Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Klasyka - Bolesław Prus

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-30, 09:47
Temat postu: Bolesław Prus
Szkolna przygoda z Faraonem mnie ominęła, gdyż nie 'przerabialiśmy' tej książki. Zdarzyło się jednak, że młodszy brat miał ją jako lekturę w gimnazjum. Nie starczyło mu samozaparcia by choć zacząć lekturę.
A ja miałem trochę wolnego czasu i, niechcąc by wizyta w bibliotece była próżna, zacząłem czytać. A nieco później kupiłem sobie Faraona do domowej biblioteczki. :)

Później wykorzystałem go zresztą pisząc wypracowanie maturalne. :)

Zapraszam do dyskusji o Faraonie i innych książkach Prusa. :)

Tina - 2008-11-30, 10:55

Hm, a mógłbyś trochę przybliżyć tego "Faraona", bo tak się składa, że posiadam tą książkę i zastanawiam się czy by jej nie przeczytać ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-30, 11:17

Długo by mówić. Na Twoje wątpliwości natomiast mogę odpowiedzieć jednym zdaniem: Warto! :)

Głównym motywem Faraona są w zasadzie mechanizmy władzy. Gdy umiera stary faraon Ramzes XII tron ma objąć jego młody syn, jako Ramzes XIII. O ile stary faraon żył w zgodzie z kapłanami, syn ma mnóstwo pomysłów na naprawę zubożałego i podupadającego państwa i wielce mu się nie podoba, że większość majątków kraju jest w rękach świątyń. Będzie próbował ukrócić taki stan rzeczy, na co oczywiście święci ojcowie nie będą chcieli się zgodzić. A Ramzes jest zdecydowanym człowiekiem i łatwo się nie podda, stąd konflikt staje się nieuchronny.

To tak w skrócie, ale oczywiście jest jeszcze mnóstwo rzeczy, dla których warto książkę przeczytać. Sam świat starożytnego Egiptu, bardzo dobrze moim zdaniem namalowany przez Bolesława Prusa. Druga rzecz to bohaterowie, porywczy Ramzes, kapłan, któremu na sercu leży dobro prostego ludu, Pentuer, wierny Fenicjanin, książę Hiram (jeden z moich ulubionych bohaterów, choć tak naprawdę z książki jednoznacznie nie wynika, czy rzeczywiście sprzyjał Ramzesowi, czy robił to tylko dla własnych korzyści, w każdym razie młodego faraona nie zawiódł).
Postaci jest cała galeria. Z drugiej strony barykady stoją kapłani, Mefres, Mentezufis i Herhor. Choć podczas lektury niemal jednoznacznie kibicujemy Ramzesowi, to kapłanów nie da się jednoznacznie ocenić jako złych, po głębszym zastanowieniu.

Także zdecydowanie polecam. :)

Tina - 2008-11-30, 12:18

Hmm... Ciekawe :) Muszę przyznać, że Egipt zawsze bardzo mnie fascynował. Postaram się znaleźć trochę czasu przez święta, bo to raczej nie jest książka na jeden wieczór...
Camelai - 2008-11-30, 13:11

U mnie Faraon także czeka na przeczytanie, ale nie zaniedbam go, na pewno nie :)
"Lalka" mi się bardzo podobała - najbardziej postać Wolkulskiego i jego rozdarcie wewnętrzne - o Wokulskim mówi się "romantyk w kapeluszu pozytywisty" lub odwrotnie :) kiedyś pisaliśmy rozprawkę w liceum, w której analizowaliśmy naturę Wokulskiego - pamiętam, że bardzo wnikliwie się w to zagłębiłam i tak rozpisałam, że aż zaowocowało to piękną oceną :mrgreen:
W planach mam także przeczytanie "Emancypantek" tego autora :)

Nula - 2008-11-30, 15:15

Oprócz kilku nowel czytałam tylko "Lalkę" i w żadnym stopniu mnie nie zauroczyła, a najmniej postać Wokulskiego. Denerwował mnie jak nikt inny. jego wewnętrzne rozdarcie, poszukiwanie własnego ja w ogóle do mnie nie trafiało, a nawet drażniło. W jego osobie widziałam jedynie złe cechy i wady. Próbowałam siebie postawić w sytuacji Izabeli i im bardziej się w to wczuwałam tym bardziej irytowały mnie próby zdobycia Izy i sam sposób bycia Wokulskiego. Sama nie jestem romantyczką i okres romantyzmu był dla mnie katorgą, i pewnie dlatego nagromadzenie pewnych cech w bohaterze pozytywistycznym było dla mnie nie do zniesienia.
jagus - 2008-11-30, 15:34

Zgadzam się Nula w pełni. Denerwował mnie Wokulski i jego zabiegi o miłość tej nadętej kwoki. Często zastanawiałam się, kto bardziej mnie denerwuje on czy Izabela. Chociaż książkę przyjęłam dobrze. Byłam w końcu szczęśliwa, że miałam w ręku coś nie Mickiewicza, coś co nie było dramatem, coś w czymś była jako taka fabuła, a nie zastanawianiem się nad jakąś dziwna metaforą. Nie znosiłam romantyzmu i w pozytywizmie odetchnęłam z ulgą :)
Nula napisał/a:
Sama nie jestem romantyczką i okres romantyzmu był dla mnie katorgą, i pewnie dlatego nagromadzenie pewnych cech w bohaterze pozytywistycznym było dla mnie nie do zniesienia.

Trafnie to ujęłaś.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-30, 16:19

A ja sobie zakupiłem Lalkę razem z sienkiewiczowską Trylogią. Chciałbym sobie tę lekturę przypomnieć. :)

Wszystkich, którzy zadeklarowali się przeczytać Faraona trzymam za słowo. Ta książka należy do ścisłej czołówki moich ulubionych lektur (w sensie książek, a nie lektur szkolnych :) ) i z chęcią poznam opinię innych i porozmawiam sobie o niej. :)

Camelai - 2008-11-30, 16:48

Nula napisał/a:
Oprócz kilku nowel czytałam tylko "Lalkę" i w żadnym stopniu mnie nie zauroczyła, a najmniej postać Wokulskiego. Denerwował mnie jak nikt inny. jego wewnętrzne rozdarcie, poszukiwanie własnego ja w ogóle do mnie nie trafiało, a nawet drażniło. W jego osobie widziałam jedynie złe cechy i wady. Próbowałam siebie postawić w sytuacji Izabeli i im bardziej się w to wczuwałam tym bardziej irytowały mnie próby zdobycia Izy i sam sposób bycia Wokulskiego. Sama nie jestem romantyczką i okres romantyzmu był dla mnie katorgą, i pewnie dlatego nagromadzenie pewnych cech w bohaterze pozytywistycznym było dla mnie nie do zniesienia.


Oj, ja także nie znosiłam romantyzmu :) Werter na ten przykład był dla mnie totalnym idiotą, bo do tej pory nie wiem, jak można się postrzelić, żeby 12 godzin umierać... ^^
Wokulski był jak dla mnie ofiarą romantyzmu, na którym się wychował, dlatego mu szczerze współczułam i przez to zyskiwał moją sympatię.
Natomiast Izabeli Łęckiej tak nienawidziłam, że chętnie bym ją za kudły wytargała albo gorzej :-P tak pustej idiotki to ja w życiu nie spotkałam na kartach książek... nie dziwię się, że zyskała w literaturze określenie "duchowej prostytutki", skoro obojętne jej było, za kogo by miała wyjść za mąż, byleby miał tytuł i odpowiedni majątek... To przez jej zachowanie Wokulski tak się miotał - gdyby od razu mu odmówiła, być może inaczej by się to potoczyło, a tak to wodziła go za nos, choć od początku był dla niej skreślony, bo nie pochodził z arystokracji.
Wokulskiego cenię dodatkowo za upór, za to, że nie dał się stłamsić tej przygłupiej arystokracji, za przyjaźń z panem Ignacym (wzruszyło mnie, gdy dał mu nowe lokum mając na względzie jego przyzwyczajenie do swoich rzeczy - odsyłam do fragmentu w książce, będzie wiadomo o co chodzi), za samozaparcie i silną wolę - Wokulski nie jest takim typem bohatera jak Werter, dla mnie nie są oni tożsami, jako bohaterowie romantyczni. Werter to totalne ciepłe kluchy, od którego się mdło robi i tak dalej, a Wokulski, gdyby tylko spotkał wcześniej panią Stawską i w niej się zakochał, a nie w Łęckiej z pewnością nie miałby tak rozdartego serca i mógłby z nią żyć "długo i szczęśliwie".

karinka - 2008-11-30, 18:47

Prus- dla mnie geniusz literatury polskiej.
a Lalka - dzieło genialne. Wokulskiego tez nie znosiłam, ale sam prus go nie znosił, bo uczynił go hajbardziej antypatyczna postacia w całej powiesci. To juz nawet Maruszewicz i Starski sa symtayczniejsi, bo sa karykaturalni i przez to zabawni. Izabele natomaist to ja rozumiem w 100% nie jest ona gorsza od zadnej innej kobiety ze swojej sfery, byla tak wychowana po prpstu i nikt nie próbowal jej z błedu wyprowadzic, bo i po co? a Wokulskiego to ja bym z dopłata nie wzieła nawet na tydzien :lol:
Humor Prusa to jest majstersztyk moge lalake czytac w kołko i watpie zeby mi sie kiedykolwiek znudzila.

Wokulski w ogole nie jest romantykiem. on bardzo by chciał nim byc , tylko zadatków nie posiada, zreszta pozytywista on tez nie jest ni troche, i obie te rzeczy Prus obnaza na kazdym kroku bezlitosnie.
Romantykiem, prawdziwym romantykiem jest Rzecki i Ochocki - tylko kazdy na swoj sposób
a w Ochockim to ja sie kochalam,
zreszta zawsze sie w nim kocham jak czytam "Lalke" :lol:

Faraon - jest smutny, jest tak smutny, ze zawsze sie wkurzam gdy czytam, a jednak jest to bardzo wazna ksiazka w moim zyciu. Tylko ta naiwnośc Ramzesa mnie tak denerwuje, ze az mi sie gorąco robi ;)


Emancypantki tez bardzo lubie, ale ja po prostu uwielbiam styl Prusa, jego poczucie humoru, sposób tworzenia postaci, obrazów.

nie czytalam natomiast Placówki.

Ravena - 2008-11-30, 19:41

Jeśli chodzi o Prusa to genialny jest dla mnie właśnie w "Emancypantkach" i w "Kronikach tygodniowych". "Faraona" nigdy nie strawiłam na dobrą sprawę i chociaż leży mi na półce, mam do tej książki bardzo niechętny stosunek.
Nula - 2008-11-30, 19:51

karinka napisał/a:
Izabele natomaist to ja rozumiem w 100% nie jest ona gorsza od zadnej innej kobiety ze swojej sfery, byla tak wychowana po prpstu i nikt nie próbowal jej z błedu wyprowadzic, bo i po co? a Wokulskiego to ja bym z dopłata nie wzieła nawet na tydzien :lol:


O tak tak, miałam tak samo. Momentami nawet byłam wstanie polubić Izabelę, w końcu była tak a nie inaczej wychowana i najważniejsze dla panny było złapania jak najbogatszego faceta. A że od najmłodszych lat miała wszystko podtykane pod nos, a jej dzień był przeplatany wizytami towarzyskimi i bólami głowy, to w jakis spsób jest wytłumaczona swoimi kaprysami wielkiej damy. Każda taka była, a Wokulski miał pecha, że w takiej się zakochał ;)
Ja bym nie chciała być np w taki sposób adorowana :roll:

karinka - 2008-11-30, 19:56

bo on to robił z wdziekiem kombajnu
nie robił nic z takich rzeczy na ktore kobieta mogłaby sie złapac
on nawet nie potrafił byc miły
i ciagle tylko "ja ja ja" nic dla niej
choc oczywiscie jemu sie wydawało ze jest inaczej
to on sie musial dobrze czuc a nie ona

ja to tylko jednego nie moge wybaczyc Beli, ze sie za Ochockiego nie zabrala :lol:
gdyby sie dobrze zakreciła to on by umial pogodzic odkrycia naukowe z miłoscia

Nula - 2008-11-30, 20:02

Ochocki potrzebował kobiety która poszłaby za nim nawet w ogień, takiej, która rozumiałaby jego naukowe pasje, wspierała go, a Iza nie zaoferowałby mu nawet 5% tego czego on oczekiwał od kobiety. Ona gardziła nauką i nigdy niedoceniłaby by zainteresowań Ochockiego. Obydwoje by sie ze sobą zamęczyli i skończyło by sie to jeszcze gorzej niż niby-związek Izy i Wokulskiego.

Izabela pasowała idealnie do Starskiego ;]

karinka - 2008-11-30, 20:06

na Starskiego to ona miala za bogate wnetrze
tzn. znudzila by sie nim w koncu, bo nie samym flirtem człowiek zyje


ona najlepiej pasowala do Ochockiego, tylko ze ona miala inne wyobrazenie na temat nauki i naukowców, nie dala szansy Ochockiemu, a on o to sie nie staral, ale własnie uwazam ze gdyby sobie szanse dali to byliby idealni

Starski był zwykłym, przepraszam za słowo, kretynem

Camelai - 2008-11-30, 20:15

karinka napisał/a:
Starski był zwykłym, przepraszam za słowo, kretynem


No to jak na mój gust świetnie pasowałby do Beli, bo ja w niej żadnego bogatego wnętrza nie widzę ;-)
Bela nie umiała samodzielnie myśleć - tzn. myślała schematycznie i ciągle o tym samym. Zero kreatywności, naiwna i głupiutka, że szok. Jako żona byłaby tylko i wyłącznie ładnym dodatkiem, nic więcej.
Po dzisiejszych rozważaniach na temat Łęckiej dochodzę do wniosku, że mi jej dodatkowo żal, bo ze względu na swoje cechy nigdy nie wzbudzi we mnie sympatii, a co najwyżej zasłuży na współczucie, że jest taka a nie inna :)

karinka - 2008-11-30, 20:22

w zyciu sie nie zgodze z tym ze Bela była głupia i pusta
to sa teksty ze szkolnych bryków

jej jedyna wina bylo to ze ja w ten sposób wychowano i ze w koncu uległa Wokulskiemu

byla oczytana, obeznana w swiecie sztuki
potrafiła z dystansem spojrzec na zepędy ojca biznesowe i lepiej niz on orientowała w tych sprawach
a ze chciala ksiecia z bajki?
a któraz nie chce? ;) ( wiem wiem uogolnienie)
ze sie kochala aktorach? ja sie do dzisiaj kocham i jakos to mi ani mojemu TZ-owi to nie przeszkadza

ona była idealistka i rozpieszczona egoistka ( ja akurat zadnej z tych cech nie uwazam za niegatywne same w sobie)

i nie zapomnajmy ze nie ona, a Ewelina wyszła za maz dla kasy za prawdziwie odrazajacego starca
wiec nawet zareczyny z Wokulskim nie były czym tak pustym i załosnym
jak to co zrobila Ewelina


przez opracowania i szkolne myslenie Izabele bardzo skrzywdzono,
a co za tym idzie całkowiecie spłycono odbiór ksiazki

Utopiste - 2008-11-30, 21:47

dla mnie Iza zawsze była i zawsze będzie pusta lalunią. Nie rozumiem dlaczego skoro była taka inteligentna nie próbowała postępować inaczej, tylko powielała wszystkie schematy charakterystyczne dla ludzi z jej sfery. Jeżeli chodzi o partnera do niej to w 100% zgadzam się z Camelai. Osoba inteligentna zanim zacznie kogoś obgadywać i wyszydzać upewnia się, że ten ktoś napewno nie domyśli się, że to o nim mowa, albo nie robi tego wcale.
Camelai - 2008-12-01, 09:58

karinka napisał/a:
w zyciu sie nie zgodze z tym ze Bela była głupia i pusta
to sa teksty ze szkolnych bryków


tak się składa, że ze szkolnych bryków nie korzystałam nigdy, więc nie wiem jak tam jest napisane ;-)
takie są moje odczucia na temat tej postaci, ale że nie jestem konserwatywna w poglądach książkowych to przy następnej lekturze "Lalki" wezmę pod lupę postać Belli i zobaczymy, czy w moim osądzie coś się zmieni - choć wielkich nadziei bym sobie nie robiła :)

karinka - 2008-12-01, 10:14

moze źle to ujełam rzeczywiście
absolutnie nie zarzucm Ci czytania bryków
tylko tak ucza w szkołach
nie mowiac juz o tym ze równiez w ten sposob niektórzy nauczyciele interpretuja tytuł powiesci ;)
mowic szczerze nie znam ucznia, ktory by wałsnie takiej wiedzy nie wyniósł z lekcji polskiego
mi pokazano Bele na studiach - zrobiono nam jej psychoanalize

Bela była tak wychowana, a jej ojciec był nieudacznikiem i dlatego jej losy potoczyly sie tak a nie inaczej
przeciez nikt nie probował nawet jej "nawracac"
zreszta jak nawróci w tamtych czasach 25-letnia rozpieszczona arytokratke?

a jesli chodzi o "zaloty" Wokulskiego
to przeciez on w ogole nie probował jej zrozumiec
próbował ja kupic
po takiej akcji z kamienica czy srebrami ja bym faceta nie chciala juz nigdy ogladac
a ona mu wybaczyła, dajac sie nabrac na naiwne tłumaczenia "papy"
a nabrac sie dała, bo tak było "wygodniej" tzn. przestala jej w tym momencie ta "pomoc" uwłaczac

Wokulski ja oszukiwał i ukrywał wiele rzeczy przed nia
uzywał podstepów zeby sie do niej zblizyc

a co do obgadywania - tam kazdy kazdego obgadywał
wiec akurat Bela nie byla zadnym wyjatkiem

i ona jako jedna z niewielu w tej powiesci sie nie sprzedała
bo sprzedały sie wszystkie: Ewelina, Wasowska, Stawska...

a i jeszcze: psycholodzy "badajacy" Izabele stweirdzaja własciwie jednogłosnie: ona była oziebła płciowo - to jest choroba, a nie cecha charakteru ;)
bala sie zwiazków, dlatego wolala "wiazac sie" z postaciami wyimaginowanymi
takie rzeczy sie leczy a nie potepia

Raziel - 2011-02-14, 16:24

"Faraon" to jedna z niewielu lektur, które zrobiły na mnie wrażenie. Naprawdę świetna książka, doskonale opisane mechanizmy rządzące społeczeństwem, pokazanie bezsilności jednostki, która chce zmienić ustalony od dawna porządek. Trochę jedynie irytował mnie fakt, że Ramzes tak sobie wygnał z pałacu matkę swego dziecka na rzecz jakiejś głupiej, próżnej Fenicjanki. W każdym razie obowiązkowo muszę jeszcze coś Bolesława Prusa przeczytać.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-02-14, 17:18

Raziel napisał/a:
"Faraon" to jedna z niewielu lektur, które zrobiły na mnie wrażenie.


Kolejna książką, w której ocenie się zgadzamy. :) Dwukrotnie czytałem Faraona. Za każdym razem inaczej. Za pierwszym życzyłem wszystkiego złego kapłanom i dopingowałem Ramzesowi.
Za drugim też, ale już mniej entuzjastycznie. Starałem się spojrzeć szerzej na książkę i dostrzegłem, że Ramzes popełnił wiele błędów a kapłani nie byli aż tak źli jak to się wydawało za pierwszym razem.
Niemniej książka należy do mojego ścisłego kanony. Muszę też wreszcie doczytać "Lalkę".

M - 2011-02-15, 12:42

W dniu dzisiejszym zakupiłem na Allegro "Faraona". Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Dotychczasowe przygody z Prusem mają odnośniki głownie do czasów nauki w szkole podstawowej i średniej i związanych z tym czytaniem znienawidzonych lektur ;-) Teraz po raz pierwszy sięgnę po twórczość tego autora zupełnie samowolnie. Powinno być dobrze.
Ravena - 2011-02-21, 20:17

Wielbiciele Faraona łączcie się i przekonajcie jedną Wiedźmę do przeczytania tego tomiszcza! ^^ Nigdy nie udało mi się przebrnąć choćby do połowy ;) I nie wiem dlaczego. Bo pisarstwo Prusa lubię - na dobrą sprawę Faraon to jedyna książka tego autora, której nie przeczytałam do końca. Powieści o starożytnym Egipcie mnie interesują. Tematykę władzy i odpowiedzialności lubię. Więc, co jest nie tak z tym Faraonem?
Córka Lavransa - 2011-02-21, 20:46

Zazdrość. :mrgreen: Ta Kama taka seksowna była... Nie do zniesienia! :mrgreen:
Raziel - 2011-02-22, 11:33

Kama jest jedną ze znienawidzonych przeze postaci. Tak próżnej manipulantki i potworzycy nigdzie jeszcze nie spotkałem. Do tego omotała Ramzeza, przez co też u mnie stracił, a polubiłem go. Z drugiej strony dzięki Kamie próżne koleżanki zdały mi się wcieloną skromnością i bezinteresownością :)
Tifa Lockhart - 2011-02-22, 15:23

Nigdy jeszcze nie czytałam ''Faraona'' Ale zaplanowałam sobie tą książkę na wakacje.
andy - 2011-02-22, 16:09

Tifa Lockhart napisał/a:
Nigdy jeszcze nie czytałam ''Faraona''

Warto chociaż staroć. W sumie coś Walkiri podpada (pisał później) No i był film Kawalerowicza chyba? Niezły, chociaż stareńki bo chyba z lat 60-tych

Bruixa - 2011-02-23, 17:59

"Lalkę" czytałam w liceum, z musu i może też dlatego bez zachwytu. Do "Faraona" późno się zabrałam, kilka lat temu i bardzo mi się spodobał, choć nie tchnie optymizmem. Prus świetnie opisał mechanizmy polityczne i dylematy władzy. Książka uniwersalna, bo przedstawione w niej problemy pozostają aktualne bez względu na ustrój społeczny.

andy napisał/a:
W sumie coś Walkiri podpada (pisał później) No i był film Kawalerowicza chyba? Niezły, chociaż stareńki bo chyba z lat 60-tych
Rozumiem, że chodzi o Mikę Waltariego :mrgreen: U niego też pojawia się opowieść o bezwzględnej i chciwej kapłance; myślę, że obaj pisarze wykorzystali to samo źródło.
A film o niebo lepszy od ówczesnych superprodukcji hollywódzkich. Tempo wolniejsze, ale za to zawartość myślową posiada.

Raziel napisał/a:
Kama jest jedną ze znienawidzonych przeze postaci. Tak próżnej manipulantki i potworzycy nigdzie jeszcze nie spotkałem.


Z tego wnoszę, że nie czytałeś "Ja, Klaudiusz", "Królów przeklętych" ani "Niebezpiecznych związków" - ciekawe, co byś powiedział o tamtych paniach. ;-)

Raziel - 2011-02-23, 19:28

"Ja, Klaudiusz" mam w planach :) O "Królach przeklętych" nawet nie słyszałem, ja wrażliwy chłopak jestem :P Podejrzewam, że warto sięgnąć po tę pozycję, dzięki.
Bruixa - 2011-02-23, 20:35

Raziel napisał/a:
O "Królach przeklętych" nawet nie słyszałem, ja wrażliwy chłopak jestem :P Podejrzewam, że warto sięgnąć po tę pozycję, dzięki.

Służę linkiem:
http://forum-ksiazki.kei.pl/viewtopic.php?t=359

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-04-12, 08:02

Ravena napisał/a:
Wielbiciele Faraona łączcie się i przekonajcie jedną Wiedźmę do przeczytania tego tomiszcza! ^^ Nigdy nie udało mi się przebrnąć choćby do połowy ;)


Może kiedyś przyjdzie czas, że przeczytasz. Trudno powiedzieć, co jest z książką nie tak. Mnie, dla odmiany się podobała, przeczytałem dwukrotnie. :) To chyba kwestia indywidualnych upodobań literackich. Czasem trudno jest wyjaśnić dlaczego dziewięciu osobom książka się podoba a jednej nie. :) Nawet największe dzieła mają takich czytelników, którym nie przypadły do gustu.

Ale, mimo wszystko, polecam "Faraona". :)

jagus - 2011-04-12, 18:26

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ale, mimo wszystko, polecam "Faraona". :)

Ja też polecam, niestety z Raveną mamy trochę inne poglądy, więc może nie będę zachęcać ...

Tifa Lockhart - 2011-04-26, 06:07

''Faraon'' już za mną. Książka po prostu rewelacyjna. Podobało mi się prawie wszystko poza przydługimi opisami przyrody. A bohaterowie bardzo interesujący. Nawet jędza Kama była bardzo ciekawą postacią. Szkoda mi Ramzesa, no chciał dobrze a mu nie wyszło. Denerwowała mnie Sara- taka cicha, posłuszna, wyrzucił ją to trudno. Rety trochę godności. Bardzo dobrze ukazał Prus mechanizm państwa. To kto komu podlega, ile bierze pieniędzy do kieszeni. A kapłanów też nie oceniam całkowicie negatywnie. Dobra, chcieli władzy za wszelką cenę, ale robili też rzeczy dobre dla ludu. Ogółem świetna książka, myślę, że jeszcze kiedyś ją ponownie przeczytam.
Córka Lavransa - 2011-07-13, 22:28

Mam prośbę.
Ogromnie podoba mi się wątek pozytywistyczny w książkach takich jak np. "Lalka" Prusa, "Noce i dnie" Dąbrowskiej czy "Rodzina Połanieckich" Sienkiewicza. Ostatnio przeczytałam "Klejnot" Rodziewiczównej i zdziwiłam się, myślałam, że pisała jakieś romansidła, a tam proszę, walka o dziedzictwo i utrzymanie majątku.
Czy możecie mi polecić jeszcze jakieś powieści o podobnym charakterze?

Aura - 2011-07-17, 12:08

Przychodzi mi do głowy jedynie "Nad Niemnem" i "Marta" Orzeszkowej. Ta druga mówi o trudnej sytuacji kobiet w ówczesnych czasach. Zaznaczam, że nie czytałam, wieć nie wiem, jak jest.
Córka Lavransa - 2011-07-17, 21:19

Orzeszkowa przerobiona... :) Wzięłam dziś od mamy trochę Rodziewiczównej, ale widzę, że to ta bardziej romansowa strona jednak. Nie szkodzi, język za to piękny. :)
bookfan - 2011-07-22, 17:48

Córka Lavransa napisał/a:
Orzeszkowa przerobiona... :) Wzięłam dziś od mamy trochę Rodziewiczównej, ale widzę, że to ta bardziej romansowa strona jednak. Nie szkodzi, język za to piękny. :)

Mi z Rodziewiczówny przychodzi do głowy tylko "Między ustami, a brzegiem pucharu".
Jak przez mgłę pamiętam, że nakręcili ponoć kiedyś film. Po książkę jeszcze nie sięgałam. Pamiętam, że była na półce w rodzinnym domu, ale wydawało mi się wtedy, ze to nie dla mnie. Teraz zaczynam się zastanawiać ;-)

Córka Lavransa - 2011-07-23, 21:40

Ja wsiąkłam na dobre. :) Przeczytałam już "Ragnarok", "Klejnot" i "Byli i będą". Przyniosłam od mamy "Wrzos", "Anima Vilis" i "Szary proch". Bardzo klimatyczne to...
bookfan - 2011-07-25, 12:59

Córka Lavransa napisał/a:
Ja wsiąkłam na dobre. :) Przeczytałam już "Ragnarok", "Klejnot" i "Byli i będą". Przyniosłam od mamy "Wrzos", "Anima Vilis" i "Szary proch". Bardzo klimatyczne to...

Brawo! Zazdroszczę :D
Mi trochę brakuje czasu na czytanie. Ale liczę, że na urlopie sobie odbiję :mrgreen: i będę czytać całe dnie

Córka Lavransa - 2011-07-26, 00:06

Ja dla odmiany na urlopie niewiele poczytam. Będę zajmowała się niepodzielnie moim energicznym jedynakiem, i pewnie o pierwszym zmierzchu każdego takiego "relaksacyjnego" dzionka padnę na dziób... :)
Caroline* - 2011-09-10, 13:53

...a ja właśnie zaczynam "Lalkę"... i mam czas do 19 września,żeby ją przeczytać, bo polonistka dała nam "aż" 2 tygodnie na przeczytanie ponad 600 stron.
Ale to nie ilość stron mnie przeraża, tylko czas :shock: Gdybym nie musiała chodzić do szkoły, to nie byłoby problemu...

I tak od 5 września przeczytałam ok 120 stron...
Jak na razie Wokulski budzi we mnie raczej ciepłe uczucia, podoba mi się, że pomaga innym niekoniecznie dla rozgłosu, że przejmuje się cierpieniem ubogich i jednocześnie wie, jak im zaradzić... Ma bogate wnętrze, jest indywidualistą- dla mnie to zalety,a nie wady. A ukochanej wcale się tak znowu mocno nie narzuca. Nie zmusza jej do niczego.

Z kolei Łęcka... No cóż. Według mnie to pusta lalunia, która nie zna życia. Jak można stwierdzić, że "ludzie, którzy muszą pracować zostali ukarani w ten sposób przez Boga, a ona jest aniołem (i dlatego nie musi pracować) , który im pomaga"...? Mnie się to w głowie nie mieści. Z drugiej strony- nikt nawet nie próbuje wyprowadzić jej z błędu :-o Żal mi tej dziewczyny i nie potępiam jej, bo to w gruncie rzeczy nie jej wina, że tak ją wychowano.


Ale na razie nie przeczytałam nawet 1/4 powieści, więc mój osąd może się zmienić ;-)


Przyznam szczerze, że miałam zamiar pierwszy raz nie przeczytać lektury, posiłkując się jedynie streszczeniem, ale po przeczytaniu tego wątku uznałam, że lepiej ją przeczytać, skoro tylu forumowiczom się podobała, poza tym - żeby wyrobić sobie własną opinię

Córka Lavransa - 2011-09-10, 16:21

Tak sobie myślałam ostatnio, czy on Łęcką rzeczywiście kochał?
Wydaje mi się, że nie. Wydaje mi się, że miał tam jakieś swoje kompleksy, i podświadomie na obiekt "uczucia" wybrał sobie najbardziej rzucającą się w oczy lalunię z tej sfery.
Przecież otrzeźwienie przyszło stosunkowo szybko.

Caroline* - 2011-09-20, 19:15

Co nieco się w moim postrzeganiu bohaterów zmieniło :-o Doczytałam książkę do końca.
Izabela nie była aż tak pusta, jak mi się na początku wydawało, po prostu wychowano ją inaczej, niż Wokulskiego, którego nie znała i dlatego nie zgadzała się na małżeństwo. W końcu jednak przyjęła oświadczyny. Ale wystarczyła jedna podsłuchana rozmowa, żeby się rozmyślił :shock:

W konsekwencji Wokulski rozczarował mnie, sprzedając sklep Szlangbaumowi. Dlaczego nie podarował go Rzeckiemu, który przez lata pomnażał jego majątek i był jego przyjacielem? Gdyby nie Ignacy, Wokulski by zbankrutował, bo w ogóle nie troszczył się o swój sklep. Przecież nie potrzebował pieniędzy, był bogaty. Zresztą...i tak rozdał swój majątek. Sprzedając sklep temu Żydowi pozbawił miejsca pracy swoich pracowników, przede wszystkim Rzeckiego, który stracił sens życia, czuł się niepotrzebny, odrzucony, odstawiony w kąt, do tego jeszcze doszło tajemnicze zniknięcie Wokulskiego i wiadomości o jego prawdopodobnym samobójstwie... i w konsekwencji Rzecki zmarł na zawał :cry:


Tak sobie myślę, co by było, gdyby... Rzecki ożenił się ze Stawską:) Tak bardzo ją kochał, pomagał jej. Myślę że Helena czuła do niego sympatię, i może mogłaby go nawet pokochać... Rzecki nie był dużo starszy od Wokulskiego, którego przecież Stawska kochała.
A poza tym i tak nie wyszła za mąż (już jako wdowa) z miłości, ale oddała rękę pierwszemu, który ją o to poprosił - Mraczewskiemu :-/ oszustowi i złodziejowi (!). Moim zdaniem piękna wdowa mu się po prostu podobała, ale on jej tak na prawdę nie kochał, i sto razy lepszym mężem byłby dla niej właśnie Rzecki. Tym bardziej, że kobieta zapewne bardziej dbała o dobro swojej córeczki, niż o swoje, a dziewczynka lubiła subiekta i znała go dłużej, niż Mraczewskiego. Jestem również pewna, że Ignacy był by dla niej lepszym ojcem. Myślę również, że Rzecki, będąc szczęśliwym mężem i ojcem nie umarłby na zawał. I może wtedy Wokulski podarowałby im sklep w prezencie ślubnym?


...nie lubię smutnych zakończeń :cry:

karinka napisał/a:

potrafiła z dystansem spojrzec na zepędy ojca biznesowe i lepiej niz on orientowała w tych sprawach


tak, tak, tak... :shock: szczególnie, kiedy stwierdziła, że 10 tysięcy od sumy 30 tysięcy to 10% :mrgreen: :lol: Wybacz, ale się z Tobą nie zgodzę :-o

cytuję "Lalkę" (tom I, rozdz. XIX):
,,(...)więc nam zostało trzydzieści (tysięcy) A że poczciwy Wokulski będzie mi płacił od tej sumy dziesięć tysięcy... Trzydzieści trzy procent, wyobraź sobie. - Jak to trzydzieści trzy? - przerwała panna Izabela. Dziesięć tysięcy to dziesięć procent...(...)"

Córka Lavransa - 2011-09-20, 20:14

Caroline* napisał/a:
W końcu jednak przyjęła oświadczyny. Ale wystarczyła jedna podsłuchana rozmowa, żeby się rozmyślił :shock:


:) Po pierwsze, zważ, jaka rozmowa. Poza tym, to nie była kwestia treści tej jednej rozmowy. Po prostu ta urocza pogawędka uświadomiła Wokulskiemu, że Łęcka to tak naprawdę pusta panna bez serca i potwierdziła wszystkie jego, nawet te do końca nie uświadomione, podejrzenia co do niej. Lepiej późno, niż wcale.

Caroline* napisał/a:
Dlaczego nie podarował go Rzeckiemu, który przez lata pomnażał jego majątek i był jego przyjacielem?


Rzecki nie pomnażał majątku Wokulskiego, on go pilnował jak stary pies. Rzecki nie nadawał się do prowadzenia biznesu i nie czułby się dobrze w roli pryncypała. Są tacy ludzie, niezawodni, solidni, ale bez polotu. Można postawić ich na straży, ale nie na czele, i Wokulski to rozumiał.

Caroline* napisał/a:
...nie lubię smutnych zakończeń :cry:


Moim zdaniem zakończenie nie było smutne. Chyba należę do osób, dla których szklanka jest w połowie pełna, ale wolę wierzyć, że Wokulski, uwolniwszy się wreszcie z tego dziwacznego zauroczenia, pognał w świat szukać metalu lżejszego od powietrza i innych cudów.

Co do Stawskiej się nie wypowiadam, jak dla mnie ta postać była tak bezbarwna, że stanowiła wyłącznie tło dla głównego bohatera. Nie kojarzą mi się z nią żadne emocje. :)

Radament - 2011-09-20, 22:36

Córka Lavransa napisał/a:
Co do Stawskiej się nie wypowiadam, jak dla mnie ta postać była tak bezbarwna, że stanowiła wyłącznie tło dla głównego bohatera. Nie kojarzą mi się z nią żadne emocje.


Och zgadzam się! Takie tam...

Muszę jednak przyznać i mam nadzieję, że mnie nikt za to nie zlinczuje, że najmniej lubiana przeze mnie postacią był Wokulski. Rozumiałam jego intencje, rozumiałam jego podejście, nawet jestem fanką takich miłosnych podchodów jak tych jego względem Izabeli, jednak... Niemiłosiernie mnie drażni i mam nadzieję, że wybuchł!

Zupełnie absurdalnie przepadam też za Izabelą. Czytając o niej, prawda trochę podskakiwało mi ciśnienie, ale lubiłam to.

Ach i panią Wąsowską lubiłam :3 Najwspanialsza postać kobieca z tej lektury.

Córka Lavransa - 2011-09-20, 23:13

Radament napisał/a:
Najwspanialsza postać kobieca z tej lektury.


Ja tam mam sentyment do baronowej Krzeszowskiej... :)

Radament - 2011-09-20, 23:34

Baronowa Krzeszowska pozostanie w mej pamięci chyba do końca życia. Była przeuroczą kobieciną x]
Córka Lavransa - 2011-09-21, 00:03

W zasadzie była to postać tragiczna, ale jakoś bardziej się chyba pamięta te jej wojny ze studentami i z mężem, niż nieszczęścia, które ją dotknęły... ;-)
Radament - 2011-09-21, 00:10

Oczywiście, dlatego nie mówię że sama w sobie była po prostu śmieszna, mimo że miała takie momenty. Podobał mi się w ogóle motyw małżeństwa Krzeszowskich, to jak nie umieją się porozumieć ich historii, miłości, tragedii. Mimo, że wątek poboczny, to jeden z ciekawszych.

Na wspomnienie o Krzeszowskiej widzę przed oczami jednak studentów ;]

Caroline* - 2011-09-21, 16:47

Córka Lavransa napisał/a:
Caroline* napisał/a:
W końcu jednak przyjęła oświadczyny. Ale wystarczyła jedna podsłuchana rozmowa, żeby się rozmyślił :shock:


:) Po pierwsze, zważ, jaka rozmowa. Poza tym, to nie była kwestia treści tej jednej rozmowy. Po prostu ta urocza pogawędka uświadomiła Wokulskiemu, że Łęcka to tak naprawdę pusta panna bez serca i potwierdziła wszystkie jego, nawet te do końca nie uświadomione, podejrzenia co do niej. Lepiej późno, niż wcale.


Przecież on doskonale o tym wiedział niemal od samego początku ich znajomości, a mimo to brnął dalej w ten niby związek. To, że Łęcka była kokietką też wiedział, ale nie przeszkodziło mu to po raz kolejny się oświadczyć- i tym razem oświadczyny zostały przyjęte. Dopiero wtedy dotarło do niego, jaka jest naprawdę. Dostał to, czego chciał, i przestał jej wybaczać zachowania, które wcześniej widział, ale udawał, że to tylko przywidzenia. Tak jakby nagle przestał ją kochać tą idealizującą, ślepą miłością

Aura - 2011-09-21, 16:55

Może się łudził, że Łęcka jednak go pokocha, a tu okazało się, że nie ma na to widoków?
Dawno już czytałam, ale jest to jedna z moich ulubionych lektur, ba, chyba jedna z ulubionych książek :witch:

Córka Lavransa - 2011-09-22, 21:21

Caroline* napisał/a:
Przecież on doskonale o tym wiedział niemal od samego początku ich znajomości, a mimo to brnął dalej w ten niby związek.


To chyba naturalne w zauroczeniach, że im dalej w czas, tym więcej w "uczuciu" krytyki i rozsądku się pojawia. Łuski spadają z oczu.

Caroline* napisał/a:
Tak jakby nagle przestał ją kochać tą idealizującą, ślepą miłością


Dlatego właśnie uważam, że nie kochał jej nigdy. Na początku pewnie mu się tak wydawało, potem coraz mniej i mniej aż odechciało mu się zupełnie.
A tak naprawdę cały czas tymi zalotami do niej leczył swoje kompleksy.

Aura napisał/a:
Może się łudził, że Łęcka jednak go pokocha, a tu okazało się, że nie ma na to widoków?


Mnóstwo ludzi kocha się w kimś bez wzajemności, albo tak im się przynajmniej wydaje. Nie można sobie powiedzieć ot tak "A, nie mam szans, to od dzisiaj przestaję." Przebudzić się można dość gwałtownie z takiego stanu z różnych powodów, ale ten jednak chyba nie wystarcza. :)

Loki - 2011-09-23, 12:55

Prusa czytałam tylko "Faraona", 4 lata temu :) Ale tylko dlatego, że mnie od zawsze nęcił świat starożytnego Egiptu. Nie zaprzeczam, że książkę czytało się nawet nawet, bo sama idea jest interesująca, jak i postacie bardzo żywe, jednak styl do mnie nie przemawiał
sushi - 2011-09-26, 21:47

Taki dowcip polonistyczny:
Polski to dziwny język, pisze się Aleksander Głowcki, a czyta Bolesław Prus :mrgreen:

Córka Lavransa - 2011-09-26, 22:20

Taaa... I jeszcze:
Pisze się "Litwo, Ojczyzno moja!" a czyta "wielki polski poeta" :D

Julietta - 2012-02-14, 11:33

Tak tak -nie przepraszaj :lol:

Raraon stoi u mnie zakurzony... :-/

kfoker - 2012-05-21, 12:22

I co ciekawego można znaleźć w Lalce? Nic.
Tifa Lockhart - 2012-05-21, 12:36

kfoker napisał/a:
I co ciekawego można znaleźć w Lalce? Nic.

Ja jednak uważam, że można sporo ciekawych rzeczy odnaleźć w tej powieści Prusa. :) Chociażby obraz społeczeństwa. Stosunki między poszczególnymi warstwami, sytuacja gospodarcza, trochę ukrytej historii. :) Niektóre postaci są bardzo ciekawe choćby Izabela Łęcka. Nie lubię jej, ale mimo to świetnie została przedstawiona. Jak zimna królewna. :)

Kamil - 2012-05-21, 13:17

Tifa Lockhart napisał/a:
postaci są bardzo ciekawe choćby Izabela Łęcka

Ta pustka w niej taka ciekawa? ;-)

Nie "postaci" a "postacie" - wiecznie mnie poprawiasz to choć raz ja. Ta Twoja wersja nie dość, że archaiczna to brzmi jak gwara. To trochę jak z "oglądnąć" zamiast "obejrzeć"... brrrr! Uszy bolą. Ja może i robie mase błędów, ale ortografów w mowie nie słychać ;-)

Radament - 2012-05-21, 15:58

Tifa Lockhart napisał/a:
Niektóre postaci są bardzo ciekawe choćby Izabela Łęcka.

Kurde, a ja mimo wszystko całkiem ją lubię x] Podoba mi się, jak została wykreowana.

Cytat:
"oglądnąć" zamiast "obejrzeć"

Niemniej nie ma powodu, żeby nie używać tej formy. Nawet jeśli jest to regionalizm to nic nie szkodzi, by był eksploatowany, zwłaszcza jeśli formuowe wypowiedzi nie są niczym oficjalnym :3

Tifa Lockhart - 2012-05-22, 05:49

kenaz napisał/a:

Ta pustka w niej taka ciekawa? ;-)

Moim zdaniem trochę jest. Z resztą w Izabeli interesowały mnie inne rzeczy. Np. to jak bardzo można być oddalonym od realnego świata. :)
Dobra, dziubaski. Nikt tu nie jest krytykantem, nikt nie czuje się obrażony, przejdźmy do innych dyskusji. :mg:

Fortima_pl - 2013-01-11, 20:06

Z kobiecych postaci najcieplejsze uczucia wzbudzają u mnie dwie - pani Stawska i prezesowa Zasławska. Ta pierwsza uosabia siłę i determinację w samotnym wychowaniu dziecka. Pamiętajmy, że sytuacja kobiety w tamtych czasach była zupełnie inna niż obecnie. O ile wdowa była jeszcze szanowana (zwłaszcza jeżeli mąż poległ w jakiejś słusznej sprawie), to niewiasta o niepewnym statusie, a już na pewno panna z dzieckiem, była traktowana nierzadko jak osoba podrzędnej kategorii. Pani Stawska utrzymuje cały dom, a przy tym zachowuje wszystkie atrybuty kobiecości, co znajduje wyraz w jej nieodwzajemnionym (niestety) uczuciu do Wokulskiego. Natomiast prezesowa Zasławska to pełna ciepła i życiowej mądrości matrona, klasyfikująca ludzi nie według ich pochodzenia czy majątku, ale według osobistych przymiotów. A w ogóle to o "Lalce" można godzinami...
Caroline* - 2013-01-11, 23:43

Fortima_pl napisał/a:
Z kobiecych postaci najcieplejsze uczucia wzbudzają u mnie dwie - pani Stawska i prezesowa Zasławska. Ta pierwsza uosabia siłę i determinację w samotnym wychowaniu dziecka. Pamiętajmy, że sytuacja kobiety w tamtych czasach była zupełnie inna niż obecnie. O ile wdowa była jeszcze szanowana (zwłaszcza jeżeli mąż poległ w jakiejś słusznej sprawie), to niewiasta o niepewnym statusie, a już na pewno panna z dzieckiem, była traktowana nierzadko jak osoba podrzędnej kategorii. Pani Stawska utrzymuje cały dom, a przy tym zachowuje wszystkie atrybuty kobiecości, co znajduje wyraz w jej nieodwzajemnionym (niestety) uczuciu do Wokulskiego. Natomiast prezesowa Zasławska to pełna ciepła i życiowej mądrości matrona, klasyfikująca ludzi nie według ich pochodzenia czy majątku, ale według osobistych przymiotów.


W pełni się z tobą zgadzam, w szczególności jeśli chodzi o Stawską.
Z tym, że ja widziałabym ją raczej u boku Rzeckiego, niż Wokulskiego...
Pisałam zresztą o tym wcześniej.
Myślę, że Stawska potrafiłaby go pokochać... Ale Wokulski Stawskiej chyba nie :-(

castagna - 2016-09-25, 23:15

Lalka jest cudowna!
Tifa Lockhart - 2016-09-28, 08:43

Castsgna, a dokładniej co Ci się tak bardzo podoba? Ja "Lalkę" czytałam kilka lat temu, nadal miło ją wspominam.
castagna - 2016-09-28, 08:48

na pewno ogromnym plusem jest wielowątkowość (Wokulski - Łęcka, historia Rzeckiego, Krzeszowscy), pokazanie życia szlachty, arystokracji, całego mieszczaństwa, stosunek do Żydów (Polacy, Niemcy), w ogóle bohaterowie nie są płascy, świetnie oddany realizm, naprawdę widzę same dobre strony tej powieści i dobrze ją wspominam :)
Córka Lavransa - 2016-09-28, 10:54

castagna, a tylko "Lalkę" lubisz? Ja co prawda wolę Reymonta, ale do "Lalki" i "Emancypantek" mam szalony sentyment.
castagna - 2016-09-28, 11:24

tak, bo nic innego nie czytałam prócz Kamizelki, która była w porządku ;)
Ravena - 2016-09-29, 22:36

To spróbuj "Emancypantek", dla mnie to najlepsza powieść Prusa. Z moim mężem udowadniamy sobie wzajemnie wyższość jednego dzieła pisarza (mąż jest oddanym fanem "Lalki") nad drugim, w końcu oboje się zgadzamy, że "Faraon" nie do przebrnięcia... :D
Yoanah - 2016-10-04, 12:36

"Emancypantki" to wspaniała powieść, a Madzia Brzeska to jedna z najsympatyczniejszych postaci w polskiej literaturze. Nieco egzaltowana, trochę naiwna, ale jest dziewczyną o złotym sercu. Nie dziwię się Solskiemu, że dostrzegł jej zalety i zakochał się.
Córka Lavransa - 2017-01-10, 01:44

Ravena napisał/a:
(mąż jest oddanym fanem "Lalki")

Plaga chyba jakaś, u mnie to samo... :-D

Yoanah napisał/a:
Madzia Brzeska to jedna z najsympatyczniejszych postaci w polskiej literaturze

Czy ja wiem...? Mojej sympatii przesadnie nie budziła. Wszystkie zebrane w tej powieści kobiety, może oprócz jednej Malinowskiej, są przede wszystkim strasznie głupie. ;)

ren - 2017-01-16, 19:24

Przyznam się tutaj do czegoś. ;) Prus to jest mój ogromny wyrzut sumienia. W szkole będąc popełniłam grzech ciężki i przeczytałam streszczenia "Faraona" i "Lalki" :oops: . I dzisiaj bym chętnie przeczytała obie te książki, ale fabułę pamiętam zbyt dobrze i to odpycha. Zwykle nie mam problemu z czytaniem tej samej książki po kilka razy, ale w tym przypadku jest inaczej. W każdym razie w 2017 na pewno się przemogę. "Faraon" mnie kusi ze względu na podejmowaną tematykę, a "Lalka" w końcu jest cudowna, trzeba przeczytać.
magragora - 2017-01-16, 20:02

A ja książki pana Głowackiego lubię.. :-D
No, może poza "Faraonem", przeczytałam, bo musiałam ;)

Córka Lavransa - 2017-01-17, 22:23

ren napisał/a:
W każdym razie w 2017 na pewno się przemogę.

Ładne postanowienie noworoczne. ;)

ren - 2017-01-19, 20:00

Nie traktowałabym tego tak oficjalnie. :P Poza tym postanowienia noworoczne są tylko po to, żeby o nich w drugim tygodniu stycznia zapomnieć, a ja do sprawy mam zamiar podejść poważnie. :mrgreen: I tom "Lalki" i "Faraon" już czekają na półce.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group