Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka obca - Zamboch, Miroslav

Tifa Lockhart - 2010-02-28, 07:33
Temat postu: Zamboch, Miroslav
"Sierżant"

Sprawiedliwość? Ona tutaj nie istnieje. Zostałeś wcielony do wojska zagrzechy ojca, walczysz –sam nawet nie wiesz o co. Wydaje się zwyczajne uratowanie małej dziewczynki okazuję się początkiem czegoś głębszego.
Książka mnie nie zawiodła. Oczekiwałam czegoś przyjemnego z ciekawą treścią i właśnie coś takiego otrzymałam.Sama konstrukcja książki jest dobra i łatwa w odbiorze. Krótkie zdania, bez zbędnych opisów. To sprawia,że czyta się bardzo wygodnie.
Postacie tu występujące są ciekawe. Najważniejsza- Lancelot z koszmarnymi wspomnieniami dzieciństwa czy też Gasupurez, który zabił własną żonę ale napotkaną dziewczynką opiekuje się jak ojciec. Warto też wspomnieć o Fillu czarowniku, który do końca taki kryształowy to nie jest.
Ogółem zachwyciła mnie ta pozycja, mam nadzieję, że kiedyś przeczytam jeszcze coś Zambocha.
Moja ocena-5/6

Recenzent - 2010-03-29, 20:20

Tifa Lockhart, Dzisiaj 19:57 napisał(a) na forum KGB
---------------------------------------------

"Bez litości"

Sumienie? Tak masz je.Przypomina o sobie każdej nocy. Zamykasz oczy w końcu zasypiasz. A wtedy tamto wraca. Nie pomaga zmęczenie ani gorzałka. O nie, nie uda ci się, przed samym sobą nie uciekniesz.

Za tę książkę zabrałam się z prawdziwą radością. ,,Sierżant'' bardzo mi się podobał i tym razem też spełniono moje oczekiwania.

Fabuła jest prosta ale interesująca. Główny bohater Bakly otrzymuje z pozoru proste zlecenie, które jednak takie łatwe nie było. Po dotarciu na miejsce zamiast wrócić według umowy, zostaje i przypadkiem miesza się do pewnej afery.

Autor pisze lekkim językiem, bez niepotrzebnych opisów za co coraz bardziej go lubię. Zdania są proste, łatwe w odbiorze przez co książkę łatwo się czyta.

Postacie tu występujące przypadły mi do gustu. Ochinot- uroczy bardzo lubiący kobiety grubasek . Czy też Tril- czarownica uratowana przed spaleniem na stosie, zdolna do największych poświęceń. Bakly- były gladiator, skrywający tajemnicę. Akurat on skojarzył mi się wiedźminem Geraltem Sapkowskiego. Tak jak on jest samotnikiem,nie chce mieć przyjaciół, ale mimo to opiekuje się spotkanymi osobami.

Podobało mi się bardzo. Z całą pewnością mówię: chce jeszcze Zambocha !

Moja ocena 5/6

Córka Lavransa - 2011-12-15, 21:07

"Na ostrzu noża"



Koniasz jest jednym z lepszych najemników. Nic zatem dziwnego, że otrzymuje bardzo trudne i nietypowe zlecenie. Szybko przekonuje się, że to zadanie jest również niezwykle niebezpieczne. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy na jego drodze staje potężny przeciwnik gotowy zrobić wszystko, by nie dopuścić do realizacji przedsięwzięcia.
Mimo, że Koniasz konsekwentnie realizuje cel, nic nie układa się tak jak powinno. Wszystko wskazuje na to, że wyprawa może nie dotrzeć do celu. Jej los wydaje się przesądzony.
W obliczu klęski każdy rozsądny człowiek spakowałby manatki i ruszył w siną dal. Tymczasem „człowiek do wynajęcia” nie rezygnuje. W końcu, umowa jest umową, a dobry najemnik ma swój honor. Tak jak Koniasz.
„Na ostrzu noża” to wciągająca powieść, w której los bohaterów splata się z polityką, intrygą i zdradą. To uczta złożona z dań, doskonale doprawionych mieszanką adrenaliny i namiętności. Dla smakoszy.

fabrykaslow.com.pl

Rzecz traktuje o wielkiej karawanie osadników (nigdy mniej niż tysiąc osób, jeśli chodzi o farmerów, a gdzie tam jeszcze cała "obsługa"), którzy zasiedlić mają nowe terytorium. Cała impreza jest odpowiednio uzasadniona ekonomicznie i politycznie, ma swoich zwolenników i organizatorów oraz swoich przeciwników. Ci pierwsi, w obawie przed drugimi, wynajmują ochronę karawany, na jej czele stawiając niejakiego Koniasza.

Akcja w "Na ostrzu noża" wlecze się jak karawana z tysiącem bydła. W trakcie pierwszego tomu (Fabryka Słów jak zwykle zasługuje w pełni na swoją nazwę, produkując wszystko w tomach) wyruszamy. Wyruszamy tak ponad 250 stron. W międzyczasie dzieją się niby jakieś inne rzeczy, ale wyjątkowo niemrawie. Tu ktoś kogoś napadł, tu się ktoś na kogoś zaczaił, tu główny bohater zgarnął wisienkę w postaci czołowej divy powieści.
Ups, czy to był spojler? :roll: Raczej nie, bo "Na ostrzu noża" jest przewidywalna do bólu. Główny bohater jest papierowy jak strony, na których wydrukowano jego przynudnawe przygody, a jego poczynania niczym nie zaskakują. I o ile w pierwszym tomie można się jeszcze jako-tako skupić na rozwijającej się leniwie intrydze ekonomicznej, o tyle w drugim Zamboch głównie wylewa z siebie swoje fantazje pt. "on jeden one dwie", z rzadka tylko okraszając je niewielką dygresją.

Więcej nie wezmę do ręki tego autora. Strata czasu.

Radament - 2011-12-15, 21:52

Trudno mi uwierzyć, że istnieje coś gorszego niż Mroczny Zbawiciel, tom 1. nie miałam nieprzyjemności czytać następnej części natomiast ta pierwsza bardzo mnie do siebie zraziła. Już nie mówię o durnej fabule, na łopatki rozkłada mnie styl w jakim jest pisana książka. Tak.. Proste to jak budowa cepa.
Postacie płytkie jak kałuża próbują pozować na takie, które posiadają pierwsze, drugie trzeci dno.
I właściwie dziwaczna fantazje autora nie zraziły by mnie do siebie (wszak nie takie rzeczy się widziało) gdyby nie były ukazane jako kilka następujących po sobie czynności okraszonych od czasu do czasu kilkoma słowami opisu czy prostym dialogiem.
Mam wrażenie, że książki Zambocha są do siebie bardzo podobne, chociaż przyznam że miałam okazję zacząć tylko Bez litości i postawić na półce Sierżanta (który notabene spodobał mi się o niebo bardziej niż Mroczny Zbawiciel... Z drugiej strony może to wynikało z mojego młodego wieku...).
Tym bardziej zaskakuje mnie fakt, że ma on tylu zwolenników i wiernych fanów.

Swoją drogą wydana teraz przez Fabrykę seria AGENT JFK , która składa się z kilku króciutkich tomików Zambocha po horrendalnych jak na takie coś cenach mnie zabiła. Albo ostatni twór Kossakowskiej, cykl Upiór Południa... No okej dawniej książki też nie były super grube, ani super dobre, ale teraz to już przegięli z tym rozdrabnianiem się.

Córka Lavransa - 2011-12-15, 21:58

Radament napisał/a:
I właściwie dziwaczna fantazje autora nie zraziły by mnie do siebie (wszak nie takie rzeczy się widziało)

Ja nie mam nic przeciwko fantazjom... :-P pod warunkiem, że są fantazyjne. Niestety, kiedy strona po stronie tylko jedna złazi, a druga włazi na wóz, i co trzecią stronę mam odpowiedni rysunek, to jest to po prostu nudne. Za dużo się widziało, żeby ekscytowało takie coś.

Radament napisał/a:
Postacie płytkie jak kałuża próbują pozować na takie, które posiadają pierwsze, drugie trzeci dno.

Dokładnie tak. Ten Koniasz pozuje na takiego tajemniczego, niby prosty wojak, a taki wszechstronnie wykształcony, ojej... To już było tyle razy. Tyle, tyle razy. A nic się kompletnie za tym nie kryje, chyba tylko start do płodzenia kolejnych tomów w temacie. :->

Radament - 2011-12-15, 22:05

Córka Lavransa napisał/a:
i co trzecią stronę mam odpowiedni rysunek

Cholerka! Ja miałam tylko jeden rysunek, góra dwa na całą scenę sado-maso seksu z demionicą (albo innym tałałajstwem, w każdym razie to bardzo zła kobieta była) :c
Gdzieś około tego znalazło się też torturowanie młodej dziewczyny i mnisi zaklęci w 'kamienie-wibratory' o.O

Córka Lavransa napisał/a:
To już było tyle razy. Tyle, tyle razy.

Znaczy bo to nie zaszkodziłoby i kolejny ale sensownie. Albo jest skurwysynem bez serca, albo nie. A nie: 'jest, ale czasem pojawiają się wyjątki, wciskane po to żebyśmy mogli bohatera bardziej polubić/dojrzeć w nim człowieka/uświadomić sobie, że nie jest tym za jakiego go uważamy' -,-

Córka Lavransa - 2011-12-15, 22:09

Radament napisał/a:
Albo jest skurwysynem bez serca, albo nie.

Dokładnie, pierwsza opcja nawet ciekawsza.

Radament napisał/a:
tylko jeden rysunek, góra dwa na całą scenę sado-maso seksu z demionicą

To ja czytałam Zambocha w wersji romantycznej najwyraźniej... :hehe:

Dominek - 2016-09-02, 09:04

Cykl o Koniaszu moim zdaniem to niestety trochę równia pochyła - pierwszy jego występ, w "Na ostrzu noża" niezwykle mi się spodobał. Akcja wartka, intryg pełno, a sam heros - świetny. Gość był enigmą, świetnie rzucano niejednoznaczne wskazówki na temat jego przeszłości... by w zbiorze opowiadań "Krawędź żelaza" (który sam w sobie był niekiepski, no, może w niektórych chwilach zwrot akcji robił się mało sensowny -> końcówka opowiadania "Cherchez la femme") rzucić czytelnikowi wszystkie odpowiedzi na dziób. No jak tak można? Potem "Koniasz: Wilk Samotnik"... Nie była to zła książka, ale ewidentnie odstająca poziomem od wcześniejszych przygód tegoż bohatera. Jak postać darzę wielką sympatią, tak jej przygody traciły poziom.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group