Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Powieść obyczajowa - Bridget Jones

Zołzikiewicz - 2009-07-31, 17:12
Temat postu: Bridget Jones
[Nie wiem gdzie indziej mogę, jak coś to nie mam nic przeciwko ewentualnemu przeniesieniu wątku.]

Pani Helen Fielding dokonała wspaniałego czynu tworząc postać Bridget - 30letniej panny, która obsesyjnie szuka sobie "chłopaka".
Czytając zastanawiałam się czy tak głupie osoby są na naszym świecie, czy chodzą i czy żyją. Wydarzenia oraz reakcje głównej bohaterki załamują. Matka głównej bohaterki, która jest jeszcze głupsza od niej samej. Koleżanka skrajna feministka, która oczywiście także szuka sobie mężczyzny i cierpi przez nich, kolejna koleżanka, która cierpi przez swojego wieloletniego partnera bo ten unika zobowiązań... I tak dalej, i tak dalej.
Jeśli chodzi o bohaterów to powiem, że nigdzie takich nie ma. Jest to niesamowicie specyficzna książka. Pełna absurdów i sytuacji wziętych z kosmosu. Uśmiałam się nieprzeciętnie.
Może i nie jest to literatura wysokich lotów, ale jest śmiesznie czytając to. Nie tylko dla pań ;) .
Mam nadzieje, że swoją opinią o głupocie kobiet nie uraziłam i, że znajdzie się ktoś do dyskusji op tej pozycji.

elfrun - 2009-08-01, 22:51

Przyjemnie ze Bridget wreszcie zagoscila na naszym forum. Ponizej wklejam moje przemyslenia odnosnie ksiazki z blogu:
Kiedy w 1996 roku ukazala sie powiesc Helen Fielding "Dziennik Bridget Jones" od pierwszych chwil stala sie wielkim bestsellerem na rynku wydawniczym po obu stronach oceanu. Powiesc doczekala sie wspanialej ekranizacji z Renee Zellweger w roli Bridget. Obok niej w filmie wystapilo dwoch doskonalych aktorow brytyjskich - Colin Firth i Hugh Grant. Ale nie na samym filmie chce sie tutaj skoncentrowac, wrocmy do ksiazki. Powiesc opowiada o milosnych i nie tylko milosnych perypetiach mlodej mieszkanki Londynu. Bridget pracuje w wydawnictwie, przekroczyla trzydziestke i 99% wysilkow przeznacza na znalezienie swojej drugiej polowki. Ksiazka jest okraszona niesamowita wrecz iloscia zabawnych scen. Poza tym sam jezyk powiesci pelen jest humoru. Mi osobiscie ogromnie podoba sie to ze w powiesci nie ma bohaterow idealnych, wszyscy sa az do bolu z krwi i kosci. Sama Bridget nie wyglada jak skrzyzowanie Angeliny Jolie z Pamela Anderson, nie jest czlonkiem MENSY, ma problem z sortowaniem brudnej bielizny i jest najwieksza w znanym nam wszechswiecie specjalistka od poradnikow w stylu: "Czego chce wspolczesny mezczyzna", "Wspolczene kobiety i wspolczesni mezczyzni na randce" czy "Jak umawiac sie na randki po trzydziestym roku zycia". Jakis czas po pierwszej ksiazce ukazala sie jej kontunuacja zaatytuowana: "Bridget Jones: W pogoni za rozumem". Ta czesc rowniez nie przyniosla rozczarowania i podobnie jak pierwsza zostala zekranizowana. Obie czesci laczy niezwykle cieplo. Widac na pierwszy rzut oka ze pani Fielding lubi nasza Bridget. Ja rowniez musze przyznac sie do ogromnej sympatii jaka darze ta postac. Bridget jest wspaniala, zawsze mowi to co mysli i jest autentyczna we wszystkim co robi. Uwielbiam jej balaganiarski styl i zycie pelne zamieszania. Bridget posiada jeszcze jedna piekna ceche - jest lojalna i oddana przyjaciolka. Na koniec powiem wam w sekrecie ze chcialabym miec taka przyjaciolke jak Bridget, z calym jej entuzjazmem, swiezoscia i porazajaca energia. Doszly mnie sluchy, nie wiem czy sie potwierdza ze sa plany wydania trzeciej czesci przygod Bridget. Jesli to sie potwierdzi bede szczesliwa!

alibaba - 2009-08-02, 00:08

Zainteresowały mnie wypowiedzi na temat tych książek. Muszę się przyznać, że już kilka razy miałam je w ręku ale coś mi szeptało, że nie będzie to lektura odpowiednia dla mnie. Ostatnio jednak czytałam sporo książek "ciężkiego kalibru" i chętnie sięgnę po coś lżejszego.
Zołzikiewicz - 2009-08-07, 20:07

Bridget ma to do siebie, że się bardzo prędko czyta. Kilka sekund = kilka stron. Także nim się człowiek obejrzy już jej po wszystkim, a szkoda bo mimo, że nie jest to wybitna lektura to zaraz chce się jej więcej. Mimo, że jest cała masa tych serii w stylu "Literatura w spódnicy" (akurat jako taką wydano Bridget między innymi) to mało jest książek naprawdę podobnych do Bridget. Są romanse czy obyczajowe, ale nic zabawnego gdzie tak naprawdę zwykłe szare życie jest ciekawe.
'Dziennik' ten niby się wydaje romansidłem dla bab, ale w sumie kto by to dla romantyzmu czytał :) .

książ - 2009-11-09, 15:50

Czyli co, należy rozumieć, że to kolejna książka lepsza niż jej ekranizacja?:) Jeśli tak, to aż ciężko to sobie wyobrazić, bo film był naprawdę doskonałą komedią:)
elfrun - 2009-11-09, 17:23

Film jest swietny, nie sposob zaprzeczac jednak ksiazka ma w sobie to cos, czego ekranizacja nie jest w stanie uczwycic.
Córka Lavransa - 2009-11-10, 21:11

Bardzo mi się Bridget spodobała - już od pierwszych zdań. Ona jest taka swojska, taka życiowa, taka inna od tych wszystkich wymuskanych bohaterek "powieści dla kobiet". Pali papierosy, usiłuje schudnąć, zdarza jej się - ups - ubzdryngolić, obdarza uczuciem niewłaściwego faceta: która z nas może o sobie powiedzieć, że nie przydarzyła jej się NIGDY żadna z tych rzeczy...?
A przy tym Bridget jest swojska w taki naturalny sposób, nie wiem dokładnie, na czym ten fenomen polega - ale bliższe mi są jej problemy, niż tych wszystkich rodzimych "Judyt", których koszmarny wysyp odnotowałam zaraz po sukcesie Helen Fielding.
Trzecia część? Chętnie przeczytam. Naprawdę zabawna, lekka lektura - w sam raz na jesienny wieczór przy pudełku lodów. :mrgreen:

Zołzikiewicz - 2009-11-16, 09:06

[quote="Córka Lavransa"]/.../Pali papierosy, usiłuje schudnąć, zdarza jej się - ups - ubzdryngolić, obdarza uczuciem niewłaściwego faceta: która z nas może o sobie powiedzieć, że nie przydarzyła jej się NIGDY żadna z tych rzeczy...?/.../
JA!:P
Jednak jest to trochę przejaskrawiona postać. Wątpie by były gdzieś baby aż takie.
Chociaż nie... słuszałam kiedyś (czy czytałam gdzieś), że wiele kobiet widząć Bridget mówi "Oh! Jaka ona podobna do mnie!", a ja sobie myślę "Oh! Jaka ona głupiutka!".
Fakt faktem, że Bridget opiera się trochę na stereotypach. Bo stara panna, bo wszyscy dookoła się pytają kiedyś ślub/dziecko/gdzie ten chłopak.
Córka Lavransa napisał/a:
/.../taka inna od tych wszystkich wymuskanych bohaterek "powieści dla kobiet".

Książki o Bridget Jones były swego czau wydawane i sprzedawane jako seria z jakiejś gazety czy coś takiego. I w tejże serii było właśnie tylko o takich jak Bridget. Same paląco-pijących-starających się schudnąć-nieodpowiednio zakochanych kobietach.

Córka Lavransa - 2009-11-17, 12:28

Zołzikiewicz, może w Twoim wieku też bym tak do tematu podeszła. Człowiek wtedy trochę inaczej ma życie ustawione. Na przykład - w wieku 18 lat ważyłam 48 kg przy wzroście 176 cm i było to całkowicie naturalne i utrzymywane bez wysiłku, mimo ze żywiłam się w miejscach, które pojęcia "zdrowa żywność" nawet nie znają. Dziesięć lat później już ważyłam 60 kg i musiałam mocno pilnować wagi - a teraz byłabym szczęśliwa, gdyby mi się udało do takiej zejść...

Z pozycji okropnie starej trzydziestki, muszę przyznać, że znam wiele kobiet takich jak Bridget. Może nie dokładnie takich, ale bardzo podobnych. I one nie tylko zakochują się w niewłaściwych facetach - one wychodzą za nich za mąż, bo "to już czas".

I jeszcze jedno - jakoś niechętnie zaliczyłabym Bridget do tych kobiet "paląco-pijących-starających się schudnąć-nieodpowiednio zakochanych", o których z lekką pogardą piszesz na końcu. One wszystkie były mocno rozczarowane życiem - a Bridget to według mnie pozytywna, radosna postać. Głupiutka, ale nieodmiennie sympatyczna.

lisclistopadowy - 2009-11-19, 12:49

Też mi się wydaje, ze to pozytywna postać, a kobiety takie po prosu są. Ciągle dążą do ideału i marudzą, ja przynajmniej mam takie doświadczenie:)
marekfrenger - 2010-01-17, 14:59

Hm, czytałem obie części, ale kiedy to było...?;) Fakt, czyta się to dość łatwo. Nie jest to specjalnie wielka literatura, o tym chyba nikogo przekonywać nie muszę. Ale jednocześnie przecież nie ma takich aspiracji. Pamiętam, że jedna rzecz odróżnia te książki od innych powieści obyczajowych które wtedy w sporej ilości pochłonąłem (Parsons, Hornby, L. Jewel, Lloyd Josie i Rees Emlyn). Przesada. Zarówno w odniesieniu do opisu samej głównej bohaterki, jak i przygód które stają się jej udziałem. W wyniku tego sama historia przestaje być realna. Może to być wadą, ale myślę też, że i zaletą, w zależności kto czego w danej chwili potrzebuje.
Artemiss - 2010-04-06, 11:45

Kiedyś Bridget nie podobała mi się okrutnie. Uważałam, że jest głupia, tępa i ma beznadziejny gust. Najwyraźniej z wiekiem mój mózg ulega uproszczeniu bo teraz uważam, ze to całkiem sympatyczna postać. Tudzież po prostu snobizm mi się stępił, z narzeczonym nie wyszło, a centymetry w biodracgh nadprogramowe nie wiem skąd się biorą :roll: bo przecież nie z tych kolacji o 2 nad ranem...
Ravena - 2010-04-07, 09:23

:hehe: Artemiss, pięknie napisane! :D Im kobieta bliżej wieku Bridget, tym bardziej zrozumiała się ta postać staje i zupełnie mniej irytująca ;-)
Artemiss - 2010-04-08, 08:50

Ciocia Anastazja powiedziała kiedyś, że jest już za stara na smutne zakończenia. Trochę mi do niej jeszcze brakuje ale zauważyłam, że coraz częściej sięgam po proste i pocieszające książki :D
A na pewno nie przyszłoby mi do głowy tak jak kiedyś czytać jakiegoś Sartre w tramwaju, żeby tylko przyszpanować :oops:

Panna Jeż - 2010-04-12, 18:29

Szczerze mówiąc, nie pamiętam już dokładnie książki. Pamiętam jedynie, że obie części łyknęłam jednej nocy czytając w łazience, jako że domownikom przeszkadzało światło w pokoju :D Mnie ta postać jakoś nigdy nie drażniła 8-)
Bruixa - 2010-04-20, 21:47

marekfrenger napisał/a:
jedna rzecz odróżnia te książki od innych powieści obyczajowych [...] Przesada. Zarówno w odniesieniu do opisu samej głównej bohaterki, jak i przygód które stają się jej udziałem.
Bo, w moim przekonaniu, książki Fielding mają zacięcie satyryczne. Ona sobie wyraźnie pokpiwa z trzydziestoletnich singielek, które mają się za wyzwolone, chcą robić karierę i balować, a jednocześnie marzy im się przytulne gniazdko z facetem, który będzie super kochankiem, dobrym kumplem i ciepłym misiem - w jednym. Przy tym niewolniczo naśladują wzorce, jakie im podsuwają rozmaite poradniki, telewizja i kolorowa prasa.
Autorka obśmiewa yuppies i angielską klasę średnią (i wyższą), może nie do tego stopnia co Sue Townsand, ale jednak. I stąd te przerysowania, których nie uświadczysz w polskiej "literaturze kobiecej". Słabo ją znam, ale te książki, które czytałam, napisane są wyraźnie ku pokrzepieniu serc niewieścich i przesada przejawia się raczej w cukrowaniu rzeczywistości i promowaniu "pozytywnego myślenia".
Artemiss napisał/a:
po prostu snobizm mi się stępił

Mnie też :) Gdy miałam lat naście, rzucałam się na dzieła ambitne, awangardowe, noblistów itd. Teraz czytam dla przyjemności - to, co mi się podoba, co mnie zainteresuje, a nie to, co wypada znać, bo autorytety tak orzekły i nagrodę przyznały.

Artemiss - 2010-04-21, 13:43

Bruixa ma rację tym bardziej, ze nie zapominajmy każdy pamiętnik jest subiektywny czyli to co się w nim dzieje jest przepuszczone przez mózg Bridget. Może ona wcale nie jest taka gruba, a jej szef przystojny jak jej się wydaje :-P
lisclistopadowy - 2010-04-30, 15:22

ciekawe podejście:) ale każdy tekst to jakieś wyobrażenie o rzeczywistości, nie tylko dziennik:)
Artemiss - 2010-05-13, 12:16

Tak, ale każdy kto pisał pamiętnik, a zwłaszcza kobiety dobrze wiedzą, że opisuje się w nich pierdoły, a w taki sposób jakby to były wydarzenia przełomowe w historii ludzkości :D
Erendis - 2010-12-20, 12:19

Najpierw obejrzałam filmy. Spodobały mi się bardzo, a przypadek sprawił, że w niedługi czas potem miałam okazję kupić obie książki za 10zł. Od tamtego czasu (czyli od wakacji) książki jeszcze do mnie nie wróciły, bo kiedy jedna osoba mi je oddaje, pożycza je następna. I nie dziwię się, bo Bridget jest świetna - i mówię to mimo tego, że mam te 17 lat, nie mam jeszcze problemów z wagą, chociaż mam parę innych małych kompleksów, przyjaciółki, które cierpliwie znoszą moje wywody na temat emocjonalnych popaprańców, więc... może jednak coś mnie z nią łączy ;-). Książki dosłownie pochłonęłam, czasami zaśmiewałam się przy nich do łez (co raczej mi się nie zdarza, kiedy czytam), ale generalnie przy czytaniu uśmiech nie schodził mi z twarzy. Jak dla mnie to książki idealne do czytania, kiedy jest człowiekowi trochę źle, tak na poprawienie samopoczucia.

Może ktoś poleciłby mi coś w podobnych klimatach? :-)

Córka Lavransa - 2010-12-20, 18:41

Jeśli podoba ci się świat z perspektywy typowej 30-letniej singielki w Wielkiej Brytanii, poznaj go też z perspektywy typowego żonatego 30-latka. :)

Poważnie - książka, która niezmiennie wywołuje u mnie spazmy śmiechu:
Tom Sharpe - "Wilt" / "Alternatywa wg Wilta"

Niespotykany poziom absurdu, osadzony w bolesnych realiach. :)

Weronika - 2011-02-21, 13:51

Bardzo śmiesznie napisane!Podoba mi się,mimo nie polskie realia!Bardzo wesoła lektura!Polecam wszystkim!
malikQ - 2011-02-24, 12:32

Książki Fielding są naprawdę śmieszne i bardzo mądre w swojej kategorii.
iskradeus - 2012-06-21, 02:42

beznadziejna lektura i film zresztą...
Emoonia - 2013-03-24, 21:36

Mnie się Bridget bardzo podobała. Pewnie nie tak chcieliby mężczyźni widzieć kobiety, lecz prawda jest taka, że w rzeczywistości wcale nie jesteśmy tajemniczymi, zwiewnymi istotami ze snów, tylko ludźmi z krwi i kości, z fizjologią, włosami w niepożądanych miejscach, z bałaganem w głowie, a nierzadko także i w życiu. Najbardziej zapadł mi w pamięć cytat "Bycie kobietą jest gorsze niż bycie rolnikiem" wraz z następującą po sobie litanią tego wszystkiego, co musi robić kobieta, żeby jakoś wyglądać - cała okrutna prawda :P
Emoonia - 2014-03-20, 16:41

Przeczytałam właśnie nową Bridget. Fajna, w podobnym stylu, czyta się bardzo płynnie i szybko. Kupa śmiechu (i nie tylko śmiechu :P ). Bridget to zawsze Bridget, ta sama porąbana i przyziemna baba, w niczym nie przypominająca zwiewnych bohaterek romansów. Co prawda, trochę mi się nie podobał pomysł
Spoiler:
uśmiercenia Marka
, a przynajmniej można było spokojnie z tym zaczekać i napisać jeszcze jedną książkę z okresu wcześniej, z paniką ciążową i problemami młodej matki w średnim wieku :P A teraz to już nie miałoby sensu, bo i tak wiadomo, jak to się skończy, więc smutno by się to czytało.

I tylko jedno w całej tej książce mnie bardzo, ale to bardzo zirytowało - o co, do cholery, chodziło z tymi dziwnymi odgłosami z lodówki!? Miałam nadzieję, że się dowiem, a tu kicha. Jak można było nie dokończyć tak istotnego wątku?

Córka Lavransa - 2014-03-20, 17:03

Emu, spoiler, spoiler...! :zlo
Emoonia - 2014-03-20, 17:15

Bardzo przepraszam, jeśli popsułam komuś książkę :/ Po prostu ta wzmianka pojawia się wszędzie w opisach i recenzjach, jest też na samym początku książki, więc myślałam, że to nie spoiler. Przeto drę swą szatę i kajam się w prochu i popiele.
Córka Lavransa - 2014-03-20, 17:55

Ja nie wiedziałam... :cry: Nie czytam! :P
Panna Jeż - 2014-07-29, 11:12

Szok. Pierwszy, że dopiero odkryłam, iż 3. część istnieje. Drugi, przeczytałam spoiler 4 posty wyżej i... ja też nie czytam 8-) Chociaż, chyba byłoby za nudno, gdyby u Bridget wszystko szło gładko...
elfrun - 2014-08-01, 18:31

Zmeczylam trzecia czesc Bridget Jones w lipcu podczas wakacji w Polsce. Dwie pierwsze czesci czytalam wieki temu i bardzo mnie rozbawily, najnowsza zas rozczarowala i to bardzo. Trudno mi powiedziec czy trzecia czesc nie trzyma poziomu dwoch pierwszych, czy to ja sie zmienilam i juz ne bawia mnie te same historie co dawniej. Kiedys lubilam Bridget jako bohaterke literacka, dzisiaj jedynie mnie irytuje swoja glupota.
Tifa Lockhart - 2017-06-17, 08:59

Zapoznałam się z "Dziennikiem Bridget Jones" przy okazji naszego wyzwania forumowego. Nie miałam pomysłu co ciekawego przeczytać jako powieść o tematyce obyczajowej i wybrałam to.
Bardzo dużo słyszałam o tej książce, o filmach również. Po skończeniu książki muszę przyznać, że polubiłam Bridget. Jest sympatyczna, chociaż momentami irytowała mnie jej nieporadność i była po prostu głupia. Jej zapiski czyta się bardzo przyjemnie, wieczne próby odchudzania i odstawienia używek były urocze. Myślę, że kiedyś sięgnę po następne części i obejrzę filmy.

Córka Lavransa - 2017-06-19, 10:56

Pierwsza część mnie bawiła, bo byłam jeszcze młoda, dużo młodsza od Bridget. Druga wydawała mi się naciągana. Po latach wróciłam do części pierwszej, uznałam, że trzydziestolatka, zachowująca się w ten sposób, to tak naprawdę nic zabawnego, i w związku z tym nie mam ochoty na część trzecią...
Choć film był zabawny, nie powiem. ;)

elfrun - 2018-03-05, 03:23

Pierwsze dwie czesci uwielbiam. Trzecia to juz nie bylo to. Chyba doroslam.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group