Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka polska - LEM, Stanisław

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-01, 21:58
Temat postu: LEM, Stanisław
Wychodzi teraz seria dzieł zebranych Stanisława Lema pod patronatem Gazety Wyborczej. Czy zdarza się Wam kupować ową serię? Ja jakoś z rozpędu kupiłem pierwsze trzy egzemplarze, w tym Solaris. Zastanawiam się czy kupować dalej. Z jednej strony nie wszystkie dzieła Lema są na tyle wartościowe, by je kupować, z drugiej, to największy polski fantasta, warto mieć na półce. :)

Edycja:

Dodam, ze tom drugi, Kongres futurologiczny kupiłem bardziej z ciekawości tekstu na końcu książki zatytułowanego "Futurologia i uczniowie czarnoksiężnika" :) Zaintrygowało mnie to.

Patrisja - 2008-11-04, 13:27

Ja większość jego książek mam bo mój tata je kupował i nazbierało się kilkanaście. :D Mam nawet więcej niż niejedna biblioteka.
Tina - 2008-11-06, 17:06

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Czy zdarza się Wam kupować ową serię?

A zdarza :) I chyba będę mieć wszystkie części, ale tylko dlatego, że tą serię funduje mi tata. Gdyby tak nie było to chyba cześć musiałabym sobie odpuścić.
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Z jednej strony nie wszystkie dzieła Lema są na tyle wartościowe, by je kupować, z drugiej, to największy polski fantasta, warto mieć na półce. :)

A z trzeciej, książki są niedrogie, ładnie wydane i ciekawie prezentują się na półce ;-) I nie można zapomnieć o ciekawych dodatkach! :D

Mimo iż ukazały się już cztery części tej kolekcji, zdążyłam przeczytać dopiero cześć "Dzienników gwiazdowych", które bardzo mnie zafascynowały.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-06, 17:42

Ja dziś kupiłem Głos pana, ale z dotychczasowych książek, które ukazały się w serii znam jedynie Solaris. Będę się jednak starał nadrabiać zaległości.
Utopiste - 2008-11-07, 16:17

Ja również kupiłam wszystkie, które się do tej pory ukazały, choć nie czytałam jeszcze tylko Głosu Pana. Teraz poważnie zastanawiam się na Opowieściami o Pilocie Pirxie, kiedyś czytałam i niezbyt mi się podobało, ale możliwe, że po prostu nie zrozumiałam niektórych fragmentów. Poza tym bardzo przypadła mi do gustu jakość samego wydania :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-08, 08:23

Solaris Stanisław Lem

Nikomu chyba nie trzeba przedstawiać „Solaris”, uważanej za jedną z najlepszych książek Stanisława Lema.
Pierwszy raz sięgnąłem po „Solaris” kilka lat temu. Czytałem ją z trudem, gdyż zawiera w sobie wiele aspektów psychologicznych (które niezbyt lubiłem tego czasu w literaturze) i jest zupełnie inna od lekkiej fantastyki w wydaniu „Gwiezdnych Wojen”. Lem należał, powiedziałbym, do klasycznego skrzydła fantastów, którzy swoją prozę opierali zawsze na podłożu naukowym. Czyli po prostu scence-fiction w pełnym tych słów znaczeniu.

Akcja powieści toczy się na stacji orbitalnej krążącej wokół planety Solaris, która jest o tyle ciekawa, że niemal całą jej powierzchnię pokrywa tajemniczy ocean, konsystencją przypominający kisiel. Uczeni nie wiedzą do końca, czym jest owa substancja. Podczas wielu lat badań pojawiła się ogromna ilość teorii.

Cytat:
Przez pewien czas popularny był (rozpowszechniany przez prasę codzienną) pogląd, że myślący ocean, który opływa całą Solaris, jest gigantycznym mózgiem, przewyższającym naszą cywilizację o miliony lat rozwoju, że to jakiś „kosmiczny yoga”, mędrzec, upostaciowiona wszechwiedza […].
Ponieważ, z drugiej strony, człowieka uporczywie wczytującego się we wszystkie możliwe solariana ogarnia nieprzetarte wrażenie, iż ma przed sobą ułamki intelektualnych konstrukcji, być może genialnych, przemieszane bez ładu i składu z płodami jakiegoś kompletnego, graniczącego z obłędem, głuptactwa, powstała jako antyteza koncepcji „oceanu-yogi” myśl o „oceanie-debilu”




Narratorem jest główny bohater, dr Kelvin. Przybywszy na Solaris zastaje dziwną sytuację. Dowiaduje się, że jeden z naukowców popełnił samobójstwo. Pozostali dwaj, Snaut i Sartorius są nieufni zamknięci w sobie, wyglądają na przestraszonych. Okazuje się, że wszystko jest sprawą działalności oceanu, który generuje zjawy nawiedzające mieszkańców stacji. „Gości”, których w tajemniczy sposób wydobywa ze wspomnień członków załogi.

Zachowanie człowieka w obliczu kontaktu z obcą istotą, strach przed nieznanym, rozterki wewnętrzne, dokonywane wybory, to jest przedmiotem zainteresowań autora. „Solaris” jest w zasadzie próbą opisu spotkania ludzkiej cywilizacji z czymś nieznanym, czego ludzkość na swoim obecnym poziomie rozwoju nie jest w stanie zrozumieć

Utopiste - 2008-11-08, 09:53

Zgadzam się w pełni z z powszechną opinią o Solarisie, zachwyty nad książką nie są ani trochę przesadzone. Teraz nie mogę się doczekać aż znajdę czas na powtórne zapoznanie się z tą genialną powieścią :)
Rachel - 2008-11-08, 13:16

Ja mam na stanie parę książek Lema ale jakoś nigdy nie było czasu ani sposobności przeczytać, kiedyś pamiętam wzięłam się za jedną ale zrezygnowałam po paru rozdziałach. Nie wiem co mnie odpychało ale jakoś od tego czasu stoją tylko na półce i się kurzą, czekają na czasy kiedy jakiś Uczeń ochrzani mnie że mam a jeszcze nie przeczytałam. :evil2: jakoś nie ciągnie mnie do nich .
Utopiste - 2008-11-08, 23:17

Oj Rachel nie wiesz co tracisz, ja się przekonałam do Lema na początku liceum, wcześniej nie przypadł mi do gustu. Dlatego jak tylko masz okazję to przeczytaj jego książki, są naprawdę tego warte :) Poza tym będziesz mogła podzielić się wrażeniami i może wywiąże się z tego jakaś ciekawa dyskusja :mrgreen:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-09, 08:01

Rachel napisał/a:
Ja mam na stanie parę książek Lema ale jakoś nigdy nie było czasu ani sposobności przeczytać


:zlo

Warto po nie sięgnąć, przynajmniej po niektóre z nich na początek. Ja wprawdzie z Lema czytałem tylko trzy utwory, ale wszystkie uważam za warte lektury, szczególnie Solaris. Lem znakomicie oddał takie poczucie smutku, niepewności, samotności, monotonni a z czasem i przerażenia na stacji orbitalnej krążącej nad Oceanem.

jagus - 2008-11-09, 09:48

Ja mam złe wspomnienia po Opowieściach o pilocie Pirxie. Nie pamiętam dokładnie o co chodziło, bo to było dawno temu, jednak złe odczucia pozostały. Dlatego też nigdy nie dotknęłam innej jego książki, ale po Waszych zachwytach może się skusze.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-09, 10:07

jagus napisał/a:
Opowieściach o pilocie Pirxie


Ja czytałem tę powieść w 6 klasie podstawówki i pamiętam, że mi się bardzo spodobała. Była lekturą nieobowiązkową, właściwie jedną z niewielu książek w spisie, które mi się podobały.

I po Opowieściach nie miałem jakichś negatywnych wspomnień. Potem dopiero w połowie liceum przyszedł czas na Solaris i Powrót z gwiazd. Mój ojciec swego czasu czytał wiele utworów Lema i to on zaczął mi w zasadzie o nich opowiadać tak, że w końcu zdecydowałem się sam sięgnąć po książki jednego z największych polskich fantastów. :)

W każdym bądź razie Lem to jest już uznana marka, zarówno w Polsce jak i na świecie.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-10, 10:27

Człowiek instytucja w polskiej fantastyce, niekwestionowany mistrz, znany nie tylko w Polsce, ale i na świecie, tłumaczony na wiele języków.

Pierwszą książką Lema z jaką miałem styczność były Opowieści o pilocie Pirxie. Dawno dawno temu jeszcze w szkole podstawowej. Książka była lekturą dodatkową, ale też jedną z niewielu w spisie, które naprawdę wydawały mi się interesujące. Niestety nie omówiliśmy jej w szkole, polonistka, jak to często bywa, nie-fantatyczna, omawiała wszystko to, co się zawsze omawia, co często jest nudne, a na Lema nie starczyło czasu.
Niemniej jednak książkę przeczytałem i bardzo miło ją wspominam do dnia dzisiejszego.

Później, lata całe później, zabrałem się za Powrót z gwiazd. Nie rozczarowałem się. Książka opowiada o astronautach, którzy wrócili na Ziemię wiele lat po tym jak wystartowali. Świat zmienił się całkowicie, dwójka bohaterów próbuje się w nim odnaleźć. Ludność poddawana jest zabiegowi betryzacji (?), który eliminuje z gamy ludzkich zachowań przemoc i ryzyko. Jest taka scena, w której kobieta spada do wody, jeden z astronautów rzuca się jej na ratunek. Sytuacja była, o ile pamiętam, na niby, ale w przypadku prawdziwym zapewne nikt by nie zaryzykował.
Ciekawy opis społeczeństwa przyszłości.

I wreszcie przyszedł czas na wielkie Solaris. Przyznam, że, gdy czytałem po raz pierwszy, lektura mnie trochę znużyła. Była wartościowa, i momentami ciekawa, ale w całokształcie odniosłem wrażenie, że powieść jest przynudna i czyta się opornie. Jakże mylne było to wrażenie!
Może do niektórych książek trzeba dorosnąć? Może trzeba trafić z lekturą na odpowiedni moment? Coś w tym zapewne jest.
Gdy po dwóch czy trzech latach zabrałem się za Solaris ponownie, zaczarowała mnie. A te najnudniejsze przy pierwszym czytaniu fragmenty (rozdziały o historii i badaniach Solaris) najbardziej mnie zachwyciły.

Tylko trzy książki z wielu udało mi się przeczytać do dzisiejszego dnia. Nie zamierzam na tym poprzestać.

Lem należał do starej dobre szkoły fantastów, pisarzy, który prócz wielkiej wyobraźni posiadali także wielką wiedzę z dziedziny fizyki, astronomii i paru innych, dzięki czemu ich powieści sprawiają wrażenie realnych, rzeczywistych. U Lema fizyka jest fizyką, nikt nie wyskoczy bez skafandra na asteroidę jak w Gwiezdnych Wojnach.

Tina - 2008-11-10, 11:10

Mojego pierwszego zetknięcia z "Solaris" też nie wspominam najlepiej. Książka szła mi bardzo opornie, a po przeczytaniu jej stwierdziłam, że prawie nic z niej nie zrozumiałam. A było to w szóstej klasie i po książkę sięgnęłam głownie dlatego, że poleciła nam ją nauczycielka polskiego jako powieść w sam raz dla nas. Cóż... Miałabym co do tego wątpliwości, bo akurat ja byłam jedną z tych osób w klasie, które coś już przeczytały, a "Solaris" ciężko mi było przyswoić. Jednak za jakiś czas zamierzam zabrać się do ponownej lektury tej książki i liczę, że tym razem zrozumiem z niej coś więcej ;-)

Druga powieść Lema po którą sięgnęłam, to były "Dzienniki gwiazdowe", które skończyłam czytać wczoraj i uważam, że jest to jedna z ciekawszych książek jakie przeczyłam :) Z tego co pamiętam nie zachwyciłam się może jednym, czy dwoma opowiadaniami, ale reszta bardzo mi się podobała.
Dzieło dzieli się na dwie części: "Z dzienników gwiazdowych Ijona Tichego" oraz "Ze wspomnień Ijona Tichego". Pierwsza cześć traktuje o podróżach międzygwiezdnych astronoma Tichego, podczas których poznajemy różne cywilizacje. Druga zaś mówi o zdarzeniach, które miały miejsce podczas pobytu Tichego na Ziemi, kiedy to jego odwiedzali różni naukowcy przedstawiający mu swoje wynalazki, albo to on wybrał się do jakiegoś naukowca (niekoniecznie celowo) i odkrywał jego wynalazek. Wspomnienie "V (Tragedia pralnicza)" mówi zaś o starciu dwóch wielkich producentów maszyn pralniczych i jest chyba najśmieszniejszym testem w tej książce :-P

Bruixa - 2008-11-13, 22:33

Lema czytałam dużo, choć nie wszystko. Najwięcej w czasach licealnych. Do niektórych książek później wracałam, np. Cyberiada i Bajki robotów dobrze mi robiły na chandrę. Bardzo też lubię Pilota Pirxa i Ijona Tichego. Kongres futurologiczny jest świetny, znakomite są też recenzje i wstępy do nieistniejących książek w Doskonałej prózni.
Z powieści największe wrażenie zrobił na mnie Solaris, a najgorzej czytało mi się Pamiętnik znaleziony w wannie.

Czarna Stopa - 2008-11-24, 19:40

Kilka razy spotykałem się z opinią, że Lema u siebie wypada mieć, lecz z czytaniem to już różnie bywa. Sam Lem, odpowiadając na pytanie Stanisława Beresia, mówił:

"...Przy pracy nie myślałem o czytelnikach. Moim bezpośrednim "słuchaczem" była stara maszyna do pisania. Nie wybierałem odbiorców, nikogo nie chciałem pouczać. Przypuszczałem, że sprawy, które mnie fascynują, powinny również zainteresować innych".

"... ja się specjalnie nie pasjonuję myślą, jak wielu ludzi weźmie moje książki do ręki. Jestem nawet zdumiony, kiedy przychodzę do pralni chemicznej przy moście Dębnickim, a tam czai się na mnie prasowaczka z przygotowanymi do podpisu "Golemami", które chce podarować swoim dzieciom, z których najstarsze ma dziewiętnaście lat".
:)

Parę razy udało mi się obejrzeć wywiady przeprowadzone z Lemem w jego domu. Ilość książek zachwycała - wszędzie pełne półki, malować czy tapetować już nie trzeba :) Jak sam przyznał w "Rozmowach ze Stanisławem Lemem", czytał dosyć dużo z dziedziny kosmologii, astrofizyki, astronomii i planetologii, miał także "... nie najgorsze informacje z dziedziny biologii, włączając w to medycynę". Dużo wiedział o fizyce i miał pewne pojęcie o matematyce, cybernetyce, teorii informacji, logice, teorii decyzji. Bardzo interesował się filozofią, był "...zorientowany przyzwoicie w teorii literatury". Trudno zresztą wyliczyć wszystkie dziedziny, w których był w stanie się kompetentnie wypowiadać, ale całość wygląda niezwykle imponująco. Z tego opisu, a także z innych, których tu nie przytoczyłem, a które znaleźć można w podanej wyżej i innych książkach, wyłania sie obraz człowieka bardzo oczytanego, dysponującego godną pozazdroszczenia wiedzą. To zresztą widać w jego utworach, zwłaszcza dyskursywnych, do czytania których bez głębszego przygotowania lub przynajmniej kilku słowników, encyklopedii i innych pomocy lepiej nie podchodzić.

Na szczęście beletrystyka jest znacznie bardziej przyjazna i można z niej czerpać dużo przyjemności i zadowolenia. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie pozycje mogą się podobać, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdzie dłuższe opisy nie są zbyt mile widziane. Zresztą Lem również podchodził bardzo krytycznie do swoich utworów. Nie lubił "Sezamu i innych opowiadań", "Astronautów" i "Obłoku Magellana" i doskonale zdawał sobie sprawę z wad i braków innych swoich książek - np. z "Opowiadań o pilocie Pirxie", jak sam przyznawał w późniejszym już czasie, podobały mu sie jedynie "Terminus" i "Ananke".

Ja na szczęście nie jestem jednak tak krytycznie nastawiony i z wielką przyjemnością powracam do niemal wszystkich beletrystycznych książek Lema. "Maska" przez długi czas stanowiła dla mnie zagadkę, to był chyba najbardziej tajemniczy - obok "Pamiętnika znalezionego w wannie" - utwór i nie do końca wiedziałem, o co w nim tak naprawdę chodzi. Z kolei przepadałem właśnie za opowiadaniami o Pirxie i oczywiście Ijonem Tichym, którego najpierw poznałem - wbrew wszelkim zasadom ;-) - w "Pokoju na Ziemi, a dopiero potem w "Dziennikach gwiazdowych" i "Wizji lokalnej", której przeczytanie zajęło mi sporo czasu ze względu na wielce oryginalne nazwy i nowe słowa, co w przypadku Lema nie było jednak żadnym zaskoczeniem.

Tifa Lockhart - 2008-12-13, 10:11

Ja mam jedną książkę Lema na półce. Ale jakoś nie mogę się do niej zabrać . Owszem przeczytałam chyba 10 stron ale dalej mi nie idzie. Zawsze to jest coś innego ciekawszego. ;D
Tina - 2009-01-05, 21:20

Przeglądając dziś jak zwykle strony o książkach fantastycznych natrafiłam na taką informację:
Cytat:
Najprawdopodobniej w serii Gazety Wyborczej ukaże się komplet dzieł Stanisława Lema, czyli 33 tomy.
Ostateczna decyzja w sprawie trybu i zakresu wydawania serii ma zostać podjęta na przełomie stycznia i lutego.

za: katedra.nast.pl

Z jednej strony to dobrze - kilku ważnych dzieł brakowało w tej kolekcji, jednak 33 tomy to trochę dużo...

Bruixa - 2009-01-05, 21:49

Czarna Stopa napisał/a:
"Maska" przez długi czas stanowiła dla mnie zagadkę, to był chyba najbardziej tajemniczy - obok "Pamiętnika znalezionego w wannie" - utwór i nie do końca wiedziałem, o co w nim tak naprawdę chodzi.

Niemal zapomniałam o "Masce", a bardzo mi się podobała. Niezwykły tekst - zaskoczył mnie i dał sporo do myślenia na temat istoty człowieczeństwa, sztucznej inteligencji, wolnej woli i determinizmu, natury uczuć itd.
Lemowskie neologizmy, nazewnictwo i gry słowne zawsze mnie bawiły. Szczeólnie zapadło mi w pamięć słowo "łypant" na określenie satelity szpiegowskiego. W akademiku nazywałyśmy z koleżanką łypantami parę, która wystawała na korytarzu i zawsze świetnie się orientowała, kto, gdzie, z kim i o jakiej porze się spotyka. :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-06, 08:08

Tina napisał/a:
Z jednej strony to dobrze - kilku ważnych dzieł brakowało w tej kolekcji, jednak 33 tomy to trochę dużo...


Hej!!! Myślę, że 16 tomów wystarczy. Kurcze, tak trochę szkoda pieniędzy. Nie wiem, czy będe kupował drugą serię.

Utopiste - 2009-01-08, 16:58

ja nie wiedziałam nawet, że Lem tyle napisał. Ciekawa jestem co będzie w tych pozostałych tomach, choć nie wiem czy się skuszę. Już i tak na te co stoją na mojej półce wydałam majątek i musiała zrezygnować z paru innych rzeczy.
andy - 2009-01-08, 18:28

Lem napisał sporo i raczej pomimo upływu czasu warte przeczytania. Sam ma wszystko na półeczkach. No może pierwsze pisane w czasach socrealizmu dzisiaj mogą szokować (kto nie czytał to niech sobie przeczyta wstęp do Astronautów) to jednak idąc w głębszą warstwę - nie tylko przygodową SF to może coś jeszcze zauważy ;-)
Utopiste - 2009-01-09, 20:33

Czytałam wstęp do Astronautów i o mało nie zraziłam się do samej książki, na szczęście przebrnęłam i dalej już było tylko lepiej :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-11, 10:00

Ja w zasadzie, tak sobie to teraz uświadamiam, mało znam prozę Lema. Czytałem tylko trzy jego książki, a teraz mam już na półce 13 dzięki serii Gazety Wyborczej. Przyjdzie czas, że się z nimi zapoznam i wtedy będę mógł się wypowiadać jako Lemolog. :)

Jednak ja podstawie tego co przeczytałem mogę powiedzieć, że nie jest to prosta i lekka fantastyka, przy Lemie trzeba się trochę skupić, wysilić umysł, co w fantastyce lubię. Po prostu przez prozę Lema prześwieca jego mądrość i wiedza, da się to zauważyć.

Utopiste - 2009-01-11, 10:41

Ja miałam okazję przeczytać trochę więcej z jego twórczości i właściwie znam większość z tych książek, które wydała Wyborcza, a które teraz ślicznie stoją na półce i mnie pocieszają w trudnych chwilach :) Tak się złożyło, że jak już przeczytałam Dzienniki Gwiazdowe, to nie mogłam się oderwać od jego książek i jak tylko znalazłam coś w bibliotece, to wypożyczałam, siadałam na tapczanie i zapominałam o bożym świecie :)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-11, 10:43

Utopiste napisał/a:
siadałam na tapczanie i zapominałam o bożym świecie


To się nazywa siła słowa. :P

Utopiste - 2009-01-11, 10:44

to się również nazywa najwspanialszym stanem w jakim może znaleźć się czytelnik :mrgreen:
Tina - 2009-03-11, 09:10

Już wiadomo co będzie z kontunuowaniem kolekcji WYborczej:
Cytat:
Od 25 marca "Gazeta Wyborcza" wznowi wydawanie kolekcji dzieł Stanisława Lema.

Książki będą się ukazywać w ostatnią środę każdego miesiąca (z przerwą wakacyjną). Oto ich lista:
"Pokój na Ziemi"
"Biblioteka XXI wieku. Golem XIV"
"Sex Wars"
"Człowiek z Marsa. Opowiadania"
"Mój pogląd na literaturę"
"Astronauci"
"Fantastyka i futurologia t. 1"
"Fantastyka i futurologia t. 2"
"Fiasko"
"Filozofia przypadku"
"Wizja lokalna"
"Summa Technologiae"
"Maska"
"Moloch"
'Wejście na orbitę"
"Dialogi"
"Przekładaniec"

za: katedra.nast.pl

Zostanawiam się czy nie kupować wszystkich części. Jak cena byłaby dalej taka sama, to 20zł miesięcznie za dobrze wydaną książkę... Nie wiem, muszę się jeszcze zastanowić.

Utopiste - 2009-03-11, 20:05

też mam ten sam problem Tino, ale jest szansa, że raz w miesiącu dam radę :D
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-12, 17:07

A gdzei Obłok Magellana? Ponoć mieli wydać wszystkie dzieła Stanisława Lema?
andy - 2009-03-12, 17:10

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A gdzei Obłok Magellana?

Może cenzura bo to ciut komunizmem pachnie. No astronauci to już cuchną

Czarna Stopa - 2009-08-06, 20:22

We wrześniu Wydawnictwo Literackie planuje wydać książkę Tomasza Lema "Awantury na tle powszechnego ciążenia", czyli wspomnienia o Stanisławie Lemie. Anegdoty, codzienne życie, zapiski Barbary Lem, archiwalne limeryki (publikowane po raz pierwszy) - zapowiada się szalenie ciekawie. Postać Tomasza Lema jest mi mało znana, tym bardziej będzie to więc niezwykle interesujące. Już zacieram ręce na wspomniane anegdotki i całą resztę. :)
Tina - 2009-08-19, 15:09

Jakiś czas temu przeczytałam Eden. Właściwie skończyłam czytać, bo zaczęłam znacznie wcześniej, ale powieść jakoś szczególnie mnie nie zainteresowała. Dopiero potem stwierdziłam, że warto by jednak ją skończyć. Dalej więc męczyłam się z opisami. Chciałam tylko skończyć. Doszłam do momentu, w którym bohaterowie filmują edeńskie miasto i potem poszło już z górki. Ostatnie rozdziały tak mnie zafascynowały i wciągnęły, że skłonna jestem zapomnieć o godzinach spędzonych nad czytaniem opisów krajobrazów i mieszkańców Edenu. Zresztą później też doceniłam te opisy - stopniowe poznawanie planety, początkowe zdezorientowanie, później próba przypisania różnym zjawiskom logicznego wyjaśnienia aż w końcu - stwierdzenie, że to może zupełnie co innego, coś czego nie da się określić ziemskimi pojęciami.
Te ostatnie rozdziały pochłonęłam zaraz z rana i przez cały dzień nie mogłam się zając niczym konkretnym, bo ciągle problemu poruszane w powieści chodziły mi po głowie. Zresztą dalej mam spory problem, aby to wszystko ogarnąć.
Bohaterowie właściwie w ogóle nie poznali tej planety, strzępki informacji, które zdobyli nie mogą w żaden sposób budować obrazu edeńskiego społeczeństwa. Biorąc pod uwagę ziemski punkt widzenia - wydaje się, że to co dzieje się na Edenie jest straszne, lepiej nawet nie poznać dobrze tego społeczeństwa. Ale z drugiej strony - jak przykładać ziemską miarę do cywilizacji całkiem odmiennej.
Mnie szczególnie zainteresował motyw władzy. Władzy, której nie ma. Długo zastanawiałam się, czy rzeczywiście społeczeństwo Edenu osiągnęło taki poziom zorganizowania, że nie potrzebuje już żadnej władzy, czy fizyczna władza faktycznie istnieje. Choć to też głupio przykładać takie ziemskie pojęcia do tej sytuacji.
Nie wiem dlaczego, ale odczuwam pewien niedosyt. Jestem bardzo ciekawa nie tylko jak mieszkaniec Edenu zareagował na takie "odwiedziny", ale przede wszystkim co myśli o tym pojedynczy człowiek, ten "gość". A mam wrażenie, że ten aspekt został potraktowany bardzo ogólnie. Zaciekawienie naukowca, strach przed nieznanym, a później - przed poznaniem. I tyle, pewnie coś mi jeszcze umknęło, ale zastanawia mnie, co by było, gdyby w tej powieści było więcej psychologii.
Czyli ogólnie - bardzo frapująca powieść. Nawet przymierzam się do napisania recenzji, ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie.

Przemek0911 - 2010-12-31, 22:28

Czytałem tylko i wyłącznie Bajki robotów. Pierwszych parę opowiadań było jak dla mnie średnich. Później nie mogłem się połapać o co chodzi w "Dwóch potworach" i "Białej śmierci". Trochę za dużo nazw i imion na bardzo mało akcji. Później większość bajek mi się podobała, niektóre były całkiem śmieszne :) np. Przyjaciel Automateusza, Wielkie lanie, Maszyna Trurla.
Belial - 2014-01-09, 18:29

Lem długo czekał, bardzo długo, aż po niego sięgnę. Dopiero w zeszłym miesiącu się doczekał. Przeczytane jak dotąd Solaris i "Kongres Futurologiczny. Maska". Obie książki bardzo mi przypadły do gustu. Nie są to opowieści lekkie, łatwe i przyjemne, ale bardzo wymagające i wciągające. Wcześniejsze próby czytania ich mogłyby mnie zniechęcić. A teraz na pewno sięgnę po kolejne historie.

Przy okazji szkoda, że wątek umarł 3 lata temu, ale warto wskrzesić. :P

andy - 2014-01-09, 18:48

Belial napisał/a:
Przy okazji szkoda, że wątek umarł 3 lata temu, ale warto wskrzesić.

Warto. Ale kto z userów czytał Lema? Jak się zorientowałem to nowe forum i nowe pokolenie. Kto czyta starocie? Nawet jeżeli warto?

Radament - 2014-01-09, 19:15

W sumie ja czytam starocie, ja uwielbiam starocie. Natomiast do Lema mam jakąś wewnętrzną urazę po tym jak jakiś fragment czytaliśmy w ... podstawówce, gimnazjum? Muszę przyznać, że autentycznie nie pamiętam o czym był ten kawałek, ale teraz buszując na półkach mimo szczerych chęci zawsze omijam tę poświęconą Lemowi... Może kiedyś się przełamię, ostatnio nawet udało mi się wciąć Solaris, ale zapomniałam przynieść jednej wypożyczonej książki z domu i... Żeby się zmieścić w limicie, coś musiało zostać odłożone.
Belial - 2014-01-09, 19:39

andy napisał/a:
Belial napisał/a:
Przy okazji szkoda, że wątek umarł 3 lata temu, ale warto wskrzesić.

Warto. Ale kto z userów czytał Lema? Jak się zorientowałem to nowe forum i nowe pokolenie. Kto czyta starocie? Nawet jeżeli warto?


Nie wiem jak z tym pokoleniem, ale nie tylko ja tu mam 30+. ;) A i książki (opowiadania) które dane mi było czytać, wciąż są aktualne, więc warto o tym mówić i zachęcać innych do czytania. :P

Masa ludzi na świecie czyta starocie Lema. :P

Raziel - 2014-01-09, 20:52

"Solaris" jest świetne, lubię takie rozważania oraz warty uwagi w dzisiejszych czasach cyklów po 24324 tomów jest fakt, że książka z tak bogatą warstwą intelektualną mieści się w okolicach 200 stron. Wybitna pozycja.
"Głos Pana" ma doskonałe fragmenty (rozważania bohatera na początku, gdybym oceniał poszczególne rozdziały to byłoby 10/10) oraz niegłupi wątek nazwijmy to science fiction, ale nie zrobił na mnie choćby zbliżonego wrażenia do "Solaris". Warto jednak przeczytać.
"Śledztwo. Katar". Pierwsza część podobała mi się bardziej, bardzo "zimny" klimat jakkolwiek to zabrzmi oraz rozwiązanie zagadki mówiące... no właśnie? Dobre rozwiązanie, choć zaraz po lekturze byłem ciut zawiedziony. "Katar" słabszy, ale przyjemny.
Znam jeszcze 2 pozycje Lema, których tytułów niestety nie pamiętam i czytałem 5 lat temu, w szpitalu będąc, więc o nich się nie wypowiem.

Córka Lavransa - 2014-01-09, 23:00

andy napisał/a:
kto z userów czytał Lema?

Zgłaszam się. :)

Radament napisał/a:
Natomiast do Lema mam jakąś wewnętrzną urazę po tym jak jakiś fragment czytaliśmy w ... podstawówce, gimnazjum?

"Opowieści o pilocie Pirxie" i "Bajki robotów". Koszmar, ja też miałam po tym straszny uraz. Aż się wreszcie przemogłam i przeczytałam "Solaris" - w jeden dzień. Było świetne, polecam. )

Saule - 2014-01-10, 08:58

Czytałam "Bajki robotów" i też niespecjalnie do mnie ta książka przemówiła. Owszem, ciekawe przemyślenia na temat natury człowieka, fajny pomysł - takie połączenie baśni z techniką. Niestety napisane to wszystko specyficznym językiem, który mnie osobiście nieco męczył.
Utopiste - 2014-01-10, 15:55

Też bardzo lubię Lema i miałam okazję dosyć dużo jego dzieł przeczytać (choć niestety nie wszystkie). Jak byłam młodsza zafascynowały mnie Dzienniki Gwiazdowe i Kongres futurologiczny, trochę mniej Bajki robotów (bo myślałam, że będą to prawdziwe bajki :) ). Przy tym drugim Matrix jest mało oryginalna bajeczką. Pamiętam, że wątpliwości co do własnego istnienia miałam przez kilka dobrych dni. Później przyszedł czas na Solaris i Eden, które do tej pory należą do moich ulubionych i jakoś tak wyszło, że po pozostałe książki sięgałam jak tylko miałam okazję je zdobyć (a przez pewien czas nie było wznowień jego dzieł więc pozostawało jedynie allegro i jakieś stare egzemplarze z lat 50tych (do tej pory je mam).
Saule - 2014-06-29, 21:04

Sięgnęłam po drugą moją książkę Lema. Tym razem były to "Dzienniki gwiazdowe". Znacznie bardziej podobały mi się niż "Bajki robotów". Przede wszystkim o wiele lepiej się je czytało, zwłaszcza jeśli chodzi o język. Lem porusza tutaj przeróżne problemy gnębiące społeczeństwo, doskonale odzwierciedla przywary ludzkie. Używa humoru, ironii, groteski, zmusza do myślenia. Z dużą wyobraźnią tworzy inne światy i stworzenia. Zastanawia się nad duszą, odczuwaniem samego siebie, postrzeganiem rzeczywistości, kwestią istnienia. Jednak nie wszystkie podróże Ijona Tichy'ego wciągnęły mnie w równym stopniu. Jedne czytałam z wielkim zainteresowaniem, a inne z kolei nieco mi się dłużyły. Ogólnie, cały ten zbiór opowiadań czyta się całkiem przyjemnie.
aybige - 2016-04-25, 16:07

Siedziałam rok temu na szpitalnym łóżku z własnym egzemplarzem "Dzienników gwiazdowych" w dłoni. Do mojej sali zajrzała starsza pacjentka – przychodziła do mnie na pogaduszki.
– Lem? – zapytała, zerknąwszy na moją książkę. – Nie lubię go. Ale każdy lubi co innego – dodała z lekkim uśmiechem.

Tak to jest, każdy lubi co innego. Moja przygoda z powieściami Stanisława Lema rozpoczęła się w sierpniu 2013 roku, kiedy, zachęcona intrygującymi opiniami znalezionymi w sieci, postanowiłam wypożyczyć z biblioteki "Solaris". I to był mój pierwszy kontakt z fantastyką naukową w ogóle.

Osobliwy świat planety dwóch słońc pochłonął mnie bez reszty. Czytając, nie wiedziałam już, czy opisywane zdarzenia są obiektywną rzeczywistością, czy dzieją się tylko w głowie bohaterów. Powieść wywarła na mnie ogromne wrażenie, stając się jedną z moich ulubionych. Miałam chęć przeczytać coś jeszcze tego autora.

I potem były chyba "Bajki robotów", których już zbyt dokładnie nie pamiętam. Ale czytało się dobrze.

"Opowieści o pilocie Pirxie" to zbiór bardzo różnorodnych opowiadań. Nie wiem, pojęcia nie mam, skąd Lem brał te wszystkie pomysły. :)

"Dzienniki gwiazdowe" postanowiłam zakupić. Jak ktoś wyżej wspomniał, niektóre opowiadania są lepsze, inne gorsze, ale moich ulubionych wątków psychologicznych i egzystencjalnych nie zabrakło.

Planuję sięgnąć po inne dzieła Stanisława Lema, jeszcze dużo przede mną.

Czarna Stopa - 2017-09-25, 19:01

Z repozytorium Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza można pobrać za darmo książkę Agnieszki Gajewskiej „Zagłada i gwiazdy. Przeszłość w prozie Stanisława Lema” (pdf - 8.2 MB, 242 strony). Jak najbardziej warto.
https://repozytorium.amu.edu.pl/handle/10593/17888

alibaba - 2017-09-25, 19:55

Mam kilka książek Lema w spadku po mężu. Bardzo go lubił w przeciwieństwie do mnie. Raz próbowałam coś przeczytać, nie pamiętam co to było i od razu się zniechęciłam. I tak już zostało.
Czarna Stopa - 2017-09-26, 16:10

Podejrzewam, że gdybym zaczął od książek dyskursywnych lub np. „Maski”, Lem byłby dziś dla mnie równie daleki, jak horrory Guya N. Smitha (przy całym szacunku dla tego drugiego). Zresztą mój stosunek do jego twórczości też przez te wszystkie lata się zmienił - kiedyś zaczytywałem się tylko w utworach fantastycznych, a dzisiaj jedną z moich ulubionych książek jest „Szpital Przemienienia”, który z fantastyką nie ma nic wspólnego.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group