Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Kryminał, Thriller, Sensacja - King, Stephen

Rachel - 2008-12-22, 13:46
Temat postu: King, Stephen
Jakoś tak ostatnio podkusiło mnie żeby przeczytać coś tego autora, bo z wstydem muszę się przyznać że jakoś tak nie miałam czasu ani okazji do zaznajomienia się z jego twórczością. Jeśli chodzi o styczność z jego twórczością to miałam oglądając filmy na podstawie jego książek, zresztą bardzo dobrych. Najpierw za namową Utosi chciałam przeczytać "cmentarz zwierzęcy" ale nigdzie jej nie znalazłam, ani w księgarni ani w bibliotece.

Potem w ręce wpadła mi (a raczej przyszła pocztą ;P ) jego najnowsza powieść "Ręka mistrza". Moim najpierwszym wrażeniem było ogromne zdenerwowanie na polskich tłumaczy którzy całkowicie zmienili sens tytułu. W wersji oryginalnej "Duma Key". Doszło do tego że mogłabym nie przeczytać książki ale na szczęście tak się nie stało.

Jeśli chodzi o fabułę to w ogólnym zarysie wygląda to tak: Edgar Freemantle, właściciel ogromnej firmy budowlanej, ma wypadek na budowie w wyniku którego doznaje uszkodzenia mózgu a także zostaje mu amputowana prawa ręka. Na czas rekonwalescencji przenosi się na odludną wyspę Duma Key na wybrzeżu Florydy do Przylądka Łososi - domku letniskowego położonego nad samym morzem. Edgar nazywa to miejsce Wielkim Koralem i oczarowany jego olśniewającym pięknem i tajemniczością zostaje jego lokatorem. Na owej wyspie zyskuje coś czego mógłby się nie spodziewać - talent malarski. Jego obrazy były nad podziw dobre, przepełnione tajemniczościąPoznaje także innych lokatorów wyspy: Jeromea Wiremana (który stał się najlepszym przyjacielem Edgara) oraz Elizabeth Eastlake staruszka która zatrudniła Wiremana jako przyjaciela i pomocnika jako że miała alzheimera. W pewnym momencie talent głównego bohatera nad którym powoli traci kontrole skłania go do przerażających rzeczy. Edgar stopniowo odkrywa dzieje Elizabeth. Wraz z Jackiem Cantori i
Wiremanem stara się zapobiec katastrofie.

Ishikawa - 2008-12-22, 22:01

Dla mnie King stworzył bardzą dobrą sagę (?) o Mrocznje Wieży :) Dla mnie o niebo lepsze, niż jego horrory, które nawet lubie.
Bruixa - 2008-12-22, 22:17

W moim mniemaniu "Mroczna wieża" jest bardzo nierówna, momentami świetna, a miejscami taka sobie albo i gorzej. Podobnie rzecz się ma z horrorami, ale wiele z nich mi się podobało.
rygor - 2008-12-22, 23:24

Twórczość Kinga lubię, ale nie jest to ślepe uwielbienie. Co mnie w niej drażni, to pewna wtórność stylizacji języka i charakterów postaci. O ile od niektórych autorów oczekuje się ciągle tego samego typu książek (np. kryminały Chmielewskiej czy Christie), to akurat przy tego typu powieściach zaczyna to być nudne. Oczywiście ten zarzut nie dotyczy wszystkich książek, wyjątkiem jest np. „Skazani na Shawshank”, którą właśnie ze względu na styl bardzo dobrze i przyjemnie mi się czytało.

Tak się złożyło, że powieści Kinga pełnią w swoisty sposób wyjątkową rolę w moim życiu :D. Otóż po zapoznaniu się z „Lśnieniem” i jego filmową adaptacją okazało się, że film może być lepszy od książki (notabene jest to jedna z najbardziej przereklamowanych powieści; nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego jest jedną z ulubionych pozycji z dorobku Kinga), a „Bastion” – choć minęło wiele lat – do dzisiaj stanowi najgrubszą przeczytaną przeze mnie książkę ;) (chodzi mi oczywiście o pojedynczy egzemplarz, bo łącznie np. trzy tomy „Władcy Pierścieni” mają więcej stron). „Bastion” ogólnie miło wspominam, choć wciągnęło mnie dopiero w połowie, a przeczytanie pierwszych 500 stron szło mi dość wolno. Ciekawe było też „To”, chociażby ze względu na konstrukcję opowieści, ponadto miało niezwykłą, nieco mroczną atmosferę.

Rachel - 2008-12-23, 18:22

Ishikawa napisał/a:
Dla mnie King stworzył bardzą dobrą sagę (?) o Mrocznje Wieży :) Dla mnie o niebo lepsze, niż jego horrory, które nawet lubie.


Ja poczytałam trochę o twórczości Kinga zanim zaczęłam czytać i znalazłam najwięcej opinii że jest to najgorsza część jego dorobku. Więc postanowiłam ją omijać długim łukiem, ale skoro obie mówicie że jest znośna to nie jest już aż taka odpychająca

rygor napisał/a:
że film może być lepszy od książki

Jest to jeden z nielicznych takich filmów, w większości to zwykle książki są lepsze od filmów :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-12-25, 23:36

Czytałem cykl Mroczna Wieża i wiążę z nim wiele miłych wspomnień. Jest to siedem powieści, pośród których są lepsze i gorsze, tak jak w każdej z nich są lepsze i gorsze fragmenty.
Generalnie z niecierpliwością czekałem na kolejne tomy jeśli któregoś nie miałem pod ręką. A tak się złożyło, że nie miałem czwartego a zakończenie Ziem jałowych strasznie mnie zdenerwowało, bo akurat zaczynało się robić arcyciekawie. :)

Poza cyklem o Wieży przeczytałem tylko jedną książkę Kinga, zwącą się Martwa strefa. Jest to rzecz o młodym nauczycielu, który uległ groźnemu wypadkowi samochodowemu. Po pięciu latach budzi się ze śpiączki i odkrywa w sobie pewne nienaturalne zdolności, które w zasadzie posiadał od dzieciństwa, ale w nieco mniejszym stopniu. Mianowicie, potrafi odczytać przyszłe wydarzenia związane z postacią, której dotknie.
Przyjemnie mi się czytało, polubiłem głównego bohatera, Johniego Smitha, choć jest to postać troszkę tragiczna. Przez jego 'dar' ludzie uważają go za dziwaka, a nawet boją się go. No, ale nie będę już dłużej opowiadał. Warto przeczytać i tyle. :)

Czarna Stopa - 2008-12-26, 12:50

rygor napisał/a:
po zapoznaniu się z „Lśnieniem” i jego filmową adaptacją okazało się, że film może być lepszy od książki (notabene jest to jedna z najbardziej przereklamowanych powieści; nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego jest jedną z ulubionych pozycji z dorobku Kinga)


Akurat "Lśnienie", a właściwie "Jasność", bo pod takim tytułem znam tę książkę, czytało mi się bardzo miło, więc złego słowa o niej powiedzieć nie mogę (poza tym, że część stron wydrukowano dwukrotnie). Za to przy "Misery" totalnie się wynudziłem, choć film był całkiem fajny.
Podobało mi się "To!", "Miasteczko Salem" i "Smętarz dla zwierzaków", a także "Talizman", który King napisał wspólnie z Peterem Straubem. Dość dawno czytałem "Sklepik z marzeniami", więc nie bardzo pamiętam, jak to tam z nim było. Zresztą ostatnio w ogóle mnie do Kinga nie ciągnie i wygląda na to, że nasze drogi powoli będą się już rozmijać.

karinka - 2008-12-26, 18:11

Ja jakos Kinga nie lubie. Zupełnie mnie nie pociaga i nie straszy. Nie zmusza do myslenia. Nudzi.
Lśnienie podoba mi sie w wersji filmowej. Ksiazki nie doczytalam, bo czytalam ja beda u kogoś i nie zdazylam skonczyc przed wyjazdem. Ale tez nigdy mnie nie ciagnelo zeby ja skonczyc.
przeczytalam Misery, To i... nic :lol:
raczej juz do niego nie siegne

a to co zrobił z Królestwem von Triera to juz woła o pomste do nieba ; )

- 2008-12-27, 15:25

Uwielbiam King'a, a wiąże się to głównie z tym że kocham kryminały pod każą postacią, obojętnie czy jest to film czy książka, czy nawet komiks.

Zaczęło się od prezentu, chyba takiego bez okazji, od mamy. Dała mi wtedy książkę pt Bezsenność. Od razu po przeczytaniu poleciałam do biblioteki i wypożyczyłam wiele książek które umilały mi nieprzespane noce. A propo, sama choruję na bezsenność, może nawet King to zapoczątkował.

To że jego książki, jego twórczość jest genialna, potwierdzają rezyserowie którzy chętnie ekranizują jego powieści. Oglądałam np Czerwoną Różę, Mgłę, Łowcę snów, Sekretne okno, Zielona mila, Skazani na Shawshank, i oczywiście najpopularniejszy i najlepszy horror - Lśnienie, z udziałem Jack Nicholson ( a propo genialna rola )

Z książek najbardziej lubię Łowcę snów, Sklepik z marzeniami, i Ręka mistrza.

rygor - 2008-12-27, 19:49

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Poza cyklem o Wieży przeczytałem tylko jedną książkę Kinga, zwącą się Martwa strefa. (...) Warto przeczytać i tyle. :)

Dla mnie była to najgorsza ze znanych mi książek Kinga do czasu poznania "Mrocznej połowy". Przy niej "Martwa strefa" wydaje się wspaniała..., ale i tak znajduje się na drugim miejscu w rankingu najgorszych... Znam jednak osobę, której bardzo się podobała (chyba nawet należy do ulubionych z powieści Kinga), więc znowu powiedzenia o gustach się sprawdza...

Rachel - 2008-12-28, 11:29

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

Poza cyklem o Wieży przeczytałem tylko jedną książkę Kinga, zwącą się Martwa strefa. Jest to rzecz o młodym nauczycielu, który uległ groźnemu wypadkowi samochodowemu. Po pięciu latach budzi się ze śpiączki i odkrywa w sobie pewne nienaturalne zdolności, które w zasadzie posiadał od dzieciństwa, ale w nieco mniejszym stopniu. Mianowicie, potrafi odczytać przyszłe wydarzenia związane z postacią, której dotknie.


Coś mi to mówi :P Podobny schemat wydarzeń jest w Ręce mistrza. :mrgreen: :mrgreen:
Teraz zabralam się za "skazani na shawshank" podobno najlepsza powieść

- 2008-12-28, 11:52

Rachel napisał/a:
Teraz zabralam się za "skazani na shawshank" podobno najlepsza powieść


I słusznie, a po przeczytaniu polecam film :)

Rachel - 2008-12-28, 11:59

aś napisał/a:
I słusznie, a po przeczytaniu polecam film :)


Hmm... film oglądnę jak będzie w TV :P A z tego co wiem po okresie świątecznym żadnych fajnych filmów nie puszczają.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-08, 13:52

Braciak przeczytał "Zieloną milę" i spodobała mu się twórczość Kinga. Dał mi dziś zlecenie do księgarni i kupiłem mu "Lśnienie". :)
burli - 2009-01-08, 23:32

bardzo mocne podobnież. Ja nawet filmu nie obejrzałam. Jakoś się boje na razie .... :->
Ravena - 2009-05-25, 19:28
Temat postu: King Stephen "Po zachodzie słońca"

Tytuł: Po zachodzie słońca
Autor: Stephen King
Tytuł oryginału: Just After Sunset
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 6 maja 2009

Najnowszy zbiór opowiadań mistrza horroru, Stephena Kinga, zawiera 13 krótkich tekstów,w tym wiele nowych, nigdy dotąd niepublikowanych. Niewielka wyrwa w otaczającej nas rzeczywistości potrafi sprawić, że świat staje się przerażającym i zadziwiającym miejscem. Po zmroku, po zachodzie słońca to, co oczywiste, staje się inne, nierozpoznawalne i niepokojące. Poznaj obsesje dręczące „Gingerbread Girl” i dwóch sąsiadów, którzy bez reszty zaangażowani w spór o ziemię, trafiają do naprawdę paskudnego miejsca. Przeczytaj o człowieku, który chciał interweniować w przypadku przemocy domowej i starszych ludziach, którzy w poszukiwaniu sposobu na przerwanie monotonii codzienności, posunęli się ciut zbyt daleko, o głuchoniemym autostopowiczu pomagającym pewnemu kierowcy uporać się z romansem jego żony oraz niewidomej dziewczynie, której pocałunki mają niezwykłą moc. Granica pomiędzy życiem a śmiercią, realnością a szaleństwem, zaciera się z każdą kolejną stroną…

Za: katedra.nast.pl

Czytałam dość pozytywną recenzję zbioru, a że ostatnio opowiadania czyta mi się dużo lepiej niż powieści, to chyba sobie niedługo sprawię ten tomik. Na Dzień Dziecka na przykład! :mag:

James Hawk - 2009-05-30, 11:05

Mam to... Całkiem niezła książeczka ;-)
pineapple - 2009-08-13, 13:05

Stevena Kinga bardzo lubie i jego twórczość też. Oczywiście czytając thriller lub horror, nie będzie wywoływał strachu w czytelniku. Inne dziwne emocje oczywiście. Z przykrością muszę stwierdzić, że współćzesny człowiek jest przyzwyczajony do odbioru obrazu i tylko horror w kinie na niego w pewnym stopniu oddziaływuje. A dla mnie autor jest genialny i jego książki wciągają i należą do jednych z lepszych.
książ - 2009-11-27, 12:28

Coś w tym jest, że książka nie ma po prostu takich narzędzi do straszenia, jak film. Stąd wg mnie również trudniej się przestraszyć czytając książkę. Ale już budowanie atmosfery grozy, napięcia, wciąganie w nieprawdopodobne historie... w tych elementach książka przeważa jak dla mnie nad filmem.
Ravena - 2010-02-09, 11:22
Temat postu: King Stephen "Pod kopułą"


Autor: Stephen King
Tytuł: Pod kopułą
Wydawca: Prószyński Media
Data wydania: 9 marzec 2010

Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, a ludzi powoli ogarnia panika...
Dale Barbara, weteran wojny w Iraku zarabiający na życie jako wędrowny kucharz, jest zmuszony do pozostania w Chester's Mill. Wspierany przez wojsko, które znajduje się na zewnątrz kopuły, wraz z garstką ochotników próbuje uspokoić nastroje społeczne. Na drodze staje im Duży Jim Rennie, ambitny lokalny polityk, który za wszelką cenę chce wykorzystać sytuację dla własnych celów. Wraz z synem ukrywają wiele koszmarnych tajemnic, które nie mogą ujrzeć światła dziennego.
Czas ucieka, a największym wrogiem mieszkańców jest sama kopuła. Czy dowiedzą się, jak powstała, zanim będzie za późno?
Czas goni. A właściwie czasu już brak...

Pod kopułą to ambitne i imponujące przedsięwzięcie. Pomysł na książkę powstał już w 1976 roku, ale autor po dwóch tygodniach pisania odłożył go na później. Powracał do niego dwukrotnie, w latach osiemdziesiątych (Kanibale) oraz na początku 2009 roku. Pierwszy szkic powieści, który ukończył w sierpniu 2009 roku ważył prawie 9 kilogramów!
Stephen King stworzył w powieści kompletny i fascynujący świat mieszkańców Chester's Mill, wyposażonych w wielopokoleniowe relacje rodzinne, złożone cechy charakteru, zainteresowania i choroby.

Za: Merlin.pl

Artemiss - 2010-03-22, 12:09

książ napisał/a:
Coś w tym jest, że książka nie ma po prostu takich narzędzi do straszenia, jak film. Stąd wg mnie również trudniej się przestraszyć czytając książkę. Ale już budowanie atmosfery grozy, napięcia, wciąganie w nieprawdopodobne historie... w tych elementach książka przeważa jak dla mnie nad filmem.


Wiadomo, że nikt nie krzyczy "łaaaa" podczas czytania książki bo jakiś wampir wyskoczył zza rogu. Książka straszy innymi sposobami. Nie zdarzyło mi się mieć koszmarów sennych inspirowanych jakimś filmem, a książką dość często. Wydaje mi się, ze książka w większym stopniu opanowuje mózg i strach, który mnie ogarnia na widok ciemności za oknem czy też z powodu tajemniczego szelestu zza niedomkniętych drzwi jest bardziej przerażający, bo to jest strach, który narodził się w mojej głowie i w niej pozostanie, gdzieś tam, schowany i czekający na dogodny moment, żeby wyjść. :evil2:

InBook - 2010-04-02, 14:38

A nie wydaje Wam się,że King po jakimś czasie zwyczajnie nudny?? W ten sam sposób buduje napięcie,nie zmienia stylu (to może i nawet plus) czytając np Misery oraz Lśnienie odniosłem wrażenie,że jego horror opiera się na tych samych zasadach.
Artemiss - 2010-04-06, 11:24

Czy ja wiem? Mi się wydaje, że King jest dość płodny co nie zawsze przekłada się na jakość i jego twórczość można podzielić na pewne okresy. A pomiędzy niemal wszystkimi jest jakieś powiązanie chociażby ulubiony wątek strachów z dzieciństwa czy bardzo lubiany przeze mnie domu, który generuje zło poprzez różne metody jak to na przykład ma miejsce w Lśnieniu czy w Miasteczku Salem, gdzie jest ciekawie bo i jest wspomnienie ducha z dzieciństwa, i tajemniczego morderstwa, ale też wątek główny czyli wampiry :evil2:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-07-23, 16:26
Temat postu: King, Stephen: "Pod kopułą"
Pod kopułą - Stephen King


Nie jestem wielkim entuzjastą Stephena Kinga. Nie oczekiwałem z niecierpliwością na jego najnowszą powieść zatytułowaną „Pod kopułą”. Jak też nie obiecywałem sobie niczego w kwestii wielkości wspomnianego dzieła. Lubię jednak poczytać od czasu do czasu którąś z książek autora, ponieważ ma on niesamowity dar opowiadania historii. O czymkolwiek by nie pisał i tak czytasz książkę strona po stronie aż natrafisz ze zdziwieniem na tylnią okładkę dającą do zrozumienia, że właśnie skończyły się kartki i dalej już nie pójdziesz. Z tego też powodu, podkuszany dodatkowo przez brata, który sprowadził książkę „Pod kopułą” do domu, zacząłem ową powieść czytać. Z każdą kolejną stroną coraz głębiej przenosiłem się do niewielkiego miasteczka w stanie Maine, do czego King też wszystkich swoich czytelników od dawna przyzwyczaił. Tym razem jest to Chester’s Mill. Miasto bardzo zwyczajne, wręcz nudne, z rodzaju tych, z których wszyscy młodzi ludzie uciekają na studia, by potem już nie powrócić, ułożywszy sobie życie w większym mieście.

I byłoby tak dalej, nikt w Ameryce by o Chester’s Mill nie usłyszał, gdyby nie tajemnicze zjawisko, które w nim zaistniało. Nad miasteczkiem pewnego dnia wyrosła Bariera, zwana też kopułą, bądź kloszem. Oplotła miasto z każdej strony sięgając na wiele kilometrów wzwyż jak i w głąb, uniemożliwiając zarówno wjazd jak i opuszczenie miasteczka. King od razu rozpoczyna opowieść mocnym akcentem opisując pierwsze spotkania mieszkańców z tajemniczym kloszem. Rozbicie samolotu, wypadki samochodowe, gdy nieświadomi niczego kierowcy wpadają z pełną prędkością na przezroczystą, lecz niezniszczalną zaporę. Ludzie zaczynają sobie powoli zdawać sprawę, że zostali uwięzieni. I to jest w zasadzie głównym tematem książki – opis społeczeństwa, zachowanie ludzi kompletnie odciętych od świata zewnętrznego. Kopuła to nie tylko izolacja ludzi, to także przerwanie linii energetycznych, odcięcie zaopatrzenia w żywność i inne produkty, przerwanie płynącej przez Chester’s Mill rzeczki, i najważniejsze w dłuższej perspektywie, znaczące odcięcie dopływu powietrza z atmosfery. Klosz nie jest całkowicie nieprzepuszczalny, jednak powietrze z zewnątrz dociera do miasta tylko w niewielkim stopniu.

Z tym wszystkim mieszkańcy Chester’s Mill muszą się zmierzyć, do momentu, aż klosz nie zniknie. Początkowo zaistniała sytuacja wywołuje jedynie lekkie zaniepokojenie, wraz z upływem czasu, kiedy fiaskiem kończą się kolejne próby zdjęcia kopuły przez wojsko, zaniepokojenie zmienia się w przerażenie, a stąd już tylko krok do paniki. Miastu w takim momencie jak nic potrzebne są sprawne i uczciwe władze, które zapanują nad sytuacją.
Tymczasem właśnie one są drugim, po kopule nieszczęściem Chester’s Mill. Duży Jim Rennie, zastępca przewodniczącego rady miejskiej, wykorzystuje sytuację do próby przejęcia całkowitej władzy w mieście. Władzy, którą faktycznie i tak sprawuje, bowiem reszta rady, jak i komendant policji są mu całkowicie ulegli i podporządkowani. Duży Jim to człowiek, którego władza upaja. Nie tyle pieniądze, których i tak ma pod dostatkiem, a gdyby wyjechał z miasta, zarobiłby ich jeszcze więcej. Dużego Jima pasjonuje samo rządzenie, świadomość, że od niego wszystko zależy, że trzyma na wszystkim rękę. Kopuła przeradza tę żądzę władzy w chorobę, odcina bowiem wszystko to, co mogłoby go powstrzymać przed dyktaturą – policję stanową, prasę, demokrację. Duży Jim zdaje sobie sprawę, że cokolwiek uczyni, nic nie będzie w stanie go powstrzymać i może robić, co mu się podoba, nie ponosząc za swoje czyny żadnych konsekwencji. Ten sam mechanizm działa w każdej dyktaturze. Zwróćcie uwagę, że każdy system totalitarny dąży do odizolowania państwa i obywateli od świata zewnętrznego. Żeby nie było przepływu informacji, żeby zatuszować terror, żeby manipulować społeczeństwem. Kopuła zesłała Dużemu Jimowi coś jeszcze lepszego. Wprawdzie nie odcięła dostępu do informacji, ale stała się nieprzeniknioną barierą dla mieszkańców (nikt nie może wyjechać). Co gorsza, siły zewnętrzne, które, choć monitorują sytuację, nie są w stanie nic zaradzić. Czyż może być coś lepszego dla człowieka dążącego do władzy absolutnej wszelkimi możliwymi środkami? Czy trzeba dodawać, że kopuła jest Dużemu Jimowi, w przeciwieństwie do większości mieszkańców Chester’s Mill, na rękę?

W miasteczku jest jednak garstka ludzi, która próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczego klosza i powstrzymać Dużego Jima Renniego. Wśród nich były kapitan armii USA, a obecnie kucharz w restauracji Sweetbar Rose, Dale Barbara, dla przyjaciół Barbie. Początkowo myślałem, ze King rozwinie akcję tak jak w wielu amerykańskich filmach. Jest kryzys, któremu nikt nie jest w stanie zaradzić i pojawia się superbohater, wojskowy, policjant, który bierze sprawy w swoje ręce i rozwiązuje zagadkę. Omyliłem się. Dale Barbara jest jedną z głównych postaci, ale nie jedyną. King nie wykreował jednego, wiodącego bohatera. Na ponad dziewięciuset stronach mamy ich prawdziwą galerię. By wśród nich wymienić tylko redaktor naczelną lokalnej gazety Julię Shumway, asystenta medycznego Ryżego Everetta, czy właścicielkę restauracji Rose Twitchel. Odcięte miasteczko Chester’s Mill będzie więc poligonem, na którym rozegra się walka pomiędzy Dużym Jimem a tymi kilkunastoma ludźmi, którzy przejrzeli jego prawdziwe zamiary i próbują mu się przeciwstawić.
Można zadać sobie pytanie, co takiego można opisać w małym prowincjonalnym miasteczku aż na 923 stronach? Cóż, gdybym nie znał Kinga powiedziałbym, że nie mam pojęcia. Tymczasem książkę czyta się z ciągłym zainteresowaniem, z nieustępliwą myślą - co będzie dalej? Na tyle trudno było mi ją zostawić, że brałem ją do pociągu i czytałem w czasie podróży do pracy. A przyznacie, że powieść lekka i poręczna nie jest.
Jeśli więc książka jest długa, wciągająca, zapewniająca godziny dobrej literackiej rozrywki i pozostawia czytelnika w stanie, którym żałuje, że już się skończyła, to chyba trudno jest narzekać? Ale chciałbym jeszcze, na koniec już, przy wszystkich plusach książki, dodać kilka rzeczy, które mnie osobiście nie pasowały.

Przyjęło się, że King to autor piszący fantastykę, a w szczególności horrory. Tak go powszechnie zaszufladkowano i może przez to pisze teraz owe słowa. Trzeba rzec, że poza tytułową kopułą fantastyki w książce nie ma. A i sama kopuła jest jedynie pretekstem, żeby opisać zamknięte społeczeństwo, a nie kluczowym elementem fabuły. Gdyby wymyślić jakiś inny, bardziej naturalny czynnik izolacyjny, można z niej zrezygnować. Liczyłem, że ów klosz będzie odgrywał w powieści nieco większą rolę.
Nie znam się na psychologii, ale zachowanie mieszkańców demolujących sklep, już w dwa dni po pojawieniu bariery, gdy każdy ma jeszcze pełne spiżarnie wydało mi się sztuczne. Zapasów starczyłoby jeszcze na długi czas, a zaopatrzenie sklepów w Chester’s Mill było na tyle dobre, że przez miesiące nikomu by jedzenia nie brakowało. Przez większość książki nie miałem żadnego problemu, ale w tym przypadku nie byłem w stanie zawiesić niewiary.
Kolejna rzecz - zachowanie się mieszkańców wobec Dużego Jima Renniego. Wygląda to tak, jakby człowiekowi można było wmówić wszystko. Czy możliwym jest, by pośród ponad tysiąca mieszkańców miasta tylko kilkoro widziało, że dzieje się coś nie tak? Rozumiem intencje autora, ale wydaje mi się, że rzeczywistość byłaby nieco inna. King przedstawia bardzo bogatą galerię postaci, ale reszta mieszkańców wydaje się być nieobecna, nie ma własnego zdania na temat wydarzeń w mieście.

I na koniec, to, co mnie w powieści najbardziej irytowało – niepomyślne zbiegi okoliczności. Taki zabieg pojawia się u Kinga nie tylko w „Pod kopułą”. Postać negatywna ma zawsze takiego farta, że każdy przypadek jest dla niej korzystny, natomiast bohaterowie pozytywni wręcz odwrotnie. Zbieg okoliczności to trudny zabieg literacki, należy posługiwać się nim ostrożnie, żeby czytelnik był w stanie w niego uwierzyć. A w serię zbiegów okoliczności, zwłaszcza pechowych, uwierzyć jest bardzo trudno, a te nękają bohaterów nagminnie. W ogóle autor wydaje się mieć jakiś uraz do pozytywnych bohaterów, nie daje im za bardzo wyjść przed szereg, popisać się. Rzadko kiedy książki Kinga kończą się zdecydowanie pomyślnie. Zwykle jest to pyrrusowe zwycięstwo. Niektóry dotrwają do końca, większość postaci, które darzyliśmy sympatią zginie, a ostateczny koniec historii trudno jest nazwać zwycięstwem dobra.

Stephen King to bez wątpienia człowiek obdarzony wielkim talentem narracyjnym. Jego najnowsze dzieło – „Pod kopułą” tylko ten fakt potwierdza. Książkę należy bez wątpienia ocenić pozytywnie jako zdecydowanie wartą przeczytania. Nie wiem czy będę do niej wracał, aż na tyle mnie nie zachwyciła, jednak tych paru dni spędzonych w Chester’s Mill na pewno nie żałuję. A miłośnikom twórczości Stephena Kinga polecam w szczególności, gdyż znajdą w najnowszej jego powieści wszystko to, za co kochają jego powieści i za co sam autor jest najbardziej ceniony. A poza tym, niejednokrotnie słyszałem głos, że najlepszymi książkami Kinga są te najobszerniejsze – „Bastion”, „To” ,itp.. Nie jestem w stanie potwierdzić, ale jeśli coś w tym jest, to po „Pod kopułą” można sięgać w ciemno.


Ishikawa - 2010-12-08, 19:34

U mnie sezon jesień-zima obfituje w Kinga.
Doczytałam końcówkę Mrocznej Wieży, która mnie bardzo, ale to bardzo rozczarowała :evil:
Przeczytałam Stukostrachy - całkiem fajne, to było moje drugie podejście i tym razem doczytałam do końca i nie żałuje :)

Regulatorzy - bardzo mi się podobała i kilka razy przechodziły mnie ciarki, sam pomysł żeby postacie rodem z komiksów robiły krwawa jatkę udany :D

Nocna zmiana- zbiór opowiadań, przekonałam się,że chyba wole krótkie opowiadania Kinga, niż opasłe księgi w których zanim fabuła się rozkręci to mi się odechciewa (vide Sklepik z Marzeniami :P )

Podpalaczka - bliska memu sercu, sama się dziwie . Z książek które przeczytałam do tej pory wydaje się być mało kingowska. Jednak znawcą nie jestem :)

Jeżeli chodzi o horrory chyba wole Koontza, nie poddaje bardzo wnikliwej analizie swoich bohaterów (fakt,że przez to także ich spłyca) i jakby mniej przynudza:P
I podoba mi się to,że w jego książkach jest czasem nadzieja,że z siłami nie czystymi można wygrać, natomiast King brutalnie pozbawia mnie złudzeń...

M - 2010-12-09, 08:46

Ishikawa napisał/a:
Doczytałam końcówkę Mrocznej Wieży, która mnie bardzo, ale to bardzo rozczarowała :evil:
Moim zdaniem cały cykl "Mroczna Wieża" szumnie nazywany "Dziełem życia Kinga" nadaje się jedynie na przemiał. Przegadana, piekielnie nudna i beznadziejna fabularnie. Aż sam się dziwię, że w ogóle dojechałem do końca ;-)

Ishikawa napisał/a:
Regulatorzy - bardzo mi się podobała i kilka razy przechodziły mnie ciarki, sam pomysł żeby postacie rodem z komiksów robiły krwawa jatkę udany :D
Bo "Regulatorzy" to taka krwawa jatka i nic więcej. Ja byłem nieco zawiedziony, ale czytało się nieźle.

Ishikawa napisał/a:
Nocna zmiana- zbiór opowiadań, przekonałam się,że chyba wole krótkie opowiadania Kinga, niż opasłe księgi w których zanim fabuła się rozkręci to mi się odechciewa (vide Sklepik z Marzeniami :P )
"Nocna zmiana" to najlepszy zbiór opowiadań, jaki wyszedł spod ręki Kinga. Reszta zbiorów jest co najwyżej niezła.

Ishikawa napisał/a:
Podpalaczka - bliska memu sercu, sama się dziwie . Z książek które przeczytałam do tej pory wydaje się być mało kingowska. Jednak znawcą nie jestem :)
Zdecydowanie ta książka nie pasuje fabularnie i treściowo do pozostałej części książek Kinga. To jednak wcale nie oznacza, że książka jest słaba. Wręcz przeciwnie. Ja bardzo miło wspominam tę pozycję.

Ishikawa napisał/a:
Jeżeli chodzi o horrory chyba wole Koontza
Tyle tylko, że ani Koontz ani King nie pisze czystych gatunkowo horrorów. Dean Koontz ma w swoim dorobku tylko jeden rasowy horror ("Północ"), zaś King bodaj dwa ("Miasteczko Salem" i "Lśnienie"). Pozostałe utwory Koontza to thrillery z elementami grozy, zaś Kinga to mieszanka thrillera z powieściami grozy i różnymi elementami dark fantasy.
Ishikawa - 2010-12-09, 09:37

Na półce w bibliotece i Koontz i King sa w jednym dziale, to mnie zmylilo :d
M - 2010-12-09, 09:53

Ishikawa napisał/a:
Na półce w bibliotece i Koontz i King sa w jednym dziale, to mnie zmylilo :d
Bo bibliotekarze często nie mają pojęcia co dany pisarz tworzy. Poza tym, zazwyczaj miejsce w bibliotece jest ograniczone, więc okładają książki tam, gdzie jest miejsce ;-)

Co do samego Kinga, to do 2006 roku przeczytałem w zasadzie wszystko co wyszło w Polsce. Ominąłem jedynie "Stukostrachy", ale to tylko dlatego, że nie wpadły mi w ręce. Od 2006 roku nie sięgnąłem już po żadną książkę Stefana. Po 200 stronach beznadziejnej "Historii Lisey", powiedziałem "dość marudzenia"! Książka przegadana i nudna przeraźliwie. Tak jak cykl "Mroczna wieża", który nie wiem jak udało mi się skończyć. Ledwo wytrzymywałem rozwlekłe opisy, które nic nie wnosiły do akcji oraz ciągłe użalanie się bohaterów nad sobą i swym straszliwym losem. Fuuu... Fabuła się potwornie rozwlekała. Gdyby usunąć wszystkie zbędne wątki - każdą część można by skrócić do rozmiarów Rolanda ;-)
Najlepszymi powieściami jakie wyszły spod reki Kinga to "TO", "Bastion", "Christine", "Miasteczko Salem", "Cmętaż zwierząt". Resztę można sobie darować.

Ravena - 2010-12-09, 09:57

Martinus Jachus napisał/a:
Moim zdaniem cały cykl "Mroczna Wieża" szumnie nazywany "Dziełem życia Kinga" nadaje się jedynie na przemiał. Przegadana, piekielnie nudna i beznadziejna fabularnie. Aż sam się dziwię, że w ogóle dojechałem do końca

Nie zgadzam się ^^
Martinus Jachus napisał/a:
"Nocna zmiana" to najlepszy zbiór opowiadań, jaki wyszedł spod ręki Kinga.

O tak, a tutaj się zgadzamy :D

M - 2010-12-09, 10:25

Ravena napisał/a:
Nie zgadzam się ^^
A ja nie zgadzam się z tobą i co z tego wynika? ;-) Może tak jakiś argument?
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-09, 11:16

Cytat:
Tak jak cykl "Mroczna wieża", który nie wiem jak udało mi się skończyć. Ledwo wytrzymywałem rozwlekłe opisy, które nic nie wnosiły do akcji oraz ciągłe użalanie się bohaterów nad sobą i swym straszliwym losem. Fuuu... Fabuła się potwornie rozwlekała. Gdyby usunąć wszystkie zbędne wątki - każdą część można by skrócić do rozmiarów Rolanda


Racja, w niektórych częściach faktycznie można by bez szkody dla książki poobcinać część treści. Niemniej jako całość oceniam Mroczną Wieżę raczej pozytywnie. W końcu przez jedną z części o mało nie zawaliłem egzaminu czytając zamiast się uczyć. :)
A jak dotarłem do końca Ziem jałowych nie mając pod ręką Czarnoksiężnika i kryształu to ledwo mogłem wytrzymać złorzecząc w duchu autorowi. :)

Tifa Lockhart - 2010-12-10, 15:17

King wywołuje u mnie mieszane uczucia. Bo ''Ostatni bastion'' i '' Nocna zmiana'' były świetne. Zresztą dalej boję się swojej szafy. Ale już ''Mroczna połowa'' była nieciekawa. No cóż zobaczymy jak to będzie dalej. Koleżanka ma mi pożyczyć inne jego książki.
Ishikawa - 2010-12-10, 15:28

Przeczytałam Wielki Marsz i czuje rozczarowanie - ale to dlatego,że od sympatyka prozy Kinga słyszałam,że to wielkie dzieło.
Wstrząsająca książka, ale drugi raz jej nie przeczytam :)

BlueEyed Girl - 2010-12-10, 18:34

Ja jestem fanką raczej jego starych opowieści.
elfrun - 2011-01-01, 15:26

Ze wszystkich ksiazek Kinga zdecydowanie najbardziej podobaly mi sie cztery Zielona Mila, To, Bastion i Carrie. Miasteczko Salem i krotkie formy nie przypadly mi do gustu. Po wielkim rozczarowaniu Komorka nie siegnelam juz do zadnej z jego ksiazek. Chcialabym ponownie przeczytac TO i Bastion.
Przemek0911 - 2011-01-01, 18:03

Czytałem "Pod kopułą". Dosyć długa książka 900 stron. Opowiada o miasteczku, które zostało odcięte od reszty świata tytułową kopułą, przepuszczającą tylko trochę powietrza i wody. Radny tego miasta Jim Rennie za cel stawia sobie przejęcie władzy, a stara się temu przeciwdziałać Dale Barbara, weteran wojny w Iraku. W książce mamy sporą liczbę bohaterów. Czyta się ją dość ciekawie. Polecam
Zamierzam w niedalekiej przyszłości przeczytać: Miasteczko Salem, Carrie, Zielona mila.

Raziel - 2011-02-13, 21:08

Jakoś nie mam ochoty teraz pisać dłużej o jednym z moich ulubionych pisarzy (a także człowieku, który zafundował mi w wieku 8 lat bezsenne noce po "Miasteczku Salem"). Może jutro zrobię edycję, na kilkanaście linijek nawet. Tak po krótce to powiem tylko, że cenię sobie jego styl, humor, pomysły i fakt, że mimo schematyczności (w większości dzieł) jest w stanie mnie zainteresować. Owszem, napisał kilka gniotów ("Komórka"), ale zawsze wyczekuję jego nowej książki. Żałuję, że nie mogę dostać u siebie we wsi "To". W sumie i tak zamierzam kupić tę książkę. Ulubione pozycje? Wspomniane "Miasteczko Salem", "Misery", cykl o Rolandzie, "Christine", "Wszystko jest względne", a z nowszych "Ręka mistrza" i "Desperacja" (postać pisarza to dla mnie geniusz pod względem charakteru i niektórych odzywek [np. coś w stylu odpowiedzi na hasło z rodzaju : "przegraliśmy ze złem, buu!", a mianowicie : "Nie martw się, załatwimy je w play-offach"]).
Karolina912 - 2011-02-13, 22:15

Według mnie Stephen King jest po prostu mistrzem horroru wszech czasów. Świadome wielbienie książek rozpoczęłam właśnie od "Pod Kopułą" i nie żałowałam tego w najmniejszym stopniu. Ale pierwsza świadoma książka i autor zapada w pamięć. Mam jedynie nadzieję, że uda mi się przeczytać jego wszystkie książki, bo taki autor w pełni na to zasługuje. A co do "gniotów", każdy szanujący się autor czasami musi stworzyć jakiś "gniot" aby istniała jakaś równowaga. Nie można non stop pracować na wysokich obrotach.
Raziel - 2011-02-14, 11:20

Karolina912 napisał/a:
A co do "gniotów", każdy szanujący się autor czasami musi stworzyć jakiś "gniot" aby istniała jakaś równowaga. Nie można non stop pracować na wysokich obrotach.


Nie do końca się zgodzę. Spadek formy - owszem, jak najbardziej. Ale pisanie rzeczy bardzo słabej, totalnie na odwał zasługuje na naganę.

"Pod kopułą" - gdyby nie fatalne zakończenie - oceniłbym całkiem wysoko. Ale zakończenie ciągnie z dobrej powieści z przebłyskami do (w końcowej fazie) wymuszonej opowiastki z komiczno - tragicznym końcem.

Ishikawa - 2011-02-14, 11:39

Skończyłam przed wczoraj Pod Kopuła, dla mnie ta książka była bardzo nużąca, gdyby tak wyciąć środek może lepiej by mi się czytało.
Teraz zaczęłam czytać Talizman, generalnie bardzo skrajne opinie czytałam na temat tej książki, zobaczymy.

Ja do Kinga nie umiem się ustosunkować - jest kilka książek które bardzo lubię - np. Podpalaczka, Nocna Zmiana czy cykl Mrocznej Wieży .
Reszta np. Stukostrachy, Sklepik z marzeniami, Wielki Marsz,...czy całkiem nudne Wszystko jest względne...generalnie mnie lekko wynudziły i były ciężkostrawnymi lekturami.

Loki - 2011-09-25, 09:20

Mam co do Kinga mieszane uczucia...Po lekturze "Rose Madder" byłam zachwycona, powieść była świetna i z chęcią sięgnę po nią po raz kolejny. Jednak "Desperacja" tak mnie znużyła, ze po 100 stronach spasowałam; nie mogłam po prostu czytać dalej. Czytałam jeszcze opowiadania i były takie sobie.

Nie ciągnie mnie do Kinga, wątpię, bym poza wspomnianą "Rose Madder" jeszcze po coś sięgnęła. Nawet w tej książce przyciągała mnie fabuła i postacie, nie styl Kinga.

Raziel - 2011-09-25, 13:10

Akurat "Rose Madder" nie jest reprezentatywna do końca. Jak czytać Kinga to starsze pozycje na początek, "Lśnienie" czy "Miasteczko Salem". "Desperacja" odstaje od klasycznych pozycji tego pana, ale i tak ją lubię, momentami naprawdę obrzydliwa (w sposób, który z jednej strony nie wydaje się sztucznym nabijaniem klimatu, bo nie z tego Stefan znany, a z drugiej momentami aż mi się gorzej robiło, a mówi to człowiek, który na np. "REC" wył ze śmiechu), do tego ciekawy "ten zły" i postać pisarza mistrzowska. Odzywka o załatawieniu sił ciemności w play offach cudna :D
Radament - 2011-09-25, 13:12

Jeśli King to jego powieści, bo po zbiorze opowiadań "Marzenia i Koszmary" czułam się strasznie zawiedziona. Znaczy było kilka dobrych opowiadań, kilka przeciętnych i kilka, które wydały mi się zupełnym nieporozumieniem. Trudno złapać klimat i wczuć się w całość, tak jak dzieje się to przy dłuższych formach.
Ravena - 2011-10-21, 15:33

A propos Kinga i jego kontynuacji "Lśnienia", o której ktoś wspomniał przy okazji zapowiedzi "Dallas" (Kenaz, Raziel? nie pamiętam), to znalazłam taki oto artykulik i fragment tej planowanej powieści, którą czytał na spotkaniu z czytelnikami Autor.

http://www.literatura.gil...ment-lsnienia-2

Raziel - 2011-10-21, 15:45

Nie słuchałem co prawda tego fragmentu (obawiam się, że mój odbiór słuchanego ingliszu mocno by mi to utrudnił), ale streszczenie zawarte w tym linku...brrr, Stefan chyba znowu wrócił do substancji odurzających :/
Saule - 2012-01-03, 09:17

Widziałam parę ekranizacji jego powieści, ale książkową przygodę z Kingiem zaczęłam stosunkowo niedawno. Zaczęło się od "Dolores Claiborne". Książka napisana jest w formie monologu głównej bohaterki. Mogłoby się wydawać, że nie będzie to pozycja szczególnie wciągająca. Ale nic bardziej mylnego. Niby nie ma tutaj dynamicznej akcji, jakiś nagłych zwrotów akcji, ale i tak czytałam książkę z ogromnym zainteresowaniem, naprawdę ciężko było mi się od niej oderwać. Główna bohaterka jest wyrazista, bezpośrednia i posługująca się prostym językiem; od razu wzbudza sympatię. King stworzył niesamowity klimat, człowiek ma wrażenie jakby sam tam był i widział wszystko na własne oczy, czuł te różnorodne emocje, napięcia między bohaterami. Na pewno pozostanie ona jedną z moich ulubionych książek Kinga :)
Potem była "Podpalaczka". Ta książka również przypadła mi do gustu. Powieść jest dynamiczna, ciągle coś się dzieje. Nie jest to po prostu zwykła, banalna historyjka typu: "jesteście be to was wszystkich spalę". Doskonale opisane są stany umysłu postaci, uczucia jakie nimi targają, i którymi się kierują. Wszystkie te wątpliwości i obawy, szczególnie, jeśli chodzi o dziewczynkę - która posiada moc, z wielkości której do końca nie zdaje sobie sprawy. Na początku sobie tego nie uświadamiałam, ale w miarę czytania coraz bardziej dopadało mnie wrażenie "deja vu" - jakbym już to znała. I wreszcie przyszło olśnienie - dotarło do mnie, że wieki temu oglądałam film nakręcony na podstawie tej książki. Od tego momentu Charlie miała dla mnie wygląd młodziutkiej Drew Barrymore :) W każdym bądź razie bardzo dobrze czytało mi się tę książkę :)
Zaraz po "Podpalaczce" sięgnęłam po "Bezsenność". Hmm.. i tutaj był już mały zgrzyt. Spodobały mi się różne pomysły, które pojawiły się w książce, a także para starszych ludzi w roli głównych bohaterów. Jak w poprzednich książkach, tutaj również były świetnie oddane rysy psychologiczne. Jednak zabrakło jakieś atmosfery, takiego klimatu, który oczarowuje od pierwszych stron. Bardzo ciężko było mi wbić się w rytm powieści; dopiero gdzieś w połowie poczułam się wciągnięta. Niestety pod koniec znowu z tego rytmu wypadłam. W książce pojawiła się Mroczna Wieża, Roland i Karmazynowy Król - może są to tylko takie słowne nawiązania do cyklu "Mrocznej Wieży", a może jest więcej jakiś symbolicznych odniesień. Nie mam pojęcia, ponieważ tego cyklu nie czytałam.
Teraz kończę zbiór opowiadań "Wszystko jest względne". Zostało mi jeszcze pięć. Z 9 przeczytanych podobały mi się 4 opowiadania; pozostałe specjalnie do mnie nie przemówiły. Zobaczymy jakie będę pozostałe.

Saule - 2012-01-04, 08:03

Skończyłam zbiór opowiadań "Wszystko jest względne". Całość jest całkiem dobra, choć nierówna. Są opowiadania, które są interesujące i szybko się je czyta. Są też i takie, które męczą i są po prostu słabe. W ogóle nie przypadły mi do gustu chociażby "Wywiozą ci wszystko, co kochasz" czy "To wrażenie można nazwać tylko po francusku". W "Siostrzyczkach z Elurii" (opowiadanie o Rolandzie) trochę drażnił mnie archaiczny język siostrzyczek, choć może właśnie taki powinien być..
Cthulhu - 2012-01-26, 10:35

Steve, jeden z moich ulubionych pisarzy. Mam już za sobą tyle jego książek... a i tak Bastion, który przeczytałem na samym początku, pozostaje wciąż numerem 1 :mrgreen: Gdybym wymienił zalety jego prozy, to bym się powtórzył, bo Wasze powyższe posty już je zawierają, nie ma co robić powtórki. Powiem może o kilku rzeczach, które mnie irytują w jego twórczości, a są takie, jak najbardziej.

1. Liczne nawiązania do konfliktów religijnych w małych amerykańskich mieścinach, oraz w ogóle analiza różnych odłamów wiary, jej obrzędów, zasad, charakterystyka wyznawców (oczywiście to wszystko jest bardzo mocno zamerykanizowane). Po prostu momentami jest tego za dużo. King to mistrz horroru, a nie jakiś jezuita z zachodu, więc czasami powinien tę wątki skrócić. Niekoniecznie całkowicie je uciąć, wystarczyło by je zredukować do niezbędnego minimum.

2. Baseball - tu się nie będę wypowiadał :D Widać po prostu, że facet jest fanatykiem Red Soxów, a wiem jak to jest bo sam jestem sportowym maniakiem, więc można mu to wybaczyć :mrgreen:

3. Hiperdetaliczność. Jest wadą, ale może być także zaletą. Zależy co autor opisuje i z jakimi szczegółami; w przypadku Kinga różnie to bywa.

4. Najbardziej chora scena w jego twórczości - "To" [SPOILER] i końcówka, gdy dzieci są w kanałach i mała Bev oddaje się chłopcom. Nie no, przegiął. Przyznajcie sami.

Oczywiście znalazło by się jeszcze kilka rzeczy, ale nie będę go już tak oczerniał, w końcu facet robi taki klimat w swoich książkach, że więcej mu się należy uznania niż wytykania błędów :D

Saule - 2012-01-29, 21:30
Temat postu: Re: King, Stephen: "Pod kopułą"
A ja znowu ten King :) Właśnie skończyłam "Pod kopułą". Opasłe tomisko, ale czytało mi się naprawdę świetnie. Bardzo ciekawy opis zachowań ludzi, którzy znaleźli się nagle w zamknięciu. Trochę zakończenie rozczarowuje. Według mnie jest to najsłabszy element powieści. Właściwie kopuła była tylko pretekstem dla zobrazowania zachowań takiej izolowanej społeczności, dlatego może do wytłumaczenia jej powstania autor specjalnie się nie przyłożył. Jednak ogólnie styl Kinga bardzo mi się podoba.
Swego czasu Uczeń napisał:
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Kolejna rzecz - zachowanie się mieszkańców wobec Dużego Jima Renniego. Wygląda to tak, jakby człowiekowi można było wmówić wszystko. Czy możliwym jest, by pośród ponad tysiąca mieszkańców miasta tylko kilkoro widziało, że dzieje się coś nie tak? Rozumiem intencje autora, ale wydaje mi się, że rzeczywistość byłaby nieco inna.

To prawda, taka hmm.. uległość, poddaństwo, służalczość, może irytować i wzbudzać niedowierzanie. Ale... jak się tak zastanowić... to w takim realnym świecie też zdarzają się sytuacje kiedy wielka grupa ludzi ślepo idzie za jednym człowiekiem i jest gotowa wykonać każde jego polecenie bez żadnych pytań. A jeśli pojawią się jakieś wątpliwości to zawsze w grupie znajdzie się ktoś kto mu te wątpliwości skutecznie wyperswaduje.

Koyot_com_pl - 2012-02-22, 11:28

Książka "Pod Kopułą" uważana jest przez wielu raczej za obyczaj niż horror,ale moim zdaniem tak czy inaczej warto przeczytać. King w ostatnim czasie nieco jakby opadł z sił,ale mam nadzieję,że to tylko chwilowe.
Cthulhu - 2012-02-22, 11:43

Koyot_com_pl napisał/a:
Książka "Pod Kopułą" uważana jest przez wielu raczej za obyczaj niż horror


Może jakieś śladowe ilości horroru są w tej książce, a jeszcze mniej jest obyczaju. Powiedziałbym, że to thriller psychologiczny, biorąc pod uwagę politykę Renniego, jego zagrywki mające na celu omotanie i podporządkowanie sobie mieszkańców, oraz makabrę jaką wyczynia jego syn wraz ze swoimi, że tak kolokwialnie ujmę, przydupasami. A końcówka to moim zdaniem jeden z najsłabszych momentów w twórczości Kinga.

Kamil - 2012-03-17, 16:56

Skończyłem "To". Książka rewelacja, oceniam na 10- na 10. Szczególnie dobrze czytało się wątki z 1958 roku, lubie te czasy, lubie czytać o dzieciakach z podstawówki.
Minus za to, że finał był nieco rozczarowujący, momentami nawet trochę nudnawy.. ale to właściwie nic takiego, bo w książce o takiej objętości te kilkanaście gorszych stron to zaledwie mały ułamek.

Wnerwiało mnie, że wszystkie daty (w tekście, nie w nagłówkach) są pisane literami zamiast cyframi. Po co tak nadmuchiwać tekst i utrudniać czytanie? W jednym zdaniu potrafiło się powtarzać: "czwartego lipca tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego ósmego... kiedy w czerwcu tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego piątego..." itd. źle się czyta. Rozumiem liczebniki wyrazowo, ale rok? jakby nie było można po prostu napisać "1985". Nie wiem ile tu winy Kinga a ile tłumacza lub wymogów wydawnictwa. Wie ktoś jak jest w oryginale?

Książka wciąga tak jak Mroczna Wieża czy Ręka mistrza - która wcale gorsza nie jest, po prostu inna.

A i jeszcze jedna sprawa: albo coś ze mną nie tak, albo nie była specjalnie przerażająca. Jeszcze w początkowych częściach książki czułem jakiś niepokój, "To" było takie tajemnicze i niezdefiniowane. Schodziłem w nocy po schodach na dół (po ciemku) to sobie myślałem: "no jakby mi teraz jakiś balon przed nosem się pojawił to padłbym na zawał". Później, a szczególnie na koniec (choć wydarzenia były straszne) bać się po prostu nie da.

Teraz chwilę odpoczne od Kinga a potem biorę się za Stukostrachy - zna ktoś?

Raziel - 2012-03-17, 21:09

Dwa czy trzy razy się brałem za "Stukostrachy", ale nigdy nie zmogłem, a twardy gość ze mnie ;-)
Obecnie właśnie "To" czytam, na chwilę obecną (około 450 strony) bardzo wciąga, może faktycznie okaże się najlepszym Kingiem.

Kamil - 2012-03-17, 22:30

Cytat:
Dwa czy trzy razy się brałem za "Stukostrachy", ale nigdy nie zmogłem, a twardy gość ze mnie

Właśnie poparzyłem na recenzje.. czyżby najgorsza książka Kinga? To ja może sobie daruję... Wezmę coś innego, mam w domu z 4 inne tytuły, a tą oddam.

Raziel napisał/a:
Obecnie właśnie "To" czytam, na chwilę obecną (około 450 strony) bardzo wciąga, może faktycznie okaże się najlepszym Kingiem.

Jakby Ci się chciało to opisz wrażenia jak skończysz, chętnie bym przeczytał. A i co o koncówce sądzisz.

Tak sobie z ciekawości popatrzyłem na angielskich stronach "listy najlepszych książek Kinga". Wiadomo, takie rankingi są bardzo subiektywne, ale lubie. "To" widnieje często dość wysoko, ale częściej i wyżej pojawia się "Bastion", zwróciłem jeszcze uwagę na "Misery". Chyba trzeba poszukać.

Córka Lavransa - 2012-03-17, 22:46

"Misery" zbiera bardzo sprzeczne opinie. Mnie się bardzo podobało, bezbronny mężczyzna na łasce szalonej kobiety to zdecydowanie coś, co do mnie przemawia. ;-)
Raziel - 2012-03-17, 23:17

"Misery" jest świetne, potężny klimat i poczucie bezradności...
A "To" opiszę oczywiście :)

Nieznany - 2012-03-17, 23:47

Nie jestem fanem Kinga, ale "Misery", to świetny film. Ta Kathy Bates... nadal przejmuje dreszczem, po przeszło dwudziestu latach. :shock:
Radament - 2012-03-18, 13:29

kenaz napisał/a:
Później, a szczególnie na koniec (choć wydarzenia były straszne) bać się po prostu nie da.

W tej książce najstraszniejszy był sam fakt, że to był klaun -,-

Goldi_91 - 2012-03-18, 17:39

Starałem się przeczytać ''Misery''. Niestety to było w czasach mojego tak zwanego ''kaca czytelniczego''. Nie mogłem się wkręcić w klimat. Zmuszałem się do czytania no i niestety nie skończyłem całego dzieła (mimo,że rzadko mi się to zdarza; jak zaczynam, to już kończę czytanie). Zastanawiam się czasem, czy nie wrócić do niego. Zauważyłem, że książka według niektórych stron internetowych utwór mieści się w TOP 10 autora. Większość recenzji wychwala książkę. Nie wiem na czym polega jej fenomen, ale mnie nie uderzył.

Aktualnie zacząłem 'Martwą strefę'. Jestem lekko po prologu, ale chyba będzie git :)

Saule - 2012-03-18, 21:10

Nie czytałam "Misery", widziałam tylko film i muszę zgodzić się z Nieznanym - Kathy Bates była rewelacyjna. Annie Wilkes w jej wydaniu wzbudzała prawdziwą grozę.
Cthulhu - 2012-03-20, 09:54

Saule napisał/a:
Nie czytałam "Misery", widziałam tylko film i muszę zgodzić się z Nieznanym - Kathy Bates była rewelacyjna. Annie Wilkes w jej wydaniu wzbudzała prawdziwą grozę.

Taka ciekawostka, Kathy Bates gra także Dolores Clairbone w ekranizacji innej książki Kinga pod tym samym tytułem. I oczywiście to także wychodzi jej genialnie.

Raziel - 2012-03-20, 12:08

Może coś ze mną nie tak, ale jakoś bawią mnie odzywki uroczego klowna Pennywise'a - jakoś tak wręcz go polubiłem :lol: Sama książka na razie dobra, ale razi schemat - "historia z dzieciństwa - teraźniejszość - dzieciństwo, teraz coś strasznego - teraźniejszość, teraz coś strasznego".
Cthulhu - 2012-03-20, 12:12

Ja mam uraz po tej książce. Ilekroć widzę kanał, albo studzienkę ściekową, od razu mój umysł kojarzy to właśnie z Pennywise'em. Książkę czytałem jakieś 2 lata temu, tak więc trochę czasu minęło. A odchył pozostał.
Kamil - 2012-03-20, 12:17

Raziel napisał/a:
Sama książka na razie dobra, ale razi schemat - "historia z dzieciństwa - teraźniejszość - dzieciństwo, teraz coś strasznego - teraźniejszość, teraz coś strasznego".

Mi to się podoba. Nie ma w tej książce chaosu, wszystko jest przemyślane, dokładnie poukładane. Lubie ten podział i te rozbudowane spisy treści w książkach Kinga.
Cthulhu napisał/a:
Ilekroć widzę kanał, albo studzienkę ściekową, od razu mój umysł kojarzy to właśnie z Pennywise'em.

Po tej książce kanały nie są już tymi samymi kanałami ;-)

Cthulhu - 2012-03-20, 13:16

kenaz napisał/a:
Po tej książce kanały nie są już tymi samymi kanałami ;-)

Żebyś wiedział drogi Kenazie... To nie są już zwykłe, betonowe studzienki, tylko...





...siedlisko zła...

Radament - 2012-03-20, 14:37

Zauważyłam, że Kinga ma straszną tendencję do robienia w swoich książkach krzywdę psom O.o
Goldi_91 - 2012-03-22, 18:49

Radament napisał/a:
Zauważyłam, że Kinga ma straszną tendencję do robienia w swoich książkach krzywdę psom O.o


Właśnie skończyłem 'Martwą strefę'. Nom... może coś w tym jest. W tej książce pies został popsikany gazem pieprzowym oraz skopany, poprzez co zdechł. Swoją drogą dobra książka (nie jest obszerna, jeśli chodzi o tekst), szybko się czyta i wątek dość interesujący :)

Kamil - 2012-03-22, 19:18

Cytat:
(nie jest obszerna, jeśli chodzi o tekst)

Dużo Kinga jeszcze nie przeczytałem, ale póki co zauważyłem, że te grubsze są lepsze :)
Ale ja ogólnie wole dłuższe opowieści a opowiadania najmniej.

Czytam komiks Mroczna Wieża. Angielska wersja ciężka jest.. Nie dość że pełno jakiś dziwnych słów, to jeszcze trudno wywnioskować z kontekstu, jak w dymku jedno zdanie jest... Kto by pomyślał, że powieść po ang. (np. Potter, dość prostym językiem napisany) łatwiej czytać niż ten komiks. Ale i tak większość powie, że komiks jest prymitywniejszy...
Czytam porównując angielską wersję, którą mam w rękach z polską na ekranie komputera. Jeden istotny błąd znalazłem (każdy laik by to zobaczył), do tego brakuje jednej mapy (ale to może wina pirata, któremu przy skanowaniu kartki się skleiły ;-) ).

Cthulhu - 2012-03-23, 08:30

kenaz napisał/a:
Dużo Kinga jeszcze nie przeczytałem, ale póki co zauważyłem, że te grubsze są lepsze :)
Ale ja ogólnie wole dłuższe opowieści a opowiadania najmniej.

Nie będę wchodził w tą dyskusję i się powtarzał bez potrzeby. To po prostu kolejna rzecz, przy której się zgadzamy ;-)

Kamil - 2012-03-23, 10:02

Cthulhu napisał/a:
Nie będę wchodził w tą dyskusję i się powtarzał bez potrzeby. To po prostu kolejna rzecz, przy której się zgadzamy

:)

--
Skończyłem wczoraj cały album "Mroczna Wieża: Narodziny rewolwerowca".
Wydanie amerykańskie jest piękne http://2.bp.blogspot.com/...00/P1040791.JPG obwoluta, twarda okładka z fajnego materiału, kartki cienkie, śliskie i błyszczące a na nich druk najwyższej jakości.
Wydanie polskie z tego co widzę w internecie gorsze: brak obwoluty, okładka twarda ale nie taka :-( papier grubszy i chyba nie taki dobry.
A treść? Fabuła oparta jest na czwartej części Mrocznej Wieży: "Czarnoksiężnik i kryształ", czyli młody Roland rusza do Humbry i spotyka Susan. Graficznie jest genialnie:
http://x.annihil.us/u/pro...5224/detail.jpg
http://s3.hubimg.com/u/71206_f520.jpg
W albumie są dwie mapy, w drugim widze że też jest, super, tego mi brakowało w książkach :)

To mój pierwszy komiks jaki przeczytałem (bo ogólnie za tą formą nie przepadam).
Podobało się :) dziś zaczynam tom drugi.


May your days be long upon the earth. :)

Radament - 2012-03-23, 16:37

kenaz napisał/a:
"Mroczna Wieża: Narodziny rewolwerowca"

Och widziałam to w empiku, tylko tak drogo T_T

Saule - 2012-03-25, 13:54

Cthulhu napisał/a:
Saule napisał/a:
Nie czytałam "Misery", widziałam tylko film i muszę zgodzić się z Nieznanym - Kathy Bates była rewelacyjna. Annie Wilkes w jej wydaniu wzbudzała prawdziwą grozę.

Taka ciekawostka, Kathy Bates gra także Dolores Clairbone w ekranizacji innej książki Kinga pod tym samym tytułem. I oczywiście to także wychodzi jej genialnie.

W tym przypadku, dla odmiany "Dolores Clairbone" tylko czytałam. Filmu nie widziałam, ale doskonale potrafię sobie wyobrazić Kathy jako Dolores :)

"Zielona mila"... Najpierw widziałam film - zrobił na mnie niesamowite wrażenie; świetnie nakręcony, bardzo dobra gra aktorska. Teraz była książka. Nawet nie wiedziałam, że była to powieść pisana w odcinkach. Film wywarł wpływ na odbiór bohaterów - nie było mowy o wyobrażaniu sobie, na podstawie opisów, jak mogliby wyglądać. W mojej głowie mieli bardzo konkretne twarze - twarze aktorów grających w filmie. Zresztą, nie tylko na wizerunek bohaterów film wpłynął, ale i na odbiór całej powieści. Książkę czytało mi się rewelacyjnie i, tak samo jak film, wzbudziła we mnie niemałe emocje.

Bartek - 2012-04-06, 14:13

Pierwsze zetknięcie - "Łowca Snów". Baardzo, bardzo ciężko, najczęściej w autobusie czy na lekcji w szkole, ale brnę do przodu. 400 stron za mną, zostało jeszcze 200. Generalnie książka nie jest zła, ale "to nie jest to", nie wciąga mnie :-|
katherine - 2012-04-10, 13:04

ja zaczęłam od książki w przypadku zielonej mili i to, co mnie zaskoczyło, to że nie wpłynęło to znacząco na odbiór filmu, wciąż uważam, że jest znakomity :)
Goldi_91 - 2012-04-11, 10:02

Ostatnio miałem styczność z filmem ''Dolan's Cadillac''. Gdy lektor powiedział, że film został stworzony na podstawie książki Kinga, postanowiłem po 5 minutach wyłączyć i przeczytać książkę. Już nie raz mi się tak zdarzało. Między innymi tak wpadłem na Wiedźmina :)
Dolly - 2012-04-15, 11:40

Ja zaczęłam właśnie czytać "czarnoksiężnik i kryształ" podobno powieść fantasy... no i "miasteczko salem"... jestem ciekawa obu poiweści:)
Kamil - 2012-04-15, 15:55

Dolly napisał/a:
Ja zaczęłam właśnie czytać "czarnoksiężnik i kryształ" podobno powieść fantasy...

To jest czwarty tom Mrocznej Wieży. Dziwnie tak od środka zaczynać... Ten konkretny tom bliższy jest westernowi niż fantasy. Serie bardzo lubie i polecam, ale w kolejności :)

iskradeus - 2012-06-21, 01:33

Stephen King mój mistrz!! TO - to jego najlepsza książka...
Dolly - 2012-07-07, 15:02

Ja czytam własnie Rose Madder i to wspaniałe działo wciągnęło mnie na dobre;)
Alchemik - 2012-07-29, 11:37

S King chyba mój ulubiony autor. Serii Mrocznej Wieży jeszcze nie czytałem, myślałem ale jakoś nie doszło to do skutku. Na koniec przeczytanych mam np. Rękę Mistrza, Worek Kości, Komórkę, Bezsenność, Chudszy, zbiór opowiadań Szkieletowa Załoga gdzie znajduję się Mgła i jego najnowsze dzieło Dallas 63(świetna książka polecam wszystkim którzy Kinga lubią a nie czytali. W planach mam przeczytać To i Miasteczko Salem.
Scarlett89 - 2012-07-30, 16:52

Do tej pory jakoś zatrzymałam się na filmach na podstawie książek Kinga, ale już od jakiegoś czasu planuję w końcu coś przeczytać. Czytając posty dwa tytuły jakoś najbardziej mi utkwiły w pamięci "To" i "Lśnienie". Może zacznę właśnie od nich. A może polecicie mi jakieś inne jego książki do przeczytania na początek?
Córka Lavransa - 2012-08-09, 22:34

"Uciekinier" Richard Bachman (Stephen King)
Tytuł znałam do tej pory z neonowej ekranizacji z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej. Nie ukrywam, że mam sentyment do tego filmu, więc gdy w oko w bibliotece wpadł mi literacki odpowiednik, nie wahałam się długo.
Spore zaskoczenie - film i książka wspólne mają tylko nazwiska i ogólną ideę. W książce Ben Richards jest kimś innym, walczy z innych pobudek, walczy i ucieka na innych zasadach.
Książki Kinga pisane pod pseudonimem Bachman są z reguły uważane za słabsze. Mnie się "Uciekinier" podobał - i wizja świata, niezbyt przyjemna, i koncepcja Gier, jakże bliska dzisiejszym "talent show" i "reality show", prowadzenie akcji i jej zakończenie.
Spoiler:
Szkoda, że wątek zanieczyszczeń i podminowanej atmosfery, która mogła się pięknie rozwinąć w rebelię, nie został rozwinięty. Końcówka to rozpaczliwy gest jednego człowieka. Ale i w tym jest sens.

Turn The Page - 2012-10-18, 10:51

Przeczytałam jak narazie Komórkę, Christine, Martwą Strefę i Szkieletową Załogę. :)
Patty - 2012-10-20, 22:28

Próbuje znaleźć gdzieś "Wszystko jest względne. 14 mrocznych opowieści ", ale nie udaje mi się. Nie spocznę póki nie będę mieć :D
Natalia - 2012-11-27, 19:49

Czytałam kilka książek tego autora i muszę przyznać, że mam takie poczucie, że muszę lepiej zapoznać się z jego powieściami. Jakoś tak głupio lubić czytać horrory i nie znać Kinga.
mała - 2012-11-28, 11:18

Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! Odpowiada mi jego styl pisania, takie proste opowiadanie jakiejś historii, tak, jakbym siedziała z nim przy ognisku a on mówiłby prosto do mnie. Podobają mi się jego bohaterowie, tacy realni. To jedyny znany mi pisarz, przy książkach którego całkowicie się odprężam. I wolę powieści, niż opowiadania, bo te drugie wydają mi się takie płytkie, bez duszy.
Kamil - 2012-11-28, 11:54

mała napisał/a:
I wolę powieści, niż opowiadania, bo te drugie wydają mi się takie płytkie, bez duszy.

Wiele Kinga jeszcze nie przeczytałem, ale póki co dłuższe = lepsze ;)

mała - 2012-11-28, 12:15

kenaz napisał/a:
mała napisał/a:
I wolę powieści, niż opowiadania, bo te drugie wydają mi się takie płytkie, bez duszy.

Wiele Kinga jeszcze nie przeczytałem, ale póki co dłuższe = lepsze ;)
Bo więcej historii, więcej bohaterów, więcej sytuacji. Więcej i głębiej, tak bym to nazwała. ;)
A w opowiadaniach jest tak szybko i płytko, nawet się nie zacznę do bohatera przyzwyczajać, a już go nie ma i koniec. Właśnie.

Radament - 2012-11-28, 21:47

Jeśli chodzi o opowiadania mam wrażenie, że większość nie ma sensu, ale King wpycha go tam jakoś na siłę. Też wolę dłuższe twory... Nawet jeśli regularnie maltretuje psy xD
Siedem Sokołów - 2013-01-10, 19:15

Nie przepadałem za Kingiem do czasu aż przeczytałem Bastion. Książka fenomenalna, powaliła mnie na kolana, wytarła mną podłogę, a ja jeszcze się z tego cieszyłem.

Od tamtej pamiętnej chwili jestem miłośnikiem literatury w wydaniu Stephana Kinga, ale nadal jestem zdania, że Bastion, to jego najlepsza powieść.

Kamil - 2013-01-10, 20:05

Cytat:
Od tamtej pamiętnej chwili jestem miłośnikiem literatury w wydaniu Stephana Kinga, ale nadal jestem zdania, że Bastion, to jego najlepsza powieść.

A jak wypada przy "To" i "Dallas 63"?

Siedem Sokołów - 2013-01-24, 12:39

"Dallas 63" przyznaje się bez bicia nie czytałem.
"TO" natomiast jest, w moim odczuciu, bardzo dobrą, wciągającą powieścią, ale z horrorami jest mi trochę nie po drodze, wiec siłą rzeczy wolę "Bastion".

Deina Eldathiel - 2013-01-24, 14:11

Tym, którym do gustu przypadł "Bastion", powinno spodobać się również "Pod Kopułą".

Lubię Kinga. Przeczytałam większość jego książek. Ma swoje górki i dołki, ale to takie solidne, w większości godne zaufania literackie rzemiosło. Generalnie preferuję go w dłuższych formach, ale niektóre opowiadania ma świetne (jak "Mają tu kapelę jak wszyscy diabli", perełka). Najmniej chyba odpowiada mi w wydaniu fantasy.

Córka Lavransa - 2013-01-24, 16:09

Deina, mnie podobało się "Pod kopułą", więc właśnie zabrałam się za "Bastion".
Czytam od wczoraj, i już czuję się chora. :mrgreen:

motylek727 - 2013-01-30, 10:48

Jakiś czas temu skończyłam czytać "Carrie". Różne opinie słyszałam o tej książce - jednym się podobała, innym nie. Mimo to postanowiłam sobie, że ją przeczytam i sama się przekonam jak to jest w rzeczywistości. Patrząc ogólnie na samą książkę nie jest ona zła, ale nie ukrywam, że momentami trochę nudziła i, choć wiedziałam, że King taki zabieg stosuje, czasem strasznie się dłużyła. Jednakże im bliżej końca książki, tym bardziej wciągała, bo robiło się coraz ciekawiej, ale to dopiero tak od momentu balu, na który poszła główna bohaterka. Sam pomysł na książkę nawet ciekawy, ale i tak najbardziej podobało mi się zakończenie - jakoś umknęło mi to czytając książkę i troszkę się zdziwiłam, czytając ostatnie strony ;)
Córka Lavransa - 2013-01-30, 11:06

Jestem mniej więcej w 3/4 "Bastionu" i powiem szczerze, że zaczyna mnie nużyć.
Strasznie irytuje mnie panna Frances Goldsmith i jej marudzenie, opis procesu tworzenia społeczności na nowo byłby ciekawy, gdyby nie był tak rozwlekły, a już całkiem niezrozumiały był dla mnie motyw z kilkustronicowym opisem snu i przygód psa.
Chyba muszę przerwać na chwilę i przeczytać w międzyczasie coś innego.

Kamil - 2013-01-30, 11:13

Oj martwisz mnie, oczekuje od Bastionu tej samej frajdy którą dało mi czytanie To.
Może ta skrócona (pierwsza) wersja Bastionu była lepsza?

Córka Lavransa - 2013-01-30, 11:25

Wiesz, to jest naprawdę wielkie w sensie objętości. Widziałam wcześniej serial, nawet dwa razy, więc wiem, jak się skończy, ale to nawet nie o to chodzi, bo ja często czytam rzeczy o znanym mi zakończeniu i po prostu delektuję się lekturą.
W "Bastionie" mam takie wrażenie - chyba po raz pierwszy przy Kingu - że całość została sztucznie rozdmuchana. Muszę chwilę odpocząć i wrócić.

Kamil - 2013-01-30, 11:28

Czasem mam takie odczucia przy grubszych tomiskach albo seriach, dobrze wtedy robi zwolnienie czytania lub chwilowy odpoczynek :)
Julietta - 2013-04-25, 15:21

Ja wlaśnie planuję w czasie majówki pogrzebać w taty biblioteczce i wybrać cos kinga, chyba dojrzałam do niego :lol:
Dolly - 2013-04-30, 13:42

ja obecnie czytam "komórkę" Kinga i dość fajnie się zapowiada ;)
Redrum - 2013-06-21, 22:32

co do King'a, to na wakacje mam w planach chyba 5 powieści jego autorstwa, m.in. 'To', które dostałam na wigilię klasową :D jeszcze tydzień szkoły i w końcu będę miała prawie 2 miesiące na czytanie tych wszystkich książek, na które tak czekam :3
Kamil - 2013-06-21, 23:40

Redrum napisał/a:
jeszcze tydzień szkoły i w końcu będę miała prawie 2 miesiące na czytanie tych wszystkich książek, na które tak czekam :3

dlaczego czekasz na wakacje żeby zacząć czytać? Tym bardziej, że w czerwcu to chyba nauki w żadnej szkole już dawno nie ma? :D

Redrum - 2013-06-22, 10:55

Hah, chciałabym żeby tak było xd
W mojej szkole czerwiec to właśnie najgorszy miesiąc, zwłaszcza te pięc dni, które na szczęście mam już za sobą, no ale nie powinnam narzekać, wybierając jedną z najlepszych szkół w Szczecinie i taki profil :D
A w tym tyg mam jeszcze diagnozę z angielskiego i z matematyki podstawowej i rozszerzonej, co nie jest miłą perspektywą xd

Saule - 2013-07-15, 18:17

"Joyland" - akcja książki dzieje się na początku lat 70-tych, i w dużej części - w wesołym miasteczku. Trzeba przyznać, że doskonale czuć atmosferę lunaparku; oczami wyobraźni dokładnie widziałam wygląd Gwiazdeczek i pozostałej obsługi, czy też karuzele, strzelnicę; te tłumy korzystające z atrakcji miasteczka. Krótko mówiąc - klimat jest.
Znajdzie się tutaj tajemnicę, zagadkę kryminalną czy elementy paranormalne; jest stopniowanie napięcia. Można się przyczepić, że nic specjalnie nowego nie pokazał. Może i niektórzy się rozczarują, że nie ma w ogóle atmosfery grozy, bo horror to nie jest. Jest krótka, więc przy możliwościach Kinga, można powiedzieć, że to bardziej opowiadanie niż powieść. Jednak dla mnie ta książka była wciągającą i przejmującą lekturą. Mnie osobiście najbardziej podobała się warstwa obyczajowa (i to ona jest tutaj na pierwszym planie), w której pokazane zostało zwyczajne życie, ze swoimi radościami i smutkami. Tę właśnie historię King doskonale opowiedział. Uśmiechałam się razem z bohaterami, razem z nimi się wzruszałam; czasem na chwilę się zadumałam. Poruszyła mnie emocjonalnie. I bardzo dobrze się przy niej bawiłam - w końcu taka jest rola wesołych miasteczek - sprzedają zabawę:)

Radament - 2013-07-16, 16:04

Aż muszę to gdzieś dorwać x]
Tifa Lockhart - 2013-07-16, 21:36

Zbierając porzeczki jakieś dwa tygodnie temu przesłuchiwałam opowiadanie ''Zdolny uczeń''. Nie udało mi się skończyć, ponieważ jest beznadziejne. Nudziłam się niemiłosiernie. Fabuła jak dla mnie absurdalna- były nazista szantażowany przez trzynastolatka.
czytatnik - 2013-07-26, 15:22

Może ktoś jeszcze czytał 'Joyland'? Chętnie bym przeczytała więcej opinii o tej książce, zanim się za nią zabiorę. :D

No i jeszcze takie pytanie, czy ktoś może widział kiedyś na oczy (: D) 'Talizman'? Napisali ją King właśnie i Peter Straub. Ktoś coś słyszał? Ktoś coś wie? Chętnie bym usłyszała czyjąś opinię o tym, bo mnie się ogólnie podobała.

Raziel - 2013-07-26, 15:23

Ja kiedyś czytałem, ale nie doczytałem. Czasem tak mam ze Stefanem, że wybitnie mi coś od niego nie siada.
Julietta - 2013-10-03, 11:29

No właśnie... ;)
Myślę czy mojego ojca fana kinga zabrać na nową ekranizację Carrie :P

hromo - 2013-10-17, 14:13

Koniecznie myślę, że może mu się spodobać. W ogóle ekranizacje Kinga wypadają zawsze bardzo dobrze. Uwielbiam Lśnienie na przykład. Jach Nickolson był tam rewelacyjny podejrzewam, że tutaj może być podobnie z Julianne Moore.
Mexic - 2013-10-22, 00:02

Mi się najlepiej czytało cykl Mroczna Wieża. Super:D Myślę, że warto, bo sam byłem:P Na ekranizację książki takiego autora trzeba iść:)
Tifa Lockhart - 2013-10-28, 09:06

Ostatnio obejrzałam z Kamilem pierwszy odcinek serialu ''Pod kopułą''. Niestety książkę porzuciłam po kilku stronach, przerzuciłam się za to na ''Cmętarz zwieżąt''. Niesamowicie wciągnęła mnie ta książka. Nie potrafiłam się od niej oderwać, czytałam nocami, a potem ledwo wstawałam na zajęcia. Przeprowadzka rodziny Creedów, tajemnicza ścieżka za domem, nie mogłam się doczekać co się dalej wydarzy. Jednak gdy miałam około 3/4 książki za sobą coś się popsuło. Przestałam czuć czające się wszędzie zło. :P
Spoiler:
A kiedy tylko zginął Gage od razu wiedziałam jak to się dalej potoczy...
Uważam jednak, że to całkiem dobra książka. Chciałabym też obejrzeć film na jej podstawie.

Gorgona - 2013-10-28, 21:41

Raziel napisał/a:
Ja kiedyś czytałem, ale nie doczytałem. Czasem tak mam ze Stefanem, że wybitnie mi coś od niego nie siada.


Mam podobne odczucia - czasem czytam całość, niedosypiając (np "Bastion" ), a czasem nie byłam w stanie przebrnąć choćby połowy (nieszczęsna "Carrie"

Redrum - 2013-11-01, 18:35

ja nie byłam w stanie skończyć 'Bezsenności' i 'Talizmanu'
i jak czytałam 'Łowcę snów', to też zrobiłam sobie długą przerwę i dopiero po jakimś czasie wróciłam do tej książki

Saule - 2013-11-23, 15:59

"Dallas '63"
[z okładki]
Jake Epping to nauczyciel angielskiego w Lisbon Falls. Al, właściciel lokalnego baru, zdradza mu tajemnicę: jego spiżarnia jest portalem do roku 1958. Powierza Jake'owi szaloną - i, co jeszcze bardziej szalone, wykonalną - misję ocalenia prezydenta Kennedy'ego.

Książka jest pokaźnych rozmiarów, ale absolutnie nie można się przy niej nudzić (a przynajmniej tak było w moim przypadku :) ). Bardzo mi się podobała. Wciągnęła mnie, momentami trzymała w napięciu, czasem wzruszała.
Fabuła toczy się wokół wydarzeń, a właściwie poszczególnych elementów, prowadzących do zabójstwa Kennedy'ego. King przedstawia Oswalda, różne teorie spiskowe, tło polityczne. Ale to nie jest tylko książka o historii tego zamachu. Oprócz tego w książce pojawiają się też inne drobne wątki, mniej lub bardziej powiązane z tematem "jak możemy wpłynąć na życie innych ludzi, i jak inni wpływają na nas". Przede wszystkim jest to jednak historia Jake'a, czyli głównego bohatera - człowieka, który wyrusza w przeszłość. Musi wtopić się w tamten świat, żyć w nim, musi podejmować wiele, czasem ciężkich decyzji. Podporządkowuje swoje życie określonej misji, niejako skazując się na samotność - w końcu w przeszłości jest tylko "przejazdem", a w takiej sytuacji raczej nie jest wskazane nawiązywanie bliskich relacji. Jednak czy da się tak żyć całkiem na uboczu? Jake wkracza do roku 1958, więc do czasu zamachu na Kennedy'ego ma trochę czasu. Trudno więc, aby w tej książce nie było normalnego życia, w którym raz jest lepiej, a raz gorzej.
Książkę bardzo dobrze się czyta, wszystkie elementy łączą się w spójną całość. Postacie są realistyczne, namacalne, szczególnie sam bohater - ze swoimi myślami, wątpliwościami, poczuciem obowiązku. Świetnie można wczuć się w klimat lat 60-tych - King pokazuje ich podejście do życia, ówczesny stan techniki, mentalność (która - mam wrażenie - w niektórych przypadkach niewiele się zmieniła;)). Ciekawa jest też kwestia rozważań na temat przeszłości - czy można ją zmienić? a jeśli tak, to jak takie zmiany wpłyną na przyszłość? a może wszystko jest z góry ustalone i żadnych "poprawek" wprowadzić się nie da? Bardzo fajna książka :)
Podoba mi się styl Kinga - wyczuwa się w nim jakąś taką harmonię. Po przeczytaniu "Dallas '63" dochodzę jednak do wniosku, że zdecydowanie bardziej wolę jego dłuższe formy.

"Życie zmienia się w mgnieniu oka"

Kamil - 2013-11-23, 18:41

Saule napisał/a:
zdecydowanie bardziej wolę jego dłuższe formy.

Też do takich wniosków doszedłem. U Kinga właśnie samo snucie opowieści jest najlepsze, a długo forma temu sprzyja. Dallas, Ręka mistrza, To, Mroczna Wieża...
Niedawno mamie wepchnąłem Dallas i łykneła w kilka dni :)

Saule - 2013-11-24, 15:27

Kamil napisał/a:
U Kinga właśnie samo snucie opowieści jest najlepsze, a długo forma temu sprzyja.

Dokładnie :)
W tych pojemniejszych pozycjach potrafi stworzyć świetny klimat, bardzo żywe postacie, sprawia, że ten cały jego świat jest bardzo prawdziwy.
Tak czy siak, czyta się doskonale :)

Kamil - 2014-01-24, 16:29

"Pod kopułą" skończyłem. Bardzo dobra książka, ale nie należy do jego najlepszych ("Ręka mistrza", "Dallas", "To"...). Koniec troche rozczarowujący, bo szybki i ucinający dość brutalnie wszystkie ciekawe wątki. Wolałbym poobserwować jeszcze troche zmagania z Dużym Jimem :)

A i serial zacząłem oglądać, ale o tym w innym temacie...

czytatnik - 2014-01-24, 21:17

A ja właśnie odkryłam "Serca Atlantydów". Niby to nie jest taka typowo jego pozycja, ale jednak ma coś w sobie co mnie zachwyciło i oczarowało. Chyba się zakochałam. :oops:
Radament - 2014-01-24, 23:17

Cytat:
A ja właśnie odkryłam "Serca Atlantydów".

Też mi się strasznie podobało, nie jako całość, ale ta jedna część ze studentami ^^

Emoonia - 2014-04-20, 01:38

Zdecydowanie wolę nowe powieści Kinga niż te sprzed 20-30 lat. Moim zdaniem najlepsze jest "Dallas '63", ale "Joyland" i "Ręka mistrza" również są świetne. Ze starszych książek podoba mi się "Lśnienie" i uważam je za dużo lepsze od filmu - zresztą, książka i film to dwie zupełnie inne historie i nie dziwię się, że King się wkurzył na Kubricka.
Spoiler:
Oryginalne "Lśnienie" to klasyczny horror, w którym to hotel jest żywą istotą, która chce zawładnąć utalentowanym dzieckiem, natomiast film to historia o facecie, którego tak wnerwia własna rodzina, że w końcu postanawia ją porąbać siekierą. Do tego zmian jest po prostu zbyt dużo, żeby uznać to za przypadek, reżyser zmienił wszystko, począwszy od narzędzia zbrodni (młotek -> siekiera), aż po nawet taki drobiazg jak numer pokoju w hotelu.

Dla mnie książka wygrywa z filmem we wszystkich aspektach, a Jack Nicholson, choć nie można mu odmówić zdolności kreowania przerażających postaci, zagrał po prostu pajaca. Nie miałam czasu bać się podczas oglądania, bo jego miny doprowadzały mnie do histerycznego śmiechu :)

Wczoraj skończyłam czytać jedno z ważniejszych dzieł Kinga, czyli "To". Bardzo długo szukałam tej książki i wiele się po niej spodziewałam. Nie da się zaprzeczyć, że książka wciąga, kartki same się przewracają, a historia (szczególnie dzieciaków) ma swój magnetyzm, ale nie będzie to moja ulubiona powieść tego autora. Szczególnie wyjaśnienie, czym jest To, do mnie nie przemawia i po prostu rozczarowuje. Poza tym zdarzały się momenty, które trochę przynudzały, jak na przykład opowieści z przeszłości o tym, jak to ojciec Mike'a w wojsku dziury kopał albo o mordobiciach w knajpach - dla mnie nużące. Na pewno zapamiętam tę książkę, ale prędzej znowu wrócę do "Dallas" niż do niej.

Aha, byłabym niewdzięczna, gdybym nie doceniła "Tego" za jej walory na rzecz zdrowej sylwetki. Aktualnie się odchudzam i wiele posiłków udało mi się zaoszczędzić dzięki przypominaniu sobie niektórych scen :P

Radament - 2014-04-20, 22:06

Emoonia napisał/a:
Aha, byłabym niewdzięczna, gdybym nie doceniła "Tego" za jej walory na rzecz zdrowej sylwetki. Aktualnie się odchudzam i wiele posiłków udało mi się zaoszczędzić dzięki przypominaniu sobie niektórych scen :P

Mój numer jeden na liście tysiąca powodów dla którego warto czytać Kinga xD


Kurcze Lśnienie jako film też mi się całkiem podobał, zwłaszcza że Nicholson w pewnych momentach naprawdę oddawał ducha popapranego psychopaty, z drugiej strony oglądałam to długo przed przeczytaniem książki, którą dorwałam dopiero w zeszłym roku z tego co pamiętam.

Jeśli film "To" jest podobny do książki, to muszę przyznać, że rozwiązania zagadki tytułowego "Tego" też trochę mnie rozczarowało. Niemniej ten pajac jest naprawdę straszny, nie znoszę tych scen z nim xD
Szkoda, że nigdzie nie mogę dorwać tej książki, ona jest u mnie w bibliotekach albo permanentnie wypożyczona, albo jej zwyczajnie nie ma.

Emoonia - 2014-07-22, 21:05

"Pod kopułą" - dobra, rzetelna opowieść. Może nie aż tak dobra jak "Dallas '63", ale za to z przesłaniem. Wbrew rozmiarom czyta się ją bardzo szybko, może też dzięki temu, że akcja jest zawężona do zaledwie kilku dni. Bardzo się cieszę, że King przerzucił się z potworów na ludzi (choć jak zawsze musi się pojawić element nadprzyrodzony) - z "Pod kopułą" wyraźnie przebija myśl, że największymi potworami są właśnie ludzie. Jak dla mnie mocna ósemka.

A czy ktoś czytał może już "Pana Mercedesa"? Dziś mi jakoś przypadkowo wpadł w ręce w księgarni, no i już w nich pozostał; ciekawa jestem, jak Król Stefan poradził sobie w kryminalnym debiucie :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-07-23, 08:34

Emoonia napisał/a:
A czy ktoś czytał może już "Pana Mercedesa"? Dziś mi jakoś przypadkowo wpadł w ręce w księgarni, no i już w nich pozostał; ciekawa jestem, jak Król Stefan poradził sobie w kryminalnym debiucie :)


Tak sobie myślę, że dla Kinga nie ma znaczenia czy pisze powieść z wątkiem kryminalnym, sensacyjnym czy fantasy, zawsze wychodzi mu podobnie, czyli dobrze. King jest świetny w prowadzeniu narracji, opisywaniu ludzi, małych społeczności. W tym kontekście Pan Mercedes nie różni się wielce od poprzednich książek autora. Może za wyjątkiem braku wątków nadprzyrodzonych.

Przeczytałem Pana Mercedesa. Ostatnio tak mam, że jak wyjdzie nowa powieść Kinga to kupuję stosunkowo szybko, czytam stosunkowo szybko i zapominam też szybko. :)

Jak wiecie z okładki jest to opowieść o podstarzałym detektywie i zabójcy z mercedesa. Zabójcy psychopacie, który posmakował sobie w zabijaniu a jako dokończenie swojego misternego planu ukuł sobie doprowadzenie podstarzałego detektywa do samobójczej śmierci. Prowadzi z nim swoistą grę.
Narracja książki jest dwutorowa, tzn. na przemian czytamy o poczynaniach owego detektywa i jego znajomych oraz tajemniczego Pana Mercedesa. Wiemy cały czas co dzieje się w obu przeciwnych obozach.

Już od dawna doszedłem do przekonania, że King nie pisze literatury wybitnej, którą pamiętałbym przez lata. Pisze za to świetne powieści typowo rozrywkowe, doskonałe jeśli chcę poczytać coś przyjemnego, z dobrze prowadzoną narracją, ciekawą opowieść, która nie wypuści mnie z rąk do ostatnich stron, która nie zanudzi. I w tym kontekście najnowsza książka Kinga nie odbiega od średniej autora.
Choć moim prywatnym zdaniem od Ręki Mistrza nie napisał od niej nic lepszego. Każda następna powieść jest dobra, ale nie wyróżnia się błyskiem geniuszu. :)

Niemniej warto przeczytać. :)

PS. W weekend w Sopocie mieliśmy swojego Pana Mercedesa, Pana Hondę konkretnie. :( Byłem w weekend w Poznaniu, jak zobaczyłem w wiadomościach od razu mi się ten smutny wypadek skojarzył z fabułą Kinga.

Emoonia - 2014-07-23, 13:45

Dziękuję bardzo za opinię :) Brzmi nieźle. Kryminały to mój konik, a King to jeden z ulubionych autorów, więc bardzo mnie ciekawi, co wyszło z takiego połączenia.

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Już od dawna doszedłem do przekonania, że King nie pisze literatury wybitnej, którą pamiętałbym przez lata.

Właściwie to się zgadzam - większość Kinga "odwaliłam" kilkanaście lat temu i niewiele z niego pamiętam. Wyjątkiem dla mnie jest "Dallas '63", które na pewno zapamiętam na długo. Choć właściwie nie ma ono żadnej konkretnej puenty czy przesłania, to sam sposób opisania dziury czasowej i nieograniczonych możliwości zmiany wydarzeń na pewno na długo utkwi mi w pamięci. Może dlatego, że zagadnienie podróży w czasie zawsze wywołuje we mnie silne emocje. Jak dla mnie niesamowite jest to, że King wciąż się rozwija i pisze coraz lepiej. Mam nadzieję, że będzie mu dane napisać jeszcze wiele takich książek :)

Kamil - 2014-07-24, 23:45

Nie zapomne tej atmosfery z Cmentaża dla zwieżaków (czy jak ten tytuł:)). "To" - fabuły już nie pamiętam, ale mam w głowie obrazy i niektóre wydarzenia które zrobiły większe wrażenie (głównie jakieś mniejsze sceny jak akcja z ptakiem i kominem - nie mam pojęcia z którym z chłopców to było i o co chodziło, ale po prostu to widze :)
Każda książka Kinga zostaje mi w głowie w jakiś sposób, najczęściej to są obrazy i odczucia.

"Pod kopułą" troche mnie zmęczyło (można było krócej), ale podobało mi sie, jednak nigdy do tej książki nie wróce (a np. do "To" lub "Dallas" może kiedyś).

mimoza - 2014-07-31, 22:15

Po To mam dosyć pana Kinga. A przynajmniej na pewien okres. Jego styl, do tej pory fascynujący dla książkowej części moich myśli, teraz jest dla mnie obciążeniem. Po prostu znużył mnie ten styl, chociaż przyznać muszę, że kompozycja jest co najmniej interesująca i to w pozytywnym znaczeniu tego słowa. :)

Najbardziej lubię Sklepik z marzeniami.

W nowościach Kinga zbytnio się nie orientuję, być może przez traumę wywołaną lekturą To? Z prostego względu - przez tę powieść odechciało mi się na jakiś czas szperać w tych nowościach. Ale chyba niedługo znów powrócę do lektur jego tworów, i hope so.

Pajączek - 2014-10-24, 17:08

Dla mnie Stephen King jest mistrzem literatury horroru, grozy. To pisarz, którego książki powodują u mnie ciarki za każdym razem, jak sięgam po jego jakąś książkę. Mam niezłą kolekcję jego twórczości na swojej półce, którą podziwiają moi znajomi oraz rodzina. Stephen King jest dla mnie mistrzem nie tylko literatury grozy, ale również psychologicznym. Wgłębia się w psychologię człowieka, pokazuje, co tak naprawdę kryje się w ludzkim umyśle i co niektóre doświadczenia mogą zrobić z człowiekiem. Nagłe zwroty akcji, nie wyjaśnione sprawy i rewelacyjnie niedokończone zakończenia.
Jedną z pierwszych książek Kinga, które przeczytałam, to 'Chudszy'. Zakończenie rozwaliło mnie psychicznie i kompletnie zaskoczyło :D
Polecam każdemu, komu brakuje tego dreszczyku grozy i adrenaliny, którą pan King zapewnia. Jedne z moich ulubionych to 'Cmętarz Zwieżąt' (ze specjalnymi błędami) 'Lśnienie' 'Chudszy' 'Joyland' 'Podpalaczka' 'Łowca snów' oraz niepowtarzalne 'Dallas 63''

Bruixa - 2014-10-28, 22:07

Pajączek napisał/a:

Jedną z pierwszych książek Kinga, które przeczytałam, to 'Chudszy'.
Ja też. I "Rose Madder" - nie pamiętam, która była pierwsza. Obie znacznie chudsze od późniejszych dzieł. Mam wrażenie, że King produkuje coraz grubsze cegły, a ilość nie przechodzi, niestety w jakość. Po "Talizmanie" nic nowszego już nie czytałam, ale ciekawa jestem "Dallas 63'" i przy następnej wizycie w bibliotece się za nią rozejrzę.
Tifa Lockhart - 2015-04-21, 14:11

Kilka dni temu skończyłam słuchać "Lśnienia". Oglądałam w liceum film razem z Tiną i byłam nim zachwycona. Książka również bardzo mnie wciągnęła, ale na pewno nie nazwałabym jej "horrorem wszech czasów" co można przeczytać chociażby na Lubimy Czytac. Nie odczuwałam już dreszczyku emocji, może to z winy tego, że znałam już fabułę? Jestem jednak dosyć lękliwą osobą i nie powinno to być przyczyną. :P
Mimo wszystko zaciekawiła mnie fabuła. Hotel Panorama, zamieszkujące go istoty. Zdolności Danny'ego, który był małym chłopcem, a jednak widział więcej.

Córka Lavransa - 2015-04-21, 17:38

Bruixa napisał/a:
King produkuje coraz grubsze cegły

Prawda. :-/ I coraz częściej idzie, niestety, w stronę mackowatych, zębatych obcych... Jestem po lekturze "Łowcy snów" i mocno to było tandetne.
Klasyki takie jak "Lśnienie" czy "Chudszy" podobają mi się znacznie bardziej...

Tifa Lockhart - 2015-04-21, 21:36

Ja jestem pod wrażeniem ilością książek napisanych przez Kinga. Chociaż niekoniecznie wszystkie są ciekawe, o czym się sama przekonałam.
A "Chudszego" muszę przeczytać w takim razie, skoro zachwalacie. :)

Kamil - 2015-04-21, 22:07

Bruixa napisał/a:
ale ciekawa jestem "Dallas 63'" i przy następnej wizycie w bibliotece się za nią rozejrzę.

Mi sie bardzo podobała, wcale nie odczułem żeby była zbyt długa. To samo z Ręką mistrza - dla mnie jedna z lepszych jakie King napisał, obie należą do nowszych. Ze starych bardzo lubie "To". Różne inne, jak Cmentaż dla zwieżaków (czy jak to szło:)), Miasteczko Salem, Lśnienie, już mniej. Choć z tym Lśnieniem to może nie trafiłem w odpowiedni nastrój, przeczytałem tylko 1/3.. nie szło jakoś.

Emoonia - 2015-07-07, 22:09

"Znalezione nie kradzione", czyli druga część zapowiedzianej trylogii z Billem Hodgesem - Król Stefan w wadze lekkiej, bez lepkich macek i piekielnych czeluści, za to z wątkiem kryminalnym. Znowu udowadnia, że najlepiej wychodzą mu kreacje młodych postaci - Peter jest dużo fajniejszy niż Bill, którego jest tu znacznie mniej niż w "Panu Mercedesie". Trochę nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jak na Kinga jest to dość przegadane - tony tekstu dobrze się sprawdzają w wielowątkowych historiach jak np. w "Pod kopułą", natomiast tutaj spokojnie można byłoby trochę pociąć, ale w sumie nie ma to znaczenia, bo książka czyta się szybko i łatwo. Ja spędziłam z nią urlop na śródziemnomorskiej plaży i całkiem nieźle sprawdziła się jako przycisk do leżaka :lol: A końcówka wnosi nieco oczekiwania na trzeci tom. Mam nadzieję, że King będzie nadal wyrzucał z siebie książki z prędkością armaty, choć doprawdy nie mam pojęcia, jak on to robi :P
Pazzak - 2015-08-22, 17:39

Z "Kinga" ostatnią książką jaką czytałem były "Cztery Pory Roku", tak ją zrecenzowałem:
Cytat:
Ostatnio przesłuchałem sobie opowiadanie Stephena Kinga "Ciało", było całkiem dobre, oczywiście jak zawsze powielało pewne klisze tak charakterystyczne dla tego autora. Jesteście ciekawi mojej opinii? Zapraszam do czytania dalej...
"Ciało" to w sumie dość krótkie opowiadanie, które jest częścią książki "Cztery pory roku". Ja, niestety, dostałem w swoje ręce tylko to jedno opowiadane, czytane przez pana o dość nijakim głosie (na pewno nie był to nikt znany). Mimo wszystko był to czas naprawdę przyjemnie spędzony, nie zaangażowałem się przesadnie w historię, ponieważ słuchałem tego audiobooka podczas pracy przy komputerze, jednak historia była na tyle ciekawa, że można było bez bólu się w nią wgłębić. O typowych kliszach jak to u Kinga nie będę opowiadał, o wiele śmieszniej zrobił to Nostalgia Critic, którego link jest gdzieś tam w tekście na górze, natomiast opowiem króciutko o tym o czym jest to opowiadanie: mianowicie gdzieś w Maine żyje sobie pewien kilkunastoletni chłopiec i pewnego dnia wraz z paczką kumpli dowiaduje się, że jakieś dziecko zostało potrącone przez pociąg i jego ciało leży gdzieś przy torach; postanawia tam z kolegami wyruszyć, żeby zobaczyć trupa... Jest to doskonały przykład książki w której się nie liczy cel podróży, a sama podróż, droga, którą się przebywa. Niegłupia książka. No i niejeden chłopak z łezką w oku przypomni sobie własne przygody, które przeżywał w takim wieku. Polecam, chociaż bez zbytniego entuzjazmu.

Deina Eldathiel - 2015-08-24, 16:21

Właśnie wypożyczyłam "Znalezione nie kradzione" i jestem podwójnie ciekawa, bo tłumaczenie robił mój kumpel i ciekawa jestem, jak mu poszło:)
Tifa Lockhart - 2016-01-10, 21:12

Deina Eldathiel napisał/a:
Właśnie wypożyczyłam "Znalezione nie kradzione" i jestem podwójnie ciekawa, bo tłumaczenie robił mój kumpel i ciekawa jestem, jak mu poszło:)

Deino i jak wrażenia? Znajomy się dobrze spisał? :)

Dominek - 2016-09-02, 14:39

Lubię Kinga, choć uważam jego książki za wyjątkowo skrajne: albo genialne albo nienadające się do czytania :) (Wyjątek stanowią Stukostrachy, które mnie nie pochłonęły, ale skończyłem lekturę bezproblemowo.)
castagna - 2016-09-25, 22:21

moja przygoda z Kingiem jest naprawdę interesująca, jakoś w podstawówce czytałam Lśnienie, ale jakoś w połowie odłożyłam, nie potrafiłam się wciągnąć, ale to pewnie dlatego, że za wcześnie jeszcze było... po kilku dobrych latach spróbowałam znów, zabrałam się za Komórkę, którą również zostawiłam w połowie, i na półce do dziś stoi niedoczytana, i na razie nie widzę takiej potrzeby, bo dla mnie ta książka to jakaś totalna pomyłka... potem znów przerwa na parę lat i... Cmętarz zwieżąt wpadł w moje ręce, i tak właśnie zaczęła się moja miłość do Kinga, książkę pochłonęłam i zaczęłam czytać inne jego pozycje

od króla przeczytałam:
Cmętarz zwieżąt
Cztery pory roku
Blaze
Dallas '63
(moja ulubiona książka <3)
Doktor Sen
Dolores Claiborne
(świetna)
Dziewczyna, która kochała Toma Gordona
Joyland
Lśnienie
Miasteczko Salem
(genialna)
Misery
Zielona Mila


i jeszcze wiele przede mną, co ogromnie mnie cieszy, a King jest jednym z moich ulubionych autorów

Justyna 1987 - 2016-11-11, 19:26

Jeśli zaś chodzi o "Pana Mercedesa" to średnio jestem zadowolona. Wcale tak szybko mi nie poszło jej przeczytanie, bo chwilami mnie po prostu nudziła.

Po pierwsze od razu wiemy kto jest "sprafcą",
po drugie bardzo przewidywalna,
po trzecie nie było wcale stopniowo budowanego napięcia i oczekiwania na to co dalej nastąpi,
a co do zakończenia to też słabo, choć jak ma być seria to niby już wiem, że główny bohater musi przeżyć, no ale...

ChataChatson - 2016-12-08, 19:04

Justyna 1987, faktycznie pierwsza część nie jest jakaś imponująca. Ale z każdym kolejnym tomem akcja nabiera rozpędu. Daj szansę Kingowi jeszcze raz :D
Sebastian - 2018-01-01, 21:44

Pierwszy mój kontakt z Kingiem, nie licząc rzecz jasna adaptacji jego książek, które w latach 90. dosyć często leciały w telewizji - to "Martwa strefa" i "Worek kości". Od czasów dzieciństwa do nich nie wracałem i tylko, jak przez mgłę, pamiętam o czym były.

Do moich ulubionych należą:
Carrie - ostatnio powtórzyłem sobie to w formie audiobooka. Pomimo pewnej nieścisłości pojawiającej się pod koniec książki, to nadal świetny horror. Postać matki Carrie, sekciarskiej fanatyczki i histeryczki wydaje się nieprawdopodobna, ale z drugiej strony w US działa sporo sekt w dosyć osobliwy sposób interpretujących słowa PŚ. W każdym razie najbardziej podoba mi się dobre wplecenie retrospekcji, przebitek z przesłuchań, fragmentów analiz naukowców zajmujących się sprawą masakry itd.

Miasteczko Salem - dawno do niego nie wracałem. Ostatni mój kontakt z tym tytułem to chyba któraś z co najmniej dwóch ekranizacji (raczej przeciętnych). W okolicach liceum była moja ulubiona książka Kinga. Żeby powiedzieć coś więcej musiałbym znaleźć chwilkę, żeby się przez nią przegryźć jeszcze raz.

Lśnienie - niewątpliwie jedna z lepszych książek Kinga. Ale przyznam, że to jeden z niewielu przypadków, gdzie wolę ekranizację od książki (chodzi o pierwszą, luźną adaptację Kubricka).

Christine - nie wiem czy pomysł, aby głównym przeciwnikiem w horrorze uczynić samochód-zabójcę wydawał się w latach 80. tak kiczowaty jak dzisiaj, ale King potrafi nawet takie rzeczy zamienić w złoto. "Christine" to ścisła czołówka najlepszych książek tego pisarza. Lubię tą atmosferę amerykańskiego high school, napinki między uczniami, mecze szkolnych drużyn, pierwsze miłostki, chuligankę - i gdzieś tam samochód będący wcieleniem zła.
Podoba mi się umiejętne wpasowanie muzyki do książki (w formie cytatów ze starych, rock'n'rollowych kawałków i powtarzającego się motywu włączającego się odbiornika Christine).
No i warto zwrócić uwagę na dobrze zarysowanych bohaterów, którzy mają swoje problemy wieku dorastania, wkurzających rodziców (autor szczególnie pastwi się nad rodzicami Arniego), ale i pasje. I to wszystko ma wpływ na ich często złe decyzje. W cieniutkiej objętościowo "Carrie" postacie były trochę płytsze.

Smętarz dla zwierzaków - kolejna powtórka w formie audiobooka i kolejny klasyk. Momentami, zwłaszcza kiedy Jud opowiada stare historie związane z cmentarzyskiem Mikmaków kojarzyły mi się trochę z Lovecraftem, szczególnie z "Kolorem z przestworzy".

Bezsenność - to właściwie bardziej powieść obyczajowa z elementami fantastyki (właściwie która książka Kinga to nie jest powieść obyczajowa), ale bardzo mi się podobała.

Oprócz tego warte uwagi są: "Sklepik z marzeniami", "Pod kopułą", "Ostatni bastion Barta Daviesa" (jako Bachman).
Mniej lubię "Misery", "Zielonej Mili".
Nie udało mi się przebrnąć przez "Bastion", ale będę próbował. Nie skończyłem też "Cujo". Do "Stukostrachów" nawet nie mam zamiaru wracać. "Mroczna wieża" mnie nie porwała. "Podpalaczkę" też chyba kiedyś wypożyczyłem z biblioteki, ale nie pamiętam, żebym to czytał.

Jeżeli chodzi o nowsze książki to poziom jest bardzo nierówny. Wciągnęła mnie "Ręka mistrza" (podobnie jak w przypadku "Bezsenności" lubię kiedy bohaterami są osoby starsze), ale już np. "Historia Lisey" mnie znudziła (specyficzna narracja).
Ostatnio sprawdziłem też "Joyland" - robi trochę wrażenie powieści dla młodzieży (bardziej niż "Carrie" i "Christine"). Nie jest wybitny, ale też nie straciłem przy nim dużo czasu.

Zakupiłem ostatnio "Śpiące królewny", ale nie miałem jeszcze czasu, żeby się za to zabrać. Może założę osobny temat.
O kilku pozycjach na pewno zapomniałem; nadal jest sporo książek amerykanina, których nie znam, a chciałbym to nadrobić ("To" - chociaż widziałem pierwszą ekranizację, "Rok wilkołaka", "Oczy smoka", "Mroczna połowa", "Gra Geralda", "Buick 8").

Córka Lavransa - 2018-01-15, 16:49

Sebastian napisał/a:
Mniej lubię "Misery"

Na litość, dlaczego?

Ja u Kinga cenię najwyżej warstwę psychologiczno-obyczajową - "Rose Madder", "Pod kopułą", "To", "Chudszy".

Sebastian - 2018-01-15, 23:40

"Misery" po prostu mnie znudziła. Z drugiej strony to były moje pierwsze podejścia do Kinga i należy im się uczciwe drugie podejście... kiedyś.
Córka Lavransa napisał/a:
Ja u Kinga cenię najwyżej warstwę psychologiczno-obyczajową - "Rose Madder", "Pod kopułą", "To", "Chudszy".
Obyczajówki nie brakuje w większości książek Kinga. Tutaj muszę przyznać Ci rację. Chyba bardziej dla tego czytuję Kinga, niż ze względu na elementy fantastyczno-straszne. Ciekawa jest u niego taka krytyka małomiasteczkowej mentalności pomieszczana z sympatią i fascynacją (np. "Sklepik..." albo "Pod kopułą").
Córka Lavransa - 2018-01-16, 14:53

Sebastian napisał/a:
Chyba bardziej dla tego czytuję Kinga, niż ze względu na elementy fantastyczno-straszne.

Mam to samo, tym bardziej, że mam wrażenie, że tych elementów bywa u niego coraz mniej i są coraz mniej straszne - w "Pod kopułą" na przykład zupełnie nie było się czego bać w sensie jakiegoś upiora czy innego. Bardziej przerażająca - choć może tylko refleksyjna - była sama koncepcja, wciśnięta zresztą pod koniec jakoś tak na przyczepkę. :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group