Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka obca - Peter V. Brett

Kamil - 2013-03-23, 23:00
Temat postu: Peter V. Brett
Czytam tego nowego Bretta ("Wojna w blasku dnia") i nudzę się :(
Pustynna Włócznia skończyła sie ciekawie, sporo sie działo i człowiek chciał ciągu dalszego, no i teraz dostałem ten ciąg dalszy...

- mamy kolejnego bohatera od czasów dzieciństwa - tym razem Inevera żona Jardira (dzieciństwo Jardira i innych bohaterów też było)
- mamy Arlena i Ren, którzy zmierzają do Zakątka. I zmierzają... i zmierzają.. nie wiele się dzieje.
Jestem na 108 stronie i do tej pory była jedna ciekawa scena związana z Arlenem, i średnio-ciekawy rozdział z Inaverą.

To jest dość dziwne, bo niby akcja jest... a nie dzieje się prawie nic.
Mam wrażenie, że Brett na siłe rozciąga serię (miało być 3 tomy, a teraz zapiera się że "od samego początku miało być 5"). W Malowanym Człowieku było sporo przeskoków w czasie, redaktorzy pocieli książkę, skrócili i w rezultacie dostaliśmy ciekawą i dynamiczną powieść, w Pustynnej już redaktorzy chyba odpuścili (po sukcesie pierwszej części można, prawda?), świadczy o tym chociażby ilość wyciętych scen zaprezentowanych na stronie autora (z Malowanego jest całkiem sporo, z Pustynnej - tylko dwie). "Wojna w blasku dnia" jest jeszcze dłuższa.
Odczuwam mniej więcej to samo, co czułem czytając trzeci tom Pieśni Lodu i Ognia (Nawałnicę mieczy):
irytację i rozczarowanie, że brakuje treści, mimo objętości (która wzrasta z każdym kolejnym tomem w obu seriach), a i lekko to nieświeże, jak "Nawałnica mieczy" (nie mówię że zła była, po prostu gorsza od "Gry o tron" i miałem to poczucie starty czasu...).

Ale czytam dalej, może będzie lepiej.
A może to ten mój angielski, czytam wolniej to i idą wolniej ;)

PS: Do listy "Najbardziej irytujących bohaterek książkowych" wstępuje Rena. O jedno miejsce poniżej Leeshy. Na prowadzeniu: Katniss.

Raziel - 2013-03-23, 23:23

Przeczytam jak będzie w blibliotece, za 15 złotych na allegro, dopadnę angielską wersję lub będą sprzedawać normalnie, a nie pocięte na dwie części. Dziękuję za takie zagrywki wydawnictwu.
Powtarzam się, ale wkurza mnie ta praktyka strasznie i między innymi dlatego jeszcze po Bretta nie sięgnąłem.

Kamil - 2013-03-24, 12:15

Raziel napisał/a:
Powtarzam się, ale wkurza mnie ta praktyka strasznie i między innymi dlatego jeszcze po Bretta nie sięgnąłem.

Mnie też, ale jeszcze w tym tomie ten podział jestem w stanie zaakceptować, bo to najgrubsza z części (ale i tak nie kupię polskiej wersji), ale że Malowanego Człowieka podzielili? tego im nie daruję nigdy. Byłem w szpitalu gdy część I skończyłem a oni urwali w takim momencie, a II tomu już nigdzie nie było, bo nakład się wyczerpał (to jest ciekawe, że drugich tomów zawsze brakuje Fabryce Słów).

Saule - 2013-05-17, 18:54
Temat postu: Re: Peter V. Brett
Pierwszy tom "Wojny w blasku dnia" za mną. Nadal błyskawicznie się czytało, ale... no właśnie. Ta część jest znacznie wolniejsza niż wcześniejsze części.

kenaz napisał/a:
To jest dość dziwne, bo niby akcja jest... a nie dzieje się prawie nic.

Zgadzam się. Wszystko rozwija się spokojniej, powiedziałabym, że nawet leniwie. Nie ma gwałtownych zwrotów akcji, nie ma jakiś zaskakujących elementów. Brak dynamiki. Więcej tu polityki niż samych demonów.
Jeśli chodzi o poznawanie historii życia Inevery - z jednej strony ciekawie było poznać jej punkt widzenia, ale z drugiej - momentami miało się wrażenie, że po raz kolejny czyta się o tym samym, o czymś, co już się wcześniej poznało.
Do tego zakończenie nie było takie porywające - nie czuć takiej silnej potrzeby w stylu: "muszę natychmiast mieć drugi tom!!!"
Niemniej jednak, bardzo przyjemnie było wrócić do tego świata i na pewno sięgnę po kolejny tom. I nadal bardzo podobają mi się ilustracje :)

kenaz napisał/a:
PS: Do listy "Najbardziej irytujących bohaterek książkowych" wstępuje Rena.

O tak, chwilami była wyjątkowo drażniąca.

Nieznany - 2013-05-17, 21:23

Wziąłem się niedawno za Bretta i dociągnąłem do końca. Pierwsze dwie książki (cztery tomy) - super, nieźle rozpisana wartka akcja, nieliniowi bohaterowie. Ale już "Wojna w blasku dnia" niestety cierpi na tę samą chorobę, co "Uczta dla wron" Martina - dużo opowiadania o różnych bohaterach a mało akcji. Wydaje mi się, że Leesha i Rojer wracali do Zakątka dwa razy dłużej niż z niego wyjeżdżali. :lol:

kenaz napisał/a:
PS: Do listy "Najbardziej irytujących bohaterek książkowych" wstępuje Rena. O jedno miejsce poniżej Leeshy. Na prowadzeniu: Katniss.
To Ci się udało. :lol: Ale wiesz, kogo powinieneś tam jeszcze dodać? Sansę Stark, zaraz za Katniss albo nawet ex aequo. :idea:
Kamil - 2013-05-19, 16:59

Nieznany napisał/a:
Ale wiesz, kogo powinieneś tam jeszcze dodać? Sansę Stark, zaraz za Katniss albo nawet ex aequo

O tak, jak mogłem ją przeoczyć?! może dlatego że rozdziały z nią przelatywałem wzrokiem dość szybko (sprawdzałem kto ma następny rozdział i jeśli był Tyrion lub Arya to Sansę przeleciałem duuużo szybciej :P ).

Wojne w blasku dnia nadal czytam. Po prostu bardzo powoli, bo kompletnie nic mnie nie ciągnie do niej. Jestem gdzieś w 1/4 drugiego tomu. Nadal nic się nie dzieje.

W tej małej książeczce "Złoto Brayana. Wielki Bazar" Brett napisał że redaktorka sporo mu wycieła z "Malowanego Człowieka" żeby dodać dynamizmu, żeby lepiej sie czytało. Podejrzewam, że ją zwolnił... :lol: Szkoda.
Albo po prostu kto już jest znany ten nie jest redaktorowany, że tak powiem..

Nieznany - 2013-05-19, 20:02

kenaz napisał/a:
Albo po prostu kto już jest znany ten nie jest redaktorowany, że tak powiem..
Tak, dlatego debiuty są często lepsze niż kolejne książki autorów, bo debiutanci słuchają redaktorów a autorzy z dorobkiem nie mają ochoty słuchać opinii redaktorów. :lol:
Saule - 2013-07-11, 20:43

Skończyłam drugą część "Wojny w blasku dnia".
W pierwszej części nic się nie działo, akcja płynęło niezwykle leniwie.
Natomiast druga część jest jej zupełnym przeciwieństwem - znacznie więcej dynamiki, dużo walki, pokazanie możliwości Wybrańców; jest nawet i spojrzenie ze strony Księcia demonów. Ciekawe zakończenie. Przeczytałam w ciągu jednego dnia.

Kamil - 2013-07-11, 21:52

Saule napisał/a:
Natomiast druga część jest jej zupełnym przeciwieństwem - znacznie więcej dynamiki,

31% za mną i póki co to głównie romantyczne smęty, irytująca Leesha i jeszcze gorsza Renna... eh.
Saule napisał/a:
Przeczytałam w ciągu jednego dnia.

Nie wiem jak to zrobiłaś. Ja już liczę w miesiącach ile czasu to czytam... w między czasie z 4 inne przeczytałem, bo musiałem odpocząć.

Córka Lavransa - 2013-07-12, 12:05

A ja sobie myślę, czy nie zacząć od początku. Choć większość pamiętam i nie wiem, czy to nie będzie strata czasu...
Saule - 2013-07-12, 12:07

kenaz napisał/a:

Saule napisał/a:
Przeczytałam w ciągu jednego dnia.

Nie wiem jak to zrobiłaś. Ja już liczę w miesiącach ile czasu to czytam... w między czasie z 4 inne przeczytałem, bo musiałem odpocząć.

A tak normalnie :) Wzięłam i przeczytałam ;) Język, historia nie są specjalnie skomplikowane. To nie jest książka, nad którą można się rozwodzić nie wiadomo ile. No chyba, że nudzi, kompletnie nie rusza i rozczarowuje. Wtedy rzeczywiście może wolno iść:)
Może początek rzeczywiście ma jeszcze coś z sennego klimatu księgi pierwszej. Jednak, jak dla mnie oczywiście, im dalej tym lepiej; akcja się rozkręca, robi się bardziej interesująco.
Renna nie drażniła mnie, aż tak bardzo jak w części pierwszej. Właściwie w dalszej części książki już w ogóle mnie nie wzruszała. Z kolei Leesha faktycznie jest irytująca, i tak jest do samego końca. No, ale wątek jej "zawiłego" życia uczuciowego nie jest jedynym w tej książce. :)

Córka Lavransa - 2013-07-14, 22:00

Po lekturze pierwszego tomu "Wojny w blasku dnia" jestem w szoku. Naprawdę.
Jak można do tego stopnia, dla kasy, spartaczyć tak dobry pomysł...?
Nie rozumiem. Pierwsze dwie części były bardzo dobre - można się sprzeczać, czy "Pustynna Włócznia" była słabsza od "Malowanego człowieka", czy trzymała poziom, ale nawet w tym pierwszym przypadku trudno byłoby ją nazwać słabą.
Część trzecia sagi - która, przypominam, miała być ostatnią - zaczyna się nieprawdopodobnie nudnym tomem, który składa się wyłącznie ze wspominek Inevery (tak, tak, to wszystko już wiemy, nie ma potrzeby urządzania sobie seansów w stylu "za moich czasów młodzież była inna") oraz drogi do Zakątka, która jest jak żywcem zerżnięta z Miroslava Zambocha (to też już znam, wóz w karawanie i dwie laski robiące na zmianę dobrze jednemu facetowi).
Szokujące.
Całość ratowałyby całkiem niezłe sceny walki - tutaj Brett daje radę, ale ratowałyby ją tylko wtedy, gdyby było co ratować. W momencie, kiedy całość składa się z wyłącznie ze scen walki i smęcącego pierdu-pierdu na poziomie zakochanej piętnastolatki (kolczyk z podsłuchem...? poważnie...?), można na nią wyłącznie spuścić zasłonę litościwego milczenia.

Nie wiem nawet, czy szukać drugiego tomu, choć Saule chwali... :-/

Kamil - 2013-07-14, 23:49

Córka Lavransa napisał/a:
można się sprzeczać, czy "Pustynna Włócznia" była słabsza od "Malowanego człowieka", czy trzymała poziom, ale nawet w tym pierwszym przypadku trudno byłoby ją nazwać słabą.

Ja sie będę upierał, że Pustynna Włócznia (a dokładniej jej druga część) wymaga cięć tej mądrej pani co pocieła Malowanego Człowieka, a którą wspomniał Brett w tym małym tomiku z dwoma opowiadaniami (po które nawet warto sięgnąć). Wtedy pewnie stawiałbym całą Pustynną na równi z Malowanym.

Córka Lavransa napisał/a:
Całość ratowałyby całkiem niezłe sceny walki - tutaj Brett daje radę, ale ratowałyby ją tylko wtedy, gdyby było co ratować.

JEDNA akcja na cały tom: starcie z demonem umysłu prawieże na początku. Tylko tu poczułem, że czytam "starego" Bretta. W tym momencie uśmiechnąłem sie i stwierdziłem, "no, nie będzie tak źle" (bo byłem już zniechęcony rozdziałem z Inaverą). A potem.. eh.

Córka Lavransa napisał/a:
Nie wiem nawet, czy szukać drugiego tomu, choć Saule chwali...

Oszczędź sobie. Jak chcesz, mogę Ci streścić :)

Córka Lavransa - 2013-07-15, 11:10

kenaz napisał/a:
Oszczędź sobie.

Ty to jednak okrutny jesteś. Przecież wiesz, że skoro już mam, to przeczytam... ;)

kenaz napisał/a:
małym tomiku z dwoma opowiadaniami

To przeczytam, tylko po to, żeby sobie przypomnieć, że Brett jednak umie pisać, bo tę "Wojnę w blasku dnia" ewidentnie napisała za niego jego nastoletnia córka... :-/

Kamil - 2013-07-15, 11:25

Córka Lavransa napisał/a:
bo tę "Wojnę w blasku dnia" ewidentnie napisała za niego jego nastoletnia córka...

Przemknęło mi to przez myśl. A potem pomyślałem, że może wydawnictwo zrobiło bardzo mądrą analizę, stwierdzili, że głównymi odbiorcami są gimnazjalistki, więc nowy tom ma być odpowiednio ukierunkowany...
Córka Lavransa napisał/a:
Ty to jednak okrutny jesteś. Przecież wiesz, że skoro już mam, to przeczytam...

:evil3:
W drugim tomie jest zaledwie parę ciekawych wydarzeń (w drugiej połowie...), jednak poprzerywane zdaniami typu:
"Kocham Cię Renno Bales"
"Kocham Cie Arlenie Bales"
:roll:
i Renna wielce zazdrosna o Leeshe, Leesha o Renne, Inavera o Leeshe, Leesha o Rojera... <rzyg>

Ostatni rozdział daje radę, choć skończył się tak jak każdy się spodziewa...
W miare ciekawie czyta się o relacji Abban-Jardir, jednak i w tym względzie praktycznie nic się nie zmienia...

Córka Lavransa - 2013-07-15, 11:33

kenaz napisał/a:
"Kocham Cię Renno Bales"
"Kocham Cie Arlenie Bales"

No nie, to już było w pierwszym tomie...
(Choć przepraszam, teraz chyba powinien był nastąpić podekscytowany pisk "Ojejciu, pobrali się...?!" Chyba rzeczywiście nie jestem targetem...)

kenaz napisał/a:
Renna wielce zazdrosna o Leeshe, Leesha o Renne, Inavera o Leeshe, Leesha o Rojera...

<rzyg, rzyg i jeszcze raz rzyg>

Przeczytam, oczywiście, choć efekt analizy wydawnictwa skutecznie mnie do tego zniechęca. Nie rozumiem, nie rozumiem.
Gdzie jest porządna fantastyka dla facetów...?

Raziel - 2013-07-15, 11:51

Nawet chciałem to kiedys przeczytać jako fajne czytadło z przyzwoitym pomysłem, jakąś fabułą i naparzanką, ale chyba sobie odpuszczę. Wracam do Amberu, to jest fantasy, o jakie walczylim.
Kamil - 2013-07-15, 11:55

Cytat:
Nawet chciałem to kiedys przeczytać jako fajne czytadło z przyzwoitym pomysłem, jakąś fabułą i naparzanką, ale chyba sobie odpuszczę. Wracam do Amberu, to jest fantasy, o jakie walczylim.

Ale Malowany i Pustynna dobre były. Nierozumiem, po co było coś zmieniać...
chociażby taki Arlen natrafiając na fajną dziewczyne co robi? Nawiewa do Krasji, staje sie wojownikiem, dostaje od przyjaciela włócznią w plecy, ląduje na pustyni pełnej demonów.. no ciekawie było! działo się! Arlen dorastał, był autentyczny. Tak jak i Jardir..

Raziel napisał/a:
Wracam do Amberu, to jest fantasy, o jakie walczylim.

Amberu? o co chodzi? Napisz więcej :)

Raziel - 2013-07-15, 12:05

"Kroniki Amberu" Zelaznego. Dawno temu czytałem, pierwsze kroniki (5 tomów, kontynuacja rozgrywa się nieco później i dotyczy innej, choć powiązanej postaci) bardzo mi się podobały i takie fantasy bym najchętniej obecnie przeczytał. Zresztą i tak prędzej czy później nabędę swoje, całość dostępna w dwóch książkach po 5 tomów w jednej.
Córka Lavransa - 2013-07-15, 12:11

kenaz napisał/a:
700, a drugi 600.

W ogóle tego nie czuć, ale w tym przypadku to nie komplement.
Przez te wspominki przelatuje się szybciorem, bo to nikogo nie interesuje, te powieści nie są aż tak skomplikowane, żeby to sześć razy powtarzać.
Kolejne dzieciństwo też nudzi, bo wszyscy tam przechodzili jakieś zmiany i rytuały i pomimo drobnych różnic to wszystko jest jednak to samo.
No i ten seks i ta walka - tak naprawdę jedno i to samo opisywane w tym samym stylu i w ten sam sposób.
Przelatuje te 700 stron przez palce jak 7, i tylko czasu szkoda...

kenaz napisał/a:
Ale Malowany i Pustynna dobre były. Nierozumiem, po co było coś zmieniać...

Kasa, kasa, kasa. Dla mnie straszne, okropne zeszmacenie historii, która naprawdę mi się podobała.
Przypuszczam, że zakończenie będzie niezłe, ale dla kasy musi wyjść kilka tomów więcej, niz pierwotnie zakładano (sorry, ja mam pamięć jak słoń i nikt mi nie wmówi, że od początku miało być 5 tomów), i to jest potworny upadek tego autora. Żal.

Raziel napisał/a:
Wracam do Amberu, to jest fantasy, o jakie walczylim.

No, napisz, napisz, co to takiego. :)

Raziel - 2013-07-15, 12:15

Opis niedokładny, jak ktoś chce więcej to sobie znajdzie, ale...
Bohater budzi się z amnezją, ale od początku musi udawać, że wszystko pamięta, bo budzi się w środku intrygi. Oklepane, ale tutaj zupełnie nie przeszkadza, bo jego rodzinka do normalnych nie należy. Dużo zwrotów akcji (np. zakończenie pierwszego tomu moim zdaniem mocno się różni od typowego obrazu Wielkiej Konfrontacji Nr 1 Z Potężnym Wrogiem), fantastyczny pomysł na świat z jego zniekształconymi odbiciami, jakim jest np. nasza Ziemia, brak wszelakich elfów, za to np. obecność karabinów, no i całość absolutnie wciąga, czytałem to na komputerze (nienawidzę czytać na komputerze), a miałem tempo 1 tom na dzień. Choć pewnie nie każdemu się spodoba, trudno. Ja bardzo polecam.

Kamil - 2013-07-15, 12:16

Córka Lavransa napisał/a:
Kasa, kasa, kasa.

Toż sukces odniósł dzięki Malowanemu. Jeśli to się sprawdziło to ryzyko to zmieniać. Tak na zdrowy rozum... Że trzeba więcej tomów? Tylko że jak będą złe to sie nie sprzedadzą tak dobrze a autor rujnuje sobie reputacje... to takie krótkodystansowe myślenie. Ja bym kupił Wojnę, chciałem kupić do kompletu. Ale podejrzane mi się wydało to "miało być 5" więc wolałem sprawdzić. I dobrze zrobiłem, przeczytałem pobrane z internetu i teraz jedynie pluje sobie w brode, że straciłem czas, a nie czas i pieniądze (nie małe, tu sobie też FS nagrabiła, bo przestałem ich książki kupować w ogóle, a kupowałem i ceniłem, też krótkodystansowe myślenie...).

Raziel, zachęciłeś, sprawdzę :)
Zacząć od "Dziewięciu książąt Amberu"?

Raziel - 2013-07-15, 12:32

Tak, całośc idzie chronologicznie :)
Kamil - 2013-07-15, 15:39

Już tak podumuwując wrzuce swoją "recenzję" i wraz z tym postem przestaję stękać ;)

Ufff.. wymęczyłem. Kilka miesięcy mi to zajeło (musiałem przerywać innymi lekturami). Cieszę się tylko z jednego powodu: nie straciłem pieniędzy. Gdy Brett zaczął bredzić, że "zawsze planował pięć tomów" (a doskonale pamiętam, że była mowa o trzech) coś mnie tkneło i przed zakupem postanowiłem sprawdzić. Dobrze się stało, bo książka nie jest warta kupna (szczególnie, że rozdzielona na dwie części przez Fabrykę Słów).

Poprzednie dwa tomy bardzo mi się podobały (druga część Pustynnej Włóczni trochę mniej, ale też była w porządku) i liczyłem na ten sam poziom. Niestety, ale książka jest maksymalnie rozwleczona (w końcu trzeba jakoś te pięć tomów zrobić, mimo że treści jest na trzy), nudna, gorsza. Większość tekstu to miłosne perypetie głównych bohaterów, przypominanie wydarzeń z poprzednich tomów (po co?!), dzieciństwo Inavery (po co? to samo dostaliśmy poznając dzieciństwo Jardira) i akapity-zapychacze o niczym. Bo dzieje się bardzo mało. Cała "Wojnę w Blasku Dnia" spokojnie zmieściłaby się na 300 stronach (a nie na 1300!) i wtedy byłoby być może ciekawie, bo było kilka fragmentów godnych uwagi, m.in. zakończenie: przewidywalne, ale ciekawe i wprowadzające zwrot akcji. Zwrot, który powinien mieć miejsce dużo wcześniej, już w pierwszym tomie "Wojny".

Poprzednie tomy były pełne wydarzeń, dynamiki, zwrotów akcji i cięć (autor przeskakiwał niektóre lata, aby dojść do ciekawszych wydarzeń). W sumie oba tomy obejmowały historię od 305 do 333 roku, natomiast "Wojna" to cały czas rok 333 (krótkiej retrospekcji z 300 nie liczę), a przypomnę: jest najdłuższa z wszystkich trzech tomów.

W tym tomie autor wyraźnie celuje w inną grupę odbiorców (w mniej inteligentną, żeby nie powiedzieć: głupią...).
Brett stwierdził, że trzeba wszystko tłumaczyć w łopatologiczny sposób. I tak dość ciekawy dialog (odrobina niedopowiedzeń i sprytu mówcy, ale i tak wszystko jasne i proste) zostaje okraszony wskazówkami autora i zakończony odpowiednim akapitem, żebyśmy na pewno się zorientowali, o co chodzi. "Wydawali się udobruchani przemówieniem, które w istocie stanowiło majsterszyk krasomówstwa" (serio? myślę że każdy skumał) "Arlen nie nazwał w nim siebie Wybawicielem, ale też nie odmówił Jardirowi prawa do tego tytułu. Wiedział, że w takiej chwili należy unikać kwestii spornych" - serio??? nie domyśliłbym się! A to tylko jeden przykład z wielu.

Chwilami miałem odruchy wymiotne:
Leesha zazdrosna o Renne, Renna o Leeshe, Inavera o Leeshe, Leesha o Rojera, Jardir o Leeshe... na pewno coś pominąłem.
"- Kocham Cię Renno Bales.
- Kocham Cię Arlenie Bales." - powtarzane około setki razy.
Ehh...

Dla mnie Trylogia Demona (tak, TRYLOGIA) nigdy nie zostanie zakończona należycie i pozostaną jedynie dwa tomy: "Malowany człowiek" i "Pustynna włócznia". Wielka szkoda.

Córka Lavransa - 2013-07-15, 16:16

Przede mną drugi tom - machnę go zapewne w ciągu jednego dnia, tak jak i pierwszy, ale jedno już powiedzieć mogę na pewno:

kenaz napisał/a:
Dla mnie Trylogia Demona (tak, TRYLOGIA) nigdy nie zostanie zakończona należycie i pozostaną jedynie dwa tomy: "Malowany człowiek" i "Pustynna włócznia". Wielka szkoda.

Jakbym słyszała to, co powiedziałam wczoraj w tym temacie.

kenaz napisał/a:
"- Kocham Cię Renno Bales.
- Kocham Cię Arlenie Bales." - powtarzane około setki razy.

To jeszcze nic. Najbardziej mi się podobało - na stronie x "Kocham cię, Renno T." i "Kocham cię Arlenie B.", a na kolejnej: "chciała powiedzieć <Kocham cię, Arlenie B.>, ale dopiero co to powiedziała, więc nie widziała sensu tego znowu powtarzać" - super, ale czytelnik musi swoje odcierpieć... :roll:

Saule - 2013-07-15, 18:09

Córka Lavransa napisał/a:
kenaz napisał/a:
Oszczędź sobie.

Ty to jednak okrutny jesteś. Przecież wiesz, że skoro już mam, to przeczytam... ;)

Ee.. lepiej posłuchaj kenaza, po co się męczyć dalej:)

Córka Lavransa - 2013-07-18, 22:04

Machnęłam, a jakże.

Całość czyta się tak, jakby się czytało scenariusz scen walki w chińskim filmie. Leci, frunie, zadaje cios, z niezwykłą siłą, coś tam się jarzy, coś łopocze i chrzęści.
Widowiskowe to jest, owszem, ale w niewielkim natężeniu i kiedy się na to patrzy, a nie kiedy się o tym czyta.
Kolejna lala dostaje swoje dzwonki do klaskania udami, kolejnemu sztywnieje w gaciach, niestety na tym polu autorowi mocno brakuje inwencji.
Plus urocza scena, jak to Renna bierze swojego ślubnego za fraki i niesie go przez pół wsi bez wysiłku.
Dno.

Aha, kenaz - napisałeś:
kenaz napisał/a:
m.in. zakończenie: przewidywalne, ale ciekawe i wprowadzające zwrot akcji

Czy chodziło ci o
Spoiler:
walkę Arlena z Jardirem i jej końcówkę? O to, że walczyli i Jardir się roztrzaskał, a Arlen zamienił w dym? dla mnie to kompletnie bez sensu, bo Arlen zaraz się zmaterializuje, Jardir uleczy (pokazał już Ineverze, że potrafi) i co, wstaną, otrzepią się i dalej się będą naparzać? Nuuuudy...

Kamil - 2013-07-21, 20:53

Spoiler:
Jej, a ja sądziłem, że to coś zmieni! Myślałem, że może zrobić sie przyjemny bajzel u Krasjan przez śmierć Jardira. Że wreszcie coś się zmieni. Ta przyjemna wizja zaćmiła mi myślenie, rzeczywiśćie... przecież pewnie on wstanie i będzie po staremu. Nuda. Eh...

Córka Lavransa - 2013-07-21, 22:16

Spoiler:
Tak myślę, że się nic nie zmieni, skoro pokazywał Ineverze, że potrafi się leczyć. Bez powodu takich scen się nie wrzuca.
Ja myślę, że będzie z patosem, przytupem i po hamerykańsku, czyli ramię w ramię w obliczu wspólnego wroga. A baby będą latały naokoło nich, klaskając udami przed kim popadnie. :lol:

Kamil - 2013-07-21, 22:32

:hehe:

.. to wcale nie jest śmieszne. Obawiam sie, że możesz mieć rację. Serio, ja nie tykam ciągu dalszego. Chyba że przeczytasz a potem podeślesz ebooka :)

Córka Lavransa - 2013-07-21, 22:35

Pewnie przeczytam, ja tu ostatnio wyrastam na forum na jakiegoś gniotogromcę... :D
Na szczęście trochę mi czasu do tej wątpliwej przyjemności zostało. Kiedy to planują kolejny z "zawsze planowanych" pięciu tomów?

Kamil - 2013-07-21, 22:39

Pewnie nie prędzej niż za 2-3 lata. Przecież trzeba czasu, aby z krótkiej historii zrobić krótką historię o powiększonej kilkakrotnie objętości.
Córka Lavransa - 2013-07-21, 22:40

Przecież od początku było zapowiadane siedem tomów... :evil2:
Kamil - 2013-07-21, 22:47

w sumie to czemuby nie zrobić z tego od razu telenoweli? bo takie skojarzenia mi się nasuwały w trakcie Wojny. Co za szumny tytuł... wojny to tam tyle co kot napłakał.
Córka Lavransa - 2013-07-21, 23:00

Tytuł bardzo dobry, zważ, że wojny to nawet stuletnie bywały... :-/ Tak coś czuję, że on się dopiero rozkręca. :-/
1mirinda - 2014-02-14, 20:12

Zacząłem czytać "Malowanego człowieka" po waszych wypowiedziach wnioskuję że serię warto zakończyć na 2 części,ale zapewne i tak przeczytam z ciekawości wszystkie.

Denerwuje mnie znów sposób wydania ,przy tej książce można bić rekordy czasowe w czytaniu 1 strony.Tomiszcze 800 stron(2 tomy) śmiało można było upchać w 400 stronicowej książce tego samego formatu.Trzeba chyba na fabrykę słów nasłać ekologów za marnowanie papieru.

natka8 - 2014-10-30, 22:04

Ogromny pozytyw książki - Dobrze wykreowany fakt, ciekawe przygody, ciekawa fabuła.
Minus - Zbyt wiele różnych bohaterów opowiada książkę. Efekt jest taki, że pomimo tego jak bardzo podoba mi się książka to kusi mnie czasami by ominąć rozdział z perspektywy kogoś kogo nie lubię.
Jednak rozdziały z perspektywy głównego bohatera na tyle mocno mi się podobają, że potrafię się zmobilizować do czytania całości i cieszenia się z konsumpcji utworu.

Kamil - 2015-11-06, 18:49

Czytam "Tron z czaszek" t.1
Ale to jest średnie.. (70% przeczytane, leży od paru dni i nie wracam.. ale doczytam). Nie warte dłuższej opinii, więc skrótowo w punktach:

- jest lepiej niż w "Wojnie w blasku dnia" (bo mniej telenoweli, dzieje się też jakby odrobinę więcej)
- wtórnie do bólu. Zero świeżości
- akcja troche ślamazarna, nie przykuwa
- kolejne dzieciństwo kolejnej Krasjanki (na szczęście krótko)
- ciągle tylko Jardir i Arlen oraz Inevera i Abban, co z resztą bohaterów? ci już zdążyli mnie znudzić i zirytować (szczególnie rozdziały z Ineverą)

Jak ja bym chciał żeby to były 3 tomy jak autor planował na początku, mogło być naprawdę dobrze. Już od drugiej połowy Pustynnej włóczni czuć, że autor idzie w ilość a nie w jakość.

jagus - 2015-11-07, 14:01

Kamil napisał/a:
W drugim tomie jest zaledwie parę ciekawych wydarzeń (w drugiej połowie...), jednak poprzerywane zdaniami typu:
"Kocham Cię Renno Bales"
"Kocham Cie Arlenie Bales"

i Renna wielce zazdrosna o Leeshe, Leesha o Renne, Inavera o Leeshe, Leesha o Rojera... <rzyg>


Chyba własnie zmieniłeś mój pomysł na prezent dla siostry... A byłam taka pewne, że jej się spodoba, ale już wiem, że nie :)

1mirinda - 2016-03-23, 20:46

Tak ciekawie zapowiadająca się seria 2 pierwsze częsci zawierały to co w fantastyce lubię najbardziej ciekawie wykreowany świat i bohaterowie,wartka akcja wystarczyło dodać równie dobrą 3 kończącą część i była by to jedna z najlepszych serii,a dostaliśmy 3 część tak nudną że można ją streścić w 2 zdaniach które Kamil wyżej przedstawił,oraz niewiele ciekawszą 4.Obawiam się że 5 nie zapowiada się lepiej
Dominek - 2016-09-02, 08:45

A dla mnie, choć trzeci tom był nienadającym się do czytania dziadostwem, to czwarty jest prima sort. Swego czasu zarwałem na nim nockę. Tylko dlaczego
Spoiler:
poległ Rojer
a nie
Spoiler:
ta franca Leesha?

Wiem, wiem, to był chwyt marketingowy, a jemu nic nie będzie najpewniej, ale... ;)

Córka Lavransa - 2016-09-03, 23:54

Dominek napisał/a:
czwarty jest prima sort

Ten "Tron z czaszek", znaczy? Ja nawet nie wiem, czy dałabym radę to przeczytać, niewiele pamiętam z poprzednich i nie bardzo by mi się chciało przez nie znowu przebijać...

Dominek - 2016-09-04, 08:18

Córka Lavransa napisał/a:

Ten "Tron z czaszek", znaczy?


Tak. Zabierałem się za niego bez żadnej nadziei po poprzednim tomie myśląc "Oby to było choć odrobinę zdatne do czytania" a skończyłem o trzeciej nad ranem urzeczony :) Generalnie zdecydowanie więcej uwagi, niż wcześniej poświęcił autor działaniom militarnym. I wyszło na dobre.

Córka Lavransa - 2016-09-04, 23:01

OK, zaryzykuję zatem na twoją odpowiedzialność. Trochę mi już historyczne bokiem wychodzą, może to będzie dobra odskocznia.
ChataChatson - 2018-08-18, 13:23

Dominek, czyli wszystko co dobre przede mną :P Aktualnie kończę czytać II tom "Wojny w blasku dnia". Ogólnie cykl demoniczny bardzo mi się podoba! :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group