Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Książki - Gdy się człowiek zaczyta...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-18, 19:44
Temat postu: Gdy się człowiek zaczyta...
O to na forum jeszcze chyba nikt nie pytał. Zdarzyło Wam się zaczytać do tego stopnia, że spędziliście nad książką całą noc, albo większą jej cześć? Że mimo późnej pory powieki jakoś się same nie zamykały a umysł nadal pragnął uczestnictwa we wspaniałej, czytanej właśnie historii?
A może zdarzyło się Wam usiąść nad ranem a skończyć książkę pod wieczór, zapominając o innych rzeczach, które tego dnia wypadałoby zrobić? :)

Strzyga - 2009-04-18, 20:17

Najbardziej zapadła mi w pamięć noc, kiedy czytałam 2 tom "Achai". Patrzę na zegar, a tu... 3 w nocy. to było jakieś 3 lata temu. pierwszy mój taki przypadek.
U mnie bezsenność przeplata się z nadmierną sennością więc kiedy mam okres niespania to czytam do późna.

Tina - 2009-04-18, 20:24

Kiedyś mi się tak zdarzało. Zaczynałam czytać o pierwszej w nocy, a kończyłam gdy już świtało ok. 5. Potem ze dwie godzinki snu i do szkoły. Co prawda trochę nieprzytomna byłam, ale następnej nocy częściowo odespałam. I coś takiego powtarzało się wielokrotnie. Właściwie to była dla mnie rutyna. Ale teraz nie ma tak dobrze. Czasami nawet jak nie chce mi się spać to mimo wszystko gaszę światło i staram się zasnąć, bo mi się po prostu nie chce czytać.
Ale tak zacząć czytać nad ranem i zapomnieć o całym świecie jeszcze mi się nie zdarzyło. Choć czasami bywało, że kiedy czytałam nie zauważyłam nawet jak upłynęło kilka godzin, ale nic nadto.
A ostatnio to cieszę się, jak na 15-30 minut zapomnę o świecie czytając.

Erendis - 2009-04-18, 20:26

Najbardziej pamiętam takie zaczytanie się w ,,Grze o tron" Martina - z tą cegiełką zarywałam noce - no, może nie noce. Bardzo późne wieczory, tak do dwudziestej trzeciej. Podobnie było z Harrymi Potterami - pamiętam, że skończyłam czytać ,,Insygnia śmierci" gdzieś około drugiej w nocy. I to było tak wielkie wydarzenie, że aż musiałam paru osobom obwieścić to w SMSie :mrgreen: Miałam też podobnie z "Wichrowymi Wzgórzami", "Mgłami Avalonu"...

Ale teraz wiem, że to była moja głupota: oczy bolały, piekły i kłuły, a ja na to machałam ręką i czytałam dalej. Teraz nienawidzę czytać przy sztucznym świetle.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-18, 20:27

Ostatnio przyznam, jakoś nie mogę się skupić na lekturze w nocy. Jak zacznę czytać pod wieczór, szybko zaczynam być senny. Ale kiedyś zdarzało się. Może nie całą noc, ale do dość późna. Podobną sytuację jak Strzyga miałem przy lekturze Wahadła Foucaulta. Też chyba do trzeciej w nocy. To było niesamowite, bo część tekstu czytałem prawie na leżąco. Dziś po 10 minutach takiego czytania oczy się same zamykają. Z drugiej strony, może dlatego wtedy było inaczej bo to były święta, magiczny czas. :)

Natomiast cały dzień udało mi się zaprzepaścić na lekturze Cienia wiatru. To chyba sobota była, więc mogłem sobie na takie coś pozwolić. Ale jak zacząłem rano czytać, tak około 1 w nocy skończyłem. W zasadzie zostało mi jeszcze ostatnie 50 stron, które doczytałem rano, tuż po przebudzeniu.

To jest niesamowite, jak trafi się powieść, która jest w stanie całkowicie człowieka pochłonąć. To nic, że trzeba coś zrobić, to nic, że jutro kartkówka, czy wejściówka, to nic, ze za dwa dni masz egzamin etc. Po prostu siadasz i czytasz. :) Piękne uczucie.

A nie zdarzyło mi się czegoś zawalić przez książkę. To by była niesprawiedliwość losu i książka na to nie pozwoli. :)

montano - 2009-04-18, 22:53

Jeśli chodzi o książki, to rzadko zdarza mi się zarwać noc. Aczkolwiek "Hamlet" i "Kosmos" tak mnie wciągnęły, że czytałem aż po świt. Częściej zdarza mi się to z filmami. Swego czasu bardzo lubiłem serię o Panu Samochodziku i potrafiłem spędzić cały dzień pod drzewem z książką Nienackiego. A taki 3-dniowy maraton miałem z 5 częścią "Harry'ego Pottera". Przychodziłem ze szkoły, zrzucałem plecak, czytałem, kładłem się spać - pomiędzy coś zjadłem i się umyłem, ale te czynności więcej niż półgodziny łącznie mi nie zajmowały ;-).
Tifa Lockhart - 2009-04-19, 05:28

Mi się to zdarzało przy jak wychodziły kolejno tomy Harrego Pottera. Siadałam do książki w piątek o 20 i kończyłam w sobote o 4 rano . Z każdą częścią tak miałam :D E
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-19, 08:15

No właśnie, a czy takie zaczytanie się zdarza się Wam również teraz, czy to może po pewnym etapie życia, wraz z większą ilością przeczytanych książek mija? Czy z czasem uodparniamy się na moc książek i już nie dajemy się tak porwać wyobraźni jak wczesniej? :)
Utopiste - 2009-04-19, 10:17

Jeszcze parę lat temu też się tak zaczytywałam, że nie pamiętałam o reszcie świata, wiadomo Harry Potter, Cień Wiatru, Tolkien, Szklarski, Sapkowski... Teraz jednak jak wracam z uczelni mam tyle zajęć, że na książki zostaje mi jedynie czas spędzany w autobusach lub pociągach. Jednak parę miesięcy temu zdarzyło mi się przejechać kilka przystanków jak czytałam Wyznania gejszy po angielsku (dużo bardziej podobały mi się w oryginale niż po polsku). Ostatnio też o mało się nie zapomniałam podczas Gry o Tron i Piekła pocztowego :D
Ravena - 2009-04-19, 13:36

Oczywiście, zarywanie przez książki nocy bywało nagminne, zwłaszcza jeśli człowiek miał głupi nawyk nieodkładania książki, dopóki nie dotarł do ostatniej strony. Najdłuższy maraton czytelniczy to były trzy tomy "Achai" od popołudnia jednego dnia do świtu dnia następnego. Śpieszyłam się, bo musiałam książki oddać bardzo szybko właścicielce, która wyjeżdżała zaraz. Nie wspomnę ile nocy spędziłam z latarką pod kołdrą, bo rodzice zawsze się wściekali na zapalone do późna światło. Ani to było zdrowe ani mądre, przyznaję, ale książki po prostu ciągnęły mnie tak niesamowicie, że nie umiałam się oprzeć. Dziś czytanie nie pochłania mnie ani tak w połowie, jak kiedyś, a noce zarywam rzadziej, ale wciąż mi się zdarza. Nagle się okazuje, że niebo za oknem szarzeje, a ja mrugam zdziwiona, że to już czwarta czy piąta rano. Ma to tę zaletę, że można przy okazji popodziwiać wschód słońca, bo żeby samemu się zerwać tak wcześnie tylko w tym celu, to nie starczyłoby mi woli :D No i nie ma problemów ze wstawaniem, bo po każdym takim całonocnym książkowym maratonie czuję się wypoczęta i rześka. Załamanie przychodzi dopiero koło południa, a wtedy przysypiam na stojąco.
No więc, tak. Nocny maraton czytaniowy zdarzył mi się w życiu niejednokrotnie. I pewnie nie raz się jeszcze zdarzy.

Tina - 2009-04-19, 19:00

Zauważyłam, że mi często zdarza się zaczytywać tak z rana, jak jeszcze w łóżku leżę. Np. dziś czytając "Miecz dla króla" White'a zwlekłam się dopiero ok. trzynastej (nie spałam od 8) i to tylko dlatego, że zmógł mnie ból głowy oraz wzywały obowiązki.
A w wakacje coś takiego zdarza się notorycznie, chyba, że muszę wstać wcześnie, aby na maliny czy coś podobnego iść ;-)

Bruixa - 2009-04-19, 21:19

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Natomiast cały dzień udało mi się zaprzepaścić na lekturze Cienia wiatru.
Mnie również :) . Wiele książek mogłabym tu wymienić...
Cytat:
czy takie zaczytanie się zdarza się Wam również teraz, czy to może po pewnym etapie życia, wraz z większą ilością przeczytanych książek mija? Czy z czasem uodparniamy się na moc książek i już nie dajemy się tak porwać wyobraźni jak wczesniej? :)
Ja się nijak nie mogę uodpornić. Bywa, że tak się wciągnę, że jestem stracona dla świata. Resztki zdrowego rozsądku ratują mnie przed zawaleniem naprawdę ważnych obowiązków, ale te mniej ważne i nie tak pilne odkładam na potem, jak już skończę książkę. Zdarza się, że czytam w łóżku z nadzieją dobrnięcia do końca, a tu oczy mi się zamykają i tracę wątek. Wtedy się poddaję i zostawiam sobie końcówkę na następny dzień.
karinka - 2009-04-20, 09:21

mi sie tak zdarzylo z:

Mistrzem i Malgorzatą
Harrym Potterem
i... wstyd sie przyznac... z Samotnoscia w sieci :oops: :lol:

wiecej nie pamitam takich sytuacji


ale przy "Mistrzu..." to zalalam mieszkanie sobie i sasiadom
bo mialam zamiar isc sie kapac :roll:

Camelai - 2009-04-20, 14:44

Pewnie, że mi się zdarzało :) Zwłaszcza przy HP i Lalce, bo omawialiśmy jąna następny dzień w szkole i czytałam do 3 w nocy,by skończyć - ale przymus to nie był, bo książka bardzo ciekawa :)
Ostatnio zaczytałam się do późna w nocy przy "Szklanej zupie" Carrolla - uwielbiam tego pisarza ^^

Nula - 2009-04-21, 10:35

Ja to w ogóle uwielbiam czytać w nocy, bo wtedy książki mają zupełnie inną aurę,magię jestem tylko ja i książka. Nawet w tygodniu potrafiłam i do 1-2 czytać, a w szczególności od kryminałów nie da się oderwać, bo rozdziały najczęsciej tak się kończą, że po prostu musimy przeczytać kolejny i kolejny, aż do końca książki.

I jak większość z was nie potrafiłam odstawić HP. Nie odeszłam od żadnego z tomów dopóki nie skończyłam.

A ostatnio ksiązki czytam wyłącznie w autobusie, bo nie mam na nie czasu. byle do wakacji ...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-21, 18:09

Nula napisał/a:
Ja to w ogóle uwielbiam czytać w nocy,


Ja ostatnio nie umiem. Spać mi się zaraz chce, zmęczenie oczu bierze górę. Czytanie w nocy, albo bardzo wczesnym rankiem (co czasem zdarzało mi się praktykować), gdy cały dom śpi bardzo mi odpowiada. Można odnaleźć wtedy spokój, wyciszyć się i w całości oddać się czytaniu książki.
W dzień z tym oczywiście gorzej. Domownicy krzątają się po domu, ktoś wciąż czegoś chce. Gra telewizor, komputer, trudno o chwilę ciszy tak potrzebną do lektury.

Tina - 2009-04-21, 18:26

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Gra telewizor, komputer, trudno o chwilę ciszy tak potrzebną do lektury.

Z czasem można się przyzwyczaić. Zresztą czytanie bez zwracania uwagi na otoczenie jest bardzo przydatną umiejętnością ;-) Nie tylko w domu, ale także w szkole czy komunikacji miejskiej. Przyznam, że ja najczęściej mam bardzo duży problem, aby się skupić np. na przerwie i albo nie do końca zrozumiem coś, albo muszę jakiś fragment czytać ponownie.

Też uwielbiam czytać w nocy, a raczej uwielbiałam, bo teraz podobnie jak Uczeń prawie od razu robię się senna. A jeśli jeszcze nie zasypiam to po prostu jestem zmęczona i nawet nie chce mi się czytać...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-21, 18:37

Tina napisał/a:
Z czasem można się przyzwyczaić. Zresztą czytanie bez zwracania uwagi na otoczenie jest bardzo przydatną umiejętnością ;-) Nie tylko w domu, ale także w szkole czy komunikacji miejskiej.


Ja ostatnio w domu nie mogę się przyzwyczaić. Za to w komunikacji nie mam problemu. Prawie dziesięć lat jeżdżę codziennie pociągiem 23 km w tą i (23km) z powrotem (hmm, 10 lat x 8 miesiecy x 4 tygodnie x 5 dni x 2 x 23... To będzie... hmm... 55 tys kilometrów... Jak ten czas szybko leci. :) ) i bardzo często czytam książkę podczas podróży.

karinka - 2009-04-22, 10:33

tez lubie czytac w nocy :)
a do czytania absolutnie nie potrzebuje ciszy, czesto siedze przy komputerze, sobie "forumuje"
jednoczesnie gra TV a ja czytam ; )

Zołzikiewicz - 2009-05-17, 18:51

Jak to powiedział kiedyś Sienkiewicz :
Cytat:
Gdy się ktoś zaczyta, zawsze albo się czegoś nauczy, albo zapomni o tym, co mu dolega albo zaśnie - w każdym razie wygra.
:)
Odczuwam to gdy staram się "kontrolować" strony, które mam zamiar przeczytać. Np leżąc w łóżku planuje za 10 stron iść spać, a najczęściej jest tak,że z czytelniczego transu wychodzę po około 30-50 stronach.
Także łatwo to odczuć gdy się czyta w miejscu gdzie jest głośno np. korytarz szkolny na przerwach (kiedy to było :p !? ), kiedy to nagle przestaje istnieć cały hałas, nie słyszy się co mówi osoba obok. Nie ma nic po za tymi słowami, tym światem opisanym w książce.
Nie jeden czajnik przeze mnie poszedł do kosza, nie raz zaspałam do szkoły po "przeczytanej nocy" ...
Nie ma życia, nie ma tego papieru trzymanego w ręce, są tylko oczy i słowa, zupełnie inny świat.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-05-17, 19:19

Sienkiewicz napisał/a:
Gdy się ktoś zaczyta, zawsze albo się czegoś nauczy, albo zapomni o tym, co mu dolega albo zaśnie - w każdym razie wygra.


Znam ten cytat i zapadł mi on w pamięć dość dobrze.

Chwile, które opisujesz są w pewnym sensie magiczne. Łapię się, że ostatnio mam ich w życiu coraz mniej. :(

Zołzikiewicz - 2009-05-17, 19:25

Jeszcze wrócą. Najważniejsze to nie czekać na nie, same przyjdą ;-) .
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-28, 19:38

Święta były dobrą okazję na "zaczytanie się". Całe dnie wolne, nie trzeba iść do pracy. Można usiąść przy książce i spokojnie sobie poczytać. Dawno już nie miałem tyle czasu na lekturę. :)
andy - 2009-12-28, 19:46

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Dawno już nie miałem tyle czasu na lekturę.

Abarot, ja miałem przerwę. No cóz Rodzina jednak ważniejsza

Żabka - 2009-12-28, 22:18

Tina napisał/a:

Z czasem można się przyzwyczaić. Zresztą czytanie bez zwracania uwagi na otoczenie jest bardzo przydatną umiejętnością


Czytając Tinę pomyślałam od razu o sobie i o tym,że często jadąc pociągiem zapominam gdzie jestem i zdarzało mi się już tak wyłączyc,że przejechałam swoją stację...Ale cóż...Mimo wszystko jest to dobra umiejętnośc,żeby umiec się wyłączyc ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-28, 22:25

Żabka napisał/a:
Ale cóż...Mimo wszystko jest to dobra umiejętnośc, żeby umiec się wyłączyc


Umiejętność przydatna, zwłaszcza, gdy się mieszka w niewielkim mieszkaniu z rodziną, kiedy to trudno jest o komfort zamknięcia się samotnie we własnym pokoju i wyłączenia wszystkich urządzeń generujących hałas.
Również często czytam w pociągu i tam nie mam problemu ze skupieniem się na lekturze mimo sporej dawki decybeli. Wiadomo, jak to na polskiej kolei, wszystko w wagonie zgrzyta, klekocze, uszczelnienie wagonów jest takie sobie, w wokoło jeszcze ludzie wymieniają ze sobą multum informacji, często głośno, nie zwracając kompletnie uwagi, że tu gdzieś w roku jeden czy dwóch współtowarzyszy podróży chciałoby się skupić na lekturze. :)
Przejechać stacji z książką na szczęście mi się nie zdarzyło. Mam to szczęście, że jak jadę do pracy, pociąg zatrzymuje się na stacji końcowej. Natomiast w drodze powrotnej, tuż przed moją miejscowością pociąg przejeżdża przez most na Narwi i stukot pociągu mknącego po moście jest na tyle głośny i charakterystyczny, że nie sposób go przegapić.

Żabka - 2009-12-28, 23:10

Ja niestety nie mam takiego komfortu ;-) Ale nie jest zazwyczaj tak źle z powrotem,więc wiesz...Moja rodzinka jest taka,że nie ma takiego miejsca,żeby się przed nią ukryc,bo wszędzie Cię znajdą i podręczą...Są kochani za to,bo wiesz,że im zależy na Tobie...Dzięki temu nauczyli mnie do wyłączania się przy czytaniu gdzie wokół hałas i rumor ;-)
Ravena - 2009-12-29, 08:38

Mnie się nigdy nie zdarzyło przegapić stacji. Jakiś wewnetrzny budzik mam, że niezależnie od stanu zaczytania, a może on być bardzo głęboki i generalnie jak skupiam się na książce, to nic mi nie przeszkadza, nie słyszę hałasów rozmów, niczego, w każdym razie zawsze ocknę się tuż przed końcową stacją ^^
A w Święta nigdy nie mam czasu na książki, rodzina jest bardzo absorbująca ;-)

Erendis - 2009-12-30, 20:27

Ech, takie czytanie w pociągu zawsze wydawało mi się cudowne. Niestety jeżdżę koleją dość rzadko, a jeśli już, to nie sama - zawsze z kimś, kto nie pozwala mi na to, żeby wyciągnąć książkę i wreszcie spróbować czytania w pociągu. Do szkoły dojeżdżam autobusem, w którym nie ma warunków na czytanie. I trasa jest stanowczo za krótka.

Tak więc... zazdroszczę Wam troszeczkę tego czytania w pociągach, choć z drugiej strony cieszę się, że nie muszę pokonywać długiej trasy w drodze do liceum. :)

rygor - 2009-12-30, 23:33

Mnie się raz zdarzyło przejechać przystanek, ale to w autobusie czy tramwaju. Nie wiem, jak to się stało, jednak nie wydaje mi się, że była to tylko wina zaczytania, raczej ogólne gapiostwo. Normalnie jednak nie mam z tym problemu i kończę czytać na czas. ;)
Córka Lavransa - 2010-01-06, 12:14

Ja też nie umiem przejechać przystanku, jestem zbyt czujna. I dlatego nie lubię czytać książek w środkach komunikacji miejskiej, właśnie ze względu na ten stres przegapienia wysiadki. Boję się, wiec nie umiem się skupić, poza tym nie znoszę sobie przerywać rozdziału w połowie. Do autobusu albo tramwaju zabieram więc najczęściej gazety albo notatki.

Czytanie w łóżku też raczej nie wchodzi w grę, bo zasypiam nad książką - to pewnie dlatego, że okropny ze mnie śpioch. :D Jeśli wiec mam czytać w nocy, męczę się w fotelu albo na kanapie.
Ostatnio, oczywiście, z "Millenium". Wisiałam polową tyłka na niewygodnym kuchennym krzesełku, kontakt na ścianie wrzynał mi się w plecy, ale zabolało dopiero, gdy skończyłam ostatnią stronę... :)

Jeden przypadek czytania do drugiej nad ranem pamiętam szczególnie boleśnie - ostatni tom sagi "Zmierzch". nie lubię porzucać książek, staram się je doczytać do końca, i to było na zasadzie "przemęcz się jak najszybciej, od jutra już będziesz miała spokój". Ech, to była orka na ugorze... ale dałam radę! :->

Ravena - 2010-01-06, 15:36

Córka Lavransa napisał/a:
Czytanie w łóżku też raczej nie wchodzi w grę, bo zasypiam nad książką - to pewnie dlatego, że okropny ze mnie śpioch.

Zawsze mnie to dziwi ;-) Raz tylko jeden jedyny zdarzyło mi się nad ksiażką zasnąć, ale tłumaczy mnie to, że byłam wtedy bardzo zmęczona. A tak, po prostu nie umiem zasnąć przy czytaniu. Jak się robię śpiąca, to książkę odkładam, a jak książka jest ciekawa i naprawdę wciąga, to choćby mi się oczy na zapałkach miały trzymać, to muszę skończyć :D

Dolly - 2012-07-08, 20:08

oooo taaaaaak, ja od kilku dni tak mam. ;)
alibaba - 2012-07-09, 21:35

Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy żebym zasnęła nad książką. Podobnie jak Ravena, gdy jestem senna- odkładam książkę. Gdy książka jest niezwykle interesująca- myję twarz zimną wodą i czytam aż skończę. Zdarzyło mi się natomiast zasnąć nad klawiaturą komputera co o mały włos nie skończyło się poważna awarią. Ale trwało to na szczęście tylko kilka sekund.
Do autobusu czy tramwaju zabieram książkę tylko wtedy, gdy wiem że podróż potrwa dość długo. Gdy zbliżam się do kresu podróży, kończę rozdział i nie zaczynam nowego.

Nieznany - 2012-07-09, 22:04

Mnie się zdarzyło nieraz, choć rzadko czytuję na leżąco, bo po prostu niezbyt lubię tak czytać. Natomiast kiedy siedzę w fotelu przed kominkiem w zimie a książka lub dzień mi się dłużą, to potrafię zasnąć nad książką. :)
Radament - 2012-07-09, 22:12

alibaba napisał/a:
Do autobusu czy tramwaju zabieram książkę tylko wtedy, gdy wiem że podróż potrwa dość długo. Gdy zbliżam się do kresu podróży, kończę rozdział i nie zaczynam nowego.

Ja biorę książkę nawet na kilka minut jazdy. Zawsze sobie mówię, że skończę w jakimś sensownym momencie, ale przeważnie nie mogę się zatrzymać i już doczytuje cały akapit wysiadając z autobusy :D

Chyba nigdy nie zdarzyło mi się zasnąć nad książki... No wyjątkiem są bodaj podręczniki do fizyki, bo czytając je kimałam nawet przy biurku. Straszne, po prostu.

Córka Lavransa - 2012-07-10, 09:02

Nieznany napisał/a:
rzadko czytuję na leżąco

No, ja już teraz też. :-/
Odkąd strzelił mi kręgosłup, nie mogę czytać tak, jak zawsze, czyli leżąc na brzuchu i podparta na łokciach, tylko raczej leżąc na boku. A wtedy ręka szybko cierpnie i w ogóle jest jakoś mniej wygodnie...

Kamil - 2012-07-10, 09:56

Córka Lavransa napisał/a:
leżąc na boku. A wtedy ręka szybko cierpnie i w ogóle jest jakoś mniej wygodnie...

Wtedy właśnie lepiej czyta się w twardej oprawie :)

-
W autobusach nie czytam, nie lubię, w ogóle na zewnątrz nie lubie. Słońce przeszkadza, kartki oślepiają, okularów przeciwsłonecznych nie lubie bo mi nos boli i swędzi. Czytam w pociągach i w domu.
Nigdy nie zasnąłem z książką, na samą myśl że mógłbym zasnąć i pogiąć odechciewa mi się spać :)

alibaba - 2012-07-10, 10:28

A mnie się marzy taki niby stolik, coś w rodzaju pulpitu, który można postawić na tapczanie i czytać leżąc na plecach. Do niedawna miałam w pokoju b. wygodny fotel, świetnie się w nim czytało, ale gdy do pokoju trzeba było wstawić łóżko rehabilitacyjne dla męża, fotel musiał zniknąć. Teraz muszę zadowolić się tapczanem i nie jest to zbyt wygodne. Czasem czytam siedząc na podłodze.
Dla przyjemności czytania mogę znieść wiele niewygodnych miejsc.

Żabka - 2012-07-10, 12:55

Ja nie mogę czytać na leżąco, ponieważ zawsze usnę nawet gdy mi się spać nie chce. Po prostu mam tak, że wystarczy, że się położę i już niemalże śpię. Nawet gdybym zasnęła przy najciekawszej książce czy filmie ;-)
elfrun - 2012-07-10, 13:08

Wiele razy zarwalam noc dla ksiazki. Kiedys nawet podczas wakacji w Miedzyzdrojach tak sie zaczytalam ze rodzinka spedzala beze mnie dzien na plazy a ja zafascynowana ksiazka zostalam w lozku co dla takiej aktywnej osoby jak ja jest rzecza niebywale nietypowa.
Raziel - 2012-07-10, 13:19

Nigdy nie zasypiam i zerwałem raczej z nawykiem czytania po nocach, ale kilka lat temu zazwyczaj 2 - 3 godziny po położeniu się do łóżka jeszcze czytałem, obecnie tylko w wybitnych przypadkach.
Nieznany - 2012-07-10, 14:25

Och, zarywanie nocy, to inna bajka. Oczywiście, że się zdarzało. :)
Najaa - 2012-07-10, 14:49

Dla mnie w tramwaju czytanie to norma, ale do centrum miasta jadę 20 minut do pracy jeszcze dłużej, a z wysiadaniem w jedną stronę nie mam problemy, bo wysiadam na pętli i trudno nie poczuć, że tramwaj robi zwrot o 180 stopni, a poza tym zawsze pan motorniczy lub sąsiadka przypomni, że trzeba wysiąść. Nie czytam, gdy jadę trasą , której nie znam i muszę pilnować przystanków.A raz (kiedy mieszkałam jeszcze gdzie indziej) tak się zaczytać, że wysiadłam dopiero na pętli tramwajowej, jechałam prawie godzinę dłużej nim się zorientowałam, że coś jest nie tak.
Viwoo - 2012-07-10, 17:54

kenaz napisał/a:

W autobusach nie czytam, nie lubię, w ogóle na zewnątrz nie lubie. Słońce przeszkadza, kartki oślepiają, okularów przeciwsłonecznych nie lubie bo mi nos boli i swędzi. Czytam w pociągach i w domu.
Nigdy nie zasnąłem z książką, na samą myśl że mógłbym zasnąć i pogiąć odechciewa mi się spać :)

Mam podobnie, czytam zwykle tylko w czterech ścianach, na zewnątrz zawsze coś mi przeszkadza. Niektórzy się temu dziwią. :)

Zaczytać dosyć często mi się zdarza, tylko że umiarkowanie ;-) Nie zasypiam nigdy nad książką, ale niestety czasem odkładam książkę pod poduszkę : /

Córka Lavransa - 2012-07-10, 19:50

kenaz napisał/a:
Wtedy właśnie lepiej czyta się w twardej oprawie :)

Mnie się źle czyta, leżąc na boku, niezależnie od oprawy. Jakoś tak źle widzę tę leżącą tuż przed moim nosem książkę...

Viwoo napisał/a:
niestety czasem odkładam książkę pod poduszkę

Mój mąż na podłogę pod łóżkiem. Pod, bo robiłam awantury, jak kładł obok i zdarzało mi się nadepnąć. :roll: Ja odkładam na stare, poobijane krzesło, służące mi za stolik nocny. :mrgreen:

Radament - 2012-07-10, 20:12

Córka Lavransa napisał/a:

kenaz napisał/a:
Wtedy właśnie lepiej czyta się w twardej oprawie

Mnie się źle czyta, leżąc na boku, niezależnie od oprawy. Jakoś tak źle widzę tę leżącą tuż przed moim nosem książkę...

Mnie się czyta wygodnie w miękkiej nawet leżąc na boku, bo twarda jest cięższa i zawsze wbija mi się w ręce :D

Córka Lavransa napisał/a:
Mój mąż na podłogę pod łóżkiem. Pod, bo robiłam awantury, jak kładł obok i zdarzało mi się nadepnąć.

Ha mam podobnie jak on kiedyś. wieczorem wszystko co mam przy sobie ląduje na podłodze, także rano dywan jest usłany nie tylko książkami, ale i butelką mineralnej, czasem jakimś papierkiem czy talerzykiem xD

Córka Lavransa - 2012-07-10, 20:44

Radament napisał/a:
twarda jest cięższa i zawsze wbija mi się w ręce

Kiedy leżę, książka leży obok, więc dla mnie to nie ma znaczenia, wygląda to mniej więcej tak:

Niestety, tak jak pisałam, zsuwam się na łokciu coraz niżej, kąt padania wzroku jest niewygodny i ręka mi cierpnie.

Radament - 2012-07-10, 20:50

Córka Lavransa napisał/a:
Kiedy leżę, książka leży obok, więc dla mnie to nie ma znaczenia, wygląda to mniej więcej tak:

Cóż to jest jeden z etapów czytania książek, ja zawsze przybieram przeróżne pozycje, które zaraz zmieniam x]

Nieznany - 2012-07-10, 21:02

Sprawa jest prosta - nadal nikt nie wymyślił gadżetu, który by zapewniał wygodne czytanie papierowych książek podczas leżenia na plecach. :)

A zresztą może to i dobrze, bo partnerzy molek książkowych mogliby wieszać psy na konstruktorze, bo dziewczyny zamiast się skupić na stosunku skupiały by się na rozpatrywaniu zachowania Darcy'ego podczas balu u pana Bingley'a podczas siedemnastego czytania "Dumy i uprzedzenia" w łóżku. :hehe:

Córka Lavransa - 2012-07-10, 21:45

Nieznany napisał/a:
partnerzy molek książkowych mogliby wieszać psy na konstruktorze

Podczas siedemnastego pewnie by wieszali... ale podczas siedemdziesiątego siódmego byliby pewnie nader wdzięczni, mogąc skorzystać chyłkiem z faktu absurdalnego i kompletnego zaczytania lepszej połówki... :-P

Nieznany - 2012-07-10, 21:53

To, czy partnerka jest tą lepszą, czy raczej gorszą połówką wcale nie było tematem tej dyskusji, więc nie forsuj tu swoich opinii nie na temat. :-P

Córka Lavransa napisał/a:
podczas siedemdziesiątego siódmego byliby pewnie nader wdzięczni, mogąc skorzystać chyłkiem z faktu absurdalnego i kompletnego zaczytania
Co do tego mogę się zgodzić. 8-)
Córka Lavransa - 2012-07-10, 22:00

Nieznany napisał/a:
To, czy partnerka jest tą lepszą, czy raczej gorszą połówką wcale nie było tematem tej dyskusji

A co ja niby forsuję...? Odnoszę się nader niewinnie, wspominając jedynie mimochodem, że mój małżonek także czytuje Jane Austen... :evil2:

Kamil - 2012-07-10, 22:23

Radament napisał/a:
Mnie się czyta wygodnie w miękkiej nawet leżąc na boku, bo twarda jest cięższa i zawsze wbija mi się w ręce

Córka Lavransa napisał/a:
Niestety, tak jak pisałam, zsuwam się na łokciu coraz niżej, kąt padania wzroku jest niewygodny i ręka mi cierpnie.


Twarda wygodnie się opiera.... lewą częścią o łóżko, prawą czesc delikatnie sie podtrzymuje lewą (a czasami prawą) reką i w sumie to może być całkiem komfortowe czytanie :) Szczególnie gdy czyta się strone po prawej stronie (leżąc na lewym boku) lub po lewej stronie (leżąc na prawym boku). Tak jak na tym zdjęciu wyżej to ja nie czytam.

Radament - 2012-07-10, 22:28

kenaz napisał/a:
Twarda wygodnie się opiera.... lewą częścią o łóżko, prawą czesc delikatnie sie podtrzymuje lewą (a czasami prawą) reką i w sumie to może być całkiem komfortowe czytanie Szczególnie gdy czyta się strone po prawej stronie (leżąc na lewym boku) lub po lewej stronie (leżąc na prawym boku).

Czasem tak robię, ale jak już mówiłam, niewygodnie mi zostawać w jednej pozycji. A z tą opisana przez ciebie szczególnie nie przepadam, najbardziej z tego wszystkiego lubię chyba po prostu leżeć na plecach.

kenaz napisał/a:
Ale można sie położyć przecież całkim na boku


ale trzeba się przekręcać na drugą stronę, żeby zacząć czytać kartki na ... Drugiej stronie xD

Kamil - 2012-07-11, 11:15

Radament napisał/a:
ale trzeba się przekręcać na drugą stronę, żeby zacząć czytać kartki na ... Drugiej stronie xD

nie trzeba :) Chociaż to też zależy co się czyta. Takie "To" Kinga ciężko utrzymać w powietrzu...

Dolly - 2012-07-11, 13:31

Cytat:
"To" Kinga ciężko utrzymać w powietrzu...
Dokładnie;) Zgadzam się w 100 % :D
Radament - 2012-07-11, 14:59

kenaz napisał/a:
Takie "To" Kinga ciężko utrzymać w powietrzu...


Dlatego ja te książki zawsze opieram na brzuchu x]

Dolly - 2012-07-12, 12:42

ja podobnie, jak Radament;)
Viwoo - 2012-07-12, 14:07

Córka Lavransa napisał/a:

Mnie się źle czyta, leżąc na boku, niezależnie od oprawy. Jakoś tak źle widzę tę leżącą tuż przed moim nosem książkę...

Ja też tak nie umiem czytać, w ogóle nie umiem czytać leżąc, czytam tak jedynie w sytuacji kiedy jestem mocno przeziębiona i padnięta, ale jest to dla mnie bardzo męczące.

Dolly - 2012-07-12, 22:58

noc mi się w dzień zamieniła:) "zaczytałam się" w Diunie :)
Scarlett89 - 2012-07-16, 14:57

Właśnie sobie uświadomiłam, że od jakiegoś czasu nie miałam tak, żeby się zaczytać do rana:( A kiedyś to się zdarzało. Albo "przeczytać" cały dzień. Wracałam ze szkoły i wszystkie obowiązki szły na bok, bo najważniejsza była kolejna książka Musierowicz. Do tej pory mam straszny sentyment do Jeżycjady:) Podobnie było z Harrym Potterem (o dziwo skończyłam chyba na 5 części i już później fascynacja nim mi przeszła jakoś). Mama znając sytuację, kiedy chciała bym coś jej pomogła zrobić chowała mi te książki i oddawała wieczorem :!: :-/
A siedzieć nad książką do drugiej, trzeciej w nocy zdarzało się przed egzaminem z historii literatury. To już takie fajne nie było :-x

Ravena - 2012-07-16, 19:40

Scarlett89 napisał/a:
Mama znając sytuację, kiedy chciała bym coś jej pomogła zrobić chowała mi te książki i oddawała wieczorem :!: :-/

Moi rodzice zamykali mi książki na klucz w szafce, dlatego potem się już nauczyłam i miałam pochowane w domu w różnych miejscach zapasy na taki wypadek. Albo prosiłam koleżankę z piętra niżej, żeby mi przechowała książki z biblioteki, a gdy rodzice wyganiali mnie na pole (u nas na pole, nie na podwórko :-P), pukałam do niej, odbierałam książkę i siedziałam sobie na klatce schodowej pochłonięta lekturą ^^ Strasznie się nakombinowałam w dzieciństwie... :D

Kamil - 2012-07-16, 19:46

Ravena napisał/a:
Moi rodzice zamykali mi książki na klucz w szafce, dlatego potem się już nauczyłam i miałam pochowane w domu w różnych miejscach zapasy na taki wypadek.

Po paru pierwszych wyrazach myślałem że napsizesz "...dlatego potem się już nauczyłam otwierać zamki szpilką" :lol:


Mój ojciec wpadał do pokoju i wściekły gasił światło. Odczekiwałem 10 minut i zapalałem żeby kontynuuować lekturę :)

Radament - 2012-07-16, 20:30

A mi też ciągle, gaś światło, gaś światło. Czytałam przy latarce :D
Scarlett89 - 2012-07-16, 21:10

Też miałam czas czytania przy latarce:)
alibaba - 2012-07-16, 22:04

Ja nie miałam na szczęście problemów z czytaniem bo mój tato b. dużo czytał i mnie rozumiał. A potem nadszedł czas, gdy i on i ja czytaliśmy te same książki- głównie historyczne, a że w tamtych latach nie było dużego wybory w więc przeczytaliśmy m. inn. całego Kraszewskiego, Sienkiewicza, Bunscha.
Kamil - 2012-07-16, 22:21

alibaba napisał/a:
Ja nie miałam na szczęście problemów z czytaniem bo mój tato b. dużo czytał i mnie rozumiał.

Mój też czyta(i czytał), ale nie może zrozumieć jak można nie spać w nocy. On najczęściej kładzie się gdy zachodzi słońce. W zime potrafi o 19 i oczekuje od innych domowników tego samego :-/ Na dodatek potrafi zasnąć od razu po przyłożeniu głowy do poduszki (czego szczerze zazdroszczę).

Radament - 2012-07-16, 22:43

kenaz napisał/a:
Mój też czyta(i czytał), ale nie może zrozumieć jak można nie spać w nocy

Ej moja mam dalej czyta i sama zarywa nocki, ale uznawała, że wiek w którym uczęszcza się do podstawówki i gimnazjum, jest tym w którym dziecko powinno spać nocą, zwłaszcza jeśli ma do szkoły na ósmą rano :D

alibaba - 2012-07-17, 22:14

To najprawdziwsza prawda. Młody organizm, żeby mógł normalnie funkcjonować musi spać odpowiednią ilość godzin czyli min.8-9. Można oczywiście zarwać jakąś jedną czy drugą noc, ale nie może to być za często.
Wiem, że to trudne do realizacji bo akurat w tym wieku nauki moc a i zabawić by się chciało no i dać się porwać ciekawej lekturze też.

Daria - 2013-08-12, 20:24

Nie czytam nocami. Maksimum o 21.45 odkładam książkę na stolik przy łóżku - nie jestem w stanie dłużej czytać, oczy mi odmawiają posłuszeństwa.
Często i gęsto jednak zdarza mi się poświęcić pół/cały dzień na książkę. Ostatnio czytam w takim tempie, że rodzina i znajomi, widząc częstotliwość dodawanych przeze mnie recenzji na blogu, i znając mój system: pisanie bezpośrednio po przeczytaniu, zastanawiają się, czy ja w ogóle śpię, jem, piję, załatwiam się. Na szczęście jednak mogę sobie pozwolić na takie słodkie 'nieróbstwo', a i moje otoczenie to rozumie.

Tifa Lockhart - 2013-10-23, 07:12

Ostatnio nie potrafię oderwać się od ''Cmętaża zwierząt'' Kinga. Czytam nocami, mówiąc sobie :Iza, jeszcze tylko trzy minutki. Efekt taki, że chodzę z podkrążonymi oczami, przysypiam na wykładach. Ale co ja poradzę, że tak mnie wciągnęło. :P
Tęsknię za książkami, które potrafiły mnie oczarować tak jak Harry Potter. Kiedy wychodził kolejny tom, czekałam z niecierpliwością aż skończy go koleżanka i mi pożyczy (w bibliotece nie mieli od razu). Potem caluśką noc czytałam, aż w końcu kończyłam książkę. Nie potrafiłam przestać i iść spać. Chyba nigdy potem żadna lektura tak na mnie nie działała,a szkoda.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-10-23, 08:08

Tifa Lockhart napisał/a:
Tęsknię za książkami, które potrafiły mnie oczarować tak jak Harry Potter. Kiedy wychodził kolejny tom, czekałam z niecierpliwością aż skończy go koleżanka i mi pożyczy (w bibliotece nie mieli od razu). Potem caluśką noc czytałam, aż w końcu kończyłam książkę. Nie potrafiłam przestać i iść spać. Chyba nigdy potem żadna lektura tak na mnie nie działała,a szkoda.


Ależ to jest piękne uczucie, nieprawdaż? To oczekiwanie, a potem łapczywe przewracanie kolejnych stron, zarywanie nocy, bo historia opowiedziana w książce jest ciekawsza niż ranny wykład. :) Zdarza mi się to ostatnio coraz rzadziej i bardzo za tym tęsknię. :)

Kamil - 2013-10-23, 09:41

Tifa Lockhart napisał/a:
Tęsknię za książkami, które potrafiły mnie oczarować tak jak Harry Potter. Kiedy wychodził kolejny tom, czekałam z niecierpliwością aż skończy go koleżanka i mi pożyczy (w bibliotece nie mieli od razu).

Ja bym sie zapożyczył żeby tylko zdobyć książkę w dniu premiery, tzn. nocy :)
Kiedyś sie poklóciłem z kuzynem, który zaczął mnie poganiać bo też chce przeczytać, pasożyt jeden... rok sie potem do mnie nie odzywał :P

Też tęsknie za takimi książkami. Mógłby nawet jakiś prequel czy spin off wyjść z HP... ale nie, JKR zachciewa sie jakiś poważnych książek, kryminałów... :/

Elrond - 2013-10-24, 11:56

Dolly czy na twoim awatarze jest Amy Lee z Evanescence ?
Berrenika - 2013-10-24, 22:11

Ja teraz czytam 3096 Dni Nataschy Kampusch i powiem,że mam mieszane uczucia co do tej książki...
Córka Lavransa - 2013-10-25, 15:20

Berrenika, dlaczego? Jak przeczytasz, podziel się koniecznie wrażeniami.

Ja wczoraj czytałam "Wyprawę w Góry Księżycowe" Marka Hoddera do drugiej nad ranem. I czytałabym dalej, gdyby to była np. sobota, ale zdrowy rozsądek mi się odezwał. ;)

alibaba - 2013-10-25, 17:04

Ranne wstawanie do pracy mam już za sobą i z tego powodu mogę uważać się za bardziej od was szczęśliwą.
Ale wiem co to znaczy gdy książka nie daje spać, mimo świadomości o czekających rannych obowiązkach. Od zawsze miałam z tym problemy- czytanie do 3:00 i praca od 7:00.
Ostatnio tak bardzo wciągnęła mnie książka "Powrót do Missing" . Czytałam do 3:30, tak długo aż skończyłam.

Berrenika - 2013-11-03, 20:51

nietsety z powodu braku czasu dopiero dziś skończyłam czytać 3096 Dni Nataschy Kampusch i powiem,że jestem wstrząśnięta tym jak ta dziewczyna przetrwała cały ten okres kiedy ten facet ją więził, polecam, starałam się chociaz w małym stopniu postawić na miejscu tej dziewczyny i podziwiam ją za to jak to wszystko znosiła, ale jest mi jej bardzo szkoda,dziewczyna ma spapraną psychikę do końca życia...książka zdecydowanie warta przeczytania
maarta - 2013-11-26, 13:51

Nie raz zdarzyło mi się zaczytać :) i do pracy zaspać z tego powodu . A już nie mówiąc o przegapieniu przystanku tramwajowego ;) i podobnych historiach . Nie czytałam jeszcze książki o Nataschy Kampusch oglądałam kiedyś film ale nie był specjalnie fajny ciekawa jestem książki.
Reniś - 2013-12-20, 20:25

Może to dziwne, ale nigdy nie zdarzyło mi się tak zaczytać, żeby zorientować się po pewnym czasie, że już jest noc albo świta, natomiast wiele razy przegapiłam przystanek autobusowy/tramwajowy z powodu czytania albo myślenia o jakiejś książce. :D
GlaSS - 2014-02-16, 11:37

Całkiem niedawno kładąc się do łóżka stwierdziłam że jeszcze przed snem poczytam. Była godz jakoś po 21 (wiem. wcześnie, ale byłam zmęczona). Zabrałam się za "Szklany Tron" Sarah J. Maas. Chwile później zorientowałam się że jest 5.30 nad ranem a ja właśnie skończyłam czytać całą książkę:D tak mnie skubana wciągnęła....

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group