Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

J.R.R. Tolkien - Władca Pierścieni

Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-11-16, 12:11
Temat postu: Władca Pierścieni


Skoro to mnie przypadło w udziale otwarcie tego tematu, zacznę od recenzji, garści refleksji, które napisałem po wyjściu na rynek nowego, pięknego wydania Władcy Pierścieni. A później już oddaję Wam głos. :)


Władca Pierścieni

Niewielu jest na świecie czytelników, którzy nie słyszeli o Władcy Pierścieni. Stąd bierze się podstawowa trudność dla każdego, kto podejmie się pisania o tej wyjątkowej w dziejach literatury powieści. Jak przedstawić książkę, której nikomu przedstawiać nie trzeba? Zróbmy proste założenie. Zapomnijmy na chwilę o istnieniu filmu Petera Jacksona i całego rynku gadżetów z nim związanego. Uwolnijmy się od całej nieliterackiej otoczki i skupmy tylko i wyłącznie na Władcy Pierścieni autorstwa J.R.R. Tolkiena.

Wszystko zaczęło się od momentu, kiedy pewnego pięknego ranka obok norki hobbita Bilba Bagginsa przechodził Gandalf. "Gandalf! Gdybyście o nim słyszeli bodaj ćwierć tego, co ja - a ja słyszałem ledwie małą cząstkę tego, co o nim mówią - już byście wiedzieli, że czeka was na pewno niezwykła historia." Co wynikło z wizyty czarodzieja w Hobbitonie, o niezwykłych przygodach małego hobbita i kompanii krasnoludów, o wyprawie pod Samotną Górę, a także o najważniejszym wydarzeniu III Ery Świata, odnalezieniu Pierścienia Władzy, o tym wszystkim opowiada wcześniejsza książka J.R.R. Tolkiena zatytułowana Hobbit czyli tam i z powrotem.

My rozpoczynamy przygodę kilkadziesiąt lat później, w roku 111 urodzin Bilba Bagginsa. Stary hobbit opuszcza Shire w dzień swojego przyjęcia, spektakularnie znikając w samym środku urodzinowego przemówienia, wywołując ogólną konsternację wszystkich gości. Cały majątek, w tym złoty pierścień przekazał swojemu ukochanemu bratankowi, Frodo. Pierścień jednak nie może pozostać Shire. Gandalf upewnił się po długich poszukiwaniach, że posiadany przez hobbita przedmiot jest własnością Czarnego Władcy, Jedynym, o którym mówi fragment prastarego poematu, umieszczony na samym początku książki. Hobbit wraz z przyjaciółmi wyrusza do Rivendell, dworu Elronda, gdzie zostanie podjęta ostateczna decyzja w sprawie Pierścienia. Jedno jest pewne, w żadnym wypadku nie może on dostać się w ręce Nieprzyjaciela.

Gdy wziąłem do ręki "Władcę Pierścieni" po raz pierwszy nie musiałem czynić założenia, o które apelowałem na początku. Książka była mi, poza jakimiś drobnymi wzmiankami znajomych i informacjami o przyszłej ekranizacji, właściwie nie znana. Podobnie jak cały gatunek literatury fantasy. Stałem dopiero przed Wrotami Królestwa Czarów, jak wędrowcy przed drzwiami Durina. Władca Pierścieni był jak zaklęcie wypowiedziane wtedy przez czarodzieja Gandalfa, które otworzyło przede mną te wrota na oścież.
Profesor Tolkien włożył w stworzenie powieściowego świata tyle serca, że sprawia on wrażenie całkowicie realnego, nie ma w nim żadnej sztuczności, powodującej, byśmy musieli, zgodnie z tolkienowskim określeniem, 'zawieszać niewiarę' aby czerpać przyjemność z czytanej historii. W.H. Auden napisał kiedyś w recenzji ostatniego tomu Władcy Pierścieni, że kiedy czytelnik skończy czytać tę książkę, razem z dodatkami, wie o Śródziemiu, o jego krajobrazach, faunie i florze, ludziach je zamieszkujących i językach, którymi mówią, ich zwyczajach oraz historii tak samo dużo, jak o otaczającym go aktualnie świecie.
W innym miejscu W.H. Auden dodaje: J.R.R. Tolkien ma szczęście posiadać zdumiewający dar nadawania nazw oraz niezwykłą zdolność dokładnego opisu, dzięki któremu stworzył swój świat w taki sposób, że ktoś, kto przeczytał jego książkę zna historię hobbitów, elfów i krasnoludów oraz krainy, w których żyją nie gorzej niż własne dzieciństwo.

Urzekł mnie szczególnie ów dar nazewnictwa, który przypisuje Tolkienowi W.H. Auden. W moim przekonaniu, wszystkie niemal nazwy, czy to postaci, czy miejsc brzmią świeżo i naturalnie. Ani jednej sztucznej nuty, których tak wiele odnalazłem w innych powieści z gatunku. Tolkien wykorzystał tu niewątpliwie swoją gruntowną wiedzę filologiczną i talent w tej dziedzinie. Prócz tego, że nazewnictwo brzmi naturalnie to wg mnie także dopasowane jest znakomicie do charakteru rzeczy bądź ludzi, które opisuje. Chociażby Rivendell, kojarzy się z czymś przyjemnym, bezpiecznym i dobrym. Podobnie jak Wieża księżycowa, Minas Ithil. Ale już nazwa nadana, gdy zawładnęli ją Nazgule, Minas Morgul, brzmi złowieszczo. Dalszymi przykładami mogę sypać z rękawa: Dol Guldur, Cirith Gorgor, Gorgoroth, Angmar, Barad-Dur. Oczywiście jest to moje subiektywne spostrzeżenie.
Tolkien w eseju "O baśniach" napisał niegdyś: W Królestwie Czarów można wyobrazić sobie olbrzyma, posiadającego zamek koszmarnej wręcz szpetoty (bo takiego zamku pożąda zło w olbrzymie), ale budynek wzniesiony dla dobrych celów - gospoda, schronisko dla podróżnych, dwór szlachetnego i pełnego cnót króla - nie może być brzydki. Jest tym słowom całkowicie wierny zarówno w opisie świata, jak i w nazewnictwie. I dzięki temu między innymi Władca Pierścieni jest dziełem tak wyjątkowym.

Magia Władcy Pierścieni

Czyż nie byłoby cudownie, gdyby naprawdę odniosła sukces (myślę o sprzedaży)? Rozpoczęłaby nową erę. Czy możemy mieć taką nadzieję?- powiedział kiedyś C.S. Lewis, jeszcze przed wydaniem Władcy Pierścieni. Oczywiście, mógł mieć taką nadzieję, a jego słowa okazały się w tym przypadku prorocze. W.H. Auden w recenzji, której fragmenty już cytowałem wspomina o wciąż rosnącej armii fanów profesora Tolkiena. Do dnia dzisiejszego armia owa liczy już zapewne setki milionów ludzi i jest, zaryzykuje stwierdzenie, największą jaką kiedykolwiek zgromadziła jedna książka. Fanów, nie zaś tych, którzy tylko przeczytali książkę z tych czy innych względów. (bo jest tak sławna jak Harry Potter - jak przeczytałem na jednym blogu.)

Oczywiście ja, rozpoczynając lekturę Władcy Pierścieni niewiele o tym wszystkim wiedziałem. A książka mnie oczarowała, jak tych wszystkich, którzy czytali przede mną. Popularność dzieł Tolkiena to nie kwestia mody, która z czasem przecież przemija, to coś więcej. Czytelnik odnajduje w nich cząstkę siebie, cząstkę swoich pragnień, przepiękny świat, do którego zaledwie po przeczytaniu ostatniej strony chce się powrócić na nowo.
Władcę Pierścieni czytałem już kilkukrotnie. Prócz tego, często wracam do wybranych fragmentów, i za każdym razem sprawia mi to niesamowitą radość. Czy to będzie wieczór w Oberży 'Pod Rozbrykanym Kucykiem' czy narada u Elronda w Rivendell, czy wielka bitwa pod Minas Tirith, to w zasadzie nie ma znaczenia. Biorę dowolny fragment i od razu czuję się w Śródziemiu jak u siebie, tak jakbym nie siedział sobie wygodnie w fotelu z książką w ręku, lecz jakimś czarodziejskim sposobem przeniósł się do wspomnianych wydarzeń osobiście. Tak wielki dar pobudzania wyobraźni posiadają książki J.R.R. Tolkiena.

Oczywiście, by nie być bezkrytycznym, powiem, że nie pojawiła sie na świecie jeszcze książka, która spodobałaby się każdemu, bez wyjątku. Powołam się jeszcze raz na W.H. Audena, którego recenzję z lat pięćdziesiątych akurat mam pod ręką:
W stosunku do Władcy Pierścieni nikt nie ma zdania umiarkowanego. Jedni ludzie, do których ja się zaliczam, uważają go za arcydzieło w swoim gatunku, inni nie mogą książki znieść. Muszę przyznać, że są wśród nich także tacy, których krytykę literacką darzę wielkim szacunkiem. Właściwie cześć krytyki literackiej była negatywnie nastawiona do Władcy Pierścieni, na przekór rosnącej z każdym dniem wielkiej liczby fanów książki. Oni uważali to jednak za przejściową modę, która lada chwila wygaśnie. Okazało się inaczej.

W każdej książce ukryta jest mniejsza lub większa moc. Magia słowa, dzięki której pisarz zaklął w niej opisaną przez siebie historię. Jednak to, czy i w jakim stopniu owa magia się wyzwoli zależy także od czytelnika. Zdarzają się i tacy, przed którymi, niezależnie od tego, jak potężniejszym czarodziejem słowa okazał autor, wrota do prawdziwego piękna zawartego w książce, pozostaną na zawsze zamknięte.

Tina - 2008-11-22, 13:50

Tak tutaj pusto, nikt się nie wypowiada, to ja coś napiszę. ;-)
"Władcę Pierścieni" czytałam zaledwie raz i to jeszcze w niezbyt sprzyjającym czytaniu czasie, bo miałam zaledwie kilka dni na na przeczytanie wszystkich trzech części. I prawdopodobnie dlatego, nie zwróciłam uwagi na nic innego poza fabułą tych książek. Niemniej sposób w jaki są napisane musiał mi przypaść do gustu (lub przynajmniej - nie przeszkadzał), bo przy lekturze praktycznie w ogóle się nie nudziłam. Wręcz przeciwnie - byłam zachwycona, ale nie niezwykłym talentem Tolkiena do stwarzania nastroju, opisywania wszystkiego, lecz opowieścią samą w sobie, niezwykłym pomysłem, wspaniałymi bohaterami, ciekawą historią. Nie zwróciłam uwagi na magię tych książek, ale...
...niech tylko dorwę "Hobbita", a zaraz zabiorę się do ponownego czytania! :D

Tifa Lockhart - 2008-12-04, 18:11

A ja czytałam Władcę kilka razy. I z każdym razem podoba mi się bardziej. Ciekawie napisane. Zazdroszczę autorowi takiej wyobraźni. Małym minusem są według mnie za długie opisy. Ciężko było mi przez nie przebrnąć .
Uczeń Czarnoksiężnika - 2008-12-04, 18:47

Tifa Lockhart napisał/a:
Małym minusem są według mnie za długie opisy. Ciężko było mi przez nie przebrnąć . ;D


Z drugiej strony to dzięki nim Śródziemie jest tak piękne, że wiele osób raz je odwiedziwszy zakochało się w nim. :)

Nieznany - 2008-12-16, 21:51

Wspaniała recenzja, Uczniu, brawo. :)

Jeśli ktoś włada mową pana Tolkiena i para atencją do LotRa, to z całą pewnością zainteresuje go pewnien ciekawy cykl felietonów pani Kate Nepveu umieszczanych na portalu (a właściwie blogu) wydawnictwa Tor Books: Lord of the Ring Re-reading. Muszę przyznać, że czytam to z przyjemnością, bo choć udało mi się ze dwa-trzy razy przeczytać Władcę, to nigdy nie miałem tak krytycznego podejścia do tej książki. Polecam!

algreholt - 2009-01-28, 21:22

Przeczytałęm kilka razy i po polsku i w oryginale, książka świetna zawierająca wiele prawd które można zastosować w życiu wiele razy, poza oczyiście piękną historią, magicznymi opisami, jedynym w swoim rodzaju językiem możan jeszcze dopatrzeć sięwiele alegorii, odniesień do czasów gdy książka ta powstawałą (II wojna) i wiele wiele innych, poza tym mnie się spodobało wiele cytatów, jednym z moich ulubionych jest:
"All that is gold does not glitter,
Not all those who wander are lost..."

Utopiste - 2009-01-28, 22:14

Po angielsku jeszcze nie zdążyłam, choć na półeczce trylogia w oryginale stoi :)
algreholt - 2009-01-28, 22:27

No powiem Ci, że na początku jest to wyzwanie, potem można się przyzwyczaić, chociaż nie jest to książka łatwa w odbiorze po angielsku z racji specyficznego języka. Mimo wszysto IMO Warto.
Utopiste - 2009-01-28, 23:57

poradziłam sobie z Hobbitem i wiem czego się spodziewać ;) poza tym gdybym się zniechęcała do czegoś tylko dlatego, że nie jest napisane w "prostym" angielskim, to nie przeczytałabym żadnego tekstu na anglistyce ;)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-01-29, 05:17

Cytat:
Po angielsku jeszcze nie zdążyłam, choć na półeczce trylogia w oryginale stoi :)


Ja też mam na półeczce wersję angielska Władcy Pierścieni. Ale podobnie jak Uti, jakoś jeszcze nie znalazłem dość czasu, by się za nią zabrać. Ale w planach jest.

Utopiste - 2009-01-29, 15:45

Będziemy się nawzajem dopingować Uczniu ;-)
andy - 2009-01-29, 17:45

Co do polskawych wydań to kotzura skrobnym zdaniem jedynie słuszne jest "tłomaczenie" p. Skibniewskiej. Reszty nie trawię za te zmiany w nazewnictwie
Utopiste - 2009-01-29, 18:00

Ja czytałam tylko Skibniewską, ponieważ wszyscy mi zawsze powtarzali, że jest to najlepsze tłumaczenie. Porównania z innymi nie mam i pewnie nie będę miała, ponieważ przyzwyczaiłam się do tej wersji i przy niej zostanę.
Ravena - 2009-01-29, 19:33

Mnie się zdarzyło czytać oprócz Skibniewskiej tłumaczenie Łozińskiego. no cóż, specjalnie sprawdziłam czy wersja, którą niedawno nabyłam jest w tłumaczeniu tej pierwszej. Nazewnictwo Łozińskiego jednak odstręcza, zwłaszcza jeśli po raz pierwszy chłonęło się WP przetłumaczone przez panią S.
Bruixa - 2009-01-29, 22:57

Przeczytałam "Władcę Pierścieni" 2 razy i tylko w przekładzie p. Skibniewskiej. Na pewnej stronie internetowej miałam okazję zapoznać się z próbkami pracy p. Łozińskiego i mnie zatelepało (zdaje się, że on też i "Diunę" poprzerabiał). Pierwszy raz to było daaawno temu, a drugi - tuż przed wejściem na ekrany "Drużyny pierścienia".
A o Tolkienie dowiedziałam się przed laty od znajomego z Londynu i zainteresowałam się z tej racji, że zainspirował teksty piosenek Led Zeppelin :-P
algreholt napisał/a:

"All that is gold does not glitter,
Not all those who wander are lost..."
To mi przypomina taki fragment:
Cytat:
There's a lady who's sure
All that glitters is gold
And she's buying a stairway to heaven

A i to mi się kojarzy z LOTR :

Cytat:
There's a feeling I get
When I look to the west
and my spirit is crying for leaving
(...)
And a new day will dawn
For those who stand long
And the forest will echo with laughter
(...)
And as we wind on down the road
Our shadows taller than our souls
There walks a lady we all know
Who shines white light and wants to show
How everything still turns to gold

algreholt - 2009-01-29, 23:46

Ja wiedziałem, że tu się będę czuł jak u siebie w domu :-) Nie dość, że czytają, to czytają po angielsku, czytają to co ja czytam i jeszcze słuchają takich zespolów jak Led Zeppelin WAW gdzie Wy byliści jak Was nie było ;-)

Aco do przekładu Łozińskiego, to tego Pana powinni wykastrować, jak można było tak sp...znaczy zepsuć taką knigę...ech :!:

Utopiste napisał/a:
poradziłam sobie z Hobbitem i wiem czego się spodziewać ;) poza tym gdybym się zniechęcała do czegoś tylko dlatego, że nie jest napisane w "prostym" angielskim, to nie przeczytałabym żadnego tekstu na anglistyce ;)

Nie pisałem że jest wyzwaniem dlatego, że w Ciebie nie wierzę, tylko dlatego, że jest trudna i, że ja jestem dumny z siebie, że udało mi się i że zrozumiałem, co czytam :mrgreen:

BTW czemu mrgreen jest yellow :?:

burli - 2009-01-30, 08:36

algreholt napisał/a:

BTW czemu mrgreen jest yellow :?:


a dlaczego nie ? :mrgreen:


ja jak usłyszałam, że nazwał Obieżyświata - Łazikiem to myślałam, że sczeznę ..... i oczywiście biorę tylko to co pani Skibniewska przetłumaczyła.

algreholt - 2009-01-30, 15:55

burli napisał/a:
ja jak usłyszałam, że nazwał Obieżyświata - Łazikiem to myślałam, że sczeznę ..
Dokładnie :!: dobrze, że nie Łajza, :roll: ale tego to chyba wszyscy by mu nie wybaczyli.
Nieznany - 2009-01-31, 17:31

burli napisał/a:
ja jak usłyszałam, że nazwał Obieżyświata - Łazikiem to myślałam, że sczeznę ..... i oczywiście biorę tylko to co pani Skibniewska przetłumaczyła.
Tłumaczenie tego pana to zuo. :zlo Biedny Obieżyświat, tak go sknocić... :evil:

algreholt napisał/a:
Aco do przekładu Łozińskiego, to tego Pana powinni wykastrować, jak można było tak sp...znaczy zepsuć taką knigę...ech
Fakt. :evil:

algreholt napisał/a:
BTW czemu mrgreen jest yellow
Bo to :mrgreen: nie Mr Green tylko Green-san, jego kuzyn z Japonii... przyjechał na to forum w ramach wymiany kulturalnej :!: A ten --> <-- poleciał do Azji. :-P

Podobno już go zdjęli z pala... znaczy tego Azję. :hehe:

Utopiste - 2009-02-01, 20:14

List do łozinożerców

jeżeli już dyskutujemy o tłumaczeniach :)

Akai - 2009-02-19, 18:41

LotR, LotR ach LotR wspaniały!
Na twym punkcie tłumy oszalały...

Ja mam przekład Skibniewskiej z '07, bardzo dobrze przetłumaczone, jestem z niego zadowolona...
Władca jest (można rzecz) najukochańszym z moich ksiązkowych dzieci :D jak go w końcu dostałam to musiałam ślinę do miski zbierać coby kart nie zapaskudzić xD
nigdy nie zapomnę jak niewygodnie się spało z trzema tomami naraz pod poduszką ^
ciągle powracam do tej trylogii, bo nie mogłabym jej sobie odpuścić, wiem że gdy raz się weszło w jej szpony to już nigdy nie puści... Dlatego uważam, że akurat LotR'owi należy się honorowe miejsce na półce każdego czytelnika :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2009-02-19, 19:03

Akai napisał/a:
ciągle powracam do tej trylogii, bo nie mogłabym jej sobie odpuścić, wiem że gdy raz się weszło w jej szpony to już nigdy nie puści... Dlatego uważam, że akurat LotR'owi należy się honorowe miejsce na półce każdego czytelnika


Oby takich ludzi jak najwięcej było na świecie. :)

Utopiste - 2009-02-19, 22:14

hmm, ja muszę się przyznać z zażenowaniem, że moje ciepłe uczucia do WP chwilowo zniknęły, ponieważ mam problemy z angielską wersją :evil: Hobbita czytało mi się fantastycznie, a Drużyna jakoś stoi w miejscu, mimo że codziennie do niej siadam. Nie wiem czy w końcu się nie wkurzę i nie zacznę czytać bez słownika. Choć obiecałam sobie, że poznam i zrozumiem twórczość Tolkiena w jego ojczystym języku, dlatego chciałam zabrać się do tego porządnie.
algreholt - 2009-02-20, 12:09

Utopiste napisał/a:
Nie wiem czy w końcu się nie wkurzę i nie zacznę czytać bez słownika

tylko tak nie wyobrażam sobie sprawdzania każdego słowa, to może zabić przyjemność czytania każdej książki

Utopiste - 2009-02-20, 12:21

gdybym miała sprawdzać każde słowo, to dawno bym zrezygnowała :D sprawdzam tylko te, które mnie zainteresują lub są absolutnie niezbędne do zrozumienia. Ale jakoś nie mam cierpliwości do pracy ze słownikiem jeżeli czytam dla przyjemności ;-)
Tifa Lockhart - 2010-03-29, 18:43

Hmm nie wiem gdzie to tu się wypowiem. Skończyłam dziś Legendę o Sigurdzie i Gudrun. Podobało mi się całkiem ale to nie to. Nie lubię wierszowanych tekstów więc ciężko mi było czytać. I ogółem dziwnie to jakoś odebrałam. Nie odczuwam potrzeby aby mieć własny egzemplarz tej książki.
M - 2010-12-17, 13:51

To ja dorzucę łyżkę dziegciu do tych ochów, achów i całej serii peanów na cześć Tolkiena ;-)

W mojej opinii: Tolkienowi należy się miano klasyku literatury jak najbardziej, choćby dlatego, że "Władca pierścieni" jest jednym z najważniejszych dzieł XX wieku. Można go lubić, a można nie, ale nie można mu odmówić tego, że stworzył kanony świata fantasy i jego mieszkańców, które były wykorzystywane później nie raz i nie dwa.
Niemniej, najbardziej denerwują i irytują mnie słowa, w którym przypisuje się Tolkienowi miano "ojca gatunku fantasy", co jest wierutną bzdurą :evil:

Trochę historii: Za początek powstania gatunku fantasy uznaje się rok 1930. W tym to właśnie roku Robert Erwin Howard, mając lat dwadzieścia cztery, wymyślił Conana z Cymmerii i napisał dla magazynu "Weird Tales" pierwsze opowiadanie o mającym później zdobyć nieśmiertelną sławę osiłku i barbarzyńcy. W ten sposób powstał gatunek sword&sorcery, czyli magia i miecz. W tym samym czasie zaczęło tworzyć wielu innych pisarzy zafascynowanych twórczością Howarda. Gdy w Ameryce powstawały kolejne dzieła o sztandarowych postaciach Odwiecznych Wojowników, prawdziwa rewolucja szykowała się w Europie. Krótko po śmierci Howarda, w roku 1937, mało znany pan John Ronald Reuel Tolkien, profesor literatury średniowiecznej, opublikował książeczkę dla dzieci zatytułowaną "Hobbit, czyli tam i z powrotem". Książka odniosła spektakularny sukces, a wraz z nim nastąpił rozwój literatury fantasy...
De facto to Robert Erwin Howard jest prawdziwym prekursatorem tego gatunku, a Tolkien jest jedynie człowiekiem, który w najlepszy możliwy sposób rozpropagował ten gatunek literacki na świecie.

I tylko się zastanawiam czemu "WP" jest AŻ tak popularny? Pomijając oczywiście fakt, że twórczość Tolkiena to przebogaty, a jednocześnie spójny świat fantasy, wymyślony na taką skalę. Na spójność tę według mnie składają się bardzo szczegółowe opisy innych ras, czy narodów wraz z ich kulturą. To także opisy fantastycznej przyrody i architektury oraz języki zgodne ze swoistymi prawami lingwistycznymi :) To fakt bezsporny - Tolkien w tym aspekcie zrobił coś naprawdę wielkiego i godnego pochwały.
Trudniejszym pytaniem jest czym książki tego pisarza wyróżniają się wśród innych, również ciekawych pozycji fantasy?
Patrząc racjonalnie, nie wiadomo. Sztampowa historia, bohaterowie czarno-biali (albo źli albo dobrzy), oklepane motywy i jednowątkowa akcja przeplatana piosenkami i wierszykami ;-)

Podsumowując: Tolkien jest fajny, jeśli rozpoczyna się czytanie go w młodym wieku, na początku przygody z fantasy. Gdy czytałem pierwszy raz "Władcę pierścieni", to byłem zachwycony... Gdy sięgnąłem po raz drugi kilka lat później, to te książki tylko mnie nudziły i odrzucały :-/ Wniosek jest z tego taki, że inaczej się patrzy na całą twórczość Tolkiena w momencie kiedy to właśnie z tym autorem zaczynało się przygodę z fantasy i darzy go ogromnym sentymentem, a inaczej, gdy był to któryś z kolei autor... Ocena w takich wypadkach jest różna.

Procella - 2010-12-17, 14:08

Martinus Jachus napisał/a:
Za początek powstania gatunku fantasy uznaje się rok 1930.

Różnie to bywa. Niektórzy za początek uznają "Las za światem" Williama Morrisa, wydany chyba jeszcze pod koniec XIX w.

M - 2010-12-17, 14:11

Procella napisał/a:
Martinus Jachus napisał/a:
Za początek powstania gatunku fantasy uznaje się rok 1930.

Różnie to bywa. Niektórzy za początek uznają "Las za światem" Williama Morrisa, wydany chyba jeszcze pod koniec XIX w.
Też prawda. Za podwaliny szeroko rozumianej fantastyki ludzie zaliczają też twórczość Edgara Ellana Poe'go czy H.P. Lovecratfa. Można więc przyjąć, że granica powstania gatunku jest bardzo płynna. Niemniej, świadczy to ciągle o tym, że Tolkiena uważać za ojca nie należy ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-17, 14:25

Martinus Jachus napisał/a:
I tylko się zastanawiam czemu "WP" jest AŻ tak popularny?
Martinus Jachus napisał/a:
Trudniejszym pytaniem jest czym książki tego pisarza wyróżniają się wśród innych, również ciekawych pozycji fantasy?


Świat, Martinusie, ten ogrom pracy, który Tolkien włożył w stworzenie Śródziemiu skutkuje tym, że jest ono, z punktu widzenia opowieści nad wyraz realne. Niemal każde miejsce w tym świecie ma swoją historię, poszczególne ludy mają swoją tradycję, często wielowiekową. Geografia jest dość dokładna, tak, że nie ma problemy z wyobrażeniem sobie, gdzie leży Barad Dur czy Minas Tirith. Bardzo cenię sobie takie zabiegi, bo to dodaje historii realizmu, usadza ją w miejscy, które sprawia wrażenie, że naprawdę istnieje.
Dlatego może kreacja świata u Tolkiena istotniejsza jest od samej historii, którą tak wiele osób krytykuje.

Czytałem po raz pierwszy Władcę w wieku coś około lat 19, potem jeszcze przynajmniej dwukrotnie wracałem. I nadal lubię to robić. Nie mam przy tym wrażenia, że wyrosłem z tej książki, że fascynacja przeminęła.

Poza tym zafascynowałem się książkami Tolkiena a nie modą na Tolkiena, gdyż wtedy, gdy zaczynałem lekturę prawie jeszcze nie czytałem fantastyki i nazwisko autora tylko obijało mi się o uszy od czasu do czasu. Nie wiem skąd AŻ tak wielka i powszechna fascynacja Tolkienem, ja wyrażam tutaj jeno swoją subiektywną i szczerą opinię. :)

Ravena - 2010-12-17, 21:48

Martinus Jachus napisał/a:
I tylko się zastanawiam czemu "WP" jest AŻ tak popularny? Pomijając oczywiście fakt, że twórczość Tolkiena to przebogaty, a jednocześnie spójny świat fantasy, wymyślony na taką skalę.

Pomijając ten fakt nie otrzymasz odpowiedzi na swoje pytanie ;) Sądzę bowiem, że główna przyczyna tej popularności tkwi w owym pieczołowicie obmyślonym i dokładnie wycyzelowanym do każdego szczegółu świecie. To wręcz alternatywna rzeczywistość, w której można posiedzieć na trochę, ale w którą można też wejść głębiej... i całkiem zatonąć :)
Martinus Jachus napisał/a:
Gdy czytałem pierwszy raz "Władcę pierścieni", to byłem zachwycony... Gdy sięgnąłem po raz drugi kilka lat później, to te książki tylko mnie nudziły i odrzucały

A widzisz, miałam dokładnie odwrotnie. Pierwsza lektura w wieku nastu lat nie zrobiła na mnie większego wrażenia, wciągnęła mnie sama historia, ale raczej gnałam przez kolejne tomy, ciekawa rozwiązania. Niecierpliwiły mnie fragmenty, w których trzeba było opuścić Froda i przenieść się do innego wątku opowieści. Dopiero drugie czytanie, ładnych kilka lat później, sprawiło, że naprawdę pojęłam świat Tolkiena i się nim zachwyciłam. Pomimo rządzącej w nim magii, sprawia wrażenie całkiem realnego. A niemałą siłą są jego bohaterowie, co dziwne przy charakterach tak szlachetnych - zwykle czytelnicy wolą drani o dobrych odruchach, ale jednak drani ^^"

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-17, 21:53

Ravena napisał/a:
A niemałą siłą są jego bohaterowie, co dziwne przy charakterach tak szlachetnych - zwykle czytelnicy wolą drani o dobrych odruchach, ale jednak drani ^^


Wychowałem na Tomku Wilmowskim i Old Shatterhandzie, więc mi szlachetni bohaterowie nie przeszkadzają ani trochę. Nawet bardziej ich lubię niż tych trochę łotrowatych. :)

Paleolog - 2010-12-18, 15:11

Martinus Jachus napisał/a:
Sztampowa historia, bohaterowie czarno-biali (albo źli albo dobrzy), oklepane motywy i jednowątkowa akcja przeplatana piosenkami i wierszykami ;-)


Tu się generalnie nie zgadzam :)

Owszem, "Władca..." byłby może dość sztampową historią, gdyby powstał teraz. Ale w momencie kiedy został napisany świat, o jakim opowiadał był naprawdę oryginalny.

Nie do końca jest też tak jednowymiarowo z tymi bohaterami - to raczej w wersji filmowej Jackson przedstawił ich jako przykładnych harcerzy (dla mnie niestrawnych, mimo że całą adaptację darzę sympatią). Owszem, i u Tolkiena bohaterowie pozytywni niebezpiecznie zbliżają się do nieskazitelności, ale warto pamiętać o ataku złości Bilba, kiedy miał przekazać pierścień, czy o walce, jaką toczył ze sobą Frodo niosąc go na Amon Amarth. A także o mających swoje mniejsze i większe słabości bohaterach drugiego planu: Boromirze czy Sarumanie.

No i jest jeszcze Gollum (lub Gullum, zależnie od tłumaczenia) - postać złożona i przez to moim skromnym zdaniem kapitalna. Pozornie mały trybik w machinie opowieści, który dla mnie jest najciekawszym bohaterem całej trylogii.

Zgodzę się jednak, że w porównaniu do bohaterów np "Diuny" postacie z "Władcy..." (poza Smeagolem) są jednokolorowe.

Ale czy to bardzo źle?
Tolkien wykreował wielki, żyjący swoim życiem świat, ze swoją własną historią i mitologią (warto w tym miejscu wspomnieć bardzo dobry "Silmarilion"). Poza tym nie powinniśmy oczekiwać zbyt wiele, jeżeli chodzi o złożoność postaci - to przecież bajka, mimo że także dla dorosłych.
Bajka, której głównym celem jest wyraźne rozgraniczenie sił dobra i zła. Zła, które - jak to w bajkach - na końcu musi zostać pokonane.

Ale jednocześnie jest to opowieść skrojona zgodnie z zasadami sztuki bajkopisarstwa - zawierająca odrobinę smutku, nostalgii. Opowieść o tym, że świat się ciągle zmienia. Stary porządek przemija, a jego podpory (państwa, narody, rasy) odchodzą w zapomnienie. Odpływają z Szarych Przystani. Nauka o tym, że po wielkich, przewracających wszystko do góry nogami wojnach świat nigdy nie jest już taki jak wcześniej. Coś umiera, żeby coś innego mogło się narodzić.
Także na bohaterach książki zmiany odciskają jakieś piętno. Powiernicy pierścienia rozstają się. Nie na zawsze, ale na długo. Arwena dokonuje trudnego wyboru - dla ukochanego porzuca rodzinę i rezygnuje z nieśmiertelności.
I tak dalej i tak dalej...
Naprawdę, trudno tu mówić o jednowątkowości.

"Władca Pierścieni" to zdecydowanie niepowtarzalna książka.

Myślę też, że nie ma wielkiej tragedii, jeżeli ktoś uważa Tolkiena za ojca fantasy, nawet jeżeli jest to błędne.

Howard i tak jest na tyle uznanym nazwiskiem, że korona klasyka nie spadnie mu z głowy :)

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Wychowałem się na Tomku Wilmowskim i Old Shatterhandzie


To byli niepowtarzalni bohaterowie (Z "Tomków" najbardziej lubiłem Smugę, a z cyklu powieści o przygodach Old Shatterhanda... Old Shatterhanda :) ), mimo że chyba jednak akurat w przypadku tych książek wiek, w jakim je czytaliśmy nie pozostaje bez znaczenia ;-)

Przemek0911 - 2010-12-31, 22:07

Ravena napisał/a:
Niecierpliwiły mnie fragmenty, w których trzeba było opuścić Froda i przenieść się do innego wątku opowieści.
Ja miałem właśnie odwrotnie - wątek o głównym bohaterze nudził mnie, natomiast lubiłem czytać o Rohanie, Gondorze , Gandalfie Aragornie, itp.
Przemek0911 - 2011-01-08, 20:15

Paleolog napisał/a:
Owszem, "Władca..." byłby może dość sztampową historią, gdyby powstał teraz.
Bez sensu to co mówisz. Znasz takie powiedzenie - "Gdyby babcia miała wąsy toby była babcią z wąsami?"
Córka Lavransa - 2011-01-08, 20:44

Cytat:
Ja miałem właśnie odwrotnie - wątek o głównym bohaterze nudził mnie, natomiast lubiłem czytać o Rohanie, Gondorze , Gandalfie Aragornie, itp.


Ja podobnie. Pamiętam to z czasów czytania książki, ale nasiliło mi się to podczas oglądania filmu. Zwłaszcza w późniejszych częściach, kiedy, jak ja to mówię "Frodo tylko szedł i stękał", wolałam poznawać losy innych postaci.

Przemek0911 napisał/a:
Bez sensu to co mówisz. Znasz takie powiedzenie - "Gdyby babcia miała wąsy toby była babcią z wąsami?"


Nie lubię argumentów typu "bez sensu" :) . Uwaga Paleologa moim zdaniem jest dość trafna, bo w dzisiejszych czasach Tolkien to bardziej bajeczka niż jakaś fascynująca podróż w fantastykę - przynajmniej dla mnie. W swoich czasach natomiast była to powieść jedyna w swoim rodzaju, odkrywcza, śmiała i w ogóle, i w szczególe... :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-01-08, 20:59

Córka Lavransa napisał/a:
bo w dzisiejszych czasach Tolkien to bardziej bajeczka niż jakaś fascynująca podróż w fantastykę - przynajmniej dla mnie. W swoich czasach natomiast była to powieść jedyna w swoim rodzaju, odkrywcza, śmiała i w ogóle, i w szczególe... :)


Nie uważam, że powieść Tolkiena dziś straciła na wartości czy w jakiś sposób się zdewalualizowała. Dla wielu wielu czytelników nadal jest jedyna w swoim rodzaju. Niby czemu nie mamy się nadal cieszyć Władcą Pierścieni? Dzisiejsi autorzy piszący 300 stronicowe książki znaleźli lepszy przepis na fantastykę? Dzisiejsze książki pisane są piękniejszym językiem? A może w dobie brutalizacji języka piękno już nie przystoi?

Paleolog - 2011-01-09, 18:56

Przemek0911 napisał/a:
Paleolog napisał/a:
Owszem, "Władca..." byłby może dość sztampową historią, gdyby powstał teraz.
Bez sensu to co mówisz. Znasz takie powiedzenie - "Gdyby babcia miała wąsy toby była babcią z wąsami?"


Proszę Cię... gdyby "Władca powstał" teraz byłby przeraźliwie wtórną, sztampową historią (zakładając istnienie wszystkich pozostałych pozycji z szeroko pojmowanej literatury fantastycznej, jakie powstały od czasu napisania trylogii Tolkiena) - jak to ujął Martinus przetykaną wierszykami i piosenkami ;-) Siła tej książki polega właśnie na tym, że była PIERWSZA i że to na niej wzorują się rzesze naśladowców.

Trylogia sama w sobie nie straciła na wartości, choć oczywiście można gdybać czy i na ile się zestarzała. Sęk w tym, że jej magia polega na bogactwie wykreowanego świata, który jest odnośnikiem, wzorem dla innych książkowych światów, będących jedynie wytworem fantazji. Świat Tolkiena, był - i jest, bo wszak powstał jako pierwszy - genialnie oryginalny. Gdyby autor wykreował go dzisiaj, byłby w najlepszym razie dość ciekawy i, niestety, wtórny.

Córka Lavransa - 2011-01-09, 20:15

Zgadzam się w pełni z Paleologiem.
Powieść jest wyjątkowa, bo dzięki niej powstało coś wyjątkowego. Ale to, co powstało musi się rozwijać i rozwija się bardzo pięknie.
Cieszcie się "Władcą", cieszcie się jego magią - to bardzo pozytywne. Nie zamykajcie jednak oczu na fakt, że dla wielu ludzi - zwłaszcza, moim zdaniem, dla dorosłych czytelników - powieść mocno się zestarzała.
Dzisiejsi autorzy znaleźli inny sposób na fantastykę, Uczniu, i nie mnie oceniać, czy lepszy. Mnie współczesną fantastykę czyta się dużo przyjemniej niż Tolkiena, ale niewiele to ma wspólnego z "brutalizacją języka". Po prostu pisana jest w stylu, który bardziej mi odpowiada. U Tolkiena mam do wyboru przynudnawe wielostronicowe wierszyki albo mało zrozumiałą składnię "Silmarillion". Nie nęci mnie ani jedno, ani drugie.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-01-09, 20:29

Paleolog napisał/a:
Gdyby autor wykreował go dzisiaj, byłby w najlepszym razie dość ciekawy i, niestety, wtórny.


To też trudno przewidzieć. Trudno przewidzieć jak wyglądałby taki modelowy klasyczny świat fantastyczny, gdyby nie było Władcy Pierścieni. Dziś zapytani o takowy powiemy - królowie, zamki, elfy, krasnale, orki, czarodzieje itp. Ale to właśnie Tolkien świat z jego książek przyczynił się do tego, że tak postrzegamy "klasyczną fantasy". Czy gdyby nie napisał swoich książek ten kanon to nadal byliby elfowie, krasnoludy, orki i czarodzieje? A może zupełnie coś innego? Nie podejmuje się takiego przewidywania.

Paleolog - 2011-01-09, 23:14

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
To też trudno przewidzieć. Trudno przewidzieć jak wyglądałby taki modelowy klasyczny świat fantastyczny, gdyby nie było Władcy Pierścieni. Dziś zapytani o takowy powiemy - królowie, zamki, elfy, krasnale, orki, czarodzieje itp. Ale to właśnie Tolkien świat z jego książek przyczynił się do tego, że tak postrzegamy "klasyczną fantasy". Czy gdyby nie napisał swoich książek ten kanon to nadal byliby elfowie, krasnoludy, orki i czarodzieje? A może zupełnie coś innego? Nie podejmuje się takiego przewidywania.


Jasne. Dlatego właśnie zrobiłem to ważne zastrzeżenie:

Cytat:
(zakładając istnienie wszystkich pozostałych pozycji z szeroko pojmowanej literatury fantastycznej, jakie powstały od czasu napisania trylogii Tolkiena)
;-)
Przemek0911 - 2011-01-10, 15:27

:off:
No właśnie, a dlaczego takie powstały? Bo sugerowały się Tolkienem, tak mi się wydaje
Paleolog napisał/a:
gdyby "Władca powstał" teraz byłby przeraźliwie wtórną, sztampową historią

A dlaczego byłby wtórną historią? Gdyby nie powstał Władca Pierścieni, nie powstałoby tyle książek podobnych. Gdyby powstał teraz byłby nowością, odkryciem. Ale ja tam się nie znam. :)
Paleolog napisał/a:
(zakładając istnienie wszystkich pozostałych pozycji z szeroko pojmowanej literatury fantastycznej, jakie powstały od czasu napisania trylogii Tolkiena)
Nie mogłyby istnieć. Zresztą co tu dużo gadać.
Córka Lavransa napisał/a:
"Gdyby babcia miała wąsy toby była babcią z wąsami"

Paleolog - 2011-01-10, 20:33

Przemek0911 napisał/a:
A dlaczego byłby wtórną historią? Gdyby nie powstał Władca Pierścieni, nie powstałoby tyle książek podobnych (...) Nie mogłyby istnieć. Zresztą co tu dużo gadać


Może tak, może nie. Ja tam wierzę w zdolność ludzi do kreatywnego myślenia - np takie piramidy, do konstrukcji których trzeba było mieć sporo wyobraźni i niemniej kunsztu, w mniej lub bardziej zbliżonej formie powstawały niezależnie od siebie w Egipcie, Ameryce Południowej, Środkowej...

Tolkien nie był jedynym pisarzem na świecie obdarzonym talentem i fantazją, zatem... ;-)

Tyle że w tym momencie robi się to spór typowo akademicki - można pięknie gdybać, ale nie da się niczego udowodnić. Warto jednak - choćby nie wiadomo jak ceniło się autora - zostawić miejsce na, przynajmniej mały, znak zapytania 'co by było gdyby'.

Przemek0911 - 2011-01-11, 16:42

Paleolog napisał/a:
'co by było gdyby'.
Już Ci pisałem:)
Kamil - 2011-09-17, 11:36

Właśnie przeczytałem Drużyne Pierścienia a chwile po tym obejrzałem film w wersji rozszerzonej (około 30 minut dodatkowych scen, trochę zmian m.in. nowy początek w Shire).
10 lat mineło, przez ten czas oglądałem film z 2 razy w podstawowej wersji, zdążyłem nawet zapomnieć, że to nie Arwena przewiozła Froda przez rzekę - tą zmianę uważam za całkiem dobrą, opowieść w tym miejscu stała się jakby bardziej atrakcyjna ;-) Ogólnie film uważam za dobrą ekranizacje, zmian wiele nie było a większość bez znaczenia (chociaż niektóre bezzasadne). Widoki przepiękne, efekty mimo upływu 10 lat nie postarzały się, scena przepłynięcia między posągami wgniata w fotel tak jak Orthank i sceny wewnątrz. Tylko nie wiem czemu, ale miałem wrażenie, że momentami montaż filmu w tej wersji był nieco chaotyczny, ale chyba się czepiam. Najgorszy moment filmu: śmierć Boromira, nie lubie takich długich śmierci w slow-motion :-P jakoś tak kiczowato. Zasłużone Oscary za zdjęcia i muzykę.

Książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak kiedyś, ale nadal czyta się całkiem przyjemnie. Piosenki mijałem, jakoś za dużo ich...

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-17, 11:40

A mnie wczoraj coś naszło i przypominam sobie ścieżkę dźwiękową z Władcy Pierścieni. Filmu nie mam pod ręką, ale sama muzyka wystarczy, żeby przypomnieć sobie owe piękne widoki, które opisujesz. :)
Kamil - 2011-09-17, 11:46

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
ale sama muzyka wystarczy, żeby przypomnieć sobie owe piękne widoki

Muzyka rewelacyjna. Rzadko kiedy muzyka zwraca na siebie taką uwagę, nie jest tylko tłem ale ważną częścią filmu. Jak tak pomyślę o najlepszych ścieżkach dźwiękowych to zawsze przychodzi mi na myśl WP i pierwsza część Harry'ego Pottera :mrgreen: a i motyw z Jamesa Bonda.

Loki - 2011-09-23, 08:21

Huhuhu, Władca Pierścieni to jedna z moich ulubionych sag fantasy :) Kilka lat temu, kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po tą serię, byłam trochę rozczarowana, wydawało mi się, że Tolkien troszeńkę...przynudza ^^ Chyba byłam zbyt młoda na taką literaturę. Kiedy przypomniałam sobie dwa lata temu tę serię, od razu zrozumiałam, że będzie to jedna z moich ulubionych książek.

Najbardziej pociągają mnie w całej historii hobbici :) Ta rasa trafiła do mojego serca galopem i siedzi teraz, ostrząc pazurki. Bez hobbitów życie byłoby puste, powiadam! ^^ Jestem nawet podobna do hobbita; lubię zjeść, nie lubię podróży i jestem bardzo pyzata ^^

Władca to klasyczna opowieść o walce dobra ze złem i mówi o może trochę oczywistych prawdach, jednak ubranych w taką bohaterskość, że trudno się nie uśmiechnąć ^^

Radament - 2011-09-23, 12:44

Loki napisał/a:
Najbardziej pociągają mnie w całej historii hobbici Ta rasa trafiła do mojego serca galopem i siedzi teraz, ostrząc pazurki. Bez hobbitów życie byłoby puste, powiadam! ^^ Jestem nawet podobna do hobbita; lubię zjeść, nie lubię podróży i jestem bardzo pyzata ^^


Też ich lubię. Hobbity są urocze... Pomijając Sama -,-' Jego wprost nie trawię.


Niemniej... Pozostaję typową fanką elfów. Jak wiele się nie słyszy o tym, jakie to już nudne i durne, to wprost uwielbiam tę rasę. Zwłaszcza u Tolkiena!

Loki - 2011-09-23, 12:51

Nie lubisz Sama? A to moja ulubiona postać :-P
Radament - 2011-09-23, 12:54

Nie absolutnie! Już wolę Froda, który w kolejce znielubionych hobbitów jest zaraz za Samem x]
Kamil - 2011-09-23, 12:55

Loki napisał/a:
Kilka lat temu, kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po tą serię, byłam trochę rozczarowana, wydawało mi się, że Tolkien troszeńkę...przynudza ^^ Chyba byłam zbyt młoda na taką literaturę. Kiedy przypomniałam sobie dwa lata temu tę serię, od razu zrozumiałam, że będzie to jedna z moich ulubionych książek.

Odwrotnie miałem. Czytałem w wieku 13 lat, byłem zachwycony. Ostatnio przeczytałem Drużynę Pierścienia, nadal mi się podobało, ale już bez zachwytów i momentami zwyczajnie nudziłem się.

Ze wszystkich ras najbardziej lubie krasnoludy. Elfów nie trawię bo są do bólu wyniosłe, nie lubią krasnoludów, nic nie robią poza ładnym wyglądaniem, gadaniem zagadkami, unikaniem odpowiedzialności, często są przedstawiane jako najbardziej rasistowska rasa - choć nie twierdzę, że nie mają powodów nienawidzić krasnoludów czy ludzi. Są wyjątki, no ale w dużej większości irytują mnie.
A krasnoludy ze swoją gruboskórnością, rubasznością, są po prostu bardziej ciekawi i nie drażnią swoją osobą i sposobem mówienia. Ale to taki mój ogólny pogląd ukształtowany wieloma książkami i grami RPG, a Władca Pierścieni jest tylko jedną składową.

Z hobbitów lubie Merry'ego i Pippina. Frodo i Sam są nudni a czasami irytujący.

Loki - 2011-09-23, 12:56

Froda nie trawię :witch: Ale poza Frodem kocham wszystkie hobbity, nawet te najmniej ciekawe ^^

Edit: O, o, o, krasnoludy :) Z tą ich miłością do jaskiń ^^

Kamil - 2011-09-23, 12:59

Cytat:
Edit: O, o, o, krasnoludy Z tą ich miłością do jaskiń ^^

I brakiem ogłady, miłością do trunków, porywczością, poczuciem humoru.. :D

Loki - 2011-09-23, 13:00

Od razu mi się jawi mój wymarzony facet :-P
Aura - 2011-09-23, 14:12

Ja jestem fanką Aragorna :)
Loki - 2011-09-23, 14:17

Aragorn był moim hero kilka lat temu ;) Tak samo Legolas, ale teraz nie trawię tego irytującego elfa ^^

Jeśli chodzi o elfy, nie przepadam za tymi z Mirkwood, jestem raczej zwolenniczką Złotego Lasu i Ostatniego Przyjaznego Domu. Chyba Legolas zbyt zdominował Mroczną Puszczę :-P

Radament - 2011-09-23, 14:56

Legolas ^^
Generalnie stawiam go na równi z Aragornem, no może jedynie odrobinę go wyprzedza przez moją elfią miłość.

Natomiast krasnoludy też uwielbiam. Za to ich podejście i... Topory :3 I młoty. I piwo!
I brody! W krasnoludach najlepsze są brody!

Loki - 2011-09-23, 16:42

Tak, nawet ich kobiety je posiadają :-P Z czego wnoszę, że nie chciałabym być krasnoludzką kobietą ^^

A wracając do Sama, czemu go nie lubicie? Czy przez jego służalczość? :-P

Kamil - 2011-09-23, 16:58

Loki napisał/a:
A wracając do Sama, czemu go nie lubicie? Czy przez jego służalczość?

Tak, te jego ciągłe "panie Frodo". Wolałbym widzieć w nim przyjeciela Froda, przyjeciela który go wspiera, a nie niewolnika, który jest ślepo zapatrzony w swego pana.

Loki - 2011-09-23, 18:00

To prawda, może to odrzucać w Samie, jednak ja go lubię ze względu na - aż przesadny, ale przez to chwytający za serce - heroizm jego postaci. Nawet mogę dla niego przeboleć te jego "panie Frodo".
Córka Lavransa - 2011-09-23, 19:28

Ja z "Władcą" mam podobnie jak kenaz - już teraz tak nie wzrusza jak za dawnych lat.
Krasnoludy wolę u Sapkowskiego, a hobbici... wolę kenderów w sadze Dragonlance autorstwa Weis i Hickman, mają więcej charakteru.
Tylko elfy są niezmienne. :)
Tolkien stworzył niezłą bazę, ale jakoś tak wszystko na niej ewoluuje ku lepszemu. :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-24, 06:14

Ciekawa wymiana poglądów, ale nikt jednak nie wspomniał o czarodziejach albo np. o Drzewcu i entach. Jako że zawsze w książkach fantasy (ale tak samo w grach wszelkiego typu) bardziej skłaniałem się ku postaciom magicznym czarodziej Gandalf jest mi bliski. Jest dobrym duchem Drużyny jak i całego sojuszu przeciw Sauronowi. Rozdział, w którym Gandalf siedzi z Frodem w domu Bilba i opowiada mu pierwszy raz o Sauronie i Pierścieniu (Cienie przeszłości) jest jednym z moich ulubionych. Lubię Gandalfa za jego umiłowanie mądrości, za znajomość historii Śródziemia. :)
Loki - 2011-09-24, 06:38

Ja za to w ogóle nie mogę "pojąć" Gandalfa, czyli po prostu nie czuję z nim żadnej więzi emocjonalnej. Wolę bardziej przyziemne byty, jak już wspomniane hobbity i krasnoludy. Być może Gandalf jest dla mnie...za mądry? :)
Raziel - 2011-09-24, 10:53

Ja ostatnio przeczytałem pierwszy tom - znaczy kiedyś za dzieciaka próbowalem, ale mnie odrzucało. Teraz pokonałem "Drużynę Pierścienia" zaciskając zęby, aby ten cykl odklepać. Mam wielki szacunek dla Tolkiena za wykreowany świat, ale czyta mi się to z bólem. Postacie zbyt nijakie bym kogokolwiek polubił, narracja niezbyt mi leżała. Może to też skutek urazu do filmu - w wakacje z przyjaciółmi zrobiliśmy sobie maraton filmowy. Pech chciał, że trafiło na trzy części "Władcy Pierścieni". Nigdy więcej. Nigdy. Czuję ból na samą myśl o filmie.
Radament - 2011-09-24, 11:12

Gandalf jest jak Sam! Działa mi na nerwy i pomimo tego, że rozumiem jego postać... To nie mogę x]!
Loki - 2011-09-24, 11:22

Postacie rzeczywiście nie są rozbudowane, Tolkien większy nacisk położył na kreowanie świata. Znaczy może inaczej, są na swój sposób rozbudowane, ale bardzo do siebie podobne.

A Gandalf a kysz! Inny niż Sam! :-P

Córka Lavransa - 2011-09-24, 19:21

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
nikt jednak nie wspomniał o czarodziejach albo np. o Drzewcu i entach.


Enty były fajne, ale... drugoplanowe. :) Traktowałam je bardziej jako miły przerywnik w rozlicznych cierpieniach Froda, takie westchnienie ulgi. :)

Co do magów - ja jestem skrzywiona przez gry RPG, nie lubię magów, zanim taka sierota podniesie ręce i zacznie inkantację, to mój barbarzyńca pozbywa się już połowy wrogów. :) Gandalf bardzo podobał mi się w filmie, w książce wydaje mi się mniej wyrazistą postacią, jak dla mnie pełnił funkcję takiego wujka Dobra Rada - coś nie idzie, on się zjawia, mówi, co dalej, i znika.

Kamil - 2011-09-24, 19:49

Córka Lavransa napisał/a:
Co do magów - ja jestem skrzywiona przez gry RPG, nie lubię magów, zanim taka sierota podniesie ręce i zacznie inkantację, to mój barbarzyńca pozbywa się już połowy wrogów.

A najgorsze, jak jakaś zabłąkana strzała trafi maga i przerywa inkantację...
Maga trzeba wytrenować. W Baldur's Gate 2 w ostatnich rozdziałach i w dodatku nie ma szybciej zabijającej postaci, prawdziwa eksterminacja! Obszarowa :)

Córka Lavransa - 2011-09-24, 21:47

kenaz napisał/a:
Maga trzeba wytrenować.


Wiem, ale brak mi do tego cierpliwości. :)

Tifa Lockhart - 2011-09-25, 14:37

kenaz napisał/a:
Tak, te jego ciągłe "panie Frodo". Wolałbym widzieć w nim przyjeciela Froda, przyjeciela który go wspiera, a nie niewolnika, który jest ślepo zapatrzony w swego pana.

Dokładnie.
A co do bohaterów Tolkiena, to ostatnio bodajże na kwejku trafiłam na rysunki, gdzie Aragorn i Legolas są parą. Litości. :!: Ja wiem, że teraz raptem pojawiło się mnóstwo fanficów ze świata książkowego gdzie są pary niestworzone przez autora. Ale bez przesady, niektórych nie powinno się nigdy ruszać.

Radament - 2011-09-25, 14:43

Tifa Lockhart napisał/a:
A co do bohaterów Tolkiena, to ostatnio bodajże na kwejku trafiłam na rysunki, gdzie Aragorn i Legolas są parą.


Rzeczy takie krążą już w internecie od dłuższego czasu. Obserwuje je dość długo i muszę przyznać, że najwięcej ich było w okresie takiego wielkiego boomu na homoseksualizm, zwłaszcza wśród małoletnich fanek anime i mangi : )
Później wracają co jakiś czas, ale już dużo rzadziej.

Tifa Lockhart napisał/a:
Ale bez przesady, niektórych nie powinno się nigdy ruszać.

Swojego czasu trafiłam na Legolasa i Gmliego ^^

Kamil - 2011-09-25, 15:21

Radament napisał/a:
najwięcej ich było w okresie takiego wielkiego boomu na homoseksualizm, zwłaszcza wśród małoletnich fanek anime i mangi : )

?!?! :zlo

Dobrze, że unikam wszelkich fanficów.

Loki - 2011-09-25, 15:25

Boom na homoseksualizm :evil:

Gdybym jeśli kiedykolwiek miała parować jakąkolwiek postać literacką, nie byłaby to postać Tolkiena. Tolkien po prostu się do tego nie nadaje. On jest czysty, tak samo w przypadku Narnii.

Zresztą to bzdura.

sushi - 2011-09-25, 16:38

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
bardziej skłaniałem się ku postaciom magicznym czarodziej Gandalf jest mi bliski

Gandalf jest moją ulubioną postacią. Przyznam, że zawsze miałam słabość do "dojrzałych" mężczyzn :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Lubię Gandalfa za jego umiłowanie mądrości, za znajomość historii Śródziemia.

Zdecydowanie tak! Chociaż jest bardzo tajemniczy, niewiele wiadomo o jego przeszłości. Podąża własnymi ścieżkami. I jest przesympatycznym staruszkiem. Nic tylko usiąść przy kominku z kubeczkiem kakao i zatracić się w jego opowieściach.
Oczywiście dla mnie Gandalf to także postać filmowa. Ian McKellen był wyśmienitym Gandalfem.

Nie przypadł mi do gustu Boromir. Był chciwy, żądny władzy i taki słaby, ale chyba o to chodziło, żeby pokazać jacy ludzie w ogóle są słabi i się wywyższają. Za to uwielbiałam jego młodszego brata - Faramira. Może się trochę nad nim litowałam. Zawsze był tym drugim, pomijanym, poniżanym przez ojca.

Kamil - 2011-09-25, 17:01

Cytat:
Nie przypadł mi do gustu Boromir. Był chciwy, żądny władzy i taki słaby, ale chyba o to chodziło, żeby pokazać jacy ludzie w ogóle są słabi i się wywyższają.

Też nie lubię Boromira, ale dużo przychylniej patrzyłem na filmową wersję. Jest nieco inny od książkowego, nie tak chciwy i żądny władzy, zostało pokazane, że był po prostu słaby pod pewnym względem i podatny na działanie pierścienia. A może to dlatego, że odtwórcą tej roli był Sean Bean? Jakoś lubię tego aktora.

Loki - 2011-09-25, 17:59

Tak naprawdę Boromir chciał dobrze, przyjął jednak niewłaściwy sposób realizacji swoich zamierzeń. Nigdy nie potrafiłam go nienawidzić, po prostu cały człowiek ze swoimi słabościami i ułomnościami. Był na pewno prawdziwy.
Radament - 2011-09-25, 19:35

Popieram Loki. W sumie przyznam, że jedną z bardziej poruszających scen była ta gdy umierał Boromir. Strasznie mi było żal.
chociaż nie powiem w moim prywatnym rankingu, nieco wyżej stoi Faramir.

Paleolog - 2011-09-25, 19:47

Moja ulubiona postać to Gollum. Jedyny bohater trylogii, o którym można uczciwie powiedzieć, że jest to postać prawdziwie niejednowymiarowa.

Lubiłem także Gandalfa, ale generalnie i pozostałych członków drużyny pierścienia - nawet Froda i Sama. Dopiero filmowa wersja zrobiła z nich płaczków, przynajmniej w moich oczach. Czytając książkę aż tak źle tego nie oceniałem.

Ba, sam niemal uroniłem to i owo będąc na ostatniej stronie. Cóż, trochę tłumaczy mnie fakt, że byłem wtedy baaaaaaaaardzo młody ;-)

Loki - 2011-09-25, 19:54

Jak już jesteśmy przy robieniu płaczków z Sama i Froda w filmie, to muszę powiedzieć, że - choć nie pozbawiona dramatyzmu przyciągającego widzów - nie podoba mi się wzięta ni stąd ni zowąd scena odprawienia przez Froda Sama, który ponoć zjadł lembasy tuż przed Shelobą. Frodo z książki nigdy by nie odprawił Sama, po prostu nie mieści mi się to w głowie. Niepotrzebnie zbyt przejęłam się tą - tylko filmową - sceną i znielubiłam Froda jeszcze bardziej, masz baboplacku.
Córka Lavransa - 2011-09-25, 22:05

Paleolog napisał/a:
Gollum


We mnie Gollum zawsze budził uczucia pozytywne. Niejednokrotnie było mi go naprawdę żal.

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-10-19, 06:46

Córka Lavransa napisał/a:
Co do magów - ja jestem skrzywiona przez gry RPG, nie lubię magów, zanim taka sierota podniesie ręce i zacznie inkantację, to mój barbarzyńca pozbywa się już połowy wrogów


A to ciekawe, bo ja mam zupełnie odwrotnie. Nigdy nie grałem w żadnej grze rpg barbarzyńcą. Zawsze (9 na 10) był to mag. :)

sushi napisał/a:
Gandalf jest moją ulubioną postacią. Przyznam, że zawsze miałam słabość do "dojrzałych" mężczyzn


Za chwilę Gandalf pojawi się w dziale Przystojniacy. :P

Córka Lavransa - 2011-10-19, 10:23

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Zawsze (9 na 10) był to mag.

To znaczy, że cierpliwy z Ciebie zawodnik. Boję się takich, są groźni... :)

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Za chwilę Gandalf pojawi się w dziale Przystojniacy. :P

A co - niesłusznie...? :-P

Kamil - 2011-10-19, 10:34

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
A to ciekawe, bo ja mam zupełnie odwrotnie. Nigdy nie grałem w żadnej grze rpg barbarzyńcą.

Nawet w Diablo wolałem grać Nekromantą i Czarodziejką niż Barbarzyńcą - chyba najpopularniejsza postać w tej grze, szczególnie na pierwsze przejście. A w poważniejszych cRPG zawsze to magowie są najpotężniejsi :)

Córka Lavransa - 2011-10-19, 10:38

W Diablo mój mąż zawsze był paladynem. Było to bardzo zabawne, patrzeć, jak wchodzi "na ring", taki śliczny i jasny, i natychmiast pada, bo honor mu na coś tam nie pozwolił, a nekromanta w tym czasie, znienacka... :hehe:
Trochę się chłopak zniechęcił. :)

Cthulhu - 2012-02-26, 14:17

Przed południem ukończyłem właśnie Powrót Króla. Na dniach pokuszę się się o małą recenzję, jeśli można ;-) Nie mogę takiej książki zostawić bez echa.
Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-02-26, 14:32

Cthulhu napisał/a:
Przed południem ukończyłem właśnie Powrót Króla. Na dniach pokuszę się się o małą recenzję, jeśli można


Można, a nawet trzeba. Już dawno nie słyszałem świeżego głosu o Władcy Pierścieni i bardzo jestem go ciekaw. :)

Delacroix - 2012-02-26, 22:37

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Już dawno nie słyszałem świeżego głosu o Władcy Pierścieni i bardzo jestem go ciekaw


ja też, ja też! ;-) chętnie bym przeczytała sobie jeszcze raz WP, acz czas nie pozwala :roll: bo WP zajmującym dziełem jest ;-)

Vesper - 2012-02-27, 19:22

Delacroix napisał/a:
chętnie bym przeczytała sobie jeszcze raz WP, acz czas nie pozwala :roll: bo WP zajmującym dziełem jest ;-)


ja też, ale nie wiem czy ponownie przebrnęłabym przez te dłużyzny - martwe bagna prawie mnie zniechęciły ostatnim razem

Cthulhu - 2012-02-27, 20:27

Jakiż popyt na recenzję ;) Pracuję nad nią, w najbliższych dniach wrzucę ją tutaj. Wytrwałości ;-)
Nieznany - 2012-02-29, 09:56

Ja też chcę przeczytać Twoją recenzję. :mg:
Cthulhu - 2012-02-29, 10:46

Myślę że na weekend będzie gotowa. Byłoby o wiele szybciej, gdybym miał więcej czasu, ale są inne obowiązki, wiecie. Tak do niedzieli powinna być już. I proszę o łaskawe oko ;)
Goldi_91 - 2012-03-01, 10:35

W dzieciństwie czytałem 'Hobbita', który zachęcił mnie do LOTH. Dlatego przeczytałem także wszystkie 3 tomy 'Władcy Pierścienia', niemniej jednak coraz częściej się zastanawiam, czy nie powrócić do tych książek. Wszystkie na raz przeczytane z marszu w odstępie dobrych kilku lat mogą robić wrażenie:)
Cthulhu - 2012-03-05, 14:35

Krótko raczej i zwięźle, aczkolwiek treściwie, mam nadzieję.

A więc dobrze. Przyznam na początek, że trochę unikałem konfrontacji z takim dziełem jak WP. Po pierwsze nie miałem zbyt dużo czasu, po drugie bałem się trochę tej obszerności, po trzecie spotykałem się z wieloma opiniami osób trzecich, że WP to twór bardzo trudny i wymagający, i w końcu po czwarte, jak każdy wie, film – czyli wymówka typu ‘wiem co się stanie, znam fabułę już, itp…”. Po ukończeniu lektury uświadomiłem sobie, jak bardzo byłem w ciemności prowadząc taki tok myślenia.

Zacząwszy już czytać pierwsze strony, poczułem, że to będzie coś niesamowitego. Fantastyczne przygoda w zaciszu własnego domu. Nigdy przedtem nie spotkałem się z takim stylem pisania, z takim pięknym językiem, a co najważniejsze, z takim pięknym światem literackim jak Śródziemie. Praktycznie, przez czas całej lektury, żałowałem, że nie mogę żyć w tym świecie, pomiędzy hobbitami, Gandalfem i przyjaciółmi. Ale mniejsza o moje skryte marzenia. Czytając, wpadłem w pewnego rodzaju trans, w który nie każda książka potrafi mnie wprowadzić. Niezbyt przywiązywałem uwagę do tego, co się dzieje na świecie, najważniejsza dla mnie była wieczorna lektura i kubek kawy oczywiście. Myślami wciąż byłem w Śródziemiu, nawet gdy nie czytałem.

Książka nie nudziła w żadnym momencie, mimo kilku fragmentów, gdzie akcja na trochę ulegała spowolnieniu. Mógłbym pisać, pisać i pisać jeszcze wiele o tym, rozwodzić się nad każdym szczegółem, bo niewątpliwie każdy szczegół Tolkienowskiego uniwersum jest wart szerokiej wypowiedzi, ale niestety, na chwilę obecną nie mam tyle czasu, aby sobie przysiąść i napisać coś obszerniejszego.

Poruszę oczywiście jeszcze jeden wątek, mianowicie porównanie książki do filmu. Przed przeczytaniem WP uważałem film za kawał dobrego kina, lecz teraz, niestety, spadł na ledwie przeciętny poziom. Jednym słowem, książka pokonała produkcje pana Jacksona na głowę. Tak brzmi to w mojej opinii.

Zapewne wielu z Was spodziewało się większego słowotoku i głębszej analizy dzieła, i owszem, miałem taką ambicję, ale niestety teraz nie mam za wiele czasu i stworzyłem jedynie taki mały recenzyjny zalążek. Być może w przyszłości uda mi się wycisnąć więcej i zadowolić tych wymagających ;-)

Dziękuję ;-)

Radament - 2012-03-05, 14:44

Cthulhu napisał/a:
. Przed przeczytaniem WP uważałem film za kawał dobrego kina, lecz teraz, niestety, spadł na ledwie przeciętny poziom. Jednym słowem, książka pokonała produkcje pana Jacksona na głowę.

zgadzam się z książką, nie zgadzam się z przeciętnością filmu. W moim prywatnym odczuciu film był epicki, nawet jeżeli Legolas generalnie nie może na prawdę biegać po wielkim słoniu (nigdy nie pamiętam, jak one się nazywają) i zjeżdżać na kawałku blachy ze schodów strzelając do orków xD

Powiem jeszcze, że to co mi się podobało w książce, bardziej niż w filmie, to... Więcej Legolasa ^^

Cthulhu - 2012-03-05, 14:58

Film jest epicki, jeżeli go przedstawić jako osobną cząstkę. Jedynie w porównianiu z książką wypada marnie. A te słoniki to Mumakile, albo Olifanty ^^
Kamil - 2012-03-05, 15:42

Cthulhu napisał/a:
Film jest epicki, jeżeli go przedstawić jako osobną cząstkę. Jedynie w porównianiu z książką wypada marnie.

Czytałem książke na jakiś rok, może dwa przed premierą pierwszej części filmu i właściwie zgadzam się z opinią (o książce), z tym że jak ostatnio wróciłem do "Drużyny" to jednak.. przynudziłem się lekko. Za dobrze to po prostu znam.
Co do filmu - dla mnie jest na prawdę godną ekranizacją, jedną z najlepszych jakie oglądałem (nie licze takich znakomitych filmów jak Zielona mila czy Skazani na Shawshank bo nie czytałem pierwowzorów) i dość wiernie przedstawia całą opowieść. Film jest przesiąknięty klimatem Śródziemia, Shire - cudowne miejsce, dokładnie takie jak w książce, inne miejsca też, nawet wyglądają jak powinny (wzorowane na ilustracjach Alana Lee), bohaterowie dopasowani, wszystko współgrało i jeszcze ta muzyka... Obecnie to właśnie do filmu chętniej wracam, nie do książek.

Radament napisał/a:
zgadzam się z książką, nie zgadzam się z przeciętnością filmu. W moim prywatnym odczuciu film był epicki, nawet jeżeli Legolas generalnie nie może na prawdę biegać po wielkim słoniu (nigdy nie pamiętam, jak one się nazywają) i zjeżdżać na kawałku blachy ze schodów strzelając do orków xD

Ogólnie zgadzam się oprócz z tym bieganiem po olifantach - to właśnie ten moment który doskonale pokazał jak zwinne są elfy, akcja z trollem w Mori też do takich należy. :)

Procella - 2012-03-05, 15:51

Film średnio mi się podobał, chwilami wyglądał jak gra komputerowa :/
Radament - 2012-03-05, 17:00

kenaz napisał/a:
to właśnie ten moment który doskonale pokazał jak zwinne są elfy

Znaczy je nie mam nic przeciwko zwinności elfów, po prostu nie wiem czy to jest fizycznie możliwe :D

kenaz napisał/a:
to jednak.. przynudziłem się lekko

Jedyne momenty w których mogłam się troszkę nudzić podczas czytania całej serii to.. Niziołasy. Sam i Frodo byli straszni i wcale nie chciałam z nimi wędrować xD

Kamil - 2012-03-05, 17:40

Radament napisał/a:
Sam i Frodo byli straszni i wcale nie chciałam z nimi wędrować xD

No właśnie. Ja chciałem zawsze żeby znowu było o grupce Aragorna, o Gandalfie.
Radament napisał/a:
po prostu nie wiem czy to jest fizycznie możliwe

jak i upadek Gandalfa w otchłań, jak i wiele innych rzeczy... :)

Radament - 2012-03-05, 17:51

kenaz napisał/a:
jak i upadek Gandalfa w otchłań, jak i wiele innych rzeczy... :)

No przepraszam, ale to GANDALF!

motylek727 - 2012-03-05, 18:26

kenaz napisał/a:
Ja chciałem zawsze żeby znowu było o grupce Aragorna, o Gandalfie.


Jeżeli chodzi o film, to też zawsze wolałam oglądać to, co dzieje się z Aragornem i resztą niż podróż Sama i Frodo. Jakoś tak mnie trochę to przynudzało zawsze :-P

Cthulhu - 2012-03-05, 18:43

Wystąpię z innym stwierdzeniem, że losy Froda i Sama wraz z Gollumem były dla mnie ciekawsze, niż przypadki teamu Aragorna ;D Uwielbiałem Ciemności Mordoru, jego krajobraz i ogólny wygląd, a Szelobę to po prostu pokochałem :mrgreen: (oprócz tego, jak przebiła swoim żądłem Froda)
Kamil - 2012-03-05, 18:45

Cthulhu napisał/a:
(oprócz tego, jak przebiła swoim żądłem Froda)

a ja właśnie za to :)


Radament napisał/a:
No przepraszam, ale to GANDALF!

a elfy to magiczna rasa :-P

Radament - 2012-03-05, 19:07

kenaz napisał/a:
a ja właśnie za to :)

Szkoda, że go tam nie ukatrupiła... Okej w porządku, jak nie Froda, to Sama! Sam mógł radośnie zginąć niczym bohater, a nie wkurzać mnie do samego końca x]

kenaz napisał/a:
a elfy to magiczna rasa :-P

Oj tam, oj.

Cthulhu - 2012-03-05, 19:38

Radament napisał/a:
Sam mógł radośnie zginąć niczym bohater, a nie wkurzać mnie do samego końca x]


Sam był właśnie najdzielniejszy ze wszystkich. Gdyby nie on, Frodo nie doniósłby Pierścienia do Orodruiny. Będe go bronił z całych sił, nie pozwolę na obelgi pod jego adresem :zlo ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2012-03-06, 18:46

Teraz, znając doskonale fabułę z filmu i książki można lekko marudzić, że to przydługie, a tu bohater się głupio zachowywał itp. Można znaleźć wiele takich rzeczy, które byśmy chętnie poprawili. Przyznam jednak, że jak czytałem pierwszy raz Władcę Pierścieni moje odczucia były raczej podobne do tego, co napisał kilkanaście postów wcześniej Cthulhu, książka wciągnęła mnie bez reszty swoim pięknym baśniowym, magicznym klimatem.
Po prostu ma w sobie to coś, co charakteryzuje wielką literaturę. A może zachwyciła mnie dlatego, że poglądy autora na wiele spraw są mi bliskie? Później, po WP i innych dziełach Tolkiena czytałem trochę o nim samym. I jak tak pełniej spojrzeć, naprawdę wiele z siebie przelał w swoje książki.

Dzięki Cthulhu za piękną recenzję. Wydawało się, że wszystkim WP się przejadło, ale jednak można jeszcze spotkać prawdziwy, czysty entuzjazm i zachwyt lekturą tej wspaniałej opowieści.

:tea:

Cthulhu - 2012-03-07, 11:07

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Dzięki Cthulhu za piękną recenzję. Wydawało się, że wszystkim WP się przejadło, ale jednak można jeszcze spotkać prawdziwy, czysty entuzjazm i zachwyt lekturą tej wspaniałej opowieści.

Dziękuję za słowa pochwały. Gdybym miał odrobinę więcej czasu, rozbudowałbym ją bardziej i skupiłbym się na wielu detalach, bo o tym aż chce się pisać i przekazać innym radość, jaką się czuło podczas czytania tej lektury. Ale mimo wszystko, cieszę się, że Ci się podoba Uczniu :)

kfoker - 2012-05-21, 11:24

3 razy podchodziłem do władcy pierścieni i nie mogłem przejść tej książki. Jest niewciągliwa :P
gewinda - 2012-05-23, 14:42

Coooooooo??? O matko, ja przeczytałam pierwszą część w 3 dni, nie mogłam normalnie funkcjonować jeśli nie wiedziałam co wydarzy się dalej!!! Kocham Władcę Pierścieni!!!
iskradeus - 2012-06-21, 00:45

Jakoś nie mogłem przebrnąć przez tą trylogię...
Dolly - 2012-07-07, 13:59

Ja właśnie ją zaczełam i muszę przyznać ze wcxiągnął mnie ten magiczny, barwny i czarodziejski świat Władcy pierścieni :Dteraz chcę dodac że wręcz oszalałam na punkcie prezentowanej we Władcy fantastyki;) uwielbiam tę trylogię całym sercem... :D
awalanz - 2012-11-23, 07:59

Ja próbowałem kiedyś ją przeczytać, ale niestety poddałem się po przeczytaniu 60 stron. Strasznie ciężko mi to szło. Jak dla mnie za dużo opisów przyrody.
yeed - 2012-12-27, 15:38

Może i książka ma w sobie dużą ilość opisów przyrody i nie tylko, ale to właśnie dzięki tym opisom Śródziemie podoba się tak wielu czytelnikom.

Władcę Pierścieni przeczytałem już kilka lat temu i było pierwsza powieść, która mnie tak wciągnęła. To właśnie od niej zaczęła się moja prawdziwa przygoda z fantastyką. Do tej pory uznaję to dzieło za jedno z najlepszych jakie przeczytałem. Wszystko co zostało wymyślone przez autora było spójne, pasowało do siebie w najmniejszych szczegółach, zawsze podziwiałem Tolkiena za jego wyobraźnie i nadal podziwiam.

I powtarzam: nie ma co narzekać na za długie opisy, bo to dzięki nim możemy sobie tak na prawdę wyobrazić całe Śródziemie, bez nich książka byłaby o wiele, wiele uboższa.

tomeo - 2013-04-07, 21:50

Władce przeczytałem dość nie dawno bo jeszcze w tym roku.
Dla niektórych może wydawać się ,,za monotonna", bo co parę stron jest sporo opisów przyrody. Jednak gdyby nie te opisy nie mielibyśmy wyobrażenia o tej magicznej i przecudownej krainie jaką jest ,,Śródziemie".
Jeśli komuś nie udało się przeczytać WP a tego na prawde chce to polecam aby przestał skupiać się tylko na tym aby ją przeczytać. Władcy Pierścienia nie da sie przeczytać. W tej książce trzeba ,,wejść" w fabułę i wcielić się w każdą rolę bez wyjątku- tak jakbyśmy sami uczestniczyli w tych wielkich wydarzeniach :)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-04-08, 07:06

tomeo napisał/a:
W tej książce trzeba ,,wejść" w fabułę i wcielić się w każdą rolę bez wyjątku- tak jakbyśmy sami uczestniczyli w tych wielkich wydarzeniach :)


Bo książka to 'brama do magicznego świata'. :) Jakże wspaniale byłoby znów czytać Władcę pierwszy raz. :)
Twoje entuzjastyczne słowa przypominają mi, że trzeba odświeżyć lekturę. Przynajmniej fragmentami. Może ukryć się wraz z hobbitami i podsłuchać trochę narady u Elronda, spędzić wieczór z Faramirem i jego kompanami pod Henneth Annûn? A może wybrać się tam, gdzie żadne smutki nie sięgają, do Złotego Lasu, Lothlorien? Hmm? :)

Deina Eldathiel - 2013-04-08, 08:30

Rivendell czy Lothlorien, oto jest pytanie...
Uczeń Czarnoksiężnika - 2013-04-08, 09:08

Deina Eldathiel napisał/a:
Rivendell czy Lothlorien, oto jest pytanie...


W sumie, jeśli miałbym wybierać, chyba wolałbym, jak Bilbo, pomieszkać trochę u Elronda. W Lorien jest pięknie, ale to jest takie melancholijne, jakoś smutne piękno, czuć, że złote czasy bezpowrotnie odchodzą.

Deina Eldathiel - 2013-04-08, 09:29

I w Rivendell więcej słońca.
tomeo - 2013-04-08, 15:57

Ja jednak wybrałbym Lothlorien aby móc codziennie patrzeć na piękną panią Galadriele :)
Tam jest tak spokojnie i błogo, że każdy problem odchodzi w zapomnienie, każda przyszła ciężka wędrówka znika z naszej głowy i zostaje nam tylko to co jest teraz :)

Czarna_Smoczyca - 2013-04-08, 19:03

Ja bym chyba wybrala Rohan, kocham konie.
tomeo - 2013-04-09, 19:55

Można byłoby się sprzeczać w nieskończoność co do wyboru swojej ulubionej krainy, miasta itd.
Każdy polubił w dziele Tolkiena coś innego :
Jedni Lothlorien, inni Rohan, kolejni Rivendell a jeszcze inni Gondor z niezdobytą warownią.
Jednak moglibyśmy się wymieniać własne zdania na ten temat ale każdy musi się zgodzić z tym, że nie ważne jaka byłaby to kraina to każda ma w sobie pełno uroku i magii która przyciąga czytelnika aż do granic możliwości :)

tomasas1 - 2013-06-05, 16:58

Dla mnie akurat najładniejszym miejscem była kraina Elfów. Czytałem książkę, potem oglądałem i podobnie reżyser nakreślił ten obraz, jak w mojej głowie to ja zrobiłem wcześniej. Kilka lat temu śmiałem się z tej książki, że fantastyczne itp, a teraz ją kocham :)
PiotrMroczko - 2013-07-30, 09:58

"Władca Pierścieni" to zdecydowanie najlepsza książka, jaką przeczytałem. Klasa sama w sobie. Wspaniałe opisy, intrygująca fabuła, wzbudzający emocje bohaterowie i niesamowite Śródziemie. Ta książka ma wszystko, co trzeba, aby zostać uznana najlepszą powieścią wszech czasów.
czytatnik - 2013-07-31, 13:24

A ja się przyznam bez bicia, że mimo całej fascynacji "Władcą pierścieni" nigdy nie dotarłam do końca. Ostatni tom przerwałam mniej więcej w 3/4 i nie dlatego, że mnie znudziła. W sumie nawet nie pamiętam dlaczego. A z filmem próbowałam już X razy i jakoś ciągle mi nie wychodzi obejrzenie go do końca. :mrgreen:

Ale i tak uważam, że to najlepsza historia jaką zdarzyło mi się czytać w życiu.

zuko - 2013-11-11, 14:51

Można się sprzeczać że historia jest banalna, bohaterowie czarno-biali, zło złe a dobro dobre... ale co z tego? Zarówno książki jak i filmy wciągają i nie chcą puścić, nawet gdy czytamy o życiu hobbitów. Takiego majstersztyku fantasy raczej już nikt nie napisze, choć wielu próbowało i wciąż próbuje :)
Elrond - 2018-04-28, 08:52

Czytam słucham i oglądam praktycznie każdego dnia mam kontakt z tym światem to moja bezpieczna przystań tam odpoczywam i najchętniej nie wracałbym do tego świata w którym żyję.
Córka Lavransa - 2018-07-30, 09:42

Szanowni, pytanie do znających się. :lol:
Kupiłam dziecięciu Hobbita z ilustracjami A. Lee - bardzo mu się podobało. Kupiłabym mu także Władcę z takimi ilustracjami, ale jest w koszmarnym tłumaczeniu Łozińskiego.
Czy ktoś wie, czy to wydanie zawiera poprawki (podobno niektóre wybryki Łozińskiego zostały mocno stonowane i da się to czytać, ale nie wiem, czy chodzi o to wydanie z ilustracjami właśnie)?
Będę wdzięczna za info.

Sebastian - 2018-07-31, 17:47

Sprawdź sobie tę recenzję: https://fantasmarium.com/2018/01/11/dlaczego-warto-siegnac-po-nowe-wydanie-wladcy-pierscieni/

Pierwsze tłumaczenie Łozińskiego mi się nie podobało, ale mam czasem wrażenie, że najbardziej mu się dostało za to, że nie splagiatował Skibniewskiej, do której ludzie byli przyzwyczajeni. Kilka jego uwag było nawet bardzo słusznych, np. ta o "krasnoludach", które nie noszą krasnych czapek jak w ludowych klechdach (chociaż logiczniej było tłumaczyć na "karły", a nie fatalne "krzaty"). Tłumaczenie nazw własnych to już kwestia gustu, jest to przecież dopuszczalne, a kiedyś było normą. Ja wolę nazwy zbliżone do oryginału, ale nie uważam, że wszyscy muszą.

Córka Lavransa - 2018-08-02, 15:21

Sebastian, dzięki. :) Nie jestem przywiązana do tłumaczenia Skibniewskiej, ale pewne rzeczy funkcjonują - książkę chcę kupić synowi, stąd nacisk na ilustracje. Oglądał filmy i na pewno łatwiej by mu się czytało o Shire, nie o Bagnówku, czy jak to tam Łoziński sobie nazwał. O krzatach nie wspomnę, trafiło na mnie to wydanie i nie byłam w stanie przejść przez pierwsze 20 stron. :roll:
Sebastian - 2018-08-02, 20:48

Shire to była Włość. Bagoszno czy jakoś tak to był Bag End.
Sam się zastanawiam nad kupnem jakiegoś nowego wydania. Wszystkie trzy tomy mi się gdzieś rozeszły i raczej ich już nie odzyskam, więc może zainwestuję w któreś z licznych wydań.

Procella - 2018-08-03, 07:01

Cytat:
Tłumaczenie nazw własnych to już kwestia gustu, jest to przecież dopuszczalne, a kiedyś było normą. Ja wolę nazwy zbliżone do oryginału, ale nie uważam, że wszyscy muszą.

Samo przetłumaczenie nazw nie jest niczym złym, problem w tym, że zostało to zrobione koślawo i bez wyczucia brzmienia. Żaden szanujący się elf nawet by nie wszedł do jakiegoś, za przeproszeniem, Tajaru.
Sebastian napisał/a:
Kilka jego uwag było nawet bardzo słusznych, np. ta o "krasnoludach", które nie noszą krasnych czapek jak w ludowych klechdach (chociaż logiczniej było tłumaczyć na "karły", a nie fatalne "krzaty").

Tylko że ta uwaga, nawet jeżeli słuszna, była mocno spóźniona, bo krasnoludy zdążyły już wtedy wejść do fantastycznego słownictwa.

Córka Lavransa - 2018-08-03, 14:00

Procella napisał/a:
Tylko że ta uwaga, nawet jeżeli słuszna, była mocno spóźniona, bo krasnoludy zdążyły już wtedy wejść do fantastycznego słownictwa.

Oczywiście.
To tak, jakby nagle zrezygnować z elfów i zastąpić je... nawet nie wiem, czym. Niestety, krasnolud to krasnolud - w książkach, grach, filmach. Zmienianie tego na siłę, żeby pokazać, jakim to się jest indywidualistą i znawcą, jest żenujące. Dla mnie Łoziński wyszedł na buca i słusznie zebrał za to cięgi.

Sebastian - 2018-08-03, 17:06

Procella napisał/a:
Samo przetłumaczenie nazw nie jest niczym złym, problem w tym, że zostało to zrobione koślawo i bez wyczucia brzmienia. Żaden szanujący się elf nawet by nie wszedł do jakiegoś, za przeproszeniem, Tajaru.
- zgoda.

Procella napisał/a:
Tylko że ta uwaga, nawet jeżeli słuszna, była mocno spóźniona, bo krasnoludy zdążyły już wtedy wejść do fantastycznego słownictwa.
Córka Lavransa napisał/a:
Oczywiście.


- Tutaj się nie zgodzę. Louis CK Wam wytłumaczy dlaczego :)

Córka Lavransa napisał/a:
To tak, jakby nagle zrezygnować z elfów i zastąpić je... nawet nie wiem, czym
- no właśnie to jest zła analogia.
Córka Lavransa - 2018-08-04, 15:22

Sebastian napisał/a:
- Tutaj się nie zgodzę. Louis CK Wam wytłumaczy dlaczego :)

To, że to zabawne, nie zmienia faktu, że Indianie nadal są i raczej będą Indianami. Zresztą, nazywanie ich "native Americans" to dokładnie to samo.
I tak samo krasnoludy wszędzie są krasnoludami i tak pozostanie. Wyobrażasz sobie, że tylko dlatego, że pan Łoziński nagle zapragnął być purystą, Sapkowski zrobi "znajdź i zamień" w sadze o Wiedźminie...? :hehe:

Sebastian - 2018-08-04, 16:07

Nie. Nie wyobrażam sobie. I nie wymagam. Same "krasnoludy" mi w ogóle nie przeszkadzają, nawet mimo braku czerwonych czapek. Ale też nie krytykuję, kiedy ktoś nazwie dwarfa inaczej (tak jak pisałem, wolałbym "karzeł" niż jakiś "krzat" zwłaszcza, że to też ogólnie akceptowany termin).

Ok, z mojej strony EOT bo już od kilku postów jestem adwokatem tłumaczenia, którego nawet nie lubię :lol:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group