Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Klasyka - Aleksander Dumas (ojciec)

Caroline* - 2011-08-05, 19:20
Temat postu: Aleksander Dumas (ojciec)
Nie mogę wyjść z szoku :roll: , że znalazłam na tym forum tylko jeden temat poświęcony Aleksandrowi Dumasowi, a konkretnie "Hrabiemu Monte Christo" jego autorstwa...


Zakładam więc ten wątek. Czy Wasze odczucia są podobne :?:

Od kilku lat jestem zafascynowana twórczością A.Dumasa(ojca). Zaczęło się od nudnych wakacji, kiedy to sięgnęłam po "Trzech Muszkieterów". I to był strzał w 10-tkę :!:
Nie mogłam się oderwać od czytania, totalnie wsiąkłam. Moim ulubionym bohaterem stał się, nie wiedzieć czemu, Aramis. Młody, przystojny muszkieter, który zapragnął zostać duchownym, choć nie przeszkodziło mu to w nawiązaniu romansu z piękną kobietą.
Potem na kiermaszu w szkolnej bibliotece kupiłam "20 lat później", a w jakimś supermarkecie "D'Artagnana"... "Pożerałam" je chciwie i dalej byłam "głodna". Wypożyczyłam w bibliotece "Ascania", który mi się spodobał, ale nie zachwycił i "Hrabiego Monte Christo", który mnie oczarował. Od ojca pożyczyłam "Paulinę", która mnie wciągnęła.



Już wszyscy wiedzieli, jaki prezent mi się najbardziej spodoba - powieść Dumasa:). Więc pod choinkę, na urodziny, a czasami po prostu dlatego, że miałam taki kaprys stawałam się właścicielką:
*"Opowieści o duchach"- nie tak dobra, jak powieści płaszcza i szpady ale nie mogę powiedzieć, że żałuję,że ją przeczytałam. Najlepiej zapamiętałam żyjące ludzkie głowy bez tułowia i Polkę,ofiarę wampirów. Ale spodziewałam się, że to będzie coś straszniejszego...
*"W pałacu carów"-żałuję straconego czasu i pieniędzy. Nuuuudy, i do tego akcja osadzona w Rosji, a mnie najbardziej interesują historia Francji i Anglii. Nie polecam.
*"Dama kameliowa"- ta akurat jest Dumasa-syna. Chciałam ich porównać. Jednak wolę ojca :-P
*"Kawalera D'Harmental"- jedna z moich ulubionych. Wartka akcja, romans, ciekawe przygody, a nade wszystko wzruszające zakończenie niezmiernie mi się podobały. W szczególności piękne, szczęśliwe zakończenie. Aż się popłakałam ze wzruszenia ;-)
*"Królowej Margot"- moja ulubiona powieść- porywająca, ciekawa, pełna intryg, przygód i pojedynków. Zakończenie ledwie przeczytałam, bo miałam łzy w oczach, ale nie zdradzę ,dlaczego:p
Wykorzystałam tą książkę, a konkretnie jednego z bohaterów(La Mole), do napisania wypracowania o historycznym lub literackim wzorze do naśladowania. I dostałam 5:D ... ale rozpisałam się na 4 strony formatu A4 :shock:
*"Wicehrabia de Bragelonne" - ostatnia część przygód D'Artagnana, Atosa, Aramisa, Portosa i Raula. Pochłonęłam ok 1500 stron w jakieś 2 tygodnie... :shock: Świetna książka. Tylko Aramisa przestałam lubić, a do Atosa, za którym nie przepadałam, się przekonałam. Najbardziej mi się podobał fragment z wizją Atosa(śmierć Raula)- chwilę później Atos dowiedział się, że to prawda, i też umarł. Wyciskacz łez... Piękna powieść.
*"Madame Lafarge"-strata mojego czasu i pieniędzy. Jedna z nielicznych książek Dumasa, która mi się nie podobała. Spodziewałam się czegoś lepszego.
*"Czarny tulipan"- przeczytałam ją jednym tchem. Świetna książka.
*"Kawaler de Sainte Hermine"- świetna powieść o czasach Napoleona Bonapartego, tylko pozostawia pewien niedosyt, bo autor umarł,zanim ją ukończył:(


A ostatnio kupiłam 9 nowych:
*"Królewski poseł"
*"Karol Szalony"
*"Neron"
*"Napoleon Bonaparte"
*"Józef Balsamo"
*"Wilczyce"
*"Kawaler de Maison-Rouge"
*"Towarzysze Jehudy"
*"Dama w perłach"

Z czego zdążyłam przeczytać tylko pierwszą. Świetna powieść, tylko za szybko się skończyła. I przede wszystkim znalazłam w niej moje ulubione postaci historyczne - Henryka Walezego i Henryka Nawarskiego, których "poznałam" w "Królowej Margot".


Chciałam jeszcze wypożyczyć "Dwie Diany", ale okazało się, że w bibliotece jest tylko 2 cześć :evil: (bibliotekarka sprawdzała w komputerowym spisie). Zaskoczyło mnie, gdy bibliotekarka powiedziała, że "nikt (oprócz mnie) nie czyta takich książek" Szok! To najlepszy gatunek książek, jaki znam...


A może ktoś z forumowiczów czytał powyższe książki? Jakieś recenzje?
Jakie jeszcze powieści A.Dumasa warto przeczytać?

Nieznany - 2011-08-05, 23:09

Caroline* napisał/a:
Moim ulubionym bohaterem stał się, nie wiedzieć czemu, Aramis.
Aramis podoba się wszystkim kobietom. :-P Ale też to najbardziej wyrachowany z czwórki muszkieterów. Niespecjalnie go lubię, natomiast jestem fanem Portosa, jest raczej prostoduszny, a że jestem ambitny na tytuły... to nie skaza a raczej uzupełnienie jego uroczej osobowości. ;-)

Caroline* napisał/a:
*"Królowej Margot"- moja ulubiona powieść- porywająca, ciekawa, pełna intryg, przygód i pojedynków. Zakończenie ledwie przeczytałam, bo miałam łzy w oczach, ale nie zdradzę ,dlaczego:p
Przyznaję, że tę książkę przeczytałem dopiero niedawno, ale jest na prawdę świetna, muszę to przyznać. Bardzo dobrze opisano najważniejsze fragmenty tła nocy św. Bartłomieja, masowego mordu hugonotów. A końcówka... wyciskacz łez, to fakt. :D

Caroline* napisał/a:
*"Wicehrabia de Bragelonne" - ostatnia część przygód D'Artagnana, Atosa, Aramisa, Portosa i Raula. Pochłonęłam ok 1500 stron w jakieś 2 tygodnie... Świetna książka. Tylko Aramisa przestałam lubić, a do Atosa, za którym nie przepadałam, się przekonałam. Najbardziej mi się podobał fragment z wizją Atosa(śmierć Raula)- chwilę później Atos dowiedział się, że to prawda, i też umarł. Wyciskacz łez... Piękna powieść.
Ciekawie, jak by sie potoczyły losy, gdyby hrabia de la Fere zezwolił Raulowi na związek z Luizą. :roll: A co do wyciskacza łez, to jest to jedna z bardzo wąskiego grona książek, przy których uroniłem łzę czytając pewną scenę - konkretnie śmierć mojego ulubionego Portosa. :roll: A za to uśmiałem się ze sceny z porwaniem generała Monka przez d'Artagnana w beczce, w zasadzie cała angielska przygoda Atosa i d'Artagnana z wprowadzeniem Henryka II na tron była przyjemna, łącznie z powrotem d'Artagnana do Wiórka. ;-) W przeciwieństwie do angielskiej przygody muszkieterów w "Dwadzieścia lat później", z tym przeklętym synem swej przeklętej matki, Milady de Winter...
Caroline* - 2011-08-06, 15:23

No tak... Zgadzam się z Panem całkowicie. Co do Aramisa również, tylko na początku wydawał mi się najsympatyczniejszy z tą swoją religijnością i manierami gentelmena. Za to Atos w "Trzech muszkieterach" wydawał mi się oschły, niesympatyczny, a przy "Wicehrabii..." tak mi się go strasznie żal zrobiło, szczególnie, gdy umierał. Bo przecież umarł z miłości do syna, Raula.

I tylko ten przeklęty, najmniej zasługujący na życie Aramis uszedł z życiem. Niby duchowny, a nie przejmował się celibatem, intrygant, oszust... Nawet swoim biologicznym synem, Raulem d'Aram się nie interesował :evil: Dla kariery wszystko...

Za to śmierć D'Artagnana była piękna, na polu bitwy, w chwale... Zapewne każdy z muszkieterów chciałby tak zginąć, w sędziwym przecież wieku.

Nieznany - 2011-08-06, 16:55

Caroline* napisał/a:
Zgadzam się z Panem całkowicie
Ustalmy coś na początku - na tym i wielu innych forach też nie ma "panowania". Na forum jesteśmy jak w rodzinie (nawet jedna forumka została moją Córeczką :mrgreen: ), więc mówimy sobie per Ty, bez względu na wiek. :) Także jeśli jeszcze raz wyzwiesz mnie od Panów ;-) to się obrażę co najmniej na dwie minuty! :-P
Tifa Lockhart - 2011-08-06, 18:03
Temat postu: Re: Aleksander Dumas (ojciec)
Caroline* napisał/a:

*"Opowieści o duchach"- Najlepiej zapamiętałam żyjące ludzkie głowy bez tułowia.

To w tym opowiadaniu była scena, jak wpada bardzo przestraszony małżonek i twierdzi, że zamordował żonę, a jej głowa dalej mówi?
Caroline* napisał/a:

Ale spodziewałam się, że to będzie coś straszniejszego...

Ja również oczekiwałam, że będzie coś straszniejszego.

Nieznany napisał/a:
(nawet jedna forumka została moją Córeczką :mrgreen: ),

Ciekawe czy będziesz się tak cieszył, jak Ciebie dziadkiem niedługo zrobię? :mrgreen:

Caroline* - 2011-08-06, 18:10

Nieznany napisał/a:
Caroline* napisał/a:
Zgadzam się z Panem całkowicie
Ustalmy coś na początku - na tym i wielu innych forach też nie ma "panowania". Na forum jesteśmy jak w rodzinie (nawet jedna forumka została moją Córeczką :mrgreen: ), więc mówimy sobie per Ty, bez względu na wiek. :) Także jeśli jeszcze raz wyzwiesz mnie od Panów ;-) to się obrażę co najmniej na dwie minuty! :-P


ok, ok... Nieznany Admirale:)
ale spokojnie mógłbyś być moim Tatusiem :mrgreen:

M - 2011-08-06, 18:23

Nieznany napisał/a:
Także jeśli jeszcze raz wyzwiesz mnie od Panów ;-) to się obrażę co najmniej na dwie minuty! :-P
Nie bajeruj nowej koleżanki, bo jak cię dorwie jej tatuś, to ci odstrzeli jąderka w try miga :mrgreen:

Tifa Lockhart napisał/a:
Nieznany napisał/a:
(nawet jedna forumka została moją Córeczką :mrgreen: ),

Ciekawe czy będziesz się tak cieszył, jak Ciebie dziadkiem niedługo zrobię? :mrgreen:
Patrząc na postać w jego avatarze, zastanawiam się, czy te 36 lat, to prawdziwy wiek :mrgreen:
Caroline* - 2011-08-06, 20:32
Temat postu: Re: Aleksander Dumas (ojciec)
Tifa Lockhart napisał/a:
Caroline* napisał/a:

*"Opowieści o duchach"- Najlepiej zapamiętałam żyjące ludzkie głowy bez tułowia.

To w tym opowiadaniu była scena, jak wpada bardzo przestraszony małżonek i twierdzi, że zamordował żonę, a jej głowa dalej mówi?
:mrgreen:


Tak właśnie:) Ona chyba jakieś wino z beczki nalewała czy coś takiego, a mąż ją zaszedł od tyłu i głowę odciął. Tak się przeraził, że głowa mówi, iż zamiast zatrzeć ślady zbrodni i uciekać sam oddał się w ręce sprawiedliwości :)

sushi - 2011-08-06, 22:48

Caroline* napisał/a:
Za to Atos w "Trzech muszkieterach" wydawał mi się oschły, niesympatyczny

No co TY?! Uwielbiam Atosa i to mój ulubiony muszkieter. (Ale ja zawsze leciałam na oschyłych drani :-P ). Zresztą jak się nie zakochać: inteligentny, tajemniczy, sprytny, przebiegły... i to ten przystojny ehhhh :oops:

Mam pytanie: Trzech muszkieterów czytaliście w tłumaczeniu kogo?
Ja w tłumaczeniu Joanny Guze (świetne, genialne, polecane przeze mnie) i Klemensa Łukasiewicza (który totalnie położył powieść, coś makabrycznego).

Caroline* - 2011-08-07, 09:03

sushi napisał/a:

No co TY?! Uwielbiam Atosa i to mój ulubiony muszkieter. (Ale ja zawsze leciałam na oschyłych drani :-P ). Zresztą jak się nie zakochać: inteligentny, tajemniczy, sprytny, przebiegły... i to ten przystojny ehhhh :oops:


Spodobało Ci się, że żonę (Milady) powiesił na drzewie jak się dowiedział, że była złodziejką? :?: Mnie osobiście nie:( Była kim była ale to nie powód do samosądu. Może to właśnie spowodowało, że stała się takim potworem.

sushi napisał/a:
Mam pytanie: Trzech muszkieterów czytaliście w tłumaczeniu kogo?
Ja w tłumaczeniu Joanny Guze (świetne, genialne, polecane przeze mnie) i Klemensa Łukasiewicza (który totalnie położył powieść, coś makabrycznego).



W tłumaczeniu Joanny Guze:)

Nieznany - 2011-08-07, 19:26

Tifa Lockhart napisał/a:
Ciekawe czy będziesz się tak cieszył, jak Ciebie dziadkiem niedługo zrobię?
Pewnie, że się będę cieszył, ale chyba nie chciałbym być niedaleko Linki, gdy się dowie, że zostanie babcią. :-P

Caroline* napisał/a:
ale spokojnie mógłbyś być moim Tatusiem
Dziękuję Ci bardzo, wystarczy mi jedna Córeczka, juz i tak mam urwanie głowy z Nią. :mrgreen:

Martinus napisał/a:
Nie bajeruj nowej koleżanki, bo jak cię dorwie jej tatuś, to ci odstrzeli jąderka w try miga
Nie bajeruję, sama prawda wycieka spomiędzy moich słów! 8-)

Martinus napisał/a:
Patrząc na postać w jego avatarze, zastanawiam się, czy te 36 lat, to prawdziwy wiek
No wiesz, na Forum KGB mam w avku Mr Mistofeleesa, kota z musicalu Cats, co nie znaczy, że mam dziewięć żyć. :-P
Córka Lavransa - 2011-08-08, 21:23

Pominę wątek rozlicznych i nader skomplikowanych forumowych relacji :P i wrócę do meritum, można? :)

Czytałam Dumasa jednego i drugiego dużo w liceum, bo moi rodzice mają całość na półkach. Syn rzeczywiście nie mówi do mnie tak, jak ojciec, więc darzę go dużo mniejszym sentymentem.

"Królowa Margot" jest bezbłędna, kocham ją nade wszystkie inne, a ekranizacja tylko mnie utwierdziła w przekonaniu, że to dzieło genialnym jest. :)

Z czterech muszkieterów od zawsze najbardziej lubię Atosa. Zawsze mi się podobał ten jego dystans, powaga i rozsądek. No i ta tajemnicza tragedia... A już odkąd ma twarz Johna Malkovicha, to absolutnie nie ma konkurencji... :)
I tak, podobało mi się, że powiesił Milady. Skrzywdziła go, niech ma za swoje. :evil:

sushi - 2011-08-08, 22:07

Caroline* napisał/a:
Spodobało Ci się, że żonę (Milady) powiesił na drzewie jak się dowiedział, że była złodziejką? Mnie osobiście nie:( Była kim była ale to nie powód do samosądu. Może to właśnie spowodowało, że stała się takim potworem.

Chyba za bardzo próbujesz Milady usprawiedliwić. Wydaje mi się, że ona całe życia była podstępną, dwulicową żmiją. Jasne, przyznaję, trzeba też docenić jej spryt, przebiegłość, inteligencje. Sądzę, że była dużo przebieglejsza niż kardynał Richelieu. I to w jaki sposób manipulowała mężczyznami - mistrzostwo.

Córka Lavransa napisał/a:
Zawsze mi się podobał ten jego dystans, powaga i rozsądek.

O tak, tak. Był też trochę wycofany. Może to moje osobiste upodobania, ale zawsze leciałam na poważnych, zdystansowanych, dojrzałych facetów :oops:

Córka Lavransa napisał/a:
I tak, podobało mi się, że powiesił Milady. Skrzywdziła go, niech ma za swoje.

Atos wykazał się w tym momencie dalekowzrocznością i umiejętnością wyciągania wniosków. Jednym słowem: przejrzał Milady. Ale w myśl przysłowia: złego cholera nie bierze, Milady przeżyła :)

Caroline* - 2011-08-09, 18:37

Córka Lavransa napisał/a:

I tak, podobało mi się, że powiesił Milady. Skrzywdziła go, niech ma za swoje. :evil:


Ale w jaki sposób go niby skrzywdziła, zanim ją powiesił? Że nie powiedziała mu prawdy o swojej przeszłości (znamię)? Ona została ukarana za swoje wcześniejsze postępowanie wedle ówczesnego prawa, napiętnowana. Z tym że później stała się potworem i skrzywdziła wielu ludzi się zgodzę. I na tą "drugą" śmierć jak najbardziej, moim zdaniem, zasłużyła. Był bezstronny kat, wielu świadków, "rozprawa". Wszystko odbyło się, jak należy.

sushi napisał/a:
Caroline* napisał/a:
Spodobało Ci się, że żonę (Milady) powiesił na drzewie jak się dowiedział, że była złodziejką? Mnie osobiście nie:( Była kim była ale to nie powód do samosądu. Może to właśnie spowodowało, że stała się takim potworem.

Chyba za bardzo próbujesz Milady usprawiedliwić. Wydaje mi się, że ona całe życia była podstępną, dwulicową żmiją. Jasne, przyznaję, trzeba też docenić jej spryt, przebiegłość, inteligencje. Sądzę, że była dużo przebieglejsza niż kardynał Richelieu. I to w jaki sposób manipulowała mężczyznami - mistrzostwo.


Ja nie chcę jej ani usprawiedliwiać, ani chwalić. Po prostu uważam, że samosąd nie jest dobrym rozwiązaniem. Mężczyznę można było wyzwać na pojedynek. Co innego kobietę. Ona nawet nie mogła się bronić. Ani przed sądem, ani przed silniejszym od niej mężczyzną.

Aura - 2011-08-10, 13:03

Cytat:
Mam pytanie: Trzech muszkieterów czytaliście w tłumaczeniu kogo?
Ja w tłumaczeniu Joanny Guze (świetne, genialne, polecane przeze mnie) i Klemensa Łukasiewicza (który totalnie położył powieść, coś makabrycznego).

W tłumaczeniu Doroty Rybickiej :)

Każdą z części trylogii o muszkieterach czytałam 3 razy (jeśli nie więcej...)

Uwielbiam tę czwórkę. I Raula także! :) Zawsze żałowałam, że d'Artagnan nie doczekał się dzieci. Stworzyłam nawet alternatywne zakończenie: w mojej wersji d'Artagnan miał córkę, która zakochała się w Raulu, który w końcu przestał myśleć o Luizie de La Valliere i wszystko dobrze się skończyło :mrgreen:

Tak samo jak Córka Lavransa, uwielbiam Atosa. Nigdy nie odbierałam go jako oschłego, ale jako bardzo skrytego, zamkniętego w sobie (fascynują mnie takie osoby :) Na pewno był też samotny i nieszczęśliwy.
Co do Milady, to w pewnym stopniu się zgadzam z Caroline. Ciekawe, nigdy nie myślałam o postępku Atosa w ten sposób. Milady to takie monstrum, że w sumie nie przyszło mi do głowy, że i ona nie została potraktowana sprawiedliwie. Muszkietera trochę usprawiedliwia fakt, że żałował swojego uczynku, a co do Milady, to ona chyba już od urodzenia była fałszywą, ohydną żmiją :evil:

Ach, bardzo podobał mi się nieco ojcowski stosunek Atosa do d'Artagnana. Choć w sumie nigdy nie rozumiałam, dlaczego tak go traktował, bo różnica wieku między nimi chyba nie była aż tak duża :lol:

Nie można też zapomnieć o poczciwym Portosie - świetny był opis jego obiadu u prokuratora :lol: I chłodnym, przebiegłym Aramisie. To chyba właśnie jego lubiłam najmniej, za tę jego lodowatość. Chociaż doceniam jego spryt i oddanie przyjaciołom.

Płakałam za każdym razem, kiedy czytałam o śmierci muszkieterów. Panu Dumas należy się olbrzymie uznanie za stworzenie tak pełnokrwistych bohaterów.

Co do pozostałych książek: bardzo, bardzo lubię też "Królową Margot". Bardzo dynamiczna powieść, pełna emocji. "Hrabiego Monte Christo" i "Karola Szalonego".
"Towarzysze Jehudy" i "Czarny Tulipan" niespecjalnie przypadły mi do gustu.
Dosyć podobała mi się seria książek, których akcja działa się w czasie Rewolucji Francuskiej. Jedna z nich nosiła tytuł "Hrabina de Charny", innych tytułów niestety nie pamiętam. Ale nie wiem, czy autorem był ojciec, czy syn :oops:

Cytat:
Zaskoczyło mnie, gdy bibliotekarka powiedziała, że "nikt (oprócz mnie) nie czyta takich książek" Szok! To najlepszy gatunek książek, jaki znam...

Naprawdę szkoda :/ Ja też zaczytywałam się swojego czasu książkami historycznymi, tymi dla dorosłych i dla młodzieży, a teraz widzę, że te historyczne dla młodzieży znikają z półek, pewnie już nie ma chętnych na nie... :-(

PS. Jeszcze przyznam, że to właśnie od przeczytania "Trzech Muszkieterów" w wieku ok. 15 lat zaczęła się moja fascynacja historią i kulturą Francji, a także językiem francuskim, która trwa cały czas :)

Córka Lavransa - 2011-08-10, 21:09

Caroline* napisał/a:
Ale w jaki sposób go niby skrzywdziła, zanim ją powiesił?


Nie miałam takiego wrażenia, że wyszła za niego z miłości. Moim zdaniem była cyniczną awanturnicą, która namieszała mu w głowie i skłóciła z rodziną wyłącznie dla swoich korzyści. Oszukała go i skrzywdziła.
Chyba nie uważasz, że okradanie kościołów w towarzystwie upadłych księży było normalną rozrywką cnotliwych panienek owych czasów...? :lol:

Aha, a co myślisz o tym:
Trzej Muszkieterowie 2011 ?

Caroline* - 2011-08-11, 17:30

Córka Lavransa napisał/a:
Caroline* napisał/a:
Ale w jaki sposób go niby skrzywdziła, zanim ją powiesił?


Chyba nie uważasz, że okradanie kościołów w towarzystwie upadłych księży było normalną rozrywką cnotliwych panienek owych czasów...? :lol:


Eee no nie, oczywiście ;-) Ale to jednak nie to samo, co wieszanie bezbronnych ludzi na drzewie

Córka Lavransa napisał/a:


Aha, a co myślisz o tym:
Trzej Muszkieterowie 2011 ?


Mnie to z lekka zakrawa na fantastykę (latające okręty? :shock: ), ale trzeba byłoby zobaczyć cały film, żeby go ocenić. I chętnie bym go zobaczyła, chociaż zapewne nie jest tak dobry, jak książka ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-08-13, 21:04

Cytat:
Zaskoczyło mnie, gdy bibliotekarka powiedziała, że "nikt (oprócz mnie) nie czyta takich książek" Szok! To najlepszy gatunek książek, jaki znam...


Jest teraz wiele innych książek dla młodzieży na topie, więc często bywa, że o tych dawnych, które rodzicom czy dziadkom dostarczały tak wiele rozrywki, powoli się zapomina. Ale na szczęście są jeszcze osoby jak Caroline i wiele innych jeszcze.

Tak czytam tę dyskusje i z każdym postem rośnie we mnie chęć powrotu do dzieł Dumasa, do tych, które przeczytałem, ale bardziej jeszcze chęć sięgnięcia po te, których jeszcze nie znam, jak choćby tak wynoszona na wyżyny tutaj "Królowa Margot". :)

Milady de Winter... Moim zdaniem zasłużyła na swój los. Lord de Winter próbował ją uwięzić i oddać sprawiedliwości. Co się stało dalej, wiadomo. Ta kobieta nigdy by się nie zmieniła.
Oprócz głównych postaci polubiłem także kardynała Richelieu. Za mądrość, rozwagę i opanowanie. Nawet przy porażce nie widać po nim było złości. Był wytrawnym graczem politycznym. No i w końcówce zachował się uczciwie w stosunku do muszkieterów, choć mógł inaczej.

Caroline* - 2011-08-13, 21:45

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

Milady de Winter... Moim zdaniem zasłużyła na swój los. Lord de Winter próbował ją uwięzić i oddać sprawiedliwości. Co się stało dalej, wiadomo. Ta kobieta nigdy by się nie zmieniła

Och... Chyba po raz kolejny nie zostałam zrozumiana :-x Ja się po prostu zastanawiam, czy ta kobieta stałaby się bezwzględną, okrutną zabójczynią gdyby jej Atos nie powiesił na drzewie. Co by było gdyby hrabia nie próbował jej zabić. Może gdyby wtedy wybaczył jej przeszłość i spróbował zrozumieć, zamiast skazywać na tak okrutną śmierć (co, jak wiadomo, się nie udało), byłaby inną kobietą. Ja myślę,że to traumatyczne przeżycie mogło rzutować na jej psychice. To,że była złodziejką nie oznacza, że byłaby zdolna do zabójstwa! Moim zdaniem to była chora psychicznie kobieta, a postawa hrabiego de la Fere mogła wywołać jej chorobę. I wcale nie neguję wyroku, który ostatecznie pozbawił ją życia (gdzie to było?nie pamiętam :-/ pamiętam ciało pozbawione przez kata głowy wrzucane do rzeki, pamiętam przerażenie i bezradność Milady na chwilę przed śmiercią). Ale czytając ten opis nie czułam dla niej współczucia.Szczerze powiedziawszy-ucieszyłam się. Że to już koniec.Koniec popełnianych przez tą "kobietę" zbrodni.Sprawiedliwości stało się zadość.
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Oprócz głównych postaci polubiłem także kardynała Richelieu. Za mądrość, rozwagę i opanowanie. Nawet przy porażce nie widać po nim było złości. Był wytrawnym graczem politycznym. No i w końcówce zachował się uczciwie w stosunku do muszkieterów, choć mógł inaczej.

Nigdy tak o nim nie myślałam ale trzeba oddać mu sprawiedliwość. Zgadzam się w 100%
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Tak czytam tę dyskusje i z każdym postem rośnie we mnie chęć powrotu do dzieł Dumasa, do tych, które przeczytałem, ale bardziej jeszcze chęć sięgnięcia po te, których jeszcze nie znam, jak choćby tak wynoszona na wyżyny tutaj "Królowa Margot". :)

O tak...Zdecydowanie polecam. Chyba przy żadnej książce tak się nie wzruszyłam, jak przy tej :cry:

Córka Lavransa - 2011-08-14, 21:28

Caroline* napisał/a:
Ja się po prostu zastanawiam, czy ta kobieta stałaby się bezwzględną, okrutną zabójczynią gdyby jej Atos nie powiesił na drzewie.


Tak. Im więcej masz, tym więcej chcesz. Zaczynała od jabłek w sadzie, skończyła na mieszaniu się do polityki na najwyższym szczeblu. Szkoda tylko biednego Atosa po drodze, bardzo szkoda.

bielun - 2012-04-29, 21:47

Dumas i ojciec i syn to jedni z moich ulubionych powieści. A hrabią Monte Christo zachwycałam się od dziecka.
Caroline* - 2012-12-13, 22:37

Nieznany napisał/a:
NN jako Atos i Caroline* jako Milady!"


Wytłumacz mi tylko, dlaczego akurat Atos i Milady?

Atos- zamknięty w sobie, poważny, nieco oschły niedoszły wdowiec (noo... później już całkowity), który powiesił żonę na drzewie, gdy odkrył, że nie powiedziała mu całej prawdy o swojej burzliwej przeszłości... W moich oczach zrehabilitował się dopiero po adopcji Raula. Ten chłopiec sprawił, że stał się zupełnie innym człowiekiem, a przede wszystkim kochającym ojcem.
Czyżbyście byli do siebie podobni? :shock:

Milady- piękna blondynka, myślę, że przez całe życie nieszczęśliwa, niezależna, bez serca, mściwa i bezwzględna, wykorzystująca swoje wdzięki w niecnych celach; na jej psychice mogło rzutować traumatyczne przeżycie, jakim było powieszenie jej na drzewie przez mężczyznę, któremu ufała- z jakiegoś powodu przecież zgodziła się zostać jego żoną...- niee, tu nie widzę żadnego podobieństwa :roll:

Nieznany - 2012-12-13, 23:39

Caroline* napisał/a:
Atos- zamknięty w sobie, poważny, nieco oschły niedoszły wdowiec (noo... później już całkowity), który powiesił żonę na drzewie, gdy odkrył, że nie powiedziała mu całej prawdy o swojej burzliwej przeszłości... W moich oczach zrehabilitował się dopiero po adopcji Raula. Ten chłopiec sprawił, że stał się zupełnie innym człowiekiem, a przede wszystkim kochającym ojcem. Czyżbyście byli do siebie podobni?
No cóż, nie jesteśmy do siebie podobni, ale jakoś nie mogę nie lubić mądrego Atosa. :) Myślę, że on był wychowany w pewien sposób i tak później żył, a związek z milady... to - jak by powiedział Boguś Linda - "zła kobieta była". Nie powiem, żeby zasłużyła na powieszenie na drzewie, ale nie była raczej czułą i kochającą żoną...

Tak na prawdę nie przyrównuję Ciebie do milady de Winter a siebie do hrabiego Oliviera de la Fere, po prostu wybrałem parę osób, których związek był dość burzliwy i nie skończył się najprzyjemniej - coś akurat dla sępów z pudelka. ;)

Caroline* - 2012-12-15, 19:00

Nieznany napisał/a:
coś akurat dla sępów z pudelka. ;)

Wiesz, NN... Ja sądzę, że jednak lepsze byłoby porównanie do Aramisa i Marii Michon...
Ten romans w ogóle nie powinien mieć miejsca- d'Herblay był przecież duchownym, w dodatku opatem. To dopiero skandal! Coś dla czytelników Pudelka ;)

A jednak Aramis jej nie skrzywdził, Maria jego również.

To nie do końca to samo, co wieszanie na drzewie...
Nieznany napisał/a:
ale jakoś nie mogę nie lubić mądrego Atosa.

Mów sobie co chcesz, ale póki żyła Milady Atos był oziębłym, nieprzystępnym draniem.
Może i mądrym, może nawet opiekuńczym i dobrym dla przyjaciół... ale okrutnym

Nieznany - 2012-12-16, 08:19

Caroline* napisał/a:
Wiesz, NN... Ja sądzę, że jednak lepsze byłoby porównanie do Aramisa i Marii Michon...
Ten romans w ogóle nie powinien mieć miejsca- d'Herblay był przecież duchownym, w dodatku opatem. To dopiero skandal! Coś dla czytelników Pudelka
No cóż, przyznaję Ci rację, ten romans jest bardziej obrazoburczy i choć nie widzę się w roli księdza d'Herblay, to zgadzam się z Twoimi przesłankami.

No i z tym, że lepiej by to pasowało do dumasowskiego tematu również się zgadzam, może jakaś troskliwa moderatorka z miotłą lub junior adminka z tasakiem nas przeniesie. :)

Caroline* - 2012-12-16, 21:18

Nieznany napisał/a:
Myślę, że on był wychowany w pewien sposób i tak później żył, a związek z milady... to - jak by powiedział Boguś Linda - "zła kobieta była". Nie powiem, żeby zasłużyła na powieszenie na drzewie, ale nie była raczej czułą i kochającą żoną...
Córka Lavransa napisał/a:
Szkoda tylko biednego Atosa po drodze, bardzo szkoda.

Tylko czy Atos kochał Milady?
Ja sądzę, że nie.
Gdyby naprawdę ją kochał, spróbowałby ją zrozumieć i pogodzić się z jej trudną przeszłością. Może nie potrafiłby jej już kochać... może. A już na pewno nie próbowałby jej zabić- bez względu na okoliczności nie robi się czegoś takiego osobie, którą się kocha. Czy naprawdę burzliwa przeszłość zagubionej dziewczyny, szukającej oparcia w silnym mężczyźnie- Atosie, przekreślała jakiekolwiek szanse na szczęśliwe małżeństwo tych dwojga?
Milady popełniła błąd. Nie wiadomo, czy tego żałowała, jednak próbowała ułożyć sobie życie na nowo. A to wszystko przekreślił jej MĄŻ niekontrolowanym wybuchem agresji...

Pod wpływem wznowionej dyskusji na temat hrabiny i hrabiego de la Fere napisałam wiersz- o ile można go tak nazwać. Jest niedopracowany, "niedojrzały". Próbowałam się wczuć w sytuację Milady przed nieszczęsną próbą samosądu (za czyny, za które dziewczyna JUŻ ODPOKUTOWAŁA). Ja w niej widzę przede wszystkim nieszczęśliwą kobietę. To, kim się później stała Milady spowodowała determinująca jej działania zemsta na mężczyznach za upokorzenie, jakiego doznała. Raz zaufała mężczyźnie, który rzekomo ją kochał, a on wyrządził jej taką krzywdę...

Czy otruwając Konstancję Milady mściła się na niej? A może zabiła ją zupełnie bez powodu?
Sądzę, że w ten sposób mściła się na D'Artagnanie za to, że oszukał ją, przebierając się za jej kochanka, którego wcześniej zabił (ups... nie pamiętam, kogo udawał D'Artagnan) oraz za to, że obnażył jej znamię i odkrył tajemnicę, którą za wszelką cenę starała się ukryć pamiętając, do czego doprowadziło poznanie jej przez Atosa


A oto mój twór (nie wiem jeszcze, jak go nazwać :-( ):

Coś musiało się stać,
Coś niepojętego...
Czemu boli mnie brzuch?
Czemu dech zapiera?

Nie motyle to.
Motyle nie bolą!
Może jednak strach,
Że to coś wielkiego?

Jakże boję się,
Że to może być miłość.
Miłość? Nie chcę jej!
Ona wszystko utrudnia...

Nie powinno to,
Nie powinno się zdarzyć!
To nie moja jest
Wielka miłość z marzeń.

Odejdź, odejdź Atosie
Jak ta góra przeklęta!
I nie zbliżaj się!
Nie jestem Mahometem.

Zniknij z serca i
Odejdź z moich myśli!
Twoje słowa, Twój śmiech
Prześladują mnie...

Wszelkie słowa twe,
Twój humor, ironia,
Przytłaczają mnie-
Jestem przerażona!

Ja- Twoja Milady,
Dziś ze strachu drżę.
Boję się Ci powiedzieć
Tajemnicy mej.

Za nerwowyś Ty...
Dobrze znam ja Ciebie.
Jeśli powiem Ci wszystko,
Zabijesz mnie w gniewie!


Nie przyszło Wam do głowy, że Milady zwyczajnie bała się powiedzieć swemu mężowi prawdę? Może, znając jego temperament, obawiała się jego reakcji? Nie miała się przecież czym chwalić...

Kto wie, czy Milady była zła sama z siebie, czy dopiero taka się stała...

Nieznany - 2012-12-16, 22:33

No cóż, moim zdaniem właśnie człowiek, który kocha, wyrządzić może największą szkodę, bo wie, jak najbardziej unieszczęśliwić kochaną osobę. Ale może podyskutujemy o tym jutro, bo dziś jestem nieco padnięty, mykam do łóżeczka. :)
Caroline* - 2012-12-17, 20:18

Nieznany napisał/a:
Ale może podyskutujemy o tym jutro

Ja bardzo chętnie ;)

Nieznany - 2012-12-17, 22:58

No niestety, już 23 a ja dopiero wylądowałem w domku, więc znów nic z tego, ale "nie bój żaby", doczekasz się. :P
Caroline* - 2012-12-18, 18:12

... a w innych tematach jakoś miałeś czas i możliwość się wypowiedzieć :-o
Jak ci ten temat nie leży, to przynajmniej nie obiecuj

Nieznany - 2012-12-18, 20:48

Wczoraj? Być może, ale leciałem po kolei wg tego, co mi się wyświetliło w nieczytanych. :)

Caroline* napisał/a:
Tylko czy Atos kochał Milady?
Ja sądzę, że nie.
Gdyby naprawdę ją kochał, spróbowałby ją zrozumieć i pogodzić się z jej trudną przeszłością. Może nie potrafiłby jej już kochać... może. A już na pewno nie próbowałby jej zabić- bez względu na okoliczności nie robi się czegoś takiego osobie, którą się kocha. Czy naprawdę burzliwa przeszłość zagubionej dziewczyny, szukającej oparcia w silnym mężczyźnie- Atosie, przekreślała jakiekolwiek szanse na szczęśliwe małżeństwo tych dwojga?
Milady popełniła błąd. Nie wiadomo, czy tego żałowała, jednak próbowała ułożyć sobie życie na nowo. A to wszystko przekreślił jej MĄŻ niekontrolowanym wybuchem
Atosa poznajemy jako dość (mocno) chłodnego typa, ale przecież jest to już po wypadkach z Milady. Milady nie była świętoszką, już jako nastolatka rabowała kościoły, za co została złapana i napiętnowana. A hrabia nic o tym nie wiedział, uwiodła go, to raczej ona jego nie kochała, wolała bogatego szlachcica od kochanka-gołodupca. Biedny Atos musiał być w niezłym szoku, gdy zobaczył lilię, znak skazańców... poznał, że to kobieta z przeszłością a nie niewinna istota, za jaką ją miał i jaką pokochał... Prawdopodobnie wpadł z szał z żalu i ponieważ miał takie prawo na swoich ziemiach postanowił ją z miejsca obwiesić. Szkoda mi tego młodzieńca, tak skrzywionego przez spotkanie z tą wredną suką - później nie był już sobą, stał się chłodnym, ufającym wyłącznie w rozum a nie porywy serca mężczyzną. Jej mi nie szkoda, bo nie miłość czy przywiązanie nią kierowały, gdy poślubiła młodego hrabiego wbrew woli jego rodziny, a wyrachowanie, chęć wywyższenia jako hrabiny, tak jak wcześniej uwiodła księdza, by rabować świątynie.
Caroline* - 2012-12-18, 21:42

W takim razie zaskakująco szybko się odkochał- wystarczył moment, odkrycie, że jego żona w przeszłości była kimś innym, niż uważał.
A jeśli jej nie kochał... to też ją wykorzystał jako ozdobę swojego hrabiostwa. Można powiedzieć, że ją kupił, a ona mu na to pozwoliła...
Uboga dziewczyna z trudną przeszłością pragnęła żyć w luksusie u boku mężczyzny, który ją ubóstwiał. Czy za to konkretnie należy ją potępiać?

Pokochał ją za to, kogo udawała, czy raczej za jej wyjątkową urodę?
Ja sądzę, że za to drugie...

i zdania nie zmieniam :P

Nieznany - 2012-12-18, 22:40

Caroline* napisał/a:
W takim razie zaskakująco szybko się odkochał- wystarczył moment, odkrycie, że jego żona w przeszłości była kimś innym, niż uważał.
Sądzisz, że gdyby się odkochał tak nagle, to jego chłód miałby trwały charakter? Nie masz racji, jak sądzę, to właśnie złamane serce zrosło się krzywo i dopiero miłość do Raula naprawiła je.

Caroline* napisał/a:
Uboga dziewczyna z trudną przeszłością pragnęła żyć w luksusie u boku mężczyzny, który ją ubóstwiał. Czy za to konkretnie należy ją potępiać?
Ależ ona go uwiodła z zimną krwią, najpierw postanowiła z nim zamieszkać a dopiero później ja pokochał. A czy ona jego? Wątpię szczerze. I zdania nie zmieniam. Ty widzisz ją jako postać tragiczną a jaka jako zbrodniarkę - odwrotnie jest z Atosem.
Caroline* - 2012-12-18, 22:56

Ty jesteś mężczyzną i bronisz mężczyzny...
Ja kobietą i staram się kobietę zrozumieć...

Widocznie tak już musi być ;)

Nie na darmo mówi się, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus :mrgreen:

Ale jeśli uważasz, że problemy najlepiej rozwiązywać emocjonalnie i z użyciem siły...
to nie chciałabym kiedykolwiek stanąć na twojej drodze :shock:

Nieznany - 2012-12-18, 23:11

Nie wysnuwaj wniosków nt. mojej osoby z tego, jak bronię Atosa - piszę o jego sytuacji i tym jak on się zachował w niej. Staram się go zrozumieć i choć suma summarum jestem za nim, to ja bym bynajmniej nie powiesił kobiety, która by mnie skrzywdziła - prędzej bym sam się obwiesił. :-/ Albo napisał taki wiersz:

Cytat:
Ty rozpalony ogień moich uczuć
Gasisz strumieniem niespełnionych pragnień.
A ja żyć muszę... żyć dalej w tej pustce,
Która została, gdy wtedy odeszłaś....
Zapomnij o mnie i o chwilach kruchych,
Gdy darowałem Ci mą miłość szczerą.
A nowa tkanka życie już beze mnie
Zabliźni rany. Ale nie w mym sercu.
Baw się! Dokazuj! Poznaj świat nieznany!

A ja?

Ktoś puka...
Ach, to Ty, samotność...


0% rymu i rytmu (nie potrafiłbym i nie chciałbym we wzburzeniu muskać rymy i równać zgłoski do szeregu :evil: ) a 100% emocji.

Caroline* - 2012-12-19, 17:45

Nieznany napisał/a:
"Płomienny i nieszczęsny romans na Forum Książki! NN jako Atos i Caroline* jako Milady!" :ng: > :hehe:

Nieznany napisał/a:
Atosa poznajemy jako dość (mocno) chłodnego typa, ale przecież jest to już po wypadkach z Milady. Milady nie była świętoszką, już jako nastolatka rabowała kościoły, za co została złapana i napiętnowana. [...] Szkoda mi tego młodzieńca, tak skrzywionego przez spotkanie z tą wredną suką - później nie był już sobą[...] Jej mi nie szkoda

To wygląda, jakby dotyczyło personalnie mnie. Mam się czuć urażona :?:

Nieznany - 2012-12-19, 23:05

:zlo

Przecież piszę o Milady a nie o Tobie. Tamto porównanie było wyłącznie na potrzebę jednej wypowiedzi i już dawno przestało mieć znaczenie, mówimy przecież o związku Atosa i Milady a nie naszym (no chyba, że planujesz mnie uwieść - ale wcześniej musisz dac sobie zrobić twarzowy tatuaż :P no i nie licz na to, że zostaniesz hrabiną - najwyżej panią admirałową (czyt. administratorową ;) ) na KGB :hehe: ). Także jakby co, to pisz, jak już splądrujesz parę kościołów i zrobisz sobie tatuaż - może nawet dam się uwieść, bo Cię lubię, choć pisujesz słabe wiersze. :terefere:

Caroline* - 2012-12-19, 23:30

Nieznany napisał/a:
:zlo

Przecież piszę o Milady a nie o Tobie. Tamto porównanie było wyłącznie na potrzebę jednej wypowiedzi i już dawno przestało mieć znaczenie, mówimy przecież o związku Atosa i Milady a nie naszym (no chyba, że planujesz mnie uwieść - ale wcześniej musisz dac sobie zrobić twarzowy tatuaż :P no i nie licz na to, że zostaniesz hrabiną - najwyżej panią admirałową (czyt. administratorową ;) ) na KGB :hehe: ). Także jakby co, to pisz, jak już splądrujesz parę kościołów i zrobisz sobie tatuaż - może nawet dam się uwieść, bo Cię lubię, choć pisujesz słabe wiersze. :terefere:


Póki co to ty próbujesz mnie uwieść :terefere:

Nieznany - 2012-12-20, 08:21

Ach, i pewnie dlatego krytykuję Twoje wiersze :hehe:


@down: wtrynianie się CL w duecik jest zawsze mile widziane :D <rozmarzył się :roll: :ng: >

Córka Lavransa - 2012-12-20, 09:57

Caroline* napisał/a:
Ty jesteś mężczyzną i bronisz mężczyzny...
Ja kobietą i staram się kobietę zrozumieć...


Ciekawe zatem, kim ja jestem :mrgreen: podzielając stanowczo zdanie NN w temacie Atosa i Milady... że się tak nietaktownie wtrynię w wasz duecik. :P

Caroline* - 2012-12-20, 13:54

Córka Lavransa napisał/a:
Ciekawe zatem, kim ja jestem :mrgreen: podzielając stanowczo zdanie NN w temacie Atosa i Milady... że się tak nietaktownie wtrynię w wasz duecik. :P

no... ciekawe :)
To wątek otwarty- nie jest zarezerwowany tylko dla mnie i NN.
Tak więc wtryniaj się jak najczęściej ;)

Caroline* - 2012-12-20, 13:59

Nieznany napisał/a:
Ach, i pewnie dlatego krytykuję Twoje wiersze :hehe:

ależ Tomku... wszak sam napisałeś:
Nieznany napisał/a:
wypowiadam się na temat Twoich wierszy, Karolino, a nie na temat Twojej osoby. :) Mam nadzieję, że choć niespecjalnie przepadam za Twoją poezją, to między nami jest wszystko w porządku?

więc jedno drugiego nie wyklucza :lol:

Jak nie pamiętasz, to ja ci przypomnę:
Nieznany napisał/a:
Caroline* napisał/a:
Udam, że tego nie czytałam....
No ja też! Bo kto powiedział, że musi być zaraz dziesięć lat starsza od Ciebie. :lol:

Nieznany napisał/a:
Ależ Karolino, kobieta u boku mężczyzny jest najlepszym eliksirem młodości. :)

Nieznany napisał/a:
Nie jestem kobieciarzem, tylko romantykiem,

Nieznany napisał/a:
Oj tam, oj tam, skoro już jesteś taka wyjątkowa, to się nie zmieniaj, proszę. :)

Nieznany napisał/a:
Taa, a już podobno na pudelku piszą o naszym romansie, to po co im dawać więcej powodów?
Nieznany napisał/a:
"Płomienny i nieszczęsny romans na Forum Książki! NN jako Atos i Caroline* jako Milady!"


Nie tylko ja to zauważyłam:
Córka Lavransa napisał/a:
Caroline* i NN, romansujcie w off-topie. ;)

Córka Lavransa - 2012-12-20, 15:02

Caroline* napisał/a:
Atos- zamknięty w sobie, poważny, nieco oschły niedoszły wdowiec (noo... później już całkowity), który powiesił żonę na drzewie, gdy odkrył, że nie powiedziała mu całej prawdy o swojej burzliwej przeszłości... W moich oczach zrehabilitował się dopiero po adopcji Raula. Ten chłopiec sprawił, że stał się zupełnie innym człowiekiem, a przede wszystkim kochającym ojcem.
Czyżbyście byli do siebie podobni?

Milady- piękna blondynka, myślę, że przez całe życie nieszczęśliwa, niezależna, bez serca, mściwa i bezwzględna, wykorzystująca swoje wdzięki w niecnych celach; na jej psychice mogło rzutować traumatyczne przeżycie, jakim było powieszenie jej na drzewie przez mężczyznę, któremu ufała- z jakiegoś powodu przecież zgodziła się zostać jego żoną...- niee, tu nie widzę żadnego podobieństwa


Jeszcze tylko pozwól, że się czepnę tej charakterystyki.
"powiesił żonę na drzewie, gdy odkrył, że nie powiedziała mu całej prawdy o swojej burzliwej przeszłości... "
Burzliwej przeszłości...? Nie chodziło o to, że jej blond nie jest naturalny, tylko o wiele poważniejsze sprawy. Sprawy, jakie dla niego - człowieka honoru - były kluczowe w życiu.

"piękna blondynka, myślę, że przez całe życie nieszczęśliwa, niezależna, bez serca, mściwa i bezwzględna, wykorzystująca swoje wdzięki w niecnych celach; na jej psychice mogło rzutować traumatyczne przeżycie, jakim było powieszenie jej na drzewie przez mężczyznę, któremu ufała"
1. O, znaleźliśmy pozytywną cechę milady - piękna blondynka. Na to konto wybaczmy jej wszystko!
2. Nieszczęśliwa czy bez serca? Bo moim zdaniem to się absolutnie wyklucza.
3. Jak rzutowało na jej psychice powieszenie na drzewie (a jakby ją powiesił na czym innym, byłoby ok?) niewiele mnie interesuje, bo zepsuta była już wcześniej.

Nieznany - 2012-12-20, 15:13

Caroline* napisał/a:
Jak nie pamiętasz, to ja ci przypomnę:
Nie mam jeszcze sklerozy, wiem, co wypisuję na forum. :lol:

I pełna zgoda z Córką Lavransa, jak zwykle zresztą. :)

Caroline* - 2012-12-20, 15:18

Córka Lavransa napisał/a:
Jak rzutowało na jej psychice powieszenie na drzewie (a jakby ją powiesił na czym innym, byłoby ok?

Nie... oczywiście, że nie. Powieszenie kogokolwiek bez sądu nie jest w porządku
Córka Lavransa napisał/a:
O, znaleźliśmy pozytywną cechę milady - piękna blondynka. Na to konto wybaczmy jej wszystko!

Nie wiemy do końca, jaka była i dlaczego, zanim to się stało. Z tego okresu znamy tylko wersję kata. Z nieco późniejszego okresu znamy wersję Atosa. Niekoniecznie są one do końca obiektywne. Z jej punktu widzenia mogło to wyglądać inaczej... Poza tym nie wiemy, jak wyglądało jej dzieciństwo.
Nie można kogoś osądzać, nie mając pełnych informacji

Córka Lavransa - 2012-12-20, 16:01

Caroline* napisał/a:
Poza tym nie wiemy, jak wyglądało jej dzieciństwo.

Nie wiemy. Ale też i - na szczęście - tłumaczenie różnych odpadów społecznych trudnym dzieciństwem wychodzi z mody.
Jest wiele osób, mających za sobą trudne lata dzieciństwa i młodości, które wyrosły na porządnych ludzi.

Caroline* - 2012-12-20, 19:14

Córka Lavransa napisał/a:
na szczęście - tłumaczenie różnych odpadów społecznych trudnym dzieciństwem wychodzi z mody

pewnie- inaczej więzienia byłyby niemal puste...
a my nie moglibyśmy czuć się bezpiecznie

Mefiztyo - 2012-12-20, 19:31

Caroline* napisał/a:
Tak że


TAKŻE* :evil:

Caroline* - 2012-12-20, 20:08

Mefiztyo napisał/a:
Caroline* napisał/a:
Tak że


TAKŻE* :evil:


Nie, Pat. Wiem, co chciałam napisać.
"także" oznacza "też"
A ja wcale nie chciałam powiedzieć, żeby Córka Lavransa też się "wtryniała" (sama użyła takiego określenia) do dyskusji. Miało to oznaczać mniej-więcej "tak więc"

Uważaj, żebym się twoich ortograficznych błędów nie zaczęła czepiać.
Jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia w temacie- nie zaśmiecaj niepotrzebnie wątku.
O takich błędach można (a nawet należałoby) pisać na priv, jeśli już koniecznie chcesz kogoś poprawiać

Córka Lavransa - 2012-12-21, 11:37

Caroline* napisał/a:
Uważaj, żebym się twoich ortograficznych błędów nie zaczęła czepiać.
Jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia w temacie- nie zaśmiecaj niepotrzebnie wątku.
O takich błędach można (a nawet należałoby) pisać na priv, jeśli już koniecznie chcesz kogoś poprawiać


Spokojniej. Wiem, że się znacie prywatnie i może taki ton w waszych stosunkach jest czymś normalnym, ale w wypowiedziach na naszym forum nie, więc takie uwagi tym bardziej proszę wrzucać do rozmów prywatnych.

I ortografii, i sawuaru na forum pilnuje Dżeny i uprzejmie proszę, żeby jej w tym nie wyręczać. Naprawdę niewiele jej umyka.

Koniec off-topu.

Caroline* - 2012-12-21, 14:44

Cytat:
I ortografii, i sawuaru na forum pilnuje Dżeny i uprzejmie proszę, żeby jej w tym nie wyręczać.


Będę pamiętać ;)
Trochę mnie poniosło... :oops:

Córka Lavransa - 2012-12-21, 15:40

Zdarza się. ;) Nikt z nas chyba nie potrafi być robotem. :)
Caroline* - 2012-12-27, 23:07

Córka Lavransa napisał/a:
Chyba nie uważasz, że okradanie kościołów w towarzystwie upadłych księży było normalną rozrywką cnotliwych panienek owych czasów...? :lol:

Nieznany napisał/a:
Milady nie była świętoszką, już jako nastolatka rabowała kościoły, za co została złapana i napiętnowana.

Ja generalnie też jestem za karą śmierci, ale... za szczególnie okrutne przestępstwa.
Młodziutka Milady została ukarana za kradzieże i dość kontowersyjny tryb życia wedle ówczesnego prawa- napiętnowano ją. Nie można kogoś karać dwukrotnie za to samo!
Poza tym przestępstwa, za które została skazana i napiętnowana nie były aż tak poważne, by karać za nie śmiercią... Gdyby były, taki wyrok zostałby wykonany...

Atos natomiast dopuścił się samosądu.
To była próba zabójstwa

Wyrok, który pozbawił ją życia rzeczywiście był sprawiedliwy- Milady zapłaciła głową m.in. za morderstwo i nakłanianie do zbrodni. Za takie czyny owszem należała jej się śmierć- tego nie neguję

Córka Lavransa napisał/a:
Burzliwej przeszłości...? Nie chodziło o to, że jej blond nie jest naturalny, tylko o wiele poważniejsze sprawy.

Pomalowanie włosów nazwałabyś burzliwą przeszłością? :shock:
W takim razie mnóstwo kobiet ma za sobą burzliwą przeszłość...
W tym i ja :roll:

Ravena - 2012-12-28, 09:17

Caro, mam cały czas wrażenie, że oceniasz Milady jakby żyła w naszej współczesności i kompletnie nie uwzględniasz ani społecznych ani obyczajowych wymogów epoki, w jakiej żyła...
Nieznany - 2012-12-28, 10:30

Caroline* napisał/a:
Atos natomiast dopuścił się samosądu.
Błąd - samosąd oznacza wykonanie wyroku bez decyzji sądu a Atos miał na swoich ziemiach władzę sądowniczą. Był "w prawie".
Córka Lavransa - 2012-12-28, 12:00

Ravena napisał/a:
Caro, mam cały czas wrażenie, że oceniasz Milady jakby żyła w naszej współczesności i kompletnie nie uwzględniasz ani społecznych ani obyczajowych wymogów społecznych, w jakich żyła...

Zgadzam się. Chyba nie bardzo rozumiesz, Caroline*, jak ciężkie było jej przewinienie, nie tylko względem męża.

Caroline* napisał/a:
Pomalowanie włosów nazwałabyś burzliwą przeszłością?

To była ironia, która miała ci uświadomić, że nie pojmujesz do końca wagi czynów Milady.

Nieznany napisał/a:
Atos miał na swoich ziemiach władzę sądowniczą. Był "w prawie".

Kolejny celny strzał, NiuNiuś. ;)

Caroline* - 2012-12-28, 16:12

... dobra, dobra, niech wam będzie

A czytaliście może inne książki Dumasa, które nie zostały zrecenzowane w tym wątku?

Jak ponad rok temu zaczynałam swoją przygodę z Forum Książki wspomniałam, że na przeczytanie przeze mnie czekały jeszcze:

*"Karol Szalony"
*"Neron"
*"Napoleon Bonaparte"
*"Józef Balsamo"
*"Wilczyce"
*"Kawaler de Maison-Rouge"
*"Towarzysze Jehudy"
*"Dama w perłach"

Z tego w ciągu ostatniego roku przeczytałam:
#"Karola Szalonego"- genialna powieść o nieszczęśliwym królu, którego nie opuścił tylko syn. Główny bohater przerażał mnie swoimi napadami agresji, ale... w moich oczach był usprawiedliwiony. Bo to był po prostu chory człowiek...
#"Nerona"- również genialna. Historia osadzona w zupełnie innych realiach, bardziej pewnie znanych z "Quo vadis?" Sienkiewicza (którego - aż się sama sobie dziwię - nie
przeczytałam). Przede wszystkim zaskoczył mnie wizerunek Nerona- młodego, długowłosego, niesamowicie przystojnego blondyna o niebiańskim głosie i nadludzkiej sile. Jakże inny od znanego mi wizerunku z ekranizacji "Quo vadis"... Pełna napięcia i dreszczów, z przeplatającymi się scenami miłosnymi i scenami zbrodni...
#"Napoleona Bonaparte" zaczęłam czytać, ale nie skończyłam... zbyt poważne, suche... Bardziej podręcznik do historii, niż powieść
#"Wilczyce" - przeczytane jednym tchem... doskonałe tło historyczne, wspaniali bohaterowie, a w szczególności jakże różne pod względem charakteru bliźniaczki Berta i Maria... i wzruszające, typowe dla Dumasa smutne zakończenie
"Kawaler de Maison-Rouge"- wartka akcja, napięcie, ciekawe tło historyczne... I główny bohater, w którym kobiecie trudno się nie zakochać... Zakończenie typowe :cry:
"Towarzysze Jehudy"- bardzo podobna do "Kawalera de Sainte-Hermine", tylko o jego bracie. Jak komuś spodobał się "Kawaler...", śmiało może sięgać po tę powieść. Niektóre sceny są wręcz identyczne. Świetna! I tradycyjne, smutne zakończenie... Można nad nią popłakać...

Pozostałych jakoś jeszcze nie przeczytałam...

Aura - 2012-12-29, 13:19

Nie czytałam, bo nie mogę dorwać w bibliotekach :-? ale moja mama poleca książkę "Fanfan Tulipan". Bardzo jej się podobała. Akcja dzieje się za Ludwika XV, jest awanturnik, wojny, przepowiednia i córka króla :)

"Józef Balsamo" to chyba część "Pamiętników lekarza"? Kiedyś czytałam Hrabinę de Charny z tej serii i dosyć mi się podobała.

Nie wiem, czy o tym było, ale czytałam też książkę "D'Artagnan", chyba wydano już po śmierci pisarza, na podstawie jego zapisków. Uzupełnia lukę między muszkieterami z 20 lat później. Niespecjalnie mi pasowała ;)

Również bardzo podobał mi się Karol Szalony i płakałam na koniec "Towarzyszy Jehudy". Napoleon to rzeczywiście sucha biografia, a co do Nerona, to owszem, czytało gładko, ale pozostawił wrażenie pewnego niedisytu - może dlatego, że miałam porównanie z monumentalnym Quo Vadis, po którym byłam "na świeżo".

Aha, w zeszłym roku przeczytałam Damę Kameliową i bardzo, bardzo mi się spodobała. Z ciekawości chętnie sięgnę po książki syna.

Caroline* - 2012-12-29, 13:50

Aura napisał/a:
Nie wiem, czy o tym było, ale czytałam też książkę "D'Artagnan", chyba wydano już po śmierci pisarza, na podstawie jego zapisków. Uzupełnia lukę między muszkieterami z 20 lat później. Niespecjalnie mi pasowała ;)

O "D'Artagnanie" było trochę off topicznie w wątku http://forum-ksiazki.kei.pl/viewtopic.php?t=36

Mnie tam ta książka się spodobała, chociaż wprowadziła pewne zamieszanie, bo wg niej biologicznym ojcem Raula był Aramis, a nie Atos... Ale o tym już było w w/w wątku

Aura napisał/a:
"Józef Balsamo" to chyba część "Pamiętników lekarza"?

Z tego, co mi wiadomo, tak. Niestety, żadnego z tych "Pamiętników..." nie przeczytałam.
Aura napisał/a:
Nie czytałam, bo nie mogę dorwać w bibliotekach :-? ale moja mama poleca książkę "Fanfan Tulipan". Bardzo jej się podobała. Akcja dzieje się za Ludwika XV, jest awanturnik, wojny, przepowiednia i córka króla :)

Nawet nie słyszałam o tej książce... Ale brzmi zachęcająco ;)
Aura napisał/a:
Aha, w zeszłym roku przeczytałam Damę Kameliową i bardzo, bardzo mi się spodobała.

Mi akurat niespecjalnie... Ale w miarę przyjemnie się czytało. Trochę denerwowały mnie te retrospekcje- zdecydowanie wolę, gdy wydarzenia są ułożone chronologicznie

Radament - 2012-12-29, 14:01

Aura napisał/a:
"Fanfan Tulipan"

Ej, ej nie było jakiegoś takiego filmu :D ?

Mefiztyo - 2012-12-29, 14:12

Caro*, a czytałaś "Dwie Diany"? Jeśli chcesz, mogę pożyczyć od lubego, bo właśnie u niego jestem ^^
Caroline* - 2012-12-29, 14:44

Nie czytałam, bo w bibliotece jest tylko 2 tom :-(
Jak przywieziesz, to ja chętnie przeczytam ;)

Nieznany - 2012-12-29, 15:25

Caroline* napisał/a:
wprowadziła pewne zamieszanie, bo wg niej biologicznym synem Raula był Aramis, a nie Atos...
:shock: :lol: Ty to dopiero wprowadzasz zamieszanie, Caro*. :hehe:
Caroline* - 2012-12-29, 16:16

Masz rację...
Ależ ja jestem zakręcona :mrgreen:
to pewnie ta wczorajsza rozmowa z geraltem doprowadziła mnie do takiego stanu...
Jasne, że odwrotnie... ojcem, a nie synem :lol:

Ale przyjemnie się czasem pośmiać nawet z samej siebie
:hehe:

***
Dzięki- już poprawiłam ;)

Aura - 2013-01-17, 16:53

Radament, był film "Fanfan Tulipan". Nie oglądałam, ale wiem, że był :->

Achhhh, przypomniała mi się jeszcze jedna książka Dumasa (choć nie wiem, czy ojca, czy syna) - "Ascanio". Akcja dzieje się w XVI-wiecznych Włoszech, w pracowni wybitnego artysty Benvenuto Celliniego. Głównym bohaterem jest jego młody pomocnik, występuje też piękna kochanka artysty. Niestety, czytałam tak dawno, że nie kojarzę nic więcej. W każdym razie podobała mi się, ale nie tak jak moi ulubieni "Muszkieterowie" ;)

Deina Eldathiel - 2013-01-17, 18:34

Można rzec, że się na Dumasie wychowałam i do dzisiaj podziwiam piękne dziateczki, które się rodzą z jego gwałtów na historii... Problem w tym, że jakoś nie do końca chyba sprzyjałam tym, co trzeba. Chociaż Gilbert postąpił z Andree tak niegodziwie, jakoś zawsze go lubiłam. A Cagliostro vel Balsamo - chyba tylko u Dumasa budzi sympatię, jak Saint-Germain u Łysiaka:) I Oliwię, sobowtóra Marysi Tosi, też lubiłam, chociaż naiwne i głupie to takie.
Za to instynkta mordercze włączały mi się przy Naszyjniku królowej, kiedy na horyzoncie pojawiała się Joanna de Valois. Do dzisiaj czytając o jej piętnowaniu czuję jakieś makabryczne zadowolenie;)

No i też lubię Aramisa. Chociaż za męża wolałabym Atosa jednak;)

Caroline* - 2013-01-17, 21:56

Aura napisał/a:

Achhhh, przypomniała mi się jeszcze jedna książka Dumasa (choć nie wiem, czy ojca, czy syna) - "Ascanio". Akcja dzieje się w XVI-wiecznych Włoszech, w pracowni wybitnego artysty Benvenuto Celliniego. Głównym bohaterem jest jego młody pomocnik, występuje też piękna kochanka artysty. Niestety, czytałam tak dawno, że nie kojarzę nic więcej. W każdym razie podobała mi się, ale nie tak jak moi ulubieni "Muszkieterowie" ;)

Pełna zgoda! Ja też czytałam dosyć dawno, niewiele już pamiętam i wolę jednak "Muszkieterów", co nie znaczy, że "Ascanio" mi się nie spodobał
Cytat:
Chociaż Gilbert postąpił z Andree tak niegodziwie, jakoś zawsze go lubiłam. A Cagliostro vel Balsamo - chyba tylko u Dumasa budzi sympatię, jak Saint-Germain u Łysiaka:) I Oliwię, sobowtóra Marysi Tosi, też lubiłam, chociaż naiwne i głupie to takie.
Za to instynkta mordercze włączały mi się przy Naszyjniku królowej, kiedy na horyzoncie pojawiała się Joanna de Valois. Do dzisiaj czytając o jej piętnowaniu czuję jakieś makabryczne zadowolenie;)

Jaka szkoda, że nie przeczytałam jeszcze ani "Pamiętników lekarza", ani "Naszyjnika królowej". Ale na pewno to nadrobię, a wtedy możemy podyskutować ;)

Napisałaś w powitaniu, że interesujesz się Napoleonem Bonaparte.
Więc mogę śmiało polecić ci "Kawalera de Sainte-Hermine" i "Towarzyszy Jehudy" Aleksandra Dumasa, jeśli jeszcze ich nie czytałaś. Nie polecam z kolei "Napoleona Bonaparte" tegoż autora, bo to raczej biografia, niż powieść i ciężko się czyta. Chociaż skoro interesuje cię ta persona, może ci się spodoba, bo sporo jest w niej informacji o Napoleonie- od samego dzieciństwa, poprzez edukację, początki kariery i... nie wiem, bo nie skończyłam czytać. Aż tak mnie Bonaparte nie interesuje, by czytać takie nudy...

Deina Eldathiel napisał/a:
Chociaż za męża wolałabym Atosa jednak;)

Ooo... Nigdy w życiu za męża człowieka, który powiesił na drzewie własną żonę! Mniejsza o to, za co

Deina Eldathiel - 2013-01-17, 22:30

"Kawalera..." czytałam, "Towarzyszy..." nie, więc z przyjemnością dopiszę do stosiku. Co do żony, jakoś nigdy mi to nie burzyło zacnego (i poniekąd tragicznego) wizerunku Atosa. Ale fakt - ja specjalistką małżeńską nie jestem, bo moje własne mi niespecjalnie wyszło;)
Caroline* - 2013-01-17, 23:04

Jeśli "Kawaler..." ci się spodobał, to na pewno polubisz też "Towarzyszy..."

Książki są bardzo podobne, tylko "Kawaler" jest o losach Hektora, a "Towarzysze" o losach Karola de Sainte Hermine

Juana - 2013-01-28, 19:13

Pozwolę sobie dorzucić kilka słów.

Deina- do Cagliostro również miałam ogromną sympatię. W 100% zgodzę się także w kwestii Atosa. Dla mnie było to wręcz zupełnie oczywiste, w jaki sposób postąpił wobec żony. Twarde prawo, ale prawo; w myśl zasady inne czasy, inna mentalność. ;) I w niczym mi to nie zaburzyło jego obrazu. Aramisa lubię, ale Atosa jednak o wiele bardziej.

Caroline*- jak najbardziej polecam "Naszyjnik królowej"

Caroline* - 2013-01-28, 19:20

Juana napisał/a:
W 100% zgodzę się także w kwestii Atosa. Dla mnie było to wręcz zupełnie oczywiste, w jaki sposób postąpił wobec żony. Twarde prawo, ale prawo; w myśl zasady inne czasy, inna mentalność.

To niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego nie powieszono jej OD RAZU, a jedynie wypalono piętno

Juana - 2013-01-28, 21:23

Piętnowanie było normą; w ten sposób naznaczano głównie ladacznice, ludzi, którzy profanowali kościoły, złodziei i wszelkiej maści wygnańców. Nawet, jeżeli ostateczną karą była śmierć, to często najpierw winowajcę okaleczano.

"Trzech muszkieterów" czytałam bardzo dawno, ale z tego, co się po mojej głowie kołacze, to znamię wypalił kat z Lille, bodaj brat jej pierwszego kochanka. Później zarówno ona, jak jej kochanek uciekli z więzienia. Zatem... Kto wie, co by było, gdyby jednak nie udało im się z tego więzienia zbiec. ;)

Caroline* - 2013-01-28, 21:45

Juana napisał/a:
Później zarówno ona, jak jej kochanek uciekli z więzienia.

Musiało mi to umknąć. Może dlatego, że książkę czytałam kilka lat temu, a w międzyczasie przeczytałam jeszcze wiele innych, nie tylko Dumasa.

Kata i kochanka pamiętam. Zresztą ten sam kat ściął jej głowę, a wcześniej był jednym z oskarżycieli

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-03-31, 20:13

Królowa Margot

Obiecałem niegdyś pewnej forumowej miłośniczce prozy Aleksandra Dumasa, że przeczytam "Królową Margot". Ponieważ obietnicy dotrzymałem wypada napisać w krótkim słowie parę refleksji z lektury.

Powieść rozgrywa się głównie na dworze króla Francji Karola IX. Wszystko zaczyna się na krótko przed nocą św. Bartłomieja, tj. paryską rzezią hugenotów dokonaną na rozkaz Katarzyny Medycejskiej, za przyzwoleniem króla.
Luwr, piękny zamek królewski, a jednocześnie siedlisko wszelakich intryg. Straszne to miejsce, gdzie nigdy nie wiesz czy ktoś nie podsłuchuje, bo ściany mają uszy a komnaty pełne są sekretnych drzwi. Bardzo podobne wrażenie odniosłem czytając o Królewskiej Przystani z sagi GRR Martina, jakby autor wzorował się na Luwrze. :)

Do tego gniazda żmija trafiają dwaj szlachcice, La Mole, zwolennik hugenotów, oraz Annibal de Cocconas, sympatyzujący raczej z katolikami. Dwaj panowie spotkali się przypadkiem, zjedli razem śniadanie, a później, na skutek wydarzeń Nocy św. Bartłomieja trzykrotnie niemal się wzajemnie nie pozabijali. To jednak w jakiś cudowny sposób scementowało ich przyjaźń, która stała się z czasem silniejsza niż śmierć.

Jak to u Dumasa, kto przeczytał choć jedną książkę autora, wie, że może się spodziewać ciekawych postaci, wartkiej akcji i barwnej narracji. Z Dumasem nie można się nudzić. :)

La Mole, szaleńczo zakochany w królowej Małgorzacie, ta z kolei jest żoną Henryka króla Nawarry, cudem tylko, dzięki jej wstawiennictwu ocalonemu z rzezi. Cocconas zdobył serce księżnej de Nevers, również zamężnej. Damy jednak się zbytnio nie przejmują wiążącymi je przysięgami i odwzajemniają miłość kawalerów. Wspólnie wraz z Henrykiem nawarskim starają dać odpór knowaniom królowej matki i książąt francuskich spragnionych korony Francji. W zasadzie nieustannie walczą o życie, w tej grze, sprzyjając stronnictwu protestantów, każdy błąd może skutkować śmiercią.

Jak zwykle siłą powieści Dumasa są bohaterowie.


...

aviritia - 2013-04-01, 00:24

Przeczytałam właśnie jego "Trzech Muszkieterów"...
Dobrze się czytało, dość szybko i na szczęście nie była to wymagająca lektura, bo chciałam się zrelaksować na święta, jednak nie do końca książka spełniła moje oczekiwania. Bohaterowie i narracja jak najbardziej na plus, fabuła też nie pozwalała mi się nudzić ani przez moment, ale czegoś mi zabrakło. Chyba ten, hm, chaos mnie trochę męczył. Wszystko za szybko się działo i w sumie nie do końca się dowiedziałam, o co tak właściwie chodzi... Na 300 stron było zdecydowanie zbyt dużo akcji i za mało opisów, które dla mnie są rzeczą konieczną. Mimo wszystko na pewno nie jest to moje ostatnie spotkanie z Dumasem (ojcem), bo jednak przyjemnie spędziłam z nim ten świąteczny czas :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-04-01, 10:53

aviritia napisał/a:
Na 300 stron było zdecydowanie zbyt dużo akcji i za mało opisów,


Książka o ile dobrze pamiętam liczy ponad 500 stron. Czyżbyś trafiła na jakieś 'wydanie skrócone'?

Caroline* - 2013-04-01, 15:00

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
aviritia napisał/a:
Na 300 stron było zdecydowanie zbyt dużo akcji i za mało opisów,


Książka o ile dobrze pamiętam liczy ponad 500 stron. Czyżbyś trafiła na jakieś 'wydanie skrócone'?


Wydanie, które mam na półce w domu ma... 700 stron.
Pierwsza myśl, która mi się nasuwa, to to, że przeczytałaś tylko jeden tom :P

aviritia - 2013-04-01, 15:04

Mam jakieś wydanie, które kiedyś służyło za dodatek do takich niebieskich encyklopedii w częściach. I ma naprawdę 330 stron. Możliwe, że to jakies wydanie skrócone, bo ten chaos trochę rzucał się w oczy. No nic, pozostało mi tylko wypożyczenie z biblioteki innego wydania i przekonanie się, co tak właściwie mnie ominęło :)

Edit: Albo faktycznie to tylko pierwsza część, bo przeczytałam jedynie o wydarzeniach z Milady.

Caroline* - 2013-04-01, 15:09

aviritia napisał/a:
Mam jakieś wydanie, które kiedyś służyło za dodatek do takich niebieskich encyklopedii w częściach. I ma naprawdę 330 stron. Możliwe, że to jakies wydanie skrócone, bo ten chaos trochę rzucał się w oczy. No nic, pozostało mi tylko wypożyczenie z biblioteki innego wydania i przekonanie się, co tak właściwie mnie ominęło :)

Edit: Albo faktycznie to tylko pierwsza część, bo przeczytałam jedynie o wydarzeniach z Milady.


Możliwe, bo ja czytałam tą książkę albo pod koniec podstawówki, albo na początku gimnazjum i nie miałam najmniejszych problemów z jej zrozumieniem. To było moje pierwsze zetknięcie się z Dumasem i miłość od pierwszego... tomu :)

aviritia napisał/a:
Edit: Albo faktycznie to tylko pierwsza część, bo przeczytałam jedynie o wydarzeniach z Milady.


A na czym się skończyła historia?

aviritia - 2013-04-01, 15:15

Spoiler:
D'Artagnan został oficerem, trzech pozostałych muszkieterów przestało służyć, Milady została osądzona.


Troszkę źle się wyraziłam, zrozumiałam akcję jako tako, ale na moje oko za mało było poświęcone Kardynałowi i przyczynom, dlaczego tak właściwie spiskuje za plecami Króla.

Caroline* - 2013-04-01, 15:17

aviritia napisał/a:
D'Artagnan został oficerem, trzech pozostałych muszieterów przestało służyć, Milady została osądzona.

Troszkę źle się wyraziłam, zrozumiałam akcję jako tako, ale na moje oko za mało było poświęcone Kardynałowi i przyczynom, dlaczego tak właściwie spiskuje za plecami Króla.


Hmmm... Czyli jednak wydanie skrócone, bo tak właśnie skończyły się przygody bohaterów.

Nie wszystko pamiętam, jak tego, czy kardynałowi była poświęcone duża czy mała część powieści...

Mnie tam niczego nie brakowało, a już na pewno nie brakowało opisów :)


Edit:
A może to wcale nie był pierwszy tom a... drugi? :-?
W takim razie jak się zaczęła historia?

Tifa Lockhart - 2013-04-01, 15:53

Dziewczyny, istnieje taka opcja jak spojler.
Spoiler:

Warto jej używać, by ci co nie przeczytali książki nie znali jej zakończenia. :mg:

Caroline* - 2013-04-01, 15:53

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Obiecałem niegdyś pewnej forumowej miłośniczce prozy Aleksandra Dumasa, że przeczytam "Królową Margot".

Dobra dobra, nie kryj się, ja i tak wiem, komu :hehe:
Dzięki :)
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Straszne to miejsce, gdzie nigdy nie wiesz czy ktoś nie podsłuchuje, bo ściany mają uszy

Fakt. De Mouy boleśnie się o tym przekonał, wszak zdradził swojego króla i przywódcę - Henryka Nawarskiego.
Gdyby był wiedział, że ściany Luwru mają uszy, byłby zapewne ostrożniejszy i nie wpadł w szał po odmowie Henryka. To się mogło bardzo źle skończyć... Kto jak kto ale Franciszek d'Alencon był ostatnią osobą godną być przywódcą hugenotów i królem Nawarry. Zdradziłby przy pierwszej sposobności :zlo
To postać chyba najbardziej odpychająca zaraz po królowej matce.
Nawet Rene i mistrz Caboche budzili we mnie chwilami pozytywne uczucia. Franciszek i Katarzyna - ani przez chwilę.
No może przez krótki moment Katarzyna, w której obudziły się matczyne uczucia względem Henryka. Ona naprawdę go kochała.
Ale co to za matka, która kocha jedno dziecko, a pozostałych nienawidzi? :shock: :evil: Nie bez historycznych racji - rzeczywiście Katarzyna faworyzowała go.
Z tym że Dumas zrobił z niej niemal demona. W rzeczywistości aż tak diaboliczna nie była.

Swoją drogą myślałam, że Dumas nieco podkoloryzował sugerując, że Franciszek kochał Małgorzatę miłością inną niż braterska, a wczoraj (no w sumie to dziś, bo już po północy :P ), czytając "Henryka Walezego" znalazłam informację, że rzeczywiście w Luwrze plotkowano o ich kazirodczym związku... Z tym że prawdopodobnie były to jedynie plotki :)

Ciekawe to doświadczenie, porównywać dumasowskie postaci z ich historycznymi pierwowzorami :D

Tifa Lockhart napisał/a:
Dziewczyny, istnieje taka opcja jak spojler.
Spoiler:

Warto jej używać, by ci co nie przeczytali książki nie znali jej zakończenia. :mg:


A jak wtedy dyskutować o zakończeniu, o treści itp... Też za pomocą spojlerów :hehe:

aviritia - 2013-04-01, 18:19

Tifa Lockhart napisał/a:
Dziewczyny, istnieje taka opcja jak spojler.
Spoiler:

Warto jej używać, by ci co nie przeczytali książki nie znali jej zakończenia. :mg:


Niech no Ci będzie, poprawione :P

Caroline* napisał/a:
Edit:
A może to wcale nie był pierwszy tom a... drugi? :-?
W takim razie jak się zaczęła historia?


D'Artagnan wyrusza z domu.

Znalazłam już jakiegoś e-booka, co prawda ma 400 stron, więc niewiele więcej, ale po epilogu widzę, że ja coś miałam poobcinane. No nic, kiedyś na pewno wrócę jeszcze do Trzech Muszkieterów, a w międzyczasie wypożyczę sobie jakieś inne dzieło Pana Dumasa :D

Caroline* - 2013-04-01, 18:23

aviritia napisał/a:
w międzyczasie wypożyczę sobie jakieś inne dzieło Pana Dumasa :D

Bardzo się cieszę z tego powodu :)
Nie tylko, że dla Ciebie również Dumas jest wielki (Pan), ale przede wszystkim dlatego, że liczę na owocne dyskusje :D

aviritia napisał/a:
D'Artagnan wyrusza z domu.

To by się zgadzało...
Więc już nie ma wątpliwości, że Twoje wydanie jest skrócone. A to psuje całą zabawę :-(

Jak najbardziej warto przeczytać pełną wersję :)

Deina Eldathiel - 2013-04-02, 15:17

Ciekawe, skąd się w ogóle wzięła i po co wersja skrócona? Moja liczy sobie 636 stron i druk raczej drobny.
A przy okazji Królowej Margot, upolowałam swoją w antykwariacie i cieszę się z tego wydania niesamowicie, a to z uwagi na niepowtarzalne ilustracje nieodżałowanego Janusza Grabiańskiego, który w dużym stopniu pokolorował moje dzieciństwo. Jego kreskę rozpoznam wszędzie:)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-04-02, 15:54

Niestety istnieją wersje skrócone, i to takie ładnie wyglądające, ze złoconymi okładkami. Wydaje mi się, że ta seria była kiedyś wypuszczana w kioskach w jakiejś serii. Ostatnio widziałem w jednym z supermarketów.
Ładne wydania, mam parę z tej serii, ale tylko literatury polskiej, te można śmiało kupować, tekst jest dokładny. Natomiast z prozy zagranicznej nie ma sensu kupować, jeśli nie chodzi wam o wydanie skrócone. Trzej muszkieterowie to nie wyjątek. Kiedyś kupiłem dla siostry w prezencie gwiazdkowym bodaj ze trzy tytuły, ale dopiero potem zorientowałem się, że tekst jest niemiłosiernie skrócony. :zlo O czym oczywiście w książce nie ma żadnej adnotacji.

To są o takie wydania:



Przynajmniej ja się w takich spotkałem ze skracanymi tekstami.

Deina Eldathiel - 2013-04-02, 16:14

To Media Amer? Mam z tego Panią Bovary i Szkołę Uczuć, wydaje mi się, że bez skrótów, ale pewna nie jestem.
aviritia - 2013-04-03, 18:59

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

To są o takie wydania:

Obrazek

Przynajmniej ja się w takich spotkałem ze skracanymi tekstami.


O to to, właśnie takie czytałam wydanie czytałam :<

Caroline* - 2013-04-05, 19:12

Hmm...
W najbliższych tygodniach nie będę miała za wiele czasu dla Forum :-(
Dziś kontynuuję podsumowanie wypaczenia historii, jakiego dopuścił się Dumas. Przyda się, gdy wreszcie zabiorę się za pisanie prezentacji maturalnej :D

Najbardziej rażące moim zdaniem, lecz bez większego znaczenia historycznego jest wybielenie w powieści La Mole'a i Annibala. W rzeczywistości, jak czytamy w "Henryku Walezym" Stanisława Grzybowskiego:

Cytat:
D'Alencon i Burbon próbowali ucieczki raz jeszcze. Znów plan ich został odkryty. [...] Spadły tylko głowy dwóch faworytów Franciszka, złych zresztą i mało wartych doradców. Jeden z nich, Bonifacy de La Mole, był kochankiem Małgorzaty nawarskiej, drugi, hrabia piemoncki Hannibal Coconato, kochanek z kolei księżnej de Nevers, znany z okrucieństwa, wykupywał podobno w dzień św. Bartłomieja ściganych hugenotów z rąk tłumu, by zarżnąć ich osobiście. Coconato był z Henrykiem w Polsce i zdemaskowany zaraz na wstępie jako szpieg hiszpański wysłany został z powrotem do Francji.


Cytat:
Po śmierci Bonifacego de La Mole Małgorzata była niepocieszona. Wraz z księżną de Nevers udały się ponoć nocą na cmentarz, by wykopać odcięte głowy kochanków, zabalsamować je i przechowywać jak najdroższe relikwie (...).


Porównując te informacje widzę, że nawet prości szlachcice z powieści mają swoje pierwowzory historyczne. Zgadzają się nazwiska, fakt, że byli kochankami w/w kobiet i byli w służbie Franciszka d'Alencon, a także ich uczestnictwo w spisku mającym na celu ucieczkę Henryka Nawarskiego (z tym że w powieści Franciszek wycofał się - mało tego, zdradził Henryka). Nie wiadomo, czy Margot i Henrietta rzeczywiście przechowywały głowy straconych kochanków, ale plotka ta mogła zainspirować Dumasa.

Jednak w powieści więcej jest rozbieżności, niż podobieństw. Wprawdzie Annibal jako "gorliwy katolik" chętnie uczestniczył w rzezi hugenotów, czerpiąc nawet z tego przyjemność, jednak nie zauważyłam, żeby był szczególnie okrutny. Ponadto jego pierwowzór był zaangażowany politycznie, natomiast postać Dumasa nie mieszała się do polityki do momentu, gdy postanowiła pomóc przyjacielowi. Jednak Coconnas z powieści nie był specjalnie traktowany przez Franciszka, a już na pewno nie był jego doradcą. Poza tym nie napisałabym o nim "zły i niewiele warty". Szczególnie przyjaciel był z niego doskonały - wierny, gotowy do poświęceń, myślę, że nie przesadzę mówiąc, że kochający przyjaciela, porównujący przyjaźń do gwiazdy, a miłość do świecy.
Tak więc jego zdaniem miłość może się wypalić lub zostać zgaszona, ale przyjaźń będzie trwać.
Wierzę, że istnieje miłość niczym gwiazda. Czy to znaczy, że nie zgadzam się z tą życiową mądrością Annibala? Absolutnie nie, ponieważ moim zdaniem miłość, którą można porównać do gwiazdy, to miłość oparta właśnie na przyjaźni. Miłość, którą można porównać do świecy, to uczucie oparte na pożądaniu. Wypala się, gdy osoba "kochana" przestaje być atrakcyjna fizycznie. Moim zdaniem takie uczucie właśnie łączyło Coconnasa z Henriettą - nie była to więc prawdziwa miłość. Świadczy zresztą o tym fakt, że nie zważając na łzy kochanki postanowił umrzeć wraz z przyjacielem. Przyjaźń okazała się więc silniejsza, niż miłość, tak jak trwalsze od świec są gwiazdy.

Dumasowski La Mole to moim zdaniem człowiek bez najmniejszej skazy, ideał człowieka i mężczyzny. Zdecydowanie nie można o nim powiedzieć: "zły i niewiele warty". IMO łączyła go z Margot miłość, którą można porównać do gwiazdy - aż do śmierci.


Na dziś dość, mam jeszcze sporo pracy. Matura zbliża się wielkimi krokami...

Ale to dopiero początek mojego zestawienia historii dumasowskiej z prawdą historyczną :mrgreen:

Caroline* - 2013-04-06, 20:37

Dziś skończyłam czytać "Henryka Walezego". Jestem pod wrażeniem postaci tytułowej. Wspaniały król - pracowity, sprawiedliwy, niezwykle inteligentny, pobłażliwy, skory do wybaczania, byle tylko nie dopuścić do wojny domowej. Raz jeden się ugiął decyzji Rady Królewskiej, która skazała Henryka Gwizjusza na śmierć za próbę zrzucenia króla z tronu, skądinąd wyrok sprawiedliwy i słuszny, chociaż sposób wykonania już niekoniecznie.
Lud, podburzany oddolnie, obawiał się króla-tyrana. Henryk III tyranem??? :shock:
W końcu jakiś fanatyk go zamordował. Taki wspaniały król, dbający o swój lud, ograniczający wpływ arystokracji, władca, który podatki nakładał wedle możliwości tych, którzy mieli je płacić, ten, który nałożył obowiązek płacenia podatków na duchowieństwo - bogate, lecz dotąd będące niejako pasożytami we Francji... zginął tak marnie.
Och... gdyby był nie wyjeżdżał z Polski... i Polska by zyskała, i on prawdopodobnie nie zginąłby przedwcześnie z rąk skrytobójcy.
Jednak trudno się dziwić, że po roku zaledwie panowania w Polsce, nie znając języka i obyczajów, czuł się bardziej związany z Francją, niż z państwem, którego królem został obrany. Zresztą, wcale nie chciał zostać królem Polski - w tym wypadku Dumas nie przekłamuje historii. Henryk wiedział, że jego brat jest śmiertelnie chory (na gruźlicę, nie w wyniku otrucia, jak wynika z wersji Dumasa!).

Henryk III to jedyny syn Katarzyny Medycejskiej, który został zamordowany, a nie zmarł w wyniku choroby. Część jego rodzeństwa zmarła jeszcze we wczesnym dzieciństwie, starszy brat Franciszek, który objął tron po ojcu Henryku II zmarł na zapalenie opon mózgowych w wieku 17lat, po roku panowania, dwudziestokilkuletni Karol IX zmarł na gruźlicę, Franciszek d'Alencon również zmarł na gruźlicę, w wieku niespełna 30 lat...

Demoniczna wedle historii napisanej przez Dumasa Katarzyna Medycejska była więc w gruncie rzeczy bardzo nieszczęśliwą kobietą :-(

Caroline* - 2013-04-12, 17:57

Pisząc o Henryku Walezym nie mogę nie wspomnieć o pewnym "szczególe":
W "Królowej Margot" Henryk zjawił się chwilę po śmierci brata, a w rzeczywistości...
Od momentu śmierci Karola IX do powrotu Henryka do Francji minęło kilka miesięcy - zanim dowiedział się o śmierci Karola minęło 2,5 miesiąca, potem tygodnie zajęła jego podróż po Europie, w czasie której młody władca poznawał władców, różne sposoby rządzenia państwem, zawiązywał sojusze, poznawał kulturę...
Pomiędzy śmiercią Karola IX a objęciem władzy przez jego następcę regentką była królowa matka - nie Henryk Nawarski (który zresztą u Dumasa regentem był dosłownie przez chwilę, symbolicznie). W "Królowej Margot" ciągłość władzy została zachowana, podczas gdy naprawdę przed bezkrólewiem uratowała Francję królowa matka (wprawdzie Franciszek mógłby objąć władzę po bracie, ale... moim zdaniem bardzo dobrze się stało, że do tego nie doszło).

Wprawdzie nie ma o tym w "Królowej Margot", ja jednak wspomnę - szczególna rzecz, że Francja po objęciu władzy przez Henryka III miała de facto... dwóch władców. Katarzyna zdawała się nie przyjmować do wiadomości, że jej syn jest dorosły i to on rządzi w kraju. Prowadziła własną, nierzadko sprzeczną z synowską, politykę zagraniczną, król miał przez nią niemałe kłopoty. Katarzyna była kobietą przede wszystkim rządną władzy, wyniesienia, posłuchu. Jej osoba nie budzi mojej sympatii w najmniejszym stopniu, raczej politowanie i współczucie, ale bardziej jeszcze - złość.

I jej jakoś nikt nie zamordował, a jej syna, dobrego, młodego króla, tak :evil:




***
Inna postać historyczna z "Królowej Margot" warta uwagi, to Karol IX. Mówiąc o nim, nie można nie wspomnieć o najbliższych mu osobach. Nie były to, niestety, jego matka i siostra, jego bracia byli dla niego raczej wrogami :-(

Najbliższymi dla niego osobami byli ukochana Maria Touchet, matka ich synka, Karola, wspomniany syn, a także mamka. Moim zdaniem to tych dwóch kobiet dotyczyła przepowiednia Rene mówiąca o tym, że śmierć króla opłakiwać będą tylko dwie kobiety - jedna na uboczu, z dzieckiem na rękach, a druga przy nim.

Dumasowski Karol IX zmarł w Luwrze, a chwilę przed śmiercią byli u niego Katarzyna, Małgorzata, Henryk Nawarski, Rene, mamka...

W rzeczywistości król umarł opuszczony przez wszystkich z wyjątkiem mamki, skonał z wyrzutem na ustach, że nawet rodzona matka go opuściła w chwili śmierci...
A zmarł w... ponurym zamku Vincennes.

W "Henryku Walezym", opartym na źródłach historycznych (wymienionych zresztą), czytamy:
Cytat:
Karol IX zmarł 30 maja w zamku Vincennes. Zmarł sam [...]. Pozostała przy nim tylko wierna niańka, hugenotka. Zmieniała zbroczone krwią prześcieradła na ciele suchotnika. Ocknął się na chwilę, zobaczył, że go wszyscy opuścili. Spytał: "A moja matka?" I z wyrzutem na ustach skonał.


O śmierci brata Henryk dowiedział się dopiero 15 sierpnia. Do Paryża dotarł 5 września tego samego, 1574 roku
Na króla Karol się nie nadawał, nie mam co do tego wątpliwości. Prawdziwą władzę sprawowała jego matka, zresztą było to mu na rękę. Król wolał polowania, niż rządzenie...

Zdecydowanie na władcę nadawał się lepiej jego młodszy brat, Henryk - urodzony król.


EDIT:
Zapomniałam wspomnieć, co stało się z nieślubnym synem Karola IX po śmierci ojca. Tego akurat nie ma w "Królowej Margot". Karol junior został ulubieńcem stryja, Henryka III i jego wiernym przyjacielem.

Cytat:
Całą miłość, jakiej nie mógł Henryk poświęcić dzieciom własnym, przelał więc na małego bratanka, syna Karola IX i Marii Touchet, Karola de Valois, jedynego z krewnych, który nie miał nigdy zawieść i oszukać i który pozostał mu wierny do końca.


Biedny Henryk III. Wybrał sobie żonę, która go kochała i była wzajemnie kochana- Ludwikę de Vaudemont, przedstawicielkę rodu lotaryńskiego. Do szczęścia brakowało im jednak dzieci - pierwsze młoda królowa poroniła, a później nie mogła zajść w ciążę.

Caroline* - 2013-04-14, 19:16

Pisząc o "Królowej Margot" jako o powieści historycznej nie można nie wspomnieć o najważniejszym i mającym największe historyczne znaczenie w czasach ostatnich Walezjuszy wydarzeniu - rzezi hugenotów w noc św. Bartłomieja.

Według Dumasa inicjatorką rzezi była Katarzyna Medycejska. Po części jest to prawda, z tym że królowa matka chciała pozbyć się hugenockich przywódców, a nie wytracić wszystkich kalwinów...

Po nieudanym zamachu za admirała Coligny, którego zleceniodawcą była Katarzyna Medycejska (nie Karol IX, jak czytamy w "Królowej Margot"), Katarzyna wystraszyła się pogróżek hugenotów, którzy rządni zemsty chcieli zrzucić z tronu monarchę i zamordować królową matkę. I to była przyczyna, dla której królowa postanowiła pozbyć się hugenockich przywódców.

W "Królowej Margot" król nie zgodził się formalnie na wytracenie protestanckich przywódców, lecz było mu to na rękę. W rzeczywistości ostro sprzeciwiał się planom matki i brata, ulegając dopiero groźbom i szantażowi.

Cytat:
Biedny, chory neurastenik. Król Francji zamknięty w swej komnacie, pod strażą, jak skazaniec, gdy wokół odbywały się przygotowania do rzezi.


Rzeczywistym inicjatorem rzezi wszystkich protestantów był Henryk de Guise. Potrafił rozegrać wszystko tak, że odpowiedzialnością za tą masakrę obarczono Mecyceuszkę i Walezych - Henryka i Karola.

Co mnie zaskoczyło to fakt, że Henryka Nawarskiego uratowała... Katarzyna Madycejska, a nie Małgorzata... Ponadto to nie król chciał go zamordować.

O udziale w całej tej sprawie Henryka Walezego Grzybowski pisze:
Cytat:
był równie bezsilny [co Karol IX]. Rzeź obciążyć odtąd miała jego dobre imię, choć on najmniej był za nią odpowiedzialny. Działał na rozkaz matki. [...] Od tej pory zwycięzca spod Jarnac i Moncontour przejawiać począł wstręt do widoku krwi.


Natomiast po rzezi sam król:
Cytat:
przyjął pełną odpowiedzialność za wypadki paryskie, nakazał rzeź protestantów na prowincji.

Straszne...
Król, który wcześniej żarliwie bronił hugenotów - więcej nawet, bo zaprzyjaźnił się z ich przywódcą, admirałem Coligny a po nieudanym zamachu na jego życie żądał odnalezienia i ukarania zamachowca... stał się szaleńcem strzelającym do swoich uciekających gości, hugenotów, z okna Luwru, a w końcu wręcz nakazał mordowanie swoich poddanych tylko dlatego, że wyznawali inną wiarę...

Córka Lavransa - 2013-04-15, 09:45

Dawno nie czytałam już nic Dumasa, choć "Królowa Margot" należy do moich ulubionych powieści, trudno mi więc podjąć dyskusję.
Bardzo podoba mi się jednak to, jak analizujesz zawarte w nich wątki, porównujesz z innymi pozycjami o tej samej tematyce - czuć w Tobie prawdziwą pasję. Brawo. :)

Caroline* - 2013-04-16, 10:58

Bardzo miło mi to czytać :)
Zwłaszcza, że "Królową Margot" chcę wykorzystać w prezentacji maturalnej

Emoonia - 2014-03-14, 16:29

Przyznam że wstydem, że nigdy wcześniej nie czytałam żadnej powieści Dumasa. Klasyka ogólnie była przeze mnie zawsze bardzo zaniedbywana, ale staram się teraz to nadrobić. Oczarowana recenzjami Caroline postanowiłam sięgnąć po "Trzech muszkieterów" i jestem bardzo mile zaskoczona :) Pierwsze kilkadziesiąt stron czytałam z mozołem, nie mogąc się przyzwyczaić do starodawnego typu narracji, kwiecistych zdań i nadmiaru grzecznościowych formułek, ale potem zostałam wciągnięta na amen. Ze wszystkich panów najbardziej chyba zaintrygował mnie Atos, lubię takich ponuraków ;) Moim zdaniem jednak niekwestionowaną gwiazdą tej powieści jest Milady, kobieta fatalna i demoniczna, manipulująca ludźmi i kształtująca z nich narzędzia do osiągania swoich celów. Nasunęła mi skojarzenie z Kathy z powieści "Na wschód od Edenu" - nie dość, że obydwie kobiety są bardzo do siebie podobne, to jeszcze w obydwu przypadkach właściwie nie wiadomo, kim są, czy ludźmi, czy może demonami w ludzkiej skórze. W obydwu książkach pojawia się taka sugestia, co czyni te postacie jeszcze bardziej intrygującymi.

Oczarowała mnie nie tylko sama opowieść, lecz także humor i przygodowe zacięcie, z jakim została opisana. Następnym razem chyba sięgnę po "Hrabiego Monte Christo".

1mirinda - 2014-03-16, 22:56

Przez większość czasu kiedy czytałem "Trzech muszkieterów" uśmiech nie znikał mi z twarzy.Jednego dnia ledwo starczało głównym bohaterom na strawę,aby drugiego lekką ręką roztrwonić fortunę.Żeby zyskać oddanie sługi należało go sprać.Nie umiałbym wskazać który z muszkieterów zyskał moją największą sympatie.
Przed przeczytaniem "Hrabiego Monte Christo" sięgnę pierw do książek opisujących dalsze losy muszkieterów

Córka Lavransa - 2014-08-29, 19:29

Czytam "Kawalera d'Harmental". Uwielbiam Dumasa za krótkie, treściwe rozdziały. :) Budują napięcie, nie ma dłużyzn, można odłożyć książkę nawet po krótkiej chwili lektury. Powieść w odcinkach to jest to! :)
charleston - 2014-10-01, 20:55

Powieść "Królowa Margot" podobała mi się, ale większe wrażenie zrobiła na mnie książka Dumasa o Karolu Szalonym, w bardzo przekonujący sposób opowiedziała o królu jako "szalonym" i przede wszystkim o królu jako człowieku.
castagna - 2016-09-25, 23:06

Dumasa czytałam tylko Damę Kameliową, która była świetna, na półce czeka na mnie Królowa Margot

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group