Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Klasyka - Austen Jane

Erendis - 2009-08-09, 14:52
Temat postu: Austen Jane
Jane Austen (ur. 16 grudnia 1775 w Steventon w Wielkiej Brytanii, zm. 18 lipca 1817 w Winchester) – pisarka angielska.
Autorka powieści opisujących życie angielskiej klasy wyższej z początku XIX wieku. Mimo że sama wiodła stosunkowo odosobnione życie na prowincji w hrabstwie Hampshire, nie pozbawiło ją to zmysłu obserwacji i nie zubożyło dramaturgii jej utworów. Ich fabuła najczęściej dotyczy zamążpójścia i związanych z tym problemów społecznych (sama Austen nigdy nie wyszła za mąż). Celna obserwacja i żywa prezentacja psychiki kobiet czyni z powieści Austen coś więcej niż romanse. Reputację dobrej pisarki zyskała już za życia - jej powieści chwalił m.in. Walter Scott.

wikipedia

Jak dotąd przeczytałam trzy powieści Austen: Dumę i uprzedzenie, Emmę i Rozważną i romantyczną, a na półce na swoją kolej czekają jeszcze Perswazje. Zakochałam się w klimacie tych powieści, w ich bohaterach (nie wszystkich, oczywiście: niektórzy bardzo działali mi na nerwy). Emmę czytałam w tamtym roku i nie mam zbyt świeżych wspomnień. Pamiętam, że tytułowa Emma niezmiernie działała mi na nerwy, próbując swatać wszystkich dookoła, wydając niekiedy o ludziach bezpodstawne osądy i traktując ich z góry (jak rodzinę Martinów). W porównaniu do dwóch pozostałych powieści, które czytałam, Emma nie ma takiego rozmachu, a jej świat (towarzyski światek?) jest dziwnie ciasny i duszny w porównaniu do chociażby Dumy i uprzedzenia.
Rozważną i romantyczną chętnie odświeżyłabym sobie jeszcze w te wakacje. Niedługo po przeczytaniu powieści obejrzałam serial BBC z 2008 i uderzyło mnie to, jak bardzo inaczej odebrałam postać Edwarda ja i twórcy filmu. Jak dla mnie Edward był... bardziej zagubiony i niezdarny niż ten filmowy. Ale samą powieść odebrałam o wiele bardziej pozytywnie niż tę wspomnianą wcześniej. Może to dzięki dwóm sympatycznym (choć tak różniących się od siebie) głównym bohaterkom?
Duma i uprzedzenie zalicza się do moich ukochanych książek. Powieść pełna wspaniale wykreowanych postaci, z których każda postać jest wyrazista i niepodobna do żadnej innej. Klimat książki sprawia, że chyba każda kobieta, która ją czyta, chciałaby choć na chwilę przenieść się w austenowski świat. No i ten pan Darcy... co sprawia, że jest taki niezwykły? I jak niezwykła musiała być Elizabeth, żeby pomimo tych wszystkich wymienionych przez niego przeszkód (rodzina, majątek, w końcu sama Elizabeth) zapałać do niej uczuciem i walczyć do samego końca?

Zauważyłam, że na forum znajduje się parę wielbicielek Austen, więc, moje drogie panie, do roboty! :D

Panna Jeż - 2009-08-09, 21:10

Heh, mnie też Emma niezmiernie wkurza :D Jest zarozumiała i myśli że pozjadała wszystkie rozumy. Aż szkoda takiego fajnego pana Knightley'a dla niej :P A światek w "Emmie" jest ciaśniejszy niż w "Dumie", ponieważ tytułowa bohaterka pochodzi z wyższych sfer :) Im wyższe sfery tym mniej ludzi godnych znajomości z nimi :)

Przeczytałam wszystkie powieści Jane Austen, poza wczesnymi utworami, które w języku polskim są chyba niedostępne.

Na pierwszym miejscu u mnie oczywiście "Duma i uprzedzenie", a Elisabeth jest zdecydowanie moją ulubioną bohaterką :) Dalej "Perswazje" i "Mansfield Park"

Na razie tyle, ale jeszcze tu wrócę :D

ultramaryna - 2009-08-31, 20:27

U mnie z Austen jest różnie. Raz ją uwielbiam (właśnie teraz mam taki okres :D ), raz mnie bardzo nudzi i zupełnie nie chce mi się czytać jej książek. Ale już większość mam za sobą. Zdecydowanie najlepsza jest "Duma i uprzedzenie", potem "Perswazje". Czytałam też "Rozważną i romantyczną", "Opactwo Northanger" i zaczęłam czytać "Emmę", ale bardzo mnie nudziła. Myślę, że wrócę do niej niedługo. W tej chwili czytam "Mansfield Park", chociaż zrobiłam sobie przerwę na coś innego. I tak powinnam skończyć w przeciągu kilku następnych dni.

Austen świetnie kreuje bohaterów. Można ich uznać za przerysowanych, ale moim zdaniem powinni być tacy, jacy są. Bo to świetnie obrazuje zachowania ludzkie i po cichu się z nich wyśmiewa ;) Klimat też mi się podoba, chociaż te wszystkie konwenanse musiały być nie do zniesienia^^

A "Duma i uprzedzenie" to jedna z moich ulubionych książek.

Córka Lavransa - 2009-08-31, 22:24

Ja zaczęłam od bycia wielbicielką pana Darcy'ego w wydaniu Colina Firtha. Zakochałam się w nim od pierwszego odcinka i jest to miłość wielka a nieprzemijająca... Serial stoi u mnie na półce i jest już bardziej niż "używany".
Jak to u mnie często bywa, po obejrzeniu ciekawej adaptacji szukam źródła. Przeczytałam książkę biblioteczną i od razu kupiłam swoją... kolekcję wszystkich sześciu. Najpierw po polsku, potem po angielsku, a na dodatek audiobooki. A co!
Podobają mi się wszystkie, bo pomimo podobnej tematyki i podobnego klimatu każda jest inna. "Duma i uprzedzenie" to historia miłości z całkiem niezwyczajnymi przeszkodami, "Rozważna i romantyczna" to przedstawienie dwóch skrajnych ścieżek jej poszukiwania. "Emma" - prztyczek w nos zarozumiałych pannic, które myślą, że wszystko im wolno... "Opactwo Northanger" skłoniło mnie do odszukania i przeczytania "Tajemnic zamku Udolpho". "Perswazje" doskonale oddają nudę pobytu w Bath i pozostawiają nadzieję, że prawdziwa miłość nigdy nie umiera, a "Mansfield Park" to taki trochę "Kopciuszek"...

Prószyński wydał także "Lady Susan. Watsonowie. Sanditon", ale nie kupiłam, ani nie czytałam. Po wczesnych niemiłych doświadczeniach z niejakim Alistairem MacLeanem mam wielki uraz do powieści dokańczanych przez kogoś innego. Czy któraś z Was wie coś na temat tych utworów?

Panna Jeż - 2009-08-31, 23:27

To wydanie Prószyńskiego Lady susan, Watsonowie i Sandition to niedokończone utwory Austen, nie ma w nich żadnych dopisków obcych, tylko te fragmenty które wyszły spod pióra pisarki. Natomiast również Prószyński wydał samo Sandition dokończone przez niejaką Marie Dobbs. Jest niezłe :) Bez rewelacji ale zjadliwe :)

Z resztą Sandition bardzo dobrze się zapowiadało, szkoda że Jane Austen nie zdązyła go dokończyć :(

kaktus666 - 2010-08-17, 11:31

tak kocham jej książki :) cudowne ale innymi autorkami romansów historycznych nie pogardzę:)
a co do Austin coz ogladalam "Mansfield Park" nawet nawet :)

Ravena - 2010-08-17, 18:16

kaktus666 napisał/a:
a co do Austin coz ogladalam "Mansfield Park" nawet nawet

Którą wersję? 8-)

Córka Lavransa - 2010-08-17, 22:20

Ja oglądałam w wersji z 1999 roku, w reżyserii Patricii Rozemy. Z niektórymi rzeczami troszkę się zapędzili, ale ostatecznie uważam, że nieźle oddali klimat. A Ty, Wiedźmo tak okrutnie odmieniona, która wersję masz na myśli?
Ravena - 2010-08-17, 22:36

Osobiście wolę tę z 1999. Ta z 2007 jest może bardziej brytyjska, ale aktorka grająca Fanny nijak mi nie pasuje na tę bohaterkę. W ogóle i wcale. Frances O'Connor moim zdaniem sprawiła się świetnie w tej roli. Inna sprawa, że nie wiem czy to był zamysł reżyserki czy tak po prostu wyszło, ale Edmund w interpretacji Millera to straszny, okropny ciaputek! ^^ W książce chyba taki nie był? :-/
Ogółem obraz Rozemy ma wiele wad i kilka nadinterpretacji, ale ogląda się nieźle. Na Mansfield Park MacDonalda odrobinę się wynudziłam.

kaktus666 - 2010-08-17, 23:07

ta z 99 ale chyba skusze sie z 2007 by zrobic porownanie do ksiazki i do pierwszej wersji filmowej;d

a co sadzicie o powtarzajacych sie motywach w romansach historycznych z bitew np pod waterloo itp:)

jagus - 2010-08-28, 23:47

Ja ostatnio przeczytałam Emmę i nie rozczarowałam się. Do tej pory znałam tylko Dumę i uprzedzenie, a z wersji filmowej Rozważną i romantyczną. Lektura przyjemna, ale najbardziej w książkach Austen lubię to, że potrafi w sposób zabawny przedstawiać postaci irytujące. Ojciec Emmy doprowadzałby mnie do szału, gdyby nie sposób jego przedstawienia.
Mam na półce Rozważna..., więc w przyszłości pewnie się za nią zabiorę :)

Córka Lavransa - 2010-08-29, 22:01

Pierwszą ekranizacją był miniserial z 1983, podobno okrutny. :) Mnie wystarczyło jedno spojrzenie na aktorkę odtwarzającą rolę Fanny, żeby zgodzić się z tą opinią i nigdy go nie obejrzeć.
Nie wiedziałam za to, że jest wersja z 2007 r. Muszę się z nią zapoznać, a potem - najlepiej - jeszcze raz przeczytać książkę.

Bo każdy powód jest dobry, żeby znowu sięgnąć po Jane Austen. :)

Ravena - 2010-08-30, 12:44

Córka Lavransa napisał/a:
Bo każdy powód jest dobry, żeby znowu sięgnąć po Jane Austen

Zgadzam się w całej rozciągłości :P

kaktus666 - 2010-09-01, 11:03

ja tak samo... wspaniale ksiazki :)
lisclistopadowy - 2010-09-22, 08:50

Też bardzo lubię. Ale po przeczytaniu wszystkiego zaczęłam poszukiwać tytułów w jej stylu. Znacie coś co wpisywałoby się w schemat książek Jane Austin? Ja ze swej strony mogę polecić powieść Roberta Goolricka pt."Żona godna zaufania".
Córka Lavransa - 2010-10-09, 22:39

Evo - i nie tylko - zapraszam. :)

Ostatnio nadrabiam zaległości w nowszych ekranizacjach powieści Austen.
Obejrzałam "Perswazje" z 2007 r., w planach mam jeszcze "Mansfield Park" z tego samego roku oraz "Emmę" - miniserial z 2009 r.

"Perswazje" podobały mi się częściowo... jeśli można tak to określić. Nie podobało mi się zachowanie Anny, która jest jedną z moich ulubionych - oprócz Lizzie Bennet - bohaterek Jane Austen. Uważam, że postać kreowana przez Sally Hawkins jest zbyt histeryczna, brakuje jej tego wyciszenia, spokoju wewnętrznego, pogodzenia się z losem, które są tak charakterystyczne dla Anny. A przecież "Perswazje", ostatnia powieść Austen, są uważane za jej utwór najpoważniejszy, w którym widać jej własną, niespotykaną wcześniej dojrzałość.
Anna Sally Hawkins niestety w co drugiej scenie spazmatycznie szlocha, i wszystkim naokoło daje poznać, jakie potężne emocje nią targają.
Nie podobają mi się sceny końcowe - ta cała bieganina po mieście, z ulicy na ulicę (zresztą, to dziwne zachowanie widać również wcześniej, kiedy Anna wybiega z koncertu za kapitanem) - miało to chyba dodać dynamizmu filmowi, ale jak dla mnie całkowicie chybiło celu.
Jednocześnie Sally Hawkins o wiele bardziej "wygląda" mi na Annę niż Amanda Root (ekranizacja z 1995 r.), która wydawała mi się po prostu za stara. I - jak już zdążyłam wyznać na innym topiku - niespodziewanie dla mnie samej kapitan Wentworth otrzymał twarz Ruperta Penry-Jonesa. Może dlatego, że jego gra nie stoi w sprzeczności z charakterem kapitana, który znam z książki - jest powściągliwy i oszczędny w gestach czy słowach - ale jego spojrzenie wyraża bardzo wiele... Nie ujmując niczego (Evo... :) ) bardzo dobrej grze aktorskiej Ciarana Hindsa, muszę tutaj skłonić się jednak ku Penry-Jonesowi.

I jeszcze jedno zaskoczenie w ekranizacji z 2007 r. - pan Elliott, grany tu przez Tobiasa Menziesa. Moim zdaniem fantastycznie oddał nieszczerość tego pana, jest ona niemal namacalna, co czyni jego postać od pierwszych scen z jego udziałem mocno niesympatyczną...

A przy okazji - czy oglądałyście film "Becoming Jane" z Anne Hathaway w roli głównej...?

Panna Jeż - 2010-10-09, 23:37

Nie wiem od czego zacząć :lol:
Oprócz "Emmy" (muszę to koniecznie nadrobić) obejrzałam wszystkie te nowe BBC-owskie ekranizacje. Najbardziej podobało mi się "Opactwo Northanger" jak pisałam w innym temacie. Polecam gorąco - obsada jest świetna, a reżyserem jest Andrew Davies (jedyna i niezapomniana serialowa "Duma")! I choć książka należy do tych mniej lubianych, film jest bardzo urokliwy :) Starsza wersja (z lat 8--tych bodajże) jest... trochę śmieszna, naprawdę śmieszna, jest baaaardzo gotycko ^^ I Henry Tilney jest zdecydowanie za stary!
Andrew Davies wyreżyserował też nową "Rozważną i romantyczną" (Och ten plan, te widoki, ten domek!) - moim zdaniem całkiem niezła, choć jednak film z Thompson, Winslet, Grantem i Rickmanem nie da o sobie zapomnieć, o nie :)
"Mansfield Park" - tu nie mam wątpliwości, najlepsza jest ta z 1999 (Frances O'Connor w roli Fanny). Ani ta starsza, ani najnowsza nie bardzo mi się podobają. :/

Córko, dlaczego nie podobała Ci się Amanda Root? :]
Ech, racja, racja, było ciut za stara, ale grała bardzo przekonująco :)
A Rupert Penry-Jones jest dla mnie za mdły (wybacz!). Ciaran Hinds z kolei za... brzydki, ale tak jak napisałaś, nadrabia grą 8-)

Oglądałam Becoming Jane. Podobało mi się średnio. Dość swobodna interpretacja wiadomości na temat związku Austen z Tomem Lefroyem. Ale można obejrzeć bez żalu. Czytałaś "Niezłomne serce"???
A oglądałaś/oglądaliście "Jane Austen żałuje" z Olivią Williams?

Co do Emmy, Kate Beckinsale i Mark Strong! Tylko oni :) Film z Gwyneth u mnie idzie w odstawkę...

Córka Lavransa - 2010-10-10, 00:27

To ja się teraz przyznam. Uwaga.
Oglądałam "Emmę" wyłącznie w wykonaniu Paltrow... i bardzo mi się podobało. (auć, auć, nie bić!) Ale zaległości dzielnie nadrabiam, mam przygotowane obydwa seriale i wypowiem się, jak tylko będę miała o czym. A nuż zmienię zdanie? :)

"Becoming Jane" nie podobało mi się bardzo, nawet nie obejrzałam tego do końca. Wydawało mi się, że chcą z Austen zrobic kogoś, kim w moim przekonaniu nie była, na siłę. Oczywiście, nie znalam jej osobiście :lol: więc całkiem mozliwe, że to autorzy filmu mają rację, ale mnie moja wizja Jane o wiele bardziej odpowiada...

Nie widziałam "Jane Austen żałuje", spróbuję się do tego dostać. Jane Fairfax jako Jane Austen? Może być ciekawie... :)

Aha! I co do pana Daviesa - uwielbiam jego "Dumę i uprzedzenie", bardzo podoba mi się jego "Opactwo Northanger". W kolejce czeka "Emma". :)

Panna Jeż - 2010-10-10, 00:36

Heh, no cóż, jakies rozbieżności musiały się pojawić... :)
Nie przepadam za Gwyneth P. więc antypatia mogła zaważyć na ocenie. (ale myślę, że nie tak bardzo) 8-)
Olivia Williams. A czy nie jest trochę za zimna? Choć lubię ją jako aktorkę ^^

Obejrzałabym z ciekawości Dumę i uprzedzenie z 1980 roku.
Serial Daviesa z 1995 roku jest po prostu arcydziełem :D Czuję niepohamowaną chęć ponownego obejrzenia! Gdzie te płyty....

Córka Lavransa - 2010-10-10, 00:43

Ja już postanowiłam więcej ekranizacji "Dumy i uprzedzenia" nie oglądać. Nacięłam się mocno, próbując się przekonać do wersji z Keirą Knightley i uważam, że to barbarzyństwo, profanacja, masoni i cykliści. Niektórych remake'ów po prostu nie wolno robić.

A wczoraj... Wczoraj mój mąż raczył wyskoczyć do przyjaciela na piwko (wrócił dziś przed południem), więc obejrzałam sobie pana Darcy'ego znowu. Jednym rzutem wszystkie odcinki. Nie wyspałam się mocno, ale przecież warto... :)

Panna Jeż - 2010-10-10, 00:49

O filmie z KK... nie mów nic, proszę Cię :evil:
Tego pana Darcy'ego nigdy dość ;) Chyba naprawdę zaraz włączę któryś odcinek (np 4. :mrgreen: ) Oby tylko płyta odpaliła.
A ja jutro wybieram się do wypożyczalni po tę najnowszą "Emmę". Zdam relację po obejrzeniu :)

Córka Lavransa - 2010-10-10, 13:09

Ja uwielbiam, po prostu uwielbiam, kiedy on jej się z takim wstrętem na twarzy oświadcza!!!
To jest po prosty geniusz, pierwszy cud świata! :D

A ja mam obie "Emmy" i zastanawiam się, od której zacząć. Może od najnowszej, to sobie na świeżo o tym porozmawiamy. :)

Panna Jeż - 2010-10-10, 17:14

I wizyta w Pemberley i to zaskoczenie i rozmowa, która się nie klei i te pytania o zdrowie rodziców i sióstr :lol: I to wymowne obejrzenie się za siebie z powozu... Uwielbiam :)

Buu, Córko, nici z Emmy przynajmniej na razie, dopóki kolega nie raczy dopomóc niebodze i wgrać system ponownie. Nic nie obejrzę na komputerze, a odtwarzacza DVD niet :/

Córka Lavransa - 2010-10-10, 20:21

No dobrze, to Ty tam nękaj kolegę, a ja w międzyczasie machnę "Rozważną i romantyczną", serial z 2008 r. Daj znać, kiedy będziesz gotowa, to będziemy oglądać razem. :D
Panna Jeż - 2010-10-10, 23:34

Miłego seansu! Mi spodobała się na tyle, że kupiłam DVD (pięknie wydane) :)
Chciałabym zebrać kiedyś wszystkie ekranizacje, nawet te mniej lubiane. Jestem austenomaniaczką :D

BlueEyed Girl - 2010-10-11, 19:36

Na razie mam na koncie przeczytaną Emmę, prawie skończoną Rozważną i romantyczną (musiałam odłożyć na półkę), obejrzany mini-serial Duma i uprzedzenie oraz film Mansfield Park z 1999. I badzo podziwiam lekkie pióro autorki. A ekranizacje były świetne.
Jakoś nie zachwyciłam się Elizabeth Bennet, o wiele bardziej polubiłam Emmę Woodhouse i Mariannę Dashwood, no ale nie czytałam książki o Liz. Za to William Darcy był uroczy.

Córka Lavransa - 2010-10-11, 20:36

Fitzwilliam nawet... :)

Popatrz, Blue, jakie to ciekawe: i Ty, i Eva, i ja - wszystkie lubimy Jane Austen (tak, tak, Panno Jeż, ja też bym chciała mieć ulubione ekranizacje... posiadam już kilka, ale nie wszystkie...), a z drugiej strony każda inaczej podchodzi do bohaterek jej książek. Mnie Marianna i Emma lekko irytowały, o wiele bardziej lubię Lizzy i Annę... :)

Jaki z tego wniosek? Dla każdego coś miłego, ale dla każdego coś. :)

Panna Jeż - 2010-10-11, 20:38

Blue, w takim razie wiele dobrego jeszcze przed Tobą. Zazdroszczę trochę, chciałabym niektóre książki wymazać z pamięci po to, by na nowo je odkryć :)
A widzisz, ja z bohaterek Austen Emmę lubię najmniej - zanadto jest rozpieszczona i zadziera nosa, przez co bardzo mnie irytuje (zawsze uważałam, że szkoda dla niej pana Knightleya, o czym już chyba pisałam :lol: ). Z kolei Rozważna i romantyczna to jedyna powieść, którą przeczytałam tylko raz. Nie wiem dlaczego, bo przecież podobała mi się, ale mimo wszystko nadal nie mam ochoty do niej wracać :roll:
Cieszę się bardzo, ze polubiłaś pana Darcy. :D Przez większą część książki i serialu jest jednak dość odpychający i doprawdy nie wiem, skąd się bierze ta miłość, ale czy jego można nie lubić? :lol:
Co do Lizzy, ja uwielbiam jej inteligencję i cięty język oraz pewność siebie, zwłaszcza w momentach, gdy ją gubi 8-) Lizzy jest taka ludzka, kieruje się sercem, ocenia czasem po pozorach, ale potrafi przyznać się do błędu... z oporami, ale jednak :D

Córko, mi aktualnie najbardziej zależy na tej ekranizacji Mansfield Park z 1999. To jedyna, którą lubię, a zarazem jedyna, której nie mam (jeśli chodzi o ten tytuł )

Córka Lavransa - 2010-10-11, 21:07

Ja mam to szczęście posiadać ją na DVD. Zażyczyłam sobie przy jakiejś okazji i o dziwo życzenie spełniono... :)

(A pan Knightley, Evo? Czyżby Hugh...? :hehe: )

Panna Jeż - 2010-10-11, 21:42

Córko, zawiodę Cię :hehe:
Dla mnie pan Knightley od zawsze jest Markiem Strongiem, bo oglądałam ten akurat film przed przeczytaniem książki. Zagrał bardzo dobrze ;-)

Panna Jeż - 2010-10-12, 20:31

Córko możemy już oglądać Emmę. To kiedy? ^^
Córka Lavransa - 2010-10-12, 20:38

Ja go jeszcze w tej roli nie widziałam, i chyba trudno będzie mi oderwać go od postaci dość paskudnych (vide: Robin Hood), a z drugiej strony trudno mi będzie oderwać od pana Knightleya Jeremy'ego Northama . Ale spróbuję. :)

Teraz oglądam serial "Rozważna i romantyczna" - i tak, jak baaardzo lubię wersję z Emmą Thompson (której w sumie tez można, jak Amandzie Root, zarzucić zbyt zaawansowany wiek) i Kate Winslet, tak uważam, że serial jest piękny!
Klimatyczny, malowniczy, dziewczęta stosowne, pan Willoughby uroczy, pułkownik Brandon wiekowy. Widać kolosalną różnicę pomiędzy Norland i Devonshire. Aż musiałam, w połowie drugiego odcinka, wpaść na forum i trochę się pozachwycać!
Naprawdę, smacznie się to ogląda.

Dziś machnę drugi odcinek, jutro trzeci, a pojutrze lecimy z "Emmą", Evo. Dobrze? :)

Panna Jeż - 2010-10-12, 20:58

Córka Lavransa napisał/a:
że serial jest piękny!

Ja chcę się wprowadzić do tego domku, tego miejsca! :)
Mi pasuje, w czwartek więc udajemy się do Hartfield :)

Córka Lavransa - 2010-10-12, 21:48

Postanowione! :)

Update.
Obejrzałam do końca "Rozważną i romantyczną". Dwie sprawy:
- po pierwsze, po obejrzeniu tego filmu po raz pierwszy (!) uderzyło mnie, że rozważna Eleonora wyszła za mąż z szalonej miłości, a romantyczna Marianna z miłości dojrzałej i spokojnej. Wcześniej jakoś na to nie wpadłam...
- po drugie, podobało mi się, że w serialu Marianna powiedziała Eleonorze, że kocha Brandona. I w książce, i w poprzedniej ekranizacji (Kate Winslet w roli Marianny) miałam takie wrażenie, że ten biedny Brandon został przyjęty, bo w sumie był, i był porządny, a ona już się wcześniej kochała i pewnie już jej się więcej taka miłość nie przydarzy... I tak mi go było zawsze żal i szkoda - zupełnie jak pana Knightleya. Tutaj zostało to pokazane znacznie sympatyczniej.

Już wiem, co będę chciała w prezencie na Gwiazdkę. :)

Update 2.
Jestem po pierwszym odcinku "Emmy" z 2009 r. Po pierwsze, obsada. Pan Knightley jak dla mnie jest trochę za młody. Miło było znowu zobaczyć Jodhi May, znaną mi z "Ostatniego Mohikanina" (panna Taylor/pani Weston). Romola Garai... no cóż. Nie przepadam za nią, co tylko potęguje moją zwykłą niecheć do Emmy Woodhouse.
Początek serialu jest dość ponury, te sceny wyjeżdżających dzieci, dla mnie zupełnie zbędne, ten motyw pustoszejącego domu i duży nacisk na samotność panny Bates, opiekującej się niedołężną matką... Nie wiem, czemu miało służyć tak konsekwentne przygnębianie widza?
Jak na razie, nie jestem zachwycona. Zobaczymy, co przyniosą kolejne odcinki...

Panna Jeż - 2010-10-15, 00:53

O, dopiero zauważyłam Twój post. No ja też obejrzałam pierwszy odcinek i oto parę chaotycznych wrażeń. Btw. miałam koszmarną jakość filmu, a do tego napisy gorzej niż tragiczne (szkoda gadać, ortografia, styl, samo tłumaczenie, ech...)

Obsada. Żeby nie zaczynać od marudzenia, pan Woodhouse jest genialny! Jest dokładnie taki jak go sobie wyobrażałam :hehe:
Co do pozostałych: nikt, absolutnie nikt mnie nie zachwycił, a wręcz przeciwnie. Romola Garai gra nienaturalnie, patetycznie, nadto jej mimika jest po prostu porażająca, wręcz mnie odstręcza (i podobnie jak u Ciebie, przypomina mi tylko jak bardzo nie lubię postaci, którą gra). Pan Knightley jest nudny i... ciepłokluchowaty :P Harriet Smith jest za mało dziewczęca i sprawia wrażenie większej idiotki, niż była w książce. Panna Bates - nie przymierzając istna wariatka. Panna Taylor jak dla mnie jest za młoda, ona wygląda na rówieśniczkę Emmy, a nie guwernantkę. Poza tym zakodowałam ją sobie jako zaradną, otwartą osobę, tu (wybacz) przypomina mi raczej senną mimozę, która od czasu do czasu dziwnie się uśmiecha :-? W zapowiedzi widziałam też Franka Churchilla ( i aż się boję, co mnie czeka :shock: )
Generalnie jestem na nie :-/ Jak na razie niewypał :-? Ale podobały mi się stroje, ot tyle :-)
Zastanawiałam się przez moment, czy nie obejrzeć sobie najpierw tej ekranizacji z Beckinsale i Strongiem, żeby porównać tak na bieżąco, ale jednak sobie darowałam.

jagus - 2010-10-15, 20:35

A mnie zaraz zakrzyczycie:) Ja uwielbiam film Duma i uprzedzenie z 2005 z Keirą Knightley. Jedyny film na którym byłam 2 razy w kinie;) Uwielbiam!! widziałam go może milion razy!
Do serialu się nigdy nie skłonie, bo nie lubię Colina Firtha.... Jakoś nie mogę go oglądać...

Widziałam Rozważna i Romantyczną z Emmą Thomson wiele razy, jednak w czasie wakacji wpadł mi w łapki miniserial z 2008. Podobało mi się, zmieniłabym tylko
Willoughby'ego na tego z filmu i wszystko byłoby ślicznie, bo ten nie pasował do mojego wyobrażenia.

Na wakacjach na trafiłam jeszcze na adaptacje Emmy z Kate Beckinsale w roli głównej, jednak czegoś mi brakowało, nie potrafię ocenić czego...

Widziałam też fragment Mansfield Park z 2007 roku i nudne to było jak flaki z olejem.

Na tym kończy się moja znajomość, jak do tej pory. Obiecuję, że nie zmarnuje okazji do zobaczenia kolejnych ;)

Panna Jeż - 2010-10-15, 21:00

jagus napisał/a:
A mnie zaraz zakrzyczycie:) Ja uwielbiam film Duma i uprzedzenie z 2005 z Keirą Knightley


Spokojnie, tak nas przytkało, że słowa nie wydusimy :hehe: A na serio, no cóż, kwestia gustu :)

Córka Lavransa - 2010-10-15, 21:02

No to my się z Evą bierzemy za krzyki. :D

Nie, Jaguś, każdy ma prawo do swojej opinii. Co prawda Twoja dotycząca "Dumy i uprzedzenia" wywołuje u mnie przewrót żołądka, ale przecież jest Twoja. :) Nic nie mogę poradzić na Twoje odmienne od moich - i jakże przy tym niestosowne, khy khy - wrażenia... :)

Eva, ja się zabieram do drugiego odcinka. Ale zaprawdę - perspektywa oglądania Franka Churchilla w takim wydaniu mnie nie zachęca...

Panna Jeż - 2010-10-15, 21:20

Dziś niestety pasuję, ból głowy mógłby się zaostrzyć ^^"
Ale w weekend rozprawię się z całością :-?

Córka Lavransa - 2010-10-15, 21:59

To ja poczekam na Ciebie. :)
Panna Jeż - 2010-10-16, 19:43

My Precious, obejrzałam już 2 odcinek Emmy. Podobno człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja, ale ja do Romoli Garai raczej nie zdołam. Córko, nie mogę na nią patrzeć! Dlaczego ona ciągle tak okrutnie wykrzywia twarz i robi te dziwaczne miny? :-|
Najlepsza scena książki, czyli oświadczyny pana Eltona, została moim zdaniem spaprana. Poszło jakoś szybko i nijako :-? I to supernaturalne "Och" Emmy... litości!
Poza tym widzę kilka rozmów, które się nie odbyły i kwestii, których Jane Austen nigdy nie włożyłaby w usta swoich bohaterek. Bohaterowie generalnie zachowują się za swobodnie jak na ówczesne konwenanse. To samo wrażenie mam zazwyczaj przy kontynuacjach powieści pisanych współcześnie :-? Nie lubię tego :-/
Jane Fairfax i Frank Churchill - ona za żywa, on za mdły (coś na opak poszło), ale i tak jest trochę lepiej niż myślałam.

Ot tyle ode mnie na dziś.

Córka Lavransa - 2010-10-16, 20:48

Ja dopiero wróciłam ze szkoły, obejrzę zaraz i się wypowiem... :)

Obejrzałam na razie kawałek, ale od razu podzielę się jednym spostrzeżeniem - to, o czym piszesz, Eva, że te panny i panowie w niektórych ekranizacjach są zbyt bezpośredni, to prawda. Mnie tez to przeszkadza, tym bardziej, że o ile w powieści np. zachowanie pana Eltona względem Emmy i Harriet bylo na tyle subtelne, ze rzeczywiście można się było przy odrobinie dobrej woli pomylić co do jego "celu ataku", o tyle w tej ekranizacji jest tak oczywiste, że Emma po prostu wychodzi na idiotkę, nie odczytując tak czytelnego przekazu. Niby coś jej tam świta, co Garai podkreśla afektowanym zmarszczeniem brewki, ale dalej brnie. Okropnie to moim zdaniem deprecjonuje ta i tak mało cenioną przeze mnie postać.

I tak, pan Knightley jest zdecydowanie za młody. Niestety, tak jak i Jodhi May, wygląda raczej na rówieśnika Emmy niż na człowieka kilkanaście lat od niej starszego. W związku z tym wygłaszane przez niego mądrości brzmią sztucznie. W książce rzeczywiście był mądrzejszy od Emmy, tu po prostu sprawia wrażenie, jakby miał o sobie za wysokie mniemanie...

Panna Jeż - 2010-10-16, 21:51

Oho, można więc powiedzieć, że jesteśmy póki co zgodne ^^
Ravena - 2010-10-16, 22:05

Zastanawiam się czy by nie wyodrębnić osobnego topiku na Austenowskie ekranizacje i nie przenieść tam Waszej ciekawej dyskusji... :?:
Panna Jeż - 2010-10-16, 22:33

Tylko, że "ciekawa dyskusja" jest miejscami pomieszana (książkowo-filmowa). Co z tym fantem zrobić? :-?
Ravena - 2010-10-17, 13:24

Nie wszystkie posty, ostatnie dwa z poprzedniej strony i wszystkie z tej tyczą się wyłącznie ekranizacji. Z drugiej strony można zostawić wszystko w jednym temacie, tak czy siak to będzie dotyczyło Jane Austen. Pomyślę nad tym :)
Panna Jeż - 2010-10-17, 21:10

Ach, to ja w międzyczasie będę kontynuowała tu.
Obejrzałam Emmę do końca. Wprawdzie poprawy na jakiejkolwiek płaszczyźnie się nie spodziewałam, ale mimo to ze smutkiem stwierdzam, że serial utrzymał swój poziom (nie za wysoki) do końca. No cóż, przynajmniej twórcy byli konsekwentni i nie mam dzięki temu żadnych dylematów. Podtrzymuję zdanie, że jest to niewypał, choć czasu na niego poświęconego mi nie szkoda, jestem bogatsza o nowe doświadczenie 8-)
Więcej jutro, dziś słabo myślę :roll:

Córka Lavransa - 2010-10-17, 21:29

Przez moment poczułam się jak na koloniach (ach, znowu być dzieckiem!) - ta niepewność przed pierwszą nocą, gdzie jest moje miejsce na sali... :) No cóż, Raveno, czekamy zatem na werdykt... :)

Evo, ja też skończyłam dzisiaj. W tematach poruszanych już wcześniej - tak jak Ty - nie zmieniam zdania. Muszę jednak przyznać, że zakończenie trochę mnie wzruszyło. Lubię Michaela Gambona (pan Woodhouse), więc sceny z nim mi się spodobały... Wzruszyło mnie też, jak na koniec ożywiła się pani Bates. I doszłam do wniosku, że w serialu bardzo fajnie wypadła Izabella z mężem. Wzbudzili sporo mojej sympatii.

Co nie zmienia faktu, że przez cały niemalże serial szczerze nie znosiłam tej próżnej, samolubnej kretynki Emmy i z niecierpliwością czekałam na każdą wyświadczoną jej przykrość. Nawet, jeśli była zagrana tak płasko i bez emocji jak scena na pikniku...

Panna Jeż - 2010-10-18, 23:11

Córka Lavransa napisał/a:
bardzo fajnie wypadła Izabella z mężem

Też tak myślę, chyba jako jedyni grali naturalnie, nie wyglądało to na wymuszone. A aktora, który grał Johna widziałam wczoraj w "To właśnie miłość" (niedobry brat Jamiego) ;)

Nie wiem za bardzo, o co chodzi, ale szykuje się nam coś takiego, a Goran Visnjic ma grać pana Darcy! :shock:

Córka Lavransa - 2010-10-18, 23:37

:shock: indeed.

Hm. Hm. Hm.

Najgorsze jest to, że mnie ten pomysł tak całkiem-całkiem nie odrzuca. Hm...

:shock:

Panna Jeż - 2010-10-19, 15:02

Aż się boję :-? Najbardziej tego, że będę w poważnej rozterce, jeśli film okaże się dobry ;-)
Córka Lavransa - 2010-10-20, 19:38

No ja właśnie też. A wiadomo, mniej więcej chociaż, jak to ma wyglądać?
Bo adaptacja książki to chyba nie będzie?

Na mnie czeka "Emma" z Kate Beckinsale, ale dziś wstałam o 5.30, nie dam już rady. Pewnie w weekend.

Mam olbrzymią ochotę napisać pracę dyplomową z tłumaczenia którejś z powieści Austen (najchętniej z "Perswazji"), ale obawiam się, że jest to autorka do takich prac wymarzona, i nie będę zbyt oryginalna... :cry:

Panna Jeż - 2010-10-20, 20:09

Córka Lavransa napisał/a:
A wiadomo, mniej więcej chociaż, jak to ma wyglądać?

Nic nie wiem, nic nie rozumiem. Ten profil na fimwebie niewiele zdradza, ale w marcu 2011 bedzie już wszystko wiadomo. Zapewne :roll:

Córka Lavransa napisał/a:
nie będę zbyt oryginalna...

Może, ale za to jaka przyjemność z pracy! Chciałabym to tłumaczenie przeczytać! :)

Córka Lavransa - 2010-10-20, 21:15

Muszę Cię rozczarować, to by nie było nowe tłumaczenie, tylko analiza istniejących w jakimś aspekcie (np. jakie są różnice, kiedy dwa tłumaczenia dzieli ponad 30 lat, albo kiedy tłumaczy kobieta i mężczyzna). Na pewno byłoby przyjemnie, zresztą moja pani promotor bardzo nas zachęca do pracy nad książką, którą lubimy.
Z drugiej strony zastanawiam się: jeśli z książki, którą się lubi, robi się przedmiot pracy badawczej, czy nie zaczyna się jej lubić mniej? :roll:

Panna Jeż - 2010-10-20, 21:31

Córka Lavransa napisał/a:
jeśli z książki, którą się lubi, robi się przedmiot pracy badawczej, czy nie zaczyna się jej lubić mniej?

Istnieje takie niebezpieczeństwo, ale czy to naprawdę możliwe w przypadku Jane Austen? :)

Ravena - 2010-10-21, 10:30

To zależy. Pracując nad magisterką wzięłam naprawdę lubianego poetę i nie żałowałam, po pierwsze odkryłam sporo nowych rzeczy, po drugie pisanie pracy było przyjemnoscią, zwłaszcza, że promotor podzielał moje zainteresowanie autorem, a po trzecie, do dziś kocham ten zbiór.
Ale, ale odbiegamy od tematu, a tematem jest Austen. Przeczytałam niedawno ponownie "Perswazje" i nie przypomniao mi się nic z pprzednich dwóch lektur tej skiażki. Miało to tę zaletę, że czułam się jakbym czytała po raz pierwszy, niemniej zstanawia mnie dlaczego ten tytuł tak mało zapadł mi w pamięć w porównaniu z innymi powieściami autorki... Hm. Może fakt, że za Anną niespecjalnie przepadam? Mdła jest, mimo wszystko. Pomimo, że to "silny umysł i łagodne obejscie". Och, chyba sprowokuję tu kogoś ;-) A pan Elliot jest chyba jedną z najbardziej antypatycznych person u Austen! Co za typ!
Wyłapałam kilka wyrażeń, które mi przypadły do gustu. Spodobało mi się określenie jesieni: ostatnie uśmiechy roku na brunatnych liściach.
I - przejście z jednego kręgu ludzi do innego, choćby odległego o trzy zaledwie mile, pociąga niekiedy za sobą całkowitą zmianę tematów rozmowy, poglądów i pojęć.

Córka Lavransa - 2010-10-21, 21:50

Kiedy ja po raz pierwszy sięgnęłam po Austen - kilkanaście lat temu - znałam właściwie tylko "Dumę i uprzedzenie". Kupiłam od razu cały pakiet w "Klasyce powieści" Prószyńskiego i chyba dobrych kilka miesięcy minęło, zanim przeczytałam coś poza "Dumą" i "Rozważną i romantyczną". I tak było całkiem do niedawna - "Duma", "Rozważna" i "Emma", a potem reszta. Reszta cały czas mi się myliła i mało mnie zajmowała.
Nie pamiętam, czemu konkretnie się to zmieniło, czy to wtedy, kiedy kupiłam pakiet angielski, czy obejrzałam może film o miłośnikach twórczości Austen i zdenerwowało mnie, że o Reszcie niewielkie mam pojęcie... Ale nagle Anna Elliot wyskoczyła na zaszczytne drugie miejsce po Lizzy Bennet, tuż przed Eleonorą Dashwood, i trzyma się twardo... :)
Ja chyba wolę te bardziej stonowane i rozumowe bohaterki Austen, które w ryzach trzymają swoje gejzery uczuć, niż te, które idą przez życie w efektownych spazmach... :)

Co do postaci antypatycznych - dla mnie prym wiodą niepowtarzalny pan Collins ("Duma i uprzedzenie") oraz żona pana Eltona ("Emma")...
(Nie zapominajmy tu o samej Emmie :mrgreen: )

Panna Jeż - 2010-10-22, 00:44

Córka Lavransa napisał/a:
film o miłośnikach twórczości Austen

Nie oglądałam tego. Warto? ^^
Córka Lavransa napisał/a:
Ja chyba wolę te bardziej stonowane i rozumowe bohaterki Austen, które w ryzach trzymają swoje gejzery uczuć, niż te, które idą przez życie w efektownych spazmach...

Tę wypowiedź muszę sobie gdzieś zapisać :lol: Te gejzery uczuć zwłaszcza :mrgreen:


Córko, nie lubisz pana Collinsa??? On jest tak niesamowicie głupi, że aż śmieszny. Mnie on tylko i wyłącznie bawi. Nie wiem nawet, czy z tego powodu nie znalazłby się w moim top10 postaci :lol: A David Bamber jako pan Collins to już po prostu mistrzostwo świata :hehe: Choć jest chyba aż nazbyt komiczny, ale genialny!

Pani Elton, Augusta... O, ona też nieźle wypadła w tej nowej "Emmie". I nie mam się do czego przyczepić w kwestii pani Goddard :lol:

Lav, wybaczam ci tę "mdłą" Annę i wcale nie mam zamiaru polemizować. Anna to postać bardzo wyciszona, zrezygnowana, a nawet trochę depresyjna, ale jaka ma być w jej sytuacji życiowej? Chyba jest przez to nawet bardziej realna niż inne postaci Austen. Mało która (stara niemalże) panna w tamtych czasach, obarczona taką rodziną, traktowana per noga znosiłaby to entuzjazmem 8-)

Córka Lavransa - 2010-10-22, 21:27

Wiesz co, nie warto chyba. Tak naprawdę z Austen nie ma to wiele wspólnego, po prostu kolejny film obyczajowy o grupce ludzi, z których każdy ma problem, i każdy z tych problemów pod koniec cudownie się rozwiązuje. Austen to tam raczej wabik niż ważna postać.

Ba, gejzery... :) Się było nastolatką, burze hormonów i całonocne płacze w poduszkę się pamięta... ale nie wspomina się ich z przyjemnością. Raczej z zażenowaniem... Z czegóż to wtedy człowiek nie potrafił zrobić problemu stulecia... 8-)

Pan Collins owszem, zabawny, ale w wykonaniu - jednorazowym! - Bambera z lekka obleśny i jednak okropnie irytujący. Ta scena, kiedy on się oświadcza Lizzy... wulgaryzmy się pchają na usta, kiedy do niego odmowa nie dociera... A potem? Jak jej udowadnia, ileż to ona straciła! Grrr... Zabawny, zabawny, śmieję się z niego, ale mam tez ochotę porządnie mu natrzaskać. Tak samo zresztą, jak matce Lizzy. O dziwo, jakoś nie drażni mnie szanowna patronka, Lady Katherine de Bourgh. Biedna, rozczarowana życiem kobieta. Choć ten kominek w Rosings wynagrodził jej chyba wszystko...? :lol:

Panna Jeż - 2010-10-23, 02:16

Córka Lavransa napisał/a:
...mam tez ochotę porządnie mu natrzaskać. Tak samo zresztą, jak matce Lizzy...jakoś nie drażni mnie szanowna patronka Lady Katherine de Bourgh

To ja mam na odwrót. Matka Lizzy, owszem, tak ograniczona, że aż się nóż w kieszeni otwiera, ale jednak mnie rozkłada na łopatki (Alison Steadman zagrała ją fenomenalnie)... Za to fragmenty z Lady Catherine zdarza mi sią przewinąć/przekartkować - kobieta mogłaby mnie przyprawić o wrzody żołądka, uch! :roll:

Córka Lavransa - 2010-10-23, 20:39

Popatrzcie, to chyba tylko gazeta.pl ze wszystkiego potrafi zrobić news...:

Jane Austen

Uwielbiam, kiedy tak wrzucają dwa-trzy zdanie wyrwane z kontekstu i robią z tego wielki artykuł... :-/

Panna Jeż - 2010-10-23, 23:58

No cóż, trzeba było czymś zapchać dziurę ;/
Ciekawe czy autor artykułu nie korzysta np. z korekty :]

Córka Lavransa - 2010-10-31, 20:53

No chyba niestety na gazecie nie korzystają, w związku z czym poziom ich artykułów leci na pysk... :-/

Eva, ja mam pytanie do Ciebie. :) Jak z kontynuacjami Austen? Czy Ty czytałaś powieści Emmy Tennant? Możesz coś o nich powiedzieć?

Wyobraźcie sobie, że mój mąż na dobre zaraził się Austen. Przeczytał już "Mansfield Park", "Perswazje", a teraz czyta "Dumę i uprzedzenie". Twierdzi, że to lepsze niż Chmielewska i uwielbia pana Benneta. Obejrzeliśmy też już wspólnie "Perswazje" w wykonaniu duetu Root-Hinds (rzeczywiście, pomimo braków w obsadzie ta wersja jest znacznie lepsza), kultową i jedyną "Dumę i uprzedzenie", a teraz zabieramy się za drugi odcinek "Rozważnej i romantycznej". Kto by przypuszczał...? :)

Ravena - 2010-11-01, 16:20

Mężczyzna czytający Austen, właściwie to żadnego nie znam... :-> Ciekawy przypadek, ten Twój mąż... A może po prostu przykłada tak działa? ;-) No, ale tylko się cieszyć. Zawsze to jeden więcej temat do rozmowy przy rodzinnym stole :D
Córko, nie czytałaś Tennant?

Córka Lavransa - 2010-11-01, 16:59

Nie czytałam, Wiedźmo, boję się... Pamiętam jeszcze te nerwy przy czytaniu "Scarlett" A. Ripley.
Co radzisz, odważyć się...? Jakie były Twoje wrażenia?

Panna Jeż - 2010-11-01, 17:54

Czytałam tylko "Pemberley" Tennant. I to z 10 lat temu... gdy byłam jeszcze fanką, nie fanatyczką J.A. ^^ Można przeczytać, dobrze się czytało z tego co pamiętam, ale jest... za poważnie - jakieś intrygi, jakieś... no nie chcę spojlerować :/ Po kolejne tytuły już bym teraz chyba nie sięgnęła.

Za to mogę polecić coś, o czym już wspominałam w tym temacie czyli Sanditon dokończone przez Marie Dobbs. (Pierwsze 11 rozdziałów Austen, dalsza cześć dopisana podobno w oparciu o jakieś notatki, listy, zapiski rodziny w których przedstawiony miał być ogólny zarys fabuły). Widać, że to nie Austen, bo jednak te dialogi i sytuacje niekiedy zbyt śmiałe, wyznania zbyt otwarte. Ale główna bohaterka ma moją sympatię (spokojna, rozważna, inteligentna i z poczuciem humoru - takie połączenie Elonory i Lizzy niemal), a jej adorator to już zupełnie w moim typie :] No i historia mimo wszystko poprowadzona zgrabnie, nie ma żadnych zrywów, czy nagłego patosu w stylu harlequinowym. Mam przeczucie, że gdyby tylko Austen zdążyła dokończyć tę powieść, byłaby jedną z moich ulubionych. Ta "dopisana" wersja jest całkiem sympatyczna, że się tak wyrażę i lepiej moim zdaniem oddaje klimat powieści Austen niż u Tennant. :)

Aha. Juz lubię Twojego męża ;D
Ale czy on tak świadomie i zupełnie bezinteresownie podjął się lektury? Może cos zbroił i chce się wkupić w łaski? :mrgreen:

Córka Lavransa - 2010-11-01, 20:44

On zawsze broi, Eva... :) Musiałby się nieźle naczytać, żeby jakoś poprawić swoją sytuację, więc myślę, że ta Austen to jednak z zamiłowania do dobrej lektury, a nie z sympatii do żony. :-P
Sanditon widziałam wcześniej w tym wydaniu i nie sięgnęłam po tę pozycję dlatego, że wszystkie te utwory były niedokończone, a ja bardzo nie lubię, jak mi się coś urywa. Nie wiedziałam, że jest cała powieść, spróbuję zdobyć, i jeśli mi się spodoba, na pewno kupię w wydaniu Prószyńskiego, bo takie mam wszystkie inne powieści Austen.
Co do Tennant, poczekam jeszcze na opinię Raveny, ale może przy następnym wypadzie do biblioteki...

Ravena - 2010-11-02, 14:36

Mnie się stosunkowo podobało, choć czytałam tylko Pemberley... Ale wzięłam poprawkę na to, że to nie Austen, no i nie jestem jak to ujęła Eve "fanatyczką" Austen, a tylko fanką, więc zdobyłam się na wyrozumiałość. Przy czym pan Darcy, to jednak nie pan Darcy :roll: W sumie Córko, co ci szkodzi, sięgnąć możesz.... Najwyżej w ramach zemsty za przeżytą traumę, nabędziesz w jakimś antykwariacie egzemplarz i spalisz uroczyście :roll:
Córka Lavransa - 2010-11-02, 19:56

Spalenie to nic, ja go dam mojemu synkowi w łapki... :) Ale poczekajmy, poczekajmy, najpierw się z tym dziełem zapoznam. Oczywiście, podzielę się potem tutaj moimi wrażeniami.

Póki co, skończyłam "Perswazje". I powiem Wam jedno - nawet najlepszy przekład nie odda tych emocji...:
"You pierce my soul. I am half agony, half hope. Tell me that I am not too late, that such precious feelings are gone forever. I offer myself to you again with a heart even more your own than when you almost broke it..."

Córka Lavransa - 2010-11-06, 20:20

Ja dzisiaj krótko, bo krew mnie zalewa i wypiłam już dzisiaj taką ilość melisy, że ledwo na oczy patrzę... a na poważnie - jestem w połowie "Eleonory i Marianny" Emmy Tennant. Są to takie bzdury, ze postanowiłam poświęcić trochę więcej czasu i wierszówki na krytykę. Zostawiam sobie to zatem na następną wizytę na tym wątku.

A tymczasem - widziałyście to?
Duma i uprzedzenie i zombie
To miało być zabawne...? Nawet nie wiem, jak to skomentować. :evil:

Panna Jeż - 2010-11-06, 22:12

Córka Lavransa napisał/a:
"Eleonory i Marianny"

Hehe, to czekam na recenzję, a może nawet się skuszę? :lol:

Cytat:
Duma i uprzedzenie i zombie

Dobry dowcip. To jakaś parodia, czy tak zupełnie na poważnie? :shock:

Ravena - 2010-11-07, 14:42

Nie Eve, zupełnie poważnie, autor po prostu wkleił w tekst własne wstawki. Po co, pytam? Przecież to sensu nie ma? Jeśli jestem pisarzem, to tworzę coś swojego, a nie żeruję na cudzych pomysłach. W dodatku tworząc takie kuriozum...
Na polskim podwórku z pomysłu skorzystał pan Śmiałkowski i stworzył "Przedwiośnie Żywych Trupów", dodając co nieco do Żeromskiego, czym zamordował tę powieść ostatecznie. A myślałam, że Żeromskiego zepsuć się już nie da ;-)
Akurat "E i M" nie czytałam, więc z chęcią poczytam Twoją miażdżącą krytykę Córko :mrgreen:

Córka Lavransa - 2010-11-07, 23:14

Jak dla mnie, to trzeba mieć %#@@$#% tupet, żeby wydawać coś takiego. (Mam na myśli zombie). Pół biedy, kiedy się robi jakieś mniej lub bardziej żałosne kontynuacje, żadna bieda, kiedy się produkuje jakieś swoje wypociny i przypadkiem zarabia się na nich krocie.
Ale żeby wziąć świetną książkę i po prostu dopisać do niej jakieś absurdalne wstawki? Co to za pomysł w ogóle?
To może ja napiszę "Rozważną i romantyczną w świecie delfinów"? Wezmę całość Austen, trochę z wikipedii, trochę z "Małej syrenki" i hit gotowy!
Kpina...

"Eleonora i Marianna". Ooooch. Od czego zacząć?
Forma.
Powieść napisana jest w formie epistolograficznej, czyli w listach. Niestety, taka forma jest bardzo trudna, tak dla autora tekstu, jak i dla czytającego. Tennant poległa na niej całkowicie. Przede wszystkim listy są pisane bardzo nienaturalnie, ponieważ Tennant, pisząc kontynuację powieści, usiłuje jednocześnie streścić najważniejsze wątki "Rozważnej i romantycznej". Czyta się to źle, bo trudno uwierzyć, żeby poszczególne postacie książki wyjaśniały sobie nawzajem wydarzenia i sytuacje, w których przecież uczestniczyły. Po wtóre, w powieści epistolograficznej bardzo trudno jest oddać tło wydarzeń, ponieważ listy, jako narzędzia wyrażania emocji, rzadko kiedy obfitują w opisy bezpośrednio nie związane z tym, o czym donoszą. Tutaj Tennant udaje się zachować specyfikę listu, co w praktyce oznacza, ze czytelnik czuje się przerzucany od wydarzenia do wydarzenia w jakimś szaleńczym tempie. Na 150 stronach powieści dziele się tyle, że już po pierwszych trzech listach odczuwa się po prostu przesyt.
Z ostatniego wynurza się mój ostatni zarzut. W powieści Tennant wydarzenia gnają na łeb na szyję, tragedia goni tragedię, podstęp goni podstęp - i nagle, jak uciął, kończy się to dwoma listami, które donoszą, że wszystko udało się naprawić i wszystko będzie dobrze.
Na dodatek (tak, jest jeszcze dodatek!) niezbyt fortunną formę powieści i niezbyt chyba jednak udaną próbę naśladowania stylu Austen ostatecznie dobija tłumaczka swoimi karkołomnymi konstrukcjami, które są nędznymi popłuczynami po wspaniałym tłumaczeniu Przedpełskiej-Trzeciakowskiej. I to, co doprowadza mnie do obłędu - jest Krzysztof Brandon, ale John Willoughby. Jest Małgosia Dashwood, ale Charlotta Palmer. Stara Plebania, ale Barton Cottage. Idiotyczna i wysoce denerwująca niekonsekwencja.

Treść. Jak to ładnie piszą na Filmweb.pl - uwaga, spoiler!
Treść "Eleonory i Marianny" to porażka całkowita. Jest tak absurdalna, że zastanawiam się, czy to w ogóle nie jest jakaś parodia kontynuacji. Przyczepić się w tej książce można dosłownie do wszystkiego...
I może tu właśnie tkwi problem. To znaczy, w tym wszystkim. Tennant bowiem za punkt honoru obrała sobie pogmatwanie losów wszystkich bohaterów "Rozważnej i romantycznej" na raz i splątała ich ze sobą w jakimś tragikomicznym tańcu chochoła.
I tak - pani Ferrars na skutek fatalnych inwestycji Roberta traci nie tylko majątek, ale i rozum (z hukiem, w powieści mamy bieganie po schodach, kryzys tożsamości i taniec na stole); Robert wyjeżdża do Afryki i tam zostaje pożarty przez ludożerców, jego żona Lucy zarzuca więc swoje sieci na Edwarda, swojego byłego narzeczonego, kusząc go zieloną herbatką. Eleonora wraz z matką przybywa na plebanię oferowaną Edwardowi przez pułkownika Brandona i, jako że jest "rozważną" nie robi nic szczególnego poza słaniem zaniepokojonych listów. Nieco wcześniej Marianna ucieka na białym koniu w stronę Willoughby'ego, który porzuca bogatą żonę i wraz z pułkownikową i dziesiątką innych osób zakłada komunę hippisowską i przygotowuje rejs do Ameryki, gdzie komuna ta wieść będzie nowe, wspaniałe życie (oparte na zdrowym żywieniu na sposób wegetariański). Pomimo, że tak zajęty, uwodzi jeszcze Willoughby w międzyczasie najmłodszą z sióstr, Małgosię, którą jednakże udaje się czułej matce wyrwać spod jego szatańskiego wpływu (nader egzaltowana scena z płaczem, padaniem w błoto na środku ulicy i wzajemnymi prośbami o wybaczenie).
Cóż jeszcze dopisać można? Czy wspomnieć mam o tym, że wszystkie bohaterki zdają się mieć obsesję na temat ciąży i macierzyństwa (są albo w stanie odmiennym, albo w połogu, myślę, że Freud miałby używanie na pani Tennant, aż miło), i w listach przewijają się uwagi typu "mam nadzieję, że wyciągnęły ci się sutki"?
Czy dość?
Chyba tak...
:-/

Panna Jeż - 2010-11-08, 12:38

Córka Lavransa napisał/a:
Robert wyjeżdża do Afryki i tam zostaje pożarty przez ludożerców
Buahahaha :hehe: Leżę i nie podniosę się prędko, czy ktoś może mi pomóc? :shock: Jakiż to... pomysłowy pomysł :lol:
Cytat:
Nieco wcześniej Marianna ucieka na białym koniu w stronę Willoughby'ego, który porzuca bogatą żonę i wraz z pułkownikową i dziesiątką innych osób zakłada komunę hippisowską i przygotowuje rejs do Ameryki, gdzie komuna ta wieść będzie nowe, wspaniałe życie (oparte na zdrowym żywieniu na sposób wegetariański).

To na serio? :shock:

Ależ zręcznie Emma Tennant zmieściła w jednej książce wszystkie wady, jakich człowiek obawia się i spodziewa po kontynuacji 8-) Szacuneczek :->

Chyba jednak prędzej przeczytam Zombie :D

Córka Lavransa - 2010-11-08, 20:31

Wydaje mi się, że zombie byłyby bardziej strawne. Tak, to wszystko, co napisałam, to na serio, mogę nawet poprzeć cytatami...
Ale wiecie, ta Tennant rzeczywiście ma jakąś obsesję, teraz kartkuję "Pemberley" i tam też się wszystko naokoło prokreacji kręci, muszę sprawdzić, czy to też aby nie jakaś mormonka...
Nie wiem, dla mnie to uwłaczające, sprowadzać rolę małżeństwa wyłącznie do produkcji potomka, tak jakby to, co widzieli w sobie nawzajem przed ślubem to tylko zdolność do rozrodu. I ta Elżbieta bez przerwy płacząca i padająca mężowi w ramiona, i ten Darcy mówiący do niej "najsłodsza, najukochańsza Elżuniu"... Podnosi mi się, po prostu mi się podnosi. :-?

Panna Jeż - 2010-11-08, 20:58

Tak, Pemberley kręci się wokół upragnionego potomka. W sumie to akurat było do przewidzenia, w końcu potrzebny jest dziedzic. Tylko Jane Austen az tak na tym się nie skupiała, więc bardziej oczekiwałam opisu tego, jak ich związek się rozwijał, jak się coraz lepiej poznawali i co tam jeszcze musieli w sobie znosić :D

I widzę, na podstawie przedstawionej treści E i M, że chyba Pemberley jest jednak trochę lepsze, mniej... "pomysłowe" co akurat w tym wypadku jest zaletą :lol:

To co? Kiedy czytamy Zombie? :lol:

Córka Lavransa - 2010-11-08, 22:16

Jest to "Pemberley" rzeczywiście trochę spokojniejsze, ale recepta na sukces ta sama - zgromadzić wszystkich bohaterów w jednym miejscu i powtórzyć wszystkie ich konflikty z oryginału. Dość prymitywne...
Ręce mi opadają na myśl, że ta kobieta nie tylko popełniła jeszcze kontynuację "Emmy" i "Jane Eyre" ,ale także kontynuację swojej kontynuacji, tzn. "Niedobraną parę", ciąg dalszy "Pemberley". :roll:

Co do zombie :lol: , to ja chętnie w ramach rozrywki, już mi po "E i M" nic nie straszne, ale chybaby mi ręka uschła (khy, khy...) gdybym to miała kupić, więc trzeba poczekać, aż będzie w bibliotece... :)

Panna Jeż - 2010-11-09, 01:01

Córko, dbaj o zdrowie, nie czytaj więcej Tennant, bo widzę, ze źle na Ciebie działa. Kontynuacja "Jane Eyre" mogłaby być ponad siły choćby sympatyka powieści. Była żona Rochestera odżyłaby w nowym ciele, a ich syna porwaliby kosmici :-/ Albo coś w ten deseń :lol:
Ravena - 2010-11-09, 11:22

No to ładnie... To co, wywieszamy wielki transparent "Precz z kontynuacjami!!!" i staramy się o zakaz prawny takich praktyk? Zacznijmy zbierać podpisy 8-)
Procella - 2010-11-09, 13:32

A może same coś napiszmy? Bo jak widzę te bzdury, które opisujecie (wierzę Wam na słowo, że tak jest w książkach i nie będę sprawdzać :mrgreen: ), to wszystko chyba przejdzie.

Tylko nie wiem, czy łatwo coś takiego wymyślić, ale może wzajemnie sobie nakręcimy odpowiednią głupawkę :lol:

Panna Jeż - 2010-11-09, 16:47

To jest wcale dobry pomysł. Może coś w rodzaju opowiadania forumowego i każda dopisuje po dłuższym fragmencie? :D
Procella - 2010-11-09, 17:06

A potem to wydamy i zbijemy fortunę :mrgreen:
Córka Lavransa - 2010-11-09, 20:05

Ja jestem za, zwłaszcza w perspektywie mając fortunę...

Procella, jak pomysłodawczyni - zaczynasz. 8-) Zakładaj topik, obierz jakiś motyw przewodni, i lecimy z tą imprezą...

PS. Jeszcze a propos "Pemberley" (niestety, ja mam taką manię, że jak już zacznę, to kończę, więc jeszcze pewnie kilka uwag na ten temat się tu znajdzie) - byłoby miło, gdyby pani Tennant pisząc kontynuację, zapoznała się dobrze z oryginałem.
W "Pemberley" bowiem dziś rano natrafiłam na taką uwagę, że Georgiana Darcy nauczyła się, że co przystoi żonie młodszej o ponad 10 lat, nie przystoi młodszej o ponad 10 lat siostrze.
Wedle mojej - nie najlepszej, przyznaję, ale nie aż tak złej - pamięci, Georgiana Darcy rzeczywiście była od brata młodsza o ok. 10 lat. Jeśli zbierze się razem kilka faktów, czyli to, że w chwili zauroczenia Willoughbym nie miała jeszcze lat piętnastu, a wydarzyło się to ok. dwóch lat przed poznaniem Darcy'ego i Lizzy, to można przyjąć, że on ma 26-27 lat. Natomiast Lizzy w rozmowie z lady Katherine wyznaje, że nie skończyła lat 21. I gdzie tu te ponad 10 lat różnicy wieku, do których odnosi się Tennant? Brak znajomości powieści Austen, czy kłopoty z matematyką?

jagus - 2010-11-09, 20:56

Córka Lavransa napisał/a:
że w chwili zauroczenia Willoughbym nie miała jeszcze lat piętnastu,

... Wickhamem...


Córko, nie czytaj więcej tych "powieści" bo to źle na Ciebie wpływa... Zaczynasz mylić przez nią postaci, wiec czym prędzej biegnij do biblioteki i oddaj te "zbrodnicze książki"

Procella - 2010-11-09, 20:57

Córka Lavransa napisał/a:
Ja jestem za, zwłaszcza w perspektywie mając fortunę...

Procella, jak pomysłodawczyni - zaczynasz. Zakładaj topik, obierz jakiś motyw przewodni, i lecimy z tą imprezą...

Wątek już jest, zapraszam do pomocy w wyborze tematu.
http://forum-ksiazki.kei.pl/viewtopic.php?t=1116

Panna Jeż - 2010-11-09, 21:06

Cytat:
... Wickhamem...

Jeden Łiii i drugi Łiii, obaj Łeee :lol:

Córka Lavransa - 2010-11-09, 21:13

Eva del Dolores napisał/a:
Cytat:
... Wickhamem...

Jeden Łiii i drugi Łiii, obaj Łeee :lol:


:mrgreen:

Eva, świetne podsumowanie... :)

Oczywiście, że Wickhamem, mój błąd (jakie to szczęście, że nie płodzę kontynuacji, choć wszystko jeszcze przede mną, widzę, że Procella popełniła właściwy topik ;-) )
Wszystko przez to, że dla odreagowania Tennant (10 minut dziennie), oglądam po raz trzeci "Rozważną i romantyczną", najnowszą ekranizację. Piękna jest ona, ta ekranizacja... :)

Panna Jeż - 2010-11-09, 21:16

<offtop>A ja właśnie ściągam pierwszy odcinek Jane Eyre 2006 (BBC) </offtop>

Tennant zdenerwowała mnie bardzo uśmierceniem pana Benneta niemal na drugi dzień po finale "Dumy" :-/

Córka Lavransa - 2010-11-11, 21:39

Uwaga.
Chyba nie dam rady, i tym samym "Pemberley", mimo że tak cienkie, dołączy do grona wątpliwych dzieł, które porzuciłam w trakcie czytania.
Nie potrafię się przemóc, żeby chociaż po to sięgnąć. :roll:

Szukam "Sanditon" uzupełnionego przez Dobbs, ale na razie trafiam wyłącznie na te niedokończone.

Panna Jeż - 2010-11-11, 21:45

Córko, błagam nie szukaj na razie. Mi się to nawet podobało. Jak mi tu zjedziesz walcem, to mi 2/3 igieł z grzbietu wypadnie 8-) Odpocznij na chwile od kontynuacji <dobra Córka, grzeczna Córka, Córka się nie denerwuje...>
Córka Lavransa - 2010-11-11, 21:57

Eva del Dolores napisał/a:
<dobra Córka, grzeczna Córka, Córka się nie denerwuje...>


Córka oddycha... :hehe:

Spokojnie, tam jednak Austen miała jakiś wkład, myślę, że nie będzie tak źle...
Poza tym, wystawiłaś mi już tę zwierzynę i złapałam trop, już nie odpuszczę... :)

PS. Przemogłam się na chwilę i z ulgą donoszę, że moja wpadka z Wickhamem/Willoughbym to nie taka tragedia. Właśnie przeczytałam w "Pemberley", że mężem Jane był Karol Bennet... zwany także Krolem. :-P

PPS. Nie wiem, czy pisałam, ale kupiłam sobie - wtedy jeszcze w celach głęboko naukowych - "Rozsądek i romantyczność" czyli Austen w przekładzie Michała Filipczuka. Trzymajcie za mnie kciuki w ten weekend - jak zakończę sesję z tarczą, to przeczytam tę wersję powieści i opowiem o wrażeniach. :)

PPPS. Patrzcie, co znalazłam!

Emancypacja Mary Bennet

Książki McCullough o starożytnym Rzymie są fantastyczne, ciekawe, jak by się czytało o dalszych losach Mary... Ktoś to zna?

Panna Jeż - 2011-02-03, 12:45

I jak ten "Rozsądek i romantyczność"? Heh, właśnie spojrzałam na swój egzemplarz "R i r" i okazuje się, że też mam jego tłumaczenie. Z tym że pod standardowym tytułem "Rozważna i romantyczna". To był dodatek do gazety. Jakość papieru odrobinę lepsza od toaletowej rolki, ale cóż, zadowoliłam się ^^' Hmm, akurat tę powieść przeczytałam tylko raz. Chyba już wspominałam o tym. Aż dziwne, nie umiem tego wytłumaczyć, bo nawet najmniej lubianą Emmę czytałam co najmniej razy trzy. To może z kolei ja udam się do biblioteki po wydanie z Klasyki Powieści. Tam zapewne tłumaczyła Anna Przedpełska-Trzeciakowska, tak? Co do mojego Filipczuka nie przypominam sobie, by mi coś specjalnie zgrzytało, ale pamiętam, że byłam trochę, troszkę, troszeczkę zdziwiona, gdy zobaczyłam męskie imię i nazwisko na stronie tytułowej :D

Co do Mary Bennet... Hmm, muszę przyznać, że bardzo mnie to zaintrygowało. Pierwsze słyszę o tej książce, w ogóle jestem ostatnio zacofana i nie wiem zupełnie, co się dzieje na rynku książki :oops: Jednak mimo nieciekawych doświadczeń swoich i Waszych <które wzięłam sobie do serca :P > z kontynuacjami autorstwa pani Tennant, myślę, że przeczytam Emancypację, jeśli dorwę ją w bibliotece. Na kupno się nie poważę. Gdybyś Córko jednak zdecydowała się na kupno czy wypożyczenie, będę ogromnie wdzięczna za skrupulatną recenzję, jeśli przeczytasz szybciej niż ja ;D Temat książki mi osobiście pasuje, wręcz uważam go za strzał w dziesiątkę. Nawet do naszej forumowej kontynuacji <pomysłowi się było klapło, cóż...> proponowałam dalsze losy Mary. Jej postać została potraktowana najbardziej chyba po macoszemu i zawsze było mi jej trochę żal :lol:

Panna Jeż - 2011-02-17, 20:46

Zamówiłam właśnie "Emacypację" w bibliotece. Jestem coraz bliżej :)
Córka Lavransa - 2011-02-17, 21:14

Tup-tup, tup-tup. :)
Czekam na recenzję! :)

Aura - 2011-02-28, 15:18

Co prawda, nie czytałam książki o Mary, ale chyba mogę streścić opinię koleżanki :) Jej zdaniem, książkę czyta się przyjemnie, wątki są ciekawe, ale pod koniec wszystko staje się zbyt bajkowe i mało realistyczne.

Właśnie czytam "Pamiętniki Jane Austen". Zapowiada się bardzo dobrze : )

Córka Lavransa - 2011-02-28, 19:59

Aura napisał/a:
ale pod koniec wszystko staje się zbyt bajkowe i mało realistyczne.


Yyyy, niedobrze. No cóż, poczekam jeszcze na opinię Evy.

Czytałam kawałek tego na stronie empiku, nie podobało mi się, że Karolina Bingley coś tam sugeruje, że dzięki niej krążą plotki o tym, że syn Lizzy i Darcy'ego jest homoseksualistą...? :shock: No i to, że cały czas określała pana Darcy'ego mianem "Fitz Darcy". Łeee....

Panna Jeż - 2011-03-02, 23:03

Poczekamy jeszcze. W mieście są dwa egzemplarze, oba uwięzione u czytelników :/

"Pamiętników" też jeszcze nie czytałam, ale na pewno zerknę :)

Panna Jeż - 2011-04-05, 15:35

Już mam. A właściwie dopiero. Nic, tylko czytać :]
Córka Lavransa - 2011-04-07, 23:50

No to czytaj, czytaj, przecież ja cały czas tuptam!!! :lol:
Aura - 2011-04-15, 16:43

*tupta razem z Córką Lavransa* :)

Mimo wszystko jakoś nie wierzę w udane kontynuacje książek Austen. Mam wrażenie, że bardzo trudno jest napisać coś, co zgadzałoby się z pomysłami pisarki, realiami epoki, a jednocześnie było świeże i nie przypominałoby odgrzewanych kotletów.

Skończyłam "Pamiętniki JA" Syrie James. Autorka miała taki zamysł - odnaleziono pamiętniki pisarki, z których możemy dowiedzieć się, że i ona miała swój wielki romans, który stał się inspiracją do jej powieści. Można usłyszeć, że pisarka z pewnością była kiedyś zakochana, skoro tak pięknie potrafiła pisać o uczuciach, a do tego w jej działalności pisarskiej istniej bodajże roczna czy dwuletnia luka. No i fakt, że jej siostra zniszczyła część jej listów. Można podejrzewać, że chciała coś ukryć i tym właśnie tropem poszła Syrie James.
Książka jest przyjemna, ale natychmiast się o niej zapomina. Myślę, że można ją przeczytać, jako że większosć bohaterów to prawdziwe postacie, można też trochę się dowiedzieć o samej Jane i jej rodzinie. Jednakże sporo sytuacji to po prostu scenki spisane z jej książek.
Fabularyzowana biografia to zresztą chyba niewdzięczny temat na książkę ;-)

Czytałam też "Córkę Elizy" Joan Aiken. Niezbyt dobra książka. Główna bohaterka, córka dawnej ukochanej męża Marianny, jest sierotą wychowywaną w dość specyficznym miejscu - wiosce, gdzie bogaci ludzie podrzucają swoje dzieci z nieprawego łoża.
Inaczej niż w książkach JA, jest tu pokazana niedola ludzi z najuboższych warstw społecznych, zwłaszcza dzieci. Nie ma tu wiele o bohaterach znanych z "Rozważnej i romantycznej", ale to co jest, potrafi zdenerwować. Marianna jest skrajną egoistką, która z zazdrości nie pozwalała mężowi skontaktować się z córką Elizy, jest okropną despotką, od której mąż uciekł na wojnę - i zginął. Edward też jest despotą i religijnym fanatykiem, pełnym niechęci do Marianny i jej męża, od których jest finansowo zależny, nie potrafi zająć się żoną w czasie jej choroby. Eleonora jest z nim bardzo nieszczęśliwa, chociaż z nich wszystkich jest chyba najbardziej sobą. Ach, jeszcze Małgorzata, jako zdziwaczała stara panna, która usiłuje złapać męża i zachowuje się trochę jak niespełna rozumu.
Ech, aż zgrzytam zębami, kiedy to pisze. A główna bohaterka, Liza, jest straszliwie marysuistyczna :mrgreen:
W każdym razie, nie polecam.

Córka Lavransa - 2011-04-17, 22:13

Aura napisał/a:
A główna bohaterka, Liza, jest straszliwie marysuistyczna


Nie wiem, wstyd czy nie, przyznam się - pierwszy raz widzę to określenie. :) Dzięki, Aura, nauczyłam się czegoś nowego. :)

Ja ciągle tuptam na Evę (zrobi się ze mnie niedługo mały jeż, one też słyną z tuptania), a w tak zwanym międzyczasie obejrzałam sobie ponownie ekranizację "Perswazji" z 2007 r. To ta moja bardziej ulubiona, mimo tego całego biegania na końcu.
Moja ulubiona ekranizacja ulubionej powieści ulubionej autorki - czyż może być lepszy przepis na filmowy wieczór? :)

Nie czytałam jeszcze żadnej biografii Austen. Jeśli się okaże, że zdałam piątkowy egzamin, w nagrodę kupię sobie coś w tym temacie na allegro. :) O!

Panna Jeż - 2011-04-17, 23:39

Skończyłam przedwczoraj dopiero "Wszystko dla pań" (czekam na wenę, by opisać wrażenia) i stwierdziłam, że jednak w pierwszej kolejności wezmę drugi tom "Emilki" bo w tygodniu muszę oddać do biblioteki (nie mogę przedłużyć). Przepraszam więc, jeszcze trochę potuptamy. A żeby było nam weselej, przyłączę się do tuptania

Chociaż po dwóch czy trzech kartkach już mogę powiedzieć, że zachwycona chyba nie będę. W mojej wizji małżeństwo Lizzy i Pana D. jest idealne, a tu nie, niestety. To był chyba spoiler ^^'

To ciekawe, co piszesz, Auro. Na pewno przeczytam "Pamiętniki", jeśli bazują na tym urwanym fragmencie listów Jane A. :)

Córko, przeczytaj "Niezłomne serce" na początek. A może dorwiesz coś angielskiego i nam wyłożysz? Ja się jednak nie porywam na anglojęzyczną literaturę :oops: To by było super ^^

Córka Lavransa - 2011-05-01, 21:34

Zaczęłam "A Portrait of Jane Austen". W pierwszym akapicie Lord Cecil opisuje, jak w pewne wrześniowe popołudnie matka zaczęła czytać przy nim "Dumę i uprzedzenie" - czytała na głos, przez kilka kolejnych dni. Końcówka akapitu:

By the time she had finished, I was wholly under the spell of the author. This happened well over sixty years ago and the spell is still working.

Wybaczcie moją arogancję, pozwolę sobie przetłumaczyć - "Jeszcze zanim skończyła, byłem całkowicie pod urokiem autorki. Zdarzenie to miało miejsce dobrze ponad sześćdziesiąt lat temu, a ten urok nadal działa".

Bratnia dusza z tego Cecila. :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-05-02, 08:51

Córka Lavransa napisał/a:
"Jeszcze zanim skończyła, byłem całkowicie pod urokiem autorki. Zdarzenie to miało miejsce dobrze ponad sześćdziesiąt lat temu, a ten urok nadal działa".


Urok - można by także rzecz - czar. :) Akurat w tym przypadku nie mogę się odnieść, gdyż nie dane mi było jeszcze zetknąć się z twórczością Jane Austen, niemniej jestem niema przekonany, że każdy, a na pewno większość czytelników ma taką zaczarowaną książkę. Taką, którą pamięta się latami, która w pewnym momencie życia zrobiła na nich wrażenie.

Córka Lavransa - 2011-05-02, 20:11

Uczniu, to zetknij się koniecznie... Może się wydawać, że to literatura kobieca, ale nawet mój mąż ją docenia (a mogę zaświadczyć, że mężczyzną jest 100%-wym), a nawet bardzo lubi. Nie dalej jak dwa dni temu - NA JEGO PROŚBĘ - oglądaliśmy najnowszą ekranizację "Perswazji"... Urok-urok-czar... działa. :)
Panna Jeż - 2011-08-09, 14:05

Córka Lavransa napisał/a:
Ja ciągle tuptam na Evę

Jestem Wam winna opinię na temat "Emancypacji". Ekhm, ekhm, nie wiem, co napisać, mówiąc szczerze. To będzie bardzo chaotyczna, w iście jeżowym stylu, recenzja 384 stron tej książki (bo utknęłam na 80 stron przed końcem i dalej ani rusz). Nie wiem, czy coś z tego zrozumiecie, na wszelki wypadek nie sugerujcie się moją opinią ^^

A w ogóle, czytaliście już??? Jeśli tak, to czemu nie piszecie? 8-)

Co ja chciałam powiedzieć, a nie skłamać... Nie mogę tego skończyć, książkę przedłużałam już trzy razy i będzie mi wstyd spojrzeć bibliotekarce w oczy, gdy w końcu ją oddam (mam czas do 18 sierpnia bodajże). W zasadzie powinnam ocenić ją z dwóch punktów widzenia. Albo nie, najpierw ustosunkuję się do opinii koleżanki Aury:
Cytat:
Jej zdaniem, książkę czyta się przyjemnie, wątki są ciekawe, ale pod koniec wszystko staje się zbyt bajkowe i mało realistyczne.

Książkę czyta się szybko (chyba, że przytłoczy Was nadmiar absurdu i przyprawi o niemoc jak mnie), powiedzmy przyjemnie, ale nierealistycznie robi się dużo wcześniej niż "pod koniec". No i tu zagwozdka: jeśli nie wiedziałabym, że to kontynuacja czegokolwiek=nie znałabym "Dumy i uprzedzenia" nie byłoby źle. Nie znam innych powieści McCullough, ale tu pióro ma lekkie, wyobraźnię bujną (może nawet zbyt bujną) i ogółem sprawia dobre wrażenie. Choć nie wiem sama, co to za gatunek. Czy to obyczaj czy już kryminał - a pamiętacie "Dumę i uprzedzenie i zombie"? :P Natomiast jeśli mam traktować powieść jako kontynuację naszej ulubionej-wspaniałej-och-i-ach "Dumy", wybaczcie, trochę zgłupiałam o.O

Ani to styl ani czasy Jane Austen. Parę razy się zaśmiałam, jednak zdecydowanie częściej mój wyraz twarzy był mniej więcej taki - Sama Mary w ogólnym zarysie sprawia wrażenie dość wiarygodnej, ale... Jej fizyczna przemiana przypomina raczej metamorfozę z programu typu "Chcę być piękna", "Łabędziem być" czy innego amerykańskiego wynalazku. Poczyna sobie zbyt śmiało - autorka zrobiła z niej prawdziwą emancypantkę. Szczęka opadła mi, gdy Mary w rozmowie z Elisabeth zasugerowała, by Charles Bingley "zawiązał go sobie na supełek" (taka forma antykoncepcji <lol>). Zupełnie nie w stylu epoki były wzmianki o pakowaniu szmatek menstruacyjnych na podróż i jeszcze inne smaczki :] Granice absurdu, w moim odczuciu, zostały przekroczone wielokrotnie, na każdej płaszczyźnie. A co do fabuły, lepiej oddałby ją tytuł "Niewiarygodne przygody Mary Bennet" niż "Emancypacja" :P

Wiecie co, niech ktoś przeczyta i powie mi, jak to się skończyło.

Aha, był też wątek miłosny - tak sensowny i rozbudowany, że całkiem o nim zapomniałam, ale może w tych ostatnich 80 stronach się wyklarował :P


Ja się jednak zupełnie nie nadaję do czytania kontynuacji, zwłaszcza kontynuacji Austen. Tu chyba tkwi problem ^^

Córka Lavransa - 2011-08-10, 21:21

Cytat:
Ja się jednak zupełnie nie nadaję do czytania kontynuacji, zwłaszcza kontynuacji Austen. Tu chyba tkwi problem ^^


Żaden czytelnik Austen nie nadaje się do czytania kontynuacji Austen. Pewnie dlatego, że nikt nie nadaje się do pisania kontynuacji Austen. No ba - skoro nam tu na forum się nie udało, to komu ma się udać...?

Off-top - jak usłyszałam, że jakiś cielebąg chce zrobić remake Dirty dancing, to mi się włos zjeżył. :evil:

Nie zachęcasz, Eva, nie zachęcasz. Ale, z drugiej strony, spodziewałam się właśnie czegoś takiego... :-/

Panna Jeż - 2011-08-10, 21:31

Myślę, że jest lepiej niż u Tennant, ale to jeszcze nie to. "Sandition" M. Dobbs pozostaje chlubnym wyjątkiem. Na mojej liście przynajmniej :)
Córka Lavransa - 2011-08-10, 21:36

Aha! I to mi przypomina... skoro tu już jesteś w całej swojej uroczej osobie... :)
Panna Jeż - 2011-08-10, 21:39

Taaaak??? <przewraca kokieteryjnie oczami>
Córka Lavransa - 2011-08-10, 21:41

You've got mail... <mryga zachęcająco ikonką pw, wykonując jednocześnie niezręczny dyg>
Aura - 2011-08-11, 19:23

Z tego wszystkiego nabrałam ochoty na ponowne przeczytanie Sanditon :mag:
Panna Jeż - 2011-08-11, 22:03

Ty wiesz, że ja też Nim puszczę książkę w obieg, zafunduję sobie powtórkę. Kolejną.
Żabka - 2011-08-12, 13:12

Muszę przyznać się bez bicia, że dopiero ostatnio mialam możliwość zapoznać się z twórczością Jane Austen i po "Dumie i uprzedzeniu" zakochałam się w jej powieściach.
Dla mnie jej książki są niesamowite... Wprowadzają w nas w cudowny klimat dawnej Anglii, tych wszystkich niuansów kulturalnych. Poza tym są to błyskotliwe i zabawne historie... ;-)

Panna Jeż - 2011-08-13, 22:18

Tak czułam, że Austen może Ci się spodobać :)

Skończyłam "Emancypację". Nie powiem nic, sprawdźcie same. Proszę! Muszę poznać waszą opinię 8-)

Córka Lavransa - 2011-08-14, 21:27

Eva del Dolores napisał/a:
Nim puszczę książkę w obieg, zafunduję sobie powtórkę. Kolejną.


No! Tylko proszę mi się zmieścić w terminie, bo się zatuptam do reszty!

Eva del Dolores napisał/a:
sprawdźcie same. Proszę!


Nieeeee... Noooo, mooooże, jak będzie w biblioteceeee... :roll:

Radament - 2011-09-06, 19:07

Z Jane Austen poznałam się jakiś czas temu, wypożyczając "Rozważną i romantyczną. I mam trochę zgryza. Większość postaci występujących w tej książce bardzo mnie.... Wpychało mnie w stan delikatnej irytacji. Z drugiej jednak strony czytało mi się naprawdę przyjemnie, fabuła i przemyślenia, bardzo mi odpowiadały.
Zdecydowanie autorka pisze stylem który preferuje.
Nigdy nie sądziłam, że Jane Austen przypadnie mi do gustu. I chętnie, mimo wszystko sięgnę po jej książki.
Mam tylko pytanie, czy znacie może podobne książki, do tej pisanych przez nią?

Żabka - 2011-09-07, 13:09

"Duma i uprzedzenie"
"Emma"
Te książki są najbardziej zbliżone do "Rozważnej...". Moim faworytem jest "Duma...", na prawdę rewelacja ;-)

Córka Lavransa - 2011-09-08, 21:14

Ja zawsze uwielbiałam "Dumę...", ale odkąd latek mi przybyło, polubiłam tez bardziej "Perswazje".

Jestem świeżo po lekturze "Sanditon". Z początku podchodziłam do sprawy mocno nieufnie, stwierdzając, że powieść jest napisana nieco zbyt bezpośrednio. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy się okazało (lektura posłowia M. Dobbs), że tekst pierwszych 11-tu rozdziałów napisała sama Austen! Czuć w "Sanditon" zatem - moim zdaniem - próbę lekkiej zmiany stylu. Wielka, wielka szkoda, że Austen odeszła tak wcześnie, po zapoznaniu się z jej ostatnią powieścią ogarnęła mnie ciekawość, jak wyglądałaby jej późniejsza twórczość.

Dobbs, moim zdaniem, poradziła sobie z kontynuacją bardzo dobrze. Powieść jest spójna i utrzymana w stylu zmarłej autorki (z uwzględnieniem drobnych zmian, o których wspomniałam wcześniej). Podobała mi się skromność Dobbs, która w posłowiu przeprosiła za chropowatość stylu. Zapunktowała tym u mnie na całej linii.

Co do samej powieści - jest urocza. :) Mam ją pożyczoną (dziękuję... :lol: ), ale teraz tym bardziej będę polowała na własny egzemplarz - czuję, że chcę ją przeczytać znowu za jakiś czas. Zrobię to jeszcze raz, zanim zmuszona będę ją oddać, tym niemniej kupię, kupię, kupię jak tylko mi się uda. :)

Panna Jeż - 2011-09-09, 11:16

Córka Lavransa napisał/a:
powieść jest napisana nieco zbyt bezpośrednio.

Myślę, że tak do końca nie dało się tego uniknąć, ale w porównaniu z innymi próbami, Dobbs poradziła sobie, moim zdaniem, całkiem dobrze :) Przez to, że historia jest tak sympatyczna, nawet nie zwracam uwagi na takie "niuanse" - dla mnie dobra fabuła i ciekawi bohaterowie sprawiają, że kwestie teoretycznie istotne stają się niuansami :D
Córka Lavransa napisał/a:
tekst pierwszych 11-tu rozdziałów napisała sama Austen

Wg posłowia, Dobbs starała się pociągnąć fabułę wg koncepcji Austen. Podobno opierała się na jakichś notatkach Austen i wzmiankach w rozmaitych listach. Przydałoby się dowiedzieć więcej na ten temat. Z lektury "Listów wybranych Jane Austen" i "Niezłomnego serca" nie przypominam sobie nic konkretnego, ale może warto zajrzeć tam jeszcze raz pod tym kątem. :)

Córka Lavransa napisał/a:
Co do samej powieści - jest urocza.

Prawda? Cieszę się, że tak sądzisz. Osobiście wracam do niej regularnie, tyleż samo co do "Dumy" lub "Perswazji". Bardzo lubię postać Charlotty i chyba najbliżej mi właśnie do niej (wspominając test z sąsiedniego topiku :-P). A Sidney Parker - błyskotliwy, troskliwy i z pasją - ech, absolutnie w moim typie! ;-)

Córka Lavransa - 2011-09-09, 20:38

Eva del Dolores napisał/a:
Sidney Parker - błyskotliwy, troskliwy i z pasją - ech, absolutnie w moim typie! ;-)


Taki trochę zbyt idealny jak dla mnie... :) Ja tam wolę ponurego pana Darcy'ego, że o odrzuconym kapitanie Wentworth'ie nie wspomnę... :)

Panna Jeż - 2011-09-09, 21:21

Córka Lavransa napisał/a:
zbyt idealny

Pff, wybaczam mu to :lol: Nie, no trochę narwany był jednak... 8-)

Aura - 2011-09-10, 15:48

Eva del Dolores napisał/a:
Wg posłowia, Dobbs starała się pociągnąć fabułę wg koncepcji Austen. Podobno opierała się na jakichś notatkach Austen i wzmiankach w rozmaitych listach. Przydałoby się dowiedzieć więcej na ten temat. Z lektury "Listów wybranych Jane Austen" i "Niezłomnego serca" nie przypominam sobie nic konkretnego, ale może warto zajrzeć tam jeszcze raz pod tym kątem

Gdzieś kiedyś ;-) czytałam, że Jane powiedziała dziewczynie o imieniu Charlotte, że nazwie bohaterkę jednej ze swoich książek jej imieniem. Nie pamiętam, kto to był, ktoś z rodziny, czy córka znajomych.

Charlotte i Simon też wydają mi się najsypmatyczniejszą parką, zaraz po Lizzy i Darcym :mrgreen:

Niedawno przeczytałam "Lady Susan", ale nie spodobała mi się. Nawet nie czytało się źle, ale powieść nie zostawiła żadnego wrażenia. Kojarzę tylko niesłychanie irytującą główną bohaterkę, jej córka Fryderyka i ten facet (nie pamiętam imienia), też nie przypadli mi do gustu.

Cytat:
Mam tylko pytanie, czy znacie może podobne książki, do tej pisanych przez nią?

Szczerze przyznam, że nie :-/ Jane Austen była jedyna w swoim rodzaju ;-)

Loki - 2011-09-27, 07:48

Bardzo lubię jane Austen, nie czytałam co prawda wszystkich jej książek, jednak to, co przeczytałam, wystarczyło :) Ma sympatyczne bohaterki, bardzo nietuzinkowych "protagonistów" (oh, Darcy ^^) i miły dla umysłowości styl pisania, czyli wszystko, czego by chciało się od powieści tego typu.

Poza tym ten czar dawnych lat, mniam!

Panna Jeż - 2012-02-01, 22:23

Niewiele mamy biografii Jane Austen po polsku. Tak się zastanawiam, dlaczego Anna Przedpełska-Trzeciakowska nie zdecydowała się napisać o autorce, którą tak świetnie nam tłumaczyła? Ech, to by była świetna biografia.
Żabka - 2012-02-02, 13:37

Tak wielka szkoda, że nie ma takiej biografii, bo akurat życie tej autorki mnie ciekawiło... Oglądałam kiedyś jakiś film kostiumowy, gdzie właśnie była opowiedziana historia Jane Austen. Nie wiem czy prawdziwa...
Córka Lavransa - 2012-02-02, 14:58

Żabka napisał/a:
nie ma takiej biografii, bo akurat życie tej autorki mnie ciekawiło...

Żabko, jest - V.G. Meyer napisała "Niezłomne serce" i nawet zgłosiłam ją do NB, Ravena i Eva są chętne, tylko najpierw ja muszę się za nią zabrać. :)
Może też będziesz miała ochotę?

metka - 2012-02-02, 15:00

Eva del Dolores napisał/a:
Niewiele mamy biografii Jane Austen po polsku. Tak się zastanawiam, dlaczego Anna Przedpełska-Trzeciakowska nie zdecydowała się napisać o autorce, którą tak świetnie nam tłumaczyła? Ech, to by była świetna biografia.


Eva, napisz do niej z sugestią :) mówię całkiem serio.
może kobieta potrzebuje bodźca? a może nie zdaje sobie sprawy, że ktoś na to czeka właśnie spod jej pióra? Spróbować nie zaszkodzi. Chętnie podłączę się pod prośbę :)

Córko, co to NB? Pytam z ciekawości :)

Panna Jeż - 2012-02-02, 15:32

Córka Lavransa napisał/a:
V.G. Meyer napisała "Niezłomne serce"

To chyba najobszerniejsza pozycja z dostępnych. Czytałam ją, ale choć mam raczej pozytywne wrażenia, to zdecydowanie nie to, co "Na plebanii w Haworth" Trzeciakowskiej. Myślę, że w biografię Austen włożyłaby tyle samo pasji, co w dzieje sióstr Bronte. Ciekawa jestem, czy kiedykolwiek miała taki zamiar? Może w jej biurku leżą jakieś niedokończone próby...

metka napisał/a:
Eva, napisz do niej z sugestią

Obawiam się, że choć pomysł znakomity, jego realizacja nie jest możliwa. Anna Przedpełska-Trzeciakowska ma już 85 lat. Nie wiem, czy jeszcze udziela się literacko, czy zdrowie i siły jej na to pozwalają. ^^'

metka - 2012-02-02, 15:44

Eva del Dolores napisał/a:
metka napisał/a:
Eva, napisz do niej z sugestią

Obawiam się, że choć pomysł znakomity, jego realizacja nie jest możliwa. Anna Przedpełska-Trzeciakowska ma już 85 lat. Nie wiem, czy jeszcze udziela się literacko, czy zdrowie i siły jej na to pozwalają. ^^'


No tak, wiek. Szczerze mówiąc, nie zdawałam sobie sprawy, w jakim wieku ona jest. Ale jak sama napisałaś powyżej, "Może w jej biurku leżą jakieś niedokończone próby...". Nadal uważam, że spróbować nie zaszkodzi. Być może ma sekretarza, który jest osobą kontaktową.

Panna Jeż - 2012-02-02, 16:20

Bardzo wątpię. W sieci nie ma żadnych danych do kontaktu, albo nie umiem szukać ^^'
Ona w pierwszym rzędzie jest tłumaczką. "Haworth" to jej jedyne pełnowymiarowe dzieło. Choć pamiętam, że w "Mansfield Park" dała przedmowę, w której ogólnikowo wyłożyła realia epoki. Jak miło by było przeczytać coś dłuższego. :)

A tu artykuł o Annie P-T. z "Wysokich obcasów".
http://www.wysokieobcasy....81,4295478.html

Żabka - 2012-02-03, 09:06

Córka Lavransa napisał/a:
Może też będziesz miała ochotę?


Już się zapisuję ;-)

Córka Lavransa - 2012-02-03, 23:03

metka napisał/a:
Córko, co to NB? Pytam z ciekawości :)

To taka nasza forumowa zabawa - zajrzyj tutaj: http://forum-ksiazki.kei.pl/viewforum.php?f=81

Szkoda, rzeczywiście, że APT nie porwała się na biografię Jane Austen. Teraz jednak - że przychylę się do zdania Ewy - wydaje mi się to już niemożliwe, o ile nie przygotowała sobie materiałów wcześniej. Podczas pracy nad "Haworth" pojechała na miejsce i tam zbierała materiały, przygotowując się solidnie do pracy. Myślę, że gdyby zamierzała napisać biografię Jane, nie potraktowałaby tej książki bardziej lekko. :-)

Vesper - 2012-02-17, 21:18

Cytat:
Mam tylko pytanie, czy znacie może podobne książki, do tej pisanych przez nią?


Jeszcze nie potwierdzam, ale wiążę duże nadzieje z Elizabeth Gaskell - niedawno zaczęłam czytać "Północ i Południe"...

Córka Lavransa - 2012-02-17, 21:39

Vesper napisał/a:
wiążę duże nadzieje z Elizabeth Gaskell

Ja też. Planowałam zdobyć, ale poczekam chwilę na twoją opinię... :mrgreen:

Vesper - 2012-03-08, 19:51

No i przeczytałam. Wniosek - Jane Austen jest tylko jedna! Jak mogłam w ogóle pomyśleć, że ktoś mógłby jej dorównać? Nie zrozumcie mnie źle - "Północ i Południe" nie jest wcale zła, jest nawet całkiem fajna. Czyta się nieźle, jest ciekawa - tylko w porównaniu z Jane Austen nie wygrywa. Weźmy ogólny schemat "Dumy i uprzedzenia" przenieśmy akcję do fabrycznego miasta i dodajmy do tego dużo (zdecydowanie za dużo jak na mój gust) cytatów z Biblii a otrzymamy właśnie "Północ i Południe". Do tego postacie nie wzbudzają takiej sympatii jak w "Dumie i uprzedzeniu".
Atłasowa - 2012-04-18, 16:44

Ciekawostka: ostatnio miałam wykład o lingwistyce korpusowej (generalnie chodzi o to, żeby zbierać słowa i wyrażenia i sprawdzać częstotliwość ich występowania), prowadząca pokazywała nam takie prace z książek różnych autorów i wyszło na to, że Jane Austen miała najuboższe słownictwo, najmniej słów. Coś koło 20 tys. niepowtarzających się, inni badani mieli nawet po 80 tys.
Córka Lavransa - 2012-04-18, 20:39

Atłasowa, może dlatego te jej książki są takie wszystkie do siebie podobne. :lol:
Ale to bardzo ciekawe, dzięki, że tutaj wrzuciłaś tę informację. :)

M - 2012-05-17, 18:42

W dniu jutrzejszym stacja telewizyjna Viasat History o godz. 15.00 oraz 23.00 wyświetli godzinny film dokumentalny Liczni wielbiciele panny Jane Austen (The Many Lovers of Jane Austen), który będzie swego rodzaju literackim i historycznym podsumowaniem twórczości słynnej pisarki.

Opis za tv.wp.pl: Profesor Amanda Vickery próbuje ustalić, co złożyło się na pośmiertną reputację Jane Austen. Rozpoczyna od postaci "starej panny - pisarki", której utwory przestano publikować w kilka lat po jej śmierci. Poznaje ruch "dobrej cioci Jane", który zapoczątkowała błędna biografia Austen z 1870 roku. Śledzi narodziny sympatii dla pisarki wśród elity krytyków literackich na początku XX wieku na fali nowych edycji jej powieści, a następnie żarliwą obronę pisarki przez "Janeitów" ze środowiska akademickiego po pierwszej wojnie światowej.

Ravena - 2013-01-28, 20:22

28 stycznia 1813 r. w Wielkiej Brytanii po raz pierwszy ukazała się "Duma i uprzedzenie".

No to mamy okrągłą rocznicę :)

Córka Lavransa - 2013-01-28, 20:32

Niemożliwe, że nie ma żadnych obchodów... Jak świętujemy? Ceremonialnym odczytaniem sceny oświadczyn? :hehe:
Ravena - 2013-01-28, 20:35

Let's celebrate? ;)

Cytat:
From the very beginning— from the first moment, I may almost say— of my acquaintance with you, your manners, impressing me with the fullest belief of your arrogance, your conceit, and your selfish disdain of the feelings of others, were such as to form the groundwork of disapprobation on which succeeding events have built so immovable a dislike; and I had not known you a month before I felt that you were the last man in the world whom I could ever be prevailed on to marry.

Córka Lavransa - 2013-01-28, 20:48

Mniam!
Teraz jeszcze trzeba to obejrzeć w wykonaniu najlepszego z duetów... I obchody pełną gębą! :D

Ravena - 2013-01-28, 20:59

your arrogance, your conceit, and your selfish disdain of the feelings of others
Ideał mężczyzny wszystkich fanek pana Darcy'ego :lol:

Córka Lavransa - 2013-01-28, 21:07

Kobiety uwielbiają drani... Nie, wrrróć! Kobiety uwielbiają tego Drania. I Hugh Jackmana, rzecz jasna. :P

Cytat:
"In vain have I struggled. It will not do. My feelings will not be repressed. You must allow me to tell you how ardently I admire and love you."


No...? Potrafiłabyś się oprzeć...? Dzielna Lizzy... :D

Ravena - 2013-01-28, 21:10

Ciekawe czy dałoby się połączyć Tego Drania i Hugh... w jednej ekranizacji :D
Córka Lavransa napisał/a:
No...? Potrafiłabyś się oprzeć...? Dzielna Lizzy...

Potrafiłabym 8-)
Przez krótka chwilę :D
Artykuł na temat w jednej z gazet http://www.rp.pl/artykul/...przedzenie.html
Fakt ogólnie znane, ale miło poczytać ^^

Panna Jeż - 2013-06-11, 10:33

Żeby nie zaginęło w SB...

http://media-cache-is0.pi...b404a7ddb73.jpg

To chyba nie offtop? :mrgreen:

I jeszcze coś: http://img1.etsystatic.co...l.339527233.jpg

Córka Lavransa - 2013-06-11, 14:44

Biorę obie. :) W kilku rozmiarach, na zapas. :)
Godula - 2013-11-30, 17:40

Ja to bym się nie potrafiła oprzeć, ale pułkownikowi Brandonowi. ;) A zwłaszcza gdyby wyglądał tak jak Rickman. Dobrze ktoś kiedyś napisał, że obsadzenie go w tej roli było absurdalne, ponieważ Wiloughby nie dorastał mu do pięt i która kobieta by mu się oparła. ;)
Córka Lavransa - 2013-12-01, 23:46

Godula napisał/a:
obsadzenie go w tej roli było absurdalne, ponieważ Wiloughby nie dorastał mu do pięt

Prawda, to nie był najszczęśliwszy wybór. Ale - z drugiej strony - Marianna nie była kobietą, tylko niezbyt mądrą siksą. Kiedy dojrzała, to przejrzała - na oczy. :lol:

Godula - 2013-12-04, 00:22

Tyż prawda :D
Ravena - 2014-03-20, 21:20

Dziewczyny.... chyba spełniły się nasze marzenia ^^



Jane Austen i jej racjonalne romanse

Autor: Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data sprzedaży: Marzec 2014
Liczba stron: 304

Biografia jednej z najsłynniejszych angielskich pisarek, autorki m.in. Rozważnej i romantycznej.

Opowieść o życiu Jane Austen, jednej z najpopularniejszych angielskich autorek, której książki były wielokrotnie filmowane, oraz jej twórczości.

Anna Trzeciakowska - wybitna tłumaczka, autorka przekładów powieści Jane Austen, a także Williama Faulknera, Karola Dickensa, Raya Bradbury'ego. Laureatka nagrody Polskiego PEN-Clubu.

Brajan - 2014-03-20, 21:56

Jane Austen - absolutnie wyjątkowa i bez dwóch zdań moja ulubiona autorka.
"Dumę i uprzedzenie" czytałem jakieś XX razy i nigdy nie będę miał dosyć. Ten styl, język, humor i wyraziści bohaterowie( Pan Collins rządzi :D ) razem tworzą coś niepowtarzalnego.
Poza tym zawsze miałem słabość do klimatów XIX-wiecznej Anglii.

Mój prywatny ranking
1. Duma i uprzedzenie
2. Perswazje
3. Emma
4. Rozważna i romantyczna
5. Mansfield Park

Biografię na pewno wkrótce zakupię, mimo że dziewczyną nie jestem. ;)

Ravena - 2014-03-20, 22:04

To nie byłą dyskryminacja, Herbatniczku ^^ Po prostu, we wcześniejszych dyskusjach zachwycałyśmy się książką Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej o siostrach Bronte i padło stwierdzenie, że powinna ona napisać biografię Jane Austen. Jak widać myślenie życzeniowe od czasu do czasu działa! :D
Córka Lavransa - 2014-03-20, 22:39

Rav, co za wiadomość!!!


Brajan napisał/a:
Pan Collins rządzi :D

I klatka schodowa w Rosings... :hehe:

elfrun - 2014-03-23, 21:34

Lektura obowiazkowa. Dopisuje do listy zakupow.
Panna Jeż - 2014-03-23, 21:42

Mam łzy w oczach... dokładnie w prawym oku :lol:

Jest szansa, że przeczytam jakąś książkę w tym roku ;)

Córka Lavransa - 2014-03-23, 21:44

Kupiona, zatopiona... :-D
Panna Jeż - 2014-03-23, 21:48

Ta wiadomość utrzyma mnie na powierzchni, przez jakiś czas dół mi nie grozi :D
Aura - 2014-03-27, 17:51

Aaa. dzisiaj podczytywałam biografię Jane w Empiku! :)
Jestem zachwycona, to jak odpowiedź na modlitwy :)

Brajan napisał/a:
Poza tym zawsze miałem słabość do klimatów XIX-wiecznej Anglii.

Tak jak ja.
Brajan, zapomniałeś w rankingu o Opactwie Northanger ; )

Brajan - 2014-03-27, 18:08

Aura napisał/a:

Brajan napisał/a:
Poza tym zawsze miałem słabość do klimatów XIX-wiecznej Anglii.

Tak jak ja.
Brajan, zapomniałeś w rankingu o Opactwie Northanger ; )


Racja. :)

Chyba dlatego, że jest to jedyna książka z dorobku Austen, którą przeczytałem tylko raz, raz i starczy. ;)

Córka Lavransa - 2014-03-31, 22:20

Wrażenia po lekturze:

"...jeśli wiec wyróżniała się czymkolwiek (...) to tylko tym szczególnym talentem, który jest oczywisty w jej książkach, ale z którego biograf niewielki może zrobić użytek."
Tak o ciotce napisał James Edward Austen-Leigh i niewątpliwie miał rację, w życiu Jane Austen niewiele bowiem było pasjonujących zwrotów akcji, a jeśli nawet były, to ich ślady, nawet jeśli istniejące niegdyś w jej prywatnej korespondencji, zostały bezpowrotnie zniszczone przez jej siostrę, Cassandrę.
Ciekawa byłam, jak z tematem poradzi sobie pani Przedpełska-Trzeciakowska, autorka nie tylko znakomitych przekładów twórczości Jane Austen, ale i porywającej biografii rodzeństwa Bronte.
Materiał był niewdzięczny, ale to była naprawdę olbrzymia przyjemność, przeczytać biografię jednej z moich ulubionych autorek napisaną przez kogoś, kto nie tylko doskonale zna wszystkie jej utwory, kto nie tylko potrafi zajmująco pisać, ale kto także - najwyraźniej i zupełnie bezwstydnie - bardzo lubi swoją bohaterkę. :)

Niestety (dodaję to na dole małym druczkiem) książka nie jest pozbawiona wad. Pojawiają się błędy ("Rozważną i romantyczną" wyreżyserował Ang Lee, nie Lang Lee...) i dwie maniery, które mi trochę przeszkadzały - pierwsza to bezustanne stawianie pytań, na które - jak się okazuje za moment - nie ma odpowiedzi (na zasadzie - postawmy pytanie, odpowiedź się okazuje niemożliwa, ale może jednak jej poszukajmy, ale jednak się nie udało - powtórzyło się to kilka razy i mnie osobiście przypomina bardzo żywo wypełniacze stosowane w pracy licencjackiej) i druga - stałe tłumaczenie czytelnikowi, że coś, co współcześnie musi być czytelnikowi tłumaczone, dla czytelników Austen było oczywiste, choć niedookreślone (jak np. kto to był dżentelmen czy jaka była pozycja prowincjonalnego pastora).
Ale to takie detale... ;)

Thordun - 2014-07-23, 15:04

Nawet nie wiedziałam, że jest jej biografia! A w Empiku bywam przynajmniej raz na tydzień :D . Cóż, szykuje się kolejny wydatek.

Mimo wszystko mam mieszane uczucia co do Jane Austen. Raz ją kocham, raz nie mogę ścierpieć. Jedyną książką, jaką lubię bezwarunkowo jest standardowo Duma i uprzedzenie. Ach, ten pan Darcy, pierwsza książkowa miłość ;) .

Panna Jeż - 2014-07-24, 14:26

Thordun napisał/a:
Nawet nie wiedziałam, że jest jej biografia! A w Empiku bywam przynajmniej raz na tydzień


A to nie dziwota, ja nigdy nie mogę znaleźć nic w Empiku. A ostatnio szukałam właśnie biografii Austen.

A co Cię irytuje w Austen? Dla mnie trudna do zdzierżenia jest "Emma". Nie znoszę postaci, szkoda mi dla niej Pana Knightleya ;-)

Córka Lavransa - 2014-07-29, 22:07

Eva del Dolores napisał/a:
Dla mnie trudna do zdzierżenia jest "Emma". Nie znoszę postaci, szkoda mi dla niej Pana Knightleya ;-)

:brawo:
Moim zdaniem powinna skończyć jak Elizabeth Elliott z "Perswazji", zdecydowanie!!!

Bruixa - 2014-11-30, 21:47

Przejrzałam cały temat i wśród informacji o rozmaitych przeróbkach i kontynuacjach powieści Jane Austen nie znalazłam nic o książce, którą niedawno przeczytałam. Mam na myśli „Śmierć przychodzi do Pemberley” P.D. James. Sędziwa autorka kryminałów napisała, a jakże, kryminał, którego akcja toczy się sześć lat po ślubie Elizabeth z panem Darcym. W przeddzień dorocznego balu w lesie należącym do ich posiadłości ma miejsce morderstwo... W powieści, prócz państwa Darcych, występują inne postacie z "Dumy i uprzedzenia", są też wzmianki o bohaterach kilku innych powieści Austen.
Córka Lavransa - 2014-11-30, 23:47

Bruixa, a dało się to czytać...? Z punktu widzenia miłośnika Austen, nie kryminałów, rzecz jasna...? :)
Bruixa - 2014-12-01, 22:37

No cóż, Córko, Austen to nie jest, choć autorka stara się wczuć w jej świat i styl. Nie ma tu zombies ani innych idiotycznych wymysłów, a postacie nie przechodzą zdumiewającej metamorfozy, lecz zachowują charakter zbliżony do oryginału.
Przyjemnie mi się czytało (ale ja dosyć lubię P.D.James). Dopiero pod koniec trochę mi zazgrzytały pewne rozwiązania fabularne, zresztą w duchu epoki.
Recenzenci na ogół książkę chwalą, a właśnie się dowiedziałam, że BBC nakręciło 3 częściowy miniserial na jej podstawie.

Córka Lavransa - 2014-12-03, 21:33

Bruixa napisał/a:
BBC nakręciło 3 częściowy miniserial na jej podstawie

To - oprócz twojej - niezła rekomendacja. Muszę poszukać i przeczytać. :)

Procella - 2014-12-05, 15:04

A tak lekko offtopicznie - właśnie się dowiedziałam, że P.D. James zmarła kilka dni temu w wieku 94 lat.
Panna Jeż - 2015-02-04, 12:49

Miłośniczkom gatunku polecam film "Austenland". Zabawna, nieirytująca komedyjka - obejrzałam 2 razy, żeby się upewnić ;-)
Córka Lavransa - 2015-02-04, 19:20

Obejrzę - raz, ponieważ polecasz, a dwa, bo lubię Jennifer Coolidge. :-D
Ravena - 2016-04-08, 16:36

Znalazłam taki oto uroczy obrazeczek :)


A w temacie inspiracji Austenowskich, to jakis czas temu czytałam "Dworek w Longborn". Nawet zjadliwe, mimo kilku dla mnie irytujących rzeczy. Ale wciągnęła! Dość ciekawie jest poczytać o pannach Bennett, podpatrywanych z zupełnie innej perspektywy ^^

aybige - 2016-04-25, 16:17

Nie mogłam się przekonać do tej autorki. Przeczytałam "Mansfield Park" oraz "Perswazje" i zaczęłam "Dumę i uprzedzenie", ale nie skończyłam. Może twórczość Austen pokazuje ówczesne realia, może postacie są dobrze wykreowane, ale w tych historiach brakuje mi iskry, czegoś, co sprawiałoby, że są ciekawe, wciągają. Nie przepadam za angielskimi konwenansami, całą tą sztucznością. Nie wykluczam też, że po prostu nie zrozumiałam powieści tej autorki, bo może byłam za młoda, aby je zrozumieć (czytałam je na przełomie gimnazjum i liceum). :)
Justyna 1987 - 2016-11-12, 11:39

Ja przeczytałam jedynie "Dumę i uprzedzenie", gdyż to chyba najpopularniejsza książka tejże pisarki i chciałam po prostu przeczytać z ciekawości :oops: . Czy mi się podobała? Dało się przeczytać ale wolę raczej inne gatunki (kryminał, thriller, psychologiczne czy podróżnicze) takie gdzie jest porywająca akcja itp. :->
Córka Lavransa - 2017-07-20, 10:08

Pochwalę się - popełniłam artykuł o ekranizacjach powieści Jane z okazji 200. rocznicy jej śmierci:

http://film.org.pl/a/jane...smierci-120918/

:)

alibaba - 2017-07-20, 21:23

Córko, wiem że Auten jest twoją ulubioną autorką i ze wstydem się przyznam, że o ile pamięć mnie nie myli, nie przeczytałam żadnej z jej książek. Ale teraz myślę że już powinnam zainteresować się jej książkami i sądząc po tym co przeczytałam na forum, chyba mnie zainteresują.
Teraz z racji oddalenia od mojej biblioteki, mam utrudniony dostęp do książek, ale gdy tylko przeczytam coś tej autorki, podzielę się swoimi spostrzeżeniami.

magragora - 2017-07-20, 22:54

Córka Lavransa napisał/a:
Pochwalę się - popełniłam artykuł o ekranizacjach powieści Jane z okazji 200. rocznicy jej śmierci:

http://film.org.pl/a/jane...smierci-120918/

:)


No, brawo! :-D
Miła niespodzianka na zakończenie ciężkiego dnia:-)

Z powieści J.A. tylko Emmy nie czytałam, pora nadrobić to niedopatrzenie!
Dla mnie książki pani Jane są świetnym lekarstwem na chandrę i wszelkie "niechcemisię".

jacek - 2017-07-21, 06:14

Gratulacje :-D
Córka Lavransa - 2017-07-21, 09:16

alibaba napisał/a:
gdy tylko przeczytam coś tej autorki, podzielę się swoimi spostrzeżeniami

Proszę, zrób tak - i przeczytaj, i podziel się. Bardzo jestem ciekawa twojej opinii. :)

magragora napisał/a:
Z powieści J.A. tylko Emmy nie czytałam, pora nadrobić to niedopatrzenie!

Mag, może dlatego, że ta Emma taka wkurzająca... ;)

jacek napisał/a:
Gratulacje

Dziękuję. :oops:

Raziel - 2017-07-21, 09:18

Gratuluję tekstu :)
Córka Lavransa - 2017-07-21, 09:20

Dziękuję. :) Jakoś żeśmy się tak ostatnio rozpisali... :)
Saule - 2017-07-21, 22:29

Świetny artykuł. Co ciekawe, nie tyle zachęcił do obejrzenia tych lepszych ekranizacji, ale do przeczytania książek.
Córka Lavransa - 2017-07-23, 00:18

Saule napisał/a:
Co ciekawe, nie tyle zachęcił do obejrzenia tych lepszych ekranizacji, ale do przeczytania książek.

Bardzo się cieszę. Chyba ze mnie lepszy czytelnik, niż widz... :lol:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group