Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka polska - KOMUDA, Jacek - Herezjarcha...

Ravena - 2008-12-03, 16:42
Temat postu: KOMUDA, Jacek - Herezjarcha...


Tytuł: Herezjarcha
Autor: Jacek Komuda
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Listopad 2008
ISBN: 978-83-7574-006-6
Liczba stron: 344

Nie licz na tajne kody, zagadki klasztorów i tajemnice templariuszy. Komuda zabierze Cię do piekła!
Razem z Franciszkiem Villonem, złodziejem i poetą skazanym na banicję za zabójstwo księdza zbłądzisz w zaklętych rewirach XV-wiecznego Paryża. Tu zbrodnia, namiętność i ludzkie grzechy splatają się w węzeł ciasny niczym zwoje katowskiego stryczka i przejmujący chłodem jak lochy więzienia Chatelet. Tutaj podrzynacze gardeł, szelmy, mordercy i ladacznice starsze niż Katedra Marii Panny opowiedzą o swych losach, nim odtańczą ostatnie pląsy w objęciach szubienicy - drewnianej kochanki wyklętego poety...

Książkę poleca Jacek Żakowski, dziennikarz i publicysta:
Paryż Villona to miasto niebywałe. Barwne i mroczne. Wielkie i występne. Wzniosłe i upadłe. Wyrywające się ku smakowaniu drobnych radości życia i spadające w błoto grzechów, grzeszków, małostek. Zachwytem dla jego mrocznych tajemnic i prawd o ludzkim gatunku ledwie jeszcze skrywanych pod cienką warstwą budzącej się cywilizacji zachodniej zaraził mnie mój mentor Bronisław Geremek. Zdaje się, że zaraził też Jacka Komudę, dotychczas arcypolskiego autora stawiającego pomniki Sarmatom, a teraz piewcę paryskich radości i trosk życia.

Za: Merlin.pl

burli - 2008-12-04, 11:32

łał. chyba wiem już co moja siostra dostanie na gwiazdkę :shock:
Recenzent - 2010-03-29, 19:25
Temat postu: Komuda, Jacek
"Czarna Bandera"

algreholt, 2010-03-24, 21:28 napisał(a) na forum KGB
---------------------------------------------

A dookoła słychać tupot bosych stóp po pokładzie, skrzypienie takielunku i przeklinanie marynarzy. W powietrzu ciągle jeszcze unosił się zapach prochu. Wszyscy stali przy burcie dzierżąc topory abordażowe, pałasze i cutlasy. Gęby mieli zakazane i tylko czekali komu by pokazać gdzie jest jego miejsce...

Akcja rozgrywa się mniej więcej w XVII w na Karaibach, a bohaterowie naszych opowiadań to banda degeneratów, którzy zaprzedali duszę diabłu i parają się piractwem, tak przy okazji.

Nie wszystkie opowiadania były tak samo dobre, ale ogólnie mogę powiedzieć, że czytało się dobrze. Mocna, męska literatura, taka ze swoim klimatem.

Można poczuć smak słonej wody i usłyszeć kołysanie ciał na rejach.

Pirackie opowiadania okraszone lekką nutką fantastyki, wierzeń ludowych, i morskimi bitwami sprawią, że poczujesz się jak prawdziwy pirat z Karaibów.

Moja ocena 4 /6

Paleolog - 2010-09-19, 18:11

O "Galeonach wojny" słów kilka.

Było to moje drugie spotkanie z Komudą. Udane. Zresztą pierwsze - zbiór opowiadań, wstyd się przyznać, ale nie pamiętam tytułu - również było niezłe.
Ale do rzeczy.

"Galeony wojny" zyskują przede wszystkim dzięki świeżemu tematowi. To piracka opowieść z pogranicza fantastyki i historii osadzona w realiach szlacheckiej Rzeczpospolitej i wojen polsko - szwedzkich. Z innych autorów, którzy porwali się na tematykę marynistyczną poruszającą losy floty 'polskich' Wazów przychodzi mi do głowy jedynie Augustyn Necel, którego pamięci Komuda zresztą dedykuje swoją powieść.

Historia jest dobrze wymyślona i co najważniejsze sprawnie opowiedziana. Książka naszpikowana jest terminologią marynistyczną i widać, że Komuda włożył sporo wysiłku w merytoryczne przygotowanie się do pisania. Zatem czytelnik chcąc nie chcąc będzie musiał nauczyć się rozróżniać marsel od kabestanu, bukszprytu, fokmasztu i innych 'sztów'.
Autor nie jest może aż takim gawędziarzem jak Sapkowski, ale i tak czyta się go szybko i przyjemnie. I choć do ideału nieco brakuje - opisy pojedynków wręcz bywają zbyt przewlekłe, przez co często stają się nieczytelne, a pewien kluczowy dla losów powieści pomysł jest żywcem zerżnięty z "Braterstwa wilków" - to moim zdaniem książka broni się równie skutecznie co kapitanowie okrętów opisywanych na jej kartach przed atakami Szwedów.

Oczywiście nie jest to rzecz, którą wspomina się latami. Jest jednak znakomita do pociągu, a to już bardzo dużo.
Można usiąść i w takt kołysania - ach, uroki PKP - wagonu wypłynąć razem z Dickmannem, Jakimowskim, Szelfem, Jordanem i resztą bohaterów z "Die Prinzessin von Polen" na spotkanie przygody. Ewentualnie - na pohybel, jak mawiał pewien kapral w zupełnie innej bajce ;-)

Tifa Lockhart - 2011-06-14, 04:02

,, Krzyżacka zawierucha''

Wierność, honor, uczciwa walka. To według tych zasad Cię wychowano. Myślałeś, że każdy się do nich dostosowuje, a w szczególności mężczyźni należący do Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Niestety, ale myliłeś się. Era szlachetnych ludzi dawno już minęła.
''Krzyżacka zawierucha'' jest moim kolejnym, udanym spotkaniem z Komudą. Książka bardzo mnie wciągnęła. Żałowałam wręcz momentów, kiedy musiałam ją odłożyć i zająć się czymś innym.
Akcja powieści to dosłownie kilka chwil przed rozpoczęciem bitwy pod Chojnicami 18 września 1454 roku. Starły się wtedy wojska polskie i krzyżackie, skończyło się to klęską Polaków. Następnie śledzimy losy cudem ocalałego, młodego szlachcica Bolka Zawiszy z Rożnowa.
Bohaterowie bardzo mnie zaciekawili. Główna postać to wspomniany wyżej Bolko. Jest on wnukiem sławnego Zawiszy Czarnego. Po okrutniej śmierci ojca poprzysiągł zemścić się za krzywdy. Czarnym charakterem ''Krzyżackiej zawieruchy'' zdecydowanie można nazwać krzyżaka Winrycha von Treitschke. Jest on bezlitosny, pozbawiony ludzkich uczuć, pod pozorem walczenia z pogaństwem zachowuje się jak potwór.
Niekiedy rażą mnie prymitywne przekleństwa w książkach. U Komudy tego nie doświadczyłam. Niektóre wulgaryzmy wywołały nawet uśmiech na mojej twarzy, gdyż były bardzo nietypowe i oryginalne.
Odebrałam zakończenie jako zapowiedź, że być może autor napisze kolejną książkę utrzymaną w tych średniowiecznych tematach. Mam nadzieję, że tak się stanie. Czytając książki Komudy nabieram ochoty na więcej.
Ocenam 5/6

Tifa Lockhart - 2011-12-09, 05:46

''Herezjarcha'' to zbiór bardzo ciekawych opowiadań. Czytało mi się wspaniale. Główny bohater, Villon przypadł mi do gustu. Muszę kiedyś jego poezje przeczytać. Najbardziej chyba spodobało mi się historia o klasztorze dominikanów. Jednak po przeczytaniu całości odczuwam pewien niedosyt. Chyba po prostu było zbyt krótko. :)
Kamil - 2012-03-17, 17:13

Galeony Wojny czytałem. Średnie to było. Wypadło z pamięci momentalnie. Mam nadzieje że Czarna bandera lepsza :)

A ten post jest w sumie po to żeby Tifa napisała posta, bo już znalazła wymówkę że nie może nic tu napisać trzeci post z rzędu ;-)

Tifa Lockhart - 2012-03-18, 11:46

Paleologu, Twoje odczucia na temat ''Galeonów wojny'' są takie same jak moje. :) W zasadzie nawet nie mam za bardzo co dodać. Oczywiście na samym początku przeczytałam zakończenie. Zachęciło mnie ono jeszcze bardziej do szybszego zapoznania się z obydwoma tomami. ''Braterstwo wilków'' zanotowane do obejrzenia. :)
Kamil - 2012-03-19, 19:50

Czarna bandera - właśnie skończyłem.
Po mocno średnich Galeonach wojny (t1) myślałem, że nigdy więcej nie zetknę się z twórczością Komudy.. a jednak Czarna bandera wpadła w moje ręce. Sześć fajnych opowiadań bez powiązań. Jest pare gorszych (np. ostatnie), ale wszystkie wciągnęły. Jak komuś nie przeszkadza brutalność, szczypta horroru i sporo fantastyki (przeklęte statki to norma :) ) to bardzo polecam. Miła, przyjemna książka o przygodach piratów. Słownictwo żeglarskie raczej obowiązkowe. Także stengi, marsy, zęzy, topenanty dobrze jest znać.

Czy Komuda napisał jeszcze coś dotyczącego piratów? lub ogólnie tematyki morskiej? Ciężko się rozeznać po opisach, nie napisał też tych książek tak mało. A może wrócę do Galeonów wojny, może to nie był czas na tamtą książkę i teraz by mi się spodobało?.

Kamil - 2012-04-17, 15:36



Krótki spis plusów i minusów, od minusów zaczne bo lubie ponarzekać :D

- długie, na pare stron spisy przedmiotów, po co to? po co przerywać akcje na pare stron? Poza całymi listami wszędzie gdzie się da są wtrącenia tego typu:
"Legli na futra sobolowe, wilcze i rysie, na skóry kunie i tygrysie. (...) Leżała wśród kosztownych futer, materii, złotogłowiów, atłasów..." bla bla, potem są wymienione wszystkie części garderoby, którą zdejmuje Jacek. Mnogość przedmiotów większa niż w supermarkecie, rozumiałbym jakby tak tylko czasami, ale mam wrażenie, że ciągle,
- chwilami po prostu nudna, czytając myśli gdzieś odlatują,
- sporo dziwnych nieścisłości (albo jestem głupi i nie nadążam za autorem), przykłady:

walczy dwóch osobników (nie będę spojlerował):
"... jednym cięciem przeciął kołpak XXX, rozwalił mu łeb! (...) poprawił z prawej, rozrąbał lewy bok XXX, wzniósł szablę do cięcia! (...) huknął, tnąc w lewy bark i obojczyk XXX.
XXX zwalił się w tył, szarpnął wodze konia, padł na ręce pachołków. Ten z lewej porwał za cugle gniadego bieguna, pozostali wznieśli pistolety i półhaki, chcąc bronić XXX.
Skoczył za nimi!
Nie zdążył dopaść XXX."

No to XXX z rozwalonym łbem, cały pocięty nawiał i przeżył? Czy jak? :)
A może "łeb" to wcale nie głowa? Bo kołpak to chyba nakrycie głowy? Hełm? W każdym razie pod kołpakiem na pewno jest głowa, którą rozwalono. A jednak nie rozwalono...

Albo:
"We wrotach (...) stał przygarbiony człowiek. (...) Nie miał szabli ani safianowych butów, jednak trzymał się prosto i dumnie."
No to przygarbiony czy prosty? (to wszystko jeden akapit, tylko skróciłem).

I takich nieścisłości jest masa, albo ja się czepiam i nierozumiem.

- fabuła dość prosta...

+ ... ale wciąga, momentami nawet zaskakuje i sprawia wrażenie bardzo realistycznej,
+ historii za bardzo nie znam, nie interesuje się, ale w tej książce "szlachecka epoka" ;-) przedstawiona jest ciekawie i wiernie (przynajmniej takie odnosze wrażenie),
+ wątek romansowy normalny, w tle, nie drażni,
+ przypisy - obszerne, zawierają sporo historii, ciekawsze będą pewnie dla ludzi mieszkających w tamtych okolicach.

Ogólnie podobało mi się 6/10.
Ale wole Komudy "Czarną bandere" - nie ma wad które tu wymieniłem, a poza tym to zupełnie inna tematyka więc porównywać nie ma co.

Tifa Lockhart - 2012-06-08, 15:28

Wypożyczyłam ''Banitę'' Komudy z myślą, że będę miała zajęcie na dzisiejszy dzień. Niestety książka okazała się mieć zaledwie 200 stron, przez które przemknęłam jak wicher. Minęło zaledwie 2,5 godziny a odłożyłam książkę. Nie była to szczególnie pasjonująca lektura. Jak dla mnie wręcz mocno przeciętna. Bohaterowie tacy jacyś nijacy, intryga też nie wydała mi się mocno interesująca. Pewnie za kilka dni nie będę już nawet pamiętała o czym to jest. Lubię dosyć Komudę, więc mam nadzieję, że i to i ''Samozwaniec'' to chwilowe spadki formy.
Córka Lavransa - 2015-10-10, 22:37

Przeczytałam "Imię bestii". Było to moje pierwsze spotkanie z panem Komudą. Nie powiem, udane, podobało mi się, wciągnęło i czytało się nieźle.
Mam inny problem - nie byłabym w stanie chyba odróżnić Komudy od Piekary czy Pilipiuka. Czy oni się wszyscy uczyli pisać na tych samych warsztatach? OK, Komuda może trochę nadużywa wykrzykników, ale tak poza tym dałabym sobie rękę uciąć, że wszystkie powieści tych panów napisała jedna i ta sama osoba...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group