Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Pod Ptakiem i Pędrakiem - [Sierpień 09] Mistrz i Małgorzata - Michaił Bułhakow

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-07-21, 20:54
Temat postu: [Sierpień 09] Mistrz i Małgorzata - Michaił Bułhakow
Mistrz i Małgorzata - każdy czytelnik, który zetknął się choć na moment z klasyką literatury na pewno tą powieść Michaiła Bułhakowa kojarzy. A kto przeczytał za zwyczaj twierdzi, że książka jest wyjątkowa. I pewnie coś w tym jest, bo jest niemal w każdym zestawieniu uwzględniana jako jedna z największych pozycji literatury XX wieku.

Ponieważ topic ma służyć dyspucie o Mistrzu i Małgorzacie, a wszyscy dyskutanci już raczej będą po lekturze, nie będę więc pisał wstępu, o czym książka traktuje, bo już to wiecie.

Chciałbym natomiast, byśmy podzielili się tutaj wrażeniami z lektury, tym, co czuliśmy czytając ową książkę. Dlaczego Wam się podobała? A może dlaczego się nie podobała? Co lub kto najbardziej Was zaciekawił/rozbawił? :) Podzielmy się naszymi myślami i refleksjami z lektury. Zapraszam.

Tifa Lockhart - 2009-08-02, 15:15

Jak już przeczytałam to wypadałoby żebyś coś napisała o tej książce . Czytało mi się szybko i przyjemnie . Autor napisał świetną pozycję . Fabuła i pomysł bardzo ciekawe . Bohaterowie też . Okropnie mi się podobało przedstawienie zachowań ludzi . To np. jak Woland i reszta dali przedstawienie a ludzie stracili panowanie nad sobą . Oczywiście sama Małgorzata też mnie zaciekawiła . Jak ratowała swojego Mistrza i jego powieść . No ta powieść to też fajna sprawa . Takiego przedstawienie zdarzeń sprzed 2000 lat jeszcze nie widziałam i nie słyszałam .

Ogółem jestem zachwycona i cieszę się , że mam tą książkę już na półce.

Panna Jeż - 2009-08-04, 12:10

Ja jeszcze nie gotowa :oops: Ale mogę na podstawie poprzednich mych kontaktów z tą książką, powiedzieć, że za każdym razem gdy, ją czytałam, odbierałam ją trochę inaczej.. trochę to nawet za mało powiedziane.. za drugim razem miałam wrażenie, że czytam inną książkę. Za pierwszym podejściem musiałam zatem czytać nieuważnie, albo zrozumienia mi zabrakło. Ciekawe jak będzie teraz <hmm..>
Panna Jeż - 2009-08-21, 11:58

Które fragmenty najbardziej Wam się podobały?

Mnie chyba te w mieszkaniu na Sadowej, gdzie Szajka Wolanda rozmaitych petentów doprowadzała do szału :D Pokaz czarnej magii i jej demaskacja też był dobry.. no i sceny z Iwanem, zwłaszcza w klinice. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-08-21, 12:11

Osobiście bardzo lubię historię Poncjusz Piłata, jak i samą jego osobę. W Ewangelii poza wspomnieniem, że skazał Chrystusa tak naprawdę więcej o nim nie wiadomo. Bułhakow rzuca pewne światło na tę postać i to mi się podoba, nawet jeśli jest to światło fikcyjne.

Poza tym lubię słuchać opowieści Mistrza w klinice. Wszystkie fragmenty gdzie pojawia się Behemot i reszta szajki zawsze mnie bawiły. Szczególnie miło wspominam partię szachów. :) No i samą postać Wolanda, to, że otoczył opieką Mistrza i Małgorzatę. Wzrusza mnie fragment, w którym mówi, ze człowiek, który opisał historię Poncjusza Piłata nie może mieszkać w takiej norze, w jakiej mieszkał Mistrz.

Panna Jeż - 2009-08-21, 12:22

Ech, Behemot i jego figle :) Ja chcę więcej :)
Świetna była rozmowa Korowiowa i Behemota z wujem Berlioza, ten fragment gdy kot przejmuje konwersację "Ja depeszowałem i co dalej?" zawsze mnie bawi i rozbraja :)

Tifa Lockhart - 2009-08-21, 13:08

Mi najbardziej podobał się ten moment w cyrku ? O ile dobrze kojarzę . Wtedy kiedy dawali występ jako magik .
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-14, 19:22

Jesteś wolny! Jesteś wolny! On czeka na ciebie.

Bardzo lubię ten fragment na Worobiowych Górach, kiedy mistrz jednym zdaniem kończy swoją opowieść, tak jak zachęcał go Woland. Dziś właśnie naszła mnie ochota wziąć do ręki Mistrza i Małgorzatę i przekartkować książkę zatrzymując się przy momentach, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Zadziwiająca jest siła ludzkiego umysłu. Choć czytałem po raz ostatni tę powieść dość dawno temu, w niektórych momentach potrafię niemalże zacytować słowa bohaterów. A często wystarczą dwie trzy przeczytane linijki by akcja rozdziała przywołała się z zakamarków pamięci przed oczy. :)
Zresztą w tym przypadku działa również fakt, że wielce zaprzyjaźniłem się z historią mistrza i Małgorzaty. Jest to wyjątkowa powieść i zawsze będzie wysoko w mojej osobistej hierarchii.

Rozbawił mnie ponownie Behemot, który, zganiony po raz któryś przez Wolanda, wołał z oburzeniem, że najwidoczniej dzieli się tu gości na kategorie, na tych normalnych i, jak ten nieszczęsny sknera bufetowy rzekł, drugiej świeżości.

Selene - 2010-02-17, 21:22

Piękna książka, wyjątkowa.
Mój ulubiony fragment to opowieść Mistrza o tym jak poznał Małgorzatę.
A za najbardziej intrygującą postać uważam Wolanda, w gruncie rzeczy diabelnie fajny facet :D

Tina - 2010-02-20, 12:04

Muszę przyznać, że trochę się zawiodłam. Nie na książce, ale na mojej reakcji na nią. Myślałam, że tak jak większość będę piać z zachwytu nad nią, a tu zaskoczenie. Ciężko nawet powiedzieć, żeby książka mi się spodobała, wciągnęła mnie. Czytam ją z lekkim znudzeniem, jestem kompletnie niezainteresowana fabułą, często się odrywam od lektury, z niektórych rozdziałów niewiele pamiętam. Właściwie dobrze pamiętam tylko te fragmenty, które czytałam sobie na głos (to taki durny nawyk, który niedawno nabyłam).

Nie wiem co jest przyczyną tego, że te książka mi się nie spodobała. Może zaczęłam ją czytać z nieodpowiednim podejściem - że wreszcie znajdę jakąś książkę, którą będę mogła nazwać ulubioną. Trochę szkoda. Choć jeszcze nie skończyłam czytać, zostało mi jest ok. 200 stron, więc może zmienię trochę moją opinię, ale to dość mało prawdopodobne.

Ravena - 2010-04-06, 12:10

Selene napisał/a:
A za najbardziej intrygującą postać uważam Wolanda, w gruncie rzeczy diabelnie fajny facet

Podpisuję się obiema łapkami. Choć najbardziej jednak lubię Behemota ^^

Caroline* - 2013-06-07, 17:06

Kilka dni temu przeczytałam "Mistrza i Małgorzatę" :)
Przede wszystkim po to, by poznać Małgorzatę, o której wiele dobrego czytałam na forum, czacie, w listach... Zresztą, uczyniłam ją przecież bohaterką swojego wiersza.

Spodobał mi się wątek z powieścią o Piłacie, a przede wszystkim sama powieść. Taka inna wersja biblijnej historii. Do mnie trafia bardziej, niż ta "oficjalna". Bohaterowie są bardziej ludzcy, naturalni, żywi, jak pisał Sienkiewicz, "w czynach, nie w trumnie, ze światłem w źrenicach". Lubię tego typu twórczość, jak np "Ewangelię wg Piłata" autorstwa Érica-Emmanuela Schmitta.

Sama Małgorzata... na początku mnie zawiodła. Miała męża, który ją kochał, był dobry, uczciwy... ale zdradzała go z Mistrzem :shock:
Skoro przestała go kochać (o ile kiedyś kochała), powinna zachować choć trochę przyzwoitości i powiedzieć o tym mężowi. Dobry, kochający... zrozumiałby, albo przynajmniej spróbował. Ale ona wolała go oszukiwać przez długie miesiące...

Z drugiej strony czy on naprawdę ją kochał? To dlaczego nie zauważył, że z żoną dzieje się coś dziwnego? Że brakowało jej sensu życia, potem zaczęła znikać z domu każdego dnia, by w końcu się załamać i błagać los o śmierć, która w jej mniemaniu zbliżyłaby ją do ukochanego...

Zdecydowanie zrehabilitowała się w moich oczach, poświęcając się dla miłości do Mistrza. Nie rozumiem tylko, dlaczego wybiła okno nie tylko w mieszkaniu Łatuńskiego, ale też w większości okien budynku, w którym mieszkał... Rozumiem zemstę, ale na WINNYM, a nie na całym jego otoczeniu...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group