Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka polska - KOSSAKOWSKA, Maja Lidia - Obrońcy Królestwa, Siewca wiatru..

Ravena - 2008-11-06, 12:44
Temat postu: KOSSAKOWSKA, Maja Lidia - Obrońcy Królestwa, Siewca wiatru..
Maja Lidia Kossakowska - urodziła się w 1972 roku w Warszawie. Z zawodu jest dziennikarką, autorką fantastyki i poetką. Debiutowała w roku 1997 na łamach magazynu "Fenix" opowiadaniem "Mucha".



Tytuł : Obrońcy Królestwa
Autor: M.L. Kossakowska
Wydawca: Runa
Data wydania: 2003
ISBN: 83-917904-4-4
Liczba stron: 291

Zbiór opowiadań o wspaniałym, bogatym świecie aniołów i demonów, które wędrują w scenografii wielkich miast, w Limbo pomiędzy Niebem i Piekłem toczą skomplikowaną walkę o władzę, zarazem jednak pozostają zdumiewająco ludzkie w swych pragnieniach i rozterkach. Asmodeusz, z powodu urody i zamiłowania do luksusu zwany Zgniłym Chłopcem, ma kłopoty rodzinne. Aniołowie uzależniają się od suszonej trawki z Fatimy i handlują wodą z Lourdes. Władca Otchłani Lucyfer (dla nieżyczliwych po prostu Lampka) brutalnie tłumi bunty zwolenników dawnego władcy, a poczciwemu aniołowi stróżowi zostaje przydzielony zastępca — okaleczony weteran wojen z piekielnymi zastępami. Autorka tworzy nader przewrotną, wielopłaszczyznową wizję zastępów niebieskich w służbie Boga, bardzo swobodnie łącząc dziedzictwo antyku i mitologię judeochrześcijańską z pradawnymi wierzeniami magicznymi i wątkami współczesnej kultury popularnej.

Z pisarstwem Kossakowskiej zetknęłam się po raz pierwszy sięgając po "Siewcę Wiatru". Stworzony przez autorkę świat i bohaterowie, niezykle przypadł mi do gustu. Oryginalne wykorzystanie i przetworzenie angelologii, wyraźnie duża wiedza, łączęnie wątków z religii chrześcijańskiej, judaistycznej i islamskiej w zgrabną, dobrze współgrającą całość, a przede wszystkim barwność świata i kreacji postaci sprawiła, że przy najbliższej okazji z dużą przyjemnością powróciłam do świata aniołów - tych niebiańskich, upadłych i tych upadłych nie do końca. Bohaterowie Kossakowskiej czy to demony czy anioły cechują się bardzo ludzkimi emocjami i odruchami. W zbiorze "Obrońcy Królestwa", który powstał znacznie wcześniej niż "Siewca", mamy okazję - niektórzy poznać a niektórzy odnowić znajomość z mieszkańcami Nieba, Limbo i Głębi. Kossakowska dobrze czuje sie w krótkiej formie i to widać. Opowiadania czyta się przyjemnie, stanowią zręczną kompozycyjną całość, a każde przedstawia anielski i głebiański śiwat z nieco innej perspektywy.Zbiorek otwiera "Beznogi Tancerz", który równocześnie jest rozdziałem początkującym "Siewcę". W kolejnych opowiadaniach mamy okazję towarzyszyć aniołom i demonom zarówno na wspaniałych ulicach kolejnych Nieb, ogarniętych zawieruchą terenach Głębi, jak i w szarej strefie Limbo. W "Smudze krwi" spotkamy się z Hazarem, którego odruch miłosierdzia pakuje w kłopoty i po raz kolejny przekonuje, że od świata nie należy zbyt wiele oczekiwać. W "Zobaczyć czerwień" Asmodeusz boryka się z rodzinnymi problemami (i jest to moje ulubione opowiadanie, bo mam do tej postaci niejaką słabość :) ). W "Wieży zapałek" stary weteran Komanda Szeol uczy służbistę anioła stróża, że "Życie to nie podręcznik. Rzecz w tym, żeby odrózniać, co mówi instrukcja, od tego, co jest naprawdę słuszne". Przy okazji możemy sie przekonać, że w niebie służba zdrowia wcale nie działa lepiej niż u nas :P "Światło w tunelu" to sympatyczne opowiadanie, w którym główne role grają postaci dwóch zdesperowancyh aniołów, głębiańska mafia, narkotyki (jak sie okzauje anioły szprycują się wodą z Lourdes) i wplątany w to wszystko zwykły chirurg plastyczny.
W "Koszu na śmierci" znów spotykamy Deimona Freya, lekko znużonego funkcją Anioła Zagłady i Burzyciela Światów. A na koniec otrzymujemy piękną historię miłości anioła do śmiertelniczki, która poruszyłą moją duszę romantyczki (ale ciii, do tego się nie przyznaję :P ). Podsumowując, zbiorek jest przyjemny i może z powodzeniem służyć zarówno jako wprowadzenie do świata "Siewcy Wiatru" jak i jego uzupełnienie. Wędruje zatem na moją półkę jako pozycja, do której będę miała ochotę wrócić ponownie.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-06, 13:13



Siewca wiatru

Poza „Rajem utraconym” Johna Miltona nie spotkałem się jak dotąd w żadnym utworze literackim podjęcia tematu aniołów i diabłów w szerszym ujęciu niż w Mistrzu i Małgorzacie czy Fauście. Maja Lidia Kossakowska podjęła się takowej próby w Siewcy wiatru.
Ukazuje Niebo jako królestwo, podobne ziemskim, z władzami i administracją. Królestwo (jak zwie Niebo Kossakowska) podzielone jest na siedem Nieb. Oczywiście im wyższe tym zamieszkują je dostojniejsi mieszkańcy. W Siódmym Niebie znajdują się piękne ogrody pielęgnowane przez Aniołów Lata i pałac Stwórcy.
Lekturę właściwej powieści poprzedza prolog, coś na kształt wprowadzenia. Właściwie jest to przedrukowane opowiadanie z wcześniejszej książki o Aniołach pani Kossakowskiej zatytułowanej „Obrońcy Królestwa”. Antykreator, pan chaosu, przeciwieństwo Boga próbuje wedrzeć się do Królestwa. Tworzy szczelinę między światem aniołów a ciemnością i posyła swoje niezliczone armie, aby siały zniszczenie.
Prawa ręka Pana, demiurg Jaldabaot zlekceważył (zapewne przez pogardę dla Aniołów Miecza) ostrzeżenia Kamaela i nie uczynił nic, by zapobiec wdarciu się Antykreatora do Nieba. Daimon Frey próbuje ratować sytuację bez względu na późniejsze konsekwencje. Popełnia świętokradztwo w imię ocalenia dzieła Pana.
Nie chcę dalej zdradzać fabuły. Właściwa akcja powieści dzieje się wiele setek lat później. Po obaleniu Jaldabaota ster rządów przejmują Archaniołowie Gabriel, Michał, Rafał :) i Razjel. Z przerażeniem odkrywają, że Pałac Pana jest pusty, a Stwórca opuścił swoje Królestwo. Obawiając się totalnego chaosu, jaki bez wątpienia wywołałaby ta wieść ukrywają fakt odejścia Pana. Zawiązują też tajne porozumienie z upadłymi Aniołami wygnanymi z Królestwa, którym przewodzi Lucyfer, zwany czasem żartobliwie Lampką.
Warto tutaj dodać, że Głębianie, wygnańcy nie są w tej książce esencją zupełnego zła, jak uczy religia chrześcijańska. Lucyfer ukazany jest nawet jako przeciwnik zbytniej brutalności i bezwzględności, władca trochę zagubiony i zbyt mało zły, by rządzić Piekłem. Można do niego w trakcie lektury poczuć sympatię, podobnie jak do Asmodeusza, jego przyjaciela. Lucyfer stanął na czele buntu Aniołów, bowiem przeciwny był zbytniej biurokratyzacji Królestwa. Marzyła mu się wolność i demokracja. Nie buntował się przeciwko Bogu, ale przeciw sytuacji w Królestwie. Sprawy zaszły jednak do takiego punktu, z którego nie było już odwrotu. W efekcie trzecia część Aniołów, którzy poparli Lucyfera została wygnana.
W obliczu ponownej napaści Antykreatora stają ramie w ramię by bronić dzieła stworzenia.
Aniołowie są bardzo ludzcy. Nie uświadczycie tu obrazów rodem z Ewangelii, grzecznych niemal niewieścich postaci. Są władczy, porywczy, mają swoje wady, ulegają pokusom, klną kiedy potrzeba. Aniołowie bardzo różnią się od siebie, poczynając charakteru a kończąc na pełnionych funkcjach. Siewca wiatru stanowi istny przegląd Aniołów. Widać tu pracę autorki, jaką musiała włożyć w zapoznanie się ze źródłami.
Książkę czytało się przyjemnie. Może czasami lekko irytowało mnie ucinanie akcji w ciekawym momencie, by przenieść się zupełnie gdzie indziej, na przykład z ważnej narady w pałacu Gabriela do komnat Aniołów Stróżów. W takich chwilach niejednokrotnie miałem ochotę odłożyć książkę i zając się czymś innym. Oczywiście wszystkie te fragmenty łączą się później w jako tako spójną całość, ale lekkie negatywne wrażenie spowodowane przerywaniem spójności fabuły mi pozostało.
Ostateczną walkę z Antykreaotrem autorka opisała w sposób dość chaotyczny. Trudno sobie wyobrazić jednostki bojowe obrońców, kiedy na wcześniejszych kartach nie było o nich ani słowa. Pojawiają się najprzeróżniejsze dziwy, chalkedry, rydwany, ci wielcy Aniołowie Słońca, których nazwy zapomniałem. Przez czterysta stron poruszamy się po Królestwie, poznajemy jego strukturę, organizację bogato i szczegółowo opisywaną przez panią Kossakowską, a jednak o największych atutach niebiańskiej armii nic nam nie wiadomo.
Mogłem z łatwością wyobrazić sobie większość miejsc i scen w Siewcy wiatru, ale obraz bitwy mi umykał. Z drugiej strony jej ogrom, ilość bijących się armii była tak niewyobrażalna, że nie sposób opisać wszystkiego, co działo się na polu bitwy.

Kwestią, która najbardziej zapadła mi w pamięć, była cięta odzywka Draga Gamerina do przebierańców Rama Izada: Sprawdź sobie w kuli, zdrajco. Wywołała uśmiech na mej twarzy. Należy jednak znać kontekst rozmowy by lepiej zrozumieć i poczuć wymowę słów komandosa. Drago oraz Głębianin Hazar w ogóle stanowią ciekawą parę przyjaciół. Spotkali się początkowo jako śmiertelni wrogowie, zdołali się jednak szybko ze sobą zaprzyjaźnić.
Cenię sobie także Asmodeusza za optymizm i pogodę ducha.

Bez wątpienia powieść Maji Lidii Kossakowskiej jest oryginalnym dziełem w polskiej fantasy. Nikt wcześniej, o ile mi wiadomo, nie pokusił się o podjęcie tematu Aniołów. Choćby z tego względu warto przeczytać tę powieść, a także wcześniejszy zbiór opowiadań autorki pt: Obrońcy Królestwa.
Siewca wiatru nie jest powieścią genialną, która pozostawiłaby po sobie mocny ślad w pamięci czytelnika. Ale jest kawałkiem ciekawej fantastyki, który warto poznać, choćby po to, by wyrobić sobie zdanie o książce. Jeśli skusiłbym się na ocenianie, w mojej prywatnej i subiektywnej skali otrzymałby Siewca 4,5 w sześciostopniowej skali. Nie czytałem jeszcze opowiadań, ale podejrzewam, tak mi się wydaje, że w krótszej formie literackiej autorka prezentuje się lepiej. Niedługo będę miał okazję się przekonań.

A teraz już przestaję Was dłużej zanudzać.
- Moc! :)

Tifa Lockhart - 2008-11-07, 15:24

Czytałam Siewcę, Obrońców i Więzy krwi , Rudą sforę . Siewca wiatru jest zaraz po Wiedźmińskiej sadze moją ukochaną książką . Autorka stworzyła ciekawy świat.Niebo i piekło . Niby coś tak odległego a takie podobne do życia na ziemi. I aniołowie ćpuny się zdarzają i burdele w piekle . Strasznie wciągająca jest ta powieść . Jak zaczęłam czytać to czytałam dopóki nie skończyłam . Polecam każdemu kto jest zainteresowany fantastyką . ;D
jagus - 2008-11-07, 19:48

Przeczytałam dość niedawno Siewcę. Muszę przyznać się do dziwnej rzeczy. Doskonale pamiętam fabułę, niektóre śmieszne sceny, używane zdrobnienia, niektóre dialogi, nadużywanie kolorów, których nie rozróżniam. Pamiętam, chłód marmurowych korytarzy w pałacu Sophii, czy nijaką Hiję, jednak nie mogę sobie przypomnieć zakończenia. Zaraz po przeczytaniu wydawało mi się beznadziejne, jednak teraz nic poza tym odczuciem nie mogę powiedzieć, bo zwyczajnie nie wiem co się wydarzyło :) Pamiętam początek bitwy i..... tyle :)
algreholt - 2009-01-11, 19:19

"Siewca Wiatru"
Kolejna książka z cyklu "Bóg wyszedł i nie powiedział kiedy wróci..."
Bohaterami są tym razem aniołowie: Michaś, Gabryś i Lucuś... tak tak to 2 najpotężniejsi archaniołowie, a ten trzeci to... Lucyfer.

Archaniołowie starają się, by nikt nie zauważył, że bóg gdzieś sobie poszedł, władają w jego imieniu, i wszystko byłoby super, gdyby nie fakt pojawienia się Antykreatora....

Książka traktująca o aniołach może i nie jest czymś nowym, ale sposób przedstawienia ich jest godny uwagi. Są to aniołowie ubrani w zwyczajne ubiory, przeklinający, podzieleni na oddziały specjalne i uzbrojeni w najnowocześniejszą broń: Armageddon 666...

Kolejnym atutem tej książki jest wartka akcja i uszczypliwe dialogi z dużą dozą humoru sytuacyjnego

Jednym słowem, dawno nie czytałem czegoś tak ciekawie napisanego.

Moja ocena to 6-/6

"Zakon krańca świata"
Akcja rozwija się szybko i łatwo wciąga, bohaterowie przypadli mi do gustu i nawet się z nimi zaprzyjaźniłem Da się odczuć w moim przekonaniu różnicę w jakości dwóch tomów, o ile pierwszy jest super, to drugi już mnie tak nie zachwycił, książka przeobraziła się w książkę drogi i konwecja się zmieniłą w stosunku do pierwszego tomu, co nie znaczy, że jest całkiem zła i jej nie trzeba dotykać.

Końcówkaniby składana, ale jak dla mnie za dużo zostało do opowiedzenia, więc mniemam, że wkrótce coś się jeszcze pojawi.

Czyta się bardzo fajnie i szybko, denerwowało mnie tylko to, że czasami autorce jakby brakło słów do opisania reakcji bohaterów, np zwrot "przesunął ręką po twarzy" pojawia się tyle razy, że jakby za każdym razem wypić kolejkę to obawiam się że można by nie doczekać do końca książki

Ogólna ocena 4+/6
Bez rewelacji, ale zjadliwa

rygor - 2009-04-01, 20:38

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Siewca wiatru nie jest powieścią genialną, która pozostawiłaby po sobie mocny ślad w pamięci czytelnika. Ale jest kawałkiem ciekawej fantastyki, który warto poznać, choćby po to, by wyrobić sobie zdanie o książce.

To chyba najbliższa mojej opinia z wszystkich wyżej zamieszczonych. "Siewca wiatru" wbrew obiegowej opinii nie jest książką wybitną, choć niewątpliwie jako powieść stricte rozrywkowa sprawdza się bardzo dobrze. Niemniej czegoś jej brakuje. Właściwie trudno jej coś zarzucić; widać ogrom pracy autorki nad tą historią. Dużym plusem jest nowe ukazanie doskonale znanych postaci z jednoczesnym wykorzystaniem różnych historii z nimi związanych.
Postaci są różnorodne, a dzięki temu ciekawe, choć jednocześnie bardzo przewidywalne - wiadomo, czego po każdej można się spodziewać. Drażniący był nadmiar zdrobnień - pomysł w porządku, ale fakt, że pojawiały się niemal w każdej wypowiedzi psuł efekt. Bardzo szybko stały się one karykaturalne, a nie śmieszne.

Jeszcze krótko o stronie technicznej książki: ilustracje były okropne. Niezbyt wyraźne, brzydkie, zamiast dodawać uroku - szpeciły. Podobno drugie wydanie pod tym względem zostało znacznie poprawione; nie wiem, ja wypowiadam się o wydaniu pierwszym.

Ravena - 2009-04-01, 20:52

Aż musiałam zobaczyć, które ja mam wydanie, bo mnie się ilustracje bardzo podobały! Nawet przebiegła mi myśl przez głowę, że bardzo chciałabym tak ilustrować :)
[Wyd. 2 zmienione, poprawione]
Ja tam jestem z "Siewcą" zżyta i zupełnie nieobiektywna, jeśli chodzi o tę książkę. I niecierpliwie czekam na kontynuację :)

rygor - 2009-04-01, 21:27

Ravena napisał/a:
Aż musiałam zobaczyć, które ja mam wydanie, bo mnie się ilustracje bardzo podobały! Nawet przebiegła mi myśl przez głowę, że bardzo chciałabym tak ilustrować
[Wyd. 2 zmienione, poprawione]
No widzisz : ). Ja właśnie to "Twoje" wydanie musze dorwać, by sobie porównać. Może jutro zahaczę o jakąś księgarnię i poszukam, bo ciekawi mnie, czy rzeczywiście bardzo je zmienili. ;]

Ravena napisał/a:
I niecierpliwie czekam na kontynuację
To ma być kontynuacja? Wydawało mi się, że autorka pisała, iż tą powieścią żegna się z bohaterami, choć może kiedyś do nich powróci (wydawało mi się, że tylko zostawia sobie otwartą furtkę, natomiast nie ma konkretnych planów).
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-01, 21:31

rygor napisał/a:
To ma być kontynuacja?


Będzie kontynuacja, zwać się będzie "Zbieracz Burz". Najprawdopodobniej. Być może autorka wyrobi się w okolicach gwiazdki. :)

rygor - 2009-04-16, 19:37

W końcu udało mi się przejrzeć nowsze wydanie "Siewcy wiatru" i rzeczywiście ilustracje są zupełnie inne. Kilka ładnych, pozostałe nie odrzucają, jak było w przypadku 1. wersji. Miło, że uczą się na błędach ;].
Ravena - 2009-04-16, 19:46

Mnie się ogromnie podoba rysunek Zoe (przynajmniej myślę, że to ona), strona 114. I ten rysunek, który przedstawia trębaczy Izrafela, podczas ich "koncertu" w trakcie walki z Antykreatorem. Takie leciutko rozmazane, ze świetnym cieniowaniem, miód ^^
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-19, 08:19

Mam do Was pytanko. Czy ktoś czytał Żarna niebios i może mi powiedzieć jak to się ma do Obrońców Królestwa? Z tego, co się orientuję Żarna to praktycznie przedruk Obrońców. Czy dodano do niej coś nowego? Wygląda obszerniej od Obrońców. :)
Tifa Lockhart - 2009-04-19, 08:57

Z tego co słyszałam to w Żarnach są 2 opowiadania , których nie ma w Obrońcach królestwa.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-19, 08:59

Tifa Lockhart napisał/a:
Z tego co słyszałam to w Żarnach są 2 opowiadania , których nie ma w Obrońcach królestwa.


Mnie to w sumie wszystko jedno. Bardziej z ciekawości zapytuję. Jak gdzieś już powiedziałem jestem sporo do tyłu jeśli chodzi o polską fantastykę i Obrońców nie czytałem. Ale jak ktoś ma na półce może się poczuć poirytowany. Tak jak przy wznowieniu Sługi Bożego Piekary, kiedy to dorzucił jedno nowe opowiadanie. :)

Ravena - 2009-04-19, 13:21

"Żarna" są reedycją "Obrońców". Poddane kuracji upiększającej, jeśli chodzi o okładkę i ilustracje ;-) Tak jak wspomniała Tina, są tam dwa nowe opowiadania, tytułowe "Żarna niebios" i "Gringo", ale to jedyne różnice względem "Obrońców".
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-07-06, 21:03

Ktoś tu czytał ostatnio Więzy krwi. Niech opowie coś więcej. Czy warto się za tą książkę zabrać, warto kupić? Ciekawa jest? O czym traktuje? :)
Ravena - 2009-07-06, 21:38

Opowiadania są bardzo różne, generalnie właściwie wszystkie mi się podobały. Nie są jakieś wybitne, ale czytać przyjemnie się czytało. Kossakowska umie pisać i korzystać z własnej, bogatej wyobraźni, a ten zbiór ma w sobie pewien urok. A i pisarkę można poznać od innej "nie-anielskiej" strony ;-) Myślę, że za jakiś czas do niego wrócę.
Napiszę więcej, jak nie będę tak śnięta jak dziś ^^

rygor - 2009-08-02, 14:57

„Więzy krwi” to zbiór, wobec którego mam mieszane uczucia. Początkowo czytało mi się , owszem, przyjemnie, ale permanentnie czegoś mi brakowało, po opowiadaniach pozostawał nade wszystko niedosyt. Patrząc jednak na całość przyznaję, że ogólnie historie podobały mi się i nie żałuję czasu spędzonego przy lekturze.

Opowiadania zostały ułożone chronologicznie, co daje czytelnikowi możliwość zaobserwowania warsztatowej ewolucji pisarki. Dużym plusem były komentarze zamieszczone na początku każdego opowiadania, które pozwalały zapoznać się z genezą każdej historii i zrozumieć zamysł autorki.

„Mucha” – debiutanckie opowiadanie, a wręcz opowiadanko, zaczęło się nieźle, pod koniec rozczarowało. Tak jak już wyżej jest napisane - duży niedosyt; to wyglądało raczej jak szkic, nieoszlifowany pomysł.
„Schizma” – odczucia podobne jak po „Musze”. Ponadto jako satyra, swoisty żart literacki, nie pasuje do zbioru charakteryzującego się mrocznym klimatem. Niemniej konkluzja bardzo dobra – chyba najlepsze przesłanie ze wszystkich opowiadań. Szkoda, że tak krótkie - stąd znowu chce się krzyczeć „za mało!”.
„Hekatomba” – świeżo mianowany Anioł Śmierci ma do wykonania niezbyt przyjemną misję… Tutaj właściwie tylko początek dobry. Fabuła mało logiczna, całość nie pozostawia dobrego wrażenia.
„Diorama” – od tego momentu zaczyna być lepiej. Melancholijna historia, luźna kontynuacja „Muchy”, traktuje o marzeniach – czy zawsze lepiej, żeby się spełniły? Dlaczego człowieka tak trudno zadowolić, iż nawet wówczas, gdy dostaje to, czego chciał, wciąż nie jest usatysfakcjonowany?
„Zwierciadło” – to mogłaby być wydana oddzielnie, krótka powieść. Opowiadanie początkowo bardzo mi się podobało, pewnie byłoby moim ulubionym, gdyby nie zostało zepsute. To, co bardzo lubię, czyli alternatywny świat, istniejący tuż obok naszej rzeczywistości (od razu przypomina mi się Londyn Pod z „Nigdziebądź” Gaimana, nie wspominając o oczywistym pierwowzorze), do tego intrygujący bohaterowie, dużo akcji… Niestety w miarę czytania pojawiają się znaczne uproszczenia fabularne, zaś nowa wielka miłość a la Daimon i Hija z „Siewcy wiatru” po prostu mnie odrzuciła. Na szczęście niestandarowe zakończenie wątku ratuje tę opowieść.
„Smutek” – jedno z lepszych opowiadań. Wzrastające napięcie, przeczucie nadchodzącej apokalipsy, niezłe zakończenie. Tylko skąd nieodparte wrażenie, że ja to już skądś znam? Kojarzy mi się z czymś, ale nawet jeśli do czegoś jest podobne, to i tak nie wpływa na odbiór.
„Więzy krwi” – nastrój grozy, obecna ciągle niepewność, ale i ciekawość oraz… głupia końcówka. Nie spodobała mi się, chyba nieco przerysowana. Poza tym jaki facet tyle czasu wytrzymałby z taką jędzą?! No ale w końcu – fantastyka. (-;
„Spokój Szarej Wody” – bardzo mi się podobało. Niby kryminał, choć od początku znamy głównego sprawcę nieszczęścia. W ogóle mi to jednak nie przeszkadzało, postaci były ciekawe, sympatyczne, historia ciekawie opowiedziana, bez zbędnych dłużyzn, w końcu satysfakcjonujące zakończenie. Kossakowska napisała we wstępie do opowiadania, że nie chciała sztampowo potraktować opowieści o kacie. Moim zdaniem udało jej się tego uniknąć.
„Szkarłatna fala” – średnio przypadło mi do gustu, choć ciekawie przerobiła historię o bohaterskim żołnierzu. Mnie momentami się dłużyło, ale całość ogólnie na plus.

Reasumując: Kossakowska dysponuje niezłym warsztatem, miewa intrygujące pomysły, natomiast często brakuje jej wykończenia, dobrego wyeksploatowania swoich historii. Jednakże jej opowiadania to przyjemna rozrywka, dlatego mimo wszelkich niedoskonałości uważam, że warto się z nimi zapoznać.

Ravena - 2009-08-02, 15:08

rygor napisał/a:
„Smutek” – jedno z lepszych opowiadań. Wzrastające napięcie, przeczucie nadchodzącej apokalipsy, niezłe zakończenie. Tylko skąd nieodparte wrażenie, że ja to już skądś znam? Kojarzy mi się z czymś, ale nawet jeśli do czegoś jest podobne, to i tak nie wpływa na odbiór.

Mnie się od początku kojarzyło nie wiedzieć czemu z "Rudą Sforą" ^^
Cytat:
„Spokój Szarej Wody”
Ogromnie mi się spodobało. Jedno z najlepszych opowiadań Kossakowskiej, tak sądzę.
A większość opowiadań, to jakby zaczątki powieści, które byłyby bardzo ciekawe, rozwinięte i rozpisane w dłuższą formę.

Erendis - 2009-08-15, 12:10

Mi też bardzo spodobał się "Spokój Szarej Wody" - ciekawe przedstawienie katowskiej profesji, zwłaszcza młodego mistrza swojego fachu, którego postać i sposób pracy mnie ujęły. Polubiłam też "Zwierciadło" - szkoda tylko, że było tak krótkie, i zgadzam się z rygorem, że mogłoby być krótką powieścią (i chyba opowiadaniu wyszłoby to na lepsze). Klimat miało całkiem niezły, jedynie miałam wrażenie, że wszystko jest tak okropnie upchane, krótkie, podczas gdy można byłoby wszystko napisać dłużej.
Tina - 2009-08-19, 13:32

Lubię Kossakowską. Bardzo spodobał mi się jej świat wykreowany w Siewcy wiatru i Obrońcach królestwa. To jeden z tego rodzaju światów, do którego się chętnie powraca, czasami nawet nie dla samej historii, ale właśnie znajomych krajobrazów, bohaterów. Powieść może jakoś szczególnie mnie nie porwała, ale bardzo mi się spodobała. Ma w sobie coś z epickiego rozmachu, ale nie jest taka do końca epicka i to mnie cieszy, bo nie przepadam za zbyt obszernymi historiami. Więc przede wszystkim świat, a zaraz obok - bohaterowie. Nadanie aniołom ludzkiej natury, razem z jej nawykami i rozterkami niezwykle mnie zainteresowało. I mimo nieszczególnie zachwycającego stylu autorki, powieść zdołała się w pełni obronić tymi dwoma elementami.
Jeśli zaś chodzi o zbiór opowiadań - niektóre historie podobały mi się bardziej, inne mniej. Znaczna część opowieści była bardzo otwarta, podczas czytania odnosiło się mocne wrażenie, że są one częścią jakiejś większej historii. Dwa opowiadania bardzo mi się spodobały - Wieża zapałek (momentami mała satyra na biurokrację, a do tego dosyć ciekawe przesłanie) oraz Kosz na śmieci (gadający sedes! ;-)). Chyba nawet zaopatrzę się we własny egzemplarz Żaren niebios (wersji rozszerzonej Obrońców...).

Przeczytałam także Rudą Sforę, która mnie już tak nie zafascynowała, ale spodobała mi się ze względu na wykorzystanie w niej dużej ilości mitologii ludów Syberii. Jakuckie zaświaty są niezwykle ciekawe, ale autorce nie udało jej się przedstawić ich w tak porywający sposób co Niebo, Piekło oraz Limbo. Ale bardzo sobie cenię słowniczek na końcu książki ^^

Ciekawa jestem najnowszego cyklu minipowieści tej autorki - Upiór południa. Może będzie to coś interesującego.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-08-29, 17:00

Przeczytałem Żarna niebios. Dla mnie, w przeciwieństwie zapewne do większości fanów prozy pani Kossakowskiej, Żarna były nowością. Wiadomo, że są reedycją wydanego przez Runę zbiorku pt. "Obrońcy Królestwa" z dodanym tytułowym opowiadaniem.
Znajdziemy tutaj oczywiście wątki rozwinięte później w Siewcy wiatru - odejście Pana, sojusz z Lucyferem, problem utrzymania tajemnicy i dotychczasowego ładu. Ale pojawiają się też opowiadania niekoniecznie o tak wielkich sprawach. Bohaterami są również zwykli aniołowie, a także i ludzie, np. pewien rysownik komiksów. Coś ciekawego dla naszych osadowych mistrzów i mistrzyń pędzla. Jedna z wielu odpowiedzi skąd bierze się natchnienie. :D
Pojawi się anioł, który zapragnie zostać człowiekiem. Dowiemy się nieco o problemach rodzinnych Asmodeusza, spotkamy Hazara i Drago, komandosów z przeciwnych stron barykady, którzy w Siewcy niczym Azirafal i Crowley zdołali się zaprzyjaźnić.


Jeśli śledzicie nowości wydawnicze to wiecie już, że powoli ukazują się najnowsze dzieła Mai Lidii Kossakowskiej pod wspólnym tytułem Upiór południa. Pojawiły się jak na razie dwie z czterech minipowieści - Czerń i Pamięć umarłych. Wczoraj właśnie stałem się szczęśliwym ich posiadaczem. Trochę z opóźnieniem, ale są.
A może ktoś już przeczytał? Zdradźcie w kilku słowach jak prezentują się te książeczki.
Okładki wyglądają bardzo klimatycznie. :)


Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-08-31, 09:10



Czerń póki co pozostała w kolejce. Ale przeczytałem Pamięć umarłych.

Wciągnęła mnie ta opowieść swoim specyficznym klimatem. Małe miasteczko na południu Stanów Zjednoczonych, rodem z Dzikiego Zachodu. Miejsce, w którym nic niezwykłego się nigdy nie zdarza, w którym porządku pilnuje stary, pogrążony w rozpaczy z powodu umierającej powoli na nieuleczalną chorobę córki, szeryf.
I ten spokój, nieustanną monotonię życia, przerywa w pewnym momencie pojawienie się w miasteczku groźnego rewolwerowca.
Niemal jak początek standardowego westernu, a jednak dalej opowieść zmierza trochę innymi torami. Zaczynają się dziać rzeczy dziwne, nie dające się wyjaśnić w naturalny sposób. Dawne widma przeszłości wracają teraz aby spłacić długi. Są jednak tacy, którzy tej zapłaty woleliby nie otrzymać. Oj wierzcie mi, że woleliby.

Spodobał mi się sposób snucia opowieści przez autorkę. Senne miasteczko, ten bezruch, monotonię da się wyczuć przerzucając oczami po kolejnych linijkach tekstu. Podobnie czuje się rozpacz i rezygnację szeryfa, człowieka dotkniętego przez los przekleństwem patrzenia na powolną śmierć swojej żony, a teraz jeszcze większym, bo musi patrzeć jak w ten sam sposób gaśnie jego jedyne dziecko. Pogrąża się z każdym dniem w smutku i gdy przychodzi wiadomość o groźnym przestępcy pojawiającym się w mieście modli się wprost, żeby wieść okazała się tylko plotką, nieprawdą, bo on, tak już przygnieciony przez wewnętrzne cierpienie już nie da rady stawić czoła temu wyzwaniu.

Maja Lidia Kossakowska zastosowała w Pamięci umarłych pewną symbolikę, którą warto podkreślić. Autorka wyraża ją już choćby przez sam tytuł utworu. Pamięć. Wspomnienie umarłych. W naszej kulturze, ale też chyba w każdej innej, ludzie pamiętają o swoich zmarłych przodkach, przyjaciołach, bliskich. Chrześcijańską tradycją jest (przynajmniej raz do roku, na Święto zmarłych) wybrać się na cmentarz by wspomnieć ludzi, których już na świecie nie ma.
W ten sposób także zaczyna się ta opowieść, od podróży dwójki ludzi, starego mężczyzny i młodej kobiety, zmierzających w żarze południowego słońca do miejsca ukrytego między dwoma skałkami, w którym nie ma nic prócz usypanego z kamieni starego grobu z krzywo sterczącym krzyżem. Co popycha tych dwoje ludzi do corocznej pielgrzymki w to zapomniane przez wszystkich, za wyjątkiem ich dwojga miejsce? Ona czuje czuje pewną irytację, a nawet złość, że ów starzec ciągnie ją na tą pustynię, gdzie żar leje się z nieba, aby wspomnieć i pomodlić się za człowieka spoczywającego w tym prowizorycznym grobie. On wie, pamięta.

Jest w tej opowieści także kilka innych, ważnych według mnie rzeczy, postaw, które warto podkreślić. Honor, jego wartość. Wszak sam rewolwerowiec rzecze do szeryfa, że nawet w piekle ma on ogromne znaczenie. Że nawet tam potrzebny jest pewien porządek, by ustrzec się od pogrążenia w totalnym chaosie. Honor i dotrzymywanie słowa, kontraktów, jak to ujął Hitchcomb. Jeśli nawet tam słowo ma tak wielką wartość, to jak powinno być na Ziemi?
Drugą taką ważną rzeczą jest znaczenie pochówku, pogrzebu. W powieści przekonujemy się jak ważny okazał się "krzywy nagrobek z łupka w cieniu dwóch milczących, pustynnych skałek."

Podczas lektury, a także po niej przez moją głowę przewinęły się rozmaite skojarzenia opowieści Kossakowskiej z innymi dziełami literackimi. Takie dwa, główne dotyczyły Stephena Kinga i Aleksandra Dumasa. Realia Zielonej Mili widoczne są w pewnej części w Pamięci umarłych. Oczywiście w zupełnie innym kontekście, odbite jakby w upiornym zwierciadle, ale jednak nasuwają pewne skojarzenie. Więzienie, człowiek obdarzony niezwykłą mocą zamknięty w celi. Ale chyba najbardziej scena podania dłoni przez więźnia - to od razu skierowało moje myśli w stronę powieści Stephena Kinga.
A Dumas, to oczywiście jego przepiękna powieść, jedna z moich ulubionych - Hrabia Monte Christo. Człowiek przybywający z zaświatów, aby dać odpłatę, każdemu według jego postępków.
Oczywiście mówię tu o skojarzeniach pewnych tylko elementów tych powieści, pewnych scen, symboli, do których, świadomie lub nie, nawiązuje pani Kossakowska w swoim utworze. Pamięć umarłych jako powieść zupełnie nie jest podobna do dzieł Kinga i Dumasa.

Druga z czterech minipowieści pod wspólnym sztandarem Upiora południa prezentuje się bardzo dobrze. Czekamy z niecierpliwością na kolejne dwie. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-09-19, 18:01

A jak Wam się podobają Upiory Południa? Wczoraj wyszedł trzeci z czterech. Właśnie zacząłem czytać Burzowe Kocię. Poprzednią zrecenzowałem powyżej, natomiast Czerni jeszcze nie ruszyłem. Kossakowska wyraźnie wychodzi w tych książkach poza 'opowieści o aniołach', z którymi jest kojarzona. To coś poważniejszego, bardziej związanego z ludźmi, ich psychiką, zachowaniami.
Ravena - 2009-09-21, 21:24

Nie czytałam i nie kupię. Jak Kossakowską lubię tak się zbuntowałam tym zdzierskim wydaniem czegoś, co spokojnie zmieściłoby się w dwóch woluminach. Poczekam aż takowe wyjdzie, lub jakieś inne zbiorcze wydanie ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-09-22, 06:25

Ravena napisał/a:
Nie czytałam i nie kupię. Jak Kossakowską lubię tak się zbuntowałam tym zdzierskim wydaniem czegoś, co spokojnie zmieściłoby się w dwóch woluminach. Poczekam aż takowe wyjdzie, lub jakieś inne zbiorcze wydanie


Mnie też to zirytowało. Gdyby nie to, że udało mi się je kupić w taniej księgarni to pewnie też poczekałbym na bibliotekę. Książeczki mają od 200 do 250 stron. I duże marginesy, które się wręcz rzucają w oczy...

Tina - 2009-09-22, 13:13

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Książeczki mają od 200 do 250 stron. I duże marginesy, które się wręcz rzucają w oczy...

Typowa polityka wydawania książek w FS. Gdyby wydali w dwóch tomach po 30zł. Ale nie, muszą być cztery po 25zł.
Jestem ciekawa tych mikropowieści, ale właśnie to mnie od nich odstrasza. Kupię najwyżej jak natrafię na jakąś dobrą promocję.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-09-25, 09:47

Ja już przeczytałem Burzowe Kocię.

Cóż rzec. Na samym początku mój entuzjazm do książki wzrósł, bo liczba stron się powiększyła z 200 do 250 w stosunku do poprzedniego tomu. :) Więcej Kossakowskiej to więcej ciekawej lektury, prawda? :)
Zacząłem czytać. Szpital, ciężko ranny żołnierze leży z połamanymi nogami i ranami postrzałowymi w szpitalu. Obok niego inny, całkowicie nieprzytomny człowiek, z którym nasz bohater czasem prowadzi sobie monologi, żeby odpocząć od samotności.

Żołnierz wypoczywa sobie w szpitalnym łóżku aż pewnego dnia jego salę odwiedza w burzową noc dziwny kot. Pojawia się znikąd, i potrafi, co wprowadziło wojaka w stan najwyższego zdziwienia, mówić ludzkim głosem. O co prosiło go Burzowe Kocię, dlaczego go odwiedziło? Dowiedzieć się można czytając trzecią część Upiora Południa.

Tak na szybko powiem o kilku swoich spostrzeżeniach. Rzuciła mi się w oczy różnica w sposobie mówienia Kocięcia i żołnierza. Pierwszy opanowany, kulturalny, bez skazy. A żołnierz jak to żołnierz, przekleństwo w co drugim słowie. :) Ale słuchając go odnosi się wrażenie, że to dobry człowiek jest. W jego zachowaniu i sposobie mówienia nie można wyczuć zepsucia, zła. Tak wypowiada się, bo tak nauczyło go środowisko. Czasami nawet nieźle mu to wychodzi. :)

Sposób prowadzenia narracji. Zasadniczo w trzeciej osobie, ale często autorka posługuje się monologami żołnierza, ukazuje nam myśli krążące w jego głowie. Nie jest to jakoś oddzielone cudzysłowami. Kossakowska przechodzi płynnie od trzeciej do pierwszej osoby. Dzięki temu możemy być z bohaterem bliżej, wiedzieć co myśli, może lepiej go zrozumieć.

Liczne odwołania do kultury. Na pewno zauważyliście. Jeśli kiedyś będę czytał jeszcze raz na pewno wypisze sobie je wszystkie, z ciekawości.

Przykład:

Cytat:
Więc czego właściwie ode mnie chcesz. Mam ratować jakąś krainę, czy coś w tym guście? Uwalniać księżniczkę, włazić ze smokiem, włazić na szklaną górę? A może wrzucić do wulkanu taki złoty pierścionek z dziwnymi napisami?


Żołnierz wydaje się bardzo oczytany, jeśli zliczymy te liczne odwołania. :)

Narracja ponadto prowadzona jest dwutorowo. Z jednej strony jesteśmy w mistycznej Krainie Opodal (Maja i Jarosław mają podobne gusta jeśli chodzi o nazwy. Świat Pomiędzy, Kraina Opodal.:) ), gdzie żyją różne dziwne istoty, działają inne siły niż w naszym świecie. Z drugiej, jesteśmy światkami pobytu Troya Harlowsa w irackiej niewoli, gdzie poddawano go torturom. I tak od rozdziału do rozdziału przeskakujemy sobie z jednej opowieści do drugiej. Gdzieś pod koniec książki trochę się one jakby zazębiają, widać punkty wspólne. Choć nie wiem czy dobrze to interpretuję.

Pamięć Umarłych wciągnęła mnie bardziej. Ale Burzowe Kocię nie zaniża dobrej oceny całego cyklu. To jest zupełnie inna opowieść i trudno jest porównywać.

Ladybug - 2009-10-08, 19:03

Zaczęłam czytać "Rudą sforę", ale mnie nie przekonała.
Tifa Lockhart - 2009-10-09, 04:54

Ladybug napisał/a:
Zaczęłam czytać "Rudą sforę", ale mnie nie przekonała.


Dlaczego ? Co Ci się nie spodobało ? Może spróbuj jeszcze trochę jej poczytać ? Mi tam się podobało :)

Ladybug - 2009-10-18, 17:46

Ja mam ten problem, że szybko się do książek zniechęcam, ale spróbuję powtórzyć próbę w najbliższym czasie (jak odwalę wszystkie próbne testy kompetencji i konkursy przedmiotowe).
Tifa Lockhart - 2010-02-07, 08:54

Czerń- nie podobało mi się. Nudne jakieś, ciężko mi się czytało. Pamięć umarłych- lepsze niż 1 ale dalej nie to co lubię. Burzowe kocię -o tak to mi się zdecydowanie podobało. Ciekawe szkoda tylko,że takie krótkie.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-02-19, 21:09

Od dziś w księgarniach "Zbieracz Burz", kontynuacja Siewcy. Ktoś się zapatruje na to, żeby kupić? :) Szkoda tylko, że książka ma 350 stron. W Fabrycznym wykonaniu to jakieś 300, może nieco mniej normalnej książki, nie wydawanej z marginesami na pół strony i czcionką dla ślepych. :)
Trochę żartem oczywiście, ale lekko irytuje mnie ta tendencja. Książka cienka a cena całkiem nie cienka.
Ale zobaczymy.

Tina - 2010-02-20, 11:47

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Trochę żartem oczywiście, ale lekko irytuje mnie ta tendencja. Książka cienka a cena całkiem nie cienka.

Ale widać, że taki sposób wydawania książek się sprawdza, przynosi zyski. Ludzie to kupują. W przeciwnym wypadku FS zmieniłaby swoją politykę wydawniczą.

Jestem ciekawa tego "Zbieracza burz", ale trochę boję się ryzykować. Bo i książka nie najtańsza, i nie wiadomo czy nie jest to na siłę dopisywana kontynuacja.

Tifa Lockhart - 2010-02-20, 15:04

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Od dziś w księgarniach "Zbieracz Burz", kontynuacja Siewcy. Ktoś się zapatruje na to, żeby kupić? :)

Ja ja ja. Czekam na tą książkę kilka lat. Nawet przeżyję to,że taka cienka- ale jest problem nie mam kasy jedyna nadzieja w portfelu taty.

Ravena - 2010-04-06, 11:20

Tifa Lockhart napisał/a:
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Od dziś w księgarniach "Zbieracz Burz", kontynuacja Siewcy. Ktoś się zapatruje na to, żeby kupić? :)

Ja ja ja. Czekam na tą książkę kilka lat. Nawet przeżyję to,że taka cienka- ale jest problem nie mam kasy jedyna nadzieja w portfelu taty.

I ja też czekałam, choć już z mniejszym zapałem niż ulubiona Tiff :) w każdym razie planuje zakup. Przy jakiejś większej zasobności portfela, bo na razie nie ^^

Recenzent - 2010-05-28, 21:57
Temat postu: Kossakowska, Maja Lidia
"Ruda Sfora"

algreholt, Wczoraj 6:54 napisał(a) na forum KGB
---------------------------------------------

Ergis jest młodym chłopcem mieszkającym na Syberii, gdzie legendy Jakuckie są wciąż żywe. W momencie, gdy jego dziadek- szaman jego naslegu- umiera wszystko się zmienia...

Ergis musi wyruszyć w daleką drogę. Gdy budzi się z szamańskiej choroby okazuje się, że jest w... w górnym niebie i musi odnaleźć swoją duszę, którą gdzieś po drodze utracił. Pomóc ma mu w tym kulawy koń - Bębenek- jego szamański rumak, który zawiezie go w tą pełną przygód podróż. W trakcie wędrówki okazuje się, że nawet tutaj, w zaświatach dzieje się coś niedobrego, jakaś niszczycielska siła niszczy wszystko co napotka na swojej drodze.

Nasz bohater podczas poszukiwań swojej duszy spotyka przyjaciół - herosa - wielkiego wojownika z zadrą w sercu, córkę boga ognia, oraz kościeja - tupilaka, który miał być bardzo zły, ale nie umiał...

Kossakowska zabiera nas w piękną podróż okraszoną wierzeniami ludów zamieszkujących Syberię. Jest to coś innego, a jednocześnie fascynującego. Przepiękne opisy i wiele metafor sprawią, że zapominamy o otaczającym nas świecie i udajemy się w zaświaty pełne niebezpieczeństw i przygód razem z Ergisem.

Książka na początku wymaga "wczytania się", pierwsze rozdziały wprowadzają nas w temat i mogą wydać się mało ciekawe. Potem jednak wydarzenia nabierają tempa i wynagradzają początkowy spokój. W ogólnej ocenie stawiam 5/6 - coś całkiem innego niż do tej pory z ciekawym zakończeniem...

Tifa Lockhart - 2010-11-07, 08:17

Wczoraj skończyłam ''Zbieracza Burz tom2''. Szkoda,że to już koniec. Biorąc pod uwagę wszystkie książki z serii anielskiej, to było fantastycznie. Moi ulubieni bohaterowie do oczywiście Daimon Frey, Asmodeusz, Michał. A teraz przechodząc do ''Zbieracza burz tomu 2'', to było całkiem ciekawie. Bohaterowie, ich teksty- tak na to czekałam :D Zawiodłam się jednakże na opisach walk. Kurde co to było? To miały być walki?! Zakończenie mnie zastanowiło. Z jednej strony było by wspaniale, gdyby tak się stało. Ale z drugiej strony- czy ludzie mogli się tak zmienić?

Daimon :* :* :D

Ravena - 2010-11-07, 14:50

Jejjej, ja już tez dorwałam tom II! :D Niedługo dołączę się do Twoich zachwytów nad Daimonem Tifa, choć nie wiem czy się zachwycać będę treścią... Zważywszy pierwszy tom jakoś podchodzę do fabuły z dużą dozą podejrzliwości i zwątpienia ^^"
Tifa Lockhart - 2010-11-07, 19:26

Ravena napisał/a:
, choć nie wiem czy się zachwycać będę treścią...

Pisząc o zachwytach, zapomniałam o minusach książki. Oprócz zepsutych opisów walk, było też kilka innych rzeczy. Wydaje mi się, że autorka nie starała się tak bardzo, jak przy '' Siewcy Wiatru'' W odbiorze cała książka straciła trochę na wartości. Jak dla mnie było fajne, ale patrząc przez pryzmat całej serii. '' Zbieracz Burz'' odstaje od poprzedniej części.

Recenzent - 2011-01-20, 18:55

"Zbieracz Burz 1-2"

Tifa Lockhart, Dzisiaj 18:51 napisał(a) na forum KGB
---------------------------------------------
Abaddon. To ty. Taką funkcję nadał ci Pan. Tańczący na zgliszczach. Dlatego tańczysz. Na zgliszczach przyjaźni i dawnego porządku. Bo tak rozkazała ci Jasność.

Wyczekiwałam tych książek z wielką niecierpliwością. Niestety nie spełniły one moich wszystkich oczekiwań. Spodziewałam się czegoś bardziej ekscytującego i wciągającego. Uważam, że Kossakowska nie włożyła w pisanie wszystkich swoich możliwości.

Pomysł na fabułę jest dosyć ciekawy. Jest to kontynuacja tego, co było zawarte w Siewcy wiatru''. Daimon Frey- burzyciel światów otrzymuje rozkaz, aby zniszczyć Ziemię. Archaniołowie uważają, że opętał go cień. Właściwie od tego momentu zaczyna się prawdziwa akcja. W pierwszym tomie, co prawda wlecze się jak okulawiony pies. Ale w następnym wyraźnie przyspiesza.

Niektórzy bohaterowie zmienili się znacznie. Przykładem jest tego Michał, który z przyjaciela stał się... W książce dowiecie się kim się stał. Jedną z moich ulubionych postaci jest Asmodeusz. Zgniły Chłopiec, który wbrew pozorom jest zdolny do największych poświęceń. Bardzo przypadł mi do gustu jeden z nowych bohaterów- Hariel. Jest to anioł albinos, stróż kotów. Według standardów Królestwa, jest on jednym z najniżej stojących w hierarchii skrzydlatych. Ale to wcale nie przekreśla go, jako wspaniałego oddanego przyjaciela. Ciekawą przemianę przeszedł Lucyfer. Z niestałego, upadłego anioła zmienił się na twardego Imperatora Głębi. Bardzo interesującą postacią jest główny bohater- Daimon Frey. Otrzymał rozkaz zniszczenia Ziemi. Jednakże nie jest pewien czy go wykonać.

Zakończenie jest całkowicie inne niż się spodziewałam. Myślę, że niektórzy uznają je za zbyt dobre, nierealne. Ale to już zostawiam własnej ocenie każdego czytelnika.

Żałuję, że to już koniec jednej z moich ulubionych serii. Zafascynowała mnie ona kilka lat temu i dalej jestem nią zachwycona. Nie wpłynęła na to o wiele gorsza jakość 'Zbieracza Burz'' od ' Siewcy Wiatru''.

Oceniam 4/6

Raziel - 2011-03-23, 14:08

Jestem po "Rudej sforze". Przede wszystkim bardzo podobał mi się pomysł. Niezwykle ciekawa mitologia, poza tym opisy tytułowej sfory były moim zdaniem kapitalne. Idealnie wręcz odhumanizowane bestie. Bohaterowie też dobrze skonstruowani, choc wkurzała mnie pewna ognista kobiecina... Zakończenie nieco (SPOILER) dołujące, naprawdę chciałem, by ta historia się w pełni dobrze skończyła (KONIEC SPOILERA).
Trauma - 2011-03-23, 23:00

A tak z okolic tematu - Kossakowska jest wśród gości zaproszonych na festiwal w Nidzicy.
Ravena - 2011-03-24, 19:47

Raziel, mam identyczne odczucia co do zakończenia "Rudej Sfory". Sam pomysł mnie zachwycił, do tego stopnia, że później z ciekawości zagłębiłam się w wierzeniach Jakutów ^^ Natomiast finał powieści mnie nie tyle rozczarował, bo w pewnym sensie jest bardzo logiczny, ale mimo wszystko, cały czas liczyłam na inne rozwiązanie :)
Trauma napisał/a:
A tak z okolic tematu - Kossakowska jest wśród gości zaproszonych na festiwal w Nidzicy.

Um, chętnie bym sobie pani Kossakowskiej kiedyś posłuchała na spotkaniu autorskim ^^

Trauma - 2011-04-02, 00:16

Ravena napisał/a:
Um, chętnie bym sobie pani Kossakowskiej kiedyś posłuchała na spotkaniu autorskim ^^

Mialem przyjemnosc byc na spotkaniu w Olsztynie. Niestet pani Maja nie jest równie utalentowanym oratorem co pisarzem, ale mimo to można jej z przyjemnoscia posluchac i wylapac nieznane dotad elementy je jtwórczosci. Za to rewelacyjnym mówcą jest jej mąż, Jarek Grzędowicz, który z reszta tez chyba bedzie w Nidzicy

Raziel - 2011-04-02, 19:24

"Siewca wiatru" przeczytany. Wrażenia mam dosyć mieszane. Z jednej strony taka wizja aniołów i reszty trafia do mnie mocniej niż u Ćwieka w "Kłamcy", podobała mi się większość postaci, ale z drugiej strony bardzo irytowało rozdrobnienie i wątki, które dla mnie niewiele wnosiły (przygody Drago, Hazara i Drop). Postacie negatywne też dosyć nijakie. Ostatnie sto stron mocno sztampowe, motyw z tym, że SPOILER w Daimonie znowu obudzi się moc Abbadona SPOILER KONIEC do przewidzenia, ale w sumie wolę już takie zakończenie, niż to, jakie było w "Rudej sforze". Bo trzeba przyznać pani Kossakowskiej, że w jej książkach przywiązuję się do bohaterów :) Solidne 7/10.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-04-12, 07:31

Trauma napisał/a:
Mialem przyjemnosc byc na spotkaniu w Olsztynie. Niestet pani Maja nie jest równie utalentowanym oratorem co pisarzem, ale mimo to można jej z przyjemnoscia posluchac i wylapac nieznane dotad elementy je jtwórczosci. Za to rewelacyjnym mówcą jest jej mąż, Jarek Grzędowicz, który z reszta tez chyba bedzie w Nidzicy


Miałem okazję słuchać i Jarosława Grzedowicza i Maję Lidię Kossakowską na spotkaniu autorskim. Mogę się zgodzić z powyższymi słowami. Aczkolwiek, samo spotkanie z autorem to już bardzo ciekawe przeżycie, można przymknąć oko na zdolności oratorskie pisarzy. Zresztą autorka Siewcy Wiatru również opowiadała bardzo ciekawie.
Ale najciekawiej było, chyba mimo wszystko, słuchać wesołego Andrzeja Pilipiuka. :) Dwa lata temu zapowiadał Oko jelenia na 10 tomów, teraz chyba zakończy na sześciu. :)

Siewcę przeczytałem, oceniłbym na około 4/5, więc podobnie jak powyżej. Niemniej książka nie zachwyciła mnie na tyle, żebym kupił Zbieracza Burz. Zastanawiałem się, ale się nie przemogłem. Chyba to nie moje klimaty. Nie tyle sam temat utworu, co styl pani Kossakowskiej. Tak z czystym sercem mogę polecić jedynie "Pamięć umarłych" z cyklu Upiór Południa. :)

Erendis - 2011-05-27, 23:30

Zachęcona Waszymi przychylnymi opiniami, niedawno przeczytałam "Siewcę Wiatru". Przed lekturą przeczytałam gdzieś, że Kossakowskiej zarzuca się "filmowość" opisów, i to chyba pierwsze, co rzuciło mi się w oczy - takie migawki, przechodzenie i przeplatanie się scen - jak poszczególne ujęcia filmu, ale mi to akurat się podobało. Opisy są cudownie plastyczne i kolorowe, mocno działają na wyobraźnię. Denerwowały mnie zdrobnienia, którymi posługiwali się Archaniołowie między sobą; w pewnym miałam już dość "Gabrysiów" i "Michałków". Generalnie rzecz biorąc, nie byłam zbyt dobrze nastawiona, bo anielska tematyka nigdy specjalnie mnie nie kręciła, ale zmieniłam zdanie, bo Siewcę czytało się naprawdę przyjemnie. Dużą frajdę sprawiało mi czytanie wszystkich wyjaśnień z tyłu książki. Niebiański świat jest świetnie skonstruowany. Do gustu przypadło mi też przedstawienie Głębian, ich przymierze ze Skrzydlatymi w ramach afery ze Stwórcą, pokazanie tych wszystkich istot jako pewnej całości. Przyczepiłabym się może jeszcze jedynie do Daimona, który czasami wydawał mi się zbyt przerysowany w swojej mroczności, i to zakończenie - takie... mało ostateczne.
Kamil - 2011-05-28, 10:00

Też zachęcony wieloma pozytywnymi opiniami sięgnąłem po Siewcę... pół roku to męczyłem. Tak do połowy czytało mi się całkiem dobrze, potem już tylko męczyłem się, żeby dotrzeć do końca. Ostatnie rozdziały (walka o Niebo) to dla mnie była wręcz masakra. Tak nudnych walk jeszcze nigdy nie czytałem.

Cytat:
Opisy są cudownie plastyczne i kolorowe, mocno działają na wyobraźnię.
Na mnie jakoś nie działały, regularnie odpływałem myślami gdzieś daleko i musiałem się strasznie skupiać, żeby brnąć dalej, ziewałem z nudy z tysięcznego zdania w którym wydarzyło się co najwyżej to, że ktoś się zmęczył, ktoś poplamił krwią i ktoś kogoś szturchnął mieczem, a to wszystko do bólu patetyczne.

Dużo bardziej do mnie z takich anielskich klimatów trafił Kłamca Ćwieka. Krótkie, konkretne opowiadania, żadnych przewlekłych walk, troche humoru i dystansu do tematu, w przeciwieństwie do Kossakowskiej. Kłamca wciągał i praktycznie sam się czytał.

Tifa Lockhart - 2011-05-28, 17:55

Erendis napisał/a:
. Denerwowały mnie zdrobnienia, którymi posługiwali się Archaniołowie między sobą; w pewnym miałam już dość "Gabrysiów" i "Michałków"

Trochę za dużo tego było.
Erendis napisał/a:
Przyczepiłabym się może jeszcze jedynie do Daimona, który czasami wydawał mi się zbyt przerysowany w swojej mroczności, i to zakończenie - takie... mało ostateczne.

Bluźnisz, do niego nie ma się o co absolutnie przyczepiać! :D A tak na serio to zakończenie niezbyt mi przypasowało. Podobało mi się, że autorka w swoich książkach przedstawia Głębian jako istoty z zaletami i wadami. Niekiedy mieszkańcy Piekła okazują się być lepszymi niż świetliści.

Mogę Ci pierwszy tom ''Zbieracza burz'' w wakacje przywieźć, na jakieś małe spotkanie do Krakowa. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-05-29, 07:08

Erendis napisał/a:
Do gustu przypadło mi też przedstawienie Głębian


Coś to w człowieku jest, że ciemna strona mocy zawsze wydaje być się bardziej interesująca niż ci dobrzy. A nawet w pozytywnych bohaterach oczekujemy nieczystego pierwiastka, żeby tylko nie byli zbyt dobrzy, zbyt kryształowi. :)

Kamil - 2011-05-29, 10:50

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Erendis napisał/a:
Do gustu przypadło mi też przedstawienie Głębian

Coś to w człowieku jest, że ciemna strona mocy zawsze wydaje być się bardziej interesująca niż ci dobrzy. A nawet w pozytywnych bohaterach oczekujemy nieczystego pierwiastka, żeby tylko nie byli zbyt dobrzy, zbyt kryształowi. :)

Źli bohaterowie często są bardziej interesujący i mniej przewidywalni :) Czasem aż żal, że to tym dobrym kolejny raz się udało. Ale i tak najlepiej czyta się o tych, których tak łatwo nie można sklasyfikować, wydają się najprawdziwsi i najbardziej ludzcy.
Po co czytać kolejną opowieść o szlachetnym rycerzu broniącym uciśnionych? To też chyba zwyczajne zmęczenie materiału.

M - 2011-11-15, 08:54

Autorstwa Kossakowskiej czytałem zbiór opowiadań "Obrońcy Królestwa" oraz powieść "Siewca Wiatru". Zdarzenie to miało miejsce dobre kilka lat temu i muszę przyznać, że zbiór opowiadań podobał mi się nawet bardzo, natomiast przy powieści strasznie się męczyłem, a Kossakowska niczym mnie w fabule nie zaskoczyła, gdyż z tego co pamiętam, to "Siewca Wiatru" był swego rodzaju rozwinięciem opowiadania ze zbioru "Obrońcy Królestwa", co już na początku lektury spowodowało pewien niesmak i prawdopodobnie rzutowało na ocenę całości.

Tematyka aniołów teoretycznie niby powinna mi odpowiadać, ale to co dostałem od autorki, jednak za bardzo odbiegało od mojej wizji niebios, zaś nowa wizja autorki wcale mnie nie przekonała. Te wszystkie podrzędne stworzenia, anielice, aniołowie niczym od ludzi się nie różniący, podział na poszczególne nieba, magiczne dywany... Muszę z przykrością przyznać, że to wszystko nie jest dla mnie - jednak nie mogę się przekonać do tego typu fantastyki, zwłaszcza w polskim wydaniu :mrgreen:

Wiele fragmentów powieści mnie nudziło. Ostateczną bitwę czytałem z wielkim znużeniem i tylko w tym celu, aby skończyć książkę. Wiedzę Kossakowska ma sporą, ale jej talent do opowiadania dłuższych form kompletnie do mnie nie trafia, zdecydowanie lepiej wychodzi jej pisanie krótszych nowel. "Siewcy wiatru" wystawiłem bodaj ocenę 5-/10. Momentami w miarę dobrze mi się czytało, ale całość prezentowała raczej dość mizerne wrażenie. Dowodem na to jest fakt, że do tej pory nie zdecydowałem się na sięgnięcie po kontynuację, co jest dość wymowne ;-)

Kamil - 2011-11-15, 10:58

M napisał/a:
Wiele fragmentów powieści mnie nudziło. Ostateczną bitwę czytałem z wielkim znużeniem i tylko w tym celu, aby skończyć książkę.
M napisał/a:
Momentami w miarę dobrze mi się czytało, ale całość prezentowała raczej dość mizerne wrażenie.

Zgadzam się z każdym słowem powyżej, miałem takie same odczucia.
Ogólnie dziwi mnie trochę popularność "Siewcy Wiatru", znam osoby, które z jakiś przyczyn zachwycają się, ale dla mnie czytało to się zwyczajnie nieprzyjemnie, na przymus, żeby tylko dobrnąć do końca, choć momentami było ciekawie. Większość bohaterów nie dała się lubić, nie wzbudzała żadnych emocji, kilku irytowało.
M napisał/a:
"Siewca Wiatru" był swego rodzaju rozwinięciem opowiadania ze zbioru "Obrońcy Królestwa", co już na początku lektury spowodowało pewien niesmak i prawdopodobnie rzutowało na ocenę całości.

Nie czytałem "Obrońcy Królestwa", więc chyba nic nie rzutowało na moją ocenę całości. Chyba że Ćwiek ze swoim "Kłamcą", którego lubię (choć 3 tom był słaby, ale chociaż czytał się lekko).

Po Kossakowską chyba nigdy już nie sięgnę, chyba że przypadkiem wpadnie w ręce a ja nie będę miał co czytać.

Raziel - 2011-11-15, 18:12

"Żarna niebios" (czyli jak Uczeń twierdzi takie rozszerzone wydanie "Obrońców Królestwa") średnie mocno są. Są czasem dobre motywy, niektóre opisy całkiem w porządku (opowiadanie o aniołku, co nie chciał być aniołkiem świetnie się zaczyna), jedno, nieco luźniejsze opowiadanie robi bardzo dobre wrażenie (o przewrocie w Ameryce Południowej), ale reszta to niestety takie czytadła są. Szybko się czyta, dobry zabijacz czasu, ale niestety nic ponadto. Do tego irytująca mnie mariera zdrabniania, całość zbyt "kobieca" (bez urazy drogie Panie). Jeśli chodzi o Kossakowską to w chwili obecnej mocniej cenię sobie jedynie "Rudą sforę", "Żarna niebios" i "Siewca wiatru" są z dwie klasy gorsze.
Radament - 2011-11-15, 18:25

Myślę, że z Kossakowską to jest tak... Trzeba przyzwyczaić się do tego w jaki sposób i co piszę. Jeśli to się nie uda po prostu trudno jest polubić jej twórczość. Sama przepadam za Żarnami, a właściwie bardziej za Obrońcami Królestwa, za Siewcą Wiatru trochę mniej, ale także. Już drugi raz spotykam się z tym, jakoby miała pisać bardzo.. Babsko. Może coś w tym jest?

Ach a mnie się podobają jeszcze ilustracje do Żaren x]

tmss - 2011-11-19, 18:36

A miał ktoś może przyjemnośc przeczytania tej nowej książki Grillbar Galaktyka? Zdecydowanie wolę książki osadzone w przeszłości niż przyszłości, dlatego już sama okładka mnie odstrasza, ale z racji wielkiego uznania dla autorki jestem ciekawy jak jej wyszła ta książka...
Jakieś opinie?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-20, 20:33

Obracamy się głównie w tematyce anielskiej. A czytaliście coś z serii Upiór południa? "Pamięć umarłych" jest moim zdaniem najlepsza z czterch opowieści z serii. Swego czasu napisałem recenzję. Świetny klimat ma ta krótka historia. Jest to w zasadzie jedyna książka Kossakowskie, która tak naprawdę przypadła mi do gustu, niemal bez zastrzeżeń.

Po Grillbar raczej nie będę sięgał w najbliższym czasie. Nie interesuje mnie tematyka. Zresztą nie wiem czy Kossakowska, archeolog z wykształcenia ma predyspozycje i warsztat do próbowania się z powieściami Science Fiction. Może z taką trochę humorystyczną, prześmiewczą, ale za takimi z kolei nie przepadam.

Tifa Lockhart - 2011-12-26, 06:53

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
. Może z taką trochę humorystyczną, prześmiewczą, ale za takimi z kolei nie przepadam.

To myślę Uczniu, że nie sięgniesz po nią, bo właśnie taka jest. :)
Wczoraj skończyłam ''Grillbar Galaktyka''. Po przeczytaniu pierwszego i dwóch opowiadań ze środka sądziłam, że będę musiała spisać książkę na straty. Na szczęście z każdą następną stroną było już lepiej. Czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Sam pomysł też mi się spodobał. Nie spotkałam nigdy wcześniej książki, w której tak dużą rolę odgrywała by kuchnia. U Kossakowskiej inne zdarzenia, informacje są wręcz drobnym dodatkiem do opisów kosmicznego jedzenia.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-26, 09:39

Tifa Lockhart napisał/a:
Nie spotkałam nigdy wcześniej książki, w której tak dużą rolę odgrywała by kuchnia.


A ja niedawno czytałem Cmentarz w Pradze Eco i kuchnia w tej książce również odgrywa główną rolę. Główny bohater jest wielkim smakoszem. :)

Tifa Lockhart - 2011-12-27, 11:00

Wczoraj wieczorem przypomniałam sobie o czym zapomniałam napisać. Wszyscy inni autorzy, których czytałam wyjaśniają logicznie jak bohaterowie pokonują odległości w kosmosie. Jakieś hiper napędy, teleportery itp. A Kossakowska poszła na łatwiznę. Wymyśliła rasę, której przedstawiciele muszą po prostu bardzo marzyć o doleceniu na konkretną planetę i już statek leci. Nic mu nie przeszkadza, żadne problemy z przemieszczaniem się przez sfery. Nie spodobało mi się.
kfoker - 2012-05-21, 11:22

Książki Kossakowskiej są niesamowite!! Nigdy się nie spodziewałem, że zainteresuje mnie fantastyka autorki polskiej!
motylek727 - 2013-07-19, 20:13

Skończyłam dzisiaj czytać 1 opowiadanie z serii "Upiór południa" i kurczę trochę się zawiodłam. Niby coś tam się działo, ale w sumie mam mieszane uczucia co do tej książki, bo właściwie to nie bardzo wiem, czy mi się podobała, czy nie. Koniec całkiem fajny, ale momentami podczas czytania się nudziłam. Jestem jednak mimo wszystko ciekawa jak pozostałe 3 opowiadania, ale o tym przekonam się dopiero za jakiś czas.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-07-20, 12:34

Z Upiora południa moim zdaniem najlepsze jest to drugie pt. Pamięć umarłych. W sumie to na nim jedynie się nie zawiodłem. :) Jak gdzieś przy okazji znajdziesz motylku, nie wahaj się, warto. :)
motylek727 - 2013-07-20, 14:02

Jak będę w bibliotece i ją znajdę to wypożyczę, bo czyta się szybko ;) W sumie znając mnie i tak przeczytam wszystkie cztery :P
Tifa Lockhart - 2014-09-16, 14:44

''Takeshi. Cień śmierci'' jest to najnowsza powieść Mai Lidii Kossakowskiej.
Cytat:
Sztuka walki – najważniejsza ze sztuk?

Nie ma ucieczki przed przeznaczeniem. Mroczny cień śmierci wyłania się z każdą chwilą, niespodziewanie.

Samotna wędrówka gościńcem i krótki wypad do karczmy w sekundę może odwrócić porządek świata. I tylko jeden człowiek potrafi zachować spokój. Nawet w trakcie ostatecznej próby. Walki o życie ze wściekłą jak wulkan psychopatyczną Mariko.

Porywające, pełne intryg starcie klanów podkreślone szkarłatnym cięciem katany.

za:fabrykaslow
Ta książka bardzo różni się tematyką od poprzednich powieści autorki. Nie spotkamy tutaj aniołów, kosmitów, ale mimo tego nie da się nudzić. :P Wielkim plusem są objaśnienia na końcu książki, bo z większością stworzeń/ bóstwami spotkałam się po raz pierwszy. Fabuła jest całkiem ciekawa, a opisy walk bardzo dopracowane. (Miałam nawet wrażenie, że oglądam kolejne anime). Mimo to nie uważam, żeby to była najlepsza powieść Kossakowskiej. Zachęcam jednak do przeczytania. :D

aybige - 2016-04-24, 17:56

Koleżanka pożyczyła mi kiedyś "Żarna Niebios". Pomysłowości autorce nie można odmówić, jej styl pisania jest lekki, więc nie jest to nic wymagającego, a jedno opowiadanie szczególnie mi się podobało - to o miłości anioła do kobiety, choć nie pamiętam już, o co tam dokładnie chodziło. Jednak wersja aniołów przedstawiona przez panią Kossakowską niespecjalnie mi odpowiadała - dla mnie anioły to dobre istoty i trudno mi sobie wyobrazić, że mogłyby mieć tak wiele ludzkich cech, jakoś to do mnie nie przemawia. :)
Tifa Lockhart - 2016-04-24, 18:24

aybige napisał/a:
Jednak wersja aniołów przedstawiona przez panią Kossakowską niespecjalnie mi odpowiadała - dla mnie anioły to dobre istoty i trudno mi sobie wyobrazić, że mogłyby mieć tak wiele ludzkich cech, jakoś to do mnie nie przemawia. :)

A u mnie jest właśnie odwrotnie. Taka wizja aniołów przemawia do mnie bardziej niż istoty całkowicie dobre, pozbawione typowo ludzkich rozterek.
Co do "Żaren Niebios" to posiadam pierwszą wersję tej książki wydaną w wydawnictwie Runa, czyli "Obrońcy Królestwa" i od kilku lat przymierzam się do tego, by kupić również książkę Fabryki Słów, ale zawsze coś stoi mi na przeszkodzie.

Ech, pamiętam jak czytałam "Obrońców" po raz pierwszy. To było na działce, leżałam na łóżku i z przejęciem kończyłam opowiadanie o Daimonie Frey'u.

Ostatnio strasznie zrobiłam się sentymentalna, to chyba starość mnie dopadła. :-o

Tifa Lockhart - 2017-01-28, 09:42

"Takeshi. Taniec Tygrysa" to druga część opowiadająca o losach adepta Czarnej Wody. Akcja dzieje się na innej planecie gdzie jeden kraj podobny jest do dawnej Japonii (samurajowie, szogun, nazewnictwo) a drugi, sąsiadujący z nim kojarzy się z państwami Ameryki Południowej. Należy przyznać, że Kossakowska potrafi w bardzo plastyczny sposób opisywać wykreowane przez siebie światy, co jest bardzo ciekawe. Ale podczas lektury zaczęłam czuć się po prostu znużona. Mnóstwo wątków, które co prawda na koniec tomu zazębiają się między sobą spowodowało, iż miałam wrażenie, że ten cykl się nigdy nie skończy. "Kiedy czytałam "Cień śmierci" miałam nadzieję, że drugi tom będzie ostatnim, który zgrabnie zakończy historię a okazało się, że fabuła została ucięta w momencie kiedy zaczęły się dziać interesujące wydarzenia. Te opisy wypływających flaków, niesamowitych walk na miecze też po kolejnym powtórzeniu stały się nużące. Mimo to czytało mi się dosyć szybko. Przysiadałam na chwilę i tu nagle minęła godzina sama nie wiem kiedy. Mam jednak nadzieję, że kolejny tom jeżeli powstanie będzie już ostatnim.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group