Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Pod Ptakiem i Pędrakiem - [lipiec 2013] Gra o tron - George R. R. Martin

Córka Lavransa - 2013-06-29, 00:44
Temat postu: [lipiec 2013] Gra o tron - George R. R. Martin
George R. R. Martin – „Gra o tron”

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie.
Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam.
Tron objął Robert - najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron...

Za: lubimyczytac.pl

Na wstępie - UWAGA! Proszę pamiętać, że rozmawiamy WYŁĄCZNIE o pierwszym tomie serii. Wiem, że może to być trudne dla tych z nas, którzy są już bardziej zaawansowani w lekturze, ale starajmy się unikać stwierdzeń typu: „Ale to i tak bez sensu, bo on/ona zginie w następnym tomie”.


„Grę o tron” czytałam na potrzeby tej dyskusji po raz drugi. Dłużyła mi się, zbyt wiele pamiętałam, ale nie można odmówić autorowi rozmachu w konstrukcji powieści. Martin stworzył wielu charakterystycznych bohaterów – mam wrażenie, że ten koktajl ma służyć temu, żeby każdy czytelnik znalazł w powieści coś dla siebie. I tak np. ja jestem zaintrygowana postacią Sandora Clegane – Ogara; bardzo lubię i cenię Tyriona Lannistera – Karła, jestem znudzona Aryą – chłopczycą i trzymam kciuki za dalsze losy Daenerys – młodej władczyni.

Wątki, które poruszyły mnie szczególnie podczas lektury:
1. Stosunek Lady Stark do Jona Snow – dziwaczny, irracjonalny. Pretensje o istnienie bękarta powinna mieć do męża, ewentualnie do jego mitycznej kochanki, a nie do dziecka. Poza ogólną upierdliwością tej postaci samo to przekreśla ją w moich oczach.
2. Egzekucja Damy przez Lorda Starka – było to godne, że zrobił to osobiście, było godne, że nie oddał ciała królowej. Niegodne było to, że w ogóle to zrobił. Honor nakazywał mu posłuchać rozkazu króla – ale czy honorem można tłumaczyć czyn niesprawiedliwy?
3. Mirri Maz Duur i jej lekcja dla Daenerys– „Spójrz na swojego khala i zobacz, co warte jest życie, kiedy odbierzesz wszystko inne”.

Podoba mi się w „Grze o tron” to, że Martin swobodnie żongluje swoimi bohaterami – są tak zmienni, że niemal prawdziwi. Oprócz postaci czarno-białych (i chyba w tej powieści najnudniejszych, jak Ned Stark czy Cersei) jest cała gama postaci niejednoznacznych (jak Ogar czy Mormont). Są postacie, które dorastają – Rob Stark czy Daenerys i zmieniają się całkowicie, są postacie, które tylko na moment pokazują nam inną twarz – jak Tyrion Lannister czy jego brat Jaime. Są postacie, które – jak Littlefinger – od początku do końca powieści są tajemnicą.

Zapraszam do dyskusji.

Raziel - 2013-06-29, 00:52

Za niedługo przeczytam ponownie i dołączę, chwilowo mi to wypadło z głowy niestety.
Saule - 2013-06-30, 17:44

"Gra o tron" bardzo mi się spodobała. Choć jak się tak zastanowić to wydaje mi się, że jest to lektura na jeden raz. Do samego świata jeszcze wrócę, bo czytam kolejne tomy. Jednak dla mnie nie jest to cykl to którego wraca się wielokrotnie.
No, ale wracając do "Gry...". Całkowicie zgadzam się z Córką - jest to powieść pełna rozmachu. Świat przedstawiony jest bardzo drobiazgowo, jest rozbudowany, nie brakuje w nim chyba żadnego elementu życia. To sprawia, że cała historia jest bardzo realistyczna, i bardziej przypomina powieść historyczną. Ten realizm to na pewno duża zaleta - łatwiej wczuć się w ten świat. Ale "Gra..." jest w końcu powieścią fantasy, dlatego bardzo podobała mi się obecność tej odrobiny magii, bajecznych stworzeń, tej nuty fantastycznego klimatu. Jest ona tutaj tak tylko delikatnie zarysowana; osobiście nie miałabym nic przeciwko, gdyby było tego ciut więcej.

Ten sam autentyzm można odnieść również do bohaterów. Jedni od razu wzbudzają sympatię, drudzy - wręcz przeciwnie, a jeszcze w stosunku do innych ma się mieszane uczucia. Jak wspomniała Córka - przy takiej ilości postaci każdy chyba znajdzie swoją ulubioną. Moją ulubioną postacią jest Tyrion Lannister - inteligentny, z dystansem do siebie, szczery, dowcipny; jego wygląd powoduje, że nie wszyscy traktują go poważnie, ale on potrafi sobie z tym doskonale radzić. Właściwie powiedziałabym, że to jest jedyna postać, która chyba u każdego od początku potrafi wzbudzić sympatię.
Daenerys też zapada w pamięć. Bardzo się w ciągu tej części zmieniła. Na początku wystraszona, uległa bratu, a potem zyskuje siłę, pewność siebie. Jak na swój wiek musiała wiele przejść. Choć na koniec zaczęłam się trochę zastanawiać czy jednak nie ma w sobie też jakiejś odrobiny szaleństwa swojej rodziny. W każdym bądź razie, bardzo interesujące jest jak dalej rozwinie się jej postać.
Koszmarnie wkurzający jest Joffrey Baratheon - głupi, nadęty i okrutny.
Drażniła mnie również Sansa Stark - taka głupiutka dziewczynka, która zwraca uwagę tylko na to, co powierzchowne. Jednak potem zrobiło mi się jej trochę żal - jakby nie patrzeć została brutalnie wyrwana ze swojego zamkniętego, ograniczonego świata; nagle zobaczyła, że świat nie jest tak do końca piękny, a ludzie, którzy z pozoru wydają się mili, potrafią być okrutni.
Ned Stark rzeczywiście jest nudny. Z kolei do Aryi - w przeciwieństwie do Córki - mam pewną słabość. Może dlatego, że sama też trochę taką chłopczycą byłam:) Owszem, bywa drażniąca, ale ma też w sobie jakąś wojowniczość.
Jeśli chodzi o Ogara, Mormonta czy Littlefingera - mam podobne odczucia jak Córka. Littlefinger - nie wiem, ale ma coś w sobie, co raczej wzbudza we mnie więcej negatywnych odczuć.

Tak jeszcze a propos świata - rzeczywistość "Gry o tron" jest twarda, bywa bardzo okrutna, a przez to dzieci tutaj bardzo szybko dorastają. Muszę przyznać, że czasami zapominałam, że niektóre postacie są tak bardzo młode. Chociażby Daenerys - w wieku podajże 13 lat już zostaje mężatką; Robb musi przejąć rolę ojca. Jak popatrzy się na współczesny świat to można odnieść wrażenie, że współczesne dzieci coraz później dorosłe życie zaczynają.

Córka Lavransa napisał/a:

1. Stosunek Lady Stark do Jona Snow – dziwaczny, irracjonalny. Pretensje o istnienie bękarta powinna mieć do męża, ewentualnie do jego mitycznej kochanki, a nie do dziecka. Poza ogólną upierdliwością tej postaci samo to przekreśla ją w moich oczach.

Też zastanawia mnie stosunek Catelyn do Jona. W ogóle dziwi mnie czemu sprawa matki Jona jest taka tajemnicza. Ned był wyjątkowo wrażliwy na punkcie tej kwestii. Czemu właściwie nie powiedział o niej nic Jonowi, chociażby tylko jemu? W końcu miał chyba prawo wiedzieć kim jest jego matka.

Córka Lavransa napisał/a:

2. Egzekucja Damy przez Lorda Starka – było to godne, że zrobił to osobiście, było godne, że nie oddał ciała królowej. Niegodne było to, że w ogóle to zrobił. Honor nakazywał mu posłuchać rozkazu króla – ale czy honorem można tłumaczyć czyn niesprawiedliwy?

To jest właśnie to - Ned jest postacią bardzo płaską. Wszystko jest albo czarne albo białe. Król wydał rozkaz - to jego obowiązkiem było go usłuchać, niezależnie od tego czy był to rozkaz słuszny. Nie ma tu miejsca na wątpliwości.

Córka Lavransa napisał/a:

3. Mirri Maz Duur i jej lekcja dla Daenerys– „Spójrz na swojego khala i zobacz, co warte jest życie, kiedy odbierzesz wszystko inne”.

No, a Daenerys później odpowiednio odpłaciła się jej za tę lekcję. Swoją drogą, świetna była ta ostatnia z nią scena - ceremonia pogrzebowa, jej wchodzenie w płomienie.

Ciekawym pomysłem był Mur - ta gigantyczna konstrukcja chroniąca przed zewnętrznym światem, a i też przed do końca nieokreślonym złem. Taki trochę tajemniczy wątek - bo w sumie nie wiadomo co tak naprawdę się tam kryje.
A takiego wilkora też bym chciała mieć :)

Raziel - 2013-06-30, 19:32

To ja może nie będę tak słodził.
Co do postaci niestety nie mogę się zgodzić. Zdecydowana większość sprawiała dla mnie wrażenie jednowymiarowych czy wręcz archetypów - Sansa i Arya... Litości, Dobre Głupiutkie Dziecko i Zbuntowana Chłopczyca. No miej litość panie Martin. Ciężko mi znaleźć tutaj z głównych postaci kogoś, kogo nie da się podsumować jednym zdaniem. Może Tyrion. Paradoksalnie ciekawiej wypadadły dla mnie poboczne, chociażby Ogar.
Wątki fantastyczne w tym tomie pojawiają się tak naprawdę dopiero pod koniec - mocne uderzenie związane ze Świtem Żywych Trupów mocno podkręca zainteresowanie tym, co dzieje się za Murem. W zasadzie po zakończeniu "Starcia królów" jest to jedyny wątek, którego kontynuacja bardzo mnie interesuje.
Natomiast Cersei i jej wątek w pierwszym tomie zbytnio mi się nie podobały. Zarówno na płaszczyźnie historii (zły brat, wymuszony związek, wygnanie itp., zabrakło mi jedynie, żeby np. nagle oślepła), jak i fantastycznej. Przeistoczenie w małą boginię wojny pod wpływem smoków (zbytnio mi się prawdę mówiąc pomysł na nie nie podoba) naciągane.

Może chaotycznie, ale póki co książki nie odświeżyłem i jeśli będę w miarę pamiętał wątki (a póki co pamiętam) to jedynie ją przekartkuję dla przypomnienia. Mam nadzieję, że nikt się za to nie obrazi (bo historię sobie przypominałem jeszcze raz przy zeszłorocznej/wczesnotegorocznej [nowe słowa zawsze są super] lekturze "Starcia królów", które podobało mi się bardziej od pierwszej części).

Córka Lavransa - 2013-06-30, 21:28

Saule napisał/a:
Drażniła mnie również Sansa Stark - taka głupiutka dziewczynka, która zwraca uwagę tylko na to, co powierzchowne. Jednak potem zrobiło mi się jej trochę żal - jakby nie patrzeć została brutalnie wyrwana ze swojego zamkniętego, ograniczonego świata; nagle zobaczyła, że świat nie jest tak do końca piękny, a ludzie, którzy z pozoru wydają się mili, potrafią być okrutni.

Powiem szczerze, że to właśnie Sansa z dwóch sióstr Stark interesuje mnie bardziej. Mam wrażenie, że przejdzie ona większą metamorfozę niż Dany. Z Aryi nic nie będzie - z chłopczycy wyrośnie babochłop i tyle. Takie są moje przewidywania, jeśli chodzi o przyszłość sióstr. :)

Saule napisał/a:
To jest właśnie to - Ned jest postacią bardzo płaską. Wszystko jest albo czarne albo białe.

No właśnie nie całkiem - tuż przed śmiercią przyznał się do zdrady, której nie popełnił, żeby uratować tyłek. Naprawdę, było zginąć honorowo w milczeniu. Żył tak - rzekomo - porządnie (choć moim zdaniem po prostu ślepo posłusznie), a umarł jak śmieć.

Saule napisał/a:
No, a Daenerys później odpowiednio odpłaciła się jej za tę lekcję.

I niczego na tym nie zyskała. A Mirri Maz Duur nie straciła niczego poza życiem, na którym już jej nie zależało. Nadal uważam, że w tym pojedynku to kapłanka była górą.

Raziel napisał/a:
Paradoksalnie ciekawiej wypadadły dla mnie poboczne, chociażby Ogar.

To prawda. :) Postacie główne to Szlachetny Rycerz, Zdradzony Król, Wiedźma, Dręczona Księżniczka, itp. itd. We mnie nie wzbudzają większych emocji.

Raziel napisał/a:
Natomiast Cersei i jej wątek w pierwszym tomie zbytnio mi się nie podobały. Zarówno na płaszczyźnie historii (zły brat, wymuszony związek, wygnanie itp., zabrakło mi jedynie, żeby np. nagle oślepła), jak i fantastycznej. Przeistoczenie w małą boginię wojny pod wpływem smoków (zbytnio mi się prawdę mówiąc pomysł na nie nie podoba) naciągane.

Daenerys, nie Cersei. :) Nie sposób odmówić ci racji, zmiana Dany moim zdaniem była zbyt oczywista i rzeczywiście za dużo się tam skumulowało tragedii. To, że khal zginie, było logiczne, bo ona jakoś na swoje musiała wyjść, ale jakoś tak wszystkie wątki po drodze rozwiązywały się jak na życzenie. Zbyt to było poukładane, nie było elementu zaskoczenia.
O wiele bardziej podobała mi się przemiana Robba Starka w Lorda Starka - opisywana przez Martina wyłącznie z boku, bo Robb nie miał swoich rozdziałów, a mimo to wyraźna.

Raziel - 2013-06-30, 23:06

Faktycznie, przy czym w trakcie lektury imiona cały czas mi się myliły i w poszczególnych rozdziałach zawsze chwilę poświęcałem na rozkminę o kim czytam :D
Swoją drogą nie wiem czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale powiedzmy, że w przypadku dwóch postaci niemal pewne jest, że one akurat dożyją ostatniego tomu - Jon Snow jako łącznik ze światem zza muru i Danka jako Nadchodząca Zemsta ze Smokami ze Starego Rodu.

Córka Lavransa - 2013-06-30, 23:28

Ja bym na końcu chętnie widziała Dankę po jednej, a Sansę po drugiej stronie. :lol:

Jon... taki kompletny mydłek bez wyrazu. Koszmar, tylko Arya i Catelyn Stark są od niego gorsze. :roll:

Raziel - 2013-06-30, 23:37

Ja kibicuję Robbowi, ale nie wiem czy mnie w trzecim tomie nie zniechęci/przeżyje ;)
Jona w sumie wolę od większości postaci, mimo, że też czarno - biały, ale przynajmniej wraz z nim poznaje się tę ciekawszą część świata.

Córka Lavransa - 2013-06-30, 23:43

Zaczynają się trudności w dyskusji - chciałoby się coś powiedzieć, a trzeba się ograniczyć do "Gry o tron". ;)

Mur nie zafascynował mnie aż tak, jak większość czytelników powieści. Mnie bardziej ciekawią rozgrywki polityczne, przetasowania u władzy, ruchy wojsk, niż jakieś tak zombiaki zza muru. Może przyjdą, może nie, będziemy się nimi martwić, kiedy się pojawią.
A całe te rozdziały o musztrze, Jonie i Samie (zupełnie jak Frodo i Sam, Martin pojechał po bandzie z tym imieniem dla kolegi przy kości) nudziły mnie równie mocno, co Aryi pogoń za kotami i drętwe gadki Forela.

Raziel - 2013-06-30, 23:46

Ja jestem jednak prostym chłopakiem i polityczne, średnio subtelne zresztą zagrywki, zbytnio mnie nie bawiły. Poza tym polityka dla mnie zaczyna się dopiero od drugiego tomu - pierwszy był w nią dla mnie zbyt ubogi w stosunku do oczekiwań.
Córka Lavransa - 2013-06-30, 23:51

Raziel napisał/a:
polityczne, średnio subtelne zresztą zagrywki, zbytnio mnie nie bawiły

Że mało subtelne, to prawda. Zakładam, że Martin wyłożył kawę na ławę w pierwszym tomie, żeby wprowadzić czytelnika w świat Westeros i potem pójdzie już lepiej.
Historia Targaryenów była powtarzana tyle razy i z tylu różnych perspektyw, że daje to nadzieję na przyszłość (po to zakuwasz, żeby potem mieć na czym bazować).
Trochę mnie zawsze bawi (i irytuje) postać (w tym przypadku Varysa i Littlefingera), która zawsze wie wszystko, wszystko potrafi przewidzieć i wszystko załatwić. Owszem, przy rozbudowanej siatce jest to możliwe, ale potknięcia też się zdarzają, czego tu nie było widać (znowu czarno-bialy świat Martina).

Raziel - 2013-07-01, 00:01

O tak. Do tego tak naprawdę bardzo mało wiadomo o tym, jak to wszystko funkcjonuje na poziomie innym niż głowy rodów czy powiedzmy ekonomicznym. Niby gra toczy się o znany świat, ale o tym świecie tak naprawdę mało co wiadomo.
Ciekaw jestem innych powieści Martina, bo podejrzewam, żę tutaj za bardzo chciał wczuć się w konwencję sagi fantasy, a z tego co się orientuję, to jego korzenie są dużo bliższe sf/horrorowi niż stutomowym fantasy.

Tifa Lockhart - 2013-07-01, 06:35

Ja też mam słabość do Aryi. :mg: Od zawsze wolałam chłopczyce od płaczących dziewczątek. Co do Sansy, to początkowo nie mogłam jej ścierpieć. Irytowało mnie jej zachowanie. Miała trochę wypaczone pojęcie damy. :P Tutaj turnieje, hołdy od rycerzy, bycie narzeczoną księcia, ale zapomniała, że trzeba jednak mieć swój mózg. :P Bardzo zdenerowało mnie to, że zapomniała kompletnie o siostrze podczas pisania listów. Damy tak się nie zachowują. Ale potem jednak zaczęło mi być jej szkoda. Została osamotniona na dworze pełnego wrogów jej rodziny, w dodatku narzeczoną mordercy ojca.
Cersei i Jaimiego nie lubię ze względu na ich kazirodczy związek. Ktoś kto sypia z własnym rodzeństwem nie wzbudza mojej sympatii. Co do Muru to początkowo byłam bardzo ciekawa jak tam jest, czy żyją Inni, jak Jon sobie radzi. Niestety im dalej tym nudnej. A Snow zaczął się przeistaczać w naburmuszonego chłopca.
Postać Dany jest mi kompletnie obojętna. Myślę jednak, że nie może zginąć bo zrobiłoby się nudno. :P Catelyn ze swoim stosunkiem do Jona- powinna być zła na Neda, a nie na niego. Sam się na ten świat nie przywołał. :P Zresztą ja się w ogóle zastanawiam czy to na pewno dziecko Eddarda. Jest podobny bardzo do niego, ale kilkakrotnie było wspomniane i prośbie Lyanny przed samiutką śmiercią. Może to jej dziecko? :D Ale wtedy to już byłaby opera mydlana wręcz. :P
Varys mnie irytuje tym, że wszystko wie. Co to za bohater, skoro nic go nie może zaskoczyć. Ciekawą postacią jest Tyrion. Lannister, ale jednocześnie nie jest taki bezwzględny jak reszta rodu.
Westeros jest bardzo ciekawą krainą, ciesze się, że w książce zawarte były mapki. Niestety miałam czasem wrażenie, że niektóre rozdziały- np. Catelyn, które zupełnie mnie nie interesowały, były czasem wrzucone w książkę na siłę, po to by była obszerniejsza.

Kamil - 2013-07-01, 08:50

Cytat:
Postać Dany jest mi kompletnie obojętna. Myślę jednak, że nie może zginąć bo zrobiłoby się nudno.

Nie zgineła a i tak stało się nudno. Przelatywałem z nią rozdziały w przyśpieszonym tempie. Tak samo zresztą z większością postaci, które, jak wspomniał Raziel, są jednowymiarowe. Gdzie ta złożoność o której tak pieją fani? Chyba dopiero w tomie trzecim (Jamie, który z czasem zaczął wzbudzać moją sympatię). No ale tu nie o tym...
Polityka? Mało, przewidywalna (w tomie trzecim też było do przewidzenia kto zejdzie).

Aryę lubię. Nie powiedziałbym, że to chłopczyca. Dziewczyna po prostu woli większe igły od Sansy ;) i ma trochę mózgu (choć robi sporo głupot, no ale w końcu to mała dziewczynka).

Co do Sansy - mimo że jej nie lubie, to jedna z tych postaci, które mogą się ciekawie rozwinąć i nie wiem co sie po niej spodziewać. Może jeszcze czytelników zaskoczyć, tak sądzę.

Przez kolejne tomy brnąłem tylko ze względu na Tyriona i Jamiego.
Rozdziały z Jonem - z początku jedne z ciekawszych rozdziałów, z czasem też stały się nudne i irytujące (ale to w kolejnych tomach).

Córka Lavransa - 2013-07-01, 09:11

Tifa Lockhart napisał/a:
Co do Sansy, to początkowo nie mogłam jej ścierpieć. Irytowało mnie jej zachowanie. Miała trochę wypaczone pojęcie damy. Tutaj turnieje, hołdy od rycerzy, bycie narzeczoną księcia, ale zapomniała, że trzeba jednak mieć swój mózg.

To moim zdaniem czyni jej postać autentyczną. Damy co do zasady rzadko używały mózgu, były wychowywane na dokładnie takie osoby, jaką na początku była Sansa... ;)

Tifa Lockhart napisał/a:
Cersei i Jaimiego nie lubię ze względu na ich kazirodczy związek.

Taka trochę telenowela wenezuelska, ale o coś Martin zaczepić musiał. Zaczepił całkiem nieźle, ale ja Cersei nie lubię ze względu na "papierowość" tej postaci. Wziął sobie autor złą królową z Królewny Śnieżki i zmienił jej imię. Zero głębi w tej kobiecie.

Tifa Lockhart napisał/a:
Zresztą ja się w ogóle zastanawiam czy to na pewno dziecko Eddarda. Jest podobny bardzo do niego, ale kilkakrotnie było wspomniane i prośbie Lyanny przed samiutką śmiercią. Może to jej dziecko?

Ciekawa koncepcja, mnie to do głowy nie przyszło. Ale jeśli tak było, to żeby wyszło na jaw, telenowela musiałaby się nieźle rozkręcić - w końcu i Ned, i Lyanna już nie żyją. To kto mógłby ujawnić tę straszną prawdę? Zaginiony, ślepy brat-bliźniak? :-D

Tifa Lockhart napisał/a:
Niestety miałam czasem wrażenie, że niektóre rozdziały- np. Catelyn, które zupełnie mnie nie interesowały, były czasem wrzucone w książkę na siłę, po to by była obszerniejsza.

Myślę, że to wynika włąśnie z tego, że Martin tworzył różne postaci dla różnych typów czytelników. I dlatego chyba każdy, kto czytał "Grę o tron", jedne rozdziały czyta dokłądnie, drugie tylko kartkuje.

Tifa Lockhart - 2013-07-01, 09:36

Córka Lavransa napisał/a:

To moim zdaniem czyni jej postać autentyczną. Damy co do zasady rzadko używały mózgu, były wychowywane na dokładnie takie osoby, jaką na początku była Sansa... ;)

Tak, ale ja zawsze byłam przekonana, że wśród miliona wspaniałych zalet prawdziwa dama powinna być opiekuńcza, wspierać słabszych. O to mi chodzi, bo w ogóle nie zwracała uwagi na to co dzieję się z młodszą siostrą.

Córka Lavransa napisał/a:

Ciekawa koncepcja, mnie to do głowy nie przyszło. Ale jeśli tak było, to żeby wyszło na jaw, telenowela musiałaby się nieźle rozkręcić - w końcu i Ned, i Lyanna już nie żyją. To kto mógłby ujawnić tę straszną prawdę? Zaginiony, ślepy brat-bliźniak? :-D
.

W prawdziwej tasiemcu telewizyjnym zawsze ktoś zmartwychwstaje po iluś tam latach. :D Nie widzę powodu, dla którego nie mogłaby być to siostra Neda. :mg:
Podobnie jak Saule nie lubię Joffa. Martin też za nim nie przepada, skoro nie podarował mu nawet jednej maleńkiej pozytywnej cechy. :P

Córka Lavransa - 2013-07-01, 10:13

Tifa Lockhart napisał/a:
O to mi chodzi, bo w ogóle nie zwracała uwagi na to co dzieję się z młodszą siostrą.

Niby... Ale zwróć uwagę, że tak naprawdę były to jeszcze dziewczynki. Sansa wymarzyła sobie ksiecia z bajki, dostała go, i w jej oczach Arya stale robiła jej na złość - nie zachowywała się jak trzeba, prowokowała konflikty. To przez Aryę i jej niestosowne, egoistyczne bardzo moim zdaniem zachowanie musiała zginąć niewinna Dama. (Swoją drogą dziwię się, że Stark tolerował to tak długo i nie reagował, że jego córka zachowuje się jak dzikus. A jego żona zamiast rozpamiętywać w nieskończoność niestosowność pojawienia się na świecie bękarta, mogła się lepiej zająć swoją młodszą córką, bo ta była rozpuszczona jak dziadowski bicz i zajęta wyłącznie sobą.)
Siostry niekoniecznie muszą się kochać, zwłaszcza w tym wieku, a Dama była z pewnością dla Sansy bardzo ważna - jestem w stanie zrozumieć jej żal do Aryi.

Potem ten szok, że ojciec mógł zrobić coś złego, całe dnie zamknięcia i odosobnienia, niepewność własnego losu i nagła zmiana księcia w potwora - jestem w stanie zrozumieć to, że kompletnie nie myślała wtedy o siostrze.

Tifa Lockhart napisał/a:
Podobnie jak Saule nie lubię Joffa. Martin też za nim nie przepada, skoro nie podarował mu nawet jednej maleńkiej pozytywnej cechy.

Może Martin ma w rodzinie jakieś dziecko wychowywane bezstresowo i to jest jego sposób odreagowania. :P

Kamil - 2013-07-01, 10:21

Córka Lavransa napisał/a:
nie reagował, że jego córka zachowuje się jak dzikus.

Jak dzikus? Chyba przesadzasz. Normalna dziewczynka. A przez kilka głupot i egoizm - bardziej autentyczna.

EDIT
A to że nie daje sie ustawiać rodzicom i niańce świadczy tylko o sile charakteru (i miałem wrażenie że Starkowie już odpuścili widząc bezcelowość swoich metod wychowawczych). Poradzi sobie w życiu :) chyba że Martin też ją skasuje.

Córka Lavransa - 2013-07-01, 10:28

Jak dzikus. Już w Winterfell były z nią problemy - niech sobie ma hobby, proszę bardzo, ale niech przy okazji uczy się zachowywać jak należy. Ale nie, panna Arya zawsze musi postawić na swoim, obrazić wszystkich naokoło i strzelić focha, bo każą jej haftować.
Dla mnie to jest proste - przykładasz się do tego, co powinnaś umieć, w nagrodę poganiaj sobie z chłopakami z mieczem. Nie przykładasz się, sorry Winnetou, nie ma nagrody.
A oni wszyscy głaskali ją po główce i pozwalali robić, co chce. To samo podejście do Brana - zwróćcie uwagę - było pośrednią przyczyną jego wypadku i kalectwa. Trochę więcej stanowczości i nie byłoby tragedii.
Łatwo wychowuje się dzieci bezkonfliktowe, takie jak Robb czy Sansa. Ale w przypadku dzieci, którymi trzeba było odrobinę pokierować - no cóż, lady Stark miała inne zajęcia, typu smutne patrzenie w okno i rozmyślanie o tym, jak tu upokorzyć Jona Snow. Stark w tym czasie machał mieczem przy każdym dezerterze. Zajęci ludzie...

EDIT:
kenaz napisał/a:
A to że nie daje sie ustawiać rodzicom i niańce świadczy tylko o sile charakteru (i miałem wrażenie że Starkowie już odpuścili widząc bezcelowość swoich metod wychowawczych).

Mylisz siłę charakteru z krnąbrnością. To, że Starkowie "odpuścili" kilkuletnim dzieicom, świadczy tylko o słabości ich charakterów. Zostali za to zresztą ukarani, ich dzieci także.

Kamil - 2013-07-01, 10:33

Córka Lavransa napisał/a:
strzelić focha, bo każą jej haftować.

I dobrze. Sansa jest od haftowania, lubi to to niech robi. Do Aryi rodzice powinni inaczej, szkolić w tym czym chciała (miecz, łuk) i Ned sobie potem zdał z tego sprawę.
Tu są winne konwenanse, nie rodzice.

Córka Lavransa - 2013-07-01, 10:35

Nigdy bym nie pozwoliła na to, żeby zachcianki mojego kilkuletniego dziecka rządziły w moim domu. Rodzice wychowują dzieci, a nie na odwrót, bo są z reguły od nich mądrzejsi.

Machanie mieczem jako zajęcie dodatkowe - proszę bardzo. Ale naucz się podstawowych zasad rządzacych społeczeństwem.

Bran, nie wspinaj się - mam cię gdzieś mamo - no trudno, rób jak chcesz - oj, Bran zleciał i jest sparaliżowany. I co? Kto teraz żałuje...?

Kamil - 2013-07-01, 10:36

Córka Lavransa napisał/a:
zachcianki

zachcianki??
mówimy o predyspozycjach.

Córka Lavransa napisał/a:
Ale naucz się podstawowych zasad rządzacych społeczeństwem.

Czyli haftować się naucz krnąbrna dziewucho! ;) I stąd ten bunt Aryi, w uproszczeniu.
Zająć ją tym czym chciała się zajmować - nie robiłaby takich problemów.

A Catalyn nawet nie dopuszczała myśli, że dziewczynka może woleć zajęcia bardziej męskie. Każdy wolał drugą Sansę - to też mogło sie przyczynić do jej buntu i niechęci wobec Sansy.

Wg mnie wystarczyło wypełnić jej czas treningami. To dziewczynka która nie mogła usiedzieć w miejscu i haftować. Dobrzy trenerzy by jej energię spożytkowali w dobry i kontrolowany sposób. To samo z Branem, miał chłopak zadatki na alpinistę - czemu Catalyn to tępiła? Głupia baba. Bran powinien dostać trenera, uprząż, zabezpieczenie i wspinać się.
A może po prostu Catalyn myślała że WIE LEPIEJ co jest dobre dla jej dzieci, niedostrzegając predyspozycji, potrzeb. Typowe dla wielu rodziców.

Tak mi sie przynajmniej wydaje :) Bo po co z dzieciakiem walczyć, jak można pokierować w takim kierunku w jakim ono chce a nie w jakim sobie rodzice umyślili?

A taka wspinaczka to talent, na pewno by sobie Bran jakieś miejsce w Westeros znalazł. A może za murem? A może jako jakiś zabójca albo złodziej :D

sorry za edytowanie.

Córka Lavransa - 2013-07-01, 12:10

Trochę robi się off-top na temat wychowania dzieci, więc tylko ostatnie zdanie z mojej strony - dzieci mogą mieć hobby, zachcianki, predyspozycje - cokolwiek. Nie tłumaczy to w żaden sposób ignorowania poleceń rodziców i nauczycieli (akceptowanego przez Starków na zasadzie przymknięcia oka). Ciekawam, skoro Stark był taki wychowany na honorowego, posłusznego swojemu władcy i taki był z tego dumny - dlaczego tak wychowywał swoje młodsze dzieci, że nie były posłuszne jemu, sepcie, matce...?

kenaz napisał/a:
Bran powinien dostać trenera, uprząż, zabezpieczenie i wspinać się.

kenaz napisał/a:
Tak mi sie przynajmniej wydaje Bo po co z dzieciakiem walczyć, jak można pokierować w takim kierunku w jakim ono chce a nie w jakim sobie rodzice umyślili?

Dlatego, że pewnie rzeczy musi opanowac niezależnie od swoich predyspozycji. Takie rzeczy jak szacunek dla rodziców, posłuszeństwo wychowawcy (a przynajmniej podstawowa kultura osobista), umiejętność życia w rodzinie. Starkowi się o tym przypomniało dużo za późno, dopiero w King's Landing strzelił Aryi edukacyjną mówkę. Swoją drogą, tylko Aryi, Sansie już nie - nie dziwota, że potem miała gdzies siostrę, jej nigdy nikt nie uświadomił, że rodzina w obcym miejscu powinna się wspierać i trzymać razem.

Starkowie w ogóle byli do niczego jako rodzina moim zdaniem, najwięcej rozumu tam miał chyba ten młody Robb. Po wypadku Brana Catelyn odstawiała szopki w jego pokoju, nie interesując się kompletnie pozostałymi dziećmi, w tym trzylatkiem. No, litości. Weź się w garść babo, a nie histeryzuj, wiem, że jej wina była ewidentna, bo nie upilnowała dzieciaka, ale tym bardziej powinna się wtedy wziąć za inne. Ciekawe, jakby się w międzyczasie coś stało Rickonowi, to kazałaby go położyć w tym samym pokoju, czy latałaby na dramatyczne sesje - wieczorna u Brana, poranna u Rickona?

Kamil - 2013-07-01, 13:01

Córka Lavransa napisał/a:
Takie rzeczy jak szacunek dla rodziców, posłuszeństwo wychowawcy

Nie zdobędzie szacunku tyran który zmusza dziecko do rzeczy, które te dziecko szczerze nienawidzi (a nie oszukujmy się, jesli Arya nie chciała być damą to pewne umiejętności są całkowicie zbędne, strata czasu) a zabrania rzeczy, które to dziecko tak bardzo lubi (z tego co pamiętam Catalyn zabraniała wspinaczki Branowi czyniąc z tego rzecz jeszcze bardziej atrakcyjną - bo zakazaną). Wydaje mi sie że Catalyn z początku właśnie taka chciała dla dzieci być, z braku rezultatów zamiast zmienić taktykę - odpuściła (nieświadomie).
Catelyn nie słuchała swoich dzieci, nawet nie próbowała zrozumieć Aryi. Dlatego Aryę bronię.

Córka Lavransa napisał/a:
Starkowie w ogóle byli do niczego jako rodzina moim zdaniem, najwięcej rozumu tam miał chyba ten młody Robb.

O tu sie z Tobą zgodzę :)

Córka Lavransa - 2013-07-01, 13:27

kenaz napisał/a:
Nie zdobędzie szacunku tyran który zmusza dziecko do rzeczy, które te dziecko szczerze nienawidzi (a nie oszukujmy się, jesli Arya nie chciała być damą to pewne umiejętności są całkowicie zbędne, strata czasu) a zabrania rzeczy, które to dziecko tak bardzo lubi (z tego co pamiętam Catalyn zabraniała wspinaczki Branowi czyniąc z tego rzecz jeszcze bardziej atrakcyjną - bo zakazaną).

"Jeśli Arya nie chciała być damą..." - a co w takim razie zamierzała ze sobą zrobić w przyszłości? Kraść? Plątać się po lasach z mieczykiem jak Brienne i robić z siebie pośmiewisko...? Niestety, rodzice biorą poprawkę na realia, których dziecko nie zna. I nie ma to nic wspólnego z tyranią.

kenaz napisał/a:
Catelyn nie słuchała swoich dzieci, nawet nie próbowała zrozumieć Aryi. Dlatego Aryę bronię.

Arya też nie słuchała i nie próbowała zrozumieć nikogo. Efektem tego była śmierć Micaha i Damy. Szkoda, że dla jej "predyspozycji" doszło do tragedii. Trochę ją to potem otrzeźwiło, ale za późno. Chłopak zginął, bo ona postanowiła postawić na swoim. A Starkowie nie umieli jej wychować.

Saule - 2013-07-01, 16:19

Córka Lavransa napisał/a:
Saule napisał/a:
To jest właśnie to - Ned jest postacią bardzo płaską. Wszystko jest albo czarne albo białe.

No właśnie nie całkiem - tuż przed śmiercią przyznał się do zdrady, której nie popełnił, żeby uratować tyłek. Naprawdę, było zginąć honorowo w milczeniu. Żył tak - rzekomo - porządnie (choć moim zdaniem po prostu ślepo posłusznie), a umarł jak śmieć.

Faktycznie, żył posłusznie.
Był przygotowany na śmierć, nie chciał na początku niczego odwoływać. A że później przyznał się do zdrady - wydaje mi się, że to bardziej ze względu na córki (zdaje się, że Varys też go przekonywał). Zawsze żywy mógłby więcej coś zdziałać, nawet jeśli byłby na Murze. Zresztą, siedząc w ciemnej celi, człowiek z pewnością zaczyna patrzeć inaczej na różne sprawy. Więc rzeczywiście, może do końca tak całkiem nie był czarno-biały.

Córka Lavransa napisał/a:
Saule napisał/a:
No, a Daenerys później odpowiednio odpłaciła się jej za tę lekcję.

I niczego na tym nie zyskała. A Mirri Maz Duur nie straciła niczego poza życiem, na którym już jej nie zależało. Nadal uważam, że w tym pojedynku to kapłanka była górą.

Zyskała trzy smoki :) Magia życia i śmierci czy jakoś tak. No wiem, nie o to chodzi :) Tak naprawdę Mirri Maz Duur pojawiła się tylko po to, żeby pozbyć się Drogo. Gdyby żył, nie byłoby dalszej akcji.

Córka Lavransa napisał/a:
Powiem szczerze, że to właśnie Sansa z dwóch sióstr Stark interesuje mnie bardziej. Mam wrażenie, że przejdzie ona większą metamorfozę niż Dany. Z Aryi nic nie będzie - z chłopczycy wyrośnie babochłop i tyle. Takie są moje przewidywania, jeśli chodzi o przyszłość sióstr. :)

Nie z każdej chłopczycy wyrasta babochłop :) Choć zostając w zamku, ze względu na swój charakter, gorzej by sobie radziła. Sansa potrafi się podporządkować, nadal grzecznie odpowiadać, wypowiadać wyuczone formułki; jest bierna. Jest to na pewno jakiś sposób na przetrwanie we wrogim środowisku. Może i jeszcze zaskoczy swoim zachowaniem, ale na razie nie widzę w niej wystarczającej siły.
Arya nie potrafiłaby tak cicho siedzieć i bez słowa wszystko przyjmować. I pewnie skończyłoby się na tym, że zostałaby na dobre zamknięta w komnacie jako więzień albo jeszcze gorzej (np. wkurzyłaby Joffrey'a i ten, tak jak ojca, skróciłby ją o głowę). Ucieczka była dla niej lepszym rozwiązaniem. Że tak powiem - bardziej predysponowana jest do aktywnej walki o przetrwanie.

kenaz napisał/a:
Córka Lavransa napisał/a:
Starkowie w ogóle byli do niczego jako rodzina moim zdaniem, najwięcej rozumu tam miał chyba ten młody Robb.

O tu sie z Tobą zgodzę :)

Też się zgadzam. Catelyn skupiała się bardziej na nienawiści do Jona niż na własnych dzieciach. Ned myślał tylko o tym, by żyć honorowo. No i później wyszły z tego same problemy.
Arya też chodziła na zajęcia z haftowania, czyli jakoś te swoje obowiązki wykonywała. A że tego nie znosiła, i wychodziło jej to tragicznie, to już inna kwestia. Sansa była lepiej przystosowana do realiów tego świata. Nie miała problemu z przyjęciem swojej roli - czyli zajmować się kobiecymi sprawami, wyjść za mąż (za tego, którego jej wybiorą) i rodzić dzieci. Arya nie potrafiła odnaleźć się w tych zasadach i przez to było jej też ciężej.

Tifa Lockhart napisał/a:
Postać Dany jest mi kompletnie obojętna.

Mnie z kolei Jon specjalnie nie porwał. Trochę się nad sobą użala.
Dany jednak mi zapadła w pamięć, nie tylko ze względu na jej zmianę, ale i jej rolę jako Matki Smoków. Smoki są magiczne, więc liczę, że w dalszych częściach więcej tej magii wniosą do tego świata:)

Raziel - 2013-07-01, 17:16

Co do śmierci Neda nie do końca się zgodzę. Owszem, bardziej honorowe byłoby milczenie itp., ale działał pod presją dobra swoich córek - podejrzewam, że zdawał sobie sprawę z tego, jak prawdopodobnie skończą, jeśli nie przyjmie na siebie winy.
Córka Lavransa - 2013-07-01, 18:19

Raziel napisał/a:
działał pod presją dobra swoich córek


No ja cię proszę.
Cersei powiedziała mu wprost - wygrywasz, albo giniesz. On nie wygrał, zachowywał się jak średnio inteligentne dziecko w tych chwilach tuż przed i po śmierci króla, naprawdę się spodziewał, że nagle ona albo ktokolwiek z jej rodziny okaże mu łaskę i pozwoli żyć...?
Kobieta, któa pozwoliła wypchnąć małego chłopca z okna wieży, jej brat, który to zrobił, a do kompletu ten, kto wysłał zbira z nożem, żeby dokończyć sprawę...?

Mam wrażenie, że Stark z trudem zapanowałby nad kurnikiem, a chciał rządzić królestwem. Krzywienie się na organizację turnieju nie wystarczy, żeby być dobrym Namiestnikiem...

Raziel - 2013-07-01, 22:26

A jak Stark miał wygrać? W fatalnym stanie fizyczym i psychicznym, wiedząc, że jego dzieci są w rękach wroga. Nie miał żadnej gwarancji, ale nie mógł zrobić niczego innego, a że przedtem zachowywał się jak idiota to inna rzecz.
No jo Cie prosza :P

Córka Lavransa - 2013-07-01, 22:39

Raziel napisał/a:
No jo Cie prosza :P

Proszę mi tu nie pogrywać w ten sposób, bo mi kolana miękną. :-P

Raziel napisał/a:
A jak Stark miał wygrać?

Wcześniej. Dowiedział się, dlaczego zginął Jon Arryn i co...? Pobiegł do Cersei, pochwalić się przed nią, jaki jest cwany i domyślny. Szansę jej dać. Choć wiedział, do czego jest zdolna. Na litość, Arryn ZOSTAŁ OTRUTY. Jego syn zrzucony z wieży. A on idzie do tej baby z głupim uśmiechem i tekstem w stylu "Aha, a ja coś wie-em...!"
Tym samym podpisał wyrok śmierci na króla, siebie i swoją rodzinę. I nic tego wyroku nie było w stanie zmienić, nawet to, że zrobił sobie przed ludźmi z gęby cholewę, ze swojej rodziny zdrajców i banitów, a ze swojego życia farsę.

Raziel - 2013-07-01, 22:59

Z tym się w pełni zgadzam, jak to czytałem i doszedłem do tego momentu to chciałem krzyczeć do książki coś w stylu : "ALE CIĘ MARTIN NIE LUBI, ŻE Z CIEBIE TAKIEGO TŁUKA ZROBIŁ" ;)

Dyć jak kolana miękno, to chyba je dobrze ;)

Córka Lavransa - 2013-07-02, 13:35

Raziel napisał/a:
Dyć jak kolana miękno, to chyba je dobrze

No dyć. 8-)

Raziel napisał/a:
jak to czytałem i doszedłem do tego momentu to chciałem krzyczeć do książki coś w stylu : "ALE CIĘ MARTIN NIE LUBI, ŻE Z CIEBIE TAKIEGO TŁUKA ZROBIŁ"

Dokładnie tak. Wątpię, żeby była w tym jakaś większa głębia (w stylu - zburzenie mitu o tych honorowych i sprawiedliwych, którzy zawsze zwyciężają szlachetnymi metodami), wydaje mi się, że raczej tak mu pasowało do fabuły, ale skoro Ned miał zginąć, to ja bym wolała, żeby nie było tego fragmentu z przyznaniem się do zdrady. Sansa i Arya i tak by były zagrożone, o tym, że jest zdrajcą, i tak by się mówiło, a to głupkowate przyznanie się do winy zwyczajnie zepsuło tę postać. :-/

Pazzak - 2013-07-02, 23:04

Ja niestety nie wyrobiłem się z przeczytaniem książki, ale jako że 3 sezony serialu za mną to postaram się też wziąć udział w dyskusji. Skoro o dyskusji mowa, kim byli ludzie, których rozmowę podsłuchała Arya w lochach?
Pazzak - 2013-07-08, 01:18

Cytat:
Niektórzy analfabeci gardzili słowem pisanym, inni zaś odnosili się do niego z ogromną czcią, jakby było swojego rodzaju magią. Na szczęście Mord należał o tych drugich.


:lol:

Córka Lavransa - 2013-07-09, 09:25

Tak trochę off-topicznie:
Obejrzałam kilka odcinków pierwszego sezonu serialu - na świeżo po lekturze - i stwierdziłam, że jest beznadziejnie płytki. Większość aktorów (w tym, niestety, Sean Bean) gra na jednej minie - szczególnie irytujące jest to w przypadku Leny Headey (Cersei), która w każdym odcinku obnasza ten sam skrzywiony pysk. Mogli tam zamiast niej postawić tekturową makietę, byłoby taniej a efekt ten sam.
Wciskanie wszędzie scen seksu, zamiast scen akcji, powoduje, że część bohaterów musi wygłaszać nudne długie monologi o tym, co się właściwie dzieje.
I po co te zmiany? O Ogarze i jego bracie opowiada Sansie Littlefinger, co zupełnie zmienia relacje między Sansą a Ogarem... :-/

Kamil - 2013-07-09, 10:13

Córka Lavransa napisał/a:
Wciskanie wszędzie scen seksu, zamiast scen akcji,

liczyłem, już o tym mówiliśmy: 2-3 minuty na cały odcinek (odcinek ma 60 min).

Inna sprawa że serial mnie i tak zanudził i odpuściłem gdzieś przy trzecim czy czwartym odcinku drugiego sezonu.

Córka Lavransa - 2013-07-09, 10:19

To nie chodzi o to, ile minut na odcinek (który ma ich 55, z czego dwie to czołówka...).
Chodzi o to, że są niepotrzebne. Gdyby była jedna na cztery odcinki (co by spokojnie wystarczyło), bohaterowie serialu nie musieliby wygłaszać mów typu "zima wygląda tak i tak" albo "historia Aerysa była taka i taka".
Twórcy serialu zresztą udatnie łączą nudne z gołym - jak np. w kuriozalnej scenie, w której dowiadujemy się o smokach - opowiada o nich Viserys służącej Dany, oczywiście w trakcie siedzenia w wannie. Całość służy nudnej gadce o smokach i pokazaniu tyłka i kilku głupich min. Przewinęłam.

Reiva - 2013-07-10, 14:42

Pozwolę sobie coś dodać, jeśli nie macie nic przeciwko...

1. Wątek Catelyn/Jon - jestem w stanie zrozumieć nienawiść Catelyn do Jona. Mimo wszystko Ned był człowiekiem, którego kochała, a zdrada potrafi boleć jeszcze przez całe lata. Człowiek, który stara się uchodzić za prawego, uczciwego, honorowego, ni z gruszki ni z pietruszki łamie przysięgę, ciągnie za sobą bękarta - "kogoś nie z domu" a Catelyn, zdradzona i zmuszona poradzić sobie z tym rozczarowaniem ma się nim zajmować i za każdym razem przypominać sobie "tę inną kobietę", która okazała się lepsza, którą Ned może również mógł kochać?
Owszem, Jon był tutaj niewinny, lecz serce nie sługa, uczucie częstokroć są górą, niestety. Nic na nie nie poradzisz, nie zabijesz ich i nie uśmierzysz niczym. Na początku Catelyn również irytowała mnie, tak jak was, swoim zachowaniem - lecz z czasem potrafiłam ją zrozumieć. Obecnie nie dziwię jej się.

2. Egzekucja Damy - cóż, czy Ned nie postępował dokładnie tak jak białe płaszcze? Chociaż rozkazy nie były sprawiedliwe, to jednak należało je wykonać.

Mnie osobiście bardzo drażnią postaci Daenerys i Aryi - może dlatego, że obie same nie zdają sobie sprawy z tego, jakie konsekwencje może przynieść ich zachowanie. W zasadzie Dany niewiele różni się od Aryi, może tylko tym, że jednak trochę więcej potrafi sobie przemyśleć, lecz nie wszystko - zatem w ogólnym rozrachunku wychodzi na to samo. Obie są na swój sposób egoistkami, skupionymi tylko na sobie i swoim szczęściu, nie myślą o innych, chociaż to by akurat nie zaszkodziło. O ile w przypadku Aryi można to zrzucić na karb wieku i niewychowania, o tyle Daenerys chyba powinna mieć więcej oleju w głowie. Zdecydowanie nie kibicowałam im dwóm już od samego początku - nie zdają sobie sprawy z tego, że za ich błędy płacą ci, na którym im zależy.

Bardzo zainteresowała mnie natomiast postać "ptaszyny" Sansy - bierna, łagodna, delikatna dziewczyna z głową wiecznie w chmurach, pełna nadziei i marzeń na lepszą przyszłość, a jeszcze nie zdająca sobie sprawy z tego, jak bardzo okrutne potrafi być życie. Na początku Sansa wydawała mi się być płytka, pusta, ot typowa słodka dzieweczka z królewskiego laseczka, lecz z czasem zaczęłam mieć wrażenie, że będzie mieć większy potencjał. To postać na idealną królową, matkę, postać podobna do wielu z nas - bo jednak wiele dziewcząt jest podobnych do Sansy. Też marzą o rycerzu na białym koniu i wiecznym szczęściu, przynajmniej na początku.
Ciekawie kontrastuje z Ogarem - zgorzkniałym, rozczarowanym życiem człowiekiem. Byłaby z nich interesująca para, prawda? :mrgreen: Sandor Clegane mógłby ją poprowadzić w życiu, była jedyną osobą chyba, która potrafiła zmiękczyć jego serce.
(Właśnie, Ogar. Również frapująca postać - warta uwagi. Szkoda, że nie otrzymał trochę więcej uwagi ze strony Martina...).

Rodzina Lannisterów zainteresowała mnie już od samego początku. Podczas czytania odnosiłam po wielekroć wrażenie, że autor postanowił za wszelką cenę wyidealizować Starków - a więc zrobić ich po prostu nudnymi marionetkami. Lannisterowie natomiast są żądni władzy, krwi, zdecydowani osiągnąć za wszelką cenę swój cel i tego nie ukrywają. A jednak mimo wszystko posiadają jakieś uczucia, marzenia, plany, nie są tylko postaciami z papieru typu - "przyjdź - ukłoń się - odejdź" jak Starkowie. Cersei boi się o los swoich dzieci, które kocha; Jaime, cóż, Jaime bawidamek nastawiony jest tylko na dobrą zabawę w życiu i wypełnianie rodzinnych zobowiązań, Tyrion walczący z pogardą otoczenia... Dużo ciekawiej wyszli w tym zestawieniu - jako ród, który ma potęgę, bogactwo, ziemie - i potrafi, a przede wszystkim chce - osiągnąć jeszcze więcej.
Bardzo interesująco została przedstawiona postać Tyriona. On, jako jedyny w całej rodzinie i chyba książce, jest postacią z poczuciem humoru i dużym dystansem wobec siebie. Z drugiej strony jakże walczyć z otoczeniem jak nie poprzez śmiech i żart, który jest najlepszym orężem? Zmaga się z największymi przeciwnościami, a jednak potrafi obrócić je w dobry dowcip - tak jak Littlefinger, który wydaje się być bardziej Lannisterski niż ktokolwiek inny.
Ciekawe, czy jest jednak w jakiś sposób z nimi spokrewniony...? To byłby chyba niezły szok dla nich, ciekawe jak Martin by opisał furię Cersei (bo chyba zbyt szczęśliwa by nie była, nie?) :D Raczcie wybaczyć tę malutką dygresję. Reasumując, Tyrion jest postacią, której nie da się nie lubić. Równie ciekawie wypadł w tym zestawieniu Bronn - złośliwy, pyskaty, nastawiony tylko i wyłącznie na swój zysk, a jednak potrafiący zaprzyjaźnić się z Krasnalem, pomijając oczywiście smoki i jelenie, jakie przy okazji mogły wpaść do kieszeni...

Jeśli chodzi o serial, to jestem nim dość rozczarowana - lecz mimo wszystko oglądam go nadal. Gra aktorska jest całkiem interesująca, lecz drażni mnie znaczne uproszczenie większości wydarzeń, a także dodawanie tego, co nie istniało (i tym samym zmienianiem relacji pomiędzy postaciami. Akurat już nie o Ogarze i Sansie mówię...). Jasne, nie wszystko z książki da się upchnąć w serialu, ale to, co się obecnie dzieje, to jest już przesadyzm na całą skalę.
Wstawki seksualne mi w sumie wiszą. Niektóre są ciekawe, pozwalają lepiej oddać charakter postaci, lecz, gwoli ścisłości, nie wszystkie. Natomiast, co ciekawe jak dla mnie, rozwijają się bardziej charaktery poboczne takie jak Bronn na przykład. Jest większe pole do popisu.

Mam nadzieję że nie zanudziłam swoim wtrętem do dyskusji - wybaczcie, nie mogłam się nie wypowiedzieć, to było przymusowe, ot co :oops:

Raziel - 2013-07-10, 17:26

Reiva napisał/a:

Mam nadzieję że nie zanudziłam swoim wtrętem do dyskusji - wybaczcie, nie mogłam się nie wypowiedzieć, to było przymusowe, ot co :oops:


Więcej takich wtrętów a nie niby płaszczenie się, że "ja zła, ja zła" :P

Córka Lavransa - 2013-07-10, 23:30

Reiva napisał/a:
Owszem, Jon był tutaj niewinny, lecz serce nie sługa, uczucie częstokroć są górą, niestety.

Niby. Ale moim zdaniem klasa i kultura, jakich należy oczekiwać od lady, nie pozwalają na takie zachowania, jak jej. Czuj sobie, co tam chcesz - ale nie pokazując tego, zasłużysz na szacunek. Wyżywając się na niewinnym dziecku, robisz się płytką, niedojrzałą babą.

Reiva napisał/a:
O ile w przypadku Aryi można to zrzucić na karb wieku i niewychowania, o tyle Daenerys chyba powinna mieć więcej oleju w głowie.

Też nie była dorosła, miała 14 lat. Sytuacja życiowa Dany sprawiła, że ta dojrzała szybciej - Aryę trochę dopiero otrzeźwiło zabójstwo Micaha, ale też niedostatecznie.

Reiva napisał/a:
Byłaby z nich interesująca para, prawda? :mrgreen:

Prawda. :)

Reiva napisał/a:
Cersei boi się o los swoich dzieci, które kocha; Jaime, cóż, Jaime bawidamek nastawiony jest tylko na dobrą zabawę w życiu i wypełnianie rodzinnych zobowiązań

Nie zgadzam się ani z pierwszą, ani z drugą opinią.
Cersei moim zdaniem w ogóle nie kocha nikogo poza sobą - ewentualnie brata, ale to też średnio. Kocha tylko władzę, a dzieci broni wyłącznie dlatego, że są dla niej źródłem tej władzy. Moim zdaniem nie ma i nie będzie miała oporów w wykorzystywaniu ich dla swoich celów, nie patrząc na ich dobro.
Jaime - bawidamek? Nie powiedziałabym. Po pierwsze, jest zainteresowany wyłącznie jedną damą. :) I niewiele ma w życiu tak naprawdę zabawy. Co do rodzinnych zobowiązań - jest wierny Cersei i tylko jej, wydaje mi się, że gdyby ona z jakichś powodów przeciwstawiła się ojcu, on stanąłby po jej stronie.

Reiva napisał/a:
Mam nadzieję że nie zanudziłam swoim wtrętem do dyskusji - wybaczcie, nie mogłam się nie wypowiedzieć, to było przymusowe, ot co :oops:

Oczywiście, że nie. :) Po to jest dyskusja, żeby się do niej wtrącać. :) Rób tak dalej, gdzie tylko możesz. :)

Utopiste - 2013-07-11, 02:47

A we mnie Cersei budzi współczucie. Miała to nieszczęście, że urodziała się kobietą w czasach kiedy kobiety nie miały zbyt wiele do powiedzania jeżeli chodzi o swój własny los, a już na pewno jeżeli miały takiego ojca jak Tywin Lannister. Została wydana za mężczyznę, ktłórego nie kochała i który delikatnie mówiąc nie był gentlemenem.

Nie pochwalam przyjętych przez nią metod, ale uważam, że kochała swoje dzieci. Na pewno były dla niej formą ubezpieczenia (w końcu matka króla nie jest byle kim), ale były też jej radością. Joffrey okazał się być potworem, ale pozostała dwójka nie sprawiała takiego wrażenia.

Córka Lavransa - 2013-07-11, 09:07

Utopiste napisał/a:
Joffrey okazał się być potworem

Nie wykluł się z jaja w tej postaci, został na takiego wychowany przez swoją szanowną rodzicielkę.
I chyba też jego w związku z tym ceniła sobie najbardziej, jakoś nie zauważyłam, żeby interesowała się pozostałymi, mniej "potwornymi" dziećmi...

Utopiste - 2013-07-11, 15:10

Interesowała się nim najbardziej bo był najstarszym synem, a z tego co wiem równało się to z ważniejszą pozycją niż w przypadku reszty rodzeństwa. O Myrcelli i Tommenie w ogóle mało wiadomo, Martin jakoś się nad nimi za bardzo nie rozwodził. Co do wychowania to mam wrażenie, że Cersei go zwyczajnie rozpuściła, co w połączeniu z jakże milutkim charakterem dało mieszankę wybuchową.
Ribati - 2013-07-13, 10:51

Przeczytane! Wątpiłam czy kiedykolwiek to nastąpi. Męczyłam tą biedną książkę prawie miesiąc, dobrze, ze jeszcze kartki się trzymają :d Z góry proszę o wybaczenie, że nie przeczytam waszych wcześniejszych wypowiedzi, jest ich troszkę zbyt dużo ;P
Wracając...Książka mi się ciągnęła, często przy niej zasypiałam i ciężko było mi się "zmusić" do czytania. Przede wszystkich wyobrażałam sobie ją troszkę inaczej. Polityka, dużo polityki- i tak w zasadzie można by ją moim zdaniem trafnie ocenić :P Chyba trochę inne były moje wyobrażenia, ale świat stworzony jednak przypadł mi do gustu. Dałam się wciągnąć książce dopiero 100 stron przed końcem, trochę szkoda.

na plus:
-mam słabość do postaci honorowych, typowych białych charakterów, które zawsze chcą postępować sprawiedliwie, dlatego też z radością upatrzyłam sobie Ned'a. Ciężko mi się pogodzić z tym, że Martin postanowił go uśmiercić. Szok, który przeżyłam sprawił, że przejrzałam rozdziały w kolejnym tomie i w ostatnim (to nie nazywa desperacja :P ) ale niestety nigdzie nie było Ned'a ;(

-Jon- trochę nudno jeszcze tam u niego, ale podoba mi się droga i rozwój tej postaci. Jak na swój wiek chłopiec bardzo dojrzały, mam nadzieję, że Martin dobrze go nie popsuje. Troszkę mi to zalatuje kopią Neda ^^" Bardzo też mnie ciekawi jego tajemnicze pochodzenie.

-Arya- w zasadzie były dużo ciekawsze postacie, ale jednak zdobyła moje serce uporem i szczerością. Poza tym mam słabość do chłopczyc :3
-Walder Frey- cud, miód i orzeszki xD niesamowity xD Mimo, że tylko przez jeden rozdział, to ubawiłam się po pachy ;) Świetne teksty, humor, szkoda, że Martin częściej nie starał się tego zastosować. Jeden stały, komiczny bohater i do razu lepiej by się czytało :P

na minus:
-Daenerys- chyba za całokształt ^^" Najpierw można nią podłogę umyć, gdy zabijają jej brata zaczyna mniej drażnić ale jednak. Sama nie wiem co mi się w niej tak strasznie nie podoba, ale męczyły mnie rozdziały z jej udziałem i zawsze chciałam szybko przed niej przemknąć. Dla mnie, taka nijaka. Może mnie jeszcze zaskoczy, w końcu dużo czas ma. Zdziwiła mnie śmierć Drogo, bo widziałam gdzieś zdjęcie jak trzymają jakieś dziecko... ktoś miły i uprzejmy może mi to wytłumaczyć? o_O no i to wyjście z tych popiołów ze smokami uczepionymi jej piersi :|

-Sansa i Jof- najbardziej beznadziejna, irytująca para ludzi, jaką zdarzyło mi się spotkać.
Dziewczyna tak głupia, nie robiąca pożytku z mózgu, że aż sam mi się nóż w kieszeni otwierał :P Krew nagła mnie zalewała :P Pasowałoby, żeby dziewczę nabrało trochę rozumu albo jeśli nie zamierza tego czynić, nich niech ginie jak najprędzej.
Jof- mały, wstrętny i podły okrutnik. Trochę nieprzewidywalny, bo wbrew wszystkiemu ja naprawdę nie dopuszczałam do sobie myśli, że zabiją Ned'a. Mam tylko nadzieję, że Martin w ładny sposób opisze moment jego śmierci. Potrafi rzeczywiście bardzo barwnie tego dokonać :P wypruje mu może flaczki, albo obetnie mu inną część ciała, którą panowie tak chętnie sobie obcinają, albo coś... ;)

- A skoro już o tym mowa... "a z czerwonych, nabrzmiałych sutków tryskało jej mleko" i "kremowozłocisty smok ssał jej lewą pierś, zielonobrązowy prawą"- przy takich okazjach zdarzyło mi się tylko powiedzieć, wtf? przerażała mnie ilość tekstów, przepraszam za wyrażenie, z d*y. Najbardziej drażniły mnie wstawki o seksie pisane w taki "uroczy" sposób, że odkładam książką :P pewnie troszkę dramatyzuję, ale cóż mogę zrobić? nie podoba mi się i już :P

-Catelyn- za stosunek do Jon'a. Szkoda wielka bo ogólnie bardzo udana kobieca postać. Ciekawie kiedy zginie... xd

Nie wiem co począć z Tyrionem i Littlefinger'em. Karzeł bez wątpienia ma łeb na karku, jest bardzo inteligentny, sprytny i zaradny. Martin świetnie się wczuł "w rolę" kiedy pisał z nim rozdziały. Littlefinger- tu się zobaczy ;d Obie postacie zdaje się zaskoczą nie raz.

Ani gorąco bym książki nie poleciła, ani bym nie odradzała. Brakowało mi przede wszystkim tego, że nigdy nie straciłam poczucia czasu czytając ją. Nie wpadłam na latarnie idąc z książką po mieście. Wrecz przeciwnie, zawsze pamiętałam, że mam pranie do wstawienia czy do wyprasowania :P Nie wiem na czym polega jej problem :P Teraz mam dylemat, bo faktycznie losy Jona i Aryi bardzo mnie interesują i chętnie bym chwyciła Starcie królów ale potrzebuje książki, która zabierze mi chociaż jeden dzień z życia:P
Ktoś może mi szepnąć czy w Starciu Królów wiec jest akcji?

Kamil - 2013-07-13, 13:09

Ribati napisał/a:
Nie wiem na czym polega jej problem

Jest nudna. To jej problem :D
W Starciu królów jest jeszcze wolniej i jeszcze nudniej i dłużej.
Każdy kolejny tom dłuższy i mniej się dzieje. Słowotok Martina niepowstrzymany, nieutemperowany żadną sensowną redakcją.
Zrezygnowałem po pierwszym tomie Nawałnicy Mieczy.

Owszem, ciekawiły mnie dalsze losy kilku postaci, ale to zbyt mało, żeby brnąć dalej.

Sama Gra o tron podobała mi się (ale też nie było tego czegoś, co sprawiało że z ochotą sięgałbym po książke i czytał do późnej nocy), po Starcie sięgnąłem dobre pół roku później (zwyczajnie nie ciągneło mnie do niej), Nawałnice czytałem, bo mówili że to najciekawsza część z serii... co wg mnie prawdą nie jest.

Ribati - 2013-07-13, 13:25

kenaz napisał/a:
Ribati napisał/a:
Nie wiem na czym polega jej problem

Jest nudna. To jej problem :D
W Starciu królów jest jeszcze wolniej i jeszcze nudniej i dłużej.
Każdy kolejny tom dłuższy i mniej się dzieje. Słowotok Martina niepowstrzymany, nieutemperowany żadną sensowną redakcją.
Zrezygnowałem po pierwszym tomie Nawałnicy Mieczy.

Owszem, ciekawiły mnie dalsze losy kilku postaci, ale to zbyt mało, żeby brnąć dalej.

Nie dobrze mi czytać takie rzeczy bo prawie cały cykl mam zakupiony :P
czyje losy tak Cię ciekawiły?

O właśnie, coś o czym zapomniałam wspomnieć- słowotok. Do opisów przyrody, budowli etc się nie przyczepiam. Mi to odpowiada, można sobie wyobrazić jak to wszystko wygląda, to duży plus gdy opisy są pisane w miarę lekko. Inaczej sprawa ma się z opisami ubrań :P Na co to komu wiedzieć czy ktoś ma futro z niedźwiedzia czy z wilka albo innych miłych zwierzątek. I jakie kamienie ma ma na sobie?:P co za dużo to nie zdrowo, ale Martin się nie stosuje.

kenaz napisał/a:

Sama Gra o tron podobała mi się (ale też nie było tego czegoś, co sprawiało że z ochotą sięgałbym po książke i czytał do późnej nocy), po Starcie sięgnąłem dobre pół roku później (zwyczajnie nie ciągneło mnie do niej), Nawałnice czytałem, bo mówili że to najciekawsza część z serii... co wg mnie prawdą nie jest.


Właśnie tez się czuje zniechęcona. Myślałam, ze dobrze będe się bawić czy jej czytaniu ale czułam się prawie jakbym czytała lekturę :P Szkoda, że książka robi się ciekawsza pod koniec. Kusi mnie żeby na razie ja odłożyć, ale Jon i Aryia mnie interesują :P

A czy sytuacja za Murem jakoś rozwija?

Kamil - 2013-07-13, 13:47

Cytat:
A czy sytuacja za Murem jakoś rozwija?

W Nawałnicy Mieczy śledziłem trochę zaciekawiony tylko wątki z Jamie'm Lannisterem i Jonem właśnie, sytuacja trochę się rozwineła. Z czasem pewna postać skutecznie obrzydziła mi i ten wątek...
Spoiler:
Jon przyłącza się do dzikich żeby być szpiegiem, ale ich polubił :P
"Nic nie wiesz Jonie Snow" powtarzane co chwile przez dziewczynę Jona powodowało że chciałem rzucić książką przez okno

Reiva - 2013-07-13, 17:05

Córka Lavransa napisał/a:
Czuj sobie, co tam chcesz - ale nie pokazując tego, zasłużysz na szacunek. Wyżywając się na niewinnym dziecku, robisz się płytką, niedojrzałą babą.

Istotnie, tutaj muszę się zgodzić. Bardziej pisałam o jej uczuciach w sumie. Jeśli chodzi o zachowanie - no cóż... Nie każdy potrafi się zawsze zachować z klasą i schować uczucia do kieszeni, jak widać po Catelyn. Jest w tym coś dziecinnego, infantylnego, czy nie tak?

Córka Lavransa napisał/a:
[Dany] Też nie była dorosła, miała 14 lat.

Może i tak, ale w tym wieku, w tych czasach już wówczas było się traktowanym jako osoba dorosła, więc od Daenerys trochę rozsądku powinno było się wymagać, pomimo jej młodego wieku, prawda?
Podczas czytania tej książki odnosiłam nieraz wrażenie, że postać od niej młodsza (o niewiele, co prawda) i będąca zupełnie innego charakteru, bo bierniejsza i uleglejsza, była już bardziej rozsądniejsza. A mówię tu bodajże o Sansie. Pomijam różnice środowiskowe.
Lecz to tylko moje odczucia, oczywiście. :)

Jeśli chodzi o Cersei i Joffreya, to myślę, że ona, jako młoda i niedoświadczona matka, popełniła na początku wiele błędów, jednakże sądzę że mimo wszystko je kochała.
Tak jeszcze krążąc wokół tematu Joffreya - pomijając charakter i wychowanie, należałoby dodać, że Joffrey już w dzieciństwie widział zachowanie Roberta, a co za tym idzie, brakowało mu odpowiedniego autorytetu. Robert, jako niezbyt przykładny ojciec, być nim nie mógł. Wino, panny lekkich obyczajów i swawola... Oraz obojętność. Piękny przykład, czyż nie? Jaime? Ależ skąd. Maester? Gdzież tam. Więc kto?
Sądzę, że nie tylko błędy w wychowaniu popełniane przez Cersei oraz otoczenie - próbujące przypodobać się Joffreyowi po jego wstąpieniu na tron - mogły stworzyć go takim jakim się stał. Całe życie czuł odrzucenie ze strony ojca (przynajmniej takie odczucie pamiętam ze swojej lektury), jego brak zainteresowania, podczas gdy dziecko wymagało trochę ojcowskiej uwagi... Trochę żal mi Joffreya pod tym względem.

Ribati napisał/a:
Na co to komu wiedzieć czy ktoś ma futro z niedźwiedzia czy z wilka albo innych miłych zwierzątek. I jakie kamienie ma ma na sobie?:P co za dużo to nie zdrowo, ale Martin się nie stosuje.

Mi to się w sumie podoba. Osobiście bardzo lubię widzieć oczami wyobraźni to wszystko, opisy przyrody, ludzi, szczegóły. Im jest ich więcej, tym lepiej mogę wyobrazić sobie wszystko, a więc tym żywsza wydaje mi się być historia. Jednakże każdy lubi coś innego :)

A co sądzicie o postaciach Brana i Rickona? Coś z nich będzie, a może odwrotnie - nie będzie?

Ribati - 2013-07-13, 18:35

Reiva napisał/a:

Podczas czytania tej książki odnosiłam nieraz wrażenie, że postać od niej młodsza (o niewiele, co prawda) i będąca zupełnie innego charakteru, bo bierniejsza i uleglejsza, była już bardziej rozsądniejsza. A mówię tu bodajże o Sansie. Pomijam różnice środowiskowe.
Lecz to tylko moje odczucia, oczywiście. :)

Jeśli miałam wybrać, która z nich była rozsądniejsza to na pewno nie wybrałabym Sansy. Najbardziej odpychający moment, był wtedy kiedy stanęła po stronie Joffa a nie Ayri. To pewnie wynika z własnych przekonań, bo ja ogólnie jestem bardzo rodzinna i to własnie rodzina stoi na szczycie mojej piramidy wartości. Dlatego też rażą mnie takie zachowania. Aż się prosiła o lanie :d Z Dany historia miała się trochę inaczej, zupełnie inaczej i moim zdaniem to ją trochę usprawiedliwia. A to co zrobiła później...Wściekła kobieta jest jednak okropna :P

Reiva napisał/a:

Ribati napisał/a:
Na co to komu wiedzieć czy ktoś ma futro z niedźwiedzia czy z wilka albo innych miłych zwierzątek. I jakie kamienie ma ma na sobie?:P co za dużo to nie zdrowo, ale Martin się nie stosuje.

Mi to się w sumie podoba. Osobiście bardzo lubię widzieć oczami wyobraźni to wszystko, opisy przyrody, ludzi, szczegóły. Im jest ich więcej, tym lepiej mogę wyobrazić sobie wszystko, a więc tym żywsza wydaje mi się być historia. Jednakże każdy lubi coś innego :)

Jak już wspomniałam, w umiarze wszytko można znieść. Tego było trochę za dużo. Czasami mi się wydawało, że to taka zapchaj dziura. Możliwe też, że skoro tak mnie to drażniło, że widziałam na wyrost i stałam się czepliwa.

Reiva napisał/a:
A co sądzicie o postaciach Brana i Rickona? Coś z nich będzie, a może odwrotnie - nie będzie?

Mnie trochę jednak zadziwia, że wszystkie te dzieci zachowują się jak ludzie dorośli. Wiem, wiem, środowisko, czasy etc. No ale wciąż są za mało dziecinni :P No może z wyjątkiem tego um... lorda Roberta? tego co tak fruwanie lubił :P dziecko z krwi i kości! :d
A poważnie mówiąc, wątpię czy moje życzenie się spełni ale chciałabym, żeby Rickon szybciej wyrósł. Brana części to też były dla mnie jedne z lepszych, ale bez szału.

Mojej ulubienicy będę bronić :P
Reiva napisał/a:
W zasadzie Dany niewiele różni się od Aryi, może tylko tym, że jednak trochę więcej potrafi sobie przemyśleć, lecz nie wszystko - zatem w ogólnym rozrachunku wychodzi na to samo. Obie są na swój sposób egoistkami, skupionymi tylko na sobie i swoim szczęściu, nie myślą o innych, chociaż to by akurat nie zaszkodziło. O ile w przypadku Aryi można to zrzucić na karb wieku i niewychowania, o tyle Daenerys chyba powinna mieć więcej oleju w głowie. Zdecydowanie nie kibicowałam im dwóm już od samego początku - nie zdają sobie sprawy z tego, że za ich błędy płacą ci, na którym im zależy.

Moim zdaniem nie o egoizm tu się rozchodzi. Dziewczyny są od siebie zupełnie różne, ale żadnej nie nazywałbym egoistką. Aryia, jest zdecydowanie zbyt impulsywna, postępuje sercem a nie rozumem. Przynajmniej miała wpojone pewne zasady od ojca. Czy była niewychowana? ano była, ale umiała też schować dumną do kieszeni. Natomiast Sansa przy właściwie pierwszej okazji pognała to swojego księcia złotego, jednak nie o Sansie tutaj mowa, choć dla mnie idealnie nadaje się na egoistkę. Chodziło tylko o ładne stroje, żeby się podobać, o to jak wypadnie przed Joffem, bądź innym Lorasem. W głowie miała tylko puste formułki i chłopaków :P W każdym razie należ jej współczuje za tak brutalne sprowadzenie na ziemie. Może w końcu odkryje, że wszytko złoto co się świeci :P Ale wracając...
Dany, powiedzmy, miała czas na przemyślenia. Sytuacja była nie do pozazdroszczenia. Ba, ona to zrobiła, no bo przecież z rozmysłem usmażyła panią doktor :P ale zeby zaraz egoistka? Przede wszystkim spełniła życzenie brata i dała się sprzedać. Mi to bardziej zalatywało męczeństwem, którego nie lubię. Była po prostu bez charakteru. Tak naprawdę źle dla nikogo nie chciała. Drogo ratować chciała? chciała. Szczerze jej współczułam z powodu męża i syna? Ja tutaj nie reklamuje "pięknym za nadobne", ale taka zemsta. Mam wrażenie, ze jednak wszystkich nas jeszcze zdziwi.

Gdzieś tam padły jeszcze zarzuty pod adres Starków, że są papierowi i tak dalej, pozwolicie, że cytować nie będę ;3
Z reguły jest tak, że te czarne charaktery są ciekawsze. Zawsze mają coś z zanadrzu, tu nas zaskoczą albo zirytują. Ja osobiście lubię "sielankowe" klimaty rodziny Starków, która też zmaga się z jakimiś problemami, innej natury bo rodzina jest całkiem normalna :P Ciekawi mnie czy latające wróżki sprawią, ze Bran będzie chodził, albo może umrze? Jak poradzi sobie Robb? Czy Catelyn kiedyś zaakceptuje Jona? pewnie nie, ale wciąż mogę mieć nadzieję, bo nie czytałam kolejnych tomów :P Lannisterowie sa dla mnie totalnie wykolejona rodzina (;p) a najgorszy jest dla mnie Joff. Ponieważ nikt nie ma nad nim władzy a matka nie stosowała karnego jeżyka :P
Zastanawia mnie jeszcze Gendry, co to z chłopakiem będzie. Czy wgl coś będzie?
Strasznie dużo tych postaci. Cieszę się, że drugi tom został zaopatrzony w dodatek, w którym sa wypisane postacie dramatu. Ciagle miałam wrażenie, ze trzeba koniecznie wszystkich zapamiętać bo nie wiadomo kiedy tak znajomość się przyda :P

A skoro tak tu sobie rozmawiamy to ja chyba jednak wezmę się za druga cześć bo ta dyskusja się kiedyś skończy a drugi tom może postawić bohaterów w innym świetle xD

Tifa Lockhart - 2013-07-14, 07:23

Córka Lavransa napisał/a:
Dowiedział się, dlaczego zginął Jon Arryn i co...? Pobiegł do Cersei, pochwalić się przed nią, jaki jest cwany i domyślny. Szansę jej dać. Choć wiedział, do czego jest zdolna. Na litość, Arryn ZOSTAŁ OTRUTY. Jego syn zrzucony z wieży. A on idzie do tej baby z głupim uśmiechem i tekstem w stylu "Aha, a ja coś wie-em...!"

Ten fragment książki spowodował u mnie bezradne rozłożenie rąk. Zamiast biec i wysłać setki kruków, to dowiedział się o tym tylko lord Stannis o ile dobrze pamiętam? I myślał, że Cersei dobrowolnie ucieknie z dziećmi z dworu. Pozwolę też sobie odnieść się do postaci Neda w serialu. Jak dla mnie on tam wyglądał wiecznie na brudnego. Jakieś tłuste włosy, zmęczony, poszarzały.
Od dłuższego czasu brnę przez ''Starcie królów''. Ale średnio dobrze mi to idzie.

Ribati - 2013-07-14, 11:08

może chciał Robertowi oszczędzić wstydu? W końcu Cersei nie miała z nim żadnego dziecka.
Przynajmniej z powodu własnego syna powinien był zareagować jakoś inaczej. Ned to taki rycerz w lśniącej zbroi na białym koniu, szkoda, że zrobili z niego durnia pod sam koniec. Jeśli Martin planował go uśmiercić to mógł mu sprawić bardziej honorową śmierć. A tak umiera jako zdrajca :V

Córka Lavransa - 2013-07-14, 17:13

kenaz napisał/a:
Słowotok Martina niepowstrzymany, nieutemperowany żadną sensowną redakcją.

Typowe ostatnio dla fantastyki. Mnie to bardzo męczyło w "Metro 2033".

Reiva napisał/a:
A mówię tu bodajże o Sansie. Pomijam różnice środowiskowe.

Trochę niesłusznie pomijasz - weź pod uwagę, że Sansa była wychowywana, kształcona. Dany natomiast tłukła się za swoim niezrównoważonym bratem po świecie w charakterze niezbyt przydatnej do czegokolwiek przyczepki. To też ją trochę tłumaczy.
Na plus - uczy się dość szybko.

Reiva napisał/a:
Całe życie czuł odrzucenie ze strony ojca (przynajmniej takie odczucie pamiętam ze swojej lektury), jego brak zainteresowania, podczas gdy dziecko wymagało trochę ojcowskiej uwagi...

Zgadzam się.

Reiva napisał/a:
A co sądzicie o postaciach Brana i Rickona? Coś z nich będzie, a może odwrotnie - nie będzie?

O Rickonie trudno się póki co wypowiadać - jest zwyczajnie za mały.
Bran, z racji kalectwa, mógłby wyrosnąć na jakiegoś powieściowego mędrca lub maga - wojownika z niego raczej nie będzie... Jego więź z wilkorem nieźle się zapowiada.

Ribati napisał/a:
Najbardziej odpychający moment, był wtedy kiedy stanęła po stronie Joffa a nie Ayri.

Nie stanęła po jego stronie. Wybrała rozwiązanie najgorsze, czyli "nie pamiętam". I to całkiem zrozumiałe, zważywszy na sytuację. Nie skłamała wprost, że Arya była winna zajścia (choć mogła to zrobić, bo w jej przekonaniu na pewno tak było i nie jest to stanowisko pozbawione racji, o czym pisałam wcześniej), ale też nie powiedziała, jak było, co dla mnie jest zrozumiałe - ośmieszyć księcia przed całym dworem byłoby bardzo głupim, choć odważnym posunięciem.

Ribati napisał/a:
Chodziło tylko o ładne stroje, żeby się podobać, o to jak wypadnie przed Joffem, bądź innym Lorasem. W głowie miała tylko puste formułki i chłopaków :P

Zachowywała się dokładnie tak, jak tego od niej oczekiwano. Spełniała wszelkie pokładane w niej nadzieje - septy, rodziców. Nikogo nie skrzywdziła swoim zachowaniem. Moim zdaniem trudno o mniej egoistyczną postać.

Ribati napisał/a:
Jeśli Martin planował go uśmiercić to mógł mu sprawić bardziej honorową śmierć.

Zgadzam się. Już wcześniej pisałam, że to było niepotrzebne.

Ribati - 2013-07-14, 19:00

Córka Lavransa napisał/a:

Ribati napisał/a:
Najbardziej odpychający moment, był wtedy kiedy stanęła po stronie Joffa a nie Ayri.

Nie stanęła po jego stronie. Wybrała rozwiązanie najgorsze, czyli "nie pamiętam". I to całkiem zrozumiałe, zważywszy na sytuację. Nie skłamała wprost, że Arya była winna zajścia (choć mogła to zrobić, bo w jej przekonaniu na pewno tak było i nie jest to stanowisko pozbawione racji, o czym pisałam wcześniej), ale też nie powiedziała, jak było, co dla mnie jest zrozumiałe - ośmieszyć księcia przed całym dworem byłoby bardzo głupim, choć odważnym posunięciem.

Niby racja ale nie jestem w stanie tego zaakceptować. Taki półśrodek. Z jednej strony, może faktycznie dobrze się stało bo nie wiadomo co mógłby jej brak obiektywizmu spowodować, ale to też mnie nie przekonuje. Może nie zbyt dobrze, ale z tego co pamiętam wcale nie jestem taka pewna czy to Aryia jest winna. Raczej to chyba Joff miał chęć się pojedynkować? muszę poszukać i sprawdzić.
Córka Lavransa napisał/a:

Ribati napisał/a:
Chodziło tylko o ładne stroje, żeby się podobać, o to jak wypadnie przed Joffem, bądź innym Lorasem. W głowie miała tylko puste formułki i chłopaków :P

Zachowywała się dokładnie tak, jak tego od niej oczekiwano. Spełniała wszelkie pokładane w niej nadzieje - septy, rodziców. Nikogo nie skrzywdziła swoim zachowaniem. Moim zdaniem trudno o mniej egoistyczną postać.

Nie byłabym taka pewna. Tylko "ja, ja, ja, ja". Nawet jeśli nikogo nie skrzywdziła to o nikim innym też nie myślała. W ostateczności nawet w ojca zwątpiła. Może i była zmanipulowana, bo faktycznie zbyt trudne to nie było przy kimś kto albo nie ma mózgu albo go nie używa. "tak jak od niej oczekiwano" i nic poza tym, sztuczna lala :P W tej chwili będę wstrętna i powiem, że płaci cenę za swoje błędy, ale mam nadzieję i trzymam za nią kciuki, żeby odwinęła się porządnie Joffowi.

Córka Lavransa - 2013-07-14, 22:15

Ribati napisał/a:
wcale nie jestem taka pewna czy to Aryia jest winna. Raczej to chyba Joff miał chęć się pojedynkować?

On, owszem, był nadętym bufonkiem, natomiast to ona doprowadziła do tej sytuacji. Już skomentowałam to obszernie wcześniej, nie będę się powtarzała. :)

Ribati napisał/a:
Nawet jeśli nikogo nie skrzywdziła to o nikim innym też nie myślała.

Nie była sztuczną lalą. Była dziewczyną, której najpierw spełniają się wszystkie marzenia, a potem nagle wszystko wali się w gruzy. Była zagubiona, nie sztuczna.

Ribati napisał/a:
płaci cenę za swoje błędy

Tak, ona płaci za swoje błędy. Za to za błędy Aryi zapłacił wilkor Sansy oraz Micah. Oboje życiem.
Ale to, oczywiście, malutki detal. Kto by się przejmował jakimś synem rzeźnika...

Ribati - 2013-07-14, 22:47

Córka Lavransa napisał/a:
Ribati napisał/a:
Nawet jeśli nikogo nie skrzywdziła to o nikim innym też nie myślała.

Nie była sztuczną lalą. Była dziewczyną, której najpierw spełniają się wszystkie marzenia, a potem nagle wszystko wali się w gruzy. Była zagubiona, nie sztuczna.

odniosłam się do słów, że jej zachowanie wynikało z oczekiwań innych. Może słowo >sztuczna< faktycznie jest nie na miejscu. Moich oczach jest takim tworem wychowanym na formułkach, tak jak inni chcieli. Jakby wgl nie żyła w realnym świecie, bo oprócz chłopców i pięknych sukienek jest w życiu coś więcej. Już sama nie wiem jak tą dziewczynę określić, ale nie lubię jej :P Nie rozumiem wartości jakie ta dziewczyna wyznaje. Poza tym nie przepadam za takim pięknymi i niewinnymi kwiatuszkami. Każdy ma sympatie i antypatię. Może jak nabierze nieco charakteru zmienię o niej zdanie.

Córka Lavransa napisał/a:
Ribati napisał/a:
płaci cenę za swoje błędy

Tak, ona płaci za swoje błędy. Za to za błędy Aryi zapłacił wilkor Sansy oraz Micah. Oboje życiem.
Ale to, oczywiście, malutki detal. Kto by się przejmował jakimś synem rzeźnika...

Czy aby na pewno? Robert sam przyznał jaki jest jego syn. Przecież on także mógłby się inaczej zachować a wszystko skończyłoby się inaczej. Jeśli ktoś miałby zmienić sytuacje to tylko on. Mam wrażenie, że w tej historii akurat jest winna więcej niż jedna osoba. Poza tym wilkor Ayir też miał zostać zabity, prawda? Aryia za swoje błędy jeszcze może zapłacić, a może miała to być świadomość, że jej przyjaciel nie żyje?
Zastanawiam się zmienić się ona jeszcze może. Te dzieci i tak sa już za dojrzałe jak na dzieci, ale wróże jej mniej działania pod wpływem emocji :P

Kamil - 2013-07-14, 23:13

Córka Lavransa napisał/a:
Typowe ostatnio dla fantastyki. Mnie to bardzo męczyło w "Metro 2033".

A to mogła być naprawdę świetna książka. Wyciąć bzdury, dodać dynamizmu. Ale mimo to ujeła mnie swoją atmosferą (ale to za mało, żeby w ogóle dotykać kolejny tom). To samo tyczy sie drugiego tomu Pustynnej Włóczni, bo Wojnę nie wiem czy by udało sie uratować. Chyba że z tych 1300 stron zrobić książeczke 300 stron i dodać dalsze losy (to co zaplanowane na kolejne tomy) - może by coś wtedy z tego było. Ale to całe gadanie "od zawsze planowałem pięć tomów!", mimo że miało być trzy - i pewnie gdyby było trzy, to by seria tyle nie straciła.

Ale offtop mi wyszedł. Niedługo skończe tego Bretta nieszczęsnego to przestane sie nad nim pastwić :D

czarownica - 2013-07-15, 22:36

Dopiero wczoraj udało mi się skończyć czytać "Grę o tron". Nigdzie nie umiałam jej dostać,więc w końcu zaczęłam czytać pdf-a,szło mi to powoli,bo moje oczy protestowały. Jako,że najpierw widziałam serial (2 sezony) to miałam już jakieś zdanie wyrobione,książka zmieniła je trochę na lepsze,chociaż nie ma w niej tego czegoś,co sprawia,że myślę o książce w chwilach,kiedy jej nie czytam i co powoduje,że mogę czytać do późna,żeby tylko wiedzieć jak się skończy,niemniej jednak czytało się ją przyjemnie.

Do moich ulubionych postaci mogę zaliczyć Aryę (mam z nią wiele wspólnych cech,też taka chłopczyca ze mnie,ale uważam,że czasami mogłaby pomyśleć zanim zareaguje),Jona Snowa (też się z nim poniekąd identyfikuję,poza tym ciekawi mnie to,co się dzieje na Murze),Daenerys (jakoś budzi moją sympatię,poza tym jestem ciekawa co będzie dalej ze smokami) i Tyriona ( jest inny niż jego rodzina). Lubiłam też Neda Starka,szkoda,że zginął,ale był zbyt honorowy i uczciwy,czasami postępował głupio.
Nie lubię Cersei (okrutna,mająca dzieci ze związku z własnym bratem),Joffreya (okrutny,zbyt pewny siebie),Viserysa (za to jak traktował siostrę) i Sansy ( w ogóle nie lubię takich dziewczyn,które żyją chyba w swoim własnym świecie,marząc o księciu i nie dostrzegają,że prawdziwe życie wygląda zupełnie inaczej niż ich romantyczne wyobrażenia,jest naiwna,postrzega ludzi powierzchownie).
Postacią,o której nie wiem co myśleć jest Jaime Lannister.

Ribati - 2013-07-15, 23:03

czarownica napisał/a:

Postacią,o której nie wiem co myśleć jest Jaime Lannister.

Gwiazdor!

Córka Lavransa - 2013-07-16, 09:51

czarownica napisał/a:
nie dostrzegają,że prawdziwe życie wygląda zupełnie inaczej niż ich romantyczne wyobrażenia

Ale co to jest prawdziwe życie według ciebie?
Bo zważ, że dla niej prawdziwe życie to zupełnie co innego niż w twoim przypadku. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, jej prawdziwe życie to byłyby komnaty królewskie, stroje i turnieje. Plus rodzenie dzieci. I to wszystko.
Chyba trochę o tym zapomniacie, oceniając Sansę przez pryzmat tego, co jest dostępne dla was.

czarownica napisał/a:
Postacią,o której nie wiem co myśleć jest Jaime Lannister.

Ja go lubię. Intryguje mnie.

czarownica - 2013-07-16, 11:43

Córka Lavransa napisał/a:
Ale co to jest prawdziwe życie według ciebie?
Bo zważ, że dla niej prawdziwe życie to zupełnie co innego niż w twoim przypadku. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, jej prawdziwe życie to byłyby komnaty królewskie, stroje i turnieje. Plus rodzenie dzieci. I to wszystko.
Chyba trochę o tym zapomniacie, oceniając Sansę przez pryzmat tego, co jest dostępne dla was.

W zasadzie się zgadzam,że prawdziwe życie to dla niej coś innego niż dla mnie;tylko,że ona żyje takimi wyobrażeniami o tym,jak to jej prawdziwe życie powinno wyglądać (np. książę powinien być dobry,czuły i romantyczny),a tymczasem jest zupełnie inaczej.

Córka Lavransa - 2013-07-16, 11:52

czarownica napisał/a:
ona żyje takimi wyobrażeniami o tym,jak to jej prawdziwe życie powinno wyglądać (np. książę powinien być dobry,czuły i romantyczny)

A ty dziesięć-dwanaście lat temu jak myślałaś o miłości...? ;) Bo mnie jako trzynastolatce też się wydawało, że chłopak taki powinien być.

Poza tym zważ, że jedyne małżeństwo, które miała stale przed oczami - małżeństwo jej rodziców - było w miarę udane. I jej ojciec był względem jej matki pełen szacunku i miłości. Skąd zatem miała mieć wiedzę, że może być inaczej?
No i też co innego wiedza, a co innego nadzieja, że w jej przypadku będzie podobnie jak u rodziców. Miała prawo ją mieć.

czarownica - 2013-07-16, 12:02

Ja to może trochę zły przykład,wcale nie myślałam i wolałam trzymać się od niej (i chłopaków) z daleka.
Małżeństwo jej rodziców małżeństwem,ale na pewno miała okazje,żeby zauważyć,że świat nie jest taki,jaki w jej wyobrażeniach. Do nadziei ma prawo oczywiście,ale to nie znaczy,że ma nie zauważać,jak jest naprawdę.

Ribati - 2013-07-16, 12:05

Córka Lavransa napisał/a:


Poza tym zważ, że jedyne małżeństwo, które miała stale przed oczami - małżeństwo jej rodziców - było w miarę udane. I jej ojciec był względem jej matki pełen szacunku i miłości.

Nie powiem, ze nie masz racji xD dorzucając do tego jeszcze te jej opowieści, legendy? nie pamiętam co to dokładnie było, ale często padało. Naczytała się jakiś miłosnych historii i była pełna nadziei na szczęśliwe życie :P

To tak wyjątkowo się zgodziłam :P

Córka Lavransa - 2013-07-16, 13:29

Ribati napisał/a:
To tak wyjątkowo się zgodziłam

Doceniam, doceniam... :-D

czarownica napisał/a:
na pewno miała okazje,żeby zauważyć,że świat nie jest taki,jaki w jej wyobrażeniach

Gdzie...?
Jej świat zamykał się na zamku Winterfell. Sugerujesz, że pałętała się po stajniach i podglądała życie intymne służby? Mówimy o Sansie, nie o Aryi... ;)

migotka - 2013-07-17, 20:18

Chyba czas zabrać głos. Gry o tron nie dokończyłam, nie wiem jak szybko to się stanie, męczę ją 1,5 miesiąca! Książkę próbuję skończyć tylko dla Jona Snow i Tyrona.
Córka Lavransa - 2013-07-17, 20:20

Toś zabrała, Migotko... :)
Czemu się tak męczysz? I co ci się podoba w rozdziałach Jona Snow...?

Ribati - 2013-07-17, 20:47

migotka napisał/a:
Chyba czas zabrać głos. Gry o tron nie dokończyłam, nie wiem jak szybko to się stanie, męczę ją 1,5 miesiąca!

czytałam od 17 czerwca do 13 lipca :P co prawda pobiłaś mnie, ale ja się wcale nie dziwię ;3

migotka napisał/a:
dla Jona Snow

dokładnie tak :3

Córka Lavransa napisał/a:
I co ci się podoba w rozdziałach Jona Snow...?

może wygląd? :d ja widziałam jeden odcinek, i tylko Jon'a zapamiętam (prócz Tyriona i Neda...:P) także... :d do tego, na murze nie było polityki, wszystko owiane tajemnica... :d spisków też nie było, etc :V

Utopiste - 2013-07-18, 04:20

Ale Jon Snow w filmie jest płaczliwą sierotą! W każdej scenie wygląda jakby miał się za chwilę załamać. Już ta ruda dziewczyna miała w filmie większe jaja niż on...
Ribati - 2013-07-18, 07:31

Utopiste napisał/a:
Ale Jon Snow w filmie jest płaczliwą sierotą! W każdej scenie wygląda jakby miał się za chwilę załamać. Już ta ruda dziewczyna miała w filmie większe jaja niż on...

Kwestia gustu, mi on przypadl :] jaka ruda? Oh :shock: jedyna ruda jaka znam to Sansa o_O

Tifa Lockhart - 2013-07-18, 07:46

Haaa, więc nie tylko ja miałam wrażenie, że Jon wygląda jakby płakał. :mg: Ale ten aktor to chyba ma tak zawsze. :)
Córka Lavransa - 2013-07-18, 09:30

Utopiste napisał/a:
Ale Jon Snow w filmie jest płaczliwą sierotą!

Tak, to było okropne. Miał być podobny do ojca, a był taką płaczliwą dziewczynką... :-/

Swoją drogą muszę przyznac, Tifa, że Twój pomysł z jego pochodzeniem bardzo mi się spodobał. I spodobałoby mi się takie zakończenie sagi - Jon Snow, jako jedyny syn Roberta Baratheona i Lyanny Stark, zasiada na Żelaznym Tronie. ;)

Raziel - 2013-07-18, 10:58

Córka Lavransa napisał/a:
Utopiste napisał/a:
Ale Jon Snow w filmie jest płaczliwą sierotą!

Tak, to było okropne. Miał być podobny do ojca, a był taką płaczliwą dziewczynką... :-/

Swoją drogą muszę przyznac, Tifa, że Twój pomysł z jego pochodzeniem bardzo mi się spodobał. I spodobałoby mi się takie zakończenie sagi - Jon Snow, jako jedyny syn Roberta Baratheona i Lyanny Stark, zasiada na Żelaznym Tronie. ;)


Ja obstawiam albo Jona albo karła.

Córka Lavransa - 2013-07-18, 11:50

Raziel napisał/a:
albo karła

Spoiler:
Z Sansą u boku...?

Ribati - 2013-07-18, 13:05

Córka Lavransa napisał/a:

Swoją drogą muszę przyznac, Tifa, że Twój pomysł z jego pochodzeniem bardzo mi się spodobał. I spodobałoby mi się takie zakończenie sagi - Jon Snow, jako jedyny syn Roberta Baratheona i Lyanny Stark, zasiada na Żelaznym Tronie. ;)

dzizas.. już chciałam brać kija i bić po tyłku, myślałam, ze spoiler :P przestanę tu bywac na wszelki wypadek :d

Raziel - 2013-07-18, 13:36

Córko
Jestem w trakcie Nawałnicy dopiero, więc nie wiem czy ten wątek zostanie pociągnięty. Choć ja bym się nie obraził, gdyby ładniejsze z tej ewentualnej pary zginęło.

Córka Lavransa - 2013-07-18, 15:01

Raziel, Ty jednak jesteś znacznie bardziej krwawy niż ja. ;)

Ribati napisał/a:
już chciałam brać kija i bić po tyłku

Co Cię powstrzymało...? :lol:

Spokojnie, spokojnie, po kilku wpadkach opanowaliśmy opcję "spoiler". :)

Ribati - 2013-07-18, 15:07

[quote="Córka Lavransa"]
Ribati napisał/a:
już chciałam brać kija i bić po tyłku

Co Cię powstrzymało...? :lol:

Córka Lavransa napisał/a:

Tifa, że Twój pomysł z jego pochodzeniem bardzo mi się spodobał.

przeczytałam po raz drugi i doszłam do wniosku, że to nie spoiler? :d wieeem, mogę być z siebie dumna! :P

Córka Lavransa napisał/a:
Spokojnie, spokojnie, po kilku wpadkach opanowaliśmy opcję "spoiler". :)

to mi przypomina jak koledzy moi zabierali się za oglądanie szóstego zmysłu... kolega Kuba(który oglądał) mówi do kolegi Mateusza (który nie oglądał)
Spoiler:
spoko, on i tak nie żyje
:P
i przepraszam za offtop :d

Córka Lavransa - 2013-07-18, 15:10

To ja pociągnę - pytam kumpla swego czasu, czy widział już "Titanica", a on na to: "Po co, przecież wiadomo, że zatonie!" :)
Już-już, koniec. :P

Ładna nam swoją drogą dyskusja tutaj wyszła, mam nadzieję, że z kolejną lekturą będzie podobnie. :)

Ribati - 2013-07-18, 15:14

Kolega miał racje xDD
A pomyśl jaka by była gdybyśmy "Starcie Królów" zaczeli czytac :P

Córka Lavransa - 2013-07-18, 15:16

Nie prowokuj, Ribati, nie prowokuj... :lol:
Ribati - 2013-07-18, 15:21

No przecież ja zaproponowałam, toś napisała, ze wszytko "tyllo nie Martina :evil: " czy podobnie... :P
Córka Lavransa - 2013-07-18, 16:39

Opierałam się jeszcze wtedy... Ale łatwo ulegam perswazjom. :P

Mam propozycję - przeczytaj i fru do tematu o Pieśni Lodu i Ognia, tam będziemy kontynuować energiczne dyskusje - po każdym przeczytanym przez Ciebie tomie.
"Taniec ze smokami" przeczytamy już razem. :)

Ribati - 2013-07-18, 16:46

Córka Lavransa napisał/a:
Opierałam się jeszcze wtedy... Ale łatwo ulegam perswazjom. :P

teraz to za późno bo już mamy lekturę, a potem trzeba wybrać coś innego niż fantasy :P

Córka Lavransa napisał/a:
Mam propozycję - przeczytaj i fru do tematu o Pieśni Lodu i Ognia, tam będziemy kontynuować energiczne dyskusje - po każdym przeczytanym przez Ciebie tomie.
"Taniec ze smokami" przeczytamy już razem. :)

Dobra, trzymam za słowo :P tylko zacznę i skończę polską wersję GOT i łapię się za Starcie :P

Córka Lavransa - 2013-07-18, 16:48

OK, składaj relacje na bieżąco tutaj:

http://forum-ksiazki.kei.pl/viewtopic.php?t=16

:-D

Ribati - 2013-07-18, 16:50

Córka Lavransa napisał/a:
OK, składaj relacje na bieżąco tutaj:

http://forum-ksiazki.kei.pl/viewtopic.php?t=16

:-D

tak jest! *salutuje*


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group