Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka polska - DUKAJ, Jacek

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-17, 23:18
Temat postu: DUKAJ, Jacek
Jacek Dukaj wyrósł ostatnimi czasy na jednego z najważniejszych autorów powieście fantastycznych na polskiej ziemi. Jego najnowsza powieść otrzymała statuetkę Zajdla, nie pierwszą zresztą w swojej karierze.

Zachęcił mnie do czytania prozy Dukaja znajomy z portalu fantastycznego. Tak entuzjastycznie zachwalał, że nie głupio czułbym się, gdybym odmówił. Mieliśmy potem wiele frajdy w dyskutowaniu na temat opowiadań i powieści autora. A naprawdę jest o czym dyskutować, bo Dukaj porusza wiele problemów, które zastanowienia wymagają, a odpowiedź na nie nie zawsze jest jednoznaczna. Np. czy kosmita może być kardynałem? Głupie? Ale pomyślmy, czy Bóg stwarzając cały Wszechświat dał przywilej wiary w Niego jedynie ludziom? A czy inne inteligentne istoty, jeśli takowe istnieją nie mogłyby przyjąć chrześcijaństwa? Albo inny przykład. Jeśli założymy istnienie światów równoległych, czy istnieje taki, w którym Chrystusa nie ukrzyżowano? Polecam opowiadanie Ziemia Chrystusa. :)

Z radością przywitam tu każdego, kto zechce coś powiedzieć i podyskutować ze mną na temat prozy Jacka Dukaja, którego książki ostatnio w ciemno kupuję.

Utopiste - 2008-11-19, 22:35

Ja bym bardzo chętnie z tobą podyskutowała, ponieważ Dukaja bardzo lubię, ale ostatnio niestety nie miałam zbyt wiele kontaktu z jego prozą. Jeżeli tylko znajdę czas w weekend do przypomną sobie Ziemię Chrystusa.

Póki co mogę napisać jedno - styl Dukaja jest bardzo specyficzny, książki czyta się ciężko i wymagają skupienia. Poza tym nie przypominają mi typowych powieści fantastycznych. Uważam również, że aby w pełni zrozumieć co ma do przekazania potrzebne jest więcej niż jedno podejście do jego książek. Szczególnie po przeczytaniu Lodu żałowałam, że nie posiadam tej książki u siebie na półce, ponieważ widziałam, że będę musiała do niej wrócić aby w pełni docenić złożoność stworzonego przez Dukaja dzieła.

Czarna Stopa - 2008-12-17, 08:04

W zapowiedziach Wydawnictwa Literackiego pojawiła się Córka łupieżcy. Planowana data wydania - luty 2009 :)

Jej, bardzo się cieszę. Kolejna książka do kolekcji i kolejna powieść, którą prawdopodobnie będę się zachwycał :) Wiem, że ukazała się w jednym z tomów Wizji Alternatywnych, ale nasze drogi jakoś zawsze się rozmijały.
A potem pozostanie czekać na Króla Bólu. Całkiem niezły początek roku się szykuje :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-12-17, 08:19

Czarna Stopa napisał/a:
W zapowiedziach Wydawnictwa Literackiego pojawiła się Córka łupieżcy. Planowana data wydania - luty 2009 :)

Jej, bardzo się cieszę. Kolejna książka do kolekcji i kolejna powieść, którą prawdopodobnie będę się zachwycał :) Wiem, że ukazała się w jednym z tomów Wizji Alternatywnych, ale nasze drogi jakoś zawsze się rozmijały.
A potem pozostanie czekać na Króla Bólu. Całkiem niezły początek roku się szykuje :mrgreen:


Córka łupieżcy to w zasadzie mini powieść, myślę, że ma tak koło 200 stron. Ale bardzo ciekawa. Swego czasu polecił mi ją znajomy i się nie zawiodłem. :)
Ja właśnie w otchłaniach internetu znalazłem elektroniczną wersję owego tekstu, wydrukowałem sobie i przeczytałem. Ciekawe jak graficznie będzie ta książka wyglądała.

Czarna Stopa - 2008-12-17, 18:27

Bardzo mi się podobają te wszystkie dukajowe twarde okładki Wydawnictwa Literackiego - świetnie wyglądają razem na półce - więc jeśli graficznie do nich nawiążą, będę zachwycony :)

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Córka łupieżcy to w zasadzie mini powieść, myślę, że ma tak koło 200 stron.


Czyli niewiele więcej niż "Extensa". Trochę szkoda. Właśnie po skończeniu "Extensy" miałem wrażenie, że spokojnie mogłaby dorównywać ilością stron "Czarnym oceanom". A tu ledwo się zaczęła i już trzeba było się szykować na koniec.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-12-21, 09:05

Córka łupieżcy


Opowiadanie to znalazło się w antologii Wizje alternatywne w tomie 4. Opowiada historię dziejąca się, a przynajmniej zaczynającą się dziać w Polsce, wydaje mi się, że w pierwszej połowie XXI wieku.
Młoda dziewczyna Zuzanna Klejn dostaje na swoje 18 urodziny kilka prezentów, od rodziny, znajomych. Wśród nich jest także elektroniczny przekaz od jej dawno zmarłego ojca. Przed śmiercią musiał polecić prawnikom, by nagranie przekazali córce właśnie w ten konkretny dzień. Od tego się w zasadzie zaczyna przygoda, która odmieni na zawsze życie Zuzanny.
Warto wspomnieć o samym świecie opowieści. Wydaje się, czasy nie tak odległe, 30, 40 lat w przyszłość. Jednak dzięki rewolucji naukowej życie ludzi wygląda zupełnie inaczej. Technologia KRON umożliwia wznoszenie wielkich budowli w krótkim czasie. Oczywiście nie z cegieł i betonu, lecz w wynalezionych specjalnych nowych materiałów. Substancja zwana libarytem umożliwia lsny, przeniesienie się w czasie jakby snu w inne miejsce, w taki jednak sposób, że osoby do których się przelśniło widzą cię jak najzwyklejszego człowieka, mogą uścisnąć dłoń. Można zaprogramować sobie cechy i osobowość dziecka jeszcze przed jego urodzeniem. Pełnoletność osiąga się w wieku 8 lat. Dzięki specjalnym technologiom człowiek jest niemal wiecznie młody, ciało jego się nie starzeje. Stąd na ulicach nie spotyka się ludzi powyżej 45 roku życia.
Kryptokarty z żywym kodem, którego nie da się w żaden sposób skopiować. Jedną z nich Zuzanna otrzymała od ojca.

Skąd ta rewolucja naukowa? Ano, i tu dochodzimy do centrum, osi wokół której kręci się całe opowiadanie - do MIASTA. Miasta rodem z Lovecrafta.

Jeśli czytaliście Cień spoza czasu H.P. Lovecrafta dotkniecie lekko istoty zagadnienia. Idei oczywiście, gdyż poza tym opowiadanie się bardzo różnią.
Możecie też sięgnąć do Bomby Heisenberga Andrzeja Ziemiańskiego, porusza podobne zagadnienie.


Problem rozwoju techniki, wydaje mi się dość istotny, zwłaszcza dziś, kiedy obserwujemy tak szybki jej rozwój. Gdzie jest granica, zapytuje Dukaj. Czy coraz to doskonalsze wynalazki uczynią ludzkość szczęśliwą? Co z niebezpieczeństwem dostania się wysokich technologii w niepowołane ręce? Niejednokrotnie można się było przekonać, że wynalazki techniczne przyczyniały się do szerzenia zła, na niespotykaną wcześniej skalę.
Takie najbardziej prymitywne, łuk i kusza. Zmieniły oblicze wojen. Karabiny sprawiły, że odwaga i męstwo na polu walki zmieniło swój wymiar. Polecam dialog Don Kichote z księdzem kanonikiem na ten temat w książce Cervantesa.
Technologia nuklearna. Z jednej strony przyjazne środowisku elektrownie, plus, ale z drugiej bomba atomowa. Dobrze jeszcze, że jak do tej pory nikt jej na szeroką skalę nie użył, wszyscy trzymają. Ale w dzisiejszym skonfliktowanym świecie mało to trzeba? Uderzenie, odwet, uderzenie sojuszników, odwet sojuszników. Reakcja łańcuchowa.
Pojawia się pytanie. Na jaką technologię ludzkość jest gotowa.

Kilka wynalazków, które Instytut Wernera w opowiadaniu upowszechnił zmieniło oblicze Ziemi w przeciągu paru dziesiątek lat. Diametralnie, jeszcze bardziej niż zrobił to rozwój elektroniki. Zaledwie ułamek wiedzy Instytutu. Co by było, gdyby ujawnił on więcej? Doczytawszy do końca opowiadanie wizję Dukaja odczytacie. Bardzo zresztą prawdopodobną.

Czarna Stopa - 2008-12-21, 12:27

Zapowiada się bardzo ciekawie. Zresztą Dukaj jest jednym z tych nielicznych pisarzy, których książki kupuję w ciemno, więc i "Córka łupieżcy" prędzej czy później stanie na półce.

Na Katedrze pojawił się bardzo fajny artykuł autorstwa Shadowmage - Krajobraz z Dukajem. Warto przeczytać. Ciekawe spostrzeżenia, również w komentarzach.

tubi - 2008-12-24, 12:35

Dukaj jest trudny w odbiorze, jego książki są bardzo nasycone treścią (być może niektóre za bardzo) , ale ma bardzo dobre pomysły, niestandardowe.
Piszę to po przeczytaniu Czarnych Oceanów, Innych Pieśni i paru opowiadań.
Lód mnie nieco przeraża swoją grubością.nie wiem czy się za niego zabiorę.

Czarna Stopa - 2008-12-30, 17:28

Ponieważ czytam teraz powtórnie "Inne pieśni", zajrzałem na chwilę na forum Dukaja i znalazłem linkę do fajnej mapy (trochę długo się wczytuje), dzięki której można się zorientować, co gdzie prawdopodobnie było umiejscowione. Autorem jest użytkownik berbelek, ale to raczej nie TEN, o którym jest napisane w książce, chociaż kto go tam wie ;)
Fajnie, że komuś się chce robić takie rzeczy :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-24, 11:59

W lutym wyjdzie "Córka łupieżcy" Na stronie wydawcy ukazał się już projekt okładki. Z tego co widzę, to też będzie ta ksiązka wydana w 'lodowej serii', z ilustracją Tomka Bagińskiego i w twardej oprawie. Ciekawi mnie tylko ile toto będzie miało stron. Bo samo opowiadanie nie wygląda na więcej niż 200.
Tina - 2009-01-24, 15:37

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Ciekawi mnie tylko ile toto będzie miało stron. Bo samo opowiadanie nie wygląda na więcej niż 200.

Z tego co można wyczytać na Merlinie będzie to dokładnie 200 stron.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-24, 15:43

Tina napisał/a:
Z tego co można wyczytać na Merlinie będzie to dokładnie 200 stron.


To takie malutkie będzie w porównaniu z resztą serii :( I pewnie będzie kosztowało z 40 złotych...

Tina - 2009-01-24, 17:53

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
I pewnie będzie kosztowało z 40 złotych...

32 zł :mrgreen: To nie zaś tak dużo. Tak sobie myślę, że łatwiej będzie mi znaleźć w portfelu 30zł niż 60. Więc prawdopodobnie kupię. Ale na początek oczywiście. Jak się spodoba, to wiadomo - kolejne książki.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-03-14, 07:53

Na konwencie fantastyki w Białymstoku przed 3 tygodniami padło ciekawe porównanie Andrzeja Pilipiuka, gdy zapytano autorów, już dokładnie nie pamiętam, ale chodziło mniej więcej o rzemieślnictwo literackie. (pisarze i czytelnicy także lubią używać słowa rzemieślnik w stosunku do autorów, którzy piszą dobrą, dobrze czytającą się literaturę).

Andrzej Pilipiuk powiedział, że tacy dobrzy rzemieślnicy są fantastyce potrzebni, bo zachęcają czytelników do sięgnięcia po fantastykę. (W sumie racja, bo zaczynając przygodę z tym gatunkiem nie od razu musimy sięgnąć po ciężkie, pełne trudnych zwrotów knigi).
Pilipiuk w pewnym momencie tak rzecze:

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że są rzemieślnicy, którzy lepią garnki. Dobre, solidne, zwyczajne garnki, które ludzie kupują. Lepią sobie te normalne garnki, aż nagle zjawia się rzemieślnik, którzy zaczyna lepić garnki fikuśne. I na takich dziesięciu Grzędowiczach, Pilipiukach jedzie sobie jeden Dukaj :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-15, 10:09

Ruch Generała

Jak ocenić Żelaznego Generała Żarnego? Miałem z tym wyraźny problem. Na początku w zasadzie nie miałem wątpliwości. Nieskazitelny bohater, podpora tronu i króla, wierny sługa Imperium, zawsze działający dla jego dobra. Po drugiej stronie barykady premier Birzini, intrygant, który zdał się omotać młodego króla, którego język "dość daleko odbiega od standardów obowiązujących w arystokratycznych sferach", jak to Dukaj ładnie określił.

Strona po której opowie się czytelnik jest wiadoma. Birzini działa tu podobnie jak Grima na dworze Theodena, tyle, że wydaje się być bystrzejszy.

I wszystko w porządku do momentu przewrotu Żelaznego Generała i sposobu w jaki swój plan wykonał. Zwątpiłem w Żarnego w momencie kiedy zabił Brudę. To było niepotrzebne (co Generał sam przyznał w duchu wspominając, że to był krystalicznie uczciwy człowiek).
Ostatnia mowa Brudy i potem Birziniego zburzyła krystalicznie czysty wizerunek Żelaznego Generała. Co więcej, Bruda i Birzini mieli wiele racji. Odniosłem wrażenie, ze Żarny, nie mając w zanadrzu kontrargumentów, postąpił jak tyran, niszcząc przeciwników nie tłumacząc się. Nie spodobało mi się to.

Aczkolwiek patrząc oczami majora Zakracy (późniejszego hrabiego) nie mamy żadnych wątpliwości, co do postepowania Żelaznego Generała.
W zależności od której strony spojrzeć na to opowiadanie, uzyskamy inny obraz.


Druga rzecz, którą chciałbym poruszyć to konstrukcja świata. Połączenie magii z techniką, dwóch skrajnych pojęć. Ba, więcej nawet! W tym opowiadaniu magia JEST techniką. Wszystko opiera się na magii. Komunikacja, wahadłowce kosmiczne, wojna. Wszak Grupa Armii Zero, urwici to najbardziej elitarny oddział imperialnych sił, poddany Generałowi. Bardzo fantastyczna wizja. Dukaj nie stara się nawet uzasadnić jej jakimiś prawidłami. Nie wyjaśnia istoty magii, ona po prostu jest i wszystko niemal się na niej opiera. Czy to dobrze?


Ruch Generała to opowiadanko otwierające zbiór "W kraju niewiernych", który jest dla mnie ważną częścią twórczości Jacka Dukaja. Mam w nim swoje ulubione opowiadania, aczkolwiek wszystkie są moim zdaniem bardzo dobre. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-15, 10:12

IACTE

IACTE to drugie opowiadanie ze zbioru W kraju niewiernych.
Historia ludzi, podróżujących w przestrzeni kosmicznej, których statek przez reakcję z obrzeżami nieodkrytej czarnej dziury zmienia kurs. Załoga w efekcie budzi się gdy statek orbituje nad nieznaną planetą, zwaną potocznie Bagnem. Od startu z Ziemi minęło 160 tys. lat.
Na bagnie wszystkie co bardziej zaawansowane technologicznie urządzenia przestają działać, z szybkością wprost proporcjonalną do stopnia skomplikowania. Wszystek sprzęt się sypie.

Już samo to czyni planetę niezwykłą. Innym fenomenem jest są jaskinie, Groty, mające właściwości Solaris, potrafią materializować sny. Głównym bohaterem opowiadania jest Indianin, wyśniony przez jednego z członków załogi. Potrzebował on łowcy do wytropienia swego wroga, Saint-Pierce'a.

Sama planeta, choć da się na niej oddychać różni się znacznie od Ziemi. Zarówno fauną jak i florą. Zwierzęta i rośliny są w ogóle niepodobne do tych jakie znamy. Ludziom udaje się ujarzmić pewien gatunek latających stworów, które wykorzystują do przemieszczania się.

Czytając miałem różne skojarzenia z innymi autorami. Wspomniane już Groty, pomysł urzeczywistniania snów przywołał mi na myśl Solaris.
Niszczenie sprzętu elektronicznego oraz planetę dającą ludziom nadnaturalne właściwości wykorzystał Grzędowicz w swoim Panie Lodowego Ogrodu.


Saint Pierce szukał cały czas naukowego wyjaśnienia fenomenu planety, ale jego tłumaczenie nie bardzo mnie przekonało. Tłumaczyć materializację snów efektem tunelowym... Większość ludzi pewnie nie wie cóż to takiego jest. A ja na studiach zapoznałem się z tym zjawiskiem dość dokładnie.
Tak to w sumie wygląda, jak pisze Dukaj, niemożliwe staje się możliwym. Mikrocząstki, mimo, iż nie posiadają wystarczającej energii by przekroczyć barierę energetyczną czasami ją przekraczają. Porównać to można z człowiekiem stojącym przed 5 metrową ścianą. Jeśli nie będzie miał w sobie energii by skoczyć z miejsca 5 metrów wzwyż, nie uda mu się pokonać ściany. A mikrocząstki potrafią tego dokonać.
Ale fizyka kwantowa tyczy się mikroświata, nie makro. Także materializacja snów i efekt tunelowy jakoś mi nie współgrają.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-15, 10:15

Irrehaare

Kolejne opowiadanie ze zbiorku W kraju niewiernych. :)

Na początku nie mogłem się połapać o co dokładnie chodzi. Jakaś strzelanina, pościgi śmigłowców. Później bohaterowie przechodzą przez jakąś bramę i trafiają do zupełnie innej rzeczywistości. I tu dopiero, po opowiadaniu Czarnego Santany wszystko stało się jaśniejsze.
Otóż cały ten świat to jedna wielka wirtualna rzeczywistość, gra komputerowa wyższej generacji. Lepsza wersja dzisiejszych gier sieciowych. Gracz, w realnym świecie podłącza się do urządzenia - dokonuje zaślepu. Ciało spokojnie sobie śpi a umysł przenosi się do Irrehaare.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jakiś błąd systemu, który sprawił, że gracze zostali uwięzieni w wirtualnej rzeczywistości, bez możliwości powrotu do rzeczywistości.
Gracze dokładają wszelkich starań, aby znaleźć wyjście z wirtualnego świata.

Dukaj na samym końcu przyznaje, że w opowiadaniu wykorzystał wiele różnych motywów z innych dzieł. By wymienić choćby przywódcę wolnych graczy - Nazgula. :) Nawet wygląda jak ten tolkienowski. :)

Kiedyś dawno temu, oglądałem taki krótki film, nowelkę, w której gracz, w momencie gdy przeszedł ostatni poziom gry został wciągnięty do VR. Nie zapamiętałem tyułu, ale po lekturze Irrehaare film ten mi się przypomniał.

Dzisiejszy rynek gier sieciowych bardzo szybko się rozwija. Powstają coraz to nowe tytuły, tysiące graczy spędzają godziny w wirtualnych światach.
Irrehaare idzie w zasadzie tylko o krok dalej, ukazuje nowszą generację gier. Nie odkrywa natomiast czegoś specjalnie nowego, bo to zjawisko już ma miejsce.

I po raz kolejny u Dukaja spotykam scenę, w której bohater spotyka w końcówce swojego wroga, w tym przypadku jest nim Samuraj, gracz, który dzięki hakerskim sztuczkom zdołał zawładnąć większością światów Irrehaare. Spotykają się, następuje konwersacja, w której wróg próbuje udowodnić, że nie jest taki zły. Następnie mamy konfrontację. Zwracałem na to uwagę we wcześniejszych postach, ten wątek bardzo często się u Dukaja pojawia.

Irrehaare jest dobrym opowiadaniem, spójnym, ciekawym. Jedynie do zakończenia mogę mieć drobny zarzut. Bo znów jest niejednoznaczne. Czytelnik ma chęć by dowiedzieć się, jak zakończy się cała historia, czy graczom uda się wyzwolić. A tu niestety do końca się tego nie dowiemy.

Niemniej jednak polecam.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-15, 10:16

Muchobójca

Jeszcze raz W kraju niewiernych :P

I kolejna wizja autora tycząca się podróży międzygwiezdnych, eksploracji obcych światów. Podobny motyw zastosowany został w Ziemi Chrystusa, tyle, że tam to były światy równoległe, w Muchobójcy natomiast jest to cały czas nasz wszechświat. Jakiś czas temu oglądałem film Contact z Joddie Foster. Ziemianie w pewnym momencie zaczęli odbierać dziwny sygnał z kosmosu. Okazało się, że był to przekaz od innej inteligentnej cywilizacji, który zawierał między innymi plany konstrukcyjne urządzenia pozwalającego na podróże międzygwiezdne, właściwie bez ograniczeń odległościowych i czasowych.

U Dukaja jest bardzo podobnie. Na Ziemię dociera taki przekaz i wkrótce najbogatsze rządy oraz wielkie konsorcja budują takie Bramy. Rozpoczyna się ekspoloracja kosmosu, poszukiwanie nowych źródeł bogactw mineralnych.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-04-17, 09:39

Polecam bardzo ciekawą audycję o książce "Lód" Jacka Dukaja. Gośćmi Romana Kurkiewicza są Przemysław Czapliński, Paweł Dunin-Wąsowicz oraz sam Jacek Dukaj.

Link do audycji: "Pod Tytułem" w Radiu TOK FM - Jacek Dukaj "Lód"

Czarna Stopa - 2009-08-14, 08:31

Na stronie Wydawnictwa Literackiego pojawiła sie informacja o najnowszej powieści Jacka Dukaja pt. "Wroniec", która ma pojawić sie na księgarskich półkach w grudniu.

Opis ze strony wydawnictwa:

"Pełen przygód, gier językowych i baśniowej fantasmagorii powrót do dzieciństwa pokolenia, które dzieciństwa nie miało.
Dla dzieci Stanu Wojennego i dla dzieci, które Stanu Wojennego nie mogą pamiętać - bajka magiczna o nocy grudniowej, gdy małemu Adasiowi Wroniec porwał z domu rodzinę.
Jak Alicja wędrowała przez Krainę Czarów, tak powędrujemy z Adasiem przez miasto czarnego snu PRL-u, między fantastycznymi figurami Szpiclów, Milicjantów, Opozycjonistów, Czołgów i ZOMO.
Książka będzie barwnie ilustrowana przez Jakuba Jabłońskiego, autora opracowania graficznego "Kinematografu" i "Hardkoru 44" Tomka Bagińskiego."

Ciekawe, ciekawe, choć wolałbym chyba przeczytać coś na podobieństwo "Innych pieśni". W każdym razie szykuje się fajny prezent pod choinkę.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-08-14, 11:46

Dukaj, z tego co pamiętam wcześniej miał napisać zbiór opowiadań "Król Bólu", który raczej powinien wyjść wcześniej niż ewentualne inne projekty. Ale może coś się zmieniło... :)
Ravena - 2009-08-27, 17:50

Obiecałam Uczniowi, że napiszę słówko o "Innych Pieśniach", ale w nawale zajęć uciekło mi to z głowy, a książkę skończyłam jakiś czas temu. Bardzo dobra proza. Literacko dopracowana, przemyślana, stylowa. Bohaterowie nie do końca mnie do siebie przekonali, miałam wrażenie, że Berbelekowi pod koniec niewiele brakowało do szaleństwa,a pozostali byli jacyś tacy mało... empatyczni? Sama kreacja świata fantastyczna! Nie wiem czemu, Uczniu założyłeś, że będzie się trudno czytać, bo Dukaj wprowadza wiele nowych słów. Owszem tworzy nowe nazewnictwo, ale na oznaczenie czegoś doskonale znanego, po paru stronach przestałam na to zwracać uwagę, ot kwestia semantyki. Pomysły autor ma oryginalne, sama istota istnienia Formy jako siły tworzącej świat jest niezwykła, choć w pewnym sensie znajoma. Ogromne wrażenie czynią opisy obszarów Skrzywienia w Afryce czy podróże powietrzne i kosmiczne. Życie na Księżycu. Kształtowanie świata i ludzi poprzez wolę. Czytałam "Inne pieśni" z wielkim zainteresowaniem. Mam tylko jeden zarzut - ta powieść jest niedokończona! Rozumiem ideę otwartego zakończenia, ale w tym przypadku jest ono po prostu otwarte na bardzo szeroką oścież ^^ Niemniej, oceniam powieść wysoko i moje pierwsze spotkanie z Dukajem kończy bardzo pozytywna ocena.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-08-27, 19:20

Dzięki Ravenko, dawno nie nikt tu nie pisał nic o Jacku Dukaju. A tu jeszcze takie ciepłe słowa. :)

Co do ciężkiego czytania. Nie pamiętam dokładnie jak sformułowałem swoje zdanie. Uważam w każdym bądź razie, że na pierwszych 50 stronach można mieć drobne trudności ze zrozumieniem co jest co. Później niejako się przyzwyczajamy i to zaczyna być ciekawe, bo oryginalne nazwy sprawiają, że świat jest barwniejszy.
Jeśli pozytywnie przyjęłaś Jacka Dukaja i jego oryginalną fantastykę polecam Ci zbiór opowiadań, "W kraju niewiernych". Pełno w nim oryginalnych pomysłów, a każde opowiadanie zawiera nowe, równie dobre. :)

rygor - 2009-12-29, 02:52

"Córka łupieżcy" zachwyca wykreowanym światem, choć jest on wtórny, a pewne rozwiązania stanowią echa czytanych już wcześniej książek. Niemniej jest to świat intrygujący, ciekawy, a jednocześnie nieco przerażający, odpychający swą bezdusznością, swym swoistym "odczłowieczeniem" zauważalnym na każdym kroku. Tak jakby proporcjonalnie do postępu techniki zanikały wszelkie, kiedyś uznawane za dogmatyczne, wartości.

Z pewnością najbardziej przykuwa uwagę mroczne, tajemnicze Miasto-Cień, znikające równie nagle, jak się pojawia. Muszę przyznać, że skojarzenie Ucznia z twórczością Lovecrafta wydaje mi się celne, choć mnie wcześniej nie przyszło do głowy.

Mnie ta powieść od początku zainteresowała, ale przyznaję, że nie rozwinęła się tak, jak można by sobie po udanym początku życzyć. Końcówka była jakaś taka niedopracowana, jakby w trakcie pisania kazano autorowi natychmiast kończyć. Spokojnie można było tę opowieść rozciągnąć nawet o kolejne 200 stron, rozbudowując co ciekawsze wątki, wyciskając z nich znacznie więcej. Natomiast w obecnej formie "Córka łupieżcy" zdaje się dobrym, lecz niewyeksploatowanym pomysłem. Mimo tego warto po nią sięgnąć. Całość - mimo wad - na plus.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-12-30, 20:08

Zakończenie jest niejasne, to prawda. Takie, hmmm, no można było spodziewać się czegoś bardziej jednoznacznego, nawet pociągnięcia historii, jak piszesz, i wyeksploatowania tego morza pomysłów. Tak się jednak nie stało, ale mimo to też nie ma powodów do niezadowolenia.

Mało który autor na potrzeby jednego tekstu, jednego opowiadania (minipowieści) kusi się na wytworzenie w swojej wyobraźni tak pokaźnego świata. A Dukaj robi to prawie w każdym tekście. Wystarczy wziąć do rąk zbiorek "W kraju niewiernych", który miło wspominam, by przekonać się jak bogata jest wyobraźnia autora. I to się podoba. Choć są i tacy, którym to trochę przeszkadza i uważają nadproduktywność wyobraźni Dukaja za ciężkostrawną. Ja nie mam nic przeciwko. Aby tylko świat w wyniku takiego procesu wytworzony będzie interesujący i prawdziwy w granicach tej wtórnej wiary, którą posiadamy czytając utwór literacki.

Tina - 2010-01-29, 23:09

Całkiem niedawno przeczytałam "Córkę łupieżcy". Sporo czasu zwlekałam z przeczytaniem tej książki, bo miałam wrażenie, że będę wyjątkowo długo się z nią męczyć. Ale tak nie było. Dość szybko pochłonęłam te 180 stron, bardzo spodobała mi się przedstawiona wizja. Jednak będę musiała chyba kiedyś ponownie to przeczytać, bo właściwie nic więcej do powiedzenia o książce nie mam. A bardzo nie lubię tego uczucia - kompletnego niezrozumienia utworu.

W najbliższym czasie planuję zabrać się za "Wrońca". I mam też ochotę na jakieś wcześniejsze powieści bądź opowiadania Dukaja, ale nie wiem na co się zdecydować.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-30, 11:10

Tina napisał/a:
W najbliższym czasie planuję zabrać się za "Wrońca". I mam też ochotę na jakieś wcześniejsze powieści bądź opowiadania Dukaja, ale nie wiem na co się zdecydować.


Lód ponoć jest fajny, ale to jest 1000 stron. Mnie nigdy nie wystarcza czasu wolnego, żeby tę książkę skończyć. Z wcześniejszych polecam zbiór opowiadań "W kraju niewiernych" oraz "Inne pieśni", bardzo według mnie ciekawa powieść.

Co do Córki łupieżcy - mnie zachęcił znajomy, pasjonat książek Jacka Dukaja. I nie żałuję, bo wizja przedstawiona w książce jest nad wyraz interesująca. Po prostu czuje się ten świat, który autor opisuje, a to jest ważne.

Tina - 2010-01-30, 14:25

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Lód ponoć jest fajny, ale to jest 1000 stron. Mnie nigdy nie wystarcza czasu wolnego, żeby tę książkę skończyć.

Właśnie dlatego nie palę się do czytania tej książki - nie jestem wystarczająco zmotywowana, aby przeczytać całą powieść, ale nie chcę przerywać po kilkuset stronach.

Zamówiłam sobie wczoraj na Merlinie Wrońca. I już nie mogę się doczekać aż przyjdzie paczka, żeby móc sobie pooglądać obrazki :-P

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-01-30, 14:53

Tina napisał/a:
Zamówiłam sobie wczoraj na Merlinie Wrońca. I już nie mogę się doczekać aż przyjdzie paczka, żeby móc sobie pooglądać obrazki


Obrazki są fajne. Mnie jeszcze zaintrygowało oprócz tego imię jednego z bohaterów - Pan Beton. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-02-24, 08:04

Przeczytałem niedawno Extensę. Pierwsza rzecz jaka mi się nasuwa po lekturze to to, że najwyraźniej miałem inne oczekiwania i dlatego książka mnie nie zachwyciła. Miało być o ostatniej enklawie zielonego świata pośród oceanu ziemi zniszczonej przez rozwój technologiczny. I było, częściowo. Na początku poznajemy bohatera i jego rodzinę, ich rodzinne gospodarstwo. Później naświetlają się stosunki panujące w tej ostatniej enklawie człowieczeństwa. A później pojawia się extensa, tajemnicza substancja poprzez którą człowiek w jakiś dziwny sposób jednoczy się duchowo z gwiazdami. Wchodzą do gry przeróżne fantastyczne opisy astronomiczne, co w porównaniu do tej ostatniej ziemskiej enklawy ma się nijak, według mnie nie pasuje, lub być może nie jest w przekonujący sposób przez autora objaśnione.

Choć czyta się z przyjemnością, jak wszystkie książki autora, to jednak Extensę zaliczyłbym jednak do jego dzieł słabszych. O wiele ciekawszy jest zbiór W kraju niewiernych, Córka Łupieżcy czy Inne pieśni. Lód również, ale jeszcze nie skończyłem, więc nie będę się wypowiadał jeszcze.

Paleolog - 2010-04-30, 12:54

Skończyłem Czarne oceany. Choć mógłbym równie dobrze powiedzieć: "zmęczyłem".

Nie potrafię jednoznacznie ocenić tej książki. Z jednej strony autor buduje bardzo bogatą wizję świata przyszłości, wizję przekonującą i po prostu ciekawą. Niestety używa do tego języka, który męczy, momentami zamieniając się w bełkot, przynajmniej dla przeciętnego człowieka.

"O ile kolejne mutacje na ewolucyjnej drodze do postaci obdarzonego świadomością psychozoika również uznamy za zdarzenia kwantowe, oczywistym jest, że aż do momentu pojawienia się owej świadomości istniały one, te warianty specjacyjne, jako superpozycje stanów prawdopodobnych".

To tylko przykład, takich zdań jest w "Czarnych oceanach" multum. Dlatego też przygoda z powieścią Dukaja była dla mnie właśnie jak podróż po oceanie - raz urzekała pięknem horyzontu, by za chwilę przyprawić o chorobę morską. Właśnie tak to działało - były fragmenty gdy zafascynowany dosłownie "połykałem" kolejne strony, by po chwili przez ów specyficzny język narracji utknąć i brnąć naprzód już bez żadnej przyjemności.
Ja rozumiem, że świat skonstruowany przez autora musi mieć także własne określenia, własny język, ale na wszystkich bogów: bez przesady. Jeśli ktoś wpadnie na pomysł umieszczenia akcji w Chinach, to czy książka ma od razu być napisana po chińsku?

Wrażenia po przeczytaniu "Czarnych..." mogłyby być bardzo dobre dla wszystkich, a są takie raczej tylko dla absolwentów politechniki ;-) Z tego powodu rozumiem, jeśli ktoś zwyczajnie poddal się w trakcie czytania tej książki.

Ja dokończyłem i nie żałuję. Mimo wszystko satysfakcja pozostaje jednak niepełna.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-05-10, 21:05

Paleolog napisał/a:
mogłyby być bardzo dobre dla wszystkich, a są takie raczej tylko dla absolwentów politechniki


Na politechnice nie uczą o "wojnach monadalnych". :) Jeśli chodzi o słownictwo to zdecydowanie trudniej było mi się przestawić na Perfekcyjną niedoskonałość. Po 30 stronach ugrzęzłem. Planuję wrócić oczywiście, ale ta książka ma najtrudniejszy start ze wszystkich dzieł Dukaja.

Bruixa - 2010-06-30, 23:32

Naczytałam się tyle pochlebnych opinii o twórczości Dukaja, że w ciemno wzięłam z biblioteki "Wrońca", nie mając zielonego pojęcia, co to za książka. Okazało się, że to baśń o stanie wojennym - tak, jak go postrzegał/ wyobrażał sobie/ śnił o nim mały chłopczyk.
Książka jest skromna objętościowo, czyta się szybko, ale nielekko. Mnie w każdym razie ciężko wchodziła. Odczuwałam przy tej lekturze zaciekawienie, ale też niechęć, irytację, przygnębienie i jakieś przymulenie.
Zastanawiałam się, do kogo jest adresowana, bo przecież nie do dzieci. I chyba nie do osób, które rok 1981 przeżywały w miarę świadomie. Być może do czytelników, których wówczas nie było jeszcze na świecie, ale najprędzej do rówieśników Adasia i autora.

Tina - 2010-07-01, 16:18

Mi wręcz przeciwnie "Wrońca" czytało się bardzo dobrze. Pewnie dlatego, że opowieść ma formę bajki. Choć do tej pory nie potrafię określić czy mi się spodobał. Na pewno spodobały mi się ilustracje, ale o samy tekście ciężko mi coś powiedzieć. Przeszłam obok tej książki zupełnie obojętnie i nie wiem co o niej sądzić.

Bruixa napisał/a:
Zastanawiałam się, do kogo jest adresowana, bo przecież nie do dzieci

Myślę, że właśnie między innymi do dzieci. O ile nie mylę się, Dukaj mówił w jednym z wywiadów, że inspirował się XIX-wiecznymi bajkami, które nie były takie przyjemne i kolorowe jak obecnie i chciał właśnie coś takiego stworzyć. Choć wiadomo, że dziecko mniej zrozumie z tej książki i nie będzie się zastanawiać czym naprawdę jest tytułowy Wroniec czy milipanci, ale będzie dla niego mroczną i posępną opowieścią o przygodach jego rówieśnika.

M - 2010-12-08, 10:52

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Lód ponoć jest fajny, ale to jest 1000 stron. Mnie nigdy nie wystarcza czasu wolnego, żeby tę książkę skończyć.
"Lód" jest genialny! To monumentalna powieść skrząca się od zagadek kryminalnych, intryg politycznych, rozważań naukowych, metafizycznych i filozoficznych. Nie znam całej twórczości Jacka Dukaja, ale myślę, że mógłbym zaryzykować stwierdzenie, że "Lód" to najlepsza powieść Dukaja. W mojej podróży z tą świetnie napisaną powieścią dojechałem niestety tylko do połowy tej ogromnej cegły, która ma aż 1050 stron. Książka bardzo mi się podobała. Język i styl - piękny, bogaty, melodyjny. "Luty przemarzał na drugą stronę ulicy" - nie: "przechodził", "przebiegał", "przemieszczał się" czy wręcz "przeczołgiwał", a "przemarzał". Świetne! Niestety, z uwagi na niemal jednorazowy natłok kilku przykrych dla mnie sytuacji i osobistych porażek oraz kłopotów natury rodzinnej, byłem zmuszony przerwać lekturę "Lodu". Obiecałem sobie jednak, że jeszcze wrócę, rozpocznę podróż raz jeszcze i tym razem skończę ;-)
Ravena - 2010-12-08, 12:14

Martinus Jachus napisał/a:
Język i styl - piękny, bogaty, melodyjny.

To cecha charakterystyczna Dukaja. Jego powieści, choć fabularnie a czasem i technicznie zawiłe czyta się z czystą przyejmnością głównie ze względu na ten piękny literacko styl. Jak do tej pory mam za sobą dwie powieści Dukaja, "Inne pieśni", które mnie urzekły także konstrukcją świata, oraz "Perfekcyjną niedoskonałość". Ta ostatnia dla mnie była szalenie skomplikowana, dużo trudniejsza niż "Inne Pieśni", a czasem odbierałam tekst jako technologiczno-matematyczno-informatyczny bełkot (moje próby zrozumienia podnoszonych tam kwestii rozbiły się o brak dostatecznej wiedzy), niektóre fragmenty musiałam czytać kilkakrotnie, żeby sobie jakoś ułożyć wszystko w głowie i zrozumieć funkcjonowanie wykreowanej przez Dukaja rzeczywistości. Zwykle, nie przepadam za takim "hardkorem" naukowo-technicznym, u Dukaja jednak jestem w stanie - jak sie okazuje - strawić wszystko! :D

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-08, 12:22

Rav, a W kraju niewiernych, nie miałaś okazji wziąć w łapki? Również świetne teksty. Do Lodu również zachęcam. Znając Twoje zamiłowania literackie jestem prawie pewien, że doceniłabyś tę książkę. W zasadzie fantastyka, ale także po prostu bardzo dobra powieść, z tej wyższej półki.
Ravena - 2010-12-08, 20:54

Przecież stoi mi na półce śliczne twardooprawowe wydanie :mrgreen: Przeczytałam tylko "Katedrę" bo byłam ciekawa jak przełożył to Bagiński na język krótkometrażowej animacji, bez dialogu. Jest ciekawa, jest w pewnej warstwie bardzo niepokojąca i jest też zachwycająca. Za to przeleciałam początek "Muchobójcy" i czuję, że to opowiadanie też mi się spodoba. O całej reszcie jeszcze nic nie mogę powiedzieć. Dukaj z opowiadań dopiero przede mną :)
A "Lód" jest jak najbardziej na liście. Tyle, że nawet mnie przeraża nieco objętość ^^"

M - 2010-12-09, 08:24

Ravena napisał/a:
Zwykle, nie przepadam za takim "hardkorem" naukowo-technicznym, u Dukaja jednak jestem w stanie - jak sie okazuje - strawić wszystko! :D
Bo Dukaj to dobry pisarz jest ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Do Lodu również zachęcam. Znając Twoje zamiłowania literackie jestem prawie pewien, że doceniłabyś tę książkę. W zasadzie fantastyka, ale także po prostu bardzo dobra powieść, z tej wyższej półki.
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko potwierdzić powyższe. Sam nie ująłbym tego lepiej ;-)

Ravena napisał/a:
A "Lód" jest jak najbardziej na liście. Tyle, że nawet mnie przeraża nieco objętość ^^"
Zupełnie niepotrzebnie. Jak rozpoczniesz podróż, to ani się obejrzysz, a się ona skończy... Co najwyżej ręce cię rozbolą od trzymania tej cegiełki :mrgreen:
Tifa Lockhart - 2011-02-11, 21:27

Przeczytanie ''Lodu'' było ciekawym doświadczeniem. Przez pierwsze trzysta stron nie mogłam się skupić. Denerwował mnie styl Dukaja. Aż nagle spostrzegłam, że jestem na sześćsetnej stronie. Książka mnie nie powaliła. Ale też nie było bardzo źle. Z minusów, to będzie:
- za dużo naukowego tłumaczenie, czasami po prostu nie mogłam się połapać
-zbyt długie rozdziały, jak dla mnie. Należę do osób, które nie odłożą książki, dopóki nie skończą rozdziału. A tu było mi trudno.
Bardzo podobała mi się podróż pociągiem. Sam pomysł na fabułę też jest świetny. Rosja pod lodem, lute krążące po kraju. A teraz o zakończeniu, ostrzegam. :D
Nie podoba mi się, że Dukaj nie powiedział, co się stało z Wileckimi. Bardzo ich polubiłam. Zakończenie było koszmarne. Cała akcja toczy się wokół poszukiwania ojca Gierosławskiego. A kiedy go wreszcie znajduje, to parę stron i tyle. Oczekiwałam czegoś więcej.

Raziel - 2011-02-13, 17:05

O ile początkowo nie byłem w stanie czytać Dukaja (usprawiedliwia mnie nieco fakt, że zabrałem się za niego będąc jeszcze uczniem podstawówki), tak od zeszłego roku naprawdę go polubiłem.

"Extensa" - w sumie to traktuję to jako trochę większe opowiadanie. Książka nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia jak "Inne pieśni" czy "Lód", ale na pewno jest warta uwagi. Podobało mi się zakończenie i takie...bo ja wiem...poczucie nieuchronności przed pewnymi zdarzeniami.

"Inne pieśni" - moja ulubiona pozycja tegoż autora. Świetny język, doskonała koncepcja świata (narzucanie formy) czy też rozwój postaci (od "Pan Berbelek podetnie sobie żyły" do przeciwstawiania się Illei). Pewnie przeczytam ponownie, jedna z najlepszych książek jakie czytałem, nie tylko fantastycznych.

"Lód" - cięęężko... Ale warto było. KA - PI - TAL - NA fabuła, styl (wspomniane już "przemarzanie"), klimat... Nie jest to lektura do szybkiego przeczytania, ale nie wyobrażam sobie, bym mógł ją przerwać. Pomyśleć, że taka gruba kniga początkowo miała być opowiadaniem.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-02-13, 22:17

Czyli rozumiem, na tych książkach nie poprzestaniesz i Dukaj będzie gościł wśród Twoich lektur? :)

Zacząłem czytać Dukaja od "W kraju niewiernych", później były "Inne Pieśni". A obecnie mam wszystkie książki autora wydane przez Wydawnictwo Literackie. I każą kolejną kupię w ciemno. :)

Paleolog - 2011-02-14, 00:44

A ja na Dukaju zawiodłem się już trzy razy z rzędu. Najpierw na "Xavrasie...", ale może oczekiwałem zbyt wiele, zapominając, że mam przed sobą debiut tego - przez wielu uznanego za wybitnego - pisarza, a nazwisko wyrobiły mu przecież raczej dopiero kolejne książki.

Następne w kolejności były "Czarne Oceany". I tu - choć moja ocena ogólna ocena była niejednoznaczna - Dukaj zrobił na mnie wrażenie kreowaną wizją świata przyszłości. Oryginalnego świata jak mi się zdawało.
Kłopot w tym, że ostatnio przeczytałem "Zamieć" Stephensona, książkę, która powstała przed "Oceanami". NIestety, z tej perspektywy świat Dukaja nie wygląda już na oryginalny, przeciwnie - momentami miałem wrażenie, że czerpał z pomysłów autora "Zamieci" pełnymi garściami. Zdecydowanie zbyt pełnymi.

I wreszcie "Wroniec". Ciekawy pomysł na książkę. Książkę momentami naprawdę dobrze napisaną - niektóre zdania naprawdę piękne, zwłaszcza te opisujące świat widziany oczyma dziecka ("tylko rysa światła pod drzwiami pozwalała odróżnić meble od potworów"), ale bez wyrazistego zakończenia, bez jakiejś głębszej, przewodniej myśli. Ciekawy pomysł pozostał nie w pełni wykorzystany.

Dlatego nie podzielam zachwytów nad talentem pisarza.

Chętnie wypróbowałbym jeszcze tak zachwalany na forum "Lód", jednak nie zainwestuję w niego pieniędzy biorąc pod uwagę dotychczasowe rozczarowania. A niestety w osiedlowej bibliotece raczej nie prędko się pojawi - mógłbym co prawda wypożyczać go 'na noc' w miejskiej, no ale bądźmy poważni :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-02-14, 07:27

Paleologu, zaryzykuj jeszcze kiedyś lekturę "W kraju niewiernych". A także "Innych Pieśni". Te dwie książki, jak na razie, podobają mi się w dorobku Dukaja najbardziej. Od nich właśnie zacząłem przygodę z autorem i chyba dobrze się stało, bo zaskarbiły sobie moją sympatię od razu. Dukaj ma świetne pomysły na opowiadania, czasem jeszcze wracam do Katedry, Irrehaare, Ziemi Chrystusa ze zbioru "W kraju niewiernych". Każde inne, każde z ciekawym pomysłem opisanym z wielką wyobraźnią.

Dobrze by było, zanim się ostatecznie zniechęcisz do Dukaja, byś poznał jeszcze choć te dwie książki. Jeśli one Ci nie podejdą, wtedy muszę spasować. Ale liczę, że jednak pozytywnie się o nich wypowiesz, jeśli przeczytasz. :)

Raziel - 2011-02-21, 17:37

Coby rozruszać temat : jak interpretujecie zakończenie "Innych pieśni"? Sam Dukaj wspominał o kilku. Ja sam najbliższy jestem takiej interpretacji : Berbelek posiada na tyle potężną formę, że morfuje swojego przeciwnika w istotę przypominającą człowieka ("wtedy zrozumiał wyraz twarzy umierającego" - bodajże takim zdaniem kończy się książka).
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-02-21, 19:19

Raziel napisał/a:
jak interpretujecie zakończenie "Innych pieśni"? Sam Dukaj wspominał o kilku.


Szczerze powiedziawszy, nie dumałem nad tym zanadto. Książka podobała mi się wielce jako całość. Zakończenie było moim zdaniem trochę mgliste, niejednoznaczne. Może o to chodziło, może tak wyszło.
W tym momencie, żeby spróbować Ci odpowiedzieć na pytanie musiałbym sobie książkę przypomnieć, gdyż dawnom czytał. :)

andy - 2011-02-21, 19:22

Osobiście tak sobie trawie Pana Jacka
Raziel - 2011-03-07, 15:45

Pokonałem "W kraju niewiernych". Niesamowitą ma ten człowiek wyobraźnię :shock:
Pierwsze cztery opowiadania krążące wokół nie związanych ze sobą tematów czyta się szybko i nie zmuszają do refleksji (choć są bardzo ciekawe). Kolejne, nawiązujące do religii są już cięższe w odbiorze.
Naprawdę warto przeczytać, 9/10 (punkt w dół za "tylko" dobre "Medjurgore").

M - 2011-09-01, 08:26

Nie bardzo wiedziałem gdzie to wrzucić, więc uznałem, że ten wątek będzie ku temu najlepszy. Buszując po serwisie aukcyjnym Allegro i oglądając wyniki wyszukiwania kryterium "DUKAJ" ;-) znalazłem poniższą aukcję:

http://allegro.pl/plaskor...1796282632.html

Muszę przyznać, że projekt tej płaskorzeźby inspirowanej powieścią "Lód" jest genialna i urzekła mnie w jednej chwili. Jedyną jej wadą jest nieco odpychająca cena, choć podejrzewam, że autor i projektant powyższego projektu cenę wyważył dobrze. W końcu sporo pracy włożył w przygotowanie płaskorzeźb inspirowanych Dukajem.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-24, 07:26

M napisał/a:
Przeczytałem w międzyczasie dwa kolejne opowiadania: "IACTE" i "Irrehaare". W jednym zdaniu - opowiadania genialne


Potwierdzam, zgadzam się w pełni z tobą. To jedne z najciekawszych opowiadań w zbiorku.
Podszedłem sobie na chwilę do półki żeby zobaczyć co jeszcze cię czeka dalej. Muchobójca - też dobre opowiadanie, ale te które wymieniłeś bardziej zapadły mi w pamięć.
Za to dalej są dwa, które też bardzo sobie cenię. Ziemia Chrystusa - za pomysł i świetne jego opisanie. Mam na myśli zwłaszcza motyw podróży i ideę eksploracji innych światów.
Kolejnym opowiadaniem jest znana większości, dzięki Dukajowi albo filmowi Tomasza Bagińskiego Katedra. Powiem tak.. Przy pierwszej lekturze trochę opowiadania nie doceniłem. Może właśnie przez skrzywienie obrazu wywołane wspomnianą animacją. Nie czytałem zbioru opowiadań chronologicznie, a Katedra była chyba ostatnim przeczytanym przeze mnie opowiadaniem, tak odkładałem je sobie na później.
Po jakimś czasie przeczytałem je jeszcze raz i nie wiem czemu wcześniej miałem jakieś opory i wątpliwości. Szczerze opowiadanie polecam, bardzo klimatyczne. Że dobrze napisane i z ciekawymi pomysłami to wspominać nie muszę, bo wszystkie takie są u Dukaja.

Jakiś czas temu wyszedł Król Bólu, drugi zbiór opowiadań Jacka Dukaja. Trochę go przejrzałem, niektóre teksty przeczytałem. Nie wiem jak twierdzą inni czytelnicy autora, ale ja mając porównać oba zbiory W kraju niewiernych oceniłbym wyżej. Choć na razie mówię to po połowicznym dopiero przeczytaniu Króla Bólu.

M - 2011-09-26, 13:22

Legendarny zbiór opowiadań Jacka Dukaja, osławiony choćby takimi tekstami jak Katedra, Ruch Generała czy Irrehaare. Siadając do lektury, zastanawiałem się, czy opowiadania zawarte w tym tomiszczu są faktycznie takie dobre, jak to się je wszędzie reklamuje i co najważniejsze: czy oprócz wspomnianych opowieści, pozostałe są równie dobre? Dodatkowym elementem wątpliwości pojawiającej się w zaciszu mojego umysłu był ogromny sentyment do monumentalnej przecież lektury "Lodu". Targały mną opory i zastrzeżenia czy aby opowiadania zawarte w tym zbioru spodobają mi się, wszak napisane były kiedy Dukaj był dopiero początkującym pisarzem, a "Lód" powstał jak już jest ukształtowanym autorem, więc siłą rzeczy obecnie pisarzem jest znacznie lepszym niż w latach dziewięćdziesiątych.
Już na samym początku mogę powiedzieć, że moje wątpliwości okazały się zupełnie bezpodstawne. "W kraju niewiernych", to zbiór totalnie niesamowity. Mało tego, jest to najrówniejszy, najlepszy wybór opowiadań, jaki było mi dane czytać w życiu, a przyznam się, że trochę ich w życiu przerobiłem ;-) Pokrótce ocenię każde opowiadanie z osobna, ale postaram się, aby nie przemycić żadnego spoilera.

Ruch Generała
Zaczyna się bardzo mocno. Od razu dosyć ciężkie science-fiction, wymieszane z kilkoma innymi gatunkami, okraszone porażającym wizjonerstwem, które nawet na przestrzeni kilkudziesięciu stron daje po głowie. Opowieść o bardzo niezwykłym generale. Sporo w nim polityki, dużo różnych spisków, potyczek militarnych. Całość napisana świetnie, bez żadnych wpadek po drodze. Fabularnie również bardzo dobrze, w każdym razie opowieść wciąga od pierwszych zdań i nie pozwala oderwać się od czytania aż do momentu dotarcia do kolejnej. Spokojnie zasługuje na 9,5/10.

IACTE
W przypadku tego tekstu bardzo często wracało do mnie pytanie: co Dukaj czyta, skąd bierze swoje inspiracje? Autentycznie miks gatunków zdziwił mnie, jak cholera. Jest tutaj charakterystyczne dla autora science-fiction, ale ponad to są i elementy horroru, opowieści o Indianach (westernu??), fantasy. Pojawia się także bardzo znany w twórczości Dukaja fragment rozważań o istnieniu. A także dochodzi znamienny dla zbioru motyw rozważań na temat wiary, boga (bogów) itd. Sami powinniście się przekonać, czy autor dostarcza zadowalających odpowiedzi i w jaki sposób kilka lat temu postrzegał kwestie istotne dla swojej późniejszej twórczości. Ode mnie 9,5/10.

Irrehaare
Zastanawialiście sie kiedyś jak może wyglądać inna wizja Matrixa? Jeśli tak, koniecznie sięgnijcie po ten tekst. Niesamowite, genialne, porażające wizjonerstwem opowiadanie, które Dukaj napisał mając około 20 lat. Absolutnie do niczego nie można się tutaj przyczepić. Opowiadanie legenda i zarazem jeden z dwóch moich faworytów w tym zbiorze. Oceniam 10/10. Aha, jeśli spodziewacie się czegoś a'la Matrix, to zmiecie nastawienie, bo to mimo naprawdę wielu podobieństw tekst zasadniczo różny i jeśli film braci Wachowskich był momentami trudny w interpretacji, tak Irrehaare jest znacznie trudniejsze. Istny test dla wyobraźni czytelnika.

Muchobójca
Tekst nieco słabszy od poprzedników, niemniej nadal fascynujący, wymagający i budzący podziw względem wyobraźni autora. Miks kilku gatunków, biorący znowu na warsztat zagadnienia tak lubiane przez Dukaja. Oceniam tak 9/10.

Ziemia Chrystusa
Kontrowersyjny tekst. Dla ludzi głęboko wierzących może nawet nie do przetrawienia. Budzi grozę taki scenariusz, jednocześnie fascynuje. Naprawdę niezły tekst, będący trochę w opozycji do tytuły zbioru ;-) Co zresztą jest znamienne dla większości opowiadań w nim zawartych ;-) Od siebie oceniam na 8,5/10.

Katedra
Najbardziej znane ze zbioru i chyba najbardziej osławione polskie opowiadanie ostatnich lat. Na okładce książki napisane jest: "Niebezpiecznie się zapatrzyć na Katedrę!". Podpisuje się pod tym wszystkimi kończynami. Czytając zakończenie miałem wrażenie, jakbym sięgnął istoty boga, jakbym zrozumiał pewne prawdy dla mnie dotychczas niedostępne. Genialny tekst. Jedno z najlepszych opowiadań, jeśli nie najlepsze, jakie było mi dane przeczytać. Zdecydowanie 10/10. Powinno być 1199/10 :mrgreen:

Medjugorje
Bardzo zakręcony tekst. Czyta się bardzo przyjemnie, a zakończenie (po oswojeniu się z wizją i szokiem nią wywołanym) mocno daje po głowie. 9/10.

In partibus infidelium
Sporo razy w literaturze (i w filmie) pojawiały się już rozważania na temat posiadania duszy przez obcych. Dukaj, jako pisarz ewidentnie wywodzący się z gatunku science-fiction, nie mógł być obojętny względem tej tematyki. Wizja ciekawa, treść wymagająca. Tekst bardzo dobry, choć chyba najsłabszy ze zbioru. Jednak zasługuje na 8/10 i przyznaję, że chciałbym umieć pisać tak słabe opowiadania ;-) :mrgreen:

Podsumowując. Genialny, cholernie równy zbiór opowiadań, po który powinni sięgnąć wszyscy fani pisarza, a także każdy miłośnik wymagającej, inteligentnej, wizjonerskiej prozy. Co ciekawe, teksty napisane na przełomie bodajże 1993-1999 roku i każdy poraża stylowo. Już od najwcześniejszych lat Dukaj warsztat miał doskonały. Oprócz wartości typowo literackich, bardzo duże wrażenie robi też okładka z wydawnictwa SuperNowa, gdzie ilustracja jest autorstwa Bagińskiego. Prezentuje się to totalnie NIESAMOWICIE. Jeśli chcecie więc obcować z nietuzinkową prozą, która (nie ukrywajmy) jest przeznaczona wyłącznie dla ludzi inteligentnych, którzy są gotowi na nowe doznania i nie widzą ograniczeń dla wyobraźni, to czym prędzej sięgnijcie po "W kraju niewiernych". Warto też zgłębić się w treść tej książki, aby zweryfikować zasadność tytułu i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy te opowieści faktycznie prowadzą nas po światach ateistycznych ;-)

Całość, mimo że ze średniej nie wychodzi, oceniam 10/10. Absolutnie żaden zbiór tak mnie wizjami nie powalił i tyle razy nie zmuszał do myślenia, jak ten.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-26, 15:47

Nawet nie wyobrażasz sobie jak przyjemnie jest czytać takie opinie. :) Choćby dlatego, że część reklam, o których wspomniałeś, pochodziła bezpośrednio ode mnie. :) Mogę się w zasadzie zgodzić z ocenami, bo opowiadania, które najwyżej oceniłeś i mnie się najbardziej podobały.

M napisał/a:
Targały mną opory i zastrzeżenia czy aby opowiadania zawarte w tym zbioru spodobają mi się, wszak napisane były kiedy Dukaj był dopiero początkującym pisarzem, a "Lód" powstał jak już jest ukształtowanym autorem, więc siłą rzeczy obecnie pisarzem jest znacznie lepszym niż w latach dziewięćdziesiątych.


Dukaj miał talent już od małego, byłem zdziwiony kiedy czytając "W kraju niewiernych" i spoglądając na daty ukończenia tekstów przerachowałem sobie ile autor miał wtedy lat. Jak gdzieś natrafisz M. przeczytaj sobie "Złotą Galerę" - debiutanckie opowiadanie Jacka Dukaja. Poziomem nie ustępuje opowiadaniom ze współczesnych antologii a autor napisał je mając lat 16. :)

Raziel - 2011-10-13, 16:32

Ukończyłem wczoraj "Czarne oceany". Nie wypowiem się o wizji świata - znaczy bardzo mi się podobała, ale nie mogę skonfrontować jej ze wspomnianą tu "Zamiecią". Mogę za to pochwalić styl Dukaja - nieco prostszy od występującego w "Innych pieśniach" i "Lodzie", ale wymagajacy pewnej dozy skupienia, sycący umysł. Tutaj nie zawiódł. Fabuła też jest bardzo dobra, choć bardziej podobała mi się pierwsza połowa, gdy czytelnik jest bombardowany informacjami, paradoksalnie sceny nastawione bardziej na akcję są mniej emocjonujące, co nie znaczy, że nużą. Bohaterowie również mnie zaintrygowali, zarówno Nicholas Hunt, jak i Marina, bardzo ciekawa postać, nie tylko ze względu na kontakt z monadą, nie można rówież pominąć diabła wspomagającego głównego bohatera (nie, nie jest to żadna książka inspirowana satanizmem czy coś, sami się przekonajcie czym ów rogacz jest). Mógłbym się doczepić do dwóch rzeczy - pierwszą jest pewien spadek poziomu, nieduży, ale odczuwalny w drugiej połowie. Drugą wręcz splagiatowany z "Diuny" motyw w rozdziale "Underground". Nie chcę być złośliwy, ale gdybyśmy zamiast "Nicholas Hunt" wstawili w pewnej scenie "Paul Atryda" nie załapalibyśmy podmiany od początku. Swoją drogą między zakończeniem "Czarnych oceanów" a "Lodu" są pewne podobieństwa.
Najgorsza powieść Dukaja ("Extensę" traktuję jako opowiadanie) z tych, które czytałem, co oznacza niezwykle wysoki poziom. Okolice 9/10.

M - 2011-10-14, 15:32

Mimo wszystko, zachęciłeś mnie Raziel do lektury "Czarnych Oceanów". Mam ją na półce i tylko czeka aż moje chciwe łapska po nią sięgną ;-) Już po dwóch książkach tego autora widzę, że on kreuje w swojej twórczości wizję człowieka wszechmocnego. Naprawdę, nie chciałbym spotkać Hieronima Berbeleka czy Benedykta Gierosławskiego na swojej drodze. Przetoczyliby się po mnie niczym dwa walce w drodze do swego celu ;-)

W "Innych pieśniach", minąłem 100 stronicę. Faktycznie, z początku nieco trudno się czytało, trzeba było bowiem się zastanawiać, o co Dukajowi chodzi w poszczególnych miejscach - czy to i to słowo to jego wymysł czy może jakieś pojęcie, którego nie znam przez swoją ograniczoną inteligencję ;-) Z czasem jednak człowiek powoli się przyzwyczaja.
Widać wyraźnie, że autor gustuje w filozofii greckiej, i to być może nawet drukowanej w oryginale. W każdym razie większość wymyślonych przez niego pojęć ma etymologię grecką i nawet rozdziały oznaczane są alfabetem greckim. W każdym razie na razie uważam, iż od "pojęciowej" strony daleko nie odszedł od świata rzeczywistego. W naszym świecie również istnieje coś takiego jak Forma (o czym wiedzieli bardzo dobrze m.in. Arystoteles czy Gombrowicz). Co najwyżej inaczej ponazywał swe pomysły i odrobinkę je poszerzył. Dalej poszedł za to w wykreowaniu alternatywnej rzeczywistości. Ciekawe pomysły, nie powiem, fantastyka tego gościa ma coś w sobie i na razie powala i miażdży niczym człowiek mrówki podczas przypadkowego wdepnięcia w mrowisko ;-)

Raziel - 2011-10-14, 15:37

Zgadzam się z Twoją opinią na temat Dukaja w stu procentach.
To dobrze, że Cię nie zniechęciłem, bo to naprawdę warta uwagi książka, no chyba, że chodziło o styl tej notki o "Czarnych oceanach", ale nie miałem sił się rozpisywać.
W każdym razie na chwilę obecną pan Jacek to jeden z moich ulubionych autorów.

Ravena - 2011-10-14, 22:03

M napisał/a:
W każdym razie większość wymyślonych przez niego pojęć ma etymologię grecką i nawet rozdziały oznaczane są alfabetem greckim. W każdym razie na razie uważam, iż od "pojęciowej" strony daleko nie odszedł od świata rzeczywistego.

Też odniosłam takie wrażenie, jak już się człowiek przyzwyczai do nazewnictwa, właściwie bez trudu można poruszać się po świecie, wykreowanym przez Dukaja. Sama istota Formy jest znajoma, ale dobrze tutaj wykorzystana i tak ładnie zespawana w fikcyjny świat, ze praktycznie nie widać złączeń. I zgodzę się, duch Arystotelesa unosi się nad "Innymi pieśniami" :) Za to bohaterowie wydali mi się jacyś mocno odlegli. Intrygujący, ciekawi, może nie tyle barwni, co właśnie interesujący - ale w taki sposób jak badawcze obiekty, oglądane pod mikroskopem. Nie byłam w stanie z żadnym niemal "złapać" jakiejś nici empatii, byli mi dosyć obcy, nawet Hieronim, którego początkowo darzyłam sympatią, z czasem przestał być dla mnie zrozumiały - ale to chyba ogólna cecha bohaterów Dukaja ^^ Natomiast rozpływać się będę nad stylem i językiem powieści - pod tym względem moja natura estetki została usatysfakcjonowana w pełni :D
Przyznam, że czekam jeszcze na jedną opinię Martinusa, tę dotyczącą "Perfekcyjnej niedoskonałości". Dla mnie ogromnie trudna powieść, a nie wiem czemu zachwyciła mnie bezgranicznie ^^

M - 2011-10-16, 12:25

Ravena napisał/a:
Sama istota Formy jest znajoma, ale dobrze tutaj wykorzystana i tak ładnie zespawana w fikcyjny świat, ze praktycznie nie widać złączeń. I zgodzę się, duch Arystotelesa unosi się nad "Innymi pieśniami" :)
Właśnie ciekawa jest sprawa z tym kształtowaniem przez Formę to właśnie to jest główny element fantastyczny - Dukaj założył, że Forma ma wpływ nie tylko na zachowanie człowieka (i nie tylko człowieka), ale i na kształt fizyczny otaczającego nas świata. Dlatego też w poprzedniej wypowiedzi zaznaczyłem, że uważam, iż autor jednak trochę "odszedł" od naszej rzeczywistości. Ale tylko troszkę.
Dodatkowo nasuwa mi się taka refleksja. Treść jest w tej pozycji tak stężona, że aż nieprawdopodobnym wydaje się, że Dukaj upycha jeszcze od groma opisów (np. genialnych opisów Alexandrii), że tyle miejsca mógł poświecić na kreowanie świata powieści, jednocześnie snując sprytnie tak zawiłą opowieść... To taki jakby skondensowany "Lód" ;-)

Ravena napisał/a:
Przyznam, że czekam jeszcze na jedną opinię Martinusa, tę dotyczącą "Perfekcyjnej doskonałości". Dla mnie ogromnie trudna powieść, a nie wiem czemu zachwyciła mnie bezgranicznie ^^
Droga Raveno, niewątpliwie z całych sił swoich chciałbym spełnić twoje życzenie, ale niestety podejrzewam, że w najbliższym czasie nie będzie mi to dane. Dlaczego? Z prostej przyczyny - do lektury "Perfekcyjnej niedoskonałości" chwilowo mnie nie ciągnie i nie zapowiada sie, aby ta tendencja w bliżej określonej przyszłości uległa zmianie ;-) Na razie czytam "Inne Pieśni", potem będą "Czarne Oceany". Jeśli uda mi się kupić "Perfekcyjną...", to pewnie przeczytam szybciej, ale oprócz Dukaja mam na półce całkiem pokaźną liczbę książek, które czekają na czas spędzony ze mną, więc nie wiem jak to wyjdzie ;-)
Podsumowując, możesz być pewna, że jak tylko przeczytam "Perfekcyjną niedoskonałość", to możesz spodziewać się dość wylewnej recenzji w niniejszym wątku. Obiecuję, a ja nie zwykłem łamać obietnic ;-) Zresztą, każdą książkę autorstwa Jacka Dukaja obszernie skomentuję na forum... "Inne Pieśni" również.

M - 2011-10-19, 11:57

Recenzja "Innych Pieśni" - możliwe spoilery

Za całą moją przygodę czytelniczą trafiło się tylko kilka książek, które stawiały mi spory opór podczas czytania. Pominąwszy sienkiewiczowską trylogię i kilka innych lektur, muszę wymienić choćby Imię róży Umberto Eco, Szatańskie wersety Salmana Rushdie, czy Kiedy umieram Faulknera. Znalazłoby się jeszcze kilka, ale te zdecydowanie najbardziej wryły się w moją pamięć. Jednak od wczoraj do tej listy bezwątpienia należą Inne pieśni Jacka Dukaja. Już dawno nie brnąłem takim tempem przez kolejne strony. Początkowo czytałem nie więcej, jak 50 dziennie, ponieważ każda większa ich ilość wiązała się z zatraceniem sensu. Ta powieść jest tak obłędna, że każdy wers trzeba czytać z umysłem szeroko otwartym, z mózgiem pracującym cały czas na najwyższych obrotach, przez co nawet chwilowe odejście myślami gdzieś indziej sprawia, że traci się sens. A jak się go zgubi, to nici ze zrozumienia całości. Na szczęście po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się do tej specyficznej prozy (pełnej niespotykanych słów, pojęć) itd. i może zacząć czytać szybciej. Szczególnie na końcu, gdzie po prostu już nie można wytrzymać i brnie się do finału, który zostawia człowieka skopanym, oszołomionym... ale wszystko po kolei ;-)

Inne pieśni opowiadają historię o panu Berbelku, który kiedyś był wielkim strategosem Europy. Niestety, podczas wielkiej bitwy został on pokonany przez potężnego kratistosa zwanego Czarnoksiężnikiem i mimo, że napluł mu w twarz, to w pewien sposób przyjął jego formę i przestał być genialnym strategiem, a stał się zwykłym kupcem, bardziej wegetującym niż żyjącym. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy przybywają do Berbelka jego dzieci - córka i syn, które porzucił po przegranej bitwie. Dodatkowo sytuację komplikuję jego fascynacja piękną Szulimą Amitace. Hieronim zostaje namówiony przez nią na uczestnictwo w wyprawię w głąb Afryki, w sam środek dziwnych krain, nazywanych Skrzywieniem, gdzie wszystko zatraciło znane nam kształty i co najgorsze: potrafi tę kakomorfię narzucać człowiekowi. Po tej podróży nic już nie będzie takie same dla strategosa. Odzyska on dawną siłę, a nawet stanie się jeszcze potężniejszy i to w jego rękach spocznie los świata (i nie tylko), gdyż to jemu przypadnie w udziale poprowadzenie armii przeciwko skrzywieniu.

Tak w naprawdę wielkim skrócie prezentuję się fabuła Innych pieśni. Już sam ten opis mówi czytelnikowi, że czeka go coś niesamowitego i co najlepsze - obietnice te nie są bez pokrycia. Notka od wydawcy na tylnej części okładki mówi, że powieść tę można odczytywać zarówno jako fantasy, s-f, powieść przygodową oraz traktat filozoficzny. I zaiste tak jest w rzeczy samej.

Sama fabuła jest tak wielowątkowa, że można by o niej napisać ze trzy książki. Stanowi ona prawdziwy majstersztyk i można znaleźć w niej wszystko: miłość, przygodę, niesamowite bestie i urządzenia, wielkie bitwy, magiczne i przerażające plenery, intrygi oraz głęboki, nie dający zasnąć finał. Jednak nie samą fabułą człowiek żyję. Następny element godny pochwały, to styl oraz wyobraźnia Dukaja. Już dawno nie czytałem czegoś, co byłoby napisane w tak kapitalny sposób. Czyta się raczej trudno, ale co z tego, skoro każde zdanie to mistrzostwo konstrukcji, każdy opis to pokaz plastyki słowa i wyobraźni. Wielkie brawa za to! Kreacja bohaterów, szczególnie strategosa zasługuje również na największe brawa. Ale co ciekawe, każda postać jest wykreowana idealnie, tak że aż poraża realnością.

Niemniej największą siłą Innych pieśni jest wszechobecna filozofia - klasyczna, mieszająca się z rozważaniami Gombrowicza na temat formy. Cały, opisany w książce świat został wykreowany na fundamentach opisywanych przez Arystotelesa czy Pitagorejczyków. Mamy więc świat złożony z czterech podstawowych pierwiastków oraz wszelkie maszyny działające dzięki ich wykorzystywaniu, które nie potrzebują żadnych innych paliw. Ciało podlega opisywanym przez starożytnych zmianom etc. Po prostu z każdej niemal strony emanuję antyczna filozofia tak żywa, że chyba nawet sam Arystoteles by w to nie uwierzył. Mamy tutaj nawet podróże kosmiczne, pokazane w cholernie niezwykły sposób. Najważniejsze jednak są rozważania o morfie. Te 630 stron to przede wszystkim wariacje na temat czy możliwe jest narzucenie komuś swojej formy lub czy możliwa jest spod niej ucieczka. Co decyduję, że jesteśmy tym kim jesteśmy? Czy tacy się rodzimy czy sami się tacy stwarzamy? Inne pieśni nie dają jednoznacznej odpowiedzi, ale można wiele wyczytać między wierszami. Szczególnie patrząc na metamorfozę strategosa, który zmienia się w człowieka najpotężniejszego na ziemi, takiego którego boją się nawet wszechmocni kratistosi. Ciekawie widać to pod koniec, gdy patrzymy na jego poczynania oczami Księżycnaki Aurelii. Ta zmiana zdumiewa, napawa fascynacją i lękiem zarazem.

Na osobną wzmiankę zasługuje finał, który jest tak dziwny, że aż piękny, niepowtarzalny, niesamowity. W pierwszej chwili nie złapałem o co chodzi, więc jeszcze raz przeczytałem ostatnie zdanie. Odłożyłem książkę i dopiero wtedy to do mnie dotarło z siłą nadjeżdżającego pociągu. To właśnie w tej końcówce widać, jak potężna może stać się forma, a to nie pozwala później zasnąć. Zostaje człowiekowi w głowie ta ostatnie scena i drażni nerwy, nie pozwalając się od niej uwolnić. Cudowna sprawa i kolejny znak, że Inne pieśni to powieść genialna, niepowtarzalna, cholernie trudna, ale warta mozolnego przez nią brnięcia, bo potrafi ten trud wynagrodzić. Szczególnie dzięki niesamowitej wyobraźni autora oraz głębi, jaką można tutaj znaleźć. Dukaj jest dla mnie w tej chwili pisarzem z najwyższej póki, a Inne pieśni zaraz po Lodzie jedną z najlepszych powieści, jakie czytałem. Zabieram się za kolejne.

Kurde, fajnie byłoby teraz tak usiąść sobie z piwem w ręku, najlepiej przy ognisku w środku gwieździstej nocy, i porozmawiać z kimś, kto również Inne pieśni czytał. I tak debatować do świtu o zakończeniu, starając się wspólnie zrozumieć co oznacza ten końcowy wyraz twarzy ;-) Niestety raczej wątpię, aby ktoś z mojego otoczenia w najbliższym czasie przeczytał tę powieść. A szkoda, bo to cholernie zacna lektura jest. Od siebie daję 9+/10, umieszczając ją w swoim prywatnym top10.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-10-19, 18:51

M napisał/a:
o panu Berbelku


Brrr! Panie Berbeleku Martinusie.

M napisał/a:
Kurde, fajnie byłoby teraz tak usiąść sobie z piwem w ręku, najlepiej przy ognisku w środku gwieździstej nocy, i porozmawiać z kimś, kto również Inne pieśni czytał. I tak debatować do świtu o zakończeniu, starając się wspólnie zrozumieć co oznacza ten końcowy wyraz twarzy ;-) Niestety raczej wątpię, aby ktoś z mojego otoczenia w najbliższym czasie przeczytał tę powieść. A szkoda, bo to cholernie zacna lektura jest. Od siebie daję 9+/10, umieszczając ją w swoim prywatnym top10.


To musimy się kiedyś zorganizować. Albo ja wpadnę do Ciebie na Bosmana albo zaproszę Ciebie na Żubra. :)

M - 2011-10-20, 08:22

Uczeń napisał/a:
Brrr! Panie Berbeleku Martinusie.
Ot, literówka. Nic wielkiego.
Tifa Lockhart - 2011-11-13, 11:11

''Córka łupieżcy'' Dukaja- bardzo ciekawa książka. Na początku trudno mi szło czytanie, ale potem było już o wiele lepiej. Zaintrygowało mnie lśnienie, zwłaszcza, że autor nie wyjaśnił co to jest, a trzeba było się samemu domyśleć ze stron książki.
Raziel - 2011-12-30, 15:34

Skończyłem "Króla Bólu", więc napiszę kilka słów. Przede wszystkim czuć, że autor pisał to będąc w różnych stadiach rozwoju literackiego. Im późniejsze opowiadania, tym lepsze, co wcale nie znaczy, że te starsze są jakieś słabe, nawet nieco przegięta pod względem brutalności (nie twierdzę, że slumsy powinny być przedstawione jako przyjemne miejsce, ale ciut nieprawdopodobnie wyglądają przeżycia bohatera mającego zaledwie 9 lat) "Szkoła". Rozbiję opinie na części.

"Linia oporu" - najspecyficzniej napisane opowiadanie, kapitalna gra językiem, mrugnięcie okiem do pokolenia, dla którego jednym z głównych sposobów spędzania czasu są gry sieciowe (buff + 10 %), niesamowity sposób na przedstawienie niektórych sytuacji w formie historyjki osadzonej np. w konwencji fantasy (a mówimy o rzeczy dziejącej się w przyszłości, dosyć bliskiej jednak). Bardzo pesymistyczne i wręcz bolesne pod pewnymi względami opowiadania (bo to wszystko tylko szlaja, ta szlaja bardzo pokrywa się z moim postrzeganiem wielu rzeczy), jednak z pewną nutką optymizmu... Jeden z najmocniejszych atutów zbioru.

"Oko potwora" - hołd dla Stanisława Lema, zamiast komputerów mózgi elektronowe, potężny Astromancer... Również ciekawy zabieg, dodatkowo porusza GENIALNOŚĆ Pana Jacka. Z jednej strony niezwykle duszny klimat, z drugiej pytania o takie rzeczy jak sztuka czy postęp ludzkości na raptem kilkudziesięciu stronach...A wszystko trzyma się kupy. Kolejny świetny tekst.

"Szkoła" - jak wspomniałem nieco zbyt brutalne (czy raczej groteskowe w swej brutalności). Najwcześniejszy tekst Dukaja w tym zbiorze (skończył go w 1995 roku), chyba też najsłabszy. Sam pomysł na element science fiction jednak bardzo ciekawy, a samo opowiadanie zmusza do zastanowienia się nad tym jak bardzo i czy w ogóle można poświęcić jednostkę bez jej wiedzy dla dobra ogólu.

"Król Bólu i pasikonik" - także potężna rzecz. Bardzo ciekawy pomysł z genetycznym terroryzmem i jego skutkami, wynajmowaniem ciał, niezwykłym nawet jak na standardy tej rzeczywistości bohaterem, będącym nie tylko ciekawostką ze względu na bycie "plastusiem", ale i bardzo ludzki charakter. Jeśli zostałaby tylko otoczka emocjonalna, a zniknął element nierealny to i tak uważałbym tę część zbioru za świetną.

"Crux" - krótkie opowiadanie, niemniej i tutaj Dukaj wykreował świat godny całego cyklu. Świat w którym z jednej strony 80 % społeczeństwa to darmozjady, a z drugiej 20 % "szlachty" znienawidzonej przez leniwe barachło. Całość odwołuje się do naszej rzeczywistości i pokazuje świat w którym nieróbstwo i socjal są na porządku dziennym. Takie obecne państwo niemieckie, tylko, że do kwadratu :lol: Również dobra rzecz.

"Serce mroku" - alternatywna wizja historii, wyścig kosmiczny nazistów i reszty, podbój obcych światów...na dodatek z perspektywy "tych złych". Tekst krótki, za krótki. Z jednej strony mamy ciekawy pomysł (trochę mi się kojarzy z "Jądrem ciemności"), z drugiej zdecydowanie za szybko się urywa.

"Aguerre w świcie" - tutaj natomiast tekst trochę za długi. Sam przebieg akcji bardzo ciekawy, motyw xenotyków również, ale mimo wszystko całość nieco nuży. Najsłabszy tekst zaraz po "Szkole".

"Piołunnik" - komunizm spotyka "Świt żywych trupów", tylko te trupy to wcale nie zombie, a prawdziwi zmartwychstańcy. Ładnie zastosowany motyw entropii, ciekawie wygląda świat z powstającymi wszystkimi zmarłymi - bohater ma upolować pochowanych na Wawelu królów i Piłsudskiego, po drodze spotyka jednostki Wehrmachtu i rycerzy... Bardzo mi się podobąło to opowiadanie.

Oceniam ten zbiór nieco niżej od "W kraju niewiernych", ale tak czy siak polecam.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-01-11, 20:35

Zachęciłeś mnie Razielu do sięgnięcia po Króla Bólu ponownie. Zacząłem swego czasu podczytywać, ale nie mogłem się wgryźć głębiej mając zbyt mało czasu. Bo jednak teksty Jacka Dukaja są wymagające, trzeba im nieco uwagi poświęcić.
Potem odstawiłem i tak stoi już dłuższy czas. Ale czas wrócić. :) Dzięki za świetną recenzję. :)

Raziel - 2012-01-14, 12:59

Cała przyjemność po mojej stronie ;)
Sam zamierzam nabyć za jakiś czas "Xavrasa..." oraz "Perfekcyjną niedoskonałość".

motylek727 - 2012-01-15, 14:12

Właśnie skończyłam czytać "Córkę łupieżcy". To był mój pierwszy kontakt z Dukajem ;-) Na początku w ogóle nie ogarniałam, o co chodzi - zwłaszcza co to jest ten cały lsen. Jednakże brnąc dalej i dalej w końcu to zrozumiałam, a książka wciągała mnie coraz bardziej i bardziej. Zakończenie trochę mnie zaskoczyło :)
Ravena - 2012-01-28, 19:56

Jak to już wspomniałam Uczniowi, jak dotąd nie mogłabym powiedzieć o książkach Dukaja, że są dobre, bo one są dla mnie bardzo dobre - przynajmniej te, które do tej pory udało mi się przeczytać. "W kraju niewiernych" nie jest wyjątkiem. Zbiory opowiadań wypadają rozmaicie, zwykle jednak jest tak, że ich poziom się dość różni. W przypadku zbioru Dukaja, to ciekawe, nie da się powiedzieć, że te teksty rozmijają się poziomem. Każdy z nich to wykreowana z dużą wyobraźnią rzeczywistość, wygenerowana jakaś potencjalna przyszłość, w której jednak motywacja i mechanizmy działań niespecjalnie ulegają zmianie.
"Ruch generała" jedno z moich ulubionych w zbiorze. Z pewnością do niego wrócę, Autor zachwycił mnie tym połączeniem magii, biotechniki i umiejętności ESP, które scala wydawałoby się bez większego wysiłku w siłę sprawczą, rządzącą światem w opowiadaniu. Jednym z zaskoczeń tego tekstu jest prezentacja bohatera, którego motywy nie są do końca tak altruistyczne, jak mogłoby się wydawać. Lubię fabułę opartą na intrygach, spiskach i politycznych knowaniach, a tutaj mamy tego nadmiar. No i tekst ma dobry, nie do końca przewidywalny finał. Można się pozastanawiać nad trafnością ocen bohaterów i tym, czy faktycznie, gdy idzie o rację stanu wszystko jest dozwolone?
"Iacte" mnie zaskoczyło doborem postaci. Nie spodziewałam się u Dukaja spotkać ani Indianina ani wampira, a już umieszczenie obydwu w jednym opowiadaniu i na dodatek w zupełnie obcej kulturowo dla tych postaci przestrzeni wydało mi się co najmniej pomysłem karkołomnym. W dalszym ciągu tak uważam, sądzę też jednak, że Dukaj wyszedł z tego pomysłu obronną ręką - tekst jest ciekawy, klimatyczny, a starcie obydwu bohaterów ma wymiar wręcz uniwersalny. Nie przekonał mnie jedynie wątek romansowy, chyba umieszczony tylko po to, by dać Cayudze dobry motyw do działania w finale. No wspomniano tam o zmianach w postrzeganiu roli kobiety, ale raczej mimochodem? Zazgrzytał mi ten wątek. W każdym razie ciekawe, niezwykle klimatyczne i oparte na sprzecznościach (każda postać jest z innej "bajki") opowiadanie, które intryguje, ale jednak nie trafiło mi do serca.
"Irrehaare" - nic tu nie jest jednoznaczne, wszystko się rozpływa w niedopowiedzeniach, a w interpretacjach kolejnych scen można się pogubić. Ważna pytanie, co decyduje o człowieczeństwie? Zapadła mi w pamięć scena, w której jeden z bohaterów, bezmyślnie, całkowicie odruchowo zabija. To tylko program, pikselowy ludzik z ekranu, którego można zabić bez konsekwencji, z zimną obojętnością. "Irrehaare to wolność od grzechu" - pada w opowiadaniu takie stwierdzenie. To jedno z najlepszych, o ile nie najlepsze opowiadanie zbioru. Daje mocno do myślenia.
"Muchobójca" - jakoś nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Dobrze, jak to u Dukaja, który przyzwyczaił mnie już do świetnej polszczyzny, napisane, wykorzystujący ciekawy pomysł, ale oparty na pewnym schemacie, w gruncie rzeczy finał opowiadania nie był dla mnie zaskoczeniem. Zaletą są niewątpliwie postaci. A najwięcej jednak kryje się poza tekstem, pytanie "co dalej?" pobudza wyobraźnię :)
"Ziemia Chrystusa" - absolutna rewelacja. Byłam tym opowiadaniem zachwycona. Konstrukcja planet-światów, w których rzeczywistość toczy się alternatywnym torem to być może nic nowego, ale została bardzo sprawnie wykorzystana, by przedstawić coś niezwykle intrygującego. Oto ziemia, na którą Chrystus zstąpił, nie po to, by Go ukrzyżowano, ale po to by faktycznie założyć swoje Królestwo Niebieskie... Jakie będą efekty zetknięcia się zwiadowców, którzy mieli przygotować ten świat do inwazji z rzeczywistością, w której Bóg jest ponad wszelką wątpliwość? Określenie i status jakie zostają ostatecznie nadane temu światu, mówią same za siebie. Świetnie skonstruowane opowiadanie.
"Katedra" - literacki majstersztyk. Stopniowo budowane napięcie i potęgujący się nastrój niepokoju, choć przecież w gruncie rzeczy niewiele się tu dzieje. I czy w ogóle coś się dzieje, czy też mamy do czynienia z bełkotem szaleńca? I to zagubienie w pustce, ta przytłaczająca samotność... Opis Katedry idealnie mi się pokrywa z grafiką Bagińskiego. Ilustrator świetnie się spisał.
"Medjugorje" - rzeczywiście, zgodzę się z M, przyjemnie czytający się tekst, trochę jak mini-powieść sensacyjna, ale czy zakończenie jest aż tak szokujące? Może tylko trochę zaskakujące, od początku wiadomo, że coś podobnego się musi wydarzyć.
"In Partibus Infidelium" - czy ktoś jeszcze wpadł na podobne dywagacje, jakie snuje w tym opowiadaniu Dukaj? Jakie implikacje pociąga za sobą uznanie duszy w innych inteligentnych formach życia rozsianych po Wszechświecie, które w końcu odkrywa zaawansowana technologicznie, ludzkość? Autor stawia arcyciekawe pytania. Zaskakujące, skłaniające do refleksji.

Dukaj zachwyca w tym zbiorze stylistycznie, zaciekawia, intryguje, skłania do refleksji. Widać, że autor ma naprawdę szeroką wiedzę i to z bardzo różnych dziedzin, bo inspiracje są tu rozmaite. Opowiadania łączy aspekt wiary i religii, więc tytuł zbioru - po przeczytaniu całości - nie dziwi i nie jest przypadkowy. Przy czym jest przy Dukajowych książkach jedno zastrzeżenie: one wymagają skupienia. Nie da się ich specjalnie czytać dopadkami, dłuższe przerwy w lekturze wytracają z rytmu, czytelnik traci łączność z tekstem. Najlepiej wygospodarować dla tego autora dużo czasu, wtedy czyta się najprzyjemniej.
Szczerze polecam. Bardzo dobra literatura.

Raziel - 2012-04-07, 21:28

http://ksiazki.polter.pl/...ek-Dukaj-c24196
Moja recenzja, trochę szpanu ;)

Ravena - 2012-04-08, 20:05

Brawo, Razielku, bardzo dobra recenzja! :)
Musze chyba odświeżyć Xavrasa, czytałam go całe wieki temu i nic już nie pamiętam :-?

Raziel - 2012-04-08, 21:37

A dziękuję :)
Swoją drogą będzie trzeba skubnąć w końcu "Córkę łupieżcy", chyba się za niedługo do pewnej forumowej kolezanki odezwę :)

Tifa Lockhart - 2012-04-09, 16:40

Raziel napisał/a:
A dziękuję :)
Swoją drogą będzie trzeba skubnąć w końcu "Córkę łupieżcy", chyba się za niedługo do pewnej forumowej kolezanki odezwę :)

Książka czeka na Ciebie grzecznie na półce. :)

Bartek - 2012-04-14, 14:03

Tifa Lockhart napisał/a:
''Córka łupieżcy'' Dukaja


Swego czasu udało mi się przekartkować tę książkę, ale to zdecydowanie nie to. Ciężko mi było wciągnąć się w akcję... Niby dotarłem do końca, ale za długo to trwało :-|

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-04-22, 07:49

"Córkę łupieżcy" czytałem z kartek wydrukowanych z Internetu. Dopiero jak wyszła w nowej edycji WL zakupiłem.

Według mnie świetna minipowieść, świetna historia i świetne pomysły. Rzeczywiście, na początku trochę trudno się wciągnąć, gdyż autor, jak zawsze trochę zarzuca nas nowymi słowami, szalonymi pomysłami, które mu się w głowie narodziły.
Niemniej później, gdy już akcja zbliża się do Miasta wszystko zaczyna układać się w całość.

motylek727 - 2012-04-22, 09:35

Mi się też ta książka podobała, choć tak jak mówisz Uczniu - na początku za bardzo nie rozumiałam o co autorowi chodzi, ale potem wszystko zaczęło układać się w jedną spójną całość :) I bardzo zaskoczyło mnie zakończenie ;-)
M - 2012-06-06, 08:06

Jestem świeżo po lekturze Wrońca. Parę słów recenzji.

Fantastyczna lektura pod względem literackim i raczej niefajna, jeśli odniesie się ją do naszej przeszłości. "Wroniec" to Dukaj dosyć prosty w odbiorze, choć gry słowne, gry z wyobraźnią po prostu wymiatają i napawają podziwem dla zmysłu autora. Sama konwencja sprawdziła się idealnie dla tej tematyki. Książka jest piekielnie narkotyczna, nastrojowa i smutna (choć w kilku fragmentach można się szczerze ubawić). Bohater w postaci Adasia kapitalny, taki trochę jak Mikołajek ;-) Ilustracje wymiatają w każdym calu i chylę czoła przed Wydawnictwem Literackim, że wydał takie cudo! Wielki plus "Wrońca" to także standardowe dla Dukaja zmuszenie do myślenia, przeanalizowania naszej historii i zatrzymaniem się na chwilę nad nią. Bardzo to wszystko zgrabnie wyszło i według mnie ten autor stworzył znowu coś, co się mocno w naszej literaturze odbije. Każdego, kto się waha, mocno zachęcam do nabycia - choćby dla walorów estetycznych.

M - 2012-06-15, 15:00

Czarne Oceany (możliwe spoilery!)

Czy nasze procesy myślowe są na tyle intensywne, że odciskają się na otaczającej rzeczywistości? Czy istnieje sposób, aby je wychwycić, przeanalizować, a później wykorzystać wedle własnego uznania? No i najważniejsze: czy można taką "przechwyconą myśl" nasłać na innego człowieka, aby wywołać określoną, korzystną dla nasyłającego reakcję? Te pytania najwidoczniej dręczyły jakiś czas temu Jacka Dukaja, ponieważ właśnie w ten sposób wygląda punkt wyjściowy do jego pierwszej powieści "Czarne Oceany" (Xawrasa Wyżryna oraz Extensy sam pisarz nie uważa za książki, więc i ja pozwolę sobie ja traktować bardziej jako szkice powieściowe).

Oczywiście, Dukaj nie byłby sobą, gdyby na potrzeby historii nie wykreował własnej wizji naszego świata. W tym wypadku dostałem obraz przyszłości homo sapiens - akcja Czarnych Oceanów rozgrywa się gdzieś w drugiej połowie XXI wieku. Niemniej postęp technologiczny, ekonomiczny, ideowy etc. jest znaczny. W sumie można powiedzieć, że początkowo jest cholernie przytłaczający i przez prawie 100 stron nie mogłem się otrząsnąć z wrażenia. Wszystko jawi się bardzo logicznie, a wynika z przemian, które dzieją się teraz na naszych oczach. Dzięki temu cała wizja - mimo dozy niesamowitości - wydaje się być bardzo prawdopodobna. Bohaterem powieści jest pracownik tajnej agencji rządowej, Nicholas Hunt, który nadzoruje program badawczy, zajmujący się poszukiwaniem tzw. monad, czyli właśnie swobodnie "pływających" myśli. Aby tego dokonać agencja "porywa" telepatów, wysyła na orbitę, gdzie pośród ciszy mają nawiązać Kontakt. Niestety, nie do końca się to udaje, ponieważ każdy kolejny popada w stan dziwnej katatonii, stając się bezużytecznym. Na domiar złego, jeden z nich, kieruje tzw. monadę zwierzęcą na doktor koordynującą badania, przez co dostaje ona swoistego pomieszania zmysłów - momentalnie staje się jakby dwiema osobami. Żeby tego było mało, to okazuje się, że inne państwa (Hunt jest made in USA) również nad monadami pracują, z tym, że właśnie skupiają się na tych "zwierzęcych", co zaczynają wykorzystywać, aby odnieść sukces w Wojnach Ekonomicznych. W ten sposób wybuchają Wojny Monadalne, w których USA wcale nie są na pozycji lidera. Od Hunta, czego sam jest nieświadomy, będzie zależała przyszłość zarówno mocarstwa, jak i w dużej mierze ludzkości. A droga do zakończenia WM okaże się bardzo długa, zawiła i niebezpieczna...

Wiem, że trochę to zawiłe, jednak w powieści wygląda to bardziej misternie, szczególnie jak doda się kilka istotnych rzeczy, o których nie wspomniałem. Powiedzmy, że zostawiam to jako tajemnicę do odkrycia podczas lektury. Co ciekawe, Czarne Oceany mają jeden z najprzyjemniejszych w odbiorze stylów spośród wszystkich książek Dukaja (tylko "Lód" bardziej powalał na kolana), jakie czytałem. Są piekielnie trudne, głównie na końcu, ale przyznać trzeba, że kolejne zdania i akapity chłonie się z ogromną łatwością oraz przyjemnością. Jak już wspominałem, daje po głowie konstrukcja świata. I znowu Dukaj popisał się niesamowitą wręcz wiedzą z ekonomii, socjologii, kreując przyszłość w taki sposób, że bez mrużenia oczu można przyjąć ją za pewnik. Oczywiście, oprócz ekonomii i socjologii, autor wrzuca do wora również fizykę, fizykę kwantową, medycynę, informatykę, kosmologię, filozofię, psychologię czy też futurologię. A żeby było ciekawie, to wszystko trzyma się przysłowiowej kupy i nie można się za bardzo do niczego przyczepić. Kurde, jak sobie przypominam NEti, jako nowy savoir-vivre czy też, jak wygląda gra na giełdzie, prowadzenie wojen itp. itd., to niemal padam na kolana z uznania dla pomysłów pisarza. Do konstrukcji postaci także nie można się przyczepić - główny bohater jak zawsze wielopoziomowy, zaskakujący i taki "dualistyczny" ;-) Pozostałe postaci także świetnie skrojone, na czele z Lucyferem (programem koordynującym pracę tzw. wszczepki). Lucek naprawdę wymiatał, a jak jeszcze doszedł do tego Master of Puppets, to całkowicie padłem :mrgreen:

Czytając Czarne Oceany trzeba się przygotować na niesamowitą pracę umysłową. Książka jest piekielnie trudna, szczególnie przy końcówce. A jako, że Dukaj nie bawi się w tłumaczenie pojęć czy skrótów (tych drugich jest tyle, że na samo wspomnienie mnie głowa boli), to poprzeczka idzie w górę jeszcze bardziej. Gdzieś w okolicach 350 strony zaczyna się taka jazda, że po prostu wyobraźnia poci się i skrzypi od nadmiaru. ORV miesza się z RL i w pewnym momencie człowiek może zgubić się w tym, co generuje nakładka na mózg, a tym co faktycznie się dzieje. To jest jak z kotem Schrödingera. Zresztą w interpretacji zakończenia skłaniam się właśnie do tego ciekawego doświadczenia i inspiracji Dukaja fizyką kwantową. Zapomniałbym dodać, że Czarne Oceany momentami powalają też humorem - takim czarnym dosyć. Szczególnie jazda z Luckiem mnie niszczyła :mrgreen:

Niestety, niniejsza książka ma swoją wadę. Mianowicie jest za krótka. Pierwowzór miał ponad 1000 stron i podczas czytania czuć "cięcia". Poprzez skrócenie, zbyt wiele rzeczy w finale szyte jest cienkimi nićmi, przez co człowiek musi wielokrotnie się zatrzymywać, aby na spokojnie to zanalizować. A jak doda się do tego to, że to powieść zdecydowanie hard S-F (z naleciałościami cyberpunka i kilku innych gatunków), to robi się zdecydowanie skomplikowanie. Jednak po przeczytaniu przedostatniego zdania człowiek jest znokautowany całkowicie, zostaje z szalejącymi żywiołami nie tylko na stronach powieści, czy za oknem, ale przede wszystkim w głowie.

Podsumowując tę kolejną, wyjątkowo długą opinię, mogę napisać tylko tyle, że to następna kapitalna powieść Jacka Dukaja. Zajdel zasłużony. Znowu autor pokazał jak potężną ma wiedzę, a także jak rozległą wyobraźnie, która chyba nie zna granic. Znaleźć można w Czarnych Oceanach wszystko, co charakterystyczne dla tego pisarza: fascynujących bohaterów, wielowarstwową, skomplikowaną i niejednoznaczną fabułę, obłędny (i cholernie płynny) styl, specyficzny humor, niesamowitą konstrukcję świata, intrygujące teorie, długie polemiki typowo filozoficzne, a także powalające zakończenie czy ubóstwiane przeze mnie rozważania o formie. Po dodaniu do tego przeplatające się informacje z olbrzymiej ilości dziedzin nauki, wychodzi nam dzieło jedyne w swoim rodzaju. Szkoda tylko, że skrócone. Od siebie daje ocenę 5/6, gdyby nie "cięcia", pewnie byłoby 6/6.

Saule - 2012-07-24, 09:53

"Czarne oceany" - moja pierwsza książka Dukaja. Hmm... mam mieszane odczucia. Tak jak M, jestem pod ogromnym wrażeniem stworzonego przez autora świata - sposób podejścia do telepatii, wojny ekonomiczne czy choćby nowy sposób zachowań w kontaktach międzyludzkich - rewelacja. Świat wygląda niesamowicie realistycznie, jest bardzo dopracowany - ma się wrażenie, jakby autentycznie taka przyszłość mogła nas czekać.
Z drugiej strony odbiór utrudniał mi specyficzny styl pisarski. Raz pochłaniałam książkę jednym tchem, by za chwilę gwałtownie zahamować. Do tego dużo jest dwu- czy trzyliterowych skrótów, których znaczenia oczywiście trzeba domyślić się samemu.
Nie mam nic przeciwko terminologii naukowej, lubię science fiction, lubię science. W tej powieści jednak, czytelnik jest zarzucany taką ilością danych, i to nie tylko z dziedzin naukowych, że po prostu nie sposób się nie pogubić. Tak jakby autor wrzucił tutaj wszelkie pomysły czy wizje, które akurat chodziły mu po głowie. Nie ma czasu na przetrawienie, bo na następnej stronie znowu dostajemy kolejną, niezłą porcję informacji. Momentami ma się wrażenie jakby fabuła też była lekko chaotyczna, a na pewno jest skomplikowana.
Nie jest to łatwa książka, konieczna jest koncentracja i wysiłek umysłowy. Mimo wszystko powieść ma w sobie jednak jakiś magnetyzm i warto było po nią sięgnąć. Koniecznie muszę jeszcze do niej wrócić, bo według mnie, nie jest to książka do jednorazowego przeczytania. Wymaga ponownego do niej zajrzenia - wtedy łatwiej może będzie sobie wszystko ułożyć i usystematyzować. Będzie więcej przyjemności z czytania, takiego delektowania się niuansami, klimatem świata przyszłości, niż ciężkiej pracy umysłowej.

M - 2012-07-24, 12:26

Saule napisał/a:
Nie mam nic przeciwko terminologii naukowej, lubię science fiction, lubię science. W tej powieści jednak, czytelnik jest zarzucany taką ilością danych, i to nie tylko z dziedzin naukowych, że po prostu nie sposób się nie pogubić.
Poniekąd się z tobą zgodzę. Dukaj nie jest łatwo przyswajalnym autorem, gdyż opiera swoje utwory na twardych fundamentach logiki, które często dla przeciętnego Polaka brzmią jak "pseudointelektualny bełkot". Dobrze jest, kiedy czytelnik po prostu jest w stanie otwarcie przyznać, że nie rozumie czytanego tekstu, bo to znacząco upraszcza dyskusję - faktycznie dla osoby, która ma braki w wiedzy o świecie może Dukaj sprawiać wrażenie całkowicie niezrozumiałego. Tylko ciężko oczekiwać, że zrozumie teorię psychomemeów ten, kto nie liznął choćby podstaw memetyki, prawda? To tak jakby ktoś chciał ogarnąć matematyczne procesy stochastyczne i grupy przekształceń przestrzeni euklidesowych, a nie miał podstaw zdobytych w szkole podstawowej. Poza tym, należy pamiętać, że Dukaj dał jasno do zrozumienia, iż nie napisze kontynuacji "Perfekcyjnej Niedoskonałości" dopóki współczesna nauka nie pójdzie do przodu na tyle, aby zapewnić mu zaplecze teoretyczne. To świadczy o jego podejściu do pisania.

I nie obrażaj się proszę, bo nie chcę ci zarzucać niewiedzy czy głupoty. Sam mam swego rodzaju problemy z przyswajaniem książek Dukaja. O ile "Xavrasa Wyżryna" łyknąłem w parę godzin, czytając w zasadzie non-stop, o tyle "Czarne Oceany" czy "Inne Pieśni" sprawiły mi faktycznie trudności, po prostu poczułem się jak niewykształcony ćwok z słomą w butach. I bardzo dobrze, należało mi się! Nie ma litości dla ignorancji, trzeba się doskonalić (iść w górę krzywej Remego ;-)). Jak ktoś nie rozumie Dukaja, to niech wyp**** albo wyp**** do biblioteki uczyć się :mrgreen: ;-) Wielu, którzy nie rozumieją Dukaja nie są głupi, ale po prostu nie mogą docenić jego twórczości. Być może jak postudiują, to za jakąś dekadę zmienią swój pogląd. Do Dukaja potrzeba PERSPEKTYWY.

Saule napisał/a:
Tak jakby autor wrzucił tutaj wszelkie pomysły czy wizje, które akurat chodziły mu po głowie. Nie ma czasu na przetrawienie, bo na następnej stronie znowu dostajemy kolejną, niezłą porcję informacji. Momentami ma się wrażenie jakby fabuła też była lekko chaotyczna, a na pewno jest skomplikowana.
W tym miejscu muszę się z tobą zgodzić, chociaż nie do końca ;-) Do 150 strony, ba! nawet do 300 wszystko jest zgrabne i w sumie bez problemu można się w tym połapać, ale tak od 300-350 strony zdecydowanie czuć, że powieść skrócono, przez co niektóre elementy wydawały mi się "szyte cienkimi nićmi". Da się to oczywiście ogarnąć, ale książka trochę by zyskała, gdyby się ją lekko dobudowało.

Saule napisał/a:
Będzie więcej przyjemności z czytania, takiego delektowania się niuansami, klimatem świata przyszłości, niż ciężkiej pracy umysłowej.
Najważniejsze jest, że cię Dukaj nie odrzucił. Proponuję, abyś w przyszłości sięgnęła po "Lód", choć ostrzegam cię, że ta powieść aż roi się od tyrad jeszcze dłuższych niż w "Czarnych Oceanach". Niemniej są one w innych klimatach i jak dla mnie absolutnie genialne, choć nie bez skazy, do czego doszedłem wspólnie z kumplem podczas długich rozmów przy absolutnie schłodzonym napoju o chmielowym zabarwieniu ;-) Dla mnie "Lód" to cudo absolutne, ale na pierwszy raz może być przerażające ogromem i skomplikowaniem językowo-koncepcyjnym. Chyba, że lubisz wyzwania, to bierz w ciemno :mrgreen:
Saule - 2012-07-24, 15:04

M napisał/a:
I nie obrażaj się proszę, bo nie chcę ci zarzucać niewiedzy czy głupoty.

Oj :) A dlaczego miałabym się obrażać? Nie poczułam się urażona :) Nie uważam się za jakąś chodzącą alfę i omegę. Jestem świadoma swoich niedostatków i wcale nie uważam, że coś strasznego się stanie, jeśli czegoś nie zrozumiem za pierwszym podejściem. Czasem potrzeba czasu na przetrawienie różnych informacji. Powiedzmy, że wykazuję postawę pokory :) Jakiś tam dystans do siebie mam. No dobra, przyznaję się, może nie zawsze i nie do końca :D
Interesuje mnie nauka, szczególnie w dziedzinie ogólnie pojętej biologii, ale i nauki humanistyczne, jak chociażby socjologia czy psychologia. Z kolei do fizyki zostałam skutecznie zniechęcona w czasach szkolnych. Mój umysł był na tę wiedzę zamknięty, dopiero z upływem czasu zaczął się stopniowo otwierać i próbować dowiedzieć się czegoś więcej. Choć nadal jeszcze czuję jakieś opory :-> Inna jeszcze kwestia, że niektóre zagadnienia mogą zainteresować bardziej, a inne mniej lub wcale. Dlatego lubię sięgać po książki z gatunku science. A u Dukaja bez wątpienia science się znajdzie.

M napisał/a:
Najważniejsze jest, że cię Dukaj nie odrzucił.

Nie odrzucił :) Dowodem jest chęć ponownego przeczytania "Czarnych oceanów". Po lekturze poczułam się po prostu wstrząśnięta, nie mieszana ;-) Dla mnie było tutaj tyle informacji, że zastanawiam czy, aby na pewno wszystko do mnie dotarło :) Poza tym, mimo wszystko wydaje mi się, że jednak do samego stylu pisania Dukaja też trzeba przywyknąć.

M napisał/a:
Chyba, że lubisz wyzwania, to bierz w ciemno :mrgreen:

Lubię! Biorę w ciemno :D

Kamil - 2012-07-29, 19:41

M napisał/a:
Fantastyczna lektura pod względem literackim i raczej niefajna, jeśli odniesie się ją do naszej przeszłości. "Wroniec" to Dukaj dosyć prosty w odbiorze, choć gry słowne, gry z wyobraźnią po prostu wymiatają i napawają podziwem dla zmysłu autora. Sama konwencja sprawdziła się idealnie dla tej tematyki. Książka jest piekielnie narkotyczna, nastrojowa i smutna (choć w kilku fragmentach można się szczerze ubawić). Bohater w postaci Adasia kapitalny, taki trochę jak Mikołajek Ilustracje wymiatają w każdym calu i chylę czoła przed Wydawnictwem Literackim, że wydał takie cudo! Wielki plus "Wrońca" to także standardowe dla Dukaja zmuszenie do myślenia, przeanalizowania naszej historii i zatrzymaniem się na chwilę nad nią.


Chciałbym tylko powiedzieć, że przeczytałem i w pełni zgadzam się z powyższym co do słowa (no może poza Mikołajkiem, bo nigdy Mikołajka nie czytałem). Nie powiem nic nowego i może ten post jest zbędny, ale w sumie nie widzę potrzeby dodawania niczego do powyższej opinii.
Tak sobie myślę, że pewnie wielu niuansów, odniesień nie zrozumiałem (w końcu nie wychowywałem się w PRLu), ale i tak sporo wyłapałem ku swojej satysfakcji (oglądało się sporo filmów z tych czasów, słuchało opowiadań rodziców).


Xavrasa rzuciłem. Jakoś zwyczajnie nie chciało mi się tego czytać. Nie wciągneło. Właściwie nie jestem w stanie powiedzieć czemu, chyba zwyczajnie nie byłem w nastroju na taką tematykę, na ten klimat.
Następna książka Dukaja po jaką sięgnę to "W kraju niewiernych" lub "Lód", zależy co trafi się w bibliotece (tak jakoś oszczędzam ostatnio i prawie nic nie kupuje :-( ).

Saule - 2012-09-02, 19:32

"Perfekcyjna Niedoskonałość"
Wiek XXIX. Odbywa się ślub córki Judasa McPhersona. Przybyli na niego różni goście - phoebowie (którzy posługują się specyficzną gramatyką), cesarski mandaryn, stahsowie, a także kosmonauta Adam Zamoyski - tajemniczy wskrzeszeniec z XXI wieku. Wesele trwa na całego, gdy nagle znikąd pojawia się kobieta, która rozrywa Judasa na strzępy. Zaskakujące, że tak drastyczne wydarzenie wcale całej imprezy nie przerywa. Czyżby życie ludzkie miało tak małą wartość?
Na początku opornie mi się czytało, ciągle pojawiały się pytania: "Co za phoebe? Czemu tak dziwnie gada? Co tu robi ten Zamoyski? Jakie inkluzje? O co właściwie chodzi?!!" Od pierwszych stron czytelnik jest rzucany na głęboką wodę. Jest tak samo zagubiony jak Zamoyski - obcy w nowym, zupełnie nieznanym mu świecie przyszłości. I razem z nim stopniowo, strona po stronie, poznaje zasady jakie rządzą tym światem - ekonomię, politykę, etapy ewolucji Homo Sapiens, technologie. Zamoyski odkrywa też siebie i swoją rolę w tej nowej rzeczywistości.
Wśród postaci powieści, uwagę zwraca stahs Angelika McPherson - kobieta przyszłości, ale jednocześnie bliska człowiekowi przeszłości. Adam i Angelika są głównymi bohaterami tej historii.
Mnie osobiście najbardziej zafascynował wątek ewolucji gatunku ludzkiego. Dzisiaj każdy identyfikuje się ze swoim ciałem, a jak będzie kiedyś, w dalekiej przyszłości? Czy nadal będzie ono dla nas tak ważne? Czy będzie to tylko ubranie, które będziemy zmieniać w zależności od nastroju? Czy w ogóle będzie ono nam potrzebne? Co będzie z naszą seksualnością? Czy człowiek przyszłości będzie czuć potrzebę doznań fizycznych czy raczej ważniejsze staną się jedynie wrażenia intelektualne? Co nas określa jako ludzi? Czy istnieją jakieś granice ewolucji człowieka? W każdym bądź razie, bardzo ciekawe to zagadnienie :)
Jest to na pewno książka trudna i niełatwo się ją czyta. Skomplikowany to świat, gdzie przestrzeń i czas mogą być nieźle poplątane. Może nie do końca zrozumiałam wszystko z tej ich fizyki i meta-fizyki, ale mimo tego książkę czytałam z przyjemnością :)

yeed - 2012-12-27, 16:09

Brzmi dość ciekawi i najprawdopodobniej w najbliższym czasie skuszę się na "Perfekcyjną Niedoskonałość", albo " Lód", nie jestem jeszcze zdecydowany...


Inne Pieśni
Osoby, które nie czytały książki mogą czytać ów tekst- spoilerów brak.
Już jakiś czas temu skończyłem "Inne Pieśni" i powiem Wam, że jest to jedna z najlepszych jakie czytałem. Jeszce przez zakupem poczytałem trochę recenzji i najbardziej bałem się dziwnego języka, z którym mogłem sobie nie poradzić- tyle się o nim mówiło. Owszem przez pierwszych kilkadziesiąt stron czytelnik jest trochę oszołomiony owymi wyrazami (kratistos, athos, esthlos itd), ale po pewnym czasie zaczynamy je rozumieć i robi się już coraz ciekawiej. Lecz nigdzie nie jest, że to jest to- sami zaczyna się domyślać co one oznaczają.
Co do fabłuy- jest ona skonstruowana w ciekawy sposób, czasami potrafić zaskoczyć i w ogólnym rozrachunku wychodzi na duży plus. Jedyną rzeczą do której można się przyczepić jest zakończenie- dla mnie jest on bardzo fajne, ale niektórzy mogą się przyczepić, że w końcu tak na dobrą sprawę nie wiadomo co się z Hieronimem stało- taki był zamysł autora i chwała mu za to!
Postać się bardzo ciekawe, przez co książka jeszcze bardzie zyskuje na wartości. Sama postać pana Berbelka jest moim zdaniem najciekawsza, ze względu na odbudowę jego Formy i wracanie do osobowości sprzed Kolenicy. Wątek odbudowywanie się Hieronima ciągnie się przez całą książkę i jest on chyba najciekawszy- wszystkie wydarzenia są z nim w jakiś sposób powiązane. Szczyt odbudowy, przypada na sam koniec książki, ale więcej nie będę zdradzał.
Sam pomysł oparcia książki na poglądach starożytnych myslicieli może wydać się dziwny, ale tak nie jest, wszystko funkcjonuje w sposób naturalny, po pewnym czasie zrozumienie tego nie jest problemem ale przyjemnością.

Jeśli ktoś nie czytał- niech przeczyta, bo warto. Lektura wciągająca, choć miałem pewien okres w którym chciałem przestać czytać było to spowodowane- jak już mówiłem- dziwnym językiem, może bardziej słownictwem. Warto przetrwać te kilkadziesiąt stron, ponieważ później jest już tylko lepiej i ciekawiej.

W ogólnym rozrachunku książka dostaje 9+/ 10 głównie ze względu na okres w którym chciałem się jej pozbyć. Ale jest to moja pierwsza książka Dukaja i teraz będę już bardzie przyzwyczajony.

Goldi_91 - 2013-01-27, 11:40

Pierwsze zetknięcie z Dukajem było chyba niezbyt trafne. Przeczytałem "Córkę Łupieżcy" i zbytnio nie jestem zachwycony. Książka ma tylko 140 stron, więc zanim zacząłem ogarniać ten trudny do pojęcia 'cyberświat' akcja już chyliła się ku końcowi.
Saule napisał/a:
Poza tym, mimo wszystko wydaje mi się, że jednak do samego stylu pisania Dukaja też trzeba przywyknąć.

Dokładnie !
Z pewnością sięgnę jeszcze po Dukaja, ale mam nadzieję, że wcześniej zasięgnę jakiejś opinii.
Zaraz po "Córce Łupieżcy" sięgnąłem po "Czarną szablę" Jacka Komudy i jestem na prawdę pod wrażeniem :) . Zazwyczaj omijałem Polską fantastykę sporym łukiem (oczywiście Sapkowski był wyjątkiem) i sięgałem po zagraniczne znane nazwiska. Chyba pora nadrobić zaległości :) .

Ravena - 2013-01-27, 13:29

Goldi_91 napisał/a:
Zazwyczaj omijałem Polską fantastykę sporym łukiem

Ja nie wiem czy powieści Komudy to akurat fantastyka, trochę daleko od nurtu ^^
Ja na początek przygody z Dukajem polecam "Inne pieśni". Samej mi się zdarzyło od tej powieści zaczynać i byłam zachwycona. Natomiast gdybym zaczynała np. od "Perfekcyjnej doskonałości" nie wiem czy sięgnęłabym po cokolwiek innego Dukaja ;) No i "W kraju niewiernych" też mnie zachwyciło. Świetny zbiór, pozbawiony praktycznie słabych opowiadań.

Raziel - 2013-01-27, 13:31

Mój pierwszy przeczytany Dukaj to "Lód" i potem już wszystko wchodzi elegancko.
MewaTrzech - 2013-01-27, 16:31

Czytałem jedynie Perfekcyjną Niedoskonałość. Byłem niezwykle zafascynowany, lecz brnięcie przez kolejne strony graniczyło z masochizmem. Bardzo utrudnił Dukaj czytanie, chociaż swój urok to ma.
Czarna Stopa - 2013-11-07, 17:14

Mamy dobre wiadomości dla wszystkich miłośników twórczości Jacka Dukaja. Już za kilka miesięcy nakładem Wydawnictwa Literackiego ukaże się jego nowa powieść "Rekursja". Tak o niej pisze sam Autor:

Chciałem ją napisać jako krótką i prostą powieść do wydania jeszcze w 2013, ale - wyszło jak zwykle. W tej chwili wygląda mi na ok. 900 stron. W każdym razie nie jest to nic o gęstości i ciężkości formalnej „Lodu” czy „Linii oporu”. Będzie dużo o wojnie fikcji z realem, historii literatury polskiej, Jerozolimie wszystkich czasów, Kartezjuszu, MMA i spiskach ubecko-copywriterskich.

Przed premierą „Rekursji” reaktywuje się w nowej odsłonie serwis dukaj.pl. Odtąd za design i maintenance odpowiadać będzie ekipa artystów obrazu ze studia Platige (czyli Tomek Bagiński i spółka).

Tymczasem pod tym adresem można znaleźć prowizoryczną stronę z newsami.

Zaraz po „Rekursji” ukaże się „Samotność podglądacza”: wybór mojej eseistyki, krytyki i rozmaitych tekstów niebeletrystycznych, których przez lata zgromadziło się więcej niż sądziłem.

Dalsze plany książkowe ...są już mniej konkretne. Zamiar ogólny jest taki, bym po „Samotności podglądacza” zrealizował pewien projekt Conradowski, z którym noszę się od lat, potem następną dużą powieść, a potem ukazałoby się samodzielne wznowienie „Science fiction”. Ale, jak znam życie, coś innego wyskoczy po drodze.


Za: wydawnictwoliterackie.pl

Raziel - 2013-11-07, 21:42


Utopiste - 2013-11-07, 22:03

w takim razie muszę się zmobilizować i nadrobić Dukajowe zaległości żeby mieć później czas na nową powieść :D
Czarna Stopa - 2015-03-11, 08:31

Jacek Dukaj w Trójce o "Starości aksolotla", formach książki, technologii itd. Całość - ok. 50 min., sama rozmowa od 6 minuty.
https://www.youtube.com/watch?v=mqcxUPp4aJw

Ravena - 2015-03-11, 16:06

Właśnie wyczytałam na LC, że jest nowa powieść Dukaja i nie mogę się doczekać, żeby dostać ją w swoje łapki :)
W wolnej chwili z przyjemnością posłucham rozmowy, dzięki za link, kochany Siuksie :)

Czarna Stopa - 2015-03-11, 16:54

Ja się niestety obejdę smakiem. Wielka szkoda, że dostępna będzie tylko wersja elektroniczna. Świat techniki idzie do przodu, a Czarna Stopa drepce w miejscu.
Raziel - 2015-03-11, 20:13

Ja wczoraj nabyłem, zgrałem na czytnik i postaram się jeszcze w marcu zabrać.
poiuy - 2015-03-18, 00:49

a mnie sie podoba ze jest wersja ebook
i to "nowoczesny"
z cala zaleta hipertekstu, swietnych grafik ect
i za 10 zl !
brawo

Czarna Stopa - 2017-09-13, 18:58

Nie na to czekałem, ale z braku laku...

Cytat:
Wydawnictwo Literackie zapowiedziało na 25 października premierę wyjątkowej książki. Będzie to „Serce ciemności”, czyli spolszczona przez Jacka Dukaja wersja powieści Josepha Conrada znanej powszechnie pod tytułem „Jądro ciemności”. Zgodnie z informacją wydawcy, nie otrzymamy zwykłego tłumaczenia książki, ale literacki eksperyment pozwalający przeżyć tę historię współczesnemu czytelnikowi.


http://booklips.pl/premie...5-pazdziernika/

Raziel - 2017-09-14, 09:22

Mam podobne odczucia - pewnie kupię i przeczytam, zwłaszcza, że "Jądro ciemności" to jedna z ważniejszych dla mnie pozycji, ale wolałbym położyć łapy na tej widmowej "Rekursji".
Czarna Stopa - 2017-09-26, 16:13

Jakiś tekst Dukaja ma być jeszcze wydany w antologii „Ojciec” (11 października). Zastanawiam się, czy kupić, bo będzie tam też Szostak, ale prawdę mówiąc, zbieranie pojedynczych utworów w gąszczu tych, które mnie nie interesują, jest trochę zniechęcające.
Raziel - 2017-09-27, 08:55

Czarna Stopa napisał/a:
Jakiś tekst Dukaja ma być jeszcze wydany w antologii „Ojciec” (11 października). Zastanawiam się, czy kupić, bo będzie tam też Szostak, ale prawdę mówiąc, zbieranie pojedynczych utworów w gąszczu tych, które mnie nie interesują, jest trochę zniechęcające.


Dukaj, Szostak i Orbitowski mnie przekonują, zwłaszcza, że cena jest dosyć niska.

Czarna Stopa - 2017-10-14, 20:01

Krótkie fragmenty opowiadań z antologii:
http://niestatystyczny.pl...lskich-autorow/


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group