Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Książki - Uzależnienie od czytania

Nieznany - 2011-11-28, 18:56
Temat postu: Uzależnienie od czytania
Jaro, na KGB, swego czasu napisał/a:
W swoich pamiętnikach bodajże Słonimski wspominał, ze kiedy po wyjeździe z Polski znalazł się wraz z żoną w Anglii, to pierwszej nocy doszło do tragedii, bo okazało się, ze żadne z nich nie ma nic do czytania.
W efekcie ona czytała instrukcję obsługi czegokolwiek, a on opakowania.


Przyznaję się do tego, że nie mogę żyć bez książek. W autobusach i pociągach (papierek i e-książka), w samotnych spacerach (a-książka), w każdej sytuacji, czekając w kinie na seans, na przystanku, w domu, w pracy, na basenie, w łóżku, w poczekalni u lekarza... czytam.

Witam. Jestem Nieznany (zwany również często Nenkiem lub Nianią Nieznanią) i jestem uzależniony od czytania.

A Wy :?:


A co do Jaro, którego cytowałem powyżej, to nie byle jaka persona. :) Już co prawda nie zagląda na KGB, ale wszyscy zawsze pozostaniemy jego fanami. Kto widział "Siedem Bram Jerozolimy", ten wie - Jaro był reżyserem i autorem scenariusza do tego cudownego wydarzenia. :)

Córka Lavransa - 2011-11-28, 20:20

Cześć, jestem Córka.
Przyznaję, że mam problem. :shock: Czytam nawet wyciąg z regulaminu KZK GOP w środkach komunikacji miejskiej, choć od lat zmieniają się tylko kwoty...

Nieznany - 2011-11-28, 20:23

I to nie na niższe... też czytuję czasami regulaminy w autobusach. Kary umowne są mi znane na pamięć. :lol:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-28, 20:31

Ja zawsze zabieram książkę do poczekalni u dentysty. Czasem trzeba poczekać w kolejce a wszystkie plakaty reklamujące jak dobrze myć zęby i czego używać do higieny jamy ustnej już przeczytałem. :)
Ostatnio mniej jeżdżę koleją, ale dawniej zawsze w plecaku miałem książkę dojeżdżając do szkoły i na uczelnię.

Córka Lavransa - 2011-11-28, 20:34

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
wszystkie plakaty reklamujące jak dobrze myć zęby i czego używać do higieny jamy ustnej już przeczytałem. :)

Ja ostatnio wylądowałam u lekarza dość niespodziewanie, skutkiem czego zapoznałam się szczegółowo z budową ucha. :D

Ravena - 2011-11-28, 20:52

Taaa, dołączam do Klubu Anonimowych Lekturoholików ^^
Nieznany napisał/a:
W autobusach i pociągach (papierek i e-książka), w samotnych spacerach (a-książka), w każdej sytuacji, czekając w kinie na seans, na przystanku, w domu, w pracy, na basenie, w łóżku, w poczekalni u lekarza... czytam.

I wszystkie ogłoszenia na słupach, klepsydry, plakaty, listy wyborcze, zarządzenia... Dosłownie wszystko, co tylko układa się w druk ^^ W torebce zawsze noszę książkę "na wszelki wypadek" - gdy kolejka po chleb długa, w poczekalni u lekarza (u mojej dentystki są Angory do poczytania :D ), w czasie jazdy z wizytą do rodziny (nawet jeśli droga samochodem trwa tylko 15 minut).

Nieznany - 2011-11-28, 21:00

W kwestii technicznej: anonimowy tu jestem tylko ja - w końcu Nieznany. :lol:

Ravena napisał/a:
I wszystkie ogłoszenia na słupach, klepsydry, plakaty, listy wyborcze, zarządzenia... Dosłownie wszystko, co tylko układa się w druk ^^ W torebce zawsze noszę książkę "na wszelki wypadek" - gdy kolejka po chleb długa, w poczekalni u lekarza (u mojej dentystki są Angory do poczytania ), w czasie jazdy z wizytą do rodziny (nawet jeśli droga samochodem trwa tylko 15 minut).
Ja mam książkę w komórce, zawsze pod ręką. Ostatnio stałem w kolejce po mięso i też czytałem. :mrgreen:
Czarna_Smoczyca - 2011-11-28, 21:07

Ravena napisał/a:
w czasie jazdy z wizytą do rodziny


wczoraj, boskie 1,5h jazdy w jedna strone, maz za kolkiem, cora odleciala, a ja z ksiazka w reku. Tez zawsze znajde cos do czytania. I co mowicie, ze to choroba :shock: :mrgreen:

Radament - 2011-11-28, 21:11

Czarna_Smoczyca napisał/a:
ze to choroba


Ale jaka piękna :D

Czarna_Smoczyca - 2011-11-28, 21:24

No ba, nic tylko zarazac :lol:
Panna Jeż - 2011-11-28, 21:25

Tak, tak, autobusy i tramwaje, poczekalnie i pociągi, dom, park... Jedną książkę (papierową) zdarzyło mi się czytać w drodze na przystanek. To był "Weiser Dawidek" bodajże ^^ Ale jest coś, co mnie od książek potrafi skutecznie odciągnąć - internet :-/ W tym sensie, że pochłania mi zbyt dużo czasu...
Nieznany - 2011-11-28, 21:33

Eva del Dolores napisał/a:
Ale jest coś, co mnie od książek potrafi skutecznie odciągnąć - internet W tym sensie, że pochłania mi zbyt dużo czasu...
Mam to samo, mam to samo, mam to samo... aż do znudzenia, żeby tak się z Tobą ciągle zgadzać... od teraz przestaję się zgadzać, choćby nawet wbrew sobie. A poza internetem Ty pewnie też potrafiłabyś oderwać mnie od książki. Na przykład... no wiesz...









...mogła byś kazać mi iść pomyć naczynia. :hehe:

Panna Jeż - 2011-11-28, 21:42

A Ty nie miałeś czegoś tam czytać? ^^

Wracając do tematu (NN, do czego Ty mnie zmuszasz!), moje uzależnienie od książek było chyba silniejsze, gdy byłam dzieckiem i nastolatką. W szkole należałam do tych cichych dzieci, trzymających się na uboczu. Najwięcej czasu spędzałam w bibliotece. Po szkole szłam też do mamy, która pracowała w bibliotece.... W domu wieczorami udawałam ze się uczę, a wyciągałam spod zeszytu kolejne Małgorzaty Musierowicz i tak dalej... ^^ Ponieważ rodzina należała do wcześnie kładących się spać, a ja swojego pokoju nie miałam, musiałam się nocami zamykać w łazience i zatykać wszelkie otwory, które przepuszczały światło... Człowiek musiał się nakombinować. A teraz ma swobodę, stos książek na stoliku, a siedzi na necie :]

Nieznany - 2011-11-28, 21:55

Grrr... nie zgadzam się, nie zgadzam się... grr...

Eva del Dolores napisał/a:
(NN, do czego Ty mnie zmuszasz!
Rozpoczynam uczłowieczanie Cię, wszystko jest na dobrej drodze, nie broń się, to nie ma sensu. :-P

Grrr... nie zgadzam się, nie zgadzam się... grr...

Eva del Dolores napisał/a:
moje uzależnienie od książek było chyba silniejsze, gdy byłam dzieckiem i nastolatką.
Czytywałem przeciętnie sześć książek tygodniowo.

Eva del Dolores napisał/a:
W szkole należałam do tych cichych dzieci, trzymających się na uboczu. Najwięcej czasu spędzałam w bibliotece.
Identycznie.

Eva del Dolores napisał/a:
Po szkole szłam też do mamy, która pracowała w bibliotece....
Moja akurat w urzędzie, więc nie bardzo pasowało, więc wracałem do domu, do książek.

Eva del Dolores napisał/a:
W domu wieczorami udawałam ze się uczę, a wyciągałam spod zeszytu kolejne Małgorzaty Musierowicz i tak dalej... ^^
Też coś tam czytałem Musierowicz w życiu ("Ida sierpniowa" to jej? no to tak). Ale w moim przypadku to raczej były "Tomki" albo książki o starościcu Wojskim Hena.

Eva del Dolores napisał/a:
ponieważ rodzina należała do wcześnie kładących się spać, a ja swojego pokoju nie miałam, musiałam się nocami zamykać w łazience i zatykać wszelkie otwory, które przepuszczały światło..
A ja chodziłem do kuchni i czytywałem przy małej lampce, nie raz do późniejszej nocy niż dziś to czasami robię, a też nie miałem swojego pokoju.

Eva del Dolores napisał/a:
Człowiek musiał się nakombinować. A teraz ma swobodę, stos książek na stoliku, a siedzi na necie :]
Exactly. :)

Także... zero podobieństw, zero, ZERO! :zlo

Kamil - 2011-11-28, 21:56

Wszyscy jesteście tu jacyś chorzy :mrgreen:

A ja razem z wami, chociaż u mnie objawy są raczej delikatniejsze. Owszem, bywa że czytam regulaminy w komunikacji miejskiej albo na przystanku w oczekiwaniu na autobus, jasne, że czytam nawet te głupie długie umowy dot. telefonów czy internetu (m.in. dlatego nie mogę pojąć jak można wpieprzyć się w jakąś totalnie głupią umowę). No pewnie, że do pociągu nie wsiądę bez książki.
Ale czytanie w kolejce w sklepie? czytanie na każdym spacerze? Do tego jeszcze nie doszedłem :D I nie zanosi się, do czytania potrzebuję trochę spokoju, nie lubie czytać w komunikacji miejskiej, nie warto otwierać książki na te 10-15 min. Bywało, że czytałem w nowojorskim metrze, bo tam wszędzie długo się jeździ, ale też średnio to lubiłem, wolałem pogapić się na ludzi.

Jak w zeszłe wakacje wyjechałem, to po jakiś 3 tygodniach często czułem zwyczajny głód, chciało mi się coś przeczytać, a dokładniej: beletrystyke. Raczej nie specjalnie byłem zainteresowany ulotkami i innymi takimi.

Eva del Dolores napisał/a:
A teraz ma swobodę, stos książek na stoliku, a siedzi na necie :]

A w necie czyta, tylko że nie książki... stosik czeka, a człowiek przy kompie.

Viwoo - 2011-11-28, 21:59

Widzę, że ze mną nie jest jednak tak źle... ;-) uzależniona jestem tylko od czytania książek, natomiast regulaminy, rozporządzenia, instrukcje itd. w miarę możliwości pomijam :roll:
Panna Jeż - 2011-11-28, 22:05

Mnie tez się zdarza czytywać regulaminy w autobusach, ale jak przychodzi co do czego, to i tak nie pamiętam nigdy zasad przewozu zwierząt czy bagażu :lol:

Nieznany napisał/a:
Czytywałem przeciętnie sześć książek tygodniowo.

No ja trochę mniej jednak ^^

Córka Lavransa - 2011-11-28, 22:12

kenaz napisał/a:
Ale czytanie w kolejce w sklepie?

No, ba. Bardzo mnie zasmuciła nagła a szokująca zmiana systemu na bezkolejkowy, pamiętam, jak moja mama stała w mięsnym, a ja z książką siedziałam na kaloryferze. Wszystkie "Anie" tak zaliczyłam.

Ratuje mnie jeszcze poczta, tam też czasami trzeba się wystać, to ja wyciągam z torby, co tam akurat ze sobą wożę (najczęściej coś takiego, co już kiedyś czytałam, wtedy mogę z przyjemnością zacząć i skończyć, kiedy trzeba, a nie wkurzam się, że tu środek rozdziału, a tu moja kolej przy okienku, żeby nadać/odebrać paczkę) i sobie czytam... :)

A! I pod dziekanatem. Tam ZAWSZE jest kolejka. Na ostatnich studiach już w warunkach cywilizowanych, nie jak nomada jakiś na kurtce i torbie, tylko na krzesełku sobie wygodnie przycupnęłam i jakieś dwa-trzy rozdziały zawsze gładko zleciały. :)

jagus - 2011-11-28, 22:19

Choroba lokomocyjna u mnie rozwiązuję większość "dziwactw" :) Unikam słowa pisane jak ognia w autobusach i tramwajach, bo inaczej skończy się w najlepszym wypadku bólem głowy.

Dlatego też prawie nigdy nie mam przy sobie książki, moja torebka i tak zawiera różne niestworzone rzeczy, więc może i lepiej, że nie zarażam książek na nie ;)

Co innego w pociągu, ale ostatnio co raz rzadziej w nich przebywam.

Tak więc czytam tylko w domu, na łóżku w pozycji przeróżnej.

Córka Lavransa - 2011-11-28, 22:20

jagus napisał/a:
Choroba lokomocyjna u mnie rozwiązuję większość "dziwactw" :)

Ja też mam. Ale to mnie nie zraża, czytam chwilę, potem chwilę oddycham, a potem znowu czytam... :mrgreen:

jagus - 2011-11-28, 22:22

Córka Lavransa napisał/a:
Ale to mnie nie zraża, czytam chwilę, potem chwilę oddycham, a potem znowu czytam...


Po przeczytaniu 2 stron muszę wysiąść by pooddychać, nie opanowałam jeszcze oddychania będąc ciągle w autobusie, nie mówiąc gdy np pada deszcz i jest duszno....

Córka Lavransa - 2011-11-28, 22:27

No, to masz zdecydowanie gorzej niż ja. Nie zazdroszczę. :-(
sushi - 2011-11-29, 02:11

kenaz napisał/a:
Wszyscy jesteście tu jacyś chorzy

Popatrz na to forum. Czy tu mogą być normalni, zdrowi ludzie? ;-)

Nieznany napisał/a:
W autobusach i pociągach (papierek i e-książka), w samotnych spacerach (a-książka), w każdej sytuacji, czekając w kinie na seans, na przystanku, w domu, w pracy, na basenie, w łóżku, w poczekalni u lekarza... czytam.

W kolejce do dziekanatu, w teatrze przed spektaklem (że niby taka kulturalna).

Ravena - 2011-11-29, 08:37

kenaz napisał/a:
nie lubie czytać w komunikacji miejskiej, nie warto otwierać książki na te 10-15 min.

Oczywiście, że warto! Jak książka jest wciągająca, to ją noszę w torebce (no chyba, że ma rozmiary Dukajowskiego "Lodu" wtedy nie ^^) i dopadam w każdej wolnej chwili, przez piec minut w kolejce można duuużo przeczytać! :)
sushi napisał/a:
w teatrze przed spektaklem (że niby taka kulturalna).

A mnie to tylko prospekty :D
No i przed egzaminami mi się zdarzało. Kiedy akurat nie zdawał nikt z mojej paczki (jak zdawaliśmy razem, to nam głupawka odbijała i strasznie się wygłupialiśmy) wszyscy naokoło panikowali, a ja sobie cichutko z jakąś książką... :roll:

M - 2011-11-29, 09:29

Witam, nazywam się Marcin... i jestem uzależniony... :mg:

Podobnie jak moi szacowni przedmówcy, również uwielbiam czytać, co wcale nie jest jakąś zaskakującą sytuacją, bo w końcu wszyscy piszemy namiętnie na forum o tematyce książkowej ;-) Oczywistym jest, że dużo czytam, ale uważam, że w moim przypadku to nie jest uzależnienie. Uwielbiam od czasu do czasu iść do księgarni, oglądać, trochę poczytać, zaznajomić się z nowościami - i rzadko kiedy wychodzę z tej księgarni z książką. Tak naprawdę, jestem hmm... nieco wybredny. Mało która książka przypadnie mi do gustu, a jeśli już jakaś się znajdzie - to tutaj choćbym nie wiem ile miała stron, to pożeram ją w dość krótki okres czasu. Dodatkowo zdarza się, że z przyjemnością do niej wracam ;-)

To nie jest złe hobby - ja swoje uwielbiam - ale lepiej mieć na półce drobną kolekcję naprawdę ulubionych książek, że jak patrzysz na nie, to widzisz wyraźnie, dlaczego one tak ci się spodobały. W pewnym stopniu ulubione książki mówią o naszej osobowości, wyobraźni, ukrytych marzeniach.
Nie rozumiem do końca po co kupować książek zgodnie z zasadą "jak leci", przeczytać raz i zapomnieć co w jakiej książce było... ;-) Szkoda miejsca na półkach :mg:

Kamil - 2011-11-29, 10:28

M napisał/a:
Nie rozumiem do końca po co kupować książek zgodnie z zasadą "jak leci", przeczytać raz i zapomnieć co w jakiej książce było... Szkoda miejsca na półkach

A ja rozumiem. Nie każdy lubi wyświnione książki z biblioteki. A że nie każdy zakup okazuje sie wartościowy - takie już jest ryzyko, nie zawsze po okładce i opisie (których raczej staram się nie czytać) można rozpoznać dobrą książkę. Nie mam też w zwyczaju stać w księgarni czy empiku i czytać pierwszych paru rozdziałów jak robią niektórzy.
M napisał/a:
To nie jest złe hobby

Tak tak.... hobby. Nazywajmy rzeczy po imieniu: nałóg. :D

M - 2011-11-29, 10:56

kenaz napisał/a:
A ja rozumiem. Nie każdy lubi wyświnione książki z biblioteki. A że nie każdy zakup okazuje sie wartościowy - takie już jest ryzyko, nie zawsze po okładce i opisie (których raczej staram się nie czytać) można rozpoznać dobrą książkę. Nie mam też w zwyczaju stać w księgarni czy empiku i czytać pierwszych paru rozdziałów jak robią niektórzy.
Oczywiście, masz prawo do własnego zdania. Myślę jednak, że nie do końca zrozumiałeś to, co chciałem przekazać. Prawdopodobnie dlatego, że jestem ograniczony jeśli chodzi o przekazywanie treści, co już niejednokrotnie miało miejsce na forum, kiedy to bywałem nierozumiany ;-) Musze chyba popracować ostro nad poprawą przekazu :mg: Nieważne. A co robisz, jeśli kupujesz książkę i okazuje się ona gniotem? Jest to ryzyko, które podejmujesz kupując książkę "w ciemno". Ale co robisz potem? Sprzedajesz czy kolekcjonujesz specjalną półkę z gniotami niewartymi papieru, na którym zostały wydrukowane? :mg:
Kamil - 2011-11-29, 11:09

M napisał/a:
Prawdopodobnie dlatego, że jestem ograniczony jeśli chodzi o przekazywanie treści,

Prawodopodobnie po prostu nie zrozumiałem prostego przekazu.. ;-)
M napisał/a:
A co robisz, jeśli kupujesz książkę i okazuje się ona gniotem? Jest to ryzyko, które podejmujesz kupując książkę "w ciemno". Ale co robisz potem? Sprzedajesz czy kolekcjonujesz specjalną półkę z gniotami niewartymi papieru, na którym zostały wydrukowane?

Gniot sprzedaje albo się wymieniam (bywa, że ktoś chce), ale nie powiedziałbym, że mam na półkach małą kolekcje tylko swoich ulubionych książek, dużą część trudno nazwać wartościową literaturą, a jednak cieszy mnie ich widok na półce :D Nie mam powodu się ich pozbywać, chociaż w ramach zyskania miejsca kilka przeznaczę na wymianę (ale to dopiero jak nie będę miał co czytać).

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-29, 11:34

Wstałem dziś o 3 rano i odczułem potrzebę poczytania Tańca ze smokami. Poczytałem godzinkę i poszedłem dalej spać. :)
Viwoo - 2011-11-29, 12:08

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Wstałem dziś o 3 rano i odczułem potrzebę poczytania Tańca ze smokami. Poczytałem godzinkę i poszedłem dalej spać. :)

Często po obudzeniu (o ile nie muszę się śpieszyć) sięgam po książkę i prawie zawsze mam tą obecnie czytaną gdzieś w zasięgu ręki :)
Ale tak o 3 rano jeszcze mi się chyba nie zdarzyło ;-)

Kamil - 2011-11-29, 12:24

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Wstałem dziś o 3 rano i odczułem potrzebę poczytania Tańca ze smokami. Poczytałem godzinkę i poszedłem dalej spać.

Dobre :) A jak książka?

Ja po obudzeniu nie czytam, bo mam problemy ze skupieniem wzroku i ogólnie długo dochodzę do siebie...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-29, 12:30

kenaz napisał/a:
Dobre :) A jak książka?


W porządku. Po prostu wczoraj poszedłem dość wcześnie spać, przebudziłem się wczesnym rankiem, sen przeszedł, a że książka była na wierzchu podczytałem sobie dwa rozdziały. Bardzo często zdarza mi się czytać rano, może nie tak wcześnie, ale 6 godzina, przed wyjściem na uczelnie to mi się często zdarza. :)

Żabka - 2011-11-29, 13:07

Witajcie! Mam na imię Agata i jestem lekturo holikiem...

Mój mąż się śmieje ze mnie, bo znam na pamięć wszystkie przystanki autobusów, którymi choć raz jechałam, bo kiedy nie mam lektury w torebce to czytam rozkład jazdy do znudzenia...

Poza tym czytam przy jedzeniu i przed spaniem, w czasie jazdy czymkolwiek... Niemalże nie rozstaję się z książką... Co czasem bywa uciążliwe (jak się ma dużo w torebce to jaka ona ciężka jest!)

Uwielbiam czytać i nie umiem się od tego odzwyczaić... A może i po co? ;-)

Procella - 2011-11-29, 13:33

M napisał/a:
To nie jest złe hobby - ja swoje uwielbiam - ale lepiej mieć na półce drobną kolekcję naprawdę ulubionych książek, że jak patrzysz na nie, to widzisz wyraźnie, dlaczego one tak ci się spodobały. W pewnym stopniu ulubione książki mówią o naszej osobowości, wyobraźni, ukrytych marzeniach.
Nie rozumiem do końca po co kupować książek zgodnie z zasadą "jak leci", przeczytać raz i zapomnieć co w jakiej książce było... Szkoda miejsca na półkach
M napisał/a:
A co robisz, jeśli kupujesz książkę i okazuje się ona gniotem? Jest to ryzyko, które podejmujesz kupując książkę "w ciemno". Ale co robisz potem? Sprzedajesz czy kolekcjonujesz specjalną półkę z gniotami niewartymi papieru, na którym zostały wydrukowane?

Na książki nigdy nie jest szkoda miejsca na półkach :mrgreen:

Ja lubię zbierać książki. Widok solidnie wypchanych regałów (zwłaszcza wypchanych książkami niekoniecznie ślicznymi, błyszczącymi i nowiutkimi oraz nieco zabałaganione) są dla mnie miłym widokiem i sprawiają, że dobrze się czuję w zawierającym je pomieszczeniu. A że czasem coś nie podejdzie - te półki to trochę taki "pamiętnik" zakupów i czytania.

Panna Jeż - 2011-11-29, 15:34

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Wstałem dziś o 3 rano i odczułem potrzebę poczytania Tańca ze smokami. Poczytałem godzinkę i poszedłem dalej spać.

Uczniu, to jest wątek zdecydowanie dla Ciebie. Ale wiesz co, nie chodź na żadną terapię, z tego nie trzeba się leczyć :lol: Żabko, Ty też nie :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-29, 16:14

Eva del Dolores napisał/a:
Uczniu, to jest wątek zdecydowanie dla Ciebie


Mój post na podstawie którego wnioskujesz jest mylący, gdyż wcale nie czytam tak wiele jakbym chciał, jak to było za czasów studiów i liceum. Ale trudno mi wyobrazić sobie mój świat bez książek. One tak jakoś wplotły się w moje życie, że nawet jeśli nie czytam to zawsze idąc miastem wzrok tęsknie zmierza w kierunku mijanej księgarni, gdy zajdę do kogoś w gości nie mogę nie spojrzeć na biblioteczne półki, przejrzeć tytuły. Miesiąc bez kupienia książki jest jakiś szary. :)

Nieznany - 2011-11-29, 16:15

Mnie też się parę razy zdarzyło, że obudziłem się w środku nocy i nie mogąc usnąć sięgałem po książkę, bo jeśli mnie nie uśpi, to przynajmniej sobie poczytam. :mg: Oczywiście bywały też zarwane nocki przez książki oraz takie, kiedy długo leżałem wieczorem i aby nie marnować czasu w łóżku no i też po to, by się rozespać, schodziłem na dół, robiłem sobie herbatę i brałem się za książkę. I potem zamiast poczytać kwadrans i by zachciało się spać, na tyle, żebym usnął, kończyło się tak, że siedziałem godzinę, dwie, świt za oknem budził się do życia a ja wciąż zatopiony w lekturze. :lol:
Panna Jeż - 2011-11-29, 16:23

Ja nie potrafię przerwać sobie lektury, gdy coś bardzo mnie zainteresuje, więc czasem zdarza mi się siedzieć nawet do 4, 5 rano, ale nie powiem, by zdarzało się to bardzo często. Takie książki zazwyczaj darzę później dozgonną miłością :) Generalnie o sobie mogę chyba powiedzieć, że może nie czytam dużo, ale intensywnie :lol:
Kamil - 2011-11-29, 19:37

Eva del Dolores napisał/a:
więc czasem zdarza mi się siedzieć nawet do 4, 5 rano

Mi też czasami, ale to jest rzadkość... książka musi być naprawdę dobra. Tak myślę że spośród tych kilkudziesięciu książek które przeczytałem w tym roku było góra z pięć, które wciągneły mnie aż tak bardzo.

sushi - 2011-11-29, 19:43

Eva del Dolores napisał/a:
czasem zdarza mi się siedzieć nawet do 4, 5 rano

Miałam tak, gdy pierwszy raz czytałam Władce Pierścieni, Pachnidło czy Trzech muszkieterów.
Za to, jak czytałam Przedwiośnie to wstałam o 4:00, żeby poczytać przed szkołą.

Paleolog - 2011-11-29, 20:22

Ja tam nie jestem uzależniony. Naturalnie, że mógłbym odstawić ten paskudny zwyczaj w dowolnie wybranej chwili, gdybym tylko zechciał. To jest wersja oficjalna i bronić jej będę niczym Winony Ryder. Rzekłem.

Najdziwniejsze miejsce, czy też może sposób czytania jakiego doświadczyłem, to... czytanie w ruchu ;-) kilkukrotnie książka wciągnęła mnie na tyle, że po prostu nie mogłem jej zamknąć wysiadając z autobusu/tramwaju i trzymając knigę w ręku dzielnie próbowałem czytać dalej, jednocześnie usiłując na nikogo i na nic nie wpaść. Z, o dziwo, wcale niezłym skutkiem. Książki, jakie akurat dzierżyłem, każdorazowo były tego warte.

Córka Lavransa - 2011-11-29, 20:28

Paleolog napisał/a:
Najdziwniejsze miejsce, czy też może sposób czytania jakiego doświadczyłem, to... czytanie w ruchu ;-) kilkukrotnie książka wciągnęła mnie na tyle, że po prostu nie mogłem jej zamknąć wysiadając z autobusu/tramwaju i trzymając knigę w ręku dzielnie próbowałem czytać dalej, jednocześnie usiłując na nikogo i na nic nie wpaść. Z, o dziwo, wcale niezłym skutkiem. Książki, jakie akurat dzierżyłem, każdorazowo były tego warte.


Mnie się zdarzyło kilka razy. W sumie nie jest to takie trudne, zwłaszcza jeśli chodniki szerokie/mało zaludnione. :)
Kiedyś opuściłam dwa zielone światła, stojąc przy pasach. I wiedziałam, że są, ale wolałam doczytać do końca rozdziału i dopiero przechodzić. :)

Panna Jeż - 2011-11-29, 20:31

kenaz napisał/a:
Tak myślę że spośród tych kilkudziesięciu książek które przeczytałem w tym roku było góra z pięć, które wciągneły mnie aż tak bardzo

Ja miałam chyba dwie takie w tym roku (m.in. "Złodziejkę książek" :) )


A niedawno przejechałam swój przystanek, czytając list od R. ^^

Kamil - 2011-11-29, 21:34

Eva del Dolores napisał/a:
Ja miałam chyba dwie takie w tym roku (m.in. "Złodziejkę książek" )

Dokładnie ten tytuł miałem na myśli. Nie mogłem przestać czytać. Była jeszcze Ręka mistrza i Ostatnie życzenie/Miecz przeznaczenia - i to kolejny raz czytane pochłonęły mnie bez reszty.

W ruchu czytałem, ale nie tak na ulicy... w mieszkaniu co najwyżej przemieszczając się do lodówki :D

Ravena - 2011-11-29, 21:34

O, też mi się niejeden raz zdarzyło iść z nosem w książce ulicą, ale to zwykle kończy się fatalnie. Kilka razy stałam się niemal ofiarą wypadku drogowego, raz omal nie wpadłam pod jadącą na sygnale erkę (wtedy akurat chyba czytałam list od przyjaciółki), raz zderzyłam się z rowerzystą (on biedak ucierpiał bardziej niż ja), innym razem przeszłam na czerwonym świetle przez bardzo ruchliwe skrzyżowanie (kierowcy krzyczeli i pukali się w głowę, nie żebym im się dziwiła ^^"), a także zdarza mi się iść, czytać, ale jak dojdę do jakiegoś zwrotu akcji, zatrzymuję się nagle i dopóki punkt kulminacyjny nie zostanie minięty, nie ruszę dalej - jestem każdym nerwem skupiona na książce ^^
Córka Lavransa - 2011-11-29, 21:41

Ravena napisał/a:
a także zdarza mi się iść, czytać, ale jak dojdę do jakiegoś zwrotu akcji, zatrzymuję się nagle i dopóki punkt kulminacyjny nie zostanie minięty, nie ruszę dalej

Właśnie dlatego przeczekałam te światła. Wiedziałam, że nie będę patrzyła na boki, to wolałam poczekać na chodniku do końca rozdziału. Musiałam wyglądać... oryginalnie. :lol:

motylek727 - 2011-11-30, 12:34

Ravena mi też się zdarza iść i czytać ;) Ale też kilka razy o mało nie wpadłam pod samochód, więc staram się czytać np. jadać autobusem czy tramwajem. Ale najczęściej robię to w domu albo na nudnym wykładzie xD
Procella - 2011-11-30, 13:32

Ja czytam chodząc przy wietrzeniu kotów. Jako że mieszkam przy dość ruchliwej drodze, moje futrzaki nie biegają swobodnie, ale wychodzą na smyczach (na początku było to źródłem wielkiej uciechy sąsiadów, ale się przyzwyczaili :mrgreen: ). Chodzę sobie z kotem po ogrodzie i czytam :lol:
Viwoo - 2011-11-30, 20:55

Nie czytam książek podczas chodzenia ulicami, nie skupiłabym się odpowiednio (ani na czytaniu, ani na chodzeniu, nawet nie chcę sobie tego wyobrażać!), poza tym nie lubię przerywać czytania w nieodpowiednich momentach, a na pewno musiałabym to robić co chwilę.
Natomiast podczas przemieszczania się po domu zdarza mi się czytać dość często.

Czarna_Smoczyca - 2011-11-30, 21:09

Latem jak ide na spacer z corcia i psem to pod wozek obowiazkowo ksiazka. Moje "smoczatko'' ,zawsze jak docieramy do placu zabaw, musi zaliczyc wszystkie hustawki, slizgawki, koniki itd. a mama w tym czasie rozsiada sie pod drzewkiem z ksiazka w reku, ale to jak czytanie podczas chodzenie. Chcial nie chcial trzeba co kilkanascie sekund oderwac wzrok od druku i zerknac co potomstwo porabia (zwlaszcza moje), ale zawsze to kilka akapitow. Zazwyczaj czytam jednak wieczorem jak mala juz spi, albo podczas jej popoludniowej drzemki.
elfrun - 2011-12-02, 11:49

Uzaleznienie od czytania to moj wielki problem. Doszlo juz do tego ze w czasie nocy budze sie dwa, trzy razy i czytam po kilka rozdzialow. Czytam czekajac na autobus, mieszajac zupe w garnku, lezac w wannie, jadac z ukochanym jego samochodem, czytam w restauracji kiedy moja corcia dojada swoj posilek, w kolejce na poczcie i innych nieodpowiednich miejscach. Poza tym mam ksiazki poukladane w kazdym pokoju, jedynym pomieszczeniem, ktore jest wolne od ksiazek jest toaleta. Spie na materacu, a na podlodze wokol zawsze mam rozlozone po dwie, trzy ksiazki. Czytam po kilka ksiazek na raz i wole kupic ksiazke niz nowy ciuch, kosmetyk czy cos do dekoracji domu. Jednym slowem - jest ze mna zle.
Żabka - 2011-12-02, 13:03

elfrun napisał/a:
jest ze mna zle.


Wcale nie jest z Tobą źle... Jeśli Tobie to nie przeszkadza to czemu miałoby być źle...
Nikt tutaj chyba nie będzie zachęcał do odwyku ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-02, 13:09

Żabka napisał/a:
Nikt tutaj chyba nie będzie zachęcał do odwyku ;-)


Pasjonaci jeszcze Cię będą zachęcać do czytania i kupowania więcej. :)

Na forum o piórach wiecznych człowiek pisze - nie wiem co zrobić, chce kupić takie pióro (wrzuca fotkę), kosztuje 1000 zł. Ale nie jestem pewien, bo i jeszcze to mi się podoba (inna fotka), ale te z kolei kosztuje 1200. Co robić? I to i to mi się podoba. Pomóżcie.

I zjawia się mądry, który mówi: Jak nie wiesz które wybrać, weź oba. :) Tak właśnie wygląda radzenie się pasjonatów. Ktoś z boku powie - żadnego bym nie wziął za taką cenę, nawet za połowę. :)

Córka Lavransa - 2011-12-02, 15:21

elfrun napisał/a:
wole kupic ksiazke niz nowy ciuch, kosmetyk czy cos do dekoracji domu

Ja też tak mam. :) Mało mnie interesuje, co mam na sobie i kiedy ostatnio byłam u fryzjera. Każde "wolne" pieniądze powodują natychmiast odruch przeczesywania allegro w odpowiednim dziale. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-02, 15:40

Córka Lavransa napisał/a:
Każde "wolne" pieniądze powodują natychmiast odruch przeczesywania allegro w odpowiednim dziale


Właśnie przed godziną przeczesałem na allegro portfel na dobre parę złotych. :)

Panna Jeż - 2011-12-02, 15:44

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Jak nie wiesz które wybrać, weź oba.

Udzieliłabym dokładnie takiej samej rady. Nie chodźcie ze mną na zakupy! Niestety sama często na takie rozwiązania się decyduję i dlatego niczego w życiu się nie dorobię :lol: Nieładnie, Evo :oops:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-02, 16:06

Eva del Dolores napisał/a:
Niestety sama często na takie rozwiązania się decyduję i dlatego niczego w życiu się nie dorobię


Skoro się decydujesz, znaczy, że kupione rzeczy dają szczęście, i to jest dobre. Gorzej gdy kupuje się na zasadzie: a może się przyda, albo było w promocji. :)

Nieznany - 2011-12-02, 16:19

Zgadzam się, z Uczniem, skoro było Ci pisane zakupienie obu rzeczy miast późniejszego żałowania "a mogłam wziąć tamto... a nie wzięłam", to choć portfel piszczy, to Ty jesteś spokojniejsza a w efekcie i szczęśliwsza. :)
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Gorzej gdy kupuje się na zasadzie: a może się przyda, albo było w promocji.
Obawiam się, że sam nie raz dokonywałem takich zakupów. :lol: I nie mam zamiaru się zmienić, najwyżej dokupię lub sklecę jeszcze jedną szafkę na te wszystkie graty i ubrania - bo wyłączam z tego książki. :)
Panna Jeż - 2011-12-02, 17:09

Dzięki, nieco mnie pocieszyliście... ^^ Aż się boję, co by mogło wyniknąć, gdybyśmy poszli na zakupy w trójkę :lol: Tak sobie myślę, że już dawno żadnego zakupu książkowego nie dokonałam :idea:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-02, 17:18

Eva del Dolores napisał/a:
Aż się boję, co by mogło wyniknąć, gdybyśmy poszli na zakupy w trójkę


Trzech entuzjastów książki w księgarni to długie godziny chodzenia między regałami. Podejrzewam, że nagadalibyśmy się o literaturze. Książki w księgarni dla czytelnika są jak zdjęcia w starym rodzinnym albumie. Podejdziesz do półki, zobaczysz i zaraz Ci się coś przypomni. :)

Córka Lavransa - 2011-12-02, 19:55

Nieznany napisał/a:
sklecę jeszcze jedną szafkę

Eva, popatrz, jakże praktyczne umiejętności z tego Nenka wyłażą. Cóż za mężczyzna...! :-P

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Trzech entuzjastów książki w księgarni to długie godziny chodzenia między regałami.

Trzech, trzydziestu, trzechset albo... jeden. Entuzjasta w księgarni zawsze kończy tak samo. Choć nie przeczę, że im większa gromadka, tym weselej. (Tak, to jest aluzja. 8-) )

Panna Jeż - 2011-12-03, 09:09

Córka Lavransa napisał/a:
Eva, popatrz, jakże praktyczne umiejętności z tego Nenka wyłażą. Cóż za mężczyzna...!

Prawdziwy człowiek renesansu ^^ Z takim mężczyzną w domu kobieta nie ma prawa się o nic martwić (O, ale pojechałam :hehe: )
Córka Lavransa napisał/a:
(Tak, to jest aluzja. )

W takim razie, byle do zlotu ;-) Na spotkaniu z Raveną nie udało nam się ominąć antykwariatu, choć wyraźnym prowodyrem była Zielona :)

Nieznany - 2011-12-03, 09:17

Eva del Dolores napisał/a:
Prawdziwy człowiek renesansu ^^ Z takim mężczyzną w domu kobieta nie ma prawa się o nic martwić (O, ale pojechałam )
Bez komentarza. :oops:

Eva del Dolores napisał/a:
W takim razie, byle do zlotu Na spotkaniu z Raveną nie udało nam się ominąć antykwariatu, choć wyraźnym prowodyrem była Zielona
Tak, Ravi już taka jest, kiedy spotkaliśmy się w Mielcu zamiast "cześć" powiedziała "prowadź mnie do księgarni". :shock: :lol:
Ravena - 2011-12-03, 15:41

Eva del Dolores napisał/a:
Na spotkaniu z Raveną nie udało nam się ominąć antykwariatu, choć wyraźnym prowodyrem była Zielona :)

Ani antykwariatu ani księgarni ani sklepu plastycznego :-P
Nieznany napisał/a:
Tak, Ravi już taka jest, kiedy spotkaliśmy się w Mielcu zamiast "cześć" powiedziała "prowadź mnie do księgarni".

Ależ powiedziałam! Ale moje życzenie tak Cię zaskoczyło, że nie dosłyszałeś! 8-)

elfrun - 2011-12-05, 11:54

Ravena napisał/a:
Eva del Dolores napisał/a:
Na spotkaniu z Raveną nie udało nam się ominąć antykwariatu, choć wyraźnym prowodyrem była Zielona :)

Ani antykwariatu ani księgarni ani sklepu plastycznego :-P
Nieznany napisał/a:
Tak, Ravi już taka jest, kiedy spotkaliśmy się w Mielcu zamiast "cześć" powiedziała "prowadź mnie do księgarni".

Ależ powiedziałam! Ale moje życzenie tak Cię zaskoczyło, że nie dosłyszałeś! 8-)


Pasje jednak lacza! :D Kiedy ja spotykam sie w Polsce z moja przyjaciolka Kamilka czesc czasu spedzamy w ksiegarniach i antykwariatach a czesc w kawiarniach zajadajac lody, bo obie kochamy czytac i jesc. (mniam mniam mniam)

Nieznany - 2011-12-05, 12:04

elfrun napisał/a:
czytac i jesc
To najprzyjemniejsze połączenie! :mg:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-10, 18:45

Uzależnienie od czytania to jedno, ale jest też uzależnienie od czytania, od zaglądania do księgarń. :) To o tyle groźniejsze, że bije po kieszeni. Zawsze jednak można sobie wytłumaczyć rozrzutność, że wydaje się przecież na szlachetny cel. Książka ma same zalety przecież. :)

Trochę książek kupuję w normalnym czasie, ale przed świętami zwykle jest to już książkowe szaleństwo. Z jednej strony prezenty wszelakie. Ale też w tym czasie i sobie chce się sprawić większy prezent, odrobić zaległości, książki, które wcześniej chodziły po głowie, ale zawsze zakup się odkładało. A tu proszę, pojawił się dobry argument - Święta. :)

Aura - 2011-12-11, 11:45

Ostatnio moje uzależnienie od czytania aż mnie niepokoi :shock:
Zrobiłam w zeszłym roku listę książek, ktore chciałabym przeczytać. Owszem, sporo już wykreśliłam, ale nadal to jest kilkaset ksiażek. I niemal przy każdej wizycie w bibliotece znajduję kolejną wartościową pozycję... Wchodze na bloga, czytam felieton literacki, forum - i znów, następne książki, które zapowiadają się smakowicie! I co teraz? Ta lista książek do przeczytania będzie mi chyba starczyć na kilka wcieleń.
A tu jeszcze wzrok się pogarsza...

Ale się nie poddaję :lol: Zaraz znów zabieram się do czytania :!:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-11, 12:02

Aura napisał/a:
Zrobiłam w zeszłym roku listę książek, ktore chciałabym przeczytać. Owszem, sporo już wykreśliłam, ale nadal to jest kilkaset ksiażek.


Różnorodność książek do przeczytania nie jest zła. Gorzej jakby nie było co czytać. Wyobraź sobie np. życie w Korei Północnej. Totalna cenzura, praktycznie zakaz wolnego myślenia. A za posiadanie 'zachodnich' książek być może grożą represje.
To byłoby straszne.

Wszystkie nieprzeczytane książki na moich regałach pewnie starczyły mi na 2-3 lata. Ale w międzyczasie przybyłoby na pewno dużo innych. :)

Córka Lavransa - 2011-12-11, 15:58

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Wszystkie nieprzeczytane książki na moich regałach pewnie starczyły mi na 2-3 lata.

To by mnie wpędziło w psychozę. Ja mam tak ze 20 książek do przeczytania i jestem bardzo nerwowa na tym tle, ciągle mi się wydaje, że muszę szybko-szybko się z tym załatwić, bo mam jakieś "tyły".
A jeszcze za chwilę przyjdzie Klaudyna, którą przecież chętnie sobie odświeżę, czeka mnie spotkanie z przyjaciółką, która ma dla mnie całego "Pana Lodowego Ogrodu", i koleżanka z pracy obiecała mi przynieść kilka książek absolutnie dla niej kultowych.
Strasznie jestem zestresowana tym nadmiarem nagłym. :)

Ravena - 2011-12-11, 19:45

Córka Lavransa napisał/a:
To by mnie wpędziło w psychozę. Ja mam tak ze 20 książek do przeczytania i jestem bardzo nerwowa na tym tle, ciągle mi się wydaje, że muszę szybko-szybko się z tym załatwić, bo mam jakieś "tyły".

Mam to samo, tylko u mnie tych książek trochę ponad trzydzieści ^^" A ciągle dochodzą jakieś pozycje z biblioteki, siłą rzeczy - musiałabym przestać chodzić do pracy! :]

Córka Lavransa - 2011-12-11, 20:14

Ravena napisał/a:
A ciągle dochodzą jakieś pozycje z biblioteki, siłą rzeczy - musiałabym przestać chodzić do pracy! :]

Ależ ja Ci tej pracy zazdroszczę... Są dwa takie miejsca na świecie, gdzie bym się zawodowo absolutnie nie sprawdziła - biblioteka i sklep mięso-wędliny. :hehe:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-11, 20:17

Córka Lavransa napisał/a:
Ależ ja Ci tej pracy zazdroszczę... Są dwa takie miejsca na świecie, gdzie bym się zawodowo absolutnie nie sprawdziła - biblioteka i sklep mięso-wędliny. :hehe:


Z tym sklepem to nie wiem, nie zastanawiałem się, ale w bibliotece bardzo chętnie bym popracował. Doskonałe miejsce dla kogoś, kto lubi książki. :)

Córka Lavransa - 2011-12-11, 20:21

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Doskonałe miejsce dla kogoś, kto lubi książki. :)

Na pewno... ale nie dla nałogowców. Wyobrażasz sobie bibliotekarkę, która swoje ulubione książki chowa przed ludźmi, żeby nie zrobili im krzywdy, a podczas pracy czyta, zatopiona w lekturze tak, że nie wie, co się wokół niej dzieje...? Przy każdej próbie nawiązania kontaktu może nawet ugryźć... :lol:

Procella - 2011-12-11, 20:31

Ja na liście książek do przeczytania na GoodReads mam ponad 1100 pozycji, a kupionych i czekających na swoją kolej - koło setki (nie licząc nieprzeczytanych z domowego księgozbioru "sprzed moich czasów", ale tam już zostały raczej pozycje mniej dla mnie ciekawe) :roll:
Ravena - 2011-12-11, 21:37

Córka Lavransa napisał/a:
Na pewno... ale nie dla nałogowców. Wyobrażasz sobie bibliotekarkę, która swoje ulubione książki chowa przed ludźmi, żeby nie zrobili im krzywdy, a podczas pracy czyta, zatopiona w lekturze tak, że nie wie, co się wokół niej dzieje...? Przy każdej próbie nawiązania kontaktu może nawet ugryźć...

Ej, a mnie się w ciągu czterech lat pracy udało poczytać tak ze trzy razy w sumie ^^ W bibliotekarstwie nie ma czasu na czytanie :D A co do ulubionych książek, rzeczywiście mam taki odruch... Ale jakoś się przełamuję ^^"

Córka Lavransa - 2011-12-11, 21:45

Ravena napisał/a:
A co do ulubionych książek, rzeczywiście mam taki odruch... Ale jakoś się przełamuję ^^"

Widzisz, widzisz... a mnie tasak się przeszkadza przełamać... Sztywny taki. :-P

alibaba - 2011-12-11, 23:58

Córko- pracowałam w bibliotece kilka lat i koleżanki ,musiały mnie pilnować bo byłam bliska takiego jak opisałaś zachowania. Byłam wręcz chora gdy nie mogłam przeczytać wszystkich nowych, przychodzących do biblioteki książek. Ale zawsze udawało mi się schować kilka najbardziej mnie interesujących i prędzej nie "wypuściłam" ich na półkę aż nie przeczytałam. To było moje "prawo pierwszeństwa".
Córka Lavransa - 2011-12-12, 09:46

alibaba napisał/a:
Ale zawsze udawało mi się schować kilka najbardziej mnie interesujących i prędzej nie "wypuściłam" ich na półkę aż nie przeczytałam. To było moje "prawo pierwszeństwa".

Tak trochę średniowiecznie... :) Ale wcale Ci się nie dziwię. Ja bym tak robiła na pewno...

M - 2011-12-12, 10:01

alibaba napisał/a:
Ale zawsze udawało mi się schować kilka najbardziej mnie interesujących i prędzej nie "wypuściłam" ich na półkę aż nie przeczytałam. To było moje "prawo pierwszeństwa".
Opisane powyżej okoliczności przypominają mi nieco sytuację mojej dawnej koleżanki, która swego czasu pracowała w Centrum Używanej Odzieży. Zawsze gdy przychodziła dostawa odzieży, to zarówno ona, jak i jej koleżanki wybierały sobie najlepsze i najładniejsze rzeczy, aby kupić je same - bez udziału sklepu, co powodowało, że właściciel miał straty. Tyle tylko, że one tego nie rozumiały, bo miały "palmę pierwszeństwa". Oczywiście przypadek alibaby jest inny, bo jednak te książki z biblioteki trafiały do powszechnego obiegu, tylko z lekkim opóźnieniem. Nie zmienia to jednak faktu, że to zachowanie kompletnie nie fair i taka sama mentalność, jak tej mojej koleżanki i jej kumpelek ;-)
Panna Jeż - 2011-12-12, 11:46

M napisał/a:
Zawsze gdy przychodziła dostawa odzieży, to zarówno ona, jak i jej koleżanki wybierały sobie najlepsze i najładniejsze rzeczy, aby kupić je same

Normalna praktyka, ale w niektórych sklepach pracownicy mają limity. np. moja znajoma mogła w miesiącu zakupić towar o wartości 70 zł ^^ Oczywiście jej mąż, mama czy babcia mogli kupić więcej, gdyby zaszła potrzeba :lol:

Aura - 2011-12-12, 14:28

Uczeń napisał/a:
Różnorodność książek do przeczytania nie jest zła. Gorzej jakby nie było co czytać. Wyobraź sobie np. życie w Korei Północnej. Totalna cenzura, praktycznie zakaz wolnego myślenia. A za posiadanie 'zachodnich' książek być może grożą represje.
To byłoby straszne.


Tak... Z drugiej strony, wtedy pewnie nie miałabym pojęcia, że na świecie tyle jest książek wartych przeczytania ;-)

Pięknie, Uczniu Czarnoksiężnika. Teraz mam ochotę na przeczytanie czegoś o Korei Północnej :->

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-12, 17:54

Aura napisał/a:
Tak... Z drugiej strony, wtedy pewnie nie miałabym pojęcia, że na świecie tyle jest książek wartych przeczytania ;-)


Niekoniecznie. Jakby się nie starały władze totalitarne nigdy nie uda im się osiągnąć całkowitej blokady informacji. My też przez 50 lat mieliśmy panująca cenzurę, ale cały czas jakoś sobie z nią radzono. Wolna myśl jest jedną z podstawowych wartości i człowiek nigdy się jej nie wyrzeknie.

Aura napisał/a:
Pięknie, Uczniu Czarnoksiężnika. Teraz mam ochotę na przeczytanie czegoś o Korei Północnej :->


A proszę Cię bardzo, np. to:

Światu nie mamy czego zazdrościć - Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej - Barbara Demick


Belial - 2013-11-12, 16:47
Temat postu: Re: Uzależnienie od czytania
Nieznany napisał/a:
Jaro, na KGB, swego czasu napisał/a:
W swoich pamiętnikach bodajże Słonimski wspominał, ze kiedy po wyjeździe z Polski znalazł się wraz z żoną w Anglii, to pierwszej nocy doszło do tragedii, bo okazało się, ze żadne z nich nie ma nic do czytania.
W efekcie ona czytała instrukcję obsługi czegokolwiek, a on opakowania.


Przyznaję się do tego, że nie mogę żyć bez książek. W autobusach i pociągach (papierek i e-książka), w samotnych spacerach (a-książka), w każdej sytuacji, czekając w kinie na seans, na przystanku, w domu, w pracy, na basenie, w łóżku, w poczekalni u lekarza... czytam.

Witam. Jestem Nieznany (zwany również często Nenkiem lub Nianią Nieznanią) i jestem uzależniony od czytania.

A Wy :?:


Mam to samo. Nawet jak jakiś brukowiec jest w zasiegu wzroku. ;) Uzależnienie i przymus. :P

andy - 2013-11-13, 16:14

Przeleciałem tylko końcówkę tematu. Miło, że ludzie mający prawie 4x lat niż ja jeszcze czytają. Forma czytnika mnie nie warunkuje. Wolę pappier bo już oczko nie to ale w większości to smart
Córka Lavransa - 2013-11-13, 16:32

Belial napisał/a:
Nawet jak jakiś brukowiec jest w zasiegu wzroku.

Ja mam jeszcze gorzej, z natężoną uwagą czytam reklamy outdoor na przystankach i regulaminy przewoźników w autobusach... :P

Belial - 2013-11-13, 18:42

Córka Lavransa napisał/a:
Belial napisał/a:
Nawet jak jakiś brukowiec jest w zasiegu wzroku.

Ja mam jeszcze gorzej, z natężoną uwagą czytam reklamy outdoor na przystankach i regulaminy przewoźników w autobusach... :P


O! Na to też cierpię! :D

czarownica - 2013-11-13, 21:03

I ja również :-D
Córka Lavransa - 2013-11-13, 21:49

Jestem wzruszona. :) Dobrze tak sobie poświrować wśród swoich. :)
maarta - 2013-11-26, 13:59

Widzę że wszyscy tu tacy jak ja są heheh Czytam wszędzie na przystanku, w tramwaju, autobusie, kolejce dosłownie wszędzie gdzie się da zarówno papierowe wersje jak i elektroniczne :) Jak nie mam przy sobie to czytam reklamy, regulaminy itd.
Nieznany - 2013-11-26, 15:26

Co za perfidia, reklama usług pogrzebowych w podpisie, to pan pikuś, ale żeby wciskać linki do stron pod UŚMIESZKI - poszła dziewczyna na całość!! :mrgreen: I dotyczy to każdego postu maarty. :evil:


Na moc posępnego czerepu starego Lavransa! Tasaku, przybywaj!! 8-)

Córka Lavransa - 2013-11-26, 15:48

Wiiiiiiiiiiiiiiiiiiizg! :mrgreen:
Reniś - 2013-12-20, 20:17

Na szczęście hałas czy niewygoda mi nie przeszkadzają, dlatego często czytam w środkach komunikacji miejskie, s poza tym w domu, podczas rodzinnego spotkania, na przerwach w szkole i w wielu innych miejscach. Czasami, jeśli książka szczególnie mnie wciągnie to równocześnie chodzę i czytam. :)
alibaba - 2013-12-20, 23:48

Podobnie jak wielu z was- gdy nie mam niczego do czytania w tramwaju czy autobusie- czytam wszystko co znajdzie się w zasięgu wzroku.
Kiedyś nie wychodziłam z domu bez książki w torebce. Teraz niestety muszę "liczyć kilogramy" i przewidywać co muszę kupić i jakie to będzie ciężkie. Staram się mieć w domu oprócz aktualnie czytanej książki coś małego i lekkiego, tak żebym nie musiała czytać np. reklam.

natka8 - 2014-10-30, 21:18

Mogę uważać, że udało mi się wyjść z nałogu, a przynajmniej go ograniczyć. :)
W gimnazjum zaczęłam czytać masowo książki. Bo dopiero poznałam dział zwany fantastyką w którym od razu się zakochałam. Bo miałam wielu znajomych czytających książki, od których mogłam je pożyczać. Bo miałam na tyle nudne lekcje, że nie miałam nic innego do roboty, oprócz czytania. Bo było to moją ucieczką od rzeczywistości.
Początkowo zaczęło się grzecznie. Jedna książka na tydzień. Ale znajdowałam coraz dłuższe serie. Efekt był taki, że potrafiłam czytać nawet do dziesięciu książek na tydzień.
Z nałogu zaczęłam wychodzić w liceum, bo wolnego czasu było mniej. Mniej czasu, oznaczało też jego brak na szukanie nowych pozycji. Miałam lekką depresję, wiec tym mniej chciało mi się czytać. Potem ponownie wróciłam do książek, ale nie w aż tak oszałamiającej liczbie.
Obecnie średnio czytam jedną książkę na tydzień.

Gorm1 - 2014-12-01, 13:37

Przyznaję się, że nie mogę nałóg totalny ze mnie, i jak obliczyłam ( średnio) to odkąd nauczyłam się czytać przeczytałam ponad 1500 książek, a to wciąż za mało buuuuuuuuuuuuuu
magragora - 2014-12-01, 16:57

Pomijam drobny fakt, że w pracy większość czasu spędzam na czytaniu pism, ustaw, rozporządzeń, uchwał, decyzji etc., to nie umiem zasnąć bez przeczytania bodaj kilkudziesięciu stron książki, która akurat znajduje się w orbicie moich zainteresowań..
elfrun - 2014-12-02, 08:07

Gorm1 napisał/a:
Przyznaję się, że nie mogę nałóg totalny ze mnie, i jak obliczyłam ( średnio) to odkąd nauczyłam się czytać przeczytałam ponad 1500 książek, a to wciąż za mało buuuuuuuuuuuuuu


Tak, nalogowcom takim jak ja zawsze malo. :-D Swiete slowa Gorm1. Spokojnie moge sie pod nimi podpisac. Wreszcie po latach zauwazylam, ze przynosze do sypialni mnostwo ksiazek i jakos zapominam je pozniej odniesc z powrotem. Nie tylko te, ktore czytam, ale i takie w ktorych szukalam tylko jakiegos cytatu czy informacji. Zazwyczaj jakies dobre rece odnosily ksiazki i cierpliwie ukladaly je na polkach, tak wiec ksiazki sie nie nawarstwialy. Ostatnio jednak moj ukochany wyjechal na troche dluzej, pozniej zmogla go choroba i w efekcie kilkadziesiat ksiazek lezalo na obu naszych szafkach nocnych, parapetach, a nawet na podlodze pod lozkiem. Moja druga polowka, nie czytajaca zreszta, wykazala sie wielkim taktem bo nawet slowkiem nie wspomniala o ksiazkowej inwazji i nie pogonila balaganiarza. ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group