Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Literatura podróżnicza i przygodowa - Juliusz Verne

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-16, 20:10
Temat postu: Juliusz Verne
Cze jest ktoś, kto nie słyszał o Juliuszu Vernie? Nawet jeśli nie czytał żadnej z jego książek, na pewno oglądał jedną z niezliczonych ekranizacji jego dzieł.

Na książkach Verne'a wychowywali się jeszcze nasi rodzice, przemierzali świat z panem Foggiem, poszukiwali zaginionych dzieci kapitana Granta albo też pływali razem z kapitanem Nemo jego Nautilusem. Ja również miałem przyjemność w niektórych z tych przygód uczestniczyć. A zaczęło się to od pewnego zakładu jaki sześciu dżentelmenów zawarło w sławnym klubie "Reforma". Jeszcze tego samego dnia ekscentryczny Anglik, Fileas Fogg wyruszył wraz ze swoim służącym na wyprawę dookoła świata. Ileż ciekawych przygód przeżyli wie ten, kto towarzyszył im w podróży. :)

Później przeczytałem jeszcze Wyprawę do wnętrza Ziemi oraz Dzieci Kapitana Granta. Te ostatnie bardzo miło wspominam, szczególnie dzięki wspaniale wykreowanym bohaterom. Jakub Paganel zawsze doprowadzał mnie do niekontrolowanych wybuchów śmiechu swoim nieprzeciętnym roztargnieniem.

Verne to już klasyka literatury podróżniczej i przygodowej. Muszę koniecznie w wolnym czasie sięgnąć po jego pozostałe książki, bo niestety nie wszystkie przeczytałem. :(

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-16, 20:17

Dzieci kapitana Granta


Jest to już bodajże trzecia z kolei powieść Juliusza Verne’a, jaką miałem okazję przeczytać. Mogę z przekonaniem stwierdzić, że ani klimatem, ani tempem akcji, ani oryginalnością w kreowaniu bohaterów książka ta nie odbiega od dwóch poprzednich.

Rozpoczynając lekturę przenosimy się w okolice wybrzeży Szkocji w lata sześćdziesiąte XIX wieku. Młody lord Glenarvan wraz z małżonką lady Heleną, kapitanem Jonem Mangelsem, majorem MacNabsem i grupą wiernych marynarzy żeglują po wodach terytorialnych swojej ojczyzny. Z wnętrzności zabitego przez nich rekina wydobywają tajemniczą butelkę z listem rozbitków, właściwie z trzema listami tej samej treści, lecz w trzech językach (po angielsku, niemiecku i francusku).
Mimo, iż informacje tam zawarte były niekompletne (woda zmyła niektóre litery) lord Glenarvan interweniuje w admiralicji o wysłanie ekipy ratowniczej, a kiedy to nie dało rezultatu, postanawia, za namową żony wyruszyć na poszukiwania kapitana Granta. W międzyczasie na zamek Malcom (własność lorda Glenarvana) przybywają dzieci zaginionego (które o ekspedycji i liście rozbitków dowiedziały się z gazet)
Wyprawa wyrusza w długą i niebezpieczną przygodę.
Niewątpliwą zaletą powieści jest to, iż eksponuje wiele pozytywnych cech i wartości. Przede wszystkim bezinteresowność. Zapewne w świecie rzeczywistym kapitan Grant nigdy nie zostałby odnaleziony, gdyż nikt nie zaryzykowałby dla niego swoim okrętem, bezpieczeństwem i życiem. Powieść natomiast ukazuje człowieka, który stawia na szalę losu swój własny statek, swoje życie, gotów poświęcić się dla ratowania rodaka. Ekspedycję finansuje za własne środki, gdyż dowództwo marynarki nie chciało ryzykować i, ponieważ treść listów z butelki była niewyraźna, postawiło na rozbitkach krzyżyk.
Książka Verne’a ukazuje również szczerą przyjaźń między członkami wyprawy, wierność marynarzy dla swego dowódcy. Pojawia się również wątek miłosny.
Chciałbym także zwrócić uwagę na kreację postaci. Skupię się na bohaterach, którzy najbardziej przypadli mi do gustu: majorze MacNabsie i profesorze geografii Jakubie Paganelu.
Major to typ człowieka bardzo opanowanego, który umie zachować zimną krew w każdej sytuacji. Niewiele się odzywa, jednakże każda jego uwaga czy propozycja jest bardzo wartościowa.
Paganel jest zupełnym przeciwieństwem MacNabsa. Usta mu się prawie nigdy nie zamykają, a najzabawniejsze jest to, że geograf jest niesamowicie roztargniony. Na ekspedycję lorda Glenarvana trafił przez przypadek, bo… pomylił okręty (i zamiast do Indii popłynął do Ameryki Południowej) Wprowadzenie do fabuły tej postaci jest świetnym zabiegiem. Dzięki temu autor podaje nam dużo ciekawych informacji geograficznych. Paganel jest chodzącą encyklopedią tej dziedzinie. Bawi i uczy czytelnika swoimi wypowiedziami. Razem z majorem stanowią bardzo dobraną parę przyjaciół. Mimo, że często się sprzeczają to jednak, jeden dla drugiego bez wahania by się poświęcił.

Zasadniczym walorem książek przygodowo-podróżniczych jest fakt, że podczas lektury poznajemy wiele prawdziwych informacji odnośnie obszarów przemierzanych przez bohaterów i otaczającej ich przyrody. Opisy miejsc oraz fauny i flory dodatkowo wzbogacają powieść czyniąc ją o wiele bardziej wartościową. Taka jest właśnie „Dzieci kapitana Granta”, taka jest saga Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego. Również J.R.R. Tolkien wprowadzając obszerne opisy przyrody do „Władcy Pierścieni” podniósł wartość tego i tak już znakomitego utworu.

W świecie techniki taki „skok na łono natury” jest czymś dla człowieka potrzebnym. Może dlatego między innymi powieści fantasty cieszą się tak dużym powodzeniem i uznaniem czytelników. Akcja niemal wszystkich z nich rozgrywa się w światach, gdzie obecność techniki nie jest prawie w ogóle zaznaczona. Ziemię pokrywają bujne lasy i bory, rozległe łąki. Natura nie jest dewastowana i pustoszona przez człowieka. Wody w jeziorach i rzekach są czyste jak kryształ. Co więcej technologia jest nawet utożsamiana za złem, jak w przypadku poczynań Sarumana Białego we „Władcy Pierścieni”

Jestem zdania, że dobre książki przygodowo-podróżnicze są bardzo wartościową lekturą. Ich czytanie dostarcza sporo rozrywki, wartkiej akcji oraz kontaktu z naturą.
„Dzieci Kapitana Granta” jest jedną z wielu powieści autorstwa Juliusza Verne’a. Wartymi polecenia sąrównież: „W 80 dni dookoła świata”, „Wyprawa do wnętrza Ziemi”, „Tajemnicza wyspa”, „20000 mil podmorskiej żeglugi”.
Proza Verne’a nie jest może taka realistyczna, znajdziemy w niej sporo zbiegów okoliczności, niecodziennych wypadków, zaskakujących zwrotów akcji, które być może, nie mogłyby się zdarzyć w naszym świecie. Ale czasami w literaturze nie to jest najważniejsze. Autor chce bardziej oddać relacje między bohaterami, ich cechy charakterystyczne, chce lepiej przedstawić czytelnikowi wielki świat, w którym on żyje, przybliżyć mu naturą i jej piękno, niż oddawać ze szwajcarską dokładnością wszystkie wypadki i nadawać im cechy szczególnego prawdopodobieństwa.

Tina - 2008-11-17, 17:37

Ups! Aż wstyd się przyznać, że Verne, to ja jedynie przeczytałam "W 80 dni dookoła świata" i to tylko dlatego, że zostałam zmuszona, bo to była moja lektura... Będzie trzeba chyba dodać do mojej niekończącej się listy książek do przeczytania, kolejne pozycje :roll:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-17, 19:26

I podobało Ci się Tino W 80 dni dookoła świata? Moim zdaniem jest to dość przyzwoita książka. Choć inne książki Verne'a są wydaje mi się lepsze. Bardzo ciepłe wspomnienia wiążęszczególnie z Dziećmi kapitana Granta. Jeśli Ci kiedyś wpadnie w ręce to skuś się. :)
Tina - 2008-11-20, 20:35

Hm... Co do "W 80 dni dookoła świata" mam mieszane uczucia, bo podczas czytania tej książki strasznie się męczyłam, jednak teraz gdy przypominam sobie fabułę wydaje się całkiem interesująca. Jednak podczas czytania tej książki miałam obsesję, na punkcie "Harry'ego Pottera" i wszystko co nie było nim, albo "Opowieściami z Narnii" uważałam za głupie i nudne - to wyjaśnia chyba mój odbiór tej książki.
Jak "Dzieci Kapitana Granta" wpadną mi w łapki to z pewnością się skuszę ;-)

O teraz mi się przypomniało, że Verne, to jeszcze czytałam powieść przygodową "Michał Strogow". Opowiada o kurierze carskim - Michale Strogowie, który przemierza opanowaną tatarskim buntem syberyjską cześć Rosji, aby ostrzec brata cara, przed zemstą buntownika Michała Ogarewa.
Przyznam, że przyjemnie się ją czytało. Dość ciekawa i wciągająca. Nawet się nie zorientowałam, kiedy byłam w połowie. Tak sobie myślę, że jeśli nie jest to najlepsza powieść Verne (a z pewnością nie jest) to jakie świetne muszę być pozostałe :D

Tifa Lockhart - 2008-11-25, 18:43

Ja czytałam tylko ,,W 80 dni dookoła świata''. I nie narzekam całkiem fajnie mi się czytało . Teraz zabiorę się za inne jego dzieła.
Bruixa - 2008-11-30, 20:49

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

Zasadniczym walorem książek przygodowo-podróżniczych jest fakt, że podczas lektury poznajemy wiele prawdziwych informacji odnośnie obszarów przemierzanych przez bohaterów i otaczającej ich przyrody. Opisy miejsc oraz fauny i flory dodatkowo wzbogacają powieść czyniąc ją o wiele bardziej wartościową. Taka jest właśnie „Dzieci kapitana Granta”, taka jest saga Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego. Również J.R.R. Tolkien wprowadzając obszerne opisy przyrody do „Władcy Pierścieni” podniósł wartość tego i tak już znakomitego utworu.
Zgadzam się. Sporo się dowiedziałam nt. geografii, flory, fauny, ludów zamieszkujących inne kontynenty czy historii z książek Szklarskiego i innych autorów
Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:

W świecie techniki taki „skok na łono natury” jest czymś dla człowieka potrzebnym. Może dlatego między innymi powieści fantasty cieszą się tak dużym powodzeniem i uznaniem czytelników. Akcja niemal wszystkich z nich rozgrywa się w światach, gdzie obecność techniki nie jest prawie w ogóle zaznaczona.
Za to u Verne'a techniki jest sporo: okręt podwodny, balon, wytwarzanie materiałów wybuchowych itp.
Tina napisał/a:
O teraz mi się przypomniało, że Verne, to jeszcze czytałam powieść przygodową "Michał Strogow". Opowiada o kurierze carskim - Michale Strogowie, który przemierza opanowaną tatarskim buntem syberyjską cześć Rosji, aby ostrzec brata cara, przed zemstą buntownika Michała Ogarewa.
Przyznam, że przyjemnie się ją czytało. Dość ciekawa i wciągająca. Nawet się nie zorientowałam, kiedy byłam w połowie. Tak sobie myślę, że jeśli nie jest to najlepsza powieść Verne (a z pewnością nie jest) to jakie świetne muszę być pozostałe

Nie jest, moim zdaniem. Sęk w tym, że inne jego powieści czytałam w bardzo młodym wieku, a tę niedawno i to może rzutować na moją ocenę. Bo, niestety, to jest literatura dla młodzieży, z której się wyrasta, podobnie jak z Karola Maya. Za proste dla osoby dojrzałej :-?

Tina - 2009-01-25, 20:54

W ostatnim czasie wyniosłam w biblioteki dwie powieści Verne'a. "20 000 mil podmorskiej żeglugi" oraz "Tajemnicza wyspa".
"Dzieci Kapitana Granta" nie mogłam jakoś znaleźć, ale może to dlatego, że niedokładnie szukałam.

Powieści może mnie jakoś bardzo nie wciągnęły. Ale czytało się bardzo przyjemnie. Są niezwykłe, byłam pod wrażeniem tych pomysłów. Poza tym, nie można zapomnieć również o jakiejś wartości edukacyjnej.

Po przeczytaniu "20 000 mil..." naszła mnie taka myśl, że jak Ziemia będzie przeludniona to zamiast zasiedlać jakieś odległe planety, możemy zacząć żyć pod wodą :-P Zresztą o to chyba w tej książce w jakimś stopniu chodziło... :roll:

andy - 2009-01-25, 21:20

Będę jak zwykle złośliwy, ale patrząc na posty powyżej to raczej zdziwiony, że na początku XXI zanika znajomość literatury i autorów, których kiedyś uważało się za fantastów, a później ... No to oddzielny temat.

A ciekawe czy kto z Was wiedział, że pomysł łódki podwodnej to od Verna pochodzi? Fulton czytał jego powieść. A co tera jest to jak się dawniej mówiło "koń jaki jest każdy widzi"

Ravena - 2009-01-25, 21:30

Cytat:
A ciekawe czy kto z Was wiedział, że pomysł łódki podwodnej to od Verna pochodzi

A wiedział :) Verne miał ogromną wiedzę z różnych dziedzin. I faktycznie był wizjonerem. Choćby dlatego jego powieści czyta się z zainteresowaniem. Czasem sobie myślę co by powiedział, gdyby zmartwychwstał w XXI wieku? :)
A Nemo miał być w pierwszej wersji Polakiem :)

Winnetou - 2009-05-25, 14:07

Ja czytałem prawie wszystkie Verne i najlepsza jest łowcy Meteowów
Przynajmniej dla mnie

Venatrix - 2010-09-10, 18:24

Ja Verne'a czytałam "W 80 dni...", które bardzo mi się podobało. Próbowałam też przeczytać "Dzieci kapitana Granta" i "Szkołę Robinsonów", ale mnie zupełnie znudziły. Ostatnio(pod koniec czerwca)przypomniałam sobie o stojących u mnie na półce "Dwóch latach wakacji" i niemalże je pochłonęłam. Przyznaję, że mnie ta książka po prostu urzekła i całe wakacje spędziłam, szukając w Internecie jakichś forów na jej temat, recenzji i ekranizacji(z dosyć marnym skutkiem, niestety). Poza tym przywiązałam się do jej bohaterów :) Dlatego "Dwa lata wakacji" to dla mnie najlepsze dzieło Verne'a.
Ravena - 2010-09-10, 19:03

Venatrix napisał/a:
Dlatego "Dwa lata wakacji" to dla mnie najlepsze dzieło Verne'a.

A ja nigdy tej powieści Verne'a nie czytałam, przyznam. Owszem, natknęłam się na tytuł, ale nawet nie wiem o czym jest... Przybliżysz tematykę?

Venatrix - 2010-09-10, 21:16

Cytat:
Przybliżysz tematykę?

Chętnie :) Książka opowiada o grupie chłopców w wieku od 8 do 14 lat, którzy mają wyruszyć w czasie wakacji w rejs dookoła Nowej Zelandii. Noc przed wyjazdem spędzają już na pokładzie szkunera(sami, gdyż załoga poszła się pokrzepić trunkami), ale nie dane im spędzić tej nocy spokojnie: budzą się i orientują, że dziwnym trafem znajdują się na pełnym morzu. Docierają do brzegów wyspy, gdzie są zmuszeni walczyć o przetrwanie. Oczywiście tenże pobyt na wyspie uatrakcyjnia wiele wydarzeń, z których najlepszy jest sam finał.
Powieść nie jest, oczywiście, bez wad. Mój główny zarzut: jest pisana przede wszystkim dla dzieci w wieku podstawówki, ewentualnie gimnazjum, i w związku z tym mało w niej psychologii i dużo rzeczy jest uproszczonych. Chłopcy stanowczo zbyt dobrze radzą sobie na wyspie i są zbyt samodzielni, praktycznie wcale nie ma scen, gdzie mieliby chwile słabości czy załamania. Ale te wady wynagradzają mi fantastyczni bohaterowie, których trudno nie polubić i nie odnaleźć w nich swoich własnych cech :) Być może jestem już trochę za stara na tę książkę. Ale kto powiedział, że licealiści nie mogą czytać książek dla dzieci? Dlatego polecam ją wszystkim gorąco :) Jeśli nie czytałaś, Raveno, to warto to nadrobić :)

Ravena - 2010-09-11, 08:46

Z Twojego opisu wygląda mi na bardziej przygodową wersję Robinsona :)
Zaciekawiłaś mnie, z całą pewnościa sięgnę, zwłaszcza że aura aż zachęca by się wybrać na jakąś wyspę. Dlaczego by akurat nie na tę? No i już dawno nie czytałam nic z klasyki młodzieżowej ^^

Venatrix - 2010-09-11, 17:09

Cieszę się, że Cię zaciekawiłam :) Chętnie poznam Twoją opinię po przeczytaniu książki. Jest idealna na tegoroczną jesień.
Paleolog - 2010-09-12, 22:03

Venatrix napisał/a:
"Dwa lata wakacji" to dla mnie najlepsze dzieło Verne'a.


Zgadzam się. Acz podkreślam, że przemawia przeze mnie sentyment, dlatego określenie 'najlepsza' książka Verne'a zamienię na 'moja ulubiona' ;-)

Bruixa - 2010-09-20, 22:56

Nie zgodzę sę z Wami, Panowie.
Pewnie inaczej bym tę książkę odebrała, gdybym ją czytała w wieku 10-12 lat. Ale przeczytałam ją całkiem niedawno i raził mnie naiwny optymizm i racjonalizm Verne'a. Gromada chłopaków w wieku 7-15 lat, która mimo drobnych animozji świetnie sobie radzi i współpracuje. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności posiadają wszelkie potrzebne narzędzia i materiały, a także praktyczne umiejętności i mnóstwo zdrowego rozsądku. :-? Wizja Goldinga z "Władcy much" wydaje mi się znacznie bardziej prawdopodobna, niestety. Swoją drogą, zastanawia mnie, czy nie powstała w reakcji na "Dwa lata wakacji". Toż ci smarkacze, dysponując całym arsenałem, powystrzelaliby się nawzajem, jeśli nie w rywalizacji o władzę, to choćby niechcący. A masowe wybijanie zwierząt na wyspie nie przysparza im mojej sympatii.

Venatrix - 2010-09-22, 22:28

Bruixa napisał/a:
Nie zgodzę sę z Wami, Panowie.

I Panie, Bruixo, i Panie :) Jestem przedstawicielką płci żeńskiej :) A teraz do tematu: faktycznie, też mnie uderzyło to, że oni tam niemalże wszystkie potrzebne rzeczy mieli i tak sobie ze wszystkim świetnie poradzili, ale mi się właśnie ten optymizm Verne'a podobał. Może dlatego, że jestem zwolenniczką poglądu, iż książki niekoniecznie muszą być super prawdopodobne i odzwierciedlające rzeczywistość. Lubię, gdy są pogodne, takie trochę...jak bajka. Zawsze po przeczytaniu takiej książki robi się człowiekowi trochę cieplej, ma gwałtowny napływ wiary w ludzi i świat i myśli sobie, że może i jemu coś sie w życiu uda, że może będzie dobrze... Przynajmniej ja tak mam :) I właśnie dlatego nie ciągnie mnie do przeczytania powieści Goldinga. Bo u niego to wszystko jest zbyt brutalne, zbyt życiowe. A ja szukam w książkach raczej pocieszenia, oderwania od rzeczywistości. No ale w sumie zależy, co kto woli. Aha, i jeszcze chciałam odnieść się do Twojej uwagi na temat masowego wybijania zwierząt na wyspie. Ja takiego zjawiska nie zauważyłam... Owszem, polowali, żeby mieć co jeść. Ale żeby robili sobie masakrę dla zabawy? W którym momencie? Czyżbym nieuważnie czytała?
Ojć, troszkę się rozpisałam... I czasem niekoniecznie do tematu. Mam nadzieję, że Administratorzy i Moderatorzy darują :)

Ravena - 2010-09-23, 15:24

Do literatury młodzieżowej chyba nie bardzo można podchodzić tak samo jak do tej dla dorosłego czytelnika i mieć podobne oczekiwania. Powieść dziecięca rządzi się jednak odmiennymi prawami i niektóre rzeczy owszem, bywają na wyrost. Dlatego teraz czytając "młodzieżówkę", po prostu na wiele spraw przymykam oko. W ten sposób mam przyjemność z lektury, a coś takiego jak brak prawdopodobieństwa już mi nie bardzo przeszkadza. U Verne'a dodatkowo, jako, że mam do Autora sentyment, jestem w stanie nad tym przejśc do porządku dziennego, czego nie zrobiłabym w przypadku lektury przeznaczonej dla osoby dorosłej :)
Bruixa - 2010-10-01, 22:15

Sorry, Venatrix, z rozpędu przypisałam Ci płeć męską :oops:
Ja odniosłam wrażenie, że oni polowali też trochę dla sportu i popisania się umiejętnościami strzeleckimi.
Raveno, też biorę poprawkę na gatunek i czas powstania dzieła literackiego, ale nic nie poradzę na to, że jestem starym zgredem ze skłonnością do wybrzydzania.
A do Verne'a mam sentyment z dzieciństwa. Mile wspominam "20.000 mil podmorskiej żeglugi" (mój pierwszy kontakt z autorem), "Dzieci kapitana Granta" i "W 80 dni dookoła świata". Czytałam jeszcze, zdaje się, "Tajemniczą wyspę" i "% tygodni w balonie", ale niewiele z nich pamiętam.

Venatrix - 2010-10-02, 22:40

Wybaczam, Bruixo :) Jeśli chodzi o to polowanie... Częściowo może tak, częściowo dla sportu, ale weź pod uwagę, że w tamtych czasach to była rozrywka arystokracji właśnie.
Ravena - 2010-10-11, 21:44

Ech, Bruixo, nic nie mówo starości i zgredach. Uznajmy, że jesteś wybrednym czytelnikiem :-P Ja mam jednak coś takiego, że jeśli lubię autora, lub czuję sentyment do powieści, przymykam oko na oczywiste błędy, przeinaczenia i przerysowania. Jak to mówi piosenka "Miłość ci wszystko wybaczy..." 8-)
M - 2010-11-24, 15:46

Juliusz Verne... Ahhh... Boski Juliusz. Jeden z pierwszych pisarzy, którego kojarzę, że czytałem w dzieciństwie. Mój ojciec jako miłośnik literatury przygodowej i SF, miał w domu kilka książek Verne'a i podsuwał mi przy każdej okazji ;) Pamiętam, że na początku trochę się opierałem, ale po pewnym czasie skapitulowałem i... absolutnie nie żałowałem swojej decyzji :mrgreen: Dziś niewiele pamiętam z treści książek, które wtedy czytałem, ale zostało wspomnienie bardzo udanej lektury. Pamiętam, ze na pewno przeczytałem "Dzieci kapitana Granta", "Napowietrzną wioskę", "Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi " i "Podróż do wnętrza Ziemi". Podejrzewam, ze coś jeszcze czytałem, ale jak wiadomo - mam już swój wiek i pamięć nieco zawodzi :mrgreen:
Przemek0911 - 2011-01-01, 18:12

Przeczytałem sporo jego książek.
Myślę, że najlepsze były Tajemnicza wyspa, Dwa lata wakacji, Piętnastoletni kapitan, w 80 dni dookoła świata. 20 tys. mil podmorskiej żeglugi była na początku ciekawa, jednak później trochę nudna, Dzieci kapitana Granta również. Czytałem również Tajemnicze wydarzenia w Inflantach i Robur Zdobywca. Wszystkie dawno temu. Oprócz tego ostatnio do konkursu czytelniczego przeczytałem Szkołę Robinsonów. Po "katastrofie" statku od razu wiedziałem jak to sie skończy, że to wszystko było zaplanowane przez stryja Godfreya Wiiliama w. kolderupa i trochę mnie to denerwowało. Strasznie przewidywalna.

Caroline* - 2013-07-24, 17:53

Spośród twórczości Verne, z którą miałam okazję się zetknąć, nie byłam w stanie przebrnąć jedynie przez "20000 mil podmorskiej żeglugi"; skończyłam w połowie.
Natomiast pozostałe: "Dzieci kapitana Granta", "W 80 dni dookoła świata i "15-letniego kapitana" wspominam bardzo dobrze.
Podobnie jak Bruixa, nie jestem pewna, czy czytałam "Tajemniczą wyspę". Pamiętam mgliście powieść przypominającą "Robinsona Crusoe", ale czy to było ta książka... nie wiem

PiotrMroczko - 2013-07-30, 10:18

Verne pisał świetne książki. Był jednam z moich ulubionych pisarzy w podstawówce. Ostatnio jednak wróciłem po latach do "Tajemniczej Wyspy" i jakoś mnie nie przekonała. Może wyrosłem w jego książek/
Sapka - 2013-11-30, 23:33

Ach czytałam, mam nawet biografię jego "Czarodziej z Nantes" . A najbardziej podobał mi się Nemo, i dwa lata wakacji, No i "Dzieci kapitana Granta"
castagna - 2016-09-25, 21:47

wstyd się przyznać, ale ja W 80 dni dokoła świata przeczytałam dopiero jakoś w technikum, żałuję, że nie wcześniej w dzieciństwie, wtedy na pewno bym pochłonęła inne jego książki
elfrun - 2018-03-05, 21:03

Ja mialam szczescie, moj tato byl wielkim wielbicielem jego ksiazek wiec czytal mi je do poduszki kiedy bylam mala.
Córka Lavransa - 2018-03-13, 16:19

Mój syn czytał ostatnio W 80 dni dookoła świata, bardzo mu się podobało. Teraz leci z Harrym Potterem. :lol:
Ravena - 2018-05-13, 22:01

Mam wielki sentyment do Fileasa od czasu jakiejś bajki, opartej luźno na motywach powieści, w której postacie ludzkie zamieniono na zwierzęce i pan Fogg był tam lwem, czy tygrysem...? Jakoś tak. Dobrze, że nie żabą. Serial uwielbiałam, więc i książką się zainteresowałam.
A potem Pierce Brosnan jako Phileas podbił me serce, na nowo :P

Paleolog - 2019-05-15, 08:35

Ravena napisał/a:
Mam wielki sentyment do Fileasa od czasu jakiejś bajki, opartej luźno na motywach powieści, w której postacie ludzkie zamieniono na zwierzęce i pan Fogg był tam lwem, czy tygrysem...? Jakoś tak. Dobrze, że nie żabą. Serial uwielbiałam, więc i książką się zainteresowałam.
A potem Pierce Brosnan jako Phileas podbił me serce, na nowo :P


Był lwem. O Boże, cudna była ta bajka! Bardziej uwielbiałem chyba tylko "Tajemnicze złote miasta" i "Muminki" :mrgreen:

Dla ciekawych choć ja z dzieciństwa pamiętam inny dubbing :)

tubi - 2019-05-15, 19:09

A ja mam sentyment do Verne'a bo czytałem wszystko co znalazłem w bibliotece tegoż autora za młodu
ehh Tajemnicza wyspa była moim ulubionym.
To były dobre czasy😊


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group