Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Książki - Jak szybko czytacie?

M - 2010-12-01, 08:57
Temat postu: Jak szybko czytacie?
W imię rozwoju forum i rozruszania użytkowników w ten smętny i zimowy czas, zarzucam nowy temat :mag:

W jakim tempie przeważnie/średnio pochłaniacie literaturę?? Nie mówię tu o przeliczniku typu ilość słów na minutę, tylko załóżmy - ilość stron dziennie. Oczywiście zależy to od książki jaką się czyta, albo wolnego czasu :)
Ogólnie interesuje mnie wasz speed :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-01, 09:04

Kiedyś w luźnej rozmowie z bratem zaproponowałem, żeby ustalić pewien modyfikator do liczby przeczytanych stron. Bo przecież sto stron np. Czarodziejskiej góry, gdzie czcionka jest malutka i upchana na stronie do granic możliwości, nie równa się stu stronom np. powieści Jacka Piekary z Fabryki Słów. :) No, ale nigdy wprowadziliśmy tego systemu w życie. :)

Generalnie odpowiedź na pytanie w moim przypadku brzmi: to zależy. Bywa, że przeczytam tylko 10-20 stron, gdy jestem zmęczony. Wczoraj wieczorem próbowałem czytać Cryptonomicon, ale mimo, że książka nie jest nudna, po 20 minutach nie miałem już sił, żeby skupić się na czcionce i literach. :)
No, ale to są sytuacje ekstremalne. Gdy odrzucimy zmęczenie i dodamy, że dysponujemy większą ilością wolnego czasu, czytam więcej.
Dużo zależy od książki, jak jest wciągająca i mądra to w zasadzie mogę czytać i czytać. Norma podstawowa to są okolice stu stron. Ale przecież spokojnie można przeczytać w dzień dwie lub trzy, a czasem i więcej takich miar.

Mimo wszystko do mistrzów szybkiego czytania wiele mi brakuje. Nigdy jednak nie starałem się czytać na ilość i nie będę się w tych zawodach mierzył. :)

Ravena - 2010-12-01, 10:28

Wszystko zależy od książki, po prostu. (Oraz od ilości czasu, którym akurat dysponuję ^^) I mam tu na myśli zarówno ilość stron jak i ciężar gatunkowy. Średnio ksiazki które czytam, mają około 300 stron, co zajmuje mi jeden wieczór, hmm, około 4 godzin? Chyba tak. Generalnie, jeśli książka mnie wciągnie, to czytam ją w przeciągu jednego dnia. Inna sprawa, gdy nad książką trzeba pomyśleć, zastanowić się, wtedy lekturę sobie dawkuję, i tu już nie ma reguły - mogę ją przeczytać w parę dni, a moge czytać tygodniami ^^" Najdłużej chyba czytałam "Czarodziejkę z Florencji" Rushdiego - tak mi się podobała, szczególnie pod względem językowym, że szkoda mi ja było kończyć :D
M - 2010-12-01, 10:50

Ogólnie u mnie z czasem czytania jest bardzo różnie, bo nie czytam codziennie, choć się staram. Jestem osobą dość zajętą, więc czytam jak znajdę czas. A jak go już znajdę i jestem w domu, to z reguły siedzę sporo przy kompie i czytam tylko jak będzie narzeczonej kolej (a może pociąg :mrgreen: ) do siedzenia przy klawiaturze. No niestety internet mnie uzależnił już jakiś czas temu i nic na to nie jestem w stanie poradzić. Jestem na to strasznie zły i codziennie sobie obiecuję, że jutro będzie inaczej... i co? I siedzę tu cholera i klepie Wam o tym :mrgreen:

A odnośnie szybkości czytania: maratonów nie uskuteczniam i wychodzi mi tak w granicach 50-60 stron dziennie, ale to tylko wtedy, gdy mam czas i ochotę godzinkę lub dwie posiedzieć nad książką (w ciągu tygodnia pracy). Gdy mam wolny dzień, to tak ze 150 stron można spokojnie trzasnąć, ale gdybym się porwał, a książka byłaby rewelacyjna, to i na 300 stronach by się spokojnie skończyło. Rzadko mi się to jednak zdarza, w sumie przecież nie samą książką człowiek żyje każdego dnia - aczkolwiek bez książek nie wyobrażam sobie życia :)
Moim rekordem jest "TO" Stephena Kinga (1216 stron) - tak mnie ta powieść wciągnęła, że w trzy dni ją machnąłem :mrgreen: Innymi rekordami są cykle Tada Williamsa: "Pamięć, Smutek i Cierń" (łącznie 2664 strony) przeczytałem w niecały tydzień, a "Inny Świat" (łącznie 3242 strony) dałem radę w niecałe 1,5 tygodnia :) Z tym, że wtedy były wakacje i miałem duuuużo wolnego czasu :mrgreen:

W ciągu godziny czytam 30-35 stron, takie tempo jest dla mnie w sam raz - często wracam myślami do kilku stron wstecz, żeby sobie analizować rozgrywającą się w książce akcję. Zależy mi przy tym na jak największym zapamiętaniu treści książki i nie pogubieniu się w szczegółach.

Ale mam też pewne zboczenie. Lubię sobie dawkować czytanie, aby nie pochłonąć książki od razu. Nie rozumiem ludzi, którzy zasuwają, żeby poznać zakończenie. Ja mam taką akcję, że nigdzie się nie spieszę. Jak polubię bohaterów, to nie chcę się z nimi szybko rozstawać. Już się kiedyś ktoś ze mnie nabijał, jak opowiadałem, że czytałem "Kobierzec" Clive'a Barkera do 4:00 w nocy, kompletnie mi się spać nie chciało, ale stwierdziłem, że sobie ostatnie 20 stron na rano zostawię żeby dłużej w tym siedzieć i żeby się w niepewności jeszcze potrzymać :mrgreen:

Procella - 2010-12-01, 13:56

Tempo zbliżone do Raveny, jestem w stanie przeczytać ok. 300-350 stron w ciągu mniej więcej 4 godzin. Dotyczy to w miarę ciekawej i niezbyt pokręconej powieści po polsku. Po angielsku przeczytałabym w tym czasie jakieś 180-200 stron (dalej mowa o powieści). Dzieła naukowe i rzeczy bardzo skomplikowane - oczywiście trochę wolniej.

Moja dzienna wytrzymałość - gdzieś do 500-550 stron, potem już jestem zmęczona.

Córka Lavransa - 2010-12-02, 00:08

Temat taki trochę z... plecaka :mrgreen: wyciągnięty, bo to rzeczywiście zależy od książki. I wcale zresztą nie jest tak, że im lepsza książka, tym szybciej ją czytam.
Weźmy taki "Zmierzch" - okropny dla mnie gniot, a każdą z części przeczytałam w dwa dni (mają po kilkaset stron). Po prostu po to, żeby to już mieć za sobą i wrzucić ze wstrętem pod łóżko.
Czasami książkę, która mi się bardzo podoba, specjalnie czytam wolniej - żeby starczyła "na dłużej". A czasami czytam ją szybciej, bo chcę wiedzieć, co będzie dalej, a potem na spokojnie czytam jeszcze raz. Nie ma reguły. :)
Relatywnie i statystycznie - czytam dosyć szybko. :D

M - 2010-12-02, 08:20

Córka Lavransa napisał/a:
Temat taki trochę z... plecaka :mrgreen: wyciągnięty
Stwierdziłem, że trzeba rozruszać trochę to forum, bo troszeczkę atmosfera zastygła przez tę mrożącą krew w żyłach temperaturę za oknem ;) Temat może faktycznie niespecjalnie górnolotny i na pewno nie wymaga od użytkowników zaangażowania intelektualnego, ale cóż... Najważniejsze, że można coś napisać :mrgreen:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-02, 10:04

Jest to temat o pewnego rodzaju przyzwyczajeniach czytelniczych, więc jak najbardziej jest interesujący. Rozmawiamy przecież o powrotach do przeczytanych lektur, o problemie czytania do ostatniej strony itp. Można i o tempie lektury.

Z racji zmęczenia i czytania głównie wieczorem miałem chwilowe problemy z wgłębieniem się w Cryptonomicon Stephensona. Ale powoli zaczyna mi się podobać i zaciekawiać. A doświadczenie uczy, że jak już się to stanie, znaczy akcja mnie zaciekawi na dobre, każdą chwilę będę chciał spędzać z książką. I mimo, że ma tysiąc stron, nie będzie długo nieprzeczytana. :)

Córka Lavransa napisał/a:
I wcale zresztą nie jest tak, że im lepsza książka, tym szybciej ją czytam.


Kiedyś w jednej z audycji literackich Paweł Dunin Wąsowicz powiedział mniej więcej: "Potrafię przeczytać dziennie trzy powieści. I wiem, że jak mi się uda przeczytać trzy powieści to znaczy, że nie były to dobre książki."
Wg niego, a ja się z tym również zgadzam, książka powinna stawiać opór, czytanie powinno być trochę wyzwaniem, przygodą, powinno trochę uruchamiać nasz umysł. Być może pojawi się przez moment chwilowe uczucie zmęczenia, da o sobie znać ów trud. Ale jaka satysfakcja potem, gdy już spoglądamy na książkę przez pryzmat zamkniętej chwilę po przeczytaniu tylnej okładki. :)

Panna Jeż - 2010-12-02, 10:53

300 stron w ciągu kilku godzin, 500 stron dziennie... przerażające, mój mózg rozpadłby się na kawałki :shock: Ale i tak zazdroszczę :mrgreen:

Czytam stosunkowo wolno. 100 stron na jeden przysiad to dla mnie maximum, potem przestaję rozumieć o czym czytam. A często jest to nawet mniej. Nie czytam też dłużej niż 2-3 godziny. Chyba, że sięgam po raz kolejny po jakąś książkę. Wtedy idzie dużo szybciej. Oczywiście od wszystkiego są wyjątki ^^

Procella - 2010-12-02, 11:23

Eva del Dolores napisał/a:
300 stron w ciągu kilku godzin, 500 stron dziennie... przerażające, mój mózg rozpadłby się na kawałki

Kwestia wprawy. Żyję od lat 28 a mam 25 lat doświadczenia czytelniczego, czyli nie pamiętam czasów, kiedy nie umiałam czytać ;)

alibaba - 2010-12-07, 21:52

Wczoraj przeczytałam 460 stron / Mea culpa" Rybałtowskiej/. Zaczęłam w południe i skończyłam o 1:30. Przeczytałam i potem żałowałam, że nie zostawiłam sobie trochę na dziś. Ale ja właśnie tak czytam. Jak mnie coś wciągnie,to czytam tak długo jak tylko mogę. Często do rana. Tyle, że jestem już emerytką, obowiązków mam mało i w zanadrzu męża, który, tak jak wczoraj, zrobił obiad, przyniósł mi go do pokoju i potem jeszcze kuchnię wysprzątał. Mąż wie, że jak czytam, to nie ma prawa zaprzątać mojej głowy żadnymi ubocznymi sprawami. Tak go już sobie wychowałam.
Bywało jednak i tak, że gdy jeszcze pracowałam, też potrafiłam czytać do rana i potem w pracy było: oj szefowa nie w humorze, pewnie do rana czytała. Starałam się unikać takich sytuacji, ale się zdarzały.
No i prawie zawsze, gdy książkę przeczytam szybko, to potem żałuję. To przyzwyczajenie jest ode mnie silniejsze.

M - 2010-12-08, 08:12

alibaba napisał/a:
Wczoraj przeczytałam 460 stron / Mea culpa" Rybałtowskiej/. Zaczęłam w południe i skończyłam o 1:30. Przeczytałam i potem żałowałam, że nie zostawiłam sobie trochę na dziś. Ale ja właśnie tak czytam. Jak mnie coś wciągnie,to czytam tak długo jak tylko mogę. Często do rana.
Nie rozumiem :mrgreen: Ja mam zupełnie inaczej. Lubię sobie dawkować czytanie, aby nie pochłonąć książki od razu. Jak polubię bohaterów, to nie chcę się z nimi szybko rozstawać. Już to chyba pisałem na forum, że kiedyś jak czytałem "Kobierzec" Clive'a Barkera do 4:00 w nocy. W ogóle mi się spać nie chciało, ale stwierdziłem, że sobie ostatnie 20 stron na rano zostawię żeby się w niepewności jeszcze potrzymać :mrgreen:

alibaba napisał/a:
Tyle, że jestem już emerytką, obowiązków mam mało i w zanadrzu męża, który, tak jak wczoraj, zrobił obiad, przyniósł mi go do pokoju i potem jeszcze kuchnię wysprzątał. Mąż wie, że jak czytam, to nie ma prawa zaprzątać mojej głowy żadnymi ubocznymi sprawami. Tak go już sobie wychowałam.
Taka druga połówka to prawdziwy skarb :) Dzisiaj już takich nie rozdają :mrgreen:
Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-08, 08:25

Martinus Jachus napisał/a:
Już to chyba pisałem na forum, że kiedyś jak czytałem "Kobierzec" Clive'a Barkera do 4:00 w nocy. W ogóle mi się spać nie chciało, ale stwierdziłem, że sobie ostatnie 20 stron na rano zostawię żeby się w niepewności jeszcze potrzymać


Kiedyś podobnie czytałem Cień wiatru Zafona, cały dzień, niemal do 1.00 nad ranem. Pozostało około 70 stron. W sumie pewnie bym doczytał, gdyby nie to, że literki zaczynały mi się już rozmazywać. Ale w sumie może i na dobre wyszło. Rano, wypoczęty, mogłem się delektować zakończeniem. :)

M - 2010-12-08, 08:49

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Kiedyś podobnie czytałem Cień wiatru Zafona, cały dzień, niemal do 1.00 nad ranem. Pozostało około 70 stron. W sumie pewnie bym doczytał, gdyby nie to, że literki zaczynały mi się już rozmazywać. Ale w sumie może i na dobre wyszło. Rano, wypoczęty, mogłem się delektować zakończeniem. :)
Dokładnie to samo chciałem wyrazić w swojej iście poplątanej wypowiedzi, więc tym razem nie miałeś problemu z zinterpretowaniem mojego przekazu :mrgreen: Zresztą jak widzę, mamy podobnie - jedyną różnicą jest tylko to, że ja odrzucając książkę w nocy niekoniecznie jestem senny ;-) Po prostu chcę się dłużej potrzymać w niepewności, dłużej poobcować z bohaterami czy dłużej rozkoszować się lekturą.
alibaba - 2010-12-08, 13:25

Gdy przeczytam całą książkę "jednym tchem" to potem tego żałuję. Też lubię pobyć z bohaterami książki dłużej, ale niestety, mam w tym wypadku słabą wolę. Nic na to nie poradzę, to jest silniejsze ode mnie. Może gdybym miała mniej czasu.... Gdy pracowałam, to takie sytuacje były sterowane zdrowym rozsądkiem i zdarzały się rzadziej. I nic to, że następnego dnia o 6:00 muszę wyprawić wnuczkę do szkoły. Potem, już o 7:30 mogę spać dalej.
Co do drugiej połówki- wychowywałam ją sobie przez 42 lata.

tajemnica - 2010-12-15, 11:01

to wszystko zalezy jak bardzo jestem napalona na dana ksiazke i ile mam czasu danego dnia, ale jak ksiazka mnie faktycznie zaciekawi to jestem w stanie ja "polknac" w ciagu jednego wieczoru:) tak było na przykład w przypadku ksiazki Mistrz A. Andrews czy Cien wiatru. Innym razem czytam kilka dni jedna pozycje, ale to raczej rzadziej;)
elfrun - 2011-01-01, 14:55

Kiedy bylam nastolatka i w czasach studenckich czytalam nalogowo, czesto dwie ksiazki w ciagu dnia. Przez kilka lat po studiach tez czytalam sporo. Po przeprowadzce do Norwegii zdecydowanie mniej. Zbyt wiele mam obowiazkow zeby zajac sie lektura bez ograniczen, poza tym moje inne pasje sa rowniez bardzo pracochlonne. Jednak czytam kazdego dnia. Prawie zawsze czas spedzony w autobusach poswiecam na lekture, czytam rowniez poznymi wieczorami kiedy moje dzieci juz spia. Dawniej zdarzalo mi sie czesto zarwac noc na lekture. Teraz ma to miejsce juz tylko sporadycznie.
M - 2011-01-01, 15:06

Ja mam bardzo podobnie jak elfrun - kiedyś czytałem bardzo dużo, może nie dwie książki dziennie, ale spokojnie jedną potrafiłem "machnąć" dziennie ;-) Wszystko skończyło się w czasie, kiedy zaczęło dochodzić coraz więcej obowiązków. Również staram się czytać codziennie, co oczywiście czasami kończy się tym, że przeczytam góra 2-3 strony albo jeden rozdział. Niemniej, chcę i staram się wprowadzać tę zasadę w życie, co ułatwia mi fakt, że lubię czytać podczas posiedzenia w WC :mrgreen: Nocki nie zarwałem od paru lat.
Przemek0911 - 2011-01-08, 20:23

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Mimo wszystko do mistrzów szybkiego czytania wiele mi brakuje. Nigdy jednak nie starałem się czytać na ilość i nie będę się w tych zawodach mierzył. :)
Jak dla mnie szybkie czytanie to głupota. Gdybym szybko czytał, szybko bym kończył i musiał kupować/wypożyczać duzo więcej.:)
Martinus napisał/a:
W ogóle mi się spać nie chciało, ale stwierdziłem, że sobie ostatnie 20 stron na rano zostawię żeby się w niepewności jeszcze potrzymać :mrgreen:

Czasem bardzo trudno, ale też tak robię.

Dla mnie nie ważne jest ile czytam stron na minutę, godzinę. Wiadomo, jak jest trudny tekst i chce się go zrozumieć to czyta się wolniej. Jak coś jest lekkie odwrotnie. Staram się nie czytać za dużo naraz, bo co za dużo to nie zdrowo:)

Ravena - 2011-01-10, 21:39

Przemek0911 napisał/a:
Jak dla mnie szybkie czytanie to głupota.

Zależy, zależy. Dajmy na to, że rozpoczynasz studia na polonistyce, jesteś zachwycony dostępem do dużej uniwersyteckiej biblioteki, poznawaniem nowych ludzi, generalnie żyjesz intensywnie tak towarzysko, jak intelektualnie i nagle bam1 budzisz się miesiąc przed egzaminem ze staropolki i uświadamiasz sobie, że 80% lektur masz nieprzeczytanych... Ach, jak mi się wtedy przydała umiejętność szybkiego czytania :D (oczywiście nie nadrobiłam wszystkiego, ale większość tak).

M - 2011-01-11, 08:09

Przemek0911 napisał/a:
Jak dla mnie szybkie czytanie to głupota. Gdybym szybko czytał, szybko bym kończył i musiał kupować/wypożyczać duzo więcej.:)
Jesteś jeszcze młody i wiele lektur przed tobą ;-) Zawsze trafi się pozycja, która choć ciekawa nie będzie aż tak wciągała i wtedy przydaje się umiejętność szybszego czytania. Poza tym, przykład który podała Ravena idealnie pasuje ;-) Pójdziesz na studia, to się o tym przekonasz :mrgreen:

Przemek0911 napisał/a:
Dla mnie nie ważne jest ile czytam stron na minutę, godzinę. Wiadomo, jak jest trudny tekst i chce się go zrozumieć to czyta się wolniej. Jak coś jest lekkie odwrotnie.
Oczywiście, ja też czytając beletrystykę, robię to o wiele szybciej niż tekst z książki stricte historycznej, gdzie jest dużo informacji nad którymi warto się zastanowić czy też ugruntować wiedzę w głowie. To normalne ;-)
elfrun - 2011-01-11, 08:44

Ravena ma racje z tym ze szybkie czytanie to umiejetnosc niezwykle przydatna na studiach. Ja odczulam to szczegolnie na pierwszym roku studiow, kiedy to bardzo czesto zdarzalo sie ze mielismy do przerobienia lacznie okolo 2000 stron tekstow z roznych przedmiotow w ciagu tygodnia. Pamietam ze wtedy doslownie mieszkalam w malutkiej bibliotece socjologicznej na naszym wydziale. To byly czasy. Az sie rozmarzylam.
Paleolog - 2011-01-11, 14:52

elfrun napisał/a:
Ravena ma racje z tym ze szybkie czytanie to umiejetnosc niezwykle przydatna na studiach


Były jeszcze inne metody ;-) Znałem osobnika, który lektur nie czytywał - czytywał jedynie wstępy, a nawet - uwaga - przeglądał same ilustracje, po czym podpierając się własną elokwencją, fantazją, szczęściem, dobrym samopoczuciem i wiedzą ogólną z reguły zaliczał egzamin, co często nie udawało się osobom, które dane książki faktycznie przeczytały :)

M - 2011-01-11, 15:12

Paleolog napisał/a:
Były jeszcze inne metody ;-) Znałem osobnika, który lektur nie czytywał - czytywał jedynie wstępy, a nawet - uwaga - przeglądał same ilustracje, po czym podpierając się własną elokwencją, fantazją, szczęściem, dobrym samopoczuciem i wiedzą ogólną z reguły zaliczał egzamin, co często nie udawało się osobom, które dane książki faktycznie przeczytały :)
Też znałem takiego człowieka. Na podstawie krótkiego streszczenia czy też opowieści innych kolegów, potrafił opowiedzieć treść lektury w sposób tak przejmujący i elokwentny, że nauczycielka piała z zachwytu ;-) Tak czy inaczej, wszystko zależy od nauczyciela. Moja kuzynka miała nauczycielkę, która robiła sprawdziany bardzo, ale to bardzo szczegółowe z treści lektur i np. potrafiła zadać pytanie "jaki kolor krawatu nosił Wokulski?" ;-) Wiadomo, że nawet osoby które przeczytały lekturę nie zwróciły na ten element uwagi i nie zaliczały sprawdzianu ze znajomości treści książki ;-) Przy takiej heterze nawet elokwentna wypowiedź na nic się zda.
Przemek0911 - 2011-01-11, 16:48

Rozumiem Was, dlatego napisałem jak dla mnie. Ja na razie nie mam obowiązku zbyt wiele czytać, więc nie muszę.
Ravena - 2011-01-12, 20:18

Martinus napisał/a:
Moja kuzynka miała nauczycielkę, która robiła sprawdziany bardzo, ale to bardzo szczegółowe z treści lektur i np. potrafiła zadać pytanie "jaki kolor krawatu nosił Wokulski?"

Na drugim roku studiów miałam egzaminatora, u którego pytania wyglądały właśnie tak. Pytania w rodzaju "Jaki kolor wstążek przy suknie miała Malwina na balu w Warszawie"? "Proszę powiedzieć jakiego koloru oczu miała bohaterka "Nadobnej Paskwaliny"? były na porządku dziennym ;-)
Wtedy żadne streszczenia nie wchodziły w grę, książkę czytaliśmy robiąc mapy mentalne :P
Do dziś pamiętam tę nieszczęsną"Malwinę" :P

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-01-13, 13:40

Ale gdyby nauczyciel robiąc taką kartkówkę (i nawet stawiając dwóje) dał szansę na ewentualną poprawę, być może byłoby to kształcące. Takie pytanko: "Co stało u Wolanda w przedpokoju?". Jak na kartkówce nie napisałeś, ale do jutra się zorientujesz i udzielisz odpowiedzi to bomby nie będzie. :)
Odpowiedzi nie ma w żadnym bryku, więc siłą rzeczy książkę trzeba przekartkować. Mnie zawsze pytanie na które nie udzielono odpowiedzi kusiły, żeby taką odpowiedź znaleźć, z czystej ciekawości. Bo cóż, czytałem Mistrza i Małgorzatę, orientuje się w treści, ale jak można było zapomnieć co Woland trzymał w przedpokoju. :) Nie dałoby mi to zasnąć. ;)

Ravena - 2011-01-13, 17:37

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
Bo cóż, czytałem Mistrza i Małgorzatę, orientuje się w treści, ale jak można było zapomnieć co Woland trzymał w przedpokoju

Można, można... No i... to zależy kto wchodził :D

M - 2011-01-20, 15:44

Nie wiedziałem gdzie to wrzucić, ale właśnie miałem do czynienia z najdłuższym chyba zdaniem, jakie czytałem w życiu :)

"Lód" Jacek Dukaj

"Biernatowa widać podglądała przez uchylone drzwi - natychmiast pojawiła się przy czynownikach, zarumieniona i roztrajkotana, by poprowadzić ich z powrotem schodami z drugiego piętra i przez oba podwórka-studnie do bramy głównej, gdzie stróż Walenty, poprawiwszy czapkę z mosiężną blaszką i schowawszy fajkę do kieszeni, zamiótł pośpiesznie śnieg z chodnika i pomógł czynownikom wsiąść do sani, ujmując panów pod łokcie, aby nie poślizgnęli się na trotuarze zalodzonym, Biernatowa zaś już siedzących, gdy obwijali sobie nogi pledami, zasypała potokami skarg na lokatorów złośliwych, na bandy powiślańskich złodzieji, co włamują się do domów nawet za dnia, oraz na mrozy okrutne, przez które okna zwewnątrz nawilgotniałe się paczą, a rury pękają w ścianach, i żadna hydraulika ni kanalizacja nie przetrzyma długo w ziemi; na koniec zapewniła gorąco, że dawno podejrzewała mnie o rozmaite występki i bezeceństwa, i niechybnie doniosłaby stosownej własti, gdyby nie tysiąc i jeden innych frasunków na jej głowie spiętrzonych – aż woźnica ze swego kozła za plecami Kiryła strzelił batem i konie szarpnęły sanie w lewo, zmuszając kobietę do odstąpienia, i tak ruszyliśmy w drogę do warszawskiej delegatury Ministerjum Zimy, do dawnego Pałacu Biskupów Krakowskich, Miodowa 5, róg Senatorskiej".

Masakra :mrgreen: Dukaj jest kapitalny 8-)

Ravena - 2011-01-22, 16:15

Fakt, nie ma czasu na oddech :D
Choć wolę znacznie mniej złożone zdania, to przyznam, że pewną sztuką jest napisać takie, w dodatku tak, żeby nie brzmiało beznadziejnie ;-)

Tifa Lockhart - 2011-01-25, 07:25

Dosyć szybko czytam. Zapamiętuję tylko te ważne informacje, więc jak potrzebuję szczegółów, to muszę wrócić do tekstu. Czasami denerwuje mnie moja szybkość czytania, bo ledwo zaczynam książkę a ona się kończy. Albo na lekcjach, gdy trzeba czytać wspólny tekst na dwie osoby, to czekam i czekam, aż druga osoba skończy i przewróci kartkę.
Tina - 2011-01-25, 20:37

Czytam dość wolno, co bardzo mnie irytuje. Zwłaszcza jak czytam jakieś artykuły w gazecie i interesuje mnie tylko myśl przewodnia, a spędzam nad tekstem kilkanaście minut. W książkach z reguły mi to tak nie przeszkadza, bo czytam dla przyjemności. Jednak mimo wszystko chciałabym jakoś popracować nad tempem czytania, bo to bardzo przydatna umiejętność jak codziennie chce się dużą ilość tekstu z różnych źródeł przyswajać.
Janosik - 2011-03-02, 13:57

Ogólnie to czytam dość szybko ale jednocześnie staram się czytać ze zrozumieniem. Ważne jest też , żebym miał czas na czytanie. Poza tym jeśli książka mi się podoba to mogę ją pochłonąć dość szybko (tak np. się stało z "Futurospekcją") :)
zonka_88 - 2011-03-02, 13:58

Raczej dość szybko i co ważniejsze od razu ze zrozumieniem :) choć zdarza się, że coś odwraca moją uwagę na tyle, że muszę się kawałeczek cofnąć...
Raziel - 2011-03-02, 14:45

U mnie zależy to od pory. Potrafię uwinąć się np. z książką mającą 600 stron w jeden dzień, ale z drugiej strony np. teraz mam okres, w którym czytam jedną książkę tydzień.
katja - 2011-03-03, 10:30

Raziel napisał/a:
Potrafię uwinąć się np. z książką mającą 600 stron w jeden dzień


Wow. Zostaję Twoją fanką :mrgreen: Mnie to zabiera min. 2-3 dni i nie z powodu lenistwa, ale oczy mi się męczą :-( no i brak czasu, chociaż to akurat słaba wymówka ;-)

Średnio jedna książka tygodniowo. Czasem dwie.
Mogło być gorzej ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-03-03, 11:22

katja napisał/a:
Średnio jedna książka tygodniowo.


To bardzo dobra średnia. W rozliczeniu rocznym wypadną około 52 książki. Przyjmując, że tylko co drugi statystyczny Polak bierze do ręki TYLKO jedną książkę wynik jest imponujący. :)

Panna Jeż - 2011-03-03, 23:08

To całkiem dobra średnia. Może wystawię sobie za cel te 52 rocznie :) Przeważnie nie wychodzę poza 2 miesięcznie :]
katja - 2011-03-05, 09:43

Eva del Dolores napisał/a:
Przeważnie nie wychodzę poza 2 miesięcznie :]


Nie liczy się ilość lecz jakość :mrgreen:
W tym tygodniu nie tknęłam ani stronnicy z powodu obowiązków. Czuję jednak złowieszcze spojrzenie książki na swoich plecach, więc będę musiała znaleźć czas ;)
Przyzwyczaiłam się do częstego czytania: dojeżdżam do pracy - czytam, w przerwach - czytam, ciche dni z chłopem - czytam ;) Jednak żeby nie było tak różowo - coś za coś - stos prasowania czeka ;)

Żabka - 2011-03-06, 20:03

A ja mam teraz taką pracę,że mam możliwość czytania i w ciągu miesiąca czytam średnio od trzy cztery książki
ajaxen - 2011-03-21, 16:40

Czytam chyba w średnim tempie. Będzie około 40-50 stron na godzinę, chociaż oczywiście zależy jakiej książki, czy jest dużo dialogów, wielkość liter itd. Czytam ze dwie książki tygodniowo, a przynajmniej staram się, bo wiadomo jak jest, czasem 2 tygodnie nic, a potem w ciągu tygodnia z 5 książek. Tak za jednym zamachem to jak mnie wciągnie to jestem w stanie przeczytać kilkaset stron, taki mój ostatni rekord, który sobie przypominam to "Madame" Libery. Książka z 400 stron i jak siadłem wieczorem to coś do 3 w nocy czytałem. Mój szwagier czyta bardzo szybko, bo kiedyś chodził na kurs czytania, ale przez to szybciej zapomina o czym była książka. Potrafi przeczytać ze 100 stron jakiejś książki i dopiero wtedy przypomnieć sobie, ze już przed paroma laty to czytał. Mi się takie coś nigdy nie zdarzyło, zresztą czasami jak gadamy o książkach to widzę, ze pamiętam więcej szczegółów od niego.
Trauma - 2011-03-23, 23:08

To zależy. Jeżeli mam w miarę czysty umysł i duzo wolnego czasu a ksiazka jest dobra to potrafie w ciagu jednego dnia przebrnac przez setki stron. Taką "Aliedorę" +/- 500 stron wchłonąłem w ciągu kilku godizn. Troche to denerwujace, bo nie mozna sie nawet podelektowac literatura
benti - 2011-07-06, 23:30

U mnie też w zależności od tego, jak "wciągnie" mnie dana książka. Ale też od tego, ile mam akurat czasu. Często np. czytam w środkach lokomocji i kiedy książka mnie zaciekawi, denerwuję się, że muszę przerwać, bo zbliża się mój przystanek :|
bookfan - 2011-07-14, 16:16

Lubię czytać powoli. Delektować się. Co nie znaczy, że czytam stronę dziennie.
Oczywiście mogę też ze zrozumieniem prześledzić tekst szybciutko, ale nie lubię tego.

Loki - 2011-09-24, 09:06

Czytam dość szybko, ale i tak wychodzi mi około półtorej książki tygodniowo. Nigdy nie zdarzyło mi się przeczytać całej książki w jeden dzień, nawet cienkiej, takiej choćby jak pierwsza część Pottera. Łatwo się rozpraszam, jak i muszę mieć idealną ciszę do czytania.
Kamil - 2011-09-24, 10:17

Cytat:
Czytam dość szybko, ale i tak wychodzi mi około półtorej książki tygodniowo. Nigdy nie zdarzyło mi się przeczytać całej książki w jeden dzień, nawet cienkiej, takiej choćby jak pierwsza część Pottera. Łatwo się rozpraszam, jak i muszę mieć idealną ciszę do czytania.

A ja lubie czytać 'na jeden raz'. Ostatnio tak zrobiłem z dwoma tomami opowiadań Wiedźmina, dwa dni mi zajeły. I też muszę mieć ciszę, ale z tym u mnie nie problem. Mam swój pokój i nie mam zwierząt :)

Raziel - 2011-09-24, 11:45

Ja sobie czytam "Grę o Tron" góra po ponad sto stron dziennie, bo jak dałem za to 50 zł, to nie chcę za szybko skończyć :lol: Do książek z bilbioteki takich skrupułów nie mam, aczkolwiek tempo mi spadło do góra 300 stron dziennie, częściej tak ze 100 mniej.
Loki - 2011-09-24, 12:34

kenaz napisał/a:
Mam swój pokój i nie mam zwierząt :)


Wbrew pozorom zwierzęta nie przeszkadzają w czytaniu :-P A ja tak się przywiązałam do pokoju gościnnego, że mi się nie bardzo chce wychodzić do swojego, po to, by poczytać. Po prostu mówię "mama, cicho, czytam" i jest względny spokój ^^

Żabka - 2011-09-26, 12:14

To ja nie mam żadnych problemów ze skupieniem się. Mogę czytać zawsze i wszędzie. Mój mąż gra sobie na kompie i często jest głośno, a ja siedzę obok i mi to w ogóle nie przeszkadza.... Czytam mało w porównaniu z Wami, bo wychodzi tak średnio 4-5 książek miesięcznie.
Radament - 2011-09-26, 15:36

Cóż książki czytam dość szybko, co czasem denerwuje, bo chciałbym pozostać przy tym wspaniałym świecie nieco dłużej, a nie zabierać się już za następna, jednak... W natłoku obowiązków, szkolnych i nie tylko, mam zadziwiająco mało czasu. I mimo, że czytam w autobusie, domu szkole, gdzie tylko mogę (bo gwar i trudne warunki zupełnie nie przeszkadzają mi się wyłączyć) już nie osiągam takiego tempa, jak na przykład w leniwe wakacyjne dni, kiedy to była jedna pozycja dziennie i kilka biegów do biblioteki w miesiącu.

Jedyne co przeszkadza... A właściwie nawet nie przeszkadza! Po prostu nie lubię gdy w tle idzie, jakąś muzyka, która "nie jest tłem". Wtedy mam taki żal, że nie mogę skupić się na obu rzeczach na raz i pogrążyć się w tych światach jednocześnie.
Czasem żałuję, że jako jedna z nielicznych (co ostatnio zauważyłam, przynajmniej wśród mojego pokolenia... Jej jak to brzmi o.O) skupiam się na muzyce i słowach.

Panna Jeż - 2011-09-28, 19:46

Żabka napisał/a:
bo wychodzi tak średnio 4-5 książek miesięcznie.

Dla mnie to dużo :)

Lubię czytać przy muzyce, ale nie polskiej (tzn. nie przy polskim tekście), bo wtedy mi się słowa mieszają w głowie ^^

Loki - 2011-09-28, 21:20

Gdyby podczas czytania grała w tle muzyka, nic bym z tekstu nie zrozumiała. U nas zawsze w domu cicho było, więc się przyzwyczaiłam ^^

Dla mnie to też dużo ;)

Tifa Lockhart - 2011-09-29, 06:18

Ja potrafię bez problemu odrabiać lekcje/czytać przy włączonym telewizorze. Ale przy muzyce już nie potrafię się skupić.
Ravena - 2011-09-29, 11:48

Czytać mogę nawet przy koncercie heavy metalowym za oknem. Jak się wciągnę w świat książki, nic "poza" dla mnie nie istnieje. Dlatego próbuję nauczyć wszystkich w domu, żeby nie wydawali mi poleceń, próśb, listy zakupów, gdy czytam, bo na 200 procent tego nie usłyszę, a potem mają pretensje... ;-)
anczika - 2011-10-15, 16:29
Temat postu: Ebook o szybkim czytaniu
Witam Was,
to mój pierwszy wpis na forum - dlatego przy okazji się z Wami witam :) .

Zainteresował mnie ten wpis podczas przeglądania wpisów, bo sama uwielbiam grube książki i czasem zajmuje mi to nawet kilka dni. Sama jednak coraz częściej sięgam z dobrodziejstw sieci i sięgam po e-booki. Ostatnio właśnie miałam okazję trafić na internetowy kurs szybkiego czytania dostępny pod linkiem: Internetowy Kurs Szybkiego Czytania i przyznam szczerze, że fajna pozycja, która wiele wnosi. Poczytałam i faktycznie korzystając z rad - zaczęłam czytać szybciej stosując wskazówki. Naprawdę szczerze polecam. Może też macie jakieś doświadczenia z podobnymi kursami?

sushi - 2011-10-15, 17:50

anczika napisał/a:
Może też macie jakieś doświadczenia z podobnymi kursami?

Koleżanka (jeszcze w ogólniaku) chodziła na kurs szybkiego czytania. Po którymś tam spotkaniu powiedziała wprost, że szkoda pieniędzy i czasu, i że już lepiej było zapisać się na jakiś język.

Kamil - 2011-10-15, 17:56

anczika napisał/a:
Może też macie jakieś doświadczenia z podobnymi kursami?

Przeglądałem jakąś książke poświęconą szybkiemu czytaniu... rzeczywiście przyśpieszyc można, ale... po co? Nawet teraz moge czytać bez problemu 2x szybciej niż czytam, tylko że tracę przy tym przyjemność. Lubie swoje tempo.

Radament - 2011-10-16, 12:21

sushi napisał/a:
Koleżanka (jeszcze w ogólniaku) chodziła na kurs szybkiego czytania. Po którymś tam spotkaniu powiedziała wprost, że szkoda pieniędzy i czasu, i że już lepiej było zapisać się na jakiś język.


Przyznam, że gdy byłam nieco młodsza w ramach jakichkolwiek zajęć zapisałam się własnie na kurs szybkiego czytania, mieliśmy zajęcia w małych grupkach i faktycznie. Czytam dużo szybciej, a i pamięć mi się polepszyła. Zdaję sobie jednak sprawę, że efekty były by większe gdyby regularnie wykonywała ćwiczenia, które tam mi pokazano, niemniej po skończeniu kursu, jak to zwykle bywa olałam sprawę.
Powiem szczerze, że mimo wszystko jest to całkiem przydatna umiejętność. Czasem muszę po prostu przeczytać jakiś tekst, który niespecjalnie mi się podoba, a w dodatku wyłapać w nim jakieś konkretne rzeczy nie marnując przy tym za dużo czasu, własnie w takich rzeczach to się przydaje. Jeśli czytam natomiast książki... Z którymi chcę zostać dłużej, fantasy i tego typu sprawy, muszę się odrobinę powstrzymywać i delektować każdym zdaniem, żeby nie zrobić rach, ciach skończyć książki, ale bez żadnego zabarwienia emocjonalnego czy czegoś w tym guście.

anczika - 2011-10-17, 14:24

Radament - tu się z Tobą zgodzę.
Gdy czytam coś dla samej siebie, z własnego wyboru i w celu relaksacyjnym - również wolę pozostać z książką na "dłużej" ;) .
Uważam jednak podobnie jak Ty, że umiejętność szybkiego czytania przydaje się w życiu, szczególnie podczas np. studiów, gdzie trzeba w krótkim czasie przyswoić sporo wiedzy zawartej w literaturze. Nie zawsze informacje te są bliskie naszym gustom literackim i często mamy ochotę jak najszybciej to skończyć ;) .

Pozdrawiam!

chuda - 2011-10-17, 21:59

Jak szybko? Wszystko zalezy co się czyta! :)
Uwielbiam kryminały i te książki czasami doslownie pochałaniam. Tak mialam z kilkoma pozycjami Christie, ale przede wszystkim z "Imieniem Róży" Eco. Dosłownie nie mogłam się oderwać.

A tak to mimo wszystko około 1-2 książki na miesiąc. Niestety, ale czas mnie ostro ogranicza...

Dolly - 2012-07-08, 21:07

Moja prędkość też mi wystarczy, aczkolwiek czytam dosć szybko ;)
dżania - 2012-08-18, 14:03

Zależy od tego, czy książka jest wciągająca. Czasami jeden dzień wysarczy na przeczytanie 300 stronicowej książki
30Paula - 2012-08-18, 16:10

Powoli, chyba że akcja mnie goni i wciąga
M - 2012-08-20, 08:20

30Paula napisał/a:
Powoli, chyba że akcja mnie goni i wciąga
Czyli?
Vesper - 2012-08-28, 17:10

Ja niestety koszmarnie powoli i do tego jeszcze miewam momenty niemocy czytelniczej :-(
Turn The Page - 2012-10-11, 16:30

W wakaceje czytałam szybciej niż teraz bo miałam więcej czasu. W roku szkolnym Czytam tak 500 stron w tydzień.
alibaba - 2012-10-11, 23:07

To jak szybko czytam zależy od treści książki. Bywa, że siadam do książki około 20:00 i kończę ją o 3-4 rano. Ale bywa i tak, że czytam po kilkanaście stron w ciągu dnia.
Ostatnio ogarnęła mnie niemoc czytelnicza. Mam wspaniałą książkę a bywa, że nie przeczytam ani jednej strony. Nie wiem kiedy mi to minie.

Żabka - 2012-10-12, 13:02

alibaba napisał/a:
Ostatnio ogarnęła mnie niemoc czytelnicza. Mam wspaniałą książkę a bywa, że nie przeczytam ani jednej strony. Nie wiem kiedy mi to minie.


Nie martw się Alibabo... ja też mam taką niemoc... Nie wiem co się dzieje, ale po prostu nie mogę. Przeczytam kilka stron, a potem mi się odechciewa i to nie jest kwestia książki, ponieważ mam zaczęte co najmniej trzy... :-/

Goldi_91 - 2012-10-12, 13:10

Vesper napisał/a:
miewam momenty niemocy czytelniczej

Chyba każdy tak ma (zdarza się najlepszym hihhi).
Zdarza mi się zamknąć na kilka dni w pokoju, odizolować od wszystkiego i czytać nawet 400 stron dziennie. Wychodzę tylko po bułki, czy też do biblioteki :) . Po pewnym czasie dopada mnie kac literacki. Czasem przychodzi moment, w którym trzeba dać sobie spokój na tydzień. Bynajmniej w moim przypadku to pomaga.

PaulinaK2345 - 2012-10-25, 10:58

U mnie chyba jak każdego - im lepsza książka, tym szybciej się ją czyta. Uwielbiam czytać wieczorem, owinięta w koc, z lampką wina. W takim wypadku potrafię przeczytać 300 stronicową książkę w jeden wieczór (czasami późny:) )
Ale niestety coraz częściej wpadają mi w ręce książki, które niespecjalnie mnie wciągają i takie czytam nawet i około tygodnia, albo i dwóch.
A propo słów na minutę, to przeszłam kiedyś kurs szybkiego czytania, ale do czytania książek dla przyjemnośći to się nie nadaje. Ewentualnie przy nudnych lekturach szkolnych i do wychwytywania ważnych rzeczy w literaturze dla studentów:)

skrzatix - 2012-10-30, 21:52

Zależy od książki i od mojego nastroju czytelniczego. Niekiedy połykam książkę 300 stronicową w jeden dzien, niekiedy inną o takiej samej objętości potrafię męczyć tydzień. Gdy książka ma mniejszą czcionkę, częściej robię przerwę w czytaniu.
Deina Eldathiel - 2013-01-19, 14:02

Wedle testów, jakie mi zrobiono kiedyś w poradni, czytam w tempie 1500 znaków na minutę. Jak chcę, bo nie zawsze chcę. Czasami lubię się rozsmakować, przeczytać jakiś fragment kilka razy, albo odłożyć książkę na chwilę i przetrawić.
Mefiztyo - 2013-01-19, 18:02

Deina Eldathiel napisał/a:
przeczytać jakiś fragment kilka razy


Myślałam, że to tylko moje zboczenie książkowe.

malinka100 - 2013-01-23, 19:42

jak książka jest ciekawa to i w jeden dzień ją przeczytam niezależnie od długości :D
elfrun - 2014-11-20, 12:05

Zrobilam sobie test i wyszlo mi, ze czytam umiarkowanie szybko, okolo 350 slow na minute. Po tylu latach nad ksiazka to troche rozczarowujacy wynik. :(
Córka Lavransa - 2014-11-20, 12:33

A gdzie taki test można zrobić? Nie, żebym się odważyła... :P
elfrun - 2014-11-20, 14:16

Corko test znalazlam przez przypadek na stronie:

http://czytaj123.pl/course/test

Test zrobilam sobie dwa razy dla wiekszej pewnosci rezultatow. Musze przyznac, ze teksty, ktore dostalam do przeczytania nalezaly do najnudniejszych z jakimi sie w zyciu spotkalam. Jeden byl o rodzajach masazu, a drugi o budowie ogrodzen. Sprobuj. :) To przeciez i tak tylko zabawa. :)

1mirinda - 2014-11-20, 17:49

Mnie mój wynik nie zaskoczył,zdawałem sobie sprawę że dość wolno czytam.Wynik 190 słów na minutę czyli czytanie zwykłe.
andy - 2014-11-20, 19:12

Czytam(łem) szybko, ale chyba nie o to chodzi ile znaków/stron przez minutę. Zdarza mi się, że książkę cirka 300 str. czytam przez 2 tygodnie. To źle? Przecie na stronie standardowej, czyli takiej jak w większości wydawanych jest 1800 znaków wliczając spacje) (30 wierszy na stronie po 60 literek - wierszówka). Za to płacą ponoć w redakcjach. No za inne też - chyba?
Ravena - 2014-11-20, 20:39

Sprawdziłam się w teście, który zalinkowała Elfrun, mam 318 słów na minutę. Szkoda, że nie ma po nim testu na zrozumienie czytanego tekstu, bo jednak szybkie czytanie a czytanie ze zrozumieniem nieraz się mocno mijają.
Procella - 2014-11-20, 20:44

907 :shock:
Belial - 2014-11-20, 21:49

586. Coś wolno.
Córka Lavransa - 2014-11-20, 23:01

Procka, dajesz czadu. :-D
U mnie 572, ale przysypiałam przy tych masażach...

Procella - 2014-11-20, 23:02

Ja miałam o wędkarstwie :P
Mormolyke - 2014-11-24, 18:32

A mi wyszło równe 300 słów na minutę. I tak zadziwiająco szybko, zwłaszcza, że przyszło mi czytać o ogrodzeniach. (ziew)
Gorm1 - 2014-12-01, 13:40

ok. 50- 100 str. dziennie, niestety tylko na tyle znajduję czas a jak mam czas to ile się daaaaa
magragora - 2014-12-01, 14:56

czasami książka przeczytana w jedno popołudnie, a czasami w dwa, ale średnio ok. 100 stron dziennie:-)
Belial - 2014-12-01, 15:53

A jak u was z czytaniem ze zrozumieniem, Gorm i margragora?
magragora - 2014-12-01, 16:34

Raczej nie mam z tym problemu:-)
ChataChatson - 2016-08-14, 22:47
Temat postu: Jak szybko czytacie?
Zastanawiam się, ile czasu średnio zajmuje Wam przeczytanie książki? Czy pochłaniacie literaturę tom za tomem, czy "męczycie" i delektujecie się lekturą przez wiele dni/miesięcy? :)
Ravena - 2016-08-15, 22:22

Chat scaliłam temat, bo taki już u nas istnieje :)
ChataChatson - 2016-08-16, 21:45

Ravena, dzięki bardzo :D
justi - 2016-08-28, 07:10

To wszystko oczywiście zależy od książki, niektóre pochłaniam błyskawiczne np. Dziewczynę z pociągu inne powoli.
ChataChatson - 2016-08-29, 09:51

U mnie jest to uzależnione przede wszystkim ilością wolnego czasu :P
Molencius - 2016-08-29, 14:32

Niby czytam szybko, ale ostatnio po maks 20 minut więc można powiedzieć, że ostatnio bardziej "męczę" książkę niż czytam. Może to przez upały...
dyksia - 2016-11-28, 18:18

Zależy co czytam i czy muszę się do tego zmuszać :D Są książki, które potrafię wchłonąć w jeden dzień (tak koło 300 str) i są inne, będące ciężkie i zmuszające mnie do zastanowienia się nad nimi (jakoś z 100 dziennie potrafię) A te, które już naprawdę muszę przeczytać idą okropnie i rozkładam je sobie tak by codziennie czytać jak najmniejszą ilość stronic :v ale to też może wynikać z tego, że zwykle czytam w weekendy i nic mi nie przeszkadza, dlatego dużo mi wchodzi ^^
Justyna 1987 - 2016-12-04, 11:14

Nie umiem jakoś szybko czytać. Nigdy nie przeszłam jakiegoś kursu szybkiego czytania. Nie potrafię powiedzieć ile str na dzień czytam, bo tego nie liczę. Nie idę na ilość a na jakość. Wiadomo, że jak w padnie mi w ręce ciekawa książka to pochłaniam ją szybciej niż jakąś przynudnawą :lol:
Sebastian - 2018-06-11, 18:01

Zdarzało mi się kilka razy przeczytać dwie średniej grubości książki i kilka rozdziałów z podręcznika w jedną noc (tzn. np. od 18 dnia pierwszego do 6 dnia kolejnego) a potem zdać na ich podstawie egzamin. Zwykle były to pozycje biograficzne (często napisane tak, że czytało się jak powieść). Jednak przyswajanie dużych partii informacji w tak krótkim czasie wiąże się ze sporym ubytkiem przyswojonej wiedzy w bardzo krótkim czasie. Na dłuższą metę takie czytanie jest bezcelowe.

Teraz czytam ok. 50-100 str dziennie w czasie wolnym (a czasem w ogóle nie czytam). Nie ścigam się z nikim. Moja praca polega na czytaniu, więc mam mniejszą chęć gapienia się w literki popołudniami. Za to dużo słucham teraz audio i podcastów.

Ravena - 2018-06-12, 17:19

Ja mam wrażenie, że z audiobooka pamiętam więcej, niż z książki czytanej w papierze. Czytam szybko, ale tak jak piszesz, porę dużo treści mi umyka i nie potrafię sobie przypomnieć niektórych szczegółów...
Raziel - 2018-06-14, 22:48

Sebastian napisał/a:
Zdarzało mi się kilka razy przeczytać dwie średniej grubości książki i kilka rozdziałów z podręcznika w jedną noc (tzn. np. od 18 dnia pierwszego do 6 dnia kolejnego) a potem zdać na ich podstawie egzamin. Zwykle były to pozycje biograficzne (często napisane tak, że czytało się jak powieść). Jednak przyswajanie dużych partii informacji w tak krótkim czasie wiąże się ze sporym ubytkiem przyswojonej wiedzy w bardzo krótkim czasie. Na dłuższą metę takie czytanie jest bezcelowe.

Teraz czytam ok. 50-100 str dziennie w czasie wolnym (a czasem w ogóle nie czytam). Nie ścigam się z nikim. Moja praca polega na czytaniu, więc mam mniejszą chęć gapienia się w literki popołudniami. Za to dużo słucham teraz audio i podcastów.


Mam bardzo podobną sytuację.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group