Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Konkursy Książkowe Księgogrodu - Nieznany

Ravena - 2011-11-12, 19:40
Temat postu: Nieznany
Czytanie to zło!

Z każdej strony zarzucani jesteśmy nachalną reklamą czytelnictwa – dzieciom już od pierwszych dni w szkole nakazuje się rozpoznawać literki i składać je w zdania a dorosłych co krok nakłania się do czytania regulaminów, instrukcji, ulotek a przede wszystkim książek. Media przekonują, że czytanie, to rozrywka wysokiej wody. A to nie prawda! Moim zdaniem jest to największe zło, jakie wkradło się w nasze nawyki, już u zarania dziejów! Jego negatywne efekty są z łatwością zauważalne, wystarczy się przyjrzeć nieco bliżej.
Na pierwszy plan wysuwa się wpływ czytania na biologię organizmu ludzkiego. Regularna lektura prowadzi do deprecjacji jakości widzenia, często też do wad postawy, bo nie raz i nie dwa czytamy w niewygodnej pozycji siedzącej lub skuleni na łóżku, nie zawsze przy dobrym świetle; długie czytanie książek wywołuje zmęczenie i niewyspanie, bo przecież trudno się oderwać od wciągającej lektury, czyż nie? Częste czytanie osłabia odporność organizmu, książki są nieraz zakurzone a regularne wdychanie kurzu może prowadzić do alergii a nawet astmy oskrzelowej. A przecież czytanie zajmuje czas, który można by poświęcić na o wiele ciekawsze zajęcia – na przykład grę w Heroes of Might and Magic III albo wypad na piwo. Mało tego – książki są silnie uzależniające a brak na nich ostrzeżeń objaśniających, że „czytanie lub życie – wybór należy do ciebie” albo „Minister Kultury ostrzega: czytanie wciąga”, co jest moim zdaniem niedopuszczalne, ale każda próba wprowadzenia takiego wymogu rozbija się o mur zbudowany przez światowe lobby bibliotekarskie, które co prawda nie działa jawnie, ale za to skutecznie.
Nie byłbym sobą, gdybym pominął wpływ tego wyjątkowo nagannego nałogu na stan finansów osoby uzależnionej. Książki kosztują, nawet te używane, a przeczytanie kilku nie wystarcza. Owszem, mole książkowe próbują sobie radzić pożyczając lektury z bibliotek
i sztachając się ebookami, ale wcześniej czy później lądują o dealera, w księgarni lub antykwariacie. Mało tego – dzisiejsza wiedza techniczna popycha czytelników do zakupu nowoczesnych urządzeń wspomagających ich obsesyjny popęd do książek, takich jak czytnik Kindle. Nałogowi konsumenci literatury posuwają się do czytania nawet w środkach komunikacji miejskiej i w pracy, obniżając jej efektywność, a ich popęd bywa tak bezkompromisowy, że w razie braku książek zaczynają dosłownie zasysać oczami graffiti, nadruki na koszulkach przechodniów i skład płynu do płukania tkanin z lanoliną. Oto wypowiedź jednego z nich: „na wakacjach byłem u rodziny na wsi; po przeczytaniu wszystkich dostępnych książek i gazet poczułem tak silny głód czytelniczy, że zacząłem czytać metki na bieliźnie spotkanych na ulicy kobiet, za co dwa razy dostałem w twarz i raz numer telefonu, który niezwłocznie przeczytałem”. Tyle mówi się o szkodliwości picia, ale nie „litr” a „litera” to prawdziwy wróg ludzkości!
Zgubne w swych skutkach czytelnictwo pociąga za sobą również implikacje społeczne. Czytanie książek nie jest grą zespołową, wymaga skupienia i samotności a owa samotność staje się częścią codzienności, zaś czytaniu towarzyszy wielokrotnie oderwanie od rzeczywistości, czytając łatwo zapomnieć o czekających obowiązkach. Nauce znane są przypadki, kiedy to małżonkowie natychmiast po wylądowaniu w łóżku sięgają… każde po swoją książkę. I choć fizycznie są przy sobie, to ona ma w tym czasie romans z zabójczo przystojnym młodym hrabią na dworze Króla Słońce a on wędruje po bezdrożach fantastycznego świata wraz z innymi krasnoludami, nosząc z dumą swój wielki młot i jeszcze większą brodę. W ten jakże podły sposób czytelnictwo przyczyniło się do rozpadu pożycia małżeńskiego niejednej pary.
Pejoratywne implikacje czytelnictwa zauważają również sami autorzy, choć niechętnie się do tego przyznają. Słynny niemiecki filozof, pisarz i poeta Fryderyk Nietzsche, w swym dziele „Tako rzecze Zaratustra”, wypowiada się jasno: „to, że każdemu wolno posiąść umiejętność czytania, szkodzi z czasem nie tylko pisaniu, ale i myśleniu”. A rumuński eseista Emil Cioran zapisał w swym zeszycie taką oto notatkę: „dla pisarza lepiej jest pisać nic nie mówiąc, niż czytać; pisanie jest ćwiczeniem, lektura – nie”. Choć teza o negatywnym wpływie lektury nie znajduje uznania w oczach ogółu, jednak ludzie podświadomie bronią się przed jej zgubnym wpływem ograniczając czytanie książek, co nie może nie cieszyć. Natomiast to, że przeczytałeś ten esej, drogi Czytelniku, jest raczej smutne i oby był to co najwyżej przedostatni raz, bo – jak słusznie ujął Witold Gombrowicz – „koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba”.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group