Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Klasyka - Mitchell Margaret "Przeminęło z wiatrem"

Ravena - 2009-04-07, 21:03
Temat postu: Mitchell Margaret "Przeminęło z wiatrem"
Margaret Mitchell napisała jedną w życiu powieść, ale za to jaką powieść! Do dziś "Przeminęło z wiatrem" pozostaje jedną z najbardziej znanych klasycznych pozycji literackich. Napisana z rozmachem historia Scarlett O'Hara, rozgrywająca się na amerykańskim Południu w czasach wojny secesyjnej i tuż po niej, zyskała sobie ogromne rzesze zwolenników, a nakręcony na jej podstawie film, tylko umocnił jej popularność.
Mitchell rozpoczęła pisanie książki w 1926 r., gdy z powodu obrażeń oraz artretyzmu dłuższy czas przywiązana była do łóżka. W przeciągu następnych 10 lat ukończyła, obejmującą tysiąc stron, powieść. W 1937 r. Mitchell została za "Przeminęło z wiatrem" wyróżniona Nagrodą Pulitzera.
"Przeminęło z wiatrem" od lat pozostaje jedną z moich ulubionych powieści. Barwna, wciągająca, świetnie napisana, to nie tylko romans z historią w tle. Swoją żywotność zawdzięcza wspaniale wykreowanym postaciom. Do powieści przyciąga głownie postać Scarlett, zupełnie inna od zwyczajowych bohaterek romansów, zwykle szlachetnych i nieskazitelnych. Scarlett O'Hara to postać pełna sprzeczności, z jednej strony wyrachowana i egoistyczna, z drugiej silna, zdolna do wszystkiego, by przywrócić rodzinnej posiadłości dawną świetność. Z jednej strony manipulantka, igrająca cudzymi uczuciami z drugiej romantyczka nigdy do końca, nie uwolniona od idealistycznego uczucia, którym darzy Ashleya. Scarlett jest jedną z moich ulubionych literackich postaci kobiecych. Utożsamiam się z nią zwłaszcza w chwilach, gdy powtarzam sobie jej nieśmiertelne "pomyślę o tym jutro" ^^

Ishikawa - 2009-04-07, 21:10

Chyba na poprzednim forum sie wypowiadalam :)
Dla mnie Klasyk przez duze K. I ten Rhett...

Córka Lavransa - 2009-08-21, 22:15

Kolejna pozycja podprowadzona z rodzinnej biblioteczki. :)
A co powiesz o kontynuacjach autorstwa A. Ripley i D.McCaiga? Czytałaś? Ja czytałam "Scarlett" i uważam to za profanację. Zrobić z Kitty Scarlett jakąś irlandzką wieśniaczkę... :evil:

Panna Jeż - 2009-08-22, 00:34

"Przeminęło z wiatrem" kolejna "rzecz"odkładana wiecznie na później..
Za "Anię" w końcu się zabrałam, więc nie tracę nadziei, że i to kiedyś przeczytam ;)
Zwłaszcza że bardzo lubię słynną ekranizację.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-30, 13:28

Eva del Dolores napisał/a:
"Przeminęło z wiatrem" kolejna "rzecz"odkładana wiecznie na później..


Jednak nie warto wiecznie odkładać. :)

Przypadek sprawił, że sięgnąłem po tę książkę. Podejrzewam, że z własnej woli, tak od siebie, nigdy bym tego nie zrobił. Nie dlatego, że nie lubię romansów. Po prostu mój gust literacki zwykle zwrócony jest w nieco inną stronę. I w gąszczu tysięcy świetnych książek, które warto przeczytać, a niestety nie na wszystkie życia wystarczy, w tym gąszczu byśmy się najzwyczajniej rozminęli.

Na szczęście jest coś takiego jak przypadek, los, który potrafi pozytywnie wpłynąć na nasze życie. Stało się więc, że Przeminęło z Wiatrem trafiło w moje ręce. Zacząłem czytać, ale cóż to była za lektura! Przepiękna, z bogatym tłem historycznym, panoramicznym obrazem Stanów Zjednoczonych czasów Wojny Secesyjnej. Mamy tam obraz Południa jeszcze sprzed wybuchu konfliktu. Sielankowa atmosfera, coś magicznego w tym klimacie. Już mi się trochę zaciera ten widok w pamięci, ale naprawdę warto przynajmniej raz spojrzeć oczami autorki powieści w stronę Południa.

Ishikawa - 2010-12-27, 10:58

Kolejny raz sięgnęłam po ekranizacje, muszę drugi raz przeczytać książkę ;)

Ale ciekawi mi jedna sprawa, może ktoś pamięta...czy Belle i Rhetta łączyły intymne stosunki czy tylko przyjaźń ?
Film nie daje jednoznacznej odpowiedzi, a tego a książki nie pamiętam ...

Aura - 2010-12-30, 18:45

Cytat:
Ale ciekawi mi jedna sprawa, może ktoś pamięta...czy Belle i Rhetta łączyły intymne stosunki czy tylko przyjaźń ?
Film nie daje jednoznacznej odpowiedzi, a tego a książki nie pamiętam ...

Moim zdaniem tak, ale stuprocentowej pewności nie mam. Wydaje mi się, że była wzmianka w czasie kłótni, Rhett rzucił tekstem, że Scarlett jest kiepska w łóżku i musi chodzić do prostytutek. Tak mi się niejasno kojarzy. Choć chyba nie było tam wzmianki o Belli.
Ale bardzo wątpię, żeby takiego babiarza łączyła tylko przyjaźń z prostytutką. Kiedyś musiały ich łączyć innego rodzaju stosunki. Tak sądzę :)

Ravena - 2011-01-03, 10:18

Mnie też się wydaje, że na przyjaźni z Belle się nie skończyło... Albo inaczej, przyjaźnią się nie zaczęło :) Pewnie z Belle go łączył romans, który potem przekształcił się w przyjaźń.
Ishikawa - 2011-01-03, 21:37

tak sobie pomyślałam,że może kogoś zainteresują strony,które wyszperałam :

Strona z gadżetami z filmu - od kubeczków,zegarków,solniczek bo biżuterię,puzzle z motywami GWTW - warto zerknąć na biżuterię :)

http://www.allgwtw.com/

blog poświęcony epoce jak i samej książce, omówione są stroje z filmu, potrawy z epoki, jak celebrowano Święta w tej epoce itp.

http://gwtwscrapbook.blogspot.com/

Strona poświęcona boskiemu Clarkowi... *_*

http://www.dearmrgable.com/

Strona oraz blog Vivien, prowadzony przez jej fanów :)

http://www.vivien-leigh.com/vivien/

http://vivien-leigh.com/blog/

muzeum poświęcone GWTW

http://www.mariettaga.gov/gwtw/

dom Margaret Michell przerobiony na muzeum

http://www.margaretmitchellhouse.com/

świetny polski blog, wiele ciekawostek - szkoda,że już nie aktualizowany...

http://pomysle-o-tym-jutro.blog.onet.pl/

Ishikawa - 2011-01-03, 21:43

Na Yt, można obejrzeć , w 15 kawałkach po angielsku film...(który do mnie przyjdzie lada moment pocztą :P ) "The making of GWTW" - niesamowity.
Jest pokazany casting na Scarlet,Ashleya i Rhetta, jak wiele aktorek się starało o rolę, wywiad z Selznickiem, wspomnienia z planu, w kilku fragmentach wypowiada się Olivia de Havilland (Melanie) :D , urywki premiery w Atlancie i wiele innych smaczków.


Część I, reszta bez problemu do znalezienia na YT u użytkownika
http://www.youtube.com/user/DJFPhantomPhan

Film:
http://www.youtube.com/watch?v=OoPUc9K6-n0

Ishikawa - 2011-01-06, 13:21

Kończę czytać powieść i tak przy okazji dopożyczając kolejny tom w bibliotece mam kilka uwag.

Książka po lewej stronie, szara należy do mojej mamy która ją dostała w młodości.
Nie ma ani daty wydania ani tłumaczenia. I jest to tom 1.
II tom został komuś pożyczony na wieczne nieoddanie.

Także od razu w bibliotece wzięłam 2 tomy :) , tom po prawej jest z biblioteki. Wydanie to Prószyński i S-ka w tłumaczeniu Magdy Pietrzak-Merta, 2003 r.

Niby obydwie książki,to tomy pierwsze, i kończą się mniej-więcej w tym samym momencie.







Wydanie mojej mamy bardzo mi się podoba, napisane bardzo literackim językiem, i myślałam że wszystkie wydania takie są...bardzo się rozczarowałam sięgając po kopię z biblioteki.

Wydaje mi się,że słownictwo,budowa zdań została bardzo uproszczona, jest łatwiejsza w odbiorze - sama objętość daje mi do myślenia, 1 tom mojej mamy zajmuje tyle co dwa tomy biblioteczne ?
I o zgrozo, coś o co bardzo zgrzytam zębami - w tłumaczeniu Pani Magdy murzyni mówią "Ja być ja zrobić" - nawet Mammy !! Która wychowała się u boku pani Ellen. Takie słownictwo pasuje do niewolników wiecie, z pola , z najniższej niewolniczej klasy...wszystkie dialogi między Murzynami są takie, co jest dla mnie irytujące.

Dla przykładu 2 opisy nakłaniania Scarlett do założenia szala...

Na deser pogadanka Mammy na temat Rhetta w przekładzie p. Pietrzak -Merty....no ludzie, "ja widzieć, ja mówić"...wrrrrr Mammy to nie byle jaka Murzynka przecież.

Chciałam kupić sobie pełne wydanie powieści, może uda mi się trafić na jakieś sensowne





Deser :>


Panna Jeż - 2011-01-06, 16:48

Ishi, prawdziwa z Ciebie fascynatka :) To mi się od razu nasunęło, ale to dobrze :)
Na temat nic nie napiszę, bo jeszcze nie przeczytałam "Przeminęło z wiatrem". Ale wiadomo, od tłumacza również zależy, czy książkę dobrze się czyta. Mam jedną książkę w przekładzie Pietrzak-Merty i nie mam jej nic do zarzucenia, ale tu faktycznie dziwnie się to czyta. A sprawdzałaś jak to brzmi w oryginale, jak mówi Mammy?

Ishikawa - 2011-01-06, 19:46

Evo, nie czytałam oryginału..może uda mi się fragmenty z sieci ściągnąc...i porównam :D
Sama się dziwie-ta sama książka a tak różne spojrzenia na tłumaczenie...

Mój nowy skarb dzisiaj do mnie dotarł :D


Uploaded with ImageShack.us

Córka Lavransa - 2011-01-06, 21:15

Ishi, ja film mam z "Gazety Wyborczej", a książkę w trzech tomach, wydanie z 1988 r. (tłumaczone przez Cecylię Wieniewską). Wygląda tak:



I to chyba jest inne wydanie "wydania Twojej Mamy" :) , jest w nim fragment, który jest na pierwszym z twoich zdjęć, więc na takie możesz polować na allegro.

Ishikawa - 2011-01-06, 21:19

Ooo super, bo już myślałam że w ogóle wydanie mojej mamy to jakiś niedostępny unikat ;D...ale Te od p. Cecylii też pewnie będzie trudno zdobyć...
Ishikawa - 2011-01-06, 22:56

Doczytała do końca. I nie mogę się nadziwić temu tłumaczeniu - Rett nazywa Scarlett w pewnym momencie dziwką :shock: . Cóż drwił z niej i ją poniżał...ale hmm...
Rettowi też się oberwało - został nazwany sukinsynem.
Hm, muszę dorwać oryginał , to tłumaczenie nie daje mi spokoju :evil:

Córka Lavransa - 2011-01-08, 08:32

Ishi, nie tak trudno:

Przeminęło z wiatrem

i nawet nie tak drogo. :)

A to, jak się czule do siebie zwracali małżonkowie - no cóż, to bardzo emocjonalny związek był i jak to akurat rozumiem... :)

Ishikawa - 2011-01-08, 10:04

Córko dzięki :* ciekawe,czy można je dorwać w twardej .

z tymi czułościami to byłam zdziwiona, bo po stylu p.Mitchell no nie spodziewałam się przekleństw tak mocnych - o ile plamy nie dała pani tłumacząca ;)

Córka Lavransa - 2011-01-08, 11:01

Ishi, jesli nie zależy ci na pięknym papierowym wydaniu :)
to oryginał możesz znaleźć tutaj:
Project Gutenberg Australia

Daj znać, proszę, co tam wyszukałaś, jeśli się zdecydujesz. Ciekawa jestem. :)

Ishikawa - 2011-01-08, 14:50

dzięki :* troszkę zaczęłam czytac, ale fiu fiu,tu trzeba mieć super angielski ;) ale chyba dam radę wyszukać interesujących mnie rzeczy :D
Panna Jeż - 2011-01-08, 22:30

A sprawdziłaś juz te fragmenty? Jakie wnioski? ^^
Ishikawa - 2011-01-08, 22:35

Jeszcze nie, muszę się zmusić żeby przysiąść - na bank troche mi to zajmie.
Ale kończe oglądać płytki które są w tej edycji kolekcjonerskiej - dla maniaka coś wspaniałego :D

Ishikawa - 2011-01-10, 22:58

Zaciągnełam język i oko tu i tam, żeby wybadać tłumaczenie.
I co ? Okazało sie,że moje tłumaczenie (tejże Cecylii) jest...błędne :shock:
I to całkiem konkretnie. Pani Cecylia dała plamę odnośnie...tytułu i oraz zakończenia.


Tak, ja też spadłam z fotela :evil2:

A dlaczego ?

Mitchell zaczerpnęła tytuł z wiersza Non Sum Qualis Eram Bonae Sub Regno Cynarae - Ernest Dowson.

Last night, ah, yesternight, betwixt her lips and mine
There fell thy shadow, Cynara! thy breath was shed
Upon my soul between the kisses and the wine;
And I was desolate and sick of an old passion,
Yea, I was desolate and bowed my head:
I have been faithful to thee, Cynara! in my fashion.

All night upon mine heart I felt her warm heart beat,
Night-long within mine arms in love and sleep she lay;
Surely the kisses of her bought red mouth were sweet;
But I was desolate and sick of an old passion,
When I awoke and found the dawn was grey:
I have been faithful to thee, Cynara! in my fashion.

I have forgot much, Cynara! gone with the wind,
Flung roses, roses riotously with the throng,
Dancing, to put thy pale, lost lilies out of mind;
But I was desolate and sick of an old passion,
Yea, all the time, because the dance was long:
I have been faithful to thee, Cynara! in my fashion.

I cried for madder music and for stronger wine,
But when the feast is finished and the lamps expire,
Then falls thy shadow, Cynara! the night is thine;
And I am desolate and sick of an old passion,
Yea, hungry for the lips of my desire:
I have been faithful to thee, Cynara! in my fashion.

Otóż, w kontekście wiersza znaczy to " tylko wiatr wie",i taki miała mieć tytuł książka.
Cóż, biorąc pod uwagę tło historyczne to przeminęło z wiatrem lepiej sie wpasowuje w klimat i kontekst.

Ishikawa - 2011-01-10, 23:08

Zakończenie :
Wiem,że to kwestia sporna - odszedł,czy nie odszedł.
Jak byłam młodsza,zawsze płakałam podczas końcówki filmu...ale czy słusznie ? :evil2:

Wg p. Cecylii, słowa Rhetta do Scarlett brzmią następująco :
Kochanie, nic mnie to nie obchodzi [co się z tobą stanie] - co rzeczywiście sugeruje eleganckie odejście Rhetta, gdyby zrezygnował (po 12 latach walki o kobietę) to byłby tym Rhettem Butlerem - czy pani Cecylia popełniła błąd ?

Tak, otóż jest to błędne tłumaczenie.
Powinno brzmieć tak :
Moja droga, gówno mnie to obchodzi ! - cóż, to akurat pasuje do Rhetta, zranionego łajdaka ;) który w końcu usłyszał wyznanie miłości od żony ;) i wie, że ona się nie podda bez walki...

Oryginalne słowa brzmia tak :
My dear, I don't give a damn.

Może w tym wypadku zawiniła cenzura ? Nie wiem, ale to tak w ramach ciekawostek :)

Ishikawa - 2011-01-10, 23:22

Może się wypowiedzą osoby które czytały książke...wiecie, taki dialog samej ze sobą bywa nużący :P

ALe na koniec kilka ciekawostek:

*Scarlett miała mieć na imię Pansy :D Jednak ktoś z otoczenia autorki za insynuował zmianę imienia na Scarlett.

* do dzisiaj żyje Olivia de Havilland - znana z roli Melanie, ur. 1916

* w Polsce jest 10 wydań książki w 3 tłumaczeniach (cecylia wieniewska, pietrzak-merta oraz joanna kalicka)

* sukces wystraszył pisarkę, na tyle, że po jej śmierci kazała spalić wszystkie książki,listy,opowiadania,wszystkie jej pisma. Ale...i tu doszukałam się sprzecznych informacji : wg gazety wyborczej, w 1994 nagle cudownie odnaleziono powieśc autorki "Zaginiona Wyspa" którą pisała jako 16latka.
Natomiast wg info znalezionych ogólnie na amerykańskich stronach autorki, oprócz Przeminęło z Wiatrem został z jej pism zbiór opowiadań "before Scarlett" które pisała jako nastolatka oraz kilka listów jakieś pisma osobiste które jakimś trafem nie strawił ogień...


* skąd taka znajomość Południowych obyczajów - pisarka sama pochodziła z takiej rodziny, kultywowano w niej mity starego południa. W jednym wywiadzie wspominała, że w mlodości odwiedzając rodzinę wszyscy wspominali tamte czasy, na tyle intensywnie że zapominali o czasach teraźniejszych jakby nie mogli pogodzić się z przegraną...

Córka Lavransa - 2011-01-11, 19:06

Ishikawa napisał/a:
Otóż, w kontekście wiersza znaczy to " tylko wiatr wie",i taki miała mieć tytuł książka.


Tak twierdzi pan Barańczak. Ja sobie zdaję sprawę z faktu, że on jest bardzo dobrym tłumaczem poezji, ale autora wiersza chyba nikt o kontekst nie pytał...?
Powiem szczerze, że ja np. gdy czytałam wiersz, też odebrałam te słowa jako "odfrunęło z wiatrem". Poza tym, pani Wieniewska tłumaczyła książkę wcześniej niż Barańczak wiersz - kto wie, może on specjalnie tak lawirował, żeby nie użyć w przekładzie popularnego tytułu...?

Sprawdziłam, jak jest po rosyjsku - "Унесённые ветром", czyli "porwane z wiatrem". Nic o tym, co wiatr wiedział, albo nie...

Ishikawa napisał/a:
Wg p. Cecylii, słowa Rhetta do Scarlett brzmią następująco :
Kochanie, nic mnie to nie obchodzi [co się z tobą stanie] - co rzeczywiście sugeruje eleganckie odejście Rhetta, gdyby zrezygnował (po 12 latach walki o kobietę) to byłby tym Rhettem Butlerem - czy pani Cecylia popełniła błąd ?

Tak, otóż jest to błędne tłumaczenie.
Powinno brzmieć tak :
Moja droga, gówno mnie to obchodzi ! - cóż, to akurat pasuje do Rhetta, zranionego łajdaka ;) który w końcu usłyszał wyznanie miłości od żony ;) i wie, że ona się nie podda bez walki...


Tego też nie uważam za błędne tłumaczenie.
Czasy były inne i może rzeczywiście dobre wychowanie pani Wieniewskiej nie pozwoliło jej użyć słowa "gówno". Natomiast wymowa zdania, nawet w tej eleganckiej formie, dla mnie jest ta sama - mam cię gdzieś, radź sobie sama, zmęczyłem się. Wiem, że za mną polecisz, ale niewiele ci to da.
I brak wulgaryzmu w tym zdaniu jakoś mi nie przeszkadza.

Ciekawostka z filmweb.pl:
"W czasach, kiedy kręcono film, używanie przekleństw było zakazane, dlatego końcowy, legendarny cytat: "Frankly my dear, I don't give a damn" miał być zmieniony na "Frankly my dear, I don't care". Jednak Selznick uparł się przy oryginale i musiał zapłacić za to 5000 $ grzywny, jednak zyski, jakie przyniósł ten film, na pewno to zrekompensowały."

Może pani Cecylia płacić nie chciała... :lol:

Ishikawa - 2011-01-11, 19:24

Córko, skąd wiesz,że to Barańczak ? Ja to znalazłam jakiejś stronie z filmami i nikt źródła nie podał, potem powtórzyło się to w książeczce o książce i filmie z Gazety Wyborczej, ale oni również nie podaja żródła.

Tak na marginesie irytująca sprawa że ludzie często żródła nie podaja i nie wiem w którym kierunku uderzyć ;P

Musze jeszcze raz obejrzeć film na temat Mitchell,ale chyba nie pada nic interesującego na temat samego tytułu książki.

Zawód tłumacza to odpowiedzialne zadanie, jedna pomyłka i fan powieści może miec nie lada pretensję :P

Córka Lavransa - 2011-01-11, 20:45

Ishikawa napisał/a:
Zawód tłumacza to odpowiedzialne zadanie, jedna pomyłka i fan powieści może miec nie lada pretensję :P


Nie strasz. :mrgreen:
To prawda, pretensje zawsze mogą być. Ale właśnie dlatego na studiach tłumaczą nam, że poza ewidentnymi błędami językowymi nie ma czegoś takiego jak "złe" czy "błędne" tłumaczenie. Zwłaszcza w przypadku tekstów literackich - a już w sposób oczywisty poezji - jest to zawsze bardziej interpretacja niż dosłowny przekład.

:off:

Na przykładzie wiersza Roberta Frosta "Fire & Ice":

- oryginał:
Some say the world will end in fire,
Some say in ice.
From what I’ve tasted of desire
I hold with those who favor fire.
But if it had to perish twice,
I think I know enough of hate
To say that for destruction ice
Is also great
And would suffice.

- publikowane tłumaczenia:
Jedni mówią, że świat zniszczy ogień,
Inni, że lód.
Iż poznałem pożądania srogie, jestem z tymi, którzy mówią: ogień.
Gdyby świat zaś dwakroć ginąć mógł
Myślę, że wiem o nienawiści
Dość, by rzec: równie dobry lód
Jest, aby niszczyć,
I jest go w bród.

Jedni twierdzą, że świat nasz zginie w morzu ognia,
Inni – że pod pokrywą lodu.
Temperatura żądzy nie jest zbyt łagodna –
Wiem coś o tym, więc trzymam z prorokami ognia.
Leczy gdyby świat miał zginąć z jakiegoś powodu
Dwa razy – znam też na tyle nienawiść,
Aby rzec, że zagłada za pomocą lodu
Również nie może nam sprawić
Zawodu. (S. Barańczak)

Mówią, że zginie świat w płomieniach;
Mówią tez, że od lodu.
Sądząc z łaknienia i pragnienia,
Wnosiłbym raczej – że w płomieniach.
Lecz jeśli mógłbym wnosić z głodu,
Wiedząc, że dość nas przecie warczy,
Rzekłbym, że świetną do niszczenia
Jest również lodu
Garść; że starczy.

Trudno mówić o błędach - raczej o interpretacji właśnie.
Koniec off-topa. :mrgreen:


Informację o przekładzie Barańczaka w przypadku wiersza Ernesta Dowsona zaczerpnęłam z tego bloga . Jeśli zresztą go do tej pory nie znałaś, myślę, że zainteresuje Cię w całości. :)

Ishikawa - 2011-01-11, 20:51

Link do tego bloga dałam kilka postów wcześniej :D
Szkoda,że autorka go nie aktualizuje . - może jej podeśle link do tego tematu :D

Córka Lavransa - 2011-01-11, 21:06

Ishikawa napisał/a:
Link do tego bloga dałam kilka postów wcześniej


Rzeczywiście. :) Zdążyłam zapomnieć.
A przy okazji naprawię inny swój błąd - pani Wieniewska miała na imię Celina, nie Cecylia. :)

Ravena - 2011-01-12, 20:26

To niemal to samo :D
Wiecie, ale gdyby Scarlett miała na imię Pancy... Nieee, nie, nie, nie :mrgreen:
I tak jak napisała Córka, tłumaczenia to często-gęsto kwestia interpretacji. Wiadomo, że wielu rzeczy dosłownie przetłumaczyć się nie da... albo da, ale brzmią strasznie w topornej, kropka w kropkę translacji. Stad różnice. wystarczy spojrzeć na Szekspira. Chyba wciąż nie ma przekładu doskonałego ;-) Albo wiersze Emily Dickinson - co przekład to inaczej, wystarczy jedno słowo i można zmienić sens frazy, zdania wyrażenia.

Ishikawa - 2011-02-03, 16:58

"15 prominent authors of the day sound off about their own plot ideas for a GWTW sequel. Their suggestions range from the lighthearted to the serious to the downright absurd."

Nawet Asimov sie wypowiedział a'propo sequelu :D

http://gwtwscrapbook.blog...We+Do+Run+On%29

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-04-13, 12:08

Mam dwutomowe wydanie Przeminęło z Wiatrem z wyd. Atlantis. Bardzo ładne. A zakupiłem właśnie takie, ponieważ to właśnie wydanie wypożyczyłem z biblioteki, kiedy po raz pierwszy czytałem książkę M. Mitchell. Magia pierwszej lektury. :) Przekład Joanny Kalickiej, może mniej powszechny, ale jakoś przypadł mi do gustu.
Córka Lavransa - 2012-01-30, 22:53

A co Melanii szkodził Ashley? :shock: Akurat moim zdaniem był dobrym mężem... trochę nieżyciowym, ale dobrym... (możemy przenieść tę dyskusję do właściwego tematu, jeśli się rozwinie :-P )
Radament - 2012-01-30, 23:03

Tu nie o to chodzi! On wcale jej nie kochał! Czy w tej książce ktoś się po prostu nie może tak.. Z miłości? A Melanii bardzo szkodzi Ashley bo ją najzwyczajniej oszukuje xD
Nie zaprzeczam, że faktycznie jest dobrym mężem, bo owszem postępuje honorowo, dba o swoją żonę, o syna, ma zasady, których przestrzega, no ale... Liczyłam, że faktycznie nie chce głupiej Scarlett (chociaż, jak paskudna by nie była z charakteru, to trzeba jej przyznać, że była bardzo sensowną i konkretną kobietą... przynajmniej jeśli chciała).

A przynajmniej jeśli chodzi o pierwszy i o drugi tom, w trzecim nie wiem x]

Córka Lavransa - 2012-01-30, 23:40

Radament napisał/a:
On wcale jej nie kochał!

Z czego wnosisz? Mnie się właśnie wydaje, że kochał ją bardzo, przecież nie chciał zajmować się tartakiem, zrobił to tylko dlatego, że ona, a nie Scarlett, go prosiła. On chciał się oderwać od Scarlett i żyć ze swoją rodziną.
Poza tym szanował swoją żonę ogromnie, a to też się bardzo liczy...

Radament - 2012-01-30, 23:46

Ale ja nie mówię, że jej nie szanował. Może faktycznie źle się wyraziłam, nie chodzi o to, że nie kochał Melanii wcale, ale trzeba przyznać, że w dużej mierze wiązała go z nią odpowiedzialność za to małżeństwo, zasady według, których od młodego kazano mu postępować. Sam przyznał niejednokrotnie, że kocha Scarlett, chociaż może maluje się to bardziej w kolorach 'pożądania'.

Ale i tak najbardziej lubiłam Retta xD

Córka Lavransa - 2012-01-30, 23:57

Radament napisał/a:
w dużej mierze wiązała go z nią odpowiedzialność za to małżeństwo, zasady według, których od młodego kazano mu postępować

Na tym właśnie polega małżeństwo. Nie jest sztuką poczuć zew natury i myknąć w sianko, sztuką jest wziąć odpowiedzialność ze siebie, drugą osobę i rodzinę, którą się z nią tworzy. A zasady, według których mu kazano postępować, to właśnie odpowiedzialność i szacunek. Nie widzę w tym nic złego, nie widzę też w tym braku miłości.

Radament napisał/a:
Sam przyznał niejednokrotnie, że kocha Scarlett, chociaż może maluje się to bardziej w kolorach 'pożądania'.

Myślisz, że gdyby mógł, rozwiódłby się z Melanie i ożenił ze Scarlett? Moim zdaniem nie - wiesz, dlaczego? Bo nawet nie pomyślał o małżeństwie z nią, kiedy jeszcze miał taką możliwość - zważ, że Scarlett narzucała mu się jeszcze przed zaręczynami z Melanią...
Co do tego, że przyznał, że kocha Scarlett - no cóż, był dżentelmenem. Według mnie chciał sprawić przyjemność damie i powiedzieć jej to, co strasznie chciała usłyszeć, zwłaszcza że był od niej zależny w każdy możliwy sposób - co swoją droga tez musiało być dla niego nieznośne.
Wielka szkoda, że Melania tak wtedy nalegała w sprawie pracy w tartaku. Nie była zbyt mądra...

Radament - 2012-01-31, 00:02

Córka Lavransa napisał/a:

Na tym właśnie polega małżeństwo.

Ależ ja nie napisałam, że w tym jest coś złego. Chodzi mi jedynie o to, że w ich związku było głównie to.

Córka Lavransa napisał/a:

Myślisz, że gdyby mógł, rozwiódłby się z Melanie i ożenił ze Scarlett?

Oczywiście, że nie. Przecież jest dżentelmenem.

Córka Lavransa napisał/a:
Według mnie chciał sprawić przyjemność damie i powiedzieć jej to, co strasznie chciała usłyszeć, zwłaszcza że był od niej zależny w każdy możliwy sposób - co swoją droga tez musiało być dla niego nieznośne.

Nie jestem pewny czy to działo się dokładnie w ten sposób. Kiedy są razem w Tarze i Scarlett podchodzi do niego, kiedy ten bodaj rąbie drewno, aby porozmawiać o narzuconym na nich podatku, Ashley nie tylko mówi, że ja kocha, że miał ochotę wziąć ją tam 'w tym błocie', a następnie odmówił ucieczki, którą zaproponowała im Scarlett. No co jak, co ale to wyklucza się z tym, że mówi jej to co chce usłyszeć.

Córka Lavransa napisał/a:
Wielka szkoda, że Melania tak wtedy nalegała w sprawie pracy w tartaku. Nie była zbyt mądra...

Cóż tu się nie wypowiem, ponieważ drugi tom kończy się na śmierci Geralda i rozważaniu przez Scarlett kandydatury Ashleya x]

Córka Lavransa - 2012-01-31, 14:58

Radament napisał/a:
Ashley nie tylko mówi, że ja kocha, że miał ochotę wziąć ją tam 'w tym błocie', a następnie odmówił ucieczki, którą zaproponowała im Scarlett. No co jak, co ale to wyklucza się z tym, że mówi jej to co chce usłyszeć

A co ma wspólnego wzięcie w błocie z miłością...?
Mówi, że ją kocha, bo jest dżentelmenem i nie powie - "Zadrzyj kieckę, mała, bo mnie gacie cisną"... Jakoś to musiał wyrazić przecież.

Radament napisał/a:
Oczywiście, że nie. Przecież jest dżentelmenem.

Powtórzę - co mu zatem broniło wziąć ją za żonę, kiedy jeszcze oboje byli wolni, a ona za nim biegała...?
Według mnie Ashley zawsze kochał tylko Melanię, i ona o tym wiedziała. A nawet jeśli czuł coś do Scarlett, to niestety, nie na tyle, żeby ją wziąć za żonę. Na Scarlett to nawet Rhett się wreszcie poznał... ale nie spoileruję już, czytaj, pogadamy po trzecim tomie. :D

Radament - 2012-01-31, 15:22

Córka Lavransa napisał/a:
A co ma wspólnego wzięcie w błocie z miłością...?

nie no przytaczałam ten fragment na potwierdzenie tego, że 'wcale nie mówi jej tego co chce usłyszeć".

Córka Lavransa napisał/a:
A nawet jeśli czuł coś do Scarlett, to niestety, nie na tyle, żeby ją wziąć za żonę.

Nie zmienia to jednak faktu, że czuł x]

Córka Lavransa napisał/a:
ale nie spoileruję już, czytaj, pogadamy po trzecim tomie. :D

Puf, świsnęli mi go z biblioteki x]

Córka Lavransa - 2012-01-31, 20:32

Radament napisał/a:
świsnęli mi go z biblioteki

:zlo

O, dlaczego, dyskusja robiła się gorąca...! :-/

migotka - 2012-08-26, 16:38

Za namową mojej mamy dziś zaczęłam czytać tą książkę. Zajrzałam do wydania dwutomowego z wydawnictwa Czytelnik w tłumaczeniu Celiny Wieniewskiej. Obecnie są w twardej oprawie, bo mama oddała ją do introligatorni. Wstyd przyznać się, że wcześniej nie przeczytałam takiej klasyki. Pierwsze 43 strony są wspaniałe i mam nadzieję, że do ostatniej strony drugiego tomu tak pozostanie.
asenat535 - 2015-03-30, 11:45

Przypadkowo weszłam na to forum i jak zawsze znalazłam interesujący temat. Film oglądałam wielokrotnie, a książki jeszcze nie udało mi się przeczytać, jakoś mi umknęła. Bardzo lubię takie klimaty, więc muszę koniecznie ją poszukać i przeczytać.
castagna - 2016-09-25, 22:04

jeeeju, ta książka to mój #1 <3 kocham ją całym sercem, postać Scarlett i Rhetta są moją najukochańszą parą, powieść jest fantastyczna pod każdym względem, bo nie jest to tylko zwykły romans, i w tle ta wojna secesyjna - rewelacja! ogromnie uwielbiam też ekranizację z Vivien i Clarkiem :mrgreen:
Ishikawa - 2016-09-26, 11:37

A czytaliście te ehm. kontynuacje (pomijam Alexandre Riple i jej popełnienie "Scarlett:) jak:
Rhett Butler. Przeminęło z wiatrem - kontynuacja
Oraz z tego co pamiętam były plotki o książce na podsatwie wspomnień Mummy - ale nie pamiętam szczegółów.

Ja dalej jestem ogromną fanką i zawsze mam książkę na czytniku (plus papierowe wydanie na półce) i chciałam Wam polecic kilka linków w temacie" Przemineło.."

http://www.atlantastrueso...to-tara-museum/
oraz blog poświęcony wszystkim na temat książki i filmu :
http://gwtwscrapbook.blogspot.com/ (chyba nawet były przepisy na potrawy, szkoda ,że już nikt go nie prowadzi)

castagna - 2016-09-26, 12:17

czytałam te kontynuacje i się zawiodłam, to już nie był ten styl Mitchell, poza tym w książce było otwarte zakończenie i tak powinno zostać, dalsze losy bohaterów mają się odbywać wyłącznie w naszych głowach a nie na papierze, można przeczytać te książki, ale nie zachwycą one jak pierwowzór

ja jeszcze polecę Przeminęło z wiatrem. Od bestselleru do filmu wszech czasów, to już książka naprawdę dla fanów, historia powieści, ekranizacji, oraz życia pisarki :D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group