Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Współczesna proza zagraniczna - Shriver Lionel - "Musimy porozmawiać o Kevinie"

Córka Lavransa - 2013-06-24, 00:33
Temat postu: Shriver Lionel - "Musimy porozmawiać o Kevinie"
Shriver Lionel - "Musimy porozmawiać o Kevinie"

Dramat rodzinny w najlepszym thrillerze psychologicznym ostatnich lat. Musimy porozmawiać o Kevinie to poruszająca powieść psychologiczna o trudnym macierzyństwie. Tytułowy Kevin - 14-letni chłopak z zamożnej amerykańskiej rodziny - bez szczególnego powodu zabił dziewięcioro kolegów ze swojej szkoły i dwoje dorosłych. Jego matka próbuje stawić czoła tej dramatycznej sytuacji i jednocześnie odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego?
za: lubimyczytac.pl

"Jestem jedyną Khatchadourian w stanie Nowy Jork" oznajmia głośno Eva, choć doskonale wie, co to oznacza dla niej i dla wszystkich, którzy ją słyszą.
Głupota? Bezczelność? A może duma...?

To ciekawy zbieg okoliczności, że w tak krótkim czasie czytałam dwie książki o podobnej - z pozoru - tematyce. Cieszę się jednak, że czytałam je w tej kolejności, bo przy "Musimy porozmawiać o Kevinie" Shriver "Dziewiętnaście minut" Picoult jest jak popiskiwanie mopsika przy warczeniu rottweilera.

Czytając powieść Lionel Shriver doświadczałam wielu emocji. Najpierw oburzenie, pogardę dla postawy kobiety, która - jak to odebrałam - zachodzi w ciążę, bo jej się nudzi. Potem perwersyjne zadowolenie, że sprawy układają się dla niej tak, a nie inaczej. Jeszcze później - przerażenie, kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli.
Przyszedł czas i na współczucie, i na zrozumienie, i nawet na łzy.
Zakończenie pozostawiło mnie z uczuciami, których nazwać nie potrafię.

Wiem jedno - przeczytałam to ponad dwa tygodnie temu, a nadal o tym myślę. Powieść zrobiła na mnie takie wrażenie, że... no właśnie: "Musimy porozmawiać o Kevinie"

Proszę, niech to ktoś przeczyta...

migotka - 2013-06-24, 12:22

Córka Lavransa napisał/a:
Proszę, niech to ktoś przeczyta...


Zaraz po Grze o tron :)

Radament - 2013-06-24, 12:30

Córka Lavransa napisał/a:
Proszę, niech to ktoś przeczyta...

Jak dorwę w bibliotece. Bo ciągle gdzieś mi to przemyka.

Córka Lavransa - 2013-06-24, 13:17

Ufff, dzięki, dziewczyny. :)

Miałam już taki sygnał, że moja ocena zachowania głównej bohaterki i całej historii może się diametralnie różnić od oceny innych osób, ale ich opinia została wydana na podstawie nie książki, której nie czytali, ale filmu, którego z kolei nie widziałam ja.
Mam więc wielką ochotę porozmawiać o książce. :) Liczę na was. ;)

Radament - 2013-06-24, 13:53

W sumie myślę, że nasze opinie tez mogą się różnić, bo zakładam że zupełnie inaczej może na to patrzyć kobieta, która jest matką, a kobieta, która być może kiedyś będzie, ale teraz skupia się na studiach xD W sumie teraz to mnie to najbardziej ciekawi i aż się napaliłam na dorwanie lektury. Idę szukać w bibliotekach x]
Utopiste - 2013-06-24, 14:48

Kurczę, narobiłaś mi ochoty, a niestety nie dam rady zapoznać się z książką przed końcem września :( Chyba że na ratunek przyjdzie Amazon :D
Córka Lavransa - 2013-06-24, 16:04

Gdybyście miały przypadkiem czytniki... to PW. :)

Radament napisał/a:
zakładam że zupełnie inaczej może na to patrzyć kobieta, która jest matką, a kobieta, która być może kiedyś będzie, ale teraz skupia się na studiach xD

To swoją drogą, na pewno. Ale my różniliśmy się także w kwestiach niezwiązanych z macierzyństwem. Jakoś tak zupełnie inaczej odebraliśmy np. małżeństwo głównych bohaterów.

Radament - 2013-06-24, 16:27

Zgłoszę się na PW, jak nie znajdę nigdzie u siebie, to wymęczę x]

Córka Lavransa napisał/a:
To swoją drogą, na pewno. Ale my różniliśmy się także w kwestiach niezwiązanych z macierzyństwem. Jakoś tak zupełnie inaczej odebraliśmy np. małżeństwo głównych bohaterów.

A, no patrzcie państwo. Ile elementów do dyskusji x]

Córka Lavransa - 2013-06-24, 16:30

Radament napisał/a:
Ile elementów do dyskusji x]

A potem się okaże, że to jednak różnice pomiędzy książką i filmem, i że wszystkie myślimy podobnie. Ale będzie dyskusja...! :lol:

Utopiste - 2013-07-19, 22:24

Udało mi sie przeczytać (sama jestem zaskoczona kiedy) i mam mieszane odczucia. W skrócie napiszę, że z jednej strony szkoda mi tej kobiety. Z drugiej strony uważam, że w swoich relacjach często przesadza i swoim stosunkiem do Kevina przyczynia się do jego negatywnych zachowań. Nie potrafię też zrozumieć dlaczego nie zdecydowała się na rozwód (niby tłumaczy, że kocha Franklina, ale przecież cała sytaucja tak ją przygniatała, że nie była w stanie normalnie funkcjonować). To tak na szybko, a jak będe miała troszkę więcej czasu, to postaram się bardziej rozpisać :)
Córka Lavransa - 2013-07-20, 08:47

Utopiste napisał/a:
swoim stosunkiem do Kevina przyczynia się do jego negatywnych zachowań

Mnie się też tak wydawało. Poruszające było, kiedy po tylu latach, już pod koniec historii, zrozumiała, że niemowlę, którego tak nie znosiła, było o tyle mniejsze od niej. Całkowicie od niej zależne. A ona wypowiedziała mu wojnę.
Idealnym przykładem na takie prowokowanie zachowań jest dla mnie to, że okłamywała go, mówiąc "Kocham cię" - on wiedział, że to nieprawda, i moim zdaniem dlatego ją przedrzeźniał. Pokazywał jej w ten sposób, ile dla niego znaczą jej słowa - nic.

Utopiste napisał/a:
Nie potrafię też zrozumieć dlaczego nie zdecydowała się na rozwód

Teoretycznie zdecydowali się na rozwód, tylko że się sprawa jakoś rozpłynęła w ogólnej obojętności. Mnie też dziwiło, że to wyszło od niego, i to tak późno.
Powinna była ona o tym zdecydować i to jeszcze zanim urodziła się córka.

czwartaoslpoj - 2013-07-29, 14:10

ja czytałam tę książkę już wieki temu i trochę na opak, bo dopiero po obejrzeniu filmu. forma w jakiej jest napisania jest bardzo ciekawa. a książka wydaje mi się bardzo potrzebna. poświęcenie nie powinno mieć miejsca w miłości. może byłaby dobrą matką, gdyby go urodziła w innym momencie swojego życia. chociaż nie wiem, kiedy miałoby to nastąpić. dla niektórych ludzi dziecko jest w pewien sposób zbawieniem z tego względu, że przestają tak dużo myśleć o sobie, przelewając swoją uwagę bardziej na to małe żyjątko, które się pojawiło. tutaj jest odwrotnie. tak jakby matka nie chciała oddać uwagi dziecku, jakby była drugim dzieckiem, kimś w rodzaju bliźniaka, który potrzebuje tak samo dużo uwagi. dziecko zamiast być czymś co trzeba do siebie "dodać" stało się istotą, która "ujmuje". przykra jest to lektura, wstrząsająca, ale polecam, bo sieje wątpliwości i niepokojące pytania w naszych umysłach, które powinny być zadane.
Córka Lavransa - 2013-07-29, 14:38

czwartaoslpoj napisał/a:
matka nie chciała oddać uwagi dziecku, jakby była drugim dzieckiem, kimś w rodzaju bliźniaka, który potrzebuje tak samo dużo uwagi. dziecko zamiast być czymś co trzeba do siebie "dodać" stało się istotą, która "ujmuje".

Świetne podsumowanie, naprawdę. Coś w tym jest, przypuszczam, że Kevin właśnie tak to odczuwał i stąd jego postawa wobec Evy - jednocześnie pełna agresji i potrzeby akceptacji.

Radament - 2013-09-11, 23:43

Matko, jestem w połowie filmu i tak mnie naszła myśl, czy Kevin w książce to też takie bydle >.>?
I czy ten ojciec tylko mi się wydaje się taki nieogarnięty, mimo wszystko.

Utopiste - 2013-09-12, 02:23

W książce aniołkiem nie był, ale tak jak już wspomniałam wynikało to po części z jego relacji z matką. Ojciec miał natomiast wyidealizowaną wizję rodzicielstwa i nie chciał przyjmować do wiadomości innego schematu wydarzeń. Dla niego syn był kolejnym stopniem do realizacji "American Dream" i pewnie przez myśl mu nie przeszło, że sam zainteresowany może mieć trochę inne poglądy na swoje życie.
Córka Lavransa - 2013-09-12, 16:25

Radament napisał/a:
czy Kevin w książce to też takie bydle

Boję się oglądać ten film. :)

Ja bym go "bydlęciem" na nazwała. Był agresywny i nieprzyjemny, to prawda, ale jednak większość czasu było mi go żal.

Radament napisał/a:
tylko mi się wydaje się taki nieogarnięty, mimo wszystko

Nie tylko Tobie. :)

Radament - 2013-09-12, 17:56

Córka Lavransa napisał/a:
Był agresywny i nieprzyjemny, to prawda, ale jednak większość czasu było mi go żal.

Nie wiem czy to tylko moje mylne wrażenie, ale w filmie wyszło z niego takie zwyczajne bydle, owszem matka w ogóle nie umiała do niego podejść, zwłaszcza miała z tym problemu, gdy był mały zwłaszcza, widać że rola matki nie była dla niej, ale jego postawa nawet odrobiny żalu we mnie nie wzbudziła. Nawet to matczyne spapranie sprawy w ogóle nie usprawiedliwia takiego postępowania. Muszę serio gdzieś dorwać tę książkę, ale u mnie w bibliotece takie potworne kolejki do niej są >.>

Córka Lavransa - 2013-09-12, 20:21

Radament napisał/a:
rola matki nie była dla niej, ale jego postawa nawet odrobiny żalu we mnie nie wzbudziła

U mnie to różnie bywało, ale chyba bardziej jednak byłam wściekła na nią, niż na niego. Jego postępowanie wydawało mi się reakcją obronną - owszem, psychopatyczną, ale nadal obronną.

Dziwi mnie bardzo zachowanie ojca Kevina. Podczas lektury miałam takie wrażenie, że jest nieobecny w domu 20h na dobę, że w ogóle nie wie, co się wokół niego dzieje.

Ciekawa jestem, co by było, gdyby decyzja o rozwodzie została podjęta - czy udałoby się ten rozwód przeprowadzić (czy Kevin zareagowałby wcześniej), czy po rozwodzie Kevin zdecydowałby się zostać z matką, czy odszedłby z ojcem?

Radament - 2013-09-12, 20:27

Nie właśnie mi się po tym filmie tej matki żal robiło, a nie tego dzieciaka. A o ojcu to nawet nie ma co mówić, bo to była druga w kolejności osoba, która zasługiwała na solidnego kopa, żeby się ogarnął i zauważył co się dookoła niego dzieje o.O

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group