Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Pogaduchy - Listy

Eva del Dolores - 2011-09-09, 18:38
Temat postu: Listy
Przeglądając temat o piórach zauważyłam, że sporo nas pisze listy. Wychodzi na to, że nie jest to aż tak zapomniana sztuka, jak by się mogło wydawać. Sama bardzo lubię pisać listy. Zaczęłam, gdy miałam 7 lat, a pisałam wtedy do ciotki, siostry, koleżanek. W czasie studiów miałam przerwę, ale od dwóch lat <chyba> znów mam regularną korespondentkę plus parę nieregularnych, ale mam nadzieję, że się "uregularnią" ;-)

A co Wy o tym sądzicie? Co Wam się podoba w pisaniu listów?

Córka Lavransa - 2011-09-09, 20:31

Listy kojarzą mi się z koloniami :) wychodzi więc na to, że rozpoczynałyśmy w tym samym wieku...
Na koloniach poznawało się nowe koleżanki, wymieniało się adresami, i... A cóż to była za korespondencja! Te koperty malowane we wzorki, przyklejane nalepki, przesyłane zdjęcia i wycinki z gazet. Z jedną ze znajomych korespondowałam tak przez pięć lat - i przez ten czas nie widziałyśmy się ani razu. :)
Drugą kategorią były listy wakacyjne, do przyjaciółek, z którymi trzeba się było rozstać na dwa, a potem trzy miesiące. Niektóre z tych egzemplarzy - już nie tak kolorowe, ale znacznie bardziej szalone w treści, przechowuję do dziś.
Niedawno miałam okazję pisać list. Pierwsze wrażenie - potworny stres. Jestem tak przyzwyczajona do edytora z korektą, że myśl o literówce doprowadzała mnie do obłędu. :) Nie mówiąc już o równości linijek czy charakterze pisma...
No i treść. Co ja tam, u licha, napisałam...? Nie ma kopii w wysłanych, nie ma w skrzynce potwierdzenia nadania, same urocze niepewności. :)

Eva del Dolores - 2011-09-09, 21:24

Kiedyś pisałam do koleżanki, która mieszkała piętro niżej i z którą widywałam się jakieś 35 razy dziennie :lol: Ostatnio znalazłam listy od niej. Niesamowity ubaw! Rozterki trzynastolatek są urocze :mrgreen:
Córka Lavransa - 2011-09-09, 23:19

Ja kiedyś korespondowałam twardo z przyjaciółką, z którą siedziałam w ławce. Nauczyciele uprzejmie prosili, żeby nie rozmawiać podczas lekcji, więc pisałyśmy do siebie - w tym samym zeszycie, linijka pod linijką, całkowicie oficjalnie. Prawie jak współczesny twitter. :)
Ostatnio znalazłam jeden z takich zeszytów - nie mam pojęcia, o co nam chodziło w tych konwersacjach, kod był tak przemyślny, że osoba postronna nigdy by się nie domyśliła prawdziwego znaczenia tych wpisów. Jak się okazuje, osoba zainteresowana, po piętnastu ponad latach, też nie. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-10, 18:42

Bardzo ciekawe historie opowiadacie. Ale jak to miło sobie takie rzeczy powspominać, zwłaszcza jak gdzieś w szafce można odnaleźć tę dawną korespondencję. :) Właśnie - odnaleźć - to jest jedna z wielu zalet listu tradycyjnego - słowo napisane pozostaje.
Ravena - 2011-09-10, 20:13

Prowadzę mniej lub bardziej regularną korespondencję tradycyjną od jakichś... 15 lat, tak by wychodziło. Mam kilkoro korespondentów, w ciągu lat ich liczba zmniejszała się lub powiększała, z niektórymi kontakt mi się urwał, bądź ograniczył do okazjonalnych kartek, z jedną korespondentką częściej się widuję, więc okres pisania listów jakoś "przeszedł", więcej przekazujemy sobie w bezpośredniej rozmowie, więc i potrzeba pisania listów zniknęła. Kiedyś prowadziłam bardzo ożywioną korespondencję z moją kuzynką, która mieszkała w sąsiedniej miejscowości i żeby list nadać na poczcie musiała przyjechać do mojego miasta - a dostawałam od niej list raz na tydzień ;-) Teraz zarzuciłyśmy korespondencję na rzecz spotkań i rozmów telefonicznych.
Ale wciąż pozostaje mi cztery, pięć osób, z którymi wymieniam słowa na papierze. I bardzo to lubię. Lubię pisać listy, choć nie wiem czy można to jeszcze nazwać tradycyjną korespondencją, w listach jestem bardzo chaotyczna, nie wspominając, że zwykle pełne są one bazgrołów i rysunków - do jednej przyjaciółki wysyłałam niemal całe komiksy z życia Wiedźmy, ale uwielbiała i domagała się takiej formy ^^
Kocham widok białej koperty w skrzynce na listy. Uwielbiam uczucie oczekiwania i tę chwilę, gdy niecierpliwie rozcinam kopertę i rozkładam list, choćby najkrótszy. Niech to będzie kilka słów, sprawiają mi mnóstwo radości.

Tifa Lockhart - 2011-09-12, 05:17

Na początku naszej przyjaźni pisałyśmy z Tiną listy do siebie. Zapewne miała ona wielkie problemy z rozczytywaniem moich, bo mam okropne pismo. :mrgreen: . Potem jednak przestałyśmy je wysyłać. Mamy ciągły kontakt smsowy, a jak chcemy coś dłuższego opisać, to mejlem. Nadal jednak wysyłam kartki na święta. Bardzo lubię je wybierać i dostawać. :)
Żabka - 2011-09-12, 15:14

Uwielbiam pisać listy i to w dodatku pisać je piórem na specjalnie dobranym papierze dostosowanym do mojego korespondenta. Mam bardzo dużo znajomych, którzy mieszkają np. nad morzem albo w górach. Niestety teraz ograniczyłam pisanie listów, ale miałam taki okres w swoim życiu, że dostawałam 10 tygodniowo listów od różnych osób i trzeba było na nie wszystkie odpisać.

Pisałam listy ze swoim pierwszym chłopakiem. Nie zapomnę tego do końca życia jak przychodziły listy takie pachnące i w cudownych kopertach na takim czerwonym papierze z płatkami róż.

Pisałam listy z przyjaciółką, z która widywałam się codziennie i podrzucałyśmy sobie je do torebek z książkami.

Inną dziewczynę, z którą pisałam przez ponad 10lat widziałam tylko raz w życiu i powiem wam, że to było niesamowite. ;-)

Listy mają w sobie taką magię, że można do nich wracać po wielu latach i nadal człowiek sobie przypomina jakie emocje były z tym związane... Słowo pisane to świetna rzecz 8-)

elfrun - 2011-09-12, 18:00

Ostatni list na papierze napisalam w sierpniu tego roku. Byl to dlugi list po angielsku w ktorym chcialam podziekowac przyjacielowi mojego ukochanego. Jednak takie dlugie listy to sporadyczny gest. Najczesciej pisze krotkie karteczki z jakas informacja lub czulym wyznaniem i zostawiam je w najrozniejszych miejscach, ich adresatami sa moje dzieci, przyjaciele, moj mezczyzna. Czesto nabazgrze jakis rysuneczek obok informacji. :)
Eva del Dolores - 2011-09-12, 21:10

Żabka napisał/a:
Listy mają w sobie taką magię, że można do nich wracać po wielu latach

Zgadzam się w zupełności :) Niestety nie udało mi się zachować listów od jednej takiej korespondencyjnej koleżanki (też widziałyśmy się tylko raz :) ). To córka znajomej mojej siostry. Siostra namówiła ją, by do mnie napisała i pisałyśmy przez całą podstawówkę. Zachowała się jedynie ostatnia kartka, w której pisała mi o wyborze szkoły średniej, ale to było jeszcze w czasach, gdy moja mama pasjami segregowała moje rzeczy i mnóstwo pamiątek poszło w niebyt, ech... Czasem zastanawiam się, co u niej, czemu nie odpisała...

Mam wciąż korespondencję od koleżanek, z którymi już nie utrzymują żadnych kontaktów. Nie wiem, czy spotkanie na żywo byłoby przyjemne, ale te listy przynajmniej przywołują miłe wspomnienia dawnej zażyłości :roll:

A listy zaczęłam pisać, gdy moja siostra wyprowadziła się do innego miasta i zaproponowała, bym pisała jak się stęsknię :)

Żabko, ale Ty jesteś chyba rekordzistką. 10 listów tygodniowo - MARZENIE! :)

Mam w najbliższych planach napisać do koleżanki ze studiów, z którą kontakt urwał się bardziej z mojej winy. List chyba będzie ładną formą odnowienia znajomości. Kto wie, może zyskam kolejną stałą korespondentkę :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-12, 22:58

Eva del Dolores napisał/a:
List chyba będzie ładną formą odnowienia znajomości. Kto wie, może zyskam kolejną stałą korespondentkę :)


List będzie świetnym środkiem na odnowienie znajomości. Ośmielę się rzecz, że o wiele pewniejszym niż mail czy sms. Jedna z moich najdłuższych, kilkuletnia korespondencja z przyjaciółką rozpoczęła się właśnie od tego, że wysłałem krótki list. Mieliśmy kontakt mailowy i smsowy, ale pomyślałem, że nic nie zaszkodzi, żeby wrócić do tradycji.
Nie zliczę ile tysięcy słów później napisaliśmy. Mam te wszystkie listy do dziś.
List jest bardziej osobisty od maili elektronicznych. Wydaje mi się, że elektronicznie można szybko i łatwo napisać kilka słów o tym, co nas ostatnio spotkało, na zasadzie sprawozdania. Natomiast uczucia, emocje zdecydowanie łatwiej opisać na tradycyjnych kartach.
Nie mówię, że mailem nie można, ale on się do tego nie nadaje. Jest zbyt szybki, ulotny.
Znaliśmy się z moją przyjaciółką, o której wspomniałem wyżej, długi czas, kontakt elektroniczny w miarę regularny, ale ja się nigdy o niej nie dowiedziałem, prywatnie, jako o osobie, tyle, ile z kart listów. Na tych kartach utrwalona jest historia naszej przyjaźni. :)
To tylko jeden przykład, że listy pisać warto, a nawet trzeba. :)

Kamil - 2011-09-12, 23:14

Mam w szafce trochę listów od różnych dziewczyn. Lubie czasem wyjąć, spojrzeć na nie jeszcze raz. Maile zagineły gdzieś w odmętach skrzynki odbiorczej, a listy zostają.
Lubię dostawać, pisać już mniej (leń jestem) więc to pewnie dlatego nie utrzymuje z nikim stałej korespondencji.
Ostatni list napisałem z dwa lata temu na wymiętej, zżółkniętej kartce z załącznikiem w postaci własnoręcznie zrobionego drewnianego amuletu na rzemieniu a od tej dziewczyny dostałem wspaniały liścik napisany na skrawku kory z magicznej brzozy rosnącej w narnijskim lesie :mrgreen:

Eva del Dolores - 2011-09-13, 09:52

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
ja się nigdy o niej nie dowiedziałem, prywatnie, jako o osobie, tyle, ile z kart listów

Też prawda. Dziewczyna do której chcę napisać jest bardzo skrytą osobą. W kontakcie bezpośrednim ciężko jest z niej coś wydobyć. Może w liście poczuje się swobodniej? O ile odpisze i o ile ja w końcu napiszę i wyślę ten list ;-)

M - 2011-09-13, 10:40

Szczerze powiedziawszy, to listów wysyłanych drogą tradycyjną, nie napisałem już od dawna ani jednego :mrgreen: Po prostu poszedłem z duchem techniki i korzystam ze współczesnych możliwości komunikowania się z bliskimi. Jestem człowiekiem z natury wygodnym i informację chcę mieć jak najszybciej, a tego list wysyłany drogą tradycyjną nie jest mi w stanie zapewnić. Ponadto, nie bardzo mam do kogo pisać.
Córka Lavransa - 2011-09-13, 20:39

kenaz napisał/a:
Ostatni list napisałem z dwa lata temu na wymiętej, zżółkniętej kartce z załącznikiem w postaci własnoręcznie zrobionego drewnianego amuletu na rzemieniu a od tej dziewczyny dostałem wspaniały liścik napisany na skrawku kory z magicznej brzozy rosnącej w narnijskim lesie :mrgreen:


Jakie to ładne, Kenaz.... :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-13, 21:04

M napisał/a:
Jestem człowiekiem z natury wygodnym i informację chcę mieć jak najszybciej


Informację tak, ale jak mailem przekażesz np. to:

kenaz napisał/a:
Ostatni list napisałem z dwa lata temu na wymiętej, zżółkniętej kartce z załącznikiem w postaci własnoręcznie zrobionego drewnianego amuletu na rzemieniu a od tej dziewczyny dostałem wspaniały liścik napisany na skrawku kory z magicznej brzozy rosnącej w narnijskim lesie


Zresztą, ręczne pismo, kształt liter, wszelkiego rodzaju odręczne rysunki, to wszystko w tradycyjnej korespondencji ma duże znaczenie. Oprócz samej treści listu. Zresztą wiele postów w tym wątku to potwierdza.

Warto korzystać ze zdobyczy techniki, ale warto też mieć świadomość, że nowe nie znaczy lepsze. Szybsze, łatwiejsze - tak. Ale czy lepsze?

A inna sprawa odnośnie listów - w naszym szybkim świecie, gdzie wszystko dąży do skrótowości napisanie listu liczącego kilka stron podaniowych zaczyna być wyzwaniem.

M - 2011-09-13, 21:35

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Informację tak, ale jak mailem przekażesz np. to:

kenaz napisał/a:
Ostatni list napisałem z dwa lata temu na wymiętej, zżółkniętej kartce z załącznikiem w postaci własnoręcznie zrobionego drewnianego amuletu na rzemieniu a od tej dziewczyny dostałem wspaniały liścik napisany na skrawku kory z magicznej brzozy rosnącej w narnijskim lesie
Tyle tylko, że tak naprawdę - ja nie odczuwam potrzeby wysyłania takich listów jak kenaz ;-) Doceniam jego pomysłowość, ale dla mnie to tylko opakowanie ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Zresztą, ręczne pismo, kształt liter, wszelkiego rodzaju odręczne rysunki, to wszystko w tradycyjnej korespondencji ma duże znaczenie. Oprócz samej treści listu. Zresztą wiele postów w tym wątku to potwierdza.
Zgoda, Uczniu. Pełna zgoda. Tylko w tym momencie przychodzi do głowy pewna refleksja: czy listy pisze się dla przekazania informacji czy dla rytuału jego tworzenia i ekstazy jego czytania? Dla mnie osobiście liczy się informacja z listu, więc jeżeli z niecierpliwością oczekuję informacji o tym, co słychać u jakiejś ważnej dla mnie osoby mieszkajacej daleko od mojego miejsca zamieszkania, to tak naprawdę guzik mnie interesuje oprawa tej informacji, bo to ma zdecydowanie drugorzędne znaczenie. Liczy się szybkość przekazania informacji.

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Warto korzystać ze zdobyczy techniki, ale warto też mieć świadomość, że nowe nie znaczy lepsze. Szybsze, łatwiejsze - tak. Ale czy lepsze?
Jestem człowiekiem do bólu praktycznym i jeśli jest możliwość ułatwienia sobie życia, to ja z wielką ochotą korzystam z tej opcji, a że nie ma w tym "magii" o której z błyskiem w oku piszecie w niniejszym wątku, to zupełnie inna sprawa. Dla mnie osobiście mało istotna.

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A inna sprawa odnośnie listów - w naszym szybkim świecie, gdzie wszystko dąży do skrótowości napisanie listu liczącego kilka stron podaniowych zaczyna być wyzwaniem.
Tu się zgodzę, choć nie dotyczy to mnie osobiście. Potrafię i lubię pisać sporo, o czym mieliście już okazję sie na forum przekonać ;-) Wiadomości wymieniane ze znajomymi również są dość długie objętościowo, problem polega na tym, że piszę je na ekranie komputera, a nie na papierze.
Eva del Dolores - 2011-09-13, 21:43

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A inna sprawa odnośnie listów - w naszym szybkim świecie, gdzie wszystko dąży do skrótowości napisanie listu liczącego kilka stron podaniowych zaczyna być wyzwaniem.

Długość listu zależy od tego, do kogo piszę. Z moją najwytrwalszą i najbardziej cierpliwą korespondentką wymieniamy kilku/kilkunastokartkowe listy (albo np. zeszyty 16-kartkowe) :) Gdy ostatnio wysłałam jej 5 kartek, czułam niemal wyrzuty sumienia, miałam poczucie, że ją zaniedbałam ;-) Gdy piszę po raz pierwszy do kogoś, staram się jednak nie przytłaczać tej osoby bardzo długimi listami, na wszelki wypadek, gdyby ją to miało przytłoczyć :lol: Ale to też zależy od charakteru korespondencji. Moja korespondencja z niektórymi przypomina pogaduchy - swobodną relację z naszych "aktualności", wymianę zdań na różne tematy. Natomiast mam też korespondentkę, która oczekuje raczej konkretów, a że konkrety do mojej natury za bardzo nie przystają, zazwyczaj nie wychodzę poza półtorej, dwie kartki ^^

Raziel - 2011-09-13, 21:50

Mam podejście identyczne do Martinusa, no ale ja strasznie bazgrzę, więc tym bardziej nie lubię pisać ręcznie :lol:
Eva del Dolores - 2011-09-13, 21:53

Maile służą mi głównie do przesyłania zdjęć i do zakupów na allegro. Trochę to za zimne dla mnie ^^' A komunikatorów typu gg szczerze nie cierpię ze względu na ich ustawiczne zawieszanie się.
Kamil - 2011-09-13, 22:58

Raziel napisał/a:
Mam podejście identyczne do Martinusa, no ale ja strasznie bazgrzę, więc tym bardziej nie lubię pisać ręcznie

Też bazgrze, mam potem problemy z rozczytaniem, ale w dziwny sposób lubie te swoje pismo ;-)

Listy lubie właśnie za to, że nie są tylko informacją tak jak maile. Bardzo często były powiązane z bonusami różnej postaci, tak jak już wspominałem w poprzednim poście, a były też rysunki, różne drobiazgi.
Oprawa dla mnie się liczy i nie chodzi tylko o listy. Lubie ładnie wydane książki (a jeśli chodziłoby tylko o informacje to równie dobrze możnaby czytać wydania broszurowe i ebooki czego niecierpię), wolę oryginalną płyte od przegranej itd. - chociaż to już jednak inna bajka..

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-14, 07:55

M napisał/a:
czy listy pisze się dla przekazania informacji czy dla rytuału jego tworzenia i ekstazy jego czytania? Dla mnie osobiście liczy się informacja z listu, więc jeżeli z niecierpliwością oczekuję informacji o tym, co słychać u jakiejś ważnej dla mnie osoby mieszkajacej daleko od mojego miejsca zamieszkania, to tak naprawdę guzik mnie interesuje oprawa tej informacji, bo to ma zdecydowanie drugorzędne znaczenie.


Oczywiście, list pisze się z myślą o tym aby przekazać określoną treść, którą zapisujemy na kartce w postaci wyrazów i zdań. Niemniej jeśli wyróżnia się coś takiego jak 'mowa ciała', która również niesie pewną informację, mimo iż bez słów.. List też niesie takie informacje poza treścią. Trzymając w rękach zapisaną kartę wiesz, że wcześniej ktoś się nad nią pochylał (być może cały wieczór) myśląc o tobie, specjalnie po to, by ci opisać kawałek swojego życia. Poza tym samo pismo odręczne ma coś w sobie, jest osobistą wizytówką. Każdy wszak ma własny styl, każdy stawia litery trochę inaczej. Zastanawialiście się kiedyś ilu macie znajomych, których pisma nie widzieliście na oczy? Owe rysunki na marginesach, one także potrafią znakomicie wpływać na odbiór listu, są dodatkiem, ale bardzo przyjemnym.
W końcu list (nie jest to regułą, ale zwykle jest to prawdziwe) piszemy zwykle do osoby bliższej od zwykłego znajomego, kumpla czy kumpeli (a jeżeli na początku nie, to wierzcie mi, że tradycyjna korespondencja zbliża ludzi).

M napisał/a:
Liczy się szybkość przekazania informacji.


No właśnie, ale czy ma pierwszorzędne znaczenie? Jeśli adresat mieszka w innym mieście, nie widzieliście się długi czas, to czy jeden dzień dany poczcie na dostarczenie listu będzie miał krytyczne znaczenie?
Rozumiem pośpiech, gdy chcesz się ze znajomymi umówić na koncert czy jakieś spotkanie. Nie będziesz słał listu, bo tę informacje wygodnie i szybciej przekazać przez telefon, mail albo, co dziś modne - facebooka. :)
Ale w innych przypadkach? Gdy chcesz opisać komuś bliskiemu, co działo się w twoim życiu przez ostatnie pół roku, przekazać swoje przemyślenia na temat, który jest wam bliski itp.
Wspomniany przez Ciebie M. argument jest istotny, ale nie jest krytyczny, a na pewno nie może być argumentem przeciw tradycyjnej korespondencji.

Przyszedł mi na myśl przykład świąt. Co jest lepsze - pocztówka z ręcznie wypisanymi życzeniami czy sms skopiowany z internetu z wierszykiem (można by jeszcze docenić zdolności poetyckie nadawcy, gdybyś nie dostał kilku takich samych wierszyków od osób z różnych stron kraju). Pocztówka jest tylko dla Ciebie, pisząc ją ktoś myślał o Tobie. A popularne życzenia smsowe zwykle wysyła się do wszystkich znajomych na liście kontaktów. I do wszystkich to samo. I to życzenia, i to życzenia, ale jakże różna forma i jak różny odbiór tej samej treści.

M napisał/a:
Jestem człowiekiem do bólu praktycznym i jeśli jest możliwość ułatwienia sobie życia, to ja z wielką ochotą korzystam z tej opcji, a że nie ma w tym "magii" o której z błyskiem w oku piszecie w niniejszym wątku, to zupełnie inna sprawa. Dla mnie osobiście mało istotna.


Łatwo - modne słowo dziś. Ale może adresat listu właśnie doceniłby trud włożony w napisanie listu, pobiegnięcie na pocztę po kopertę i znaczek. Może dla niego nie byłaby to sprawa bez znaczenia? :) Większość ludzi lubi otrzymywać listy i cieszy się, mogąc usiąść wygodnie w fotelu i czytać słowa przyjaciela czy innej bliskiej osoby. Ale jak zapytasz czy sami pisują listy to mówią - czasem maile, brak czasu, sami wiecie.

A ostatni, ale wielce ważny argument za listem tradycyjnym stanowią słowa z Mistrza i Małgorzaty - "Rękopisy nie płoną". Odkopana po latach skrzynka ze starymi listami to rzecz bezcenna. Nieoceniona pamiątka.

A na koniec ciekawy cytat, który wczoraj znalazłem:

Cytat:
List ten jest dłuższy jedynie dzięki temu, iż nie miałem czasu napisać go krócej. Blaise Pascal

M - 2011-09-14, 08:48

Eva del Dolores napisał/a:
Z moją najwytrwalszą i najbardziej cierpliwą korespondentką wymieniamy kilku/kilkunastokartkowe listy (albo np. zeszyty 16-kartkowe) :) (...) Natomiast mam też korespondentkę, która oczekuje raczej konkretów, a że konkrety do mojej natury za bardzo nie przystają, zazwyczaj nie wychodzę poza półtorej, dwie kartki ^^
A jak wielką czcionką piszesz? I czy piszesz linijka w linijkę czy zostawiasz jedną odstępu? Bo przykładowo ja zawsze pisałem linijka w linijkę małą czcionką, więc np. tekst który komuś zajmował 10 stron A4 mi zajmował maksymalnie 2,5 strony ;-) Stąd fakt, że u mnie w szkole czy na studiach jeden zeszyt spokojnie starczał na 4-5 przedmiotów :)

Raziel napisał/a:
Mam podejście identyczne do Martinusa, no ale ja strasznie bazgrzę, więc tym bardziej nie lubię pisać ręcznie :lol:
Ja akurat piszę dość ładnie, przynajmniej jak na faceta ;-) Nigdy nikt nie miał problemu z rozszyfrowaniem znaczków stawianych przeze mnie na kartce papieru.

kenaz napisał/a:
Listy lubie właśnie za to, że nie są tylko informacją tak jak maile. Bardzo często były powiązane z bonusami różnej postaci, tak jak już wspominałem w poprzednim poście, a były też rysunki, różne drobiazgi.
Na upartego listy można pisać w Wordzie, też dodawać obrazki, wzorki i kolorowe bzdurki ;-) Potem przeformatować do PDF-a i wysłać mailem ;-) Ale to taka dygresja.


Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Oczywiście, list pisze się z myślą o tym aby przekazać określoną treść, którą zapisujemy na kartce w postaci wyrazów i zdań. Niemniej jeśli wyróżnia się coś takiego jak 'mowa ciała', która również niesie pewną informację, mimo iż bez słów.. List też niesie takie informacje poza treścią. Trzymając w rękach zapisaną kartę wiesz, że wcześniej ktoś się nad nią pochylał (być może cały wieczór) myśląc o tobie, specjalnie po to, by ci opisać kawałek swojego życia. Poza tym samo pismo odręczne ma coś w sobie, jest osobistą wizytówką. Każdy wszak ma własny styl, każdy stawia litery trochę inaczej. Zastanawialiście się kiedyś ilu macie znajomych, których pisma nie widzieliście na oczy? Owe rysunki na marginesach, one także potrafią znakomicie wpływać na odbiór listu, są dodatkiem, ale bardzo przyjemnym.
Wszystko to rozumiem, Uczniu. Dlatego pisałem, że maile są pozbawione "magii" o której z błyskiem w oku namiętnie piszesz. Dla mnie nie ma to znaczenia, liczy się szybkość przekazania informacji.

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
No właśnie, ale czy ma pierwszorzędne znaczenie?
Dla mnie osobiście tak. Ale spójrz na to z innej perspektywy: Powstanie Warszawskie, powstańcy walczą z niemieckim okupantem i w przerwach pomiędzy ostrzałem i ciężkimi walkami siedzą i piszą listy do rodziny. Pisali na papierze śniadaniowym, kawałkach starych gazet itd. Dla nich liczyło się przekazanie informacji o tym, że żyją, i to w jak najszybszy sposób. Reasumując - tak, szybkość ma pierwszorzędne znaczenie. Natomiast dla kogoś, komu najzwyczajniej na świecie to zwisa - może pisać elaboraty na kartkach papieru, którego rogi są opalone zapalniczką, z dodatkami typu drewienko, pachnidełko itp.
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Wspomniany przez Ciebie M. argument jest istotny, ale nie jest krytyczny, a na pewno nie może być argumentem przeciw tradycyjnej korespondencji.
Wszystko jest kwestią indywidualną. Rozumiem stanowisko wasze, ale dla mnie osobiście to co dla was jest zaletą, dla mnie jest wadą. Tyle.

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Przyszedł mi na myśl przykład świąt. Co jest lepsze - pocztówka z ręcznie wypisanymi życzeniami czy sms skopiowany z internetu z wierszykiem (można by jeszcze docenić zdolności poetyckie nadawcy, gdybyś nie dostał kilku takich samych wierszyków od osób z różnych stron kraju). Pocztówka jest tylko dla Ciebie, pisząc ją ktoś myślał o Tobie. A popularne życzenia smsowe zwykle wysyła się do wszystkich znajomych na liście kontaktów. I do wszystkich to samo. I to życzenia, i to życzenia, ale jakże różna forma i jak różny odbiór tej samej treści.
Szczerze? Dla mnie żadne wyjść które raczyłeś wymienić nie jest optymalne ;-) W okolicy świąt po prostu dzwonię do ludzi, składam życzenia i dzięki temu stwarzam sobie możliwość chwili rozmowy z adresatem życzeń. To jest dla mnie idealne rozwiązanie. Smsy bardzo rzadko wysyłam, a kartek w ogóle ;-) Kartki wysyłam tylko z wakacji do rodziny, ale nie dla informacji, ale dla zdjęć i widoków na głównej stronie... Żeby zazdrościli, że nie mogą być ze mną :mrgreen:
Kamil - 2011-09-14, 12:24

M napisał/a:
Na upartego listy można pisać w Wordzie, też dodawać obrazki, wzorki i kolorowe bzdurki Potem przeformatować do PDF-a i wysłać mailem Ale to taka dygresja.

Obrazek dodany z cliparta a narysowany odręcznie ołówkiem/tuszem :D

szamanka - 2011-09-14, 13:34

Raziel napisał/a:
Mam podejście identyczne do Martinusa, no ale ja strasznie bazgrzę, więc tym bardziej nie lubię pisać ręcznie :lol:


To nie jest powód by od razu przestać pisać listy. Może i żyjemy w czasach, gdzie znaczenie ma szybkość przesyłanych wiadomości, ale jaką radość można sprawić osobie bliskiej, gdy napiszemy odręcznie list? O ile większe znaczenie ma taka forma przekazu niżeli mail?

Może i moje podejście należy do staroświeckich, ale uwielbiam dostawać listy pisane odręcznie. Dlaczego? Bo potrafię na podstawie pisma stwierdzić czy ktoś się spieszył pisząc, poczuć niekiedy i zapach, bo czuję się wyjątkowa, kiedy zamiast maila otrzymuję list, na którego napisanie ktoś poświęcił dużo więcej czasu i włożył w to dużo więcej serca niż pozostali... Ale to tylko takie moje skromne zdanie... :)

Eva del Dolores - 2011-09-14, 14:40

M napisał/a:
A jak wielką czcionką piszesz?

Średnią :] Piszę co drugą linijkę. Nie podoba mi się ciasne, drobne pismo w listach, choć wszelkie inne notatki robię linijka pod linijkę. Wolę, gdy listy są bardziej przejrzyste.

Co do formy, powiem szczerze, że nie jestem fanką papeterii. Owszem są ładne, ale dla mnie trochę sztywne. Ewentualnie mogłabym pisać na papeterii w formacie A4 z jakimś bladym delikatnym wzorkiem, ale najbardziej lubię zwykły papier A4, biały lub kolorowy, w kartkę lub linię. Jeśli zdarzy mi się zbyt dużo skreśleń, przepisuję, żeby było czysto, ale bardziej wyszukanej formy nie potrzebuję. Ważna jest dla mnie treść :) Ale lubię dodawać do listu te wspominane już wielokrotnie bonusy, a to jakąś widokówkę, a to zakładkę, a to cukierka... :D

szamanka napisał/a:
Może i moje podejście należy do staroświeckich, ale uwielbiam dostawać listy pisane odręcznie.

Mamy takie samo podejście ^^ Na pewno nie pogardziłabym listem w formie maila, gdyby inny nie wchodził a rachubę, ale tradycyjny list to jest to ;-)

Kamil - 2011-09-14, 15:19

Eva del Dolores napisał/a:
najbardziej lubię zwykły papier A4, biały lub kolorowy, w kartkę lub linię.

Ja preferuje białą kartkę bez żadnych kratek, linii itp. Kłade pod spód liniuszek :D

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-14, 16:15

kenaz napisał/a:
liniuszek


Jak ja dawno nie używałem liniuszka. W ogóle zapomniałem, że istnieje takie słowo. Jakoś w liceum kazano nam mieć zeszyt czysty z biologii i podkładało się liniuszek. :)
Niektórzy potrafią pisać równo nawet bez niego. Mi zawsze pismo układa się w linie faliste, albo linijka wyjdzie za wysoko albo za nisko. Dlatego wolę kartki w kratkę. Od dawna tylko na takich piszę listy.

szamanka napisał/a:
Bo potrafię na podstawie pisma stwierdzić czy ktoś się spieszył pisząc, poczuć niekiedy i zapach, bo czuję się wyjątkowa, kiedy zamiast maila otrzymuję list, na którego napisanie ktoś poświęcił dużo więcej czasu i włożył w to dużo więcej serca niż pozostali...


Czy słysząc takie słowa nie warto się wysilić i napisać tekst własnoręcznie? :)

Eva del Dolores - 2011-09-14, 16:59

Kenaz, z liniuszkiem może dałabym radę, ale bez niego ... tragedia :lol:
Ravena - 2011-09-14, 17:54

Martinusie, pośród wielu zalet, masz jedną straszliwą wadę, brak ci romantyzmu! :mrgreen: Ach te listy, mam ich kilka setek i wciąż lubię do wielu z nich powracać. To też świadectwo tego jak człowiek się zmienia, dojrzewa... I jeszcze jeden przykład magii listu. Z rok temu, moja przyjaciółka, która na co dzień jest na drugim krańcu Polski i nie możemy się widywać, miała fatalny okres w życiu. Skumulowało jej się parę spraw, a w końcu zadzwoniła do mnie całkowicie załamana, z okropnym płaczem, żaląc się na wszystko. Pocieszyłam ją jak mogłam przez telefon, ale przykro mi było okropnie, że w takiej chwili nie mogę jej nawet uściskać... Więc wysłałam następnego dnia list, z humorystycznymi rysunkami i zabawną kartką - szedł dwa dni. Oddzwoniła do mnie później, że list sprawił jej ogromną radość i pozwolił przetrwać kilka trudnych chwil - poczuła się "przytulona do serca". Mail, choć dotarłby szybciej, nie sądzę, żeby spowodował takie uczucie. List jest po prostu namacalny, a czasem potrzebujemy takiego materialnego dowodu czyjejś przyjaźni.
Kamil - 2011-09-14, 18:59

Ravena napisał/a:
List jest po prostu namacalny,

Analogowy, czyli pełniejszy, bo nie skwantowany :mrgreen:

Ravena - 2011-09-14, 19:36

A ja właśnie, napisawszy post powyżej, wróciłam do domu i znalazłam w skrzynce list od przyjaciela... Naprawdę nie ma słów na opisanie uczucia, jakim jest otrzymanie listu - buzia sama układa się w uśmiech :)
Eva del Dolores - 2011-09-14, 20:05

Ja też dziś dostałam list! <skacze pod sufit> :mrgreen:
Córka Lavransa - 2011-09-14, 20:09

Ciekawe, kiedy ja dostanę, zwłaszcza po niefortunnym strzale w stopę, jakim była nieprzemyślana obietnica. :-?
Eva del Dolores - 2011-09-14, 20:12

Możesz zawsze liczyć na krótką pamięć osoby, której naobiecywałaś :lol:
Córka Lavransa - 2011-09-14, 20:55

1, 2, 3... i tak codziennie rano, jak Tifa. :mrgreen:

Koniec off-topu. Ostatnio przeglądałam na allegro różne papeterie - i wszystkie wydały mi się bez wyrazu, jakieś kwiatki, serduszka, wszystko obowiązkowo w pastelach. No i ilość - 5 kopert, 10 kartek formatu A5. Chyba dla początkujących...

Aha - w jednym zestawie w komplecie był liniuszek. Wzruszyło mnie to, przypomniało czasy podstawówkowe... Jakoś nigdy nie umiałam liniuszka używać. On tam grzecznie pod kartką, a ja swoje - góra, dół, góra, dół... Falami. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-15, 07:37

Córka Lavransa napisał/a:
Ostatnio przeglądałam na allegro różne papeterie - i wszystkie wydały mi się bez wyrazu, jakieś kwiatki, serduszka, wszystko obowiązkowo w pastelach.


Kiedyś naszła mnie myśl, żeby poszukać w sklepach papierniczych papeterii do listów. Po krótkich poszukiwaniach zrezygnowałem, bo jest dokładnie tak jak mówisz Córko. Kilka kartek A5 w kwiatki, a cena była dość solidna.
Tak więc pozostałem przy kartkach w kratkę. :)

Żabka - 2011-09-15, 13:01

Ja chyba wydałam sporo pieniędzy na papeterię i zostało mi teraz tylko kilka kopert z różnych rodzajów. Teraz już nie przywiązuję wagi do tego, ale kiedyś tak i to bardzo. Każda osoba, do której pisałam miała odrębną papeterię i zawsze myślałam, żeby pasowały do charakteru osoby.
Wszystko się jednak zmienia. Jeśli chodzi o liniuszka to używałam i używam do dziś ;-)

M - 2011-09-15, 13:14

Ravena napisał/a:
Martinusie, pośród wielu zalet, masz jedną straszliwą wadę, brak ci romantyzmu! :mrgreen:
Romantyczny to z całą pewnością nie jestem i doskonale sobie z tego zdaję sprawę. W tym wypadku przejrzałaś mnie w 100%, że tak powiem - dokumentnie ;-) Ale rad bym był, gdybyś raczyła podzielić się ze mną (i oczywiście z innymi forumowiczami - a co, niech też wiedzą ;-)) jakie to zalety we mnie dostrzegłaś :mrgreen: Strasznie jestem ciekaw, bo sam w sobie nie dostrzegam żadnych pozytywnych aspektów. Może poza miłością do książek, ale to trudno nazwać "zaletą" ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-17, 19:42

Tak w ramach przerywnika w dyskusji wiersze Leopolda Staffa:

List z jesieni

Czekam listu od ciebie... Tam Południa słońce

I morze mówi z tobą... U mnie długa słota,

Samotność, jesień, chmury i drzewa więdnące...

Dziś pogoda... lecz słońce chore - jak tęsknota...



Nim wyślesz, włóż list w trawę wonną albo w kwiaty,

Bo tu żadne nie kwitną już... Niech go przepoi

Spokój, woń słońca, szczęście twej bliży i szaty -

Albo go noś godzinę w fałdach sukni swojej...



A papier niechaj będzie niebieski... Bo może

Znów przyjdą chmury szare, smutne, znów na dworze

Słota łkać będzie, kiedy list przyjdzie od ciebie;



Skarżyć się będą drzewa, co więdną i mokną,

A ja, samotny, może znów będę przez okno

Patrzał za małym skrawkiem błękitu na niebie...



Ach, i jeszcze jedno. Przeglądałem sobie w sieci tematy o listach i znalazłem taką oto anegdotę:

Ale nie naśladujcie francuskiego pisarza Wiktora Hugo, który zasłynął (między innymi) jako autor najkrótszego listu. Otóż zaraz po opublikowaniu "Nędzników" napisał do wydawcy w sprawie powodzenia swojego dzieła tylko jeden znak: "?". Otrzymał równie zwięzłą odpowiedź: "!".

Świetne! :)

Ravena - 2011-09-20, 11:55

Znakomita anegdotka, nie sposób się nie uśmiechnąć :)
Eva del Dolores - 2011-09-20, 17:52

Zdarzyło mi się chyba wysłac sms tej treści, ale takiej odpowiedzi jeszcze nie otrzymałam :lol:
Btw. Ta anegdota co nieco skojarzyła mi się z książką "Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach" :lol:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-10-22, 09:15



Z komentarzy pod demotywatorem:

Cytat:
Skoro mam możliwość napisać do kogoś maila, który dochodzi do osoby w chwile to czemu niby miałbym z
tego nie korzystać tylko wysyłać listy, które idą 2 dni? Jeśli chcecie to usuńcie sobie gg,skype i inne
komunikatory, wypier**lcie telefony i rozmawiajcie sobie przez listy. Ja jedynie przez pocztę wysyłam kartki
świąteczne. Rozumiem, że miło byłoby dostać list od jakiejś tam bliskiej osoby ale po prostu
najzwyczajniej w świecie wygodniej komunikować się przez internet.


Cytat:
Jenyy, jak tak bardzo tęsknisz za przeszłością to zakładaj kieckę, zwolnij się z pracy i leć nad
rzekę prać ubrania. Jak są lepsze sposoby komunikacji to czemu mamy korzystać z tych mniej efektywnych?


Cytat:
No cóz... Teraz nastała era esemesów i maili. Nie ma czego żałować- świat idzie do przodu. Teraz
możemy się porozumiewać z ludźmi dużo szybciej :)


Choć jedno pozytywne zdanie:

Cytat:
Ale...przecież list to nie tylko sposób do przekazania czy odbioru informacji. Właśnie w dzisiejszym
świecie, pełnym szybkości, internetu, telefonów. List to co innego - to przyjemna niecodziennośc, a
dostany od ukochanej osoby - czysty romantyztm, nie? Tak mi się przynajmniej wydaje...


Wygląda, że główny argument przeciw pióru bądź długopisowi to:

Cytat:
Żyjemy w dobie pośpiechu, i nie
każdy ma czas siąść, napisać atramentem list, a potem go wysłać, więc łatwiej dać szybko wiadomość
do skrzynki na fejsie czy gg.

Cytat:
świat idzie do przodu. Teraz
możemy się porozumiewać z ludźmi dużo szybciej :)


Szybciej, wygodniej. I niestety krócej, prościej, często byle jak. Załóżmy, że chcemy napisać do przyjaciela, którego nie widzieliśmy dwa miesiące. Mail dojdzie w chwilę, list w dwa dni. Ale czy te dwa dni robią większą różnicę?
"nie każdy ma czas" - Czyli innymi słowy, sorry kolego/koleżanko/przyjacielu/przyjaciółko nie mam dla ciebie czasu, nie stać mnie na to, żeby usiąść przy biurku, ciepło o tobie pomyśleć i napisać ci kilka słów. Zbyt wiele zachodu z tym jest.
Tak wprost można by określić powyższą argumentację. Pisanie listów jest trudne, jest sztuką, czynnością dziś mniej popularną niż niegdyś, wiele osób nie wyrobiło sobie takiego nawyku i dziś w dobie elektroniki komunikuje się mailami. Ale wtedy taka osoba pisząc maila nie będzie argumentować tego tym, że szkoda jej czasu, żeby usiąść z piórem w ręku.

Inna sprawa, list zawsze będzie długi przynajmniej na stronę (często nawet wiele stron) starannie napisany (dwa razy sprawdzisz trudne słowo raczej niż napiszesz z błedami), przemyślany. Wpis na facebooku czy na gg ograniczy się do: Cześć, co słychać, dawno się nie widzieliśmy. Bla,bla bla.

Nie podoba mi się też to - "żyjemy w dobie pośpiechu". Ale właściwie dlaczego? I czy musimy? Co nas właściwie goni?

Po co mi pisanie listów? W połączeniu z wykręcaniem się pośpiechem i brakiem czasu można przedstawić jak poniżej:


Kamil - 2011-10-22, 13:47

Cytat:
Nie podoba mi się też to - "żyjemy w dobie pośpiechu". Ale właściwie dlaczego? I czy musimy? Co nas właściwie goni?

Nie musimy, nic nas nie goni (no przynajmniej mnie :) ). Niektórzy bardzo chcą nie mieć czasu na napisanie listu (czy też poświęcenie czasu na inną czynność wymagającą pewnego wysiłku), a brak czasu to fajna wymówka. Niektórzy może po prostu lubią życie w pośpiechu? Źle się czują mając czas wolny? Niektórzy mają ambicje pracować np. na dwa etaty albo mieć same piątki w szkole? Wydaje mi się, że żyjemy tak jak chcemy albo tak jak uważamy że musimy, ale czy na pewno musimy?
Ostatnio mam za dużo czasu, przez co popadam w lenistwo. Mogę poświęcać czas na to co lubię albo się dokształcać, ale nawet jak to robię to stwierdzam, że dzieje się za mało.... To chyba nawet dziwnie brzmi pisane w dziesiejszych czasach :) W każdym razie sytuacja ta trochę mi zaczyna doskwierać i musze coś wymyślić, mimo że jestem raczej osobą o temperamencie flegmatycznym.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-10-22, 19:36

kenaz napisał/a:
Niektórzy może po prostu lubią życie w pośpiechu? Źle się czują mając czas wolny?


Zorganizowany dzień nie musi oznaczać życia w pośpiechu. Za dużo wolnego czasu faktycznie (choć miłe to) nie jest dobre, sprzyja lenistwu. :) Ale znowu zbytnie poświecenie się zbyt wielu aktywnościom sprawia, że zatraca się relacje międzyludzkie, takie prawdziwe, głębokie. Ile razy czyta się, że jakaś para z showbiznesu rozstała się, bo postanowili skupić się na swoich karierach. Czyli krótko, kochają się, ale nie mają czasu dla siebie. Czy to nie paradoks i sprzeczność?

Ravena - 2011-10-22, 20:07

Bardzo ładne to, co powyżej napisałeś Uczniu. Owszem ten mail, sms dotrze szybciej, ale to jest dobre, gdy chcę być o czymś wyjątkowo ważnym poinformowana. Jeśli wiadomość jest pilna, w stylu "daj znać jak ci poszło na egzaminie" (^^) wiadomo nie będę pisała listu, wyśle sms. Natomiast list ma to do siebie, że może być wszystkim, ale nie suchą informacją. W liście opisujesz swoje odczucia, przemyślenia, wrażenia na ten czy inny temat, to może być nawet mały traktat filozoficzny albo esej. Nie zawrzesz tego w jednym smsie, a choć można mailu, sama czynność pisania sprawia przyjemność. Dla mnie list ma wartość także terapeutyczną - porządkuję sobie wydarzenia, które zaszły, wrażenia i odczucia, a sama czynność pisania wpływa na mnie wybitnie uspokajająco. A że zwykle piszemy listy do ludzi, którym lubimy, kochamy, cenimy - to również wpływa na to, że pisanie tych kilku słów czy kilkunastu stron sprawia radość. Przynajmniej ja to tak odczuwam :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-10-22, 20:20

Ravena napisał/a:
Nie zawrzesz tego w jednym smsie, a choć można mailu, sama czynność pisania sprawia przyjemność.


Można w mailu. :) Nie wiem jak to jest u Was. Ja jak czytam swoje maile wydają mi się chaotyczne. Stylistyce, rozumianej jako uporządkowaniu tekstu tak, żeby czytało się jak jedną całość też trochę brakuje. Po prostu palce przekazują na ekran to, co w danej chwili pomyślę. Nie ma tego momentu zawahania zanim przyłożę pióro do karty papieru. Bo jak się machnę nie będzie się dało skasować, ortograf będzie trzeba albo skreślić, albo przepisać kartkę od nowa. Choć list tradycyjny i mail to technicznie to samo to jednak tą postawiłbym funta przeciw miedziakom, że gdybym miał możliwość przeprowadzenia takiego eksperymentu, bym równolegle w tym samym czasie napisał ten sam list, raz tradycyjnie, raz elektronicznie obie wersje byłyby różne.
Inny poziom koncentracji, inny nastrój. Chylę czoło dla osoby, której forma nie robi żadnej różnicy.

Córka Lavransa - 2011-10-22, 23:23

Mnie się wydaje, że pisanie listu ręcznie jakoś się tak... celebruje. Ja sobie piszę etapami, wtedy, kiedy mam nastrój. A na maila wystarczy czasami kilka sekund, więc można to nawet w pracy z komórki "machnąć".
Co do "żyjemy w dobie pośpiechu" - jest taka opinia, że im więcej masz do zrobienia, tym więcej czasu. Im więcej aktywności w ciągu dnia, tym więcej czasu potrafisz znaleźć jeszcze na rzeczy dodatkowe. I ja się z nią zgadzam. Robię - bez fałszywej skromności - dość dużo, pracuję, wieczorami się uczę, pomiędzy jednym a drugim mam czas dla męża i synka. Ale znajdę tez czas na książkę i na maila - krótkiego - do przyjaciółki. Co dwa-trzy dni wysyłam jej krótkie info, że o niej myślę, że coś się u mnie dzieje.
Na odpowiedź z jej strony - dwu-trzyzdaniową - można czekać i dwa tygodnie. Nie, żeby była jakoś szczególnie zajęta. Ale mam takie wrażenie, że każda aktywność przyprawia ją o ból zębów, tak jakby te wstukanie w klawiaturę kilku znaków było takie pracochłonne.
Czy zatem żyjemy w dobie pośpiechu? A może w dobie zwyczajnego lenistwa...?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-10-23, 07:42

Córka Lavransa napisał/a:
Na odpowiedź z jej strony - dwu-trzyzdaniową - można czekać i dwa tygodnie.


Może rzadko sprawdza pocztę? Inaczej wydaje mi się dziwne, że tak długo oczekujesz na jakąkolwiek wiadomość od niej.

Córka Lavransa napisał/a:
Czy zatem żyjemy w dobie pośpiechu? A może w dobie zwyczajnego lenistwa...?


Myślę, że z tym pośpiechem to rzeczywiście coś w tym jest. Wszystko stało się szybsze wraz z rozwojem komputerów, szybkiej komunikacji. Pytanie brzmi czy my musimy wsiadać do tego pociągu, żeby jakoś w ogóle żyć. :)

Córka Lavransa napisał/a:
Co do "żyjemy w dobie pośpiechu" - jest taka opinia, że im więcej masz do zrobienia, tym więcej czasu.


Coś w tym jest. Ale myślę, że znaczny wpływ na ilość czasu ma jego dobra organizacja. Gdy dobrze zaplanować obowiązki i konsekwentnie się tego trzymać nie tracąc jednocześnie za dużo czasu na bezproduktywne głupoty można odkryć, że nagle ma się wiele chwil dla siebie. :)
Na pewno zgadzam się, że aktywnie spędzony dzień bardziej cieszy od takiego leniwego. :)

Ravena - 2011-10-23, 13:49

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Gdy dobrze zaplanować obowiązki i konsekwentnie się tego trzymać nie tracąc jednocześnie za dużo czasu na bezproduktywne głupoty

Wciąż nie doszłam do tego etapu w życiu, ale nadal próbuję :lol:
Internet to jednak szatański wynalazek, skutecznie mi rozwala plan dnia ^^

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-10-26, 20:17

Ravena napisał/a:
Internet to jednak szatański wynalazek, skutecznie mi rozwala plan dnia ^^


Zgadzam się. Bez netu mielibyśmy zdecydowanie więcej czasu. Ale z drugiej strony nie poznałabyś nas. :)

Radament - 2011-10-26, 20:20

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ale z drugiej strony nie poznałabyś nas. :)


Powiedz, byłoby ci szkoda :3 ?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-10-26, 20:36

Radament napisał/a:
Powiedz, byłoby ci szkoda :3 ?


Nie wiem czy to pytanie do mnie czy do Raveny. :)
Za siebie powiem, że owszem, byłoby mi szkoda. Przez wiele lat użytkowania Internetu poznałem wiele ciekawych i wspaniałych osób. Wiele z czasem poznałem osobiście. Z internetowych znajomości równie dobrze mogą tworzyć się piękne przyjaźnie jak i ze znajomości z podwórka czy ze szkoły.

Ravena - 2011-10-26, 20:47

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Nie wiem czy to pytanie do mnie czy do Raveny. :)

A jeśli do mnie, to powiem, że ja również nie żałuję. W zasadzie mogę tylko zacytować Ucznia
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Z internetowych znajomości równie dobrze mogą tworzyć się piękne przyjaźnie
Pewnie, gdyby nie Internet nie poznałabym nigdy wielu wartościowych osób, które lubię i cenię :)
Co nie zmienia faktu, że jest to straszliwy pożeracz czasu ^^

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-10-26, 20:51

Ravena napisał/a:
Co nie zmienia faktu, że jest to straszliwy pożeracz czasu ^^


Nie zmienia, ale coś za coś. Troszkę marnotrawstwa czasu w zamian za przyjaźń to nie jest wygórowana cena. :)

Eva del Dolores - 2011-10-26, 21:56

Ło, mam zaległości :D
Jestem ciekawa, czy Ci ludzie z komentarzy napisali kiedykolwiek tradycyjny list. Może to dla nich czysta abstrakcja, a tak lekko przylepiają listom etykietkę przeżytku. Zgadzam się z tym, co napisała Ravena. Rzeczywiście list dziś stracił wiele z dawnych funkcji, ale nadal ma rację bytu na nieco innych zasadach. Piszemy dla przyjemności, dla podtrzymania relacji, nie po to, by przekazać pilną wiadomość. O tym wszystkim juź pisaliście ^^
Córka Lavransa napisał/a:
jest taka opinia, że im więcej masz do zrobienia, tym więcej czasu.

Coś w tym jest. Tez to u siebie zauważam. Jeśli mam dużo do zrobienia w danym dniu, i ze wszystkim muszę się jakoś wyrobić, zazwyczaj się to udaje. Natomiast, gdy mam dzien luźny, choćbym miała dużo pomysłów na spędzenie go, często się zwyczajnie opierniczam xD Ale co do pisania listów. Do tego potrzebuję spokoju. Nie lubię pisać wieczorami, gdy jestem zmęczona, ani dopadkami pomiędzy jakimiś zajęciami. Tu muszę się skupić i mieć świeży umysł. Różnie to bywa w praktyce, ale optymalne warunki to przedpołudnie, uporządkowane biurko* i kubek herbaty pod ręką :)

* Tak, Raveno. Nie przywidziało Ci się. Przestań przecierać oczy ze zdziwienia :D

Ravena - 2011-10-27, 13:41

<przeciera oczy ze zdziwienia> Daj zdjęcie, uwierzę! :D
A ja najczęściej pisze właśnie wieczorami. Pisać list rano czy przed południem chyba mi się jeszcze nie zdarzyło. Generalnie najwięcej energii mam właśnie wieczorem, a pisaniu listów towarzyszy muzyka (na jaką akurat mam ochotę) i kubek kawy albo herbaty :)
I zazwyczaj mam wtedy bałagan na biurku! :lol:

Eva del Dolores - 2011-10-27, 16:22

Nie wierzysz mi na słowo? :shock: No ładnie, muszę zweryfikować swoje pojecie o naszej przyjaźni :evil3:
Dawniej też pisałam częściej wieczorami, ale od jakiegoś czasu mi się odmieniło. Coś mi się poprzestawiało. Wieczorem owszem mam zapał do muzyki, filmów, książek, ale do konkretniejszej pracy umysłowej niespecjalnie ^^'

Ravena - 2011-10-27, 18:45

Eva del Dolores napisał/a:
Nie wierzysz mi na słowo? :shock: No ładnie, muszę zweryfikować swoje pojecie o naszej przyjaźni :evil3:

Ależ wierzę, wierzę... <próbuje ugłaskać najeżoną Jeż> Tylko jakoś mi się w głowie nie mieści :-P
Eva del Dolores napisał/a:
Wieczorem owszem mam zapał do muzyki, filmów, książek, ale do konkretniejszej pracy umysłowej niespecjalnie ^^'

A kiedy Ci się lepiej uczyło za czasów szkolnych i studenckich? Może to tym też ma coś wspólnego? Zawsze siadałam do nauki wieczorami i tak mi już zostało, najlepsze pomysły mam wieczorem, najżywszy umysł, szczególnie wspomożony kawą. No chyba, że dzień był wyjątkowo meczący i zalatany, wtedy wieczorem wiadomo - dętka ^^

Córka Lavransa - 2011-10-27, 20:46

Najeżona Jeż :hehe:
Śmieję się oczywiście z brzmienia, a nie z Osoby... :)

Raveno, ja też wolę wieczorem. :) A lampkę już mam, hop-sa-sa, hop-sa-sa!

Ravena - 2011-10-27, 21:17

A pióro? I papier listowy? To nic tylko listy pisać... ;-)
Córka Lavransa - 2011-10-27, 21:26

A długopis i blok w kratkę... Bo się niektóre fochają na papeterię w kwiatuszki. :P
Eva del Dolores - 2011-10-27, 22:19

Ravena napisał/a:
A kiedy Ci się lepiej uczyło za czasów szkolnych i studenckich?

Zawsze uczyłam się wieczorami i nocami. Dlatego piszę, że coś mnie się odmieniło, nie wiedzieć czemu :-/ Generalnie nadal jestem zwierzę nocne, ale od jakiegoś roku zauważam u siebie dziwne jakieś... zdętczenie ^^'

Córka Lavransa napisał/a:
Bo się niektóre fochają na papeterię w kwiatuszki.

Phi! Nie wiesz, co się z takimi robi?
Może lepiej nie będę Ci podpowiadać 8-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-10-29, 18:02

Ano właśnie kartka czysta czy z bloku w kratkę, a może specjalnie dobrana papeteria? A może w linie jak w szkole na j. polskim?

Chyba w linie byłaby odpowiednia dla listów, ale ja się od wieków przyzwyczaiłem do pisania na papierze w kratkę. Na czystym nie umiem pisać równo. Aczkolwiek chyba taki papier byłby najlepszy. :)

Ravena - 2011-10-29, 20:26

Ja lubię czysty, jak rysuję to mi linie i kratki przeszkadzają :) Fakt, że potem mam "schodkowe pismo", bo zwykle jest problem z równym pisaniem, a liniuszka dawno już nie posiadam. "Idę do nieba" albo "idę do piekła" jak się to u nas w szkole mawiało, gdy ktoś pisał takim falistym pismem ;-)
A niegdyś piękne były papeterie, teraz jednak coś ładnego i niebanalnego ciężko znaleźć, trzeba się mocno naszukać - ostatnio znalazłam w sklepie plastycznym taką ze znakiem wodnym "Czytającej dziewczyny" Fragonarda, śliczna! Ale cena wprawiła mnie w osłupienie ^^

Córka Lavransa - 2011-10-29, 20:57

Ceny nawet tych niezbyt ładnych papeterii są kosmiczne...
Żabka - 2011-10-31, 15:03

Córka Lavransa napisał/a:
Ceny nawet tych niezbyt ładnych papeterii są kosmiczne...


Nie rozumiem czemu tak się dzieje... To spowodowało, że zaczęłam coraz rzadziej kupować papeterię i pisać na niej, a szkoda... Podobało mi się to... No, ale ekonomiczne podejście wzięło górę...

Córka Lavransa - 2011-10-31, 20:27

Najdziwniejsze jest to, że taka papeteria to jest zawsze zestaw kopert + taka sama, co najwyżej podwójna ilość kartek. Tak, jakby ktoś zakładał, że list nie zajmie więcej niż dwie kartki formatu A-5... :shock:
Ravena - 2011-10-31, 20:57

Może to mają być papeterie na listy motywacyjne? :-P
A wracając do listów, nie macie tak czasem, że czytając "Listy" wielkich (pisarzy, poetów, artystów) patrzycie na własną korespondencję niezwykle krytycznym okiem? Ja tak mam zazwyczaj. I przez krótki czas nawet udzielają się jakieś sformułowania użyte w tych "literackich" epistołach, a korespondencja przestaje być poematem dygresyjnym i przypominać nawet zaczyna taką wygładzoną stylistycznie formę... Na chwilę, pod wpływem lektury ;-)

Córka Lavransa - 2011-10-31, 21:02

Ja tak nie mam, bo takich rzeczy nie czytam. :) Jakoś nie przepadam za taką formą przekazu. Jedyną książką z "takich" :-P , którą toleruję, są "Niebezpieczne związki".
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-01, 11:03

Córka Lavransa napisał/a:
Najdziwniejsze jest to, że taka papeteria to jest zawsze zestaw kopert + taka sama, co najwyżej podwójna ilość kartek. Tak, jakby ktoś zakładał, że list nie zajmie więcej niż dwie kartki formatu A-5...


Nie każdy ma takie lotne pióro. Podejrzewam, że wiele osób dziś zatraciło (albo nie wykształciło w sobie) umiejętność pisania dłuższych tekstów. I tak gdyby zmusić przeciętnego Kowalskiego do napisania 4 stron A4 listu, zapewne by się nieco męczył.

Kiedyś próbowałem poszukać jakichś ciekawych papeterii, ale wszystkie były takiego małego formatu. Ja bez kartki A4 nie zaczynam pisać listu. :) Zestaw małych karteczek mógłbym wykorzystać za jednym razem i koperty by się tylko marnowały. :)

Obieżyświat - 2011-11-01, 11:59

Cytat:
Kiedyś próbowałem poszukać jakichś ciekawych papeterii, ale wszystkie były takiego małego formatu. Ja bez kartki A4 nie zaczynam pisać listu. :) Zestaw małych karteczek mógłbym wykorzystać za jednym razem i koperty by się tylko marnowały.

Z gory przepraszam za brak polskich znakow (klawiatura w laptopie czeka na wymiane).

Mam podobnie, Uczniu_Czarnoksieznika. Listy pisze od wielu lat i posiadam paru swoich korespondencyjnych znajomych (zazwyczaj sa to ci, z ktorymi nie mam kontaktu przez Internet, a zalezy mi na kontynuowaniu znajomosci). I nie ukrywam, ze bardzo zaluje, ze wiekszosc papeterii jest drukowana na malym formacie, zazwyczaj taka papeteria wystarcza mi na jeden, gora dwa listy, a po przeliczeniu ilosci kartek w stosunku do kopert, wychodzi po gora dwie kartki na koperte. Produkujacy papeterie chyba nas nie znaja.

Córka Lavransa - 2011-11-01, 20:11

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
I tak gdyby zmusić przeciętnego Kowalskiego do napisania 4 stron A4 listu, zapewne by się nieco męczył.

Można mu podpowiedzieć taki mały trick - nie musi tego pisać na raz... :) Ja piszę listy partiami, dziś kawałek, jutro kawałek, następny za cztery dni... :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-01, 20:13

Córka Lavransa napisał/a:
Ja piszę listy partiami, dziś kawałek, jutro kawałek, następny za cztery dni... :)


A adresat nuci sobie pod nosem:

Sto lat czekam na twój list,
który nie chce do mnie przyjść,
zgadnij jak ja się bez niego czuję dziś? :
P

Córka Lavransa - 2011-11-01, 20:17

A właśnie, że nie! Ha! Bo ja zaczynam zaraz po wysłaniu poprzedniego! :lol:
I akurat, jak przyjdzie od rzeczonego adresata wyczekany list (a czekać to można i można, tup-tup, tup-tup), to ja dopisuję jeszcze ze stroniczkę i fruuuu...! :D

Ravena - 2011-11-01, 20:19

Aaa, to jest niezły patent, muszę to przemyśleć i spróbować zastosować... ^^
Eva del Dolores - 2011-11-01, 20:33

Córka akurat sama czeka sto lat na list od adresata, tak podejrzewam, więc zabawnie to wyszło :lol:
Córka Lavransa - 2011-11-01, 21:41

Czekam, czekam, jak będę odpowiedź wysyłać, to dopłacę za wagę, oj, dopłacę słono... :roll:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-09, 06:50

Ot właśnie czytałem sobie opowiadania o Sherlocku Holmes'ie i na taki oto fragment, pasujący do naszej dyskusji, tam natrafiłem:

Cytat:
Kiedy widział list pisany moją ręką, czuł, że są to moje słowa. A gdyby były pisane na maszynie, wydawałoby mu się, że maszyna nas dzieli

Żabka - 2011-11-09, 08:27

W sumie to ja też tak się czułabym. Kiedyś moja koleżanka przysłała mi list napisany na kompie razem z jakimiś gifami itp.. Tak mi jakoś dziwnie było dostać ten list, bo nie do końca czułam, że to od niej
Obieżyświat - 2011-11-12, 00:08

Mam tak samo, dlatego zawsze pisze listy recznie. Jest to tym trudniejsze, ze mam paskudny charakter pisma, wiec musze pisac najpierw "na brudno", a dopiero potem przepisuje swoje slowa na papeterie. Nie wyobrazam sobie jednak pisania na duzo wygodniejszej klawiaturze komputera czy maszynie.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-12, 06:32

Jaskółka napisał/a:
Jest to tym trudniejsze, ze mam paskudny charakter pisma


Ale pomyśl jak szczęśliwy jest adresat listu, otrzymawszy możliwość zmierzenia się z Twoim charakterem pisma. :)

Eva del Dolores - 2011-11-12, 08:50

Ja z kolei nie potrafię się na niczym skupić, więc co chwilę kreślę. Takiego czegoś nie wysłałabym nikomu, więc też muszę zazwyczaj przepisywać całość lub część.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-12, 09:00

Eva del Dolores napisał/a:
Ja z kolei nie potrafię się na niczym skupić, więc co chwilę kreślę.


Ja się zastanawiam dwa razy zanim coś napisze na kartce. Może dlatego moi adresaci tak długo czekają na listy. ;-)

Eva del Dolores - 2011-11-12, 09:03

Ja chyba nie byłabym sobą, gdybym wkładała tylko wystudiowane zdania do listu, dlatego wolę już przepisać i ogładzić nieco tekst, ale to też zajmuje sporo czasu.... ^^'
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-12, 09:09

Eva del Dolores napisał/a:
Ja chyba nie byłabym sobą, gdybym wkładała tylko wystudiowane zdania do listu,


Aż tak mocno mi się nie zdarza zastanawiać, żeby zdania nazwać wystudiowanym. Ale staram się ułożyć je w głowie zanim przyłożę pióro do kartki, żeby potem w połowie nie kreślić. :)

Eva del Dolores - 2011-11-12, 09:18

Ech, sorry, to nie miała być wrzuta, ale tak trochę dziwnie zabrzmiało to moje zdanie ^^'

A propos przepisywania, przypomniała mi się pewna historia. Kiedyś niechcący podarłam jedną kartkę przepisaną na czysto wraz z brudnopisem. Zorientowałam się na poczcie, gdy dla pewności przeglądałam całość przed włożeniem do koperty. Ten list miał chyba 12 kartek A4 i za Chiny nie mogłam sobie przypomnieć, co dokładnie na tej jednej napisałam. Tzn. co było na początku i na końcu mogłam wywnioskować z pozostałych kartek, tylko ten środek nieszczęsny... :lol: Wróciłam do domu, wzięłam te pocięte w drobne kawałki kartki, wyszukałam odpowiednie fragmenty i składałam sobie jak puzzle, żeby przepisać :lol: Przyznałam się adresatce do tego, a ona miała niezły ubaw. Nawet zdjęcie zrobiłam na pamiątkę swojego gapiostwa :lol: Kosmicznego! :lol:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-12, 09:28

Eva del Dolores napisał/a:
Ten list miał chyba 12 kartek A4


Dostawać tak obszerne listy to szczyt szczęścia. :) Ciekawa historia, dobrze, że nie wyrzuciłaś tych podartych "brudnopisów", bo trzeba byłoby dopisywać fabułę po omacku. :)
A jakbyś wysłała nie sprawdziwszy to adresat zachodziłby w głowę co to też na tej brakującej stronie było. :)

Obieżyświat - 2011-11-12, 10:30

Cytat:
Dostawać tak obszerne listy to szczyt szczęścia.

No wlasnie, jakiej objetosci listy zazwyczaj piszecie? Jaki byl Wasz najdlizszy list? Z moimi listami jest roznie, zazwyczaj obejmuja kilkanascie stron formatu A5, ale najdluzszy zmiescil sie w... brulionie 96-kartkowym :D .

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-12, 10:37

Wydaje mi się, że najdłuższy zajmował 8 stron A4. Mam w ogóle taką manierę, że staram się zapisać kartkę do końca i prawie nigdy nie zdarza się, żeby ktoś dostał ode mnie pocztę o nieparzystej liczbie zapisanych stron. :)
Eva del Dolores - 2011-11-12, 14:18

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Dostawać tak obszerne listy to szczyt szczęścia

To pewnie jeszcze zależy od treści. :) Ale potwierdzam, lubię dostawać równie długie listy. Choć krótsze, a częstsze, też mają zalety :)

Ten 12-kartkowy to był chyba mój rekord.
96-kartkowy zeszyt? Dobra jesteś, Jaskółko! :D

Ravena - 2011-11-12, 14:44

96 kartek, pięknie! A jak długo go pisałaś, Jaskółko?
Mój rekord to było chyba 20 kartek A4 zapisanych drobnym maczkiem... ^^"

Żabka - 2011-11-12, 16:59

Ja przy was to jednak miernie wychodzę,bo nigdy nie napisałam więcej niż 5kartek A4 ;-)
Kamil - 2011-11-12, 19:22

najdłuższy chyba tylko na jedną kartkę A4... (po obu stronach). jak sie na codzień rozmawia przez gg to średnio jest o czym pisać. to nie te czasy, kiedy kontakt był bardzo ograniczony..
Ravena - 2011-11-12, 19:24

kenaz napisał/a:
najdłuższy chyba tylko na jedną kartkę A4... jak sie na codzień rozmawia przez gg to średnio jest o czym pisać. to nie te czasy, kiedy kontakt był bardzo ograniczony..

Ja się z korespondentką właściwie codziennie "widuję" w Internecie, utrzymujemy także dość częsty kontakt smsowy, a i tak nasze listy są co najmniej 10-stronicowe ^^
Ale to chyba domena kobiet - gadulstwo :-P

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-12, 19:37

kenaz napisał/a:
to nie te czasy, kiedy kontakt był bardzo ograniczony..


Myślę, że te nastostronicowe listy nie biorą się z tego, że korespondenci nie mają ze sobą kontaktu inną drogą. Raczej z samej przyjemności takiej formy korespondencji. Założę się, że rozmawiając przez gadu nie przekazałbyś tych samych treści co w długim liście. Inny poziom koncentracji.

Córka Lavransa - 2011-11-12, 19:54

Jaskółka napisał/a:
brulionie 96-kartkowym :D .

Absolutny rekord, jak mniemam... :mrgreen:
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
prawie nigdy nie zdarza się, żeby ktoś dostał ode mnie pocztę o nieparzystej liczbie zapisanych stron. :)

Zapisywanie do dołu strony też znam, ale po pierwsze, piszę tylko na jednej stronie danego arkusza, a po drugie, najczęściej wychodzi to tak, że myślę, co by jeszcze dopisać, żeby zapełnić stronę, i efekt jest taki, że muszę okropnie ściskać, żeby się zmieścić... :)

Eva del Dolores - 2011-11-19, 21:56

Parę dni temu, zupełnie niespodziewanie, dostałam krótki list od kogoś, kto jak mi się wydawało, już sobie "mnie" odpuścił. Bardzo się ucieszyłam i choć miałam jakieś wiadomości od tej osoby i wiedziałam co nieco o tym, co się u niej dzieje, to dopiero ten list mnie uspokoił. Upewnił, ze z naszą znajomością wszystko jest w porządku. Wiem, że mimo nawału zajęć znalazła jednak chwilę czasu, by coś napisać - coś osobistego, tylko do mnie. Dla mnie jest to o wiele cenniejsze niż sms czy nawet mail. W tym tkwi moim zdaniem wyjątkowość tradycyjnej korespondencji. Ktoś inny mógłby powiedzieć, że pisząc mail czy sms również jest szczery i nie wątpię, że tak by było, ale jednak... :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-20, 20:25

Eva del Dolores napisał/a:
Parę dni temu, zupełnie niespodziewanie, dostałam krótki list od kogoś, kto jak mi się wydawało, już sobie "mnie" odpuścił.


Jaką radość sprawia takie zdarzenie, prawda? Ot zwyczajny dzień, nie wyróżniający się niczym specjalny, codzienne obowiązki. A tu po powrocie do domu coś nowego. Koperta w skrzynce! Od razu dzień, niezależnie od wcześniejszych wydarzeń, staje się radośniejszy.

Nie zdarza mi się praktycznie poprzestać na jednokrotnej lekturze otrzymanego listu. :)

Eva del Dolores - 2011-11-20, 20:52

Zgadza się. Zazwyczaj, gdy spodziewam się listu (nawet w dość odległej przyszłości) codziennie zerkam do skrzynki. Tego dnia nie zaglądałam w ogóle. Stojąc przy windzie mówiłam do siebie, że nic dziś do mnie nie przyjdzie. A tu pod wieczór mama przynosi list. Cudowne uczucie :)
Córka Lavransa - 2011-11-20, 21:22

A ja dostałam taki list, że w ogóle nie wiem, jak się zabrać do odpowiedzi. Tyle rzeczy mam do napisania...! I tak wiszę w podziwie i przerażeniu od trzech dni. I ciągle czytam na nowo. :)
Eva del Dolores - 2011-11-20, 21:33

Powiesiłabym nadawcę nad biurkiem :lol: Wierzę w Ciebie, Córko! Dasz radę 8-)
Nieznany - 2011-11-20, 22:53

A do mnie nikt nie pisze. :-( No chyba, żeby wziąć pod uwagę faktury i te przeklęte zaproszenia na pokazy pościeli wełnianej, to owszem, otrzymuję bogatą korespondencję. ;-)
Eva del Dolores - 2011-11-20, 23:20

Sprzedawcy wełny i garnków (!) są niezawodni, o tak :-/
Musisz dobrze zakombinować NN-ek, to może napiszą też inni :lol:

Ravena - 2011-11-21, 09:37

Moi drodzy, zrobiliście straszny offtop!
Córko, jaki ty przykład dajesz?!
Zdecydowanie ucinam i przenoszę Was w odpowiedniejszy wątek ^^

Córka Lavransa - 2011-11-21, 10:28

Ravena napisał/a:
Córko, jaki ty przykład dajesz?!

:oops: Ładnie przepraszam... :oops: Ale tak się miło wczoraj hasało po off-topie... :)
Już nie będę.

Eva del Dolores - 2011-11-21, 10:32

Córko wystarczy dodać do każdego posta pół zdanka na temat listu i bedzie ok :smiech:

Listy, jak to łatwo powiedzieć.... ^^

Raziel - 2011-11-21, 16:11

Nieznany napisał/a:
A do mnie nikt nie pisze. :-( No chyba, żeby wziąć pod uwagę faktury i te przeklęte zaproszenia na pokazy pościeli wełnianej, to owszem, otrzymuję bogatą korespondencję. ;-)


Wysłać PW na pocieszenie? ;)

Nieznany - 2011-11-21, 16:37

Raziel napisał/a:
Wysłać PW na pocieszenie? ;)
Koniecznie. 8-)
migotka - 2011-11-21, 17:00

Wiem, że jestem nowa, ale jak chcesz Nieznany to mogę wysłać Ci list papierowy.
Nieznany - 2011-11-21, 17:16

To bardzo miła propozycja, migotko, ale na prawdę nie ma takiej potrzeby. :) Raziel już mnie pocieszył. ;-)
Eva del Dolores - 2011-11-21, 19:17

To juz nie masz powodu do narzekania 8-)
Nieznany - 2011-11-21, 20:02

Jeszcze by się kilka znalazło, ale obawiam się, że Raziel, pomimo, że wykazał się w swym PW ogromną delikatnością i czułością, nie spełnia warunków brzegowych niektórych moich zachciewajek. :hehe:
Córka Lavransa - 2011-11-21, 20:05

Nieznany napisał/a:
Raziel już mnie pocieszył. ;-)

Szybko poszło. :-/ Myślałam, że też się załapię na sesję pocieszającą... w roli dowolnej. :-P

migotka napisał/a:
Wiem, że jestem nowa, ale jak chcesz Nieznany to mogę wysłać Ci list papierowy.

Jakie to miłe, Migotko. :) Ale wiesz, Nieznany tak gada, gada, a jak przychodzi do czynów...

List! List piszę już czas jakiś, list... :)

Ravena - 2011-11-21, 20:07

Córka Lavransa napisał/a:
List! List piszę już czas jakiś, list...

Ale ściemniasz Kobieto z Tasakiem 8-)

Córka Lavransa - 2011-11-21, 20:20

Ravena napisał/a:
Ale ściemniasz Kobieto z Tasakiem 8-)

A-ha! A właśnie, że nie!
Piszę dzielnie już od początku października. I jak tylko się uporam z nadmiarem wrażeń, puszczam w świat.

<uciśniona i lekko nabzdyczona niewinność>

Eva del Dolores - 2011-11-21, 20:21

A ja mam trzy listy do napisania! :mrgreen:
migotka - 2011-11-21, 21:20

Niby czekam na dwa listy, ale wiem, że one nie przyjdą. To jest przerażające uczucie.
Eva del Dolores - 2011-11-21, 21:24

A może jednak? Nie martw się Migotko <głaszcze po główce>
Raziel - 2011-11-21, 21:28

Nieznany napisał/a:
Jeszcze by się kilka znalazło, ale obawiam się, że Raziel, pomimo, że wykazał się w swym PW ogromną delikatnością i czułością, nie spełnia warunków brzegowych niektórych moich zachciewajek. :hehe:


Nawet bym coś spełnił, ale jestem zmęczony po treningach, także nie ze mną te numery ;-)

migotka - 2011-11-21, 21:36

Eva del Dolores napisał/a:
A może jednak? Nie martw się Migotko <głaszcze po główce>

Dziękuję, ale wiem, że nie przyjdą, przynajmniej tak wole myśleć. :cry:

Córka Lavransa - 2011-11-21, 22:09

migotka napisał/a:
Niby czekam na dwa listy, ale wiem, że one nie przyjdą. To jest przerażające uczucie.


Migotko :przytul:
Może jednak będziesz miała niespodziankę.

migotka - 2011-11-21, 22:18

Córka Lavransa napisał/a:
Migotko :przytul:
Może jednak będziesz miała niespodziankę.

Mam taką nadzieję. Dziękuję. :D

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-29, 16:41

A, że tak niedyskretnie zapytam. Czy prócz PW istnieje także forumowa korespondencja w tradycyjnej formie, za wyjątkiem tej o której wiem? :) Byłoby pięknie. :)
Eva del Dolores - 2011-11-29, 16:49

Istnieje 8-)

Jak to leciało: ftsl :lol:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-29, 16:52

Eva del Dolores napisał/a:
Istnieje 8-)


Za wyjątkiem tej o której wiem. ;)

Eva del Dolores - 2011-11-29, 16:58

A o której wiesz? ^^
Córka Lavransa - 2011-11-29, 20:04

Eva del Dolores napisał/a:
A o której wiesz? ^^

O Twoim, Eva, romansie z NN to już wszyscy wiedzą... :-P
Ale, Uczniu, do reszty przyznaj się może na PW, bo możesz posiać zamęt.
FTTL :*

PS. Istnieje. :)

Eva del Dolores - 2011-11-29, 20:08

Córka Lavransa napisał/a:
O Twoim, Eva, romansie z NN to już wszyscy wiedzą...

Ale korespondencji jeszcze nie prowadzimy... :lol:
To znaczy, tfu, tfu, o czym Ty mówisz, jaki romans! 8-)
Córko, ja juz zaczynam nawiedzać moją skrzynkę, wiesz? ^^

FTFL :hehe:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-29, 20:24

Eva del Dolores napisał/a:
Ale korespondencji jeszcze nie prowadzimy... :lol:


Kluczowe jest to słowo: jeszcze. :)

Córka Lavransa napisał/a:
Ale, Uczniu, do reszty przyznaj się może na PW, bo możesz posiać zamęt.


Zamęt? Toć nie taka moja intencja. Ale jeśli relacje z forum przeszły na kartki to o los naszego miejsca w sieci możemy być spokojni. :) Rękopisy nie płoną. :)

Córka Lavransa - 2011-11-29, 20:32

Eva del Dolores napisał/a:
Córko, ja juz zaczynam nawiedzać moją skrzynkę, wiesz? ^^

Jutro mojego szefa nie ma w pracy. :) Spróbuję zakończyć tę epistołę... :)

Eva del Dolores - 2011-11-29, 20:59

Byłoby fantastycznie, ale nie pośpieszam, nie pośpieszam wcale :)
Córka Lavransa - 2011-11-29, 21:00

To ja wyślę, co tam się urodzi. Przecież to nie (mam nadzieję) nasz ostatni... :)
Eva del Dolores - 2011-11-29, 21:03

Wypluj te słowa! :zlo
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-29, 21:05

Im dłużej będzie Córka list przetrzymywać tym więcej będzie chciała napisać. :)

"Truizmem z zakresu psychologii epistolarnej jest to, że podziękowanie za życzenia świąteczne wysłane 26 grudnia może zawierać jakąkolwiek prostą formułkę, natomiast jeśli poczekamy z nim do lutego, to rośnie w nas przekonanie, że trzeba mu nadać co najmniej wymiar powieści George Eliot." - znana i lubiana Anne Fadiman.

Także Córko, nie spiesz się. :)

PS. Ja też liczę na tę obiecaną kartkę świąteczną. ;) Ale może być list. :)


Cytat:
Wypluj te słowa! :zlo


Ale, że co? Że ostatni czy że się urodzi? :)

Eva del Dolores - 2011-11-29, 21:07

To jest prawda. Gdy wysłałam do kogoś list po półrocznej przerwie, czułam się niemal winna, gdy wyszło tego bodajże tylko 5 kartek A4 ^^

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ale, że co? Że ostatni czy że się urodzi?

W sumie jedno i drugie, bo nie chciałabym, żeby pisanie listu do mnie przyprawiało Córkę o bóle porodowe :hehe: [/quote]

Córka Lavransa - 2011-11-29, 21:09

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ja też liczę na tę obiecaną kartkę świąteczną. ;) Ale może być list. :)

Może być nawet komplet. :)

Tfu, tfu, tfu, trzy razy przez lewe ramię, Evo. :)
A zatem wysyłam jutro, przerwawszy o godz. 15.25 produkcję. Będę miała 5 minut, żeby skoczyć na pocztę. :)

Ravena - 2011-11-29, 21:43

Istnieje, istnieje.
A Eva nie musi trzymać tajemnicy, tu i ówdzie już było wspomniane na Forum, że korespondujemy ;-) Dostaję od niej piękne, długie, ciepłe listy.
No i przyznam się od razu do korespondencji z naszym Adminem, od którego dostaję naprawdę taką korespondencję, że możecie pozazdrościć 8-) Jak kiedyś zostanie sławny, a ktoś zechce opublikować te jego listy, to nie będzie się czego wstydzić - piękna literatura :D

migotka - 2011-11-29, 22:08

Dziś na spotkaniu z prawnikami w ramach rozluźnienia (i temat był o prawie i poczcie) jakaś pani spytała się czy ktokolwiek jeszcze wysyła listy- z lekką ironią w głosie. Oczywiście powiedziałam, że ja z różnymi osobami, a najcenniejsze są te listy od osób, po których bym się tego niespodziewana. Czułam na sobie wzrok zebranych. Zaczęłam czuć się taka odosobniona, a tu wschodzę na forum INTERNETOWE i okazuje się, że nie PW sobie forowicze wysyłają tylko papierowe listy. Jestem dumna, że tu jestem.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-29, 22:27

migotka napisał/a:
na forum INTERNETOWE i okazuje się, że nie PW sobie forowicze wysyłają tylko papierowe listy. Jestem dumna, że tu jestem.


PW wysyła się także, ale porównanie nie wychodzi nawet jak 1 do 100 na niekorzyść wiadomości wstukiwanych do komputera. :) Przyznam, że najdłuższą i najbardziej obfitą korespondencję zawsze prowadziłem z ludźmi poznanymi w Internecie.

Ravena napisał/a:
No i przyznam się od razu do korespondencji z naszym Adminem, od którego dostaję naprawdę taką korespondencję, że możecie pozazdrościć


:oops: :oops: :oops:

Ravena napisał/a:
Jak kiedyś zostanie sławny, a ktoś zechce opublikować te jego listy, to nie będzie się czego wstydzić - piękna literatura


Oj Raveno, wiem, że chciałaś dobrze, ale chyba zbytnio na wyrost są Twoje, jakże miłe dla mnie, słowa.

Ravena - 2011-11-29, 22:34

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Oj Raveno, wiem, że chciałaś dobrze, ale chyba zbytnio na wyrost są Twoje, jakże miłe dla mnie, słowa.

Ja tam swoje wiem i trzymam się twardo przy swoim zdaniu :)
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Przyznam, że najdłuższą i najbardziej obfitą korespondencję zawsze prowadziłem z ludźmi poznanymi w Internecie.

Ja prowadziłam niezwykle długą i owocną korespondencję z koleżanką, poznaną przez pewien gazetowy kącik "Napisz do mnie" czy coś w ten deseń... To było jeszcze przed erą Internetu, piękne czasy! :D

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-30, 07:42

Ravena napisał/a:
Ja prowadziłam niezwykle długą i owocną korespondencję z koleżanką, poznaną przez pewien gazetowy kącik "Napisz do mnie" czy coś w ten deseń...


Jest coś szczególnego w takiej korespondencji. Na początku w zasadzie niemal w ogóle się nie znacie. Co napisać w takim razie? Zaczyna się często od ogólnych treści, zdawkowych informacji, poznawania siebie powoli. A kończy często na długich osobistych listach, w których dzielicie się i radościami i smutkami, i drobiazgami z życia codziennego i planami na przyszłość. List też może być zaczątkiem przyjaźni. A nawet jeśli osoby znają się osobiście (choć mieszkają daleko) i mają Internet do dyspozycji to korespondencja listowa taką przyjaźń umacnia i cementuje. Wprawdzie można mailowo, telefonicznie, smsowo kontakt utrzymywać, ale list jest ze wszystkich tych środków najtrwalszy, ma tę cudowną właściwość, że słowo zapisane nie uleci.
Naprawdę rzadko (nie wiem czy w ogóle?) zdarza mi się czytać otrzymany list tylko raz. Zwykle po pierwszej lekturze po chwili zaczynam jeszcze raz, czasem po raz trzeci. Ale także często zdarza mi się wracać do listów po dłuższym okresie czasu. Gdy zabiorę się do napisania odpowiedzi albo gdy po prostu chciałbym przypomnieć sobie głos dawno nie widzianego przyjaciela. List jest przecież rozmową utrwaloną na piśmie.

Jak wielką siłę i potencjał ma w sobie list można wnioskować choćby z wyżej przytoczonych słów Raveny. Gdy o nieznanej lub bardzo rzadko widzianej osobie wiesz tyle rzeczy, a ona tak samo o tobie (chyba jednak w liście człowiek jest bardziej otwarty. Korespondowałem z przyjaciółką z Wrocławia przez parę lat, ale w sumie też od czasu do czasu widzieliśmy się osobiście a bardzo często rozmawialiśmy w sieci, na gg, na forach. Ale nigdy nie dowiedziałem się o niej tyle ile z listów. Rozmawialiśmy godzinami nieraz na gadu, ale to medium nie zapewnia odpowiedniej atmosfery do głębszych rozmów.)... Zgubiłem wątek po tym długim wtrąceniu. :)

Ach, już wiem. Do korespondujących powiem tak - tak dużo dowiadujemy się o osobie po drugiej stronie pióra, a jakże często o znajomych z pracy czy szkoły nie jesteśmy w stanie nic konkretnego powiedzieć? Czym się pasjonuje po lekcjach, po pracy, gdzie mieszka, co lubi jeść, jakie książki czytać itp.? Kiedyś na wycieczce szkolnej w liceum wychowawczyni zrobiła nam taki eksperyment zabawę. Usiedliśmy w koło i każdy miał opowiedzieć kilka zdań o koledze siedzącym obok. Uwierzcie, że było trudno, po trzech latach znajomości, widzenia się dzień w dzień. :)

A tak na zakończenie, dla rozluźnienia wiersz Leopolda Staffa, który znalazłem niedawno. Pasuje do tematu, zatytułowany jest, po prostu - "List" :)

List

Pytasz mnie, jak sie czuję. Tak, jak czuć się może
Człowiek dość pełnoletni w końcu listopada,
Gdy w niebie zmierzch pochmurny i błoto na dworze,
A za oknem bez przerwy deszcz ze śniegiem pada.

Lecz zbyt o dnia i roku nie troszcząc sie porę,
Bo po słocie pogoda idze wieczną zmianą,
Więc też o wschodzie słońca wiersz piszę wieczorem,
A nokturny w słoneczne grywam tylko rano.

I jestem zawsze ufny i pełen pewności
Czekając niezachwianie tej chwili jedynej,
Gdy ujrzę, że na świecie są same radości,
I zegar na raz wszystkie wskazuje godziny.

motylek727 - 2011-11-30, 12:44

Ja zawsze uwielbiałam pisać i otrzymywać listy. Tylko ostatnio tak jakoś nie mam do kogo pisać. Ani dawno żadnego listu nie dostałam. Kilka dni temu zastanawiałam się nad tym, jakie to przyjemne uczucie, kiedy trzyma się w dłoniach list i się wie, że został napisany specjalnie dla nas. I już od tego momentu cieszymy się z jedynie, mogłoby się wydawać, zapisanego kawałka papieru. Mimo to otwieramy kopertę i wiemy, że te słowa, które zapisane dokładnie w tej kolejności, są przeznaczone tylko dla nas. To o wiele lepsze, niż wystukanie na klawiaturze kilku zdań.
Eva del Dolores - 2011-11-30, 13:56

Ravena napisał/a:
No i przyznam się od razu do korespondencji z naszym Adminem, od którego dostaję naprawdę taką korespondencję, że możecie pozazdrościć

Ravena wspominała mi o tej korespondencji i podkreślała elegancję listów od Ucznia. Od tego czasu modlę się o to, by nasze listy nie docierały do Wiedźmy jednocześnie, bo kontrast będzie zabójczy (na moją niekorzyść) :lol:
migotka napisał/a:
Jestem dumna, że tu jestem.
_________________

Ja też jestem zaskoczona, jak wielu amatorów tradycyjnej korespondencji tu się znajduje ^^ Nic tylko pisać do siebie nawzajem :)
motylek727 napisał/a:
Ja zawsze uwielbiałam pisać i otrzymywać listy.

Ot i kolejna :)
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
poznawania siebie powoli. A kończy często na długich osobistych listach, w których dzielicie się i radościami i smutkami, i drobiazgami z życia codziennego i planami na przyszłość. List też może być zaczątkiem przyjaźni.

Przyznam, że mnie najlepiej jest poznać właśnie poprzez listy. Pisze mi się swobodnie, mogę przemyśleć to co, chcę przekazać. W kontakcie telefonicznym nie odnajduję się w ogóle. Nawet z bliskimi ciężko mi się rozmawia przez telefon. Wręcz mnie to stresuje. W kontakcie osobistym jestem o wiele mnie rozmowna niż dajmy na to na forum, choć rozkręcam się po chwili (lub chwilach kilku)... Niemniej list jest mi najmilszą formą kontaktu na wczesnym etapie znajomości zwłaszcza :) Koniec dygresji ^^

Córka Lavransa - 2011-11-30, 14:44

Eva del Dolores napisał/a:
kontakcie telefonicznym nie odnajduję się w ogóle. Nawet z bliskimi ciężko mi się rozmawia przez telefon. Wręcz mnie to stresuje.

Mam to samo. Jest to o tyle dziwne, że w pracy bardzo dużo rozmawiam przez telefon, i to dość ostro czasami. Wiem, że niektórzy się boją. :)
Dlatego wielogodzinne ploty przez telefon to nie dla mnie. Wolę smsa, maila, a teraz znowu - list. :)

Nieznany - 2011-11-30, 14:48

Eva del Dolores napisał/a:
W kontakcie telefonicznym nie odnajduję się w ogóle. Nawet z bliskimi ciężko mi się rozmawia przez telefon. Wręcz mnie to stresuje.
Mam to samo. :)
motylek727 - 2011-11-30, 14:49

Moim zdaniem o wiele więcej idzie wyczytać z listu pomiędzy wierszami niż z rozmowy telefonicznej. W listach można odczytać o wiele więcej emocji, a rozmawiając przez telefon czasami nie wiadomo, jaką miną ma rozmówca ;)
Eva del Dolores - 2011-11-30, 15:19

motylek727 napisał/a:
Moim zdaniem o wiele więcej idzie wyczytać z listu pomiędzy wierszami niż z rozmowy telefonicznej.

Dokładnie :)
Córuś, NN, to pewnie dlatego tak dobrze się dogadujemy tu na forum ^^

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-30, 16:10

Eva del Dolores napisał/a:
Przyznam, że mnie najlepiej jest poznać właśnie poprzez listy. Pisze mi się swobodnie, mogę przemyśleć to co, chcę przekazać.


Niech Panna Jeż napisze kiedyś do mnie list. - Uczeń rozmarzył się. :)
Uprzedzam jednak, pierwszy list jest jak śnieżna kula, mała na początku, potem korespondencja się tylko rozrasta. W dawnych czasach pomyślałem sobie, że napiszę do znajomej list, nie licząc na wiele. A efekcie nasza korespondencja liczy sobie tak już chyba ponad 100 stron A4. :)
Ale pierwszy list napisać jest trudno. Wczoraj wziąłem pióro i pomyślałem, że naszkicuje parę zdań do Córki, tak będąc pod wpływem pozytywnej energii płynącej z tego tematu. W połowie strony przystanąłem zastanowiwszy się, co by tu napisać. Na szczęście nic nie obiecywałem i mogę nie wysłać. :) Psst - nic tylko Córce nie mówcie. :)

To co Eve, zanurzysz pióro w atramencie dla mnie? :)



Eva del Dolores - 2011-11-30, 16:18

Córko, Córko!!! Ok, niech sama tu trafi ^^
Jeśli chcesz, nie ma sprawy, ale będziesz musiał mi odpisać. Chcę w końcu przekonać się, o czym mówiła Ravena :) Ojejku, już mnie stres bierze <drapie się po głowie> ale nic to! Poproszę adres :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-30, 16:28

Eva del Dolores napisał/a:
Córko, Córko!!! Ok, niech sama tu trafi ^^


Ciiiiicho! Bo edytuję posta i wszystkiego się wyprę. :)

Eva del Dolores napisał/a:
Jeśli chcesz, nie ma sprawy, ale będziesz musiał mi odpisać. Chcę w końcu przekonać się, o czym mówiła Ravena :) Ojejku, już mnie stres bierze <drapie się po głowie> ale nic to! Poproszę adres :)



Eve, pytanie czy Ty miałabyś ochotę. :) Przez 10 stron tematu drążymy w kółko jak to lubimy dostawać listy a Ty mnie pytasz czy ja bym chciał. Będę zaszczycony. :)

Nie zdarzył się list, na który bym nie odpisał. Co prawda czasem po krótszej, czasem po dłuższej zwłoce, ale zawsze. :)
A Ravena przesadza. Nie wierz jej na 100%, bo potem wraz z moją kopertą przyjdzie rozczarowanie, bo zamiast oczekiwanego wirtuoza pióra przyjdzie zwykły list od jakby nie było, elektryka z zawodu. :)
W każdym razie już oczekuję na list. Zgodnie z ostatnim zdaniem Hrabiego Monte Christo - czekam i nie tracę nadziei! :)

Eva del Dolores - 2011-11-30, 16:32

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Eve, pytanie czy Ty miałabyś ochotę.

No to jesteśmy umówieni! Tylko lojalnie ostrzegam, że troszeczkę poczekasz. Ravena i Nenek, a także dwie osoby spoza forum czekają w kolejce :) No i w międzyczasie dotrze do mnie list od Córki, ale w tym akurat przypadku byłeś szybszy. Wyglądam adresu na PW! ^^

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-11-30, 16:33

Eva del Dolores napisał/a:
Tylko lojalnie ostrzegam, że troszeczkę poczekasz.


Póki Bóg nie odsłoni przyszłości ludzkiej, cała ludzka mądrość będzie się mieścić w tych paru słowach: Czekać i nie tracić nadziei!

:) Jesteśmy umówieni, zaraz wyślę PW. :)

migotka - 2011-11-30, 22:33

Eva del Dolores napisał/a:

Ja też jestem zaskoczona, jak wielu amatorów tradycyjnej korespondencji tu się znajduje ^^ Nic tylko pisać do siebie nawzajem :)

No oczywiście :)

PS Nic nie powiem Córce

Radament - 2011-11-30, 22:50

Właśnie napisałam list do świętego Mikołaja ^^
migotka - 2011-11-30, 23:11

Radament napisał/a:
Właśnie napisałam list do świętego Mikołaja ^^

To bardzo dobrze, chociaż Święty Mikołaj na ogół nie listem, tylko od razu spełnia prośby. :)

Córka Lavransa - 2011-12-01, 15:31

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
W połowie strony przystanąłem zastanowiwszy się, co by tu napisać.


O, no ładnie... Wyszło na to, że do mnie nie ma o czym pisać... :cry:

Eva, pociesz mnie jakoś. :cry:

Nieznany - 2011-12-01, 15:49

Córka Lavransa napisał/a:
Eva, pociesz mnie jakoś.
Chwilowo Eva jest out of order, więc może ja się tym zajmę. :) W końcu musimy się z Nią uzupełniać. :mg:

Córko - nie myśl o tym, że strona jest do połowy pusta, lecz że jest do połowy pełna! Po pierwsze primo Uczeń musiał dość intensywnie myśleć o Tobie, skoro wziął się za pisanie listu. A to już coś! Po drugie primo sięgnął po pióro, narażając je na zużywanie się przy pisaniu a znasz Jego stosunek do piór. To drugie coś! A po trzecie primo mnie też się chciało napisać tego posta a to niemałe, trzecie coś. ;-) Znaczy - jesteś ważna! Może po prostu musisz wznieść modlitwę do Uczniowej Weny, która poszła na wagary... powtarzaj za mną:

Weno Uczniowa, ty jesteś jak zdrowie,
Jakaś wspaniała jest z pewnością się dowiem,
Kiedy pozwolisz Uczniowi wreszcie skończyć list,
Więc bierz się do roboty! Plisss...


:D

Córka Lavransa - 2011-12-01, 16:27

Weno Uczniowa, ty jesteś jak zdrowie,
Jakaś wspaniała jest z pewnością się dowiem,
Kiedy pozwolisz Uczniowi wreszcie skończyć list,
Więc bierz się do roboty! Plisss...


:mrgreen:

Dzięki, NN. Jesteś wielki! :*

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-01, 18:42

Córka Lavransa napisał/a:
O, no ładnie... Wyszło na to, że do mnie nie ma o czym pisać... :cry:


Stare, bodajże greckie powiedzenie mówi - kto zaczął już zrobił połowę. Z tym 'zacząć' zawsze mam problem. Córko, Tyś tu najmniej winna. :przytul: Zresztą, zanim N zaczął wyczarowywać uczniowską wenę zdążyłem napisać dwie strony listu, który oficjalnie nie istnieje. :)

Nieznany napisał/a:
Po pierwsze primo Uczeń musiał dość intensywnie myśleć o Tobie, skoro wziął się za pisanie listu. A to już coś! Po drugie primo sięgnął po pióro, narażając je na zużywanie się przy pisaniu a znasz Jego stosunek do piór. To drugie coś! A po trzecie primo mnie też się chciało napisać tego posta a to niemałe, trzecie coś. ;-) Znaczy - jesteś ważna!


Oczywiście, że Córka jest ważna. Ale z tym zużywaniem pióra przesadziłeś. :)

Eva del Dolores - 2011-12-01, 20:55

Córka Lavransa napisał/a:
Eva, pociesz mnie jakoś.


Moze Uczeń bał się reakcji Twojego męża? Tak, na pewno tylko o to chodziło ^^ Ale zawsze może spróbować jeszcze raz :idea: :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-01, 21:09

Myślicie, że za tylko 2 strony się Córka nie obrazi? :)

Cytat:
Moze Uczeń bał się reakcji Twojego męża? Tak, na pewno tylko o to chodziło


A to mąż Córki jest taki zaborczy? :)

Eva del Dolores - 2011-12-01, 21:14

Nie wiem, ja tylko próbuje JAKOŚ pocieszyć Córkę :)
Na mój gust się nie obrazi ^^ Nie liczy się ilość, ale jakość... a jeśli chodzi o list, to sam fakt otrzymania takowego uszczęśliwia :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-12-01, 21:19

Eva del Dolores napisał/a:
Nie liczy się ilość, ale jakość...


Jakość taka normalna, uczniowska. :)

Eva del Dolores - 2011-12-01, 21:21

No to chyba nie ma się czego obawiać :)
Córka przeżyła jakość jeżową, więc wszystko zniesie ;-)

Córka Lavransa - 2011-12-01, 22:48

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Myślicie, że za tylko 2 strony się Córka nie obrazi? :)

Nie obrazi się wcale. Się bardzo ucieszy. :) Mąż, zaiste, mniej. :-P

Eva del Dolores napisał/a:
Córka przeżyła jakość jeżową,

I przeżywa za każdym razem, bo jakość Jeżowa wyjątkową jest. :*

@edit:
Dostałam list pisany piórem. Od władzy najwyższej. Zaiste, zaszczyt to i przyjemność... :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-11, 19:58

Córka Lavransa napisał/a:
@edit:
Dostałam list pisany piórem. Od władzy najwyższej. Zaiste, zaszczyt to i przyjemność... :)


Ponoć, jak głosi wieść gminna, najwyższa władza doczekała się odpowiedzi. :) A może to pojedyncza wydarzenie przerodzi się w cykliczną wymianę korespondencji.

Porozmawiajmy tak od technicznej strony. :) Jak często otrzymujecie korespondencję? Czy jest ona stała i regularna czy może bardziej okolicznościowa? Jak długo zdarza Wam się odpowiadać na list, a jak długo zdarza Wam się czekać. Czy zdarzyło się Wam, że owocna korespondencja w pewnym momencie się jakoś urwała, wygasła?
W jakiej atmosferze lubicie pisać list. W ciszy czy przy nastrojowej muzyce? Z filiżanką kawy bądź herbaty przy sobie? Piórem, długopisem czy nie ma znaczenia czym?
Wreszcie temat poruszany często przez naszą Wiedźmę - za jednym zamachem czy może na raty, po trochu? :)

Hmm, to jak to jest?

Ravena - 2012-01-11, 21:10

Córka Lavransa napisał/a:
Dostałam list pisany piórem. Od władzy najwyższej. Zaiste, zaszczyt to i przyjemność...

Tym piórem, Córko? :-P
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
ak często otrzymujecie korespondencję? Czy jest ona stała i regularna czy może bardziej okolicznościowa?

Dwa w miesiącu to standard, choć całkiem niedawno udało mi się w jednym tygodniu otrzymać pięć ^^ Z czego do tej pory odpisałam na jeden... Częstotliwość odpisywania u mnie niestety często bywa zaburzona. Im dłużej odsuwam tę przyjemność, tym trudniej mi się zabrać za reepistołę. I często miewam tak, że w momencie czytania listu mam tysiąc rzeczy i spraw, które pragnęłabym opisać, ale im dłużej z tym zwlekam, gubię ich połowę.
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Wreszcie temat poruszany często przez naszą Wiedźmę - za jednym zamachem czy może na raty, po trochu?

No właśnie, ja często nad tym ubolewam, bo mnie to gnębi. W ciągu tylu lat mojej korespondencji ani razu jeszcze nie zdarzyło mi się chyba usiąść i napisać listu za jednym zamachem! Zawsze piszę na raty, stąd w moich listach zwykle dopiski z datami, niekiedy mocno odległymi ^^ To pisanie na raty nie sprzyja spójności tekstu, rozbija także myśl. Ale chyba i ja i moi korespondenci przyzwyczaili się, że nie piszę "na raz". A jeśli kiedykolwiek uda mi się tak napisać, prawdopodobnie nastąpi koniec świata :lol:
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
jakiej atmosferze lubicie pisać list. W ciszy czy przy nastrojowej muzyce?

Przede wszystkim muzyka. Taka, której aktualnie słucham, na którą mam fazę. Czasem jakaś audycja w radio. Ale generalnie miłe dźwięki w tle. W zupełnej ciszy wydaje mis ie, jeszcze nie pisałam, nie tylko zresztą listu ^^ A ponieważ listy pisuję przede wszystkim wieczorami, przeważnie jest to późny bardzo wieczór, towarzyszy mi filiżanka... nie, nie kawy. Filiżanka herbaty. Albo od razu cały imbryk, gdy zanosi się na dłuższą nasiadówkę.

Córka Lavransa - 2012-01-11, 21:18

Raveno... jednym z TYCH... :lol:

Ravena napisał/a:
Zawsze piszę na raty, stąd w moich listach zwykle dopiski z datami, niekiedy mocno odległymi ^^

Podpisuję się pod tym zdaniem, natomiast polemizowałabym z kolejnym. Nie wiem, może niech się wypowie jakiś odbiorca :-P , ale wydaje mi się, że jeśli list jest pisany na raty, ale... jakby to ująć... w odrębnych częściach... to nie zaburza to spójności. Jest to jakby zestaw wielu krótkich listów w jednym. :)

Ravena napisał/a:
Filiżanka herbaty. Albo od razu cały imbryk, gdy zanosi się na dłuższą nasiadówkę.

A to! To ja sobie wyryję w kamieniu. Twardym! :-P

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-11, 21:25

Ravena napisał/a:
Filiżanka herbaty. Albo od razu cały imbryk, gdy zanosi się na dłuższą nasiadówkę.


Ciekawe czy rodzaj i smak herbaty z takiego imbryczka wpływa na nastrój pisanego tekstu? Hmm?

Córka Lavransa napisał/a:
Raveno... jednym z TYCH... :lol:


A, które macie na myśli mówiąc TO? :)

Ravena - 2012-01-11, 21:31

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ciekawe czy rodzaj i smak herbaty z takiego imbryczka wpływa na nastrój pisanego tekstu? Hmm?

No i mnie zaskoczyłeś, nigdy o tym nie pomyślałam... Nie wiem, chyba nie. To podobnie jak z muzyką, piję aktualnie coś, na co mam fazę. Od dwóch tygodni na przykład wieczorami delektuję się wyłącznie herbatą jagodowo-żurawinową. Nie zauważyła jej wpływu na nastrój. Na klimat listu mają wpływ raczej przeżycia dnia - czy był miły, czy drażniący.
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A, które macie na myśli mówiąc TO?

Najpiękniejszego z Watermanów :D

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-11, 21:34

Ravena napisał/a:
Najpiękniejszego z Watermanów :D


Córka pisała swój post w grudniu, więc nie list nie mógł być napisany 'najpiękniejszym z Watermanów' bo ten przybył do mnie dopiero na początku stycznia. :) Pierwszy list pisany 'najpiękniejszym z Watermanów' będzie dedykowany dla Ciebie. :) Już 3,5 strony jest. Ale ja też nie potrafię za jednym zamachem napisać całego. :)

Ravena - 2012-01-11, 21:37

No tak, ale edytować post można w dowolnym czasie ;)
Więc będę tym szczęściarą, do której trafi pierwszy list napisany Najpiękniejszym! :D
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ale ja też nie potrafię za jednym zamachem napisać całego.

I dobrze, nie będę czuła takich wyrzutów sumienia ^^

Eva del Dolores - 2012-01-12, 15:46

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Jak często otrzymujecie korespondencję? Czy jest ona stała i regularna czy może bardziej okolicznościowa?

Rzadziej niż bym chciała :-P Mam póki co dwie regularne korespondentki, jedną nieregularną i dwóch chętnych, plus korespondencja okazjonalna. Jak często... Różnie to bywa, dość nieregularnie i właśnie zdałam sobie sprawę, że to najtrudniejsze pytanie zestawu. xD W całym roku, nie licząc kartek świątecznych, dostałam listów 9, jeśli dobrze policzyłam (7 pełnych + dwie zajawki, ale ja tam je uznaje za list ^^), co daje 0,75 listu na miesiąc xD Ale biorąc pod uwagę, że przez pół roku miałam haniebny przestój (w pisaniu, co za tym idzie w otrzymywaniu również), to wychodzi półtora listu na aktywny miesiąc :) MAŁO :lol: Nie wiem, ile ja napisałam, nie liczyłam. ^^
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Jak długo zdarza Wam się odpowiadać na list, a jak długo zdarza Wam się czekać.

Tu bym się mogła podpisać pod odpowiedzią Raveny...
Ravena napisał/a:
Częstotliwość odpisywania u mnie niestety często bywa zaburzona. Im dłużej odsuwam tę przyjemność, tym trudniej mi się zabrać za reepistołę. I często miewam tak, że w momencie czytania listu mam tysiąc rzeczy i spraw, które pragnęłabym opisać, ale im dłużej z tym zwlekam, gubię ich połowę.

....i nie dodać ani zdania więcej. Było to zresztą tematem nie tak dawnej korespondencyjnej rozmowy i obie przyznałyśmy się, że robimy sobie "plan wydarzeń", żeby nic nam nie umknęło, a wszystko poszło szybciej ^^ Na moje stałe korespondentki (czyli Rav i Córkę) nie muszę długo czekać. Na inną koleżankę czekać przestałam, jeszcze jedna zaskoczyła mnie listem po... roku? A jeśli chodzi o czekanie na mnie.... sami wiecie. :oops: Ale to może być mylące. Zazwyczaj jednak jestem regularna, dawniej z Rav potrafiłyśmy obrócić dwa razy w miesiącu, ale ostatnimi czasy jestem trochę zaganiana. Teraz już wracam do formy. Trochę tylko gryzą mnie niekorespondencyjne zobowiązania, które wiszą nad moją głową i nieco burzą spokój sumienia... Czekać i nie tracić nadziei, jak to ktoś słusznie zauważył. ;-)


Cytat:
Czy zdarzyło się Wam, że owocna korespondencja w pewnym momencie się jakoś urwała, wygasła?

Niestety. Przez kilka lat podstawówki pisałam z jedną dziewczyną, ale odkąd poszłyśmy do szkoły średniej urwało się dość niespodziewanie. Nie dostałam od niej odpowiedzi.
Z aktualnych czasów, tak ja wyżej wspominałam, jedna korespondentka mi się wykruszyła i już nie liczę na reaktywację. No i też wspominałam o tym, że przez prawie pół roku sama nie mogłam się zebrać, by napisać list, tak więc, Nenku i Uczniu, ten miesiąc, który czekacie na mnie, to doprawdy nic ^^
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
W jakiej atmosferze lubicie pisać list. W ciszy czy przy nastrojowej muzyce? Z filiżanką kawy bądź herbaty przy sobie? Piórem, długopisem czy nie ma znaczenia czym?
Wreszcie temat poruszany często przez naszą Wiedźmę - za jednym zamachem czy może na raty, po trochu?

Różnie, różniście. Dawniej to były wieczory, ostatnio lepiej mi się pisze rano, albo bardzo późnym wieczorem, jeśli nie jestem śpiąca. Zwłaszcza, gdy nikogo nie ma w domu i nie muszę się śpieszyć do jakichś obowiązków. Z reguły przy cichej muzyce i herbacie. Od jakiegoś czasu piórem, jeśli się da. Nie noszę pióra wszędzie ze sobą, a zdarza mi się pisać listy nie tylko w domu. Za jednym zamachem, jeśli jest krótki, ale przeważnie na raty :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-12, 22:14

Ravena napisał/a:
Więc będę tym szczęściarą, do której trafi pierwszy list napisany Najpiękniejszym! :D


Tak. :) Już się pisze. Oto dowód: :)


Eva del Dolores - 2012-01-12, 22:44

Ale równe pismo... :shock: Moje raczej faliste... mam nadzieję, że choroby morskiej czytelnicy nie dostaną :lol:
Radament - 2012-01-13, 00:00

Śliczne pismo... Dlatego czasem wzdrygam się przed pisaniem do kogoś ręcznie. Moje pismo nigdy nie wygląda ładnie, zwłaszcza jak się śpieszę i pisze na kolanie <- to a propos Ręki Mistrza, bo tam też nabaźgrałam.
Eva del Dolores - 2012-01-13, 00:02

Próba rozszyfrowania nr 1.
Ostatnia linijka: "W mojej małej kolekcji..." :mrgreen:

Córka Lavransa - 2012-01-13, 00:04

Próba rozszyfrowania nr 2.
Trzy linijki wyżej: "Conway Stewart". Jesteśmy okropne. :)

Eva del Dolores - 2012-01-13, 00:10

10. linijka od góry: ...na Forum Książki - Waterman Man 100 :mrgreen:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-13, 08:01

Jesteście okropne! :P A co z nie czytaniem cudzej korespondencji? :) Córka już dostała próbkę uczniowskiego pisma. Może już nawet otrzymała drugą. Eva otrzyma jak tylko wywiąże się z obietnicy. :) A ten fragment na zdjęciu jest dla kogoś innego. :)

Radament napisał/a:
Śliczne pismo...


:shock: Dobrze, że nie widać z bliska. :) Ale jeśli wygląda ładniej niż pisze na co dzień to jest właśnie zaleta pisania piórem.

motylek727 - 2012-01-13, 09:01

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Jak często otrzymujecie korespondencję? Czy jest ona stała i regularna czy może bardziej okolicznościowa?


Ostatnio niestety właściwie to wcale. Chyba nikt nie chce do mnie pisać :-/

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Jak długo zdarza Wam się odpowiadać na list, a jak długo zdarza Wam się czekać.


Zajmuje mi to najczęściej kilka dni, ponieważ najpierw muszę dobrze pomyśleć, co odpisać ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Czy zdarzyło się Wam, że owocna korespondencja w pewnym momencie się jakoś urwała, wygasła?


Zdarzyło się chyba z dwa razy. Czasami nawet na mój list, który był wysłany jako pierwszy, wcale nie nadeszła jakakolwiek odpowiedź. Chyba nie mam szczęścia :-P

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
W jakiej atmosferze lubicie pisać list. W ciszy czy przy nastrojowej muzyce? Z filiżanką kawy bądź herbaty przy sobie? Piórem, długopisem czy nie ma znaczenia czym?
Wreszcie temat poruszany często przez naszą Wiedźmę - za jednym zamachem czy może na raty, po trochu? :)


Ja lubię pisać przy muzyce, która odzwierciedla mój nastrój - wtedy jakoś łatwiej mi się pisze, bo czuję to, co chcę napisać całą sobą. Najczęściej mam wówczas przy sobie kubek herbaty, którą piję sobie małymi łyczkami ;-) Jeśli chodzi o to, czym piszę to czarnym długopisem, bo niebieski mi się zbrzydł (wymagano ode mnie w szkole, aby pisać tylko i wyłącznie niebieskim długopisem - paranoja jakaś). Pióra w chwili obecnej nie posiadam, ale pamiętam, że jak jeszcze moje stare pióro było sprawne to listy na pewno pisałam właśnie nim ;-)

Btw Uczniu, śliczne pismo :) Nie obrażę się, jak i do mnie coś napiszesz :D

Córka Lavransa - 2012-01-13, 09:30

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Dobrze, że nie widać z bliska.

No wiesz...? Ja widziałam z bliska i mogę się tylko zgodzić. :)
Bardzo ładne, czytelne, równiutke pismo. Ciekawa jestem, na ile wpływa ma na to fakt, że piszesz piórem. Robiłeś kiedyś porównanie pióro - długopis? Czy czujesz, że pisząc piórem, starasz się pisać ładniej?

A wiecie, że mnie przy pisaniu muzyka rozprasza? Jeszcze, jak sobie coś tam neutralnie gdzieś buczy, to pół biedy, ale jeśli bezpośrednio słyszę coś, co lubię, to po jakimś czasie odpływam, gubię wątek i zaczynam myśleć o czymś zupełnie innym - albo, co gorsza, śpiewać. :shock:

P.S. To prawda, jesteśmy okropne. :mrgreen:

P.P.S. Motylku, ja napiszę do Ciebie w przyszłym tygodniu, jako załącznik dorzucę "Rękę mistrza". Może być? :)

motylek727 - 2012-01-13, 09:33

Cytat:
P.P.S. Motylku, ja napiszę do Ciebie w przyszłym tygodniu, jako załącznik dorzucę "Rękę mistrza". Może być? :)


Super! :D Nie mogę się doczekać, kiedy pierwsza książka z NB trafi w moje ręce :) A tym bardziej list ;-)

Nieznany - 2012-01-13, 09:39

Córka Lavransa napisał/a:
P.P.S. Motylku, ja napiszę do Ciebie w przyszłym tygodniu, jako załącznik dorzucę "Rękę mistrza". Może być?
A Ty przypadkiem nie masz wysłać tej książki do Żabki, Córko :?: :->

motylek727 napisał/a:
Super! Nie mogę się doczekać, kiedy pierwsza książka z NB trafi w moje ręce A tym bardziej list
No to jeśli napiszesz do mnie list wysyłając mi za czas jakiś książkę pod znaczącym tytułem "???" ;-) i tegoż samego autora :hehe: to Ci odpiszę. :) I w ten sposób Ty zyskasz korespondenta a ja korespondentkę, bo również nie mam z kim pisać, poza jedną taką Evą, która od listopada każe czekać na swój pierwszy list. :zlo
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-13, 09:42

motylek727 napisał/a:
Btw Uczniu, śliczne pismo :) Nie obrażę się, jak i do mnie coś napiszesz :D


Z przyjemnością. :) Poproszę tylko adres na PW. :)

Nieznany napisał/a:
A Ty przypadkiem nie masz wysłać tej książki do Żabki, Córko :?: :->


Żabka zdaje się prosiła o przesunięcie kolejki. Zapomniałem zmienić w naszym harmonogramie.

Nieznany - 2012-01-13, 10:09

Aha, to wiele tłumaczy, panie zapominalski. :-P ;-)
motylek727 - 2012-01-13, 10:11

Nieznany napisał/a:
No to jeśli napiszesz do mnie list wysyłając mi za czas jakiś książkę pod znaczącym tytułem "???" ;-) i tegoż samego autora :hehe: to Ci odpiszę. :)


Coś tam na pewno napiszę ;-) Przecież nie zapakuję książki w kopertę bez żadnego nawet jednego zdania ode mnie? xD Pomijając oczywiście strony książki ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Z przyjemnością. :) Poproszę tylko adres na PW. :)


Już piszę :D

Eva del Dolores - 2012-01-13, 11:10

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A ten fragment na zdjęciu jest dla kogoś innego.


No właśnie w tym sęk. To tak jak z jedzeniem. U kogoś smakuje lepiej xD
Nieznany napisał/a:
bo również nie mam z kim pisać, poza jedną taką Evą, która od listopada każe czekać na swój pierwszy list.

Ty mi już tak nie wypominaj, bo ograniczę się do kartki pocztowej z tych nerw i stresu, co by było szybciej xP

Córka Lavransa napisał/a:
wiecie, że mnie przy pisaniu muzyka rozprasza? Jeszcze, jak sobie coś tam neutralnie gdzieś buczy, to pół biedy, ale jeśli bezpośrednio słyszę coś, co lubię, to po jakimś czasie odpływam, gubię wątek i zaczynam myśleć o czymś zupełnie innym - albo, co gorsza, śpiewać.

Coś w tym jest. Też tak mam, ale tylko czasami. Zwłaszcza jeśli śpiewają po polsku, przy zagranicznej łatwiej się skupić.[/quote]

motylek727 - 2012-01-13, 11:13

Eva del Dolores napisał/a:

Ty mi już tak nie wypominaj, bo ograniczę się do kartki pocztowej z tych nerw i stresu, co by było szybciej xP


Ciekawe, co by Nieznany powiedział na taką kartkę zamiast listu ;-)

Eva del Dolores - 2012-01-13, 11:14

Pewnie wrzuciłby ją do kominka, po przeczytaniu xD Choć bardziej odpowiadałaby mi opcja zrobienia sobie z niej relikwii :lol:
Nieznany - 2012-01-13, 11:16

Opcja z kominkiem jest bliższa prawdzie. :evil:
Ravena - 2012-01-13, 11:36

Córko, Evo, ładniutka precyzyjna klątwa zaraz do Was poleci i zniekształci te Wasze śliczne noski wtykane w cudzą korespondencję! Żadnego odszyfrowywania. Co to - Enigma? 8-)
Uczniu, ja wierzę na słowo i bez zdjęć w roli dowodu. A że pismo jest staranne i równiutkie to wiadomo. W końcu Watermanem! :-P Czekam na kota ^^
Przypomnieliście mi, że wciąż mam zaległe 5 listów do napisania... :shock:

Eva del Dolores - 2012-01-13, 11:41

A więc zapomnij o rzucaniu klątw, bierz się za pisanie :-P
Córka Lavransa - 2012-01-14, 20:32

Dostałam list wczoraj i wiecie, co?
Pismo Ucznia nie tylko jest ładne i równe... jest też dwukolorowe...! :shock:
I teraz jestem w kropce, bo ja to bym najchętniej odpisała miękkim ołówkiem. ale czy to wypada...?

Rav, nie strasz, nie strasz, uśmiechać się do mnie miałaś... Z uśmiechem te klątwy rzucasz, czy jak...?

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-14, 21:19

Córka Lavransa napisał/a:
Dostałam list wczoraj i wiecie, co?


Wysłałem w poniedziałek, więc poczta trochę zamarudziła. Ale cieszę się, że dotarł. :)

Córka Lavransa napisał/a:
Pismo Ucznia nie tylko jest ładne i równe...


Starałem się. :mrgreen:

Ravena - 2012-01-14, 21:37

Córka Lavransa napisał/a:
I teraz jestem w kropce, bo ja to bym najchętniej odpisała miękkim ołówkiem. ale czy to wypada...?

Absolutnie nie! Nie do Ucznia. Skombinuj jakieś pióro :mrgreen:
Córka Lavransa napisał/a:
Rav, nie strasz, nie strasz, uśmiechać się do mnie miałaś... Z uśmiechem te klątwy rzucasz, czy jak...?

Nie tylko z uśmiechem, z dzikim chichotem! Jak na Wiedźmę przystało 8-)

Córka Lavransa - 2012-01-14, 21:53

Ravena napisał/a:
Skombinuj jakieś pióro :mrgreen:

A czy mnie ktoś uprzedzał, że pobyt na FK będzie się wiązał z nakładem sił, środków i stałym ostrzałem dziko chichoczących klątw...? Czy ktoś mnie uprzedzał, ja się pytam...? :roll:

Obieżyświat - 2012-01-15, 15:21

Ja bardzo chcialabym pisac z kims z forum. Z kims starszym i najlepiej samotnym. Bylby ktos chetny?
Ravena - 2012-01-15, 20:19

Córka Lavransa napisał/a:
Czy ktoś mnie uprzedzał, ja się pytam...? :roll:

Nie, rejestrowałaś się na własną odpowiedzialność... 8-)
Obieżyświat napisał/a:
Z kims starszym i najlepiej samotnym. Bylby ktos chetny?

A czemu ten warunek, że "samotny"? Tak z ciekawości pytam, nie musisz odpowiadać, jeśli nie chcesz :)

Obieżyświat - 2012-01-15, 20:59

Dlatego, ze mielibysmy o czym ze soba rozmawiac. Ciezko byloby mi czytac listy, w ktorych ktos opowiada o swoim zyciu malzenskim, bo zwyczajnie nie wiedzialabym, co odpisac takiej osobie.
Kamil - 2012-01-15, 21:07

Obieżyświat napisał/a:
Dlatego, ze mielibysmy o czym ze soba rozmawiac. Ciezko byloby mi czytac listy, w ktorych ktos opowiada o swoim zyciu malzenskim, bo zwyczajnie nie wiedzialabym, co odpisac takiej osobie.

Skąd wniosek, że osoba będąca w związku będzie o tym pisać? Można poruszać tematy dot. literatury i innych dziedzin.

Córka Lavransa - 2012-01-15, 21:12

Ravena napisał/a:
Nie, rejestrowałaś się na własną odpowiedzialność...

A byłam już pełnoletnia...? Gdzie był mój kurator...? :-/

I skąd ja teraz pióro wezmę...? Chyba jakieś tańsze na początek kupię... Może być tańsze na początek, litości, Uczniu...? :-|

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-15, 21:40

Córka Lavransa napisał/a:
Może być tańsze na początek, litości, Uczniu...? :-|


Hmm, ten bordowy Sonnet pasowałby do Twojej ręki jak ulał. :) Ale tu przecież chodzi o Twoją wygodę i frajdę z pisania. Dla mnie może być i ten ołówek. :) Liczy się przede wszystkim treść. :)

PS. Z drugiej strony sama wspominałaś, że chciałaś sobie kupić pióro. :)

Eva del Dolores - 2012-01-15, 22:01

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Hmm, ten bordowy Sonnet pasowałby do Twojej ręki jak ulał.

Córko, ktoś tu Cię naciąga ^^
kenaz napisał/a:
Skąd wniosek, że osoba będąca w związku będzie o tym pisać? Można poruszać tematy dot. literatury i innych dziedzin.

Też tak sądzę, zwłaszcza, że tak osobiste sprawy jak związek czy sprawy małżeńskie dana osoba może nawet chcieć zatrzymać dla siebie ^^. Można się po prostu umówić na określoną tematykę, co by nie wywoływać nieporozumień. Z drugiej jednak strony można też w odpowiedzi pominąć dany temat. Zależy też, na co się nastawiamy w korespondencji, czy na ogólniki czy na bardziej osobiste tematy. ^^ Opcja ekstremalna - jeśli dajmy na to szuka się chłopaka/dziewczyny, to lepiej faktycznie nie pisać do zajętych/żonatych/zamężnych. :lol:

Córka Lavransa - 2012-01-15, 22:16

Eva del Dolores napisał/a:
Córko, ktoś tu Cię naciąga ^^

To się nazywa @$#%# dyplomacja... :evil:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-15, 22:59

Cytat:
To się nazywa @$#%# dyplomacja... :evil:


Nikt nie naciąga Córko. Co najwyżej dyskretnie zachęca. :) Nie przejmuj się tym gadaniem. ;)

Córka Lavransa - 2012-01-15, 23:07

O, dyskretnie. :) Zróbmy tak - jeden napiszę ołówkiem, żebyś wiedział, jak to wygląda, kiedy mi się wygodnie pisze, a potem rozejrzę się za moim piórem. Bo przecież wiesz, że pióro nie moze być pierwsze z brzegu. :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-15, 23:11

Córka Lavransa napisał/a:
Zróbmy tak - jeden napiszę ołówkiem, żebyś wiedział, jak to wygląda,


Znakomicie. :)

Rozwijająca się tu rozmowa przypomina mi, że dwa listy czekają na napisanie/ukończenie. Jutro się za nie zabieram.

Ravena - 2012-02-08, 16:36

A ja zapomniałam się pochwalić, że dostałam w końcu list napisany "najpiękniejszym z Watermanów" i rzeczywiście litery pisane tym piórem różnią się od poprzednich, pióro ma cieńszą stalówkę i pismo jest bardziej "pajęcze" :)
Tymczasem Eve powinna dostać już odpowiedź, na która tyle się wyczekała.
A Kenza prawdopodobnie jutro lub do końca tygodnia, zależy jak działa poczta w jego stronach. Ostrzegam tylko, bo Kenaz nie jest pewnie przyzwyczajony do dostawania listów w tym stylu, które można określić jako "chaos i przypadek", więc żeby nie było zdziwienia ^^

Eva del Dolores - 2012-02-08, 16:50

Ravena napisał/a:
Kenaz nie jest pewnie przyzwyczajony do dostawania listów w tym stylu, które można określić jako "chaos i przypadek", więc żeby nie było zdziwienia ^^

Jak dobrze, że przetrzesz mi szlak. :lol:

Jeszcze nic nie dostałam ^^'

Ravena - 2012-02-08, 17:15

No weeeź, priorytetem poszło, za co ja niby płacę?! :-P
I chciałam dodać, że Kenaz wcale nie ma brzydkiego pisma, jak mówił! Mnie się bardzo podoba, dużo kantów, takie z charakterem! ^^

Eva del Dolores - 2012-02-08, 17:30

Nic nie mów. Wymieniałam się ostatnio na książki z dziewczyną z LC. Wysłałyśmy tego samego dnia, ja priorytetem, ona zwykłym. Do mnie już dotarła książka od niej, a ona nadal czeka na mój pyryjorytet. :/
Obieżyświat - 2012-02-08, 17:37

Cytat:
I chciałam dodać, że Kenaz wcale nie ma brzydkiego pisma, jak mówił!

Zrobie niesamowity OT, ale z daleka nie widze wyraznie liter i zamiast "pisma" przeczytalam cos innego :shock: .

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-02-08, 18:10

Ravena napisał/a:
A ja zapomniałam się pochwalić, że dostałam w końcu list napisany "najpiękniejszym z Watermanów" i rzeczywiście litery pisane tym piórem różnią się od poprzednich, pióro ma cieńszą stalówkę i pismo jest bardziej "pajęcze" :)


Ravena potwierdziła to, co ja od dawna wiedziałem, że niebieski atrament do mojego pisma nie pasuje. :)
Rav, a jak myślisz, może fioletowy? Właśnie dziś przyszedł do mnie pocztą cały kałamarz. :)

Kamil - 2012-02-08, 18:42

Ravena napisał/a:
Ostrzegam tylko, bo Kenaz nie jest pewnie przyzwyczajony do dostawania listów w tym stylu, które można określić jako "chaos i przypadek", więc żeby nie było zdziwienia ^^

W ogóle nie jestem przyzwyczajony do listów, nie moge sie doczekać :)

Cytat:
I chciałam dodać, że Kenaz wcale nie ma brzydkiego pisma, jak mówił! Mnie się bardzo podoba, dużo kantów, takie z charakterem! ^^

:shock: :D

Co do poczty, wysyłam bardzo dużo, najczęściej do ludzi z całej polski z Allegro. Już dawno zauważyłem, że dopłacanie do priorytetu nie zmienia zupełnie nic. To, kiedy dotrze przesyłka, jest loterią... z tym, że chyba ekonomiczne idą szybciej, mówie całkiem serio.

Ravena - 2012-02-08, 19:26

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Rav, a jak myślisz, może fioletowy? Właśnie dziś przyszedł do mnie pocztą cały kałamarz.

Noo, możemy poeksperymentować. Ja bardzo lubię fioletowy kolor! :)
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ravena potwierdziła to, co ja od dawna wiedziałem, że niebieski atrament do mojego pisma nie pasuje.

Możliwe, że to po prostu kwestia przyzwyczajenia, w końcu większość Twoich listów napisana jest atramentem czarnym ;-)
kenaz napisał/a:
W ogóle nie jestem przyzwyczajony do listów, nie moge sie doczekać

A to nawet lepiej, nie będzie okazji do porównań i może uznasz to za normę :-P

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-02-08, 19:31

Ravena napisał/a:
Noo, możemy poeksperymentować. Ja bardzo lubię fioletowy kolor! :)


Zobaczę co da się zrobić. :) Trzeba by przetankować pióro. :) Kiedyś już pisałem tym kolorem i w moim odczuciu bardzo ładnie to wyglądało. :)

Ravena napisał/a:
w końcu większość Twoich listów napisana jest atramentem czarnym ;-)


Bo to uniwersalny kolor i w dodatku mój ulubiony. :)

motylek727 - 2012-02-09, 11:53

Ja dostałam teraz list w kolorze czarnym, ale następny może być nawet kolorowy ;) Dziś wysłałam list priorytetem. Ciekawe, kiedy dojdzie do Ciebie, Uczniu :)
Kamil - 2012-02-09, 12:12

Dostałem list od Raveny :mrgreen:
jestem oczarowany :D

zresztą, sami spójrzcie:

motylek727 - 2012-02-09, 12:13

Ja też taki chcę..... :roll:
Nieznany - 2012-02-09, 13:00

Ojejku, a do mnie to tylko kartki na święta wysyła, Wiedźma jedna. :zlo Choć też są wspaniałe, ale nie ma na nich rysunków. :evil:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-02-09, 13:47

kenaz napisał/a:
Dostałem list od Raveny :mrgreen:
jestem oczarowany :D


Nawet mój ulubiony kot pocztowy się załapał. :)

motylek727 napisał/a:
Dziś wysłałam list priorytetem. Ciekawe, kiedy dojdzie do Ciebie, Uczniu :)


Jest szansa, że jutro. Zwykle poczta do Białegostoku dostarcza listy sprawnie. Jeśli nie to pewnie pozostanie mi czekać z utęsknieniem do poniedziałku.

Ravena - 2012-02-09, 14:56

Kenaz cieszę się, że dotarł ^^
NN, faktycznie ejsteś pod tym względem niedopieszczony, obiecuję następna kartkę z rysunkiem... ^^
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Nawet mój ulubiony kot pocztowy się załapał.

Bo kot poszedł teraz do Kenaza. Mam nadzieję, że niedługo wróci - musi zanieść niedługo list do Ucznia :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-02-09, 17:07

Ravena napisał/a:
Bo kot poszedł teraz do Kenaza. Mam nadzieję, że niedługo wróci - musi zanieść niedługo list do Ucznia :)


Trzeba mu było dać list do Ucznia razem z tym do kenaza, przecież to ta sama okolica. A tak kot wróci na południe i znów będzie musiał wracać na północ. ;-)

Ravena - 2012-02-09, 18:13

Nie dało rady, nie zdążyłam czasowo. List do Kenaza rysowany był w tym samym czasie, w którym kończyłam epistołę do Eve, a Uczeń bądź co bądź zasługuje na coś więcej, niż pośpiesznie nagryzmolona stronica? Niech kot zapracuje na tę najlepszą śmietankę i najcieplejszy kąt :D
Eva del Dolores - 2012-02-09, 20:35

Hę? To ja się jednak jeszcze zastanowię w kwestii wybaczania. Wiedźma wie, o czym mówię :evil3:
salamandra - 2012-02-13, 19:19

Miałam założyć taki wątek, a tu patrzę - jest!

Szukam ludzi chętnych do utrzymywania kontaktu tradycyjnie listownego. Brakuje mi klasycznych listów, bez tych odrażających żółtych okrągłych papuciatych twarzy.

To jak?

Kamil - 2012-02-13, 20:01

salamandra napisał/a:
bez tych odrażających żółtych okrągłych papuciatych twarzy.

Ja to wtykam emoty nawet w listach. Ale moje są ładne i zgrabne! i z umiarem.

Niestety teraz praca dyplomowa na glowie i nie mam czasu na takie rzeczy :(

Eva del Dolores - 2012-02-13, 20:30

kenaz napisał/a:
Ja to wtykam emoty nawet w listach.

Tak jak i ja. To silniejsze ode mnie. Ale ja emotki lubię ;]

motylek727 - 2012-02-13, 20:33

Eva del Dolores napisał/a:
Ale ja emotki lubię ;]


To widzę, że jest nas więcej ;-)

Ravena - 2012-02-13, 22:02

Hehe, ja także nie potrafię oprzeć się emotom, wetknę uśmiechniętą buźkę w każdy list, a często w nadmiarze :D
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-02-19, 10:35

Emotki nie są złe. W listach do przyjaciół czasem mi się zdarzy wrzucić jedną czy dwie. Wiem przecież, że oni je tolerują i nie będzie to żadne faux pas.

Ale kiedyś słyszałem od znajomego nauczyciela, że niektórzy uczniowie potrafią w pracy domowej z polskiego napisać opowiadanie z emotkami. To już mniej poprawnie jest. :)

Eva del Dolores - 2012-02-19, 11:57

Uczniowie to w ogóle zdolne bestie są ;> Zaglądam czasem na stronę wyciągamy-karteczki ...
Córka Lavransa - 2012-02-19, 20:53

A ja napisałam jeszcze w styczniu półtorej stroniczki do Ucznia i... zgubiłam. :mrgreen: To mi się jeszcze nie zdarzyło...
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-02-19, 22:50

Córka Lavransa napisał/a:
A ja napisałam jeszcze w styczniu półtorej stroniczki do Ucznia i... zgubiłam. :mrgreen: To mi się jeszcze nie zdarzyło...


:-(

Córka Lavransa - 2012-02-19, 23:32

Proszę mi się tutaj nie smucić. :) Albo znajdę, albo napiszę nowy... :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-02-20, 21:43

Eva del Dolores napisał/a:
Proszę mi się tutaj nie smucić. :) Albo znajdę, albo napiszę nowy... :)


Ok, ok. :)

Aktualnie, tak się jakoś złożyło, że odpisałem na wszystkie listy i czekam. Dziś otworzyłem i przeczytałem list od Evy. :) Ten w grudniu obiecany. :) Ale warto było czekać. :) Jutro być może, jeśli poczta się sprawi odnajdę jeszcze jeden list w skrzynce. :) Wspaniała sprawa takdzień w zień otrzymywać listy. Nawet jeśli to tylko dwa dni z rzędu. :)

motylek727 - 2012-02-20, 22:04

Nie masz za dobrze? :-P
Ravena - 2012-02-20, 22:27

A jeszcze fajniej, gdy w ciągu jednego dnia przyjdzie pięć :D Ale tylko raz mi się tak zdarzyło ^^
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-02-21, 08:35

Ravena napisał/a:
A jeszcze fajniej, gdy w ciągu jednego dnia przyjdzie pięć :D Ale tylko raz mi się tak zdarzyło ^^


To już w ogóle pełnia szczęścia. :) Ale nawet dostając list, powiedzmy, raz na tydzień, regularnie można czuć się szczęśliwym. :) Mi się nie zdarzyło dostać kilku listów na raz. Czasem przesyłki z zamówionymi książkami się kumulowały, ale ich nie będziemy liczyli do listów. :)

Eva del Dolores - 2012-03-01, 10:37

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Dziś otworzyłem i przeczytałem list od Evy.

Cieszę się, że dotarł. Teraz ja czekam na odpowiedź. Jakie to szczęście, Uczniu, że nie jesteś mściwy i nie odpłacisz mi tym samym - długim zwlekaniem z odpowiedzią :lol: 8-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-03-01, 14:10

Eva del Dolores napisał/a:
Jakie to szczęście, Uczniu, że nie jesteś mściwy i nie odpłacisz mi tym samym


Mój polonista w liceum zwykł mawiać: "nie jestem mściwy, ale pamiętliwy" :)

Postaram się napisać bez zbytniej zwłoki, na ile mi czas pozwoli. :) Zresztą mam już 3 strony napisane 2 grudnia. :P

Eva del Dolores - 2012-03-01, 15:04

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Mój polonista w liceum zwykł mawiać: "nie jestem mściwy, ale pamiętliwy"

W takim razie cieszę się, że nie koresponduję z Twoim polonistą! Nie bierz z niego wzoru 8-)

Kamil - 2012-03-01, 16:47

Dostałem pocztówkę z Lwowa od Evy :D zapomniałem już o tym i to było zaskoczenie miłe. Pierwsza myśl: "Dostałem list... z Rosji?!". :)
I jak było w Karpatach?

Czy "Sz. P." na początku adresu znaczy "Szanowny Pan"? :mg:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-03-01, 17:15

kenaz napisał/a:
Dostałem pocztówkę z Lwowa od Evy


Ja też, ja też. :) Dzięki Evo :przytul:

kenaz napisał/a:
Czy "Sz. P." na początku adresu znaczy "Szanowny Pan"? :mg:


Zawsze mogłeś dostać z W.M. - Wielmożny Pan :)

Eva del Dolores - 2012-03-02, 08:41

kenaz napisał/a:
I jak było w Karpatach?

Intensywnie :D Opowiem Wam o tym w listach. Tobie, Kenaz wiszę jeszcze wierszyk 8-)

Cieszę się, że dotarły. Wysłałam w sumie 12 kartek + 3 przywiozłam do Polski, żeby wręczyć osobiście. Miałam już zaadresowane wszystkie pocztówki, a na poczcie okazało się, że sprzedają znaczki ale od razu z kopertami, musiałam wszystko adresować ponownie xD Zobaczymy, ile z tego dojdzie. Któregoś razu połowa zaginęła w drodze ;/

kenaz napisał/a:
Czy "Sz. P." na początku adresu znaczy "Szanowny Pan"?

Tak. Zawszę dodaję tę formułkę ;-)

Nieznany - 2012-03-02, 12:27

Eva del Dolores napisał/a:
Tak. Zawszę dodaję tę formułkę
Taa, zwłaszcza jak piszesz do Rav, Ona mi wygląda na szanownego pana. :hehe:
Eva del Dolores - 2012-03-02, 12:35

Hehehe, słabe :P

Oczywiście, że w listach do Raveny również używam Sz.P :]

Nieznany - 2012-03-02, 12:52

A nie powinnaś, do niewiasty pisze się "Sz. Pani".
Ravena - 2012-03-02, 12:59

Do mnie pisze się Sz.W.
Szanowna Wiedźma 8-)

motylek727 - 2012-03-02, 19:58

Evo, ale ja też chcę wiedzieć jak było w Karpatach :-P
Eva del Dolores - 2012-03-02, 22:17

Czekaj, muszę zebrać myśli...
Eva del Dolores - 2012-03-06, 14:15

Dostałam dziś list od Ucznia. Zupełnie się nie spodziewałam, że dotrze tak szybko, prawdziwa niespodzianka :D Dziękuję, Uczniu, bardzo miło czyta się list od Ciebie. :) Mógłbyś udzielać porad z kompozycji, całość jest bardzo elegancka, ale i ciepła. Odpiszę na pewno ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-03-06, 14:39

Eva del Dolores napisał/a:
Zupełnie się nie spodziewałam, że dotrze tak szybko, prawdziwa niespodzianka


Szczerze mówiąc obawiałem się czy dojdzie. Udało mi się jakimś cudem przerwać znaczek na pół. Na szczęście nikomu na poczcie nie przyszło do głowy mieć zastrzeżeń. :) Tekst czarny napisałem jak wiesz daaaawno temu. Havaną w ostatnich dniach. :)

Miło mi, że list się spodobał. Ja również pisałem go z przyjemnością. :)

motylek727 - 2012-03-06, 15:03

I ja dziękuję za list od Ciebie Uczniu :) Naprawdę aż takiej objętości to się nie spodziewałam :) Miłe zaskoczenie ;-) A list fantastyczny! Postaram się niedługo odpisać ;-)
Eva del Dolores - 2012-03-06, 15:19

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Udało mi się jakimś cudem przerwać znaczek na pół.

Zauważyłam ^^' Zwróciłam na to uwagę, bo kiedyś panie na poczcie nie przyjęły przesyłki ze znaczkiem, który miał naderwany róg - jakieś ichnie przepisy. Mieliśmy zatem szczęście ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-03-06, 16:14

motylek727 napisał/a:
I ja dziękuję za list od Ciebie Uczniu


Nie ma za co motylku, to dla mnie sama przyjemność. :)

motylek727 napisał/a:
Naprawdę aż takiej objętości to się nie spodziewałam


I ja nie, to pewnie przez to czarodziejskie pióro. ;) Samo chce pisać. :)

motylek727 napisał/a:
A list fantastyczny!


Cieszę się, że sprawił Ci radość motylku. I przepraszam, że te parę dni dłużej musiałaś czekać. I za list sztukowany, bo pisałem na raty. :)

I znów mam sytuację, kiedy na wszystkie listy odpowiedziałem i mogę już tylko czekać i radować się na moment, kiedy ktoś przyśle odpowiedź. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-03-08, 18:03

Przychodzę z pracy do domu, patrzę, a tu kot pod drzwiami stoi. ^^

Dumny, puszysty, na szyi miał przywiązaną wstążeczkę z listem. Spomiędzy stron wypadło ziarenko kawy. A na kopercie widnieje pieczęć z Kawowej Chatki. :)
Pisany piórem, jak sądzę. :)

Dziękuję nadawczyni serdecznie. :*

Ravena - 2012-03-08, 18:05

O, kot ma dobre tempo :D
Bardzo proszę ^^

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-03-08, 18:07

Ravena napisał/a:
O, kot ma dobre tempo :D


Zna drogę na pamięć, a pewni i już jakieś skróty odkrył. Tyle razy ten szlak przemierzał, że można mu zaufać i polegać jak na Zawiszy. :)

Ravena - 2012-03-08, 18:10

Och, wiesz, kotom to nigdy do końca się nie ufa... ale Czarny się całkiem mi udał :D
Obieżyświat - 2012-03-12, 15:13

Corko_Lavransa, wyczekuj poslanca z listem.
Córka Lavransa - 2012-03-12, 20:16

Wstrzymuję oddech. :)
Obieżyświat - 2012-03-12, 22:52

Zadusisz sie, zanim dojdzie :) .
Córka Lavransa - 2012-03-12, 22:57

Liczę na terminowość Poczty Polskiej... rozpaczliwie liczę. ;-)
motylek727 - 2012-03-12, 22:58

Ostatnio chyba całkiem nieźle działa, bo ja wszystko dostaję na czas i jak wysyłam to też na czas przychodzi ;-)
Radament - 2012-03-13, 14:06

Ej byłam właśnie zanieść na pocztę list, znaczy książka w kopercie bąbelkowej. I generalnie, żeby wysłać takie coś to wypełnia się tam niewielką karteczkę, na której należy uzupełnić pole ADRESAT i pole NADAWCA. Poczułam się zażenowana, kiedy po otrzymaniu karteczki, pani w okienku zaczęła mi tłumaczyć kto to jest nadawca :/
Po czym proszę, żeby wysłać tę paczką poleconym ekonomicznym. Pyta się czy priorytetowym. Mówię nie dziękuje wystarczy polecony. A ona zaczyna mi tłumaczyć, że 'priorytetowy to taki szybszy'. Kurcze no serio poczułam się głupio -,-

Kamil - 2012-03-13, 14:29

Ja sie tej pani nie dziwie, pewnie tysiąc razy dostała źle wypełnione karteczki. Prawda jest taka, że wiele dziewczyn NIGDY nie było na poczcie. Kilka razy zdarzyło się, że koleżanka któraś BAŁA się iść na poczte bo "nie wie co i jak" i mnie dopytywała, zamiast sama iść i sie przekonać. Żałosne. Nie wiem jak poradzą sobie z czymkolwiek w życiu. A najgorsze, że takie osoby nawet się nie wstydzą do tego przyznać.
Radament - 2012-03-13, 14:36

Mnie to zażenowało głównie dlatego, że uczyli nas tego w podstawówce, nawet jedno z takich zadań z "adresatem" właśnie było na jakimś próbnym teście pod koniec szkoły o.o
Nieznany - 2012-03-13, 15:06

Tak? A ja dziś przeczytałem artykuł w gazecie lokalnej o tym, że jakieś małżeństwo dostało SMSa od zupełnie nieznanego nadawcy, w którym pisze, że jest mu źle, zażył tabletki i chce się zabić, oni nie zbagatelizowali tego, ale poszli na policję, która sprawdziła ten numer i dowiedziała się na temat "adresata smsa" (swoją drogą znaleźli go, to mieszkaniec Gorzowa Wielkopolskiego, zdążył zażyć garść tabletek i popić wódką, ale go odratowali w szpitalu, brawo dla tych państwa). Także, dopóki dziennikarze będą mylić adresatów z nadawcami, dopóty warto powtarzać, że nadawca to ten, kto wysyła, a adresat to ten, który odbiera.
Eva del Dolores - 2012-03-13, 15:47

kenaz napisał/a:
Prawda jest taka, że wiele dziewczyn NIGDY nie było na poczcie

Tak samo jak wielu mężczyzn NIGDY nie było na poczcie.
Patrząc po moich znajomych, niewielu z nich kiedykolwiek zapłaciło osobiscie rachunek, czy załatwiło coś w urzędzie. Wszystko robi mamusia, żona, siostra itp.

Kamil - 2012-03-13, 18:04

Cytat:
Tak samo jak wielu mężczyzn NIGDY nie było na poczcie.

Tylko jaki facet sie do tego przyzna? :) nie, facet pójdzie i dowie sie na miejscu.

Radament - 2012-03-13, 18:29

kenaz napisał/a:
Tylko jaki facet sie do tego przyzna? :) nie, facet pójdzie i dowie sie na miejscu.

Albo nie pójdzie, nie dowie się i robotę odwali żona xP

Obieżyświat - 2012-03-13, 18:35

Zalezy, jaki facet. Jak facet jest dupa (wybaczcie okreslenie), to nie tylko nie pojdzie, ale wrobi w to jeszcze swoja mame/babcie/dziewczyne/kolezanke/siostre. Kiedy ostatnio stalam w kolejce do punktu pocztowego aby nadac kartki z Wroclawia, przede mna dziewczyna chciala nadac list, na ktorym zamienila miejscami nadawce i adresata. Kiedy pan pracujacy w punkcie zwrocil jej uwage, rzucila jedynie: "Bo wie pan, TERAZ listow nikt nie pisze". No coz, ja osobiscie polemizowalabym, bo obecnie pisze listy z dwiema dziewczynami i trzema chlopakami, z czego jedna z tych korespondencyjnych znajomosci (zaznacze, ze z chlopakiem, bo panuje powszechne przekonanie, ze chlopcy listow nie pisza) trwa juz szosty rok.
Eva del Dolores - 2012-03-13, 18:57

Mnie otaczają chyba same, zacytuję, dupy. Do niczego nie muszą się przyznawać, bo z obserwacji widzę, czym się zajmują oni sami, a czym ich żony bądź mamusie. Z własnego podwórka: pamiętam jak moja siostra bezskutecznie próbowała namówić męża, by poszedł do apteki wykupić recepty. Czy w tym jest jakaś sztuka? Bronił się przed tym rękami i nogami i nie mógł skumać, że wystarczy podać receptę, wziąć leki i zapłacić. Drugi przypadek. Wielki pan domu "ja zarabiam, ty się obijasz", a gdyby jego żona przez pół roku nie ganiała po urzędach z tysiącem papierków w sprawie mieszkania socjalnego, mieszkałby do dziś kątem u babci, całą rodziną na jednym pokoju ;] Dooooobra, nie będę wymieniała dalszych przykładów...
Obieżyświat - 2012-03-13, 19:21

Eva del Dolores, chyba kazda z nas zna mnostwo takich mezczyzn. Powiedzialabym nawet, ze znalezienie jakiegos, ktory nie odbiega od tego schematu jest jak szukanie igly w stogu siana. Ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze warto szukac.
Kamil - 2012-03-13, 19:29

Wygląda na to, że tylko na forum są ideały :) po obu stronach. A w życiu? faceci - same dupy wołowe, kobiety - bezradne osóbki nie rozróżniające adresata od nadawcy. :hehe:

A może po prostu osoby czytające jednek potrafią iść wykupić recepte lub wysłać list ;-)

Obieżyświat - 2012-03-13, 19:38

kenaz, idealow nie ma nigdzie. I nie, nie chodzi o to, ze mezczyzna musi zawsze i wszedzie wszystko umiec, wiedziec i potrafic. Chodzi o to, aby potrafil radzic sobie z problemowymi sytuacjami, uswiadamiac sobie, ze czegos nie wie i dazyc do tego, aby sie tego dowiedziec bez jednoczesnego zrzucania tego obowiazku na innych. A tak niestety nieczesto bywa.
Eva del Dolores - 2012-03-13, 19:40

Obi, ja się pocieszam, że oni wszyscy zajęci i tylko współczuję ich żonom ^^
Z pewnością nie grozi mi ich częste towarzystwo, ani im moje.
No właśnie, Kenaz, na forum człowiek się przyzwyczaja do dobrego... :lol:

Obieżyświat - 2012-03-13, 19:45

Cytat:
Obi, ja się pocieszam, że oni wszyscy zajęci i tylko współczuję ich żonom ^^

Mam dokladnie to samo. Nie mam chyba ani jednej znajomej, ktorej zazdroscilabym bycia w zwiazku. Zazdroszcze tylko jednej kobiecie, ktora pokochal mezczyzna, ktorego z kolei kocham ja :mrgreen: .

Kamil - 2012-03-13, 20:01

Obieżyświat napisał/a:
kenaz, idealow nie ma nigdzie.
Nie jedźmy z wyświechtanymi oczywistościami, proszę.

Eva del Dolores napisał/a:
No właśnie, Kenaz, na forum człowiek się przyzwyczaja do dobrego...
Wyjełaś mi to z ust :D

Człowiek popatrzy, poczyta taką Córkę, Evę, motylka, Tifę (chociaż tej małej to prawie nie ma co czytać, bo się leni i nie pisze), Ravenę i jeszcze pare osób, a potem rozejrzy się po otaczającym świecie i robi się aż przykro. Albo śmiesznie, zależnie od sytuacji. Ale potem i tak trochę żal. Może po prostu mam takich znajomych :roll:

Córka Lavransa - 2012-03-13, 20:05

kenaz napisał/a:
Prawda jest taka, że wiele dziewczyn NIGDY nie było na poczcie.


kenaz napisał/a:
Tylko jaki facet sie do tego przyzna? :) nie, facet pójdzie i dowie sie na miejscu.


:hehe:

Przepraszam, ze mi się wyrwało, ale tak się składa, że w ramach wypełniania obowiązków służbowych na poczcie jestem dość często. Pomijam już to, co tam widzę (na przykład to, że na 10 osób w kolejce 2 to mężczyźni - statystyka jest nieubłagana... - i że najczęściej wymagają pomocy nawet przy włączeniu długopisu...), ale ja mam kilku męskich szefów nade mną. Żaden nie pofatyguje się na pocztę, każdy zrzuca to na sekretarkę. "Bo wam to tak dobrze idzie" - ulubiona wymówka na lenistwo mężczyzny.
A jeden z moich szefów, człowiek z doktoratem, po pierwsze, nie wie, że do listu poleconego trzeba dołączyć potwierdzenie nadania i co to jest, po drugie, jak mu się tłumaczy, to trzy razy pyta, a potem macha ręką i rzeczywiście lepiej to zrobić za niego, a po trzecie, w ramach wisienki na torcie, domaga się, żeby mu zaraz po powrocie z poczty oddać potwierdzenie odbioru przesyłki (taki żółty druczek naklejany z tyłu koperty). I nie dociera do niego, że potwierdzenie odbioru wróci do nas pocztą zwykłą wtedy, kiedy odbiorca odbierze przesyłkę i się na nim na dowód tego podpisze.

Ja wiem, że panie na poczcie mają ciężkie życie i trafiają im się ciężkie przypadki, ale z drugiej strony, jak ja muszę 8 pracownicom poczty na 10 wyjaśniać zasadę działania duplikatu, to mnie też krew zalewa. Skoro one same nie znają swoich procedur... :-/

kenaz napisał/a:
potem rozejrzy się po otaczającym świecie i robi się aż przykro

Fakt. Że ma już 33 lata, a nie 22, i że już nie czas na polowanie na północnych terenach... Choć pomarzyć zawsze można. :evil2:

Obieżyświat - 2012-03-13, 20:14

Cytat:
Człowiek popatrzy, poczyta taką Córkę, Evę, motylka, Tifę (chociaż tej małej to prawie nie ma co czytać, bo się leni i nie pisze), Ravenę i jeszcze pare osób, a potem rozejrzy się po otaczającym świecie i robi się aż przykro.

Co moze wiazac sie rowniez z tym, ze inaczej odbieramy kogos, kogo znamy jedynie z Internetu, a inaczej kogos, kogo znamy na co dzien. Choc u mnie tendencja jest zwykle odwrotna - zdarza mi sie zaplakac nad tym, co ktos pisze w Internecie, a po spotkaniu na zywo jestem zachwycona jego blyskotliwoscia i dojrzaloscia.

Kamil - 2012-03-13, 20:20

Córka Lavransa napisał/a:
ale ja mam kilku męskich szefów nade mną. Żaden nie pofatyguje się na pocztę, każdy zrzuca to na sekretarkę. "Bo wam to tak dobrze idzie" - ulubiona wymówka na lenistwo mężczyzny.

Dobra dobra, ale to szef zleca sekretarce i sam nie musi tego robić, ma ważniejsze rzeczy do roboty :D (np. Saper, ten w Windows 7 jest taki fajny!). Też bym nie latał na poczte jakbym miał kogo posyłać, kto lubi mieć styczność z tymi paniami w okienku, ich ślimaczymi ruchami i jeszcze te kolejki... :-/ Myślę, że kobiety mające wredność w DNA lepiej sobie radzą ze starciami z nimi :mrgreen: My się po prostu chyba ich boimy! Mnie ostatnio skrzyczała pani, że ja śmiem jej przerywać w czasie przerwy (na całej głównej ełckiej poczcie są 2 okienka przyjmujące paczki, jedno nieczynne a drugie na przerwie, można się wkurzyć, musiałem czekać 30 min lub iść do innej, bo się przekonać nie dała (a paczka 6 kg i piechotą byłem).
Ale tak serio, to rzeczywiście więcej kobiet na Poczcie, rachunki chyba płacą, faceci preferują internet ;-)


ahh Córcia :oops:
:evil2:

Radament - 2012-03-13, 20:22

kenaz napisał/a:
kto lubi mieć styczność z tymi paniami w okienku, ich ślimaczymi ruchami i jeszcze te kolejki...

I układaniem pocztówek na stojaczkach i przekładanie ich dziesięć razy, żeby ładnie wyglądało, zamiast zająć się ludźmi w kolejkach ^^

Córka Lavransa - 2012-03-13, 20:29

kenaz napisał/a:
to szef zleca sekretarce i sam nie musi tego robić

Zlecić to ja nie mam nic przeciwko, ja wiem, co trzeba zrobić. Mówiłam o przesyłkach prywatnych, kiedy jeden z drugim przychodzi zebrać i wygląda przy tym jak smutny spaniel... :-P

kenaz napisał/a:
kto lubi mieć styczność z tymi paniami w okienku

Mało kto, fakt, ale niestety póki co, Poczta Polska jest monopolistą. Tylko przesyłka nadana Pocztą Polską liczy się jako doręczona do sądu. Żaden kurier ani in-post tego nie zapewni...

kenaz napisał/a:
faceci preferują internet ;-)

Ja też, szybko, pewnie, wygodnie. :-) Ale z poleconymi ciągle problemy... ;-)

Viwoo - 2012-03-13, 21:38

kenaz napisał/a:
Ja sie tej pani nie dziwie, pewnie tysiąc razy dostała źle wypełnione karteczki. Prawda jest taka, że wiele dziewczyn NIGDY nie było na poczcie. Kilka razy zdarzyło się, że koleżanka któraś BAŁA się iść na poczte bo "nie wie co i jak" i mnie dopytywała, zamiast sama iść i sie przekonać. Żałosne. Nie wiem jak poradzą sobie z czymkolwiek w życiu. A najgorsze, że takie osoby nawet się nie wstydzą do tego przyznać.

Ej, a niby czemu zapytanie znajomego, który wie 'co i jak' jest żałosne? co w tym złego?
ja czasem wolę wcześniej się zorientować, niż na miejscu zrobić z siebie idiotkę i/albo przeżywać stresy.
Dopiero w tamtym roku pierwszy raz miałam okazję wysyłać paczkę, i co zrobiłam? nakleiłam sama ten druk na pudełko pani na poczcie okazała duże niezadowolenie, nie było miło i w dodatku czułam się strasznie głupio. Z resztą do tej pory głupio mi pokazać się na poczcie... :-|

Kamil - 2012-03-13, 22:01

Cytat:
Ej, a niby czemu zapytanie znajomego, który wie 'co i jak' jest żałosne? co w tym złego?

No ej, to poczta. Czy pyta ktoś jak zrobić zakupy w spożywczaku? :) - prawie to samo. W ogóle nie za bardzo mogę pojąć jak można było się uchować i całe życie zupełnie nic nie wysłać (poza wrzuceniem świątecznych kartek ze znaczkiem do skrzynki) ani nie odbierać nic z poczty - a znam takie osoby.

Viwoo napisał/a:
niż na miejscu zrobić z siebie idiotkę i/albo przeżywać stresy.

Czy załatwienie drobnostki gdziekolwiek to jakiś stres? Poza ZUS i US :-P a i jeszcze baby w dziekanacie PB mnie stresują, gorsze niż na poczcie.

Viwoo napisał/a:
Dopiero w tamtym roku pierwszy raz miałam okazję wysyłać paczkę, i co zrobiłam? nakleiłam sama ten druk na pudełko

:D ja to bym podszedł do okienka i się spytał "jaki druk i co z nim zrobić".

A tak w ogóle zastanawialiście się dlaczego w urzędach, pocztach, dziekanatach i innych takich miejscach przeważająca większość to bardzo wredne, złe na cały świat starsze kobiety? Fakt, czasem zdarzy się ktoś przyjazny, ale jaka to niezwykła rzadkość... a czasami jak jest jakaś młoda to okazuję się młodszą wersją tych starszych.
I różną taktykę próbowałem: z uśmiechem, z zagadaniem przyjaznym, z miną "jestem wkurzony" i tak dalej :D - a kobieta w okienku zawsze taka sama i niezmienna. Tylko krzyczeć nie próbowałem (boje się o swoje przesyłki).

Ravena - 2012-03-13, 22:05

O, ja ma na poczcie bardzo miłe panie! Ostatnio nawet, gdy nie było kolejki pani doradzała mi jak wysłać paczkę, żeby było taniej, a w miarę szybko i pewnie :)
Chciałam się pochwalić, że dostałam list. Dość szczególny list. Taki kompletnie wrednie anonimowy, na kartkę wklejano słowa wycięte z gazet. Cudowne! Mnóstwo pracy, a jak to fantastycznie wygląda! I oczywiście podpisano "Życzliwy", jak na Anonim przystało! :D

Viwoo - 2012-03-13, 22:57

kenaz napisał/a:

No ej, to poczta. Czy pyta ktoś jak zrobić zakupy w spożywczaku? :) - prawie to samo. W ogóle nie za bardzo mogę pojąć jak można było się uchować i całe życie zupełnie nic nie wysłać (poza wrzuceniem świątecznych kartek ze znaczkiem do skrzynki) ani nie odbierać nic z poczty - a znam takie osoby.

Ale w spożywczaku nie trzeba nic wypełniać 8-)
Widać można było się uchować ;-) może nie miały komu i co wysyłać? tak jak ja paczki :-P

kenaz napisał/a:

Czy załatwienie drobnostki gdziekolwiek to jakiś stres? Poza ZUS i US :-P a i jeszcze baby w dziekanacie PB mnie stresują, gorsze niż na poczcie.

Zależy dla kogo :lol: Mnie niestety wiele rzeczy stresuje :/

kenaz napisał/a:
:D ja to bym podszedł do okienka i się spytał "jaki druk i co z nim zrobić".

Ty jesteś odważniejszy :-P a poza tym druki były wyłożone, i myślałam, że należy nakleić tak jak się robi ze znaczkami :roll:

kenaz napisał/a:
A tak w ogóle zastanawialiście się dlaczego w urzędach, pocztach, dziekanatach i innych takich miejscach przeważająca większość to bardzo wredne, złe na cały świat starsze kobiety?

Rzeczywiście dość często zdarzają się jakieś wredne, niekoniecznie starsze.

Obieżyświat - 2012-03-14, 07:07

Cytat:
W ogóle nie za bardzo mogę pojąć jak można było się uchować i całe życie zupełnie nic nie wysłać (poza wrzuceniem świątecznych kartek ze znaczkiem do skrzynki) ani nie odbierać nic z poczty - a znam takie osoby.

Nie kazdy po prostu ma taka potrzebe i ja nie widze w tym niczego dziwnego. Nie wszyscy lubia pisac listy, kupowac i sprzedawac przez Internet i nie wszyscy staja przed koniecznoscia wysylania np. listownej reklamacji. Wiec co, maja wyslac do swojego najblizszego sasiada cokolwiek, zebys przypadkiem nie pomyslal sobie, ze jako mezczyzni sa niemescy, a jako kobiety sa "be"?

Eva del Dolores - 2012-03-14, 08:35

Ravena napisał/a:
Taki kompletnie wrednie anonimowy, na kartkę wklejano słowa wycięte z gazet.

Z pogróżkami? :shock:

Ravena - 2012-03-14, 14:48

Z takimi pogróżkami to ja mogę dostawać listy ciągle! :D
Żabka - 2012-03-15, 13:45

kenaz napisał/a:
A tak w ogóle zastanawialiście się dlaczego w urzędach, pocztach, dziekanatach i innych takich miejscach przeważająca większość to bardzo wredne, złe na cały świat starsze kobiety?


Ja właśnie też tego nigdy nie rozumiem... Mam taką koleżankę w pracy, która jest zawsze zła na cały świat i jęczy jak to ona nie cierpi pracować... Za to jak dostała wymówienie, bo jest już parę lat na emeryturze, to nagle jej było przykro, że już jest nie potrzebna... A najgorsze jest to, że ludzie jak przychodzą do nas do pracowni i widzą mnie to się pytają w przestrachu: "a ta druga pani to już nie pracuje?" i jak mówię, że w sumie to już nie za długo to wszyscy z ulgą mówią " o jak dobrze"...

kenaz napisał/a:
a czasami jak jest jakaś młoda to okazuję się młodszą wersją tych starszych.


Umiem to wyjaśnić... Jeśli masz do czynienia z osobą, która jest wiecznie niezadowolona i ciągle ma pretensje do całego świata i oczywiście do Ciebie to potem stajesz się opryskliwy... Zaobserwowałam to u siebie. Jak moja koleżanka była na zwolnieniu to na nikogo źle się nie spojrzałam. Wystarczyło, że wróciła od razu nerwowa atmosfera i ktoś już przeszkadza, coś jest nie tak i w ogóle fatalnie... Ale tylko do końca kwietnia będzie, apotem może dadzą mi kogoś młodego ;-)

Córka Lavransa - 2012-03-15, 20:44

A ja w temacie. Dostałam list, mogę odetchnąć. :)
Dziękuję! I na takiej eleganckiej papeterii... :D

Obieżyświat - 2012-03-16, 10:09

Corko, Twe slowa sa miodem dla mojej duszy.
Córka Lavransa - 2012-03-16, 20:51

Zabieram się do odpowiedzi, ale ostrzegam! Na zwykłym papierze w kratkę... :D
Obieżyświat - 2012-03-16, 22:29

Jakos to przezyje ;-) .
Córka Lavransa - 2012-05-12, 21:06

"...ulubiony refren Darwinów brzmiał:
Kiedy list napiszesz,
Boga głos usłyszysz
."

Irving Stone, Opowieść o Darwinie

Lubię biografie autorstwa Stone właśnie za takie smaczki. Dzięki niemu wiem, że Darwinowie mieli zwyczaj czytać sobie nawzajem na głos codziennie (George Eliot, Charles Dickens i inni), a także że zarówno oni, jak i ich liczna rodzina i znajomi, traktowali otrzymanie listu jak wyjątkowe wydarzenie.
Po części jest to zrozumiałe, jeśli sobie uświadomić, że nie widzieli się z ukochanym synem/bratem przez ponad pięć lat i list był jedyną formą kontaktu.

Darwin podczas swojej długiej podróży na HMS Beagle w młodości wysyłał list do rodziny z każdego portu. Taki list, po otrzymaniu, był odczytywany wielokrotnie na głos całej rodzinie. Więcej, taki list był wypożyczany do czytania rodzinie dalszej i znajomym. Z takiego listu robiono odpis, aby przesłać go do jeszcze dalszych znajomych rodziny oraz znajomych i mentorów Darwina. Robiono również odpisy do domowego archiwum listów, które były wysyłane w ślad za penetrującym świat młodym naturalistą.

Urocze. :)

Idę poczytać jeszcze o panu Darwinie... i może odpisać na listy, które niecierpliwie czekają na odpowiedź. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-05-15, 18:59

Tak mnie Córko kusisz prozą Stone'a, i w listach i tutaj, że chyba sobie sprawie choć jedną jego powieść. :) Coraz bardziej się przekonuje. Ach te sześć równo ustawionych tomów... :)

A w kwestii głównego tematu, jak tam moi drodzy, nikomu pióro nie zaschło? :)

Córka Lavransa - 2012-05-15, 21:56

Uczniu, ja skończyłam "Opowieść o Darwinie" i chyba jestem już nałogowcem, bo naprawdę czuję się chora. Muszę, po prostu muszę mieć "Grecki skarb". :D

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
nikomu pióro nie zaschło?

:oops:
Troszeczkę... Ale już się poprawiam, poprawiam... :D

Ravena - 2012-05-16, 11:46

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A w kwestii głównego tematu, jak tam moi drodzy, nikomu pióro nie zaschło?

Ja w tej chwili jestem na pozycji oczekującego i to chyba ja powinnam zadać to pytanie? :-P Kot się gdzieś zapodział... ^^

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-05-16, 20:35

Ravena napisał/a:
Kot się gdzieś zapodział... ^^


Kotu nie dzieje się krzywda. Za to mnie włączyło się to, co pisała A. Fadiman na temat psychologii epistolarnej. :( List, który powstaje jest zlepkiem zapisków napisanych na przestrzeni dwóch miesięcy. Część się zdezaktualizowała, więc pewnie należałoby zacząć od nowa.

Ravena - 2012-05-16, 20:43

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Część się zdezaktualizowała, więc pewnie należałoby zacząć od nowa.

Nic podobnego, chcę dostać całe archiwum! :D

Kamil - 2012-05-18, 19:02

Dostałem dziś list z wierszem od Żabki :D
za wisiorek dla jej męża :)

Wspaniale znaleźć coś w skrzynce.

Ostatnio wysłałem dwa listy, ciekawe kiedy dojdą... Jeden został wysłany w zeszłym tygodniu, mógłby już dojść.

Obieżyświat - 2012-05-23, 13:56

A ja chciałabym publicznie podziękować za list Córce_Lavransa. Kochana, przez wyjątkowej urody pana na papeterii nie mogłam skupić się na treści :) .
Córka Lavransa - 2012-05-23, 15:03

Obieżyświat napisał/a:
Kochana, przez wyjątkowej urody pana na papeterii nie mogłam skupić się na treści .

Z jednej strony się tego obawiałam, ale z drugiej... może to i dobrze, uznaj po prostu, że jest niezwykle interesująca, elokwentna, itede, itepe... :-P

Ravena - 2012-10-10, 13:29

Na wczoraj przypadał Światowy Dzień Poczty, który rozpoczął równocześnie Tydzień Pisania Listów.
A zatem moi drodzy, pióra w dłoń! :)

Eva del Dolores - 2012-10-10, 22:07

Tydzień Pisania Listów rozpoczęłam godnie. Wczoraj właśnie poleciał w świat list ode mnie :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-01-18, 21:40

Któregoś dnia tak się sobie zastanawiałem i wiem już czego mi jeszcze brakuje. Pieczęci lakowej! :) Kiedyś sobie takową sprawię, tylko nie wiem jaki wzór jeszcze.
motylek727 - 2013-01-18, 21:41

To coś takiego jeszcze można nabyć? xD
Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-01-18, 21:43

Pewnie.

Są firmy, czy może zakłady rzemieślnicze które zrobią ci jaką chcesz. Albo można kupić na allegro jakąś gotową, ale średnio mi się uśmiecha odbijać na liście jakiś stary herb szlachecki czy, dajmy na to, pieczęć III Rzeszy (takie też można nabyć. :) )

motylek727 - 2013-01-18, 22:44

Faktycznie. Ale zrobienie swojej pieczęci... To by było coś :)
Ravena - 2013-01-19, 14:58

Mmm, kapitalne. Czy na pieczęci znajdzie się runa Gandlafa, jak na amulecie od Kenaza? ^^
Deina Eldathiel - 2013-01-20, 00:05

W temacie, to sporo listów pisywałam w liceum, ale niestety... z latami się rozmyło. Teraz, jeśli koresponduję, to mailowo, nad czym ubolewam ogromnie:( Pamiętam ten rozkoszny dreszcz, gdy wyjmowałam list ze skrzynki. To jednak emocja bez porównania. Nie jest jednak łatwo nakłonić kogoś do tradycyjnej korespondencji. Szkoda.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-01-21, 10:51

Ravena napisał/a:
mm, kapitalne. Czy na pieczęci znajdzie się runa Gandlafa, jak na amulecie od Kenaza? ^^


A wiesz, przemknęło mi to przez myśl, ale jeszcze nie jestem na tym etapie, że za moment zamawiam pieczęć. Na razie tylko tak sobie luźno myślałem. Ale to niegłupie by było. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-01-21, 15:21

Deina Eldathiel napisał/a:
Nie jest jednak łatwo nakłonić kogoś do tradycyjnej korespondencji. Szkoda.


Może jak się samemu wyśle pierwszy list korespondencja dalej się rozwinie? :) Zdarzyło mi się już tak, że wysłałem tradycyjny list, ot tak, jednorazowo jak myślałem, a potem rozwinęła się z tego wieloletnia korespondencja. :)
Generalnie większość ludzi nie lubi się nadmiernie trudzić. A pisanie listów to trudna sztuka. Niby siada się i pisze, ale trochę trzeba pomyśleć, panować nad składnią i ortografią. A jednak dla mnie to zawsze jest przyjemność. :)

Pazzak - 2013-05-05, 20:13

Jedyną korespondencję jaką prowadziłem to z moimi dziewczynami, a więc listy zdecydowanie miłosne, ale chętnie bym spróbował czegoś innego i tak po prostu z kimś popisał.

Znalazłby się ktoś chętny? :)

motylek727 - 2013-05-05, 20:18

Myślę, że znajdziesz tutaj kogoś chętnego :) Właściwie to sama mogę się zgłosić na ochotnika ;)
Kasia - 2013-05-05, 20:48

Ostatnio zdarzyło mi się wysłać kilka tradycyjnych listów do ludzi poznanych w internecie. Mogłabym spróbować znów, więc jeśli byłby ktoś chętny wymienić kilka listów to bardzo chętnie. :)
Maciek1988 - 2013-05-05, 22:06

A czy kartki pocztowe się liczą?
Radament - 2013-05-05, 22:10

O, jak się liczą to przynajmniej to czasem mam do kogo wysłać x]
Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-05-06, 08:47

motylek727 napisał/a:
Właściwie to sama mogę się zgłosić na ochotnika ;)


Korzystajcie, motylek bardzo dobre listy pisze. I do tego wiecznym piórem! :mag:

Kasia napisał/a:
Ostatnio zdarzyło mi się wysłać kilka tradycyjnych listów do ludzi poznanych w internecie.


To ciekawa przygoda. W końcu pisanie listu do znajomego mieszkającego po drugiej stronie ulicy ma nieduży sens. :)
A tak można poznać ciekawych ludzi z innych stron kraju, czasem jeden list prowadzi do długiej i owocnej przyjaźni. :) I wierzcie, godziny rozmów na czacie czy gg nie powiedzą o człowieku tyle ile papierowy list.

Zwykle na pytanie: Czemu nie pisujesz listów? odpowiedź brzmi: "Nie mam do kogo." Jeśli chętni sami się zgłaszają to korzystajcie. :)

Oczywiście, do admina także można pisać. :) Nie tylko skargi i zażalenia. :)

migotka - 2013-05-06, 14:56

Chętnie tez bym popisała papierowe listy, chociaż wieki tego nie robiłam i robię okropne błędy, ale jak ktoś umie wybaczyć to się pisze na ochotnika :D
Mefiztyo - 2013-05-06, 16:32

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
To ciekawa przygoda. W końcu pisanie listu do znajomego mieszkającego po drugiej stronie ulicy ma nieduży sens.
A tak można poznać ciekawych ludzi z innych stron kraju, czasem jeden list prowadzi do długiej i owocnej przyjaźni. I wierzcie, godziny rozmów na czacie czy gg nie powiedzą o człowieku tyle ile papierowy list.

Zwykle na pytanie: Czemu nie pisujesz listów? odpowiedź brzmi: "Nie mam do kogo." Jeśli chętni sami się zgłaszają to korzystajcie.


Natchnąłeś mnie, żebym napisała list do starego znajomego z Węgier :3

czarownica - 2013-05-06, 18:48

Też chcę z kimś popisać listy :) Lubię je pisać.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-05-07, 09:17

Mefiztyo napisał/a:
Natchnąłeś mnie, żebym napisała list do starego znajomego z Węgier :3


I bardzo się cieszę! Znajomy również będzie kontent. :)

migotka napisał/a:
Chętnie tez bym popisała papierowe listy

czarownica napisał/a:
Też chcę z kimś popisać listy :) Lubię je pisać.


Zachęcam, zachęcam, drodzy Forumowicze (i Forumowiczki :) ), do spróbowania takiej formy komunikacji. Do doświadczenia magii tradycyjnego listu. :)

Deina Eldathiel - 2013-05-07, 11:42

Magia to, magia, zaiste...

Tylu tu zwolenników tradycyjnej korespondencji, że w zasadzie można przebierać jak w ulęgałkach, do kogo napisać najpierw:)

Caroline* - 2013-05-07, 15:46

Ja na razie się nie zgłaszam, bo nawet na jeden list nie mam czasu odpowiedzieć :(

Ale potwierdzam - to magia ;)

alibaba - 2013-05-30, 18:32

W temacie" długopisy...." rozwinął się temat listów które wymienialiśmy z moim ówczesnym narzeczonym a potem mężem.
Kontynuuję ten temat we właściwym miejscu.
Listy w kartonie mają już ponad 45 lat. Są z lat 1967-68. Mieliśmy z mężem zamiar ułożyć je chronologicznie tzn. jego list, moja odpowiedź ale jakoś nigdy nie starczyło nam na to czasu a może i cierpliwości. A szkoda. Może ja się za to kiedyś wezmę?
Teraz są oddzielnie moje do narzeczonego i oddzielnie jego do mnie. Listów jest b. dużo i ich ułożenie będzie wymagało dużo czasu i miejsca.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-05-30, 18:41

alibaba napisał/a:
Teraz są oddzielnie moje do narzeczonego i oddzielnie jego do mnie. Listów jest b. dużo i ich ułożenie będzie wymagało dużo czasu i miejsca.


alibabo, może nam opowiesz, jeśli oczywiście wyrazisz chęć, jak wyglądało Wasze korespondowanie, jak długo trwało? Jakie wrażenia towarzyszyły Ci przy otwieraniu listów opatrzonych pieczęcią z odledłych portów?
Dziś już pisanie listów nie jest tak powszechne, a na pewno nie towarzyszy temu taka magia jak dawniej. Nadal z przyjemnością oczekuje się na listy, ale najczęściej z nadawcą mamy kontakt telefoniczny, mailowy, listy są raczej miłym dodatkiem do znajomości a nie stanowią jej zasadniczy trzon.

Opowiesz trochę, jak to było dawniej?

Prosimy. :)

Pazzak - 2013-05-31, 14:16

Popylanie rowerem 3 km na pocztę BYLEBY ZDĄŻYĆ PRZED CZTERNASTĄ ma swój klimat :P

Swoją drogą czy jeszcze ktoś miałby ochotę ze mną popisać?

Christine Wolf - 2013-05-31, 14:30

Dzisiaj bardzo mało ludzi pisze listy.. Przynajmniej tak mi się wydaje. Znam bliżej tylko dwie osoby które to robią.
Mefiztyo - 2013-05-31, 18:05

Pazzak napisał/a:
Swoją drogą czy jeszcze ktoś miałby ochotę ze mną popisać?


A jak szybko piszesz listy? :P

Pazzak - 2013-05-31, 18:48

Mefiztyo napisał/a:
Pazzak napisał/a:
Swoją drogą czy jeszcze ktoś miałby ochotę ze mną popisać?


A jak szybko piszesz listy? :P


Jestem dość wydajnym piszącym :D Zawsze wieczorkiem mam czas i jednego wieczora jestem w stanie 1-2 listy napisać :)

Mefiztyo - 2013-05-31, 19:03

Pazzak napisał/a:
Mefiztyo napisał/a:
Pazzak napisał/a:
Swoją drogą czy jeszcze ktoś miałby ochotę ze mną popisać?


A jak szybko piszesz listy? :P


Jestem dość wydajnym piszącym :D Zawsze wieczorkiem mam czas i jednego wieczora jestem w stanie 1-2 listy napisać :)


:shock: Dużo und szybko. Ja też jestem z tych szybko piszących, a jedyną osobą z którą korespondowałam listownie była moja siostra cioteczna. Leń i slowpoke. Nim doczekałam się od niej na jakąkolwiek kartkę z odpowiedzią mijały wieki i nastawała nowa era :D

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-05-31, 20:35

Pazzak napisał/a:
Zawsze wieczorkiem mam czas i jednego wieczora jestem w stanie 1-2 listy napisać :)


To ile stron zajmuje taki Twój przeciętny list? :) Ja przyznam, że rzadko zdarza mi się skończyć jednego wieczora. No, ale zwykle są to 4 strony A4. Albo 6. I mam dość drobne pismo.

Pazzak - 2013-05-31, 20:50

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

To ile stron zajmuje taki Twój przeciętny list? :) Ja przyznam, że rzadko zdarza mi się skończyć jednego wieczora. No, ale zwykle są to 4 strony A4. Albo 6. I mam dość drobne pismo.


Ja nie mam drobnego pisma, ale zwykle mój list to 3 kartki A4.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-05-31, 20:52

Pazzak napisał/a:
ale zwykle mój list to 3 kartki A4.


A mnie zawsze kusi, żeby nie zostawiać pustej strony i piszę w ilościach parzystych. Z reguły się udaje. :)
Zapisujesz obie strony kartki czy drugą pozostawiasz pustą? Są różne szkoły w tym względzie. :)

Pazzak - 2013-05-31, 21:01

Hah w moim wypadku zwykle drugą pozostawiam pustą :)
alibaba - 2013-05-31, 21:13

Uczniu-co prawda sama rozpoczęłam pisać o moich listach ale na razie wolałabym tego nie rozwijać. Przede mną trudne chwile. Niedługo będzie 45 rocznica naszego ślubu i będzie mi b. trudno się z tym uporać. Mąż nie żyje od pół roku a jeszcze się z tym niezupełnie pogodziłam.
Ale obiecuję, że jak tylko miną te najtrudniejsze dla mnie chwile, gdy tylko się z tym wszystkim uporam-opiszę jak to było, jakie to były wspaniałe chwile oczekiwania. Teraz jeszcze nie mogę. Przepraszam.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-05-31, 21:15

Rozumiem alibabo, proszę nie czuj się zobowiązana.
Christine Wolf - 2013-05-31, 21:18

Współczuję, naprawdę bardzo. Śmierć jest straszna..
Ravena - 2013-05-31, 21:20

A wiecie, dla mnie list to tak intymna i ważna rzecz, że jestem w stanie dzielić ją tylko z tymi, których dobrze znam i bardzo ufam. Tylko raz, będąc małolatą napisałam do osoby obcej (odpisała mi jej siostra i zostałyśmy długoletnimi korespondentkami), ale generalnie na podobną poufałość już się nie piszę z kimś, kogo nie znam zbyt dobrze. W moim przypadku, najpierw więź (przyjaźni, dobrego koleżeństwa), potem list. W listach dzielę się bardzo osobistymi sprawami, których nie napisze w mailu, smsie, tylko na kartce papieru. Pewnie stad ten opór przed nawiązywaniem listownych znajomości ^^
Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-05-31, 21:48

Boję się chwili, kiedy Ravena zakomunikuje: Nie pisuję listów z tymi, którzy nie piją kawy, o! :)
Ravena - 2013-05-31, 21:58

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Boję się chwili, kiedy Ravena zakomunikuje: Nie pisuję listów z tymi, którzy nie piją kawy, o!

Spokojna Twoja rozczochrana, to się nie stanie - nigdy! :D

Mefiztyo - 2013-06-01, 09:01

Ravena napisał/a:
A wiecie, dla mnie list to tak intymna i ważna rzecz, że jestem w stanie dzielić ją tylko z tymi, których dobrze znam i bardzo ufam. Tylko raz, będąc małolatą napisałam do osoby obcej (odpisała mi jej siostra i zostałyśmy długoletnimi korespondentkami), ale generalnie na podobną poufałość już się nie piszę z kimś, kogo nie znam zbyt dobrze. W moim przypadku, najpierw więź (przyjaźni, dobrego koleżeństwa), potem list. W listach dzielę się bardzo osobistymi sprawami, których nie napisze w mailu, smsie, tylko na kartce papieru. Pewnie stad ten opór przed nawiązywaniem listownych znajomości ^^


Raveno, chyba coś w tym jest. Bałabym się pisać obcej osobie o bardziej prywatnych sprawach, bo w każdej chwili mogłoby to zostać obrócone przeciwko mnie. (Kartka papieru zawsze zostanie, a rozmowa telefoniczna trwałego śladu nie pozostawi)

alibaba - 2013-06-01, 12:28

Ravena ma rację. Listy z reguły pisze się do osób bliskich ale nawet wtedy poruszanie w nich spraw osobistych jest ryzykowne. Można pisać listy o niczym ważnym ale czy warto?
Mefiztyo - 2013-06-01, 12:38

alibaba napisał/a:
Ravena ma rację. Listy z reguły pisze się do osób bliskich ale nawet wtedy poruszanie w nich spraw osobistych jest ryzykowne. Można pisać listy o niczym ważnym ale czy warto?


Czasem warto. Zresztą większość osób z forum zapewne to robi.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-06-01, 12:44

Mefiztyo napisał/a:
Czasem warto. Zresztą większość osób z forum zapewne to robi.


Powaga treści listu na pewno wzrasta wraz z umocnieniem relacji łączącej korespondentów. W pierwszym liście do nieznajomej osoby chyba nikomu nie zdarzy się opowiedzieć i zdradzić wszystkich sekretów ze swojego życia.

Mefiztyo - 2013-06-01, 20:26

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Powaga treści listu na pewno wzrasta wraz z umocnieniem relacji łączącej korespondentów. W pierwszym liście do nieznajomej osoby chyba nikomu nie zdarzy się opowiedzieć i zdradzić wszystkich sekretów ze swojego życia.


Mimo wszystko wolałabym wyżalić się ze swoich problemów face to face (jak czasem spojrzę na swoje pamiętniki i wyczytam, co się w nich znajduje, to z wrażenia łapię się za głowę :mrgreen: ). Albo dobrym sposobem na wysyłanie listów byłoby pisanie ich w sposób anonimowy, czyli Ty Uczniu pisałbyś do, powiedzmy, do Caro (problem w tym, że ona zna już Twój charakter pisma ;__;), ale ona nie wiedziałaby, że to Ty i odwrotnie. Ciekawe co by z tego wyszło :3

Caroline* - 2013-06-01, 20:35

Mefiztyo napisał/a:
Albo dobrym sposobem na wysyłanie listów byłoby pisanie ich w sposób anonimowy, czyli Ty Uczniu pisałbyś do, powiedzmy, do Caro (problem w tym, że ona zna już Twój charakter pisma ;__;), ale ona nie wiedziałaby, że to Ty i odwrotnie. Ciekawe co by z tego wyszło :3


Mefi, a skąd wtedy wziąć adresy?
Marnie to widzę...
Pomysł ciekawy, gorzej z realizacją

Radament - 2013-06-02, 20:04

Caroline* napisał/a:
Mefi, a skąd wtedy wziąć adresy?

W sumie gdyby nie ograniczać się jedynie do faktycznie "znanych ludzi", to wystarczyłoby wybrać jakikolwiek adres na chybił trafił i liczyć, że ktoś odpisze. Być może akurat tam stałby jakiś sensowny dom w którym mieszkałby sensowny człowiek. Co za zabawna perspektywa ^^

Pazzak - 2013-06-02, 20:47

Radament napisał/a:
Caroline* napisał/a:
Mefi, a skąd wtedy wziąć adresy?

W sumie gdyby nie ograniczać się jedynie do faktycznie "znanych ludzi", to wystarczyłoby wybrać jakikolwiek adres na chybił trafił i liczyć, że ktoś odpisze. Być może akurat tam stałby jakiś sensowny dom w którym mieszkałby sensowny człowiek. Co za zabawna perspektywa ^^


Patrz film "Mary and Max" :P

Mefiztyo - 2013-06-02, 21:06

Pazzak napisał/a:
Patrz film "Mary and Max"


Fajowa była ta animacja, że tak powiem :3

Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-01-02, 11:55

Końcówka roku korespondencyjnie okazała się bardzo przyjemna, w ostatnie dwa dni roku otrzymałem 3 listy, co daje całkiem przyzwoitą średnią. :) Nie zrobię podsumowania, trudno byłoby zebrać dane, ale był to całkiem udany rok. Żadne pióro nie zaschło z powodu braku listów, na które trzeba byłoby odpisać. :)

A i w tym roku nie powinno zabraknąć korespondencji, w czarnoksięskiej wieży udało się wyhodować iście długodystansowe kruki, które bez problemu przekraczają granicę kraju i są w stanie dostarczyć list w dowolne miejsce na świecie. :) Taka nowa przygoda, korespondencja międzynarodowa. Jak na razie jestem bardzo zadowolony. :)

Magdalena75 - 2014-01-29, 19:01
Temat postu: ...
Witajcie.Jestem nowa na forum,przeglądam posty i zapoznaję się z tematami.Ten bardzo mnie zainteresował ponieważ jestem wielbicielką tradycyjnego pisania.Jeśli ktoś(chętniej płci żeńskiej bo mąż nieco zazdrosny ;) ) chciałby nawiązać korespondencję z nieznajomą-zapraszam,będzie mi bardzo miło. :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2014-02-08, 14:53

Magdaleno: Często pisujesz tradycyjną korespondencję? Częściej piórem czy długopisem? Na specjalnej papeterii czy na zwykłej kartce jaką akurat znajdziesz pod ręką? :) Czytanie o zwyczajach listowych innych jest bardzo miłe. Podziel się swoimi. :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group