Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Książki - Czytelnicze kryzysy

Tina - 2009-04-11, 18:43
Temat postu: Czytelnicze kryzysy
Bywa, że przez pewien okres czasu (niekiedy dość znaczny) nie ma się w ogóle ochoty czytać albo czyta się bardzo niewiele i to z trudem. Miewacie takie czytelnicze kryzysy?

Właściwie ciężko powiedzieć, żebym miała czytelniczy kryzys, ponieważ czytam dość dużo, jednak jest to takie czytanie beznamiętne. Odruch bezwarunkowy. Czytanie w pewien sposób z obowiązku. Nie potrafię sobie przypomnieć kiedy ostatnio jakaś książka całkowicie mnie pochłonęła. Owszem mogła mi się spodobać lub nie, zaciekawić bądź znudzić, ale nigdy w taki sposób zachwycić, abym nie mogła się oderwać. Co prawda zdarzało się, że przez kilka kartek byłam taka zaaferowana powieścią, że nie widziałam świata poza nią, jednak to nawet nie cały rozdział, kilka kartek, a później znów wyglądałam kiedy rozdział się skończy i będę mogła na chwilę się oderwać.
Więc czytam tak z obowiązku (żeby nie być jak te tłumy, które czytają jedną powieść rocznie) oraz dlatego, że właściwie nie mam innego zajęcia. Co prawda zaczęłam ostatnio oglądać znaczną ilość filmów i robię to z zdecydowanie większym zaangażowaniem niż czytam, ale mimo wszystko jeszcze dużo czasu mi zostaje. A też nie chcę spędzać całych dni przed komputerem. Ale nawet jeśli liczyć te 2h przed kompem, 1h biegania, 1h leniuchowania, kilka godzin w szkole to dalej mam dużo czasu.
Właśnie doszłam do wniosku, że mój kryzys jest spowodowanym zbyt dużą ilością wolnego czasu (a nie jak w przypadku większości, jego brakiem).

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-13, 08:59

Tino, niezależnie od tego jaki kryzys by Cię nie nawiedził, i tak czytasz wielokrotnie więcej niż przeciętny polski czytacz. :)

Ale rozumiem co chcesz powiedzieć. Może to po prostu wyrastanie z czytelnictwa. Może codzienność tak wpływa na ludzi, że z biegiem lat książki przestają ich zadziwiać, jak to było w czasach dzieciństwa? Nie powinno tak się dziać, ale może? Ostatnio też się na tym łapię...

Ravena - 2009-04-13, 14:44

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Może to po prostu wyrastanie z czytelnictwa. Może codzienność tak wpływa na ludzi, że z biegiem lat książki przestają ich zadziwiać

Nie zgodzę się. Również miewam czytelnicze kryzysy, ale wynikają one raczej z pewnego nastroju zniechęcenia do czegokolwiek, który (na szczęście rzadko, ale jednak) czasem mnie ogarnia. I wtedy nie jestem w stanie skupić się na żadnej książce i nic mi nie sprawia radości, także inne zajęcia, którym normalnie lubię się zajmować. Czasem dorosłe życie i jego problemy po prostu przytłacza ;-)

Nula - 2009-04-13, 15:26

Ja też tak często mam, i najczęściej jest to spowodowane z przesycenia książkowego. Nieraz potrafię nawet przez miesiąc niczego nie ruszyć, ale to sparawia, że jestem "głodna" lektury, po takim odpoczynku, przeczytanie ksiązki, to jak spotkanie sie z długo niewidziany przyjacielem. :)

Tina napisał/a:
Więc czytam tak z obowiązku (żeby nie być jak te tłumy, które czytają jedną powieść rocznie) oraz dlatego, że właściwie nie mam innego zajęcia.


Powinnaś sobie po prostu zrobić przerwę od książek, takie oczyszczenie. Spędzić więcej czasu ze znajomymi czy aktywniej spędzać czas.
Bo wydaje mi się Tina, że nie czytasz już ksiązek dla przyjemności, a z obowiązku. A to może nic dobrego nie przynieść i po pewnym czasie rzucisz czytelnictwo w kąt :-> (taka katastroficzna wizja :lol: )

Tina - 2009-04-14, 09:40

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Tino, niezależnie od tego jaki kryzys by Cię nie nawiedził, i tak czytasz wielokrotnie więcej niż przeciętny polski czytacz.

I to mnie pociesza :)

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Może to po prostu wyrastanie z czytelnictwa. Może codzienność tak wpływa na ludzi, że z biegiem lat książki przestają ich zadziwiać, jak to było w czasach dzieciństwa?

Na pewno nie w moim przypadku. Akurat mnie codzienność najmniej interesuje. Irytują mnie te rozmowy o niczym i nieszczególnie mam ochotę brać w nich udział. A ta rzeczywistość z książek jawi się o wiele bardziej entuzjastycznie i pewnie dlatego ciągle czytam, nawet jak nie mam na to zbytniej ochoty.

Cytat:
Powinnaś sobie po prostu zrobić przerwę od książek, takie oczyszczenie. Spędzić więcej czasu ze znajomymi czy aktywniej spędzać czas.

Jakiś czas temu próbowałam zrobić sobie taki "odwyk". Jednak wytrzymałam może 4 dni. Jestem po prostu zbyt przyzwyczajona do książek, abym mogła w ciągu dnia choć na chwilę do jakiejś nie zajrzeć. Przez wiele lat prawie codziennie coś czytałam i teraz ciężko mi tak wytrzymać bez tego nawet jak to zajęcie mnie trochę nudzi.
Poza tym zbyt wiele nagromadziło mi się na regałach książek nieprzeczytanych i chciałabym aby z czasem ich ubywało, a nie przybywało. To zaś może mieć miejsce tylko wtedy, gdy będę cały czas czytać.

Nula napisał/a:
po pewnym czasie rzucisz czytelnictwo w kąt :-> (taka katastroficzna wizja :lol: )

Powiedziałabym nawet, że bardzo katastroficzna ;-) Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Erendis - 2009-04-18, 16:27

Ja chyba ostatnio mam taki czytelniczy kryzys, choć nie powiem, żebym czuła się z tym źle. Przez ostatnie pół roku przeczytałam jakieś 17 książek - i to tylko takich, które musiałam przeczytać. Jakoś po prostu mnie nie ciągnie. Gdy w tygodniu wygospodaruję dla siebie chwilę wolnego, wolę usiąść przy komputerze, pogadać z bratem, posłuchać muzyki, wyjść gdzieś, albo zwyczajnie rozwalić się na łóżku i pooglądać Discovery Channel. Te zajęcia są o wiele mniej wymagające od lektury i zarazem są świetnym odstresowywaczem. A takie czytanie z automatu budzi we mnie niewytłumaczalny lęk (:
Zołzikiewicz - 2009-05-17, 18:39

Czasem i mnie to dopada. Tylko, że nie chodzi o samo czytanie, jeno o książkę. Na przykład czytam jakąś, którą chcę przeczytać, ale ona jakoś się dłuży. "Utykam" w jakimś momencie i ciężko przebrnąć dalej. I czasem tak zaczynam czytać jakąś stronę, a nawet jej nie skończę i książkę odkładam, i za jakiś czas znów tak. Wtedy ten kawałek strony znam niemalże na pamięć. I w końcu z braku innego zajęcia zaczynam czytać, pokonując tą wcześniejszą niemoc i wtedy to najczęściej po prostu kończę książkę nim zdążę mrugnąć okiem.
Jeśli zaś chodzi o samo czytanie, a nie o książkę to jest trochę gorzej. Jednak i to da się pokonać. Najlepiej wg mnie jest przeczekać to, bo minie na pewno. Może to powoduje stres, albo po prostu coś Cię przytłacza, przygnębienie jakieś.
Jeśli się coś naprawdę lubi to zawsze się do tego wróci mimo kryzysu. I nie ma na to wpływu wiek.

Ravena - 2009-05-18, 07:26

Ja też ostanio mam coś w rodzaju czytelniczego kryzysu. Żadnej książki nie mogę skończyć. Ale w ciągu ostatniego tygodnia mam wrażenie, że mózg mi się lekko zlasował, więc... ;-) Tylko, żeby mi to nie zostało! :roll:
Zołzikiewicz - 2009-05-18, 08:07

Może to ta pogoda ? W sumie to i mi ostatnio ciężko czytanie idzie. Mam całą masę wolnego czasu, a nawet jak miałam maturę jeszcze w poprzednim tygodniu to więcej czytałam jakoś.
:shock: To minie prędko... :shock:

Ravena - 2009-05-18, 08:11

Nie wiem czy pogoda, ale mam zaczętych chyba z dziesięć książek i żadnej do tej pory nie skończyłam. I nie to, że powieści nie są ciekawe czy też nie odpowiadają mi tematycznie, a wręcz przeciwnie. Rzadko mi się zdarzają takie stany, kiedy poczytam parę stron i odkładam książkę, a wolę się zająć czymś innym. Dlatego tak mnie to denerwuje. A nie jestem w stanie się przełamać :evil:
Zołzikiewicz - 2009-05-18, 08:24

Jak się przełamiesz to pójdzie.
10 zaczętych książek!? Kiedyś miałam 3 zaczęte i nie skończone i dla mnie to było dużo i czym prędzej je przeczytałam, żeby mi nikt nie zarzucił co ze mnie za czytelnik. I jak masz 10 zaczętych i żadna nie idzie to nie wiem jak pomóc.


:shock: ...10 zaczętych .... :shock:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-05-18, 09:02

Zołzikiewicz napisał/a:
:shock: ...10 zaczętych .... :shock:


To czasem się zdarza. Sam się na tym łapie. Czasami, danego dnia, mam nastrój na poczytanie czegoś zupełnie innego niż to, czego jestem w trakcie. Patrzę wtedy na książki, które mam w domu i wybieram sobie coś co będzie mi odpowiadało. Tak wczoraj, by odetchnąć trochę od fantastyki, wziąłem do ręki Psa Baskerville'ów. Na szczęście to krótka książeczka i nie zasili książek napoczętych, bo już ją skończyłem.

Napoczynanie wielu książek na raz mi się zdarza, choć nie jest to do końca poprawne. Bo potem wypada się z rytmu, zapomina co w tych wielu książkach było i trzeba na nowo łapać wątek. Kiedyś zacząłem "Lód" Dukaja, przeczytałem tak z 1/4, a potem jakoś odłożyłem i teraz sądzę, że jeśli zechcę wrócić do "Lodu" lepiej będzie zacząć od nowa, aniżeli kontynuować. Za dużo wyleciało z głowy.

Co do kryzysów. Ja myślę, że duża rolę ma w nim to, że na uczelni ciągle mam coś do zrobienia. Zawsze coś jest "na jutro", zaprząta myśli, przez co ciężko mi się bezgranicznie poświęcić lekturze i zapomnieć o świecie, jak to ładnie opisywała chosenone (alias Zołzikiewicz :) ). A tak książkę czyta się najpiękniej.

montano - 2009-05-20, 12:47

Ja nie rozumiem, co was tak denerwuje. Potrafię nie tykać książki przez miesiąc, ale oglądać po dwa filmy dziennie i odwrotnie. A czasami ani nie czytam, ani nie oglądam, ale robię coś zupełnie innego i też jest dobrze. I nigdy nie martwię się, że taki "czytelniczy kryzys", jak to określacie, zostanie mi na dłużej, bo literatura odgrywa dla mnie tak ważną rolę, że prędzej czy później do niej wrócę.
Zołzikiewicz - 2009-05-20, 13:39

Nie denerwuje, a bardziej niepokoi. Nigdy mi się nie zdarzyło nic nie czytać przez miesiąc.
I jakoś nie mam zapędów do zaczynania tak po 10 książek na raz. Czasem mam nastrój na coś innego, ale przechodzi po godzinie przeważnie.

Ravena - 2009-05-20, 13:50

A mnie dręczą zaczęte książki, po prostu. Taka natura, nie lubię zostawiać czegoś niedokończonego, bo potem męczy :roll: Szczególnie książki. I tak nauczyłam się nie kończyć książek, które mi się nie podobają, bo dawniej to było nie do pomyślenia. Dręczyłam się, ale doczytywałam do ostatniej strony. Teraz doszłam do wniosku, że szkoda mi na to czasu. A obawiam się, że czytelniczy kryzys moze przerodzić się w coś trwałego ;-) No i jak się nie spędza kilku godzin dziennie nad ksiażką, to jednak czegoś człowiekowi brakuje! Nawet jeśli ten czas wykorzystuje twórczo, rysując mitologiczne nimfy dla kuzynki :lol:
Lean val Tirach - 2009-05-20, 17:04

U mnie kryzys średnio co dziesiątą książkę. A potem jak na haju, 9 pod rząd, a każda z innej parafii może być. :lol: :lol:
Tylko mi się mylą potem czasem, więc teraz zapisuje ogólne wnioski do ewentualnych dyskusji, tudzież recenzji. ;-)

Riannon - 2009-05-26, 11:27

:D wlasnie mam chyba taki kryzys :D :D :D
andy - 2009-05-26, 12:26

Hi, hi zazwyczaj takim kryzysem nazywam brak czasu, a nie chęci
James Hawk - 2009-05-30, 10:47

Też mam kryzys... zatrzymałem się na 150 stronie i dalej jakoś nie idzie.
Ale to chyba przez szkołę i związany z nią brak czasu...

Erynia - 2009-05-31, 19:24

Na początku tematu ktoś wspomniał o problemie związanym z trudem trafienia na książkę, która pochłania człowieka bez końca. Książkę dzięki której świat przestaje istnieć.

Czasami miesiącami potrafię nie czytać książek właśnie z tego względu. Niby wybieram sobie literaturę sama zachęcona różnymi recenzjami znalezionymi w internecie, czy też zwykłą ciekawością lub myśleniem typy 'to klasyk, wszyscy przeczytali więc głupio było by nie znać', ale na palcach u jednej ręki jestem w stanie wymienić jakie książki przez ostatnie dwa lata były dla mnie naprawdę zachwycające.
Kiedy już dochodzę do momentu tzw. wypalenia, robię przerwę. Książki lecą w zapomnienie. Czas wypełniam czytaniem bardziej przyziemnych gazet. Lecz po jakimś okresie zaczynam tęsknić i mieć wyrzuty sumienia, że nie jestem bardziej upartym poszukiwaczem skarbów. Bo wiem, że nikt mi książki na tyle nie opisze na ile będę w stanie ocenić po przeczytaniu jej osobiście.

Mam nadzieję, że wystarczająco się jasno wyraziłam i za bardzo nie oderwałam się od tematu. ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-05-31, 19:32

Erynia napisał/a:
ale na palcach u jednej ręki jestem w stanie wymienić jakie książki przez ostatnie dwa lata były dla mnie naprawdę zachwycające.


Bo, wbrew pozorom, znaleźć taką książkę nie jest łatwo. Jest mnóstwo kiepskich książek, dość dużo dobrych, troszkę mniej bardzo dobrych, a wielkich dzieł jest najmniej.

Ja wyrzucam sobie, że często na czytanie książek nie mam czasu. Bo choć nie czytam to tęsknię za tym. Staram się choć trochę, co dzień w pociągu z pół godziny poczytać. Jeśli znajdę więcej czasu to też i w domu.

Ravena - 2009-05-31, 20:53

Kryzys czytelniczy minął <jupi> :mrgreen:
Zołzikiewicz - 2009-06-01, 14:22

Teraz mam wrażenie, że mam taki kryzys, ale jak sobie w tej chwili o tym myślę to tak:
- dzień w dzień choć pół godziny przed spaniem
- w ciągu dnia tu 5 stron, tam 20, tu znów 5
Czyli w sumie w ciągu dnia dużo nie czytam, a strony lecą. I się książka kończy...

Strzyga - 2009-06-01, 14:29

Kryzys dotknął i mnie. Rozpoczynam książkę, a potem ją odkładam i tak już rozpoczęłam z 5. Wczoraj wróciłam do drugiej z książek, czyli "Madame Mao" i jakoś brnę.
Nie chce mi się czytać fantastyki więc sie zastanawiam, czy to nie jest najwyższy czas by udać się do lekarza :P
Próbowałam "Mroczną Wieżę" ale zauważyłam, że King mnie przygnębia, co jest dla mnie niepojęte, bo zawsze go bardzo lubiłam...

Procella - 2009-06-02, 10:19

Kryrzysy miewam głównie ze względu na nadmiar książek do przeczytania i problem ze zdecydowaniem się, co czytać - zwykle kończy się to tym, że mam z pięć zaczętych i niedokończonych książek. "Klasyczne" kryzysy" zdarzają mi się rzadko i trwają dość krótko.

Ostatnio pomaga mi konto na GoodReads - tam się znaczy postęp, co mobilizuje do czytania, bo wstyd przed znajomymi postępów nie robić ;-)

Zołzikiewicz - 2009-06-02, 12:04

Procella napisał/a:
(...) nadmiar książek do przeczytania i problem ze zdecydowaniem się, co czytać (...)

Skądś to znam :P . Góra nieprzeczytanych rośnie proporcjonalnie do tych przeczytanych. Z tym, że nie zaczynam po kilka. I następne pozycję staram się wybierać zupełnie różne od tej właśnie skończonej, żeby mi się gatunki nie znudziły.

Nieznany - 2009-06-02, 15:12

Docellowa, Zołzik - czytając Wasze wpisy czuje się jak w domu. :mrgreen: Mam to samo - góra książek do przeczytania a jeszcze więcej na liście marzeń. :)
Zołzikiewicz - 2009-06-03, 07:39

I właśnie ludzi takich jak My nazywa się :
<powiało grozą :P > C Z Y T E L N I K A M I
Cała masa książek na półce, co chwila w bibliotece buszują.
...czytają, Czytają, CzYtAjĄ, CZYTAJĄ! ! Więcej, dłuższe, ciekawsze, bardziej wciągające...


Chyba mnie teraz poniosło :P

Tifa Lockhart - 2009-06-06, 07:04

Nie przypominam sobie , żebym miała taki kryzys ostatnio . Przynajmniej od początku roku szkolnego . Ale w 2 gimnazjum pamiętam chyba ze 3 miesiące , że przeczytałam tylko 2 książki . Po prostu tak nie miałam na nie ochoty . Wolałam leżeć i gapić się w sufit niż coś poczytać . Na szczęście minęło mi :) . W zasadzie w tym roku w kwietniu przeczytałam tylko 5 książek ,ale to nie zależało ode mnie . Tyle nam nauki zawalili przed egzaminem , że nie było jak czytać .
Zołzikiewicz - 2009-06-06, 07:19

Z tego co ja pamiętam to na tym egzaminie żadne wiedza nie jest potrzebna. Wystarczy myśleć, a po za tym jak ja go pisałam to był taki prosty, że je - osoba jadąca na 2 i (od czasu do czasu) 3 zdałam go na niemalże maxa.
Po za tym nie ..... nie dobra, o gimnazjum już gdzieś się wypowiadałam. Nie będę się powtarzać :P .
Dnia 23 kwietnia miałam swoje zakończenie roku i potem matury itp i książka, którą teraz czytam, jest 4 z kolei. Natomiast na miesiąc czytam średnio 2-3. Średnio czas czytania książki to dla mnie od tygodnia do 2. Tak mniej więcej. Także te 5 książek Tifo to ładny wynik ;) .

Camelai - 2009-06-25, 00:43

andy napisał/a:
zazwyczaj takim kryzysem nazywam brak czasu, a nie chęci


Dokładnie.... jeśli chodzi o książki nie związane ze studiami to przez ten rok akademicki przeczytałam aż... 5-7 książek.......... żenua - brak czasu robi swoje :-(

ale niech tylko zaczną mi się wakacje... :evil2:

Zołzikiewicz - 2009-06-25, 07:02

W zeszłe wakacje udało mi się przeczytać tylko 9 książek. Teraz mam zamiar poprawić ten wynik, ale już widzę, że będzie ciężko.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-09-27, 07:36

Taaa. I ja zauważam, że czytam ostatnio sporo mniej.... :(
Ishikawa - 2009-09-30, 10:33

Mnie ostatnio dopadl....zaczelam inna pasje rozwijac poprostu.Ale jzu wracam do swiata zywych :D
Ladybug - 2009-10-03, 20:50

Męczę się z "Buszującym w zbożu" już z dwa tygodnie. To dopiero jest kryzys :oops:
Erendis - 2009-10-04, 09:00

Mnie też ostatnio dopadł. Kiedy pada hasło "książka" nie myślę już o Tolkienie, Austen, ale o książce do polskiego, książce do angielskiego, historii, biologi... A kiedy już o nich nie myślę, nie chce mi się myśleć o Tolkienie i Austen i wolę raczej obejrzeć jakiś głupi serial dla odprężenia :roll: Chociaż ostatnio w ramach rozgrzewki przed powrotem do świata żywych przeczytałam sobie trzy opowiadania wiedźmińskie. Mrah, to było coś, nie to co, co retikulum endoplazmatyczne i Nabuchodonozor II ;-) Gdyby Sapkowski pisał podręczniki szkolne... :-P
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-10-04, 12:10

Mi zdarza się niemal odwrotnie. Myślę sobie o Tolkienie, Dukaju czy innym autorze, a niestety muszę zabrać się do książek technicznych. Z myśleniem o literaturze nie mam najmniejszego problemu. Czasem gorzej bywa z jej czytaniem. Ale staram się to zwalczać. :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-10-20, 06:16

Na forum ostatnio mniej się dzieje. Wina kryzysów czytelniczych u wszystkich czy może znudzenie pisaniem na forum lub brak czasu? :)
Panna Jeż - 2009-10-20, 10:37

U mnie brak czasu, ale wracam do formy.. zrobiłam listę książek do wypożyczenia, teraz tylko wystarczy ruszyć tyłek do biblioteki i po kryzysie :)
Ravena - 2009-10-20, 10:57

Brak czasu, brak ochoty na czytanie też. Zmuszam się do czytania, bo chcę zlikwidować ten stos książek, który mi dosięgnie niedługo sufitu, ale jakoś nie mogę się żadnej książce ostatnio odnaleźć. A już z pisaniem recenzji jest duuuży kłopot ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-10-20, 11:18

Przyznam, że i ja mniej czytam niż bym chciał. Głównie dlatego, że nim wróce do domu z uczelni jest gdzieś 17.40. Zanim się za coś wezmę to już 18, 19... A potem zaczyna mi się chcieć spać. :/

Ale w weekend przeczytałem jedno dyskowe dzieło Pratchetta, teraz Dukaja. Mam również nadzieję odciążyć półkę z nieprzeczytanych książek. Nieprzeczytane ważą więcej. :)

Tina - 2009-10-20, 17:34

Jakoś szczególnie na ilość czytanych książek nie narzekam. Choć dużo czasu pochłaniają mi przygotowania do konkursu polonistycznego i analiza "dzieł" w stylu "Inna?" Jurgielewiczowej czy "Szkoła narzeczonych" Marii Kruger. Na coś ciekawszego/ambitniejszego już czasami nie starcza czasu.
Z pisaniem recenzji też jest krucho. Ale to dlatego, że nie mogę wszystkiego ogarnąć. Tu do szkoły coś napisać, tu na konkurs. Ostatnio też oglądam trochę teatru telewizji i również lubię i potrzebuję spisać wrażenia...

A co do pisania na forum - jakoś nie mogę wygospodarować na to czasu.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-10-20, 18:01

Tina napisał/a:
A co do pisania na forum - jakoś nie mogę wygospodarować na to czasu.


Ja lubię na forum dyskutować. Jeśli w pewnym momencie dochodzi do sytuacji, w której nikt nic nowego nie napisał i muszę przeglądać tematy z myślą "co by tu napisać w którymś" motywacja zaczyna się zmniejszać. Jeśli to dłużej potrwa zdarza mi się przejść w stan pasywny, czyli w obserwowanie co napisali inni.

Tyle, że jak wszyscy wpadniemy na ten pomysł, z lenistwa bądź braku czasu, nie będzie czego obserwować. ;)

Tino, Ty tak dużo czytasz. Aż mi smutno, że tak mało o tym na forum piszesz. :) Choćby kilka zdań. A już będzie bardziej kolorowo. :)

andy - 2009-10-20, 19:10

Kot ma to już od dawna :( I nie tylko na tym forumie
Zołzikiewicz - 2009-10-21, 13:15

Ladybug napisał/a:
Męczę się z "Buszującym w zbożu" już z dwa tygodnie. To dopiero jest kryzys :oops:

Dwa razy czytałam i za każdym razem 2 - i pół dnia mi to zajęło.
Sądzę, że ten nasz ogólny kryzys wziął się z powodu początku szkół wszelakich i zmiany pogody. Może to jakaś taka zła jesienno-przedzimowa-zimowa (nie wiem co teraz mamy właściwie) aura tak na nas działa. Uważam także, że cała sytuacja szkolno-pogodowa się uspokoi i będzie lepiej. W pierwszym tygodniu studiów ni3e przeczytałam nawet strony, a teraz w ciągu 3 dni już 80 stron wyszło. To dalej mało, ale lepsze to niż nic.

elfrun - 2009-10-24, 10:14

Ja tez ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na czytanie. Teraz musze przylozyc sie do norweskiego bo jesli nie skoncze nauki do czerwca w przyszlym roku, w kolejnym semestrze musze juz zaplacic za szkole i za egzaminy. A rok w mojej szkole jezykowej kosztuje w przeliczeniu na zlotowki 10 tysiecy zlotych. Absolutnie mnie na to nie stac. Oczywiscie czytam jednak jesli chodzi o dzielenie sie wrazeniami z lektury tutaj na forum jest to problem. Nie mam komputera w domu. Korzystam jedynie z sieci w bibliotece miejskiej. A tutaj ciezko mi sie skoncentrowac bo bynajmniej nie jest tak cicho jak w polskich bibliotekach.
Agatka37 - 2009-10-24, 17:39

Rzeczywiście dzisiejszy tryb życia sprawia, że mamy coraz mniej czasu na to żeby czytać. Jednak jak się chce to się może. Chodź nie ukrywam, że mi samej biorąc pod uwagę to, że pracuje i studiuje jest ciężko wziąć do ręki książkę i zatopić się w jej fabule. Jednak księgarnie internetowe tak kuszą cenami, a tysiące e - booków jest tak łatwo dostępnych, że żal po nie nie sięgać:)
Panna Jeż - 2009-10-25, 13:47

elfrun napisał/a:
rok w mojej szkole jezykowej kosztuje w przeliczeniu na zlotowki 10 tysiecy zlotych.

10 tysięcy? :shock: Elfrun nie daj się, powodzenia :)

elfrun - 2009-10-26, 13:20

Nie dam sie Evo del Dolores! Bede ciezko walczyc z moja jezykowa niekompetencja. :D
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-06-03, 08:15

Może to nie tyle kryzys, co brak czasu spowodowany ogromem spraw na głowie. Nie mogę się ostatnio skupić, żeby przeczytać coś większego. Czasem tylko kilka stron w pociągu. Czerwiec nie zapowiada się lepiej. Jak ja tego nie lubię..
Tina - 2010-06-15, 10:11

Mnie ostatnio tak zaabsorbowały kontakty towarzyskie, że ciężko było mi znaleźć choć pół godziny dziennie, aby poczytać. Choć bardziej chyba martwi mnie fakt, że wcale się tym nie przejmuję. A wakacje pod względem czytelniczym wcale lepiej się nie zapowiadają.
Bardzo też niepokoi mnie fakt, że od dłuższego czasu kompletnie nie ciągnie mnie do fantastyki i jak już mam ochotę coś przeczytać to wyłącznie prozę współczesną.

Procella - 2010-06-15, 11:17

Tina napisał/a:
Bardzo też niepokoi mnie fakt, że od dłuższego czasu kompletnie nie ciągnie mnie do fantastyki i jak już mam ochotę coś przeczytać to wyłącznie prozę współczesną.

A co w tym niepokojącego? Naturalne jest, że czasem upodobania się czasem zmieniają, na stałe lub chwilowo (np. przesyt jednym gatunkiem, poszukiwanie nowych wrażeń). Wydaje mi się, że takie zmiany mogą wręcz zapobiec kryzysom czytelniczym :)

Tina - 2010-06-15, 18:20

Procella napisał/a:
Naturalne jest, że czasem upodobania się czasem zmieniają, na stałe lub chwilowo (np. przesyt jednym gatunkiem, poszukiwanie nowych wrażeń). Wydaje mi się, że takie zmiany mogą wręcz zapobiec kryzysom czytelniczym

Zgodzę się z Tobą, ale znalazłam się w takiej dziwnej sytuacji. Z jednej strony chciałabym czytać fantastykę, coraz bardziej zapoznawać się z gatunkiem, wznowić sobie uwielbienie dla niego, które dość niedawno trochę przygasło (zwłaszcza, że pod koniec wakacji wybieram się na Tricon i chciałabym jak najbardziej z niego skorzystać), z drugiej ostatnio najlepiej czyta mi się właśnie prozę współczesną i to po nią najchętniej sięgam.
I nie ukrywam, że na moich półkach najwięcej miejsca zajmuje właśnie fantastyka i chciałabym kiedyś to wreszcie przeczytać.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-06-15, 20:45

Na pewno nie należy się ograniczać i zamykać się w jednym gatunku literackim. Sam również mam, jeśli tak policzyć, najwięcej procentowo fantastyki na półkach, ale sięgam i kupuję także inne książki. Ot, ostatnio Hosseiniego. Niejednokrotnie doświadczyłem takiego "znudzenia" fantastyką, ale przeciwnie również, "znudzenia" prozą realistyczną także.

Różnorodność lektur jest na plus. Gorzej jakby w ogóle nie chciało się czytać.

Ravena - 2010-06-16, 15:14

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Różnorodność lektur jest na plus. Gorzej jakby w ogóle nie chciało się czytać.

No właśnie, mnie się w ogóle nie chce jakoś ostatnio... ^^'

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-06-17, 07:22

Ravena napisał/a:
No właśnie, mnie się w ogóle nie chce jakoś ostatnio... ^^'


Ja nie mam czasu. Tyle wisi mi na głowie, że nie mogę się skupić na lekturze. Ale chęci są, więc jeszcze nie czuję, że coś jest nie tak. :)

M - 2011-01-07, 09:04

Swego czasu zjawisko zwane potocznie "kryzysem czytelniczym" miałem dość często. Objawy były stosunkowo prozaiczne - brak apetytu do książki, apatia, niechęć do słowa pisanego, a podczas lektury nudności, wymioty i biegunka ;-) Z reguły trwały od dwóch tygodni do ponad pół roku, czego jednym z efektów jest ilość nieprzeczytanych książek zalegających na półce. Na szczęście ostatnimi czasy na tę przypadłość nie zapadałem ;-)
Panna Jeż - 2011-02-11, 00:35

Typowym kryzysem czytelniczym to nie jest, ale podpada...
Chciałabym przeczytać coś, co mnie zachwyci. To nie ma być po prostu dobra książka... Jeż szuka nowego przedmiotu kultu, któremu postawi na półce ołtarzyk i będzie co roku składać ofiarę w postaci ponownej lektury ^^ Choć obecnie byłabym nawet skłonna iść na kompromis i zająć się czymś "zwyczajnie" ciekawym. Ostatnio żadnej książki nie udaje mi się doczytać do końca. I z zadziwiającą regularnością wena urywa mi się po piątym rozdziale, a dalej nie ma mocnych... Help :-/

Córka Lavransa - 2011-02-11, 00:48

Jeżyku, a może coś, co ma w ogóle pięć rozdziałów...? ;-)
Panna Jeż - 2011-02-11, 14:13

To byłoby jakieś rozwiązanie... :hehe:
Raziel - 2011-02-14, 16:31

Ostatnio czytałem znacznie mnie, jako, że miałem całkiem sporo rzeczy na głowie (owszem, młody jestem, ale mimo wszystko taki konkurs z historii pożera całkiem sporo czasu), do tego nie byłem w stanie wziąść się za nic ciężkiego. Ratunkiem okazał się zbiór opowiadań o Geralcie Sapkowskiego. Teraz podchodzę do nich znacznie krytyczniej, ale jako literaturę rozrywkową kapitalnie mi się je czytało. No i zaraz po ich przeczytaniu znowu wróciła ochota na czytanie.
Tifa Lockhart - 2011-02-15, 09:17

Raziel napisał/a:
taki konkurs z historii pożera całkiem sporo czasu

I jak Ci poszedł ten konkurs?
Zauważyłam, że najmniej książek czytam w październiku i maju. Wynika to z tego, że nauczyciele wtedy najwięcej zadają. A po odrobieniu lekcji, poczuczeniu się, nie mam już sił ani ochoty czytać.

Raziel - 2011-02-15, 14:45

Zabrakło mi paru punktów, żeby przejść do wojewódzkiego.
Córka Lavransa - 2011-03-07, 21:27

Mam lenia. Ogólnego, na wszystko, i obejmuje to niestety także książki.
Może przeczytałabym coś, gdyby nie fakt, że wiem, że muszę w tej chwili skupić się na kodeksie tłumacza, pisaniu pracy dyplomowej i napisaniu pracy zaliczeniowej na jedne zajęcia (tak, pracę zaliczeniową w sesji letniej mam oddać w połowie marca).
Nie umiem zabrać się za pracę, więc odmawiam sobie przyjemności, choć ostatnio mój synek wyjął mi z półki "Ostatnią bitwę templariusza" i wielką miałam ochotę się w nią zanurzyć. Ale nie powinnam - zatem kryzys. Ech... :roll:

zonka_88 - 2011-03-08, 09:56

Czasem tak mam, że nawet jeśli zacznę bardzo ciekawą książkę, ale nie jestem w stanie jej skończyć. Nachodzi mnie taki stan zniechęcenia, że nie chce mi się sięgnąć po książkę, ani nic innego...
Żabka - 2011-06-07, 12:51

A ja mam tak, że po przeczytaniu fantastycznej książki nie mam chęci zaczynać następnej. Wiem, że to trochę dziwne, ale może wynika z tego, że nie chce psuć sobie nastroju książką. Tak mi się przynajmniej wydaje. Na szczęście nie trwa to długo, więc mogę za jakiś moment czytać coś innego. :)
Ravena - 2011-06-07, 16:50

Też mam coś takiego czasami. Po przeczytaniu czegoś wyjątkowego muszę mieć czas, żeby "przetrawić" odpowiednio, porozmyślać, pozachwycać się. Niekiedy przeglądam jeszcze raz pewne fragmenty... :)
Kamil - 2011-06-07, 17:08

Żabka napisał/a:
A ja mam tak, że po przeczytaniu fantastycznej książki nie mam chęci zaczynać następnej. Wiem, że to trochę dziwne, ale może wynika z tego, że nie chce psuć sobie nastroju książką. Tak mi się przynajmniej wydaje. Na szczęście nie trwa to długo, więc mogę za jakiś moment czytać coś innego. :)

Miałem tak czasami, ale raczej z seriami książek. Pamiętam, że jak wsiąkłem w Mroczną Wieżę i nie było wydanych dwóch ostatnich tomów, to nie miałem najmniejszej ochoty zaczynać nic innego, chciałem te kolejne tomy, tak utkwiłem w tym świecie. No ale minęło, czytałem inne książki a do siódmego tomu Mrocznej nadal nie dotarłem... tak mnie z ciągu wytrąciły te przerwy w wydawaniu kolejnych tomów :-x

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-06-07, 17:59

Coś w tym na pewno jest. Zwłaszcza, że taka arcyksiążka nie pozwala o sobie zapomnieć dzień po przeczytaniu. Chodzi po głowie, prowokuje pytania. Zdarza mi się potem jeszcze kilka dni żyć światem bohaterów książki w wyobraźni.

Ale to musi być naprawdę dobra książka. :)

Co do Mrocznej Wieży - ja przez moment utknąłem tuż po 3 tomie -w najciekawszym miejscu cyklu, kiedy Roland i s-ka wsiadali na pokład pociągu! To dopiero był koszmar, nie móc dowiedzieć się co dalej. :)

zonka_88 - 2011-06-07, 20:12

Czytając serie/sagi całe od razu potrzebuję czasem odpocząć od bohaterów. Tak mam z Kathy Reichs. Książki świetne, ale jakoś po skończeniu jednej myślę o oderwaniu się od nich i złapaniu za coś w innym stylu...
Teraz dość rzadko mam czas na czytanie, więc chwilowo o kryzysach nie ma mowy... Każdą chwilę z książką staram się wykorzystać maksymalnie.

Erendis - 2011-06-08, 20:43

Czuję, że właśnie teraz nadszedł taki kryzys, który jest chyba spowodowany taką porą roku, szkołą, facebookiem, czyli tak szczerze mówiąc - moim brakiem woli. Zauważyłam, że mam takie okresy, kiedy czytam sporo, książka po książce, a potem przez długi czas nie jestem w stanie zabrać się za nic.
Raziel - 2011-06-08, 20:44

Obecnie miałem stan spowolnienia, ale wychodzę z tego. Zresztą spowolnienie było dosyć naturalne po pochłonięciu kilkunastu książek w 2 tygodnie.
alibaba - 2011-06-09, 22:16

Dotknął mnie kryzys czytelniczy. Wynika to jednak chyba z przepracowania. No i nie mam nic takiego co by mnie "porwało". Ale jutro wybieram się do biblioteki. Jak znajdę coś interesującego- to może uda mi się ten kryzys przerwać.
M - 2011-08-31, 07:56

Tak się właśnie zastanawiam czy przypadkiem tytuł wątku niejako zbiegł się w czasie z obecną sytuacją gospodarczo-finansową na świecie? ;-)

Jeśli chodzi o moje czytelnictwo, to zawsze bywało tak, że miewałem okresy gdy czytam mniej, rzadziej bądź dłużej - nawet jeśli chodzi o spotkania literackie z tymi najbardziej lubianymi przeze mnie autorami. Tego zjawiska jednak nie upatrywałem nigdy w kategoriach kryzysu czytelniczego, bo gdy nie czytam regularnie, to robię w tym czasie inne rzeczy, które zbiegają się ze sobą w czasie ;-) Z pewnością czytałbym więcej gdybym prowadził życie singla - książka to wszak jeden ze sprawdzonych i dobrych wypełniaczy na momenty samotności w życiu ;-) I choć nie potrafię sobie wyobrazić swojego świata zainteresowań bez dobrej książki, to obecnie nie umiałbym tak non-stop siedzieć w domu i czytać bez końca ;-)

Same kryzysy miałem jednak kilkakrotnie w swoim życiu, więc wiem mniej więcej jak się objawiają. W związku z tym, w dniu dzisiejszym postanowiłem podzielić się z wami nowiną, która niekoniecznie należy do tych bardziej interesujących i napełniających radością. Właśnie dopadł mnie prawdziwy kryzys czytelniczy, choć ma symptomy bardziej rozległe niż do tej pory. Przykleiło się do mnie coś w rodzaju ogólnego przemęczenia i zniechęcenia do wszystkiego. Nie mam ochoty ani na filmy, ani na książki, ani na siłownię i bieganie, czy cokolwiek innego, co sprawiało mi dotychczas sporo frajdy. Muszę chyba zrobić sobie małe wakacje, żeby podładować akumulatory. A może po prostu się starzeję? ;-)

Rozpocząłem ostatnio aż pięć kolejnych książek z różnych dziedzin i gatunków, ale dosłownie każdą z nich odłożyłem zaledwie po kilkunastu stronach. Nie zwiększą więc w najbliższym czasie mojego tegorocznego bilansu przeczytanych pozycji, który zamyka się w liczbie około 20 książek. Wymienić ich mi się nie uda, ale to wynika z przypadłości na jaką cierpię (skleroza w pełnym stadium rozwoju :mrgreen: ), aczkolwiek przy innych zainteresowaniach, obowiązkach i sprawach rodzinnych, taki bilans przeczytanych książek całkowicie mnie zadowala :)
Zobaczymy jak szybko uda mi się uporać z szalejącym kryzysem...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-08-31, 11:44

M napisał/a:
gdy nie czytam regularnie, to robię w tym czasie inne rzeczy, które zbiegają się ze sobą w czasie ;-) Z pewnością czytałbym więcej gdybym prowadził życie singla - książka to wszak jeden ze sprawdzonych i dobrych wypełniaczy na momenty samotności w życiu ;-) I choć nie potrafię sobie wyobrazić swojego świata zainteresowań bez dobrej książki, to obecnie nie umiałbym tak non-stop siedzieć w domu i czytać bez końca ;-)


Gdy czas zajmują w życiu inne rzeczy nie jest jeszcze tak źle. Gorzej jeśli dzieje się tak jak piszesz dalej:

M napisał/a:
Przykleiło się do mnie coś w rodzaju ogólnego przemęczenia i zniechęcenia do wszystkiego. Nie mam ochoty ani na filmy, ani na książki, ani na siłownię i bieganie, czy cokolwiek innego, co sprawiało mi dotychczas sporo frajdy


Niby masz czas na książkę, ale brakuje ochoty, żeby po nią sięgnąć. A gdy już to uczynisz to miast, jak dawniej "wsiąknąć" w lekturę, odkładasz po dwudziestu stronach zmęczony.

M - 2011-08-31, 12:26

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Niby masz czas na książkę, ale brakuje ochoty, żeby po nią sięgnąć. A gdy już to uczynisz to miast, jak dawniej "wsiąknąć" w lekturę, odkładasz po dwudziestu stronach zmęczony.
Dokładnie tak, to ten ból. Najgorsze jest to, że taki kryzys przeważnie dopada mnie, kiedy jestem w depresyjnym nastroju, a wtedy to już kompletnie nie ma czym zająć umysłu. Nawet najciekawsza książka jest w tych momentach głupia, wydumana i w ogóle bezsensowna, a sam pomysł, że można klapnąć na łóżko z książką i herbatką pod ręką - czyli w sumie sama przyjemność - jeszcze bardziej mnie dobija, bo widzę w niej tylko bezproduktywną stratę czasu... Dobrze, że nie doszło do tego, że pojawia się myśl o bezsensownym wyrzucaniu pieniędzy w błoto na te wszystkie nieużyteczne przedmioty w kolorowych tekturkach :mrgreen: Ciężkie chwile to są, oj ciężkie. I potrafią trwać od tygodnia do paru miesięcy, zależnie od powodu i głębokości doła.
A swoją drogą, bywa też zjawisko tzw. kaca czytelniczego, kiedy człowiek pochłonie mnóstwo książek w krótkim czasie i zwyczajnie mózg się przegrzewa, bezpieczniki wywalają i trzeba pograć w głupoty różne, pochodzić ze znajomymi na piwo, albo filmy pooglądać, żeby znów wrócić do formy :mrgreen: Na szczęście dość szybko mija.

Metody na przezwyciężenie kryzysu nie znam, niestety. Przeważnie przeczekuję, aż nastrój mi się poprawi i znów będę mógł się skupić na światach pochodzących z cudzej głowy, nie tylko tym we własnej ;-)

sushi - 2011-09-02, 13:08

M napisał/a:
Z pewnością czytałbym więcej gdybym prowadził życie singla - książka to wszak jeden ze sprawdzonych i dobrych wypełniaczy na momenty samotności w życiu

"Książka nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez uprzykrzenia." I. Krasiński :mrgreen:

M napisał/a:
Przykleiło się do mnie coś w rodzaju ogólnego przemęczenia i zniechęcenia do wszystkiego. Nie mam ochoty ani na filmy, ani na książki, ani na siłownię i bieganie

Może po prostu złapałeś "lenia". Ja go mam od paru dni. Najchętniej to zalegała bym na fotelu przed telewizorem i bezmyślnie skakała po kanałach.

M napisał/a:
zjawisko tzw. kaca czytelniczego

Też to miewam. Na początku wakacji "rzuciłam się" na Mroczną Wieżę Kinga i ciurkiem przeczytałam sześć części, a siódma, finałowa zupełnie mi nie idzie. Co jakiś czas sięgam po nią, żeby przeczytać dziesięć, piętnaście stron. Mam też kaca po tym jak przeczytam kilka powieści jednego pisarza.

M - 2011-09-02, 13:32

sushi napisał/a:
M napisał/a:
Przykleiło się do mnie coś w rodzaju ogólnego przemęczenia i zniechęcenia do wszystkiego. Nie mam ochoty ani na filmy, ani na książki, ani na siłownię i bieganie

Może po prostu złapałeś "lenia". Ja go mam od paru dni. Najchętniej to zalegała bym na fotelu przed telewizorem i bezmyślnie skakała po kanałach.
Czy ja wiem? Chyba jednak niespecjalnie. W chwili obecnej nie mam ochoty nawet na wertowanie programu telewizyjnego w poszukiwaniu jakiegoś dobrego filmu czy programu (co akurat w polskiej telewizji zdarza się nieczęsto :mrgreen: ). Udaje mi się czytać jedynie posty i wypowiedzi forumowiczów na FK. Ogólnie rzecz biorąc to nie mam ochoty na kompletnie nic konstruktywnego i nie tylko książki na tym cierpią. Podejrzewam, że gdybym chodził do szkoły lub na uczelnię, to z całą pewnością opuściłbym się w nauce ;-) Cóż począć, zespół amotywacyjny wziął mnie w swe szpony...

sushi napisał/a:
Na początku wakacji "rzuciłam się" na Mroczną Wieżę Kinga i ciurkiem przeczytałam sześć części, a siódma, finałowa zupełnie mi nie idzie. Co jakiś czas sięgam po nią, żeby przeczytać dziesięć, piętnaście stron.
To i tak cię podziwiam, naprawdę. Ja osobiście przeczytaniu (czy też "zmęczeniu" z wielkim trudem i czytaniem na siłę) "Mrocznej Wieży" już do twórczości Kinga nie wróciłem. Trwa to już dobrych kilka lat. Od tej pory w ogóle nie czuję żadnego pociągu do książek tego autora i w ogóle nie rozumiem fenomenu tego cyklu. Uważam ją za najgorszą rzecz jaką Stephen napisał w życiu. Takiego grafomaństwa i wodolejstwa nie było nawet w "Czarnym Domie" ;-) Ale to OT.
Daria - 2013-08-12, 20:45

Miałam czytelniczy kryzys jeden, ale gwałtowny, o ostrym przebiegu. Przez niemal 3 lata przeczytałam może 5 książek na krzyż, w tym każda zajęła mi po kilka miesięcy.
wojt221 - 2013-08-12, 22:01

Ja miewam czytelnicze kryzysy dość często, ale zwykle kończą się po miesiącu. Zresztą wynika to z nagromadzenia zajęć albo z powodu zbyt wielkiego stresu np. ostatnio zdawałem prawojazdy i nie mogłem skupić sie na lekturze więc sam ją odstawiłem do czasu zdania :D no i wracam z wielką pompą :D
czarownica - 2013-08-20, 16:43

teraz chyba przechodzę coś takiego,niby czytam,ale jakoś opornie mi to idzie,mam problemy z koncentracją na czytanym tekście i raczej wybieram "lekkie" książki,które nie wymagają pełnej koncentracji podczas ich czytania
Córka Lavransa - 2013-10-16, 14:22

Straszny mam kryzys.
Nie to, że nie chce mi się czytać, ale to, że "Siostry śpiące" są wielkie i ciężkie i z ołówkiem, więc czytam je tylko wieczorem. I męczy mnie to, bo najchętniej to - pomimo że styl taki egzaltowany - przeczytałabym je na raz, choćby nockę zarwać. Ech... :-?

Raziel - 2013-10-16, 17:11

Ja mam mało czasu na czytanie (rzadko mam czas na chociażby głupie 50 stron dziennie poza weekendami), a poza tym dosyć dużo czytam, ale w ramach nauki na pamięć, więc średnio mi się chce sięgać po literaturę w ramach rozluźnienia. Doczytam "Krwawy południk" oraz "Morfinę", żeby nie mieć zobowiązań i chyba sobie zrobię przerwę dłuższą lub krótszą od długich form...
Tifa Lockhart - 2013-10-16, 17:48

50 stron dziennie nie jest głupie. W lato kiedy nie miałam absolutnie czasu na nic cieszyłam się z możliwości przeczytania chociażby dwóch stron w ciągu dnia. Nie liczy się ilość. :P
Gorgona - 2013-10-28, 21:03

Nawet mnie nie straszcie. Mi póki co, zazwyczaj brakuje czasu, zawsze staram się szczypnąć kilka stron, no chyba, że już naprawdę jestem zmęczona. Odkąd czytnik wylądował w kieszeni, nawet przerwa w górach nie jest już wymówką :) ( Co nie znaczy, że nie brałam jakiejś papierowej bestii na wędrówkę )
Córka Lavransa - 2014-08-16, 20:22

No i dopadło mnie znowu. Co biorę do ręki, to mnie odrzuca, najchętniej czytałabym głupawe magazyny dla kobiet albo "Politykę", co chyba na jedno wychodzi. :P
Mam nadzieję, że niedługo mi minie, bo jestem tak przyzwyczajona do spędzania czasu z książką w ręku, że nie bardzo potrafię sobie teraz wymyślić inne zajęcie i zwyczajnie mi się nudzi. Oglądam filmy, ale mam wrażenie straty czasu. Bu. :cry:

Raziel - 2014-08-16, 20:45

Też mam kryzys teraz. Coś oglądam, w coś poszpilam, czegoś posłucham, ale jakoś tak tracę czas. Chyba pora podjąć kolejne próby literackie w celu napisania czegoś, co bym przeczytał z przyjemnością :P
Córka Lavransa - 2014-08-16, 23:58

Raziel napisał/a:
Chyba pora podjąć kolejne próby literackie

Podejmij, pewnie wtedy mnie też minie... :-D

Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-08-17, 08:25

To dopada każdego, raz na jakiś czas. :(

Córko, może sięgnięcie po gatunek literacki, który czytasz sporadycznie pomogłoby trochę? Taka zmiana klimatu? Może potrzeba Ci książki, która na nowo wzbudzi chwilowy brak weny czytelniczej?
A może po prostu samo przejdzie. :)

Procella - 2014-08-17, 09:10

Ja też ostatnio straciłam rozpęd, jadę na powtórkach, no i przemęczyłam jakieś ksiażki, które musiałam oddać do biblioteki (a potem poszłam i okazała się nieczynna :P ). Ale może ochota przyjdzie razem z jesienią.
Córka Lavransa - 2014-08-17, 11:03

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A może po prostu samo przejdzie. :)

Procella napisał/a:
może ochota przyjdzie razem z jesienią

Tak mi się wydaje, że trochę odpocznę i ruszę znowu. Wisi nade mną ostatnia książka do wyzwania czytelniczego i to mnie też trochę gniecie.
Wzięłam do ręki "Regulamin tłoczni win". Irving jest taki absurdalny, może on mnie postawi na nogi... :)

Procella - 2014-08-17, 13:40

Za to przy tym dołku czytelniczym muzyka wchodzi mi jak dawno :) Widocznie po prostu potrzebuję odmiany.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-08-17, 18:45

Procella napisał/a:
Ale może ochota przyjdzie razem z jesienią.


Jesień wydaje się modelową porą na czytanie. Za oknem pochmurno, może trochę pada, ja siedzę sobie w ciepłym pomieszczeniu, w wygodnym fotelu, może przy kominku (jak się kiedyś dorobię), i czytam, czytam i czytam. :)
Na pewno chłodniejsza pogoda, szybsze zapadanie zmroku sprawia, że więcej przebywamy w domu. Stąd i na książkę jest więcej czasu i lepszy nastrój. Miejmy nadzieję, że nadchodząca jesień będzie udana czytelniczo. :)

Córka Lavransa - 2014-08-17, 20:59

No proszę, ja to jednak mam nosa. :mrgreen:
Usiadłam dziś w fotelu z Irvingiem, kiedy moi chłopcy poszli na spacer, i 400 stron minęło, nawet nie wiem jakim sposobem. :mrgreen:

1mirinda - 2014-08-18, 17:19

Mój kryzys czytelniczy przypadł na czerwiec,nudna lektura która rywalizowała z mistrzostwami świata spowodowały że przez miesiąc przeczytałem tylko 1 krótką lekturę.

Sierpień zacząłem od urlopu na pierwszy tydzień miałem zaplanowane żniwa a w drugim miałem wyskoczyć nad jakieś jeziorko.Pogoda jednak pokrzyżowała moje plany,zboże skoszone w połowie,nad jeziorko nie wyjechałem i jedyne jak na razie udane zbiory to tomy przeczytanych książek.Urlop minął ,a ja kończę 12 książkę w sierpniu dzięki czemu nadrabiam zaległości z czerwca.

Tifa Lockhart - 2014-08-31, 17:00

Kolejne wakacje podczas których przeczytałam dwie książki. Kiedy jechałam do koleżanki do Warszawy planowałam zapoznać się w końcu z najnowszą powieścią Kossakowskiej. Skończyło się tym, że spałam całą drogę w obie strony. :P Dlatego uważam, że kończące się lato ma swoje zalety. Na działce nie będzie już tyle pracy ( w domu wszyscy pracujemy i do tego zajmujemy się małym gospodarstwem) i idę na praktyki, przez co liczę na więcej czasu na lekturę. :D
Córka Lavransa - 2015-01-21, 21:35

Moja mała coraz bardziej absorbująca i jakoś nie potrafię się skupić na lekturze. Wzięłam do ręki "Pieśń o Troi" McCullough, przeczytałam jakoś bez przyjemności. Wzięłam "Rodzinę Borgiów" Puzo, uznałam, że się zestarzało. Wróciłam do "Życia Charlotte Bronte" E. Gaskell i jakoś mi się rozłazi.
Mam nadzieję, że Montefiore odmieni złą passę. :-/

magragora - 2015-01-21, 21:48

Ostatnio zasypiam po przeczytaniu zaledwie kilkunastu stron, nie wiem czy to przemęczenie, czy wiosna za progiem?
elfrun - 2015-01-22, 11:19

magragora napisał/a:
Ostatnio zasypiam po przeczytaniu zaledwie kilkunastu stron, nie wiem czy to przemęczenie, czy wiosna za progiem?


U mnie tak samo Mag. Moje kochanie sie ze mnie smieje, ze nie ma lepszego lekarstwa usypiajacego niz ksiazka.

Najaa - 2015-01-22, 20:14

Miałam "kryzys" w zeszłym tygodniu - nie przeczytała ani strony.
Maciek1988 - 2015-01-23, 17:25

Mój ostatni kryzys nie dotyczył ilości czytanych książek a ich gatunku. Poczułem się zmęczony literaturą faktu i historyczną. Dlatego dla odmiany przeprosiłem się z fantastyką (na początek "Marsjanin") i sensacją ("Kod Da Vinci").
elfrun - 2015-01-24, 10:59

Maciek1988 napisał/a:
Mój ostatni kryzys nie dotyczył ilości czytanych książek a ich gatunku. Poczułem się zmęczony literaturą faktu i historyczną. Dlatego dla odmiany przeprosiłem się z fantastyką (na początek "Marsjanin") i sensacją ("Kod Da Vinci").


Ja mam podobnie. Czasami czuje przesyt gatunkiem i potrzebuje odmiany. Najczesciej podrozuje miedzy powiesciami obyczajowymi, historycznymi i literatura popularnonaukowa.

sylwica87 - 2015-02-08, 20:40

Kryzys mam.. 3 książki zaczęłam czytać i jakoś tak leżą i leżą i zabrać się za nie nie mogę.
Weny do czytania nie mam.

magragora - 2015-02-08, 21:19

I mnie dopadł kryzysik malutki
czyżby zimy niechciane to skutki?

Trzeci wieczór czytam, a do końca daleko..
Tylko bym spała, i spała..

Raziel - 2015-02-08, 22:24

Ja w końcu mam czas na czytanie i pojęcie kryzysu czytelniczego stało się dla mnie czymś niepojętym. Jedyna zaleta braku czasu ;)
sylwica87 - 2015-04-09, 22:01

Eh.. kryzys.. książki leżą i wołają, a ja nic :( w sumie to mam ochotę tylko spać.
Córka Lavransa - 2015-04-09, 22:03

Ja do niedawna czytałam w nocy, po karmieniu córci (nie umiałam zasnąć od razu). A od kilku dni zasypiam jak śnięta. I czasu na czytanie brak. :(
magragora - 2015-04-09, 22:11

U mnie podobnie...
Ostatnio mam wrażenie, że tydzień składa się z samych tylko śród.. :-(

Córka Lavransa - 2015-04-10, 00:23

Ano.
Jak myślisz, będzie lepiej...? :-(

elfrun - 2015-04-10, 06:15

U mnie odpadlo wieczorne czytanie. :-( Kiedy dzien sie konczy rzadko udaje mi sie przeczytac wiecej niz trzy strony, a najczesciej zasypiam przy zapalonej lampce nocnej i z ksiazka na nosie juz po dwoch. Na szczescie w dzien jest chwilowo wiecej czasu na lekture.
Ravena - 2015-04-10, 09:46

Jejku, też tak mam. Spanie zbiera mnie o tak nieprzyzwoicie wczesnych porach, że nawet na stroniczkę nie starcza mi sił. To pewnie to słynne wiosenne przesilenie ^^
elfrun - 2015-04-10, 17:10

Ravena napisał/a:
Jejku, też tak mam. Spanie zbiera mnie o tak nieprzyzwoicie wczesnych porach, że nawet na stroniczkę nie starcza mi sił. To pewnie to słynne wiosenne przesilenie ^^


W moim przypadku przesilenie wiosenne i miesiac miodowy ( u mnie juz 13 - ty...). :-D ;)

Córka Lavransa - 2015-05-20, 10:25

Nie mam kiedy czytać. Kiedy mam wolną chwilę, jestem tak zmęczona, że zasypiam nad książką. Gierki na necie pochłaniają mniej energii... :-/
Nieznany - 2015-05-20, 11:00

Córka Lavransa napisał/a:
Gierki na necie pochłaniają mniej energii...
:hehe:

Skąd ja to znam..?? :zlo

Córka Lavransa - 2015-05-20, 20:56

Nieznany napisał/a:

Skąd ja to znam..?? :zlo

Z netu...? :lol:

Jest, niestety, ogromna różnica między klikaniem prawie bezmyślnym przy gierkach typu "znajdź różnice", a czytaniem biografii Stalina. Przy tym drugim mój mózg po prostu się wyłącza... :-/

Panna Jeż - 2015-05-20, 21:26

U mnie od jakichś dwóch lat jest tak, że kryzys od czasu do czasu przerywa chwila weny. Aktualnie wena trochę jakby zwolniła, ale jest stabilnie ;)
elfrun - 2015-05-21, 11:21

Córka Lavransa napisał/a:
Nie mam kiedy czytać. Kiedy mam wolną chwilę, jestem tak zmęczona, że zasypiam nad książką. Gierki na necie pochłaniają mniej energii... :-/


Hi, hi znam to. Chociaz u mnie to juz nieco wyszlo z ram normalnosci. Dzisiaj zerwalam sie o 4.00 zeby pograc. Nie poznaje siebie. Z drugiej strony nie mam akurat czytelniczego kryzysu. Czytam trzy ksiazki naraz i nawet niezle mi idzie lektura.

Brajan - 2015-05-21, 11:40

O 4.00, no ładnie, to bardziej gra ma taką siłę przyciągania czy po prostu bezsenność? :)
Ciekawe czy jest tutaj temat o grach komputerowych, zaraz poszukam. ;)

Kryzysów czytelniczych raczej nie doświadczam, a jak już się pojawiają, to są spowodowane brakiem czasu.

Ravena - 2015-05-21, 11:45

Owszem jest temat o grach komputerowych, gdzieś w Pogaduchach :)
Ja mam kryzys, głównie spowodowany samopoczuciem, ale i utknięciem w książkach, które jakoś mnie nie przyciągają, a które postanowiłam na siłę skończyć. I też wolę spędzić czas na bezmyślnym przeglądaniu pinteresta (ewentualnie graniu w Bejeweld ^^), niż czytać...
Wczoraj jednak udało mi się jednak przeczytać parę stron "Dziennika" V. Woolf i może uda mi się przełamać kryzys ^^

Córka Lavransa - 2015-05-21, 17:49

elfrun napisał/a:
Dzisiaj zerwalam sie o 4.00 zeby pograc.

Ja też się zrywam o 4, ale niestety wtedy nie mam czasu grać. :( Za to czekam grzecznie codziennie po północy na łamigłówkę. :)

Dzisiaj udało mi się dłuższą chwilę poczytać, co znacznie popchnęło do przodu Stalina... 8-)

elfrun - 2015-05-22, 10:01

Brajan napisał/a:
O 4.00, no ładnie, to bardziej gra ma taką siłę przyciągania czy po prostu bezsenność? :)


To gra ma taka sile przyciagania. Na bezsennosc na szczescie nie cierpie zbyt czesto. :-D

Brajan - 2015-05-22, 21:29

To musi być dobra gra, mi też się zdarza zerwać o 4:00, żeby przewrócić się na drugi bok. ;)
jagus - 2015-08-02, 15:09

Ja w pewnym sensie od półtora roku mam kryzys czytelniczy. Własnie od półtora roku czytam tylko książki lekkie, takie, które mają odciągnąć mnie od rzeczywistości, rozbawić. Żadnych łez, wzruszeń, nie wymagające przemyśleń lub większego skupienia na fabule. Nazwałam je mianem odmużdźaczy.

Tego własnie było mi trzeba, oderwania od problemu i myślenia, wypełnienia czymkolwiek czasu. Teraz jest już czas by wrócić do rzeczywistości i dlatego między innym wróciłam na forum :)

Tifa Lockhart - 2017-10-23, 16:02

Od kilku miesięcy dręczy mnie kryzys czytelniczy. Najgorzej jest od maja kiedy to zaczęłam męczyć się swoją pracą magisterską a potem ją w końcu pisać. Nie potrafię się skupić na lekturze, nawet przy lekkich pozycjach. Ostatnio w pociągu patrzyłam za okno przez 3 godziny przy zamkniętej książce. Audiobooki, które zawsze bardzo lubiłam stały się nagle nużące.
Deina Eldathiel - 2017-10-29, 11:15

Cały 2017 rok jest dla mnie jednym wielkim kryzysem czytelniczym. Czytam najczęściej w autobusie w drodze do pracy, a i tak trudno mi się wtedy skupić. Kiedy wracam, mam siłę wyłącznie na puszczenie sobie odcinka jakiegoś serialu kryminalnego, przy którym często zasypiam. Najwięcej przeczytałam we wrześniu w trakcie urlopu, a tak to bryndza totalna, wręcz boję się zacząć liczyć, nawet nie stworzyłam kategorii 2017 na lubimy czytać:(
Bruixa - 2017-10-29, 23:34

Mnie kryzysy czytelnicze nie dotykają, przynajmniej w ostatnich latach. Od czasu do czasu odczuwam pewien przesyt czytaniem i przestawiam się na inne zajęcia, ale trwa to najwyżej kilka dni i znów rzucam się na nową książkę. Jeśli czasem czytanie idzie mi jak po grudzie, to znaczy, że wybrałam sobie nieodpowiednią lekturę i należy się przerzucić na coś innego.
Córka Lavransa - 2017-11-09, 14:23

Ja kryzysu jako takiego nie mam - mam ciekawe lektury, mam dużo chęci. I tylko czasu ciągle mi brak.
Mam tyle na głowie, że nie jestem w stanie wygospodarować kilku chwil spokoju i skupienia. Męczy mnie to okrutnie. :-(

Raziel - 2017-11-09, 14:43

Poza domem bywam nieraz po 12-14 godzin. Większość czasu każdego dnia - spokojnie będzie 10h każdego roboczego dnia - spędzam czytając lub się czegoś ucząc z tekstu na pamięć. Nie umiem czytać.
Procella - 2018-06-10, 13:08

Mnie, odpukać, od dłuższego czasu kryzysy czytelnicze omijają (odpukać!). Mogę wręcz powiedzieć, że dawno nie czytałam tak dużo!
alibaba - 2018-06-10, 18:26

To co dzieje się u mnie trudno nazwać kryzysem czytelniczym bo czytam dużo, tyle, że nie potrafię zmusić się do czegoś poważniejszego, wartościowego i po prostu idę po linii najmniejszego oporu i czytam dosłownie byle co. Jakiejś obyczajówki, marne kryminały. Na szczęście nie sięgnęłam jeszcze po romanse. To byłoby już dno.
Nie chcę przyznać sama przed sobą, że to pewnie mam już swoje lata i że to one zniechęcają mnie do poważniejszej lektury.
Może ktoś podsunie mi jakiś tytuł książki którą powinnam przeczytać? Może by mnie to zmobilizowało.

Procella - 2018-06-13, 18:32

Wydaje mi się, że mogą Ci się spodobać książki, które Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński wydali pod pseudoninem "Maryla Szymiczkowa". To takie historyczne (Kraków w ostatnich latach XIX w.) kryminały z dużym przymrużeniem oka, bardzo fajnie napisane. W tej chwili są dwie części ("Tajemnica Domu Helclów" i "Rozdarta zasłona"), na przyszły miesiąc zapowiadana jest kolejna.
alibaba - 2018-06-13, 18:40

Sprawdziłam na stronie internetowej mojej biblioteki- niestety tych książek jeszcze nie ma. Dziękuję za podpowiedź, bo rzeczywiście te książki mogą mi się podobać. Będę śledzić, czy pojawią się w bibliotece. Kupić niestety nie mogę.
Panna Jeż - 2019-01-20, 12:18

Od kilku lat zrywy czytelnicze mam tylko i wyłącznie jesienią. Zaczynam we wrześniu/październiku, do grudnia idzie pięknie, a potem mija symboliczna data 1. stycznia i już jestem w kryzysie. Do kolejnej jesieni przeczytam (czasem w bólach) góra trzy książki, ewentualnie odświeżę ulubieńców. Tym razem chciałam do tego nie dopuścić siłą woli :lol: i co? Od dwóch tygodni męczę 170-stronicową książkę niemal kieszonkowego formatu, która wcale nie jest nudna :roll: A stosik na moim biurku pewnie wróci do biblioteki.
Tifa Lockhart - 2019-01-20, 18:15

Panna Jeż napisał/a:
Od kilku lat zrywy czytelnicze mam tylko i wyłącznie jesienią. Zaczynam we wrześniu/październiku, do grudnia idzie pięknie, a potem mija symboliczna data 1. stycznia i już jestem w kryzysie.
U mnie z kolei styczeń to początek czytelniczego wyżu. A potem coraz mniej i coraz mniej.
Ale przeanalizowałam swoje zachowanie w ciągu dnia i doszłam do kilku wniosków. Kiedy wracam z pracy, zjem, pójdę na basen/posprzątam/cokolwiek innego, to kładę się na łóżku z telefonem w ręku. A tu Facebook, Instagram, jakieś filmy, blogi i nagle bach, jest godzina 20 i czas już się zbierać do spania. I tak mijają dni, a książki leżą. Ale nowy rok nowa ja :mrgreen: i postanowiłam ograniczyć marnowanie w ten sposób czasu.

Córka Lavransa - 2019-01-23, 08:44

Tifa Lockhart napisał/a:
kładę się na łóżku z telefonem w ręku. A tu Facebook, Instagram, jakieś filmy, blogi i nagle bach, jest godzina 20 i czas już się zbierać do spania.

Też tak mam. Dwie głupie gierki online, fejs i godzina mija. Inna sprawa, że to dobry sposób na wyciszenie i odmóżdżenie po pracy. Też się przydaje. no i przy dzieciakach czasami trudno się skupić na czymś innym - fejsa czy gierkę mogę w każdej chwili rzucić, z książką, zwłaszcza jeśli ma jakąś treść, już gorzej - potem czytam pięć razy tę samą stronę... :-/

Żabka - 2019-02-05, 22:32

Ja to największy kryzys mam w lato, bo każdy chce się spotkać albo wyjazd na urlop i nie ma kiedy przysiąść do lektury. Mimo tego że biorę zawsze na wakacje jakąś książkę to jednak ciężko mi do niej zajrzeć.
Procella - 2019-02-06, 14:42

Ja miałam dołek przez styczeń, ale chyba wychodzę już na prostą.
Elrond - 2019-02-23, 11:14

Mój dołek trwa na początku roku styczeń -luty później nadrabiam i żałuję straconego czasu.
alibaba - 2019-03-22, 23:07

Kryzys czytelniczy jaki mnie teraz dotknął jest właściwie z wyboru. Kiedyś, gdy jeszcze trułam się papierosami, najwięcej paliłam gdy czytałam. Teraz, przechodzę aktualnie trudny okres, brakuje mi przy czytaniu papierosa i dlatego pochowałam wszystkie książki.
Siedzę w przy komputerze, coś tam staram się pisać żeby mieć zajęte ręce i myśli.
Jet trudno, ale myślę, że dam radę.

Tifa Lockhart - 2019-05-12, 07:47

W styczniu pisałam, że spróbuję zmienić swoje nawyki by przezwyciężyć kryzys czytelniczy. Cóż, mamy początek maja i jak na razie udało mi się wrócić do dobrych nawyków. Powróciłam do słuchania audiobooków, które bardzo lubię od dzieciństwa (pamiętam bajki na kasetach), przed snem staram się nie używać już telefonu, a co najwyżej książki papierowej albo czytnika. Oby tak dalej. :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2019-05-12, 10:37

Cytat:
przed snem staram się nie używać już telefonu


I jak Ci się to udaje Tifo?

Tifa Lockhart - 2019-05-12, 12:16

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

I jak Ci się to udaje Tifo?

Kategorycznie zakazałam sobie ładowania telefonu przy kontakcie nad łóżkiem. :D Podłączam go przy biurku, więc udało mi się odzwyczaić. Żeby go użyć musiałabym siedzieć na krześle, ale jest na tyle blisko, że słyszę rano budzik.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group