Forum Książki
Witamy w Księgogrodzie!

Dramat - Szekspir, William

Ravena - 2008-11-10, 17:50
Temat postu: Szekspir, William
"Świat jest teatrem, aktorami ludzie,
Którzy kolejno wchodzą i znikają.
"

Lubujący się w różnorodnych rankingach zachodni dziennikarze wielokrotnie tworzyli listy 100 najwybitniejszych... (postaci, pisarzy itp.) stulecia czy ostatnio tysiąclecia. Na większości z nich nieodmiennie wysoko plasował się angielski dramaturg William Szekspir (a dokładnie Shakespeare).
Niewątpliwie jest to jeden z największych pisarzy wszech czasów. Gdyby ktoś zechciał policzyć liczbę egzemplarzy książek Szekspira, kopii filmów zrealizowanych na podstawie jego utworów, obrazów namalowanych pod wpływem jego dramatów i - co chyba najistotniejsze - teatralnych realizacji sztuk szekspirowskich, to zapewne okazałoby się, że pisarz ze Stratfordu jest najpopularniejszym człowiekiem na Ziemi. Naprawdę, nie zdziwiłbym się, gdyby pierwsze pytanie zadane przez przybyszów z kosmosu dotyczyło właśnie Williama Szekspira. Wydawałoby się więc, że jego życie i twórczość nie powinny mieć dla nas tajemnic. A jednak życiorys Williama Szekspira jest pełen zagadek. Pojawiły się nawet sensacyjne hipotezy, że człowiek znany pod tym nazwiskiem wcale nie napisał wielkich dzieł jemu przypisywanych. Miałyby wyjść spod pióra wielkiego filozofa, Bacona, który wstydząc się tej podrzędnej twórczości, ukrywał się za plecami podrzędnego aktora.
William Szekspir urodził się w 1564 roku w Stratfordzie małym miasteczku położonym niecałe sto pięćdziesiąt kilometrów od Londynu. Dokładna data narodzin nie jest znana, wiemy jedynie, że ochrzczony został 26 kwietnia. Powszechnie przyjmuje się, że przyszedł na świat trzy dni wcześniej.
W Stratford, które stanowiło poważny ośrodek przemysłu skórzanego, jego ojciec był mistrzem cechu rękawiczników i powszechnie szanowanym obywatelem. Doczekał się nawet godności burmistrza.
Łatwo się domyślić, że dzieciństwo i wczesna młodość Williama przebiegały beztrosko i radośnie. Zapewne rozbijał się po mieście, zdzierał ubrania i skórę na kolanach podczas włóczęgi po okolicznych wzgórzach, które do dzisiaj nie zatraciły swego uroku.
Musiał mieć także inne rozrywki. Wiemy, że Rada Miejska Stratfordu chętnie zapraszała wędrowne trupy aktorskie. Trudno sobie wyobrazić, aby mały William opuścił ich występy.
Najwięcej wiadomo nam o szkole, do której uczęszczał Szekspir. Grammar school (odpowiednik naszej szkoły średniej) w Stratfordzie stała na wysokim poziomie. Wykładali w niej absolwenci uniwersytetów Oksford i Cambridge. Podstawowym przedmiotem, jak we wszystkich ówczesnych szkołach, była łacina oraz kultura starożytnego Rzymu. Wśród zadań domowych zapewne znajdowało się także naśladowanie wielkich twórców, którzy stali się pierwszymi mistrzami przyszłego wielkiego dramaturga.
Ze szkoły musiał wynieść William niezłą znajomość pisarzy antycznych, a także sporą ilość cytatów z ich dzieł wykutych na pamięć. Poza tym poznał historię Anglii w ujęciu najpopularniejszych w tamtym czasie kronikarzy.
Można bez najmniejszego ryzyka błędu przyjąć, że młody Szekspir odebrał niezłe podstawy edukacji.
Dlaczego więc nie kontynuował nauki? Dlaczego nie poszedł na uniwersytet? Taki powinien być zdawałby się naturalny ciąg dalszy kariery syna ambitnego burmistrza.
Być może przyczyna kryje się wśród kłopotów, w jakie popadł jego ojciec. Nękany przez procesy i wierzycieli stopniowo wyzbywał się swojego majątku, a także rezygnował z pełnienia funkcji publicznych. A William być może musiał iść do pracy w rzemiośle.
Jedyny pewny fakt z tego okresu życia Szekspira to ślub 18-letniego Williama ze starszą o 8 lat Anną Hathaway. W sześć miesięcy po ślubie przychodzi na świat pierwsza córka młodych państwa Szekspirów, a w półtora roku później (1585 r.) w ich domu pojawią się bliźnięta.
Potem w życiorysie najsłynniejszego jak się wcześniej powiedziało człowieka na Ziemi następuje siedmioletnia luka. Po prostu biała plama!
W 1592 roku 28-letni Szekspir przebywa w Londynie jako początkujący aktor i zapewne "przepisywacz" oraz "poprawiacz" cudzych sztuk.
Co się z nim działo w tych latach, o których nic nie wiemy? Co spowodowało decyzję o pozostawieniu rodziny i samotnej przeprowadzce do Londynu? Dlaczego porzucił spokojne mieszczańskie życie na rzecz niepewnego losu komedianta?
Te pytania wciąż dręczą szekspirologów. Dysponujemy jedynie plotkami i niepewnymi hipotezami. Skoro nie dysponujemy żadnymi pewnymi przekazami, wszystkie hipotezy są równie prawdziwe (lub nieprawdziwe). Możemy wiec popuścić wodze fantazji i spróbować wymyślić bardziej logiczne wytłumaczenie. Czyż nie lepiej będzie wyglądać hipoteza, że dorosły już William, zabezpieczywszy byt rodziny, postanowił poświęcić się temu, co kochał najbardziej, co było jego pasją i powołaniem teatrowi? Inaczej mówiąc - żeby stać się tym, kim się stał, Szekspir musiał trafić do Londynu, i to jest jedyny, dający jednoznacznie się udowodnić, powód jego wyjazdu ze Stratfordu.
Londyn końca XVI wieku, był wielkim, ruchliwym miastem, zapełnionym przez błyskawicznie dorabiające się mieszczaństwo rzutkich kupców i pracowitych rzemieślników. Główną ich rozrywką jest dynamicznie rozwijający się teatr. Liczba widzów jednak nie jest nieograniczona. Każdy z zespołów, by nie stracić widowni, musi w miesiącu wystawić co najmniej trzy nowe sztuki. Zapotrzebowanie na płodnych dramaturgów jest więc przeogromne. W takim momencie przybywa do Londynu William Szekspir. Udaje mu się przystąpić do grupy aktorskiej Queen's Men (Słudzy Królowej), gdzie zdobywał szlify aktorskie i towarzyskie, między innymi podczas przedstawień na dworze królewskim oraz na dworach magnackich. Zapewne szybko zaczął również pisać, bowiem już w 1592 roku zazdrosny kolega po piórze poświęcił mu kilka zjadliwych słów.
Oficjalny debiut autorski Szekspira ma miejsce w 1593 roku. Ukazuje się drukiem poemat "Wenus i Adonis", dedykowany hrabiemu Southampton. Ten znany z artystycznych zainteresowań arystokrata stał się mecenasem (opiekunem) młodego artysty. Zapewne o ich przyjaźni mówi część słynnych "Sonetów" Szekspira (wydane w 1609 r. bez wiedzy autora). Hrabiemu Southampton dedykowany jest także wydany w 1594 roku poemat "Lukrecja".
Dużo trudniej jest datować twórczość dramatyczną geniusza ze Stratfordu. Niemal wszystkie wydania sztuk Szekspira dokonane za jego życia mają charakter piracki. Teatry nie zgadzały się na drukowanie utworów ze swojego repertuaru, bo to odbierało im widzów. Sprytni drukarze zatrudniali specjalnych kopistów, którzy przepisywali tekst ze słuchu podczas przedstawień. Przekupywano także aktorów, by z pamięci wygłaszali cały tekst przed skrybą. Takie wydania, świadczące o sporej popularności dramatów Szekspira, aż roiły się od błędów. Ponadto nie sposób na ich podstawie dokładnie ustalić daty powstania utworu. Możemy jedynie stwierdzić, że dana sztuka powstała przed jakimś rokiem.
Ogólnie twórczość Szekspira dzielimy na następujące fazy:
1. Okres eksperymentalny (do 1595 r.) młody William uczy się zawodu pisarza, próbuje swych sił zarówno w komedii, jak i tragedii, tworzy również udramatyzowane kroniki historyczne. Powstaje w tym okresie m. in. komedia "Poskromienie złośnicy".
2.Okres wielkich komedii (1595 1599) powstaje wówczas większość najsłynniejszych komedii Szekspira (m.in. "Sen nocy letniej"). W tych latach został także napisany "Romeo i Julia".
3.Okres wielkich tragedii (1599 1608) to szczyt dramaturgii wielkiego Anglika. Powstają wówczas największe, najsłynniejsze tragedie ("Hamlet", "Król Lear", "Makbet") oraz wspaniała komedia "Wieczór Trzech Króli".
4. Okres schyłkowy (1608 1612) nie obfituje w wybitne dzieła. Zmienia się gust publiczności, która oczekuje lekkich komedii romansowych, w których Szekspir najwidoczniej nie czuje się zbyt dobrze. Jednak jego ostatnim utworem jest kolejne arcydzieło "Burza".
W roku 1613 powraca na stałe do Stratfordu i osiada z żoną oraz córką w nabytym kilka lat wcześniej domu. Być może wpływ na tę decyzję miał pożar i ruina jego teatru, słynnego "The Globe" (Teatr "Pod Kulą Ziemską").
Ostatnie lata życia upłyną mu wśród rodziny, w dostatku, wręcz dobrobycie, jaki zapewnił sobie i najbliższym własną pracą pisarską. Twórczość przyniosła mu tytuł szlachecki, bogactwo i uznanie tak współczesnych, jak i następnych pokoleń.
Pozostawił po sobie 37 utworów: 10 tzw. kronik historycznych, 14 komedii i 13 tragedii.

(fragment wstępu do "Romea i Julii", Wydawnictwo Siedmioróg, Wrocław)

Bibliografia:

Kroniki:

Król Jan (King John; ok. 1595-1596)
Henryk VI, część 1 (King Henry VI, Part 1; ok. 1591)
Henryk VI, część 2 (King Henry VI, Part 2; ok. 1591)
Henryk VI, część 3 (King Henry VI, Part 3; ok. 1591)
Ryszard III (King Richard III; 1590-1593)
Henryk V (King Henry V; 1599)
Henryk IV, część 1 (King Henry IV, Part 1; 1596)
Henryk IV, część 2 (King Henry IV, Part 2; 1597)
Ryszard II (King Richard II; 1595)
Henryk VIII (King Henry VIII or All Is True; 1596-1598)

Komedie:

Komedia omyłek (The Comedy of Errors; ok. 1591)
Stracone zachody miłości (Loves' Labour's Lost; 1594)
Poskromienie złośnicy (The Taming of The Shrew; 1594)
Dwaj panowie z Werony (The Two Gentlemen of Verona; 1590-1595)
Sen nocy letniej (A Midsummer Night's Dream; 1595)
Kupiec wenecki (The Merchant of Venice; 1596)
Wiele hałasu o nic (Much Ado about Nothing; ok. 1598-1599)
Jak wam się podoba (As You Like It; 1599-1600)
Wieczór Trzech Króli (Twelfth Night or What You Will; 1600)
Wesołe kumoszki z Windsoru (The Merry Wives of Windsor; 1602)
Perykles, książę Tyru (Pericles, Prince of Tyre; 1608)
Wszystko dobre, co się dobrze kończy (All's Well That Ends Well; 1602-1603)
Miarka za miarkę (Measure for Measure; 1604)
Cymbelin (Cymbeline; 1609)
Opowieść zimowa (The Winter's Tale; 1610-1611)
Burza (The Tempest; 1611)
Dwóch szlachetnych krewnych (Two Noble Kinsmen, 1614)

Tragedie:

Tytus Andronicus (Titus Andronicus; 1593)
Romeo i Julia (Romeo and Juliet; 1595)
Juliusz Cezar (The Tragedy of Julius Caesar; 1600)
Troilus i Kresyda (Troilus and Cressida; 1601)
Hamlet (Hamlet, Prince of Denmark; 1600)
Otello (Othello; 1605)
Król Lear (King Lear; 1605)
Makbet (Macbeth; 1606)
Antoniusz i Kleopatra (Antony and Cleopatra; 1606-1607)
Koriolan (Coriolanus; 1607)
Tymon Ateńczyk (Timon of Athens; 1608)

Wiersze i poematy:

Sonety (Shakespeare's sonnets; 1609)
Wenus i Adonis (Venus and Adonis; 1593)
Gwałt na Lukrecji (The Rape of Lucrece; 1594)
Namiętny pielgrzym (The Passionate Pilgrim; 1599)
Feniks i gołąb (The Phoenix and Turtle; 1601)
Skarga zakochanej (A Lover's Complaint; 1610)

montano - 2008-11-11, 14:04

Ciężko jest pisać o Szekspirze i nie popaść w banał albo egzaltację, ograniczę się więc do zacytowania Jeleńskiego, który moim zdaniem najlepiej oddaje ducha wspaniałej twórczości Stratfordczyka:
"Wiem po prostu z doświadczenia że Szekspira mogę otworzyć na ślepo, a natrafię na ślad, odbicie czy echo czegoś w przestrzeni między "mną" i "światem" co nada znaczenie egzystencji, o której wiem skądinąd że jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu".

elfrun - 2008-11-15, 17:34

Uwielbiam Szekspira. Do niektorych jego utworow takich jak "Sen nocy letniej", "Burza", "Wiele halasu o nic" czy "Romeo i Julia" moge powracac bez konca i za kazdym razem odnalezc w nich dla siebie cos nowego, co zafascynuje i skloni do refleksji i zachwytu nad genialnoscia tego niezwyklego mistrza slowa. Popularnosc Szekspira nigdy nie przestanie mnie zadziwiac. Moj pakistanski przyjaciel Mohsin cytuje fragmenty jego dziel na rowni z fragmentami poematow Rumiego. Mysle ze jest tak dlatego ze Szekspir porusza kwestie gleboko ludzie, typowe dla kazdego z nas bez wzgledu na roznice kultur.
Tifa Lockhart - 2008-12-01, 18:42

Ja czytałam Romeo i Julię . I za nic więcej nie zamierzam się zabierać . Nienawidzę po prostu tekstów pisanych wierszem . No nie cierpię . Dlatego Romeo i Julia nie podobało mi się .
montano - 2008-12-06, 16:42

Moje pierwsze kontakty z Szekspirem również nie wypadły zbyt dobrze. Przeczytałem, podobnie jak Ty, "Romea i Julię" i dałem sobie spokój na długi czas. Potem obejrzałem "Poskromienie złośnicy" i "Burzę" w adaptacji Warlikowskiego. Wróciłem do Szekspira i okazało się, że jest mi on bardzo bliski, a jego "Hamlet" jest jedną z książek, które wywarły na mnie największy wpływ. Ciężko jest przebić się przez ten gruby płaszcz interpretacji, który narósł na dzieła Szekspira w ciągu setek lat i dotrzeć do czegoś nam naprawdę bliskiego, ale warto próbować ;-).

Dużo zależy też od tłumaczenia. Dla mnie najlepszy jest Barańczak, bo on potrafił wierszowanym częściom dramatów Szekspira nadać niezwykłą płynność, przez co czyta się praktycznie jak prozę. W ogóle nie czuje się tego wysiłku włożonego w układanie rymów, a mimo to tekst nie traci na melodyjności. Słomczyński z kolei robi za dużo kalek z języka angielskiego, przez co tekst staje się niekomunikatywny. A tłumaczenia Paszkowskiego toną w archaizmach i komplikowanych na siłę metaforach.

Nie zniechęcaj się, może wróć za jakiś czas, najlepiej popróbuj z kilkoma tłumaczeniami i może się jednak przekonasz. To jest oczywiście tylko propozycja ;-).

Ravena - 2008-12-06, 19:37

montano napisał/a:
A tłumaczenia Paszkowskiego toną w archaizmach i komplikowanych na siłę metaforach.

Padłam i nie wstałam! XD Mój ulubiony tłumacz!
Barańczak pisze i tłumaczy bardzo współcześnie i może faktycznie czasem ułatwia odbiór treści i znaczeń ale pozbawia też tekst pewnego poetyckiego uroku i posmaku staroświecczyzny, które zawsze odczuwam czytając Szekspira w przekładzie Paszkowskiego. Niemniej to już rzecz gustu.
A Szekspirowi warto dać szansę, Tifa. Fascynująca twórczość.

montano - 2008-12-06, 19:42

Dla mnie poetycki urok i posmak staroświecczyzny jest sprawą drugorzędną, a nawet nieistotną, bo ja szukam w Szekspirze, czegoś co mógłbym przyłożyć do czasów sobie współczesnych, moich lęków i moich pragnień.
No, ale co do jednego się zgadzamy: Szekspir jest fascynujący i warto dać mu szansę :D .

karinka - 2008-12-06, 21:44

a ja najbardziej lubie Słomczynskiego
potem Paszkowskiego

Baranczaka zniesc nie moge, on taki "fajny" chce byc - ja go tak odbieram
i ta "fajnośc" mnie doprowadza do białej goraczki
prakuje mi tylko "joł men" w tych przekładach

montano - 2008-12-07, 01:22

Ja go właśnie za to najbardziej cenię, chociaż mi się wydaje, że do "joł men" jeszcze mu daleko ;-).
A w ogóle to nie znalazłem jeszcze tłumacza, który przełożyłby Szekspira, tak żebym nie miał żadnych zastrzeżeń. Próbowałem kiedyś "Otella" w oryginale przeczytać, ale nie dałem rady. Staroangielski to już za wysoka półka dla mnie.

Utopiste - 2008-12-07, 14:03

e tam, jaki staroangielski, przecież Szekspir pisał w XVI wieku, to już się posługiwali troszkę lepszym językiem ;)
montano - 2008-12-07, 14:48

Ale dla mnie wciąż za starym ;-).
Straciłem cierpliwość po połowie pierwszego aktu.
Tym bardziej, że ja teraz przeżywam regres, jeśli chodzi o znajomość angielskiego, bo w II klasie liceum, uczę się o stopniowaniu przymiotników :roll:

Utopiste - 2008-12-07, 16:39

ja jak pierwszy raz zetknęłam się z Szekspirem w oryginale (kiedy to było..) to byłam w stanie przeczytać tylko monolog Hamleta i spasowałam. Niedługo jednak nie będzie odwrotu :D
Czarna Stopa - 2008-12-10, 18:34

Ravena napisał/a:
Barańczak pisze i tłumaczy bardzo współcześnie i może faktycznie czasem ułatwia odbiór treści i znaczeń ale pozbawia też tekst pewnego poetyckiego uroku i posmaku staroświecczyzny, które zawsze odczuwam czytając Szekspira w przekładzie Paszkowskiego.


Tak, tak, ja również to bardzo cenię u Paszkowskiego, którego przedkładam nad innych tłumaczy. O tłumaczeniach Słomczyńskiego trochę sobie poczytałem w Serwisie Tłumacza i na wszelki wypadek omijam go z daleka, choć doceniam za przekład "Ulissesa".

karinka - 2008-12-10, 19:37

mnie zupelnie nie obchodzi
co pisza na temat Słomczynskiego w serwisie tlumacza
choc musialam to przeczytac do pewnej pracy

porównywalam wszystkich trzech do oryginalu
bo musialam na zajeciach,
Słomczynski mi sie podoba najbardziej i juz :D
jak czytam jego tlumaczenie to czuje sie blizej Szekspira
jak czytam Paszkowskiego czuje sie blizej epoki
jak czytam Baranczaka to mnie krew zalewa :lol:

algreholt - 2009-01-27, 21:17

Ja z racji tego, że musiałem, (anglistyka) to czytałem Szekspira i w oryginale i po polsku. I nie powiem, wielkim pisarzem był itp, itd, ale do mnie jednak zdecydowanie bardzoej trafia w teatrze, jak byłem na "Burzy" w moim mieście w teatrze to dopiero powiedziałem WOW. Jednak to prtawda, że dramtu się nie cyta, tylko się chłonie patrząc na prawdziwych ludzi mówiących na scenie.
Ravena - 2009-01-27, 21:21

algreholt napisał/a:
Jednak to prtawda, że dramtu się nie cyta, tylko się chłonie patrząc na prawdziwych ludzi mówiących na scenie.

I owszem, ale bardzo wiele zależy też od wykonania. Siły i wyrazu aktorstwa. Pamiętam, bodajże w Teatrze Telewizji, wykonanie "Hamleta", po którym zwątpiłam czy to na pewno o sztukę Szekspira chodziło.

algreholt - 2009-01-27, 21:28

Jednak żaden Teatr Telewizji nie przekaże Ci tych emocji co oglądanie na żywo. Ostatnio się zakochałem w teatrze i staram się być chociaż raz na miesiąc.
Ravena - 2009-01-27, 21:33

To też fakt, dlatego "Sen nocy letniej' na scenie wspominam bardzo miło :)
algreholt napisał/a:
Ostatnio się zakochałem w teatrze i staram się być chociaż raz na miesiąc.

Się chwali :) Teatr to wspaniała rzecz. Ostatnio byłam na "Transatlantyku" Gombrowicza i wróciłam zachwycona, chociaż zasadniczo za Gombrowiczem nie przepadam. Teatr może nawet odmienić gusta i poglądy literackie ;-)

montano - 2009-01-27, 22:33

algreholt napisał/a:
Jednak to prawda, że dramatu się nie czyta, tylko się chłonie patrząc na prawdziwych ludzi mówiących na scenie.


Z tym akurat się nie zgodzę. Przeczytałem mnóstwo dramatów, które zachwyciły mnie w formie drukowanej, a teatralnej już niekoniecznie. Oczywiście nie jest to regułą, niemniej jednak ja uważam, że dramaty można czytać na takiej samej zasadzie jak prozę, czy poezję i nigdy nie czyniłem pomiędzy nimi większej różnicy. Chociaż do Szekspira akurat przekonałem się naprawdę po obejrzeniu adaptacji Warlikowskiego, ale jest wielu dramaturgów, których dzieł nie miałem okazji oglądać na scenie, a i tak są mi bardzo bliscy ;-).

karinka - 2009-02-01, 00:25

a spektal w marnym teatrze z marnymi aktorami moze jeszcze do danego dramatu zniechecic ; )

ja tak kiedys poszlam do teatru i usiadłam w pierwszym rzedzie
za nic nie pamietam sztuki ale pamietam ze :

-jak aktorzy sie klepali po ramieniu to unosiły sie tabuny kurzu
-jeden z nich mial za duze buty o 4 nry chyba bo jakos tak palce mu sie zginaly w polowie stopy
-a jeszcze inny miał złamany parasol na ktorym niby sie opieral jak na lasce :lol:




lubie czytac dramary mimo ze wymagaj wiekszego skupienia
lubie sama sobie tworzyc sceny w glowie
dramat daje wieksze pole dla wyobraźni
( nie wiem czy ta ostania linijka jest po polsku, ale wiadomo chyba o co chodzi ; ) )

montano - 2009-02-01, 15:05

karinka napisał/a:
a spektal w marnym teatrze z marnymi aktorami moze jeszcze do danego dramatu zniechecic ; )


Oj tak. W Gdańsku, co roku odbywa się Festiwal Szekspirowskich i w jego ramach przyjechał tu ostatnio amerykański teatr z "Lumping in Fargo" - kolażem z różnych sztuk Stratfordczyka.
Czegoś tak dennego, plastikowego, świętokradczego i po amerykańsku zbanalizowanego jeszcze nie widziałem.
Ale jestem z siebie dumny, bo wytrzymałem do końca :mrgreen: .

Ravena - 2009-02-02, 16:52

Masochista jakiś :roll:

Mnie się marzy "Burza" na scenie. Chciałabym bardzo zobaczyć ten dramat dobrze zagrany i bez uwspółcześniania czy awangardyzacji scenografii. No i żeby aktorzy mówili tekstem Ulricha :)

Julietta - 2011-11-28, 14:20

Mi się bardzo podobała adaptacja filmowa Hamleta.

A Szekspira niemal kocham ;p

Ravena - 2011-11-28, 20:29

Julietta napisał/a:
Mi się bardzo podobała adaptacja filmowa Hamleta.

A która? Tyle ich było!
Cytat:
A Szekspira niemal kocham ;p

A którą ze sztuk kochasz szczególnie? Masz jakąś ulubioną? I proszę nie mów, że to "Romeo i Julia"? :lol:

Radament - 2011-11-28, 21:13

Ravena napisał/a:
I proszę nie mów, że to "Romeo i Julia"? :lol:

Czemu? Ja osobiście bardzo sobie tę sztukę cenię xD

Ravena - 2011-11-28, 21:19

Radament napisał/a:
Czemu? Ja osobiście bardzo sobie tę sztukę cenię xD

Nie chodzi o sztukę, bo oczywiście nic, co wyszło spod pióra Szekspira nie może być całkiem złe :D Ale o to, że to by było takie przewidywalne ;-)

Radament - 2011-11-28, 21:30

Ravena napisał/a:
Ale o to, że to by było takie przewidywalne ;-)

W sumie w ten sposób patrząc x]

Julietta - 2011-11-29, 11:35

Chyba tego Hamleta... potem
Romeo, a potem Sen nocy letniej - a wiecie czy była jakaś adaptacje filmowa Snu..? Coś mi się kojarzy, że kiedyś słyszałam, ale nie spotkałam jakoś na swej drodze...

Ravena - 2011-11-29, 14:01

Tak. Na pewno była więcej niż jedna, ale ja pamiętam tę:
http://www.filmweb.pl/fil...niej-1968-30499

Przy okazji odnalazłam jeszcze jeszcze:
http://www.filmweb.pl/fil...etniej-1996-600
I ekranizacja BBC, taki teatr na wolnym powietrzu ;-) Są bardzo dobre, swego czasu wydawana była kolekcja Szekspira z płytami przedstawień, ja mam w zbiorach "Jak wam się podoba" z tej serii.
http://www.filmweb.pl/fil...iej-1981-128123

Julietta - 2011-12-01, 10:59

Dzięki Ravena ;)
Vesper - 2012-02-17, 21:36

Ja najbardziej lubię "Jak Wam się podoba", a co do ekranizacji to zdecydowanie "Makbeta".
iskradeus - 2012-06-21, 01:05

Zawsze chciałem gościa w oryginale przeczytać..
Turn The Page - 2012-10-26, 17:13

Przeczytałam tylko "Romeo i Julia" jako lekturę szkolną.Książka ta była dla mnie bardzo ciekawa i momentami smutna.
Caroline* - 2012-12-20, 21:27

A który jego dramat historyczny wg was najlepiej nadawałby się do pracy maturalnej na temat: "Historia jako źródło inspiracji literackiej"?

Jakoś nigdy go nie lubiłam, ale... ma trochę tych "Ryszardów" i "Henryków", a ich głównymi bohaterami są postacie historyczne. A ja nigdy żadnego z nich nie przeczytałam...

Czytałam "Romea i Julię" (no właśnie... dobre słowo- czytałam, ale nie przeczytałam). To jedna z nielicznych lektur, przez które nie udało mi się przejść do końca.
"Makbeta" nawet udało mi się przeczytać... i nie było to aż takie straszne. Ale i tak nie przepadam za tą książką.
Czytałam też "Hamleta"- akurat byłam w nastroju hamletowskiego "być albo nie być". Nie była to moja lektura- przeczytałam ją z ciekawości. Uważam, że to dzieło jest genialne- doskonale oddaje emocje człowieka rozważającego samobójstwo

Juana - 2013-01-28, 21:32

Szekspir? Zawsze, wszędzie i o każdej porze. Mam do niego ogromną słabość.
Pierwszy dramat, który przeczytałam i który pozostał moim ulubionym to "Makbet". Wracałam do niego kilka razy. Ulubioną komedią pozostało "Wiele hałasu o nic". Poza nim oczywiście niemal sztandarowy "Hamlet","Otello", itp.

Pazzak - 2013-05-12, 19:33

Strasznie lubię Szekspira, "Romeo i Julia", "Hamlet", "Makbet", "Wiele hałasu o nic", "Król Lir", "Ryszard III" te pamiętam, że przeczytałem i pamiętam, że mi się podobały. Polecam!
czarownica - 2013-05-13, 10:51

Podzielam opinię kolegi wyżej,uwielbiam Szekspira.Lubię też jego sonety.
castagna - 2016-09-25, 22:20

Szekspir jest fantastyczny!

na razie przeczytałam:
Hamlet
Kupiec wenecki
Makbet
Romeo i Julia


jeszcze sporo przede mną, ale już nie mogę się doczekać :mrgreen:

ddudekk - 2018-04-06, 14:12

Szkoda, że młodzi ludzie preferują już co innego (w większości) i taka sztuka traci na zainteresowaniu przez młodszych :roll:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group