Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Klasyka - Faulkner William

montano - 2008-11-28, 18:45
Temat postu: Faulkner William
Już kilka razy zabierałem się za napisanie paru słów o Faulknerze i za każdym razem rezygnowałem w połowie, dochodząc do wniosku, że najlepiej byłoby po prostu wkleić kilka cytatów, pochodzących z jego powieści. Postaram się jednak ograniczyć tylko do jednego, który najlepiej charakteryzuje "faulknerowskiego człowieka":

"To byli też ludzie, tak jak my... ofiary tak jak my, ale ofiary innych okoliczności... ludzie mniej skomplikowani i dlatego w całości więksi, bardziej bohaterscy niż my. I dlatego są to teraz postacie bohaterskiej legendy, nie skarlałe i zawiłe, ale wyraźne, proste postacie, które posiadały dziwny dar, potrafiły kochać tylko raz albo umierać tylko raz zamiast rozpraszać się i rozrzucać, być stworzeniami posklejanymi z najrozmaitszych niepasujących do siebie części na oślep powyciąganych jak fanty z worka na jakiejś jarmarcznej loterii, sprawcami, a także i ofiarami tysięcy zabójstw i parzenia się, i rozwodów".

Początkowo owa tęsknota za światem ludzi prostych i bohaterskich wzbogaca prozę Faulknera o nutę nostalgii. Jednak wraz z każdą następną stroną jego powieści uczucie owo zyskuje coraz głębszy wymiar, by ostatecznie wskrzesić pojęcie obce literaturze od czasów Antyku. Mianowicie: tragizm. Faulkner przypomina Sofoklesa, którego historia XX w. odarła z wszelkiego idealizmu, wiary w człowieka i Boga. Świat pozbawiony idei stał się światem przepełnionym nienawiścią, "wściekłością i wrzaskiem", a ludzie w nim żyjący stali się postaciami "posklejanymi z najrozmaitszych niepasujących do siebie części" (bohaterowie Faulknera są taką właśnie "sklejką", na którą składają się strzępy ich własnych myśli i czynów oraz opowieści innych. Nigdy nie poznamy ich w pełni - zupełnie jak ludzi z naszego otoczenia). Faulkner jednak nie osądza swoich bohaterów, bo wie, że ich postępowanie jest poniekąd niezależne od nich samych. Ich życie jest zdeterminowane przez Gen, który staje się w jego twórczości odpowiednikiem antycznego Fatum, a cały jego dorobek można by spiąć klamrą o nazwie "tragedia dziedziczności". I czyż "przeklęte" rody Compsonów, czy Sutpenów, nie przypominają trochę Karamazowów? Czyż wpływ Faulknera na literaturę współczesną nie jest porównywalny do wpływu Dostojewskiego na literaturę XX w.? Myślę, że bardzo ciekawie wypadłoby zestawienie twórczości tych dwóch pozornie zupełnie różnych pisarzy.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-29, 06:32

Przyznam, że pisarz ten jest mi zupełnie obcy. Na drogach swoich literackich poszukiwań jak dotąd na niego nie natrafiłem. Stąd moja mała prośba. Może byś montano w kilku słowach scharakteryzował to, co Ci się u autora podoba. Ale tak bez wchodzenia w szczegóły, ot tak w dwóch, trzech zdaniach, co Cię ujęło.

No i oczywiście prosiłbym o jakieś tytuły książek, po które ktoś, kto nigdy się z autorem nie zetknął mógłby sięgnąć na dobry początek. :)

montano - 2008-11-29, 12:01

W warstwie fabularnej Faulkner, opisując losy kilku rodzin (Sartorisów, Compsonów, Sutpenów), daje jednocześnie rozległy obraz historii Południa - od wojny secesyjnej po czasy mu współczesne. Jednak dla mnie najciekawsza w jego powieściach jest warstwa, skupiająca się na ludzkiej psychice. Dzięki licznym retrospekcjom i inwersjom czasowym, technice strumienia świadomości, licznym powtórzeniom i częstym braku interpunkcji Faulkner potrafi oddać z niezrównaną sugestywnością stany emocjonalne swoich bohaterów, chaotyczność ludzkiej myśli. Ja miałem na początku ogromne problemy z lekturą jego książek, bo nierzadko musiałem się cofać o kilka stron i czytać dany fragment jeszcze raz, robiłem sobie mnóstwo notatek. Ale też chyba nikt od czasów Dostojewskiego nie wykazał się taką znajomością ludzkiej duszy jak Faulkner. Jeśli chodzi o konkretne tytuły, to szczególnie polecam Ci: "Absalomie, Absalomie...", "Dzikie palmy" i "Wściekłość i wrzask".

No i rozciągnęły mi się trochę te trzy zdania ;-).

karinka - 2008-12-01, 19:17

ja sie w Faulknerze zakochalam własnie przez "Absalomie, Absalomie..."
te pogmatwane losy, ta przszłosc determinujaca losy przyszłych pokolen, i narracja - wszystko to sprawia ze ja gine w tym swiecie zupełnie
niewiele ksiazek zrobilo na mnie takie wrazenie jak ta...

montano - 2008-12-01, 19:35

Cóż, ja z Faulknerem miałem sporo problemów, zanim się do niego ostatecznie przekonałem i to właśnie "Absalomie, Absalomie..." zadecydowało. Zacząłem od "Wściekłości i wrzasku", co mnie po prostu przerosło. Po jakimś czasie sięgnąłem po zbiór jego opowiadań - krótsza forma spowodowała, że łatwiej przyswoiłem sobie jego styl. A potem było "Absalomie, Absalomie..." - i nie pozostaje mi nic innego, jak podpisać się pod Twoimi słowami, Kasiu. Od tej pory "Faulkner to bóg", jak stwierdził kiedyś Sartre.
Ravena - 2009-03-28, 15:40

Kolejny pisarz, którego muszę wpisać na listę do nadrobienia. Chyba życia mi nie starczy :) Przyznam, że zawsze jakoś Faulknera omijałam, chociaż zdarzyło mi się zapoznać bodajże z jedną jego powieścią i opowiadaniami chyba :-? Było to jednak tak dawno, że nic a nic nie pamiętam. Naprawdę rzadko mi się to zdarza, ale z lektury Faulknera nie zostało mi najmniejsze nawet wrażenie. Co nie wróży dobrze dalszej znajomości z tym pisarzem. Ale nie uprzedzajmy faktów ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-05-29, 20:30

Skusiłem się na zakup Absalomie, Absalomie.... Z przyjemnością zapoznam się z twórczością Faulknera. Jak tylko skończę Steinbecka. :)
Raziel - 2014-05-25, 12:51

"Zstąp, Mojżeszu" sobie przeczytałem. Siedem opowiadań kręcących się wokół jednej rodziny, a przynajmniej osób spokrewnionych - krew białego pana zmieszane z krwią niewolnicy daje o sobie znać nawet po wielu latach. Owszem, białego pana, bo całość zaczyna się jeszcze w czasach niewolnictwa na Południu USA. Jako, że lubię taki klimat, ale bez "kowbojowania" to mi podeszło. Język Faulknera początkowo sprawiał wrażenie może ciut grafomańskiego (zdania na stronę), ale z czasem zaskoczył i podobał się do końca. Życia mojego ta książka nie zmieniła, ale spodobała się na tyle, że na pewno jeszcze po książki tego autora sięgnę.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-05-26, 12:11

Mój brat kiedyś zaczął czytać Absalomie, Absalomie... Na początku mówił, że trudny jest język Faulknera. Ale jak już dobrnął do ostatniej kropki stwierdził, że to jedna z najlepiej napisanych książek jakie czytał. Docenił język Faulknera, sposób tworzenia zdań. Nie jest on może łatwy, ale z pewnością wartościowy.
Yacek - 2014-05-26, 19:28

Dla mnie faulkner jest pretensjonalny. Taki hipster sprzed czasów hipsterów. Najgorsze zaś są te jego 'skróty myślowe'. Może niektórym to się podoba, dla mnie są one męczące. Plusem za to jest dokładne przedstawienie życia biedoty w stanach, ale to taki plus etnologiczny a nie literacki.
Bądźmy szczerzy, co musi mieć w głowie koleś, który zmienia nazwisko z falkner na faulkner :p


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group