Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Literatura młodzieżowa - Czy zdarza się nam wracać do książek młodzieżowych?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-09-22, 19:33
Temat postu: Czy zdarza się nam wracać do książek młodzieżowych?
Kiedyś tam mając lat kilka czytaliśmy Dzieci z Bulerbyn, Baśnie braci Grimm. Potem przyszła kolej na Anię z Zielonego Wzgórza, Tomki, Winnetou i inne powieści. A potem zaczęliśmy czytać poważniejszą literaturę.

Jak to jest z naszym stosunkiem do dzieł z dzieciństwa i młodości? Lubicie do nich czasem powrócić czy też na zawsze pozostaną miłym wspomnieniem z tamtych lat?

Tifa Lockhart - 2009-09-22, 19:43

Oczywiście , że wracam do książek z dzieciństwa . Baśnie bardzo lubię i czytam często .Mikołajki , Karolki - bardzo miło wspominam . A książki Lindgren powtarzam sobie co jakiś czas.
Ravena - 2009-09-22, 19:54

Oczywiście, że tak! Do "Ań" wracam często i gęsto. Zdarza mi się sięgnąć po Tomki, wrócić do "Małej księżniczki" podczytywać sobie Andersena, czy otworzyć na chybił trafił "Serce" Amicisa. Mam na półkach sporo literatury młodzieżowej i nie zatrzymałam jej dla ozdoby, ale po to, by od czasu do czasu do niej powrócić ;-)
rygor - 2009-09-22, 19:59

Ja nadal z przyjemnością czytam książki dla młodzieży, jeśli tylko jakaś wpadnie mi w ręce. ;]
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-09-23, 16:13

Ja nawet z sentymentu niektóre pozycje dziecięce i młodzieżowe kupiłem sobie, żeby mieć na własność i móc do nich wracać. Kilka książek Maya, Verne'a, Londona. Serię Szkarskiego, Opowieści z Narnii, książki o Smoku Wawelskim Pagaczewskiego.

Sprawiały mi wielką radość podczas lektury, mam bardzo ciepłe wspomnienia i chciałem je sobie zachować w domowej bibliotece i kiedy tylko najdzie mnie ochota by jeszcze raz wyruszyć z Old Shatterhandem czy Tomkiem Wilmowskim, móc to uczynić.

Córka Lavransa - 2009-09-23, 22:42

Ja też mam w swojej biblioteczce kilka książek z młodości. Nie mówię już o bajkach, do których mam szalony sentyment, ale których na bieżąco nie czytam (wyjątkiem jest tu "Za trzydziewiątą rzeką" J. Porazińskiej, dla mnie absolutna magia między okładkami), ale typowe dziewczęce młodzieżówki, czyli Musierowicz, Ożogowska, Snopkiewicz, Montgomery. Mam też słabość do literatury młodzieżowej takiej "edukacyjnej", jak np. "Dowód tożsamości" Minkowskiego i innych z tzw. Kolekcji Jubileuszowej.
montano - 2009-09-30, 08:17

Ja dosyć późno zacząłem czytać z własnej, nieprzymuszonej woli i moją literaturę młodzieżową stanowiły głównie kryminały Christie ;-).
Ale uwielbiam od czasu do czasu zajrzeć do "Pana Samochodzika..." albo do Andersena - nikt chyba nie pisał piękniejszych bajek.

Córka Lavransa - 2009-09-30, 11:36

O, "Pana Samochodzika" ja też hoduję na półce. Ale mam problem, bo kupowałam te książki z Wydawnictwa Pojezierze, i mam od 1 do 8 tomu, oraz 12. Poluję od lat na te trzy brakujące i trafić nie umiem, nie umiem się też dowiedzieć, czy one w ogóle w tym Wydawnictwie wyszły. A jako, że jestem chorobliwym pedantem, dreszczem przejmuje mnie perspektywa zakupu trzech tomów w innej oprawie. To bym już chyba wolała kupić te 12 w komplecie...

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...? :roll:

Ishikawa - 2009-09-30, 11:37

Kiedys lubialam, np. do Małgorzaty Musierowicz:)
I do Harrego pottera wracam co jakis czas :D

montano - 2009-09-30, 19:53

Córka Lavransa napisał/a:

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...? :roll:


Ja mam komplet, ale z Przedsiębiorstwa Wydawniczo-Handlowego EURO.
Poza tym to są stare wydania, więc nie wiem, czy teraz można je gdzieś znaleźć w ogóle.

Agatka37 - 2009-10-15, 20:14

Ja bardzo często wracam do książek z młodości, a to za sprawą moich dzieci. Lubią gdy czytam im do poduchy baśnie czy brzydkie kaczątko. Literatura dziecięca jest dużo bogatsza dzisiaj niż za moich czasów. Wystarczy odwiedzić księgarnie internetowe. Książek do wybory i do koloru:):) przede wszystkim tych dla moich maluchów:)
ene - 2009-10-15, 22:56

od jakiegoś czasu chodzi za mną Księga Urwisów.... zaraz chyba sięgnę ;-)

takze też wracam do książek młodzieżowych :)

andy - 2009-10-16, 15:54

ene napisał/a:
Księga Urwisów.... zaraz chyba sięgnę

Czytałem to baaardzo dawno temu, ale jak jeszcze co nieco pamiętam to ... może i ja sobie kiedyś powtórzę

ene - 2009-10-16, 23:49

no i sięgnęłąm i przeczytałam - nadal fajne :)
Ladybug - 2009-10-18, 18:47

Ojej, największy sentyment mam chyba do Harry'ego Potter'a. Całą serie czytałam siedem razy.
Żabka - 2009-11-06, 17:34

Ja bardzo często wracam do książek mojego dzieciństwa. Bardzo lubię czytac Kubusia Puchatka i Chatkę Puchatka. Bardzo często też czytam od nowa książki Karola Maya czy Małgorzaty Musierowicz. Są takie książki,które czytam po jakimś przełomie w moim życiu,żeby upewnic się,że jeszcze tkwi ta mała dziewczynka we mnie...
miao - 2009-11-27, 23:44

z wielka przyjemnością powracam do książek z czasów dzieciństwa, nawet tak dalekich jak "Plastusiowy pamietnik", który uwielbalam jako dziecko. Ostatnio jednak jestem na etapie powrotów i ponownego odkrycia Kornela Makuszyńskiego moj ulubiony - "Szatan z siódmej klasy"!
Ravena - 2009-11-28, 10:07

Miao, kibicuję ci z Makuszyńskim. Jeden z moich ulubionych autorów, a "Szatan.." jedna z moich ukochanych lektur i... bohaterów! ;-) Ten Adaś ^^ Makuszyński jest ciepły, dowcipny i bardzo optymistyczny w swoich powieściach dziecięcych :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-11-28, 12:17

Ravena napisał/a:
Miao, kibicuję ci z Makuszyńskim. Jeden z moich ulubionych autorów, a "Szatan.." jedna z moich ukochanych lektur i... bohaterów! ;-) Ten Adaś ^^ Makuszyński jest ciepły, dowcipny i bardzo optymistyczny w swoich powieściach dziecięcych :)


Również dopisuję się do klubu miłośników Szatana z siódmej klasy. Oprócz wielu walorów polubiłem ją między innymi dlatego, że zawsze pasjonowały mnie wszelkiego rodzaju zagadki i łamigłówki. A w powieści Makuszyńskiego jest ich pełno. A ciepły klimat powieści i ta aura jaką roztacza świat opisany przez autora to swoją drogą, ale też bardzo mi się podoba.
Jest to przykład wzorowej książki dla dzieci moim zdaniem. :)

Paleolog - 2009-11-28, 16:00

'Szatan..." to także jedna z moich ulubionych książek ze szczenięcych czasów. Z tego co pamiętam była to lektura szkolna i podobała się nawet tym, którzy z czytywaniem lektur bywali zwykle na bakier.

Zaś co do wracania: czasem zdarza mi się sięgać po książki Niziurskiego - za każdym razem z podobna przyjemnością. Kapitalny przykład na to, że nie trzeba pisać "dla dorosłych", żeby być wielkim pisarzem (a i owszem, uważam go za takiego).

Ach, jak miło byłoby mieć nieco mniej zim na karku i móc poawanturować się w Niekłaju albo przeżyć siódme wtajemniczenie :mrgreen:

miao - 2009-11-28, 23:58

Ojej! Nie wiedziłam, że poczciwy "Szatan..." spotka sie z takim odzewem! Cięszę się, że i Wam się podoba i nikt mnie nie zgromił, że te książki są staromodne. Moim zdaniem są suuuuupcio! A swoją drogą, jakis czas temu odkrylam Listy z podróży do tatr - polecam można pęknąć ze śmiechu! Pan Kornel miał doskonałe poczucie humoru! (polecam zwlaszcza historię jak Boy - Żeleński z Witkacym zrobili Makuszynskiego w bambuko i zaprosili go na spacer po gorach, a ten ubrał się w eleganckie butki i jasny garnitur).
miao - 2009-11-28, 23:59

a w "Szatanie" bardzo mi się podobała ta atmosfera niebezpiecznej, choc bardzo mozliwej przygody i cudowna atmosfera, mało która ksiązka tak bardzo kojarzy mi się z wakacjami:) takimi wiecie, na wsi jak sie kiedyś jeździło ...
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-11-29, 06:27

miao napisał/a:
i nikt mnie nie zgromił, że te książki są staromodne.


Nie przesadzajmy. :) Takie książki to są skarby literatury dziecięcej. Mądre, przyjemne, roztaczające atmosferę przyjaźni i życzliwości. Na takich się wychowałem i dobre wspomnienie pozostało mi do dziś. Nadal chętnie do takich pozycji wracam.

Nie samym Harrym Potterem i Zmierzchem człowiek żyje. :)

Żabka - 2009-12-01, 19:28

Zgadzam się z Uczniem i warto zachęcac młodsze pokolenia do czytania Kornela Makuszyńskiego i "Szatana z siódmej klasy"...Są to książki bardziej rozwijające niż Harry Potter czy Zmierzch ;-)
miao - 2009-12-03, 18:57

racja!
Córka Lavransa - 2009-12-03, 22:30

http://www.allegro.pl/ite...per_okazja.html

Ech, rozmarzyłam się... :-?

Ravena - 2009-12-04, 09:42

:off: Ja nie wiem, jak to 199,99 za SZTUKĘ??? :off:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-04, 10:59

Ravena napisał/a:
:off: Ja nie wiem, jak to 199,99 za SZTUKĘ??? :off:


Sztuka, w sensie jeden komplet czyli de facto 10 sztuk. :)

książ - 2010-01-08, 14:58

Ja do dziś wracam do opowiadań o Mikołajku:) Zwłaszcza do tych najstarszych (kwadratowe książeczki), w których zaczytywałem się jeszcze jako dzieciak. I nic się nie zestarzały powiem wam, wciąż tak samo śmieszą, niesamowite;)
Artemiss - 2010-03-29, 10:22

Niziurskiego kolekcję posiadam i chętnie wracam. Za Szatanem nigdy nie przepadałam i jakoś teraz też mnie nie ciągnie. Za to ostatnio zwinęłam kuzynowi Chłopców z Placu Broni i mam w zamiarze przeczytać przy najbliższej okazji. Pamiętam, że kiedyś to uwielbiałam.
Typowo dziewczęce książki, które kiedyś czytałam teraz już rażą mnie... chyba sztucznością bo tak naprawdę nie wiele miały wspólnego z moimi nastoletnimi czasami. W życiu było bardziej hardcorowo niż u Siesickiej.
I czytam namiętnie Muminki, które jak dla mnie były chyba szczytem moich dziecięcych marzeń pomimo naiwności pewnych wątków. Uwielbiałam tajemniczość tych opowieści. I pewną naturalność tego, że zło i dobro współgrają ze sobą.

Bruixa - 2010-04-01, 00:29

Powrót do lektur młodzieżowych bywa ryzykowny - można się rozczarować. Książki, które się wspomina z sentymentem, czytane po latach okazują się czasami zbyt naiwne, z uproszczoną wizją świata i czarno-białymi postaciami.
Artemiss napisał/a:
Typowo dziewczęce książki, które kiedyś czytałam teraz już rażą mnie... chyba sztucznością bo tak naprawdę nie wiele miały wspólnego z moimi nastoletnimi czasami.
Mam podobne odczucia; zresztą za Siesicką nigdy nie przepadałam, nawet gdy miałam 14-15 lat. Drażniły mnie pretensjonalne tytuły jej powieści, problemy wydawały mi się wydumane, a z bohaterkami na ogół nie potrafiłam się identyfikować.
Lepiej się sprawdzają książki z dzieciństwa - te najlepsze wytrzymują próbę czasu.
Artemiss napisał/a:
I czytam namiętnie Muminki
Też je uwielbiam i niedawno ponownie przeczytałam kilka tomików. :D Te książeczki są na pozór bardzo proste, ale naprawdę głebokie. Można je odczytywać na różnych poziomach, co innego spodoba się dziecku, a inne walory dostrzeże osoba dorosła.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-05-01, 09:37

Bruixa napisał/a:
Powrót do lektur młodzieżowych bywa ryzykowny - można się rozczarować.


Bardzo często czytając po latach bardzo odmiennie odbiera się czytanie niegdyś z zapałem ulubione książki. Ale nie przeszkodziło mi to kupić do własnej biblioteczki kilku tomów o przygodach Old Shatterhanda, serii Szklarskiego o Tomku Wilmowskim, powieści Jacka Londona, Verne'a... :)
Zdarzało mi się wrócić do "Wilka Morskiego" Londona, czy do "W 80 dni dookoła świata" i nie rozczarowałem się. Natomiast "Winnetou" Maya wydało mi się o wiele prostsze niż przed laty, kiedy czytałem po raz pierwszy.


Bruixa napisał/a:
Lepiej się sprawdzają książki z dzieciństwa


Lewis pisał niegdyś - "Książki dla dzieci, które podobają się tylko dzieciom, to złe książki dla dzieci" I rzeczywiście dużo w tym prawdy. Te najpiękniejsze dzieła literatury dziecięcej można czytać, i robi się to z niesłabnącą przyjemnością w niemal każdym wieku.

m_alina - 2010-08-23, 20:10

Pewnie, że wracam do książek z dzieciństwa i lat młodzieńczych. I coraz częściej zdarza mi się myśleć, że to zupełnie inna epoka i że moja córka ich nie zrozumie, chociaz mam niektóre z nich schowane gdzieś w pudłach.

Czy ktoś z Was czytał np. "Romeo, Julia i błąd Szeryfa", albo "Córki" Było ich całe mnóstwo, ale tytuły i autorzy poukrywały się gdzieś w zakamarkach pamięci ;)

Bardzo lubiłam tez Kocia mama. Nie glaskac kota pod wlos. Babcia na jabloni.
Pamietacie :?:

Przemek0911 - 2010-12-30, 22:10

Ja może nie do książek młodzieżowych, ale do dziecięcych. Czasem zajrzę do jakiejś książki, którą dawno czytałem , a teraz są czytane mojej siostrrze, tj. np Koziołek Matołek:), Dzieci z Bullerbyn. Teraz też mi się podobają:)
Ishikawa - 2010-12-30, 22:13

W tym roku sięgnę po baśnie Andersena, pamiętam że czasem mnie ciarki przechodziły jak je czytałam.
M - 2010-12-31, 10:27

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Bruixa napisał/a:
Powrót do lektur młodzieżowych bywa ryzykowny - można się rozczarować.


Bardzo często czytając po latach bardzo odmiennie odbiera się czytanie niegdyś z zapałem ulubione książki. Ale nie przeszkodziło mi to kupić do własnej biblioteczki kilku tomów o przygodach Old Shatterhanda, serii Szklarskiego o Tomku Wilmowskim, powieści Jacka Londona, Verne'a... :)
Zdarzało mi się wrócić do "Wilka Morskiego" Londona, czy do "W 80 dni dookoła świata" i nie rozczarowałem się. Natomiast "Winnetou" Maya wydało mi się o wiele prostsze niż przed laty, kiedy czytałem po raz pierwszy.
Szczerze mówiąc, nigdy nie wracałem do literatury czasów młodości. Tak naprawdę nawet nie wiem dlaczego. Myślę, że tylko częściowo z powodu innych lektur, które los przede mną stawia przez cały czas. Z drugiej strony chyba boję się, że sięgając po literaturę młodzieżową, którą zaczytywałem się wiele lat temu i z którą spędziłem niezapomniane chwile, rozczaruję się maksymalnie. Wiadomo, że kiedy sięgałem po Wiesława Wernica, Adama Bahdaja, Karola May'a, Juliusza Verne'a, Alfreda Szklarskiego i całą gamę innych autorów, byłem młody i dopiero poznawałem świat. Nie da się ukryć, że w międzyczasie dorosłem, rozwinąłem się intelektualnie, a moje zainteresowania uległy diametralnej zmianie. Dlatego też, wolę zachować w pamięci obraz świetnych książek, które zapełniły mi długie godziny dobrej zabawy i podróży po najodleglejszych miejscach świata, niż weryfikować teraz czy te książki dalej tak by na mnie oddziaływały ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-31, 11:07

Trzeba pamiętać, że, idąc za słowami C.S. Lewisa, książka dla dzieci, która podoba się tylko dzieciom to zła książka dla dzieci. Jestem więc daleki od stwierdzenia, że jak się wróci to na pewno będzie rozczarowanie. W niektórych przypadkach tak jest, bo potrzebujemy głębi w literaturze, a tymczasem powieści młodzieżowe oparte są z reguły na prostych schematach.
Z drugiej strony proste, nie musi znaczyć infantylne, dziecinne. Sporo młodzieżowych książek przeczytałem już po 18-stce, do innych wracałem jeszcze później i nie było rozczarowania, bo przesłanie książki, język i styl autora ją ratowało przed upływem czasu. :)
Ile miałem radości, gdy już w wieku dorosłym czytałem Porwanie Baltazara Gąbki, Opowieści z Narnii. :)

maravilla - 2012-01-22, 20:30

coś jest w tym cytacie Lewisa.. pamiętacie jak było ze Shrekiem? podobał się i dzieciom i dorosłym, dlatego osiągnął wielki sukces. Podobnie było z Harrym Potterem, czytali i młodsi i starsi.

do wymienionych wcześniej książek dodałabym jeszcze pozycje o tematyce detektywistycznej, najlepiej wspominam chyba serię o Janeczce i Pawełku Joanny Chmielewskiej, a tymczasem teraz podczytuję dzieciakom serię autorstwa P. Baccalario - nie wiem czy kojarzycie tego autora

katherine - 2012-03-26, 00:29

Ja ostatnio przy sprzątaniu wykopałam "Serię Niefortunnych Zdarzeń" Lemony'ego Snicketa. Jako dzieciak strasznie lubiłam tą sagę i postanowiłam sobie ją przypomnieć. Jestem już przy szóstej części ;) Polecam każdemu, przyjemnie się czyta.
motylek727 - 2012-03-26, 10:16

katherine napisał/a:
wykopałam "Serię Niefortunnych Zdarzeń" Lemony'ego Snicketa


Mi też się to podobało! Ale przeczytałam niestety tylko kilka pierwszych tomów. Nie mogłam znaleźć pozostałych :/ Ale może teraz mi się uda ;-)

annaK - 2012-04-03, 20:53

Ja jeszcze tego nie czytalam, ale słyszałam, że świetne.
Ostatnio doczytalam trylogię Suzanne Collins do końca, film na mnie wplynał :)

Julietta - 2012-04-11, 11:29

No właśnie na mnie też... Muszę wrzucić Kosogłosa na iPada ;)
Renata122 - 2012-04-24, 17:04

Ja chętnie bym powróciła do "Małego Księcia" bo za każdym razem jak czytałam tę książkę to wydawała mi się coraz bliższa. Pewnie teraz zauważyłabym o wiele więcej przesłań niż kilka lat temu ;)
Molencius - 2013-07-01, 12:38

Z tym rozczarowaniem książek z dzieciństwa, to nie wiem. :) Ubóstwiam dzieci z Bulerbyn do dzisiaj, zaglądam też czasami do Akademii Pana Kleksa, czy takiej domowej księgi z bajkami na dobranoc (jest w domu odkąd pamiętam :P ).
Powiedzmy jednak, że można je jeszcze nazwać "książkami dla dzieci", tym bardziej, że większość z nich została ministerialnie wtłoczona w ramy lektur dla uczniów podstawówki. Dzisiaj jednak książki młodzieżowe (poza tymi naprawdę dla dzieci) nie poddają się takiemu sztywnemu podziałowi. Np. lubię Eve Voller za jej serie Poza czasem i czy fakt, że w jej książkach nie rozgrywają się drastyczne sceny, czyni ją od razu książka tylko dla młodzieży?

ps.

Chyba filmy z dzieciństwa bardziej rozczarowują niż książki. Ostatnio utwierdziłem się po obejrzeniu "Armii ciemności". ;)

Julietta - 2013-07-01, 13:25

Chyba bardziej chodzi o wiek bohaterki, zdaje się, że Anna ma 17 lat? Mam w rodzinie milośniczkę takich książek i wiem, że kolejna powieść Voller będzie zawsze dobrym prezentem tutaj.
Molencius - 2013-07-02, 14:16

Julietta- kwestia wieku i kwestie cielesne, to jest najwidoczniej definicja książki młodzieżowej, nieważne co jest w fabule, czy jaka jest akcja. :) I to mnie tylko utwierdza w przekonaniu, że ograniczenia są sztuczne, trzeba książki uwolnić dla wszystkich. :)
Rokera - 2013-07-17, 11:46

Wróciłam do Harry`ego Pottera :3
Belial - 2013-11-12, 00:10

"Ania" to był dla mnie koszmar i w dzieciństwie i dwadzieścia lat później. Brrr. Na samą myśl o tym dostaję gęsiej skórki. Ale do przygód Tomka Wilmowskiego (mam wszystkie!) chętnie wracam. Nigdy mi się nie znudzą. I mam dziwne wrażenie, że to właśnie ta seria sprawiła, że zostałam orientalistką. ;)

Maravilla, starsi w jakim wieku? Bo już w wieku 20 lat byłam zdegustowana (niskim) poziomem tej książki.

Kamil - 2013-11-12, 10:04

Chetnie wracam, najchętniej do Pottera i Pana Samochodzika. Wcale nie straciły po latach, wciąż mnie bawią, wciąż wciągają. Ale ogólnie mało książek typowo młodzieżowych czytałem kiedyś. W podstawówce i gimnazjum był Wiedźmin, Władca Pierścieni, Mroczna Wieża (i pare innych tytułów Kinga), potem fantastyka z Fabryki Słów...

Anie też czytałem, pierwszy tom - nawet mi sie podobało :P Ale wolałem film (widziałem chyba większość).

1mirinda - 2014-01-10, 19:26

Mi dorosłość chyba nie grozi.Gdy kupujemy bajeczki dla dzieci to okazuję się że jestem pierwszą osobą która je czyta.Ostatnio z dłuższych młodzieżowych książek jakie przeczytałem były cztery pierwsze książki z cyklu "Zwiadowcy" Johna Flanagana .przeczytałbym pewnie wszystkie 12 ale jak na razie nie ma w bibliotece. Książka opowiada o dwunastoletnim chłopcu trafia w poczet tajemniczych zwiadowców.

Z książek dzieciństwa bardzo przyjemnie wspominam "Robin Hood" i "Marianna, żona Robin Hooda" autorstwa Tadeusza Kraszewskiego.

Gorm1 - 2014-01-21, 10:25

Babcie rabuś teraz czytam super, a kupiłam dla kuzynki, ale sama do Polyanny np. wrócę raz jeszcze...;-)
Belial - 2014-01-21, 11:14

Gorm1 napisał/a:
Polyanny np. wrócę raz jeszcze...;-)


Polyanna, Ania itp. to moje koszmary z dzieciństwa. :D

Radament - 2014-01-22, 15:07

ania mnie wkurzała tylko w pierwszym tomie, co ciekawe, całą reszta pochłonęłam już z mocnym zaciekawieniem i nawet tę Anuchnę polubiłam xD
Aura - 2014-01-28, 13:17

Ja nie wracam, boję się rozczarowania... Niedawno nawet rozglądałam się w bibliotece i prawie wszystkie książki, które lubiłam w dzieciństwie, już zniknęły z półek, żeby zrobić miejsce nowszym...

O, Tomek, uwielbiałam. Ale nie chce mi się czytać ponownie, jak sobie o nim myślę, to te książki wydają mi się takie sobie.

Ania z Zielonego Wzgórza - bardzo lubiłam całą serię, w ogóle zaczytywałam się wszystkimi książkami Lucy Maud Montgomery. Podobała mi się atmosfera Wyspy Księcia Edwarda :) Ania jak Ania, ale trylogię o Emilce czytałam kilkanaście razy. To moja ukochana literacka postać z dzieciństwa, nawet wzięłam po niej imię na bierzmowaniu :-D

Drugim moim ulubionym bohaterem był pan Samochodzik. Też nie zliczę, ile razy czytałam xd

Niektóre książki "dziecięco - młodzieżowe" przeczytałam już po w wieku dorosłym - Harry Potter, Hobbit, Opowieści z Narnii, Córka króla elfów. I zachwyciły mnie, to dobry objaw, znaczy, nie zestarzałam się zbytnio XD

Kamil - 2014-01-28, 18:49

Aura napisał/a:
Drugim moim ulubionym bohaterem był pan Samochodzik. Też nie zliczę, ile razy czytałam xd

Ja do dziś czasami sięgne po któryś z ulubionych tomów - wciąż dobre choć teraz patrze już inaczej. Wiec chyba nie ma co tak sie bać rozczarowania.

andy - 2014-01-28, 18:58

Pomyślcie nad Szklarskim
Córka Lavransa - 2014-01-28, 21:29

andy napisał/a:
Pomyślcie nad Szklarskim

Ja tak sobie myślę od czasu do czasu, bo "za dziecka" bardzo mi się nie podobał. A nuż teraz bym doceniła...?

GlaSS - 2014-02-16, 10:34

Ja niestety nie moge wrócić do ksiażek dzieciństwa. Smutna prawda jest taka ze nienawidziłam czytać ksiażek jak byłam dzieckiem. Naprawde wstyd sie przyznac. Dopiero w gimnazjum można powiedzieć że się nawróciłam i od tamtej pory czytam ile wlezie. A wszystko za sprawa Harry'ego Pottera.
Kamil - 2014-02-16, 11:18

GlaSS napisał/a:
A wszystko za sprawa Harry'ego Pottera.

Ile ludzi wokół mnie mówiło to samo... :)
Ja sam przed Potterem też czytałem (od dziecka), ale po tym sięgnąłem chętniej po fantastyke (chociaż Tolkiena miałem już chyba za sobą - w sumie nawet nie jestem pewien co było pierwsze).

GlaSS - 2014-02-16, 11:26

Cóż taka prawda. W moim przypadku gdyby nie HP prawdopodobnie nadal bym gardziła książkami. Trudno mi jest to sobie wyobrazić ale tak by było. Dobrze się stało że Rowling napisała Harry'ego Pottera:))))
Belial - 2014-02-16, 11:48

Kamil napisał/a:
GlaSS napisał/a:
A wszystko za sprawa Harry'ego Pottera.

Ile ludzi wokół mnie mówiło to samo... :)


To cholernie smutne. Im więcej osób tak mówi, tym gorzej.

GlaSS - 2014-02-16, 12:02

Dlaczego?
Procella - 2014-02-16, 18:20

Ja nie widzę w tym nic smutnego.
Kamil - 2014-02-16, 18:27

Belial napisał/a:
To cholernie smutne. Im więcej osób tak mówi, tym gorzej.

Niby co tu smutnego?
Wzrost czytelnictwa za sprawą HP jest smutny?
Smutny to byłby wzrost czytelnictwa za sprawą "ileś twarzy Greya"


aaaa.. no tak. Nie lubisz Harry'ego Pottera. Na pewno ambitniejsza literatura przekona młodzież do książek :evil2:

GlaSS - 2014-02-16, 18:57

Cóż nie oszukujmy się, są lepsze książki niż HP ale mimo wszystko trzeba przyznać że liczba czytelników skoczyła w górę za sprawą tej serii.
Córka Lavransa - 2014-02-16, 20:28

GlaSS napisał/a:
liczba czytelników skoczyła w górę za sprawą tej serii

Że liczba ogólna w danym czasie skoczyła to pikuś, ważniejsze, że sporo dzieci i młodzieży dało się przekonać, że książka nie gryzie. I przeczytawszy HP, sięgnęło po inne lektury. Niewątpliwa w tym zasługa autorki. :-D

GlaSS - 2014-02-16, 20:36

No właśnie:P Np. ja :D :D
Kamil - 2014-02-16, 21:35

GlaSS napisał/a:
Cóż nie oszukujmy się, są lepsze książki niż HP

W tej kategorii? Jakoś nic lepszego naprawdę godnego uwagi nie kojarzę. Przykłady? :)

GlaSS - 2014-02-16, 22:03

Kwestia gustu. Jednemu się coś podoba i uzna za lepsze a drugiemu niekoniecznie. Mówi się o Harrym Potterze jako serii która zapoczątkowała chęci do czytania u wielu osób. Równie wspaniałą do tego serią mogą być "Zwiadowcy" Johna Flanagana albo "Strażnicy historii" Damiana Dibbena. Ale jak już wspomniałam, co kto lubi
Radament - 2014-02-16, 22:03

Kamil napisał/a:
W tej kategorii? Jakoś nic lepszego naprawdę godnego uwagi nie kojarzę. Przykłady? :)

Fantasy czy młodzieżowego fantasy?

Kamil - 2014-02-16, 22:59

Radament napisał/a:
młodzieżowego fantasy


młodzieżowe fantasy (najlepiej w naszym świecie :) )

Troche tego czytałem, i za dziecka i teraz, ale nic lepszego nie kojarze.

Radament - 2014-02-16, 23:45

Nie wiem, pamiętam że jak byłam młodsza lubiłam książki z serii Wojny Duszków czy jakoś tak. Nie wiem czy lepsze ale na pewno całkiem fajne ^^
Belial - 2014-02-17, 05:53

Smutne jest, że taki gniot czytają jako pierwszy, a potem kolejne "wysokiej jakości" książki w stylu "Zmierzchu" etc. No i niestety, z osobami, które mi mówią, że "to dzięki HP* zaczęłam/zacząłem czytać" nie mam o czym rozmawiać. Może nie to pokolenie.

*Zmierzch czy wstaw inną szmirę.

Tytułami dla młodzieży rzucać nie będę, bo gdy HP zostało wydane, od lat czytałam książki dla dorosłych. Zresztą irytuje mnie ten nagły marketingowy szał na YA/NA, to tylko robienie idiotów z ludzi.

Kamil - 2014-02-17, 09:11

Belial napisał/a:
Smutne jest, że taki gniot czytają jako pierwszy, a potem kolejne "wysokiej jakości" książki w stylu "Zmierzchu" etc.

Jak można stawiać HP obok Zmierzchu? :zlo
Te osoby, które zaczynają od HP potem czytają Władce Pierścieni, Diune, Hyperiona i Kinga (o nim pewnie masz zdanie jeszcze gorsze niż o HP, przecież on taki popularny!!).

Belial napisał/a:
*Zmierzch czy wstaw inną szmirę.

Znaczy HP to szmira? :)
Pewnie nawet nie czytałaś jednego i drugiego żeby porównać, a jak czytałaś i tak porównujesz... to coś jest nie tak, ze zrozumieniem na przykład. Z trzeźwym spojrzeniem na jedno i drugie. Sukces HP wpłynął negatywnie na twój osąd tej serii? Jakby to w ogóle miało znaczenie czy coś jest popularne czy nie...

A może zwyczajnie jesteś za stara na HP :P Chociaż mojej mamie bardzo sie podobało... (a nie stroni od ambitnych lektur, od młodzieżowych w sumie też nie).

No ale jeśli ty stronisz od lektur młodzieżowych, to stroń, bo widocznie nie nadają sie dla ciebie już.

Yacek - 2014-02-17, 11:23

HP jest naprawdę porządnie napisany i, wyłączywszy niektóre fragmenty, nie jest infantylny. Ok, może pierwsze dwa tomy nie były najwyższych lotów, ale z czasem się pani Rowling rozkręciła.
Natomiast co do wybuchów popularności takiego czegoś jak zmierzch i popłuczyny po nim, albo grej i popłuczyny po nim, to się zgadzam z Belialem, tacy niedzielni szmiro-czytelnicy to nie czytelnicy.

Aha, do pottera też kiedyś negatywnie nastawiony, wychodził akurat trzeci tom, wszyscy w szkole się zachwycali a ja uparcie ich przekonywałem, że tylko pan Kleks się liczy. Potem dostałem ten trzeci tom i wpadłem :)

Kamil - 2014-02-17, 13:28

Yacek napisał/a:
Ok, może pierwsze dwa tomy nie były najwyższych lotów, ale z czasem się pani Rowling rozkręciła.

A ja uważam odwrotnie. Pierwsze trzy tomy (no nawet 4) nie usiłują być czymś poważniejszym, są dla dzieci, są z przesłaniem, nie są infantylne. Tym dalej - tym poważniej, a to serii zaszkodziło. Dorastanie Pottera (szczególnie w Zakonie Feniksa) wypadło żałośnie, zazdrosny Ron, te wszystkie wątki miłosne... To było po prostu słabe, słabszy był tylko epilog w ostatnim tomie (zupełnie niepotrzebny). Na szczęście to były tylko wątki poboczne.
No ale właściwie lubie wszystkie 7 łącznie z tymi trzema książeczkami z biblioteki Hogwartu :)

Córka Lavransa - 2014-02-17, 16:04

Belial napisał/a:
Smutne jest, że taki gniot czytają jako pierwszy, a potem kolejne "wysokiej jakości" książki w stylu "Zmierzchu" etc. No i niestety, z osobami, które mi mówią, że "to dzięki HP* zaczęłam/zacząłem czytać" nie mam o czym rozmawiać.

Dziwne podejście - nie mam o czym rozmawiać. Próbować zawsze warto, może podsunąć lepszą lekturę.
Masz jakis dowód na tezę, że "osoby, które zaczęły od HP, potem przechodzą na szmiry"? Bo z moich doświadczeń wynika, że idą raczej w stronę fantastyki typu Tolkien.
"Zmierzch" czytają niezbyt lotne nastolatki i gospodynie domowe - dokładnie ten sam typ, który lata temu czytał Harlequiny. Zresztą, nie wymawiając, ja też w wieku lat 13-tu zaczytywałam się podobnymi bzdurami, a "Saga o Ludziach Lodu" nadal stoi gdzieś na półce u moich rodziców. I co, nie ma o czym ze mną rozmawiać...? Czytam sam chłam?

andy - 2014-02-17, 18:54

Córka Lavransa napisał/a:
Czytam sam chłam?

Jak już pisałem i chyba tutaj fantasy trawię tak sobie (wolę hard SF - bardziej fizycznoprzekonujace). W sumie Rowling jest niezła. Osobiście w tym gatunku preferuję Tolkiena i Feista. Z naszych Sapka - jak nie poleciał w komercje

elfrun - 2014-02-17, 21:25

Przeczytalam Harry Pottera kiedy bylam juz bardzo, ale to bardzo dorosla. :) Zarowno wczesniej jak i pozniej przeczytalam wyjatkowo duzo ambitnych ksiazek, pomimo to lekture pierwszych czterech tomow sagi o Harry'm Potterze (jedynie tyle przeczytalam) wspominam bardzo sympatycznie. Moze kiedys wroce do tej lektury i przeczytam calosc.
Belial - 2014-02-22, 07:33

Córko, ok, ja chcę dyskusji na podobnym poziomie, a nie tłumaczenia i przekonywania. Jak chcę pogadać o nauce języków obcych (a zwłaszcza kilku różnych), to z osobami które (te) języki obce znają a nie z tymi co mówią tylko w swoim własnym języku. Jak chcę pogadać o najnowszym sf, to przecież nie z miłośnikiem "nienormalnych" romansów czy powieści obyczajowych z XIX w. ;) Wydawało mi się to normalne, że żeby była dyskusja nt. książek, to jednak musi być jakaś podstawa do tego - np. podobne czytane książki. Gdy mamy całkiem odmienne poglądy dotyczące książek, to dyskusja też nie ma sensu.

Z osobami czytającymi HP, Zmierzch nie mam o czym rozmawiać, tak samo jak z osobami oglądającymi/czytającymi romanse, powieści historyczne czy inny rodzaj książek, których nie czytam.

Ja niestety mam inne doświadczenia, czytają książki na podobnym poziomie.

Radament - 2014-02-22, 10:00

No chwila, a co z osobami, które dzięki HP w ogóle zaczęły czytać i potem sięgając dalej w fantastykę sięgają po coś innego, np. coś czego nie uważasz za szmirę? Też nie mam z nimi o czym rozmawiać?
Belial - 2014-02-22, 10:44

Czytaj uważnie.
Radament - 2014-02-22, 10:58

Cytat:
Smutne jest, że taki gniot czytają jako pierwszy, a potem kolejne "wysokiej jakości" książki w stylu "Zmierzchu" etc. No i niestety, z osobami, które mi mówią, że "to dzięki HP* zaczęłam/zacząłem czytać" nie mam o czym rozmawiać. Może nie to pokolenie.


Cytat:
Z osobami czytającymi HP, Zmierzch nie mam o czym rozmawiać, tak samo jak z osobami oglądającymi/czytającymi romanse, powieści historyczne czy inny rodzaj książek, których nie czytam.


Cytat:
Ja niestety mam inne doświadczenia, czytają książki na podobnym poziomie.


Czytam. Wciąż zakładasz, że nie można zacząć czytać od HP i go lubić, bo potem każdy wpada w książki uważane przez ciebie za szmirę. Nie widzę problemu, żeby lubić nawet kiepsko napisane książki (z jakichkolwiek powodów, ot zwyczajne dobre wspomnienia) i jednocześnie gustować w książkach dobrych. Więc pytam co wtedy? Skreślasz osobę z dyskusji, bo ma chociażby, swoje małe dziwactwa?

Kamil - 2014-02-22, 12:24

Czyli że HP to też szmira i ci co czytają szmire na szmirze poprzestają. I nie warto nawet próbować z nimi rozmawiać, bo reprezentują dno intelektualne. A już z pewnością rozwój jest takim ludziom obcy.
elfrun - 2014-02-22, 12:40

Kamil napisał/a:
Czyli że HP to też szmira i ci co czytają szmire na szmirze poprzestają. I nie warto nawet próbować z nimi rozmawiać, bo reprezentują dno intelektualne. A już z pewnością rozwój jest takim ludziom obcy.


To co najbardziej podoba mi sie w rzeczywistosci to to, ze wymyka sie wszelkim stereotypom. Pomiedzy biela i czernia jest nieskonczona paleta odcieni szarosci. ;) Milosc do ksiazek w stylu "Zmierzchu" nie pietnuje ludzi na cale zycie. Nie lubie uproszczen. Wiem, ze Twoja wypowiedz Kamilu nie byla adresowana do mnie. Chcialam jedynie podkreslic, ze bliska jest mi Twoja odpowiedz.

Ze swojej strony powiem tylko, ze czesto pozwalam sobie "pojezdzic" po ksiazkach i autorach, ktorych nie jestem w stanie strawic nigdy jednak nie robie tego w odniesieniu do ich czytelnikow.

Mysle, ze warto byloby juz skonczyc z tym offtopem zanim zrobi sie jeszcze mniej przyjemnie.

Kamil - 2014-02-22, 12:58

elfrun napisał/a:
Ze swojej strony powiem tylko, ze czesto pozwalam sobie "pojezdzic" po ksiazkach i autorach, ktorych nie jestem w stanie strawic nigdy jednak nie robie tego w odniesieniu do ich czytelnikow.

Też sie staram tego nie robić. Nawet znam dziewczyny które czytały Zmierzch a mózg mają na swoim miejscu ;) Może reprezentuje takie samo dno....? (bo przecież lubie HP :) ) Albo może po prostu nie jestem uprzedzony i nie skreślam kogoś na tej podstawie. Nawet z kimś kto w ogóle nie czyta książek da sie rozmawiać - o ile samemu człowiek sie nie ogranicza wyłącznie do książek i nie jest nastawiony tylko na pare wybranych tematów.

elfrun - 2014-02-22, 13:01

Kamil napisał/a:
elfrun napisał/a:
Ze swojej strony powiem tylko, ze czesto pozwalam sobie "pojezdzic" po ksiazkach i autorach, ktorych nie jestem w stanie strawic nigdy jednak nie robie tego w odniesieniu do ich czytelnikow.

Też sie staram tego nie robić. Nawet znam dziewczyny które czytały Zmierzch a mózg mają na swoim miejscu ;) Może reprezentuje takie samo dno....? :D Albo może po prostu nie jestem uprzedzony i nie skreślam kogoś na tej podstawie.
Nawet z kimś kto w ogóle nie czyta książek da sie rozmawiać - o ile samemu człowiek sie nie ogranicza wyłącznie do książek.


Tolerancja to tutaj slowo - klucz. Mysle, ze tego Ci nie brakuje Kamilu.

Kamil - 2014-02-22, 13:21

Chociaż np. Pięćdziesięciu twarzy Greya bym jednak nie przełknął na półce mojej dziewczyny ;)
Córka Lavransa - 2014-02-22, 21:51

Belial napisał/a:
Gdy mamy całkiem odmienne poglądy dotyczące książek, to dyskusja też nie ma sensu.

No coś ty, wtedy dopiero dyskusja MA SENS. Dyskusja z osoba, która ma te same poglądy, co ty, jest nudna. Ty monologujesz, a druga strona potakuje. Gdzie w tym zabawa?

Belial napisał/a:
Jak chcę pogadać o najnowszym sf, to przecież nie z miłośnikiem "nienormalnych" romansów czy powieści obyczajowych z XIX w. ;)

Jasne. Tylko skąd to założenie, że ktoś, kto rozpoczął od HP, jest teraz miłośnikiem "nienormalnych romansów", a nie sci-fi? W ogóle mam wrażenie, że zakładasz, że jak ktoś zaczął od HP to już nigdy nic innego nie przeczyta, tylko kręci się w kółko. Moje doświadczenia są inne, a nawet przeciwne - jedna z moich znajomych zaczęła od niezłych lektur, a od dobrych kilku lat czyta wyłącznie romanse i obyczajówki. I wyobraź sobie, nadal rozmawiam z nią o książkach i ta rozmowa tylko czasami boli. ;)

Kamil - 2014-02-23, 13:23

i jeszcze - czy miłośnik romansów nie może być jednocześnie miłośnikiem s-f?
Córka Lavransa - 2014-02-23, 19:53

Cytat:
i jeszcze - czy miłośnik romansów nie może być jednocześnie miłośnikiem s-f?

Chyba może. Zależy jeszcze, jakich romansów, niektóre wbrew pozorom naprawdę nie są głupie. ;)

Yacek - 2014-02-24, 17:58

Kamil napisał/a:
czy miłośnik romansów nie może być jednocześnie miłośnikiem s-f?

A co jedno drugiemu przeszkadza?

Tak naprawdę lepiej wypada osoba czytające romanse ale nie bojąca się sięgnąć po sf od tej, która trzyma się tylko sf (czy też jakiegokolwiek innego gatunku) i uważa, że wszystko inne jest niegodne.

Belial - 2014-02-24, 18:16

Córko, ja ci mówię jakie mam doświadczenia. Nic nie zakładam. Nie bawi mnie rozmowa gdzie jedna strona uważa coś zupełnie przeciwnego od drugiej (na zasadzie 1 - bardzo nie lubię, 10 - bardzo lubię). Albo ocena na GR - 1* kontra 5*. Ostatnio miałam taką "dyskusję" o Czwartej Epoce Abe Kobo. Wymieniliśmy się poglądami, do widzenia. O gustach się nie dyskutuje podobno. ;)

Dyskusja nt. książki, którą czytaliście ma sens, o ile nie stoi się na bardzo skrajnych pozycjach. Jest o czym dyskutować, bo np. zwracaliście uwagę na coś zupełnie innego, inaczej coś zinterpretowaliście, macie inne zdanie w związku z różnymi doświadczeniami życiowymi. Mnie np. bawiła dyskusja ze znajomym Nigeryjczykiem nt. Chinhua Achebe i "Things Fall Apart". A obojgu nam podobała się ta książka.

Nie napisałam, że nie mają mózgu, ale, że nie mam o czym z nimi rozmawiać. ;) Zmusisz mnie, żebym nagle wynajdowała sobie tematy do wspólnych rozmów?

Yacek, mam nadzieje, że nie pijesz do mnie, bo nigdzie nie napisałam, że trzymam się tylko jednego gatunku i inne nie uważam za niegodne. Po prostu wiem czym się nie interesuję i dobrze na tym wychodzę.

Yacek - 2014-02-24, 18:46

Nie, nie, to jest do Ciebie. To a propos postu Kamila, że jak sf to romans nie pod żadnym pozorem.
Belial, nawet jak ktoś ma zdanie o jakiejś książce zupełnie inne niż Twoje to i tak dyskusja nikomu nie zaszkodzi. Można przecież wysłuchać argumentów drugiej strony a swoich przekonań nie zmieniać.

Belial - 2014-02-24, 20:29

Yacek, ale wysłuchania czyjegoś zdania i okopania się na swoich pozycjach za dyskusję nie uważam.
Yacek - 2014-02-24, 21:08

Paczemu, dyskusja nie musi się przeca kończyć przekonaniem którejś strony do zmiany stanowiska.
Asik - 2014-03-13, 00:52

Pewnie, że wracam do książek z dzieciństwa. Nie wyobrażam sobie, żebym nie mogła sięgnąć po Mikołajka, Pana Samochodzika czy Harry'ego Pottera.

Pomimo, że czytam je po raz n-ty, to i tak mi to sprawia frajdę. :)

Inferno - 2014-03-13, 16:05

Nie zdarza się :P Za stary jestem :mrgreen:
KsiężniczkaAcha - 2014-03-14, 10:02

Jako dziecko uwielbiałam czytać książki o Pippi Pończoszance. Do tej pory mam wszystkie 3 części na pólce, ale nie bardzo mogę to teraz czytać... Po pierwsze wiem co będzie dalej, a po drugie te litery takie duże i tak mało tekstu.. godzina i po książce. A pamiętam, że jako dziecko jedną część tydzień czytałam.
mimoza - 2014-08-02, 10:37

Mam plan, by przypomnieć sobie, za pomocą ich lektury, książki z okresu mojej młodości, jakie tylko zapadły mi w pamięć. Ewentualnie zapoznać się z treścią tych, których jeszcze nie poznałam. To ostatnie mogę oprzeć na przykładzie Szatana z siódmej klasy, chyba najlepszego kryminału jaki tylko poznałam, przy czym powieść ta kojarzy mi się z Death Note. Chcę powrócić do Iselin i wilkołak, do Dziewczyny z pomarańczami oraz wielu innych.
1mirinda - 2014-08-02, 21:24

mimoza napisał/a:
Mam plan, by przypomnieć sobie, za pomocą ich lektury, książki z okresu mojej młodości, jakie tylko zapadły mi w pamięć.


:mrgreen: staruszka dwudziestolatka

mimoza - 2014-08-02, 21:59

OJTAM mowa tutaj o moim dzieciństwie. :)
Córka Lavransa - 2015-02-03, 22:52

Przeczytałam ostatnio, z dużą przyjemnością, po raz n-ty chyba dwie powieści dla młodzieży autorstwa Hanny Ożogowskiej - "Za minutę pierwsza miłość" i "Ucho od śledzia". Bardzo już trącą myszką, ale dla mnie mają nieodparty urok. I pomyśleć, że kiedyś uważałam bohaterki tej pierwszej za strasznie dorosłe - a mają po trzynaście lat... :-D
Za to straciłam sentyment do książek młodzieżowych autorstwa Krystyny Siesickiej. Wydają mi się teraz wydumane i bardzo powtarzalne. Nadal cenię sobie jej rewelacyjną "Między pierwszą a kwietniem", ale to już jest książka średnio dla młodzieży, raczej dla starszych.

Paleolog - 2015-02-04, 11:21

Może to kwestia wieku, ale dla mnie wcale aż tak bardzo nie trącą myszką :) Ożogowska to obok Niziurskiego i (może mniej) Bahdaja autorka, której książki czytane także dzisiaj wzbudzają mój niezmienny uśmiech i po prostu sprawiają przyjemność, jako rzeczy świetnie napisane, dowcipne i mądre. To sztuka, która nie każdemu autorowi się udaje - odświeżam właśnie Karola Maya, to mimo olbrzymiego sentymentu mogę coś na ten temat powiedzieć ;)
Córka Lavransa - 2015-02-04, 19:37

Paleolog napisał/a:
rzeczy świetnie napisane, dowcipne i mądre

Zgadzam się. :) Napisałam "trącą myszką" w tym sensie, że gdyby dzisiejszy nastolatek przeczytał np. oburzenie pani Bigosowej, że się jej dziecko odzywa przy rodzicach w temacie ROZWODU, to pewnie by się tylko uśmiechnął z politowaniem. No i szpan w postaci posiadania parasola... To są szczegóły, które mnie rozczulają do głębi, ale jestem w stanie zrozumieć, że mogą być nieatrakcyjne dla dzisiejszej młodzieży.
Natomiast pod względem języka, treści, uważam te powieści za perełki. Dziś wygrzebałam z półki "Głowę na tranzystorach" i chyba nawet prokurator Szacki będzie musiał chwilę zaczekać. :)

Nieznany - 2015-02-04, 20:01

Ach, te młodzieżowe książki... pamięta, czytałem "Głowę na tranzystorach" :-D - i pewnie bym nie miał o tym pojęcie po ćwierćwieczu, gdyby nie ten oryginalny tytuł :) Kiedyś to były tytuły książek, nie? Zwłaszcza tych różnych książek Ożogowskiej, Siesickiej, Jeżycjada i tego typu... ale choćby nawet na ten przykład "Piotrek zgubił dziadka oko, a Jasiek chce dożyć spokojnej starości"... ech, łezka się w oku kręci.
Córka Lavransa - 2015-02-04, 23:52

Nieznany napisał/a:
Ożogowskiej, Siesickiej, Jeżycjada i tego typu...

Dla mnie najważniejsza pozostała "Tabliczka marzenia" Haliny Snopkiewicz. :) Ach, ten Korcikowski... :P

Nieznany napisał/a:
ech, łezka się w oku kręci

Zasmęcił NeNek kiej stary tetryk (urocze masło maślane, swoją drogą...). Kręci się, kręci. Ja jeszcze pamiętam cały nurt literatury młodzieżowej "zaangażowanej", np. "Czas Abrahama" Siesickiej właśnie czy "Dowód tożsamości" Minkowskiego. To się nawet teraz dobrze czyta, choć kontekst się zmienił.

elfrun - 2015-02-05, 07:30

Nieznany napisał/a:
Ach, te młodzieżowe książki... pamięta, czytałem "Głowę na tranzystorach" :-D -


Ja mam podobnie. Pamietam tylko tytul. :-D

magragora - 2015-02-05, 18:38

Nieznany napisał/a:
Ach, te młodzieżowe książki...

Sentymentalno-wspomnieniowe podróże do czasów, zdawałoby się tak niedawnych...
"Kryptonim Czarna morwa", "Zapach rumianku","Spotkajmy się w Bangkoku" czy seria z Tomkiem Wilmowskim...
ech... czytało się z zapartym tchem, pod kołdrą i przy latarce.. :)

poiuy - 2015-03-05, 22:09

nie wiem czy można to zakwalifikować jako młodzieżową
ale często wracam do my dzieci z dworca zoo

gil050 - 2015-03-12, 08:42

tak, ja to czytałam własnie jak byłam nastolatką., W ogóle miałam dziwne zamiłowanie do czytania o ćpunach, prostytutkach i innych skrajnych przypadkach :D
ciapek111 - 2015-12-15, 11:23

Czasami mi się zdarza. Ale są to raczej klasyki powieści dla młodzieży czy dla dzieci. Chociaż niektóre z tych nowych też są całkiem niezłe.
Tifa Lockhart - 2016-01-21, 10:28

W 2009 roku napisałam, że bardzo często wracam do książek młodzieżowych i dla dzieci. Oczywiście nic się nie zmieniło pod tym względem. :P Na drugim roku studiów miałam trudniejszy okres, coś się posypało, nie wyszło itp. W tym czasie czytałam na okrągło przygody Harrego Pottera. Wszystkie tomy po kolei, potem wyrywkami. Codziennie, znałam już dosłownie na pamięć, ale czułam się dzięki temu bezpieczniej, pewniej. W końcu powiedziałam dość i usunęłam około dwóch/trzech miesiącach Rowling z czytnika, bo ileż można.
"Dzieci z Bullerbyn" to jedna z książek, do których wracam najczęściej.

Paleolog - 2016-03-29, 10:22

Ja aktualnie (jak co kilka lat) wróciłem do Niziurskiego, powtarzając sobie jego "trylogię odrzywolską". Lekturze niezmiennie towarzyszy szczery zachwyt.
I niemniej szczery uśmiech :)

Nieznany - 2016-03-29, 16:28

A, Niziurski! :D Jak ja dawno go nie czytałem :) A również lubię czasami wracać do tych autorów na "NN" :P czyli Nienackiego i Niziurskiego. ;) Kiedyś próbowałem wrócić do Szklarskiego, ale jakoś mnie już nie zachwycał...
Córka Lavransa - 2016-03-30, 23:03

Nieznany napisał/a:
A również lubię czasami wracać do tych autorów na "NN" :P czyli Nienackiego i Niziurskiego. ;) Kiedyś próbowałem wrócić do Szklarskiego, ale jakoś mnie już nie zachwycał...

Same here. :lol: Mam wrażenie, że Szklarski zestarzał się mocno, ale z drugiej strony ja nigdy nie miałam do niego specjalnego sentymentu. Nienacki na półce stoi i od czasu do czasu w łapce ląduje, nie ma mowy, żeby się go pozbyć.

Tifa Lockhart napisał/a:
usunęłam około dwóch/trzech miesiącach Rowling z czytnika

Zgroza!!! :zlo

Pottera z czytnika nie usuwam. Ani Narnii. Nie i koniec. :)

sasqa - 2017-02-26, 14:32
Temat postu: Książki z mojej młodości
Są pewne książki do których wracam chętnie "Dzieci z Bullerbyn" i wszystkie księgi "Tytusa, Romka i Atomka"
tubi - 2017-03-31, 18:04

Próbowałem wracać do pewnych książek ale to już nie to
Chyba jestem już inny, może dojrzalszy

Tak samo z filmami które zachwycały przed laty, nie wracam do nich
Nie rezonują jak kiedyś.

Cytując "...lektury mam trochę mądrzejsze..."

Córka Lavransa - 2019-01-07, 12:33

Temat Deiny o cyklu Rafała Kosika nasunął mi myśl, że nie tyle wracam do moich książek z młodości, ile rozpoczynam pewne rzeczy na nowo, ze względu na moje dzieci.

I tak np. przeczytałam pierwszy tom cyklu Agnieszki Stelmaszyk "Kroniki Archeo" - bardzo przyjemna przygodówka dla młodszych dzieci, mój 9-latek pochłonął bez trudu wszystkie 10 tomów.
Przeczytałam po raz pierwszy całe Muminki i uczucia mam ambiwalentne. :lol:
W kolejce czeka "Magiczne drzewo. Czerwone krzesło" Andrzeja Maleszki, "List do króla" Tonke Dragt i dwa cykle Ricka Riordana - "Apollo" i "Kroniki rodu Kane", które mój syn uwielbia.

W końcu powinnam chyba wiedzieć, co młody czyta... ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group