Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka obca - Peter Watts

Raziel - 2012-11-18, 21:59
Temat postu: Peter Watts
Znam tylko jedną książkę tego jak się zdaje przesympatycznego pana, a jest nią "Ślepowidzenie". Przyznam, że bardzo mocno się na tę książkę nakręciłem i byłem nieco poirytowany, gdy nie było jej w sklepie, a akurat specjalnie się po nią wybrałem. Na szczęście jej nabycie zleciłem siostrzyczce przy następnych zakupach (Weronisiu, kocham Cię i pozdrawiam jeśli to czytasz :* ), dzięki czemu stałem się szczęśliwym posiadaczem. Pomińmy jednak szczegóły autobiograficzne (a zaręczam Wam, gdy zostanę znanym pisarzem takie anegdoty będą na wagę złota!) i przejdźmy do konkretów.
Watts jest biologiem. Watts jest wykształcony. Watts stara się tworzyć choćby po części naukowe podstawy świata przedstawionego w książce. To czuć i bardzo się ceni. Wiele to zwrotów brzmiących "mądrze", ale zaręczam, nie ma natłoku bełkotu (tego nie ma wcale). Całość napisana jest bardzo przyjemnie, opisy działają na wyobraźnię, a rozbicie książki na wydarzenia z podróży (które poprzedzają bardzo ładnie potęgujące napięcie zwrotu w stylu - tu trochę z pamięci, tu trochę streszczenia - "Może to i dobrze, że wydawali się obcy. Bo później przybyli prawdziwi obcy" - moja zmyślona wersja nieco to wypacza, ale w książce mocno rzucił mi się ten fragment w oczy) oraz przeszłości głównego bohatera, równie ciekawego co główne wydarzenia powieści, doskonale się sprawdza.
A jak już jesteśmy przy bohaterach - galeria co najmniej ciekawa, a do tego ładnie wpisująca się we wszelakie zabawy w post ludzkość, transhumanizm itp. Zarówno przedstawienie Ziemi przyszłości, jak i bliższe poznanie podróżników ku obcemu pokazuje bardzo pesymistyczny obraz. Narratorem jest Siri Keeton, syntetyk, którego zadaniem jest "zapisywanie" wydarzeń na statku, ma unikać ingerencji w wydarzenia. To postać wyobcowana, bardzo interesująca, co pokazuje już na wstępie swoją wersją empatii (nie chcę czuć niespodzianki, ale...dobrze, że nie miałem takich kolegów jak byłem mały). Poza tym ujrzymy mocno zrobotyzowanego biologa, kilkuosobowościową kobietę, najnormalniejszą z ekipy wojskową i mojego absolutnego faworyta - Jukkę Sarastiego. Jak można nie polubić kogoś, kto odznacza się wybitnym intelektem, potrafi w głowie przeprowadzać naraz kilkaset działań, dysponuje niesamowitą przewagą fizyczną nad resztą, jego działania są ciężkie do zrozumienia, jest wampirem, a jak będzie miał ochotę to po prostu zje resztę załogi. I nawet nie ruszy go sumienie. Ideał <3
A obcy... są bardzo obcy. Nie ma tu mowy o wariacji na temat zielonych ludzików i nawet jeśli będą mówili po angielsku, to nie będzie to zwykłe mówienie po angielsku, jakkolwiek to brzmi. O nich się nie rozpiszę, bo nie chcę spoilerować. Dodam tylko, że mocno zmusiła mnie konfrontacji ich umysłowości z ludzką do myślenia. Gigantyczny plus.
Absolutnie fenomelna książka, planuję nabyć teraz trylogię Wattsa oraz wyczekuję książki dziejącej się na Ziemi w trakcie "Ślepowidzenia". Polecam gorąco.

Córka Lavransa - 2012-11-19, 12:19

Ta książka zainteresowała mnie już po pierwszych Twoich wpisach na forum i mam w planach sięgnięcie po nią, kiedy tylko sytuacja na froncie nieco się uspokoi. :)
Ravena - 2012-11-19, 13:08

Ja się o to "Ślepowidzenie" rozbijam już od roku bodaj, natykam się na wzmianki na każdym kroku... Niemal zaczynam traktować to jak jakiś znak, czy cuś... :D
Recenzja zachęca.

Saule - 2013-01-15, 20:21

"Ślepowidzenie" to hard sf, a więc duży nacisk jest tu położony na naukę. Poruszane są tutaj nie tylko dziedziny ścisłe (fizyka, biologia), ale i humanistyczne - psychologia, psychiatria. Jak napisał Raziel, nie jest to jednak napisane w jakiś niezrozumiały sposób. Wręcz przeciwne - niektóre kwestie są nawet nieco szerzej wyjaśnione. Nie ma tutaj zbędnego rozwodzenia się. Można powiedzieć, że każda scena ma na celu przedstawienie jakiegoś pomysłu, idei. Taki też ma cel przedstawianie przeszłości Keetona - pomaga zrozumieć kim właściwie jest.
Mamy tutaj zagadnienie Pierwszego Kontaktu - temat niby oklepany. Są też wykorzystane technologie dosyć popularne w obecnej literaturze sf, jak chociażby wszczepki. Jednocześnie powieść tchnie jakąś świeżością. Są ciekawie ujęte stare pomysły, ale i pojawiają się całkiem nowe idee - chociażby sama biologia Obcych. Do tego porusza bardzo interesujące tematy - funkcjonowanie mózgu, podejście do genetyki czy teoria świadomości (i właśnie ta ostatnia kwestia, według mnie, to temat przewodni tej powieści). Zdecydowanie daje do myślenia, niektóre rzeczy mogą wzbudzać sprzeciw. W każdym bądź razie, z pewnością nie pozostawia człowieka obojętnym.
Bohaterowie to rzeczywiście autentyczne indywidua. Charakterystyczne, wyraziste. Wampir jest tutaj prawdziwym drapieżnikiem, samotnikiem, przedstawicielem Homo sapiens vampiris. Przyznam, że do mnie akurat jakoś bardzo nie przemówił. Może dlatego, że odebrałam go bardziej jako postać będącą bardziej w tle, choć z pewnością swoją rolę odrywającą.
Spoiler:
Ponadto, tak naprawdę nie można mieć pewności, że Jukka był rzeczywiście sobą. W jakiejś części, zwłaszcza oddziaływania na ludzi, czy biologii na pewno. Ale z drugiej strony decyzje wcale nie musiały być jego - może przez cały czas kierował nim Kapitan.

Książkę bardzo dobrze się czytało, wciągająco. Momentami nawet pojawił się uśmiech na mej twarzy:) Podobał mi się zastosowany przez autora zabieg - "Wyobraź sobie, że jesteś....." - pobudzający wyobraźnię i empatię, ale i momentami nieco przewrotny.
Przygoda z książką nie kończy się na ostatnim zdaniu powieści. Jest jeszcze jedna niespodzianka. Jak sam autor pisze są to "Źródła i uwagi mające przekonać Was, że nie jestem całkiem stuknięty (albo przynajmniej onieśmielić na tyle, żebyście się zamknęli). Dodatkowe punkty za przeczytanie." Watts wyjaśnia skąd czerpał inspirację, jakie elementy są naukowe, a które bardziej podchodzą pod fantastykę. Wszystko zamyka całkiem niezła bibliografia. Jak dla mnie jest to świetny pomysł.
Podsumowując - dla fanów gatunku jest to pozycja obowiązkowa. Mnie zdecydowanie się podobała i, podobnie jak Raziel, na pewno sięgnę po inne powieści Wattsa.

Raziel - 2013-03-02, 23:12

"Rozgwiazda" przeczytana szybciutko, w dużej mierze dlatego, że nie ma nawet czterystu stron. Bardzo podobało mi się miejsce akcji - dno oceanu przytłaczało, budziło momentami coś na kształt obrzydzenia, ale i fascynowało. Nie lepiej jest na lądzie - kryzysy różnej maści powoli dewastują nasz świat - zainfekowany do granic Internet, uchodźcy (nie jestem potworem bez serca stawiającym Internet nad biedakami, ale w książce ten pierwszy wątek jest znacznie mocniej wyeksponowany).
Postacie. Watts mocno lubi różnych cudaków. Może Jukki nie spotkamy, ale i tak mamy do czynienia z bandą...no właśnie, nie wiedziałem czy bardziej im współczuć, czy jednak wręcz przeciwnie. Złamana główna bohaterka, furiat, gość po kilku próbach samobójczych czy pedofil. Odpady. Odpady oddelegowane do pracowania czy zasilaniu dużej części świata. Odrażające dno oceanu staje się dla nich powoli czymś w kształcie...raju? Nie chcę spoilerować.
Gorzej niż w "Ślepowidzeniu" wypada język. Czuć, że to debiut Wattsa. Nie mam mu go za złe, ale jednak czuć różnicę przynajmniej poziomu pod tym względem. Z drugiej strony dobrze to o Piotrusiu świadczy - rozwjia się.
Nie jest to jeszcze poziom jednej z moich ulubionych książek, którą jakże optymistyczny biolog popełnił, ale mogę polecić.
Koncept Behemota bardzo mnie zainteresował nawiasem mówiąc. Uświadomienie czym są organella komórkowe też.

Kamil - 2013-03-02, 23:23

Raziel napisał/a:
Gorzej niż w "Ślepowidzeniu" wypada język. Czuć, że to debiut Wattsa. Nie mam mu go za złe, ale jednak czuć różnicę przynajmniej poziomu pod tym względem. Z drugiej strony dobrze to o Piotrusiu świadczy - rozwjia się.

Tłumacz ten sam obu książek?

Raziel - 2013-03-02, 23:26

kenaz napisał/a:
Raziel napisał/a:
Gorzej niż w "Ślepowidzeniu" wypada język. Czuć, że to debiut Wattsa. Nie mam mu go za złe, ale jednak czuć różnicę przynajmniej poziomu pod tym względem. Z drugiej strony dobrze to o Piotrusiu świadczy - rozwjia się.

Tłumacz ten sam obu książek?


Nie, aczkolwiek wydaje mi się, że to nie tylko kwestia tłumaczenia, chociaż jutro sobie spróbuję porównać w takim razie książki w oryginale (są na stronie autora).

Saule - 2013-04-17, 18:54

Przeczytałam trylogię Ryfterów.
Rozgwiazda - akcja rozgrywa się głównie w głębinach morskich - ciemnych, obcych, zimnych. Dla mnie ta część jest najbardziej taka hmm... wewnętrzna. Owszem, są odniesienia do tego, co dzieje się na zewnątrz, jest też nauka, ale największe skupienie jest na bohaterach - na ich psychologii. Zresztą umiejscowienie akcji pod wodą, do tego klaustrofobicznie małe kajuty sprzyjają zaglądaniu do umysłu, do tego co dzieje się w człowieku. Całość bardzo mi się podobała.
Wir - akcja przenosi się na ląd - i na zewnątrz. Ciekawe spojrzenie na społeczeństwo, na mechanizmy działania tłumu. Jest tu więcej języka naukowego, więcej zagadnień typowo naukowych. Świetnym pomysłem było przełożenie biologicznej ewolucji na rzeczywistość cyfrową. Lektura bardzo mnie wciągnęła, bardziej niż tom pierwszy.
Behemot - z całej trylogii - ta książka wydaje mi się najsłabsza. Pierwsza część tego tomu bardzo wolno się rozkręca. Druga część nabiera większego dynamizmu i bardziej wciąga. Jest dużo odniesień do wcześniejszych tomów, więc ich znajomość bardzo się przydaje. Najbardziej chyba zaskoczyła mnie zmiana głównej bohaterki - a konkretniej, że była to tak drastyczna zmiana. Choć z drugiej strony tom zaczyna się aż 5 lat później, w porównaniu do zakończenia akcji w tomie drugim; w sumie przez taki długi okres czasu wiele mogło się wydarzyć. Chyba też nie do końca czegoś takiego się spodziewałam.
W każdym bądź razie, ogólnie jestem bardzo zadowolona z lektury. Na pewno jest to trylogia warta przeczytania. Czuć w niej jakąś świeżość. Ma silne podstawy naukowe, przez to stworzony świat jest bardzo realny, prawdziwy. Bohaterowie są nietypowi, zwichrowani, mający problemy ze sobą czy w ogóle z kontaktem z drugim człowiekiem. To nie są takie czarno-białe postacie, które albo się lubi albo nie; bohaterowie Wattsa często wzbudzają mieszane odczucia; są inni, ale przez to i bardziej żywi. Język jest prosty, momentami taki hmm.. surowy. Nie można powiedzieć, że jest to piękna książka - autor nie unika brutalności, pokazuje ciemną stronę natury człowieka. Ten świat jest dosyć ponury, ale jednocześnie w jakimś sensie fascynujący. Naprawdę bardzo ciekawa lektura.

motylek727 - 2013-04-17, 22:29

Właśnie dużo dobrego słyszałam o tej trylogii i zaopatrzyłam się na razie w I tom, ale kusi mnie bardzo zakupić pozostałe, bo coraz częściej słyszę pozytywne opinie na temat tych książek. I wiem, że nie powinno się oceniać książek po okładkach, ale te bardzo mi się podobają ;)
Raziel - 2013-04-17, 22:56

Mimo wszystko jakby co "Ślepowidzenie" jest znacznie lepsze, co nie znaczy, że "Rozgwiazda" jest chociażby przeciętna - bardzo dobra książka. Ja powoli dochodzę do końca "Wiru", więc na dniach coś więcej napiszę.
motylek727 - 2013-04-18, 11:07

Hmm... To może "Ślepowidzenie" powinnam przeczytać najpierw?
Raziel - 2013-04-18, 11:25

Właściwie to najlepsze sobie zostaw na koniec i zacznij od Ryfterów ;)
motylek727 - 2013-04-18, 16:16

Skoro tak polecasz to ok :) Choć z Ryfterów mam na razie tylko pierwszy tom, ale pewnie zakupię dwa pozostałe ;)
Córka Lavransa - 2014-12-17, 12:43

"Ślepowidzenie" za mną. :)
Podobało mi się bardzo. Nie wiem, dlaczego mam sentyment do książek sci-fi, podczas lektury których czuję się mocno głupia, ale mam. :) Kiedy coś się dzieje, a ja swoim małym rozumkiem nie śledzę detali akcji, tylko z niepokojem czekam na rezultat, mam uczucie, że coś jest bardzo mądrze napisane. :P
Powieść jest klimatyczna. Podobali mi się obcy - jak zawsze potrafię docenić, kiedy ktoś oderwie się od schematu humanoidalnego obcego rodem z Gwiezdnych Wojen. Na tym polu Watts spisał się rewelacyjnie.
Co do bohaterów - przyznam rację Razielowi, rzeczywiście się interesujący i niesztampowi. Najbardziej podobała mi się Banda. :) Sarasti - hm. Podobałby mi się, bo bardzo lubię socjopatów, a wampiryzm tylko dodaje mu romantycznego uroku, cóż, kiedy w grę wchodzi to, co napisała Saule
Spoiler:
nie wiadomo, na ile był sobą, a na ile sterowanym narzędziem.
I jednak trochę mało go było... :)
Na pewno sięgnę po inne powieści Wattsa. Może po tę trylogię, skoro polecacie. :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group