Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Książki - Czy ceny książek wpływają na czytelnictwo?

staniszewski - 2014-05-06, 10:30
Temat postu: Czy ceny książek wpływają na czytelnictwo?
Bardzo ciekawa kwestia. W ostatnich latach książki masakrycznie podrożały, podejrzewam, że między innymi z powodu wprowadzenia vatu na książki i wzrostu kosztów związanych z całą ścieżką “produkcji” książki (autor-wydawnictwo-drukarnia itd.). Aby kupić 2-3 książki, trzeba obecnie wydać w granicach 120 zł, jak nie lepiej (zależy od książek), co jest sporym wydatkiem biorąc pod uwagę zarobki przeciętnego Polaka.

Pytanie, czy wzrost cen miał jakikolwiek wpływ na wyniki czytelnicze w naszym kraju. W moim przypadku nie ma to żadnego znaczenia, ceny mnie nie zniechęcają, po prostu lubię czytać, więc kupuję, portfel cierpi, ale co zrobić :) Fakt, czasem szukam alternatywy w postaci bibliotek, antykwariatów, ale koniec końców wolę budować własną biblioteczkę, czerpię z tego niesamowitą przyjemność i świadomość, że nie wyrzucam pieniędzy w błoto. Przy okazji moje wyniki czytelnicze są całkiem zadowalające.

A jak to jest z Wami? Jak sądzicie? Ceny mają wpływ na czytelnictwo w Polsce?

Raziel - 2014-05-06, 10:56

U mnie miał wpływ na to, że czytam mniej tego co chcę (Uczta Wyobraźni na przykład), bo zwyczajnie nie mam geldu.
Córka Lavransa - 2014-05-06, 20:57

staniszewski napisał/a:
Pytanie, czy wzrost cen miał jakikolwiek wpływ na wyniki czytelnicze w naszym kraju.

Ceny książek przekładają się wyłącznie na poziom zakupów. A poziom zakupów to nie poziom czytelnictwa, na szczęście istnieją jeszcze inne sposoby pozyskiwania lektur... :P

Ja, czytając dużo, nie kupuję prawie nic.
Po pierwsze dlatego, że nie czuję potrzeby posiadania, a czytania. Potrzeba posiadania pojawia się u mnie bardzo rzadko, może ze trzy książki w ciągu roku kupię, to wszystko.
Po drugie, nie przepadam za nowościami, rzadko prezentują jakikolwiek poziom - no, przeczytać można, ale żeby wydawać pieniądze? Nie.
Po trzecie, mam tyle książek do przeczytania z różnych źródeł, że czuję się zasypana. Dokładać sobie jeszcze...? Nieeee... :roll:

staniszewski - 2014-05-07, 11:02

Cytat:
U mnie miał wpływ na to, że czytam mniej tego co chcę (Uczta Wyobraźni na przykład), bo zwyczajnie nie mam geldu.


Na tak, książki z Uczty Wyobraźni są niestety drogie, ale większości bardzo na poziomie.


Cytat:
mam tyle książek do przeczytania z różnych źródeł, że czuję się zasypana.


W sensie biblioteki, znajomi? Czy ściągasz z sieci? :)

W sumie, kto chce czytać, zawsze znajdzie sposób.

Co do tematu, pewien blog (tutaj ) o tym napisał. Kilka ciekawych kwestii popartych badaniami. Jedna kwestia mnie tam zastanawia - "Poziom wykształcenia rodziców ma silny wpływ na stosunek ich dzieci do książek". Dlaczego? Bo nie zgadzam się z tym. Fakt, dużo zależy od wychowania i przykładu, jaki ukazują rodzice, ale nie sądzę, aby poziom wykształcenia miał coś do tego. Kurcze, przecież prawie każdy ma dzisiaj mgr. To nic nie znaczy.

Raziel - 2014-05-07, 11:48

Jeden z moich rodziców ma maturę. Drugi nie ma. Oboje od dziecka mocno zachęcali mnie do czytania. Sami też czytają. Ergo nie widzę silnego wpływu wykształcenia.
Utopiste - 2014-05-07, 14:44

Też nie widzę żadnego związku pomiędzy poziomem wykształcenia a czytelnictwem. Moi rodzice oboje maja wyższe wykształcenie, a mój brat nie czyta prawie wcale. Rodzice narzeczonego z kolei mają wykształcenie zawodowe, a ich dzieci czytają dużo (teściowa zresztą też :) .

W przypadku cen myślę, że to zależy również od wielkości miasta. Jeżeli kogoś nie stać na kupowanie książek (albo zwyczajnie nie chce) będzie polegał na bibliotekach, a niestety biblioteki w mniejszych ośrodkach nie są zaopatrzone tak jak duże biblioteki miejskie (sama to przerabiałam zanim przeprowadziłam się do Krakowa). Poza tym biblioteki również mają ograniczony budżet więc wzrost cen pewnie przekłada się na ilość zakupionych tytułów (ale pod tym względem specjalistką jest raczej Ravena).

Raziel - 2014-05-07, 18:11

Cytat:
Jeżeli kogoś nie stać na kupowanie książek (albo zwyczajnie nie chce) będzie polegał na bibliotekach, a niestety biblioteki w mniejszych ośrodkach nie są zaopatrzone tak jak duże biblioteki miejskie (sama to przerabiałam zanim przeprowadziłam się do Krakowa)

Coś o tym wiem, karty mam w dwóch lokalnych i niestety wielu niby popularnych rzeczy często nie ma, choć żeby nie było ciągle się coś nowego pojawia i absolutnie na nie nie narzekam.

Radament - 2014-05-07, 19:14

O to prawda, po nowości często trzeba ustawiać się w kolejce i rezerwować je u bibliotekarzy. Tam gdzie nie ma takiej możliwości np. W Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie ludzie często czatują na konkretne tomy i gdy coś tylko pojawi się jako dostępne w katalogu trzeba lecieć do budynku i mieć nadzieję, że jeszcze jest. Mi to nie przeszkadza, bo rzadko idę po coś konkretnego, a książki które sobie czasem upatrzę nie należą do najpopularniejszych, Niemniej zabieram teraz dla chłopaka Grę o Tron i ... Hej zbieranie tych tomów nie jest takie łatwe.
Niemniej nowości jest faktycznie stosunkowo dużo, zwłaszcza że wiele ludzi przynosi raz przeczytane książki i je oddaje bibliotece.

Bruixa - 2014-05-07, 22:11

Córka Lavransa napisał/a:

Ja, czytając dużo, nie kupuję prawie nic.
Po pierwsze dlatego, że nie czuję potrzeby posiadania, a czytania. Potrzeba posiadania pojawia się u mnie bardzo rzadko, może ze trzy książki w ciągu roku kupię, to wszystko.

Mam podobnie. Jeśli kupuję książkę, to albo taką, na której bardzo mi zależy, albo mocno przecenioną, którą mam chęć przeczytać. W czasie wakacji często trafiam na wyprzedaż książek, których nie napotkałam w empiku po bardzo atrakcyjnych cenach.

Yacek - 2014-05-08, 14:34

W jakimś stopniu ceny na pewno wpływają na poziom czytelnictwa. Starzy wyjadacze wiedzą co prawda do czego służy antykwariat i allegro, ale 'świeżaki' pierwsze kroki kierują np do empiku - a tam ceny zaporowe. Gdyby sprzedawano książki za pół darmo to na pewno by ich więcej kupowano (chociażby po to, by na półce się ładnie prezentowały) a może nawet i czytano.
Córka Lavransa - 2014-05-08, 22:43

Bruixa napisał/a:
W czasie wakacji często trafiam na wyprzedaż książek, których nie napotkałam w empiku po bardzo atrakcyjnych cenach.

Ech, zaraz przypominają mi się te nadmorskie kiermasze w wielkich, białych namiotach... :lol: Zawsze wtedy coś upoluję.

Bruixa - 2014-05-09, 20:23

Właśnie! Zeszłego lata 2 takie namioty nawiedziłam i wyszłam ze stosikiem książek :) . Poprzednio takoż. Ale takie namioty to nie wyłącznie nadmorska specjalność, w Kazimierzu n. Wisłą też były.
grai - 2014-05-11, 08:16

myślę, że ceny mają wielki wpływ na czytelnictwo, książki są drogie, a w bibliotekach nie zawsze można znaleźć daną książkę, sytuacje ratują właśnie kiermasze no ale na nich nowości raczej nie znajdziemy.
alibaba - 2014-05-11, 17:34

Ceny książek moim zdaniem nie mają wpływu na poziom czytelnictwa. Kto chce czytać zawsze znajdzie drogę do książki. Mieszkańcy małych miejscowości rzeczywiście mają z tym problem. W dużych miastach jest zawsze kilka czy nawet kilkanaście bibliotek ale też odległość między nimi czasem jest dość duża.
Poziom wykształcenia rodziców absolutnie nie ma wpływu na to, czy ich dzieci czytają książki. W mojej rodzinie syn ma średnie, synowa nie ukończone średnie a ich córka czyta od najmłodszych lat, wręcz pożera książki. To jednak nie ma natomiast wpływu na fakt, że w szkole zawsze miała problemy z j.polskim. To umysł ścisły.
Natomiast ze mną mieszka wnuczka, córka mojej córki. I nie czyta niczego czego nie musi. To też umysł ścisły ale przecież widzi ile ja czytam i jaką sprawia mi to przyjemność.
Mnie natomiast do czytania zachęcił mój tato, człowiek prosty, bez wykształcenia. Ileż to wieczorów i nocy spędziłam z nim na wspólnym czytaniu i dyskusjach na temat przeczytanych książek!
Wracając do tematu postu- kiedyś, gdy powodziło mi się dobrze, oboje z mężem sporo zarabialiśmy, kupowałam mnóstwo książek. Teraz zapełniają szafy bo trudno mi się z nimi rozstać.
O kiedy zostaliśmy rencistami a potem emerytami- niestety na książki zabrakło pieniędzy. Pozostały tylko biblioteki. Dobrze, że przez kilka lat pracowałam w bibliotece i teraz korzystam z przywileju pierwszeństwa i mogę wypożyczać tyle książek ile uniosę.

Maciek1988 - 2014-05-11, 19:13

Większość książek jest drogich tylko kilka tygodni, miesięcy po premierze później ich cena spada znacznie. Nie jesteśmy wtedy na bieżąco z nowościami ale można zaoszczędzić znaczne ilość pieniędzy.
ciapek111 - 2014-06-16, 09:12

Moim zdaniem cena książek nie wpływa na czytelnictwo - dla tych co nie czytają jest to tylko wymówka, a Ci co książki uwielbiają i tak je kupią - bez względu na cenę. Ponadto są też biblioteki, a to akurat nic nie kosztuje.
Raziel - 2014-06-16, 11:34

Cytat:
dla tych co nie czytają jest to tylko wymówka, a Ci co książki uwielbiają i tak je kupią - bez względu na cenę.

Smutno się dowiedzieć, że jest się pozerem :C
Książki od dłuższego czasu kupuję tylko na promocjach. I jakoś wcale nie czuję się z tym źle.

Kamil - 2014-06-16, 12:34

ciapek111 napisał/a:
Ci co książki uwielbiają i tak je kupią

Od jakiegoś już czasu kupuje tylko ebooki w promocjach, czasami ktoś podzieli się ze mną swoimi zbiorami. Tak że cena ma wpływ, ja przestałem kupować. 25-30 zł za książkę? spoko, za tyle kupowałem, ale jak teraz często trzeba za to samo dać 40-50 to nie kupuje (szczególnie w księgarniach, w internecie jednak często taniej, ale przesyłka dochodzi).

Córka Lavransa - 2014-06-16, 20:10

Kamil napisał/a:
Tak że cena ma wpływ, ja przestałem kupować.

Ale nie przestałeś czytać. A kwestią jest, czy cena książki wpływa na poziom czytelnictwa, nie sprzedaży książek. Moim zdaniem, nie.
Stałe podnoszenie cen książek przez wydawnictwa to strzał w stopę. Dla mnie nie będzie problemem czytanie do końca życia książek wydanych prze rokiem 1970, bo mnie nowości nie kręcą. A za prawie 50 zł nie kupię książki, której nie znam i o której nawet nie wiem, czy mi się spodoba.

ciapek111 napisał/a:
Ci co książki uwielbiają i tak je kupią - bez względu na cenę

Nieprawda. Ja uwielbiam, czytam i nie kupię.
Kupuję obecnie dwie-trzy książki rocznie. I gdybym ich miała nie kupić, przeżyłabym bez trudu.

Radament - 2014-06-16, 22:21

To może inaczej, ci którzy uwielbiają posiadać książki będą je kupować. Ja na przykład wciąż kupuje książki, może teraz głównie w tanich księgarniach, ale od czasu do czasu nawet w Empiku czy Matrasie się zaopatrzę... A przynajmniej w to na co na prawdę mam ochotę np. cyk Hoddera :3
Utopiste - 2014-06-17, 05:51

Również należę do grona kupujących, ale kupuję tylko w internecie lub przy okazji promocji. Obecne ceny książek uważam za absurdalne i nie jestem w stanie aż tyle za nie dać. W internecie nadal mam stawki do ok. 30 złotych i nie muszę się przejmować przesyłką, ponieważ odbiór jest w dobrze zlokalizowanym punkcie. Poza tym zawsze pozostają aukcje i lekko zużyte egzemplarze (co w niczym nie wpływa na ich treść ;) )
Córka Lavransa - 2014-06-17, 20:49

Utopiste napisał/a:
lekko zużyte egzemplarze (co w niczym nie wpływa na ich treść ;) )

I owszem. Ja np. często wolę stare wydania, albo ze względu na formę (lubię stare okładki, małe czcionki), albo ze względu na stare tłumaczenie, do którego jestem przyzwyczajona.
Choć można się przejechać, np. chciałam kupić "Momo" w wydaniu z 1978 roku chyba i ceny egzemplarzy nie rozpadających się pod jednym spojrzeniem są szalone. :-|

KJrun - 2014-07-21, 10:54

na pewno wpływają na rynek wydawniczy. mniej osób kupuje.
juzeff - 2014-07-22, 09:14

Na pewno mają na to duży wpływ. Im byloby taniej tym na pewno czytelnictwo by się zwiększyło a zarazem spadło by piractwo.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-07-22, 09:53

Córka Lavransa napisał/a:
Ceny książek przekładają się wyłącznie na poziom zakupów. A poziom zakupów to nie poziom czytelnictwa, na szczęście istnieją jeszcze inne sposoby pozyskiwania lektur... :P

Ja, czytając dużo, nie kupuję prawie nic.


Poziom zakupów to nie poziom czytelnictwa, ale jakaś korelacja jednak jest. Na pewno nie zaszkodziłoby dla poziomu czytelnictwa gdyby książki były nieco tańsze.
Jeśli chodzi o mnie, to jestem z tych 'kupujących' czytelników, lubiących gromadzić książki, ustawiać je na regałach wg wielkości, kolorów okładki, autora itp. I pomimo wysokich cen nadal kupuję książki. Ratują mnie tutaj księgarnie internetowe i allegro. Gdybym miał kupować tylko po cenach rynkowych, przyznaję, że nie byłoby to opłacalne i rocznie zakupów robiłbym sporo mniej.

Zastanawiam się też, jak rozumieją pojęcie "spadku czytelnictwa" wszyscy Ci badacze, którzy się sprawą zajmują. Wydaje mi się, że warto by wyróżnić dwa aspekty:

- spadek czytelnictwa spowodowany wysokimi cenami.
- brak przyrostu nowych czytelników spowodowany wysokimi cenami.

O ile ktoś czytał od zawsze i ma to we krwi, zawsze znajdzie sposób, żeby dotrzeć do książki.
Ale co z ludźmi, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z książkami? Myślę, ze w tym przypadku ceny odstraszają bardziej.


staniszewski napisał/a:
Jedna kwestia mnie tam zastanawia - "Poziom wykształcenia rodziców ma silny wpływ na stosunek ich dzieci do książek". Dlaczego? Bo nie zgadzam się z tym. Fakt, dużo zależy od wychowania i przykładu, jaki ukazują rodzice, ale nie sądzę, aby poziom wykształcenia miał coś do tego. Kurcze, przecież prawie każdy ma dzisiaj mgr. To nic nie znaczy.


Może nie tyle poziom wykształcenia, co oczytanie rodziców, ich ogólna orientacja w światowej kulturze. Co nie musi się wiązać z wykształceniem. Dzieciaki biorą z rodziców przykład i jeśli w domu zawsze były książki, a rodzice od małego zapoznawali swojego potomka z magią słowa pisanego (np. czytając, opowiadając bajki), istnieje bardzo duża szansa, że taki młody człowiek wyrośnie na zapalonego czytelnika.


alibaba napisał/a:
Ceny książek moim zdaniem nie mają wpływu na poziom czytelnictwa. Kto chce czytać zawsze znajdzie drogę do książki. Mieszkańcy małych miejscowości rzeczywiście mają z tym problem. W dużych miastach jest zawsze kilka czy nawet kilkanaście bibliotek ale też odległość między nimi czasem jest dość duża.


Kto chce czytać odnajdzie drogę do książki. Ale ktoś mu tą drogę musi wskazać. Przy dużych cenach książek, przynajmniej jedna ze ścieżek do literackiej uczty staje się zamknięta, albo trudno dostępna. A biblioteki nie wszędzie są dobrze zaopatrzone. Im dalej od dużych miast tym gorzej. Ile fantastyki bym nie przeczytał, gdybym sam nie kupił. W bibliotece w mojej rodzinnej miejscowości na tym polu jest muzeum.

alibaba napisał/a:
Mnie natomiast do czytania zachęcił mój tato, człowiek prosty, bez wykształcenia. Ileż to wieczorów i nocy spędziłam z nim na wspólnym czytaniu i dyskusjach na temat przeczytanych książek!


Dziś czasu bardzo się zmieniły. Dawniej książka była jednym z podstawowych źródeł rozrywki i wiedzy o świecie. Ludzie czytali więcej, przekazywali pasję swoim dzieciom. Dziś książka ma trudniej.
Zwróćcie uwagę, że w każdym starszym domu zawsze znajdowała się półka albo regał z książkami. Choćby z obowiązkową Trylogią Sienkiewicza, Prusem, Orzeszkową itp. U znajomych w moim wieku praktycznie nie zauważam takiej półki czy regału.


Ja, w każdym razie, lubię mieć książki w domu, pod ręką, lubię je kupować, lubię czytać, spacerować po księgarniach. Tak mi to już chyba zostanie. A na spadek czytelnictwa w moim przypadku ma wpływ raczej mniejsza ilość wolnego czasu (więcej zajęć w pracy) niż ceny książek. Od paru lat kupuję więcej niż czytam. Staram poprawić statystykę, ale nie przez mniejsze zakupy, a przez większą liczbę przeczytanych lektur. :)

Belial - 2014-07-23, 14:41

juzeff napisał/a:
Na pewno mają na to duży wpływ. Im byloby taniej tym na pewno czytelnictwo by się zwiększyło a zarazem spadło by piractwo.


Zadziwiające, że "piraci" sporo kupują. Były badania, poszukaj.

Cytat:
Na pewno nie zaszkodziłoby dla poziomu czytelnictwa gdyby książki były nieco tańsze.

Choćby i 5 zł kosztowały, i tak wiele osób nie kupi. W końcu średnia to 19 zł rocznie, czyli poniżej ceny nowej książki. Jednocześnie te same osoby mogą wydawać setki złotych na używki i nadal krzyczeć, że książki za drogie.

Nie wierze, że jak ktoś nagle sam z siebie chce zacząć czytać nie ma: 1. znajomego, który pożyczy książki, 2. biblioteki lub składu z tanimi książkami, gdzie np. raz na jakiś czas mógłby podjechać (choćby raz w miesiącu), 3. dostępu do internetu, żeby ściągnąć choćby darmowego ebooka. Kwestia jest bardziej chcenia i nie szukania wymówek.

Fakt, że biblioteki nie mają zawsze nowości nie przemawia przeciwko bibliotekom. Jest wiele świetnej starszej literatury o której w natłoku tych wszystkich Zmierzchów, Zakupocholiczek czy innego aktualnie szeroko reklamowanego badziewia się zapomina.

Uczniu, współczuję znajomych, bo moi bliżsi i dalsi znajomi w moim wieku lub niżej mają zawsze w domu choćby półkę z książkami. Czytają. Kupują. Ba, nawzajem sobie książki w prezencie często kupujemy... Jakbym miała po swoich znajomych się wypowiadać tylko, statystyki ilości przeczytanych czy kupionych książek poszybowałyby w górę. Ale żadna "grupa znajomych" nigdy się nie przekłada na sytuację w społeczeństwie.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-07-23, 15:24

Belial napisał/a:
Choćby i 5 zł kosztowały, i tak wiele osób nie kupi.


Oczywiście, ale jednocześnie Ci co kupują kupowaliby znacznie więcej. Jest wiele takich osób, które rzadko bywają w księgarniach bo nie mogą sobie pozwolić na wszystko, co by chciały. ze względu na cenę.

Belial napisał/a:
Fakt, że biblioteki nie mają zawsze nowości nie przemawia przeciwko bibliotekom. Jest wiele świetnej starszej literatury o której w natłoku tych wszystkich Zmierzchów, Zakupocholiczek czy innego aktualnie szeroko reklamowanego badziewia się zapomina.


Oczywiście, wszystko zgoda. Niemniej czasem, przynajmniej by być na bieżąco z literaturą współczesną, chciałbym też poczytać też coś współczesnego. Gatunkiem, który znacząco rozwinął się w ostatnich 20 latach jest polska fantastyka. A w wielu bibliotekach naprawdę ciężko jest spotkać większy wybór książek Grzędowicza, Kossakowskiej, Pilipiuka, Dukaja i innych naszych autorów. Nie ich najnowszych książek, ale nawet tych paroletnich. Gdybym swego czasu opierał się tylko na mojej małej bibliotece miejskiej to nic bym z fantastyki nie poznał. Powiedziałbym, że prywatnie mam w domu wielokrotnie większy wybór fantastyki niż wspomniana biblioteka.

Każda biblioteka to świetnie miejsce, niemniej z własnego doświadczenia wiem, że to ciągłe "nie ma, nie ma, nie ma, nie ma" w odpowiedzi na pytanie o tytuły książek, które chciałbym przeczytać, na dłuższą metę zniechęca do chodzenia do biblioteki.

Do całej dyskusji przytoczyłbym jeszcze fragment z bloga podlinkowanego przez staniszewskiego:

Inną kwestią jest fakt, że skoro to rodzice mają duży wpływ na zachowania czytelnicze swoich dzieci, nie ulega wątpliwości, że niższe ceny w księgarniach pozwoliłyby na rozwijanie ich zainteresowań. Tylko w takim przypadku mógłby zaistnieć związek między cenami książek a poziomem czytelnictwa. Stali czytelnicy kupowaliby więcej, a młode pokolenie wykształciłoby w sobie odpowiednie nawyki. Cena odgrywa istotną rolę, jednak jeszcze większą powinno przypisywać się odpowiedniej edukacji.

Im więcej książek jest w domu rodzinnym tym większa szansa, że młody człowiek zacznie czytać i będzie w przyszłości z książkami za pan brat.

janinakowalska - 2014-07-23, 21:51

Myślę że bardzo wpływa cena, jeżeli trzeba wydać na książkę ok 30 zł to ludzie wolą wydać tą kasę na coś bardziej przydatnego. Nie wszystkich stać,
Ja sama wiem po sobie że mimo wydawanych ok 100zl miesięcznie na książki to szukam promocji cały czas czy to w necie czy w księgarniach.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-07-24, 08:03

janinakowalska napisał/a:
jeżeli trzeba wydać na książkę ok 30 zł to ludzie wolą wydać tą kasę na coś bardziej przydatnego


30 zł to bardzo optymistyczna cena. Bardzo rzadko dziś można odnaleźć w ksiegarni książkę za, dajmy na to, 29,90.
Coś bardziej przydatnego - hmm, z drugiej strony książki też są na swój sposób przydatne. Kwestia priorytetów. Są ludzie, którzy zawsze znajdą trochę oszczędności na książki, bo najzwyczajniej kupowanie książek, duży domowy księgozbiór to część ich stylu życia. Inni twierdzą, że choć czytać lubią, nie potrzebują kupować i gromadzić. Jeszcze inni przestawiają się na książkę cyfrową. Każde podejście jest dobre. W końcu najważniejsze jest czytanie i radość lektury.

Ja osobiście mam tak, że jak ukazuje się książką na którą czekam, którą chcę przeczytać, chcę ją kupić jak najszybciej. I mieć pod ręką w domu. Patrzę czasem na swój księgozbiór i wiem, że do niektórych książek prędko nie zajrzę, ale mimo wszystko cieszę się, że je mam.

janinakowalska napisał/a:
Ja sama wiem po sobie że mimo wydawanych ok 100zl miesięcznie na książki to szukam promocji cały czas czy to w necie czy w księgarniach.


To akurat całkiem naturalne. :) Gdyby kupować wszystko po cenie z okładki naprawdę można zbankrutować. Marża na książka jest ogromna skoro większość księgarń internetowych ma ceny ponad 20% mniejsze niż okładkowe i jeszcze całkiem dobrze na tym zarabiają.

Belial - 2014-07-25, 08:50

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Belial napisał/a:
Choćby i 5 zł kosztowały, i tak wiele osób nie kupi.


Oczywiście, ale jednocześnie Ci co kupują kupowaliby znacznie więcej. Jest wiele takich osób, które rzadko bywają w księgarniach bo nie mogą sobie pozwolić na wszystko, co by chciały. ze względu na cenę.


Co za różnica czy kupowaliby więcej? Od kupowania więcej czytelnictwo nie wzrośnie, ani "moce przerobowe". Ci co czytają po prostu kupowaliby więcej. Ci co nie czytają tez nie czytali jak ceny były niższe.

Cytat:

Belial napisał/a:
Fakt, że biblioteki nie mają zawsze nowości nie przemawia przeciwko bibliotekom. Jest wiele świetnej starszej literatury o której w natłoku tych wszystkich Zmierzchów, Zakupocholiczek czy innego aktualnie szeroko reklamowanego badziewia się zapomina.


Oczywiście, wszystko zgoda. Niemniej czasem, przynajmniej by być na bieżąco z literaturą współczesną, chciałbym też poczytać też coś współczesnego. Gatunkiem, który znacząco rozwinął się w ostatnich 20 latach jest polska fantastyka. A w wielu bibliotekach naprawdę ciężko jest spotkać większy wybór książek Grzędowicza, Kossakowskiej, Pilipiuka, Dukaja i innych naszych autorów. Nie ich najnowszych książek, ale nawet tych paroletnich. Gdybym swego czasu opierał się tylko na mojej małej bibliotece miejskiej to nic bym z fantastyki nie poznał. Powiedziałbym, że prywatnie mam w domu wielokrotnie większy wybór fantastyki niż wspomniana biblioteka.


Bo jesteś miłośnikiem tego rodzaju literatury, twoje własne zbiory będą zawsze bogatsze niż zbiory biblioteki, która ma służyć wszystkim czytelnikom, o różnych zainteresowaniach. Ja lubię czytać fantasy/sf, ale mam mało książek fantasy/sf w domu, do czasów studenckich opierałam się na fantastycznych/sf zasobach biblioteki osiedlowej. Potem doszły też książki pożyczane od znajomych interesujących się tematem.

Cytat:

Każda biblioteka to świetnie miejsce, niemniej z własnego doświadczenia wiem, że to ciągłe "nie ma, nie ma, nie ma, nie ma" w odpowiedzi na pytanie o tytuły książek, które chciałbym przeczytać, na dłuższą metę zniechęca do chodzenia do biblioteki.


Ja się nie natykam wciąż na "nie ma". Kwestia tego co cię interesuje, ale to nie wina biblioteki.

Cytat:

Do całej dyskusji przytoczyłbym jeszcze fragment z bloga podlinkowanego przez staniszewskiego:

Inną kwestią jest fakt, że skoro to rodzice mają duży wpływ na zachowania czytelnicze swoich dzieci, nie ulega wątpliwości, że niższe ceny w księgarniach pozwoliłyby na rozwijanie ich zainteresowań. Tylko w takim przypadku mógłby zaistnieć związek między cenami książek a poziomem czytelnictwa. Stali czytelnicy kupowaliby więcej, a młode pokolenie wykształciłoby w sobie odpowiednie nawyki. Cena odgrywa istotną rolę, jednak jeszcze większą powinno przypisywać się odpowiedniej edukacji.

Im więcej książek jest w domu rodzinnym tym większa szansa, że młody człowiek zacznie czytać i będzie w przyszłości z książkami za pan brat.


Nieprawda. Część rodziców jednocześnie zapisze dziecko na pierdyliard zajęć dodatkowych (drogie!), ale książką nie zainteresuje. W taniej książce też można znaleźć fajne współczesne rzeczy. Cena to tylko wymówka. Co złego jest w kupowaniu jednej nowej książki na kwartał? Nie da się odłożyć co miesiąc 10-15 zł?

Priorytety.

Radament - 2014-07-25, 14:37

Belial napisał/a:
Co za różnica czy kupowaliby więcej? Od kupowania więcej czytelnictwo nie wzrośnie, ani "moce przerobowe". Ci co czytają po prostu kupowaliby więcej. Ci co nie czytają tez nie czytali jak ceny były niższe.

No to zależy, studiowała ze mną przez chwilę dziewczyna, która zawsze, absolutnie zawsze chciała czyta jakąś nowość, jakieś bestseler, generalnie co było modne i reklamowane. Jak miała od kogo pożyczyć zawsze pożyczała, ale na same książki, żeby kupić... Kasy zwyczajnie było jej szkoda, bo wydawały się jej zwyczajnie za drogie. Jakby leciały po dwie dychy to chętnie by kupiła, ale cztery to woli sobie to wydać na żarcie.
W efekcie czyta / czytała (nie wiem co u niej) niezbyt dużo.


Myślę, że jest też różnica w tym jak ludzie patrzą na książki. Niektórzy je kochają i zdobędą je wszędzie. Ale da drugich jest tylko i wyłącznie rozrywką. Czymś okazjonalnym bo dla nich drogim, a przynajmniej z nieadekwatną ceną. Są ludzie, którzy nie chcą miesiącami odkładać by kupić jedną książkę, a raczej chcieli by przechodząc obok sklepu dojrzeć interesującą ich okładkę, a potem wejść i po prostu nabyć, tak jak się nabywa batonik czy piwo.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-07-25, 15:36

Belial napisał/a:
Co za różnica czy kupowaliby więcej? Od kupowania więcej czytelnictwo nie wzrośnie, ani "moce przerobowe". Ci co czytają po prostu kupowaliby więcej. Ci co nie czytają tez nie czytali jak ceny były niższe.


Moce przerobowe nie wzrosną, ale przecież książki kupuje się nie tylko dla siebie. Z moich książek od czasu do czasu korzystają brat, siostra, rodzice, przyjaciele. Jakoś to więc na poziom czytelnictwa wpływa.
Nie wiem czy niższe ceny zachęciłyby do czytania ignorantów, którzy całe życie pogardzali książką. Jestem jednak przekonany, że istnieje całkiem spora grupa ludzi "po środku", pomiędzy całkowitymi ignorantami a pasjonatami, którą niższa cena na pewno zachęciłaby do kupna książki od czasu do czasu.

Belial napisał/a:
Ja się nie natykam wciąż na "nie ma". Kwestia tego co cię interesuje, ale to nie wina biblioteki.


Nie mam nic, jeśli akurat nie ma w księgozbiorze biblioteki superspecjalistycznej książki, której nawet w uczelnianej bibliotece trudno dostać. W poprzednim poście miałem na myśli całkiem zwyczajne książki, powszechnie dostępne w księgarniach.

Belial napisał/a:
Nieprawda. Część rodziców jednocześnie zapisze dziecko na pierdyliard zajęć dodatkowych (drogie!), ale książką nie zainteresuje.


To już kwestia podejścia rodziców. Z drugiej strony dziecko ma swoją ciekawość i z dużą dozą prawdopodobieństwa prędzej czy później zajrzałoby do domowej biblioteki. :)

Belial - 2014-07-25, 19:47

Radament napisał/a:
Myślę, że jest też różnica w tym jak ludzie patrzą na książki. Niektórzy je kochają i zdobędą je wszędzie. Ale da drugich jest tylko i wyłącznie rozrywką. Czymś okazjonalnym bo dla nich drogim, a przynajmniej z nieadekwatną ceną. Są ludzie, którzy nie chcą miesiącami odkładać by kupić jedną książkę, a raczej chcieli by przechodząc obok sklepu dojrzeć interesującą ich okładkę, a potem wejść i po prostu nabyć, tak jak się nabywa batonik czy piwo.


Batonik czy piwo to inna półka cenowa. no chyba, że porównujesz z tanią książką. Kupno książki to 2 zestawy w McDonaldzie, 2-3 paczki papierosów, butelka wódki, nie róbmy z tego nie wiadomo czego. Dla części ludzi nie ważne ile książka będzie kosztować, i tak będzie za droga i będzie im szkoda ją kupić.

Jaka książka ma kosztować 20 zł? Kilkusetstronnicowe tłumaczenie zagranicznego bestselleru? Bądźmy realistami...


Uczeń napisał/a:

Moce przerobowe nie wzrosną, ale przecież książki kupuje się nie tylko dla siebie. Z moich książek od czasu do czasu korzystają brat, siostra, rodzice, przyjaciele. Jakoś to więc na poziom czytelnictwa wpływa.

Czytaliby książki i bez tego co im pożyczasz? Przeczytaliby inną, zamiast tej od ciebie? Bo jeśli tak, to fakt kupienia książki nie ma żadnego przełożenia na wzrost czytelnictwa.

Cytat:

Nie mam nic, jeśli akurat nie ma w księgozbiorze biblioteki superspecjalistycznej książki, której nawet w uczelnianej bibliotece trudno dostać. W poprzednim poście miałem na myśli całkiem zwyczajne książki, powszechnie dostępne w księgarniach.


Jeżeli co roku jest wydawanych kilkadziesiąt tysięcy tytułów w Polsce, a 10% czytelników beletrystyki czyta w ogóle fantastykę (polską i/lub obcą) to jak chcesz to zrobić by nie sprofilowana biblioteka miała akurat książki fantasy, których szukasz?
http://www.bn.org.pl/down.../1297852803.pdf

Przy okazji, 2008 - 62% nie przeczytało ani jednej książki. 2012 - 61% nie przeczytało ani jednej książki. Jednocześnie ilość książek wydawanych co roku wzrasta. Czyżby wydawcy byli szaleni?

Radament - 2014-07-25, 21:34

No i dlatego ludzie wolą chodzić do kina.
Córka Lavransa - 2014-07-29, 21:01

Cytat:
No i dlatego ludzie wolą chodzić do kina.

To już pojechałaś. ;) Jak mam do wyboru wydać 50 zł na wyprawę do kina z moim mężem (a to są same bilety i przejazd, gdzie tam jeszcze jakiś popcorn, może kolacja po seansie, żeby pogadać o filmie - i nagle robi się stówa i więcej), to wolę wydać 30 zł na książkę, albo i dwie (ebooki albo allegro), a film spiracić i obejrzeć go sobie w domu przy coli i czekoladce. Książka przynajmniej zostanie mi w domu, a po wizycie w kinie zostanie mi co najwyżej ból głowy od za głośno włączonych basów i od godzinnego wstępu reklamowego na początku... :-/

Belial - 2014-07-30, 07:45

Córka Lavransa napisał/a:
Cytat:
No i dlatego ludzie wolą chodzić do kina.

To już pojechałaś. ;) Jak mam do wyboru wydać 50 zł na wyprawę do kina z moim mężem (a to są same bilety i przejazd, gdzie tam jeszcze jakiś popcorn, może kolacja po seansie, żeby pogadać o filmie - i nagle robi się stówa i więcej), to wolę wydać 30 zł na książkę, albo i dwie (ebooki albo allegro), a film spiracić i obejrzeć go sobie w domu przy coli i czekoladce. Książka przynajmniej zostanie mi w domu, a po wizycie w kinie zostanie mi co najwyżej ból głowy od za głośno włączonych basów i od godzinnego wstępu reklamowego na początku... :-/


W kinach studyjnych jest lepiej. ;)

Córka Lavransa - 2014-07-30, 19:15

Belial napisał/a:
W kinach studyjnych jest lepiej. ;)

Ale tam czekają na ambitnego widza. A ja to wiesz... "Herkules" i te klimaty. :lol:

Belial - 2014-08-01, 03:44

Córka Lavransa napisał/a:
Belial napisał/a:
W kinach studyjnych jest lepiej. ;)

Ale tam czekają na ambitnego widza. A ja to wiesz... "Herkules" i te klimaty. :lol:


nie dogodzisz, no. :D

Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-08-17, 08:44

Belial napisał/a:
Jeżeli co roku jest wydawanych kilkadziesiąt tysięcy tytułów w Polsce, a 10% czytelników beletrystyki czyta w ogóle fantastykę (polską i/lub obcą) to jak chcesz to zrobić by nie sprofilowana biblioteka miała akurat książki fantasy, których szukasz?


Fantastyka jest gatunkiem stosunkowo niewielkim i nie jest problemem, żeby w normalnej, szanującej się bibliotece, był w miarę aktualny księgozbiór fantastyczny - przynajmniej te najciekawsze pozycje. W ogromnym empiku fantastyka zwykle mieści się na dwóch regałach lub kilku półkach.

Tak jeszcze ogólnie w temacie - gdzieś ostatnio przeczytałem, że w 2012 roku (tego roku dotyczyło opracowanie) statystyczny Polak wydał w ciągu roku na książki 17 zł.
W takim ujęciu to statystyczny Uczeń Czarnoksiężnika jest jak kompania statystycznych Polaków. :)

Córka Lavransa - 2014-08-17, 11:09

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
statystyczny Uczeń Czarnoksiężnika jest jak kompania statystycznych Polaków

Boście, Szanowna Władzo, zasobni w środki i miejsce do przechowywania. :-D Ot, jak się niektórym wiedzie... :-D
Ja trochę nabiłam tej średniej, ale tylko przez Gaskell i Bronte. To bezpieczne autorki, za dużo juz mnie kosztować nie będą. :P

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Fantastyka jest gatunkiem stosunkowo niewielkim

Czy ja wiem? Przecież to dla fantastyki jest typowe tworzenie wielotomowych cykli. Jeśli biblioteka kupi pierwszy, bezsensem jest poprzestanie na nim (a jest to dość częste zjawisko, albo nikt nie śledzi tego, czy kolejne wychodzą, albo nie ma już funduszy na ich zakup) i tak naprawdę musiałoby się z każdej puli przeznaczać część pieniędzy na - nie zawsze tego warte - kontynuacje. W tym momencie nie stać już placówki na nowe serie.
A dwie-trzy półki w empiku to jest wbrew pozorom naprawdę dużo, bo ich zawartość zmienia się błyskawicznie. Ten sam styl, oczywiście, ciągle te same tajemnicze dziewoje i półnadzy herosi, ale kolorystyka się zmienia, stąd wiem, że to coś nowego się pojawiło... ;)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-08-17, 18:52

Córka Lavransa napisał/a:
A dwie-trzy półki w empiku to jest wbrew pozorom naprawdę dużo, bo ich zawartość zmienia się błyskawicznie. Ten sam styl, oczywiście, ciągle te same tajemnicze dziewoje i półnadzy herosi, ale kolorystyka się zmienia, stąd wiem, że to coś nowego się pojawiło...


Ale mówmy o tej dobrej fantastyce. Takiej wartościowej. Nie jest tego aż tak dużo. Przynajmniej z tym biblioteka mogłaby być na bieżąco, a jak starczy pieniędzy w budżecie na tajemnicze dziewoje i półnagich herosów w nastu tomach to też mogą być, gdzieś można umieścić na bocznej półce. :)

Córka Lavransa napisał/a:
Boście, Szanowna Władzo, zasobni w środki i miejsce do przechowywania. :-D Ot, jak się niektórym wiedzie... :-D


Z tymi środkami to nie tak różowo a i z miejscem na półkach też krucho. Cały czas muszę kombinować. Ale ja jestem z tych co lubią mieć książki w domu, w każdej ilości, i zawsze chętnie przygarną następną. :) Takie moje hobby i poczucie estetyki. Dom bez książek? To nie dla mnie. :)

A już mam wstępną listę na kilka kolejnych tytułów. Nie było mnie w domu 2 tygodnie a wydawnictwa nie próżnowały. Nowy James, Steinbeck, coś z Uczty Wyobraźni, druga część Cyklu Barokowego Stephensona. :)

Córka Lavransa - 2014-08-17, 20:58

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ale mówmy o tej dobrej fantastyce. Takiej wartościowej. Nie jest tego aż tak dużo.

Miejże litość, bo czuję, jakby M przemawiał. Dukaj, a potem długo, długo nic. ;)
Prawda jest taka, że kupuje się to, co schodzi, a wydaje mi się, że jednak pierdółki w postaci Ludzi Lodu chodzą znacznie lepiej niż "Lód"... :lol:

Julietta - 2014-08-19, 08:03

Belial napisał/a:
Córka Lavransa napisał/a:
Belial napisał/a:
W kinach studyjnych jest lepiej. ;)

Ale tam czekają na ambitnego widza. A ja to wiesz... "Herkules" i te klimaty. :lol:


nie dogodzisz, no. :D

Herkules wyszedl całkiem fajnie ;) Studyjne niby tańsze, ale...
Ale sieciówki mają prmomocje, ja idę jutro z małą, to bilety po 14 zł, taniej niż w kinie Praha czy Femina.

Co do tematu, minimalny myślę, ze mają, ale minimalny, bo kto chce czytać to wypozyczy, poszuka promocji. ;)

Belial - 2014-09-28, 16:35

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Belial napisał/a:
Jeżeli co roku jest wydawanych kilkadziesiąt tysięcy tytułów w Polsce, a 10% czytelników beletrystyki czyta w ogóle fantastykę (polską i/lub obcą) to jak chcesz to zrobić by nie sprofilowana biblioteka miała akurat książki fantasy, których szukasz?


Fantastyka jest gatunkiem stosunkowo niewielkim i nie jest problemem, żeby w normalnej, szanującej się bibliotece, był w miarę aktualny księgozbiór fantastyczny - przynajmniej te najciekawsze pozycje. W ogromnym empiku fantastyka zwykle mieści się na dwóch regałach lub kilku półkach.


Ja widzę. Bo to nadal nisza wśród czytelników. Fantastyka (ogólnie) jest sporym gatunkiem. Zarówno pod względem zagranicznych jak i krajowych książek. Wszelkie nienormalne-romanse, ba nawet Sagę o Ludziach Lodu można w to wliczyć.

Tifa Lockhart - 2014-09-30, 07:30

Myślę, że ceny książek nie mają wpływu na czytelnictwo. Można przecież książki wypożyczać z biblioteki, od przyjaciół. W internecie można też znaleźć sporo pozycji, do których prawa autorskie już wygasły, wystarczy je tylko pobrać. Mam na myśli tutaj Bookrage, gdzie opłata jest dobrowolna. :) Kto chce czytać ten naprawdę sobie poradzi, obojętnie od tego czy może sobie kupować 3 książki miesięcznie czy nie.
Justyna 1987 - 2017-03-02, 12:49

Dla mnie ceny książek mają ogromne znaczenie :oops: nie dysponuję kto wie jakim budżetem aby kupować co rusz nową książkę.
Procella - 2017-03-14, 14:24

W ostatnich dniach powrócił temat stałej ceny książek.
Córka Lavransa - 2017-03-16, 13:33

I chyba niestety uda im się to przepchnąć.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio kupiłam książkę w księgarni stacjonarnej (Kaufland się liczy...? :lol: ), zwłaszcza po cenie nadrukowanej na okładce. Skąd pomysł, że teraz zacznę to robić?

magragora - 2017-03-16, 20:00

A ja kupuję..
Inna rzecz, że w swojej zaprzyjaźnionej księgarence mam potężny rabat, poza tym kupuję też w księgarniach internetowych i antykwariatach.
No, co poradzę, że kocham mieć książki na własność? :oops:
I chociaż od jakiegoś czasu sporo radości daje mi obcowanie z Kindlem, to papier jest papier!
Mam poważne obawy, że w momencie wejścia w życie "ujednoliconej ceny" moja małomiasteczkowa księgarenka przestanie istnieć...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group