Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka - Jak patrzą na fantastykę niefantaści?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-01, 10:36
Temat postu: Jak patrzą na fantastykę niefantaści?
Miałem kłopot z nazwaniem tematu. Taka mianowicie rzecz chodzi mi po głowie: ludzie nie czytający fantastyki często patrzą na ten gatunek literatury jako na coś, nie wiem, może gorszego, może dziecinnego. Da się wyczuć lekką nutkę dyskryminacji w ich głosie. Tolkien już w latach 30-tych pisał, że baśnie zdegradowano i wrzucono do pokojów dziecięcych. Obecnie również się to dzieje.

Czy nie spotkaliście się z taką postawą? 'Lepiej zrób coś pożytecznego, zamiast czytać te bajki', 'Znów tą fantastykę czytasz?' itp.

Nie mam przy okazji tego tematu ludzi takich jak np. Nula, którzy po prostu nie mogą się z fantastyką zaprzyjaźnić. Natomiast jest spora grupa takich pseudorealistów, którzy 'bajkami nie chcą się zajmować', bo wolą realne życie. Ot moja mama jest dobrym tego typu przykładem. Jakby to w fantastyce nie było realnego życia, jakby człowiek czytający ten gatunek musiał obligatoryjnie zamykać się w świecie marzeń i zapominać, ze w okół niego toczy się życie.
Tacy ludzie nie czytali nieraz nic ale wiedzą ze wszystkich najlepiej ile warta jest literatura fantastyczna.

Spotkaliście się z takimi sytuacjami? :)

andy - 2009-01-01, 14:19

Hmm, to może i ja się wypowiem, jako czytający SF "od zawsze"
Zawsze mnie interesowało "jak to działa", co jest możliwe, a co nie. Skończyło się to tym, że z wykształcenia jestem fizykiem. SF traktuję jako kopalnię pomysłów na co jeszcze można zwócić uwagę, czy przypadkiem jakiś pomysł w tej literaturze nie jest wart uwagi i poważnych badań. Z resztą to się chyba sprawdza? Pamięta kto Verne'a i jego Nautiliusa? A ta rewolucja technologiczna - np. VR, kompy SI i inne bajery w sensie np teleportacji? Część już zrealizowano, reszta czeka w mniej lub bardziej zawansowanej formie, ale jest przynajmniej nie traktowana jako bajeczki

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-01, 15:12

andy napisał/a:
Zawsze mnie interesowało "jak to działa", co jest możliwe, a co nie. Skończyło się to tym, że z wykształcenia jestem fizykiem.


Ja w sumie nie od zawsze czytałem fantastykę, ale humanistą z wykształcenia także nie zostałem. :) Zacząłem czytać fantastykę mniej więcej w połowie liceum i był to raczej przeciwny nurt od tego, który polubił andy, fantasy. :)
Wcześniej trafiały się jakieś pojedyncze książki Lema, ale tak naprawdę dopiero od Tolkiena zaczęła się moja do dziś nieustająca tułaczka po fantastycznych światach.

Utopiste - 2009-01-01, 15:29

Ja parę razy spotkałam się z takim podejściem, o którym pisze Uczeń. Najczęściej tego typu opinie pochodzą od ludzi, którzy nie czytali nic z fantastyki. Najciekawsze jest, to że jak dana osoba sięgnie po jakąś książkę z tego gatunku, to często zmienia zdanie. W ogóle zauważyłam, że negatywnie do fantastyki odnosi się przede wszystkim pokolenie moich rodziców, rówieśnicy z reguły jak już czytają dla przyjemności, to nie mają takich uprzedzeń.
Tina - 2009-01-01, 17:53

Właściwie to dość często spotykam się z podejściem "fantastyka to najgorsza literatura jaka może być". Choć wiem, że niektórzy potrafią być w tych osądach jeszcze bardziej gorliwsi :-/
Utopiste napisał/a:
Najczęściej tego typu opinie pochodzą od ludzi, którzy nie czytali nic z fantastyki.

O tak. Najczęściej fantastyka jest kojarzona z magią, jakimiś tam niezwykłymi stworzeniami i tyle. Uważa się, że nie może ona nic więcej przekazywać i jest po prostu taką "prymitywną rozrywką". Więc po co w ogóle zabierać się za czytanie czegoś takiego?
A jak to podejście jest niesprawiedliwe. Bo przecież istnieje tyle dobrych i mądrych powieści fantastycznych, a duża cześć społeczeństwa tkwi w przekonaniu, że to tylko takie bajki (a nawet bajki nie powinny mieć odbiorców wyłącznie w dzieciach).

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-01, 19:19

Generalnie żyjemy w kraju demokratycznym gdzie, teoretycznie przynajmniej, panuje wolność przekonań i poszanowanie poglądów innych. Teoretycznie, bo w praktyce jest różnie. Jak widać, fantastyka też czasem pada ofiarą rasizmu literackiego. Choć można równie dobrze powiedzieć, ofiarą ciasnoty umysłowej, braku otwartości na nowe, na inne.
Bruixa - 2009-01-01, 22:32

Próbowałam zainteresować kilka koleżanek fantastyką, zarówno SF jak i fantasy, ale bez rezultatu. Patrzyły na mnie dziwnie, jakby z niedowierzaniem, że ja coś takiego czytuję. Jedna z nich, która przed laty była lepiej oblatana w SF ode mnie, od pewnego czasu w ogóle porzuciła fikcję literacką na rzecz literatury faktu, gł. biografii i wspomnień.
Ale fantastyka to nie jedyny gatunek traktowany z lekceważeniem - z taką samą reakcją spotkałam się, kiedy zachwalałam powieści Johna Le Carre. Hasło "powieść szpiegowska" czy "sensacyjna" też działało jak płachta na byka - poważna kobieta, bywa, że matka dzieciom, nie weźmie do ręki historii o szpiegach, to dobre dla chłopców! Na nic zapewnienia, że nie są to jakieś czytanki w stylu Bonda. Nie znają i znać nie chcą.
Co ciekawe, czytanie kryminałów, thrillerów, a nawet horrorów ujmy nie przynosi. Na ogół, bo zdarzają się osoby, które siegają tylko po literaturę z najwyższej półki, a na książki mniej ambitne się krzywią, że szkoda na nie czasu. Możliwe, że i im się zdarza stracić czas na zwykłe czytadło, ale się do tego nie przyznają. ;-)

montano - 2009-01-02, 14:02

Wśród moich znajomych akurat sporo osób bardzo lubi literaturę fantastyczną, więc raczej nie spotykałem się ze stwierdzeniami typu: "Odłóż te bajki...", itd. Niemniej jednak stwierdzenie, że "wolą realne życie" jest po prostu absurdalne. Osobiście nie przepadam za fantastyką, a już w ogóle za science-fiction, ale to co udało mi się przeczytać wcale nie było takie odległe od rzeczywistości - chyba, że ktoś odczytuje te książki w sposób strasznie dosłowny, ale to tylko o nim świadczy ;-).
Myślę, że dzisiaj nie tylko fantastyka, ale w ogóle literatura jest dyskryminowana. Niektórzy rodzice uznają fantastykę za bzdet, rówieśnicy to samo sądzą o Faulknerze lub Camusie, z kolei mój dziadek stwierdził, że czytam niemoralne książki jak zobaczył tytuł: "Pornografia" Gombrowicza :roll: .

Tifa Lockhart - 2009-01-02, 16:26

Moim rodzice nic nie mówią na fantastykę . No może oprócz tego , że żyję w świcie książki a nie w realnym . :D . Znajomi nic nie mówią , bo nikt nie czyta i uważają , że jestem pojebana , że czytam bez względu na to co . A siostra w szkole to dopiero komedia dała . Jak zobaczyła mnie z Potterem w bibliotece to prawie mnie uderzyła . I krzyczała , że takie książki fantastyczne są bezbożne . Bo np . jest w nich magia a Pismo Święte zabrania magii.
Utopiste - 2009-01-02, 17:29

Żartujesz?! Ja rozumiem, że Kościół jest przeciwko praktykowaniu magii, ale żeby aż tak ostro reagować? Przecież to jest tylko książka. U nas w liceum też się jeden z księży czepiał Harrego, ale szybko przestał, ponieważ wytknęliśmy mu, że wypowiada się o książce, której nie czytał i że powtarza zasłyszane gdzieś indziej opinie nie zastanawiając się czy są prawdziwe czy nie. Więcej do tego tematu nie powrócił :mrgreen:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-02, 17:40

Utopiste napisał/a:
Żartujesz?! Ja rozumiem, że Kościół jest przeciwko praktykowaniu magii, ale żeby aż tak ostro reagować?


Kościół wypowiadał się o Harrym Potterze, bo tamten stał się powszechnie znany i najłatwiej było o nim wyrobić zdanie nie czytając. Ale skoro Harry jest zły, to co księża powiedzieliby na książki Jacka Piekary, które u mnie na półce stoją? Toż to herezje, spalić by należało a nie czytać. Katolikowi nie przystoi posiadanie takich książek, nie mówiąc już o czytaniu! :)

Tak taki sam przejaw ciasnoty umysłowej jak patrzenie krzywym okiem na fantastykę porównując ją do bajek dla dzieci.

andy - 2009-01-02, 21:36

Rozgraniczajcie podgatunki. Kościół nie trafi fantasy - bo to jaka magia i czarodzieje itp. Na temat hard SF od czasów Kopernika i Galileusza na razie cisza. Dlaczego tak napisałem? Ano przecie wg tamtego paradygmatu to była czysta SF
Utopiste - 2009-01-02, 23:13

Teraz na temat SF jest cisza, ponieważ gdyby Kościół zaczął się czepiać, że prezentują herezję, to ludzie by ich wyśmiali. Poza tym jednocześnie trzeba by było potępić połowę przemysłu filmowego i twórców efektów specjalnych ;-) Poza tym nigdy nie wiadomo ile z tych pomysłów zostanie zrealizowanych.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-03, 15:27

Dukaj w jednym tekście ze zbiorku "W kraju niewiernych" opisuje kardynałów kosmitów przybywających na Ziemię na konklawe w celu wyboru nowego papieża. To już herezja? :)

Swoją drogą, takich ludzi, którzy to widzą w fantastyce herezje i jej sprzeczność, czy wręcz zagrożenie dla wiary cechują się pewną dozą fanatyzmu. Albo w ogóle nie czytali, ale słyszeli, że w książce są czarodzieje, więc magia, a magia to grzech, więc książka jest przeciw Bogu.
Albo jeśli czytali to brak im głębszego spojrzenia na książkę i próby dostrzeżenia głębszego przesłania takiego utworu. Wszak to, że w książce jest czarodziej czy czarownica nie oznacza, że jedynym zadaniem książki jest głoszenie kultu magii. Może po prostu, taki świat potrzebny był autorowi, by przedstawić swój punkt widzenia na jakiś ważniejszy temat. Może gatunek fantastyczny był najlepszym sposobem na zobrazowanie racji autora. C.S. Lewis twierdził, że właśnie dlatego pisał fantastykę, bo najlepiej nadawał się do wyrażenia tego, co chciał powiedzieć.
Na szczęście C.S. Lewisa nikt nie oskarża o antyreligijny wydźwięk jego fantastyki, wręcz przeciwnie, ludzie zauważają w jego literaturze głębokie chrześcijańskie treści.

Tolkiena też na szczęście pozostawiają w spokoju. Ale nie wszyscy autorzy mają tak dobrze.
Szkoda, że takie opinie się zdarzają. Słyszałem gdzieś opinię, że katolik powinien czytać tylko katolickie książki. Nawet moja mama szemrze, że Lema to ona by nie czytała bo był ateistą. :) To mi znów przypomina opowieści z ZSRR, gdzie za czasów komunizmu człowiek mógł czytać jedynie dzieła Lenina. :)

Bruixa - 2009-01-04, 20:07

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

Swoją drogą, takich ludzi, którzy to widzą w fantastyce herezje i jej sprzeczność, czy wręcz zagrożenie dla wiary cechują się pewną dozą fanatyzmu. Albo w ogóle nie czytali, ale słyszeli, że w książce są czarodzieje, więc magia, a magia to grzech, więc książka jest przeciw Bogu.
Wypisz, wymaluj - moja ciotka, która twierdzi, że czytanie lub oglądanie "Kodu Leonarda da Vinci" to grzech, a skoro mam na półce książkę pt. "Szaman", to niechybnie popadłam w szpony pogaństwa ;-) .
Co do Tolkiena, to był gorliwym katolikiem, a jednak "popełnił" książki należące do kanonu fantasy. Lewis też się nawrócił, tyle że powrócił na łono kościoła anglikańskiego.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-04, 20:26

Bruixa napisał/a:
Wypisz, wymaluj - moja ciotka, która twierdzi, że czytanie lub oglądanie "Kodu Leonarda da Vinci" to grzech


Ale właśnie takich cioć jest w społeczeństwie mnóstwo. I to jest straszne.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-14, 07:33

Czytałem sobie książkę, akurat był to Wypychacz zwierząt Grzędowicza. Mój kolega z uczelni w pewnym momencie się zainteresował i zapytał co czytam. Poopowiadałem mu w kilku słowach o czym to jest. Dziwnie na mnie popatrzył i stwierdził: "Ty to lubisz fantastykę czytać? Dziwnie". Coś w tym stylu rzekł, ale ze spojrzenia i wyrazy twarzy wnioskuję, że w jego umyśle fantastyka istnieje, tak jak w umysłach wielu ludzi, jako coś dziecinnego, nierealnego, czym w "prawdziwym życiu" nie warto się interesować.
andy - 2009-03-15, 16:51

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
że w jego umyśle fantastyka istnieje, tak jak w umysłach wielu ludzi, jako coś dziecinnego, nierealnego, czym w "prawdziwym życiu" nie warto się interesować.

A to ciekawe dlaczego tylu naukowców czy inżynierów pisało fantastyką. Dla kasy? Nie sądzę, bo przecie już ja mieli

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-15, 19:11

andy napisał/a:
A to ciekawe dlaczego tylu naukowców czy inżynierów pisało fantastyką. Dla kasy? Nie sądzę, bo przecie już ja mieli


Bo to są naukowcy pasjonaci, ludzie otwarci na różne dziedziny nauki, ale także sztuki. Natomiast wydaje mi się, że większość naukowców zajmuje się swoją działką a z czytaniem pożegnała się w okolicach liceum lub technikum.

andy - 2009-03-15, 20:07

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
liceum lub technikum.

No za stary jestem co by wrócić. A dlaczego to podobno "badziewie" czytam to chyba gdzieś i chyba nawet tu też pisałem.

Strzyga - 2009-03-25, 14:36

Czytam fantastykę od niedawna, od jakichś 3 i pół roku. Wcześniej jedynie Harry Potter.
Moje nastawienie było takie "Po co mam czytać coś, co nigdy nie może się wydarzyć?" Tolkien? Phi! King? A idź w... wiecie gdzie :P Wolałam "życiowe" książki (że życiowe nie były, przekonałam się dorastając) Zresztą jak byłam młodsza to fantastyka kojarzyła mi się z jednorożcami, elfami, wróżkami itp. A to z kolei kojarzyło mi się z dennymi reklamami w TV typu: NOWA-LALKA-BARBIE-I-JEJ-ŚLICZNY-RÓŻOWY-JEDNOROŻEC. A fuj. Och, jakże się myliłam. Teraz fantastyka to moja odskocznia od szarego i ponurego świata.
W podstawówce jedna z moich koleżanek czytała fantastykę i horrory i była obiektem drwin. Otoczenie robi swoje. Jak już wspominałam w innych postach, na początku gimnazjum w końcu zajrzałam do tego "dziwnego" działu z książkami i jakoś tak padło na Komudę. A Komuda ma z reklamami Barbie tyle wspólnego co ja z Maryją Dziewicą.
Z książek słodziutkich przeczytałam tylko "Ostatniego Jednorożca" i uważam książkę za dość ciekawą na nudny wieczór.
Teraz moim światem są wiedźmy, strzygi ( :) ), wampiry, inkwizytorzy, najemnicy, czarownicy...
Moja mama uważa, że czytam głupoty.
Mój tata czyta to samo, co ja i zawsze jak do niego przyjeżdżam, podsuwam mu ciekawe tytuły.
Mojej babci wszystko jedno a dziadek uważa, że takie książki to ZUUUOOO.
No. A Harry Potter to narzędzie Szatana :)

andy - 2009-03-25, 14:54

Hmm, warto może poczytać zamiast fatasy hard SF , ale chyba już o tym pisałem
Strzyga - 2009-03-25, 15:03

andy, a jakie książki polecasz? tak się składa, że w czwartek wybieram się do biblioteki, więc mogę zerknąć.
Utopiste - 2009-03-25, 20:04

jeżeli chodzi o hard SF, to ja bym była ostrożna, zdecydowanie nie są to książki dla kogoś kto ma braki w techniczno-biologiczno-naukowym wykształceniu. Jeżeli jednak nie masz z tym problemu, to czemu nie. Ja unikam tego gatunku, ponieważ jestem kompletną ignorantką i nie mam pojęcia o najprostszych rzeczach ;-)
Strzyga - 2009-03-25, 20:08

Utopiste napisał/a:
nie są to książki dla kogoś kto ma braki w techniczno-biologiczno-naukowym wykształceniu

no to odpada. z fizyki ledwo zipię, biologii w szkole nie mam a z gimnazjum niewiele pamiętam.

Utopiste - 2009-03-25, 20:10

ale zawsze możesz sięgnąć po Lema, albo inne lżejsze sf :) wtedy nie trzeba się męczyć ze specjalistyczną terminologią :-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-25, 20:59

Strzyga napisał/a:
Mój tata czyta to samo, co ja i zawsze jak do niego przyjeżdżam, podsuwam mu ciekawe tytuły.
Mojej babci wszystko jedno a dziadek uważa, że takie książki to ZUUUOOO.
No. A Harry Potter to narzędzie Szatana :)


Typowe podejście, takie ignoranckie. To nic, że nie ma człowiek pojęcia o czym ta cała fantastyka jest, ale jak jakaś magia, czarodzieje albo inne fantastyczne stworzenia to ZUUOO. :)
Mój tato lubi czytać fantastykę, czytał dużo w młodości i mu tak zostało. Natomiast mama jest typową ignorantką. Jakby poczytała Piekarę, jego Mordimera to pewnie by mi spaliła te książki. :)

Strzyga - 2009-03-25, 21:07

Cytat:
Natomiast mama jest typową ignorantką. Jakby poczytała Piekarę, jego Mordimera to pewnie by mi spaliła te książki. :)

mój dziadek jest chodzącym fanklubem Rydzyka, Wielkim Katolem RP wierzącym tylko w książy i Radio Maryja (i tak go kocham), więc wszystko jasne. :)

andy - 2009-03-25, 21:21

Czyli przedpisacze juz wyjaśnili dlaczego SF w czystej formie jest beee bo trza cuś z wiedzy podstawowej mieć, poza umiejętnością czytania ze zrozumieniem oczywiście. Więcej nie zamierzam namawiać. Bo w sumie po co? Co by znowu się poczuć jak w szkole gdzie zarabiałem na chlebek ładnych parę latek?
Ravena - 2009-03-25, 21:44

Andy, kotzurze malkotentowaty, ty, weźże podaj parę tytułów, a nie fochaj się tu zaraz :)
Osobiście z SF polecam "Diunę" Herberta, niedawno przyswojonego przeze mnie "Hyperiona" Dana Simmonsa (do tego namawiał będzie usilnie Uczeń, słuchaj go, bo ma rację no i toć Admin :-P ). Poza tym książki i opowiadania Asimova. Osobiście lubię cykl Webera o Honor Harrington, ale kot się chyba ze mną nie zgodzi ;-) Polecam też Philipa K. Dicka, chociaż jest trochę psychodeliczny.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-25, 21:48

Jeszcze Jacka Dukaja można by wciągnąć pod tą listę. Jak ktoś szuka lektury nad którą naprawdę trzeba się skupić, wymagającej, inteligentnej, to Dukaj jest dobrym wyborem.
andy - 2009-03-25, 22:22

Ravena napisał/a:
Andy, kotzurze malkotentowaty, ty, weźże podaj parę tytułów, a nie fochaj się tu zaraz :)

Się nie focham tyko takie teksty to i w publikatorach na forumach też niestety słyszałem/oglądałem/czytałem. Czyli to zaczyna być norma, standard i w takim wypadku zmieniać nie należy. Po cholerę wywoływać niepotrzebne skojarzenia i pytania? Zmuszać do myślenia i przyswajania elementarnej wiedzy o tym jak to działa i dlaczego?
No ale dobrze niech będzie
1. Baxter cykl Xeelee - warto znać podstawy fizyki kwantowej, ale znam takich co przeczytali bez znajomości i zrozumieli i się podobało
2. Bova cykl Droga przez Układ Słoneczny
3. Pohl cykl Heecche
No i wspomniany Asimov i dalej by wymieniać? Ale poco?

Utopiste - 2009-03-25, 22:32

Jeżeli ktoś lubi takie zagadnienia, to czemu nie. Ja osobiście nie znoszę przedmiotów ścisłych i nie mam w tym kierunku żadnego talentu, dlatego też książki wymagające tej wiedzy są dla mnie niestrawne, z pewnością dużo na tym tracę, ale po prostu nie jestem w stanie się zmusić do przyswajania tych informacji.

A tak na marginesie, dopiero przy drugim czytaniu Hyperiona zdałam sobie sprawę ile tam odniesień do historii literatury angielskiej. Za pierwszym razem mi to umknęło.

andy - 2009-03-25, 22:40

Utopiste napisał/a:
osobiście nie znoszę przedmiotów ścisłych i nie mam w tym kierunku żadnego talentu, dlatego też książki wymagające tej wiedzy są dla mnie niestrawne, z pewnością dużo na tym tracę, ale po prostu nie jestem w stanie się zmusić do przyswajania tych informacji.

Ja nie trawię tego co teraz nosi szczytną nazwę przedmiotów humanistycznych (a ciekawe czy (c)humanista wie co to znaczy(ło), ale na różne tematy z historii, literatury, filozofii to jako wykształcony w starym systemie i mając do tego specjalizację z tfu fizyki pogadać mogę. A tu z resztą jak byli moi uczniowie tzw. humaniści nie potrafią?

Utopiste - 2009-03-27, 11:54

To Ci się bardzo chwali andy, ja jednak nie potrafię się przekonać do matematyki, fizyki i innych podobnych dziedzin. Nie każdy sobie z nimi daje radę, dlatego cieszę się, że na studiach mam w większości przedmioty, które odpowiadają moim zainteresowaniom. Doceniam fakt, że posiadasz tak rozległą wiedzę i chylę czoła. Oby takich ludzi było jak najwięcej. W sumie, kto wie, może w przyszłości zmienię zdanie i przekonam się do hard sf? Może po prostu zaczęłam w złym momencie i stąd moja niechęć.

Nie zmienia to jednak faktu, że tego typu literatura do łatwych nie należy i od laika wymaga trochę czasu, a jak wiadomo nie zawsze ma się go tyle ile potrzeba.

Strzyga - 2009-04-13, 12:05

czytałam sobie "Mrocznego zbawiciela" i dziadek zabrał mi książkę. Popatrzył na kilka pierwszych stron i stwierdził, że jak będę czytać takie rzeczy to nie będę odróżniała dobra od zła i będę czynić zło myśląc, że to jest dobre. to ja powiedziałam, że w Quo Vadis opisane są mordy na Chrześcijanach, a jakoś Chrześcijan nie morduję (dziadek lubi Sienkiewicza). Oczywiście, nie dosłyszał (bo nie chciał).

madre de dios, co ten Rydzyk robi z moim dziadkiem...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-13, 14:00

Strzyga napisał/a:
czytałam sobie "Mrocznego zbawiciela" i dziadek zabrał mi książkę. Popatrzył na kilka pierwszych stron i stwierdził, że jak będę czytać takie rzeczy to nie będę odróżniała dobra od zła i będę czynić zło myśląc, że to jest dobre. to ja powiedziałam, że w Quo Vadis opisane są mordy na Chrześcijanach, a jakoś Chrześcijan nie morduję (dziadek lubi Sienkiewicza). Oczywiście, nie dosłyszał (bo nie chciał).

madre de dios, co ten Rydzyk robi z moim dziadkiem...


U mnie mama w ten sposób rozumuje, co mnie czasem przeraża. :-x Ostatnio na biurku ułożyłem stosik książek fantastycznych, które dostałem od znajomej do poczytania. Tak się złożyło, że na wierzchu leżał Arcymag Rudazowa...



To wystarczyło by wywołać sprzeczkę i usłyszeć tyradę słów na temat fantastyki. Że o jakichś demonach czytam, że to grzech. A przecież Arcymag to tylko sympatyczna opowieść o sumeryjskim magu, który po 5000 latach snu ocknął się w naszym świecie, w Ameryce i próbuje się tam zadomowić, mając do pomocy malutkiego dżina i młodą, przypadkowo spotkaną policjantkę. :)
Męczy mnie to, bo jakakolwiek próba wyjaśnienia, że to tylko literatura, zawsze kończą się niczym. Po prostu nieuleczalne uprzedzenie do fantastyki, potęgowane w jakimś stopniu także Głosem z Torunia.
Dziadkowi nawet bym nie podjął się tłumaczyć sensu czytania fantastyki, ani, broń Boże, spektrum jej zainteresowań. Wspomniałbym tylko o Piekarze czy Kossakowskiej a nie miałbym już w ogóle spokoju. Tutaj jednak jestem w stanie zrozumieć. Dziadek wychował się w zupełnie innych realiach, z fantastyką nigdy nie miał do czynienia. Jest religijnym i prostym (i kochanym) człowiekiem, nie miałbym serca się z nim kłócić.


A co do starszych ludzi i Radia Maryja. Owo radio naprawdę wiele im daje. Ale jednocześnie jestem przerażony jak bardzo potrafi wmówić ludziom, w co mają wierzyć, co czytać, a co jest ZUUEE. Jak stopniowo odbiera swobodę poprawnego rozeznania rzeczywistości. W tym radiu, w jednej audycji, znany na antenie Jerzy Robert Nowak grzmiał, że trzeba się strzec ludzi, którzy czytają tylko jeden dziennik. Oczywiście mówił w sposób niepochlebny o czytelnikach Wyborczej. Ale to samo dzieje się ze słuchaczami toruńskiej rozgłośni. Ja, żeby nie było, czasem słucham, bo lubię porównywać informacje z różnych źródeł. Słucham i słyszę jak dzwoniący do audycji ze złością w głosie mówią, że wszystkie media w Polsce zagarnięte są przez obce kraje, że wszystko niemieckie, że wszędzie kłamią i chcą zniewolić i ogłupić Polaków, a jedyne media, w których przekazują prawdę to Radio Maryja i Telewizja Trwam.

I jak takim ludziom wytłumaczyć, że fantastyka jest OK? Mission impossible...

Utopiste - 2009-04-13, 14:34

i dlatego też ja przy moich babciach nawet nie wspominam jaki rodzaj książek czytam, ewentualnie jak się zapytają to wymyślam jakąś wymijającą odpowiedź, bo nie zniosłabym rozmowy o herezji. Szczególnie, że stoję z góry na straconej pozycji, ponieważ jestem dużo młodsza i brakuje mi "życiowego doświadczenia" :roll: Dobrze, że moja mama się nie czepia, choć też nie przepada za fantastyką. Ogranicza się jedynie do ponurego westchnienia jak się dowiaduje, że nie bardzo będzie mogła przeczytać książki, które przywiozłam do domu, ale na to też da się znaleźć sposób ;-)
Ravena - 2009-04-13, 14:54

U mnie na szczęście do fantastyki nikt się nie czepia. Zresztą w ogóle czytanie czegokolwiek do niedawna było uważane za objaw dziwactwa, więc mam sporo uciechy, kiedy teraz co druga ciotka prosi mnie żebym jej wyszukała jakąś ładną książkę ;-) Fantastyki jednak nawet nie podsuwam, bo nie sądzę wprawdzie, żebym została uznana za wyznawczynię okultyzmu, ale osobom, którym brak wyobraźni, z praktycznym do bólu podejściem do życia, po prostu nie odpowiada ten typ literatury.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-13, 15:51

Ravena napisał/a:
U mnie na szczęście do fantastyki nikt się nie czepia


U mnie mama się czepia, ale dopóki fantastyczne książki stoją na półce i nie zacznę opowiadać o czym traktują mamy tymczasowy rozejm. :)
Jak kupię coś nowego to zawsze pierwsze pytanie rodzicielki jest: Znowu jakaś fantastyka? Jak powiem, że tak dostaję tekst w stylu, bym zajął się czymś realnym i pożytecznym, zamiast na głupoty pieniądze wydawać. :)

Za to tato bardzo lubi fantastykę i czyta niemal wszystko co z biblioteki przyniosę i co mam na własnych półkach. :)

Tina - 2009-04-14, 10:08

Wy tu o Piekarze i Kossakowskiej mówicie, a moja koleżanka (tak koleżanka, osoba 15-letnia) gdy usłyszała, że ktoś czyta "Atramentową trylogię" Funke to od razu zaczęła tej osobie mówić, aby tego nie czytała, bo ona kiedyś miałam okazje zapoznać się z tymi książkami i uważa, że nie powinno się ich czytać, bo występuje magia. A magia to zuuo.
A zapytana jakie książki powinno się w takim razie czytać odpowiadała: Dzienniczek siostry Faustyny i Biblię. "A gdy już to się przeczyta?" "To jeszcze raz, potem znów i znów".
Dam jeszcze jeden przykład. Może to nie fantastyka, ale też występują tam takie elementy nadprzyrodzone. "Dziady" Mickiewicza. Bała się tego co tam jest przedstawione, bo przecież tam są wywoływane duchy, a to nie katolickie jest. A gdy byliśmy w teatrze i był przedstawiany jakiś fragment tego utworu Mickiewicza to stwierdziła, że jej się nie podobało. A dlaczego? Bo tam się wywołuje duchy. (Znaczy tego nie powiedziała, ale można się bez trudu domyślić.)

Według mnie to już pewna przesada. Przecież trzeba umieć w jakiś sposób odróżnić rzeczywistość od fikcji.
Z pewnością na taki sposób myślenia niektórych osób miały wpływ ostatnie rekolekcje w naszej parafii, ponieważ prowadził je bardzo gorliwy ksiądz (nadgorliwy, podobno miał być nawet ekskomunikowany za głoszenie rzeczy niekoniecznie zgodnych z naukami Kościoła), który co dzień przez godzinę grzmiał z ambony o... cóż, właściwie ciężko to określić w kilku słowach; czymś w stylu końca świata, z tym, że to koniec świata nie jest. Nie będę tłumaczyć.


A raczej z moją rodziną nie mam kłopotów. Oni w ogóle za dziwne uważają czytanie i nigdy bliżej nie zainteresowali się jakie książki lubię. Choć akurat mój tata lubi fantastykę, ale od bardzo dawna nie czytał (prawie codziennie nakłaniam go, aby zaczął coś czytać, może to w końcu przyniesie jakieś rezultaty).

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-14, 13:04

Tina napisał/a:
Według mnie to już pewna przesada. Przecież trzeba umieć w jakiś sposób odróżnić rzeczywistość od fikcji.


Dokładnie. Natomiast ludzie pokroju Twojej koleżanki zarzucają nam, czytającym fantastykę, że my tego nie potrafimy lub nie będziemy potrafili, jeśli nie odłożymy tego narzędzia szatana jakim są książki fantasy i SF.

Strzyga - 2009-04-14, 17:24

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
że my tego nie potrafimy lub nie będziemy potrafili, jeśli nie odłożymy tego narzędzia szatana jakim są książki fantasy i SF.

dokładnie tak twierdzi mój dziadek :evil:

andy - 2009-04-14, 18:12

Ja nie odłożę, a pogadać z czytającymi ten wymysł szatana mam nawet w domu to mnie i dziadki niestraszne
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-15, 16:31

Jest jedna ciekawa rzecz, którą wielokrotnie zauważałem, a której ludzie patrzący krzywo na fantastykę zdają się nie zauważać.

Znam wiele osób czytających fantastykę i w większości są to ludzie bardzo inteligentni. Nie wyrzutki społeczeństwa, ubierający się na czarno z włosami do pasa bujający w chmurach odmieńcy, ale ludzie na poziomie. Sami pisarze to również podkreślają.
Jak to więc jest z tą teorią szkodliwością fantastyki dziadka Strzygi? :)

Erendis - 2009-04-26, 08:25

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Jak to więc jest z tą teorią szkodliwością fantastyki dziadka Strzygi? :)

Kiedy jest ciemno, Erendis zaczyna opowiadać przyjaciołom o różnych niestworzonych rzeczach, których po części podsłuchała u brata, po części przeczytała w swoich książkach - w efekcie napędza im takiego stracha, stwierdzają, że nie powinnam tyle czytać i boją się wracać do domów - w końcu wśród traw czai się tyle zuuua ;-)

Smuci mnie tylko to, że niektórzy uważają fantastykę za bezwartościowe czytadła. Może dwa, trzy razy ktoś mi powiedział: Paula, może zaczęłabyś czytać coś normalnego? A co do rodziny, to niekiedy przeszkadza im to, że czytam w ogóle - to, CO czytam, nie ma już znaczenia :-P

Gość - 2009-06-10, 17:00

Hmm, myślę że ludzie po prostu na siłę chcą udowodnić że są 'dorośli'. I dlatego na słowo fantastyka reagują... dziwnie. Chcą pokazać jacy oni są dojrzali bo już nie czytają bzdur w ich mniemaniu dla dzieci.
Ladybug - 2009-08-27, 19:30

Ludzie, którzy krytykują fantastykę nie maja wyobraźni.
andy - 2009-08-27, 21:28

Ladybug napisał/a:
Ludzie, którzy krytykują fantastykę nie maja wyobraźni.

Odważnie, ale ja bym się do tego nie posunął. Pewnie mają. Ale innego rodzaju?

rygor - 2009-08-27, 22:11

andy napisał/a:
Ladybug napisał/a:
Ludzie, którzy krytykują fantastykę nie maja wyobraźni.

Odważnie

Raczej głupio. Wiele zależy od oczekiwań wobec książki. Ludzie sięgają po nie z różnych pobudek. Jedni chcą wraz z bohaterami przeżyć wspaniałą przygodę, inni pragną wraz z autorem oddać się refleksjom na mniej bądź bardziej poważne tematy. To tak, jakby o osobie, która zasypia przy pozbawionym akcji dramacie, mającym w głównym zamierzeniu emocjonalnie wstrząsnąć, powiedzieć, że jest pozbawiona wrażliwości.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-08-28, 07:17

Nie wiem jak jest z tym brakiem wyobraźni, ale krytyka fantastyki jest w bardzo wielu przypadkach przez takie osoby niczym nie poparta. Człowiek żyjący z literaturą za pan brat nie powie, że coś mu się nie podoba, bo te smoki czy elfy to jakieś takie nierzeczywiste są. W odwrotną stronę też nie powinniśmy, że jak lubię fantastykę to nic innego nie czytam i uważam za mniej wartościowe, czy wręcz nudne.
Generalnie nie przepadam za gatunkiem romansu, jest trochę nie w kierunku moich zainteresowań. Ale Przeminęło z wiatrem przeczytałem z wielką przyjemnością. Podobnie Wichrowe Wzgórza.
W książce trzeba potrafić dostrzec i docenić wiele elementów, a nie tylko gatunek do którego należy. Nawet w tych opowieściach o elfach może być wiele mądrości życiowych. Czy mamy odrzucić je tylko dlatego, że nie lubimy zbytnio elfów?

Dlatego nie potrafiłem nigdy zrozumieć ludzi, którzy odrzucają książkę tylko na podstawie swoich (jakże często nieprawdziwych) wyobrażeń na temat gatunku do którego należy. I czy to będzie fantastyka czy inny, nieważne. Oceniać trzeba książkę, talent autora, a nie gatunek.

Ladybug - 2009-08-29, 18:05

Może nie, to że jej nie mają, ale na przykład próbują ją ukryć, by nie wyjść na dziecinnych, jak im się zdaje? Chyba faktycznie głupio to ujęłam :mrgreen:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-08-30, 14:21

Ladybug napisał/a:
ale na przykład próbują ją ukryć, by nie wyjść na dziecinnych


Ale to byłoby głupie podejście. Takie, rzekłbym trochę tchórzowskie. Nie przyznawać się do własnych poglądów. To już chyba lepszy taki, który naprawdę nie ma wyobraźni niż taki co może i by poczytał fantastykę, ale chcę udawać dorosłego w towarzystwie i z niej drwi.

Ladybug - 2009-08-31, 20:30

Na świecie dużo jest hipokrytów :D
andy - 2009-09-01, 14:48

Ladybug napisał/a:
Na świecie dużo jest hipokrytów :D

Jest, ale nie oni na szczęście kreują rozwój cywilizacji. Tak się akurat głupio zlożyło, że najpierw były pomysły w szeroko rozumianej fantastyce, a później ci co to czytają i czasami piszą się zastanawiali czy aby nie da się to technologicznie zrealizować. Mam przykłady podawać czy każdy zna?

montano - 2009-09-08, 17:40

Pokusiłbym się o twierdzenie, że każdy jest hipokrytą ;-).

W pełni zgadzam się z Rygorem ;-). Ja nie uważam się za człowieka pozbawionego wyobraźni, aczkolwiek nie przepadam za fantastyką. Jest to zupełnie obca mi konwencja literacka, kompletnie nie trafiająca w moją wrażliwość. Tyle.

andy - 2009-09-08, 18:05

montano napisał/a:
est to zupełnie obca mi konwencja literacka, kompletnie nie trafiająca w moją wrażliwość.

Ale te satelity geostacjonarne ł(u)deczki co pod toniąpieknie falującą pływają, czy inne reality trafiły? No to podziwiam wrażliwość i oczywiście wiarę w (ś)MOC intelektu rodzaju małpiego

montano - 2009-09-08, 18:49

I po co ta żałosna ironia?
Ja napisałem, że nie trafia w MOJA wrażliwość, co nie znaczy, że ludzie czytający i lubiący fantastykę są jej pozbawieni, bo jak rozumiem do tego pijesz. Chyba, że moja moc intelektu rodzaju małpiego mnie zawiodła...

andy - 2009-09-08, 19:08

montano napisał/a:
bo jak rozumiem do tego pijesz. Chyba, że moja moc intelektu rodzaju małpiego mnie zawiodła...

Nie bo tolerancyjny jestem i szanuję poglądy innych, ale na stwierdzenie
montano napisał/a:
że każdy jest hipokrytą
to mnie z lekka poniosło.
Jeżeli obraziłem to przepraszam

montano - 2009-09-08, 19:12

Bo wydaje mi się, że każdy w mniejszym bądź większym stopniu jest. Nie da się być szczerym wobec siebie i innych ludzi w stu procentach i zawsze. To była taka ogólna wyowiedź, nie dotycząca konkretnie tego tematu.
Taki bardziej egzystencjalny charakter miała xD.

Zołzikiewicz - 2009-09-09, 10:05

Bruixa napisał/a:
/.../moja ciotka, która twierdzi, że czytanie lub oglądanie "Kodu Leonarda da Vinci" to grzech, /.../

Bez sensu jest mówienie, że czytanie/oglądanie/słuchanie czegoś to grzech. Powiedziałabym, że wierzenie w to co napisane jest w "Kodzie..." prędzej byłoby grzechem. Jeśli czyta się o tej magii itp dla rozrywki, no po prostu, ale się w nią nie wierzy to nie jest to grzechem.
W bajce o Jasiu i Małgosi była chatka na kurzej łapce i w niej mieszkała czarownica. Opowiadanie tego dzieciom to grzech?

Miałam niedawno okazję rozmawiać z osobą, która fantastyki to nie bardzo lubiła, ale uważała, że okej niech sobie ludzie to czytają jak im się podoba, ale osobiście tego nie trawię i proszę, żeby mnie nie namawiać. Inna osoba uważała z kolei, że jak można Władce Pierścieni lubić bo jak oglądałam filmy to tam najpierw szli, a potem jakieś drzewa szły, a dalej to nie pamiętam bo usnąłem. I koniec z fantastyką dla tej osoby.
I fakt, fantastyka jest "nie realna", ale jaka to przyjemność czytać o życiu zwykłym. Jak bohater wstaje, je śniadanie, idzie do pracy i tak ciągle i ciągle. Książki (i nie tylko one) przedstawiają coś co człowiek miał w swojej wyobraźni. Po to ona nam jest między innymi, żeby tworzyć co to życie nie stworzy.
Książka jest niejako swego rodzaju odpoczynkiem od tego co mamy na codzień, i fantastyka, która pokazuje zupełnie inny świat jest doskonała w takim celu.

Erendis napisał/a:
/.../
Smuci mnie tylko to, że niektórzy uważają fantastykę za bezwartościowe czytadła. /.../ A co do rodziny, to niekiedy przeszkadza im to, że czytam w ogóle - to, CO czytam, nie ma już znaczenia :-P

Moja klasa w liceum uważała, że nie mam życia bo czytam, że po co mi to itp. Akurat w szkole na lekcjach, które mnie nie interesowały czytałam lektury. Życie sobie marnowałam itp bo przecież można iść się upić i jest wtedy fajniej.
W domu uważają, że dobrze, że czytam tylko czemu akurat dzieła ćpuna (Dick) czy jakichś innych dziwolągów, bo brutalne bo to, bo tamto, ale jak opowiadam co np się dzieje czasem u Pratchetta to już śmiechy chichy. Jak czasem coś opowiadam z innych książek rozmaitych to słuchają z grzeczności chociaż mało co rozumieją. Dziadek czy rodzeństwo mojej Mamy nie wie co czytam, ani tego, że w ogóle czytam więc nie ma z tym problemu.

Warto zwrócić uwagę na to, że jeśli ktoś czytał fantastykę za młody to i będzie ją czytać jak jest starszy. Osoba, która ma męża/żonę i dzieci czytając fantastykę powiem, że to bajki bo życie wygląda inaczej i będzie podirytowana na samo słowo fantastyka. I może właśnie o to chodzi dziadkom i ciociom. Krytykują fantastykę za to, że takie dziecko/wnuczek ich naczyta się tego, a potem rozczarowanie bo jednorożce nie istnieją?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-30, 13:13

Zołzikiewicz napisał/a:
Bez sensu jest mówienie, że czytanie/oglądanie/słuchanie czegoś to grzech.


Grzech, albo bajka dla dzieci, jakże często słyszy się te dwa określenia. Pierwsze zwykle od pobożnych babć lub dziadków, drugie najczęściej od rodziców, którzy książkę oceniają tylko po okładce.

Zołzikiewicz napisał/a:
I fakt, fantastyka jest "nie realna",


To nie do końca prawda. Bywa, że fantastyka bywa bardziej realna niż te książki "o życiu". A poza tym, dlaczego zakładać, że np. Zamek w Malborku jest bardziej realny niż martinowski Winterfell? Dla osoby, która ani jednego ani drugiego nie widziała na oczy mogą być równie prawdziwe? Czy informacja, że dane miejsce, gdzie rozgrywa się akcja powieści "gdzieś jest", czasem na drugim końcu świata, nigdy tego nie widziała, ale jest. Czy ta informacja od razu winduje ocenę powieści np. sensacyjnej czy obyczajowej nad fantastyką? To bardzo płytki i nie sprawiedliwy sposób oceniania jeśli tak.

Cytat:
Krytykują fantastykę za to, że takie dziecko/wnuczek ich naczyta się tego, a potem rozczarowanie bo jednorożce nie istnieją?


C.S. Lewis z takim zarzutem rozprawił się w swoim eseju "O trzech sposobach pisania dla dzieci". Tolkien także o tym pisał.

Czy ktokolwiek z Was doznał rzeczonego zawodu w dzieciństwie? Każdy na pewno czytał, lub mu czytano o olbrzymach, królewnach, smokach, złych wiedźmach i dobrych wróżkach. O tym wszystkim czy zaludnione jest królestwo baśni, które każdy z nas w dzieciństwie w mniejszym lub większym stopniu poznał.

Problem jest chyba taki, że ludzie dziś mają zdecydowanie mniej wyobraźni. To wszystko tzw. realne pochłania ich do tego stopnia, że nie mają czasu ani chęci by sięgnąć po książkę, do której jednak wyobraźnia jest wymagana.

Procella - 2010-01-20, 20:29

Zołzikiewicz napisał/a:
która fantastyki to nie bardzo lubiła, ale uważała, że okej niech sobie ludzie to czytają jak im się podoba, ale osobiście tego nie trawię i proszę, żeby mnie nie namawiać.

No i to jest postawa właściwa, nie każdy musi wszystko lubić.

Artemiss - 2010-03-19, 09:21

Ja kiedyś nie lubiłam fantastyki. Nawet nie próbowałam ;-)
A potem jakoś tak mnie naszło- pomyślałam, że mam już dość książek o rzeczywistości bo i tak byt w niej jest dostatecznie przygnębiający. Teraz jedna na cztery książki, które czytam to fantasy :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-03-19, 21:21

Artemiss napisał/a:
Teraz jedna na cztery książki, które czytam to fantasy


Warto poszerzać horyzonty i sięgać po różne gatunki. Niektórzy deprecjonują fantastykę, a przecież w niej sporo jest naprawdę dobrych opowieści. No i wyobraźnia może działać na pełnych obrotach. :)

Artemiss - 2010-03-22, 11:49

Ja patrzyłam na fantastykę jako jakieś tam "pierdu pierdu" o smokach, a przecież tutaj można znaleźć rewelacyjne obserwacje socjologiczne, tam gdzie ktoś tworzy własny świat z szeregiem zależności i powiązań pomiędzy istotami. :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-03-22, 18:13

Artemiss napisał/a:
Ja patrzyłam na fantastykę jako jakieś tam "pierdu pierdu" o smokach


Niestety bardzo wiele osób tak właśnie patrzy na fantastykę i nie dają sobie otworzyć oczu. Nie chcą spróbować i docenić. A niejeden narzekał i potem wsiąkł w gatunek przy pierwszej lepszej przeczytanej fantastycznej lekturze.

Mnie na dobre wciągnął przepiękny świat J.R.R. Tolkiena.

Artemiss - 2010-03-23, 15:45

No ale to już jest prawdziwe cudo. Niesamowite jaki ten człowiek musiał mieć aby stworzyć tak skomplikowany i całkowicie dopracowany świat, w którym właściwie wszystko jest oryginalne, a inspiracje ograniczają się właściwie tylko do postaci!
M - 2010-12-30, 20:43

Pamiętam, jak na jednej z pierwszych lekcji polskiego w technikum nauczycielka od języka polskiego zadała każdemu z uczniów w klasie pytanie: "Jakiego rodzaju książki czytasz?". Byłem jedyny (31 osób w klasie), który odpowiedział: "Fantastyka w niemal każdej postaci". Nauczycielka spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem i stwierdziła: "Jako uczeń klasy technikum i osoba prawie dorosła, będziesz musiał zmienić swoje upodobania odnośnie literatury, odłożyć w końcu dziecinne lektury na półkę i sięgnąć nieco wyżej, po znacznie poważniejsze tytuły." Poczułem się trochę dziwnie, ale mimo to nie poszedłem za jej radą. Minęło pięć lat nauki w technikum, rozpocząłem studia, a wciąż pierwsze miejsce w moim sercu zajmowała właśnie fantastyka, choć w porównaniu z okresem technikum, mniej czytałem fantasy i bardziej skupiłem się na science-fiction, choć obecnie już tak często nie sięgam po tego typu literaturę, to jednak darzę ją ogromnym sentymentem.
Fantastyczne stwory, cybernetyka, kosmos, bramy do innych wymiarów, przenoszenie się w czasie, alternatywna historia świata, przyszłość, życie na innych planetach, może i nie są żywcem wyciągnięte z rzeczywistości i są osoby, które nazywają książki je opisujące bajkami dla dzieci. Nikt mi jednak nie wmówi, że za tym pozornym brakiem powagi i światem pozbawionym krzty realizmu nie kryje się głębsze przesłanie, które jest cholernie ważne w dzisiejszych czasach. Opowieści o przyjaźni, zdradzie, miłości, nienawiści, korupcji - przecież to jest to wszystko, z czym każdego dnia spotykamy się w swoim życiu. Czytając o problemach fantastycznych bohaterów, przeżywając wspólnie z nimi ich przygody, dzieląc troski i cierpienia zapominamy o swoich własnych zmartwieniach lub uczymy się sobie z nimi radzić. Na kartach tych powieści znajdujemy ukojenie, którego próżno szukać w innych gatunkach literatury... Ponadto nieraz autorzy powieści fantastycznych snują przed oczami naszej wyobraźni wizje świata, który może stać się naszym udziałem, jeśli nie przemyślimy naszego postępowania i nie wprowadzimy stosownych zmian. Przykład - cyberpunk w wykonaniu Philipa K. Dicka. Kto chciałby żyć w takim świecie? Pozbawionym więzi z naturą, przepełnionego elektroniką, nafaszerowanymi wszczepami ludźmi, cyborgami, korupcją, nienawiścią... Philip K. Dick wyraźnie mówi: "Zmieńcie swoje zachowanie, albo taka właśnie przyszłość nas czeka." :shock: ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-31, 11:02

Martinus napisał/a:
"Jako uczeń klasy technikum i osoba prawie dorosła, będziesz musiał zmienić swoje upodobania odnośnie literatury, odłożyć w końcu dziecinne lektury na półkę i sięgnąć nieco wyżej, po znacznie poważniejsze tytuły."


Co taka osoba robi na stanowisku nauczycielki języka polskiego? Kto jak kto, ale poloniści nie powinni pogardzać literaturą. Powinni bardziej być znawcami słowa pisanego i wskazywać uczniom drogę, pokazywać rzeczy wartościowe. I czasem odradzać te słabe, ale na zasadzie popierania swego zdania logicznymi argumentami, a nie, że "fantastyka to bajki, nie warto się tym zajmować". Czy można równie szeroko stwierdzić, że powieść realistyczna jest bardo wartościowa? Cała, jako gatunek? Że nie ma w niej gniotów? Przecież się nie da. Tak samo z fantastyką, wrzucanie wszystkiego do jednego worka i pogardzanie bez czytania jest karygodne.

A przecież książki Lema czy Hobbit Tolkiena są lekturami szkolnymi. :)

M - 2010-12-31, 13:15

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Co taka osoba robi na stanowisku nauczycielki języka polskiego? Kto jak kto, ale poloniści nie powinni pogardzać literaturą.
Dyskutowałem z nią później parokrotnie. Ona nie pogardzała literaturą, tylko szufladkowała ją. Fantastyka - super, ale to bajki dla dzieci. Według niej ludzie inteligentni powinni czytać literaturę wyższego poziomu. Ona sama dużo czytała - klasyki, powieści historyczne, literaturę współczesną, oczywiście musowo przypominała sobie lektury. Myślę, że była dość dobrze oczytana jak na nauczycielkę, choć z lekkim skrzywieniem na punkcie szufladkowania. Zresztą, ja mam podobnie - dla mnie "Harry Potter" to niskiego lotu bajeczka, po którą powinny sięgać tylko dzieci do 15 roku życia. Po przeczytaniu I tomu do dziś nie mogę zrozumieć fenomenu tego cyklu... Oczywiście rozumiem, że szufladkowanie jest krzywdzące, ale dla niektórych jest to sposób na ogarniecie rzeczywistości - vide stereotypy itp.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-31, 17:26

Martinus napisał/a:
Według niej ludzie inteligentni powinni czytać literaturę wyższego poziomu.


Ale dlaczego nie powinni czytać? Cóż to jest "literatura wyższego poziomu"? Jakie ma znaki rozpoznawcze? :) I dlaczego fantastyka jest dla dzieci? Nie kłócę się z gustem pani polonistki a jedynie ze sposobem wnioskowania. Czy przeczytała powiedzmy 100 fantastycznych książek i na tej podstawie stwierdza, że nic w fantastyce wartościowego nie ma? Czy też na bazie jakichś opinii bądź po lekturze jednej, dwóch przeczytanych książek (niekoniecznie najlepszych) wnioskuje o wartości całego gatunku? :)

Raziel - 2011-02-14, 18:19

W sumie gdyby nie fantastyka, która od dziecka mnie ciekawiła, pewnie nie sięgnąłbym po inne książki. Z dyskryminacją na tym tle jakąś szczególną się nie spotkałem, czasem co najwyżej mama wspomni, żebym sobie jakies poważniejsze lektury dobierał (taki Dukaj się do nich zapewne nie zalicza), ale generalnie problemów mi rodzina z powodu upodobań nie robi. No i kiedyś kolegom "Mroczną wieżę" streszczałem, a jeden kolega stwierdził, że po co czytać takie bezsensowne książki :-/ Żeby było śmieszniej, sam teraz sięgnął po fantastykę :)
Trauma - 2011-02-15, 00:28

Ja nawracam swojego ojca. Kiedy dalem mu Diune to nie mozna bylo go oderwać od lektury. Teraz dawkuje lzejsze tytuly. Sprobuje go przekonac do "Terna" i "Aliedory", jako ze tata jest rusofilem
andy - 2011-02-15, 14:21

Trauma napisał/a:
Sprobuje go przekonac do "Terna" i "Aliedory", jako ze tata jest rusofilem

To proponuję jeszcze Strugackich i Diwow. No jeszcze by się paru znalazło, bo w sumie fantastyka nawet jeszcze radziecka nie była taka zła

beakwi - 2011-11-04, 11:48

Ja zaczelam czytac fantatyke bardzo pozno, na szczescie trafilam od razu na takie pozycje jak Hiperion i Diuna, wiec zostalam od razu wciagnieta. Powod dla ktorego tak dlugo nie siegalam po ten typ literatury moze wydawac sie prozaiczny: potwornie kiczowate okladki. Dalej nie moge tego zniesc, dlaczego te wszystkie kiczowate kolory, po co te rozneglizowane dziewoje i miesniaki? Kupila ostatnio serie Kresa wydawnictwa Mag i bede musiala to czytac opakowane w papier, bo po pierwsze az oczy bola, a po drugie wstyd przed ludzmi, ze stara baba jakies takie bajki czyta. To samo zreszta bylo z seria Martina, moj maz dostawal bolu brzucha ze smiechu, gdy mnie z tym widzial. Trudno traktowac powaznie literature tak wydawana. Wiem, ze sa wyjatki, Sapkowski np. jest wydawany estetycznie, tak samo Dukaj, niestety wiekszosc nie jest.
Kamil - 2011-11-04, 12:56

M napisał/a:
Fantastyka - super, ale to bajki dla dzieci.

jak ktoś tak mówi to proponuje Wiedźmina lub Achaję - niech mi potem ta osoba powie, że dałaby te książki dzieciom...
beakwi napisał/a:
po co te rozneglizowane dziewoje

oj tam, roznegliżowane dziewoje są fajne :evil3:
beakwi napisał/a:
Sapkowski np. jest wydawany estetycznie, tak samo Dukaj, niestety wiekszosc nie jest.

Wiedźmin jest estetycznie wydany? no dobra, może masz na myśli Trylogię Husycką. Dla mnie ta growa oprawa graficzna jest kiczowata a na dodatek nie pasująca do treści. Twarde wydanie choć porządne ma tragiczne okładki a właściwie brak jakiejkolwiek koncepcji i projektu, jedynie biała seria trzyma poziom, ale jest na tragicznym papierze...
Mi się zdaje że właśnie fantastyka w dużej części jest wydawana estetycznie, choć wolałbym użyć słów: ciekawie, oryginalnie. No ale inna sprawa, że często mało poważnie i efekciarsko, ale czy nieestetycznie? Chyba że przez słowo "estetycznie" masz na myśli "poważnie, elegancko".
Cała masa jest takich perełek na półkach:
http://fabrykaslow.com.pl.../AparatusHC.jpg

z pewnością za estetyczne uznałbym wszystkie wydania Mrocznej Wieży (z 4 różne już chyba były), książki Gaimana, Murakamiego (choć to raczej około-fantastycznie), seria Uczta Wyobraźni... i wiele innych.

pinka1801 - 2013-02-25, 08:59

Temat już trochę trąci myszką, ale i tak się wypowiem.
Moi drodzy, jak ja dobrze to znam! Jednak ja już dawno przestałam się tym przejmować. Najbardziej jednak bolało mnie to w liceum. Moja polonistka był strasznie anty-fantastyczna ;P Dla niej istniał tylko Gombrowicz, literatura klasyczna i wojenna. Z tej trójcy, tylko klasykę lubię, a Gombrowicz i literatura wojenna do dziś przyprawiają mnie o dreszcze. A najgorsze było to, że starała się nam narzucić swój gust i bardzo tępiła :zlo wszelkie "zboczenia" w stronę literatury fantastycznej, np. w przygotowaniu prezentacji maturalnej :(

Molencius - 2013-04-24, 10:17

Z wczoraj: "Nie będę czytała czegoś co nie mogło zdarzyć się naprawdę". Fanka kryminałów.

Według mnie szybciej zaatakują nas zmutowane jednorożce niż zrealizują się scenariusze, niektórych miłosnych książek, czy naciąganych intryg.

andy - 2013-04-24, 11:47

Hmm, niefantaści patrzą różnie. A najczęściej z niesmakiem. Już szczególnie na tę hard SF. Ano bo trzeba się czegoś z fizyki wcześniej nauczyć, mieć jako takie obeznanie we współczesnej technologii by to zrozumieć. Po co się męczyć? Wystarczy pilot od tiwi jakiś kanał z romansami.
Podobnie jest z fantasy. Wypadało by mieć jakieś ogólne pojęcie o mitologii Greków Celtów czy innych Inuitow. A po cholerę? Patrz wyżej

alibaba - 2013-04-25, 19:35

Przeczytałam prawie wszystkie posty w tym temacie i jest mi przykro, że w większości waszych rodzin panuje brak zrozumienia dla miłośników fantastyki. No i brak tolerancji ze strony starszych członków rodzin. Ja fantastyki nie lubię ale jej nie potępiam. Czasem nawet coś przeczytam jak choćby powieści z cyklu „Dzieci Ziemi”/ choć tu akurat nie bardzo rozumiem, dlaczego to zalicza się do fantastyki/. Czytałam też trochę Lema, bo fantastykę bardzo lubił mój mąż i myślałam, że będę mogła z nim o tych książkach dyskutować. Ale że mi to nie pasowało więc oboje zrozumieliśmy, że to nie ma sensu. On, niemal do ostatnich swoich, dni czytał powieści fantastyczne, oglądał razem z córką i wnuczką filmy SF a ja historyczne, obyczajowe. I jakoś potrafiliśmy nasze tak odmienne pasje pogodzić.
Emoonia - 2013-04-25, 20:34

Serio tak macie, że czytanie fantastyki spotyka się z niezrozumieniem i uznaniem za bycie dziwakiem??? Nigdy bym nie sądziła... Jako osoba "po drugiej stronie barykady", ponieważ za fantastyką ogólnie nie przepadam (choć mam na koncie całego "Wiedźmina", a i może parę innych książek, o których nawet nie wiem, że się do tego nurtu zaliczają) zauważam raczej, że czytanie fantastyki jest bardzo "trendy", a czytający takie książki uważają się zwykle za bardzo światłych i obytych ludzi - a może po prostu w takim towarzystwie się obracam ;) Choć sama nie do końca rozumiem tę fascynację, nigdy nie przyszłoby mi do głowy tego typu lektur krytykować, wręcz przeciwnie, problemu szukam raczej w sobie, zwalając winę na własne uprzedzenia i lenistwo skłaniające mnie do sięgania tylko po lekturę, która mi się podoba i lekko czyta. W sumie trudno mi powiedzieć, co jest teraz najbardziej "na topie", jeśli chodzi o książki, bo nie nadążam ze śledzeniem wszystkich nowinek, ale nazwiska takie jak Dukaj czy Pilipiuk obiły mi się o uszy, a seria "Gra o tron" za sprawą serialu bije teraz chyba rekordy popularności, więc naprawdę nie mam pojęcia, co czyta towarzystwo, które uznaje fantastykę za książki dziecinne i niewarte czytania - Encyklopedię Powszechną? Czy może w drugą stronę, Samotność w sieci i program telewizyjny? :P
Raziel - 2013-04-25, 21:37

W sumie z tymi światłymi i obytymi może coś być na rzeczy, ale to raczej w grupie wiekowej, w której uwaza się "Trylogię Czarnego Maga" za wybitną literaturę. W sumie nie trawię większości fanów fantastyki w moim wieku, ale inna rzecz, że ja większości ludzi w moim wieku nie trawię :P
andy - 2013-04-26, 13:17

Raziel napisał/a:
W sumie nie trawię większości fanów fantastyki w moim wieku, ale inna rzecz, że ja większości ludzi w moim wieku nie trawię

Cytowana przez Ciebie Trylogia to fantasy a nie SF. Fantasy tak sobie trawie, a do czytania lub lepiej zrozumienia SF w postaci prawie czystej - no bo różne nurty, trzeba mieć jakąś wiedzę technologiczno fizyczną. Nie twierdze, że jej nie masz chociaż jeżeli Twój wiek podany jest prawdziwy, to wybacz pracując kiedyś przez ponad 20 latek w szkołach różnego temu raczej bym zakładał, że jesteś wybrykiem statystycznym niż normą Twojego pokolenia

Raziel - 2013-04-26, 16:20

Okej, tylko ja się odnosiłem do fantastyki ogólnie, a nie konkretnie SF ;)
Wiedzy technicznej może jakiejś szczególnej nie posiadam, SF niestety nie znam jeszcze tak dobrze jakbym chciał z przyczyn dostępności i finansowych, ale generalnie jak czegoś nie pojmuję w książce/nie kojarzę to po prostu się internetami wspomagam.

wisienka1980 - 2013-11-07, 15:47

Większość ludzi z mojego bliskiego grona czyta fantasy i sami są jej wielkimi fanami, a opinią całej reszty się nie przejmują. Oni pogardliwie patrzą na fantasy, ja na romanse i erotyki, tak to już jest :)
andy - 2013-11-07, 17:00

wisienka1980 napisał/a:
Większość ludzi z mojego bliskiego grona czyta fantasy

Ja też czasami chociaż jak pisałem wyżej .... Pod jednym warunkiem. Opisywany świat i reguły w nim obowiązujace są spójne logicznie. Mieszanie magii z technologią czasami jest ciekawe, ale to dla dobrych lub wybitnych autorów

Córka Lavransa - 2013-11-08, 09:57

beakwi napisał/a:
Powod dla ktorego tak dlugo nie siegalam po ten typ literatury moze wydawac sie prozaiczny: potwornie kiczowate okladki. (...) Trudno traktowac powaznie literature tak wydawana. Wiem, ze sa wyjatki, Sapkowski np. jest wydawany estetycznie


No, to po "Sezonie burz" chyba wypada zrewidować tę opinię. Śliczniusie błyskawice nad wypiętym zadem czarodziejki to klasyka kiczu.

andy napisał/a:
Pod jednym warunkiem. Opisywany świat i reguły w nim obowiązujace są spójne logicznie.

Kotzur, a czytałeś Kołodziejczaka Dominium Solarne? Jeśli tak, co o nim myślisz? :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group