła na wiesć, że jest to film NIEMY -a mimo tego ponoć nie nudzi!
Mężuś stwierdził, że musi to zobaczyć, więc pewnie zaraz po premierze się wybierzemy...

Ja natomiast muszę zobaczyć Marilyn graną przez Michelle Williams -dziś patrzyła na mnie z billboardu w drodze do pracy, a właściwie patrzyła gdzieś na ten korek obok i mnie rozczuliła... Wiem, wiem... kobieta jest istotą irracjonalną :-P

Żabka - 2012-02-01, 14:59

A ja wam powiem, że wczoraj obejrzałam film pod tytułem " Źródło" z Hugh Jackmanem... Myślałam, że wyłączę po 30 minutach, ale dotrwałam do końca i nadal nie wiem o co chodziło w tym filmie. Był tak osobliwie zakręcony, że nie jestem w stanie nawet powiedzieć jaki to rodzaj... Jednak stanowczo odradzam... Ja się zanudziłam i raczej do niego nie wrócę, a wręcz wolałabym zapomnieć o nim
Atłasowa - 2012-02-01, 15:05

Żabka napisał/a:
A ja wam powiem, że wczoraj obejrzałam film pod tytułem " Źródło" z Hugh Jackmanem... Myślałam, że wyłączę po 30 minutach, ale dotrwałam do końca i nadal nie wiem o co chodziło w tym filmie. Był tak osobliwie zakręcony, że nie jestem w stanie nawet powiedzieć jaki to rodzaj... Jednak stanowczo odradzam... Ja się zanudziłam i raczej do niego nie wrócę, a wręcz wolałabym zapomnieć o nim


Mój ulubiony film. :) Chodzi w nim zasadniczo o umieranie i o to, że ludzie nie mogą się z nim pogodzić.

Córka Lavransa - 2012-02-01, 16:16

Atłasowa napisał/a:
Chodzi w nim zasadniczo o umieranie

Interpretacji jest mnóstwo, a film jest niejednoznaczny, dla mnie zaś po prostu ciężki. Obejrzałam go raz i więcej nie zamierzam, dla mnie takie wydumane twory trochę mijają się z celem.

Żabka - 2012-02-02, 09:28

Córka Lavransa napisał/a:
dla mnie zaś po prostu ciężki


No właśnie niestety dla mnie tez taki się wydaje... Jestem osobą, która nie lubi oglądać filmów zbyt przygnębiających, ponieważ za szybko łapie mnie melancholia i jakaś taka niemoc... Płaczę na takich filmach, a po co mi to? Jest tyle cierpienia na świecie... Już wystarczy...

Ale za to wczoraj obejrzałam bardzo dobry film sci-fi "Wirtualne sny"... Opowiada o kosmonautach, którzy mają wyruszyć w daleką, bo 10 letnią podróż na nową planetę i sprawdzić czy można gdzieś przenieść ludzi z ginącej planety ziemi... Jednak jest coś co może dawać do myślenia... Nie jest to zwykły film o astronautach, ale opowieść o tym czy można manipulować ludźmi w jakiś sposób... :)

Atłasowa - 2012-02-02, 10:04

Ja mam upodobanie do takich tematów, zarówno książkowe, jak i filmowe. Śmierć, ofiary wojny, dzieci żołnierze, wykorzystywanie seksualne, narkomani, homoseksualiści... Za to mój mąż ma słabe nerwy, często mi każde jakiś film wyłączyć.
Żabka - 2012-02-02, 12:15

Atłasowa napisał/a:
Za to mój mąż ma słabe nerwy, często mi każde jakiś film wyłączyć.


Nie dziwie mu się... Też byłoby mi ciężko obejrzeć taki film... Spłakałabym się i byłoby tyle...

metka - 2012-02-02, 13:18

Żabka napisał/a:
A ja wam powiem, że wczoraj obejrzałam film pod tytułem " Źródło" z Hugh Jackmanem...


tak o tym filmie piszecie, że mam ochotę go zobaczyć z czystej ciekawości, czy będę mówić o nim to samo.

Eva del Dolores - 2012-02-02, 15:48

Ja też oglądałam "Źródło" i z tego, co pamiętam podobał mi się, ale faktycznie dość ciężki. Najbardziej pamiętam ten wątek współczesny, desperację męża tej kobiety. Za wszelką cenę starał się znaleźć lekarstwo na jej chorobę. Był tym tak pochłonięty, że nie dostrzegał, iż jej tak naprawdę zależało już wtedy bardziej na jego bliskości. Ona pogodziła się ze śmiercią, on tego nie mógł... Pozostałe dwie historie pamiętam dość mgliście, ale ogółem film raczej trudny w odbiorze.
Cthulhu - 2012-02-02, 16:02

Ostatnio zachwycił mnie film "Droga" z Viggo Mortensenem w roli głównej. Ekranizacja powieści Cormaca McCarthy'ego o tym samym tytule. Obraz przedstawia tułaczkę ojca i syna w postapokaliptycznym świece. Fantastycznie ujęte i pokazane są relacje między nimi, od strachu o życie drugiej osoby, poprzez złość, wolę przetrwania i w końcu miłość. Film głównie skupia się właśnie na tym, prowadząc widza poprzez wyniszczony (do końca właśnie nie wiadomo przez co) świat. Na uznanie zasługują zdjęcia. Zapierają dech i przez cały film ma się wrażenie że ta apokalipsa wydarzyła się gdzieś naprawdę. Ujęcia otoczenia i stylizacja ich na 'koniec świata' są kapitalne. Nic dodać, nic ująć. Film bardzo dobry. Polecam wszystkim.
annaK - 2012-02-02, 17:10

Ja czekam na "Mój tydzien z Marilyn". Jest to film klasyfikowany jako biograficzny, jednak opiera sie tylko na opowiesci domniemanego kochanka MM, a ze ona sie juz nie obroni... coz....

Przeklejam opis....

Ikona seksu i blichtru Hollywood (Michelle Williams) przyjeżdża do Londynu, aby wystąpić w filmie u boku Laurence'a Oliviera (Kenneth Branagh). Towarzyszy jej świeżo poślubiony mąż, dramaturg Arthur Miller (Dougray Scott), który jednak szybko wyjeżdża. Podczas pobytu na Starym Kontynencie, gwiazdą zajmuje się młody asystent reżysera Colin (Eddie Redmayne), który spędzi z nią niezwykły tydzień, za który większość oddałaby całe życie. Nie wszystko, co się w tym czasie wydarzy, zapisze się w historii, ale z pewnością pozostanie w sercach dwójki ludzi


Radament - 2012-02-02, 19:03

Cthulhu napisał/a:
Ostatnio zachwycił mnie film "Droga"

Droga miała epicki klimat, zdarzyło mi się oglądać go na jednym z konwentów. Niesamowite jak kilkanaście osób potrafi zamknąć japę i zatopić się w takim filmie. Bardzo pesymistyczny obraz, chociaż p0ieknie kontrastowało to z rzadkimi przejawami człowieczeństwa, które mieliśmy okazję zobaczyć podczas trwania całego filmu.

Radament - 2012-02-04, 22:57

Przepraszam, że post pod postem o.O
Właśnie skończyłam oglądać po raz tysięczny Armageddon i pomijając fakt, że znowu skończył się tak samo i oni znowu zginęli, to absolutnie dalej go kocham. Jeden z moich ulubionych filmów przy, którym zawsze się rozklejam. Mimo, że typowo amerykańska produkcja, z masą epickich scen, a jakże naprawdę do mnie trafia. Uwielbiam Bruce'a Willis'a. Uwielbiam całą obsadę i każdą postać. Chcę więcej takich filmów.

I ta piosenka Aerosmith - I Don't Wanna Miss A Thing

Kamil - 2012-02-04, 23:26

Radament napisał/a:
Armageddon

Nie lubię katastroficznych filmów, a już szczególnie wtedy, gdy dzielni Amerykanie ratują cały świat w jakiś niesamowity sposób. Ale Armageddon jest świetny, lubie, oglądałem wiele razy i jeszcze pewnie kiedyś obejrzę :D
Może ze względu na obecność Bruce'a? Z nim oglądam wszystko jak leci i wszystko mi się podoba. To samo z Owenem Wilsonem (szczegół że gra głównie w średnich komediach). A jest jeszcze Steve Buscemi, też świetny aktor głównie kojarzący się z filmami Tarantino. No i śliczna Liv Tyler, nawet Ben Affleck w tym filmie specjalnie mocno nie irytuje.
No i sentyment pewnie też dochodzi, byłem na tym w kinie, 14 lat mineło, ale nadal pamiętam tamten dzien :)

Wiedzieliście że Jakub Ćwiek osobiście poznał Brucea? a nawet dotknął. :D
http://a8.sphotos.ak.fbcd...6_1439210_n.jpg

Radament - 2012-02-05, 01:16

Ła, jak bardzo chciałabym się wybrać na to do kina! Tak bardzo ci zazdroszczę! (I nie zapominajmy o Rusku, był tam Rusek!)

Wiedzieliśmy, jarał się tym na jakimś konwencie. Ogłaszał na blogu xD

motylek727 - 2012-02-05, 09:46

Ja też uwielbiam ten film ;-) Nie wiem, ile razy już go widziałam :-P
Nieznany - 2012-02-05, 11:02

Świetny film, to prawda. :D
alibaba - 2012-02-05, 15:35

Obejrzałam dziś 2 pierwsze części "Millenium' - prod. szwedzkiej. Mam 6 części i muszę je oddać do biblioteki w piątek- wypożyczają na tydzień.
Jak narazie, mogę powiedzieć, że film jak film, ani zły, ani dobry. Dość przejrzysty i zrozumiały dla osób które nie czytały książki.
Ale filn nigdy książki nie zastąpi. Wyjatek jaki do tej pory oglądałam, to "Zielona mila".

Kamil - 2012-02-05, 16:24

Cytat:
Obejrzałam dziś 2 pierwsze części "Millenium' - prod. szwedzkiej. Mam 6 części i muszę je oddać do biblioteki w piątek- wypożyczają na tydzień.

Chyba masz w postaci serialu: każda część rozbita na dwa odcinki. Mi książka się bardzo podobała, a film? można obejrzeć ale przede wszystkim dla Noomi Rapace (czy jak jej tam) :)

Fajnie że jest możliwość wypożyczania filmów z biblioteki.

alibaba napisał/a:
Ale filn nigdy książki nie zastąpi. Wyjatek jaki do tej pory oglądałam, to "Zielona mila".

Prawda. Tylko dla mnie takim wyjątkiem jest Władca Pierścieni. Do filmu wracam chętnie, do książki już nie aż tak.

Cthulhu - 2012-02-05, 16:41

Wczoraj miałem rozterkę, co oglądać. Z jednej strony Armageddon, z drugiej Skazani Na Shawshank. Ostatecznie wygrał Bruce Willis :mrgreen:
Atłasowa - 2012-02-06, 11:34

A ja byłam w weekend na "Idach marcowych" - cudowny film po prostu. I nie tylko przez moją miłość do gry aktorskiej Goslinga. Trzyma w napięciu, fajnie pokazane mechanizmy i przemiana głównego bohatera. W kinowej kolejce mam jeszcze "Artystę", jak tylko wejdzie na ekrany.
motylek727 - 2012-02-06, 16:31

Tak przy okazji nominacji do Oscara - krótkometrażowy film o książkach:

http://lubimyczytac.pl/ak...owany-do-oscara

Saule - 2012-02-06, 20:32

Właśnie wróciłam z filmu "Underworld: Przebudzenie". Jest to seria opowieści o wampirzycy Selene walczącej z wilkołakami. Nie jest to nic szczególnie wyszukanego czy inteligentnego, ale mimo tej prostoty bawiłam się naprawdę dobrze :D Oczywiście jest rąbanka, mózgi i wnętrzności latają dookoła :D Ale, mimo wszystko, jest taki fajny mroczny klimat, jest opowiedziana jakaś historia i właściwie cały czas coś się dzieje. Zadziwiająco przyjemnie spędzone popołudnie :mrgreen:
Kamil - 2012-02-06, 23:23

Rodzice wyciągneli mnie na "W ciemności". Nie lubie filmów o wojnie, straszny temat, a ja lubię w kinie się zrelaksować, chociaż czasami trafi się jakiś wyjątkowy film, który zrobi dobre wrażenie i mimo tematyki dobrze się ogląda, np. rewelacyjny Pianista czy Bękarty wojny (no co, też II WŚ :D ). "W ciemności" był gorszy od tych dwóch filmów, chociaż i tak warto obejrzeć. Świetna rola Więcławskiego, niesamowicie ukazane ciemne kanały (w amerykańskim filmie pewnie byłoby tam jaśniej, żeby przypadkiem widzowi nic nie umknęło ;-) ), dobra scenografia, charakteryzacja... no niby wszystko jest ok, ale coś mi nie zagrało. I troche denerwowało to, że cały film jest nakręcony z ręki, co jest fajne jeśli jest z umiarem i z większą stabilnością kamery. Na ekranie telewizora pewnie wygląda dobrze, w kinie machało aż za bardzo.

Nasuwa mi się jeszcze taka myśl: w amerykańskim filmie pokażą rozbryzgujący się mózg, ale nie pokażą sutka (nie mam tu na myśli telewizji kablowych z USA, bo to zupełnie inna bajka), w polskim filmie na odwrót (na szczęście). Zdrowsze podejście mamy.

Radament - 2012-02-06, 23:27

O popieram kenaza, tez mnie bardzo denerwowało machanie ta kamerą. Film mi się podobał, chociaż trudno mi powiedzieć czy był oscarowy. Z wielu stron słyszałam zarzuty, jakoby miało być tam za dużo 'seksu'. Nie wiem czy tobie to przeszkadzało czy tylko ja nie mam nic do tego?
Bardzo klimatyczny film. Jest to na podstawie książki, prawda? Czytał ją ktoś?

Kamil - 2012-02-06, 23:33

Radament napisał/a:
Nie wiem czy tobie to przeszkadzało czy tylko ja nie mam nic do tego?

Złą osobe pytasz, mi seks nigdy nie przeszkadza ;-) chociaż te sceny były po prostu trochę nudne i nie wiem czy potrzebne, bo ładne też nie były (no może poza tą sceną pod "prysznicem"), ale chociaż naturalne (zakładam, że tak to mogło wyglądać w tych kanałach, zresztą cały film jest przerażająco realistyczny).
Radament napisał/a:
chociaż trudno mi powiedzieć czy był oscarowy.

Nie jest oscarowy, Pianista był.

Atłasowa - 2012-02-07, 09:52

Radament napisał/a:
O popieram kenaza, tez mnie bardzo denerwowało machanie ta kamerą. Film mi się podobał, chociaż trudno mi powiedzieć czy był oscarowy. Z wielu stron słyszałam zarzuty, jakoby miało być tam za dużo 'seksu'. Nie wiem czy tobie to przeszkadzało czy tylko ja nie mam nic do tego?
Bardzo klimatyczny film. Jest to na podstawie książki, prawda? Czytał ją ktoś?


Na zajęciach przerabialiśmy fragmenty tej książki, tzn. poprawialiśmy błędy autora. "W kanałach Lwowa" napisał pan, który nazywa się Robert Marshall i podobno jest dobrym i znanym angielskim reportażystą, ale wiedzę o realiach kulturowych ma taką, jak większość Anglików. :mag: Spisywał opowieści ocalałych chyba ze słuchu i wyszły różne kwiatki, np. elementarz u niego zaczynał się od słów "Anna ma kota", a córka bohatera (Polka) miała na imię Stephya - najprawdopodobniej chodziło o Stefcię. Były też błędy dotyczące nazw ulic i budynków we Lwowie. Oczywiście w polskiej wersji już tych kwiatków nie ma. 8-)

Paleolog - 2012-02-07, 12:07

Byłem na "Rzezi" Polańskiego. I choć wielkim fanem ostatnich filmów tego reżysera nie jestem (w przeciwieństwie do starych, jak choćby kapitalnego "Dziecka Rosemary") to tym razem zdecydowanie warto było pójść do kina. Film jest świetny - zadowoli tak tych, którzy chcą się po prostu pośmiać, jak i tych, którzy mieliby raczej ochotę na odrobinę kina moralnego niepokoju.

Interesujące, że przy pomocy czwórki doskonale dobranych aktorów (mnie szczególnie przypadł do gustu Christoph Waltz, ale i pozostali grają świetnie) i dobrych dialogów można przykuć uwagę widza przez cały film praktycznie poruszając się w obrębie jednej scenerii (akcja w całości rozgrywa się w niewielkim mieszkaniu).

"Rzeź" przywraca wiarę w potęgę słowa. Polecam wszystkim.

Nieznany - 2012-02-07, 13:16

Mnie nie przeszkadzało chybotanie kamery a sceny seksu były dla mnie OK, trudno oczekiwać od wieloletniego małżeństwa żyjącego pod okupacją niemiecką romantycznych scen. ;-) Co do kanałów, to rzeczywiście na całe szczęście nie były oświetlone jasno, ciemność grała jedną z głównych ról. Bardzo dobry film, choć raczej nie na Oscara, choć uważam Więckiewicza (a nie Więcławskiego, to nie serial "Ranczo" :-P ) za jednego z najlepszych polskich aktorów.
Radament napisał/a:
Jest to na podstawie książki, prawda? Czytał ją ktoś?
Ja nie czytałem, ale nie jest to typowa ekranizacja, bo przecież oparta jest ta opowieść na faktach, które miały miejsce w opisanym czasie i miejscu, książkę napisała zaś jedna z tych dziewczynek, które przeżyły ponad rok w kanałach. Tu wywiad z nią -> http://www.youtube.com/watch?v=hd7WKPMcFbA

A tak wyglądał prawdziwy Leopold Socha.


Radament - 2012-02-07, 14:08

Cytat:
Ja nie czytałem, ale nie jest to typowa ekranizacja, bo przecież oparta jest ta opowieść na faktach

Znaczy no mniej więcej o to mi chodziło, że jest gdzieś książka o tym samym temacie? historii?

Ale w takim razie Atłasowa, NN dzięki za informację, poszukam tych książek.

Atłasowa - 2012-02-07, 14:36

Radament napisał/a:
Cytat:
Ja nie czytałem, ale nie jest to typowa ekranizacja, bo przecież oparta jest ta opowieść na faktach

Znaczy no mniej więcej o to mi chodziło, że jest gdzieś książka o tym samym temacie? historii?

Ale w takim razie Atłasowa, NN dzięki za informację, poszukam tych książek.


Myślę, że oboje mówimy o tej samej książce, "W ciemności" jest na podstawie "W kanałach Lwowa".

Kamil - 2012-02-07, 14:48

Atłasowa napisał/a:
"W ciemności" jest na podstawie "W kanałach Lwowa".

A co z "Dziewczynka w zielonym sweterku"? czy to nie na podstawie tej książki jest nakręcony ten film?

Atłasowa - 2012-02-07, 15:05

Z tego co wiem to nie. Pierwotnie film miał się nawet nazywać "W kanałach Lwowa" dopiero później Holland zmieniła tytuł. Z resztą jest filmowa okładka.

Nieznany - 2012-02-07, 15:55

"grzegorzowa" na LC napisał/a:
"W kanałach Lwowa" przedstawia dokładnie tę samą historię co "Dziewczynka w zielonym sweterku". Mimo to, książki te zauważalnie się różnią. Robert Marshall patrzy na wszystko trzeźwym okiem tego, który najpierw wysłuchał, a potem wszystko opisał. W swojej książce oddaje on głos kilku osobom, które mówią... wspominają. "Dziewczynka w zielonym sweterku" z kolei, jak przystało na powieść autobiograficzną - przekazuje nam, niepozbawioną emocji, relację ze środka. Jednak, jest to wyłącznie relacja Krystyny, wówczas 7-letniej dziewczynki, która czasem wspomaga się wspomnieniami ojca. Jako dziecko, wielu rzeczy mogła nie zauważyć, o wielu też jej pewnie nie mówiono. Ze względu więc na te różnice, warto przeczytać obie książki. One doskonale się uzupełniają. Jedna dopowiada to, czego zabrakło w drugiej.


A to okładka drugiej książki.


Atłasowa - 2012-02-08, 09:45

Dzięki Nieznany za wyjaśnienie, rzadko to się w życiu zdarza, ale wszyscy mieliśmy rację. ;) Pewnie historia dziewczynki jest bardziej emocjonalna, ale chociaż potrafi powtórzyć i zapisać jak mieli na imię ludzie, których tam spotkała. ;)

P.S. Znajomy był i na "Róży" i na "W ciemności" i mówi, że w porównaniu z "Różą" "W ciemności" to średniak.

alibaba - 2012-02-08, 22:05

Obejrzałam do końca "Millenium. Pierwsze dwie części dość dobre, trzecia taka sobie ale już czwarta i piąta nudnawa. Dopiero ostatnia ciekawa. W sumie to film dla tych co nie czytają książek. Nie żałuję, że obejrzałam- warto było dla samej Naomi Rapace.
Cthulhu - 2012-02-10, 20:44

Martwica Mózgu - Petera Jacksona.


Nie ośmielę się powiedzieć więcej...

annaK - 2012-02-12, 19:46

Wczoraj widzialam "Artyste" - moim zdaniem film genialny. Widzial juz ktos poza mna? :)




Atłasowa - 2012-02-13, 12:02

Cthulhu napisał/a:
Martwica Mózgu - Petera Jacksona.


Lubiłam to, kiedy byłam młodsza. Teraz już jakoś estetycznie przeszkadzają mi latające kawałki ciała.

annaK napisał/a:
Wczoraj widzialam "Artyste" - moim zdaniem film genialny. Widzial juz ktos poza mna? :)


Ja idę na to na Walentynki. W weekend byłam z koleżanką na "Moim tygodniu z Marilyn", wypadł lepiej niż się spodziewałam, wcale nie było sweet romansu, a kobieta z poważnymi problemem psychicznymi. Czasem zachowywała się jak zagubione dziecko, ale chyba tak powinien zachowywać się ktoś na psychotropach. Michelle Williams dała radę, myślę, że nominacja do Oscara zasłużona.

Obejrzałam też "Spadkobierców" - wielkiego szału nie ma, ale dają radę. Miło się to oglądało, obraz rodziny, chociaż w hawajskich klimatach, bardzo prawdziwy.

Ravena - 2012-02-13, 19:16

annaK napisał/a:
Wczoraj widzialam "Artyste" - moim zdaniem film genialny. Widzial juz ktos poza mna? :)

Nieee... Ale po tym jak wkleiłaś plakat mam straszną ochotę! Czy to jest takie stylowe jak sugeruje zdjęcie? ^^
Właśnie doczytałam na serwisie filmowym - to są lata dwudzieste!!! No, teraz to już muszę się wybrać koniecznie na ten film!

annaK - 2012-02-14, 11:18

Nie będziesz żałowała :) ))) Aktor, czyli jean dujardin jest tak przystojny, że sie sama do ekranu uśmiechałam... Rzadko takich fajnych facetów ze "spojrzeniem" sie na ekranie widuje :)

No sama ocen... :)






motylek727 - 2012-02-14, 11:46

Jak dla mnie ma coś w sobie. I to spojrzenie... :roll:
annaK - 2012-02-14, 17:07

Noooo :) Bardzo bym chciała "poznac" tak fajnego faceta... Ale takie rzeczy to tylko w erze ;)
Atłasowa - 2012-02-15, 10:23

Ravena napisał/a:

Nieee... Ale po tym jak wkleiłaś plakat mam straszną ochotę! Czy to jest takie stylowe jak sugeruje zdjęcie? ^^
Właśnie doczytałam na serwisie filmowym - to są lata dwudzieste!!! No, teraz to już muszę się wybrać koniecznie na ten film!


Jest stylowe i ma klimacik. Byłam wczoraj w kinie i to jeden z lepszych filmów, jakie widziałam. Aktorzy fajnie grają, tak ekspresyjnie, jak na niemy film przystało i muzyka jest świetnie dopasowana, tworzy nastrój. Zwłaszcza jak ktoś lubi klimat i muzykę tamtych lat (jak ja :evil2: ) to się zachwyci. Chociaż nie zapałałam nagłą miłością do głównego bohatera, za to jego pies był super. 8-)

Tyle, że to lata trzydzieste.

Ravena - 2012-02-15, 11:33

30-te nie tak daleko od dwudziestych, najważniejsze, że klimat jest ;-) Z pewnością się wybiorę, jeśli tylko będę grać gdzieś w okolicy :) A jak nie, to poczekam na dvd ^^

Btw Atłasowa, czeka na ciebie pytanie w grach :D

Córka Lavransa - 2012-02-15, 12:43

A ja wczoraj zostałam zmuszona do obejrzenia "Michaela Claytona", co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie znoszę Clooneya i filmów z jego udziałem...
Julietta - 2012-02-15, 13:18

A ja się wybieram na Idy marcowe z nim :D


Ravena -Artysta to pozycja obowiązkowa w tym roku! Mój M. (i ja też) był tak zachwycony, że nawet bierze udział w jakimś konkursie, żeby wygrać wejściówkę i pójść jeszce raz - a my nie przapadamy za wielokrotnym oglądaniem filmów...

oj anna.k czy Ty masz męza?.. Chyba mógłby być zazdrosny
:lol:
Na Tygodniu z Marilyn też byłam i polecam, zwłaszcza na babskie wyjście.
Żabka Tobie się pewnie spodoba, bo jest taki przyjemny w odbiorze, żadnych gwałtów, płaczy i przemocy. Co prawda w filmie Michelle płacze, ale nie tak, żeby popsuć nastrój, raczej masz ochotę ja przytulić ;)

Atłasowa - 2012-02-15, 13:19

Ravena napisał/a:
Btw Atłasowa, czeka na ciebie pytanie w grach :D


Patrzę i nie widzę...

Córka Lavransa napisał/a:
A ja wczoraj zostałam zmuszona do obejrzenia "Michaela Claytona", co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie znoszę Clooneya i filmów z jego udziałem...


Też mam na niego uczulenie i ten "Ostry dyżur"... Ale ostatnio oglądałam "Spadkobierców" i mi nie przeszkadzał, całkiem miło się oglądało. W "Idach marcowych" też mi nie przeszkadzał, ale tam po prostu patrzyłam na Goslinga.

Kamil - 2012-02-15, 14:18

Atłasowa napisał/a:
Patrzę i nie widzę...

http://forum-ksiazki.kei....=1821&start=105
:)

Żabka - 2012-02-16, 13:54

Julietta napisał/a:
Żabka Tobie się pewnie spodoba, bo jest taki przyjemny w odbiorze, żadnych gwałtów, płaczy i przemocy. Co prawda w filmie Michelle płacze, ale nie tak, żeby popsuć nastrój, raczej masz ochotę ja przytulić ;)


No właśnie tak się zastanawiałam nad tym filmem... Mówisz, że mi się spodoba? To muszę namówić męża na randkę do kina ;-)

Cthulhu - 2012-02-18, 12:48

Oglądał ktoś wczoraj panią Weaver w akcji? ;-)
Saule - 2012-02-19, 00:43

Cthulhu napisał/a:
Oglądał ktoś wczoraj panią Weaver w akcji? ;-)

Obcy III? Akurat w piątek nie oglądałam, ale w ogóle to jasne, że tak :D Znam wszystkie części Obcego. Lubię oglądać Sigourney w akcji :D

Cthulhu - 2012-02-19, 17:17

Klasyka. Całe to uniwersum i Gigerowskie monstra są dla mnie czymś niezwykłym.
Córka Lavransa - 2012-02-19, 20:50

Cthulhu napisał/a:
Oglądał ktoś wczoraj panią Weaver w akcji? ;-)

Jak Saule, niekoniecznie wczoraj, ale jak zacznę, to oglądam jeden po drugim. Monstra są świetne, Ellen wymiata, i jedyne, co mi w tych filmach przeszkadza, to Newt. Ale zawsze jakoś przeboleję. :-P

Atłasowa - 2012-02-20, 10:18

Córka Lavransa napisał/a:
Cthulhu napisał/a:
Oglądał ktoś wczoraj panią Weaver w akcji? ;-)

Jak Saule, niekoniecznie wczoraj, ale jak zacznę, to oglądam jeden po drugim. Monstra są świetne, Ellen wymiata, i jedyne, co mi w tych filmach przeszkadza, to Newt. Ale zawsze jakoś przeboleję. :-P


Ja jakoś nie mogę tych Obcych, usypiam z nudów. Ogólnie nie jestem fanka alienów.

Ja wczoraj byłam na "Róży", nie będę oryginalna, film jest świetny, a po jego zakończeniu nikt się nie odzywa i nie opuszcza sali. Piękna opowieść o życiu w brutalnych, powojennych czasach. Zawsze mnie to zadziwia, że żaden pisarz czy scenarzysta nie jest w stanie wymyślić takiego okrucieństwa, jakie miało miejsce naprawdę.

Cthulhu - 2012-02-20, 10:52

Córka Lavransa napisał/a:
Jak Saule, niekoniecznie wczoraj, ale jak zacznę, to oglądam jeden po drugim. Monstra są świetne, Ellen wymiata, i jedyne, co mi w tych filmach przeszkadza, to Newt. Ale zawsze jakoś przeboleję. :-P


Christie wymiata! Pif paf! :mrgreen: Alienki są cudowne, chociaż przyznaję że nie chciałbym spotkać takiego na suficie w moim pokoju, albo znaleźć jajo w piwnicy... Motyw z drugą szczęką, kwasem w żyłach, bezoką głową są kapitalne ;-) Należę do fanatyków Aliena, więc jakby co, proszę o dystans do moich wypowiedzi :evil3:

Córka Lavransa - 2012-02-20, 20:51

Cthulhu napisał/a:
Christie wymiata!

Taaa, tylko nie mam pojęcia kto wpadł na to, żeby on tak głupio zginął... Jedna z najbardziej bezsensownych scen w trylogii.
A co do wymiataczy...
"-Vasquez, wziął cię ktoś kiedyś za mężczyznę?
- Nie. A ciebie?"*
:hehe:

*
- Have you ever been mistaken for a man?
- No, have you?

Mogadorian - 2012-02-20, 21:16

Kocham alienki! Zwłaszcza drugą część :) Uwielbiam wszystkie sceny z Vasquez, dziewczyna jest niesamowita ^^
Raziel - 2012-02-21, 12:43

Pierwszy "Obcy" mnie zbytnio nie rusza, natomiast drugi jest bardzo sympatyczny, o ile można tak mówić o takim filmie. Wspaniałe zaprojektowano tytułowego paskudę, gdzie teraz w filmach taka istota... :( Dalszych części nie znam.
Kamil - 2012-02-21, 13:04

Raziel napisał/a:
Dalszych części nie znam.

Trzecią warto, jest inna ale dobra, no i Ripley bez włosów na głowie wygląda wg mnie lepiej :) tak.. są kobiety którym dobrze na łyso, jedna na milion :) a jestem wielbicielem dlugich.

Czwarta dla mnie najgorsza, ale też się dobrze ogląda. Motyw ze zmienionym obcym był beznadziejny, ale cała reszta całkiem całkiem.

Vesper - 2012-02-21, 20:53

Właśnie wróciłam z kina. :mrgreen:
"Artysta" jest świetny - naprawdę bardzo bardzo bardzo polecam. To film dla wszystkich, którzy są znudzeni tą ekranową papką, która się wylewa z kin i telewizorów (i nie mam tu na myśli Bloba ;-) )

Erendis - 2012-02-21, 21:04

Byłam w poprzednim tygodniu w kinie na "Dziewczynie z tatuażem". Wokół tego filmu było tyle medialnego szumu, że spodziewałam się czegoś, co wgniecie mnie w fotel. Wgniótł mnie tak naprawdę chyba tylko opening z Immigrant Song. Reszta była bardzo dobra, film trwał ponad dwie i pół godziny i mógł spokojnie potrwać jeszcze godzinę, nie miałabym nic przeciwko. Wciągająca historia, całkiem zaskakujące zaskoczenie, chociaż być może dla wrażliwszych osób było tam trochę za dużo nieprzyjemnych scen. Ogólnie na plus, chociaż czuję lekki niedosyt.
Kamil - 2012-02-27, 10:13

Ridley Scott napisał/a:
. Statek Prometeusz jest własnością biznesmena Petera Weylanda, którego gra Guy Pearce. To jedyne powiązanie między oboma filmami. "Prometeusz" to zupełnie nowy obraz, nowy świat, pełen nowych pomysłów. I oczywiście nowych potworów.

Hm.. miałem nadzieje że Obcy się pojawi. A może lepiej że nie? A może Scott mydli nam oczy? :) Jaja ewidentnie było widać na niektórych zdjęciach.

Artysta zdominował Oscary, wypadałoby chyba wreszcie to obejrzeć, tym bardziej że zwiastun jest bardzo zachęcający.

Córka Lavransa - 2012-02-27, 10:37

Ja się cały czas przymierzam do amerykańskiej wersji "Dziewczyny z tatuażem", jakaś oglądalna wersja powinna się juz niedługo pojawić.
"Artysta" mnie jakoś nie ciągnie, od dłuższego czasu zresztą już jestem wyleczona z "oskarowych" filmów.
"Prometeusza" obejrzę niezależnie od jaj. :-) Guy Pierce i Noomi Rapace...? Noooo... :D

Kamil - 2012-02-27, 10:45

Cytat:
"Artysta" mnie jakoś nie ciągnie, od dłuższego czasu zresztą już jestem wyleczona z "oskarowych" filmów.

Z "oskarowych" mam jeszcze chęć na Hugo.
Fajnie, że jedną nagrodę zgarnął "O północy w Paryżu" :)
"Dziewczyny.." jeszcze nie ma, czekam na hd.

A Adam Sandler jak dobrze pójdzie zgarnie mase Złotych Malin (czy może już zgarnął? nie wiem kiedy rozdanie). Nie ma bardziej irytującego aktora komediowego...

Córka Lavransa - 2012-02-27, 13:29

kenaz napisał/a:
Nie ma bardziej irytującego aktora komediowego...

Ben Stiller :zlo

Żabka - 2012-02-27, 14:15

Obydwu nie cierpię okropnie... Zresztą za bardzo nie lubię komediowych aktorów. Dla mnie oni niewiele sobą reprezentują...
Szczerze to dziwię się kto w tym roku dostał Oscara. Zresztą dla mnie to są takie same nagrody jak w Cannes tylko więcej szumu jest wokół nich, bo to amerykańskie jest... A jak wiadomo co amerykańskie to lepsze...

Córka Lavransa - 2012-02-27, 15:04

A słyszeliście, co powiedziała Holland?
"Idiotyczna wydmuszka"... w sumie trochę racja, jak się pamięta, że Oskara ze względu na konkurencję nie dostało np. "Chinatown"...
Oskary reprezentowały kiedyś pewną jakość. Teraz po prostu nie ma z czego wybierać...

Kamil - 2012-02-27, 15:26

Córka Lavransa napisał/a:
kenaz napisał/a:
Nie ma bardziej irytującego aktora komediowego...

Ben Stiller :zlo

Wygrałaś :) przyznaje rację.
Żabka napisał/a:
Zresztą za bardzo nie lubię komediowych aktorów. Dla mnie oni niewiele sobą reprezentują...

A Jim Carrey? fakt, że się nie raz po prostu wydurniał, ale taki "Telemaniak"? świetny tam był :)
Córka Lavransa napisał/a:
Oskary reprezentowały kiedyś pewną jakość. Teraz po prostu nie ma z czego wybierać...

Oj tam, przesadzasz :) Fakt, że połowa to nudy, często jeszcze pseudointelektualne nudy, ale i dużo dobrych filmów nominowano w ciągu ostatnich kilku lat (z tegorocznych nie widziałem prawie ani jednego).

Vesper - 2012-02-27, 19:10

Oskary przyznają po znajomości albo zgodnie z poprawnością polityczną. Wydaje mi się czy zawsze musi dostać jakiś czarnoskóry i jakiś europejczyk nie wspominając oczywiście o amerykaninie? Chociaż w tym roku przyznaję, że w pełni się zgadzam jeżeli chodzi o najlepszy film i najlepszego aktora. :mrgreen: A za drugoplanową powinien dostać pies. :mrgreen:
Nieznany - 2012-02-27, 19:23

kenaz napisał/a:
A Jim Carrey? fakt, że się nie raz po prostu wydurniał, ale taki "Telemaniak"? świetny tam był
Jim Carrey ma niezły warsztat, potrafi pracować twarzą w pełnym tego słowa znaczeniu. :) Osobiście nie lubię Stillera, ale za to lubię Adama Sandlera, przynajmniej za jedną (o zgrozo!) komedię romantyczną. :-P Chodzi o "50 first dates". :)
Córka Lavransa - 2012-02-27, 19:50

Nieznany napisał/a:
"50 first dates"

To prawda, ta akurat była urocza. :) A nawet - wzruszająca...

Kamil - 2012-02-27, 21:28

Vesper napisał/a:
Chociaż w tym roku przyznaję, że w pełni się zgadzam jeżeli chodzi o najlepszy film i najlepszego aktora.

Widziałaś pozostałe nominowane?
Nieznany napisał/a:
"50 first dates".

Oglądałem, dość ciekawa była.

Właśnie obejrzałem "Rzeź" Polańskiego. Właściwie nie wiedziałem co to ma być za film, plakaty krzyczą "genialna komedia!" i ogólnie wszędzie dobre opinie, a ja to widzę tak:
to nie jest komedia. To że zaśmiałem się kilka razy (głównie z tekstów Waltza) nie robi z filmu komedii. To jest film obyczajowy. A jeśli komedia, to ja i cała reszta sali kinowej nie mamy poczucia humoru. Na sensacyjnych też czasem można się pośmiać i to więcej :)
Sytuacja z filmu jest niedorzeczna i nie rozumiem po co?, dlaczego?. Może to kwestia różnic kulturowych, w Polsce nikt by nie robił halo z tego, że dziecko dziecku po mordzie dało jeden raz. W sumie to temat nudny, ale dialogi świetnie napisane (w sensie że zajmujące, ale nic specjalnie błyskotliwego), Christopher Waltz jak zawsze cieszy na ekranie. Pięknie obdarto dwa małżeństwa z pozorów. I to tyle. Nic zachwycającego, nic oryginalnego, jak będzie kiedyś w TV - można poświęcić tą godzinę z kawałkiem.
Wybrałbym Muminki rzecz jasna, ale w Ełku repertuar bardzo ograniczony, teraz ciągle Rzeź a potem Róża, a na Róże na pewno nikt mnie nie zaciągnie, wystarczy że na W ciemności dałem się wyciągnąć.

EDIT: jeszcze wnioski płynące z Rzezi:
kobiety:
- na siłę próbują "ustawiać" mężczyzn
- narzucają swoje jedynie słuszne poglądy
- tłumią złość (główna bohaterka krzyczy o pokoju na świecie, robi wielkie halo z małej sprzeczki między dziećmi, a zachowuje się jako jedyna agresywnie i kipi ze złości)
- za dużo myślą
- i za bardzo się przejmują
- demonizują normalne, ludzkie zachowania
- zabraniają pić itp. facetom, po czym ostatecznie piją więcej od nich
No niestety to wyniosłem z tego filmu. A może ja nic nie zrozumiałem. Kto jeszcze oglądał? Córka?
Nie wiem po co te dwie pary z filmu się spotkały (tak jak i męska część obsady filmu) i dlaczego obie kobiety wciągneły swoich mężczyzn w całą tą sytuację.

Żabka - 2012-02-28, 08:51

Nieznany napisał/a:
komedię romantyczną. :-P Chodzi o "50 first dates". :)


Jest to jedyny film, który na prawdę dobrze mu wyszedł :)

kenaz napisał/a:
A Jim Carrey?


Jakoś nie przepadam za tym gościem, choć uważam, że rewelacyjnie zagrał w kilku filmach to jednak zawsze mi się będzie kojarzył z "Ace Ventura : Psi detektyw", a tam nie byłam w stanie go oglądać...

Jeśli natomiast chodzi o Oscary to muszę zgodzić się z Vesper... Przyznawane są tak, aby były poprawne politycznie... No, ale cóż... W końcu to Ameryka, gdzie Acta dział prężnie...

Kamil - 2012-02-28, 10:30

Żabka napisał/a:
Przyznawane są tak, aby były poprawne politycznie... No, ale cóż... W końcu to Ameryka, gdzie Acta dział prężnie...

Nie widzę związku:)

Co do poprawności politycznej: nic poprawnego nie widzę w 11 oscarach dla Powrotu Króla :) Po prostu docenili wszystkie 3 filmy nagradzając ostatni.
W zeszłym roku nominowanych było pełno świetnych filmów: The Social Network, Prawdziwe męstwo, Incepcja, Toy Story 3, Fighter, fakt wygrał nienajlepszy, ale też bardzo dobry Jak zostać królem. W 2009 nominowali Bękarty wojny :) Jak tak patrze na wiki na spis filmów z kategorii "Najlepszy film" to jest po prostu masa rewelacyjnych filmów, nie zawsze wygrywają najlepsze, ale to raczej subiektywne odczucia. No ale są i totalne nieporozumienia jak Slumdog (dlaczego ten film ma oscara? :| )
Nagrody jak nagrody, nie zawsze wygrywają te filmy które sie najbardziej podobały, ale ja to traktuje jako spis filmów na które można zwrócić uwagę i sobie coś wybrać.

Córka Lavransa - 2012-02-28, 16:23

kenaz napisał/a:
Córka?

Oho! Wezwana do tablicy. :D Jeszcze nie widziałam, ale zgadzam się z większością wniosków zawartych w twoim poście na podstawie obserwacji "okolicznych" par małżeńskich.
Obejrzę, oczywiście, i wypowiem się obszerniej. :)

Żabka - 2012-02-29, 08:56

kenaz napisał/a:
Nie widzę związku:)


Ja też nie widzę związku... Sama napisałam coś czego nie rozumiem... Sorry...Ostatnio jestem strasznie zakręcona...Aczkolwiek dla mnie bez sensu jest to, że Oscar jest tak ważną statuetką... Dla mnie to po prostu głupie...

Kamil - 2012-02-29, 23:12

AAAAAHH!!!!
http://www.youtube.com/watch?v=NPoHPNeU9fc&
:shock:
:mrgreen: :mrgreen:

Córka Lavransa - 2012-02-29, 23:26

:hehe:

O, właśnie Thor jest typem Wikinga, z którym nie chciałabym mieć absolutnie nic wspólnego. :-P

Za to Scarlett...

Kamil - 2012-02-29, 23:33

Córka Lavransa napisał/a:
Za to Scarlett...

Ahhhh Scarlett w czarnym wdzianku :mrgreen: :mrgreen:
stękam i wzdycham jak dziewcze z "Saga Sigran" :D


EDIT:
a tak w ogóle to ten brat Thora przeżył w Thorze? coś nie pamiętam.. wydawało mi się że zginął?

A film obejrze przede wszystkim nie dla Scarlett a dla... Downeya Juniora (ależ Iron Many dobre były!).

Julietta - 2012-03-01, 14:33

Ja ogladałam Rzeź i dodam, że:
-zarówno mężczyźni jak i kobiety (choć one bardziej) kryją się za maskami.
Oczekują od innych zachowań i cech, których sami nie posiadają.
Udają kogoś kim nie są -kupują kwiaty, by lepiej wypaść, choć niby wcale im nie zależy :roll:

Artysta - piękny film... Nie jestem pewna, mimo wszystko statuetki dla najlepszego filmu, ale ogólnie brawo!

A co sądzicie o Johnie Carterze Disneya?

Kamil - 2012-03-01, 14:50

tak, te wnioski też się zgadzają.

Ogólnie nie wiem po co ten film powstał. Bo ani dla rozrywki i przyjemności, ani nic ciekawego nie przekazuje (oczywiste oczywistości powiedziałbym).

Johna Cartera z chęcią obejrzę, zwiastuny robią wrażenie :) Dużo akcji + świetne efekty - to jest pewne, a jak do tego dojdzie zajmująca fabuła to się nie rozczaruje.

EDIT:
nowa bajka Burtona :D
http://www.youtube.com/wa...d&v=qngB0vCmZV4
jest "burtonowo" :) trzeba będzie obejrzeć.

Vesper - 2012-03-01, 20:17

Na Johna Cartera planuję wybrać się do kina - od kiedy będzie? I jeszcze na "Królewnę Śnieżkę"...
Córka Lavransa - 2012-03-01, 21:44

Kenaz, dobre :hehe:
Iron-Many były urocze. :mrgreen: Tak jak w Holmesie mi coś szwankowało, tak w nich Downey Jr. był zdecydowanie na miejscu. A! To mi przypomina, że muszę obejrzeć drugiego Holmesa, bo Lisbeth, to znaczy, Noomi... :lol:
Co było w Thorze, nie pamiętam. Nie pamiętam nawet, czy wyłączyłam po 15 minutach, czy zasnęłam... Po co oni to kręcą...? Żeby mnie dręczyć?

Widziałam zwiastun Johna Cartera i niestety wygląda mi to na skrzyżowanie nowego (błe!) Conana z Jar-Jar Binksem, czyli wtórnie i nudno. Ale się obejrzy, oczywiście...

Kamil - 2012-03-01, 22:32

Cytat:
Co było w Thorze, nie pamiętam. Nie pamiętam nawet, czy wyłączyłam po 15 minutach, czy zasnęłam... Po co oni to kręcą...? Żeby mnie dręczyć?

Dla mnie Thor był średni. Nie jestem fanatykiem komiksowych filmów, ale lubie czasem coś obejrzeć żeby trafić na takie perełki jak Iron-many (fajnie, że kręcą trzecią część)
Córka Lavransa napisał/a:
Conana z Jar-Jar Binksem, czyli wtórnie i nudno

Dobrze że ja nie mam takich skojarzeń :) Mi się podoba. Ciekaw jestem jak będzie z wiernością..
na wiki piszą: "Podstawą do napisania scenariusza do filmu były utwory Edgara Rice Burroughsa pt. Księżniczka Marsa z 1912 roku oraz John Carter of Mars z 1964 roku. Obie książki należą do serii przygód opowiadających historie związanych z Marsem."

PS. no ale fakt, zalatuje trochę nowymi Star Warsami.

Atłasowa - 2012-03-02, 09:15

No co wy, mnie się Thor podobał. Mój mąż jest fanem produkcji Marvela, więc chadzam dzielnie na wszystkie do kina. :) Na Avengersów się sama nakręciłam.

A Johna Cartera zobaczyłabym z ciekawości, czytałam właśnie, że to na podstawie powieści Burroughsa, na którym podobno wzorowali Lucas i Cameron. Aż tak ciekawa, żeby czytać te powieści niezbyt w moim klimacie nie jestem, ale film obejrzę.

Vesper - 2012-03-02, 12:23

kenaz napisał/a:
Córka Lavransa napisał/a:
Conana z Jar-Jar Binksem, czyli wtórnie i nudno

Dobrze że ja nie mam takich skojarzeń :) Mi się podoba. Ciekaw jestem jak będzie z wiernością..
na wiki piszą: "Podstawą do napisania scenariusza do filmu były utwory Edgara Rice Burroughsa pt. Księżniczka Marsa z 1912 roku oraz John Carter of Mars z 1964 roku. Obie książki należą do serii przygód opowiadających historie związanych z Marsem."

PS. no ale fakt, zalatuje trochę nowymi Star Warsami.


Mnie wygląda na skrzyżowanie "Piratów z Karaibów" z "Gwiezdnymi Wojnami" i "Księciem Perskim"...
Czytał ktoś Książkę Edgara Rice Burroughsa?

Radament - 2012-03-02, 13:25

Vesper napisał/a:
"Księciem Perskim"

A nie Księciem Persji :D ?

Julietta - 2012-03-02, 15:35

chyba tak ;)

Ja osobiście nie, ale wyobraźcie sobie,ze mój dziadek XD
Mówi nawet, ze gdzieś powinien mieć... To ponoć klasyka i w ogóle cudo gatunku :roll:

Atłasowa - 2012-03-02, 15:58

Właściwie to jest zabawne, że w 1912 roku, czyli cztery lata po pierwszym wydaniu "Ani z zielonego Wzgórza", kiedy jeszcze kobiety chodziły w gorsetach i nikt nie myślał jeszcze o lotach w kosmos, ktoś napisał książkę o bohaterze wojny secesyjnej, który nagle znajduje się na Marsie i walczy u boku zielonych ludzików. O ile teraz na taki zarys fabuły możemy się uśmiechnąć, to ile trzeba było mieć wyobraźni, żeby wpaść na to wtedy.
Vesper - 2012-03-02, 19:50

Radament napisał/a:
A nie Księciem Persji :D ?


Masz rację - skleroza nie boli :)

Córka Lavransa - 2012-03-03, 21:31

Zgodnie z obietnicą, obejrzałam „Rzeź”.

Najpierw o samym filmie – niestety, rozczarował mnie. Rozumiem, jakie było założenie - pokazać jak z dwóch z pozoru dobrze wychowanych par wychodzą najgorsze instynkta – ale niestety nie wyszło, bo nic z nich tak naprawdę nie wyszło.
Najlepiej w mojej ocenie wypadła Kate Winslet (heft na pół pokoju przejdzie do klasyki), zresztą to jedna z moich ulubionych aktorek. Panowie typowo dla siebie, obu w zasadzie lubię, natomiast kompletnie moim zdaniem poległa Foster – miałam wrażenie, że oglądam miks scen z Nell i Sommersby’ego. Jest tylko trochę starsza i coraz bardziej wysuszona, ale mimika, gesty, pozostają nieodmiennie te same. Szkoda, liczyłam na nią bardziej.
Film jest za krótki i po początkowych, obiecujących scenach pozostawia spory niedosyt, mam wrażenie, że z tych dwóch par naprawdę można było wyciągnąć więcej. Niestety, po raz kolejny najlepsze momenty zostały pokazane w trailerze i w zasadzie resztę można sobie darować.

A teraz, co do wrażeń Kenaza. :D
Dwie pary z filmu spotkały się, jak rozumiem, po to, żeby sporządzić notatkę ze zdarzenia. Znając „usański” system edukacji, jakiś kurator szkolny tego od nich wymagał. I na tym prawdopodobnie miało się zakończyć.
Gdyby nie… histeryczna, agresywna, mamuśkowata i nie do zniesienia Penelope. Co do niej, w 100% sprawdza się to, co napisałeś. Stwarza pozory, chce jak najlepiej wypaść przed obcymi, pomimo że teoretycznie to jej syn jest ofiarą (nawiasem mówiąc, moim zdaniem trzaśnięcie gałęzią w twarz nie podpada już pod zwykłą bójkę). Każe mężowi ubrać ładne ciuszki, kupuje tulipany, wykłada na stolik swoje najlepsze albumy o sztuce, zostawia w lodówce ciasto – po czym o wszystkie te działania oskarża swojego męża. To było „urocze”. Nie znoszę takich kobiet.
Jej mąż to kompletny pantofel siedzący w biznesie spłuczkowym, który dopiero pod wpływem alkoholu odważnie wykrzykuje swoje racje. Takich facetów też nie znoszę.
Druga bohaterka, Nancy, jest o wiele sympatyczniejsza, stara się ułagodzić sytuację, ale nie wnikać w szczegóły. Widać, że przyszła załatwić konkretną sprawę, chce to zakończyć w miarę szybko, ale niestety wyrzuty sumienia z powodu zachowania syna i dobre wychowanie jej to uniemożliwia. Na tym przykładzie ładnie widać, jak czasem nie warto poddawać się konwenansom.
Jej mąż to wzięty prawnik, który w ogóle nie ma na całą sprawę czasu, bo usiłuje przez telefon zażegnać poważny kryzys u swojego najważniejszego klienta. Uważa, że nic się stało, spotkanie to tylko formalność i powinno trwać 10 minut. Gdyby nie ta jego chętka na espresso… ;-)
Podczas seansu mnie nasunęły się dwie refleksje:
- mężczyźni są przywiązani do swoich gadżetów bardziej niż do czegokolwiek innego, co dodaje im tylko uroku (płacz Waltza za zniszczonym bb był wzruszający…)
- usiłujemy postawić naturę na głowie.
Kiedyś było tak – kobieta opiekowała się synem do 6-7 roku życia. Wtedy, zgodnie ze swoją naturą, zwracała uwagę na każde jego słowo, trzęsła się nad każdym krokiem, rozważała każdą emocję. Potem chłopak przechodził pod skrzydła ojca, który traktował go jak równego sobie i nie robił histerii o każde zadrapanie. To jest naturalna kolej rzeczy i tak powinno pozostać.
Niestety, teraz mamy związki partnerskie, co oznacza, że od mężczyzn wymaga się rozczulania nad każdym krokiem syneczka, co w nadmiarze ich tylko irytuje, a od kobiet jednocześnie realizacji na polu zawodowym i kokoszenia się w domu, co je zwyczajnie męczy (jak to ładnie wywrzeszczała Winslet). Efekt jest taki, że wszyscy są okropnie sfrustrowani, uważają, że dzieci pozbawiają ich życia prywatnego i mszczą się, wyrzucając ich chomiki na bruk.
I na co to komu…?
:roll:

Zmykam. Dziś amerykańska wersja Lisbeth... :zlo

Kamil - 2012-03-03, 21:48

Córka Lavransa napisał/a:
- mężczyźni są przywiązani do swoich gadżetów bardziej niż do czegokolwiek innego, co dodaje im tylko uroku (płacz Waltza za zniszczonym bb był wzruszający…)

Po zwróceniu na to uwagi przez bohaterkę graną przez Kate ktoś rzuca jej torebką, wszystko sie wysypuje - przeżywa to niemal tak jak jej mąż, a "gadżetów" ma całą masę, kiedy facet - tylko telefon. Ale go nie usprawiedliwiam, ciągłe gadanie przez tel. jest wkurzające, chociaż tu myślę że spory wpływ na to ma jego praca i pracoholizm... jedna z 3-4 fajnych scen :)
Warto zauważyć, że ona przeżywała to w zupełnie inny sposób, nie tak uroczy on :D a i jeszcze to, że Waltz nie sięga po komórkę gdy zaczyna dzwonić (jednak od tej wody się nie zepsuła :) )
Córka Lavransa napisał/a:
moim zdaniem trzaśnięcie gałęzią w twarz nie podpada już pod zwykłą bójkę

No... prawda. W tej kwestii wcześniej się zapędziłem nieco :oops: Choć gdyby nie ten nieszczęsny kij to nie widzę powodu żeby jakoś specjalnie reagować - a i tak byłaby afera. Moja ciotka ma córki w podstawówce w NYC, byle siniak i już jest tragedia (najczęściej szkoła interweniuje i od razu dochodzi co się stało i czy to rodzice maltretują).
Córka Lavransa napisał/a:
Kiedyś było tak – kobieta opiekowała się synem do 6-7 roku życia. Wtedy, zgodnie ze swoją naturą, zwracała uwa...........

Tak powinno być :)
Córka Lavransa napisał/a:
Dwie pary z filmu spotkały się, jak rozumiem, po to, żeby sporządzić notatkę ze zdarzenia.

Ja bym ludzi do domu nie zapraszał. To można było załatwić szybko na mieście albo w szkolnej bibliotece. Przy konfliktach to tylko teren neutralny...
Córka Lavransa napisał/a:
Zmykam. Dziś amerykańska wersja Lisbeth...

Opisz wrażenia. Ja widzę że już jest 1080p, ale od kąd rapidshare wprowadził takie ograniczenia to taaak nie chce mi się pobierać... :-/

Najaa - 2012-03-03, 21:58

Co się dziwicie, na Ziemi w zasadzie nie było już nic do odkrycia. W 1898 powstaje "Wojna światów" ,w 1902 nakręcono film o wyprawie na Księżyc, a historia o tak zwanych kanałach marsjańskich to jeszcze wcześniejsza historia. Teraz nikt nie napisał by takiej historii, nie przy wiedzy,jaką posiadamy na temat Czerwonej Planety.
Córka Lavransa - 2012-03-03, 22:00

kenaz napisał/a:
Warto zauważyć, że ona przeżywała to w zupełnie inny sposób, nie tak uroczy on :D

Ale tez zauważ, że powód był zupełnie inny - u niego to było "Tam jest całe moje życie!" :mrgreen: , a u niej "Rozbiła mi lusterko, zrób coś!". Wydaje mi się, że on rozpaczał po komórce, bo dla prawnika BB to rzeczywiście przedłużenie ręki i zniósł to bardzo ciężko, natomiast ona po prostu była już bardzo zdenerwowana i był to dla niej tylko pretekst, żeby wyrzucić mu wreszcie tę bezczynność i brak zainteresowania. Dlatego u niego to było urocze i zrozumiałe, u niej... hm. Nieco histeryczne. ;-)

kenaz napisał/a:
gdyby nie ten nieszczęsny kij to nie widzę powodu żeby jakoś specjalnie reagować

Tym bardziej, że po zyskaniu pewności
Spoiler:
że chomik przeżył, widz zostaje uraczony widokiem rozmawiających ze sobą bohaterów zajścia. Wyglądają, jakby po nich spłynęło. ;-)


kenaz napisał/a:
Przy konfliktach to tylko teren neutralny...

Prawda. :)

Kamil - 2012-03-03, 22:10

odnośnie Spoilera
no jak to dzieciaki :D ile to razy ja się cały poharatałem albo ktoś znajomy i nic. :mrgreen: dzieci dużo zniosą, rozryczą się, chwile potem wstaną i żyją dalej, a to rodzic panikuje często przesadnie (ale w sumie co się dziwić, wyobraźnia działa...)

Spoiler:
Myśle że te dzieciaki buntowały się przed rozmową (oboje raczej nie chętnie chcieli rozmawiać i rodzice nie wiele zdołali wyciągnąć) dlatego, że po prostu nie chcieli żeby rodzice wtrącali się w ich sprawy.


--
Ostatnio obejrzałem "The Big Year" http://www.filmweb.pl/film/Wielki+rok-2011-440754
Nic ambitnego, nic specjalnego, ale oglądało się przyjemnie. Ciekaw jestem ile w tym faktów, ale zakładam że naprawdę istnieją tacy zwariowani ornitolodzy :) Przez cały film ludzie ganiają za ptakami żeby pobić swój roczny rekord.
Fajnie zobaczyć Steve'a Martina, wieki go nie widziałem...

Córka Lavransa - 2012-03-04, 15:52

„Dziewczyna z tatuażem”, czyli Larsson dla Amerykanów

Moim zdaniem, film jest niedorzeczny.

Po kolei.
Lisbeth. Pan Fincher do spółki z panią Mara wiedzą, że dzwoni, ale do kościoła im daleko jak mnie do Honolulu. Salander miała lat 24, od 12-tu lat była stale pod presją, doświadczana fizycznie i psychicznie w najgorszy możliwy sposób. W wersji szwedzkiej widzę chudą, zaniedbaną kobietę, w tanich ciuchach, z dziwacznym makijażem i dziwaczną fryzurą. Widzę bunt i dużo, dużo gniewu. Widzę stałą czujność. W wersji amerykańskiej Lisbeth wygląda jak Emo g…niara, obrażona na bogatego tatusia, bo nie dał jej kluczyków do nowego BMW. Buziuńka gładziutka, farbowane brewki, nadęte usteczka i plecione warkoczyki. (Panie Fincher, skąd pomysł, że Lisbeth codziennie spędza w łazience godzinę nad fryzurą, susząc, prostując, zaplatając, utrwalając…? Kuriozalne).

Mikael. No nie. Można mieć jakieś pretensje do Szweda, zgodzę się, ale Blomkvist w wydaniu Craiga jest przerażający. Ta stała mina „Patrz, skarbie, jaki jestem seksowny w mojej kurteczce szerokiej górą, a gustownie zwężonej dołem, ach, ach, jaką mam w niej zgrabną dupkę” jest obleśna. Dodanie mu w dwóch scenach dramatycznego jednodniowego zarostu nie poprawia sytuacji.

Reszty się nie czepiam, choć fascynuje mnie to, że Szwedzi nie boją się pokazać na ekranie przeciętnego człowieka, z lekką nadwagą, odrostem czy zarostem. U Amerykanów wszystko musi być cacy, więc ich Millennium to nie niszowa, niewielka redakcja, ale fancy szklane studio, a ciepłe, rodzinne przyjęcie świąteczne u Malin, z biegającymi dzieciakami, swetrem z golfem i zakasanymi rękawami to snobistyczne, lanserskie drink party z laluniami w szpilach. Nawet córka Blomkvista musi być kandydatką na modelkę Victoria’s Secret.

Seks! No, jakżeby. Mój ulubiony temat w produkcjach amerykańskich. Gwałt Bjurmana na Lisbeth, który w wersji szwedzkiej przyprawił mnie niemal o torsje, autentycznie trudno mi było po tym zasnąć, w wersji amerykańskiej został „przyprawiony” nieodłącznym elementem czyli „o dear, czy aby nie widać członka…?” Widok Bjurmana, starannie rozkładającego sobie na zadku poły szlafroczka ubawił mnie setnie i tak już zostało. Dowiedziałam się też, że szwedzkie lesbijki, poznające się w klubie i tego samego dnia lądujące bez skrępowania w łóżku, po upojnych uniesieniach cnotliwie wkładają majteczki, oraz że facet też może leżeć w łóżku jak kłoda, i gapiąc się w sufit myśleć o czymś innym. Szkoda jeszcze, że sobie paznokci przy tym nie piłował…

I… akcja! Kilka zabawnych momentów. Lisbeth wykonuje research nt. Blomkvista, najlepszy, jaki można wykonać, po którym stanowczo orzeka, że w sprawie Wennestroma ktoś go wrabia. Następnie idzie do domu i sprawdza, któż to jest ten Wennestrom… u dobrego wujka Google. Plague, jednostka wyjątkowo aspołeczna, który bez absolutnej konieczności nie rusza się z domu, nagle wybiera się do Londynu, bo przecież on i tylko on może przeleźć przez płotek i podłączyć kabelek. Martin, wychodząc z domu, zostawia w nim wszystkie światła zapalone, żeby Blomkvist nie kłopotał się szukaniem włącznika.

Film trwa dwie i pół godziny i nie byłby za długi, gdyby nie kompletnie poronione proporcje. Śledztwo w sprawie Harriet Vanger zostało w nim potraktowane po łebkach, na wyprawie do Australii Fincher postanowił zaoszczędzić – pewnie musiał dopłacić Robin Wright Penn za kilka dodatkowych, acz całkowicie zbędnych minut na ekranie. Bezsensowne próby uczłowieczania postaci Lisbeth (ciągnące się sceny z Palmgrenem, nienaturalne sceny z Blomkvistem - tylko czekałam na słitaśne „Miziaj mnie, Misiu” w jej wykonaniu), cały wątek z podprowadzeniem pieniędzy Wennestroma czy kilka scen z montowaniem jakiegoś ustrojstwa w jakiejś skrzynce w jego domu spokojnie można by było usunąć, skupiając się na tym, co naprawdę było w tej historii ważne, czyli na mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet.

Ale, zapomniałam, Amerykanie muszą INACZEJ i BARDZIEJ. No cóż, mają, na co zasłużyli, biedaki. :evil2:

BiałyKruk - 2012-03-04, 20:31

Córka Lavransa napisał/a:
Zgodnie z obietnicą, obejrzałam „Rzeź”.

Najpierw o samym filmie – niestety, rozczarował mnie. Rozumiem, jakie było założenie - pokazać jak z dwóch z pozoru dobrze wychowanych par wychodzą najgorsze instynkta – ale niestety nie wyszło, bo nic z nich tak naprawdę nie wyszło.
Najlepiej w mojej ocenie wypadła Kate Winslet (heft na pół pokoju przejdzie do klasyki), (...)
Film jest za krótki i po początkowych, obiecujących scenach pozostawia spory niedosyt, mam wrażenie, że z tych dwóch par naprawdę można było wyciągnąć więcej. Niestety, po raz kolejny najlepsze momenty zostały pokazane w trailerze i w zasadzie resztę można sobie darować.

Mam podobne wnioski, ale jednak można obejrzeć ;)

Cytat:
Zmykam. Dziś amerykańska wersja Lisbeth... :zlo


Jestem szczerze ciekawy Twoich wrażeń, gdyż mnie mimo pewnych różnic zdecydowanie bardziej podobała się ta właśnie wersja. Nie tylko Lis, lecz też Mikaela.

A z tym Carterem to rzeczywiście ciekawa historia - do ani z Zielonego Wzgórza ma się nijak, choć i ona miała szalone pomysły i zadatki na marsjankę :bry:

Córka Lavransa - 2012-03-04, 21:09

BiałyKruk napisał/a:
Jestem szczerze ciekawy Twoich wrażeń,

No to masz je wyżej, w poście tuż nad twoim... ;-)

Atłasowa - 2012-03-05, 10:03

Cytat:
Co się dziwicie, na Ziemi w zasadzie nie było już nic do odkrycia. W 1898 powstaje "Wojna światów" ,w 1902 nakręcono film o wyprawie na Księżyc, a historia o tak zwanych kanałach marsjańskich to jeszcze wcześniejsza historia. Teraz nikt nie napisał by takiej historii, nie przy wiedzy,jaką posiadamy na temat Czerwonej Planety.


A mnie dziwi, bo wtedy podróże w kosmos były jednak czymś ... kosmicznym :p Wielu ludzi jeszcze przez lata miało nie zobaczyć samochodu, a co tu mówić o statkach kosmicznych. I chyba z tym podróżowaniem mieli problem, bo o ile zrozumiałam, z tego c oczytałam o Johnie Carterze, to nie było wyjaśnione, jak bohater znalazł się na Marsie.

Córka Lavransa napisał/a:
„Dziewczyna z tatuażem”, czyli Larsson dla Amerykanów

Moim zdaniem, film jest niedorzeczny.

Po kolei.
Lisbeth. Pan Fincher do spółki z panią Mara wiedzą, że dzwoni, ale do kościoła im daleko jak mnie do Honolulu. Salander miała lat 24, od 12-tu lat była stale pod presją, doświadczana fizycznie i psychicznie w najgorszy możliwy sposób. W wersji szwedzkiej widzę chudą, zaniedbaną kobietę, w tanich ciuchach, z dziwacznym makijażem i dziwaczną fryzurą. Widzę bunt i dużo, dużo gniewu. Widzę stałą czujność. W wersji amerykańskiej Lisbeth wygląda jak Emo g…niara, obrażona na bogatego tatusia, bo nie dał jej kluczyków do nowego BMW. Buziuńka gładziutka, farbowane brewki, nadęte usteczka i plecione warkoczyki. (Panie Fincher, skąd pomysł, że Lisbeth codziennie spędza w łazience godzinę nad fryzurą, susząc, prostując, zaplatając, utrwalając…? Kuriozalne).

Mikael. No nie. Można mieć jakieś pretensje do Szweda, zgodzę się, ale Blomkvist w wydaniu Craiga jest przerażający. Ta stała mina „Patrz, skarbie, jaki jestem seksowny w mojej kurteczce szerokiej górą, a gustownie zwężonej dołem, ach, ach, jaką mam w niej zgrabną dupkę” jest obleśna. Dodanie mu w dwóch scenach dramatycznego jednodniowego zarostu nie poprawia sytuacji.

Reszty się nie czepiam, choć fascynuje mnie to, że Szwedzi nie boją się pokazać na ekranie przeciętnego człowieka, z lekką nadwagą, odrostem czy zarostem. U Amerykanów wszystko musi być cacy, więc ich Millennium to nie niszowa, niewielka redakcja, ale fancy szklane studio, a ciepłe, rodzinne przyjęcie świąteczne u Malin, z biegającymi dzieciakami, swetrem z golfem i zakasanymi rękawami to snobistyczne, lanserskie drink party z laluniami w szpilach. Nawet córka Blomkvista musi być kandydatką na modelkę Victoria’s Secret.

Seks! No, jakżeby. Mój ulubiony temat w produkcjach amerykańskich. Gwałt Bjurmana na Lisbeth, który w wersji szwedzkiej przyprawił mnie niemal o torsje, autentycznie trudno mi było po tym zasnąć, w wersji amerykańskiej został „przyprawiony” nieodłącznym elementem czyli „o dear, czy aby nie widać członka…?” Widok Bjurmana, starannie rozkładającego sobie na zadku poły szlafroczka ubawił mnie setnie i tak już zostało. Dowiedziałam się też, że szwedzkie lesbijki, poznające się w klubie i tego samego dnia lądujące bez skrępowania w łóżku, po upojnych uniesieniach cnotliwie wkładają majteczki, oraz że facet też może leżeć w łóżku jak kłoda, i gapiąc się w sufit myśleć o czymś innym. Szkoda jeszcze, że sobie paznokci przy tym nie piłował…


Dodałabym parę słów na obronę amerykańskiej wersji, bo jednak Amerykanie potrafią lepiej trzymać napięcie niż Szwedzi, wersja szwedzka momentami się dłużyła. Ale generalnie dziękuję za ubranie w słowa mojego "coś mi się nie podoba". Tak nie podobała mi się Lisbeth z wersji amerykańskiej, była właśnie taką trochę niemotą w stylu emo, wolałam silną Lisbeth szwedzką. Za to nie wolę Blomkvista w wersji macho, nijak mi nie pasował, Blomkvist nie miał być Bondem! Wolałam tego dobrego, czasem wręcz naiwnego szwedzkiego Mikaela.
Spoiler:
A już najbardziej nie podobał mi się motyw z romansem Blomkvista i tego, że to on wystawia Lisbeth, a nie ona znika!
Co to miało być, "macho niech kobiety mi wybaczo". :/ :zlo

A czy ja już pisałam, że widziałam "Rozstanie"? Jak nie to polecam, świetny jest brak jednej wersji prawdy i to, że samemu trzeba sobie ją poskładać z zeznań uczestników konfliktu. No a poza tym film pokazuje życie codzienne w Iranie, bez tej całej otoczki "strasznego państwa islamskiego z bronią jądrową", widzimy po prostu zwykłych ludzi i o nich wiele się można dowiedzieć.

Córka Lavransa - 2012-03-05, 14:16

Atłasowa napisał/a:
Blomkvist nie miał być Bondem!

Ale, niestety, był... Najbardziej to było widać w scenie ze zdjęciem z parady. Genialna hakerka gapi się tępo w ekran i z trudem odcyfrowuje po jednej literce, a on już po pierwszych trzech, nawet na to nie patrząc, wie, co to za miejscowość i co to za firma. :shock:

Atłasowa napisał/a:
Co to miało być, "macho niech kobiety mi wybaczo".

No w zasadzie w książce był taki motyw, ale miał zupełnie inne znaczenie.
Spoiler:
W książce Lisbeth doceniła próby Mikaela nawiązania przyjaźni i chciała mu zrobić prezent. Zobaczyła go z Eriką i doszła do wniosku, że on jej przyjaźni nie potrzebuje. W filmie amerykańskim sceny "romansowe" Mikaela i Lisbeth były największą głupotą ze wszystkiego. Dziewczyna o tak zrytej psychice nie potrzebowała słitasnego misia do przytulania, a seks traktowała w kategoriach higienicznych, nie psychologicznych. A Amerykanie poszli w obrzydliwym i krzywdzącym ją kierunku "tak naprawdę jestem słodka i miła i potrzebuję silnego Daniela Craiga, żeby mnie smyrał po pleckach". Błe.


Co jest smutne? Ano to, że kiedyś aktor przygotowywał się do roli (np. kiedy miał grać boksera, oglądał walki, trenował), a przynajmniej przeczytał książkę, na podstawie której powstawał film, żeby lepiej zrozumieć bohatera.
Rooney Mara dała sobie zafarbować brewki na żółto i zrobiła nabzdyczoną minę, i za to została nominowana do Oscara razem z gwiazdami tego formatu co Meryl Streep czy Glenn Close. Smutne, smutne, smutne.

Atłasowa - 2012-03-05, 14:30

Córka Lavransa napisał/a:

No w zasadzie w książce był taki motyw, ale miał zupełnie inne znaczenie.
Spoiler:
W książce Lisbeth doceniła próby Mikaela nawiązania przyjaźni i chciała mu zrobić prezent. Zobaczyła go z Eriką i doszła do wniosku, że on jej przyjaźni nie potrzebuje. W filmie amerykańskim sceny "romansowe" Mikaela i Lisbeth były największą głupotą ze wszystkiego. Dziewczyna o tak zrytej psychice nie potrzebowała słitasnego misia do przytulania, a seks traktowała w kategoriach higienicznych, nie psychologicznych. A Amerykanie poszli w obrzydliwym i krzywdzącym ją kierunku "tak naprawdę jestem słodka i miła i potrzebuję silnego Daniela Craiga, żeby mnie smyrał po pleckach". Błe.
.


Dzięki za wyjaśnienie, strasznie mi ta scena nie pasowała do bohaterki.

Radament - 2012-03-05, 14:46

Córka Lavransa napisał/a:
Ano to, że kiedyś aktor przygotowywał się do roli

Dalej czasem im się zdarza :D

Córka Lavransa - 2012-03-05, 14:48

Radament napisał/a:
czasem

Słowo-klucz. :)
Czasem, niektórym...

Atłasowa - 2012-03-06, 12:45

A ja trochę zejdę z tematu kinowych nowości, bo fajny film ostatnio widziałam na youtubie, z '91. 8-) "Nad rzeką, której nie ma" - akcja dzieje się miasteczku, w którym nic się nie dzieje. ;) Czterej przyjaciele: Admirał, Ataman, Wódz i Pasza włóczą się, piją i podrywają studentki z letniego obozu studenckiego. Czas bliżej nie określony, po ubraniach można stwierdzić lata sześćdziesiąte. Pewnego dnia Admirał (Marek Bukowski) zakochuje się w Marcie (Joanna Trzepiecińska). Ale i tak najfajniejszy jest z nich Wódz, w tej roli młody Mirosław Baka (z nieładem na głowie i w skórzanej kurtce), który chyba najniższym i najfajniejszym głosem, jaki można wśród polskich aktorów znaleźć wygłasza mądrości życiowe i to nie w negatywnym sensie, bo podszyte poezją czy wręcz filozofią. Film określany jest mianem poetyckiego i niewątpliwie jest to prawdą, bo dzieje się tam wiele, chociaż nie dzieje się nic.

Nie wiem co jest z tymi polskim filmami z lat 90, ale nawet te o jakimś błahym temacie mają w sobie jakąś głębię. A już filmy o młodzieży kiedyś i dziś to niebo i ziemia. Teraz przeważnie z gruntu są głupie albo opowiadają o prostytucji, kiedyś (patrz "Słodko gorzki") niosły jakieś prawdy życiowe. Nie mówię, że teraz nie ma filmów o poważnej tematyce, ale są one poważne od początku do końca, o takie mieszane bardzo ciężko.

Radament - 2012-03-06, 13:11

Atłasowa napisał/a:
(z nieładem na głowie i w skórzanej kurtce)

Och i jak nie kochać takich ^^ ?

Atłasowa napisał/a:
(patrz "Słodko gorzki")

Jeden z moich ulubionych i ma fajną ścieżkę dźwiękową.

Kamil - 2012-03-08, 17:10

"czołówka" Avengersów:
http://www.youtube.com/wa...player_embedded

:hehe:

Paleolog - 2012-03-08, 19:33

Atłasowa napisał/a:
A ja trochę zejdę z tematu kinowych nowości, bo fajny film ostatnio widziałam na youtubie, z '91. 8-) "Nad rzeką, której nie ma" - akcja dzieje się miasteczku, w którym nic się nie dzieje. ;) Czterej przyjaciele: Admirał, Ataman, Wódz i Pasza włóczą się, piją i podrywają studentki z letniego obozu studenckiego. Czas bliżej nie określony, po ubraniach można stwierdzić lata sześćdziesiąte. Pewnego dnia Admirał (Marek Bukowski) zakochuje się w Marcie (Joanna Trzepiecińska). Ale i tak najfajniejszy jest z nich Wódz, w tej roli młody Mirosław Baka (z nieładem na głowie i w skórzanej kurtce), który chyba najniższym i najfajniejszym głosem, jaki można wśród polskich aktorów znaleźć wygłasza mądrości życiowe i to nie w negatywnym sensie, bo podszyte poezją czy wręcz filozofią. Film określany jest mianem poetyckiego i niewątpliwie jest to prawdą, bo dzieje się tam wiele, chociaż nie dzieje się nic.



Kocham ten film, absolutnie kocham.

I jeszcze wiersz Bursy na początku ('Fiński nóż')... świetnie wkomponowany.

W klimacie nieco podobne są "Marcowe migdały" i "Ostatni dzwonek", ale i tak "Nad rzeką, której nie ma" to film jedyny w swoim rodzaju, tak jak jedyny w swoim rodzaju jest skok przez granicę między dzieciństwem a dorosłością, o której ten obraz tak sympatycznie (i prawdziwie) opowiada.

Atłasowa - 2012-03-09, 09:38

Paleolog napisał/a:

"Marcowe migdały" i "Ostatni dzwonek"


Poszukam. 8-)

Kamil - 2012-03-12, 23:51

Artystę obejrzałem, rzeczywiście świetny film. Historyjka to w sumie nic oryginalnego ale po prostu bardzo przyjemnie sie to ogląda, patrzy na gre aktorską (szczególnie główna rola męska), na to jak zrostał zrealizowany cały film, no muzyka też dobra.
Moja ulubiona scena:
Spoiler:
ta z dźwiękiem :) udane to było i zaskakujące. poza tym urocza scena z wiszącym garniturem i aktorką


A chwile potem oglądałem ostatniego Pottera (Instygnia śmierci część 2). Nie jest to najlepsza ekranizacja (Yatesa powinni byli zwolnić po słabym Zakonie Feniksa) ale i nie najsłabsza, a na pewno najlepsza z tych od Yatesa. Epicko, efektownie, troche patetycznie, ale dało rade, tylko.... trochę magii zabrakło :-( Magii, której nie brakowało w filmach Columbusa i Cuarona (a Więzien Azkabanu jaki odmienny był :) - to był dobry pomysł powierzyć kolejną część innym ludziom, szkoda, że potem trzymano się jednej wizji). Ale się wzruszyłem, głównie chyba przez muzyke (ten motyw przewodni w Potterze jest rewelacyjny).

Córka Lavransa - 2012-03-13, 00:18

kenaz napisał/a:
A chwile potem oglądałem ostatniego Pottera (Insygnia śmierci część 2).

To ty mi wyżarłeś wczoraj cały popcorn! Tak szybko się skończył, wiedziałam, że coś jest na rzeczy. :-> Gdzieś się schował, pod kanapą?

Mnie się nawet podobało, pewnie dlatego, że książkę uważam za najmniej udaną, natomiast film trzymał w napięciu. Pierwsza część była trochę przechodzona, tu w zasadzie była sama akcja. Trochę marudzenia było (i szkoda, że nie darowali sobie zakończenia...), ale nie przesadnie.
Jednego tylko nie potrafię zrozumieć - skąd pomysł na ten idiotyczny, kapciasto-wujkowaty wąs u Oldmana...? Brakowało mu tylko czapki policjanta i mógłby dawać czadu w teledysku do YMCA. Ale to akurat nie wina siódemki, w trójce już tak miał.
Biedny ten Snape, no... :-/

Kamil - 2012-03-13, 11:25

Córka Lavransa napisał/a:
To ty mi wyżarłeś wczoraj cały popcorn! Tak szybko się skończył, wiedziałam, że coś jest na rzeczy. :-> Gdzieś się schował, pod kanapą?
:hehe:

Córka Lavransa napisał/a:

Jednego tylko nie potrafię zrozumieć - skąd pomysł na ten idiotyczny, kapciasto-wujkowaty wąs u Oldmana...? Brakowało mu tylko czapki policjanta i mógłby dawać czadu w teledysku do YMCA. Ale to akurat nie wina siódemki, w trójce już tak miał.
Biedny ten Snape, no... :-/

Oldman to dobry aktor ale jakoś na Syriusza mi nie pasował od samego początku.
Mnie zastanawiają dwie rzeczy: czy w książce przełamał Czarną Różdżkę? - nie wydaje mi się. Po co był ten Kamień Wskrzeszenia i czemu go wyrzucił? - w książce chyba nie wyrzucił? Ale może się myle, to jedyny tom który czytałem tylko raz i to od razu po premierze, trochę czasu mineło...
Snape.. szkoda gościa. Od początku to była najciekawsza postać, niejednoznaczna i wzbudzająca najwięcej emocji, nie łatwa do rozszyfrowania, a i świetnie zagrana przez Rickmana
Spoiler:
(chociaż ustawioną śmierć Dumblodore'a z kolegami podejrzewaliśmy przed premierą Siódemki :) ale i tak to było zaskoczenie)

W filmie jeszcze kulały wątki miłosne, dobrze że było tego tak mało. Harry i Ginny - słabo to wyglądało, Ron - Hermiona troche lepiej wypadli. No ale w książce też te wątki były kiepskie.
Niesamowita scena ostatecznego starcia Voldemorta z Harrym, ale radoche miałem :mrgreen:
Epilogu mogłoby nie być, ale ostatecznie w filmie jakoś bardziej strawny był niż w książce, może przez to że wyglądał na taką domykającą klamre (te ujęcie z tabliczką peronu 9 i 3/4, Hogwart Express.. miło było rzucić okiem).

Nieznany - 2012-03-13, 12:04

Obejrzałem "Girl with the dragon tattoo". No i nie mogę się nie zgodzić z Córką...

Córka Lavransa napisał/a:
Lisbeth. Pan Fincher do spółki z panią Mara wiedzą, że dzwoni, ale do kościoła im daleko jak mnie do Honolulu. Salander miała lat 24, od 12-tu lat była stale pod presją, doświadczana fizycznie i psychicznie w najgorszy możliwy sposób. W wersji szwedzkiej widzę chudą, zaniedbaną kobietę, w tanich ciuchach, z dziwacznym makijażem i dziwaczną fryzurą. Widzę bunt i dużo, dużo gniewu. Widzę stałą czujność. W wersji amerykańskiej Lisbeth wygląda jak Emo g…niara, obrażona na bogatego tatusia, bo nie dał jej kluczyków do nowego BMW. Buziuńka gładziutka, farbowane brewki, nadęte usteczka i plecione warkoczyki. (Panie Fincher, skąd pomysł, że Lisbeth codziennie spędza w łazience godzinę nad fryzurą, susząc, prostując, zaplatając, utrwalając…? Kuriozalne).
Tak jest. Emo a nie dziewczyna po na prawdę ciężkich przejściach. Dajcie spokój... amerykańska Lizbeth wygląda, jakby miała zaraz wyciągnąć swojego BlackBerry czy innego iPhone'a i zadzwonić do swojego chłopaka, kapitana drużyny koszykówki. :evil: No a scena gwałtu w mieszkaniu Bjurmana... gdybym nie czytał książki lub nie widział przynajmniej szwedzkiego filmu, to bym pomyślał, że chłop ją zwyczajnie - za przeproszeniem - zerżnął w tyłek. Ta scena w książce wywołuje niemałe emocje nawet u facetów a tu kurde... żenada "mejd in ju-es-ej". :zlo

Córka Lavransa napisał/a:
Mikael. No nie. Można mieć jakieś pretensje do Szweda, zgodzę się, ale Blomkvist w wydaniu Craiga jest przerażający. Ta stała mina „Patrz, skarbie, jaki jestem seksowny w mojej kurteczce szerokiej górą, a gustownie zwężonej dołem, ach, ach, jaką mam w niej zgrabną dupkę” jest obleśna. Dodanie mu w dwóch scenach dramatycznego jednodniowego zarostu nie poprawia sytuacji.
Tak, szwedzki Blomkvist, choć można mieć do niego zastrzeżenia, wygląda jak siedem nieszczęść. A pan Craig? To, że Bond i Blomkvist obaj zaczynają się na "B" nie znaczy, że trzeba ich grać jedną i tą samą miną numer siedem pod tytułem "jestem super przystojny i szykowny nawet po dwunastu godzinach ostrego picia". :evil:

Córka Lavransa napisał/a:
Reszty się nie czepiam, choć fascynuje mnie to, że Szwedzi nie boją się pokazać na ekranie przeciętnego człowieka, z lekką nadwagą, odrostem czy zarostem. U Amerykanów wszystko musi być cacy, więc ich Millennium to nie niszowa, niewielka redakcja, ale fancy szklane studio, a ciepłe, rodzinne przyjęcie świąteczne u Malin, z biegającymi dzieciakami, swetrem z golfem i zakasanymi rękawami to snobistyczne, lanserskie drink party z laluniami w szpilach. Nawet córka Blomkvista musi być kandydatką na modelkę Victoria’s Secret.
A gdzieżby Amerykanie mieli mieć nadwagę! Tam, gdzie jest największy odsetek grubasów na metr kwadratowy, wszyscy bohaterowie muszą być piękni jak z "Bold & Beautiful". A redakcja Millenium wygląda jak dział biznesowy Gazety Wyborczej a nie niewielka, niezależna i niekoniecznie specjalnie bogata redakcja, z biurkami zawalonymi papierami, dzwoniącymi telefonami...

Córka Lavransa napisał/a:
Seks! No, jakżeby. Mój ulubiony temat w produkcjach amerykańskich. Gwałt Bjurmana na Lisbeth, który w wersji szwedzkiej przyprawił mnie niemal o torsje, autentycznie trudno mi było po tym zasnąć, w wersji amerykańskiej został „przyprawiony” nieodłącznym elementem czyli „o dear, czy aby nie widać członka…?” Widok Bjurmana, starannie rozkładającego sobie na zadku poły szlafroczka ubawił mnie setnie i tak już zostało. Dowiedziałam się też, że szwedzkie lesbijki, poznające się w klubie i tego samego dnia lądujące bez skrępowania w łóżku, po upojnych uniesieniach cnotliwie wkładają majteczki, oraz że facet też może leżeć w łóżku jak kłoda, i gapiąc się w sufit myśleć o czymś innym. Szkoda jeszcze, że sobie paznokci przy tym nie piłował…
Nie, żebym narzekał, ale to jest na prawdę śmieszne, że dziewczyny można obejrzeć w całej krasie pod dowolnym kątem, ale nadal nie pokazuje się w takich filmach gołych facetów. O scenie gwałtu już pisałem.

Córka Lavransa napisał/a:
I… akcja! Kilka zabawnych momentów. Lisbeth wykonuje research nt. Blomkvista, najlepszy, jaki można wykonać, po którym stanowczo orzeka, że w sprawie Wennestroma ktoś go wrabia. Następnie idzie do domu i sprawdza, któż to jest ten Wennestrom… u dobrego wujka Google. Plague, jednostka wyjątkowo aspołeczna, który bez absolutnej konieczności nie rusza się z domu, nagle wybiera się do Londynu, bo przecież on i tylko on może przeleźć przez płotek i podłączyć kabelek. Martin, wychodząc z domu, zostawia w nim wszystkie światła zapalone, żeby Blomkvist nie kłopotał się szukaniem włącznika.
Tak, zdziwiło mnie to, że Plaque sie tu pokazuje kilka razy, przecież on prawie nie wychodził z domu? No i z fabuły kompletnie nie wynika, że Mikael znalazł Harriet w Australii, a przecież to dość ważne.

Córka Lavransa napisał/a:
Spoiler:

Spoiler:
Zgadzam się, w filmie Lisbeth wyszła na taka słabą panienkę, która potrzebuje misia-pysia Blomkvista a przecież faktycznie traktowała seks z Mikaelem jako no cóż, przedłużenie współpracy, a nie "big love". Ona się z nim zaprzyjaźniła a nie zakochała od pierwszego wejrzenia, do ciężkiej choroby. :-/


Córka Lavransa napisał/a:
Co jest smutne? Ano to, że kiedyś aktor przygotowywał się do roli (np. kiedy miał grać boksera, oglądał walki, trenował), a przynajmniej przeczytał książkę, na podstawie której powstawał film, żeby lepiej zrozumieć bohatera.
Rooney Mara dała sobie zafarbować brewki na żółto i zrobiła nabzdyczoną minę, i za to została nominowana do Oscara razem z gwiazdami tego formatu co Meryl Streep czy Glenn Close. Smutne, smutne, smutne.
Tak, niestety w jej wydaniu "gra twarzą" była bardzo dosłowna. Nominację dostała za postać, którą zagrała (Lisbeth Salander zasługuje nie tylko na Oskara, ale nawet na Nobla ;-) ) a nie za pracę, którą włożyła w jej wykreowanie.
Atłasowa - 2012-03-13, 13:00

Co do ekranizacji Harry'ego, książki czytałam ładnych parę lat temu, akurat wtedy gdy zaczęto robić ekranizacje. I te ekranizacje bardzo mi się nie podobały. Uważałam, że w porównaniu z książką są dość nieciekawe i niezbyt wciągające. Kiedy obejrzałam ekranizację ostatniej części od lektury minęły już lata i podobała mi się. Obawiam się, że to może mieć związek. ;)


A ja widziałam Johna Cartera i powiem Wam, że fajna bajka. :) Jeśli to prawda, że Lucas, Cameron i inni twórcy Conanów Barbarzyńców czytali książkę "Księżniczka Marsa" to ależ on z tego Burroughsa zżynali. Pełno znajomych motywów można w tym filmie znaleźć, a ekranizacja ponoć jest wierna. A poza tym to ja chcę takiego szcześcionogiego psa jak Woola!

Radament - 2012-03-13, 13:26

kenaz napisał/a:
Oldman to dobry aktor ale jakoś na Syriusza mi nie pasował od samego początku.

Ja tam go lubiłam x]

kenaz napisał/a:
a i świetnie zagrana przez Rickmana

Bo Rickman generalnie jest świetnym aktorem xD

kenaz napisał/a:
Niesamowita scena ostatecznego starcia Voldemorta z Harrym, ale radoche miałem :mrgreen:

Jedną z moich ulubionych scen (nie jestem pewna czy to ostatnia czy przedostania część) To ta wielka bitwa o Hogwart, kiedy kupa śmierciożerców i tych złych gości na początku leci z krzykiem, potem zatrzymują się przed tą magiczną barierą, a potem lecą dalej. Jest przegenialna xD Chociaż (nie wiem jak było w książce) zawsze nieco inaczej wyobrażałam sobie walczących smierciożerców z których wielu było z dobrego rodu (no dobra ta biegająca po lesie za Potterem banda też mi sie podobała). I czy ktoś mi powie gdzie był w tamtym momencie Malfoy, w sensie ten stary?

Córka Lavransa - 2012-03-13, 19:54

kenaz napisał/a:
czy w książce przełamał Czarną Różdżkę? - nie wydaje mi się.

Nie. W książce naprawił tą Różdżką swoją różdżkę, i postanowił odłożyć Czarną do grobowca Dumbledore'a, żeby jej moc wygasła razem ze śmiercią Harry'ego.

kenaz napisał/a:
Po co był ten Kamień Wskrzeszenia i czemu go wyrzucił?

Kamień Wskrzeszenia przywołał jego rodziców, Syriusza i Lupina, którzy mieli mu pomóc "przejść na drugą stronę". Obrócił go w dłoni trzy razy, oni się pojawili, i potem nic już chyba na jego temat nie było.

kenaz napisał/a:
Harry i Ginny - słabo to wyglądało, Ron - Hermiona troche lepiej wypadli. No ale w książce też te wątki były kiepskie.

Zgadzam się. Nie podobało mi się jeszcze, że w filmie zrobili z Rona takiego półgłówka. Już przebolałam to, że dali mu durna grzywkę, żeby nie wyglądał za dobrze, że zawsze musiał stać pół metra za knypkiem Radcliffem, żeby nie wyglądać na zbyt wysokiego, ale to, że go kompletnie odarli z inteligencji, strasznie mnie wkurzyło. I jeszcze te dwa czy trzy razy powtórzone Hermiony "geniusz" - brzmiało jak kpina, a wcale nie tak miało być.

Nieznany napisał/a:
No i nie mogę się nie zgodzić z Córką...

NeNek :*

Nieznany napisał/a:
Tak, szwedzki Blomkvist, choć można mieć do niego zastrzeżenia, wygląda jak siedem nieszczęść.

Co nie zmienia zupełnie faktu, że mnie się podoba i ja rozumiem, że kobieta może mieć do niego słabość. Widocznie wolę normalnych mężczyzn od herosów z głupimi minami. ;-)

Nieznany napisał/a:
No i z fabuły kompletnie nie wynika, że Mikael znalazł Harriet w Australii, a przecież to dość ważne.

Bo Amerykańce to zmienili. Przeciętny Amerykanin może i kojarzy, że Londyn to "tam, gdzie królowa", ale Australia to pewnie dla niego jak Mars (no, dla Amerykanki może być "tam, gdzie Hugh Jackman" :-P ). Dlatego w ich wersji
Spoiler:
Anita umarła, a Harriet zajęła jej miejsce w Londynie. BTW, czy napisałam, jakie to głupie, że kobieta, która ma ponad 60 lat wygląda na dobrze zachowaną 40-tkę...? :-/


Nieznany napisał/a:
Lisbeth Salander zasługuje nie tylko na Oskara, ale nawet na Nobla ;-)

O, i to jest pomysł na manifę! Lisbeth na prezydenta! :lol:

Radament - 2012-03-13, 19:56

Córka Lavransa napisał/a:
ale Australia to pewnie dla niego jak Mars

Australia to tam gdzie kangury :c

Kamil - 2012-03-13, 20:11

Córka Lavransa napisał/a:
Zgadzam się. Nie podobało mi się jeszcze, że w filmie zrobili z Rona takiego półgłówka. Już przebolałam to, że dali mu durna grzywkę, żeby nie wyglądał za dobrze, że zawsze musiał stać pół metra za knypkiem Radcliffem, żeby nie wyglądać na zbyt wysokiego, ale to, że go kompletnie odarli z inteligencji, strasznie mnie wkurzyło. I jeszcze te dwa czy trzy razy powtórzone Hermiony "geniusz" - brzmiało jak kpina, a wcale nie tak miało być.

To "geniusz" brzmiało jakby "o, on jednak ma mózg!" :-/
Nie wiem czemu go tak stawiali dalej, przecież w książce też był wysoki, wyższy od Pottera.
A jeszcze co do Rona, szczególnie w częściach 1-3 był po prostu rewelacyjny! Najbardziej pamiętam lot samochodem i wierzbę, to przerażenie w oczach, ten głos! :D


A Girl with.. już leży na dysku i czeka na weekend. Sam muszę ocenić :-P

Córka Lavransa - 2012-03-13, 20:24

kenaz napisał/a:
Nie wiem czemu go tak stawiali dalej,

Wszystkich tak stawiali, Radcliffe zawsze pół metra z przodu przed resztą. Problem się pojawił przy pocałunku z Ginny, jak się musiała do niego schylać. Błeeee... :-?
A ja pamiętam ten szok, jak chyba w czwartej części była taka scena w dormitorium (a gdzieżby indziej... :-P ) jak znienacka Grint pokazał ramię i się okazało, że chłopaczek wyrósł i ładny biceps mu się robi... Niestety, Radcliffe został na wysokości 1,30 i potem musieli kombinować.

Ja w ogóle lubie Rona jako postać, prawie tak samo jak Freda i George'a. :)

Nieznany - 2012-03-13, 20:33

Córka Lavransa napisał/a:
Spoiler
No właśnie zauważyłem. :zlo I co do zadbania nie mogę się nie zgodzić. :-/ Generalnie zgadzać się z Tobą, to czysta przyjemność. :*
Córka Lavransa - 2012-03-13, 21:15

Nieznany napisał/a:
Generalnie zgadzać się z Tobą, to czysta przyjemność.

I vice versa. :*

elfrun - 2012-03-16, 11:44

Wybralam sie wczoraj na "Artyste" razem z moja przyjaciolka. Generalnie film mi sie podobal. Zafascynowala mnie niesamowita mimika glownej bohaterki, chcialabym umiec zrobic ze swoja twarza chociaz polowe tego co ona. W socjologicznym ujeciu film jest niesamowity, uswiadomil mi po raz kolejny jak wielka czesc naszego przekazu stanowi komunikacja niewerbalna, ten ukryty wymiar o ktorym pisal Hall.
Kamil - 2012-03-16, 23:18

Miałem włączyć sobie dziś Dziewczyne z tatuażem, ale tak mnie zniechęciliście, że włączyłem Drive. Widzieliście? Bardzo mi sie podobał. Lubie takie nieprzekombinowane, "statyczne" kino. Czemu tak pominięto ten film na Oscarach? No i jeszcze muzyka rewelacyjna.

W kolejce Real Steel, ta nieszczęsna Dziewczyna..., To (film telewizyjny z 1990), Limitless i trzeci Harold (czasem dobrze obejrzeć taką głupią komedie :D dlatego na nowe American Pie czekam)

Córka Lavransa - 2012-03-17, 15:37

kenaz napisał/a:
Real Steel

Mnie też to niestety czeka. Film dla dwunastolatków, ale niestety jako psychofanka obejrzeć muszę. :-)

Kamil - 2012-03-17, 16:47

Córka Lavransa napisał/a:
Film dla dwunastolatków,

Słyszałem, że mimo tego, że jest to film familijny to i tak satysfakcjonujący dla starszych widzów :) No ale trzeba stwierdzić samemu. Ja z chęcią obejrze, co może się nie udać w filmie w którym naparzają się roboty?! :mrgreen:

Córka Lavransa - 2012-03-17, 20:56

kenaz napisał/a:
co może się nie udać w filmie w którym naparzają się roboty?! :mrgreen:

Możemy znowu obejrzeć razem - Ty roboty, a ja... resztę. :-P Tylko łapy z dala od mojego popcornu tym razem! :evil:

Raziel - 2012-03-17, 21:08

http://www.filmschoolreje...march-nmill.php
Nowy trailer Prometeusza.

Kamil - 2012-03-17, 21:57

Córka Lavransa napisał/a:
ylko łapy z dala od mojego popcornu tym razem!

Alee aleee, no ejjjj :-( to zrób dziś więcej a nie bronisz :D

Raziel napisał/a:
Nowy trailer Prometeusza.

Widziałem, rewelacja. Może wreszcie będzie jakieś porządne SF na poważnie. Szkoda tylko że nigdzie nie ma trailera w HD. Z youtube szybko znikł (wyciekł przed czasem czy co?).

Córka Lavransa - 2012-03-17, 22:49

Raziel napisał/a:
Nowy trailer Prometeusza.

Taaa, na to zdecydowanie pójdę do kina. :D

kenaz napisał/a:
to zrób dziś więcej

A to już dziś? No dobrze, to zrobię podwójnie... :->

Kamil - 2012-03-18, 10:40

Pełny zwiastun Prometeusza w full HD:
http://www.youtube.com/wa...d&v=5UEv03g51kU

Myśle że troche za dużo pokazali :-/
Chyba się wstrzymam i nie będę śledził zwiastunów tego filmu. Większej zachęty żeby iść do kina i tak już nie potrzebuje ;-)

Obieżyświat - 2012-03-18, 14:24

Ja ostatnio obejrzalam "Czarnego labedzia". I zaluje, dwie godziny zmarnowane.
Radament - 2012-03-18, 16:46

Obieżyświat napisał/a:
I zaluje, dwie godziny zmarnowane.

Ale tańczyli ładnie x]

Córka Lavransa - 2012-03-18, 19:39

Mnie się "Czarny Łabędź" podobał. Oglądałam sama, mój mąż nie przepada za Natalie Portman, i w kilku momentach się wystraszyłam. Moim zdaniem niezły film psychologiczny.
Atłasowa - 2012-03-19, 14:35

A ja akurat lubię poprzednie filmy Aronofskiego, Requiem i Źródło, a Czarny łabędź mi się nie podobał. Miałam wrażenie, że reżyser powiela schematy z poprzednich filmów. Take to jakieś było wtórne.
Vesper - 2012-03-19, 19:54

A mnie się Czarny Łabędź bardzo podobał, ale przyznaje, e to pierwszy film Aronofskiego jaki obejrzałam.
Córka Lavransa - 2012-03-19, 21:22

"Requiem" nie widziałam, "Źródło" mnie bardzo zmęczyło. "Czarny łabędź" to nieco lżejszy kaliber, przemówił do mnie. :)
Cthulhu - 2012-03-20, 09:49

Kickboxer z roku 1989, oczywiście z J. C. Van Dammem :mrgreen:

Wychowywałem się na tym filmie. Jako 7 letni smarkacz oglądałem go na VHSie dziesiątki razy, a potem bawiłem się w to :mrgreen: Potem gdzieś zagubiła się kaseta i jakoś zapomniałem o tym filmie. Po 15 latach, kilka dni temu obejrzałem go znowu. Mimo że w pewnej części opiera się na mordobiciu, ma dla mnie tą głębie i ważny przekaz, nie tak jak teraz te śmieszne filmiki jak 'Po Prostu Walcz' czy 'Krew i Kości'. Jeden z moich ukochanych filmów - klasyków. Może ze względu na dzieciństwo.

Żabka - 2012-03-22, 09:14

Ja ostatnio oglądałam kolejną część "Piratów z Karaibów"... i nie do końca jestem zachwycona... Za bardzo rozbudowali postać graną przez Deppa, zabrakło mi klimatu tego jaki był w pierwszych częściach i jeszcze w dodatku nie było tam nic zaskakującego. Poprzednie części były stanowczo ciekawsze... Przynajmniej była nutka zaskoczenia i piękne widoki... Jedyny przerażający moment był wtedy, gdy syreny zaatakowały tych marynarzy, ale to tylko jeden moment na dwie godziny...
Atłasowa - 2012-03-22, 10:05

Muszę kiedyś wreszcie obejrzeć "Piratów z Karaibów", żeby zrozumieć ogólny zachwyt, jaki im towarzyszy. :p
Kamil - 2012-03-22, 10:32

Atłasowa napisał/a:
Muszę kiedyś wreszcie obejrzeć "Piratów z Karaibów", żeby zrozumieć ogólny zachwyt, jaki im towarzyszy. :p

Uwielbiam piratów! uwielbiam palmy, ciepłe morza, żaglowce! I tak się fascynuje już od dziecka (wyprodukowałem wtedy setki malunków żaglowców), więc Piraci z Karaibów z automatu wskoczył w poczet moich ulubionych filmów.
Jest tam wszystko czego wymagam od dobrego filmu rozrywkowego:
przygoda, świetni bohaterowie (Sparrow i Barbossa), rewelacyjna muzyka, efekty specjalne, fantastyka i humor. Po dodaniu żaglowców i piratów nie brakuje mi już nic :) bo czego chcieć więcej?
Uwielbiam pierwszą część. Reszta też jest OK, ale już bez większej ekscytacji. Najsłabszą częścią (choć i tak warto obejrzeć) jest ta ostatnia.

http://www.youtube.com/wa...feature=related :mrgreen:

Pierwsi Piraci z Karaibów zrobili na mnie duże wrażenie, mniej więcej takie jak jakieś 7-8 lat wcześniej (czyli jakoś w drugiej połowie lat '90) Wyspa piratów z Geeną Davis.

Radament - 2012-03-22, 15:22

kenaz napisał/a:
Uwielbiam piratów! uwielbiam palmy, ciepłe morza, żaglowce!

Uwielbiam Jacka! xD
I nie wiem dlaczego podniecam się każdą częścią Piratów, a ta najnowsza jest fajna bo nie ma już najpaskudniejszej pary xD

Kamil - 2012-03-22, 18:01

Cytat:
I nie wiem dlaczego podniecam się każdą częścią Piratów, a ta najnowsza jest fajna bo nie ma już najpaskudniejszej pary xD

To z pewnością zaleta, a na plusy jest Penelopa i Czarnobrody, z tym że Czarnobrody niestety nie wzbudza strachu i szacunku jak Barbossa w pierwszej części... szkoda. Historia też nie była specjalnie porywająca, ale na plus - więcej KAPITANA Jacka :)

Znacie więcej filmów o piratach? Oprócz Piratów Polańskiego i Wyspy piratów?

Ravena - 2012-03-22, 19:50

"Karmazynowy pirat". Klaaasyk z Burtem Lancasterem ^^
"Czarny korsarz"na podstawie przygodówki Emilia Salgariego.
Rozmaite wariacje na temat Wyspy skarbów.
Był taki serial włoski nadawany swego czasu przez TVP "Szpiedzy i piraci".
I jeszcze film z Anthonym Quinnem, ale nie pamiętam tytułu, dosyć stary...

Kamil - 2012-03-22, 20:20

Archaiczne te produkcje...
Ale znalazłem Wyspę Skarbów z 1990 w której gra Christian Bale i Christopher Lee! To sprawdzę :)
http://1.fwcdn.pl/po/27/7...l=1318944746000 - to chyba Bale ten po prawej? :D

Radament - 2012-03-22, 20:27

W sumie jeśli chodzi o piracki element, to może być też Piotruś Pan :D
Kamil - 2012-03-22, 20:42

Tego z Robinem Williamsem znam :) podobało mi się.
Ale to chyba pod tytułem Kapitan Hook?


Powstał jakiś film telewizyjny "Wyspa skarbów" z Elijahem Woodem
http://www.youtube.com/watch?v=5BC4ihLp1vA

Trailer nie zły, widzę troche dobrych aktorów znanych z brytyjskich serialów (np. z Life on Mars).

Radament - 2012-03-22, 20:55

Szczerze nie mam pojęcia. Mi chodziło raczej o wszystkie produkcje a propos Piotrusia Pana, szczerze mówiąc piratów zawsze tam było na pęczki, mi najbardziej w pamięć zapadł ten film z 2003 roku.
Atłasowa - 2012-03-27, 08:50

A ja byłam na "Igrzyskach Śmierci", film zrobiony naprawdę nieźle, bo się przejęłam i wczułam w to co się działo, a przecież wiedziałam co się stanie i że Katniss nic nie będzie. Duże wrażenie zrobił na mnie Kapitol i charakteryzacja jego mieszkańców. Fajny motyw dodany to reżyserka całego show, w której pracownicy tv śledzą uczestników i dokładają im różne zagrożenia, żeby nie było nudno i żeby zmusić ich do walki. Liczyłam, że trochę więcej krwi się poleje, ale film jest od 12 lat i co bardziej brutalne sceny są złagodzone. No i trwa tylko 2,5 godziny co nie pozwala oddać całej fabuły, przydałoby się tak ze 4.
Córka Lavransa - 2012-03-27, 19:42

Atłasowa, chciałabym to obejrzeć. Być może nawet skuszę się na kino. :)
motylek727 - 2012-03-27, 19:50

A ja prawdopodobnie wybiorę się na "Igrzyska..." do kina w czwartek ;-)
Atłasowa - 2012-03-28, 08:44

Ha! Wirus Igrzysk się rozprzestrzenia! :mag:
motylek727 - 2012-04-01, 10:23

Hollywood chce zekranizować grę komputerową "Wiedźmin"

http://www.filmweb.pl/new...BAmina%22-83843

Ciekawe, jak im to wyjdzie xD

Kamil - 2012-04-01, 10:40

jak ja nie lubie prima aprilisu. wszedzie dezinformacja, ale ja pamiętam! :)

PS: nadal mam trudności z ruszaniem prawą ręką, ale podłączyłem klawiature i jakoś trochę daję rade :)

PS: Cage w roli Geralta :lol:

Córka Lavransa - 2012-04-01, 12:56

No, część narodu dała się nabrać...
Choć z drugiej strony byłoby fajnie, gdyby ktoś kompetentny się za to wziął. :D

Radament - 2012-04-01, 13:15

Córka Lavransa napisał/a:
Choć z drugiej strony byłoby fajnie, gdyby ktoś kompetentny się za to wziął. :D

Popieram pomysł xD

motylek727 - 2012-04-01, 15:09

Ja i tak nadal mam nadzieję, że może jednak to nie żart :-P
Kamil - 2012-04-01, 16:06

Cytat:
Choć z drugiej strony byłoby fajnie, gdyby ktoś kompetentny się za to wziął.

HBO niech zrobi serial! bo to za dużo materiału na jakieś kinowe 2-godzinne przeboje. A i kategoria musi być R, a jak wiadomo z R trudno o wysoki budżet i nikt nie zaryzykuje.

Córka Lavransa - 2012-04-01, 19:35

Cytat:
Ja i tak nadal mam nadzieję, że może jednak to nie żart :-P

Proszę cię, Nicolas Cage...? :shock:

motylek727 - 2012-04-01, 21:21

Chodziło mi raczej o jakąś porządną ekranizację, a on niekoniecznie musi być w roli Wiedźmina :-P
Paleolog - 2012-04-01, 22:04

Byłem na 'Must be the place" z Seanem Pennem.

Jest nieźle. A byłoby rewelacyjnie, gdyby nie ograny motyw holocaustu.

Tak czy siak warto, choćby dla niektórych ripost wypowiadanych przez bohatera, którego gra Penn. I dla muzyki.

Kamil - 2012-04-02, 23:47

Obejrzałem dziś "Limitless" ("Jestem bogiem"). Film zaczął się fajnie, spodobał mi się pomysł, ale potem było gorzej. Historia podążyła utartym szlakiem (uzależnienie od narkotyku, pożyczka u jakiegoś zbira itp.) i już spodziewałem się jakiegoś morału, ale się nie doczekałem na szczęście. Film nie był zły, ale i dobry nie był.. raczej nie polecam, ale można obejrzeć jak zabraknie czegoś innego. Na plus zdjęcia, muzyka i główna rola, aktor (Bradley Cooper) kojarzył mi się tylko z komediami, ale w tym filmie się sprawdził.

Jutro chyba "Powrót do przyszłości", już minęło zbyt wiele czasu od ostatniego (kinowego!) seansu (styczeń 2011) :mrgreen:

Obieżyświat - 2012-04-03, 07:51

Widzialam ostatnio dokument "Murderball". Jak dla mnie rewelacja, choc kiedy osmielilam sie go pochwalic, zostalam zmieszana z blotem.
motylek727 - 2012-04-03, 09:08

Ja wczoraj byłam w kinie na "Igrzyskach śmierci". Film całkiem całkiem :) Mi tam się podobał ;-)
Vesper - 2012-04-03, 16:54

A ja byłam na "Królewnie Śnieżce" - uroczy film.
Atłasowa - 2012-04-04, 08:37

Ja wczoraj byłam na "Wyspie skazańców", bardzo dobry, norweski film. Opowiada o prawdziwym z resztą buncie w ośrodku poprawczym (a właściwie obozie pracy) dla nastoletnich chłopców na wyspie Bastøy. I jak na skandynawski film przystało ma niesamowicie mroczny klimacik. Twórcy nie ograniczyli się do pokazania buntu, są też dobrze psychologicznie zarysowane postacie, a no i wyglądają jak ludzie z krwi i kości, bez makijażu.

Przed filmem dwie inne zapowiedzi zwaliłyby mnie z nóg gdybym nie siedziała, pierwsza to "Iron Sky", czyli naziści z Księżyca atakują, a druga "Ghost Rider 2", czy Nicolas Cage znów wychodzi z piekła. Tak, to zdecydowanie będą filmy, po których człowiek zastanawia się, co brał scenarzysta. :mrgreen:

Kamil - 2012-04-04, 12:20

Atłasowa napisał/a:
Tak, to zdecydowanie będą filmy, po których człowiek zastanawia się, co brał scenarzysta

tak :D

ale Ghost Rider prezentuje się znakomicie i napewno obejrzę! :) zupełnie inne, lepsze podejście do tematu niż w przypadku pierwszej części. dziwi obecność Nicolasa, bo to ponoć nie sequel a nowe, inne podejście do tego komiksu.

Radament - 2012-04-04, 12:41

kenaz napisał/a:
Ghost Rider

Ło jest jakiś nowy Ghost Rider? O_O
Jeśli jest mniej głupawy, niż pierwszy film to idę oglądać!

Atłasowa - 2012-04-04, 12:53

Oglądając trailer pomyślałam najpierw, że to druga część "Piekielnej zemsty" z Cage'em. To akurat pamiętałam, a "Ghost Ridera" nie. A "Piekielna zemsta" była fajna, tzn. głupia ale odebrałam to raczej jako satyrę i szczerze się uśmiałam. :) Cage wyszedł z piekła, żeby zabić jednego gościa.
Alice4 - 2012-04-04, 12:57
Temat postu: hej
Oglądaliście już film o Marilyn Monroe? Jestem ciekaw opinii bo długo się wstrzymuję z obejrzeniem, a bardzo lubię biografie- tylko nie potrafię mieć dystansu do historiach o postaciach, które lubię...
Nieznany - 2012-04-10, 16:03

Wczoraj byłem już tak najedzony, że stwierdziłem, że muszę się gdzieś ruszyć i wybrałem się do kina na "Igrzyska śmierci". No nawet niezłe, nie żałowałem wydanych złotówek i spalonych kalorii na spacerze do i z kina. :) Było na tyle przyzwoicie, że chyba sięgnę po kontynuację książkową.
Eva del Dolores - 2012-04-10, 17:43

Zaraza się szerzy :lol:
Córka Lavransa - 2012-04-10, 21:17

E tam, zaraz zaraza... :-P
A ja też sobie pójdę... kiedyś. ;-)

Julietta - 2012-04-11, 08:25

Hihi,
ja się nie chwaliłam, ale też mi się podobał :P
Aż przez chwilę miałam ochotę wrócić do książki, bo w końcu nie zaczęłam Kosogłosa :P

Kamil - 2012-04-11, 10:21

Tombstone - z roku 1993, rewelacja, wczoraj obejrzałem. Bardzo ładnie odnowili w HD. Kurt Russel, Val Kilmer - może być lepsza obsada do westerna? :D



:mrgreen:
Jeden z lepszych westernów obok Bez przebaczenia (Clinta Eastwooda) czy Tanczącego z wilkami (ale to troche inna bajka).

Atłasowa - 2012-04-11, 10:49

Obejrzałam Krwawy diament z Leonardo DiCaprio, całkiem smakowity kąsek dla miłośnika Afryki, którego denerwują te wszystkie filmy, w którym Murzyni się wyrzynają, a dzieci chodzą z wydętymi brzuszkami i nikt nie wyjaśnia dlaczego, bo przecież to Afryka.

Tu mamy całkiem niezły background, pokazane koncerny, które płaca tym niezbyt sympatycznym panom z karabinami i nie przejmują się, że w zamian za kupienie surowców naturalnych po okazyjnej cenie, panowie z karabinami wyrżną ludność cywilną a dzieci przerobią na naćpanych morderców.

Julietta - 2012-04-11, 12:14

No prawie mi narobiłaś smaka :lol:
Wpisuję na listę do obejrzenia, która robi się co raz dłuższa...

Radament - 2012-04-11, 13:03

Atłasowa napisał/a:
Krwawy diament z Leonardo DiCaprio

Uwielbiam ten film. Uwielbiam DiCaprio ^^

Julietta - 2012-04-12, 11:29

Byłam wczoraj na Śnieżce. Córa się chwilami bała, ale ogólnie obie zadowolone :)
Troche "strasznie", często zabawnie, bardzo barwnie.
Naprawdę udany dubbing :]

Atłasowa - 2012-04-12, 11:58

A ja chcę na Królewnę Śnieżkę i Łowcę! Będzie tam Chris Hamsworth, czyli Thor, a ja jakoś mam do niego słabość i Charlize Thernon jako zła królowa... :D
Julietta - 2012-04-12, 12:39

Charlize Theron -jak ona ma sie do Julii? :bry:
Ravena - 2012-04-12, 13:40

Julietta napisał/a:
Charlize Theron -jak ona ma sie do Julii?

Co racja, to racja :D
Ja się wybieram, bo trailer mnie zachwycił... w ramach kamuflażu, zabieram córeczkę przyjaciółki na seans :D Czy Księciunio rzeczywiście taki ciapowaty pantofelnik jak na zwiastunie?

Atłasowa - 2012-04-12, 14:10

Julietta bo ja nie lubię Julii. Ani trochę. Bo ona to może być co najwyżej śmieszna, nie będzie nigdy straszna ani tajemnicza. ;)
Julietta - 2012-04-12, 14:37

Ravena napisał/a:
Julietta napisał/a:
Charlize Theron -jak ona ma sie do Julii?

Co racja, to racja :D
Ja się wybieram, bo trailer mnie zachwycił... w ramach kamuflażu, zabieram córeczkę przyjaciółki na seans :D Czy Księciunio rzeczywiście taki ciapowaty pantofelnik jak na zwiastunie?


Tak, ale ma też przebłyski prawdziwego księcia :lol:
cudowna jest scena królewskiego Spa!! Znaczy moja mała to oczy zakryła i się wzdrygała ;-)

Atłasowa -pozostawię bez komentarza Twój stosunek do Julii... Drugą Śnieżke, też bym obejrzała, ale generalnie bajki dla dorosłych na poważnie sa dla mnie bardziej śmieszne od bajek na wesoło :P

Atłasowa - 2012-04-12, 14:44

A ja lubię bajki na poważnie, smoki, rycerzy... O jak w "Grze o tron"!
Julietta - 2012-04-12, 14:45

o!! nie oglądam :P
Za to Ice Age 4 wygląda nieźle :lol:

Radament - 2012-04-12, 14:53

Nie wiedziałam, że powstaje nowa ekranizacja "Wichrowych wzgórz"... A tu zaraz premiera O_O
Atłasowa - 2012-04-12, 15:00

A powstaje? Strasznie dużo już ich było, chyba najbardziej zapadła mi w pamięć ta z Juliette Binoche. Kto tym razem będzie Catherine?

Wczoraj oglądałam na youtubie film dokumentalny BBC o Korei Płn. Propaganda, tortury, obozy, eksperymenty z bronią chemiczną i biologiczną na ludziach. I jeszcze o tym, że nikt się wcale nie kwapi, żeby ich wyzwalać, bo się nie opłaca. Polecam.

Kamil - 2012-04-18, 08:39

Rewelacyjny film wczoraj widziałem!
Hugo - z zeszłego roku.
Wbrew negatywnym opiniom (wszyscy mówią: nuda!) włączyłem i obejrzałem.
Zachwyca wizualnie, ma niesamowity nastrój, jest ciekawy, opowieść choć prosta wciąga i porusza. A poza tym spora dawka historii kina. Bardzo, bardzo mi się podobało.
Koniecznie trzeba oglądać w HD i z dźwiękiem DTS, co by tykanie zegarów było przestrzenne :D
Napewno obejrze jeszcze nie raz, póki co - najlepszy zeszłoroczny film jaki do tej pory widziałem.

A przedwczoraj: Mission Impossible 4. Wzorowy film akcji ze sporą dawką fantastyki :D dawno na sensacyjnym filmie nie miałem takiej radochy, szczególnie jak główny bohater skakał/leciał/spadał i nie trafiał ciałem w cel :mrgreen: Super. Za pare dni obejrze MI 2 i 3 bo nigdy nie widziałem.
Film dużo lepszy od ostatniego Bonda.

Julietta - 2012-04-18, 09:30

Taki głosny tytuł, a zastanawiam się czy choć jedną część widziałam... Hm :roll:

Dzięki, że o Hugo mi przypomniałeś, przegapiłam w kinie wtedy, a chcialam obejrzeć ;)

Córka Lavransa - 2012-04-18, 19:33

kenaz napisał/a:
Za pare dni obejrze MI 2 i 3 bo nigdy nie widziałem.

Ja też nie, pomimo wielokrotnych prób. :lol: Jak dla mnie, świetne środki na sen...
Jedynka jeszcze była znośna, reszta już nie. Może spróbuję tę czwórkę w którąś bezsenną noc. ;-)

Atłasowa - 2012-04-19, 08:44

Też jakoś nie mogłam przebrnąć przez MI, ciężko o film sensacyjny czy akcji, którego fabuła by mnie wciągnęła. Większość jest niestety bardzo przewidywalna. Tu wybuchnie, tam wybuchnie, a główny bohater i tak wyjdzie bez szwanku. To że ten dobry zwycięży jest tak oczywiste, że aż się nie chce oglądać.
Julietta - 2012-04-19, 09:20

A widział ktoś może nietykalnych?? Mamuśki u mnie w przedszkolu się zachwycały :roll:
Kamil - 2012-04-19, 10:36

Atłasowa napisał/a:
To że ten dobry zwycięży jest tak oczywiste, że aż się nie chce oglądać.

oczekujesz że ten zły będzie górą?
tak nie było i nie będzie nigdy :D całe szczęście.
Julietta napisał/a:
A widział ktoś może nietykalnych??

dziś chyba będę oglądał :) ale zwiastun niezachęca więc nie oczekuje po tym filmie wiele..

Julietta - 2012-04-19, 10:47

Hehe - fan disneya? Zło czasem zwycięża i w życiu i w filmach, albo przynajmniej dobro nie tryumfuje doniośle...

Co do nietykalnych -ponoć inteligentne i wartościowe jak na komedie :idea:

Kamil - 2012-04-19, 10:56

Cytat:
Hehe - fan disneya? Zło czasem zwycięża i w życiu i w filmach, albo przynajmniej dobro nie tryumfuje doniośle...

zaraz disneya...
w filmach sensacyjnych typu Bond, MI zawsze wygrywa dobry. taka jest zasada, inaczej film jest zły.
co innego w filmach akcji "na poważnie".

ostatnio oglądam drugi sezon Hawaii Five-0 - tam dobro nie zawsze triumfuje, w ostatnim odcinku morderca wykiwał wszystkich, policjanci triumfowali nie wiedząc, że organizator sprawy był sprytniejszy..
w Castle też bywało, że zły zwyciężył :)

ale nie wyobrażam sobie, żeby Bond miał ponieść klęskę...

Julietta - 2012-04-19, 10:59

To klasyka, to co innego ;)
Kamil - 2012-04-19, 11:20

Julietta napisał/a:
To klasyka, to co innego ;)

dla wielu MI1 to też klasyka i to lepsza od Bondów z Brosnanem czy z Craigem :)

Julietta - 2012-04-19, 11:26

Ale to też klasyka książkowa i pewne marzenie obu płci... ;)
Radament - 2012-04-19, 20:10

Julietta napisał/a:
pewne marzenie obu płci

W sensie, że Bond x] ?

Kamil - 2012-04-19, 20:36

Julietta napisał/a:
A widział ktoś może nietykalnych?? Mamuśki u mnie w przedszkolu się zachwycały :roll:


świetnie zagrany, zrealizowany, dobre dialogi (a i kilka razy naprawde nieźle się pośmiałem) i ta muzyka... nie mam ochoty sie rozwodzić i więcej pisać. warto obejrzeć :!: bardzo warto.

EDIT

nie no musze to powiedzieć, Artysta mi się podobał, ale zostaje w tyle za Hugo i Nietykalnymi. Bo Artysta tak poza tym że jest hołdem dla kina niemego i poza kilkoma świetnymi momentami to przecież film prosty i dość zwyczajny, który bardzo podciąga aktor grający główną rolę.

Julietta - 2012-04-20, 09:17

Radament napisał/a:
Julietta napisał/a:
pewne marzenie obu płci

W sensie, że Bond x] ?


Tak, w sensie ;) Takie ciche...

Dzięki Kenaz :) W środę chcę się wybrać, wiec może na to 8-)

Radament - 2012-04-20, 14:26

Julietta napisał/a:
Takie ciche...

Fuj, fuj Bond x]

Julietta - 2012-04-20, 14:34

ale on nie był taki od poczatku! Casino royal byo pierwszą czscią i wiadac tam jego uczucia, a dopiero jak sie zraził do kobiet, to zaczął być chamem :( znaczy dżentelmanem niby pozostał, ale wiesz o co kaman...
Atłasowa - 2012-04-20, 14:37

Ja chyba wolałam wersję, że po prostu był takim dżentelmeno-chamem. Lepsze to niż obrażony po przejściach.
Julietta - 2012-04-20, 14:38

Ale tak było w książce. Nikt przecież nie rodzi się zły :P
Kamil - 2012-04-20, 14:38

Jak już mowa o Bondzie: najbardziej lubiłem odcinki w których grał Roger Moore, oprócz tego w kosmosie. Były lepsze nawet od tych z Connerym, Connery im starszy tym lepszy, ale stary w Bondach już nie grał.
Julietta - 2012-04-20, 14:52

a mógłby -moze nie Bonda, ale kogoś... ;)
Kamil - 2012-04-21, 21:20

Obejrzałem sobie Mission Impossible 2 i 3.
Czad :mrgreen:
Oba filmy w zupełnie innym stylu, ale to tym lepiej :) Jest wszystko co być powinno: gadżety, nieprawdopodobne akcje, pościgi (te helikoptery wśród generatorów wiatrowych! te motory!), kobiety, patos (te spowolnienia i wyłączenie dźwięku w celu umieszczenia romantycznej melodyjki w dramatycznej chwili) i tak dalej. Fabularnie to też zdecydowanie więcej od takich Rambo).
Tak oceniam serie (od najlepszej do najgorszej):
1. I
2. IV
3. III
4. II

:) z tym, że ta Jedynka to bardziej z sentymentu chyba. Czwórka nie ma takich nieprawdopodobnych przegięć i zrobiona jest tak.. no, z większym dystansem jakby.

A chwile po MI2 włączyłem TVP1 a tam Wanted: Ścigani. Obejrzałem 15 minut i musze powiedzieć, że porównując do tego filmu to seria MI jest całkiem realistyczna! :)

Atłasowa - 2012-04-23, 09:52

Ja wczoraj się zebrałam na festiwal, na który co roku czekam, a potem nie mam czasu na niego pójść, czyli Afrykamerę. Obejrzałam Restless City, film nigeryjski z akcją w Nowym Jorku. Warto było, ale na takie kino trzeba mieć humor. Afrykański filmy mają afrykańskie poczucie czasu, ciągną się niemiłosiernie. Ale jednak muzyka i wzruszające zakończenie historii zrobiły swoje. Podobało mi się. ;-)
annaK - 2012-04-24, 13:59

Ciekawe. Ja nigdy nie widziałam afrykanskiego filmu. Jaka maja specyfikę/klimat?

Jeżli chodzi o Bonda, to bardzo lubię wszystkie filmy o agencie MI6 :) To takie kino, o meskich mężczyznach. Jakoś obserwuje ostatnio kryzys męski w kinie, nie wiem jak wy. Sami wyprani chłopcy sa lansowani... Gdzie te chłopy?

Atłasowa - 2012-04-24, 14:22

annaK napisał/a:
Ciekawe. Ja nigdy nie widziałam afrykanskiego filmu. Jaka maja specyfikę/klimat?


Wszyscy są czarni. :D

A tak serio to tematycznie się różnią od zachodnich filmów o Afryce. W tych zachodnich to tylko wojna i dzieci z wydętymi brzuszkami. W takich Afrykańskich jest troszkę inaczej, akcja często toczy się w mieście, współcześnie, ludzie chodzą w butach, a filmy są o problemach społecznych. (Albo to głupie strzelanki, bo i takich się tam sporo produkuje) Z akcją bywa różnie, te na poważnie są zwykle rozwlekłe i smutne.

Mało kto wie, ale nigeryjski Nollywood jest trzecim na świecie miejscem (po Hollywood i Bollywood oczywiście) gdzie produkuje się najwięcej filmów. Nollywood produkuje masowo, więc wszystko się tam znajdzie, jedyna różnica, że te filmy są tańsze niż europejskie i ich akcja toczy się w Afryce.

Ten film bije podobno rekordy popularności w całej Afryce ostatnio. Thriller, którego akcja toczy się w Kinszasie. Sama zobacz, film się nazywa "Viva Riva!"

Viva Riva! - trailer

Cytat:
Chaos Kinszasy pulsuje w rozpalonym do czerwoności thrillerze, który jest afrykańskim wydarzeniem filmowym dziesięciolecia! Drobny przestępca, Riva, powrócił do rodzinnego kraju z wielkimi planami i niezłym łupem: fortuną w postaci ukradzionego paliwa. Nonszalancko wydaje pieniądze i nie stroni od ekskluzywnej rozrywki. Podczas jednego z wypadów spotyka piękną Norę - utrzymankę lokalnego gangstera. Dla Rivy nie ma owoców zakazanych.


Swoją drogą to chyba niezły przykład męskiego kina. Z męskich to ostatnio widziałam zapowiedź nowego filmu z Melem Gibsonem "Dorwać Gringo" - podoba mi się miejsce akcji, meksykańskie więzienie. Podobno w takim prawdziwym nagrywali.

Kamil - 2012-04-24, 15:19

annaK napisał/a:
Jakoś obserwuje ostatnio kryzys męski w kinie, nie wiem jak wy. Sami wyprani chłopcy sa lansowani... Gdzie te chłopy?

hm.. nie zgadzam się.
Obejrzyj zeszłoroczny Drive. Albo którykolwiek z nowszych westernów, np. Prawdziwe męstwo. I wiele innych...
Nie na tych filmach co trzeba skupiasz uwagę, to co mówisz raczej dotyczy serialów i filmów dla młodzieży, jak np. Pamietniki wampirów ;-)
Ale są też przecież takie seriale jak Californication.

Atłasowa - 2012-04-24, 15:29

kenaz napisał/a:

Ale są też przecież takie seriale jak Californication.


Bohater Californication był dupkiem, a nie mężczyzną.

Kamil - 2012-04-24, 15:37

Cytat:
Bohater Californication był dupkiem, a nie mężczyzną.

oj tam, zwykle chciał dobrze :) szczegolnie w pozniejszych sezonach.
Poza tym nie wpasowuje sie w "Sami wyprani chłopcy sa lansowani" - i o to mi chodzi.

Żabka - 2012-04-25, 14:09

A ja ostatnio obejrzałam "Sekretne okno" na podstawie powieści pana Kinga... Rewelacyjny film... Dla mnie to był majstersztyk opowieści z rodzaju thriller psychologiczny...
Poleciła mi go Migotka i na początku nie byłam do końca przekonana co do tego filmu, bo mamy raczej inny gust filmowy, ale jednak było tak jak mówiła...
Bardzo mi się podobał. Jakby ktoś miał możliwość to polecam :)

annaK - 2012-04-26, 14:20

kenaz napisał/a:
Cytat:
Bohater Californication był dupkiem, a nie mężczyzną.

oj tam, zwykle chciał dobrze :) szczegolnie w pozniejszych sezonach.
Poza tym nie wpasowuje sie w "Sami wyprani chłopcy sa lansowani" - i o to mi chodzi.


No dobra :) Masz rację, ale to wyjatek od reguły. Jednak bardziej lansowani sa ci chudzi chlopcy w obcisłych spodniach. Jakos tak mi sie w oczy rzuca to bardziej.
Atłasowa wspomniała o Melu Gibsonie - to jest wlasnie taki męski facet... Mało jakoś gra tylko, częsciej zdaje sie rezyseruje. Napiszesz cos więcej o tym jego filmie?

Atłasowa - 2012-04-26, 15:30

Pewnie :D Wyczytałam już, że Gringo kręcili w prawdziwym więzieniu El Pueblito. To był taki projekt półotwartego więzienia, a przez włożenie tam ciężkich przestępców i przekupnych strażników powstało miasto zamieszkane przez samych kryminalistów no plus ich rodziny, dzieci, dealerów i prostytutki. Można tam było kupić wszystko, co nielegalne. Dzieci wychodziły do szkoły, a tatusiowie na skoki. Więzienie zlikwidowało wojsko.
Kamil - 2012-04-26, 17:06

annaK napisał/a:
Mało jakoś gra tylko, częsciej zdaje sie rezyseruje. Napiszesz cos więcej o tym jego filmie?

z nowszych Gibsona jest jeszcze "Beaver" (ide o zakład że polski tytuł to nie "Bóbr" ;-) ) - taki tam psychologiczny dramat, ale dość ciekawy i bardzo dobrze zagrany. Warto obejrzeć nie nastawiając sie na coś super - chociaż jak ktoś lubi taką tematyke to może? ja takich filmów nie oglądam zwykle.

Te Gringo to chodzi o "How I spent my summer vacation"? Kolejne genialne "tłumaczenie" :)

Atłasowa - 2012-04-27, 09:15

kenaz napisał/a:

Te Gringo to chodzi o "How I spent my summer vacation"? Kolejne genialne "tłumaczenie" :)


Ten film chyba po prostu ma dwa tytuły. Widziałam też wersję "Get the Gringo" i jakoś bardziej mi się podoba niż "How I spent my summer vacation", bo krótsze i sugeruje Amerykę Południową.

A polski tytuł "The Beaver" to "Podwójne życie". ;)

Obieżyświat - 2012-04-27, 13:42

Ja obejrzalam ostatnio "Przetrwanie" ("The Grey"). I pomijajac plastikowe, wyjatkowo brzydkie wilki polecam. To trzeci film w moim zyciu, na ktorym sie poplakalam :) .
Żabka - 2012-04-30, 07:33

A ja wczoraj miałam możliwość obejrzenia filmu pod tytułem "Arszenik i stare koronki"... Niesamowita opowieść kryminalna zrobiona trochę na wzór teatru telewizji... Rzecz dzieje się praktycznie w jednym pokoju pewnych starszych pań... Można się pośmiać i też przestraszyć ;-)
Koyot_com_pl - 2012-04-30, 12:35

Słyszałem o tym filmie 'The Grey",ale recenzje były mocno podzielone,wiec ostatecznie nie zdecydowałem się pójść do kina:0 Nie wiedziałem,że jest aż tak wzruszający ;-)
elfrun - 2012-05-03, 17:46

W ubieglym tygodniu wybralam sie z dziecmi do kina na Sniezke. Tutaj w Norwegii tytul jest bardziej malowniczy - "Lille speil pa veggen der", co mniej wiecej mozna przetlumaczyc jako: "Male lusterko, tam na scianie". Moja corcia byla zachwycona, a ja doszlam do wniosku ze historia jest jakos tak nieprzyjemnie mroczna i ucielam sobie drzemke. Dzieciaki obudzily mnie kiedy nadeszla pora na wyjscie z kina. Ja sie chyba starzeje, nigdy wczesnej nie zdarzylo mi sie spac podczas seansu filmowego.

Dzisiaj wypozyczylam sobie z biblioteki pierwszy sezon "Gry o tron", "Jane Erye" z Mia Wasikowa i "Black Swan" z Natalie Portmann (Uwielbiam ja) tak wiec czeka mnie weekend przed telewizorem. :)

Kamil - 2012-05-04, 17:46

http://www.widelec.org/zdjecie,2012-04-17.html

Kiedyś to robili efekty specjalne... nie to co teraz. Lubie oglądać wszelkie "making of" i "behind the scenes", ale te nowe są zwyczajne nudne (wiecznie niebieski ekran, szczątkowa albo zerowa scenografia i reszta doklejona komputerowo) w przeciwieństwie do starych (pełna scenografia, pirotechnika, miniatury, rożne sprytne oszustwa) - a wszystko to kiedyś z umiarem, teraz bez umiaru.

annaK - 2012-05-04, 18:02

http://www.filmweb.pl/video/klip/Po%C5%9Bcig-28064

To jest dla mnie własnie takie mistrzowskie kino w starym stylu :) Zobacz te scene pościgu :)

Kamil - 2012-05-04, 18:08

annaK napisał/a:
http://www.filmweb.pl/video/klip/Po%C5%9Bcig-28064

To jest dla mnie własnie takie mistrzowskie kino w starym stylu :) Zobacz te scene pościgu :)

wow!
zapowiada się znakomity film :D trzeba będzie iść do kina.
i ta muzyka w tle!
i samochód nie wybuchł niczym beczka TNT albo butla gazu :)

Ravena - 2012-05-04, 19:27

Muzyka jest świetna :)
Atłasowa - 2012-05-04, 19:55

kenaz napisał/a:

i samochód nie wybuchł niczym beczka TNT albo butla gazu :)


sic! To ciągle rzadkość! Zamiast pójść na grilla przez pół godziny szukałam i znalazłam, filmik okolicznościowy na tę okazję: Tebaatusasula

Renata122 - 2012-05-05, 12:02

wczoraj oglądałam w tvn Zmierzch księżyc w nowiu... :P
Córka Lavransa - 2012-05-05, 21:28

A ja wczoraj oglądałam pierwszy odcinek "Miasteczka Twin Peaks". Agent Specjalny Cooper nawet po latach robi wrażenie... :mrgreen:
Atłasowa - 2012-05-07, 10:20

A ja wczoraj byłam w kinie na Iron Sky. Wiecie tym filmie, w którym Ziemię atakują naziści, którzy od 1945 roku ukrywali się na Księżycu. 8-) Spodziewałam się mega głupiego, odmóżdżającego filmu, a dostałam kawał niezłego humoru. Fajna satyra i cięty polityczny dowcip, na scenach z posiedzenia ONZ płakałam. :mag:
elfrun - 2012-05-07, 10:24

Pierwszy sezon "Gry o tron" obejrzany. Juz dawno nie spedzilam tak wiele czasu przed telewizorem. Swietny serial. Dzisiaj zaczelam czytac ksiazke.
motylek727 - 2012-05-07, 10:29

Widzę Elfrun, że zrobiłaś tak samo jak ja :-P Najpierw też obejrzałam cały serial, a dopiero potem zabrałam się za czytanie książki ;-) Jednakże na razie nie oglądam drugiego sezonu, bo chyba najpierw chciałabym przeczytać książkę.
Radament - 2012-05-07, 12:02

Atłasowa napisał/a:
Iron Sky

W sumie korci żeby to zobaczyć, ostatecznie kosmiczni naziści mają w sobie coś urokliwego xD

Raziel - 2012-05-07, 12:24

Jeśli pojadę do kina w najbliższym czasie, to właśnie na to. Ten film urzeka mnie pomysłem i obietnicą ciętego humoru.
Atłasowa - 2012-05-07, 12:38

Raziel napisał/a:
Jeśli pojadę do kina w najbliższym czasie, to właśnie na to. Ten film urzeka mnie pomysłem i obietnicą ciętego humoru.


Powtórzyłabym Ci dowcip o Korei Północnej, ale nie chce psuć zabawy. 8-)

Julietta - 2012-05-07, 13:43

Renata122 napisał/a:
wczoraj oglądałam w tvn Zmierzch księżyc w nowiu... :P


ja też kawałek -do reklamy!! nienawidzę!!!!!!!!
Pattisona owszem i chetnie obejrzę go w Uwodzicielu albo Cosmopolis ;]

Pościg jest mega, jak ja lubię mężczyzn za kierownicą...

Atłasowa - 2012-05-07, 13:58

Julietta napisał/a:

Pościg jest mega, jak ja lubię mężczyzn za kierownicą...


A pamiętasz filmy z serii "Mistrz kierownicy ucieka" z Burtem Reynoldsem? Uwielbiałam je jako dziecko.

P.S. Według policyjnych statystyk mężczyźni powodują 90% wypadków. Dlatego wolę prowadzić sama, żeby wszystkim żyło się bezpieczniej. 8-)

Julietta - 2012-05-07, 14:08

Pamietam :mrgreen:

A jak ja lubie Fast and furios... eh, a pođcigi w zabojczej broni -jazda :lol:

Kamil - 2012-05-07, 16:55

Atłasowa napisał/a:
P.S. Według policyjnych statystyk mężczyźni powodują 90% wypadków. Dlatego wolę prowadzić sama, żeby wszystkim żyło się bezpieczniej.

a większość z tych wypadków jest z winy kobiety, która po fakcie odjeżdża nieświadoma co nabroiła ("Baby są jakieś inne") :D

Jeden z moich ulubionych "samochodowych" filmów to "60 sekund", z nowszych "Drive".
Jedna z fajniejszych scen pościgowych (no ale tu kobieta za kierownicą motora) jest w Matrix 2: slalom motorem między samochodami po autostradzie.

Julietta napisał/a:
Fast and furios

Trochę męczy mnie widok różowych autek we wzorki, ale to i tak fajne filmy.

Julietta - 2012-05-08, 08:46

kenaz napisał/a:
Atłasowa napisał/a:
P.S. Według policyjnych statystyk mężczyźni powodują 90% wypadków. Dlatego wolę prowadzić sama, żeby wszystkim żyło się bezpieczniej.

a większość z tych wypadków jest z winy kobiety, która po fakcie odjeżdża nieświadoma co nabroiła ("Baby są jakieś inne") :D
... z nowszych "Drive".

Julietta napisał/a:
Fast and furios

Trochę męczy mnie widok różowych autek we wzorki, ale to i tak fajne filmy.



No nie!! Baba nic nie narobiła w "Babach" i tak to właśnie z wami jest... Sami się kłócą, a na babę zwalą winę :zlo

W "fast & furios" nie ma duzo różowych autek. W zasadzie jedno i to głównie w dwójce ;)
Drive - :mag:

Kamil - 2012-05-08, 09:15

Julietta napisał/a:
No nie!! Baba nic nie narobiła w "Babach" i tak to właśnie z wami jest... Sami się kłócą, a na babę zwalą winę

W "fast & furios" nie ma duzo różowych autek. W zasadzie jedno i to głównie w dwójce ;)

Baba w "Babach" dała nie ten kierunek, a głupi kierowca nie posłuchał się mądrzejszego kolegi obok :)

W "Fast..." bardziej miałem na myśli nie to jedno konkretne różowe, ale ogólnie cukierkowość i wszechobecne kolory, wzorki, światełka.. z tego co pamiętam nie było tak w 4 części. A właśnie, dzięki za przypomnienie, musze wreszcie "Fast Five" zobaczyć :)

Obejrzałem wczoraj "Alien" (reżyserska wersja). Niesamowite jak ten film nadal dobrze wygląda... wnętrza statku są fantastyczne, jakość obrazu bardzo dobra. Scena w gnieździe niesamowita (nie było jej w wersji zwykłej). Efekty specjalne też w oczy nie kują (już gorzej wyglądają pewne sceny w BTTF), za to niestety dźwięk jest kiepski. Niby odnowiony i w 5.1, ale tak naprawdę tego 5.1 nie słychać a dźwięk brzmi no.. jak na produkcje z lat '70.
Niedługo obejrze 2 i 3, druga część w rozszeżonej wersji ma dużo nowych scen (17 minut), a Trójka aż 31 !! na dodatek wiele zmieniono (ponoć nie ma psa :) ).

Julietta - 2012-05-08, 10:11

Jeszcze nie widziałes??
Niedopuszczalne uchybienie ;)

Dla mnie tam za mało tych światełek i muzyczki, wiec pewnie ci sie spodoba ;)

A w Babach, to zdaje mi się, że wszystko byłoby okey, gdyby się kłócić po prostu zwolinili :P

Saule - 2012-05-09, 06:43

Obejrzałam "Tekken" - film na podstawie gry (podobno, nie wiem, bo nie grałam). Podobały mi się same walki, choreografia. Pokazane różne style walk. Całkiem dobra ścieżka dźwiękowa, dopasowana do akcji. I to by było na tyle jakiś plusów. Tak poza tym fabuła prosta jak drut, totalnie przewidywalna, zupełnie nieciekawa, stereotypowi bohaterowie, przeciętna gra aktorska.
motylek727 - 2012-05-09, 08:27

Też widziałam ten film i właściwie w pełni się z Tobą zgadzam Saule :) Walki były ok, ale sama fabuła - nic ciekawego.
Julietta - 2012-05-09, 11:03

Saule napisał/a:
Obejrzałam "Tekken" - film na podstawie gry (podobno, nie wiem, bo nie grałam). Podobały mi się same walki, choreografia. Pokazane różne style walk. Całkiem dobra ścieżka dźwiękowa, dopasowana do akcji. I to by było na tyle jakiś plusów. Tak poza tym fabuła prosta jak drut, totalnie przewidywalna, zupełnie nieciekawa, stereotypowi bohaterowie, przeciętna gra aktorska.


Gra jest zajefajna :evil2:
Lubię ponaparzać wielkich facetów małą seksowną kobietką :roll:
Podejrzewam, ze w filmie nie ma nic fabuly, bo i w grze jej nie ma :lol: Dlatego tez nie oglądałam...

Kamil - 2012-05-09, 11:08

oho, coś nowego i smakowitego robi Ben Affleck:
http://www.youtube.com/wa...player_embedded

Julietta - 2012-05-09, 11:14

Moze, może... ale nie zachwycił mnie :P
Paleolog - 2012-05-09, 16:20

Atłasowa napisał/a:
A ja wczoraj byłam w kinie na Iron Sky. Wiecie tym filmie, w którym Ziemię atakują naziści, którzy od 1945 roku ukrywali się na Księżycu. 8-) Spodziewałam się mega głupiego, odmóżdżającego filmu, a dostałam kawał niezłego humoru. Fajna satyra i cięty polityczny dowcip, na scenach z posiedzenia ONZ płakałam. :mag:



Też byłem. Przyjemny film, o ile pamięta się o tym, że to parodia a do tego kino klasy B.

Dużo fajnych nawiązań.
Żart z Północną Koreą świetny, ale mnie jeszcze bardziej podobała się scena z 'przyznać się, kto nie uzbroił swoich głowic' i przedstawicielem Finlandii :mrgreen:

Podobnych perełek jest przynajmniej kilka.

Radament - 2012-05-09, 21:58

Julietta napisał/a:
Podejrzewam, ze w filmie nie ma nic fabuly, bo i w grze jej nie ma :lol: Dlatego tez nie oglądałam...

Może cię zdziwię ale Tekken ma fabułę :)
Ba nawet ta fabuła ciągnie się i ciągnie od pierszej gry. A w dodatku niemożna jej zarzucić, że nie jest wielowątkowa x]

Raziel - 2012-05-09, 22:02

Poza tym bardzo sensowna, vide familia Kazuma - uwięziony pradziadek, dziadek zrzucający syna do przepaści, opętany chęcią zemsty syn z diabelskim genem, wnuk z rozdwojeniem jaźni spowodowanym diabelskim genem, poza tym dziadka też przejmuje demon, a syn zostaje wskrzeszony :lol:
Radament - 2012-05-09, 22:04

Raziel napisał/a:
a syn zostaje wskrzeszony :lol:

ale z tego co pamiętam tylko raz! A to jest już postęp w stosunku do na przykład Dragon Ball xD

Raziel - 2012-05-09, 22:05

No, Krillin czy jak mu było w sumie więcej nie żył niż żył :lol:
Kamil - 2012-05-11, 13:44

http://www.youtube.com/wa...d&v=DZtwMYFKHqQ

trzeba będzie obejrzeć :mrgreen: chory film sie zapowiada.

Raziel - 2012-05-11, 13:51

Albo będzie za brutalne dla młodzieży, albo będzie kult wśród mhrocznych emometaluffek :-P
Kamil - 2012-05-11, 19:01

Raziel napisał/a:
Albo będzie za brutalne dla młodzieży, albo będzie kult wśród mhrocznych emometaluffek

To film dla pełnoletnich.

Raziel - 2012-05-11, 19:26

Tak, młodzież bardzo przejmuje się ratingami, przenigdy nie ogląda filmów dla kategorii wyżej.
Kamil - 2012-05-11, 21:08

Cytat:
Tak, młodzież bardzo przejmuje się ratingami, przenigdy nie ogląda filmów dla kategorii wyżej.

Chodzi o to, że grupa docelowa to raczej nie emonastolatki.

Oglądam teraz Kapitana Ameryke (tylko to mi zostało do zobaczenia przed Avengers) i trochę się nudzę. Nie jest zły, ale dupy nie urywa. Thor był chyba lepszy, nieco oryginalniejszy. Z marvelowskich bohaterów najbardziej mi pasuje Iron Man.

Córka Lavransa - 2012-05-11, 21:09

kenaz napisał/a:
http://www.youtube.com/wa...d&v=DZtwMYFKHqQ

trzeba będzie obejrzeć :mrgreen: chory film sie zapowiada.


A co to było, bo "Ten film wideo został usunięty przez użytkownika"?

Kamil - 2012-05-11, 21:30

Córka Lavransa napisał/a:
A co to było, bo "Ten film wideo został usunięty przez użytkownika"?

o to: http://film.org.pl/kmf/bl...sja-krew-10514/

Córka Lavransa - 2012-05-11, 21:58

Ojej. :shock:
Raziel - 2012-05-11, 22:01

kenaz napisał/a:
Cytat:
Tak, młodzież bardzo przejmuje się ratingami, przenigdy nie ogląda filmów dla kategorii wyżej.

Chodzi o to, że grupa docelowa to raczej nie emonastolatki.



Nie wiem, ale jakoś ten trailer epatuje napisanym gotycką czcionką "patrz, jaki ZŁY film, mhrok :(((((". Choć kilka ujęć mi się podobało :mrgreen:

Kamil - 2012-05-11, 22:13

Raziel napisał/a:
Nie wiem, ale jakoś ten trailer epatuje napisanym gotycką czcionką "patrz, jaki ZŁY film, mhrok :(((((". Choć kilka ujęć mi się podobało

To jakbyś mówił o Pamiętnikach wampirów :) czepiasz się, ani tam gotyckiej czcionki ani "mhroku".
Ja tu widzę gore i jakieś narkotyczne jazdy, tyle że bohaterowie w wieku szkolnym.
A co z tego wyjdzie.. no, zobaczy się.
Utwór w zwiastunie też fajnie dobrany (Nine inch nails), nie jakiś emo-pop-rock :-P

Raziel - 2012-05-11, 22:17

Zobaczymy kto ma rację jak wyjdzie :-P
Molencius - 2012-05-15, 09:18

Atłasowa napisał/a:
kenaz napisał/a:

Te Gringo to chodzi o "How I spent my summer vacation"? Kolejne genialne "tłumaczenie" :)


Ten film chyba po prostu ma dwa tytuły. Widziałam też wersję "Get the Gringo" i jakoś bardziej mi się podoba niż "How I spent my summer vacation", bo krótsze i sugeruje Amerykę Południową.

A polski tytuł "The Beaver" to "Podwójne życie". ;)


To ja tak trochę spóźniony- zdecydowanie wolę to co zrobili z tytułem tzn Gringo bo spędzanie wakacji nie mówi właściwie nic. Jak widziałem bobra ale poszukam bo Gringo to jeden z lepszych filmów jakie widziałem. Gibson to nakręcił jakby nie bał się nikogo tzn nie było to zbyt poprawne politycznie.

O tym filmie o którym teraz piszecie się nie wypowiem. Bo zwyczajnie brak słów.:)

Radament - 2012-05-15, 13:29

Oglądałam wczoraj film pod tytułem "Dziwolągi" w reżyserii Toda Browninga z 1932 roku. Kiedyś o nim słyszałam, chociaż do tej pory nie miałam pojęcia dlaczego właściwie jest to 'klasyka kina' i dlaczego był taki szokujący. Teraz muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał, nie tylko przez wzgląd na przesłanie, ale i wykonanie. Ludzie którzy zostali zaangażowani do tego filmu są... barwną zbiorowością i cały obraz po prostu się chłonie. Nie mam tez wątpliwości, jak bardzo szokującym musiał być ten film w latach '30! Żal mi tylko, że nigdzie nie można dostać wyciętych z niego scen, ponieważ jeśli dobrze się orientuje zostało obcięte jakieś 30 minut!

Cytat:
Opowieść o trupie cyrkowej, w której skład wchodzą w głównej mierze ludzie - wybryki natury. Piękna akrobatka Cleopatra obiecuje wyjść za karła. Ale tak naprawdę chodzi jej tylko o oszczędności zakochanego w niej małego człowieczka. Zemsta "odmieńców" będzie bezlitosna...

Kamil - 2012-05-17, 10:26

http://www.youtube.com/wa...player_embedded
Noomi :D

Córka Lavransa - 2012-05-17, 11:44

Ech, co za dziewczyna...! :mrgreen:
Alice4 - 2012-05-17, 14:32

Molencius napisał/a:

To ja tak trochę spóźniony- zdecydowanie wolę to co zrobili z tytułem tzn Gringo bo spędzanie wakacji nie mówi właściwie nic. Jak widziałem bobra ale poszukam bo Gringo to jeden z lepszych filmów jakie widziałem. Gibson to nakręcił jakby nie bał się nikogo tzn nie było to zbyt poprawne politycznie.

O tym filmie o którym teraz piszecie się nie wypowiem. Bo zwyczajnie brak słów.:)


Ja już po seansie - bardzo dobry film akcji, trzyma w napięciu, pokazuje aktualne, niewygodne prawdy o Ameryce i jednej i drugiej:), świetna reaktywacja aktorska Gibsona i nawet watek romantyczny. Ładnie skrojony film- dobre zdjęcia i muzyka- czekam na soundtrack :lol:
Wymiękłam tylko przy scenie wycinania organów, ale ... odetchnęłam przy finale :lol:

Kamil - 2012-05-18, 21:54

ale kampania promocyjna Prometeusza...
http://hatak.pl/aktualnos...trze_fotowideo/

:D super pomysł i wykonanie.

czy ja za bardzo nie spamuje? :)
coż począć, no podniecam się filmem chyba pierwszy raz od czasu premiery Powrotu króla. Troche emocji dostarczały mi też pierwsze trzy Pottery i Matrix 2 który zawiódł.

No i teraz jeszcze na te Avengers czekam, jednak będzie w Ełku i to z NAPISAMI w 2D za 10 zł :D (Białystok i wszystkie Heliosy za 28 zł w 3d z dubbingiem niech sie chowają).

Radament - 2012-05-18, 23:15

kenaz napisał/a:
No i teraz jeszcze na te Avengers czekam

Łu byłam dzisiaj. Marvel jest epicki, uwielbiam Starka, Kapitan Ameryka to milusi, trochę nieogarnięty, Banner jest fajniutki i taki całkiem, całkiem, w wersji zielonej... SMASH!
Ale szczerze mówiąc... Tak poważnie, poważnie. To i tak wolę DC z Ligą Sprawiedliwych XP

Kamil - 2012-05-19, 09:34

Radament napisał/a:
To i tak wolę DC z Ligą Sprawiedliwych XP

Nie wiem dokładnie kto to Liga sprawiedliwych (Wonder Woman, Zielona latarnia, Superman i ktoś jeszcze?), ale od marvelowskich bohaterów wolę Watchmenów - też z DC :)
No i Batmana - obok Iron-mana najfajniejsza postać, na dodatek też nie ma super mocy :)

Radament - 2012-05-19, 12:36

kenaz napisał/a:
Wonder Woman, Zielona latarnia, Superman i ktoś jeszcze?

]Właściwie przez całą serię komisową pojawiała się tam masa bohaterów, ale generalnie to byli Wonder Woman, Superman, Batman, Flash, Green Lantern, Aquaman i Martian Manhunter. Potem przyjmowano kolejnych na przykład Hawkmana i co ważniejsze Hawkwoman :D Potem odchodzili, potem było jeszcze masę tych Lig i tak dalej i tak dalej.
Watchmenów widziałam jedynie mega długi film, ale nie udało mi się dorwać komiksu.Ale muszę przyznać, że film dotknął motywu za którym za bardzo nie przepadam, więc nie darzę ich szczególną sympatią x]

kenaz napisał/a:
na dodatek też nie ma super mocy :)

Super moc jest epicka. Chociaż muszę powiedzieć, że Iron Man mnie urzekła, Batman też, ale to już zupełnie inny typ faceta :)

Kamil - 2012-05-19, 13:19

Radament napisał/a:
Super moc jest epicka. Chociaż muszę powiedzieć, że Iron Man mnie urzekła, Batman też, ale to już zupełnie inny typ faceta

Kapitan Ameryka ze swoją super-siłą wymięka przy Iron Manie który LATA i ma super siłe, mase innych umiejętności i posiada coś co jest dla Kapitana obce - humor! :-P a przy tym nie jest modyfikowany genetycznie.

Watchmenów widziałem wersje rozszerzoną 3 godziny z kawałkiem i na dysku czeka Ostatecznie Rozszerzona jeszcze dłuża - 3,5 godziny :D a to oznacza jeszcze więcej Rorschacha!!

Radament - 2012-05-19, 14:12

kenaz napisał/a:
Kapitan Ameryka ze swoją super-siłą wymięka przy Iron Manie

Iron Man ze swoją super zbroją wymięka przy Hulku, albo Thorze xP

Kamil - 2012-05-19, 17:41

Cytat:
Iron Man ze swoją super zbroją wymięka przy Hulku, albo Thorze xP

Hulk to nerwus a Thor "chłopiec-marzenie-nastolatek" xP
Chociaż ponoć Hulk w Avengers daje rade - z poprzednich filmów go nie lubię.

Radament - 2012-05-19, 17:46

kenaz napisał/a:
Hulk to nerwus a Thor "chłopiec-marzenie-nastolatek" xP

Niemniej kapią dupę Iron Menowi xD

kenaz napisał/a:
Chociaż ponoć Hulk w Avengers daje rade - z poprzednich filmów go nie lubię.

Hm ja za nim generalnie bardzo przepadam, ale muszę przyznać, że w Avengers jest trochę inny. W każdym ze swoich wcieleń nie idzie go nie polubić, chociaż generalnie wolałabym z nim obcować w postaci Bannera :) Fajny typ, zwłaszcza jeśli odkryje się co tak naprawdę w nim siedzi... I nie chodzi mi o Hulka xD

Bruixa - 2012-05-20, 21:23

Nie potrafię pojąć fenomenu popularności komiksów i filmów o superbohaterach. To tak piramidalne bzdury, że nie sposób się w nie zaangażować, IMHO.

Jakiś czas temu obejrzałam "Hańbę" wg Coetzeego i dawno żaden film nie wzbudził we mnie tak silnych, negatywnych emocji. Wręcz mną telepało. :zlo

Kamil - 2012-05-20, 21:26

Cytat:
Nie potrafię pojąć fenomenu popularności komiksów i filmów o superbohaterach. To tak piramidalne bzdury, że nie sposób się w nie zaangażować, IMHO.

Tzn. oglądasz tylko poważne filmy będące "na serio"? ;-)

Podróże w czasie to piramidalne bzdury.
Elfy, krasnoludy też.
O awatarach i przygodach Jamesa Bonda nie wspomnę :D

Bruixa - 2012-05-20, 21:48

Za Bondami też nie przepadam - moim zdaniem to męski odpowiednik harlequinów, zaspokajający chłopięce marzenia.

A fantastyka nie wyklucza poważnej tematyki moralnej, psychologicznej, społecznej i jakiej chcieć.

Kamil - 2012-05-20, 22:11

Bruixa napisał/a:
A fantastyka nie wyklucza poważnej tematyki moralnej, psychologicznej, społecznej i jakiej chcieć.

Nie dla takiej tematyki ogląda się ekranizacje komiksów :) A już na pewno nie chodzę do kina żeby zgłębiać problemy natury psychologicznej i społecznej, raczej wręcz przeciwnie.
I tak chodzę razem z masami na kolejne komiksowe "piramidalne bzdury", chłonę z zachwytem klimat Sin City czy Watchmenów, odczuwam dużą frajdę gdy na ekranie pojawia się Rorschach (to ten przyjemniaczek http://www.youtube.com/watch?v=0cXx99MZSzo :) )

Bruixa napisał/a:
nie sposób się w nie zaangażować

W niektóre nie sposób, tak jak i w każdym gatunku. Więc nudzę się i przewijam Kapitana Ameryke (i ciesze, że nie wydałem kasy na kino), nie mogę patrzeć na Supermana a kolejne części Spidermana ignoruję.

W każdej kategorii można znaleźć coś dobrego, tylko to wymaga czasami czasu, a czasami otwarcia na swoiste gatunkowe cechy.

Radament - 2012-05-20, 22:19

kenaz napisał/a:
W niektóre nie sposób, tak jak i w każdym gatunku. Więc nudzę się i przewijam Kapitana Ameryke (i ciesze, że nie wydałem kasy na kino), nie mogę patrzeć na Supermana a kolejne części Spidermana ignoruję.

Ale w niektóre bardzo sposób. filmy o superbohaterach są jednymi z najchętniej przeze mnie oglądanych. Wole iść na przykład na Avengersów, niż na kolejny psychologiczno-obyczajowy dramat, wpędzający w depresję. Uważam, że Spiderman jest świetny (chociaż może wolę go w wersji animowanej), Superman mimo, że nie jest moim ulubionych bohaterem wchodzi mi gładko, a Kapitan Ameryka jest prawie tak kultowym symbolem, jak Superman. Masa epickości, jaka wychodzi z tych filmów, bajek i komiksów jest masakryczna i to też nie tak, że są pozbawione jakiejkolwiek głębi. Być może nie dorównują, em nie wiem "Artyście" (chociaż przyznam nie oglądałam), ale i bohaterowie mają swoje dylematy, dramaty i chwile zwątpienia.

Kamil - 2012-05-20, 22:56

Radament napisał/a:
Wole iść na przykład na Avengersów, niż na kolejny psychologiczno-obyczajowy dramat, wpędzający w depresję

A często ten psychologiczno-obyczajowy dramat okazuje się klonem 10 innych które już się kiedyś widziało. Podobne (wielkie!) problemy, podobne reakcje, brak oryginalności od strony wizualnej, niechęć twórców do eksperymentów. Chociaż znajdzie się pewnie i masa świetnych filmów :) - nie jest to mój ulubiony gatunek więc unikam, wiele nie oglądam, ale weźmy taką "Rzeź" (w końcu Polański to uznany twórca a film zebrał rewelacyjne opinie...) - co tam mamy? Nic. A nie, mamy tam rzyg Kate Winslet. Cała treść to oczywiste oczywistości o relacjach, o pozorach, blabla, nic ponad to. Bardziej błyskotliwe dialogi pisze Tarantino, a do Teatru Telewizji sprzed paru dni nawet boję się porównywać, bo chyba nie wypada (tak nawiasem, świetna muzyka była i podziwiam jak się trzyma Danuta Szaflarska).

Bruixa napisał/a:
Jakiś czas temu obejrzałam "Hańbę" wg Coetzeego i dawno żaden film nie wzbudził we mnie tak silnych, negatywnych emocji. Wręcz mną telepało.

Rozumiem, że to dla Ciebie zaleta filmu? :)
Ja wolę pozytywne odczucia. Oglądacze komiksowych ekranizacji chyba też.

Radament napisał/a:
uważam, że Spiderman jest świetny

Ciary mam jak oglądam czołówkę z pierwszego Spidermana :D ta muzyka! i te napisy! A i film po czołówce jest bardzo dobry. Ale drugi już mnie wynudził i wzbudzał uśmiech politowania, trzeci też oglądałem bez entuzjazmu.

Radament napisał/a:
to też nie tak, że są pozbawione jakiejkolwiek głębi. Być może nie dorównują, em nie wiem "Artyście"

O "Artyście" raczej nie da się powiedzieć, że ma głębie :) to film, który w fantastyczny sposób przedstawia znaną i prostą historyjkę. Warto obejrzeć, ten film po prostu cieszy :D - takie dramaty mogę oglądać, na komedii (za jaką się podaje "Rzeź") zero uśmiechu, na Artyście - jeden wybuch śmiechu i pół filmu cieszyłem mordę :)

Radament napisał/a:
ale i bohaterowie mają swoje dylematy, dramaty i chwile zwątpienia.

Szczególnie jeśli nie są to tak oczywiste postacie jak Superman czy Kapitan Ameryka (tak, symbol.. amerykańskiego patriotyzmu w formie ciężkostrawnej).

Radament - 2012-05-20, 23:54

kenaz napisał/a:
Bardziej błyskotliwe dialogi pisze Tarantino

Omnomnom Tarantiono jest epicki :3

kenaz napisał/a:
Ale drugi już mnie wynudził i wzbudzał uśmiech politowania, trzeci też oglądałem bez entuzjazmu.

Prawda pierwszy jest świetny, najmniej podobała mi się ta część z venomem... Nie pamiętam, chyba trzecia, ale to głównie dlatego, że naprawdę nie lubię tego wątku!

kenaz napisał/a:
O "Artyście" raczej nie da się powiedzieć, że ma głębie :)

Dobra przyznam się, że rzuciłam tym ot tak, koleżanka się ostatnio zachwycała jaki to wspaniały głęboki film, więc... x]

kenaz napisał/a:
Szczególnie jeśli nie są to tak oczywiste postacie jak Superman czy Kapitan Ameryka (tak, symbol.. amerykańskiego patriotyzmu w formie ciężkostrawnej).

Superman i Kapitan są fajni, no dobra może nie każdemu leży, że to takie typowe, bardzo sztampowe, konwencjonalne postacie, ale ja ich lubię ^^


Swoją drogą na reklamach Avengersów zapowiadali nowego Batmana i bodaj Spidermana O_O Chyba będzie tym razem motyw z Jaszczurem, ale to jakaś inna produkcja niż te trzy cześć... Tak sądzę.

Saule - 2012-05-21, 06:34

Szczerze mówiąc, też nie lubię chodzić do kina na dramaty, romanse, obyczajowe itp.. Jeśli mam ochotę na taki film to wolę obejrzeć go sobie w domu. Natomiast do kina lubię pójść prędzej na takie właśnie filmy o bohaterach :) Ze względu na warunki przyrody kinowej - duży ekran, doskonały dźwięk - wolę filmy, na których jest akcja, jakieś efekty, coś się dzieje - w kinie odbiór takiego filmu jest zupełnie inny niż na domowym ekranie - większe wrażenia i większa przyjemność oglądania. Do tego bywają dowcipne dialogi, jakieś przesłanie też można znaleźć ;) Krótko mówiąc sympatycznie i odprężająco spędzony czas ;-)
Teraz z niecierpliwością czekam na "Prometeusza" :)

Kamil - 2012-05-21, 10:07

Radament napisał/a:
Spidermana O_O Chyba będzie tym razem motyw z Jaszczurem, ale to jakaś inna produkcja niż te trzy cześć... Tak sądzę.


Nowy aktor (nie zbyt mi pasuje), troche inne podejście (a chociażby z tą pajęczyną, on chyba będzie mieć tak jak w niektórych bajkach taki sprzęcik na nadgarstku), zamiast MJ będzie jakaś inna której nie znam (a ponoć była przed MJ) - Gwen Stacy.
Do kina nie pójde ale z ciekawości obejrze, tym bardziej że Lizard wydaje sie ciekawym wrogiem (chociaż to chyba znowu nieudany eksperyment naukowy? a może sie myle).

Radament - 2012-05-21, 11:09

kenaz napisał/a:
Do kina nie pójde ale z ciekawości obejrze, tym bardziej że Lizard wydaje sie ciekawym wrogiem (chociaż to chyba znowu nieudany eksperyment naukowy? a może sie myle).

Ja pewnie pójdę i powiem jak to wygląda na dużym ekranie. Znaczy... Jaszur to tak nie do końca był wróg. Dr. Connors stracił rękę i próbował ją odtworzyć eksperymentując z jaszczurkami, no i się rypło. z tego co się orientuję, Doktor i Parker całkiem dobrze się znali.

kfoker - 2012-05-21, 11:18

Jak chcecie się pośmiać to polecam Bachelor`s party- film wymiatacz :D
Bruixa - 2012-05-22, 19:57

kenaz napisał/a:

Bruixa napisał/a:
Jakiś czas temu obejrzałam "Hańbę" wg Coetzeego i dawno żaden film nie wzbudził we mnie tak silnych, negatywnych emocji. Wręcz mną telepało.

Rozumiem, że to dla Ciebie zaleta filmu? :)

Na pewno nie w tym przypadku. "Hańba" wywołała we mnie żywiołową niechęć, nie mogłam się pogodzić z tym, co się tam działo, z reakcją bohaterów, z przesłaniem (o ile właściwie je odczytałam).
kenaz napisał/a:
Ja wolę pozytywne odczucia.
Ja naogół też, chociaż od czasu do czasu przydaje się coś, co wytrąci z błogostanu, pokaże ciemną stronę rzeczywistości, a nawet wstrząśnie. A te historyjki o superbohaterach ani mnie ziębią, ani grzeją. I są tak tandetnie amerykańskie jak Las Vegas albo guma do żucia.
Julietta - 2012-05-23, 15:01

Bruixa napisał/a:

kenaz napisał/a:
Ja wolę pozytywne odczucia.
Ja naogół też, chociaż od czasu do czasu przydaje się coś, co wytrąci z błogostanu, pokaże ciemną stronę rzeczywistości, a nawet wstrząśnie. A te historyjki o superbohaterach ani mnie ziębią, ani grzeją. I są tak tandetnie amerykańskie jak Las Vegas albo guma do żucia.


Hihi, to prawda, ale gumy i tak lubie, a do las Vegas bym pojechała, niemniej na avengersów szkoda mi kasy, z która cienko w tym miesiącu, a dziś wybieram sie na "Mroczne cienie", bo Deepe, Burtona i jego pięknej żony akurat nie chcę przegapić :bry:

Ravena - 2012-05-23, 20:33

Julietta napisał/a:
"Mroczne cienie", bo Deepe, Burtona i jego pięknej żony akurat nie chcę przegapić

Też bardzo chcę to zobaczyć, choć trochę się obawiam czy Burton jednak nie przeszarżował. Ale dla Deppa i Helenki - chyba warto :)

Radament - 2012-05-23, 20:44

Ravena napisał/a:
Ale dla Deppa

Depp *___*
Też mnie bardzo kusi. Ostatnio nic tylko po kinach chodzę!

Swoją drogą widziałam Igrzyska Śmierci... Całkiem spoko, ale trochę przynudzało. Mam tylko pytanie (do tych co czytali dalej) czy Katniss naprawdę kocha Peeta? Gdzieś obiło mi się o uszy, że to ściema, a z filmu jakoś mi to nie wynikło.

I trochę niefajny wydaje mi się ten motyw przedziału wiekowego z którego losowani są zawodnicy. Takie to głupawe i właściwie dlaczego?

Kamil - 2012-05-23, 23:30

Radament napisał/a:
Katniss naprawdę kocha Peeta

Z pierwszego tomu wywnioskowałem, że nie. Raczej jak przyjaciela go traktuje. Chociaż co ja tam wiem, w drugim tomie jakoś więcej przeżywa jeśli chodzi o relacje damsko męskie, sama nie wie co czuje i do kogo, bardzo niekonkretna, niezdecydowana, trochę irytująca, dlatego wlokę już to chyba tydzień a pierwszy tom łyknąłem w dwa wieczory.

Córka Lavransa - 2012-05-23, 23:49

Radament napisał/a:
Katniss naprawdę kocha Peeta

Spoiler:
Wyszło na to, że tak, na końcu się pobierają i mają dzieci.

Mnie to bardzo rozczarowało.

Kamil - 2012-05-23, 23:52

Przykro mi to słyszeć :( Czy wszystkie młodzieżowe książki muszą się tak ckliwie kończyć?
Radament - 2012-05-24, 00:08

kenaz napisał/a:
Przykro mi to słyszeć :( Czy wszystkie młodzieżowe książki muszą się tak ckliwie kończyć?

Ja tam lubię szczęśliwe zakończenia :c

Julietta - 2012-05-24, 08:06

Ja już zapomniałam o igrzyskach :roll:

Ravena napisał/a:
Julietta napisał/a:
"Mroczne cienie", bo Deepe, Burtona i jego pięknej żony akurat nie chcę przegapić

Też bardzo chcę to zobaczyć, choć trochę się obawiam czy Burton jednak nie przeszarżował. Ale dla Deppa i Helenki - chyba warto :)


Warto, choć Helenka nie jest tak piękna jakby chciała (w sensie jej postać :P ).

Czy przeholował... Hm, może trochę w bajkowości - potworności, ale ten typ tak ma, więc czy ja wiem? Film jednak dość lekki nie to co np.Golibroda, ale już nie tak dla dzieci jak Edward N.

Kusi mnie zwiastun Uwodziciela... chyba w następna środę pójdę :mag:

Kamil - 2012-05-24, 12:20

Radament napisał/a:
Ja tam lubię szczęśliwe zakończenia :c

Przykładowo śmierć Voldemorta i przeżycie Pottera to szczęśliwe zakończenie, a to co dodatkowo zaserwował ostatni rozdział ostatniego tomu to już jest zwykła przesada. Zresztą jakby Potter zginął razem z Voldemortem to też byłoby szczęśliwe zakończenie, a zarazem satysfakcjonujące, nie takie słodkie.. No ja nie wiem, czy zawsze musi się kończyć małżeństwem i dziećmi? :-/

Radament - 2012-05-24, 14:28

kenaz napisał/a:
No ja nie wiem, czy zawsze musi się kończyć małżeństwem i dziećmi? :-/

I żyli długo i szczęśliwie ^^

Ravena - 2012-05-24, 14:29

kenaz napisał/a:
a to co dodatkowo zaserwował ostatni rozdział ostatniego tomu to już jest zwykła przesada.

Mnie się podobało :) A dlaczego nie? Uważam że to całkiem sensowne zwieńczenie cyklu. Słodkie to by było, jakby
Spoiler:
Snape przeżył
, został ojcem chrzestnym Albusa i wpadał na niedzielne obiadki do Potterów ^^

Julietta - 2012-05-24, 14:46

Nie czytałam ostatniego tomu Pottera, ale zgadzam się z Ravena, to by była istna słodycz :)
tam i tak sporo bohaterów zginęło, więc dobrze, ze choć Harrego oszczedziła :mag:

Radament - 2012-05-24, 14:50

Julietta napisał/a:
ze choć Harrego oszczedziła :mag:

Z resztą na proszę, nie po to poniewierało nim przez wszystkie tomy, żeby go jeszcze na końcu ukatrupić xD

Kamil - 2012-05-24, 15:01

Ravena napisał/a:
kenaz napisał/a:
a to co dodatkowo zaserwował ostatni rozdział ostatniego tomu to już jest zwykła przesada.

Mnie się podobało :) A dlaczego nie? Uważam że to całkiem sensowne zwieńczenie cyklu. Słodkie to by było, jakby
Spoiler:
Snape przeżył
, został ojcem chrzestnym Albusa i wpadał na niedzielne obiadki do Potterów ^^

No tak, mogło byc gorzej :)
Dla mnie byłby w miare ten rozdział, gdyby nie te podwójne imienia "ku pamięci". No ej, to straszne nazwać dziecko po dwóch osobach. Jeszcze jestem w stanie pojąć, kiedy pierwsze imie jest wybrane normalnie a drugie po kimś. Ale nie, zmówili się wszyscy.

Poza tym bez ślubu i dzieci też może być "żył długo i szczęśliwie".

Julietta - 2012-05-24, 15:03

C Ty -w realu też tak niektórzy robią :roll:
Kamil - 2012-05-24, 15:05

Julietta napisał/a:
C Ty -w realu też tak niektórzy robią :roll:

To jest przykre.
Tak jak nazywanie dziecka po tatusiu. No czy ktoś chciałby być JUNIOREM ?! Po dziadku - to ma trochę sensu. Trochę.

Julietta - 2012-05-24, 15:06

u nas w rodzinie (wiecie szlachta :m: ) jest tradycja, że dziecku daje się drugie imię po rodzicu ;-)
Radament - 2012-05-24, 15:08

Julietta napisał/a:
u nas w rodzinie (wiecie szlachta :m: ) jest tradycja, że dziecku daje się drugie imię po rodzicu ;-)

Muwhahaha, mam drugie imię po mamusi, a mój brat drugie po dziadku :3

kenaz napisał/a:
Tak jak nazywanie dziecka po tatusiu. No czy ktoś chciałby być JUNIOREM ?!

Wydaje mi się, że to się często praktykuje w tych anglojęzycznych krajach, nie? W sumie nie wydaje się to być jakieś straszne.

Córka Lavransa - 2012-05-24, 16:59

kenaz napisał/a:
Tak jak nazywanie dziecka po tatusiu. No czy ktoś chciałby być JUNIOREM ?!

Mój mąż miał taki idiotyczny pomysł dla naszego syna, bo uważał, że jego imię jest jedynie słuszne. Na szczęście miałam trochę czasu, żeby popracować nad sprawą, no i byłam obecna w usc w stosownej chwili. :-P

Julietta napisał/a:
jest tradycja, że dziecku daje się drugie imię po rodzicu

U nas też, ale do szlachty nam daleeeeeko... ;-)

Kamil - 2012-05-24, 17:46

Cytat:
Mój mąż miał taki idiotyczny pomysł dla naszego syna, bo uważał, że jego imię jest jedynie słuszne. Na szczęście miałam trochę czasu, żeby popracować nad sprawą, no i byłam obecna w usc w stosownej chwili.

Moje jest jedynie słuszne, no i jeszcze ostatecznie mojego brata, ale po bracie też głupio nazywać, tym bardziej, że w rodzinie miesiąc temu pojawił się kolejny Tomek :)

U nas większość ma jedno imię, ja sam nie widzę sensu żeby te drugie mieć. Tata ma i narzeka, bo nie raz zapomniał w jakimś piśmie wpisać i wynikły problemy.
Zresztą na północy Polski jest inny zwyczaj, tu jeśli trafi się jedna osoba na klasę która ma dwa imiona to dużo, a słyszałem, że w takich Katowicach odwrotnie. Chociaż może nie powinienem mówić, że na całej północy, bo nie wiem. W moich okolicach.

Radament - 2012-05-24, 17:58

Łał... Myślałam, że to jest wszędzie, znam może jedną, dwie osoby, które nie mają drugiego imienia, reszta to... Puf... Nawet na świadectwach szkolnych z liceum babka nam je powypisywała : )
Kamil - 2012-05-24, 18:19

http://www.youtube.com/wa...player_embedded

:mrgreen: Na to też obowiązkowo idę
na odtrutkę po wszystkich panach w rajtuzach :)

elfrun - 2012-05-25, 12:42

Ogladalam ostatnio trzy filmy (ogladam filmy bardzo rzadko w ostatnim czasie):

1. Kwiat pustyni
historia zycia swiatowej slawy modelki Wairis Dirie pochodzacej z Somalii.
Film byl artystycznie bardzo piekny. Wspaniale ilustracje dzwiekowe w niezwykly sposob
podkreslaly nastroj. Zdjecia robily wrazenie. Zachwycilo mnie aktorstwo glownej autorki.
Zafascynowana filmem wieczorem przeczytalam ksiazke bedaca zapisem wspomnien Wairis.
Ksiazka rowniez bardzo mi sie podobala. Zdziwilo mnioe niepomiernie jak wielki rozdzwiek
jest pomiedzy historia w ksiazce a filmem.

2. Woda dla sloni
Ten film sprawil ze pokochalam Rene. :) Cudowne zdjecia, ktorych urody nie da sie opisac zadnymi slowami i ten nastroj nostalgii za swiatem, ktory przeminal.

3. Jane Eyre
Zupelnie nowe spojrzenie na cala historie, bardziej realistyczne, mniej cukierkowe. No Wasikowa dala swietny popis swoich umiejetnosci.

Julietta - 2012-05-25, 13:12

Córka Lavransa napisał/a:
kenaz napisał/a:
Tak jak nazywanie dziecka po tatusiu. No czy ktoś chciałby być JUNIOREM ?!

Mój mąż miał taki idiotyczny pomysł dla naszego syna, bo uważał, że jego imię jest jedynie słuszne. Na szczęście miałam trochę czasu, żeby popracować nad sprawą, no i byłam obecna w usc w stosownej chwili. :-P


-a to niespotykane - zwykle nie przepada się za swoim imieniem...

Julietta napisał/a:
jest tradycja, że dziecku daje się drugie imię po rodzicu

U nas też, ale do szlachty nam daleeeeeko... ;-)[/quote]

śmieje się, bo moja mam była przeciwna, ale pradziadek wtedy wyskoczył z tradycjami szlacheckimi :hehe:
Ja tam nie mam nic przeciwko takiej akurat tradycji i córce też dałam :P

Córka Lavransa - 2012-05-25, 14:51

Julietta napisał/a:
Ja tam nie mam nic przeciwko takiej akurat tradycji i córce też dałam :P

Ja, jak się trafi córka, też dam, choć go osobiście nie lubię. Ale jako drugie może być. Za to jak się trafi drugi syn, to nie wiem, co zrobię, bo obaj dziadkowie mają tak samo na imię - Jan - i to już zostało wybrane na potencjalne pierwsze. A nie chciałabym, żeby został Janem Bez Drugiego Imienia... :D

elfrun napisał/a:
Zupelnie nowe spojrzenie na cala historie, bardziej realistyczne, mniej cukierkowe.

Ciekawa opinia, Elfie. Mnie się wersja z Wasikowską wydała przede wszystkim żałośnie okrojona, a zatem pozbawiona połowy treści. Jedyną zaletą zaś samej Wasikowskiej moim zdaniem był wiek - to chyba pierwsza tak młoda Jane. Jej gra aktorska mnie nie powaliła, wydawała mi się sztuczna, jakby oboje z drewnianym Rochesterem czytali z kartek.

Radament - 2012-05-25, 16:11

Córka Lavransa napisał/a:
Janem Bez Drugiego Imienia...

Lepiej Bez Drugiego Imienia, niż Bez Ziemi x]

Córka Lavransa - 2012-05-25, 20:50

Brawo, złapałaś aluzję. ;-) Najgorsze, że mój syn byłby i Bez Drugiego Imienia, i - póki co - Bez Ziemi, więc choć tego pierwszego mu oszczędzę. ;-)
Radament - 2012-05-26, 11:45

Dobra matka ^^
Córka Lavransa - 2012-05-26, 13:49

Nad drugim też popracuję... Matka Polka, dla swoich dzieciątek PRAWIE wszystko... :mrgreen:
Julietta - 2012-05-28, 13:00

Prawie jest ważne ;)

A co do filmu, mam smaka na Uwodziciela, ktoś widział może?... Pattinson daje radę?

Molencius - 2012-05-28, 14:33

Widziałem trailer z Uwodziciela. Nie wypowiem się o filmie gdyż uwodzicielskie tematy są mi obce.:P
Trzymam za to kciuki z Pattinsona w cosmopolisie. To już będzie bardziej mój klimat. Mrocznie, z kryzysami.:)

Kamil - 2012-05-28, 22:09

Obejrzałem dziś Avengers. Nie będę się rozwodził, jako że komiksowe ekranizacje są amerykańską tandetną i infantylną papką ;-) skrócę recenzję do emotikonek:

Kapitan Ameryka tak nie irytuje.
Thor był super (serio) - a jego spotkanie z Iron Manem - :mrgreen:
sceny z Hulkiem :shock: "Hulk! Smash!" :mrgreen: scena "Thor stoi koło Hulka" :hehe: - bardzo go polubiłem, Bruce Banner jest naprawdę fajny w przeciwieństwie do tych z poprzednich filmów.
sceny z Iron manem :lol: :mrgreen:
Black Widow :ślini się:
Hawkeye :)

Jak się biją: :mrgreen: :shock: :mrgreen: :shock:
Jak się nie biją: :mrgreen: :lol:

:brawo: dla reżysera. Wykrzesał z każdej postaci to co najlepsze i nikogo nie wyróżniał, wszyscy byli równi.

A cała ta radość tylko za 10 zł. To jest film do kina, oglądając na kompie bez podłączonego telewizora i sprzętu audio (albo jeszcze gorzej: na laptopie!) można sobie zepsuć większość zabawy.

Nie wiem jak mogli przetłumaczyć "S.H.I.E.L.D." na "Tarczę", no co to ma być?
To może od razu pojedźmy z Avengers -> Mściciele? :) najlepiej "Seksowni mściciele". A nie, przepraszam, "SeXowni mściciele". ;-)
I nie wiem jak mogli "big guy" (i kilka innych określeń na Hulka) tłumaczyć za każdym razem na "potwora"?

Ciesze się, że udało się zobaczyć w 2D z napisami, niestety format jest 16:9 zamiast kinowego, ale to chyba wina tego, że film nastawiony jest na 3D - tym samym powróciliśmy do lat '80 kiedy taki Back to the future i wiele innych filmów było wyświetlanych w 16:9.


Atłasowa - 2012-05-29, 09:18

kenaz napisał/a:
scena "Thor stoi koło Hulka" :hehe:


Zgadzam się i jeszcze teksty Iron Mana były genialne, jak to szło z Thorem: "Co rzecze twa matka, gdy jej kiecę wdziewasz?" Urocze. :mrgreen:

Ogólnie się ubawiłam, widziałam film na dużym ekranie w 3D i byłam pod wrażeniem, naprawdę się postarali jeśli idzie o efekty. Cały szkopuł, że trafiłam na wersję z dubbingiem, miałam wrażenie, że Samuel L. Jackson przemawia głosem Kowalewskiego, ale okazało się, że to nie on. :mag:
Cytat:
W wersji polskiej udział wzięli :
Bruce Banner (Hulk) - Grzegorz Damięcki
Maria Hill - Anna Dereszowska
Agent Phil Coulson - Marcin Perchuć
Natasha Romanoff (Czarna Wdowa) - Wiktoria Gorodeckaja
Nick Fury - Krzysztof Stelmaszyk
Pepper Potts - Magdalena Kumorek
Tony Stark (Iron Man) - Mariusz Bonaszewski
Clint Barton (Hawkeye) - Marcin Przybylski
Erik Selvig - Leon Charewicz
Loki - Marcin Bosak
Thor - Łukasz Nowicki
Steve Rogers (Kapitan Ameryka) - Paweł Ciołkosz


Film jest lekki i komiksowy, ale dwie duże nieścisłości w fabule to jednak mogli jakoś rozwiązać, po pierwsze w "Thorze" Thor nie mógł powrócić na ziemię i poprzysiągł, że znajdzie sposób, żeby wrócić do ukochanej, a tu jak gdyby nigdy nic spada na ziemię i nawet jej nie odwiedza. :shock: ale ok to inny film. Po drugie dlaczego Hulk najpierw rozwala stację Tarczy, a potem okazuje się, że Bruce jednak potrafi panować nad zielonym stworem i walczy u boku reszty. Naprawdę mogli wymyślić jakieś uzasadnienie. :zlo

kenaz z tłumaczeniami to jest tak, że Marvel zwykle narzuca dość ścisłe ramy na to, co można tłumaczyć i jak. Nie pozwalają za bardzo ingerować w treść.

Nie wiem, czy się wybiorę na "Uwodziciela" choć generalnie lubię filmy kostiumowe, ale na "Cosmopolis" na pewno. Widzieliście zwiastun?

Cosmopolis - oficjalny polski zwiastun - w kinach od 22 czerwca 2012!

Wygląda na to, że Cronenberg zrehabilituje się za zanudzenie mnie "Niebezpieczną metodą".

Kamil - 2012-05-29, 09:51

Atłasowa napisał/a:
Po drugie dlaczego Hulk najpierw rozwala stację Tarczy, a potem okazuje się, że Bruce jednak potrafi panować nad zielonym stworem i walczy u boku reszty. Naprawdę mogli wymyślić jakieś uzasadnienie

Prawda. O ile z Thorem wg mnie zgrzytu dużego nie było (a nawet ciesze się, że film jest pozbawiony wątków romantycznych poza jedną udaną sceną Iron mana z Pepper) tak wątek Hulka jest trochę naciągany. Chociaż można sobie na siłe tłumaczyć, że na statku Hulk wymknął się Bannerowi spod kontroli, a na ziemi nie.
Wspaniale było patrzeć co Hulk robił z Lokim! :lol:

Jakbym miał w mieście jakiegoś IMAXa to też bym obejrzał w 3D, ale jednak w tych Heliosach białostockich ta technologia kuleje i byłem zawiedziony za każdym razem (Tron, Trzej muszkieterowie i coś tam jeszcze..).

Atłasowa napisał/a:
"Co rzecze twa matka, gdy jej kiecę wdziewasz?"

:lol: cała masa fajnych tekstów była.

To teraz czekam na Iron mana 3 i Thora 2 w nadziei że będzie lepszy od pierwszej części. A potem Avengers 2 :) W między czasie z Marvela jeszcze The Wolverine będzie (z kategorią R) i Spiderman. Na Wikipedii widzę coś o zapowiedzi Amazing Spiderman 2 - ale czy to nie za wcześnie na takie decyzje?

Atłasowa - 2012-05-29, 10:45

Jeszcze jeden Wolverine? No zobaczymy, o ile X-Mani byli fajni to Wolverine Geneza nie za bardzo. Iron Mana i Thora chętnie obejrzę, zobaczymy co zrobią ze Spiedermanem. Poprzedniego nie lubiłam wcale, był straszliwie spedalony, a filmy mnie nudziły. Ale w tym nowym ma być i inna historia i inny odtwórca głównej roli. Z bohaterów zapomniałeś jeszcze o nowym Batmanie, choć to już nie Marvel. ;)
Radament - 2012-05-29, 10:46

Atłasowa napisał/a:
a tu jak gdyby nigdy nic spada na ziemię i nawet jej nie odwiedza.

I chwała Bogu, bo to był fatalny wątek.
kenaz napisał/a:
Chociaż można sobie na siłe tłumaczyć, że na statku Hulk wymknął się Bannerowi spod kontroli, a na ziemi nie.
Wspaniale było patrzeć co Hulk robił z Lokim! :lol:

Ale o ile się nie mylę takie rzeczy się Hulkowi zdarzały, kilka podobnych scen w bajce, kilka scen w komiksie. Z resztą na dobrą sprawę nawet na ziemi Banner tak serio nie panuje nad Hulkiem. Chociażby ta scena z Thorem o tym świadczy. Okoliczności w jakich przemienia się na ziemi, jak i na statku są nieco inne. Myślę, że fakt iż Banner tak mocno walczył ze sobą by nie wypuścić Hulka też miało to na to wszystko jakiś wpływ.

Kamil - 2012-05-29, 11:26

Radament napisał/a:
Ale o ile się nie mylę takie rzeczy się Hulkowi zdarzały, kilka podobnych scen w bajce, kilka scen w komiksie. Z resztą na dobrą sprawę nawet na ziemi Banner tak serio nie panuje nad Hulkiem. Chociażby ta scena z Thorem o tym świadczy. Okoliczności w jakich przemienia się na ziemi, jak i na statku są nieco inne. Myślę, że fakt iż Banner tak mocno walczył ze sobą by nie wypuścić Hulka też miało to na to wszystko jakiś wpływ.

To ma sens. Ja komiksów w ogóle nie znam i raczej to się nie zmieni, chyba że ktoś mi wetknie w ręce jakiś album i stwierdzi, że muszę przeczytać :)

Atłasowa napisał/a:
Jeszcze jeden Wolverine?

Miejsce akcji - Japonia.
Atłasowa napisał/a:
Poprzedniego nie lubiłam wcale, był straszliwie spedalony, a filmy mnie nudziły.

Mi pierwszy sie podobał. Spedalony? Raczej taka fajtłapa po prostu :) spedalony wygląda ten obecny :-P ale to nie jest zły aktor (raczej), więc może wyjdzie nieźle.


A no Batman nowy. Chciałbym, żeby był tak dobry jak Begins, Dark Knight - pełno nieścisłości, nie widzę sensu we wprowadzeniu Dwóch Twarzy, jedynie Joker sprawił, że to dobry film..

Atłasowa - 2012-05-29, 11:38

Mówiąc Joker należałoby zadać pytanie który? :-> Nicolson czy Ledger?


Radament - 2012-05-29, 11:58

kenaz napisał/a:
A no Batman nowy.

I ponć ostatni.

Kamil - 2012-05-29, 11:59

Filmy Burtona mają zupełnie inny klimat i Joker w wykonaniu Ledgera by po prostu tam nie pasował, Nicolson się sprawdza. I odwrotnie.
Z Burtona zdecydowanie wolę "Batman Returns" z Pingwinem i Catwoman, a na Jokera wolę patrzeć tego u Nolana.
Nie każdy wie, ale w kreskówce Batman: The Animated Series głos dla Jokera podkłada Mark Hamill czyli Luke Skywalker :) - świetny w tym jest.
Radament napisał/a:
I ponć ostatni.


Bo przecież
Spoiler:
Bane łamie kręgosłup Batmanowi, nie wiem jak to dokładnie było w komiksach, ale czy Bruce Wayne nie odszedł na emeryture i nie wkroczył za niego ktoś inny?

zresztą zawsze bardzo prowdopodobny jest remake czy coś :) z hasełkiem "untold story" :)

Atłasowa - 2012-05-29, 12:22

Ja w sumie nie wiem, czy wolę Burtona czy Nolana, Nicolsona czy Ledgera. Wszyscy mi podchodzą. Tak jak Kobieta Kot - dobra była i Michelle Pfeiffer i Halle Berry. Ale to kogo obsadzili w tej roli w nowym Batmanie to dla mnie skandal - Anne Hathaway. Już chomik wygląda bardziej groźnie i seksownie. :/ Może dobrze, że nie będzie tam Jokera.





P.S. Obejrzałam zwiastun nowego Spidermana, nie wiem czym ma się różnić od starego. Jest bardziej hipsterski? A na pewno też spedalony. :-P

Kamil - 2012-05-29, 15:03

Na Ledgera też gadali że żaden z niego Joker, więc tej nowej Kobiety Kot na razie nie ma co oceniać, chociaż wygląda póki co tak totalnie nijak.
Hally Berry w tej roli nawet nie chcę pamiętać... Michelle Pfeiffer była niesamowita i taka właśnie wersja mi odpowiada - wdzianko sama sobie uszyła, a nie prosto od producenta, te lekko demoniczne + uwodzicielskie spojrzenie, prawdziwa wredna kotka.

Radament - 2012-05-29, 15:27

Spoiler:
kenaz napisał/a:
ale czy Bruce Wayne nie odszedł na emeryture i nie wkroczył za niego ktoś inny?

Kurcze, wiem że tak na pewno było w jednym serialu animowanym, ale nie jestem pewna jak w komiksie... Jak sprawdzę to powiem x]

Julietta - 2012-05-30, 11:13

Ja toFanką komiksów nie jestem, ale filmowego nietoperka bardzo lubię :]
Także tez jestem ciekawa tego noweo i Kobiety Kota - miau!

Córka Lavransa - 2012-05-30, 21:25

Atłasowa napisał/a:
Jeszcze jeden Wolverine?

No wiesz...? Wolverine'ów nigdy dość... Dopóki nie zmienią aktora. :-P

Saule - 2012-05-31, 07:23

Córka Lavransa napisał/a:
Wolverine'ów nigdy dość... Dopóki nie zmienią aktora. :-P

Podpisuję się obiema łapkami :D

Julietta - 2012-05-31, 08:36

ups, a ja nie ogladałam żadnego...

Za to byłam na "Uwodzicielu". Cóż film niezły, mój M. powiedział nawet, że bardzo dobry, ale... ja spodziewałam się trochę więcej. Pattinson gra strasznego drania i to mu wychodzi, natomiast rola casanovy trochę mniej przekonująca. Nie czułam w tym filmie napięcia, które wydaje mi się oczywiste, gdy facet siedzi przy stole z trzema kobietami , z którymi spał i jeszcze mężem jednej z nich... Może tak miało być?...
Panowie raczej nie znajdą tam szkoły uwodzenia, a z głosów przy kasach wnioskowałabym, ze własnie na to liczyli :P
Role kobiece bardzo dobre. Historia wciągajaca, z chęcią zobaczyłabym dwójke na ekranie.

Córka Lavransa - 2012-05-31, 11:15

Julietta napisał/a:
rola casanovy trochę mniej przekonująca

W wykonaniu Pattinsona? Dziwisz się...? :lol:

Julietta - 2012-05-31, 12:12

Liczyłam, że mnie oczaruje... :mag:
Renata122 - 2012-06-01, 08:16

Chciałam iść na tego "uwodziciela", ale skoro kiepsko czaruje a gra dobrego drania to może naprawdę spełni się lepiej w filmie Cronenberga? Totalna kontrowersja, początkowo Pattinson mi tam nie pasował, ale skoro się wczuwa w taką rolę to może jednak go nie doceniłam :)
Tifa Lockhart - 2012-06-01, 13:25

W czwartek siódmego czerwca na TVN7 ''Przeminęło z wiatrem''. Ja posiadam tylko TVP1,2 oraz Polsat muszę, więc znaleźć koleżankę, która mnie przygarnie na seans. :mg: A ''Avengers'' widziałam we wtorek, troszkę się chyba nawet zawiodłam na tym filmie. Spodziewałam się totalnego oczarowania, wbicia w fotel z emocji. A tu owszem dosyć ciekawie się oglądało, ale w dziki zachwyt nie popadłam. Wielki plus z filmu to z pewnością aktor grający Lokiego. :mrgreen:
Julietta - 2012-06-01, 13:31

Wszyscy znajomi maja podobno odczucia do Twoich w sprawie Avengersów :roll:
Przeminelo z wiatrem? _ romantyczka ;)

Tifa Lockhart - 2012-06-01, 13:50

Julietta napisał/a:

Przeminelo z wiatrem? _ romantyczka ;)

Ja romantyczką :lol: . Chcę obejrzeć, bo to klasyka i książka wyjątkowo bardzo mi się spodobała. :D

Kamil - 2012-06-01, 13:51

Julietta napisał/a:
Wszyscy znajomi maja podobno odczucia do Twoich w sprawie Avengersów

Pewnie znajomi wolą takich-sobie x-menów tak jak Tifa :-P

Julietta napisał/a:
Przeminelo z wiatrem? _ romantyczka ;)

:hehe:

nie jest.

Radament - 2012-06-01, 14:13

kenaz napisał/a:
Pewnie znajomi wolą takich-sobie x-menów tak jak Tifa :-P

Kurde, ja wolę Ligę Sprawiedliwych i nawet filmu nie odstanę :c

Julietta - 2012-06-01, 14:22

Ah, przypomnial mi sie komentarz mojem mamy, ktra na avengersach była po raz pierwszy na 3d:
No fajne nawet...takie, takie...- a wgłowie mi zaśpiewałao: taka ta :P

Nieznany - 2012-06-01, 17:00

Julietta napisał/a:
Przeminelo z wiatrem? _ romantyczka ;)
:hehe: :hehe:

Bez komentarza. :lol:

Kamil - 2012-06-01, 18:15

18 lipca 2014 sequel "X-Men: Pierwsza klasa"

Fani x-menów jeszcze poczekają :-P Oby był tak dobry jak Pierwsza klasa.

Raziel - 2012-06-01, 18:19

Ja jestem bardzo hipsterski i żadnego X-Mena w całości nie widziałem :-P
Jutro może się na coś wybiorę do kina, jak dobrze pójdzie to na Iron Sky.

Kamil - 2012-06-01, 18:36

Raziel napisał/a:
Ja jestem bardzo hipsterski i żadnego X-Mena w całości nie widziałem

Usiadłem i wszystkie obejrzałem jakie były dzień po dniu. To zdecydowanie złe podejście, po tym dalej tym bardziej miałem dość i odczuwałem przesyt. No ale niektóre warto obejrzeć (niestety wszystko mi się zlało oprócz wyróżniającej się Pierwszej klasy).

Córka Lavransa - 2012-06-01, 20:33

kenaz napisał/a:
Usiadłem i wszystkie obejrzałem jakie były dzień po dniu.

Ja to już kilka razy usiadłam i obejrzałam wszystkie trzy na raz. :-P I to jest bardzo dobre podejście, ale rzeczywiście, nigdy nie wiem, który jest o czym. Natomiast "Wolverine" oglądałam, kiedy wyciekł był, i do tej pory funkcjonuje u mnie w domu dowcip "Ciekawe, czy te szpony mu już dorobili". ;-)

W "Pierwszej klasie" kilka rzeczy mi się nie podobało, głównie tych, które były niezgodne z "X-Men".

Radament - 2012-06-01, 20:39

W Wolverinie najpiękniejsze było tłumaczenie ^^
Naprawdę wolę gdy pozostawiają go z mianem Logan, albo po prostu Wolverine :)
A jeśli o szponach mowa o wiele wolałam ich pierwotną kościaną wersję!

Kamil - 2012-06-01, 20:43

Córka Lavransa napisał/a:
wszystkie trzy na raz.

to nie wszystkie chyba?
w sumie5 części. 1,2,3, Wolverine i First Class - coś jeszcze było? W tym scena otwierająca film w First Class jest powtórzona chyba z części 2 lub 3.

Cytat:
W Wolverinie najpiękniejsze było tłumaczenie ^^

Zaletą oglądania pirackich filmów są lepsze tłumaczenia ;-) U mnie był Wolverine, na DVD Rosomak? :D

Radament - 2012-06-01, 20:46

kenaz napisał/a:
na DVD Rosomak? :D

Nie wiem z jakiej wersji ale ciągle mi wypalali z tym rosomakiem, w którymś filmie usłyszałam jeszcze że Wolverin był tłumaczony jako "Wilk" co było niczym strzał prosto w serce x]

Kamil - 2012-06-01, 20:53

Zawsze mi się przypominają Czołg i Trójca z Matrixa... :lol:
I weź bul kasę na polskie blu-raye :)

Córka Lavransa - 2012-06-01, 20:55

kenaz napisał/a:
to nie wszystkie chyba?

Ja jakoś przyzwyczaiłam się do myśli, że "X-Men" to trylogia. "Wolverine" i "Pierwszą klasę" traktuję jako osobne filmy. Zresztą te maratony robiłam sobie chyba wtedy, kiedy ich jeszcze nie było...

kenaz napisał/a:
Zaletą oglądania pirackich filmów są lepsze tłumaczenia ;-)

Albo możliwość oglądania w wersji oryginalnej.

kenaz napisał/a:
I weź bul kasę na polskie blu-raye :)

Nie ma mowy. :mrgreen:

Kamil - 2012-06-01, 20:58

Córka Lavransa napisał/a:
Albo możliwość oglądania w wersji oryginalnej.

Skłaniam się ku temu w filmach i serialach w których rozumiem przynajmniej 90% :) (może dlatego polubiłem sitcomy? bo rozumiem prawie wszystko?). A czasem tak się coś trafi że no bez napisów nie mogę (Fringe np.). Oporny jestem na języki.

Córka Lavransa - 2012-06-01, 20:59

kenaz napisał/a:
A czasem tak się coś trafi że no bez napisów nie mogę.

A napisy angielskie?

Kamil - 2012-06-01, 21:05

Córka Lavransa napisał/a:
A napisy angielskie?

Pomagają, ale np. w "Sherlocku" brytyjskim irytowałem się i musiałem wracać do klawiatury i sprawdzać słowa (no i brytyjski jednak trudniej mi się słucha), poza tym nie nadążam czytać (po ang. jednak wolniej, a tam wyjątkowo szybko mówią). To nie "Friends", które jest proste a ewentualne niezrozumiane słowa za chwilę się wyjaśniają a jak nie to niewiedza nie wpływa na odbiór całego odcinka.

Powinienem ćwiczyć, rozmawiać po ang. ale nastawiony jestem tylko na odbiór i wątpie żebym w taki sposób zrobił jakiś językowy postęp... Czasami tylko podłapie się nowe słowa.

elfrun - 2012-06-02, 15:50

[quote="Atłasowa"]
kenaz napisał/a:
scena "Thor stoi koło Hulka" :hehe:


Zgadzam się i jeszcze teksty Iron Mana były genialne, jak to szło z Thorem: "Co rzecze twa matka, gdy jej kiecę wdziewasz?" Urocze. :mrgreen:

Ja ogladalam film w Norwegii, tutaj napisy (dzwiek byl oryginalny) mozna przetlumaczyc:
"Chlopczyku, a czy mamusia wie ze chodzisz w jej zaslonach?".
Tez mi sie podobalo. :)

Generalnie film jest wspanialy. Wrocilam z kina zakochana w Torze.

Saule - 2012-06-04, 08:07

Odświeżyłam sobie wczoraj film z końca lat 90-tych (akurat puścili w TV) - "Miasteczko Pleasantville". Rodzeństwo zostaje przeniesione do czarno-białego serialu z lat pięćdziesiątych - miasteczka Pleasantville. Nie ma tam deszczu, pożaru, przestępstw, wszyscy są mili, uprzejmi, zawsze uśmiechnięci, żyją zgodnie z nawykami, wykonując co dzień te same rytuały - prawdziwa idylla (choć tak po prawdzie sztuczna i nudna). Do czasu, aż trafia tam rodzeństwo. Nagle, w tym czarno-białym świecie, pojawiają się kolory - najpierw w otoczeniu, a potem barwni stają się sami ludzie. Pojawia się podział na kolorowych i niekolorowych, na tych dobrych i tych złych, zupełnie jak podziały rasistowskie czy religijne. Ciekawe było to, jak stopniowo miasteczko i ludzie stawali się barwni, a zwłaszcza to, co wywoływało pojawienie się kolorów. Zupełnie jak w codziennym życiu - jedni robią to, co sprawia im radość, mają odwagę być sobą, a inni - wolą trzymać się utartych schematów, boją się zmian i chowają się w sobie. Podobał mi się, naprawdę interesujący film.
Atłasowa - 2012-06-04, 08:42

Saule napisał/a:
Odświeżyłam sobie wczoraj film z końca lat 90-tych (akurat puścili w TV) - "Miasteczko Pleasantville". Rodzeństwo zostaje przeniesione do czarno-białego serialu z lat pięćdziesiątych - miasteczka Pleasantville. Nie ma tam deszczu, pożaru, przestępstw, wszyscy są mili, uprzejmi, zawsze uśmiechnięci, żyją zgodnie z nawykami, wykonując co dzień te same rytuały - prawdziwa idylla (choć tak po prawdzie sztuczna i nudna). Do czasu, aż trafia tam rodzeństwo. Nagle, w tym czarno-białym świecie, pojawiają się kolory - najpierw w otoczeniu, a potem barwni stają się sami ludzie. Pojawia się podział na kolorowych i niekolorowych, na tych dobrych i tych złych, zupełnie jak podziały rasistowskie czy religijne. Ciekawe było to, jak stopniowo miasteczko i ludzie stawali się barwni, a zwłaszcza to, co wywoływało pojawienie się kolorów. Zupełnie jak w codziennym życiu - jedni robią to, co sprawia im radość, mają odwagę być sobą, a inni - wolą trzymać się utartych schematów, boją się zmian i chowają się w sobie. Podobał mi się, naprawdę interesujący film.


Widziałam tylko fragmenty tego filmu, ale bardzo spodobał mi się pomysł z kolorami.


Widziałam wczoraj Królewnę Śnieżkę i Łowcę - i co z tego, że jest bajkowo, nie poskąpili na efektach, a Charlize Thernon jest genialną złą królową. Już w połowie filmu miałam naprawdę dość wyrazu twarzy Śnieżki - Kristen Stewart, zdawało się że boli ją ząb albo dręczy okrutne zatwardzenie. Pomijam już fakt, że cały czas powtarzano że Śnieżka jest piękna... no ok miała piękne wnętrze, ale skąd ten wieczny grymas? Nie oglądałam Zmierzchu, może jako Bella Kristen wypada lepiej, ale bardzo ją skrzywdzili zestawiając z Charlize.

elfrun - 2012-06-04, 08:54

Kristen Stewart?
OMG!
Mialam wielka ochote obejrzec Sniezke ale chyba nie jestem w stanie zniesc kolejnej kreacji tej pani. W jednym jest absolutnym fenomenem. Jest jedyna znana mi istota ludzka zdolna zrobic jedynie dwie miny, obie rownie naburmuszone.

Córka Lavransa - 2012-06-04, 09:24

elfrun napisał/a:
Kristen Stewart?
OMG!
Mialam wielka ochote obejrzec Sniezke ale chyba nie jestem w stanie zniesc kolejnej kreacji tej pani. W jednym jest absolutnym fenomenem. Jest jedyna znana mi istota ludzka zdolna zrobic jedynie dwie miny, obie rownie naburmuszone.


Elfrun, doskonałe podsumowanie! :lol:

Raziel - 2012-06-04, 09:43

Muszę to zapamiętać :D
Julietta - 2012-06-04, 10:18

Ciekawe, czy ta rekomendacja przekona mojego M. do odpuszczenia tego filmu.
Ostatnio bida w kinach i w środę mieliśmy isc na "łowcę" właśnie, trochę sie napalił ... :roll:

Tifa Lockhart - 2012-06-04, 11:53

Ja pójdę na Łowcę kiedy tylko będzie w kinie. Chce sprawdzić czy Bella zamknęła usta. Bo przez 4 części ''Zmierzchu'' ma ja wiecznie otwarte. :D
Atłasowa - 2012-06-04, 12:09

Zamknęła kiedy była uśpiona/martwa.
Radament - 2012-06-04, 12:36

Chciałam iść na Śnieżkę, ale potem przeczytałam ulotkę i okazało się, że Śnieżka nie jest wcale tą moją bajkową Śnieżką i szkoda mi na takie tałałajstwo pieniędzy :c
Atłasowa - 2012-06-04, 12:46

Ale ogólnie cały film jest spoko, naprawdę. Ja lubię takie mroczne adaptacje bajek. Tylko Śnieżka jest do dupy. Ale za to zła królowa to rekompensuje.
Kamil - 2012-06-04, 13:09

Atłasowa napisał/a:
Zamknęła kiedy była uśpiona/martwa.

A to akurat by ją usprawiedliwiało do otwarcia ust, ludzie często śpią z otwartymi..

Ravena - 2012-06-04, 19:36

Ten film warto obejrzeć tylko i wyłącznie dla Charlize Theron. Ona jest tam fenomenalna! Powinni jej powierzać tylko role złych charakterów, chodziłabym ją oglądać w każdej premierze :D Stewart pominę litościwym milczeniem...
Żabka - 2012-06-05, 07:53

Ja też raczej nie pójdę na ten film, bo przeraża mnie informacja o pani Stewart, że jest piękniejsza od Theron... Szok... Młodsza to jeszcze rozumiem, ale piękniejsza? Wybaczcie, ale dla mnie ta pani jest po prostu nieładna...
I raczej grać też nie umie skoro ma tylko dwie miny...
Znam jeszcze jedną aktorkę, która ma zazwyczaj jedną minę w jakim filmie by nie zagrała Keira Knightley... Ona dla mnie też nie ma rozbudowanej mimiki

Atłasowa - 2012-06-05, 09:34

Żabka napisał/a:
Keira Knightley... Ona dla mnie też nie ma rozbudowanej mimiki


Ale jest ładna, co sprawia że i tak bardziej nadaje się do roli najpiękniejszej. ;)

Kamil - 2012-06-05, 10:35

Cytat:
Znam jeszcze jedną aktorkę, która ma zazwyczaj jedną minę w jakim filmie by nie zagrała Keira Knightley... Ona dla mnie też nie ma rozbudowanej mimiki

Jest nieporównywalnie lepsza od Stewart. Nie denerwuje, jest ładna, nie ma wiecznie otwartych ust :) I jak dla mnie ma troche więcej min ;-) Trudno powiedzieć o niej >dobra aktorka< ale żeby beznadziejna? co to to nie:)

Kamil - 2012-06-06, 21:22

http://www.youtube.com/wa...d&v=rC8VJ9aeB_g

zwiastun nowego filmu Tarantino!
DiCaprio jako czarny charakter, już widać że to będzie znakomita rola :mrgreen: Zresztą, czego innego się po nim spodziewać?:)
No i Christopher Waltz!

Radament - 2012-06-06, 21:25

A nowy Tarantino *_* Nie mogę się doczekać!
Kamil - 2012-06-06, 21:43

"hi hi hi!" :D
Tak wygladałem jak to oglądałem: :mg:
Jak ja lubię westerny... :) a ten jeszcze spod ręki Quentina.

jagus - 2012-06-07, 19:51

Byłam we wtorek na Dark shadows Burtona z Johnnym Deppem w roli głównej i Avengers.
Oba na tak :) Bawiłam się świetnie, Burton jak zwykle w swoim stylu - nietuzinkowo i o dziwo - baaardzo zabawnie ;)

A to Avengers - powiem tylko jedno słowo: HULK

Atłasowa - 2012-06-08, 11:35

Tarantino troszkę mi się już przejadł, ale to wygląda całkiem nieźle. ;)
Kamil - 2012-06-08, 11:52

Atłasowa napisał/a:
Tarantino troszkę mi się już przejadł, ale to wygląda całkiem nieźle. ;)

Mi się przejadła cała masa reżyserów, których twórczości nie sposób odróżnić. Oglądając coś od Tarantino lub Burtona od razu czuć kto siedzi na stołku reżysera. I przede wszystkim za to lubie tych dwóch facetów :)

jagus napisał/a:
Bawiłam się świetnie, Burton jak zwykle w swoim stylu - nietuzinkowo i o dziwo - baaardzo zabawnie ;)

Na to licze, ide na to za jakieś dwa tygodnie.

Nowe odcinki Tajemniczych Złotych Miast! trailer, na końcu slychac nową wersje utworu :)
http://www.youtube.com/wa...d&v=Ly1hQrGlaoU
:mrgreen:

alibaba - 2012-06-10, 13:21

Pod wpływem postu Elfrun wypożyczyłam z biblioteki "Kwiat Pustyni" i "Wodę dla słoni". Bardzo mi się podobały. Mam tzw. kino domowe ale rzadko oglądałam filmy. Dopiero teraz ze wzgl. na przykutego do łóżka męża wypożyczam różne filmy. Nie ma jednak szczęści i najczęściej przynoszę filmy nie nadające się do oglądania. Korzystam z podpowiedzi na forum. Jedyny kłopot jest taki, że w mojej bibliotece nie ma tych filmów o których piszecie a jeśli już coś jest to nie ma polskiego lektora. A mój mąż nie daje rady czytać napisów.
Saule - 2012-06-11, 15:13

Ostatnio "Inwazja: Bitwa o Los Angeles", czyli kolejny film o ataku kosmitów na Ziemię. Tym razem akcja toczy się tylko wokół małego oddziału żołnierzy, który ma ewakuować ludzi z obszaru zajętego przez obcych. Nie można było więc spodziewać się żadnych spektakularnych, robiących wrażenie scen. Na początku całkiem nieźle to wyglądało, ale z upływem czasu robiło się coraz nudniej. Dialogi kiepskie, bohaterowie bez wyrazu. Za to podobał mi się sposób kręcenia (np. umieszczenie kamery na karabinie) - dodawał dynamizmu i autentyczności.
Atłasowa - 2012-06-11, 15:15

Ja sobie wczoraj obejrzałam Lektora, rzeczywiście niezły, z tych pokazujących drugą stronę medalu. Do tego obejrzałam Filadelfię, młody Hanks i młody Banderas jako para, ale film naprawdę niegłupi.
Kamil - 2012-06-18, 16:51

odnośnie Star Wars...
http://www.youtube.com/watch?v=LQng5RjNVGk

:lol:

świetny sitcom.

Radament - 2012-06-18, 17:37

kenaz napisał/a:
odnośnie Star Wars...
http://www.youtube.com/watch?v=LQng5RjNVGk


Wiecie w sumie reaguje podobnie, kiedy dowiaduje się, że ktoś z mojego otoczenia mógł NIE wiedzieć Star Wars O.O

Atłasowa - 2012-06-19, 08:45

Nie widziałam Star Wars. :evil2:
motylek727 - 2012-06-19, 15:48

Obejrzałam ostatnio film "W pogoni za szczęściem" z Willem Smithem. Film jest po prostu genialny!!! Jak mogłam wcześniej nie widzieć tego filmu?

http://www.filmweb.pl/W.Pogoni.Za.Szczesciem

fuksiara - 2012-06-20, 01:11

A ja uwielbiam filmy Ingmara Bergmana. Podoba mi się i zakres tematyki: od relacji Boga z człowiekiem w "Siódmej pieczęci", przez relacje partnerskie w "Scenach z życia małżeńskiego", po piękny i wzruszający "Fanny i Alexander"; i niesamowity duszny, niepokojący klimat i głębokie rysy psychologiczne postaci. Zwłaszcza "Persona" jest genialna :D
Ravena - 2012-06-21, 12:26

fuksiara napisał/a:
od relacji Boga z człowiekiem w "Siódmej pieczęci",

Ten film przykuł mnie do ekranu. Chyba na żadnym innym obrazie nie czułam takiego napięcia, jak na "Siódmej pieczęci". Do dziś pamiętam to wrażenie i z chęcią bym do niego powróciła...

Raziel - 2012-06-26, 17:53

"Dorwać gringo" - pisać o tym dużo nie można, bo i po co. Ot, mocno luźny klimat, Mel rzuca wesołkowate teksty, czasem kogoś skasuje, a wszystkiemu towarzyszy klimat meksykańskiego piekiełka - bardzo sympatyczny film.
Atłasowa - 2012-06-27, 10:36

Obejrzałam dwie nowości:

Cosmopolis - muszę przeczytać książkę DeLilo koniecznie i porównać, film był jednocześnie męczący i fascynujący, spodziewałam się bardziej czegoś w stylu "Crash", ale tu Cronenberg poszedł zdecydowanie w dialogi, ostatni trwał ze 20 minut. Trzeba było się skupić, kiedy wchodzili na filozofię pieniądza. Pattinson fajnie zagrał, pasuje do takiego znudzonego milionera szukającego wrażeń. Fajnie wyszło jego oderwanie od rzeczywistości, kompletne niezrozumienie dla ludzi i to jak nie mógł z nikim nawiązać relacji, zwłaszcza z żoną, mówił do niej, a nie rozmawiał.

Koriolan - (dobrze że były napisy, bo Szekspir w oryginale jest nie do przetrawienia), generalnie słowo w słowo z dramatu o tym samym tytule, tyle że w scenerii Bałkanów. Bardzo miło się oglądało, podoba mi się sposób gry Ralpha Fiennesa, taki teatralny.

KwaśnaŚliwa - 2012-06-28, 01:01

motylek727 napisał/a:
Obejrzałam ostatnio film "W pogoni za szczęściem" z Willem Smithem. Film jest po prostu genialny!!! Jak mogłam wcześniej nie widzieć tego filmu?


Dziś był na Polsacie, ale przegrał z meczem :lol:

Atłasowa ja się właśnie zastanawiam nad tym Cosmopolis, tylko szczerze mówiąc ten Pattinson mi nie pasował za bardzo. On mi się cały czas ze Zmierzchem kojarzy :P

Atłasowa - 2012-06-29, 12:59

Tutaj Pattinson trochę inaczej wygląda, nie taki blady. :p A tak serio to co gdzieś indziej mogło wkurzać, tu akurat pasowało. Znajdź mi kogoś kto lepiej nadaje się do zagrania rozkapryszonej gwiazdy, znudzonego milionera. ;) Poza tym oddając mu sprawiedliwość na naprawdę nieźle zagrał, nie był drewnem jak jego koleżanka Kristen Stewart w Królewnie Śnieżce i łowcy. Zwłaszcza w drugiej połowie filmu się rozkręcił.
Julietta - 2012-06-29, 14:09

Zgadzam się w kwestii roli Pattinsona. Pierwsze 15 minut było niepwenością - czy on cały film będzie miał taki debilny wyraz twarzy? :P
Ale naprawdę było nieźle ;)
Słyszałam głos, że Gosling zagrałby to lepiej, ale to była sprzeczka fanek dwóch panów :P

Byliśmy z przyjaciółmi na filmie i az musieliśmy omówić go przy piwie :P
Jeden skupił się na aspekcie kryzysu, ludziach protestujących na ulicy i nierówności społecznej.
2. zwrócił uwagę na nonszalancję bohatera, jego ignorancję i snucie wywodów teoretycznych, gdy obok, za oknem jego limuzyny giną ludzie, człowiek dokonuje samospalenia - dobra dyskujsa z szefową teorii!! Próbował zrozumieć dlaczego zrobił to, co zrobił swojemu ochraniarzowi.
Mnie intrygowała jego relacja, a może jej brak - nie mogłyśmy do końca ustalić, ze świeżo poslubioną żoną. Niby szukał z nią kontaktu, chciał bliskości, a... robił to, co robił...
Wierzyła, że Eric nie był złym człowiekiem, był sentymentalny, więc nie mógł tak do szpiku być zły!
I tu trochę w dyskusji popłynęliśmy.

Ja się cieszę, że Cronenberg był wierny książkowemu oryginałowi. Niektórzy twierdzą, że nie można robić filmu kopiując książkę. Może i nie można, ale Cronenberg w wielu miejscach tak robi i pewnie sympatycy DeLillo się nie obrazą.
Mnie zabrakło jednej bardzo ważnej sceny, która jest w książce, właśnie w związku z żoną Packera. Może ktoś wie, o którą mi chodzi? Czytał ktoś?...

Kamil - 2012-07-03, 18:04

http://www.youtube.com/wa...player_embedded

:) trzeba będzie obejrzeć.

Julietta - 2012-07-04, 08:57

No chyba, żeby popatrzeć na bryki...
Obieżyświat - 2012-07-05, 19:32

Właśnie przyszła mi zamówiona wersja kinowa "Sali samobójców". Film widziałam już wcześniej i zdecydowałam się zakupić go na własność. Zdecydowałam się na droższą o 20 zł wersję kinową, ponieważ festiwalowa jest ponoć krótsza o 25 minut (wycięte sceny). Stąd moje pytanie - widział ktoś z Was wersję festiwalową i może mi powiedzieć, czego w niej brakuje w porównaniu z pełną wersją?
Julietta - 2012-07-06, 09:45

Ja nawet nie wiedziałam, że są dwie :(
Atłasowa - 2012-07-06, 09:48

Ja widziałam w kinie, więc błyskotliwie przypuszczam, że widziałam kinową. 8-)
Obieżyświat - 2012-07-06, 10:34

Cytat:
Ja nawet nie wiedziałam, że są dwie :(

Wrzucam screeny, na których zaznaczyłam czas trwania filmu w przypadku dwóch różnych wersji. Z tego, co udało mi się do tej pory dowiedzieć, to w skróconej jest na pewno ucięta końcowa scena.




Julietta - 2012-07-06, 10:38

nieźle 8-)
Kamil - 2012-07-06, 11:01

Filmweb i wikipedia podają 120 minut... czyli jeszcze inaczej.
a na merlinie wszystkie 3 edycje, nawet blu-ray trwają 85 min :| 1h 25 min - z 7-10 min napisów.. ile zostaje? i weź płać 80 zl. Powaliło kogoś.
Poza tym słaby film.

Julietta - 2012-07-06, 11:14

film dobry, ale w takiej cenie na pewno nie kupię... No bez przesady...
Oscarowy Tydzień z Marilyn jest za 29.90 :roll:

Atłasowa - 2012-07-06, 11:16

No tyle chyba max powinny filmy kosztować, na tyle tani, żeby się nikomu nie chciało piracić. :evil2:
Obieżyświat - 2012-07-06, 11:35

Cytat:
a na merlinie wszystkie 3 edycje, nawet blu-ray trwają 85 min :| 1h 25 min - z 7-10 min napisów.. ile zostaje?

Wydaje mi się, że wersja 1h 25 min jest już właśnie z napisami końcowymi, bo pełna wersja, którą widziałam, trwała około 110 minut. I z ciekawości aż zobaczyłabym wersję 85-minutową. Ja rozumiem, że czasami wycina się z filmów pewne sceny i są krótsze o kilka minut, ale o prawie pół godziny?

Cytat:
film dobry, ale w takiej cenie na pewno nie kupię... No bez przesady...

Wersja festiwalowa kosztuje 30 (czyli całkiem znośnie), ale wolałam dopłacić i mieć pełną.

Cytat:
No tyle chyba max powinny filmy kosztować, na tyle tani, żeby się nikomu nie chciało piracić.

Akurat "Sala samobójców" sprzedaje się całkiem dobrze, w niektórych sklepach (np. w Merlinie bodajże) nakład się już wyczerpał. Żeby nikomu nie chciało się piracić to ten film powinien kosztować 2 zł albo być dodawany do "Poradnika domowego" czy innej "Pani domu". :mrgreen:


kenaz, dlaczego uważasz, że ten film jest słaby? Moim zdaniem jest rewelacyjny, a wierz mi, przygotowywałam się na gniot wszechczasów.

Julietta - 2012-07-06, 11:50

Zasugerowałam się kenazem - 80 zł - to zdecydowanie za duzo za film ;)

Żeby nie chcialo się piracić wystarczy 14,99 ;)
W takiej cenie kupiłam np. londyński bulwar :mag:
Marilyn za te 29.99 też może kupię, zwłaszcza, że moi rodzice chcieli obejrzeć.

Obieżyświat - 2012-07-06, 11:53

[quote]Żeby nie chcialo się piracić wystarczy 14,99 ;) [/quote
Nie znasz ludzi, naprawdę. ;-) Ale na pewno za jakiś czas "Sala samobójców" zejdzie z ceny, ja ostatnio widziałam nowy film "V jak Vendetta" za 7,50 i "Monster" za... 2 zł.

Radament - 2012-07-06, 11:58

kenaz napisał/a:
Poza tym słaby film.

Na pewno śmieszny. Żal byłoby mi wydawać kasę na kino.


Obieżyświat napisał/a:
Ja rozumiem, że czasami wycina się z filmów pewne sceny i są krótsze o kilka minut, ale o prawie pół godziny?

Znaczy wydaje mi się, że absurdalnie dużo wycieli też z Władcy Pierścieni. Chociaż w tym wypadku się nie dziwię, ten film i bez tego jest długi :)

Atłasowa - 2012-07-06, 11:59

Nie zgadzam się, znam ludzi którzy pojada na drugi koniec miasta, żeby zaoszczędzić złotówkę. I wcale niekoniecznie mało zarabiają. Skąpstwo to cecha charakteru. Ale jednak dla większości 15 złotych to nie majątek. A 2 to już zwłaszcza.

P.S. Myślałam że tylko płyty Dody są po piątce. :evil2:

Julietta - 2012-07-06, 12:02

po piątce?? to chyba kupię wszystkie :hehe:
Obieżyświat - 2012-07-06, 12:02

Cytat:
Na pewno śmieszny.

Jakieś argumenty poproszę. Podyskutowałabym chętnie.

Cytat:
Chociaż w tym wypadku się nie dziwię, ten film i bez tego jest długi

Ale jakby nie patrzeć każda praktycznie scena w filmie jest ważna. Ja na przykład nie wyobrażam sobie, jak mogli coś wyciąć z ostatnich scen.

Molencius - 2012-07-06, 12:26

Myślałem, że nie będą wydawać Marylin na dvd. Szukałem tego filmu jeszcze z dwa miesiące temu i go nigdzie nie mogłem dostać. Chyba, że chce powiedzieć, że pół roku trwa produkcja płyt :lol:
Co do cen- może i one nie są wcale wysokie. To zarobki są za niskie:P. 29 jeszcze ujdzie np kupowanie za 100zł albumu to już jest przesada. Zwłaszcza jak ktoś dużo słucha muzyki.

Obieżyświat - 2012-07-06, 12:28

Cytat:
29 jeszcze ujdzie np kupowanie za 100zł albumu to już jest przesada. Zwłaszcza jak ktoś dużo słucha muzyki.

Tutaj trzeba szukać naprawdę dużych obniżek cen. Ja raz znalazłam promocję z 67 zł na 15 i załapałam się na ostatni egzemplarz.

Molencius - 2012-07-06, 12:32

Tylko ja idę do jakiegoś sklepu jak coś konkretnego potrzebuje. Szwendam się bardzo rzadko:) To wole żeby ceny były mniejsze cały czas i tego np 29 nie przekraczały to ludzie mogli by jakoś planować wydatki a tak jak piszesz raz 15 raz 70.
Kamil - 2012-07-06, 12:40

Cytat:
Zasugerowałam się kenazem - 80 zł - to zdecydowanie za duzo za film ;)

Mówiłem o Blu-ray.
Mimo wszystko to za dużo, za 1 h 25 min! niecałe, bo jeszcze napisy (czas zawsze podaje sie łącznie z napisami).
A to czemu blu-raye droższe o tyle od dvd? zagadka. na zachodzie ceny zbliżone, bo przecież płaci się za film a nie za nośnik którego koszty produkcji są prawie takie same.

Cytat:
Na pewno śmieszny. Żal byłoby mi wydawać kasę na kino.

Były z dwa śmieszne momenty. Żałowałem kase na kino (kolezanka mnie wyciągneła...).

Radament napisał/a:
Znaczy wydaje mi się, że absurdalnie dużo wycieli też z Władcy Pierścieni. Chociaż w tym wypadku się nie dziwię, ten film i bez tego jest długi

Jeden z przykładów filmów w których wersja reżyserska ma sens.
Sensu nie ma +5 minut a najczęściej tak właśnie jest. I wtedy kiedy i tak obie wersje są krótkie.

Atłasowa - 2012-07-06, 13:03

kenaz przesadzasz z tą Salą samobójców, naprawdę spoko był ten film, ok może nie dzieło wybitne, ale jak na film o nastolatkach to naprawdę niezły.
Radament - 2012-07-06, 13:05

Obieżyświat napisał/a:
Jakieś argumenty poproszę. Podyskutowałabym chętnie.

Ja nie mam tu argumentów, jak mogę argumentować to, że cały film wydał mi się trochę bezsensowny, trochę absurdalny i na pewno nie jakiś wybitny. Nie uważam, że był czymś co można traktować poważnie.

Obieżyświat - 2012-07-06, 13:07

Cytat:
Ja nie mam tu argumentów, jak mogę argumentować to, że cały film wydał mi się trochę bezsensowny, trochę absurdalny i na pewno nie jakiś wybitny. Nie uważam, że był czymś co można traktować poważnie.

Możesz napisać, co konkretnie wydawało Ci się bezsenwowne i absurdalne. Masz prawo do własnej opinii, jak my wszyscy, ale byłoby miło, gdybyś to jakoś uzasadniła. Ja nie widziałam w tym filmie niczego śmiesznego.

Radament - 2012-07-06, 13:24

Śmieszny, żeby nie powiedzieć, że żałosny wydawał mi się już sam główny bohater. Chociaż nie przeczę, że takich ludzi nie ma. Po prostu oglądanie go bardzo mnie zniesmaczyło. Film wydał mi się banalny i niezbyt ciekawy, bardzo stereotypowy... to znaczy te postacie zachowują się tak oczywiście! Jedyne co mi się mogło spodobać, to grafika, którą wykorzystano do stworzenia tej wirtualnej rzeczywistości, chociaż przyznam, że w dobie dzisiejszych gier komputerowych to jeszcze nie jest nic nadzwyczajnego :D
Zwyczajnie wydało mi się jakiś taki... Oczywisty, niezbyt zaskakujący.

Obieżyświat - 2012-07-06, 14:00

Cytat:
Śmieszny, żeby nie powiedzieć, że żałosny wydawał mi się już sam główny bohater. Chociaż nie przeczę, że takich ludzi nie ma. Po prostu oglądanie go bardzo mnie zniesmaczyło.

I to przemawia za tym, że film jest zły? Myślę, że gdyby postać Dominika była postacią, którą od razu się lubi i akceptuje, to byłoby jedno wielkie współczucie u widzów i zarzucanie produkcji "grania na emocjach".

Cytat:
Film wydał mi się banalny i niezbyt ciekawy, bardzo stereotypowy...]

Już drugi raz spotykam się z tym argumentem i nadal nie potrafię go zrozumieć. Wszystko tylko i wyłącznie dlatego, że Dominik wygląda jak emo?

Radament - 2012-07-06, 14:37

Obieżyświat napisał/a:
Wszystko tylko i wyłącznie dlatego, że Dominik wygląda jak emo?

Nie, chodzi o stereotypy w jego rodzicach, w zachowaniu rówieśników.

Obieżyświat napisał/a:
I to przemawia za tym, że film jest zły?

Nie, to przemawia za tym, że uważam go za śmieszny.

Julietta - 2012-07-06, 14:41

No widzicie, a dla mnie z punktu widzenia rodzica, film nie był wcale o nastolatkach - tzn. był, ale raczej o rodzicielstwie i błędach rodzicieli względem dzieci. Polecam go raczej rodzicom niż młodzieży ;) Ku przestrodze.
Obieżyświat - 2012-07-06, 15:57

Cytat:
Nie, chodzi o stereotypy w jego rodzicach, w zachowaniu rówieśników.

Ja bym powiedziała, że ogromna część rodziców nastoletnich dzieciaków zachowuje się podobnie jak rodzice Dominika, i nie mówię tutaj jedynie o rodzinach bogatych. Nie mają dla swoich dzieciaków czasu, ale wychodzą z założenia, że skoro je utrzymują to jest wszystko w porządku. A jak te przejawiają problemowe zachowania to następuje wypieranie faktu istnienia problemów. W filmie zostało to bardzo dobrze pokazane. Gdyby rodzice Dominika zachowywaliby się inaczej, film można byłoby uznać za przekłamany.
Co do rówieśników, to również nie widzę żadnego stereotypu. Gorsze zachowania wśród licealistów widziałam. 8-)

Cytat:
No widzicie, a dla mnie z punktu widzenia rodzica, film nie był wcale o nastolatkach - tzn. był, ale raczej o rodzicielstwie i błędach rodzicieli względem dzieci. Polecam go raczej rodzicom niż młodzieży ;) Ku przestrodze.

Też tak uważam. Moi znajomi (studenci) byli na tym filmie w kinie i mówili, że nimi wstrząsnął, za to dzierarnia gimnazjalno-licealna urządzała podczas seansu taki cyrk, że nie dało się oglądać. Między innymi właśnie dlatego prawie nie chodzę do kina.

Kamil - 2012-07-06, 17:38

Obieżyświat napisał/a:
Co do rówieśników, to również nie widzę żadnego stereotypu. Gorsze zachowania wśród licealistów widziałam.

Cały czas mam wrażenie, że żyjemy w dwóch różnych światach. I jakimś cudem trafiliśmy na jedyną wspólną hm.. "sfere": to forum.

Atłasowa napisał/a:
kenaz przesadzasz z tą Salą samobójców,

Naprawdę nie wiem gdzie przesadzam (kolejny raz). Nie zmieszałem z błotem, nawet nie skrytykowałem mocno, powiedziałem tylko, że żałuję wydanej kasy na kino i że to był słaby film. A dlaczego żałuję wydanej kasy na kino? bo mi się nie podobało. Mogłem iść na lepszy film.

Obieżyświat napisał/a:
Też tak uważam. Moi znajomi (studenci) byli na tym filmie w kinie i mówili, że nimi wstrząsnął

Mną nie wstrząsnął. Utwierdził w przekonaniu, że jak do kina to na pewno nie na polski film, bo nawet jak pojawia się coś dobrego, to raczej są to filmy "na telewizor".
Obieżyświat napisał/a:
za to dzierarnia gimnazjalno-licealna urządzała podczas seansu taki cyrk, że nie dało się oglądać.

Myślę że z 90% widowni w kinie to byli gimnazjaliści, głównie dziewczyny. Nie było żadnego cyrku, mam wrażenie że się im podobało. Tylko z 4 osoby zaśmiały się w kilku momentach tak jak ja (zapewne jesteśmy bydłem, które nie umie się "wczuć").
Obieżyświat napisał/a:
Między innymi właśnie dlatego prawie nie chodzę do kina.


Tak, z pewnością żyjemy w dwóch różnych światach :)
W moim świecie w kinach jest spokój i cisza. Prawie zawsze, bo jak się idzie na premiere to oczywiste że się będzie słuchać chrupanie popcornu z każdej strony, wtedy trzeba chrupać z innymi i mniej przeszkadza :)

Obieżyświat - 2012-07-06, 17:45

Cytat:
Cały czas mam wrażenie, że żyjemy w dwóch różnych światach. I jakimś cudem trafiliśmy na jedyną wspólną hm.. "sfere": to forum.

Na to wygląda. :) Albo może ja po prostu bardziej się interesuję tematem, z wiadomych względów. W moim liceum było bardzo spokojnie, młodzież w porządku itd., ale u kumpeli (o rok młodszej) takie zachowania jak te na studniówce w "Sali..." to była codzienność.

Cytat:
Tak, z pewnością żyjemy w dwóch różnych światach :)
W moim świecie w kinach jest spokój i cisza.

W moim za to jest odwrotnie. Nigdy nie zapomnę, jak raz przez cały seans ktoś z tyłu ciągle dogadywał jakieś głupie komentarze.

Kamil - 2012-07-06, 17:52

Obieżyświat napisał/a:
W moim za to jest odwrotnie. Nigdy nie zapomnę, jak raz przez cały seans ktoś z tyłu ciągle dogadywał jakieś głupie komentarze.

Choć kilka tygodni po premierze i wcześnie (przed 13) lub późno wieczorem (po 21)
Wtedy nie ma siły żeby nie było spokojnie, "przeszkadzacze" chodzą chyba w godzinach szczytu. A nawet jak sie jakiś trafi to zawsze jest gdzie się przesiąść, żeby sie oddalić - chociaż jeszcze nie miałem takiej sytuacji żebym musiał zmieniać miejsce. Chodzę do Heliosa lub do takiego mniejszego studyjnego kina w Ełku - tu nie ma za bardzo do wyboru godzin, ale i tak jest spokojnie.

Atłasowa - 2012-07-09, 08:25

kenaz napisał/a:

Naprawdę nie wiem gdzie przesadzam (kolejny raz). Nie zmieszałem z błotem, nawet nie skrytykowałem mocno, powiedziałem tylko, że żałuję wydanej kasy na kino i że to był słaby film. A dlaczego żałuję wydanej kasy na kino? bo mi się nie podobało. Mogłem iść na lepszy film.


Chyba Ci się rozwija mania prześladowcza, jedyne co miałam na myśli, to że film nie był taki zły. 8-)

Córka Lavransa - 2012-07-09, 09:23

Chyba obejrzę tę "Salę samobójców", skoro taka dyskusja. A nie bardzo miałam ochotę, bo wśród moich znajomych przeważa opinia kenaza i Radi.
Nieznany - 2012-07-09, 09:29

Tak, ja chyba też się skuszę, żeby móc sobie wyrobić zdanie. :idea:
motylek727 - 2012-07-09, 09:48

Ja "Salę..." widziałam i film bardzo mi się podobał, bo pokazywał coś, co może się zdarzyć w realnym życiu. Przedstawiony w filmie problem był pokazany w sposób w jaki istniał, bez zbędnego owijania w bawełnę i wszystko skończyło się tak jak mogło się skończyć. Dla mnie film nie jest stereotypowy, choć może pewne zachowania w nim przedstawione są często spotykane i w jakiś sposób kojarzone, ale ja uważam, że to dobry film. I zgodzę się też z Juliettą - film może być przestrogą dla rodziców, którzy nie mają czasu dla swoich dzieci. Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam, no :-P
Kamil - 2012-07-09, 10:00

motylek727 napisał/a:
pokazywał coś, co może się zdarzyć w realnym życiu.

Jak dla mnie wyolbrzymione, przejaskrawione.
Ludzie radzą sobie z dużo gorszymi rodzicami, w dużo gorszych warunkach, główny bohater to patologiczny przypadek, skrajnie słaby, nie zwalałbym całej winy na rodziców a właśnie mam wrażenie, że każdy komu podobał się film ma takie zdanie: biedny chłopiec, miał takich strasznych rodziców, taki nieszczęśliwy.

Atłasowa - 2012-07-09, 10:53

Myślę, że to jest właśnie charakterystyka nastolatków, uważają że ich problemy są super hiper poważne i nawet mogą z ich powodu popełnić samobójstwo, nawet jeśli my dorośli uważamy je za mało ważne pierdoły, z których wyrosną.

Zawsze można powiedzieć, że inni mają gorzej. Ale tym sposobem to nikt z nas nie ma prawa narzekać, bo przecież dzieci w Afryce głodują. Pewnie, że przy bohaterach filmów w stylu "Johnny Mad Dog" ci z "Sali samobójców" mieli co najmniej śmieszne problemy.

Zejdę trochę już z tych samobójców, bo mam dwa filmy do polecenia.

Jestem - skromny, poetycki i bardzo smutny. O chłopcu, którego nikt nie chciał. podoba mi się zabieg odrealnienia trochę czasu i przestrzeni, wiemy że akcja dzieje się gdzieś w Polsce, ale może to być równie dobrze teraz co 50 lat temu. Powstała dzięki temu uniwersalna opowieść o samotności.

Łowcy głów - cieszę się, że nie byłam do końca trzeźwa na tym filmie, bo niektóre motywy jak kąpiel w szambie byłyby nie do zniesienia. ;) Mimo to film naprawdę dobry, wreszcie coś sensacyjnego, gdzie akcja co chwilę mnie zaskakuje. Naprawdę nieźle wymyślone. Zaczynam kochać skandynawskie kino.

Julietta - 2012-07-09, 11:10

Ja nie zwalam CAŁEJ winy na rodziców, fakt, jednostka słaba, zagubiona, ale to się skądś wzięło...
Czarna_Smoczyca - 2012-07-09, 11:18

Obejrzalam wczoraj "Kwiat Pustyni" i pol nocy dreczyly mnie koszmary. Ja nie wiem jak mozna hmm dopuscic, to malo powiedziane, pomagac przy krzywdzeniu, okaleczaniu wlasnego dziecka :zlo Sluchac jak opowiada o tym dorosla kobieta jakos znioslam, ale patrzyc w te przerazone oczeta i sluchac tego krzyku i placzu, to mnie przeroslo. Nigdy tego nie zapomne. To byl drugi w moim zyciu film ktory tak mna wstrzasnal i mnie zasmucil
Julietta - 2012-07-09, 11:22

Dlatego ja nie mam odwagi tego obejrzeć...
BiałyKruk - 2012-07-09, 11:32

Atłasowa napisał/a:

Łowcy głów - cieszę się, że nie byłam do końca trzeźwa na tym filmie, bo niektóre motywy jak kąpiel w szambie byłyby nie do zniesienia. ;) Mimo to film naprawdę dobry, wreszcie coś sensacyjnego, gdzie akcja co chwilę mnie zaskakuje. Naprawdę nieźle wymyślone. Zaczynam kochać skandynawskie kino.


Właśnie wybieram się na ten film, czytam sporo pozytywnych komentarzy. Zastanawiam się też nad "Cosmopolis" Cronenberga, choć to zupełnie inny film. Ktoś widział, jakie wrażenia? Bo opinie są skrajnie różne.

Atłasowa - 2012-07-09, 11:35

Czarna_Smoczyca napisał/a:
Obejrzalam wczoraj "Kwiat Pustyni" i pol nocy dreczyly mnie koszmary. Ja nie wiem jak mozna hmm dopuscic, to malo powiedziane, pomagac przy krzywdzeniu, okaleczaniu wlasnego dziecka :zlo Sluchac jak opowiada o tym dorosla kobieta jakos znioslam, ale patrzyc w te przerazone oczeta i sluchac tego krzyku i placzu, to mnie przeroslo. Nigdy tego nie zapomne. To byl drugi w moim zyciu film ktory tak mna wstrzasnal i mnie zasmucil


Nie lubię tego filmu, bo to jeden z serii "ci ciemni, czarni ludzie". A może jakiś background? Na przykład to, że matki robią to dla dobra dziewczynek, bo w pewnych warunkach i kulturach, jak cię nikt nie weźmie za żonę, to będzie jeszcze gorzej niż jak coś ci obetną. To tak, jak oburzamy się na wieść, że w Indiach wydaje się za mąż małe dziewczynki, ale jakoś nikt nie wspomina o tym, że jak dziewczynka jest niczyja, czyli nie ma męża, to jest spora szansa, że ktoś zgwałci ją na ulicy.

A ja się pytam, jaka jest różnica pomiędzy obcięciem łechtaczki, żeby znaleźć męża, a wszczepieniem silikonowych implantów, żeby znaleźć męża (w Ameryce Płd. robią to już nastolatki)? Oba bolesne i narzucone przez standardy kulturowe.

P.S. To piękne, że tak nas wzrusza los obrzezanych dziewczynek, ale ciekawe ile mamy w domu produktów wytworzonych dzięki niewolniczej pracy dzieci.

BiałyKruk o Cosmopolis już pisałam parę stron wcześniej:

Cytat:
Cosmopolis - muszę przeczytać książkę DeLilo koniecznie i porównać, film był jednocześnie męczący i fascynujący, spodziewałam się bardziej czegoś w stylu "Crash", ale tu Cronenberg poszedł zdecydowanie w dialogi, ostatni trwał ze 20 minut. Trzeba było się skupić, kiedy wchodzili na filozofię pieniądza. Pattinson fajnie zagrał, pasuje do takiego znudzonego milionera szukającego wrażeń. Fajnie wyszło jego oderwanie od rzeczywistości, kompletne niezrozumienie dla ludzi i to jak nie mógł z nikim nawiązać relacji, zwłaszcza z żoną, mówił do niej, a nie rozmawiał.

Julietta - 2012-07-09, 11:38

BiałyKruk napisał/a:
Atłasowa napisał/a:

Łowcy głów - cieszę się, że nie byłam do końca trzeźwa na tym filmie, bo niektóre motywy jak kąpiel w szambie byłyby nie do zniesienia. ;) Mimo to film naprawdę dobry, wreszcie coś sensacyjnego, gdzie akcja co chwilę mnie zaskakuje. Naprawdę nieźle wymyślone. Zaczynam kochać skandynawskie kino.


Właśnie wybieram się na ten film, czytam sporo pozytywnych komentarzy. Zastanawiam się też nad "Cosmopolis" Cronenberga, choć to zupełnie inny film. Ktoś widział, jakie wrażenia? Bo opinie są skrajnie różne.


widział, widział ;)
rzadko ktoś do nas zaflada, to go ominęła dyskusja ;)
Wedlug mnie film bardzo dobry (z niedociagnięciami), ale wymagajacy.

BiałyKruk - 2012-07-09, 12:11

Faktycznie nie za często, postaram się nadrobić ;-) Spodziewam się nie łatwego w odbiorze, ale fascynującego i intrygującego kina po Cosmopolis. A ktoś czytał książkę? Zastanawiam się czy nie przeczytać przed filmem.
Julietta - 2012-07-09, 12:28

Warto. Film - mimo, że stara się wiernie odtworzyć DeLillo ucina kilka wątków. Wedlug mnie dość ważny jest ten związany z żoną.
Zakończenie też jest w ksiażce wyraziste.

Kamil - 2012-07-09, 12:48

Atłasowa napisał/a:
Myślę, że to jest właśnie charakterystyka nastolatków, uważają że ich problemy są super hiper poważne i nawet mogą z ich powodu popełnić samobójstwo, nawet jeśli my dorośli uważamy je za mało ważne pierdoły, z których wyrosną.

Nie wydaje mi się, to takie uogólnianie, równie dobrze można powiedzieć "jazda pociągami jest niebezpieczna bo rok temu był wypadek". Jak na moje to młodzież wiele spraw traktuje luźno, nawet zbyt luźno, i to rodzice wyolbrzymiają problemy (głównie szkolne). No ale co ja tam mogę wiedzieć, nigdy nawet nie zakolegowałem się z żadnym nieszcześliwym emo a było może z dwa takie indywidua na całą szkołę.
Dorośli też popełniają samobójstwa, może właśnie przez te swoje dzieci pokroju głównego bohatera Sali Samobójców ;-)

Atłasowa napisał/a:
Łowcy głów - cieszę się, że nie byłam do końca trzeźwa na tym filmie, bo niektóre motywy jak kąpiel w szambie byłyby nie do zniesienia. ;) Mimo to film naprawdę dobry, wreszcie coś sensacyjnego, gdzie akcja co chwilę mnie zaskakuje. Naprawdę nieźle wymyślone. Zaczynam kochać skandynawskie kino.

Ooo to mnie zainteresowało. Trzeba będzie zobaczyć, dzięki.

Atłasowa - 2012-07-09, 12:58

kenaz napisał/a:

Nie wydaje mi się, to takie uogólnianie, równie dobrze można powiedzieć "jazda pociągami jest niebezpieczna bo rok temu był wypadek". Jak na moje to młodzież wiele spraw traktuje luźno, nawet zbyt luźno, i to rodzice wyolbrzymiają problemy (głównie szkolne). No ale co ja tam mogę wiedzieć, nigdy nawet nie zakolegowałem się z żadnym nieszcześliwym emo a było może z dwa takie indywidua na całą szkołę.
Dorośli też popełniają samobójstwa, może właśnie przez te swoje dzieci pokroju głównego bohatera Sali Samobójców ;-)


Pewnie, że nie wszyscy są takimi nadwrażliwymi jednostkami. Raz tylko miałam do czynienia z samobójstwem gimnazjalisty i właściwie... nikt nie wiedział czemu on się zabił. Wszystko wydawało się być ok. I bardziej o to mi chodziło, że nastolatki maja trochę inny system wartościowania niż dorośli, czasem trudno się domyślić, co nimi kieruje. (Wtedy jeszcze nie było emo.) Z dorosłymi jest prościej, słyszałam o paru panach którzy się powiesili (swoją drogą, dlaczego to mężczyźni zwykle się wieszają? :-o ), ale albo mieli długi, albo byli alkoholikami i nie znieśli presji. Możemy przynajmniej domyślić się powodu, u nastolatków to często wielka niewiadoma.

Obieżyświat - 2012-07-09, 13:29

Cytat:
Jak dla mnie wyolbrzymione, przejaskrawione.
Ludzie radzą sobie z dużo gorszymi rodzicami, w dużo gorszych warunkach, główny bohater to patologiczny przypadek, skrajnie słaby, nie zwalałbym całej winy na rodziców a właśnie mam wrażenie, że każdy komu podobał się film ma takie zdanie: biedny chłopiec, miał takich strasznych rodziców, taki nieszczęśliwy.

Moim zdaniem tutaj nie chodzi o obwinianie kogokolwiek, ale o ukazanie, jak wiele czynników może mieć wpływ na tragedię. Film przejaskrawiony nie był, powiedziałabym nawet, że wzięte zostały za wzór przypadki z życia. Coraz większa ilość nastolatków jest słaba psychicznie, młodzi ludzie coraz gorzej sobie radzą - ten film to swoisty apel zachęcający do przyjrzenia się temu problemowi.

Cytat:
Dorośli też popełniają samobójstwa, może właśnie przez te swoje dzieci pokroju głównego bohatera Sali Samobójców

Dziecko tym więcej potrzebuje miłości, im mniej na nią zasługuje.

Julietta - 2012-07-09, 13:37

Obieżyświat napisał/a:


Cytat:
Dorośli też popełniają samobójstwa, może właśnie przez te swoje dzieci pokroju głównego bohatera Sali Samobójców

Dziecko tym więcej potrzebuje miłości, im mniej na nią zasługuje.


:brawo:

Atłasowa - 2012-07-09, 13:39

A mnie zawsze szkoda było tych grzecznych dzieci, które są olewane, bo rodzice musieli się zająć czarną owcą. Brata syna marnotrawnego też mi było szkoda. ;)
Julietta - 2012-07-09, 13:50

Dlatego dobrze jest być jedynakiem :mrgreen:
Obieżyświat - 2012-07-09, 13:54

Cytat:
A mnie zawsze szkoda było tych grzecznych dzieci, które są olewane, bo rodzice musieli się zająć czarną owcą.

Nie zawsze tak jest. Przeczytaj sobie ksiązkę "Musimy porozmawiać o Kevinie" (Kevein to sto razy bardziej "hardkorowy" przypadek niż Dominik).

Kamil - 2012-07-09, 14:52

Atłasowa napisał/a:
(swoją drogą, dlaczego to mężczyźni zwykle się wieszają?

Bo kobiety wolą truciznę?

Julietta napisał/a:
Obieżyświat napisał/a:

Dziecko tym więcej potrzebuje miłości, im mniej na nią zasługuje.

:brawo:

Jasne, powiedzcie to tym wszystkim, którzy byli w cieniu swojego rodzeństwa, bo sami nie sprawiali większych problemów... Każde dziecko zasługuje na tyle samo miłości. Trzeba chociaż starać się zachowywać pozory sprawiedliwości, bo wiadomo, że dwóch różnych osób nie da się traktować dokładnie tak samo.

Atłasowa - 2012-07-09, 14:54

kenaz napisał/a:

Bo kobiety wolą truciznę?


No ale dlaczego? :-/

Kevin był też fajnym filmem. Chociaż jak ktoś planuje dzieci, to może działać odstraszająco. Nigdy nie wiesz, czy akurat Twoje dziecko nie urodzi się psychopatą. Tylko że nie widzę tam zaprzeczenia mojego zdania. Rozwiń się. :D tzn. wypowiedź rozwiń. ;)

Kamil - 2012-07-09, 14:56

Atłasowa napisał/a:
No ale dlaczego?

Bo nie umieją robić węzłów ;-)

Te z patentem żeglarskim pewnie wybrałyby linę. :mrgreen:

Atłasowa - 2012-07-09, 14:57

kenaz napisał/a:
Atłasowa napisał/a:
No ale dlaczego?

Bo nie umieją robić węzłów ;-)

Te z patentem żeglarskim pewnie wybrałyby linę. :mrgreen:


Coś w tym jest, choćbym chciała nie potrafiłabym się powiesić. :evil2:

Córka Lavransa - 2012-07-09, 15:03

kenaz napisał/a:
Bo nie umieją robić węzłów

:hehe:

To prawda. Poza tym pewnie chcą ładnie wyglądać i myślą, że po tabletkach po prostu łagodnie zasną, a po sznurku taka brzydka pręga się zrobi... Naiwne... :evil2:

Obieżyświat - 2012-07-09, 16:34

Cytat:
Jasne, powiedzcie to tym wszystkim, którzy byli w cieniu swojego rodzeństwa, bo sami nie sprawiali większych problemów... Każde dziecko zasługuje na tyle samo miłości. Trzeba chociaż starać się zachowywać pozory sprawiedliwości, bo wiadomo, że dwóch różnych osób nie da się traktować dokładnie tak samo.

Przeczytaj to zdanie jeszcze raz, ze zrozumieniem. Jest w nim napisane, że "złe" dziecko potrzebuje miłości tak samo dużej, jak "zło", które wyrządza, a nie że potrzebuje miłości większej niż jego rodzeństwo.

Cytat:
Kevin był też fajnym filmem. Chociaż jak ktoś planuje dzieci, to może działać odstraszająco. Nigdy nie wiesz, czy akurat Twoje dziecko nie urodzi się psychopatą. Tylko że nie widzę tam zaprzeczenia mojego zdania. Rozwiń się. :D tzn. wypowiedź rozwiń. ;)

Kevin miał siostrę, Celię. I wydaje mi się, że była przez rodziców traktowana na równi z nim. Jego matka tak bardzo nie przepadała za Kevinem i tak bardzo się go bała, że wolała spędzać czas z Celią. Przynajmniej tak było w książce, nie wiem, jak w filmie.

Cytat:
Bo nie umieją robić węzłów

Wypraszam sobie, ja umiem. Stryczek również.

Kamil - 2012-07-09, 17:36

Obieżyświat napisał/a:
Przeczytaj to zdanie jeszcze raz, ze zrozumieniem. Jest w nim napisane, że "złe" dziecko potrzebuje miłości tak samo dużej, jak "zło", które wyrządza, a nie że potrzebuje miłości większej niż jego rodzeństwo.

Ale to sie do tego sprowadza, bo te złe zaczyna absorbować w większym stopniu.

Obieżyświat - 2012-07-09, 18:09

Cytat:
Ale to sie do tego sprowadza, bo te złe zaczyna absorbować w większym stopniu.

Fakt, że więcej czasu poświęcamy jednemu dziecku niż drugiemu nie oznacza, że to drugie jest mniej kochane.

Radament - 2012-07-09, 18:13

Obieżyświat napisał/a:
Fakt, że więcej czasu poświęcamy jednemu dziecku niż drugiemu nie oznacza, że to drugie jest mniej kochane.

Ale może tak się przez to czuć.

Obieżyświat - 2012-07-09, 18:31

Cytat:
Ale może tak się przez to czuć.

Może, jeśli rodzice nieumiejętnie wychowują. W przeciwnym razie rodzinę posiadającą dziecko niepełnosprawne należałoby z góry okrzyknąć patologiczną i odbierać resztę dzieci, bo przecież mogłyby poczuć się "niekochane", ponieważ brat czy siostra wymaga więcej uwagi rodziców.

motylek727 - 2012-07-10, 11:05

Obejrzałam wczoraj "Szepty". Film ogólnie ok, ale zakończenie podobne jak w "Incepcji" - nie wiadomo, jak to w końcu jest - czy opcja A
Spoiler:
główna bohaterka umarła,
czy opcja B
Spoiler:
główna bohaterka przeżyła.

BiałyKruk - 2012-07-10, 17:56

Chyba poszukam tych Szeptów ;)

Jak już się wtrąciłem z tym Cosmopolis, to dodam coś od siebie.
Obejrzałem wczoraj Cosmopolis i dziś wciąż myślę o tym filmie. Rzeczywiście momentami flaki z olejem, jednak takie dośc wciągające. Aż żeby mieć czas na rozkminkę i ku zdrowotności wracałem z kina pieszo. Nie mogę pojąć czy on tą żonę to olewał, czy jednak chciałby być wobec niej w porządku, tylko ona mu nie dawała i to go frustrowało...

Saule - 2012-07-11, 08:16

Trafiłam niespodziewanie do kina na film:"Epoka lodowcowa 4: Wędrówka kontynentów". Można tutaj znaleźć wiele rzeczy. Są przekazywane jakieś wyższe wartości - miłość, rodzina, przyjaźń. Jest i o tolerancji, o rozmowach z dziećmi. Jest wreszcie i humor - porządnie się uśmiałam w niektórych momentach:). Ta część była niezwykle dynamiczna, pełna akcji - można powiedzieć, że było to prawdziwe kino przygodowe:). Nie zabrakło oczywiście Wiewióra, bez którego "Epoki..." nie można sobie wyobrazić. Końcówka z jego udziałem była naprawdę doobra:). Pojawiła się też babcia Sida - to dopiero nietuzinkowa osóbka;). Życie bywa czasem takie poważne, dlatego dobrze pójść tak do kina, całkiem się odprężyć i po prostu dobrze się bawić. Ja, w każdym bądź razie, bardzo przyjemnie spędziłam czas:)
Renata122 - 2012-07-11, 11:23

BiałyKruk napisał/a:
Chyba poszukam tych Szeptów ;)

Jak już się wtrąciłem z tym Cosmopolis, to dodam coś od siebie.
Obejrzałem wczoraj Cosmopolis i dziś wciąż myślę o tym filmie. Rzeczywiście momentami flaki z olejem, jednak takie dośc wciągające. Aż żeby mieć czas na rozkminkę i ku zdrowotności wracałem z kina pieszo. Nie mogę pojąć czy on tą żonę to olewał, czy jednak chciałby być wobec niej w porządku, tylko ona mu nie dawała i to go frustrowało...


To jest rzeczywiście zastanawiające. Mi się wydaję, że on jej nie kochał a traktował to małżeństwo bardzo umownie. Zresztą nic w tym dziwnego, przecież prawie się nie znali. I też uważam, że ona po części gardziła nim przez to jakim był człowiekiem. Ale czemu w takim razie ten ślub? Dobry film - bo więcej pytań niż odpowiedzi :)

Atłasowa - 2012-07-11, 13:37

Renata122 napisał/a:
[
To jest rzeczywiście zastanawiające. Mi się wydaję, że on jej nie kochał a traktował to małżeństwo bardzo umownie. Zresztą nic w tym dziwnego, przecież prawie się nie znali. I też uważam, że ona po części gardziła nim przez to jakim był człowiekiem. Ale czemu w takim razie ten ślub? Dobry film - bo więcej pytań niż odpowiedzi :)


A ja miałam wrażenie, że oni chcieli być normalnym małżeństwem, zwłaszcza Eric chciał, tylko nie wiedzieli jak. Mogli tylko udawać normalne relacje, ale nie potrafili ich stworzyć, to było poza ich światem.

BiałyKruk - 2012-07-11, 14:15

Atłasowa napisał/a:

A ja miałam wrażenie, że oni chcieli być normalnym małżeństwem, zwłaszcza Eric chciał, tylko nie wiedzieli jak. Mogli tylko udawać normalne relacje, ale nie potrafili ich stworzyć, to było poza ich światem.


Uważam jednak że to było małżeństwo z rozsądku, jemu zależało na jej pochodzeniu, nazwisku, ona ceniła sobie jego zdobytą fortunę. To był układ, z miłością miał niewiele wspólnego, bo oboje nie potrafili kochać, nie wiedzieli co to miłość.

Atłasowa - 2012-07-11, 14:29

BiałyKruk napisał/a:

Uważam jednak że to było małżeństwo z rozsądku, jemu zależało na jej pochodzeniu, nazwisku, ona ceniła sobie jego zdobytą fortunę. To był układ, z miłością miał niewiele wspólnego, bo oboje nie potrafili kochać, nie wiedzieli co to miłość.


Ale ja nawet nie mówię o miłości, tylko o takich normalnych stosunkach międzyludzkich, dzieleniu jakiś wspólnych interesów, spraw. Można się nie kochać, ale w takiej wspólnocie zwykle są jakieś relacje, trzeba ze sobą rozmawiać. Oni nie musieli, nawet nie wiedzieli o czym.

P.S. Małżeństwo z miłości to nowomodny wynalazek. I raczej zachodni, w wielu krajach świata ciągle stanowi rzadkość. Kiedyś to z rozsądku było normą. Miłość a i owszem się zdarzała, ale nie zawsze mogła skończyć się małżeństwem, np. przez różne pochodzenie społeczne zakochanych. A jednak były wspólne dzieci, interesy, gospodarstwo domowe.

Kamil - 2012-07-13, 12:31

http://www.youtube.com/wa...&v=yyywumlnhdw#!

fajnie sie zapowiada :)

Atłasowa - 2012-07-13, 13:11

kenaz napisał/a:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=yyywumlnhdw#!

fajnie sie zapowiada :)


Wygląda inaczej niż poprzednio, jestem w stanie się przekonać. Choć poprzednich wersji Czarnoksiężnika nie lubiłam, a Dorotka działała mi na nerwy.

Widziałam, że zekranizowali "Rzecz o mych smutnych dziwkach". Ciekawe. Jeszcze nie widziałam dobrej ekranizacji Marqueza.

motylek727 - 2012-07-19, 21:34

Obejrzałam dzisiaj "Nietykalnych" http://www.filmweb.pl/film/Nietykalni-2011-583390

Zastanawiam się, jakim cudem nie widziałam tak fantastycznego filmu wcześniej? Jeśli ktoś z Was nie widział to serdecznie polecam :)

Radament - 2012-07-19, 21:52

motylek727 napisał/a:
Zastanawiam się, jakim cudem nie widziałam tak fantastycznego filmu wcześniej?

Popieram! Strasznie mi się spodobał! A szczerze mówiąc nie miałam za wielka ochotę na oglądanie tego filmu, dopiero mój Luby podsunął mi go pod nos.
Spodobało mi się zdjęcie na samym końcu i dodanie, że jest to film oparty na faktach. Dobrze, że gdzieś są tacy ludzie ^^

Nieznany - 2012-07-20, 08:01

To prawda, świetny film, a że fabuła oparta na faktach, to tym bardziej fascynujący. :)
Córka Lavransa - 2012-07-20, 08:22

Oparty, dodajmy, bardzo luźno, czego dowodem jest książka. :)
Dobrze, więc, parafrazując pełne optymizmu słowa Radi, że tworzy się wrażenie, że gdzieś na świecie są tacy ludzie. :)

Kamil - 2012-07-20, 10:19

Mi też bardzo sie podobało, nie spodziewałem się ze względu na tematyke.
Było już w tym roku (w sensie obejrzałem w tym roku) sporo filmów które bardzo mi się podobały, ale ten i Hugo zrobiły na mnie największe wrażenie. No i Drive. (tak zerkam na liste, bo zapisuje filmy, które widziałem, tak jak książki, a w ciągu roku nie jest ich wiele więcej więc zapisywanie nie stanowi problemu :) ).

BiałyKruk - 2012-07-20, 11:07

Fantastyczny film, przy okazji dawno na żadnym się tak nie uśmiałem (zwłaszcza scena golenia była zabójcza :-p ). Świetnie zagrane główne role i relacje między nimi, byłem zachwycony wychodząc z kina, chętnie go jeszcze kiedyś znowu obejrzę. Ci co nie widzieli niech żałują i szybko nadrabiają tą zaległość, naprawdę warto ;-)
Julietta - 2012-07-20, 11:16

i ja podpiszę się pod zachwytami :) (choć byłam sceptyczna idąc do kina :roll: )
Jestem ciekawa czy nowe komedia from France "Faceci od kuchni" będze równie udana. Temat co prawda bardziej banalny, ale liczy sie realizacja...

Molencius - 2012-07-24, 11:51

Julietta my już byliśmy
Fajnie oglądać fransuzów i jedzenie- oni się tym naprawdę jarają:) Warstwa komediowa- wporządku a taka kulinarno- kulturowa- bardzo dobrze.

BiałyKruk - 2012-07-24, 12:19

W takim razie chętnie się jutro wybiorę na Facetów od kuchni, zwłaszcza że można kupić 2 bilety w cenie jednego ;-)
Żabka - 2012-07-26, 10:45

Nie wiem czy ktoś się wybiera na "Prometeusza" albo może już był, ale dla mnie to było wielkie rozczarowanie...
Miał nawiązywać do "Obcego 8 pasażer Nostromo"... Miał wyjaśnić pochodzenie aliena i poniekąd udzielił tej informacji jednak to wszystko było takie pogmatwane i takie strasznie brzydkie... Dodatkowym minusem jest 3D... Nie ma sensu płacić dodatkową kasę za coś co filmem 3D nie jest i raczej nie potrzeba, żeby był... Film pozostawia nie z ciekawością co będzie w kolejnej części (bo na pewno będzie), ale z setkami pytań, na które nie znajdziemy odpowiedzi... I jeszcze postać głównej bohaterki... Taka sierota wg. mnie... :roll:

Kamil - 2012-07-27, 22:12

Żabka napisał/a:
ale z setkami pytań, na które nie znajdziemy odpowiedzi...

ale ten film miał przecież DAĆ odpowiedzi... :-(
eh złe rzeczy słyszę o tym filmie. no nic, i tak sprawdzę. U mnie będzie w 2D, choć to dobre.
Żabka napisał/a:
Miał wyjaśnić pochodzenie aliena

no to raczej były spekulacje, chociaż no liczyłem na wyjąsnienie skąd do diabła znalazły się jaja xenomorpha na statku space jockeya i co się właściwie tam stało..

Radament - 2012-07-27, 22:24

kenaz napisał/a:
eh złe rzeczy słyszę o tym filmie. no nic, i tak sprawdzę. U mnie będzie w 2D, choć to dobre.

Ale trailer wyglądał ładnie :D

Ravena - 2012-07-28, 07:02

Radament napisał/a:
Ale trailer wyglądał ładnie

Większość trailerów tak wygląda. A potem okazuje się, że wszystko co najlepsze w filmie pokazali w zwiastunie ^^

Kamil - 2012-07-29, 15:57

Ravena napisał/a:
Większość trailerów tak wygląda. A potem okazuje się, że wszystko co najlepsze w filmie pokazali w zwiastunie ^^

Smutna prawda.
A Prometeusz, tak sobie myślę, jakby okazał się całkiem w stylu Obcego to zaraz byłoby pełno pretensji że "odcina kupony" robi "dla kasy", że "nie ma pomysłów", czyli standardowa głupia gadka niewiadomo po co. W ogóle strasznie mnie irytują takie zdania. Chyba jeszcze bardziej nie lubię ględzenia typu "ale komercha".

Żabka - 2012-07-30, 07:37

kenaz napisał/a:
Chyba jeszcze bardziej nie lubię ględzenia typu "ale komercha".


Tak jest to przykre... Ale powiem Ci, że dla mnie gorsze jest gadanie w stylu " Nie rozumiem tego filmu, mam za dużo pytań, więc na pewno to arcydzieło"
Dla mnie film albo jest logiczny i składny albo nie... A ten niestety nie dorównuje Obcemu w żadnej kwestii, nawet samej opowieści :-|

Kamil - 2012-07-30, 10:43

Żabka napisał/a:
Tak jest to przykre... Ale powiem Ci, że dla mnie gorsze jest gadanie w stylu " Nie rozumiem tego filmu, mam za dużo pytań, więc na pewno to arcydzieło"
Dla mnie film albo jest logiczny i składny albo nie...

Zgodze sie ale nie do końca, bywa że film nie jest logiczny i składny, bo ma jakby inny cel. Np. dostarczyć jakiś wrażeń estetycznych i nieskrępowanej logiką rozrywki. Np. taki Sucker Punch, ile ja miałem radochy oglądając te smoki, tych steampunkowych nazistów rozwalanych przez kilka lasek :mrgreen:

Atłasowa - 2012-07-30, 12:16

Wróciłam do zachodniej cywilizacji i zaczynam nadrabiać braki w kinie. :mrgreen: Na razie nadrobiłam Batmana nowego, naprawdę niezły, chociaż pewne rzeczy mnie bawiły.
Spoiler:
Rewolucja w Gotham na miarę rewolucji październikowej, albo to że nikt nie mógł wyjść z tej studni.


Czy "Faceci od kuchni" to jeszcze lecą? Chętnie bym sobie obejrzała. I jeszcze Step up, bo tam zawsze tak ładnie tańczą. :oops:

Co do Prometeusza to zacytuję Wam opinię męża: pochodzenie Aliena wyjaśnia, ale film mógłby być lepszy.

Julietta - 2012-07-30, 15:24

Wszyscy mają jakieś smęty do Prometeusza jak słyszę ;) ja się nie wybieram, bo i obecego fanką nie jestem, ale za to juz Batman... :lol:

Atlasowa, facetów jeszcze grają, nawet dobrze w box officie wypadają, widziałam,że na 7.miejscu.
Step up... hm, też poczułam wakacyjn klimat, jak zobaczyłam,ze to się dziej w Miami i to jeszce z "mobami" to... poszłam do kina i było super :mag:
Oczywiscie przymykajac oko na dialogi :roll: Widowisko pierwsza klasa, mój men chce soundtrack do auta.
Aha, i efekt 3 d bardzo ładnie zrobiny, lepiej niz w Carterze, który był chwilami nieostry.

Atłasowa - 2012-07-31, 15:15

Julietta napisał/a:

Atlasowa, facetów jeszcze grają, nawet dobrze w box officie wypadają, widziałam,że na 7.miejscu.


O to się wybiorę, może teraz będzie po Nietykalnych więcej francuskich filmów u nas w kinach? Trzeba im przyznać, że mają wyjątkową atmosferę.

I tak, taniec w 3D może być fajny. :mrgreen:

Kamil - 2012-07-31, 18:52

wiecie co, czesto zwiastuny sprawiaja mi wiecej frajdy niż sam film :lol:
nowy Bond, czuje sie zachęcony, ale nie na kino a na domowe oglądanie.
http://www.youtube.com/wa...d&v=vgr2syY_OU4
muzyka na koniec taka sobie, mógłby być wyraźniejszy temat przewodni, bondowy tradycyjny.

a w środę idę na Prometeusza :)
potem Batman i pewnie znowu długo nic.

Ravena - 2012-08-01, 10:35

A ja teraz czekam na "Meridę"! :D

http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu
http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu

Julietta - 2012-08-01, 11:41

ja Meridę raczej odpuszczę...

Ale na Batmana chcę iść dziś.
Co z Bondem jeszcze zobaczymy 8-)

Atłasowa - 2012-08-01, 15:05

kenaz napisał/a:
wiecie co, czesto zwiastuny sprawiaja mi wiecej frajdy niż sam film :lol:
nowy Bond, czuje sie zachęcony, ale nie na kino a na domowe oglądanie.
http://www.youtube.com/wa...d&v=vgr2syY_OU4
muzyka na koniec taka sobie, mógłby być wyraźniejszy temat przewodni, bondowy tradycyjny.


Jak możesz w ogóle!? Bonda tylko w kinie! Nie kochasz go naprawdę. :lol:

Renata122 - 2012-08-02, 13:49

Nowy Bond w kinach? i znowu nie jestem na bieżąco... Muszę chyba zacząć nadrabiać nowości kulturowe bo ostatnio jakoś tyle dobrych rzeczy mnie omija. Kiedy premiera? :)
Julietta - 2012-08-02, 13:51

tak bardzo nie jesteś, bo dopiero pod koniec października, luzik ;)
Paleolog - 2012-08-02, 19:04

Byłem na nowym Batmanie - do 'Nocnego Rycerza' się nie umywa. Może i w kategorii rozrywka jakoś obleci, ale i tak - generalnie chała ;-)

P.S. Moja ocena jest niepełna, ponieważ jakiś kwadrans udało mi się przespać. To drugi raz w życiu, kiedy zasnąłem w kinie - nie żeby od razu było aż tak tragicznie (byłem zmęczony), ale w każdym razie film nie pomógł w czuwaniu :)

Raziel - 2012-08-02, 22:19

Trochę mnie teraz przestraszyłeś, bo jutro się wybieram... No nic, żeby za wysoko poprzeczki nie podnieść to dwójki teraz nie oglądam, za wczoraj (właściwie dzisiaj) jedynkę oglądałem, momentami ciut nielogiczne, ale sympatyczne, z dwie klasy niżej jednak niż Jok...Mroczny Rycerz.
Kamil - 2012-08-02, 22:41

Raziel napisał/a:
Trochę mnie teraz przestraszyłeś, bo jutro się wybieram...

Nie bój się, będzie dobrze :) Recenzje są skrajne, a jak skrajne to zwykle wystarczy odrobina dobrej woli żeby się dobrze bawić i dostrzeć zalety. Gorzej z filmami ocenianymi średnio (niczym nie zachwycają, niczym nie rażą, szybko się je zapomina) i tymi jednomyślnie złymi.

Chociaż widze że poprzednie części oceniamy odwrotnie. Dla mnie Begins był lepszy, a więcej nielogiczności było w Dark Knight, no i nie za bardzo podobało mi się wprowadzenie Two Faces. Joker - klasa, ale oprócz Jokera było po prostu dobrze.

Julietta - 2012-08-03, 08:10

A ka się trochę gubię... nie jestem taką fanką, żeby spamietac co było, w której części, ale przyznać trzena, że Bane nie umywa się do Jokera :-/
Żabka - 2012-08-03, 08:18

Szkoda, że w najnowszej części z cyklu Bourne nie występuje Matt Damon, ale i tak na razie mi się podoba zwiastun... Ciekawe czy jest tak dobry jak film?

http://www.youtube.com/watch?v=6f8YtjoA-9Q

Julietta - 2012-08-03, 08:24

no ciekawe ;) Ale czytałam, ze jest szansa, ze pojawi się w kolejenej części. A swoja drogą seria o Bournie ma teraz wyjść w kolekcji z okazji 100 lecia universal pictures :lol:
Atłasowa - 2012-08-03, 08:29

Żabka napisał/a:
Szkoda, że w najnowszej części z cyklu Bourne nie występuje Matt Damon, ale i tak na razie mi się podoba zwiastun... Ciekawe czy jest tak dobry jak film?

http://www.youtube.com/watch?v=6f8YtjoA-9Q


Bourne bez Bourne'a. Mam wrażenie, że to lekkie nadużycie. Chociaż film może być fajny i lubię tego aktora, ma o wiele przyjaźniejszą twarz, niż Matt Damon. ;)

Raziel - 2012-08-03, 22:05

Bane nie jest zły, na pewno kasuje bezbarwnego Ghula z pierwszej części i zmarnowanego Scarecrowa. Szkoda, że dużo nielogiczności się tutaj złapało
Spoiler:
Bane nikt - Nikt nie wejdzie do miasta, bo wybuchnie HIHI Batman jednak wchodzi :D Bruce Wayne po 8 latach kalectwa odkrywa coś takiego jak stabilizator stawów, po czym po takim zastoju rusza się z gracją młodzieńca :lol: Kilka godzin po nastawieniu dysku na oko śmiga pompki i wspina się, a po ucieczce z jakiegoś egzotycznego więzienia "z buta" dociera do Gotham itp.

Niemniej bardzo dobry film.

Atłasowa - 2012-08-06, 08:52

A propos nielogiczności: 50+ PRAWD OBJAWIONYCH PRZEZ MROCZNY RYCERZ POWSTAJE
Kamil - 2012-08-06, 10:16

Cytat:
A propos nielogiczności: 50+ PRAWD OBJAWIONYCH PRZEZ MROCZNY RYCERZ POWSTAJE

Ten cykl artykułów na tej stronie jest po prostu głupi, ale zabawny :) czytałem w przypadku paru innych filmów.

Atłasowa - 2012-08-06, 11:09

kenaz napisał/a:
Cytat:
A propos nielogiczności: 50+ PRAWD OBJAWIONYCH PRZEZ MROCZNY RYCERZ POWSTAJE

Ten cykl artykułów na tej stronie jest po prostu głupi, ale zabawny :) czytałem w przypadku paru innych filmów.


Oj tam głupi, ale ile radości. :mrgreen:

Raziel - 2012-08-06, 11:20

Najgorsze, że sama prawda, a pewnie i tak coś pominęli ;-) To aż dziwne, bo przy każdej okazji podkreślam nielogiczności, a film naprawdę mi się podobał.
Atłasowa - 2012-08-06, 11:23

Większość bajek, które oglądałam w dzieciństwie, była nielogiczna. Ale niczego im to nie odbiera.
Kamil - 2012-08-06, 21:59

Po prostu nie trzeba za dużo myśleć. To nie są filmy do myślenia. Ma być ciekawie i efektownie. I przesadnie nie walic głupotami po oczach :) - (ostatni punkt nie dotyczy ekranizacji komiksów :mrgreen: )

U mnie w środę Prometeusz jak sie uda, a za tydzień Batman :D

Atłasowa - 2012-08-13, 13:13

Co tak cicho? Trochę życia! ;)

Wczoraj byłam na fajnym filmie, szczerze polecam. "Yuma" niesamowicie klimatyczny, fajne dresy z trzema paskami, muzyka z lat 90, a do tego stosunek Polaków do Niemców w krzywym zwierciadle. Trochę akcji, czasem śmiesznie, czasem poważnie. (Tak dla wyjaśnienia film opowiada o nastolatkach, którzy w ramach sprawiedliwości dziejowej zajęli się obrabianiem niemieckich sklepów.) Z resztą gęby mówią same za siebie:


A wracając do tematu niezbyt mądrych filmów, które sprawiają radość. :mrgreen: Co powiecie na "Niezniszczalnych 2"?
:mag:

Raziel - 2012-08-13, 13:35

Atłasowa napisał/a:

Obrazek


Ten w różowym dresie wygląda jak Mamed Khalidow :mrgreen:
Trailer w kinie mnie średnio zachęcił, raczej się nie wybiorę, choć jeśli nie zużyli wszystkich sympatycznych scen na potrzeby zwiastunu, co jest bardzo możliwe, to może być nienajgorszy film.
A "Niezniszczalni 2" to doskonały przykład obiektywnie złego filmu, który mi się spodoba, jak swego czasu Conany książkowe Martinusowi :mrgreen: Na pierwszej części byłem w kinie, tak żenujące i tandetne, że aż bardzo przyjemne.

Kamil - 2012-08-13, 19:06

Atłasowa napisał/a:
Co powiecie na "Niezniszczalnych 2"?

Umre jak nie zobaczę :mrgreen:

Raziel napisał/a:
obiektywnie złego filmu

Złego? to tak jakby powiedzieć "pastisz jest zły!".

Raziel - 2012-08-13, 20:51

kenaz napisał/a:

Raziel napisał/a:
obiektywnie złego filmu

Złego? to tak jakby powiedzieć "pastisz jest zły!".


No właśnie specjalnie złego, źle to wyraziłem.

migotka - 2012-08-15, 15:10

Atłasowa napisał/a:
Wczoraj byłam na fajnym filmie, szczerze polecam. "Yuma"


Też polecam, film bardzo fajny. Podobała mi się główna rola Jakuba Gierszała -Zyga . Zupełnie inna niż w Sali samobójców, czym jeszcze bardziej zapunktował u mnie ten aktor.

Molencius - 2012-08-16, 15:19

To widzę, że więcej ludzi ma taki pogląd na niezniszczalnych:). Może to jest czas, żeby wprost powiedzieć, że nie każdy film musi być filozoficzną debatą, która i tak nic nie zmienia.:)
motylek727 - 2012-08-16, 16:07

Ja w końcu obejrzałam Battlefield: Bitwa o Ziemię i powiem szczerze, że się nieźle wynudziłam. Nie wiem, po co tam wrzucili taki długaśny początek, a jak zaczęło się coś dziać to film dobiegł końca.
Córka Lavransa - 2012-08-16, 20:16

A ja wreszcie zaliczyłam "Igrzyska śmierci". Udana ekranizacja, uważam. :)
Kamil - 2012-08-16, 22:41

Córka Lavransa napisał/a:
Udana ekranizacja, uważam.

Nie najgorsza, ale niesamowicie denerwowało mnie:
- kadry - strasznie bliskie, "ciasne" i rozchybotane. Lubię ujęcia "z ręki" ale bez przesady. Operator ma chyba parkinsona. W kinie bym nie wytrzymał, na telewizorze dało radę, zresztą od dłuższego czasu dużo bardziej cenie statyczne zdjęcia ("Drive", Woody Allen...)
- muzyka i wyciszony dźwięk w niektórych fragmentach (co to miało być?)

Poza tym prezydent Snow taki stary? myślałem że młody. Ale to pewnie ja się tu mylę :) i ten Róg (czy jak to się nazywało).. Ogólnie to się wynudziłem. Pewnie by mi sie podobał gdybym nie znał treści.

Córka Lavransa - 2012-08-16, 22:54

kenaz napisał/a:
- kadry - strasznie bliskie, "ciasne" i rozchybotane

Tak, mnie się też odezwała choroba lokomocyjna. Plus moja wersja, nie całkiem... no :oops: miała takie dwie dziwne retrospekcje, jakby ktoś musiał uzupełnić film i wrzucił drugi raz tę samą scenę. Myślałam, że tylko moja, ale widzę w necie, że ludzie też zwracali na to uwagę. U ciebie też tak było?
Poza tym miałam wrażenie, że dużo więcej nakręcili, niż zmontowali i ten montaż był czasami mocno toporny.

kenaz napisał/a:
- muzyka i wyciszony dźwięk w niektórych fragmentach

Ja bym nie zwróciła uwagi, mój mąż, który siedział obok, i podglądał, coś tam mówił w tym temacie, że wrzucali tę muzykę na oślep. :)

kenaz napisał/a:
Poza tym prezydent Snow taki stary?

Nawet nie to, że stary, stary mógł być, ale jakoś mi Sutherland nie pasuje do "oczu węża"...

Dla mnie ten gest rewolucyjny był tak dość mało wyeksponowany... i nie pamiętam, czy Rue w książce była czarnoskóra?

Atłasowa - 2012-08-17, 08:37

Córka Lavransa napisał/a:

Dla mnie ten gest rewolucyjny był tak dość mało wyeksponowany... i nie pamiętam, czy Rue w książce była czarnoskóra?


Czarnoskóra chyba nie, ale wyobrażałam sobie ją i Tresha jako śniadych i ciemnowłosych, więc coś o tym w książce musiało być.

Mnie się cała ekranizacja podobała, ale na przykład zmiechy mi się nie podobały, liczyłam na jakieś bestie, efekt eksperymentów genetycznych, a wyszyły przerośnięte psy. :P

Kamil - 2012-08-17, 10:00

Córka Lavransa napisał/a:
miała takie dwie dziwne retrospekcje, jakby ktoś musiał uzupełnić film i wrzucił drugi raz tę samą scenę. Myślałam, że tylko moja, ale widzę w necie, że ludzie też zwracali na to uwagę. U ciebie też tak było?

Tak, i nie wiem po co to było... miałem jakość full hd. W kinie pewnie było ok.. dziwna sprawa, pierwszy raz sie spotkałem z czymś takim.
Córka Lavransa napisał/a:
montaż był czasami mocno toporny.

Też miałem takie odczucia...

Córka Lavransa napisał/a:
Rue w książce była czarnoskóra?

Niepamiętam już.. ale akurat Rue w filmie mi się podobała.

Skąd druga osoba z dystryktu Rue wiedziała o zachowaniu Katnis i dlaczego ją uratowała? Przecież uczestnicy nie mogli śledzić transmisji w żaden sposób... Widział? W książce chyba wyjaśnili a w filmie nie.

Atłasowa - 2012-08-17, 10:57

kenaz napisał/a:

Skąd druga osoba z dystryktu Rue wiedziała o zachowaniu Katnis i dlaczego ją uratowała? Przecież uczestnicy nie mogli śledzić transmisji w żaden sposób... Widział? W książce chyba wyjaśnili a w filmie nie.


Było wyjaśnione, ta laska od rzucania nożami powiedziała do Katniss coś w stylu "zrobimy z tobą to co z twoją małą przyjaciółką Rue" i on to słyszał.

Kamil - 2012-08-17, 14:38

Cytat:
Było wyjaśnione, ta laska od rzucania nożami powiedziała do Katniss coś w stylu "zrobimy z tobą to co z twoją małą przyjaciółką Rue" i on to słyszał.

a racjaaaaa. dzięki:)

Ogólnie książka mi się podobała i właściwie nie miałem się do czego przyczepić, film - niezbyt. Tragedii nie ma, ale nie nazwałbym tego udaną ekranizacją.
Drugi tom już mi się niezbyt podobał - wkurzająca Katnis, ci jej kochasie jeszcze bardziej irytujący. Ale muszę przyznać że przeczytałem do końca z zainteresowaniem. Po trzeci tom do dziś nie sięgnąłem, kiedyś nadrobię. Autorka pewnie funduje na początek sporo wyjaśnień i przypomnień także odstęp można zrobić.

motylek727 - 2012-08-17, 17:38

Obejrzałam 21 Jump Street tak zupełnie z ciekawości i nie podobał mi się ten film. Taki mocno naciągany. Może wybiorę się za to na "Meridę Waleczną" do kina :)
Córka Lavransa - 2012-08-17, 19:37

Atłasowa napisał/a:
wyobrażałam sobie ją i Tresha jako śniadych i ciemnowłosych

Ja z kolei od początku wiedziałam, że Thresh jest czarnoskóry. Natomiast Rue gdzieś tam było powiedziane, że przypominała Katniss Prim, więc automatem jakoś założyłam jasnoskórą blondynkę. Co nie zmienia faktu, że w filmie mi się podobała.

:)

dżania - 2012-08-18, 13:04

Ostatnimi czasu powróciłam do korzeni i po raz kolejny oglądam "Piratów z Karaibów".
Córka Lavransa - 2012-08-18, 19:29

Atłasowa, miałaś rację co do trybutów z 11-tki, sprawdziłam w książce. :)

@edit:
Dziś z okazji pewnej okazji :mrgreen: wybraliśmy się z mężem do kina. Okazja wypada nam wyjątkowo nieszczęśliwie, zwykle w sierpniu nic zupełnie nie ma, nie inaczej teraz, same jakieś animacje i komedyjki.
W jednym z kin uchował się Prometeusz (a przy okazji, odkryłam kolejną zaletę 2D - naród wali drzwiami i oknami na 3D, a na zwykłym miłe pustki...). Obejrzałam.

Ja nie mogę, jaki to jest słaby film!
Wtórny - prawie każda minuta to kalka z innych filmów, nie ma absolutnie żadnego efektu zaskoczenia, efekty specjalne nie powaliły na kolana, akcja - lub jej brak - boli.
Nie ma napięcia, jakie towarzyszyło "Obcym", nie ma wyraźnych, zdecydowanych postaci, dlaczego ten android zawsze stoi po ciemnej stronie mocy...?
Theron wyglądała jak nie przymierzając facet (mój mąz do ostatnich scen obstawiał, że okaże się mężczyzną albo robotem), Rapace chyba coś robiła z twarzą, taka była nadmuchana.
Typowe idiotyzmy filmów amerykańskich - z czterech naukowców w wyprawie dwóch nie jest kompletnie zainteresowanych odkrywaniem czegokolwiek i wraca na statek, jeden rzuca okiem na obcą cywilizację i postanawia zalać się w trupa, a jeden (jedna) jest jednocześnie biologiem, chirurgiem, archeologiem i oczywiście super odpornym marines.

Spoiler:
Chciałabym wiedzieć, dlaczego absolutnie piękny do tej pory obcy wygląda jak wymęczona ośmiornica albo niedorobiony szczeniak, dlaczego nie ma jaj, tylko urny, dlaczego wszystko jest takie kolorowe, plastikowe i jasno świecące.
I dlaczego ostatni, który przeżył, poleciał za Shaw do kapsuły, skoro potem siedział nieżywy w fotelu.

Chciałabym wiedzieć, co sobie Scott myślał, firmując swoim nazwiskiem coś takiego...

Mnie ten film nie zostawił z żadnymi pytaniami poza tym powyżej.

Atłasowa - 2012-08-20, 09:02

Córka Lavransa napisał/a:
wymęczona ośmiornica


:hehe:

Byłam wczoraj na "Dziedzictwo Bourne'a". Ogólnie mi się podobał, główni bohaterowie mi się podobali i pomysł na fabułę (nie oglądałam żadnego filmu z serii o Bourne'ie, więc dla mnie to nowość), ale kurczę jakoś mi się dłużyło już pod koniec filmu. W sumie główny wątek nie był jakoś szczególnie skomplikowany, można było to zrobić sprawniej
Spoiler:
a nie ścigać się pół godziny. I jeszcze ten agent z programu beta, wyglądał jak laluś i był niezniszczalny jak terminator, zastrzelili go to wstał, normalnie zabili go i uciekł.
:lol:

Julietta - 2012-08-23, 12:59

Zupełnie nie rozumiem waszych zarzutów co do igrzysk, ale nie będę już mieszała - powiem tylko, ja byłam w kinie i parkinsona nie czułam :P 3 godzinki zleciały, jak 30 minut :P

Fenomenu B. nie ogarniam, więc sobie odpuszczam za to już cieszę na weekend, bo idziemy na Niezniszczalnych 2. :mrgreen:

Chyba ktoś kiedyś wspominał o Meridzie? Ja nie byłam, ale mała -lat 5 wczoraj była i zadowolona bardzo.

Raziel - 2012-08-25, 21:02

"Róża" - warty uwagi wstrząsający film, momentami wzruszający. Pokazuje Mazury po drugiej wojnie światowej, co jest dla mnie dużą zaletą, bo mam na ten temat małą wiedzą. Całość mocno mnie poruszyła, zmusiła do zastanowienia się nad człowiekiem. Polecam, aczkolwiek raczej widzom o mocnych nerwach ze względu na sceny gwałtów i przemocy.
Tifa Lockhart - 2012-08-26, 16:51

Na ''Różę'' właściwie poszłam z przypadku, ponieważ koleżanka miała darmowe bilety. Interesuje się historią, ale tą dawniejszą. Film wywarł na mnie bardzo duże wrażenie. Momentami był przerażający, szczególnie ta scena zbiorowego gwałtu. Bardzo smutny, ale też bardzo piękny. Po seansie wszyscy wychodzili w ciszy. Jak dla mnie reżyserowi udało się stworzyć lekko straszną a jednocześnie pełną nadziei (momentami) atmosferę. Kiedy uczucie się rozwija a krąży widmo komunistów. Tak, to był film, który na dosyć długo zapadnie mi w pamięć.
Paleolog - 2012-08-26, 21:26

"Róża" mocna. I ważna.

A ja byłem na "Zakochanych w Rzymie".
Biorąc pod uwagę, że to Allen pozostaje pewien niedosyt, przynajmniej jak dla mnie. Film lekki i w sumie przyjemny, ale - mimo celnych point, kilku fajnych pomysłów i świetnego Aleca Baldwina - jak na Allena jednak trochę płytki. Ogólna ocena co najwyżej średnia. Szkoda.

Kamil - 2012-08-26, 22:15

Paleolog napisał/a:
jak na Allena jednak trochę płytki.

A "Manhattan" taki głęboki? ;) (po prostu nie rozumiem dlaczego to właśnie ten film jest uwielbiany najbardziej, zaraz po Annie Hall).
"Zakochanych..." obejrzę w domu. Za to żałuję, że nie poszedłem na "O północy w Paryżu" do kina.. :(

Paleolog - 2012-08-27, 06:41

Przede wszystkim był spójny. "Zakochani..." bardziej przypomina mi zlepek średnio związanych ze sobą skeczy. W dużej mierze średnich.

Nie jestem żadnym wyznawcą Allena, ale facet potrafi kręcić dobre rzeczy, czego po prostu nie potwierdził swoim ostatnim filmem.

Julietta - 2012-08-27, 08:52

Co do Rózy się z Wami zgadzam. Wiedziałam, że to bedzie dobry film, ale nie taki, który chcę obejrzeć w kinie - zamocno to na mnie działa... Świetne role Dorocińskiego i Agaty Kuleszy.

Zakochanych mam ochotę obejrzeć, bo bardzo mi się podobały O pólnocy w Paryżu i Viki Cristina Barcelona, co do innych filmów Woodiego to różnie :roll:

Byłam oczywiście na Niezniszczalnych 2 i choć mogłoby być więcej żartów słownych, a mniej nawalanki, to super, lepszy od jedynki, bardziej dowcipny Chuck Norris komicznie uroczy, Schwarzenegger jak(o) skostniały terminator, a Stallone w zaskakująco dobrej formie!
Teksty: I'm back, I kto tu się jeszcze zjawi -Rambo? Albo, ze wszyscy powinniśmy stać w muzeum - rozwalają!

P.S. -Trochę szkoda, że Liama tak szybko uśmiercili :(

Atłasowa - 2012-08-27, 13:21

Też mi się bardzo "Róża" podobała, lubię filmy Smarzowskiego, jakoś tak dają do myślenia, człowiek po obejrzeniu staje się bogatszy. Choć chyba jednak moim ulubionym jest "Wesele".

Za to Woody'ego Allena po prostu nie trawię, jego filmy są co najwyżej wkurzające. Takie pseudointelektualne jak dla mnie.

A co do Niezniszczalnych 2 to byłam już a jakże :mrgreen: i jak porównać z jedynką to są po stokroć lepsi, właśnie dlatego, że śmieszniejsi. Taki pastisz kina akcji lat 90 im wyszedł. Panowie rzeczywiście podstarzali, ale i tak musieli mieć niezły ubaw kręcąc ten film. Ale już taki van Damme wcale nie wygląda i nie rusza się, jakby miał 52 lata. 8-)

Dobrze, ze Liam umarł szybko. Wyglądał jak dziewczynka na tle całej drużyny. Chinka była od niego 20 razy bardziej męska.

Julietta - 2012-08-27, 13:25

Eh, zero zrozumienia dla słodziaka :P
Od Van Damma wolę Willisa w podobnym wieku, ale z łóżka bym nie wyrzuciał :mg:

Vesper - 2012-08-28, 15:53

Jutro wybieram się do kina na niezniszczalnych 2 :mrgreen:
Atłasowa - 2012-08-28, 15:58

Idźcie, idźcie bo warto, to jak czysty wyciąg z rozrywki.

Wczoraj skorzystałam z kuponu na bilet do Multikina za 10 zł i obejrzałam wiekopomne dzieło "Abraham Lincoln: łowca wampirów". Powiem tyle: Wow! Nie sądziłam, że ktoś kiedyś popełni coś takiego. Jeśli ktoś się odważy, będzie miał okazję zapoznać się z alternatywną, wampiryczną historią wojny secesyjnej. :mrgreen:

Radament - 2012-08-28, 18:10

Cytat:
"Abraham Lincoln: łowca wampirów

A byłam na tym zaraz po premierze! i muszę przyznać strasznie mi się film spodobał. może jedynie moment walki na galopującym stadzie koni wydał mi się nie tyle przegięty, co brzydki, ale tak to film pierwsza klasa. Polecam chyba, że ktoś jest przewrażliwiony jeśli chodzi o realizm i trochę kicz.
Z pewnością zobaczę to po raz kolejny. A zaznaczę jeszcze, że może efekty nie są tak wspaniałe jak na Prometeuszu, ale dobrze ogląda się też w 3D.

Atłasowa - 2012-08-29, 08:20

3 D akurat nie podobało mi się za bardzo, chyba jestem za ślepa, źle widziałam. Niektóre sceny mi się rozmywały. Za rzut koniem należy się nagroda za dosięgnięcie granic absurdu. :D Co mnie się w tym filmie podobało to patos, tak kompletnie nie na miejscu, że pękałam ze śmiech "Ameryka jest krajem dla żywych ludzi". :mrgreen:
Julietta - 2012-08-29, 10:42

Omijam takie rzezy szerokim łukiem, ale wasze opinie dały mi do myślenia :lol:

Ja oglądałam teraz Wszystko gra" Woddy'ego Allena i mam mieszane uczucia. Bylo okey to morederstwa, potem dziwnie teatralnie - rozumiem nawiazanie do Dsotojewskiego, ale jakoś słabo mi to pasowało...

Radament - 2012-08-29, 10:57

Atłasowa napisał/a:
Niektóre sceny mi się rozmywały.

Hm, w sumie nie wiem dlaczego? U mnie wszystko było ładne i wyraźne i fajnie wyglądało gdy machał siekierą, a posoka kapiąca z niej zataczała piękne półkola x]

Atłasowa - 2012-08-29, 11:02

Radament napisał/a:
fajnie wyglądało gdy machał siekierą, a posoka kapiąca z niej zataczała piękne półkola x]


Kocham poetyckość Twoich wypowiedzi.

Vesper - 2012-08-29, 20:14

Radament napisał/a:
fajnie wyglądało gdy machał siekierą, a posoka kapiąca z niej zataczała piękne półkola x]

I pomyśleć, że nie miałam zamiaru oglądać tego filmu... Teraz będę musiała go zobaczyć.
Ja jak planowałam wybrałam się dzisiaj na "Niezniszczalnych 2" - uwielbiam takie filmy - w starym dobrym stylu. Dawno już nie wyszłam z kina w tak dobrym nastroju.

Atłasowa - 2012-08-30, 08:29

Vesper napisał/a:
Dawno już nie wyszłam z kina w tak dobrym nastroju.


To chyba ogólna reakcja społeczna na ten film, wszyscy z niego wychodzili z szerokim uśmiechem. :)

Kamil - 2012-09-06, 13:46

Dark Shadows

na kolana nie powala i raczej drugi raz nie obejrzę, ale bardzo miło spędziłem te prawie dwie godziny, w ogóle się nie dłużyło. Wizualnie jak zwykle u Burtona - super, choć niektórych może razić trochę sztuczności. Film oparty na dość tandetnej operze mydalnej, więc kiczowato trochę jest, ale też czuć że to efekt porządany i zwyczajnie cieszy :)

No i wielką frajde miałem patrząc na wściekłą (ta to zawsze paskudne babska gra czy co?) Evę Green (jaka ona ładna :D ) i na Chloe Moretz (ta mała) - czekam niecierpliwie na remake "Carrie" gdzie gra główną rolę.
Poza tym jak zwykle u Burtona: Helena Bonham Carter i Depp. Wiadomo, klasa.

Bella Heathcote ( http://1.fwcdn.pl/ph/33/33/483333/332982.1.jpg ) też sprawiła, że film oglądało się tak dobrze. Urocza z niej chudzina z wielkimi gałami.

Aha, nie wspomniałem o muzyce! Rewelacja. Poza "muzyką filmową" w trakcie napisów początkowych można było odpłynąć przy Nights in white satin , jak ja lubię ten utwór...

7 / 10 :)

Paleolog - 2012-09-06, 23:00

A ja przechodzę fazę fascynacji klasycznym (choć szeroko rozumianym) kinem akcji z lat 70ych/80ych, z tym charakterystycznym klimatem, gdzie, nastrój był ważniejszy niż widowiskowe pościgi i stosy trupów. Ze starymi komputerami, tamtą modą i generalnie z tamtym obrazem świata. Świata bez komórek i internetu. Kiedy osaczony bohater czerpał niezbędną do rozwikłania zagadki wiedzę przesiadując nocą w bibliotece, a nie z wszechwiedzącej sieci. I kiedy nie było płyt cd - były kasety.

Na razie odświeżyłem lub zobaczyłem po raz pierwszy:

"Sokół i koka" - film z mojego dzieciństwa. Nadal świetnie się ogląda, doskonały Penn, dobry Hutton, ale najlepsze w tym wszystkim i tak jest to, że ta historia wydarzyła się naprawdę. A może nawet w rzeczywistości była bardziej malownicza, zważywszy na incydent z rabowaniem banków, o czym film już nie opowiada... :) Mocne 8 na 10.

"Trzy dni Kondora" - Dla mnie jeden z najlepszych filmów 'szpiegowskich', jakie widziałem. I Redford. To w zasadzie wystarcza za komentarz. 8 na 10.

"Maratończyk" - niby klasyk, ale do mnie jakoś nie do końca przemawia. Kilka scen przesadzonych i niewiarygodnych. Co nie znaczy, że rzecz jest słaba - klimat czasów świetnie oddany, a do tego Dustin Hoffman zagrał studenta tak, że uwierzyłem: oto student. Chociaż przecież wiem, że Hoffman miał wtedy jakieś 40 lat. Pewnie gdyby zagrał drzewo, też bym uwierzył. Możliwości są dwie - albo on jest dobry, albo ja mam poważną wadę wzroku. Zresztą jedno drugiego nie wyklucza :) 7 na 10

"Wszyscy ludzie prezydenta" - Świetne! Kino gadane, a od emocji i tak jeżą się włosy na karku... 9 na 10.

"Bez złych intencji" - dla mnie najlepszy film z powyższych. Może dlatego, że tu najmocniej, a zarazem najwiarygodniej zarysowany jest wątek damsko-męski? Dużo emocji, dużo prawdy o życiu i on - Paul Newman - we własnej osobie i w świetnej formie. Do tego kapitalne zakończenie (kto powiedział, że w Hollywood zawsze są happy endy?) Zasłużona dycha.

Następny w kolejce czeka "Werdykt" - też z Newmanem.

Dobrze mi w tym świecie starszych (bo przecież nie aż tak znowu starych) filmów. I chyba nie chcę z niego wracać.
Jeszcze nie.

Kamil - 2012-09-08, 21:08

Paleolog, sobie zanotowałem pare tytułów, sprawdzi się :)


http://www.youtube.com/watch?v=MquUxWXEOLU&

muszę muszę obejrzeć!!
kolejna bajka Tima Burtona :D

Córka Lavransa - 2012-09-08, 21:17

Paleolog napisał/a:
Dobrze mi w tym świecie starszych (bo przecież nie aż tak znowu starych) filmów. I chyba nie chcę z niego wracać.

Doskonale to rozumiem, bo też mam w domu sporą kolekcję tego typu filmów. Ostatnio oglądałam "Igłę" http://www.filmweb.pl/film/Ig%C5%82a-1981-6336 i jestem pod wrażeniem.

Lekkie zniechęcenie mnie dopadło przy "Straw Dogs" i "Midnight cowboy" z Hoffmanem, ale mój mąż nie da mi pożegnać się z takim kinem na długo... :)

Atłasowa - 2012-09-10, 13:38

Dobra, a kto czeka na "Skyfall"? 8-)

007 James Bond SKYFALL oficjalny zwiastun PL !!!

Kamil - 2012-09-11, 09:19

Niezniszczalni 2, co za film :!: :mrgreen:

rozróba w pięknym stylu, sporo humoru, cała masa znanych twarzy. To wejście Chucka Norrisa ! :shock: Arni "I'm back!", kopniak z półobrotu Van Damma!, już od pierwszych sekund jak zobaczyłem taran z napisem "knock knock" wiedziałem, że to będzie znakomity film :D
Avengersi wymiękają przy tych twardzielach. :)

Jedna rzecz mi zgrzytała. Miejsce akcji to Albania, więc czemu ci Albańczycy nie mówią po albańsku tylko w jakimś słowiańskim języku? (jedna z bohaterek umiała sie z nimi porozumieć i stwierdziła że to mieszanka ukraińskiego i bułgarskiego, ???? ). Poza tym nie używają cyrylicy, ale co do szyldów w cyrylicy... to było jakieś miasteczko zbudowane przez ruskich więc ok, niech będzie..


Niestety wadą takich filmów jest to, że na widowni jest masa hołoty, smród piwa i nieustający szelest, na cichszych scenach (naszczęście nie było ich dużo) prawie zagłuszali głosy aktorów...

Atłasowa - 2012-09-11, 11:20

kenaz napisał/a:

Jedna rzecz mi zgrzytała. Miejsce akcji to Albania, więc czemu ci Albańczycy nie mówią po albańsku tylko w jakimś słowiańskim języku? (jedna z bohaterek umiała sie z nimi porozumieć i stwierdziła że to mieszanka ukraińskiego i bułgarskiego, ???? ). Poza tym nie używają cyrylicy, ale co do szyldów w cyrylicy... to było jakieś miasteczko zbudowane przez ruskich więc ok, niech będzie..


To tak jakby zapytać, czemu rosyjscy mafiozi w amerykańskich filmach mówią po polsku, albo czemu w takich "Wyznaniach gejszy", japońskie gejsze grają same Chinki. Jedyną chyba słuszną odpowiedzią jest to, że to amerykański film przystosowany do ich widowni. Tzn. takiej która nie wie, nie przeszkadza jej albo ma gdzieś. ;)

Filmu mi to nie umniejsza, nie oczekiwałam w nim realizmu. 8-)

Saule - 2012-09-11, 13:01

kenaz napisał/a:
Niezniszczalni 2, co za film :!: :mrgreen:
.........
Niestety wadą takich filmów jest to, że na widowni jest masa hołoty, smród piwa i nieustający szelest, na cichszych scenach (naszczęście nie było ich dużo) prawie zagłuszali głosy aktorów...


Rzeczywiście film jest świetny :) Humor, akcja, parę niezłych walk, odniesienia do starych filmów, dystans aktorów do samych siebie, do swoich ról. Krótko mówiąc, rewelacyjnie spędzony czas w kinie.
Na seansie, na którym ja byłam hołoty nie było. Jedyne co było słychać to rozbawienie właśnie takimi tekstami "knock knock". Ogólnie panowała atmosfera dobrej zabawy, czyli taka jaka powinna być na takim właśnie filmie:)

Kamil - 2012-09-11, 13:32

Atłasowa napisał/a:
Filmu mi to nie umniejsza, nie oczekiwałam w nim realizmu.

Też nie oczekiwałem, ale no.. mogli posłać akcję gdzieś po sąsiedzku, gdzie używa się języka słowiańskiego. Macedonia, Kosowo, Serbia, Bośnia, Bułgaria... Chociaż w sumie może to i do Albanii najbardziej pasują takie wioski :)

Pierwszą część słabo pamiętam, ale wiem, że nie zrobiła na mnie tak pozytywnego wrażenia (ale i tak dobrze sie oglądało). To trochę tak jakby dopiero przy drugiej części sie rozkręcili i dokładnie wiedzieli jaki film chcą zrobić. Właśnie taki z dystansem do siebie samych, miałem wrażenie, że żarty o Chucku Norrisie bawią aktora tak samo jak publiczność :)

Atłasowa - 2012-09-11, 13:37

kenaz napisał/a:
miałem wrażenie, że żarty o Chucku Norrisie bawią aktora tak samo jak publiczność :)


Niektórzy twierdzą, że już samo ich powstanie było szeroko zakrojona akcją promocyjną. Ale to tylko teoria spiskowa.

BiałyKruk - 2012-09-11, 21:42

Bawią mnie teorie spiskowe jeszce bardziej niż Chuck norris 8)

Są filmy, w których nie chodzi o realizm. Tak jak własnie Niezniszczalni, czy Batman, który powstał w koncu na bazie komiksu, nie kroniki historycznej, podobnie skyfall, o którym wspomniałaś, czyli Bond 23. Tym filmom brakuje realizmu, choć według mnie Craig trochę uśmiertelnił (w znaczeniu uczynił człowiekiem-śmierelnikiem) postać agenta. Nie zawsze ma dobry humor i czarujacy uśmiech na twarzy 8-)

Radament - 2012-09-12, 01:10

Cytat:
Są filmy, w których nie chodzi o realizm. (...) Batman


Oj tam, oj tam!

Atłasowa - 2012-09-12, 09:24

BiałyKruk napisał/a:
Bawią mnie teorie spiskowe jeszce bardziej niż Chuck norris 8)

Są filmy, w których nie chodzi o realizm. Tak jak własnie Niezniszczalni, czy Batman, który powstał w koncu na bazie komiksu, nie kroniki historycznej, podobnie skyfall, o którym wspomniałaś, czyli Bond 23. Tym filmom brakuje realizmu, choć według mnie Craig trochę uśmiertelnił (w znaczeniu uczynił człowiekiem-śmierelnikiem) postać agenta. Nie zawsze ma dobry humor i czarujacy uśmiech na twarzy 8-)


Gorzej, jemu psuje się fryzura. :shock:

Julietta - 2012-09-12, 12:51

A w kinie 5 D nawet czuć pot! :mag:

Proszę Was - pewnie, że czekam na nowego 007! Walić realizm! w Batmanie mi sie tylko Bane nie podobał ...

Atłasowa - 2012-09-12, 12:52

Julietta napisał/a:
A w kinie 5 D nawet czuć pot! :mag:


Może to któryś ze współoglądających. :p

Kamil - 2012-09-12, 17:49

BiałyKruk napisał/a:
Bawią mnie teorie spiskowe jeszce bardziej niż Chuck norris 8)

Tzn. mamy nigdy nie wątpić w jedyną słuszną wersję podaną przez źródła oficjalne? Bo te alternatywne są śmieszne? ;)

Na 007 też czekam. Casino Royale było fajne, Quentum wiem że przerwano mi oglądanie i nigdy nie wróciłem, nawet nie mam chęci, chyba było słabe.

Co do Bonda, najlepszy był Timothy Dalton i Roger Moore rzecz jasna. A i na Brosnana lubiłem patrzeć, tylko te Bondy z nim zrobiły się strasznie fantastyczne.. (o Moonraker z Moorem wolę nie pamiętać). Te z Daltonem były znakomite.

Nieznany - 2012-09-12, 18:58

Co do Daltona, to zgoda, ale sir Roger Moore? Zawsze będzie mi się kojarzył ze Świętym, nie z Bondem. :) Lubiłem pierwsze Bondy, z Seanem Connerym. No i ofkors nawet nie wymienię nazwiska pana George'a Lazenby. :P Ups, jednak wymieniłem. :lol:
Kamil - 2012-09-12, 19:08

Nie oglądałem Świętego, tzn.. trochę oglądałem, nie pamiętam mały byłem. Kojarzy mi sie tylko odcinek z potworem z Loch Ness (był taki w ogóle?), ale pamiętam go głównie z wysępu gościnnego w "Złotej rękawicy" :D
Julietta - 2012-09-13, 12:01

Nieznany napisał/a:
Co do Daltona, to zgoda, ale sir Roger Moore? Zawsze będzie mi się kojarzył ze Świętym, nie z Bondem. :) Lubiłem pierwsze Bondy, z Seanem Connerym. No i ofkors nawet nie wymienię nazwiska pana George'a Lazenby. :P Ups, jednak wymieniłem. :lol:

A widzisz :)
Ja wiem, że on jedyny był żonaty, ale nie oglądałam tego "odcinka". A Świętego to chyba moja babcia wałkowała, wiec wiem, ze był, ale nie widziałam go ogladając Bonda :P
Timothy był słaby... i już.

Nieznany - 2012-09-13, 12:50

"Święty", czyli Simon Templar, to taki trochę Arsene Lupin, albo raczej Robin Hood - okradał bogatych złodziei. ;) Serial (ekranizacja serii powieści z tym bohaterem autorstwa <sprawdza w wikipedii> Lesliego Charterisa) powstał w latach 60-tych a pierwszy film z Moorem jako Bondem powstał w połowie lat 70-tych, więc ówczesnym widzom Sir Roger był znany jako Simon Templar. :) I w sumie tak zostało do dziś, może obecnie już nie, ale dla mnie nadal pierwsze skojarzenie z tym panem, to właśnie "Święty", choć na własne oczy widziałem tylko kilka odcinków, gdzieś kiedyś powtarzanego serialu. A samego "Świętego" możecie kojarzyć jeszcze z filmu z Valem Kilmerem. Nooo i fani Samochodzika mogą go kojarzyć z "Pana Samochodzika i złotej rękawicy". :mrgreen:
Atłasowa - 2012-09-13, 12:54

Jako dziecko uwielbiałam oglądać "Świętego", leciał chyba na RTL7. :mrgreen: Ale to wcale nie przeszkadzało mi w odbierze Moore'a jako Bonda. Wręcz przeciwnie, od razu jego polubiłam najbardziej. Fakt, że w "Świętym" nieco bardziej żwawo wyglądał, tzn. był młodszy.
BiałyKruk - 2012-09-13, 12:58

Dalton i Lazenby to zdecydowanie najsłabsze ogniwa całej serii. A jakie według Was najmocniejsze? Poza kobietami Bonda, oczywiście ;-)
Atłasowa - 2012-09-13, 13:03

Dalton nie był zły. Grał dobrze. Tylko nie zapadał w pamięć.

Dużo mówimy o Bondach, a przecież ciekawe były choćby czarne charaktery. Ci dwaj byli genialni: Tee Hee Johnson Szczęki

Julietta - 2012-09-13, 13:30

Dobrze mówisz :lol:
Dalton grał dobrze, ale jak chyba pisałam - ta dziurka w jego brodzie niebondowska dla mnie na maxa!

Buźka vel Szczęki był komiczny :mrgreen: Teraz już nie ma takich zabawnych postaci. Ten z hakiem też był dobry.
A pamiętacie dziewczyną zalaną złotem?

Kamil - 2012-09-13, 14:06

BiałyKruk napisał/a:
Dalton i Lazenby to zdecydowanie najsłabsze ogniwa całej serii.

Dalton? przecież oba filmy w których wystąpił były świetne, poza tym znakomicie sie wpasował w tą rolę. Lazenbyego nigdy nie widziałem.

Julietta napisał/a:
ta dziurka w jego brodzie niebondowska dla mnie na maxa!

A niebieskie oczy i blond włosy bondowskie? ;)

Atłasowa - 2012-09-13, 14:12

kenaz napisał/a:

A niebieskie oczy i blond włosy bondowskie? ;)


Rasistowska dyskryminacja!

Julietta - 2012-09-13, 15:06

:hehe:

własnie!
Jak dla mnie bondowskie, a Sean Connery to szatynem był?

Kamil - 2012-09-13, 17:26

Julietta napisał/a:
- ta dziurka w jego brodzie niebondowska dla mnie na maxa!

Rasistowska dyskryminacja! :D

;)

Julietta napisał/a:
Sean Connery to szatynem był?

Nie jest nordyckim typem. Zresztą z Connerym jest tak, że tym starszy tym lepszy, dlatego w Bondach go za bardzo nie lubię, ale np. Osaczeni, Twierdza, Rycerz króla Artura, Indiana Jones - tu już jest ok :)

Julietta - 2012-09-14, 10:09

Też go wolę w wersji "old whisky" ;) Ale w Bondzie też był fajny. Słabo wyglądaj jako młodzik...
Alice4 - 2012-09-14, 11:20

Craig jest moim zdaniem najlepszym Bondem - męski i charakterystyczny. Brosnan też był dobry, ale jak mam porównywać do Craiga to ma za bardzo wygładzony look jak na agenta specjalnego z licencją na zabijanie.. Widzieliście już trailer do "Skyfalla"? Sam tytuł jest tajemniczy, trochę zajawka naprowadza o co może chodzić... Bond chyba przestanie być ulubieńcem M..?
Julietta - 2012-09-14, 14:05

M. pisze nekrolog Bonda, ale to ona ma zginąć.

Jeden z zagranicznych plakatów ma pod "Skyfall" >Operacion, czyli prawdopodobnie bedzie chodziło o nazwę misji - operacji :mag:

Paleolog - 2012-09-14, 23:00

Obejrzałem zaległy "Werdykt" z Newmanem. Pomijając główny wątek filmu (dramat sądowy) przejdę do ostatniej sceny (bo oczywiście obecny był też wątek damsko-męski, no i wiadomo: nie wszystko oględnie mówiąc ułożyło się różowo). Otóż. Ostatnia scena.
Ona dzwoni. Długo. On siedzi w swoim mieszkaniu obok brzęczącego aparatu. Równie długo. I nie odbiera.
Koniec filmu. Napisy, muzyka.

Mia-zga.
Dziś już nie kręci się w ten sposób. Filmów także ;)

Lean val Tirach - 2012-09-14, 23:31

Cytat:
Dobra, a kto czeka na "Skyfall"? 8-)

Już nie mogę się doczekać. Co prawda 007 Quantum of Solace
nie zrobiło na mnie wrażenia, ale trzeba przyznać, że filmy z Jamesem Bondem wreszcie są ciekawe.
Saule napisał/a:
Humor, akcja, parę niezłych walk, odniesienia do starych filmów, dystans aktorów do samych siebie, do swoich ról.

To może się skuszę... taka grupa aktorów po prostu mnie przeraziła - "o czym może być taki film"? :P

Córka Lavransa - 2012-09-15, 10:08

Paleolog napisał/a:
Dziś już nie kręci się w ten sposób. Filmów także ;)

Niestety widz nie ma już cierpliwości, która pozwala docenić takie sceny... :-/
Dobrze, że to film, a nie sztuka teatralna, i można oglądać wciąż i wciąż i wciąż... co jakiś czas. :)

Ja ostatnio obejrzałam ponownie "Chinatown"...

KwaśnaŚliwa - 2012-09-16, 20:08

To ja włożę kij w mrowisko i powiem, ze dla mnie Craig jest najlepszym Bondem. Nie wiem jak to ująć, ale po prostu jest najbardziej męski,
Vesper - 2012-09-25, 18:06

A ja właśnie wróciłam do Zabójczej Broni i od razu mam rogala na twarzy :D
Ravena - 2012-09-25, 18:30

Vesper napisał/a:
A ja właśnie wróciłam do Zabójczej Broni i od razu mam rogala na twarzy

Tak, duet Riggs & Murtaugh sprawdza się jako poprawiacz humoru. I to chyba w każdej z części :D

elfrun - 2012-09-27, 13:58

Moj syn ostatnio poplakal sie ze smiechu. Oznajmilam w domu, ze z powodu przejsciowych klopotow finansowych w domu kupujemy jedynie rzeczy absolutnie niezbedne. Po czym na jednym oddechu stwierdzilam ze trzeba koniecznie kupic norweskie wydanie "Averangers" na blue-rayu w metalowym pudle. Z jego ust padl komentarz: "Tak matko, Averangers to rzeczywiscie cos niezbednego jesli czlowiek musi ograniczyc sie do absolutnego minimum". lol :mrgreen:
Radament - 2012-09-27, 14:00

Ej wiem, że to w sumie niezbyt idealny temat, ale też chodzi o filmy. Czy ktoś mi może wytłumaczyć o co chodzi z tymi blue-ray? W sensie czym to się różni od zwykłych filmów na DVD i czy w ogóle warto?
elfrun - 2012-09-27, 14:13

Plyta blue ray ma wieksza pojemnosc od zwyklego DVD. Jest znacznie lepsza jakosc jesli chodzi o obraz i dzwiek (mnie szczegolnie zachwyca dzwiek w blue rayach). Ja przerzucilam sie na blue ray bo w Norwegii roznica w cenie pomiedzy zwyklym DVD a blue rayem jest minimalna. Poza tym najczesciej jest mnostwo fantastycznych dodatkow i wiele wersji jezykowych. Co jest bardzo przydatnych. Ja zazwyczaj ogladam film z polskimi lub norweskimi napisami, moje dzieci z norweskimi lub angielskimi, a kochanie z arabskimi i w ten sposob wszyscy sa szczesliwi. :)
Atłasowa - 2012-09-27, 14:38

Tak, tylko że różnicę na blue-ray widać, jak ma się dobry i duży telewizor (ewentualnie ekran), jak się oglądam na laptopku to nie ma różnicy.
Radament - 2012-09-27, 15:00

Czyli generalnie jak w najbliższym czasie moi rodzice nie planują zmieniać telewizora (ma duży ekran, ale to jeszcze ten z serii tych masywnych, a nie takich cieniutkich, więc zakładam że nie jest dobry w nowych standardach), ja także cieszę się z mojego komputerowego monitora, to lepiej mi kupować DVD. Dzięki ^^
Molencius - 2012-09-27, 15:47

To nie odbiegnę zbytnio od technicznych kwestii związanych z filmem bo jutro idziemy na film Dredd 3D i liczę na efekty tzn, że będzie ich dużo:)
Kamil - 2012-09-27, 16:23

Atłasowa napisał/a:
Tak, tylko że różnicę na blue-ray widać, jak ma się dobry i duży telewizor (ewentualnie ekran), jak się oglądam na laptopku to nie ma różnicy.

Wystarczy ekran 19 cali i już blu-ray wygląda lepiej od DVD.
Przy 22 calach różnica jest duża.
Na telewizorze 36 cali DVD wygląda źle w porównaniu do Blu-ray.
Na 42 calach DVD nie da się oglądać.

A tak technicznie: DVD to najczęściej rozdzielczość 720 x 576 a Blu-ray: 1920 x 1080. Poza tym na Blu-ray prawie zawsze jest ścieżka audio DTS albo i DTS-HD, a na DVD zwykle DD5.1 o niskim bitrate. Rzecz mająca znaczenie dla osób posiadających dobry sprzęt nagłaśniający. No i więcej ścieżek, więcej dodatków.
A z wad?
Wieczne problemy z odtwarzaniem na komputerze. Brak darmowych programów, mając np płatny WinDVD są problemy z zabezpieczeniami, trzeba instalować płatny AnyDVD HD (który od jakiegoś czasu raczej nie da się scrackować ;) ). Znaczy to stan na zeszły rok, nie wiem jak teraz bo dawno nic nie włączałem.

Radament napisał/a:
to lepiej mi kupować DVD.

Nie (bezwzględu na monitor), jeśli film jest tylko niewiele droższy i jeśli ma sie odtwarzacz blu-ray.

Radament - 2012-09-27, 17:17

kenaz napisał/a:
Nie (bezwzględu na monitor), jeśli film jest tylko niewiele droższy i jeśli ma sie odtwarzacz blu-ray.

Z tego co jakiś czas temu widziałam w Empiku te filmy nie są niewiele droższe o.O

Vesper - 2012-09-27, 18:21

Molencius napisał/a:
To nie odbiegnę zbytnio od technicznych kwestii związanych z filmem bo jutro idziemy na film Dredd 3D i liczę na efekty tzn, że będzie ich dużo:)


Napisz czy fajny bo się właśnie zastanawiałam czy by się nie wybrać. Trochę się obawiam, że w porównaniu z poprzednim wypadnie cienko...

Kamil - 2012-09-27, 20:38

Radament napisał/a:
Z tego co jakiś czas temu widziałam w Empiku te filmy nie są niewiele droższe o.O

No w Polsce chyba nie, na amazon widze że blu-ray czasami są tańsze od DVD :) Zresztą tam często nowości są tańsze, pre-ordery są tańsze i tak dalej.


Prometeusza dziś obejrzałem.
Oczekiwań nie spełnił, ale i tak nie rozumiem tej wielkiej krytyki...
Scenariusz że taki tragiczny? Dużo rzeczy zostało niewyjaśnionych, jedynym zgrzytem była
Spoiler:
ciąża Elizabeth, po co? czemu takie ryzyko podjęto? jakim cudem wstała po operacji?

poza tym całkiem ok.
Ładnie to wszystko wyglądało, wreszcie wiemy co to za cudaki te spacejockeye (można czuć się rozczarowanym :P ).
Spoiler:
Czemu jeden z nich na wstępie filmu zaaplikował sobie tą broń? I co z nim właściwie zrobiła?


Właściwie jedyną poważną wadą filmu jest brak klimatu pierwowzoru. Nie ma poczucia zagrożenia, nie jest strasznie, jest nijak ale za to jest ładnie i efektownie. A czy o efektowność chodzi? Nie dla mnie. Wolałbym oszczędne albo wręcz siermiężne efekty specjalne, ale żeby był ten nastrój grozy, poczucie zagrożenia i osaczenia.
Muzyka też za dobra nie jest, momentami - patetyczna. Też atmosfery fajnej nie budowała.

Pierwszy zwiastun (ten stylizowany na zwiastun pierwszego Obcego) był epicki. Ale chyba tylko dlatego, że stylizowany na Obcego właśnie.

Traktując film jako kolejne SF można sie tylko cieszyć, bo takich filmów prawie nie ma. Ostatni ciekawy jaki pamiętam to Star Trek z 2009 a to jednak inna bajka. Seriale (np. StarGate te nowsze sezony) w ogóle nie są godne uwagi.

A no i
Spoiler:
dziwnie mi ten xenomorph na koniec wyglądał.



Z tegorocznych filmów wolę np. Niezniszczalnych 2. Doskonale sie bawiłem, film był tym czym oczekiwałem że będzie :)
Prometeusz niestety bez zachwytów, ale nie mogę powiedzieć żebym się nudził lub żeby w ogóle mi się nie podobało. Dobry. Ale to tylko tyle. Do historii nie przejdzie (chyba że dostaniemy niesamowity sequel ;) - warto pamiętać że Obcy 2 był lepszy od Obcego 1).


Poza tym obejrzałem jeszcze niedawno trzecią część z Haroldem i Kumarem (takie durne amerykańskie komedie). Troche sie pośmiałem, ale gorsza od poprzednich. Strata czasu, chyba że nie ma co robić, wystąpi niemoc czytelnicza, chce sie wyłączyć mózg.

Żabka - 2012-09-28, 13:57

Dobrze Kenaz, że wspomniałeś, że film w sumie to taki tragiczny nie jest tylko nie ma klimatu... U mnie to spowodowało, że film wydał mi się nudny i byle jaki. W moim przypadku dodatkowym minusem było 3D... Jakaś porażka.
Niestety nie zrozumiałam w tym filmie wielu fragmentu, a już na pewno
Spoiler:
tego z ciążą. Po co ona miała być w tej ciąży i dlaczego ten android wspomniał jej o tym skoro miała go urodzić... Nie rozumiem

Julietta - 2012-09-28, 16:00

Wypada, że ja pójdę da Dredda... zobaczymy jak krew się leje ;)

Blu-ray jednak tak o 50% droższe mi sie wydaje...

A co do 3D to Skyfall ma być pierwszym Bondem w 3d - jestem ciekawa :lol: :lol:

Kamil - 2012-09-28, 17:19

Jeszcze słowo o Prometeuszu:
Obcy 4 był lepszy (mimo że to chyba najgorszy Obcy).
Jedyne 3D na jakie pójdę (zresztą 2D pewnie nie będzie) to Hobbit. Próbowałem już kilka razy sie przekonać do tego, ale nie mogę zwyczajnie. Okulary są straszne, nos boli niemiłosiernie, jest strasznie niewygodnie, efektów sie nie dostrzega po 10 min bo sie człowiek przyzwyczaja. Leciwy Władca Pierścieni jest efektowniejszy od filmów w 3D..

motylek727 - 2012-09-28, 19:32

kenaz napisał/a:
efektów sie nie dostrzega po 10 min bo sie człowiek przyzwyczaja


Z tym się trochę nie zgodzę, bo jak ja byłam na różnych filmach 3D to przez cały film jakiś ten efekt był. Oczywiście to zależało od filmu, bo na niektórych efekt był marny, ale to czy efekt 3D jest, czy nie ma, zależy też od tego, jak daleko siedzimy od ekranu. Głośno się o tym nie mówi, ale im dalej od ekranu się jest, tym słabszy efekt 3D. Oczywiście nie oznacza to, że trzeba siedzieć w 1 rzędzie, ale wystarczy np. w połowie sali.

Kamil - 2012-09-28, 20:41

motylek727 napisał/a:
ale wystarczy np. w połowie sali.

Zawsze tak siadam.
Nie chodzi mi o to że efektu nie ma. Po prostu on schodzi na dalszy plan. W pewnym momencie po prostu już tego nie widzę, myślę tylko o bolącym nosie. A efekty jak efekty - w 2D często lepsze i "prawdziwsze".

motylek727 - 2012-09-28, 20:57

To prawda, że te okulary są ciężkie niestety. Po Avatarze myślałam, że mi nos odpadnie :P
Raziel - 2012-09-29, 14:34

http://www.filmweb.pl/fil...ead-2012-645434

To bym sobie obejrzał.
Komentarze na filmwebie wybitne, myślą, że to poważny film :lol:

Atłasowa - 2012-10-01, 08:18

Raziel napisał/a:
http://www.filmweb.pl/film/Osombie%3A+The+Axis+of+Evil+Dead-2012-645434


hmmm interesujące... 8-) Ja byłam w weekend na "Dreddzie 3D" :mrgreen: Powiem wam, że dawno mnie żaden film tak pozytywnie nie zaskoczył. Zupełnie niepodobny do poprzedniej wersji ze Stallone'em. Taki zdecydowanie bardziej SF, choć sam sędzia momentami zabawny, taki hiperpoważny, kiedy wydaje wyroki. Sporo zainwestowali w efekty specjalne, naprawdę Mega City One i ten ogromniasty budynek, w którym toczyła się akcja robiły wrażenie. A jak to ładnie wyglądało, jak na ekranie zażywali slo-mo i leciały na mnie takie błyszczące kropelki w 3D. :P Polecam, zdecydowanie wolę w tę stronę, spodziewać się byle czego, a dostać fajny film. (A poszłam, bo mąż chciał.)

Paleolog - 2012-10-01, 09:05

Raziel napisał/a:
http://www.filmweb.pl/film/Osombie%3A+The+Axis+of+Evil+Dead-2012-645434

To bym sobie obejrzał.
Komentarze na filmwebie wybitne, myślą, że to poważny film :lol:


Hahahaha brzmi kapitalnie, ja też ustawiam się w kolejce do obejrzenia :mrgreen:

Z nowych rzeczy: byłem w kinie na "Tedzie" i "Jestem Bogiem".

Ten pierwszy film oceniam bardzo pozytywnie - czysta, przyjemna rozrywka. Choć gdyby nie to że bohaterem jest... pluszowy miś niektóre żarty pewnie uznałbym za słabe, a tak - jednak śmieszą. No i uwaga, smaczek, dla którego zdecydowanie warto to obejrzeć: w filmie pojawiają się liczne nawiązania do kultowego "Flasha Gordona", a i sam Flash też się pojawia - dla mnie to już wystarcza, żeby być całkowicie zadowolonym.
Spoiler:
Pozwolę sobie przytoczyć jedną scenę, w której Mark Wahlberg (a może pluszaty Ted, już nie pamiętam) mówi do Sama Jones, aktora, który w rzeczywistości grał Flasha Gordona: "(...)nauczyłeś nas wszystkiego, nauczyłeś nas czym jest dobro, a czym zło. I tego, że aktorstwo to bardzo szerokie pojęcie". No perła po prostu :)


Co do "Jestem Bogiem" - muzycznie całkiem nie mój klimat, więc obejrzałem bez dreszczy. Przyznaję jednak, że gdybym był słuchaczem takich rytmów to rzecz pewnie wbijałaby w fotel.

Ze staroci: "Rozmowa", "Żyć i umrzeć w Los Angeles", "Francuski łącznik" - klasyka, klimat, ale jednak żaden z tych filmów nie powalił na kolana.

Na kolana rzuciło mnie za to naszpikowane gwiazdami, telewizyjne "Empire Falls", a ściślej rola (ostatnia) Paula Newmana. Ja też chcę tak wyglądać w wieku 80 lat! I generalnie podchodzić tak do życia.
Spoiler:
Dialog ojca lekkoducha (Newman) z synem:
- Tato, wygrałeś 30 tysięcy dolarów?
- Tak.
- Ty? I ile ci zostało?
- Twój brat dał mi na autobus
:mrgreen:


I jeszcze "Dorwać gringo" z Gibsonem. Filmy tego typu zwykłem opisywać raczej rozwlekle: po prostu fajny :)

Lean val Tirach - 2012-10-01, 12:59

kenaz napisał/a:
Dużo rzeczy zostało niewyjaśnionych, jedynym zgrzytem była

To był zgrzyt, którego do tej pory nie rozumiem. Android wyraźnie miał zadanie do tego doprowadzić, a potem przepraszał i ogólnie żadnego sensu w tym nie było. W ogóle Firma pokazana w nieprzekonujący sposób. W "Obcych" ich działania miały cel, a tu takie zachcianki staruszka - swoją drogą to też dziwny wątek.
kenaz napisał/a:
co to za cudaki te spacejockeye

Ja to zrozumiałam tak, że on się poświęcił i zaaplikował sobie tę broń-substancję, żeby dzięki temu rozwinęło się życie na Ziemi. Cud, miód i orzeszki. :lol:

Czekam w sumie chyba tylko na Skyfall i Hobbita. W przyszłym roku będzie ciekawiej - tyle, że kino zostanie zdominowane przez ekranizacje komiksów - nie tylko Marvela, ale również DC.

Paleolog - 2012-10-01, 14:23

Przypomniało mi się coś jeszcze: próbowałem obejrzeć "Obywatela Milka", ale nie dałem rady. Nie jestem w stanie znieść widoku całujących się facetów - dla Seana Penna wytrzymałem jakieś 40 minut, ale później poległem. Nie mówię, że to zły film - po prostu nie moja bajka.
Atłasowa - 2012-10-01, 14:48

Paleolog napisał/a:
Przypomniało mi się coś jeszcze: próbowałem obejrzeć "Obywatela Milka", ale nie dałem rady. Nie jestem w stanie znieść widoku całujących się facetów - dla Seana Penna wytrzymałem jakieś 40 minut, ale później poległem. Nie mówię, że to zły film - po prostu nie moja bajka.


To był fajny film, a całować to oni się tam akurat za bardzo nie całowali z tego co pamiętam.

Julietta - 2012-10-02, 14:53

Raziel napisał/a:
http://www.filmweb.pl/film/Osombie%3A+The+Axis+of+Evil+Dead-2012-645434

To bym sobie obejrzał.
Komentarze na filmwebie wybitne, myślą, że to poważny film :lol:


Widzę na tym forum co najmniej 2 osoby, którym da powód do uciechy ten film :lol:

Paleolog - 2012-10-04, 10:43

Atłasowa napisał/a:
To był fajny film, a całować to oni się tam akurat za bardzo nie całowali z tego co pamiętam.


To dobry przykład na to jak względne mogą być pojęcia ilościowe - dla Ciebie 'nie za bardzo', dla mnie jednak 'zbyt wiele' ;)

Atłasowa - 2012-10-04, 11:17

Bardzo to się w "Tajemnicy Brokeback Mountain" i to nie tylko całowali. Choć film też był dobry. W "Milku" to się jednak skupili na czym innym.
Julietta - 2012-10-04, 12:00

a ja wrócę do Dredda, bo byłam... Pozytywny szok. Trailer mnie nie pociągał zupełnie, ale efekty slo-mo i zwolnione tempo np. przy kąpieli mamy zachwycały. Akcja - sensacja też na plus i nawet hektolitry krwy mnie zbytnio nie raziły, bo były tak komiksowe, trochę w stylu Burtona/Tarantino. A już the best była rozmowa jak rekrutka wlazła do głowy temu gangsterowi! :evil2:
Vesper - 2012-10-04, 20:42

Też byłam - świetny!!! I nawet 3D nie drażniło mnie tak jak zwykle. Akcja bez pseudo-filozoficznych bredni - rzecz właściwie nie spotykana we współczesnym kinie. :mrgreen:
Raziel - 2012-10-04, 20:57

http://www.youtube.com/watch?v=C6mWqXK8k_Y

Nowa "Szklana pułapka".

Kamil - 2012-10-04, 23:16

Trzeba bedzie obejrzeć :D
Bruce Willis zawsze cieszy.

Atłasowa - 2012-10-05, 09:20

Jak chcecie Bruce'a Willisa to teraz będzie w filmie "Looper - Pętla czasu", w Stanach to podobno hicior, zapowiada się całkiem ok. Poza Bruce'em będzie też Joseph Gordon-Levitt, lubię z nim filmy, taki jakiś sympatyczny jest.
Vesper - 2012-10-05, 21:40

Po obejrzeniu trailera do Loopera jakoś nie nabrałam ochoty żeby to obejrzeć.
Żabka - 2012-10-08, 07:45

Atłasowa napisał/a:
"Looper - Pętla czasu"


A mi się spodobał trailer i może nawet namówię męża na wypad do kina... ;)

Atłasowa - 2012-10-08, 15:46

Tez się na to szykuję. O ile finanse pozwolą, bo coś ostatnio często chadzam.

W weekend byłam na Savages i Uprowadzonej 2. Oba bardzo fajne kino sensacyjne. Szkoda, że Liam Nesson nie działa naprawdę, byłby spokój z albańską mafią. ;)

Turn The Page - 2012-10-08, 18:14

W kinach ostatnio byłam na Mrocznym Rycerzu i było bardzo ciekawie. Aktualnie mam zamiar oglądnąć Saga Zmierzch:Przed Świtem 2 i Some Kind of Monster.
Raziel - 2012-10-11, 22:12

"Bękarty wojny" bardzo mi się podobały, mogłoby być jedynie więcej Hansa Landy, świetnie zagrana postać.
Alice4 - 2012-10-12, 10:14

ja wręcz przeciwnie po obejrzeniu zajawek do Looper pętla czasu po prostu zostałam zgnieciona ;) Mega czekam na premierę!
Atłasowa - 2012-10-12, 10:20

Do Loopera to powala animowany zwiastun: Looper: pętla czasu - trailer animowany
Molencius - 2012-10-23, 12:04

Atłasowa- taki nawet malowany bardziej:) Zwykły trailer bardziej mi sie podoba. :)
Co by jednak nie było, że amerykanie się nie mylą i film jest rzeczywiście dobry.

Julietta - 2012-10-23, 12:29

Atłasowa napisał/a:
Do Loopera to powala animowany zwiastun: Looper: pętla czasu - trailer animowany


Mega jest!! Bruce nawet rysowany jest powalający... Do tego fajna muzyczka i w ogóle... Troche w stylu incepcji, ale już czuję w kosciach, że lepsze :mag:

motylek727 - 2012-10-23, 14:41

Byłam w weekend na Uprowadzonej 2. Całkiem fajny film, podobał mi się, ale pierwsza część była lepsza, choć drugą też można sobie obejrzeć ;)
Raziel - 2012-10-23, 14:46

Niezniszczalni 2 - 10/10, Oscar i co tam kto jeszcze chce :D Mogliby tylko rolę Chucka rozbudować i dialogów część wyciąć.

W planach na najbliższy czas :
Wściekłe psy
Moon
Beyond the Black Rainbow

"Rzymu" pierwszy sezon niesamowicie mi się podobał, natomiast drugiego nie dałem rady skończyć.

Patty - 2012-10-23, 16:05

Również byłam na uprowadzonej niedawno i podobał mi się, w sumie tak jak pierwsza część. Może to kwestia gatunku filmowego i upodobania do głównego bohatera ^^
Kamil - 2012-10-23, 19:33

Raziel napisał/a:
Mogliby tylko rolę Chucka rozbudować i dialogów część wyciąć.

Dokładnie :)
Raziel napisał/a:
Wściekłe psy
Moon

Oba znakomite.

u mnie sporo filmów ostatnio:
- Man from Earth, już wcześniej widziałem, bardzo dobry, całość dzieje sie w jednym pomieszczeniu i cały czas gadają, ale ciekawszy od niejednej wielkiej produkcji...
- Hugo - kolejna powtórka, rewelacja! fajna historia, wizualnie - cudo. jakbym oceniał to 10/10.
- Rum Diary - z Deppem ten, wynudziłem się. Jak dla mnie Depp to jednak ze starych filmów i z Piratów z Karaibów.
- Your Highness - fantasy na wesoło, ubaw po pachy :) ale mało ambitny :P Nie zapomne penisa minotaura... :lol: ah ta Natalia Portman!
- John Carter - mogło być dużo lepiej. Taki sobie. Szybko zapomne.
- Scott Pilgrim - trzeci już raz i nadal mnie bawi, kolegom sie nie podobał, stwierdzili że porąbany, chory i w ogóle... nie znają sie, nie docenili oryginalności tego filmu. W tym filmie nawet efekty specjalne są oryginalne.
- Madagascar 3 - najnowsza część, całkiem zabawna i przyjemna.
- Dark Knight - za drugim razem nie taki dobry jak za pierwszym, teraz już wiem na pewno że burtonowe Batmany są duuużo lepsze.

Saule - 2012-10-24, 16:29

kenaz napisał/a:

- John Carter - mogło być dużo lepiej. Taki sobie. Szybko zapomne.

Też spodziewałam się czegoś lepszego. Ale niestety... Momentami zwyczajnie się nudziłam. I rzeczywiście - szybko się zapomina.

Raziel - 2012-10-25, 14:28

"Bitwa o Wiedeń" - w kategoriach filmu -10/10, w kategoriach komediowych 10/10. Nie widziałem żałośniejszego filmu.
Saule - 2012-10-25, 17:35

"Samsara" - film składający się jedynie z obrazów i muzyki. W sumie trochę trudno mi powiedzieć jaki był temat przewodni. Było tu dużo różnorodnych obrazów, nieraz bardzo ze sobą kontrastujących, które miały z pewnością zwrócić uwagę na wiele różnych aspektów związanych z życiem, z człowiekiem, z otaczającym go światem. Zobaczyłam tu piękne obrazy przyrody, niesamowite kolory, wspaniałą architekturę i różne kultury. Były i obrazy, które wcale takie przyjemne, piękne nie były, wręcz przeciwnie. Zdarzały się też momenty, w których tempo filmu było mocno przyspieszane, co dawało bardzo fajny efekt. Niektóre obrazy w połączeniu z muzyką robiły naprawdę niesamowite wrażenie. Rozbroił mnie performance jednego pana - nie wiem co to miało być i czemu to miało służyć - widocznie za głębokie to dla mnie było :D Ale generalnie jestem zdecydowanie zadowolona z tej wizyty w kinie.
Żabka - 2012-10-26, 13:57

Ja za to ostatnio oglądałam film pod tytułem "Delikatesy"... Film post apokaliptyczny z rodzaju kina europejskiego... Z jednej strony śmieszny i pełen humoru, z drugiej zawierał przykrą prawdę, że ludzie są w stanie wszystko zrobić byle tylko przeżyć... I jeszcze taka przykra sprawa, że są tacy co chcą zarobić na cudzym nieszczęściu...
Niemniej jednak bardzo fajny film. Bardzo lubię takie klimaty, które są nietuzinkowe i mówią o problemach w sposób humorystyczny.

Z Filmweb:
Spoiler:
Surrealistyczny obraz świata i miłości w post apokaliptycznej rzeczywistości. Najwyższym dobrem jest żywność, a jej zdobywanie jest wartością samą w sobie. W takim świecie nie zabrakło jednak ludzi wyrachowanych, takim bohaterem jest w rzeźnik. Zatrudnia on pomocników, w planie ma jednak morderstwo, a następnie konsumpcję i sprzedaż mięsnych kawałków. Sprawy się jednak komplikują, gdy jego córka zakochuje się w nowym "nabytku" i nawiązuje kontakt z rebeliantami.

Renata122 - 2012-10-27, 14:26

Raziel napisał/a:
"Bękarty wojny" bardzo mi się podobały, mogłoby być jedynie więcej Hansa Landy, świetnie zagrana postać.


Ostatnio mi polecano ten film! Także musze go w końcu obejrzeć, bo ciąglę się zbieram i jakoś nic z tego nie wychodzi.
Z chłopakiem chcemy iść na ten "Looper - Pętla czasu". Głównie z jego inicjatywy, ale raczej zapowiada się nieźle. Także czemu nie... :P

Kamil - 2012-10-27, 19:18

Amazing Spiderman - spodziewałem sie nudy (w końcu historia podobna do Spidermana sprzed 10 lat) a jednak mile jestem zaskoczony. Lekki, fajny, efektowny. Na jeden raz. Fajnie, że tym razem nie zrobili z Petera Parkera takiego fajtłapy jakim był w poprzednich częściach. Zmiana aktora na plus, no i jest Emma Stone! blond dziwnie wygląda ale też świetne, i ten jej głos! :D

Sceny latania między budynkami i sceny z oczu bohatera (szkoda że tak mało) na prawde fajnie zrobione.

Atłasowa - 2012-10-30, 11:55

Co ja tam ostatnio widziałam.... :P

Bez wstydu - wiało nudą, co tu dużo mówić
Uprowadzona 2 - trochę taki powrót do klasyki kina akcji lat '90
Savages - też bardzo fajnie zrobiona sensacja, zwłaszcza pod kątem rezyserskim, piękne zdjęcia, zmieniające się tempo montażu i takie tam bajery, które się fajnie ogląda
Bitwa pod Wiedniem - nie wiem, co ludzie chcą od tego filmu, ja tam się świetnie bawiłam :mrgreen:
Days of heaven - chyba najlepszy film Malicka ever! Refleksyjny, poetycki, a na dodatek genialna rola Sama Sheparda i młody Gere też niczego sobie.

A na mojej liście do obejrzenia ciągle Looper i dołącza Pokłosie. 8-)

Raziel - 2012-11-02, 00:08

"Moon" - dobry, ale spodziewałem się więcej, motyw z
Spoiler:
klonami

zbyt oczywisty i na ostatnie pół godziny napiecie siada. Takie 7/10.

Żabka - 2012-11-03, 19:45

Raziel napisał/a:
"Moon"

Dla mnie ten film strasznie nudny... Miał strasznie dużo niedociągnięć merytorycznych widocznych na pierwszy rzut oka. I bez sensu było
Spoiler:
udawanie przed tym kolejnym klonem, że wszystko jest o.k i za jakiś moment będzie on mógł wrócić do domu...


Tak poza tym to może być, choć oczekiwałam czegoś więcej ;)

Kamil - 2012-11-03, 19:49

Dla mnie Moon był fantastyczny. Piekny przykład tego że za tak niski budżet można zrobić film lepszy od 90% Hollywoodzkich wysokobudżetowców.
I od wszystkich filmów polskich, których realizacja woła o pomste do nieba a budżety nie mieszczą sie w głowie... (i gdzie idą te pieniądze?)

Moon - 16 mln złotych.
Wiedźmin - 19 mln (i sprzed 11 lat, weźmy pod uwagę inflacje...)
Quo Vadis (papierowe dekoracje) - 76 mln złotych
Bitwa warszawska - 27 mln złotych

Cube - 1,1 mln złotych.

Czyli można tanio i dobrze, a ja lubię stękać na polską kinomatografie ;)

Żabka - 2012-11-03, 20:17

kenaz napisał/a:
za tak niski budżet można zrobić film lepszy od 90% Hollywoodzkich wysokobudżetowców.


Z tym akurat się zgodzę... Może dlatego był tani, bo nie było zbyt dużej ilości aktorów?

Cytat:
Cube - 1,1 mln złotych.


Za to ten film dla mnie był rewelacyjny i jeszcze fakt, że tak mało na niego wydali. Pokazuje to tylko to, że film może być bardzo dobry bez wysokich kosztów.

Jeśli chodzi o polską kinematografię i budżet to może te nasze polskie "gwiazdy" za bardzo napatrzyły się na Hollywood i uważają, że ceniący się aktor musi zarabiać w milionach :P

Kamil - 2012-11-03, 21:25

Żabka napisał/a:
Jeśli chodzi o polską kinematografię i budżet to może te nasze polskie "gwiazdy" za bardzo napatrzyły się na Hollywood i uważają, że ceniący się aktor musi zarabiać w milionach

Mało to ludzi kończy Łodzką filmówkę co roku? Nie pakować Szyca i Kota do kolejnej produkcji i będzie za co opłacić reszte ekipy filmowej. I efekty specjalne... ale to już inna historia, trzeba by raczej zlecić takie rzeczy zagranicznej firmie.

Renata122 - 2012-11-03, 21:41

Atłasowa napisał/a:

A na mojej liście do obejrzenia ciągle Looper i dołącza Pokłosie. 8-)

O Pokłosiu już słyszałam, podobno jakiś kontrowersyjny film. Looper'a to totalnie nie kojarzę. W sumie możesz mi coś doradzić, bo w przyszły piątek chce iść do kina i pojęcia nie mam na co :P
A co do tego, że dobry film może powstać przy niskim budżecie a totalne dno przy ogromnym budżecie - to czysta prawda. Film to nie tylko efekty, ale też ciekawa fabuła. Zależy zresztą kto czego oczekuje. Wymagania są różne. Wiadomo, że najlepiej jest, jak film zawiera i jedno i drugie, ale niestety realia są różne :)

Żabka - 2012-11-05, 12:35

Powiem wam, że jestem załamana, bo niestety Hollywood nas zawaliło swoimi "cudownymi" produkcjami i przyzwyczaiło do pewnych norm... Przykre jest to, że nie zawsze potem patrzy się z docenianiem na inne produkcje z różnych innych krajów.

Na przykład ostatnio oglądałam bardzo dobry film "Czarna Błyskawica" produkcji rosyjskiej i byłam nim oczarowana i zachwycona. Nie tylko umoralniał widza, ale również był wątek sci-fi i romans. Wyśmienicie spędzone dwie godziny ;)

Za to przedwczoraj oglądałam coś co określiłabym jako dno totalne. "Cargo" produkcji niemieckiej. Świetna koncepcja i być może byłby to fantastyczny film, ale niestety skwasili totalnie... Był tak nudny, że nie dało się oglądać (choć byliśmy twardzi i obejrzeliśmy całość). Wg. mnie powinien wprowadzać nastrój oczekiwania i grozy, a niestety wszystko było oczywiste od pierwszej minuty... No i jak tu być obiektywnym? :roll:

Kamil - 2012-11-05, 13:08

Żabka napisał/a:
Powiem wam, że jestem załamana, bo niestety Hollywood nas zawaliło swoimi "cudownymi" produkcjami i przyzwyczaiło do pewnych norm...

Czemu cudownymi w cudzysłowiu? Mało jest dobrych amerykańskich filmów? Pomyśl o "20 najlepszych filmach które widziałam" i policz ile w nich będzie produkcji USA ;)

A europejskie filmy też czasem sie wybijają, spójrz na "Nietykalnych", chyba cała Europa film doceniła. Spójrz na "Mężczyźni którzy nienawidzą kobiet", "Let me in" i na inne skandynawskie produkcje. A są jeszcze niemieckie i francuskie filmy które jakąś popularność i uznanie zyskały :)
Ale polskich docenić nie sposób...

Julietta - 2012-11-05, 15:37

kenaz napisał/a:

A europejskie filmy też czasem sie wybijają, spójrz na "Nietykalnych", chyba cała Europa film doceniła. Spójrz na "Mężczyźni którzy nienawidzą kobiet", "Let me in" i na inne skandynawskie produkcje. A są jeszcze niemieckie i francuskie filmy które jakąś popularność i uznanie zyskały :)
Ale polskich docenić nie sposób...


Nietykalni jak najbardziej - taki z pozoru niepozorny film... ;)
Ale "Mężczyźni, kótrzy nienawidzę..." gdzie on odniósł sukces? Usłyszłam o im dopiero przy okazji dziewycnzy z tatuażem i oczywiście nie omieszkałam szybko obejrzeć - nuuuda, usypiłam, a koles grający Bloomkvista już brzydszy być nie mógł. (Craig do pięknych nie należy, ale ma to coś - czy to jako Bloomkvist czy jako Bond)

Wybrałam sie na tą Pętlę czasu z Willisem i powiem tak: kino akcji dobre, ale jak to sie ma do incepcji? Całkiem inny klimat według mnie. Trochę mi było mało Bruca, ale za to młody dawał radę :lol:

Pokłosie w następny weekend obowiązkowo, a mała ciągnie mnie jeszcze na Hotel Transylwania :ng: :ng:

Nieznany - 2012-11-05, 15:55

Julietta napisał/a:
Nietykalni jak najbardziej - taki z pozoru niepozorny film...
Ale "Mężczyźni, kótrzy nienawidzę..." gdzie on odniósł sukces? Usłyszłam o im dopiero przy okazji dziewycnzy z tatuażem i oczywiście nie omieszkałam szybko obejrzeć - nuuuda, usypiłam, a koles grający Bloomkvista już brzydszy być nie mógł. (Craig do pięknych nie należy, ale ma to coś - czy to jako Bloomkvist czy jako Bond)
To jakaś herezja jest. :P Przede wszystkim "Mężczyźni...", to ekranizacja świetnej książki i jako taki muszą być odbierani, nie w oderwaniu od dzieła Larssona. Bloomkvist nie może być śliczny, męski, macho i "wogóle", bo on taki nie jest! Musi być kompetentny, rzeczowy, ale też nieco kluchowaty, bo taki jest bohater nieżyjącego już szwedzkiego pisarza. A Craig? Jego Blomkvist jest okropny! "Girl with a dragon tattoo" to słabizna, gdybym najpierw obejrzał ten film to chyba nigdy bym nie sięgnął po trylogię Millenium. :zlo Szwecka adaptacja (cała trylogia) nie jest może wybitna, ale naprawdę zachowuje ducha książek Larssona.
Kamil - 2012-11-05, 16:06

Julietta napisał/a:
gdzie on odniósł sukces?

Czy mówie że sukces? Wspomniałem, że film zauważono i zebrał niezłe recenzje.

Julietta napisał/a:
koles grający Bloomkvista już brzydszy być nie mógł. (Craig do pięknych nie należy, ale ma to coś - czy to jako Bloomkvist czy jako Bond)

Tu sie zgodzę :)
Nieznany napisał/a:
Bloomkvist nie może być śliczny, męski, macho i "wogóle", bo on taki nie jest!

Odniosłem inne wrażenie (czytałem pierwszy tom). "Śliczny" to złe słowo, ale dla mnie Craig pasuje doskonale (sądząc po zwiastunie, bo filmu nie widziałem). I Craig śliczny nie jest :P

Córka Lavransa - 2012-11-05, 16:27

Nieznany napisał/a:
A Craig? Jego Blomkvist jest okropny!

Ja jak zwykle - za NeNkiem, pod NeNkiem i przy NeNku w tej sprawie. :)

kenaz napisał/a:
I Craig śliczny nie jest

To prawda. Jest nijaki, drętwy i obnasza durną minę.

Ja zaczęłam oglądać "J. Edgara", ale zmęczyło mnie to po godzinie. Wlecze się to, ani tam napięcia, ani aktorstwa... Efekty też takie sobie - Leoś niby postarzony, ale zdradzają go oczy i głos. Postarzenia tego jego "przybocznego" nawet nie skomentuję, bo szkoda.
Dziwne, że Eastwood wypuścił coś takiego.

Nieznany - 2012-11-05, 17:49

Córka Lavransa napisał/a:
Ja jak zwykle - za NeNkiem, pod NeNkiem i przy NeNku w tej sprawie.
Na Ciebie zawsze można liczyć, CL. :*
KwaśnaŚliwa - 2012-11-05, 19:14

Ja byłam na Skyfall i dla mnie rewelacja, choć jakąś wielką fanką Bonda nie jestem ;) ale mogę polecić bo film jest na prawdę fajny :)
Atłasowa - 2012-11-06, 12:51

Co wy tu za jakieś herezje o Danielu Craigu wypisujecie? Piękny może nie jest, ale jaki męski. I jaki hipnotyzujący w filmach! Dla mnie uratował Bonda po jego epizodzie z "Modą na sukces" (Pierce Brosnan).

A "Skyfall"? Genialny! Biję pokłony Samowi Mendesowi, bo zrobił z filmu perełkę. Jednocześnie mamy mnóstwo puszczania oka do widza, nawiązań do klasycznych, starych Bondów, humoru, a z drugiej zmieniające się tempo akcji, pełną zwrotów fabułę. Jak rzadko moją uwagę przykuły zwłaszcza piękne zdjęcia i montaż, no i muzyka w tle. Były naprawdę perfekcyjne. No i aktorsko mi ten film bardzo odpowiada, niezwykle się cieszę, że do obsady dołączył Ralph Fiennes, on mi zawsze film uprzyjemnia. Chociaż "Skyfall" zdecydowanie należał do Javiera Bardema, jednego z najlepszych, o ile nie najlepszego odtwórcy ról psychopatów w kinie. Judi Dench dobra jak zwykle. Fajna była też dziewczyna Bonda - Sévérine. Taka mroczna femme fatale.

Julietta - 2012-11-07, 11:26

Nieznany napisał/a:
Córka Lavransa napisał/a:
Ja jak zwykle - za NeNkiem, pod NeNkiem i przy NeNku w tej sprawie.
Na Ciebie zawsze można liczyć, CL. :*
nie tam Dziewczyna z tatoo bardziej oddał klimat ksiażki mimo odchyleń w fabule.

No, a co do Skyfalla... Nie chcę piać z zachwytu, ale dla mnie bardzo, bardzo :mrgreen:

Vesper - 2012-11-07, 18:45

Skyfall jest świetny - rewelacyjny przede wszystkim wizualnie. Nie rozumiem tylko tych zachwytów nad Javierem Bardemem. Miał niezłą pierwszą scenę a potem był raczej cienki. Zdecydowanie wolałam
Le Chiffra w wykonaniu Madsa Mikkelsena.
Poza tym obejrzałam też ostatnio "Dziewczynę z tatuażem" i jestem zachwycona. Dano już żaden film mnie tak nie wciągnął. Przyznam, że nie czytałam książki. Czy jest równie fajna?

Molencius - 2012-11-12, 14:15

Cytat:
Pokłosie w następny weekend obowiązkowo

Nie powiem, ze to obowiązkowa pozycja ale zdecydowanie jeden z lepszych polskich filmów ever. Bardzo ciężki, ale nie tematem tylko napięciem jakie się buduje- w końcu to thriller. :)
Ponoć film jest strasznie kontrowersyjny, nie wiem dlaczego. Film jest odważny bo porusza się w nim kwestie mniejszości żydowskiej przed wojną, ale jednak akcja dzieje się współcześnie.

Julietta - 2012-11-12, 15:52

Vesper napisał/a:
Skyfall jest świetny - rewelacyjny przede wszystkim wizualnie. Nie rozumiem tylko tych zachwytów nad Javierem Bardemem. Miał niezłą pierwszą scenę a potem był raczej cienki. Zdecydowanie wolałam
Le Chiffra w wykonaniu Madsa Mikkelsena.
Poza tym obejrzałam też ostatnio "Dziewczynę z tatuażem" i jestem zachwycona. Dano już żaden film mnie tak nie wciągnął. Przyznam, że nie czytałam książki. Czy jest równie fajna?


Pierwsze sceny były zaj... no :) a potem fakt, bez szału ;)

Pokłosie jeszcze czuję w kościach, że tak powiem...

Men ciągnie mnie na Gangstera, może pójdziemy, bo w sumie niedobrzy chłopcy są fajni :P

motylek727 - 2012-11-12, 15:55

Skyfall całkiem mi się podobał :) Tylko mało było gadżetów :( Byłam też na Looperze - polecam wszystkim, którym podobała się Incepcja, gdyż film w podobnym guście, całkiem sensowny :)
Atłasowa - 2012-11-16, 12:36

A co powiecie na Gangstera? Zapowiada się całkiem całkiem...


Alice4 - 2012-11-19, 14:36

Nie słyszałam do tej pory o tym filmie... sprawdziłam sobie zajawkę i naprawdę się dobrze zapowiada. Lubię tematykę prohibicji i ogólnie te czasy w Ameryce pokazywane w filmach. Sprawdzę w kinie. :lol:
Julietta - 2012-11-19, 16:25

Mężczyzna chce iść, jara się gnagsterskimi klimatami, chyba pójdziemy :przytul:
Nieznany - 2012-11-19, 20:05

Piranha 3DD - pierwsza część jeszcze uszła, choć w kategorii "takie głupie, że aż śmieszne". Część druga - dno i kilometr mułu.

Ted - misiek wymiata, reszta do bani. Aktor grający głównego bohatera sztywny i nieśmieszny, jak premier Pawlak.

Looper - całkiem, całkiem - jak na film sci-fi. Być może najlepiej byłoby nie oglądać go na trzeźwo, wtedy chyba by lepiej wchodził.

Raziel - 2012-11-19, 22:42

Teda oglądałem urywkami i łącznie temu filmowi nie byłem w stanie poświęcić więcej niz 5 minut. Poczułem się bardzo zażenowany, a przecież chodziłem do gimnazjum.
Julietta - 2012-11-21, 13:24

Nieznany napisał/a:
Piranha 3DD - pierwsza część jeszcze uszła, choć w kategorii "takie głupie, że aż śmieszne". Część druga - dno i kilometr mułu.
.

nowy siletn Hill te zpodobno w tej kategorii :roll:

Kamil - 2012-11-21, 14:36

Abraham Lincoln Vampire Hunter. Nuuuuuudy. Choć na początku nawet cieszyło rozwalanie wampirów siekierą, ale szybko zbrzydło.
Córka Lavransa - 2012-11-21, 14:37

Wczoraj mój mąż, na poły ze śmiechem, na poły z niesmakiem, oglądał nowe "Total recall". Mnie wystarczyła jedna scena z Farrellem, żeby zrezygnować z dalszej części tego gniota.
Alice4 - 2012-11-26, 14:03

A ja byłam w weekend na "Gangsterze" :D i stwierdzam, że to najlepszy film jaki ostatnio obejrzałam. Nie dość, że prawdziwa, porywająca historia o czasach prohibicji w Ameryce to jeszcze świetni aktorzy (Tom Hardy :!: ) W dodatku nie można zapomnieć o soundtracku, który jest po prostu mistrzowski ;) Nareszcie coś dobrego w kinie z zachodu...
Molencius - 2012-11-26, 15:31

kenaz napisał/a:
Abraham Lincoln Vampire Hunter. Nuuuuuudy. Choć na początku nawet a cieszyło rozwalanie wampirów siekierą, ale szybko zbrzydło.

Ale czy to naprawdę było zaskoczenie?:) Wiadomo jakie to są filmy, nie potępiam ale nie ma co oczekiwać cudów:P

Gangster się za to udał moim zdaniem. Albo nawet troszkę więcej niż tylko udał bo myślałem, że komercha wymiecie już kino z klimatem z naszych kin. A tu i klimat z czasów prohibicji i wiele wątków, które wykraczają po za ramy akcji i strzelanki.

Kamil - 2012-11-26, 16:22

Molencius napisał/a:
Ale czy to naprawdę było zaskoczenie?:) Wiadomo jakie to są filmy, nie potępiam ale nie ma co oczekiwać cudów:P

Oczekiwałem fajnej rozpierduchy :P A dostałem sporo nudy i trochę akcji...

Atłasowa - 2012-11-26, 16:44

Ja za to chciałam ogłosić, że po "Gangsterze" zostaję oficjalną fanką Toma Hardy'ego. Dawno niczyja rola nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. A i sama postać Forresta genialna, cały film tez godny polecenia, wyższa półka kina gangsterskiego.
motylek727 - 2012-11-26, 23:12

Byłam dzisiaj na "Atlasie chmur". Nie wiem, dlaczego, ale film jak dla mnie jest genialny! Choć wiem, że są różne opinie na jego temat to mi po prostu odebrało mowę...
Raziel - 2012-11-26, 23:13

Ciekawi mnie ten film, ale wpierw chcę przeczytać książkę.
motylek727 - 2012-11-26, 23:15

Ja na pewno przeczytam, bo warto :) Film ogólnie jest trochę zakręcony i trzeba się nieco skupić, żeby ogarnąć wszystko, ale fajnie splata się w jedną całość na końcu :) Warto poświęcić te 3h xD
Kamil - 2012-11-27, 11:35

Obejrzałem wczoraj Quentum of Solace (poprzedni Bond). Nie spodziewałem sie nic tak dobrego jak Casino Royal, ale byłem nastawiony na trochę realizmu a nie powrót do "brosnanowych bondów science-fiction". Wszystko przyćmił upadek (prosto na kamienie) z samolotu. To że spadochron sie otworzył dwa metry nad ziemią nie liczę jako hamowanie, bo to hamowaniem nie jest, co więcej, Bond nie był nawet przypięty... a takich kwiatków jest więcej. Szkoda.
Sama intryga nie porywa, ale właściwie pasuje do serii. Bardzo mi sie podobało odniesienie do Goldfingera (to była dobra część).

Najlepsza z całego filmu jest piosenka. Jack White wie jak robić dobrą muzyke :D (aż bolało mnie że w napisach poszła wersja skrócona do radia).

Atłasowa - 2012-11-29, 11:10

Jeśli ktoś z Was chce się wybrać na "Mistrza" to radzę się zastanowić, bo ok aktorstwo jest na wysokim poziomie, główny wątek jest niewątpliwie interesujący i kontrowersyjny, ale naprawdę ciężko przebrnąć przez te wszystkie niezwiązane z nim epizody i dłużyzny. Musiałam stracić mnóstwo energii, żeby utrzymać męża w kinie, bo mi w połowie stwierdził, że się nudzi i chce do domu.

Za to polecam "Annę Kareninę" ze względu na urodę tego filmu. Jest pięknie zrobiony po prostu.

Julietta - 2012-12-07, 10:59

Jak ja chcę iść na annę Kareninę!! Ah!
W tym tygodniu przeziębienie mnie męczy, więc nie wiem czy się uda, za to mężczyzna mój idzie z kumplem na "Zabić jak to łatwo powiedzieć", jakieś współczesne Pulp fiction czy coś. Ciekawi mnie ile im się zejdzie na tym męskim kinie :roll:

Kamil - 2012-12-07, 11:31

Kupiłem bilety na maraton :)
tylko 20 zł a nadrobie za jednym razem kilka filmów. Będzie nowy Batman, nowy Bond, Nietykalni (to widziałem) i Jesteś bogiem (mam nadzieje że ostatnie, więc odpuściłbym sobie).

Julietta napisał/a:
"Zabić jak to łatwo powiedzieć"

Czyli "Killing Them Softly" z Bradem Pittem. Musze obejrzeć.
Ale priorytet na najbliższe miesiące to Hobbit i Django :)

Julietta - 2012-12-07, 12:13

kenaz napisał/a:


Julietta napisał/a:
"Zabić jak to łatwo powiedzieć"

Czyli "Killing Them Softly" z Bradem Pittem. Musze obejrzeć.
Ale priorytet na najbliższe miesiące to Hobbit i Django :)

Tak to jest z polskimi tytułami ;)
Nawet po tych aferach chcesz oglądać hobbita?..

Kamil - 2012-12-07, 12:23

Julietta napisał/a:
Nawet po tych aferach chcesz oglądać hobbita?..

Jakich aferach?

Hobbita oglądałem dziennik wideo z produkcji, bardzo pobudził apetyt :D od dawna czekam i sądze że się nie zawiode :)

Atłasowa - 2012-12-07, 12:38

Ale akurat "Zabić, jak to łatwo powiedzieć" wygląda naprawdę fajnie. :)
Radament - 2012-12-07, 12:51

kenaz napisał/a:
Jakich aferach?

Złego traktowania zwierząt. O to chodzi?

Kamil - 2012-12-07, 13:24

Radament napisał/a:
Złego traktowania zwierząt.

skąd wy takie rewelacje macie? :) Ucierpiał jakiś jeż przy produkcji filmu? :D

Atłasowa - 2012-12-07, 13:43

kenaz napisał/a: