Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Fantastyka - Jak zaczęła się wasza przygoda z fantasy?

M - 2010-11-19, 15:27
Temat postu: Jak zaczęła się wasza przygoda z fantasy?
No właśnie, jak to w waszym przypadku było? Ktoś was zaraził, czy może sami wpadliście na "trop"? Co było najpierw? Literatura, film, gry komputerowe czy może RPG? I dlaczego tak właśnie lubicie fantasy?
Zapraszam do dyskusji i liczę na długaśne oraz treściwe wypowiedzi :mrgreen:

Ravena - 2010-11-19, 20:13

Na początku była baśń... I już zostało :D
M - 2010-11-19, 22:18

Ravena napisał/a:
Na początku była baśń... I już zostało :D
Prosiłem o długaśne i treściwe wypowiedzi ;) Wypowiedzi typu Gadu-Gadu powinny zostać zarezerwowane dla komunikatorów internetowych albo smsów ;)

Ja zaczynałem od jednej z moich ulubionych książek z dzieciństwa, a i nawet teraz ta książka jest dla mnie wspaniała i przynajmniej raz na rok czytam ją. Mowa tu o "Włóczęgach północy" Jamesa Olivera Curwooda. Jest to chyba książka która najwięcej razy czytałem, bo mam ją już z kilkanaście lat. Od tego momentu przeczytałem wszystko co było dostępne w Polsce tego autora. To były cudowne dzieła umysłu, który pomiędzy dzikimi ostępami i zamieszkującymi je zwierzętami spędził większość swojego życia. Często pojawiali się tam Indianie (w końcu akcja dzieje się w czasach gdy żyli oni w wielu miejscach) to złapałem bakcyla na Indian i ich kulturę. No i jak w przypadku Curwooda przeczytałem wszystko o czym wiedziałem że jest o Indianach (przegapiłem "Ostatniego Mokasyna", ale to w końcu nadrobiłem). Gdzieś tam pomiędzy dopadłem cykl Szklarskiego o przygodach Tomka. Przeczytałem wszystkie części. I tak widać że moja droga w świecie literatury krążyła mniej więcej w światach rzeczywistych, bardzo bliskich innemu gatunkowi literackiemu, a mianowicie fantasy. Było kwestią czasu nim trafię na coś z tego gatunku. No i w końcu mi się to udało. Pierwszą książkę fantasy jaką miałem w rękach była sama WP Tolkiena. No i tak to się zaczęło. W ciągu kilku lat przeczytałem sporo genialnych książek fantasy (i poznałem co to Warhammer, ale to już osobna historia), jednak nic nie mogło się równać uczuciu które mi towarzyszyło podczas czytania WP. No ale do czasu :mrgreen: Na Allegro kupiłem cykl Tada Williamsa "Pamięć, Smutek i Cierń". A że miałem masę innych książek do czytania to postawiłem ten cykl na półce. Przeleciało kilka miesięcy, aż w końcu któregoś dnia otworzyłem "Smoczy Tron". No i minęło 6 wspaniałych dni podczas których skonany przeczytałem stanie stronice. I tak trafiłem na cykl który przeczytałem szybciej niż WP i zajął jego zaszczytne miejsce.

To moja opowieść, o tym jak wkroczyłem w świat Fantasy i jak stałem się fanem cyklu "Pamięć, Smutek i Cierń".

Tifa Lockhart - 2010-11-20, 07:01

Pierwsze były bajki. Ehh do teraz je uwielbiam :) Potem w drugiej klasie podstawówki '' Harry Potter i Komnata Tajemnic'' Na Potterze się skończyło na pewien czas. Ale w szóstej klasie byłam na obozie i poszłam ze starszą koleżanką( wtedy chyba 15 czy 16 lat) do Empiku. Okazało się, że ona chce kupić dwie książki, a ma pieniędzy tylko na jedną. Pomyślałam: co mi szkodzi? I kupiłam tą drugą. A było to '' 2585 kroków Andrzeja Pilipiuka'' Przeczytałam bardzo szybko, a potem przeczytałam jej książkę. O ile się nie mylę, to był to ''Zakon Krańca świata tom1'' I wtedy mnie dopadło. Poczułam, że fantastyka to jest to! Od tego czasu jestem namiętną czytelniczką fantastyki. :) Oczywiście czytam też inne, ale właśnie fantastykę i powieści historyczne stawiam na pierwszym miejscu.
Tina - 2010-11-20, 16:12

W podstawówce byłam bardzo zafascynowana "Harrym Potterem", ale znałam go tylko z książek i gier. W momencie, gdy ukazała się część piąta stwierdziłam, że tak jestem ciekawa co się tam wydarzy, że chyba przeczytam. I znając tylko z filmów i gry trzy pierwsze części, przeczytałam piątą. Tak mi się spodobała, że od razu odczułam potrzebę przeczytania czterech poprzednich.
Jak byłam w kinie na czwartej część filmu zobaczyłam reklamę "Opowieści z Narnii", spodobała mi się i w końcu obejrzałam film. Stwierdziłam, że muszę przeczytać ten cykl. Potem jeszcze przewinęło się parę książek, m.in. "Hobbit" i "Władca Pierścieni". W pewnym momencie zaczęłam czytać "Nową fantastykę", później różne fora, strony... Spodobało mi się i tak mi zostało do teraz. Choć w sumie nie wiem czy mogę tak powiedzieć, bo nie mogę sobie przypomnieć kiedy ja ostatnio jakaś książkę fantasy przeczytałam. Ale mam nadzieję, że to tylko przejściowe, bo naprawdę zbyt lubię ten gatunek, aby nie mieć z nim styczności albo męczyć się podczas czytania.

Ravena - 2010-11-22, 14:10

Martinus Jachus napisał/a:
Prosiłem o długaśne i treściwe wypowiedzi ;)

Kiedy to cała kwintesencja ;-) Bo wszystko, co później, wynikało z mojego umiłowania baśni i legend. A pierwszą powieścią fantasy była Narnia i od tego cyklu wsiąkłam w te magiczne światy. Potem jakoś poleciało, dużo Nesbit, Lindgren ("Bracia Lwie Serce" do dziś zajmują duży kącik w moim sercu), no a od szkoły średniej Tolkien, Sapkowski i potem już gładko poszło ^^ Zresztą jako wiedźma mam wrodzone umiłowanie fantastyki, jak sądzę. To się chyba dostaje w pakiecie z wrednością i haczykowatym nosem :D

Uczeń Czarnoksiężnika - 2010-12-02, 10:37

Zawsze lubiłem literaturę podróżniczą, a od niej do klasycznego fantasy już krótka droga. Najpierw były Tomki Szklarskiego, później powieści Karola Maya - z biblioteki przeczytałem wszystkie, które traktowały o przygodach Old Shatterhanda. Podobał mi się styl Maya i narracja pierwszoosobowa.

A już prawdziwa przygoda z fantastyką to w moim przypadku Władca Pierścieni. Ta jedna książka niesamowicie zmieniła kierunek rozwoju mojego czytelniczego gustu. Od niej się zaczęło i to dzięki niej mam na półkach teraz dość dużo fantastyki. Gdybym nie polubił gatunku, albo może konkretniej, gdybym go nie poznał i nie docenił, być może mijałbym półki z fantastyką w księgarniach z daleka. Może jak wiele osób patrzyłbym na owe półki trochę jak na literaturę niższego sortu? Nie wiem. W każdym razie od wielu lat nie wyobrażam sobie życia bez fantastyki. Jestem na bieżąco z rynkiem wydawniczym w Polsce, staram się śledzić nowości i plany wydawnicze od czasu do czasu kupując to, co uważam za dobre.

Żabka - 2011-05-20, 12:08

Cytat:
Zawsze lubiłem literaturę podróżniczą, a od niej do klasycznego fantasy już krótka droga. Najpierw były Tomki Szklarskiego, później powieści Karola Maya - z biblioteki przeczytałem wszystkie, które traktowały o przygodach Old Shatterhanda. Podobał mi się styl Maya i narracja pierwszoosobowa.



Ja też swoją przygodę rozpoczęłam od Karola Maya. Przeczytałam wszystkie książki i byłam zafascynowana. Jednak nie fascynowała mnie fantastyka. Dopiero książka "Straż! Straż!" Terry Pratchett... Byłam zachwycona i mój zachwyt trwa do dziś. To mnie zachęciło do sięgnięcia innych książek ze stylu fantasy tylko już bardziej na poważnie... Teraz to nawet wolę bardziej filmy fantasy... ;-)

Wiadomo w dzieciństwie czytało się mnóstwo bajek, baśni np. braci Grimm. Bardzo lubiłam sobie wyobrażać tych wszystkich rycerzy i potworów... Fajne były wtedy czasy... 8-)

Kamil - 2011-05-20, 22:22

Też zaczynałem od Maya i innych takich autorów: Curwood, Cooper.. we wczesnym dzieciństwie. Ale tak konkretnie fantasy zacząłem czytać od Harryego Pottera. To był koniec 2000 roku, pierwsze dwa tomy momentalnie przeczytałem i z miesiąc później odbyła sie premiera trzeciego. Od razu po tym był Hobbit i Władca Pierścieni. Tak to się zaczeło i trwa do dziś :)

Gry RPG były też jakoś w tym czasie, trudno powiedzieć czy pierwsze, ale chyba nie... chociaż jakoś w tym okresie właśnie (2000-2001) tłukłem Baldur's Gate całymi miesiącami :)

M - 2011-05-21, 19:22

kenaz napisał/a:
Ale tak konkretnie fantasy zacząłem czytać od Harryego Pottera. To był koniec 2000 roku, pierwsze dwa tomy momentalnie przeczytałem i z miesiąc później odbyła sie premiera trzeciego.
Tego akurat kompletnie nie rozumiem. Jak można po przeczytaniu bajeczki dla nawiedzonych nastolatków polubić fantasy? ;-) Ja przeczytałem I tom i stwierdziłem wtedy, że aby mi się to spodobało - musiałbym mieć jakieś 10 lat, bo już przy 11-tu poczułbym się "zbyt dorosły" na takie wypociny ;-) To jest dobre ewentualnie na czytanie dziecku do poduszki, do niczego więcej.
Raziel - 2011-05-21, 20:31

Martinus napisał/a:
kenaz napisał/a:
Ale tak konkretnie fantasy zacząłem czytać od Harryego Pottera. To był koniec 2000 roku, pierwsze dwa tomy momentalnie przeczytałem i z miesiąc później odbyła sie premiera trzeciego.
Tego akurat kompletnie nie rozumiem. Jak można po przeczytaniu bajeczki dla nawiedzonych nastolatków polubić fantasy? ;-) Ja przeczytałem I tom i stwierdziłem wtedy, że aby mi się to spodobało - musiałbym mieć jakieś 10 lat, bo już przy 11-tu poczułbym się "zbyt dorosły" na takie wypociny ;-) To jest dobre ewentualnie na czytanie dziecku do poduszki, do niczego więcej.


Jak miałem 6 lat pokonałem pierwszego Pottera i tak się zaczęło, potem jakieś młodzieżowe fantasy i w wieku 10 lat Wiedźmin :D Oj, te bluzgi co strona mnie wtedy mocno szokowały :D

Kamil - 2011-05-21, 22:01

Martinus napisał/a:
kenaz napisał/a:
Ale tak konkretnie fantasy zacząłem czytać od Harryego Pottera. To był koniec 2000 roku, pierwsze dwa tomy momentalnie przeczytałem i z miesiąc później odbyła sie premiera trzeciego.
Tego akurat kompletnie nie rozumiem. Jak można po przeczytaniu bajeczki dla nawiedzonych nastolatków polubić fantasy? ;-) Ja przeczytałem I tom i stwierdziłem wtedy, że aby mi się to spodobało - musiałbym mieć jakieś 10 lat, bo już przy 11-tu poczułbym się "zbyt dorosły" na takie wypociny ;-) To jest dobre ewentualnie na czytanie dziecku do poduszki, do niczego więcej.

Miałem 12 lat, do dziś to lubie. Jedna z najlepszych serii fantastycznych dla dzieci i.. właściwie ludzi w każdym wieku. Tak jak Narnia i wiele innych. A Narnia napisana jest jednak bardziej dziecinnym językiem - mi to nie przeszkadza. Nie uważam żebym był "zbyt dorosly" na jakąkolwiek literature. Czuję się młody, nie segreguje książek na "to dla dzieci", "o to dla dorosłych więc dla mnie".
I faktem jest, że to właśnie Potter sprawił, że całe rzesze dzieci i młodzieży sięgnęło po fantasy, wg mnie to jest największa zaleta tej serii, ale nie jedyna :)
Właśnie w tamtym okresie (jak pisałem) sięgnąłem po Władce Pierścieni, który mnie zachwycił, a także po Wiedźmina.

"bajeczki dla nawiedzonych nastolatków"
płoń! :zlo
:mrgreen:

M - 2011-05-22, 09:56

kenaz napisał/a:
Miałem 12 lat, do dziś to lubie.
Ja byłem po 20-tce i dla mnie I tom Harry'ego był zbyt dziecinny. Wolałem i nadal wolę ambitniejsze książki niż te skierowane do 10-latków.

kenaz napisał/a:
A Narnia napisana jest jednak bardziej dziecinnym językiem - mi to nie przeszkadza.
Jest to również pozycja przeznaczona dla dzieci, ale ja odbieram ją nieco inaczej przez pryzmat czasu, w którym czytałem - w dzieciństwie, na działce pod parasolem z sokiem malinowym w ręku :)

kenaz napisał/a:
Nie uważam żebym był "zbyt dorosly" na jakąkolwiek literature.
A ja tak. Jako czytelnicy rozwijamy się i czujemy, że od literatury powinniśmy oczekiwać więcej i więcej. Dlatego z wiekiem sięgamy po inne pozycje. Ze mną jest tak samo. Nie bawią mnie bajeczki dla dzieci, bo gdyby tak było, to nigdy bym nie wyszedł poza "Akademię Pana Kleksa" czy powieści Adama Bahdaja. "Harry..." to na pewno fajna literatura, ale przeznaczona dla dzieci - tylko i wyłącznie.
Kamil - 2011-05-22, 11:18

Martinus napisał/a:

kenaz napisał/a:
Nie uważam żebym był "zbyt dorosly" na jakąkolwiek literature.
A ja tak. Jako czytelnicy rozwijamy się i czujemy, że od literatury powinniśmy oczekiwać więcej i więcej. Dlatego z wiekiem sięgamy po inne pozycje. Ze mną jest tak samo. Nie bawią mnie bajeczki dla dzieci, bo gdyby tak było, to nigdy bym nie wyszedł poza "Akademię Pana Kleksa" czy powieści Adama Bahdaja. "Harry..." to na pewno fajna literatura, ale przeznaczona dla dzieci - tylko i wyłącznie.

Nie ma książek "tylko i wyłącznie" dla danej grupy wiekowej. Rozwijanie się czytelnika to nie zmienianie książek na bardziej "dorosłe" i "ambitne", tylko wszechstronność i dostrzeganie wartości w opowiastce dla dzieci (np. Narnia) a także w chociażby Sapkowskim czy Murakamim. Nie utknąłem na poziomie 10-letniego dziecka, czytam różne rzeczy. Teraz czytam "Atramentowe serce" - książka raczej dla młodszych, a jednak to wartościowa literatura o miłości do książek.
Mówisz troche jak niedojrzały 16-latek, który śmieje się z młodszego rodzeństwa, że te jeszcze czyta bajki :)

Moi rodzice mają w domu biblioteke, dziesiątki ambitnych książek, dużo klasyki, fantasy i bajek mało, ale mimo to matka świetnie się bawiła zarówno przy Narnii jak i przy Potterze, była pełna zachwytu nad fantazją autorów, językiem, oryginalnością twierdząc że to jedne z najlepszych książek w swojej dziedzinie. Czy to czyni dorosłego czytelnika dziecinnym lub cofającym się? albo nierozwijającym? wręcz przeciwnie.

Ravena - 2011-05-22, 14:52

Ja byłam zdecydowanie po 20 i Harry Potter mnie urzekł. Do dziś wracam do tej powieści, choć najbardziej lubię chyba trzy pierwsze tomy, te starsze (w domyśle pisane dla starszego tez pokolenia) mniej mnie zaczarowały. Martinusie, Harry Potter to swoisty fenomen łączący bardzo wiele tradycyjnych wątków i tematów z baśni i literatury fantasy jako takiej. Lubię wyobraźnię pani Rowling. I nie zgadzam się absolutnie że stwierdzeniem że HP jest przeznaczona dla dzieci - tylko i wyłącznie. Uczeń Czarnoksiężnika często powtarza (a ja za nim), że dobra książka dla dzieci spodoba się także dorosłym. Dobra literatura to po prostu dobra literatura.
Myślę, że wielu ludzi, którzy nie lubią fantasy mogłoby określić wszelką fantastykę (w tym Twojego ukochanego Williamsa) "bajeczkami dla nawiedzonych nastolatków"... Bo wszystko co z magią, smokami i istotami nie-realnymi to wszak bajka dobra dla dzieci ^^

Kamil - 2011-05-22, 17:48

Ravena napisał/a:
Uczeń Czarnoksiężnika często powtarza (a ja za nim), że dobra książka dla dzieci spodoba się także dorosłym. Dobra literatura to po prostu dobra literatura.
:) teraz i ja będę to powtarzał.
Ravena napisał/a:
Myślę, że wielu ludzi, którzy nie lubią fantasy mogłoby określić wszelką fantastykę (w tym Twojego ukochanego Williamsa) "bajeczkami dla nawiedzonych nastolatków"... Bo wszystko co z magią, smokami i istotami nie-realnymi to wszak bajka dobra dla dzieci ^^
dokładnie, znam dziewczyne, która czyta wyłącznie książki realistyczne, ksiązki które są racjonalne, bez rzeczy niestworzonych. wszelkim fantasy gardzi. dla mnie to co najmniej dziwne ograniczenie, brak fantazji i zero z dziecka. myślę, że nie czytałaby własnym dzieciom bajek...
M - 2011-05-22, 19:03

kenaz napisał/a:
Nie ma książek "tylko i wyłącznie" dla danej grupy wiekowej.
Jeżeli książka jest adresowana do danej grupy wiekowej czy społecznej, to wcale nie oznacza, że inni nie mogą tego czytać. Jest tylko jedno "ale" - tym innym może się nie podobać. Jeżeli sięgam po książkę naukową poświęconą fizyce molekularnej napisaną dla doktorantów fizyki, to mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nie jest ona dla mnie, prawda? ;-) To samo mam z bajkami dla dzieci - one nie są dla mnie ;-)

kenaz napisał/a:
ie utknąłem na poziomie 10-letniego dziecka, czytam różne rzeczy.
Ale ja daleki jestem zarzucaniu komukolwiek takich stwierdzeń ;-) Tobie też tego nie zarzuciłem.

kenaz napisał/a:
Rozwijanie się czytelnika to nie zmienianie książek na bardziej "dorosłe" i "ambitne", tylko wszechstronność i dostrzeganie wartości w opowiastce dla dzieci
Ale ja nigdzie nie napisałem, że Harry to słaba książka. Tylko, że to bajka dla dzieci ;-)

kenaz napisał/a:
Mówisz troche jak niedojrzały 16-latek, który śmieje się z młodszego rodzeństwa, że te jeszcze czyta bajki :)
Wcale nie. Po prostu nie mogę zrozumieć, jak ktokolwiek może klasyfikować bajki dla dzieci do literatury fantasy :) To tak jakbyś indiański wigwam zaliczył do azjatyckich drapaczy chmur ;-) To się po prostu nie da ;-)

kenaz napisał/a:
była pełna zachwytu nad fantazją autorów, językiem, oryginalnością twierdząc że to jedne z najlepszych książek w swojej dziedzinie.
I ma rację, bo wśród bajek dla dzieci nie było dotąd tak "medialnej" książki, która osiągnęła ogromny światowy sukces i przyciągnęła do czytania tak wielką rzeszę fanów. Miliony dzieciaków i nastolatków sięgających po poszczególne części nie mogą się mylić :) I bardzo dobrze! A jeśli dobrze bawią się przy tym również dorośli, to jeszcze lepiej. To jednak nie sprawia, że z książki dla dzieci Harry staje się czymś więcej.

kenaz napisał/a:
Czy to czyni dorosłego czytelnika dziecinnym lub cofającym się? albo nierozwijającym? wręcz przeciwnie.
Ale ty nie rozumiesz co ja mam na myśli. Ja mówiłem o rozwijaniu się, a nie o cofaniu. Samemu zdarza mi się czytać literaturę niskiego poziomu (np. w podróży) i to nie świadczy o cofaniu się. Dobór lektur jest ważny.
A tak w ogóle, to zastanawiam się nad jednym - co powiedziała twoja mama po przeczytaniu? Że do kogo jest adresowana ta książka? Do dzieci czy do dorosłych, bo to zasadnicza różnica.

Ravena napisał/a:
Ja byłam zdecydowanie po 20 i Harry Potter mnie urzekł.
Jak wielu innych ludzi, co nadal nie zmienia faktu, że Rowling adresuje książki do młodego pokolenia ;-)

Ravena napisał/a:
I nie zgadzam się absolutnie że stwierdzeniem że HP jest przeznaczona dla dzieci - tylko i wyłącznie.
Skoro sama autorka uważa, że pisze dla dzieci, to nie pozostaje mi z nią polemizować ;-) A tak na poważnie, to niech wam będzie - usuwam ze swojej wypowiedzi "tylko i wyłącznie". Niech będzie - głównie dla dzieci :)

Ravena napisał/a:
Bo wszystko co z magią, smokami i istotami nie-realnymi to wszak bajka dobra dla dzieci ^^
Napisz to w miejscu publicznym, to fani "Gwiezdnych Wojen" zlinczują cię :mrgreen:
Kamil - 2011-05-22, 19:31

Martinus napisał/a:

kenaz napisał/a:
Mówisz troche jak niedojrzały 16-latek, który śmieje się z młodszego rodzeństwa, że te jeszcze czyta bajki :)
Wcale nie. Po prostu nie mogę zrozumieć, jak ktokolwiek może klasyfikować bajki dla dzieci do literatury fantasy :) To tak jakbyś indiański wigwam zaliczył do azjatyckich drapaczy chmur ;-) To się po prostu nie da ;-)
Nigdzie nie napsiałem że Potter to fantasy. Ale właśnie to on sprawił, że zainteresowałem się fantasy. U wielu innych osób też to tak wyglądało, więc chyba jednak bliżej Potterowi do fantasy, niż indiańskiemu wigwamowi do azjatyckich drapaczy chmur ;)
Zresztą, za wikipedią: "Fantasy - gatunek literacki lub filmowy używający magicznych i innych nadprzyrodzonych form, motywów, jako pierwszorzędnego składnika fabuły, myśli przewodniej, czasu, miejsca akcji, postaci i okoliczności zdarzeń."
jak dla mnie pasuje do Pottera i do Narnii. sama definicja czyni z Pottera fantasy, z tym, że fantasy skierowaną do wszystkich, nie tylko do dorosłych (Sapkowskiego dzieciom bym nie czytał). Fantasy to pojęcie dość ogólne.
Martinus napisał/a:
co powiedziała twoja mama po przeczytaniu? Że do kogo jest adresowana ta książka? Do dzieci czy do dorosłych, bo to zasadnicza różnica.

że jest dla wszystkich. że to książka dobra dla każdego w rodzinie. od dziecka po dziadka. i o to mi właśnie chodzi - książki wyłącznie dla dzieci nie przyciągną również dorosłych. fakt, że jest kierowana głównie do dzieci (tych starszych, nie najmłodszych), ale dobra książka (jak była mowa wcześniej) broni się nawet po trafieniu do starszych osób, w przeciwieństwie np. do "Zmierzchu" adresowanego chyba wyłącznie do młodych dziewczyn. Podoba mi się opinia Stephena Kinga: "Zarówno Rowling jak i Meyer pisząc zwracają się bezpośrednio do młodych ludzi. Różnica jest taka, że J.K.Rowling jest świetną pisarką, a Stephanie Meyer nie potrafi napisać nic wartościowego." No ale chyba już się zapędzam i zbaczam z tematu..
Martinus napisał/a:

Ravena napisał/a:
I nie zgadzam się absolutnie że stwierdzeniem że HP jest przeznaczona dla dzieci - tylko i wyłącznie.
Skoro sama autorka uważa, że pisze dla dzieci, to nie pozostaje mi z nią polemizować ;-) A tak na poważnie, to niech wam będzie - usuwam ze swojej wypowiedzi "tylko i wyłącznie". Niech będzie - głównie dla dzieci :)
heh... :)

dobrze, że chociaż na tym forum jest z kim podyskutować :)

M - 2011-05-23, 08:20

kenaz napisał/a:
Zresztą, za wikipedią: "Fantasy - gatunek literacki lub filmowy używający magicznych i innych nadprzyrodzonych form, motywów, jako pierwszorzędnego składnika fabuły, myśli przewodniej, czasu, miejsca akcji, postaci i okoliczności zdarzeń."
Akurat wikipedii to bym nie ufał ;-) Poza tym, według niektórych osób "Gwiezdne Wojny" przynależą do gatunku fantasy ;-) Ja zbywam to śmiechem, ale są osoby które w to wierzą...

kenaz napisał/a:
dobrze, że chociaż na tym forum jest z kim podyskutować :)
;-)
Ja celowo rozpoczynam nieco kontrowersyjne tematy, aby pobudzić do życia FK, które pozostaje jeszcze w zimowej drzemce ;-)

Córka Lavransa - 2011-05-23, 11:56

Martinus napisał/a:
Jeżeli książka jest adresowana do danej grupy wiekowej czy społecznej, to wcale nie oznacza, że inni nie mogą tego czytać. Jest tylko jedno "ale" - tym innym może się nie podobać.


Rozumiem z tego, że każda książka jest wg ciebie adresowana do danej grupy wiekowej czy społecznej. Bardzo to zamknięty na nowości i pozbawiony naturalnej ciekawości świata pogląd, ale jest twój, ok.
Powiedz mi zatem, do jakiej grupy społecznej czy wiekowej adresowane są książki Tada Williamsa? Bo nie wiem, czy się łapię - byłam ciekawa, co ci się tak bardzo podoba, ale jeśli nie mieszczę się w targecie, to w ogóle nie ma sensu próbować, prawda...? ;-)

Kamil - 2011-05-23, 12:12

Tak mówicie o tym Tadzie Williamsie że aż wpisałem w google żeby zobaczyć kto to. Pierwsza z brzegu strona: http://tad.williams.prv.pl i zastanawiam się, co tam robi Roland z Mrocznej Wieży ;)

@Martinus
Ja Pottera zakwalifikowałbym do po prostu fantastyki. Pojęcie ogólne i wg mnie całkowicie trafne. Fantasy kojarzy się nieco inaczej. Jeśli nie ufasz wikipedii zajrzyj w jakąkolwiek encyklopedie, definicja jest podobna i też Pottera można pod to podciągnąć.

M - 2011-05-23, 12:34

Córka Lavransa napisał/a:
Rozumiem z tego, że każda książka jest wg ciebie adresowana do danej grupy wiekowej czy społecznej. Bardzo to zamknięty na nowości i pozbawiony naturalnej ciekawości świata pogląd, ale jest twój, ok.
Owszem, bo przykładowo horror czy powieść erotyczna jest adresowana do osób dorosłych i dziecku jej nie dasz do czytania, prawda? Chyba, że w ramach "naturalnej ciekawości świata" oświecisz swoje dziecko zapodając wyuzdanego Mastertona ;-)

Córka Lavransa napisał/a:
Powiedz mi zatem, do jakiej grupy społecznej czy wiekowej adresowane są książki Tada Williamsa?
Do miłośników fantasy i SF, głównie starszych. Wiem z doświadczenia moderowania strony, że spora część nastolatków pogubiła się w takcie cyklu "Inny świat" twierdząc, że "to za słabe, bo nie wiadomo o co chodzi" ;-)

kenaz napisał/a:
Tak mówicie o tym Tadzie Williamsie że aż wpisałem w google żeby zobaczyć kto to. Pierwsza z brzegu strona: http://tad.williams.prv.pl i zastanawiam się, co tam robi Roland z Mrocznej Wieży ;)
To strona mojego autorstwa, tak na marginesie ;-) Roland z MW Kinga jest tam tylko dlatego, że obraz jest autorstwa Michaela Whelna - rysownika fantasy, który prywatnie jest przyjacielem Tada Williamsa. Poza tym, akurat pasował do mojej koncepcji strony ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-05-23, 12:40

Ravena napisał/a:
Uczeń Czarnoksiężnika często powtarza (a ja za nim), że dobra książka dla dzieci spodoba się także dorosłym.


kenaz napisał/a:
:) teraz i ja będę to powtarzał.



Czytam i trudno mym oczom uwierzyć, że doczekałem czasów, że publicznie cytują moje słowa. :)
Nie przypisuje sobie za nie jednak zasługi, bo ja z kolei powtarzam je za C.S. Lewisem. :)

Jest w nich wiele prawdy i w pełni je podzielam. Nawiąże do nich jeszcze po wypowiedzi Martinusa, który napisał:

Martinus napisał/a:
Jest tylko jedno "ale" - tym innym może się nie podobać. Jeżeli sięgam po książkę naukową poświęconą fizyce molekularnej napisaną dla doktorantów fizyki, to mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nie jest ona dla mnie, prawda? ;-) To samo mam z bajkami dla dzieci - one nie są dla mnie ;-)


Książka fabularna to jednak bardziej ogólny termin niż książka naukowa i przykład nie jest zbyt reprezentatywny.
Ravena przytoczyła myśl Lewisa, którą przytoczyłem kilkukrotnie. Dosłownie brzmiała ona: "Książka dla dzieci, która podoba się tylko dzieciom jest złą książką dla dzieci"
(w oryginale "I am almost inclined to set it up as a canon that a children's story which is enjoyed only by children is a bad children's story. The good ones last. A waltz which you can like only when you are waltzing is a bad waltz.").

Oczywiście, inaczej pisze się dla dzieci, inaczej dla dorosłych. Autor używa innych sformułowań, dostosowuje język. Te różnice są i na ich podstawie można dzielić - to "dla dzieci", to "dla dorosłych". Ale przecież to nie jedyna warstwa książki. Liczy się treść, to co autor chce przekazać, wartości, idee. Podążając za Twoimi słowami Martinusie można byłoby wysnuć wniosek, że wartości, które przekazuje się dzieciom w książkach dla dorosłych są już nieistotne, nieobowiązujące, niepotrzebne.
Piękno jest uniwersalne, można je dostrzec zarówno w języku książek dziecięcych, młodzieżowych, jak i tych pisanych pod czytelnika dorosłego. Bywa, że dzieci bardzo wcześnie biorą się za poważne książki (bo na półce rodziców stoi "Anna Karenina" czy coś Dostojewskiego, albo nawet taki "Władca Pierścieni"). Bywa też odwrotnie, że 30 letni czytelnik wraca do Baśni braci Grimm czy dziecięcej klasyki - książek Frances Hodgson Burnett czy Astrid Lindgren. Czy pierwszą sytuację nazwać światłym rozwojem a drugą regresją i uwstecznianiem? Nie poważyłbym się na coś podobnego.

Piękno jest uniwersalne.

Procella - 2011-05-23, 14:05

Najmocniejszym moim przeżyciem czytelniczym z ostatnich paru miesięcy była "Nacja" Pratchetta. Książka teoretycznie dla młodzieży. Dawno nic mnie tak nie ruszyło.
Córka Lavransa - 2011-05-23, 20:46

Martinus napisał/a:
Owszem, bo przykładowo horror czy powieść erotyczna jest adresowana do osób dorosłych i dziecku jej nie dasz do czytania, prawda? Chyba, że w ramach "naturalnej ciekawości świata" oświecisz swoje dziecko zapodając wyuzdanego Mastertona ;-)


Mówimy o czymś zupełnie innym. Ty w powyższym odnosisz się do sytuacji, w której konkretna osoba nie dorosła jeszcze do pewnego rodzaju twórczości i kontrolowanie jej dostępu do niej - jako zadanie osoby starszej - jest naturalnym elementem procesu wychowawczego.

Natomiast twierdzenie, że książki teoretycznie dla dzieci nie są książkami dla dorosłych, bo się im nie spodobają, jest zwykłą bzdurą, która broni czytelnikom dorosłym dostępu do wielu ciekawych i wzruszających pozycji.

Książka dla dzieci może być pouczająca nawet dla dorosłego. Romans dla gospodyni domowej może być mądrą książką o relacjach międzyludzkich, wzruszającą nawet dla "kobiety sukcesu". Dlaczego nie...?

Jak napisał Uczeń - piękno jest uniwersalne. A idąc za twoim tokiem myślenia - to książka nie dla mojej grupy społecznej/wiekowej, więc mi się nie spodoba - zamykasz się w jakiejś skorupie. Czytam tylko to, co dla mnie przeznaczone, podoba mi się tylko to, co ma mi się podobać zgodnie z napisem na opakowaniu...? O rany, nie. Nigdy w życiu nie dałabym się w ten sposób zaszufladkować.

Kenaz :hehe:

Kamil - 2011-05-24, 00:28

Procella napisał/a:
Przepraszam, że dołączę się do offtopa, ale teraz nie mogę się powstrzymać:
http://verydemotivational...ple-logic11.jpg :evil2:
:hehe:

a wracając do tematu, chyba mniej wiecej tak wyglądało moje pierwsze spotkanie z fantasy:
http://images7.gry-online...e3/13719562.jpg
Baldur's Gate, jakoś 1999-2000 rok. coś koło tego.

Żabka - 2011-05-24, 14:08

Czytając te wszystkie posty muszę Wam powiedzieć, że chociaż wracamy do książek z dzieciństwa robimy to niezwykle rzadko. Zauważyłam również, że większość dorosłych osób nawet nie wie, że mogą w bibliotece wypożyczyć książki z działu "dla dzieci i młodzieży". Muszę przyznać, że sama byłam w szoku jak się dowiedziałam, że moja karta obowiązuje również w bibliotece dla dzieci i młodzieży. Nie mówiąc o tym jak mi było głupio, że wypożyczam stamtąd książkę (przede wszystkim dlatego, że bibliotekarka się dziwnie na mnie patrzyła)...

To są po prostu stereotypy i ludzie dorośli chcą być zbyt dorośli, żeby wracać do książek młodzieżowych bądź (w przypadku nowości) w ogóle je przeczytać. Takie jest moje zdanie.

A jeśli chodzi o te gify to rewelacja :mrgreen:

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-05-24, 14:33

Żabka napisał/a:
Czytając te wszystkie posty muszę Wam powiedzieć, że chociaż wracamy do książek z dzieciństwa robimy to niezwykle rzadko.


Może wracamy rzadziej, ale co jeśli z książkami, których jeszcze nie przeczytaliśmy? Czy nie można już takiej wziąć do ręki, bo jesteśmy zbyt dorośli? :) Wiadomo, że to nieprawda. "Opowieści z Narni" przeczytałem mając 19 lat i byłem nimi zachwycony. Wiele innych książek dziecięcych czy młodzieżowych również przeczytałem późno. A myślę, że i co najmniej kilka jeszcze przeczytam w przyszłości. ;)


Żabka napisał/a:
To są po prostu stereotypy i ludzie dorośli chcą być zbyt dorośli, żeby wracać do książek młodzieżowych bądź (w przypadku nowości) w ogóle je przeczytać.


Zbyt dorośli... To ja jeszcze jedną ciekawą myśl C.S. Lewisa przytoczę:

"Some day you will be old enough to start reading fairy tales again."

Tifa Lockhart - 2011-05-24, 15:05

Uważam, że to czy książka jest dla dorosłych czy dla dzieci zależy od nastawienia czytelnika. Jeśli komuś czterdziestoletniemu pasują np. Koszmarne Karolki, to niech je czyta.
Pottera przeczytałam w podstawówce, bardzo mi się podoba ta seria. Teraz, gdy czasami przeglądam Rowling urywkami, to niektóre fragmenty wydają mi dziecinne. Nie uważam jednak, żeby to były to książki wyłącznie dla dzieci.

Córka Lavransa - 2011-05-24, 22:16

Uczeń Czarnoksiężnika napisał/a:
"Some day you will be old enough to start reading fairy tales again."


Rest assured I have reached that point already. And I am extremely happy here. :mrgreen:

kenaz napisał/a:
http://images7.gry-online...e3/13719562.jpg


Ech, dobre stare... I noce spędzone przy Icewind Dale. Żal, że to już nie chodzi...

Kamil - 2011-05-24, 22:29

Córka Lavransa napisał/a:
Ech, dobre stare... I noce spędzone przy Icewind Dale. Żal, że to już nie chodzi...
Chodzi i to lepiej niż kiedyś. Instalujemy BG1 i BG2 potem BG Trilogy (mod) i się cieszymy baldurem 1 na silniku dwójki (czyli lepsze zasady, wreszcie przyzwoity dziennik itp. Do tego widescreen mod żeby panoramiczną rozdzielczość mieć :) na Windows 7 tez problemów nie ma. Z Icewindem i Planescape Torment również można sobie poradzić.
Ale fakt - nic już nie wróci tamtych nocy.. :)

Córka Lavransa - 2011-05-24, 22:50

kenaz napisał/a:
Planescape Torment


Jakim cudem...? Chcesz mi powiedzieć, że Morte nie odszedł na zawsze...? :shock:
Przywracasz mi wiarę w Panią Bólu! Albo... robisz złudne nadzieje. :evil:
Mam lenovo s10, Windows 7. Jeśli wiesz, jak na moim lapku uruchomić Tormenta, żeby nie był jednym wielkim, piszcząco-skaczącym pikselem, napisz na priv, nie róbmy tu aż takiego off-topu.
Ładnie proszę...

elfrun - 2011-05-25, 09:01

Zabka wspomniala ze w wieku doroslym rzadko siegamy po ksiazki dla dzieci. Ze mna jest akurat troche inaczej. "Opowiesci z Narnii" przeczytalam dopiero zblizajac sie do trzydziestki, podobnie bylo z Harry Potterem, Muminki czytuje pasjami, uwielbiam komiksy o nich, a gigantyczny reprint jednej z ilustracji z "Lata Muminkow" wisi u mnie w kuchni umilajac mi czas spedzony przy garnkach. Dwa lata temu przeczytalam powtornie "Galke od lozka" a teraz podczytuje w nielicznych wolnych chwilach "Przygody Kota Filemona" i rozne ksiazki Astrid Lindgren, ktorych mam w domu spora kolekcje.
Żabka - 2011-05-25, 12:51

Wczoraj rozmawiałam nawet na ten temat z mężem i on powiedział takie zdanie:
"Jeśli ktoś uważa, że niektóre książki przeznaczone są tylko dla dzieci i nie dorośli nie powinni ich czytać to niech się zastanowi kto napisał te książki"

I tutaj dodam tylko tyle, że większość książek zostały napisane przez dorosłych, którzy jednak napisali książki dla dzieci i młodzieży. ;-)

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-05-25, 13:47

Żabka napisał/a:
"Jeśli ktoś uważa, że niektóre książki przeznaczone są tylko dla dzieci i nie dorośli nie powinni ich czytać to niech się zastanowi kto napisał te książki"


W filmie "Cienista dolina" bazującym na biografii C.S. Lewisa (przepraszam, że się doń tak często odwołuje, ale jest on jednym z autorytetów jeśli chodzi o literaturę dla dzieci, wg mnie) w pewnym momencie pytają Lewisa: Twój brat mówi, że nie znasz żadnych dzieci, więc jak ci się udaje pisać książki dla dzieci?
Lewis pięknie odpowiada: "Mój brat był dzieckiem jakiś czas temu i, co może wydawać się niewiarygodne, ja również." :) To ostatnie rzekł z lekką ironią. :)
CSL twierdzi, że pisał o tym, co sam chciałby przeczytać będąc dzieckiem.

Córka Lavransa - 2011-05-25, 21:27

elfrun napisał/a:
"Galke od lozka"


Elfrun, dziękuję. :) Kiedy przeczytałam ten tytuł w Twoim poście, coś brzęknęło mi pod czaszką. Google pomogły pamięci i już wiem, czego zaraz poszukam na Allegro. Przecież "Gałka" była jedną z moich ukochanych książek!

Ja często sobie czytam książki dla dzieci i młodzieży. Takie dla starszych, typu np. "Małgosia kontra Małgosia", "Zapałka na zakręcie" czy "Większy kawałek świata", ale też dla całkiem małych, jak np. "Tajemnica Czarnej Izabeli". Nie wyobrażam sobie nie zajrzeć czasem do "Kubusia Puchatka", cyklu o Mary Poppins czy o Narnii, lub "Mikołajka". To by było smutne.

Paleolog - 2011-05-26, 07:20

Ja również względnie regularnie wracam do książek dla dzieci/młodzieży - np jakąś książkę Niziurskiego czy Bahdaja odświeżam sobie średnio raz do roku. I owszem, czasem miewam wrażenie, że mocno się zestarzały albo, że po prostu ja już z nich wyrosłem. Ale w większości przypadków owe książki porażają mnie swoją mądrością i dojrzałością.
Niekiedy nawet wydają się lepsze, niż w momencie pierwotnego czytania.

Zgadzam się w zupełności z cytatem z Lewisa, że dobra książka dla dzieci to taka, która podoba się nie tylko dzieciom.


...

I jeszcze mały offtop skierowany do kenaza, ewentualną odpowiedź też poprosze na priv: a co zrobić, żeby normalnie chodził taki staroć jak Doom 2? :mrgreen:

Erendis - 2011-05-28, 00:16

Po książki sama zaczęłam sięgać po przeczytaniu Harry'ego Pottera, więc można powiedzieć, że jestem dość typowym przypadkiem dziecka, które po przeczytaniu powieści Rowling złapały czytelniczego bakcyla. I chyba bezpośrednio po Harrym sięgnęłam po Tolkiena, i tak poszło z górki. I mogę śmiało powiedzieć, że fantasy to pierwszy gatunek, jaki zaczęłam czytać.
Aura - 2011-09-05, 15:12

Nie pamiętam, jaka była moja pierwsza książka fantasy.
Na poważnie zainteresowałam się tą dziedziną literatury po przeczytaniu Harry'ego Pottera w wieku 19 lat. Najpierw wyszukiwałam książki w zamierzeniu przeznaczone dla dzieci i młodzieży, a potem sięgnęłam po te dla dorosłych. Przez jakiś czas czytałam tylko fantastykę, podobnie jak po przeczytaniu "Trzech muszkieterów" długo czytałam tylko powieści historyczne :D
Obydwa to teraz moje ulubione gatunki :D

Nieznany - 2011-09-05, 23:06

U mnie było podobnie, jak u Ucznia - zawsze byłem fanem książek przygodowych, począwszy od przygód Tomka Szklarskiego a skończywszy na "Przypadkach starościca Wolskiego" Hena. :) Już jako niemal dzieciak znalazłem "Katedrę Najświętszej Marii w Paryżu" Hugo, którą również uznałem wtedy za historyczna przygodówkę z wątkiem romantycznym a która do dziś jest jedną z moich ulubionych książek. Dzięki Hugo i Józefowi Henowi (jedną książkę o przygodach starościca miałem w domku, po pozostałe sięgnąłem w bibliotece) dziś tak lubię powieści historyczne. A co do fantastyki, to zaczęło się późno, bo w wieku 20 lat, kiedy to mój kumpel ze stancji przywiózł archiwalne numery "Fantastyki" (wtedy już chyba Nowej) i czytając opowiadania zacząłem się wciągać. I choć najsilniejszym impulsem, który do dziś pamiętam, było opowiadanie SF ("Mój własny wróg" - bardzo polecam!), to po zapoznaniu się ogólnie z nurtem poszukałem, co mogę znaleźć w bibliocece Wyższej Szkoły Pedagogicznej z tematyki fantastyki. I tam mieli Tolkiena. :mrgreen: Nooo... to jak już wsiąkłem, to do tej pory nie odsiąkłem. ;-)
Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-06, 19:34

Tolkien - i wszystko jasne. :)
Radament - 2011-09-06, 19:46

Na początku czytałam książki dla młodzieży. Przeważnie nie było to nic ambitnego, od czasu do czasu sięgnęłam po jakąś książkę historyczną. Fantasy było w tym niewiele, może z wyjątkiem Harrego Pottera i... Przypadków.

Samym tematem fantastycznym zaczęłam interesować się nie dawno, bardzo stopniowo ale przełom nastąpił, jakieś sześć lat temu, kiedy znajoma przyniosła mi Kłamcę - Ćwieka. Później masowo zaczęłam czytać lektury wydane przez Fabrykę Słów. Stopniowo zaczęłam szukać czegoś więcej, może czegoś ambitniejszego i... Tak jakoś wyszło ^^

(No może z wyjątkiem tych ambitnych książek, bo czasem w tej kwestii leżę x])

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-06, 19:54

Radament napisał/a:
Później masowo zaczęłam czytać lektury wydane przez Fabrykę Słów


Generalnie jakoś nie mogę się przyzwyczaić do masowego pochłaniania książek Fabryki. Wydają dużo, ale sporo z tego jest takie sobie. A kilka razy się wręcz naciąłem.
Niemniej mam w domu jedną półeczkę z Fabrycznymi książkami, a wśród nich jest trochę Grzędowicza (jeden z niewielu autorów FS, których naprawdę cenię za jakość), Piekary, Kossakowskiej, plus pojedyncze egzemplarze innych autorów.
Ostatnio Fabryka wydaje praktycznie same wznowienia, a ja czekam na coś nowego Grzędowicza chociażby. Np. Pan Lodowego Ogrodu IV. Ewentualnie jakiś zbiorek opowiadań.

Radamentko, rozwiń jeśli możesz sformułowanie "masowo zaczęłam czytać lektury wydane przez Fabrykę Słów". Interesuje mnie głównie, jakie to były teksty. Może znam? :)

Radament - 2011-09-06, 20:03

Mam nadzieję, że nie będą krzyczeć za offtop O_o

Kod:
Radamentko, rozwiń jeśli możesz sformułowanie "masowo zaczęłam czytać lektury wydane przez Fabrykę Słów". Interesuje mnie głównie, jakie to były teksty. Może znam?


Szczerze teraz zraziłam się do FS, głównie dlatego, że mam wrażenie, że idą w ilość, a nie jakoś. Albo po prostu przestało mnie to bawić...

Oczywiście Kossakowska, Siewca Wiatru, oba tomy Zakonu Krańca Świata, byłam wtedy w nią trochę zapatrzona. Dużo Pilipiuka i Piekary. Grzędowicza... Tu mam problem, bo czytałam może dwie książki... Ach i Komuda! Jeden z moich ulubionych. I Dębski ze swoim "Wydrwizębem". Często przepatrywałam też zbiory opowiadań i jakieś pojedyncze lektury.

Em, a jeśli o wznowienia chodzi, absolutnie rozwala mnie fakt, że Fabryka wydaje wznowienia, niedawno (!) wydanych książek O.O

Uczeń Czarnoksiężnika - 2011-09-06, 20:13

Radament napisał/a:
I Dębski ze swoim "Wydrwizębem"


A mnie jakoś ten zbiorek nie wciągnął. Mam go na własność, dostałem niegdyś od siostry na gwiazdkę. Przeczytałem prawie cały, ale, no, nie zobaczyłem w nim nic genialnego. Miło toto, ale w pamięć nie zapada.

Za to Grzędowicza mam wszystkie książki. Zarówno powieści jak i zbiory opowiadań. I to i to warte polecenia. Autor pisze raczej mało i wolno, ale można na jego tekstach polegać. Z wielką radością przyjąłbym jakiś nowy tomik opowiadań spod jego pióra!

Radament napisał/a:
Oczywiście Kossakowska,


A Upiory południa może czytałaś? Takie małe książeczki z motywem czaszki na okładce. Zakupiłem wszystkie, choć miałem chęć zbojkotować za rozdzielenia tych opowiadań (bo 200 stron z Fabryki trudno nazwać powieścią) na cztery oddzielne tomy. Niemniej ze wszystkich czterech polecam jedynie Pamięć Umarłych.

Radament - 2011-09-06, 20:20

Kod:
A mnie jakoś ten zbiorek nie wciągnął. Mam go na własność, dostałem niegdyś od siostry na gwiazdkę. Przeczytałem prawie cały, ale, no, nie zobaczyłem w nim nic genialnego. Miło toto, ale w pamięć nie zapada.


No właśnie u mnie na odwrót, bardzo potrzebowałam takiej książki w typowym świecie fantasy i oto pojawił się Dębski. Mam do niej wielki sentyment. Aż musiałam zakupić dwie książki z tej serii.

Kod:
A Upiory południa może czytałaś?


Tak, jedną z tych książeczek. Też nie rozumiem dlaczego to podzielili, zwłaszcza, że każda z tych książeczek, jest droga , a tekst w niej jest ułożony w ten sposób, żeby na siłę zrobić z tego, aż 200 stron. Ale szczerze nie zachwyciło mnie to. Znaczy... spodobało owszem, takie tam, czytadło, ale nie na tyle, żeby usilnie szukać reszty.
Mój tomik to był... "Czerń"

@down

Cytat:
PS: dziwnie cytujesz wypowiedzi. Jakby nie z użyciem Quote a Code..


Cholerka, prawda. Trochę jestem roztargniona i klikam nie w to co powinnam. Nawet nie zauważyłam.

Kamil - 2011-09-06, 21:01

Radament napisał/a:
Tak, jedną z tych książeczek. Też nie rozumiem dlaczego to podzielili, zwłaszcza, że każda z tych książeczek, jest droga , a tekst w niej jest ułożony w ten sposób, żeby na siłę zrobić z tego, aż 200 stron.

Typowe... Fabryka Słów z 670 stron Pustynnej Włóczni Bretta w polskim wydaniu zrobiła dwa tomy o sumie 1180 stron. Po 36-40 zł za tom.

PS: dziwnie cytujesz wypowiedzi. Jakby nie z użyciem Quote a Code..

M - 2011-09-07, 08:10

W moim przypadku książki wydawane przez Fabrykę Słów są zawsze na ostatnim miejscu, jeśli chodzi o kupowanie. Już prędzej je wypożyczę z biblioteki albo od kogoś czytającego fantastykę... a że w bibliotekach bywam teraz rzadko, a nikt ze znajomych nie czyta fantastyki, więc w ogóle jestem z ofertą tego wydawnictwa na bakier :mrgreen: Nawet nie ma szans zbytnich, aby się to zmieniło. Krzywdzę pewnie kilku dobrych autorów, ale nic nie poradzę. Więcej interesującej mnie fantastyki wychodzi w innych wydawnictwach: w MAG-u (Uczta Wyobraźni), w Wydawnictwie Literackim (Dukaj), Rebisie (Williams) czy choćby w Powergraph (Kosik).
dorka - 2011-09-22, 10:25

na początku (podstawówka) był Verne.
Później (szkoła średnia) wypatrzyłam u starszego kolegi (bardzo przystojnego przy okazji) cały stos "nowej fantastyki". Okazało się, że jego gazetki są o niebo bardziej interesujące niż on sam. Przynosił mi te a ja chłonęłam je z przyjemnością. Teraz mam całą piwnicę starej dobrej fantastyki. Pełne roczniki od 90 roku.
W między czasie wygrzebałam Zajdla. I przepadłam.

Książki Fabryki Snów- książki dla dzieci..

Polecam Nancy Kress "Hiszpańscy żebracy", Barry B. Longyear "Mój własny wróg", Janusz A. Zajdel "Pełnia bytu". Dziecko raczej tego nie przełknie.

Kamil - 2011-09-22, 11:11

dorka napisał/a:
Książki Fabryki Snów- książki dla dzieci..

Niedałbym swoim dzieciom np. książek Piekary... Achaja też sie nie nadaje, może cos Komudy? hm, też nie - bo historycznie i raczej poważnie.

dorka - 2011-09-22, 12:27

za to fantastykę można pokochać- i Potter i Achaja w jednym worku :mrgreen:
Książki, które z radością dam swojemu dziecku i książki, które schowam na najwyższej półce, coby czasem nie sięgnęło. Książki, dzięki którym można chociaż na chwile zapomnieć o szarzyźnie.

Loki - 2011-09-23, 09:29

Od cyklu "Xanth" Pierce'a Anthony :) To świetny cykl i akurat dla małej szkraby szukającej czegoś innego niż książki przyrodnicze ^^ Matka wypożyczyła z biblioteki dla siebie i zabrała na wczasy do lasu, a ja podwędziłam i zamiast chodzić po lesie, siedziałam w domku i czytałam.

Potem zaczęłam czytać głównie i prawie tylko fantastykę.

Bruixa - 2011-10-27, 19:36

Zaczęlo się, jak u większości z Was, od baśni i książek dla dzieci. Potem było nietypowo: po raz pierwszy zetknęłam się z terminem "fantasy" w związku z albumem Uriah Heep "Return to Fantasy". Zanim sięgnęłam po książkę z tego gatunku obejrzałam kilka filmów. Nie jestem na 100% pewna, ale pierwszy, jaki mi się nasuwa, to "Excalibur" Boormana, dzięki któremu poznałam "Carmina burana" Orffa, ale to na marginesie.
A z literatury pierwszy był Tolkien - "Hobbit" i "Władca Pierścieni", niedługo potem Ziemiomorze Le Guin.

Kamil - 2011-10-27, 20:29

Bruixa napisał/a:
po raz pierwszy zetknęłam się z terminem "fantasy" w związku z albumem Uriah Heep "Return to Fantasy"

Mój ulubiony album Uriah Heep wraz z Look at Yourself, tylko że to do tego pierwszego mam większy sentyment. Jak byłem mały nie wiązałem terminu "fantasy" z książkami, był to dla mnie tytuł płyty i koniec, no to by wychodziło że to i moje prawdopodobnie pierwsze spotkanie z tym słowem.

Bartek - 2012-01-21, 13:56

Potter, Władca Pierścieni, Verne, a dalej to już z górki. Wciągnęlo mnie jakoś na początku gimnazjum :D
beakwi - 2012-02-07, 15:28

"Hyperion" Dana Simmonsa. Czytałam wcześniej Tolkiena, "Diunę" i kilka powieści K. Dicka, ale dopiero ta książka mi uświadomiła, że jest coś poza klasyką fantastyki, że to jest żywy nurt i można trafić na niesamowite perełki :) .
Mogadorian - 2012-02-13, 10:35

"Hobbit" :) Czytałem, jak byłem dzieckiem i pamiętam, że strasznie chciałem być jak Smaug ^^ Bilbo zrobił na mnie takie wrażenie, że długo trzymałem go na piedestale ulubionej postaci, dopóki nie przeczytałem książek Martina.

Potem był "Władca Pierścieni", dwa lata po "Hobbicie". Miałem chyba 10 lat, ale i tak mnie wciągnęło, mimo trudnego języka.

Vesper - 2012-02-16, 20:17

Na początku był Hobbit - miałam jakieś 4 lata - tata mi czytał...
Goldi_91 - 2012-03-02, 11:31

Ja po prostu miałem dość gier komputerowych, nad którymi spędzałem wiele godzin (często marnując czas zamiast pokopać piłkę z chłopakami lub porobić coś pożytecznego!) i postanowiłem sięgnąć po coś innego. Był Hobbit, po którym zostało wiele pozytywnych wrażeń. Później rozpętała się mania Harry'ego Pottera i tak już zostało :)
Kamil - 2012-03-02, 12:38

Goldi_91 napisał/a:
(często marnując czas zamiast pokopać piłkę z chłopakami lub porobić coś pożytecznego!)

Czemu uważasz granie za stratę czasu, a książek nie? Dlaczego czytasz zamiast pokopać piłkę z kolegami?

W ogóle dlaczego społeczeństwo najczęściej uważa, że to książki są ambitne a gry nie? i że gry to właśnie strata czasu?

Goldi_91 - 2012-03-02, 13:03

Bo grać można godzinkę, dwie może troszkę więcej dziennie. Zdarzały się wagary z powodu maniaczenia w gry online oraz spędzanie całego dnia prze ekranem komputera. Oczywiście są gry, które zawsze będę miło wspominał (Gothic :) ),

kenaz napisał/a:
Dlaczego czytasz zamiast pokopać piłkę z kolegami?

A kto Ci tak powiedział kolego ?
Dlaczego tak pochopnie wyciągasz wnioski ?
Ograniczyłem tylko kontakt z komputerem i dzięki temu znalazłem czas na sport, spotkania ze znajomymi oraz inne zajęcia takie jak czytanie. Nie jestem czytelnikiem takim jak Wy co prawda, ponieważ nie pochłaniam aż tak potężnej liczby książek, ale w wolnych chwilach sięgam po książkę tak samo jak i zaglądam do internetu. Kiedyś korzystałem tylko z tego drugiego...

Radament - 2012-03-02, 13:28

kenaz napisał/a:
że to książki są ambitne a gry nie? i że gry to właśnie strata czasu?

Od razu przypomina mi się całe dwie godziny dzisiejszej matmy przegrane w "Angry Birds" na tablecie kolegi xD

Raziel - 2012-03-02, 13:36

kenaz napisał/a:


W ogóle dlaczego społeczeństwo najczęściej uważa, że to książki są ambitne a gry nie? i że gry to właśnie strata czasu?


Bo mają obraz wyniesiony z telewizji, gdzie grożą krwawymi grami, ojej :(
Gry są dosyć młodą dziedziną, a mimo to już się pojawiają twory, które można nazwać ambitnymi, chociażby ukończony ostatnio przeze mnie Bioshock - odwołanie się do różnych nietypowych jak na grę tematów (utopia, eugenika itp.) i bardzo interesująco opowiedziana historia. Rewelacyjny tytuł.
No ale już nie offtopuję :-P

Kamil - 2012-03-02, 14:02

Goldi_91 napisał/a:
Ograniczyłem tylko kontakt z komputerem i dzięki temu znalazłem czas na sport, spotkania ze znajomymi oraz inne zajęcia takie jak czytanie.

To się chwali. Ale z Twojego postu jasno wynikło: gry to zło.

Bywa, że to gry są ambitniejsze i od filmów i od książek - które odbiera się biernie (choć książki poruszają wyobraźnie a często i myślenie), a gry to nie tylko odbiór ale i aktywność, uczestnictwo w opowiadanej historii, rozwiązywanie zagadek, dużo czytania (szczególnie stare RPG pokroju Baldura czy Planescape), w końcu: ćwiczą spostrzegawczość, refleks.. zależy od tytułu.
Wiadomo, wszystko z umiarem :D nie da się też uogólniać, bo wszędzie są i plewy, i rzeczy wartościowe.

Goldi_91 - 2012-03-02, 22:26

kenaz napisał/a:
Ale z Twojego postu jasno wynikło: gry to zło.

Duuża przesada. Wszystko jest dla ludu! Sam grywałem sporo. Obecnie grywam w karty :)
Swoją drogą chyba nie miałeś do czynienia z ludźmi, którzy żyli tylko i wyłącznie komputerem i internetem oraz nie słyszałeś o maniakach (najczęściej Counter Strike'a) którzy robili realne rzeźnie zabijając Bogu winnych ludzi (amerykańskie szkoły są przykładem).
Tak się składa,że jeszcze nie słyszałem o zbzikowanym gościu, który zrobił krzywdę poprzez wpływ książki. Zdarzało się jedynie opisać zbrodnię, ale to już co innego...

Kamil - 2012-03-02, 22:37

Goldi_91 napisał/a:
Swoją drogą chyba nie miałeś do czynienia z ludźmi, którzy żyli tylko i wyłącznie komputerem i internetem oraz nie słyszałeś o maniakach (najczęściej Counter Strike'a) którzy robili realne rzeźnie zabijając Bogu winnych ludzi (amerykańskie szkoły są przykładem). Tak się składa,że jeszcze nie słyszałem o zbzikowanym gościu, który zrobił krzywdę poprzez wpływ książki.

Bo o tym się nie powie. Powie się o tym, że PRZEZ gre ktoś zabił kogoś.
Jakby nie grali też byliby psychopatami. Psychopaci byli i będą, tak jest od zawsze. Obwiniać można i gry i filmy, ale to takie bezsensowne szukanie winnego. Były przypadki dzieci które wyskoczyły z okna po obejrzeniu Supermana - o czym to świadczy? że Superman jest zły? Nie.. o głupocie tego dziecka. Jak nie Superman to byłoby coś innego.

Ale na pewno słyszałeś o zbzikowanych gościach, którzy zrobili krzywde Bogu winnym ludziom nie wiedząc co to gry komputerowe :) w czasach, kiedy istniała tylko telewizja i książki, albo nawet w czasach kiedy były tylko książki...

Goldi_91 napisał/a:
chyba nie miałeś do czynienia z ludźmi, którzy żyli tylko i wyłącznie komputerem i internetem

Takich ludzi jest wokół cała masa. Większość otoczenia nie czyta książek, nie gra w gry, nie uprawia żadnego sportu - siedzą w necie. Znam pare osób które ostro przesadzały z graniem w WoWa, całkiem normalni.

Panna Jeż - 2012-03-03, 08:21

Radament napisał/a:
Od razu przypomina mi się całe dwie godziny dzisiejszej matmy przegrane w "Angry Birds" na tablecie kolegi xD

O! w takie gry to i ja gram xD Jakieś dwa miesiące temu koleżanka mnie wciągnęła ^^

maravilla - 2012-04-22, 20:15

jeśli chcielibyście zachęcić do fantasy młodych (dzieci, młodzież) to polecam na początek "Crom i uczeń czarnoksiężnika" K. Stelmarczyka - na pewno połkną bakcyla ;)
Najaa - 2012-04-22, 23:51

Czasami zdarza mi się zawalić noc grając w jakąś grę (ostatnio Mass Effect III ). A czasami mam nawet wyrzuty sumienia z powodu podjęcia jakieś decyzji w grze. Wiec jak wszyscy wiedzą gry, alkohol są dla ludzi, ale wszystko należy używać zachowując zdrowy rozsądek. W przypadku dzieci należy po prostu pilnować w co grają - czwartoklasista grający w Diablo nie jest dobrym zjawiskiem.
Radament - 2012-04-22, 23:56

Najaa napisał/a:
czwartoklasista grający w Diablo nie jest dobrym zjawiskiem.

Aż mi się przykro zrobiło :c

Kamil - 2012-04-23, 10:03

Radament napisał/a:
Najaa napisał/a:
czwartoklasista grający w Diablo nie jest dobrym zjawiskiem.

Aż mi się przykro zrobiło :c

mi też :-P
Diablo, Baldur's Gate i Planescape: Torment to moje dzieciństwo! No i Commandos i Desperados.
Chyba wyrosłem na ludzi :D

Nie od wieku zależy co dla kogo, tylko od dojrzałości emocjonalnej danej jednostki :D Jakby nie patrzeć BG i PT to raczej ambitne gry, a Commandos i Desperados to gry taktyczne, które nawet dorosłym mogą napsuć nerwów. Cóż zrobić, że wszędzie się zabija? :)

Radament - 2012-04-23, 15:26

kenaz napisał/a:
Chyba wyrosłem na ludzi :D

No ba! A biorąc pod uwagę, że ja całkiem też, to... Gry nie mają aż tak wielkiego wpływu na dzieci, jakby niektórzy chcieli x]

Cytat:
Jakby nie patrzeć BG i PT to raczej ambitne gry, a Commandos i Desperados to gry taktyczne, które nawet dorosłym mogą napsuć nerwów. Cóż zrobić, że wszędzie się zabija?

To mi przypomina mojego brata, lat aktualnie 13, od dziecka nic tylko siedzi i gra na komputerze, a kiedy liczył sobie lat mniej więcej dziesięć już sama nie ogarniałam tego co chłopak wyczynia na kompie, zwłaszcza że świetnie radził sobie w tych durnych grach taktycznych w których ja idę na czuje i zawsze mnie mordują xD

Kamil - 2012-04-23, 18:57

Radament napisał/a:
To mi przypomina mojego brata, lat aktualnie 13, od dziecka nic tylko siedzi i gra na komputerze, a kiedy liczył sobie lat mniej więcej dziesięć już sama nie ogarniałam tego co chłopak wyczynia na kompie, zwłaszcza że świetnie radził sobie w tych durnych grach taktycznych w których ja idę na czuje i zawsze mnie mordują xD

Mnie obecnie Commandos przerasta... chyba będąc mały miałem więcej cierpliwości :)
Radament napisał/a:
Gry nie mają aż tak wielkiego wpływu na dzieci, jakby niektórzy chcieli x]

Pewnie, że nie.
Hitler i Stalin w gry nie grali.. i zobacz do czego to doprowadziło.
Ja swoje zapędy eksterminacji ludności realizowałem w grach, więc czuję się spełniony i nikt nie ucierpiał.
:D

Najaa - 2012-04-23, 20:34

Do aż tak ambitnych gier to nie sięgam - gram żeby się odmóżdżyć, więc nie chce mi się dużo przy grach myśleć.
migotka - 2012-04-25, 09:01

kenaz napisał/a:
Hitler i Stalin w gry nie grali.. i zobacz do czego to doprowadziło.


Dobre :hehe:

MiSz - 2013-01-26, 19:28

Doskonale pamiętam swoją pierwszą książkę fantasy - "Czarnoksiężnika z Lemurii" Lina Cartera. Był to początek lat 90-tych, a na okładce widniało wszystko to, co okładka porządnej fantasy zawierać wówczas powinna: widniał tam duży, półnagi pan z dużym nagim mieczem, wtulona weń pani (a jakże, półnaga), a wokół jakieś gadziny uwiecznione przez artystę na chwilę przed usieczeniem. Książka była taka, jak ów rysunek, toteż do dziś się dziwię, że sięgnąłem po inne dzieła z tego gatunku. Potem pożyczyłem od taty trzy części cyklu o Conanie: Conan z Cymmerii, Droga do tronu, Godzina smoka... I jakoś poszło.
Molencius - 2013-04-24, 11:20

Moja przygoda zaczęła się od mitów greckich czytanych we wczesnej podstawówce w wydaniu Parandowskiego. Potem był zbiór historyjek z jakiś indyjskich, czy hinduskich podań. :)
misza24 - 2013-07-03, 07:21

Przypadkowo trafiłem na Kolor Magii T. Pratchetta i od tamtej pory pokochałem Świat Dysku.
malinka100 - 2013-07-18, 12:35

ja zawsze miałam bujną wyobraźnie, wymyślałam niestworzone historię itd. i rodzice stwierdzili, że trzeba nad tym zapanować i kupili mi Hobbita :D od tamtej pory czytam i czytam i czytam :)
Ribati - 2013-07-18, 13:22

malinka100 napisał/a:
ja zawsze miałam bujną wyobraźnie, wymyślałam niestworzone historię itd. i rodzice stwierdzili, że trzeba nad tym zapanować i kupili mi Hobbita :D od tamtej pory czytam i czytam i czytam :)

moi mi mówili, zebym przestała sie wyglupiać :P

Gorgona - 2013-10-28, 21:10

Ja dostałam w spadku zniszczoną wersję "Silmarillion" Tolkiena i tak już poszło z górki. Hobbit, Władca Pierścieni, potem Wiedźmin. I jak zostałam wciągnięta, tak już utonęłam w głębinach :)
andy - 2013-10-29, 13:29

Hmm to było tak dawno, że już nie pamiętam. Fakt fantasy tak sobie trawię, chyba, że opisywany świat jest w miarę spójny. Kiedy to się zaczęło? Czytać zacząłem jako dziecię 5-letnie. Czyli Przygody Sindbada i 1001 noc też w sumie się nadaje. W sumie to jednak po lekturze Tolkiena, gdzieś w końcu podstawówki.
kamea85 - 2013-11-14, 10:50

Zaczęło się chyba od czytania bajek Andersena jakoś na początku podstawówki. A potem po prostu różne, raczej mniej znane cykle fantasy z biblioteki. Później przyszedł czas na Hobbita, Harrego Pottera, aż w końcu na Władcę Pierścieni :)
Gorgona - 2013-11-20, 21:02

Czyli mistrz Tolkien jednak wciąga większość :) Tak coś czułam...
Sapka - 2013-11-30, 23:23

Och jak się zaczęła,jak miałam 6 lat chyba od "Klechd domowych" czytanych u babci pod płotem (kuzyn 2 lata starszy mi czytał), ale tak samodzielnie to od Conana Barbarzyńcy (ze 14 lat miałam) potem komiksy Thorgal i inne... Mgły Avalonu, Władca pierścieni, Hobbit itd, itd... ;-)
elfrun - 2013-12-01, 09:24

Ginie to gdzies w mrokach mojej pamieci ale jako glownego winowajce typuje jednego z trzech autorow: Ursula le Guin, Roger Zelazny lub Tolkien. :)
Córka Lavransa - 2013-12-01, 23:50

elfrun napisał/a:
Ursula le Guin, Roger Zelazny lub Tolkien. :)

A Andre Norton...? ;)

AniSty - 2013-12-02, 21:01

A ja zacząłem przygodę z fantasy od harrego Pottera. Na początek książka, a potem filmy. Czytałem sporo Sapkowskiego, którego zdecydowanie uważam za geniusza fantastyki :) Później był Feist, King i oczywiście twórca Śródziemia Tolkien. Gdyby dłużej żył ten ostatni na pewno popełniłby jeszcze niejedną świetną książkę :) Z Tolkiena całą trylogię poleciłbym każdemu ;]
Kamil - 2013-12-02, 21:42

AniSty napisał/a:
Z Tolkiena całą trylogię poleciłbym każdemu ;]

Ja nie. I nawet myśle, że to kiepski wybór na początek. Raczej polecałbym coś bardziej współczesnego, a po Tolkiena już każdy sięgnie jak sie sam zainteresuje fantastyką...

Fini - 2013-12-11, 11:32

Ja zaczęłam od Harry'ego, ale potem od razu przeszłam do Hobbita i Władcy Pierścieni. :P Nawet nie wiedziałam wtedy, że Hobbit był pisany jako bajka dla dzieci. ;)
Belial - 2013-12-18, 08:40
Temat postu: Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z fantasy?
M napisał/a:
No właśnie, jak to w waszym przypadku było? Ktoś was zaraził, czy może sami wpadliście na "trop"? Co było najpierw? Literatura, film, gry komputerowe czy może RPG? I dlaczego tak właśnie lubicie fantasy?
Zapraszam do dyskusji i liczę na długaśne oraz treściwe wypowiedzi :mrgreen:


Nie wiem. RPGi czy to komputerowe czy fabularne od dawna mnie interesowały, ale nie wiem co było pierwsze. Czy książki, czy filmy, czy gry. Na pewno już w podstawówce. Nic nie pamiętam. Pewnie w bibliotece coś mnie trafiło, jeszcze z czasów gówniarskich.

Lubię... bo lubię. ;)

BiałyKruk - 2013-12-23, 23:48

Z tego co pamiętam taka moja prawdziwa książkowa przygoda fantasy zaczęła się od Hobbita. Tak się wciągnąłem w świat wykreowany przez Tolkiena że przeczytałem trylogię Władcy Pierścieni. A w najbliższym czasie wybieram się na kolejną ekranizację Hobbita ;-)
Fini - 2013-12-28, 12:15

BiałyKruk napisał/a:
A w najbliższym czasie wybieram się na kolejną ekranizację Hobbita ;-)

I co? Byłeś już? Bo ja jeszcze nie i zastanawiam się, czy iść, czy darować sobie. Boję się, że nie będę mogła się przyzwyczaić do dużych różnic między książką a filmem.

AniSty - 2014-01-01, 19:49

A ja bylem na nowym "Hobbicie" i po seansie naprawdę byłem w szoku. Przede wszystkim kasuje wszystkich Freeman, efekty 3D i muzyka. Po seansie daje dobre 8 :)
1mirinda - 2014-01-02, 00:20

Trylogia husycka Sapkowskiego zachęciła mnie do zagłębienia się w tym gatunku.

Co do wspomnianej wyżej ekranizacji Hobbita. Ucieszyłem się kiedy zapowiedziano że przeniosą tą książkę na ekran ale kiedy dowiedziałem się że podzielili ją na kilka części byłem w szoku.Z tak krótkiej książki nie można zrobić kilkugodzinnego filmu nie zmieniając fabuły,a to wystarczyło aby mnie zniechęcić do pójścia do kina.

Fini - 2014-01-03, 12:04

Ja poszłam wreszcie na Hobbita, bo znajomi mnie wyciągali i nie żałuję. :)
Wprawdzie jest to kompletnie co innego niż książka i tak też potraktowałam ten film - jako oddzielny byt. ;) W takiej postaci jest to udany film, wątki Jacksona są ok, jestem mile zaskoczona ogólnie. No i efekty faktycznie są powalające. ;)

BiałyKruk - 2014-01-07, 14:54

Już byłem i się nie zawiodłem ;-) Film niesamowity, epicki, moim zdaniem nawet lepszy od jedynki, dużo akcji no i momentami mroczny. Dla samego Smauga warto zobaczyć :-D
Żabka - 2014-01-11, 21:59

Fini napisał/a:
Ja poszłam wreszcie na Hobbita, bo znajomi mnie wyciągali i nie żałuję. :)


Tak jak mówisz film trzeba potraktować jako zupełnie inny byt i wtedy wyjście do kina ma sens, bo nie jest to czas zmarnowany... Żałuję, że pierwszej części nie oglądałam w ten sposób, bo byłam zawiedziona... Po tym seansie uważam, że całkiem nieźle oddali klimat i nawet tak bardzo nie przeszkadzały mi dodatki ;)

Elrond - 2014-03-18, 08:14
Temat postu: :)
Ze mną było można by rzec banalnie - ktoś proponował mi trylogię "Władca pierścieni" do poczytania ale odmówiłem - zdecydowanie urażony że o krasnoludkach nie będę czytał bo jestem na to za stary i zbyt poważny . Po kilku latach zdecydowałem się i to było pierwszy raz w moim życiu że przeczytałem trylogię i zacząłem czytać od nowa i tak dwa razy .
Teraz tkwię w świecie fantasy po uszy :)

PS a co sądzicie o serii książkowej Warcraft nie czytałem jakoś nie mogę się zdecydować a może już czas tak jak z LOTR

Ravnar - 2014-10-23, 15:27

Moja przygoda z fantasy rozpoczęła się od Smoków Jesiennego Zmierzchu, czyli pierwszy tom sagi Dragonlance. Brat przyniósł z jakiegoś antykwariatu pożółkłe tomiszcze i gdy zacząłem czytać (w wieku bodajże 8 lat), to wsiąkłem na dobre.

Tą samą książką zaraziłem kilka lat temu swojego kuzyna. Wcześniej w ogóle książek nie czytał, teraz czyta ich więcej ode mnie :D Jak to on stwierdził, po pierwszym rozdziale albo wyskakuje się z bohaterami przez okno karczmy, albo zostaje w środku. I albo cię wsysa, albo fantasy nie jest dla Ciebie :)

andy - 2014-10-23, 17:51

Już pisałem
Córka Lavransa - 2014-11-06, 11:24

Ravnar napisał/a:
Smoków Jesiennego Zmierzchu

Jestem fanką Smoków. :) Tylko czterech pierwszych tomów, potem się to rozłazi, ale ta historia jest świetna. Czytałam ją w tym roku znowu... :)

gil050 - 2015-03-12, 08:46

Moją przygodę z fantastyką zaczęła się od Sagi O Ludziach Lodu. Być może dla wielu z Was wyda sie ona mało ambitną literatura. Prawdą jest jednak fakt, że wciągnęła mnie na wiele miesięc :)
Kamil - 2015-03-12, 21:59

gil050 napisał/a:
Być może dla wielu z Was wyda sie ona mało ambitną literatura.

A co tam, ja sie przyznam, tak, czytałem :) i podobało mi sie :mrgreen: No ale ja nigdy nie pretendowałem do miana ambitnego czytelnika ;) Dałem rade przeczytać 10 tomów. Brałem taki lekki tomik do pociągu jak studiowałem, zwykle starczał na droge do/z domu na weekend.
Ah Sol... :oops:

ChataChatson - 2016-08-29, 14:05

Swoją przygodę rozpocząłem mało oryginalnie... od Harrego Pottera, Eragona oraz Hobbita :)
Last_louise - 2016-08-29, 17:51

Ja dość klasycznie ,Harry Potter był jedną z lektur szkolnych w podstawówce no i się zakochałam :mrgreen:
ChataChatson - 2016-08-30, 12:21

Last_louise napisał/a:
Ja dość klasycznie ,Harry Potter był jedną z lektur szkolnych w podstawówce no i się zakochałam :mrgreen:


Całkiem podobna historia jak u mnie! :mrgreen:

justi - 2016-09-27, 21:20

Moją pierwszą książką fantasy był komiks Thorgal
Hajeer - 2016-09-27, 22:43

Chyba jak u większości mojego pokolenia od Harrego Pottera, ale po fantastykę sięgam rzadko. Po HP przerzuciłem się na kryminały i literaturę grozy i dopiero po jakichś 3 latach przeczytałem "Zwiadowców" Flanaggana i kilka rosyjskich pozycji, np. dylogię "Głębi" Łukjanienki i "Piknik na skraju drogi". A teraz po jakichś 5 latach odpoczynku od fantasy/sci-fi wziąłem się za "Wiedźmina" :)
Darius - 2016-09-27, 23:55

Czuję się staro :D
Ravena - 2016-09-29, 22:42

Bo nie zaczynałeś od Harry'ego Pottera? :D
Darius - 2016-09-29, 23:50

Dokładnie.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group