Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Poezja - Baczyński, Krzysztof Kamil

Selene - 2009-08-20, 21:50
Temat postu: Baczyński, Krzysztof Kamil
Chcę poruszyć temat poezji, a także życia (krótkiego ale zapisanego trwale w historii) młodego geniusza pióra - Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, którego nazwisko jest Wam na pewno znane ;)
Za każdym razem kiedy czytam jego wiersze, lub spotykam się gdzieś z jego nazwiskiem czuję ukłucie żalu, że urodził się w takich czasach, które nie pozwoliły mu rozwijać jego talentu przez lata. Chociaż być może właśnie przez wojnę został zmuszony dojrzeć tak szybko? Zastanawiam się też czy nie bardziej przyczyniłby się dla ludzkości, gdyby przeczekał ten trudny czas i pisał dalej, zamiast sięgać po broń. Odwaga i patriotyzm doprowadziły do jego przedwczesnej, tragicznej śmierci, jednak zdążył zostawić wiele dla przyszłych pokoleń. Nasuwa mi się pytanie, ilu poetów, pisarzy, artystów, którzy nie zdążyli się ujawnić zginęło razem z nim? Myślę że byłby szczęśliwy, gdyby wiedział, że nie został i nie zostanie zapomniany.

Pierwszym, który przeczytałam i jednocześnie moim ulubionym jego wierszem jest "Elegia o.. [chłopcu polskim]"

Elegia o ... [chłopcu polskim]
Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?
20. III. 1944 r.

Dołączam też dwa inne, które wyróżniają się moim zdaniem ;)

"Przypowieść"

Matce

Pan Bóg uśmiechnął się i wtedy powstała ziemia,
podobna do jabłka złotego i do zwierciadła przemian.
Po niej powoli się sączą zwierząt dojrzałe krople
wstępując z wód w powietrza - drgające srebrem - stopnie.
A śpiew najcichszego z ptaków zamienia się w miękki obłok
i wtedy powstają chmury do ziemi i gwiazd podobne.
Więc knieje do mórz podchodzą i kładą włosy na wodę
i wtedy fale się barwią na kolor dojrzałej jagody.
Światło przenika do ziemi, a ziemia blask przygarnia;
bory wrastają w powietrze, powietrze od lasów - czarne.
Zwierzęta wnikają w korę, a kora porasta życie
i niewidzialne, w przestrzeni, wiruje ziemi odbicie.
Wtedy są wszystkie kolory, każdy od innych różny,
które są wszystkie te same pod szklaną kopułą próżni.
I zafrasował się Bóg, że sam swych dzieł nie ogarnie,
więc cisza złożyła się w fałdy, a światło stało się czarne
i z ciężkich kowadeł gór rosły łodygi ogniste,
a gromy w wysiłku kuły zmarszczone w groźnym namyśle,
aż się wykrzesał z kuźni pod niebo od huku białe
z chmur i ziemi ulany - człowiek ciemny i mały.
Teraz uśmiechnął się Bóg i we śnie znużony oniemiał,
i do dziś błądzi wśród grozy człowiek ciemny jak ziemia.


"Ty jesteś moje imię..."

Ty jesteś moje imię i w kształcie, i w przyczynie,
i moje dłuto lotne.
Ja jestem, zanim minie wiek na koniu-bezczynie,
ptaków i chmur zielonych złotnik.
Ty jesteś we mnie jaskier w chmurze rzeźbiony blaskiem
nad czyn samotny.
Ja z ciebie ulew piaskiem runo burz, co nie gaśnie,
każdym życiem i śmiercią stokrotny.
Ty jesteś marmur żywy, przez który kształt mi przybył,
kształt w wichurze o świcie widziany,
który o mleczne szyby buchnął płomieniem grzywy
i zastygł w dłoni jak z gwiazdy odlany.
I jesteś mi imię ruchów i poczynaniem słuchu,
który pojmie muzykę i sposób,
który z lądu posuchy wzejdzie żywicą-duchem
w łodygę głosu.
1 III 42 r.

Ravena - 2009-08-21, 07:36

Ciekawa jestem czy gdyby przyszło mu żyć w czasach pokoju zdołałby napisać tak piękne i rónocześnie poruszające wiersze? W jaką stronę poszedłby jego talent? Jak by się rozwinął? Czy w ogóle? Wojna przyspieszyła tę dojrzałość twórczą, co zaowocowało jedną z najpiękniejszych poezji w polskiej literaturze. Bardzo lubię wiersze Baczyńskiego, jego sposób obrazowania, metaforykę. Do moich ukochanych należą:

"Piosenka"

Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach

Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.

A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą
Jak miękkie gruszki brzmieje
lato wiatrem sparzone jak pokrzywą.

Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.

"Śpiew do snu"

Ciało mojego ciała i światło mojej myśli,
chciałbym, by ci się ogień pełen szelestu przyśnił,
z którego żółte kwiaty wyplusną, brzózek szelest
jak sieć, abyś poczuła przy ich lekkości śmielej
Twój lot jak płomyk drżący, bolesny a pragnący,
by popłynęło w tobie ja szumny strumień słońce.

Ciało mojego ciała i blasku moich pragnień,
niech ci się we śnie gałąź niebieskiej chmury nagnie
i niech ci da jak owoc jaskółkę w piersi małe,
której by w sercu trzepot nauczył, jak kochałem i
jak ja ciebie ciosam w tej bryle nieobrotnej,
w swojego ciała drewnie, w myśli swojej samotnej.

Ciało mojego ciała i trwogi mej nadziejo,
niech ci się we śnie wody przez oczy tocząc - chwieją
i niechże ci podadzą rybę jak dłoń, co klaszcze,
byś znała to milczenie, co mnie okrywa płaszczem,
i niechaj iskry ognia, co w łusce się zapalą,
mój blask dopełnią w tobie i smutek mój wyżalą.

Nie dałem ci jabłoni ziemskiej, co sytość niesie,
wyrosłem ja na chmurach jak dzika jabłoń w lesie.
Ale mam źródło w sercu srebrne jak żywy pieniądz,
unieś się we śnie, spojrzyj w lustro jego nad ziemią.
Nie szukaj mnie w słabości, źródła mego nie mijaj,
nie umiera w nim ciało, dusza wieczność w nim żyje.

No i oczywiście Niebo złote Ci otworzę

Irmina - 2014-08-09, 21:07

Jeden z moich ulubionych poetów!

Uwielbiam wspomniane już wiersze Piosenka i Elegia o [chłopcu polskim], a także:

Biała magia

Stojąc przed lustrem ciszy
Barbara z rękami u włosów
nalewa w szklane ciało
srebrne kropelki głosu.

I wtedy jak dzban - światłem
zapełnia się i szkląca
przejmuje w sobie gwiazdy
i biały pył miesiąca.

Przez ciała drżący pryzmat
w muzyce białych iskier
łasice się prześlizną
jak snu puszyste listki.

Oszronią się w nim niedźwiedzie,
jasne od gwiazd polarnych,
i myszy się strumień przewiedzie
płynąc lawiną gwarną.

Aż napełniona mlecznie,
w sen się powoli zapadnie,
a czas melodyjnie osiądzie
kaskadą blasku na dnie.

Więc ma Barbara srebrne
ciało. W nim pręży się miękko
biała łasica milczenia
pod niewidzialną ręką.


*** [Niebo złote]

Niebo złote ci otworzę,
w którym ciszy biała nic
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi listeczkami,
śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
aż ukaże jądro mleczne
ptasi świst.

Ziemię twardą ci przemienię
w mleczów miękkich płynny lot,
wyprowadzę z rzeczy cienie,
które prężą się jak kot,
futrem iskrząc zwiną wszystko
w barwy burz, w serduszka listków,
w deszczów siwy splot.

I powietrza drżące strugi
jak z anielskiej strzechy dym
zmienię ci w aleje długie,
w brzóz przejrzystych śpiewny płyn,
aż zagrają jak wiolonczel
żal - różowe świtała pnącze,
pszczelich skrzydeł hymn.

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.

Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
czarny pył.


15.VI.43r.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group